Dodaj do ulubionych

Opcja Miedwiediew

22.02.10, 18:34
Głupie pytanie: czy Niemcy z Francuzami też ciągle dyskutują o
historii? Kto komu zrobił większe kuku?
Oni zostawili to za sobą, było, minęło a zajmują się budową
przyszłości. Całkiem odwrotnie niż u nas.
Obserwuj wątek
    • ewa1-23 Opcja Miedwiediew 22.02.10, 19:29
      "A czy nie moglibyście, panowie, zrobić coś z tą Polską, by nie przeszkadzała nam w dogadywaniu się z Rosjanami?" - i tu cholernie żałuję, że obywatele bezmyślnego zachodu nie doświadczyli kilkudziesięciu lat socjalizmu. Natomiast mogę się domyślać, że w przyszłości, gdyby Rosja zechciała "zrobić coś z Polską" Francuzi będą tak samo obojętni i tchórzliwi, jak w '39 za liniami Maginota.
      • alakyr Re: Opcja Miedwiediew 22.02.10, 20:40
        Tym razem masz rację, i to nie Rosja będzie chciała zrobić coś z tą
        Polską tylko reszta Europy.
        Ileż można słuchać pod oknami nocnych awantur, ciągłych wrzasków,
        bijatyk, przekleństw a przy tym ciągle wyciągać ręce po jałmużnę.
    • lubat Opcja Miedwiediew 22.02.10, 19:32
      "I wtedy podeszła do mnie pewna dama, która elegancką francuszczyzną
      zapytała: - A czy nie moglibyście, panowie, zrobić coś z tą Polską, by nie
      przeszkadzała nam w dogadywaniu się z Rosjanami?"



      To musiała być prawdziwa Dama Stanu!
      To majstersztyk, w jednym zdaniu wyrazić to, co dziennikarze i politycy nie
      potrafią w sążnistych elaboratach i referatach:))
    • borrka Ekspert od stosunkow francusko/niemieckich... 22.02.10, 22:20
      Stwierdzil.LOL!

      Miedzy Polska, a Rosja nie ma zadnej dyskusji historycznej.
      Sa ciagle prowokacje strony rosyjskiej i negowanie podstawowych faktow.
      Rowniez na forum.

      To uniemozliwia elementarne kompromisy historykow.
      • alakyr Re: Ekspert od stosunkow francusko/niemieckich... 23.02.10, 09:10
        Najlepiej by było żeby Europa dawała kasę i siedziała cicho
        zostawiając nam wolną rękę na wschodzie, tak?
        Sorry, mieliśmy taką szanse po 1990 roku ale jak zwykle ją
        spieprzyliśmy!
        • borrka Szanse na Wschodzie ? 23.02.10, 11:37

          Ciekawe jaka ?
          Oswiec mnie.

          Moze wtedy, gdy Armia Czerwona stacjonowala jeszcze w Polsce ?
          Albo, gdy radzieccy strzelali sobie do parlamentu ?

          Polityka Rosji byla i jest sprzeczna z polityka polska.
          Rosja robila wszystko, by nie dopuscic do akcesu PL do NATO i Unii.
          Usiluje odbudowac swa strefe wplywow, czego Polska (slusznie) nie akceptuje.

          Gospodarczo, szuka (i slusznie) bezposrednich zwiazkow z Zachodem i nie chce, ani nie potrzebuje polskiego posrednictwa.
          Na ogol nie potrzebuje specjalnie polskiego eksportu, a sama nie ma nic do zaoferowania, poza surowcami.

          Koncepcje gospodarcze Wschodu sa calkowicie odrebne, wiec polskie doswiadczenia nikogo nie interesuja.

          Wzajemne zainteresowanie kultura jest znikome.

          Tak wiec, nie bylo i nie ma szans na glebsza wspolprace.

          Sytuacja na Bialorusi wyglada dosc podobnie, a Ukraina to inna bajka.
          • alakyr Re: Szanse na Wschodzie ? 23.02.10, 20:40
            Nie wierzę że jesteś taki durny, solidarność to piękna rzecz ale ma
            swoje racjonalne granice.
            Zrób dwa kroki do tyłu i zastanów się czy chciałbyć wrócić tą samą
            drogą.
    • a-ve15 My się damom nie damy 23.02.10, 01:45
      "A czy nie moglibyście, panowie, zrobić coś z tą Polską, by nie przeszkadzała
      nam w dogadywaniu się z Rosjanami?"
      _____________

      Panowie zapewne mogą, ale najwyraźniej nie chcą.
      • ubiquitousghost88 Panowie od 200 lat próbują, cóż kiedy pudłują... 23.02.10, 12:27
        a-ve15 napisał:

        > "A czy nie moglibyście, panowie, zrobić coś z tą Polską, by nie przeszkadzała
        > nam w dogadywaniu się z Rosjanami?"
        > _____________
        >
        > Panowie zapewne mogą, ale najwyraźniej nie chcą.
      • gollum.z.kremla My ? Czyli - konkretnie - kto ? 23.02.10, 12:58
        Wsiech poputczikow uprasza się o większą precyzję w wypowiedziach ;->
    • andredanvers Opcja Miedwiediew 23.02.10, 02:41
      Pogląd wyrażony w zapytaniu jest tak doskonałą kliszą egoistycznego, faktycznie antyeuropejskiego i krótkowzrocznego rozumienia stosunków z Rosją, że aż nie chce się wierzyć, iż pytanie to zadane zostało na serio. Podejrzewam, że owa Dama raczyła żartować, a przy okazji podsunęła panu Ungerowi błyskotliwą puentę dla jego felietonu.
      • gollum.z.kremla Re: Podejrzewam, że owa Dama raczyła żartować 23.02.10, 13:00
        Równie prawdopodobne, że swój nienaganny francuski akcent mozolnie szlifowała bynajmniej nie nad Sekwaną ;)
    • evilenka666 Opcja Miedwiediew 23.02.10, 07:01
      Historia to chyba jedyny argument,jaki pozostał naszym,pożal się
      Boże,politykom.Bóg,honor,ojczyzna.
    • iwoszka.0 Opcja Miedwiediew 23.02.10, 07:17
      Pyatnie jak najbardziej zasadne. Nasza wiara, że za naszą "wolność"
      ktoś zechce ginąć jest przejawem politycznej głupoty. Na szczęście
      minęły czasy, kiedy z powodu konfliktów małych krajów, biora się za
      łby wielkie mocarstwa. To mali muszą wpisywać się w politukę
      wilekich. Takie sa realia. A polityka to gra, walka, zderzenie
      realnych interesów, a nie wydumanych kompleksów i nie odreagowanych
      emocji.
    • zbyszek.bejach Opcja Miedwiediew 23.02.10, 07:57
      Przy ocenie sprawy katyńskiej niestety trzeba pochylić się nad skalą
      tego w historii Rosji. Niestety właśnie Rosji. Dla Polaków to byłą
      apokalipsa, dla wielu Rosjan niewiele znaczące zdarzenie, bo w swojej
      historii mieli takich setki. Dlatego jeszcze raz zaznaczam. Trzeba
      pamiętać o Rosji i Rosjanach. Putin czy Miedwiediew to w kontekście
      zdarzenia pionki, marionetki. Tymczasem "czołowi przedstawiciele
      polskiego narodu" nie potrafią tego zauważyć, nawet drobnych gestów
      dobrej woli ze strony Rosjan. Zawsze jest obraza majestatu Kaczora,
      który się zasłania Rzeczpospolitą. Pracuj nasz wielki kaczorze na
      rzecz przyszłych pokoleń i prawdy. Nie na swoją chwałę, bo i tak
      większość Polaków ma cie w d....pie
    • gosc_ze_smolenska Opcja Miedwiediew 23.02.10, 10:23
      "... Kto ma się zająć "wydzieraniem"? W Polsce proces trwa. Wolne
      słowo, mądra szkoła i czas przetrą szlak. No a w Rosji, gdzie jest
      trudniej, gdzie państwo i naród szukają nie tylko prawdy, ale w
      ogóle nowej tożsamości? ..."
      Wlasnie w tych slowach p.Redaktora tkwi sedno nieporozumienia, one
      zakladaja, ze Polska podaza na pewno wlasciwa droga, ze ma wolne
      slowo i madra szkole,w odroznieniu od Rosjia, ktora nie ma (i
      dlatego musi szukac) prawdy,swej tozsamosci, wolnego slowa i madrej
      szkoly. Wiec to jest taka formula: musimy sie dogadac, ale musiscie
      od razu wiedziec, ze my jestesmy madrzy i zawsze mamy racje. Ciekaw
      jestem, czy niewdziecyni Rosjanie zauwaza okazana wobec nich
      wspanialomyslnosc polskich elit, dozwalajaca na prowadzenie w ogole
      jakichkolwiek dyskuski i rozmow.
    • gosc_ze_smolenska Ponad historią Polski i Rosji 23.02.10, 10:55
      ...I wtedy podeszła do mnie pewna dama, która elegancką
      francuszczyzną zapytała: - A czy nie moglibyście, panowie, zrobić
      coś z tą Polską, by nie przeszkadzała nam w dogadywaniu się z
      Rosjanami?...
      Napewno podeszla? na pewno? Czy to sie Panu przyroilo jak zabraklo
      innego pomyslu na wyrazenie glupoty "starej Europy". Jak banalne.
      • bmc3i Re: Ponad historią Polski i Rosji 23.02.10, 16:38
        gosc_ze_smolenska napisał:

        > ...I wtedy podeszła do mnie pewna dama, która elegancką
        > francuszczyzną zapytała: - A czy nie moglibyście, panowie, zrobić
        > coś z tą Polską, by nie przeszkadzała nam w dogadywaniu się z
        > Rosjanami?...
        > Napewno podeszla? na pewno? Czy to sie Panu przyroilo jak zabraklo
        > innego pomyslu na wyrazenie glupoty "starej Europy". Jak banalne.


        Tak banalane jak to:

        wyborcza.pl/1,76842,7579106,Eutelsat_wylacza_Gruzinow_pod_naciskiem_Rosji.html
        • gosc_ze_smolenska Re: Ponad historią Polski i Rosji 23.02.10, 17:28
          osobiscie nigdy nie ogladalem programow tego kanalu gruzinskiego,
          dlatego nie moge powiedziec czy on byl dobry czy zly. Wcale nie
          uwazam, ze on musi byc wylaczony za ewentualne krytyczne spojrzenie.
          Jezeli Eutalsat wylaczyl kanal wbrew istniejacym umowom, to strona
          gruzinska moze przeciez domagac sie odwolania tej decyzji w sadzie.
          Wiec w czym jest problem?
          • bmc3i Re: Ponad historią Polski i Rosji 23.02.10, 21:34
            gosc_ze_smolenska napisał:

            > osobiscie nigdy nie ogladalem programow tego kanalu gruzinskiego,
            > dlatego nie moge powiedziec czy on byl dobry czy zly. Wcale nie
            > uwazam, ze on musi byc wylaczony za ewentualne krytyczne spojrzenie.
            > Jezeli Eutalsat wylaczyl kanal wbrew istniejacym umowom, to strona
            > gruzinska moze przeciez domagac sie odwolania tej decyzji w sadzie.
            > Wiec w czym jest problem?


            Nie rozmawiamy tu o kwestiach prawnych, lecz o tym "przeszkadzaniu Francuzom w
            robieniu interesów z Rosja", co stwierdziles ze jest wyssane z palca
    • wolobuev Ponad historią Polski i Rosji 23.02.10, 12:19
      Kolejna lekcja wynioslego demokraty z Zachodu, ktory jest pewien, ze wie
      najlepiej wsrod wszystkich, jak powinno byc i co jest prawda. Typowo
      komunistyczny ksztalt myslenia. W Polsce proces rzekomo trwa (ciekaw jestem,
      na czym to polega? Na IPN-oskich podrecznikach historii?), natomiast w Rosji
      jest trudniej, tam nie ma ani wolnego slowa, ani madrej szkoly, ani nawet
      czasu. Bolszewicy, panie Redaktorze, tez kiedys zalowali polskich mas
      pracujacych, ucielesnionych przez wyzyskiwaczy-magnatow, a nawet probowali
      przyjsc im z braterska pomoca (w r. 1920 i w r. 1944). Ta wynioslosc i swieta
      pewnosc swojej racji historycznej bardzo dotkliwie potem w nich uderzyla (w
      latach 1980 i 1991). Niech pan zastanowi sie tez o tym, jak beda odczytywane
      panskie artykuly za, naprzyklad, 30 lat.
      • alakyr Re: Ponad historią Polski i Rosji 23.02.10, 20:50
        Widzisz mój drogi, Polacy prawie wszyscy wiedzą najlepiej. Mają
        problem tylko wtedy kiedy okazuje się że inni myślą inaczej.
        A najgorsze w tym jest to że Polacy przyjmują do wiadomości inny
        punkt widzenia dopiero wtedy jak dostaną w pysk, nie mają siły oddać
        a nikt nie chce ich bronić.
        Pewnie stąd to umiłowanie martyrologii i męczeństwa. Inni po prostu
        zanim dostaną w pysk myślą i to ma przyszłość.
    • ubiquitousghost88 Czy to była taka "dama", jak ta u Lupy? 23.02.10, 12:29
      • ernest_treywasz gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 16:08
        Rozumiem że nie przepadacie Panowie za mentorskim tonem pewnych
        siebie "zachodnich demokratów", stąd Wasza irytacja. Rozumiem też że nie
        macie zamiaru prowadzić z Polską i Polakami "dialogu na kolanach".
        Wszystko to bardzo przypomina problemy w "dialogu historycznym" (który w
        istocie polega na dwóch sprzecznych z sobą monologach) pomiędzy Polakami a
        Żydami. Jest tu sporo analogii, bo przypuszczam że Rosjanie reagują tak
        samo na powtarzane ze strony Polaków hasło "Katyń" jak Polacy na
        hasło "szmalcownicy", którym moralnie próbują nas szantażować Żydzi. W
        jednym i drugim wprzypadku oliwy do ognia dolewa lęk przed wyimaginowanymi
        lub rzeczywistymi roszczeniami materialnymi...
        Innymi słowy, zarówno dla Was jak i dla nas jest oczywiste, że prawda
        historyczna to nie są wyrwane z kontekstu fakty, ale fakty interpretowane
        z uwzględnieniem całego kontekstu. Tylko że tu mamy problem...
        Na czym polega właściwy kontekst? Które fakty są znaczące, a które
        marginalne? Jaka interpretacja jest dopuszczalna, a jaka jest zwykłą
        manipulacją?
        Dla nas jest oczywiste, że jeśli pisze się o szmalcownikach, trzeba
        podkreślać ogromne bohaterstwo tych, którzy ryzykując własnym życiem
        ratowali Żydów (temat rzeka, więc na tym poprzestanę).
        Dla Rosjan podkreślanie sprawy Katynia z pominięciem kontekstu kilkuset
        tysięcy żołnierzy sowieckich, poległych w Polsce, którzy zapłacili życiem
        za ratowanie nas przed losem Żydów, jest pewnie taką samą manipulacją.

        Uwaga! Pisząc powyższę nie twierdzę, że zachodzi moralna analogia pomiędzy
        tymi historycznymi sytuacjami. Sygnalizuję tylko pewne podobieństwa w
        społecznej percepcji historii, odzwierciedlające strukturę obecnego
        konfliktu zbiorowych pamięci i tożsamości. Ten konflikt jest oczywiście
        związany z przeszłością, ale również "żyje swoim życiem" i ma swoja własną
        dynamikę.
        W ten sposób obie strony sporu (tak polsko-rosyjskiego, jak i polsko-
        żydowskiego) okopują się na swoich pozycjach, przygotowując się do
        długotrwałego, bo trwającgo całe pokolenia "propagandowego Verdun" -
        prawdziwej bitwie na wyniszczenie, w której stawką jest poczucie narodowej
        dumy, bez którego nie sposób żyć -jako naród- godnie.

        Większość ludzi piszących na forum GW reaguje alergicznie na sam pomysł
        polityki historycznej, czy też szerzej, afirmatywnego podejścia do własnej
        historii. Taka postawa ma dwojakie zródła.
        Najczęściej wypływa z naiwnego i
        zwulgaryzowanego "liberalizmu" "wykształciuchów" ("obrazowanszczina"
        opisana przez Sołżenicyna) - ludzi wykorzenionych, postsowieckich, którym
        byt kształtuje świadomość. Unieważnienie historii i wszelkich wartości
        duchowych, oraz absolutny prymat wartości materialnych - to naturalne
        postulaty potomków pańszyznianych chłopów, którym demokracja dała prawo
        głosu i których hubris jest jej największą, i najbardziej niszczycielską
        siłą.
        Jest jednak i inna, nieco szlachetniejsza z natury motywacja sprzeciwu.
        Wiąże się ona ze świadomością problemów, jakie nieuchronnie wiążą się z
        dialogiem historycznym, zwłaszcza uprawianym w warunkach "demokracji
        medialnej". Ludzie ci jeśli nawet dopuszczają możliwość dialogu
        historycznego, to domagaja się od WŁASNEJ strony postawy "na kolanach"
        jako niezbednego takiego dialogu warunku, albo przyjęcia założenia, że
        właściwa narracja historyczna powinna dążyć przede wszystkim do dobrego
        samopoczucia adwersarza, nawet kosztem prawdy historycznej.
        Dialog takich politycznie poprawnych "ugodowców" jest oczywiście
        karykaturą prawdziwego dialogu, niezaleznie od tego, czy sa oni Polakami,
        Rosjanami czy Żydami (u których występują raczej rzadko).

        Kolejnym, poważnym problemem w dialogu historycznym jest częste zjawisko,
        że strony maja tendencję do dobierania sobie "ugodowych" partnerów. To
        jest problem, jaki maja Polacy z Rosją, gdzie nie trudno znaleść takich
        kalekich "zapadników", którzy uraczą nas dużą dawką "czernuchy"
        potwierdzającej wszystkie nasze stereotypy.
        Przy okazji, rolę takiego właśnie "ugodowego polskiego partnera" do
        dialogu z Żydami, przyjeła na siebie GW - co jest wyjątkowo obrzydliwą
        manipulacją ze strony tego środowiska, zamykającą de facto wszelkie
        możliwości dialogu.


        Dlatego chciałbym moje trochę przydługie rozważania zakończyć takim apelem
        do Rosjan: rozmawiajmy, trzymając z daleka od historycznego dialogu
        swoich "ugodowców". Oni są gorsi od szowinistów, bo ci ostatni tylko
        monologują. Ugodowcy zaś zamiast dialogu, tworzą jego karykaturę,
        oszukując siebie i innych.

        Co do ostatniego zdania artykułu L. Ungera, trzeba niestety przyznać że
        wyjątkowo trafnie oddaje zarówno francuską arogancję, jak i silnie
        występującą w "starej Europie" i wspierana przez Rosję tendencję.
        To jest kontekst, który polsko-rosyjskiego dialogu raczej nie ułatwia.
        Aroganckie przekonanie, ze prawdę historyczną ma prawo dyktować ten, który
        jest gospodarczo, militarnie lub polityczne silniejszy, działa na Polaków
        jak czerwona płachta na byka.
        Pewnie nie tylko na Polaków, ale na nas szczególnie.
        • gosc_ze_smolenska Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 17:18
          Naprawde nie wiem, czy mozna porownywac problemy polsko-zydowskie i
          polsko-rosyjskie. W sumie w kazdym konflikcie mozna (jak sie zechce-
          nawet nie koniecznie etnicznym czy miedzypanstowym) znalezc wspolne
          elementy. Dialog polsko-zydowski jest sprawa wewnetrzna, zydzi zyli
          w Polsce i beda zyli, wiec spoleczenstwa polskie i zydowskie musza
          sie dogadac tak czy owak. Z tym ze polacy nie uwazaja zydow za
          jakiekolwiek zagrozenie, a zydzi polakow. Zaden normalny polski
          polityk nie bedzie szczul na zydow bo to rowna sie samobojstwu
          politycznemu. Sytuacja polsko- rosyjska jest zupelnie inna. W tym
          ani dla Polski ani dla Rosji w sumie nie jest zyciowo wazne, kiedy
          ten konflikt ugasnie. Gospodarczo Polska coraz bardziej integruje
          sie w gospodarke zachodnia a swiatopogladowo uznaje walory tylko i
          wylacznie demokracji zachodniej za jedynie sluszne. Gdyby nie
          wojownicze stanowisko polskich elit politycznych, zwiazanych przede
          wszystkim z PISem, uwazajacych za swoj moralny obowiazek tarcie na
          Wschod, a Polske za kraj, upowazniony do bicia sie na pierwszej
          linii frontu wschodniego, to relacje polsko-rosyjskie ukladalyby sie
          ani dobrze ani zle (wiec po dobrosasiedzku).
          Polska i Rosja, jak mi sie wydaje, wcale nie musza wymyslac sobie
          specjalnego trybu stosunkow. Wszystko i tak poprawi i polagodzi
          zycie i czas, niekoniecznie teraz.
          • ernest_treywasz Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 18:38
            "> Naprawde nie wiem, czy mozna porownywac problemy polsko-zydowskie i
            > polsko-rosyjskie."

            Porównuję przede wszystkim psychologiczną sytuację społeczeństw, w
            której "obcy" domaga się oficjalnego uznania "kolektywnej winy" w
            sytuacji, w której mamy powody uznawać, że więcej nam zawdzięcza niz mu
            zawiniliśmy. Zwracam uwage na podobieństwo momentu psychologicznego z
            pełną świadomoscia istotnych różnic, co wyraznie zaznaczam.

            "Dialog polsko-zydowski jest sprawa wewnetrzna"

            ??? Czyli JWC ma siedzibe w Polsce a Claude Lanzmann polskie obywatelstwo?
            Wolne żarty!

            "Z tym ze polacy nie uwazaja zydow za
            > jakiekolwiek zagrozenie, "

            Roszczenia finansowe i wsprzęganie w rydwan swojej dość agresywnej
            (asertywnej, jak kto woli) polityki to są dość poważne sprawy. Sterowanie
            polską polityką przez agenturę wpływu również. Na tym tle kontrowersje i
            resentymenty historyczne są materiałem wybuchowym o szczególnie dużej sile
            rażenia (Karmelitanki w Oświęcimiu, wymowa "gestów" J. Bidena w czasie
            ostatniej wizyty w Warszawie, itp.)

            "Zaden normalny polski
            > polityk nie bedzie szczul na zydow bo to rowna sie samobojstwu
            > politycznemu."

            No właśnie... Jak ten mechanizm obronny działa? Konsekwencje (również
            prawno-karne) jakie można ponieść na skutek "szczucia na Żydów", są dziś w
            Polsce zbliżone do tych, które przed 89' dotykały tych, którzy "szczuli na
            ZSRR", naszego ówczesnego "przyjaciela" i "strategicznego sojusznika"...

            " Gospodarczo Polska coraz bardziej integruje
            > sie w gospodarke zachodnia a swiatopogladowo uznaje walory tylko i
            > wylacznie demokracji zachodniej za jedynie sluszne. Gdyby nie
            > wojownicze stanowisko polskich elit politycznych, zwiazanych przede
            > wszystkim z PISem, uwazajacych za swoj moralny obowiazek tarcie na
            > Wschod, a Polske za kraj, upowazniony do bicia sie na pierwszej
            > linii frontu wschodniego, to relacje polsko-rosyjskie ukladalyby sie
            > ani dobrze ani zle (wiec po dobrosasiedzku)."

            Prosze sobie zajżeć do Wikipedii pod hasła "Locarno" i "Rapallo", bo gdyby
            Pański wpis uznać za dobrze oddający stan świadomości Polaków, byłoby to
            potwierdzeniem gorzkiej prawdy, że historia jeszcze nigdy, nikogo niczego
            nie nauczyła.

            " > Polska i Rosja, jak mi sie wydaje, wcale nie musza wymyslac sobie
            > specjalnego trybu stosunkow. Wszystko i tak poprawi i polagodzi
            > zycie i czas, niekoniecznie teraz."

            Dość daleko mi do ministra Rotfelda, tym bardziej do Ławrowa, ale nawet
            oni nie podzielają chyba Pańskiego zdania. Zadawnione rachunki historyczne
            to bomba, która puki nie zostanie rozbrojona jest wciąż niesłychanie
            niebezpieczna. Ponadto związki pomiędzy historią a bieżącą polityką są
            zbyt silne, by je tak po prostu odpuścić.
            Przypominam przykład Bałkanów.
            Oczywiście z rosyjskiego punktu widzenia byłoby dla naszych wzajemnych
            stosunków najlepiej, gdybyśmy powrócili do takich relacji, jakie panowały
            w nich przed 89' lub co najwyżej do "modelu fińskiego".

            To nie jest czas ani miejsce, by dowodzić że dla Polski byłaby to
            kapitulacja, przypieczętowująca klęskę marzenia o niepodległości.
            Być może polityka "jagiellońska" w wydaniu pisowskim była błędna (choć
            przed "resetem" nie była to polityka bez solidnego zaplecza
            strategicznego). Niewykluczone, że Dmowski również i w tym aspekcie miał
            słuszność, i czas juz romantyczny prometeizm porzucić.
            To nie może jednak oznaczać zgody na narzucenie sobie obecnej rosyjskiej
            wizji historii, która jest tak naprawdę mutacją sowieckich kłamstw!
            Gdybyśmy się na to zgodzili, osnaczałoby to dobrowolną lobotomię całego
            narodu.

            Nie możemy się obecnie równać ani z Rosją, ani z Niemcami chyba na żadnym
            polu. Za wyjątkiem historii. Nie jest rzeczą przypadkową, że zarówno
            Niemców, jak i Rosjan niezwykle drażni afirmatywny stosunek Polaków do
            własnej historii.
            Jest jednak istotnym novum, ze znalezli oni sobie sojuszników w rewizji
            naszych wyobrażeń o nas samych... w Polsce!
            Stąd też się bierze temperatura sporu o sprawy dawno wydawałoby się
            przebrzmiałe. W istocie rzeczy chodzi bowiem o wierność i lojalność wobec
            własnego kraju i narodu. Tu i teraz.
            Chodzi o coś, na co dziś w sferze publicznej mało kto się powołuje. Coć,
            na co nie ma ceny: o dobre imię i honor Ojczyzny, który akurat w przypadku
            Polski został ocalony za bardzo wysoką cenę.
            • gosc_ze_smolenska Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 24.02.10, 10:00
              wiec, Zydzi rzadza swiatem i zagrazaja mu (czy tylko Polsce?).
              Agentura wplywu nie spi. Roszczenia finansowe, wyczerpujace kraj.
              “… kontrowersje i resentymenty historyczne są materiałem wybuchowym o
              szczególnie dużej sile rażenia.. “
              Nie bede sie wypowiadal na temat tych kontrowersji polsko –
              zydowskich, bo to jest dosyc komiczne (Rosjanin uspokaja i polemizuje
              z Polakiem na temat zagrozenia zydowskiego w Polsce). Ale
              prawdopodobnie Pan nalezy do tej mniejszej grupy Polakow, krorzy
              takie zagrozenie spostrzegaja.
              Nie bardzo zrozumialem, co Rosja ma wspolnego z Locarno, chyba tyle,
              ze Zw.Radziecki widzial w wynikach tej konferencji ewentualne
              zagrozenie dla siebie tak samo jak Polska. Czy to jest aluzja na
              sprzedajnosc Zachodu wobec Polski? Wiec po co Polska wtedy wstapila
              do UE, NATO, jezeli wszedzie widzi podstep i spisek “starej Europy”
              przeciw jej? Rapallo wrecz jest ewidentnym swiadectwem tego, ze dobro
              jednego panstwa niekoniecznie oznacza dobro dla drugiego panstwa.
              Wspolczesne mechanizmy bezpieczenstwa miedzynarodowego powinny
              zabezpieczyc wieksze bezpieczenstwo, ale napewno nie sa one ani
              uniwersalne ani doskonale.
              “… Zadawnione rachunki historyczne to bomba, która puki nie zostanie
              rozbrojona jest wciąż niesłychanie niebezpieczna. Ponadto związki
              pomiędzy historią a bieżącą polityką są zbyt silne, by je tak po
              prostu odpuścić…” – Prosze Pana, bomba historyczma zaczaila sie i
              tyka przede wszystkim we lbach historykow- “patriotow” i najbardziej
              agresywnych politykow. Zdecydowana czesc spolecznosci zyje dniem
              dzisiejszym, dzisiejszymi problemami, wspominajac o rozrachunkach
              historycznych przewaznie podczas obchodow swiat i rocznic.
              Irracjonalna pozycja im wrecz prezeszkadza.
              “.. Oczywiście z rosyjskiego punktu widzenia byłoby dla naszych
              wzajemnych stosunków najlepiej, gdybyśmy powrócili do takich relacji,
              jakie panowały w nich przed 89' lub co najwyżej do "modelu
              fińskiego".
              I tu sie Pan myli. Stereotypowe myslenie, ze Rosja chce zagarnac
              Polske, panstwa nadbaltyckie jest kompletna bzdura. I wlasnie
              dlatego, jak mi sie wydaje, nie musimy “forsowac” wydarzen. Z
              ubiegiem czasu Polska i panstwa nadbaltyckie bardziej zintegruja sie
              z ekonomia zachodnia, wtedy strach zagrozenia ze strony Rosji po
              prostu zniknie, tak samo jak teraz tego strachu nie maja panstwa
              „starej Europy“. I dopiero wtedy mozna tak naprawde wrocic do
              dyskusji o trudnych sprawach naszych relacji. Teraz to nie ma sensu.
              Oprocz emocji, zniewag etc. po obudwu stronach zadnych wynikow to nie
              przyniesie. Wlasnie potwierdzeniem tego sa Pana slowa:
              „… To nie może jednak oznaczać zgody na narzucenie sobie obecnej
              rosyjskiej wizji historii, która jest tak naprawdę mutacją sowieckich
              kłamstw! Gdybyśmy się na to zgodzili, osnaczałoby to dobrowolną
              lobotomię całego narodu.
              • ernest_treywasz Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 24.02.10, 11:54
                Moje wyrazy uznania za znakomitą polszczyznę!
                Chapeau bas!

                "> wiec, Zydzi rzadza swiatem i zagrazaja mu (czy tylko Polsce?)."

                Nie całym światem tylko jego znaczą częścią - za posrednictwem USA oraz
                kontroli nad dużą częścią światowych finansów. Odkąd po wojnie w Gruzji
                zmienili front i dogadali się z Rosją, położenie geopolityczne Polski
                stało się fatalne.

                " Wiec po co Polska wtedy wstapila
                > do UE, NATO, jezeli wszedzie widzi podstep i spisek “starej Europy”"

                Kto widzi, ten rozumie. Problem w tym, że rząd polski udaje że nie widzi.
                Zasadnicza różnica pomiędzy Polską a Rosją polega na tym, że Rosja ma
                rząd, który stara się realizować politykę zgodną ze strategicznymi
                interesami swojego kraju, a Polska ma rząd marionetek, zupełnie jak w
                czasach PRL. Dlatego przyszłość Polski zależy obecnie od wzajemnych
                układów ościennych mocarstw, na które Polska nie ma żadnego wpływu!

                Wydaje się że ten wasz nowy strategiczny sojusz z USA jeszcze się nie
                dotarł, bo najwyrazniej Putin oczekuje TRWAŁYCH gwarancji dla rosyjskich
                strategicznych interesów w Europie, i pewnie jeszcze ich nie dostał.
                Być moze to jest tylko zasłona dymna, i strategiczny sojusz przeciw Chinom
                i światu Islamu został jednak zawarty, a te wszystkie "spory" to jedynie
                strategiczna dezinformacja...
                W każdym razie specjalne stosunki, łączące Rosję z Niemcami to powtórka z
                Rapallo. "Reset" z neoimperialną Rosją to z kolei powtórka z Locarno.
                Pisze Pan:

                "Stereotypowe myslenie, ze Rosja chce zagarnac
                > Polske, panstwa nadbaltyckie jest kompletna bzdura."

                Jest zasadnicza różnica pomiędzy "zagarnięciem" a "podporządkowaniem"
                lub "ograniczeniem suwerenności" ("finlandyzacją"). Nikt poważny w Polsce
                nie postrzega Rosji w sposób, jaki Pan sugeruje. Jednak sposób w jaki
                Rosja DZISIAJ definiuje i realizuje swoje narodowe interesy, zwłaszcza tam
                gdzie nie ma żadnej strategicznej przeciwwagi, budzi jak najgorsze
                historyczne skojarzenia, od których uciec nie podobna. Bowiem bez wiedzy o
                historii nie sposób interpretować rzeczywistości.
                Pisząc:

                "Prosze Pana, bomba historyczma zaczaila sie i tyka przede wszystkim we
                lbach historykow- “patriotow” i najbardziej agresywnych politykow."

                bardzo deprecjonuje Pan swoją profesję. Tak naprawdę w dziedzinie
                geopolityki niewiele się od czasów Tukidydesa zmieniło. Nawet "doktrynę
                Breżniewa" można tam znaleść, jasno wyłożoną przez Ateńczyków
                swoim "sojusznikom"-satelitom. Jeśli zatem pisze Pan:

                "Zdecydowana czesc spolecznosci zyje dniem
                > dzisiejszym, dzisiejszymi problemami, wspominajac o rozrachunkach
                > historycznych przewaznie podczas obchodow swiat i rocznic.
                > Irracjonalna pozycja im wrecz prezeszkadza."

                to, pardon, nie wierzę by sam Pan w to wierzył. Przypuszczam że raczej
                wolałby Pan, byśmy to my w to wierzyli, co jest zgodne z interesem Rosji.
                Proszę Pana, może nie jesteśmy tak dobrymi szachistami jak Wy, ale wiemy
                na czym ta gra polega.

                "Z ubiegiem czasu Polska i panstwa nadbaltyckie bardziej zintegruja sie
                > z ekonomia zachodnia, wtedy strach zagrozenia ze strony Rosji po
                > prostu zniknie, tak samo jak teraz tego strachu nie maja panstwa
                > „starej Europy“."

                Byłoby bardzo pięknie, gdyby tak miało się zdarzyć, bo oznaczało by to
                odstąpienie przez Rosję od polityki imperialnej, przynajmniej w Europie.
                Niestety okazuje się że kurs imperialny w polityce rosyjskiej jest
                niezwykle trwały, i od roku ma cichą akceptację już nie tylko ze strony
                Berlina i Paryża, ale również Waszyngtonu ("reset").



                • gosc_ze_smolenska Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 24.02.10, 13:28
                  Teoria swiatowgo spisku, centrum Zla, rzadzace (prawie) calym
                  swiatem, skladajacego sie z grupy Zydow / Muzulmanow /
                  Bolszewikow /gejow (przepraszam, jezeli ominalem ktoras z grup
                  zloczyncow). Skomplikowane rozgrywki prawie jak na szachownicy:
                  nieoczekiwane i efektowne kombinacje. Bezwgledni gracze
                  dogadywajacy sie z Rosja poza glowami bezbronnej Gruzji i
                  pogorszajacy położenie geopolityczne znajdujacej sie na pograniczu
                  Dobra i Zla (czy wpolZla) Polski. Ocalenie jest proste: eliminowac
                  tych zlych, i na ziemi zapanuje lad i milosc. Od kogo zamierza Pan
                  zaczac? Proponuje wybrac Centrum Dobra, skladajace sie (… z kogo:
                  niezydow / niebolszewikow/ niemuzulmanow/niegejow)- tak? Sa
                  propozycje?
                  „..Dlatego przyszłość Polski zależy obecnie od wzajemnych układów
                  ościennych mocarstw, na które Polska nie ma żadnego wpływu..“
                  Rozumiem, Pan uwaza, ze wspoludzial Polski w podejmowaniu waznych
                  decyzji w ramach NATO, UE juz nie jest wystarczajaco duzy, dlatego
                  proponuje Pan zamienic rzad sprzedawczykow – marionetek na twardy
                  RZAD, ktory kazdym kosztem bedzie dochodzil jedynie slusznych praw
                  Dobra i zapobiegal powstaniu nowego strategicznego sojuszu: Rosja –
                  USA (przepraszam, w kolejnosci ubywania: USA – Rosja).

                  „.. W każdym razie specjalne stosunki, łączące Rosję z Niemcami to
                  powtórka z Rapallo. "Reset" z neoimperialną Rosją to z kolei
                  powtórka z Locarno…“ – bardzo dziekuje Panu za porownanie rosyjsko-
                  niemieckch stosunkow do raczej bardziej wyrafinowanego porozumienia
                  Zw.Radz. z Niemcami w Rapallo a nie bardziej wulgarnego paktu Mol.-
                  Ribb.
                  Jezeli Pan bedzie opowiadal Finnom o tym, ze juz nie maja calej
                  tylko ograniczona suwerennosc, niech sie Pan nie dziwi, jezeli oni
                  beda dziwnie patrzyli na Pana, a pozniej bezdyskusyjnie „opuszcza
                  teren“.

                  „… bardzo deprecjonuje Pan swoją profesję. Tak naprawdę w dziedzinie
                  geopolityki niewiele się od czasów Tukidydesa zmieniło.
                  Nawet "doktrynę Breżniewa" można tam znaleść, jasno wyłożoną przez
                  Ateńczyków swoim "sojusznikom"-satelitom. … Przypuszczam że raczej
                  wolałby Pan, byśmy to my w to wierzyli, co jest zgodne z interesem
                  Rosji. Proszę Pana, może nie jesteśmy tak dobrymi szachistami jak
                  Wy, ale wiemy na czym ta gra polega. ..“

                  Rozumiem. Brak komentarza. Boze, jestem spalony. Licze na
                  wspanialomyslnosc i dobroc mojego kierownictwa. Szybko skrecam
                  antenne.
                  • ernest_treywasz Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 24.02.10, 14:16
                    "> Teoria swiatowgo spisku (...)Sa
                    > propozycje?"
                    Reductio ad absurdum to tani chwyt erystyczny. Wierzę że stać Pana na
                    więcej.

                    "wspoludzial Polski w podejmowaniu waznych
                    > decyzji w ramach NATO, UE juz nie jest wystarczajaco duzy"

                    Gdyby ten wpływ był duży, nie byłoby ani "resetu", ani Nord Stream. To że
                    Ukraina i Gruzja nie dostały w 2008 nawet MAP dowodzi, że ten wpływ jest
                    praktycznie żaden.

                    "dlatego
                    > proponuje Pan zamienic rzad sprzedawczykow – marionetek na twardy
                    > RZAD, ktory kazdym kosztem bedzie dochodzil jedynie slusznych praw
                    > Dobra i zapobiegal powstaniu nowego strategicznego sojuszu: Rosja –
                    > USA (przepraszam, w kolejnosci ubywania: USA – Rosja)."

                    Jak twardy by nie był rząd Polski, nie byłby w stanie zapobiec zawarciu
                    sojuszu pomiędzy USA a Rosją, jeśli te kraje byłyby tym zainteresowane. Do
                    zawarcia tego sojuszu, związanego z transakcją wiązaną (rezygnacja z
                    tarczy antyrakietowej w Polsce w zamian za rezygnacją z dostaw baterii S-
                    300 do Iranu) doszło za sprawą głównego zainteresowanego pośrednika.
                    Przypominam rozmowy prezydenta Pereza z prezydentem Miedwiediewem w Soczi
                    na wiosnę 2009.
                    Co ciekawe, jedynym oficjalnym komunikatem był ten, który dotyczył
                    historii. Prezydenci ustalili tam jej politycznie poprawną wersję: za
                    wybuch II Wojny Światowej odpowiadają WYŁĄCZNIE hitlerowskie Niemcy.
                    Każdy rozsądny człowiek przyzna, że jest bardzo mało prawdopodobne by obaj
                    panowie rozmawiali tam jedynie o historii, zresztą dyplomacja izraelska
                    zdążyła się potem pochwalić, że "reset" (którego "polską" część prez.
                    Obama ujawnił 17.IX.09 - w 70 rocznicę realizacji postanowień paktu
                    Ribentropp-Mołotow) był ich pomysłem i inicjatywą.
                    W każdym razie to, że manipulacje bezpieczeństwem Polski i Iranu powiązano
                    z manipulacjami historią, też nie jest dziełem przypadku, i dowodzi
                    jedynie jak bardzo historia się liczy w polityce.
                    Zaś "TWARDY" rząd polski nie wysyłał by naszych żołnierzy do Afganistanu
                    (gdzie de facto bronią Rosji przed rozlaniem sie dżihadu na Tadżykistan i
                    dalej na północ), tylko do Gruzji, gdzie mamy strategiczne interesy
                    związane z tranzytem azerskiej ropy i ewentualnie turkmeńskiego gazu,
                    silnie z rosyjskimi sprzeczne...

                    "Proszę Pana, może nie jesteśmy tak dobrymi szachistami jak
                    > Wy, ale wiemy na czym ta gra polega. ..“
                    >
                    > Rozumiem. Brak komentarza. Boze, jestem spalony. Licze na
                    > wspanialomyslnosc i dobroc mojego kierownictwa. Szybko skrecam
                    > antenne."

                    Z tą anteną to dobre! ;)
                    Proszę Pana, pisząc o partii szachów bynajmniej nie sugerowałem u Pana
                    żadnych podejżanych związków. Pan po prostu przedstawia punkt widzenia
                    Rosjanina, ja Polaka. Kto z nas jest tu bardziej wiarygodny i czyje opinie
                    bliższe rzeczywistości? Nie nam oceniać.

                    Proszę napisać, (jeśli to nie tajemnica służbowa ;) ), skąd tak znakomita
                    znajomość Polskiego?

                    • gosc_ze_smolenska Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 24.02.10, 15:46
                      „… Gdyby ten wpływ (Polski) był duży, nie byłoby ani "resetu", ani
                      Nord Stream. To że Ukraina i Gruzja nie dostały w 2008 nawet MAP
                      dowodzi, że ten wpływ jest praktycznie żaden. …“
                      Nie uwaza Pan, ze to, ze ani Ukraina ani Gruzja nie dostały MAPu,
                      wcale nie swiadczy o slabosci czy potedze Polski, tylko o tym ze,
                      niektore panstwa czlonkowskie NATO potrafia (razem) prowadzic wlasna
                      polityke a nie uginac sie pod moca presji innych panstw, ze swiat
                      nie rzadzi sie z jednego CENTRUM, tylko jest welobiegunowy. Ze
                      sprawa lojalnosci one nie rozumieja literalnie tylko pragmatycznie.
                      Ze one wcale nie sa zachwycone perspektywa pchac sie do kazdej bojki
                      na same wolanie herszta? Moze to swiadczy o tym ze elementarny tryb
                      samozachowawczy zmusza je do wziecia wspolodpowiedzialnosci za losy
                      swoich narodow i w efekcie swiata? To samo dotyczy Nord Srteamu:
                      business zapewnia sobie swoje bezpieczenstwo , eliminujac
                      ewenetualne zagrozenia i koniecznosc pozniej rozwazania mozliwosci:
                      czy mamy umierac za Gdansk czy nie (oczywiscie pojmuje to w
                      znaczeniu przenosnym). W jaki sposob to zagraza Polsce? Budujcie
                      swoje porty na gaz skroplony, gazociagi z Norwegii, wyrabiajcie nowe
                      zrodla energii i td. Kto to Polsce przeszkadza?

                      „..W każdym razie to, że manipulacje bezpieczeństwem Polski i Iranu
                      powiązano z manipulacjami historią, też nie jest dziełem przypadku,
                      i dowodzi jedynie jak bardzo historia się liczy w polityce. ..“
                      Historia nie jest tabliczka mnozenia: dwa razy dwa rowna sie cztery
                      tylko w matematyce, w zadnym przypadku nie w polityce, co najmniej w
                      polityce nowoczesnej. Za glebokie zanurzanie sie w historii jest
                      wrecz absurdale i samobojcze, sentymenty liczyly sie wczesniej,
                      teraz chyba nie.
                      Bardzo watpie, ze tak na serio Polska uwaza Gruzje za strategicznego
                      partnera. Tu chyba sie Pan troche uniosl.
                      „.. Proszę Pana, pisząc o partii szachów bynajmniej nie sugerowałem
                      u Pana żadnych podejżanych związków…“ Wcale nie mialem na mysli
                      szachy, tylko „… bardzo deprecjonuje Pan swoją profesję…“,
                      ewentualnie Pan mial na mysli, ze jestem zawodowym szachista, nie,
                      nie jestem.
                      „.. Proszę napisać, (jeśli to nie tajemnica służbowa ;) ), skąd tak
                      znakomita znajomość Polskiego?..“ to nie jest zadna tajemnica.
                      Kiedys (koniec lat 80 poczatek lat 90) pracowalem w biurze podrozy
                      Intourist jako przewodnik.
                      • alakyr Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 24.02.10, 18:36
                        Gościu ze smoleńska, podziwiam Cię ... za cierpliwość i
                        wyrozumiałość. Za naiwność już nie bo opinie dla Ciebie i innych
                        oczywiste w przypadku Twojego interlokutora takie nie są i nigdy nie
                        bądą.
                        Na całe szczęście cywilizacja rozwija się raczej wg Twoich wartości.
                        • gosc_ze_smolenska Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 24.02.10, 19:28
                          Dziekuje za komplement (chyba to byl komplement): cierpliwy,
                          wyrozumialy i ... glupi.
                          • alakyr Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 24.02.10, 20:58
                            Nie bądź przewrażliwiony, nie wszyscy w Polsce są tacy z którymi
                            próbujesz się spierać na forum.
                            Napisałem że jesteś naiwny w kontekscie tego że liczysz na
                            zrozumienie swoich /zresztą logicznych i słusznych/ racji.
                            W przypadku gościa z którym polemizowałeś to po prostu niemożliwe,
                            to średniointeligentny beton z dość sporą wiedzą ale pozbawiony
                            jakichkolwiek zdolności analizy i samokrytycyzmu.
                            Jeżeli poczułeś się dotknięty to sorry, nie było to moim zamiarem.
                      • ernest_treywasz Re: gość_ze_Smoleńska 25.02.10, 00:13
                        "niektore panstwa czlonkowskie NATO potrafia (razem) prowadzic wlasna
                        polityke a nie uginac sie pod moca presji innych panstw, ze swiat
                        nie rzadzi sie z jednego CENTRUM, tylko jest welobiegunowy"

                        Jeśli polityka jednego z członków sojuszu wojskowego (Niemiec) polega na
                        współpracy z państwem, które stanowi realne zagrożenie dla innych członków
                        (Polska, kraje bałtyckie), w dodatku rezultatem tej współpracy jest
                        zagrożenie blokadą dostaw (lub grozbą takiej blokady) podstawowych
                        surowców energetycznych, to sojusz ten powoli staje się fikcją,
                        przykrywającą inny, faktyczny sojusz - "Rapallo bis".

                        "Wielobiegunowy świat" to jedno (ja nieprotiw! :) ), powtórka z XIX
                        wiecznego "koncertu mocarstw" w Europie to zupełnie co innego, i o tym
                        jest akurat mowa.

                        "Ze> sprawa lojalnosci one nie rozumieja literalnie tylko pragmatycznie."

                        Lojalność tak w życiu prywatnym (w małżeństwie) jak i w polityce (sojusz
                        obronny, unia polityczna) jest sprawą kardynalną, bo przez nią właśnie
                        wyraża się i potwierdza jeden z najważniejszych kapitałów, które są
                        podstawą do jakiejkolwiek współpracy: zaufanie.
                        NATO po "resecie" jest już trupem, choć różni polityce (również w Polsce)
                        usiłują robic dobrą minę do złej gry.
                        Nie wiem czy ktoś w Rosji jest to w stanie zrozumieć, bowiem dla Rosjan
                        (na ile ich znam) Jałta jest symbolem powojennej gwarancji stabilności i
                        bezpieczeństwa - dla ich mocarstwa. Dla nas jest straszliwym wiarołomstwem
                        Zachodu, który jak widać potrafi byc cyniczny do szpiku kości.
                        Nb. Bush kilka lat temu przepraszał w Estonii za Jałtę i obiecywał, że już
                        nigdy więcej Ameryka się czegoś podobnego nie dopuści...
                        Rzeczywiście, Polacy są mocno uczuleni na amerykański "pragmatyzm" w
                        podejściu do kwestji sojuszniczej lojalności.

                        "W jaki sposob to zagraza Polsce? Budujcie
                        > swoje porty na gaz skroplony, gazociagi z Norwegii, wyrabiajcie nowe
                        > zrodla energii i td. Kto to Polsce przeszkadza?"

                        Przeszkadza na różne sposoby. Wybudowanie gazoportu to kwestja kilku lat.
                        Przez ten czas przemysł musi mieć zapewnione dostawy gazu. Gazprom
                        korzysta z tej sytuacji, narzucając nam kontrakt, który czyni gazoport
                        nieopłacalnym. Dodatkowo Niemcy wydają zgodę na takie posadowienie rury,
                        które znacznie ograniczy tonaż gazowców...
                        Przeszkadzacie, do spółki z Niemcami, jak umiecie. A mając
                        za "przeciwnika" taki rząd jak ten, który właśnie mamy, idzie wam łatwo.

                        "> Bardzo watpie, ze tak na serio Polska uwaza Gruzje za strategicznego
                        > partnera. Tu chyba sie Pan troche uniosl."

                        Mieliśmy dwa poważne powody, dla których Gruzja była dla nas ważna. Po
                        pierwsze, to jedyna niekontrolowana przez Rosję droga do tranzytu
                        kaspijskich zasobów ropy i gazu do Europy. Jej otwarcie pozwoliłoby
                        zredukować ryzyko politycznie motywowanej blokady dostaw surowców z Rosji,
                        oraz ograniczyłoby rentę monopolową, jaką Rosja czerpie dzięki blokadzie
                        alternatywnych dróg przesyłowych.
                        Po drugie, Rosja która nie jest w stanie odbudować imperialnej pozycji na
                        południowym Kaukazie, jest wciąż mniej grozna politycznie, gospodarczo i
                        militarnie dla swoich ex kolonii i satelitów, które dążą do urwania się
                        spod jej kurateli. W tym sensie - jedziemy z Gruzją na
                        przysłowiowym "jednym wózku".
                        Są oczywiście sentymenty, związane z "prometejskimi" koncepcjami rodem z
                        lat 20-tych. Ale to, co się naprawdę liczy, to twarde interesy związane ze
                        sferą bezpieczeństwa. Jeśli Rosja dokonuje dziś rozbioru Gruzji, przy
                        faktycznej milczącej aprobacie Zachodu, to trzeba za Hemingwayem powtórzyć
                        ostrzeżenie, by nie pytać komu bije dzwon...
                        Ja mam osobiście bardzo dobre doświadczenia osobiste, tak z Niemcami, jak
                        i z Rosjanami. To nie zmienia faktu, że postrzegam ich państwa takimi,
                        jakimi są w istocie: skrajnie niebezpiecznymi i agresywnymi drapieżnikami.
                        Tym grozniejszymi, że zdolnymi do realizowania swoich długofalowych planów
                        w sposób niezwykle konsekwentny, i zarazem dobrze zamaskowany sprawną
                        propagandą, której charakter i funkcje opisał Anatolij Golicyn.

                        " > ewentualnie Pan mial na mysli, ze jestem zawodowym szachista, nie,
                        > nie jestem."

                        Miałem na myśli co innego. Inną niż szachy profesję, której poziom stoi w
                        Rosji bardzo wysoko, co wiąże się ze specyficznymi, bardzo długimi
                        tradycjami. Sądziłem że pisząc, że Pana "zdemaskowałem", że będzie się Pan
                        musiał tłumaczyć przed Szefem, że musi Pan szybko "odkręcać antenę",
                        wskazuje Pan za pomocą ironicznej aluzji na moje rzekome podejżenia,
                        dotyczące prawdziwego charakteru pańskiej pracy.

                        Przy okazji, moje szczególne wrażenie po pobycie w Rosji. Rosjanie
                        traktują swoje spec-służby tak, jak starożytni Egipcjanie - faraona. Albo
                        opowiadają sobie legendy o ich wszechwiedzy i wszechmocy, albo - znacznie
                        częściej - boją się o nich nawet mówić. Tak jak Egipcjanie, którzy ze
                        strachu nie wymawiali imienia faraona, a nawet samego jego tytułu. Co
                        akurat nie dziwi w kraju, w których pokolenia wychowywały się na "Jak
                        hartowała się stal", i miały świadomość, że to nie tylko fikcja literacka,
                        ale samo życie...
                        Ta historyczna analogia jest mojego autorstwa. Proszę mi nie zarzucać
                        szyderstwa. Ja po prostu co nieco znam i Was, i waszą historię. Rozumiem,
                        współczuję, ale też mam realne powody by obawiać się takiego sąsiedztwa.



                        • gosc_ze_smolenska Re: gość_ze_Smoleńska 25.02.10, 10:35
                          W zaden sposob nie chce uogolniac, ale w pewniej mierze Pan
                          odzwierciedla typowe polskie fobie (byc moze w pewnym sensie
                          sprawiedliwe): nas strasza, nam zagrazaja, caly swiat nas zdradza i
                          sprzedaje. Wrog jest tuz tuz u naszyh granic, blokuje nas, zagraza
                          bezpieczenstwu (w tym enegetycznemu). Tu sie nakladaja wizje
                          historyczne: Rapallo, Locarno. Wiec, kolo sie zamknelo? Koniec?
                          Nie bede Pana przekonywac o nieslusznosci tych wizji. Zreszta zycie
                          (jak u nas sie mowi) pokaze. Ale to jeszcze raz podkresla, jak
                          deleko jestesmy od siebie. Dlatego, jak Pan pamieta, pisalem, ze nie
                          musimy „forsowac“ sprawe uregulowania spraw trudnych: sprawa sie nie
                          pali. Minie czas, ostudza sie gorace glowy, i poprzez wspolprace
                          gospodarza, kontakty miedzyludzkie, niezatrute propaganda i
                          nienawiscia, byc moze otworza sie nowe perspektywy w relacjach
                          miedzy naszymi panstwami.
                          • ernest_treywasz Re: gość_ze_Smoleńska 25.02.10, 12:44
                            "Minie czas, ostudza sie gorace glowy, i poprzez wspolprace
                            > gospodarza, kontakty miedzyludzkie, niezatrute propaganda i
                            > nienawiscia, byc moze otworza sie nowe perspektywy w relacjach
                            > miedzy naszymi panstwami."

                            Daj Bóg, niczego lepszego nie mógłbym swojemu krajowi życzyć, niż
                            bezpiecznego, przyjaznego i otwartego na partnerską współpracę otoczenia.
                            Lecz by nie popelnić grzechu ufności zuchwałej (w Bożą Opatrzność), warto
                            stosować sie do - rosyjskiej skądinąd - zasady:
                            dawieriaj, no prawieriaj
                            ;)
                            Przy okazji chciałbym zauważyć, że moją aktywność na tym forum zacząłem od
                            próby "wczucia się" w rosyjskie emocje, dotyczące naszych wzajemnych
                            trudnych spraw z przeszłości, czyli w rosyjską percepcję historii, oraz
                            przybliżenia ich tym spośród moich rodaków, dla których jest to wciąż
                            bolący temat. Użyłem do tego mojej własnej metody, porównania tych spraw
                            do innych, pod pewnymi względami podobnych kontrowersji polsko-żydowskich.
                            Być może nie zdaje Pan sobie sprawy ze stopnia drażliwości tych spraw dla
                            Polaków, głównie z powodu zupełnie nieuzasadnionych żydowskich pretensji,
                            uogólnień i tendencyjnej propagandy (np. tzw."polskie obozy"). Zabrałem tu
                            głos w celu dołożenia swojej małej cegiełki do fundamentu zrozumienia i
                            pojednania pomiędzy Polską a Rosją, bowiem nie wierzę by sam czas bez
                            żadnej ludzkiej pracy miał leczący wpływ. Na Bałkanach nie miał.

                            To, że przyznaje Pan, że nasze polskie fobie nie są całkiem
                            nieuzasadnione, świadczy moim zdaniem o tym, że naszej małej,
                            zorganizowanej ad hoc "grupie rozmów do spraw trudnych" udało się osiągnąć
                            pewien postep ;)
                            Dla mnie jest też pewną osobistą satysfakcją, że czas który poświęciłem
                            tej dyskusji nie poszedł całkiem na marne. Jest to jednak głównie Pańską
                            zasługą, zarówno z powodu Pańskich kompetencji językowych, oraz - co
                            ważniejsze - predyspozycji moralnych.

                            Do jednej sprawy chciałbym jednak wrócić. Przedstawił tu Pan wcześniej
                            pewien pogląd, z którym głęboko się nie zgadzam:

                            "Historia nie jest tabliczka mnozenia: dwa razy dwa rowna sie cztery
                            tylko w matematyce, w zadnym przypadku nie w polityce, co najmniej w
                            polityce nowoczesnej. Za glebokie zanurzanie sie w historii jest
                            wrecz absurdale i samobojcze, sentymenty liczyly sie wczesniej,
                            teraz chyba nie."

                            Pogląd ten jest polemiką z tezą, która nigdy nie była mi bliska, jakoby
                            proces historyczny miał deterministyczną naturę, i mozna go opisywać jak
                            ruch planet równaniami Newtona, oraz wyciągać z tego opisu pewne na 100%
                            wnioski.
                            W istocie nawet newtonowska fizyka jest zbyt dla nas złożona, by opisać
                            oddziaływania grawitacyjne trzech ciał, nie wspominając o narastaniu
                            efektów nieliniowych w realnym swiecie.
                            Tym niemniej warto uczyć się fizyki klasycznej, nawet z zastrzeżeniem
                            ograniczonej uzyteczności jej modeli.
                            Per analogiam.
                            Historia przynosi nam wiedzę o realnym świecie, w którym to co konieczne
                            bez przerwy oddziaływuje z tym, co przypadkowe. Nie jest nauką ścisłą w
                            tym sensie, co fizyka, lecz przynosi realną, fascynującą i co
                            najwazniejsze, użyteczną wiedzę o podobieństwach i różnicach zjawisk
                            społecznych w dziejach rodzaju ludzkiego.
                            Historia ma też ogromne, podstawowe zgoła znaczenie w kształtowaniu sie
                            świadomości narodu, która z kolei rodzi poczucie więzi, wzajemnych
                            obowiązków i poczucie odpowiedzialności wykraczające poza czas jednego
                            ludzkiego życia.
                            Dzięki niej nie tylko wiemy, że "doktryna Breżniewa" była już precyzyjnie
                            sformułowana na dwa i pół tysiąca lat przed Breżniewem - to może
                            interesować jedynie ekspertów. Dzięki niej wiemy, co zrobił Leonidas i
                            jego trzystu Spartan pod Termopilami, a to jest wiedza ważna już nie tylko
                            dla historyków, lecz też dla narodów, które mają swoje Westerplatte i
                            Wiznę z września 39', czy też obronę Twierdzy Brzeskiej z lipca 41'...

                            I na koniec. Naród to zbiorowość połączona nie tylko wspólnym językiem,
                            kulturą, interesami. To jest wspólnota połączona moralną
                            odpowiedzialnością, która rozciąga się na wszystkie pokolenia. Daje prawo
                            do dumy za przeszłe zwycięstwa i ofiary, poniesione w słusznej sprawie,
                            ale nakłada też obowiązek moralnego choćby zadośćuczynienia za krzywdy, a
                            czasem i zbrodnie, których od naszego narodu zaznali inni.
                            Tak samo jak w indywidualnym życiu poszczególnych ludzi - pamiętamy o tym,
                            co zaznaliśmy dobrego od innych, ale pamiętamy jeszcze mocniej krzywdy i
                            zniewagi, a juz najmocniej (zwłaszcza Polacy) - upodlenie niewolą.
                            Historia jest pamięcią narodów. Uprawiana uczciwie - jest głosem sumienia.
                            Manipulowana i retuszowana w obronie własnego samopoczucia i bieżacych
                            politycznych potrzeb - jest uleganiem najcięższemu z grzechów - pychy.
                            Nieprzypadkowo w polskiej tradycji politycznej (i chyba nie tylko naszej),
                            najwyższy stopień odpowiedzialności politycznej, to odpowiedzialność przed
                            Bogiem i Historią (W TEJ KOLEJNOŚCI!).

                            Aż dziw, że muszę takiego poglądu bronić przed historykiem, sam nim nie
                            będąc
                            ;)

                            Pozdrowienia z Warszawy
                            • gosc_ze_smolenska Re: gość_ze_Smoleńska 25.02.10, 14:57
                              Wcale nie podwazalem znaczenia historii jako nauki i waznej czesci
                              skladowej dorobku narodowego. Mialem na mysli tylko i wylacznie to,
                              ze porownanie wydarzen dzisiejszych z dziejami przeszlosci i
                              wyciaganie wnioskow na podstawie wczesniej uzyskanych wynikow jest
                              bardzo niescisle, niewlasciwe i nieraz moze doprowadzic do
                              absurdalnych wynikow, i tyle.
                              “… Aż dziw, że muszę takiego poglądu bronić przed historykiem, sam
                              nim nie będąc …” nie jestem historykiem z zawodu, nawet nie moge
                              zaliczyc ja do najbardziej ulubionego hobby. Ewentualnie jak przejde
                              na emereture (za jakich 15-20 lat).

                              Dziekuje za mila rozmowe.
        • ewa1-23 Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 17:37
          "Dla Rosjan podkreślanie sprawy Katynia z pominięciem kontekstu kilkuset
          tysięcy żołnierzy sowieckich, poległych w Polsce, którzy zapłacili życiem
          za ratowanie nas przed losem Żydów, jest pewnie taką samą manipulacją."
          No i z tym nie zgadzam się całkowicie!
          Po pierwsze - Rosja, jako agresor z 1939r, nigdy nie stanęła przed żadnym trybunałem sądzącym jej zbrodnie, tak, jak Niemcy. I to nie tylko chodzi o Katyń, ale także o milion Polaków wywiezionych na wschód, o zbrodniczą współpracę NKWD z Gestapo w celu likwidacji polskiej inteligencji itd.. Niezależnie od wszelkich politycznych zabiegów, zbrodnie te są pamiętane i brak ich uczciwego osądu czyni wszelkie dialogi z Rosją fałszywymi, pełnymi zakłamania i hipokryzji.
          Po drugie - imperium rzymskie "wyzwalało" świat w podobny sposób, jak Rosjanie "wyzwalali" Polskę! Oczywiście nikt nie wspomina zagrabienia polskich terytoriów na wschodzie (fałsz i hipokryzja!!!), nie podkreśla się lat socjalizmu, czyli kompletnej zapaści społeczno-gospodarczej ( o zbrodniach "wyzwolicieli" nie wspominając). Po co Rosja pchała się na zachód, jeśli ziemie ZSRR w granicach sprzed II wojny światowej były wolne? Żeby "wyzwolić" Polskę? NIE! Żeby zagrabić! Przy okazji - ilu dzieł sztuki z polskich zbiorów nie zwrócił nam najeźdźca? Ile fabryk rozebrał i wywiózł? A politycy, jak głusi i ślepi, uprawiają tę bezowocną gadaninę i myślą, że wypiorą wszystkim mózgi.....
          • ernest_treywasz Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 18:54
            Proszę Pani,
            to jest bardzo drażliwy temat,dlatego łatwo w trakcie dyskusji o utratę
            kontroli nad emocjami. Wszystko to o czym Pani pisze jest prawdą, tylko
            niestety nie do końca na temat.
            Prosze jeszcze raz UWAŻNIE przeczytać mój wpis, do którego odnosi się Pani
            polemicznie, zwłaszcza fragment zaczynający się od zdania:

            "Uwaga! Pisząc powyższę nie twierdzę, że zachodzi moralna analogia
            pomiędzy
            tymi historycznymi sytuacjami."

            My się tu w Polsce nie musimy historycznie edukować, bo jeśli ktoś potrafi
            czytać za zrozumieniem, to bedzie miał właściwe wyobrażenie o historii
            relacji polsko-rosyjskich. Tak się akurat złożyło że wokół tej osi kręci
            się nasza kultura od dwóch stuleci.
            Próbuję pisać o czym innym, co jest bezpośrednim nawiązaniem do treści
            artkułu L. Ungera i wpisów internautów przedstawiających sprawę z
            rosyjskiej perspektywy.
            Jak mianowicie mamy o tym rozmawiać z samymi Rosjanami? I jakie sa
            niezbędne warunki, spełnienie których czyni ten dialog wogóle możliwym.
            Tylko tyle i aż tyle.
            pozdrawiam
            ET
          • wolobuev Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 19:09
            Kochana Ewuniu! Przeczytaj sobie jeszcze raz, co napisal ernest_treywasz! Ten
            gosc ujal wszystko bardzo trafnie, a Twoje slowa tylko potwierdzaja jego racje.
            Moglbym, jako historyk, po kolei rozbic wszystkie Twoje tezy, i jezeli chcesz,
            zrobie to. Ale czy warto? Widze w Twojej wiadomosci sporo tych samych uprzedzen
            i slepej wiary w niedotykalnosc Matki-Ojczyzny, ktore cec... pseudo-patriotow
            we wszystkich krajach (z Rosja wlacznie).
            A jeszcze widze, ze w Polsce, wbrew twierdzeniom Ungiera, proces wcale nie trwa.
            Przynajmniej w Twoim przypadku.
            Pozdrowienia zza Bugu
            • ernest_treywasz Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 20:00
              Wygląda na to, że zostałem dwustronie niewłaściwie zrozumiany, co
              paradoksalnie może być przesłanka do wyciągnięcia wniosku, że jestem na
              dobrej drodze.
              Zwracam Panu uwagę na niebezpieczeństwo popadania w politycznie
              poprawny "rewizjonizm historyczny" dla zasady. Rozumiem że jako historyk
              może Pan takie podejście uznać za bezpieczniejsze z naukowego punktu
              widzenia, ale ujmujac rzecz w przerazliwym skrócie,
              uprzedzenie "ojkofobiczne" może być takim samym skrzywieniem perspektywy,
              jak "ksenofobiczne".

              Powtórzę raz jeszcze moje credo: Polacy mają prawo być dumni ze swej
              przeszłości, i nawet jesli znajdujemy w niej ciemniejsze karty, jak np.
              Pokój Ryski z 1921, który był dla Ukraińców tym czym dla nas Jałta, to to
              sa rzeczy nieporównywalne do tego, z czym zmagać się muszą Niemcy,
              Rosjanie, Ukraińcy a nawet Żydzi.

              To co postuluję, dotyczy jedynie pewnej pracy polegającej na lepszym
              wczuciu się w emocje adwersarzy, co ZAWSZE przynosi korzyści. To nie
              oznacza automatycznie uznania ich racji, lecz pomaga nam unikać
              niepotrzebnych zadrażnień, a czasami pozwala na lepsze zrozumienie.

              Pamiętam jak kiedyś spotkałem się z takim argumentem ze strony żydowskiej:
              gdyby to wasze dzieci z Zamojszczyzny były wywożone do Treblinki,
              wyrywalibyście chyba tory zębami...

              Argument z którym trudno podejmować polemikę, ale jednocześnie daleki od
              prostackich uogólniń, które czynią z Polaków naród szmalcowników...
              Byłoby dobrze, gdybyśmy potrafili takim językiem porozumiewac się z Rosją
              na tematy dotyczące tego, co zwykło się eufemistycznie określać
              jako "trudna historię".
              Niezłym przykładem moze być utrzymana w stylu W. Wysockiego piosenka Jacka
              Kaczmarskiego, o której marzę, by jakiś zdolny rusycysta przełożył ją tak,
              by Rosjanie uznali ten apokryf za godny swojego barda.
              www.youtube.com/watch?v=aPp6CocXNcI
            • ewa1-23 Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 20:19
              Szanowny Panie,
              nie wahaj się, rozbij tezy.
              Wiem, że wielu ludziom trudno zrozumieć prostą prawdę, że agresorami wobec Polski w czasie II WS były DWA państwa. Że zbrodnie rosyjskie nie zostały osądzone. Że wojna pomiędzy Niemcami i Rosją była, np. dla mnie, wojną pomiędzy dwoma naszymi tradycyjnymi wrogami - raz wspólnie napadli na Polskę, poźniej wzięli się za łby (teoria Suworowa w tym przypadku jest wielce przekonująca). Nawet Davis bardzo mętnie próbował oponować wobec teorii Suworowa, chociaż nie podał żadnego kontrargumentu (charakterystyczne dla zachowania "poprawności politycznej")
              A przy okazji rozbijania argumentów - które państwo, oprócz ZSRR, tak znacznie powiększyło swoje terytorium po II WS? A zatem, prawdopodobnie zaplanowany przez Stalina marsz na zachód częściowo się udał.....
              Piszę skrótowo, niemniej pragnę podkreślić, że wobec FAKTÓW, które miały miejsce, a nie zniknęły z ludzkiej pamięci - gloryfikacja "wyzwolenia" Polski przez Armię Czerwoną jest śmieszna. Tzw. "wyzwalanie" najlepiej wyszło w Warszawie - szczególnie w postaci "pomocy" Powstaniu Warszawskiemu, gdy Armia Czerwona nie pozwalała lądować alianckim samolotom z pomocą dla Powstania na opanowanym przez siebie terytorium.
              Reasumując - nikt nie będzie nam dyktował interpretacji historii - to raz. Po drugie - wszelkie próby "pojednania" bez osądzenia Rosji jako agresora - będą fałszywe, niesmaczne, tak, jak przymusowa "przyjaźń" z ZSRR w czasie Polski Ludowej. Ponieważ większość życia mam już za sobą i widzę, co straciłam, w zestawieniu z teraźniejszymi możliwościami młodych ludzi - nie pozwolę dodatkowo narzucać sobie opinii. Pozostaję z szacunkiem
              • alakyr Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 21:12
                Szanowna Ewo, nie używaj pojęć "prosta prawda" bo to tylko Twoje
                spostrzeżenie. Reszta Twojego wpisu to też tyko Twoje zdanie poparte
                autorytetem Suworowa /dla zainteresowanych to były szpieg aktualnie
                robiący w histotrii i doktrynach, taki bardziej popieprzony
                Wołoszański/.
                No i grzeszysz zarozumiałością - "nikt nie będzie nam dyktował
                interpretacji historii - to raz. Po drugie - wszelkie
                próby "pojednania" bez osądzenia Rosji jako agresora - będą
                fałszywe, niesmaczne, tak, jak przymusowa "przyjaźń" z ZSRR w czasie
                Polski Ludowej.", nie piszesz w imieniu społeczeństwa polskiego
                tylko swoim własnym więc nie używaj uogólnień typu my.
                Jeżeli tak Ci zależy na młodym pokoleniu to pozwól im decydować o
                sobie!
                • ernest_treywasz alakyr 23.02.10, 21:59
                  Po pierwsze, zwracając się do osoby starszej od siebie (z kontekstu
                  nietrudno odgadnąć), w dodatku kobiety, wypada używac przyjętych w
                  polszczyznie form grzecznosciowych.
                • ernest_treywasz alakyr 23.02.10, 22:03
                  po drugie
                  Twoje opinie na temat Wiktora Suworowa, człowieka który sporo w życiu
                  zaryzykował w imie ujawnienia światu bardzo dla nas ważnego fragmentu
                  historii, świadczą o tym że jeśli ktoś tu jest "popieprzony" (co
                  prawdopodobne) to akurat nie Suworow.
                • ernest_treywasz alakyr 23.02.10, 22:06
                  Po trzecie
                  Jeśli ktoś tu grzeszy zarozumiałością, to przede wszystkim ty sam.
                • ernest_treywasz Re: gość_ze_Smoleńska, Wołobujew 23.02.10, 22:20
                  po czwarte
                  "nie piszesz w imieniu społeczeństwa polskiego
                  > tylko swoim własnym więc nie używaj uogólnień typu my."

                  W zdaniu do którego ten postulat się odnosi, desygnatem pojęcia "my" (jak
                  się domyślam, i przypuszczam że Autorka nie zaprotestuje) nie
                  jest "społeczeństwo, ale NARÓD. Wypływają z tego daleko idace
                  konsekwencje.
                  Z ogólnego wydzwięku komentarzy alakyra wynika, ze zalicza on się bez
                  wątpienia do miejscowego "społeczeństwa" ("ludzi tutejszych"), natomiast
                  trudno byłoby go zaliczyc do przedstawicieli narodu polskiego. Stąd też
                  nie na miejscu są jego protesty i niepokoje, jakoby Ewa1_23 wypowiadała
                  się również w jego imieniu.
                  Podobnie jak i jego troska o wolność podejmowania decyzji o sobie przez
                  młode pokolenie. Odwoływanie się do pamięci historycznej i więzi
                  narodowej w niczym nie zagraża wolności młodych ludzi. w odróżnieniu od
                  orwellowskiego "cztery nogi dobre, dwie nogi złe" wykształciuchów.

        • alakyr Do ernest_treywasz 23.02.10, 20:59
          W kontekscie tego co napisałeś jak zakwalikował byś proces
          pojednania Niemców i Francuzów?
          Jak potomków pańszyznianych chłopów, którym demokracja dała prawo
          głosu i których hubris jest jej największą, i najbardziej
          niszczycielską siłą
          czy
          ludzi domagających się od WŁASNEJ strony postawy "na kolanach" jako
          niezbednego takiego dialogu warunku, albo przyjęcia założenia, że
          właściwa narracja historyczna powinna dążyć przede wszystkim do
          dobrego samopoczucia adwersarza, nawet kosztem prawdy historycznej?


          • ernest_treywasz Re: Do ernest_treywasz 23.02.10, 21:56
            "Pojednanie" Francuzów i Niemców to zupełnie inna bajka. Róznice polegają
            na innej historii wzajemnych relacji. Francuskie problemy z Prusami to
            historia kilkudziesięciu, a nie dwustu lat. Ponadto w grę wchodziły
            wzajemne i wzglednie wyrównane rachunki krzywd (kampania napoleońska). W
            czasie I WS wzajemne straty wynikały z długotrwałej wojny pozycyjnej, i
            dotyczyły głównie walczących armii.
            Przypominam, że największą bitwą morską Francji w II WS było starcie z
            Royal Navy w Mers el Kebir, zaś największa akcja ich lotnictwa było
            odwetowe bombardowanie Giblartaru.
            Jak wyglądała "okupacja" w CZĘŚCI Francji w porównaniu do GG, mam nadzieję
            że nie muszę przypominać.
            Do tego nakłaniaja się dodatkowe, istotne politycznie czynniki. Francja,
            choć gospodarczo nieco słabsza od Niemiec jest politycznie silniejsza,
            dzięki faktycznej niepodległości gwarantowanej przez broń atomową i stałe
            członkostwo w RB ONZ.
            W odróżnieniu od Polski, Francja nie została "przesunięta" o kilkaset
            kilometrów, przez co nie ma w Niemczech ziomkostw przesiedleńców. Bo nawet
            gdyby takie powstały, Francuzi po 45' szybko nauczyli by ich moresu.
            Innymi słowy, warunkiem pojednania jest brak poczucia zagrożenia. Niemcy
            okazywały po wojnie szacunek Francji wielokrotnie, bo im wyjatkowo łatwo
            przychodzi okazywanie szacunku komuś, od kogo moga łatwo dostać w pysk.
            To jedna z licznych różnic, pomiędzy Niemcami a Polakami, bo my akurat na
            odwrót, co się w głowie eks fornali nie mieści, i z czego eks fornale w
            kostiumie wykształciucha wciąż nie rozumiejąc - kpią.

            Francuzów i Niemców łączy też poczucie "uniwersalnej misji
            cywilizacyjnej", która obie te nacje prowadzi do podobnych ekscesów. To
            republikański generał, tłumiący powstanie Białej Wandei kazał sobie
            zaordynować buty z ludzkiej skóry, a jego postępowi towarzysze wymyślili
            specjalne barki wielokrotnego użytku, do sprawnego, przemysłowego
            topienia "niereformowalnej" ludności Wandei. Kobiet, dzieci, starców... Na
            bez mała 150 lat przed Eichmannem!
            To są narody które w bałwochwalczy sposób ubóstwiły same siebie w formie
            własnych państw, i w swej pysze doszły do przekonania, że tak
            rozumiany "postęp" dowodzi ich wyższości nad resztą świata, którą wolno im
            sobie podporządkowac i upodobnić do siebie, lub wytępić.
            Co ciekawe, podobny "idealizm" (nazywam za Leonem Degrelle) był równiez
            udziałem bolszewii. Ta sama "postępowa" rodzinka...
            Na ich tle zacofana, prowincjonalna Polska, wciąż trzymająca sie z
            niepojętym dla "postępowców" uporem Kościoła Rzymskiego, wybaczająca i
            PROSZĄCA O WYBACZENIE naród swoich katów, jest i pozostanie kimś spoza
            rodziny...
            Chyba że się do nich upodobni. I choć niektórzy mocno się starają, są
            wciąż jedynie tą samą, skamieniałą, zimną i plugawą skorupą, o której
            pisał Mickiewicz, a która zawsze skrywa to, czym Polska jest naprawdę.

            Dlatego pojednania raczej nie będzie, bo podstawą do niego musiałoby być
            zaakceptowanie Polski w jej prawdziwym duchowym kształcie, na co nie
            możemy liczyć ani ze strony Rosji, ani Niemiec.
            Poza tym pojednanie musi się odbywać w prawdzie, co wymaga od winowajcy
            pokory. Dlatego Złoczyńca, zwłaszcza gdy poczucie siły wzmmaga jego butę,
            nie wybacza swoim ofiarom draństw, krzywd i zbrodni jakich sie wobec nich
            dopuścił.
            • ernest_treywasz appendix 23.02.10, 22:27
              Intuicja to zdumiewający instrument. Oto jaką myśl znalazłem u alakyra,
              wypisaną na tym forum:

              "Pewnie stąd to umiłowanie martyrologii i męczeństwa. Inni po prostu
              zanim dostaną w pysk myślą i to ma przyszłość."

              co dobrze koresponduje z moim wpisanym niezależnie i niemal w tym samym
              czasie komentarzem do niej:

              " > Innymi słowy, warunkiem pojednania jest brak poczucia zagrożenia.
              Niemcy
              > okazywały po wojnie szacunek Francji wielokrotnie, bo im wyjatkowo łatwo
              > przychodzi okazywanie szacunku komuś, od kogo moga łatwo dostać w pysk.
              > To jedna z licznych różnic, pomiędzy Niemcami a Polakami, bo my akurat
              na
              > odwrót, co się w głowie eks fornali nie mieści, i z czego eks fornale w
              > kostiumie wykształciucha wciąż nie rozumiejąc - kpią.
              "

              Uderz w stół...
            • alakyr Re: Do ernest_treywasz 23.02.10, 22:37
              Z Twojego tekstu przebija zupełnie bezkrytyczny stosunek do naszej
              historii. Jednym słowem jesteśmy doskonali, wszyscy na około to
              hucpa. Tylko cholera czemu od XVII wieku nic nam się nie układa?
              Dlaczego ta hucpa naokoło potrafi budować swoje państwa, gospodarkę,
              rośnie zamożność społeczeństw a naszą jedyną umiejętnością jest
              honorowa śmierć i póżniejsze jej rozpamiętywanie?
              Mamy okazję po upadku komunizmu stworzyć pozytywny projekt
              cywilizacyjny przniesienia wartości demokratycznych i gospodarki
              kapitalistycznej na wschód pod warunkiem że będzie służył wszystkim.
              Polska tak jak inne kraje byłaby jednym puzzli te układanki
              międzynarodowej.
              Niestety znowu się rozleciało bo Polska z racji swej doskonałości
              rościła sobie prawo bycia puzzlem majważniejszym, spinającym
              wszystkie inne.
              • ernest_treywasz ręce od klawiatury odpadają 23.02.10, 23:22
                Trudno skomentowac tekst, w którym jest wiecej bzdur niż słów (przyznaje
                ze trzeba nie lada zdolności by tekst taki popełnić!), dlatego ogranicze
                się do największych.

                " Z Twojego tekstu przebija zupełnie bezkrytyczny stosunek do naszej
                > historii."

                Afirmatywny, a nie zupełnie bezkrytyczny. Śmiem twierdzić że mam nader
                krytyczny stosunek do polskiej historii. Np. do naszej tradycyjnej
                niestety tolerancji dla zdrajców... Ale stać mnie na dystans, z którego
                jasno widać że jeszcze w sto lat po Mickiewiczu Polska była w swych
                wyborach wierna szalonej logice, którą w jej dziejach odnalazł.

                "Tylko cholera czemu od XVII wieku nic nam się nie układa?
                > Dlaczego ta hucpa naokoło potrafi budować swoje państwa, gospodarkę,
                > rośnie zamożność społeczeństw a naszą jedyną umiejętnością jest
                > honorowa śmierć i póżniejsze jej rozpamiętywanie?"

                Udało nam się przetrwać pod rozbiorami. Między dwiema chorymi na bulimię
                bestjami. Kiedyś jedna Serbka powiedziała mi, że to nie lada sztuka, i że
                oni (Serbowie) bardzo to doceniają. Równiez Norman Davis uważa, ze w
                przetrwaniu jesteśmy mistrzami świata. Oby sie nie mylił.

                " > Mamy okazję po upadku komunizmu stworzyć pozytywny projekt
                > cywilizacyjny przniesienia wartości demokratycznych i gospodarki
                > kapitalistycznej na wschód pod warunkiem że będzie służył wszystkim."

                Czyli naśladowania "cywilizacji", w której zwyrodniały morderca ma pełną
                gwarancję życia, lecz dziecko przed urodzeniem i schorowany starzec już
                niekoniecznie. "Kapitalizmu", w którym połowę dochodu narodowego
                redystrybuuje państwo, odżywiajac rosnacy, urzędniczy nowotwór. Wzajemnego
                oszukiwania się i okradania w ramach "europejskiej współpracy", abdykacji
                z politycznej odpowiedzialności za los własnego kraju i poddania się
                dyktatowi silniejszych... Zaistę porywająca wizja.

                " > Polska tak jak inne kraje byłaby jednym puzzli te układanki
                > międzynarodowej."

                Za twojego premiera Tuska znów jest grzecznym "puzzlem" - na "swoim"
                miejscu.

                "> Niestety znowu się rozleciało bo Polska z racji swej doskonałości
                > rościła sobie prawo bycia puzzlem majważniejszym, spinającym
                > wszystkie inne"

                Polska wbrew pozorom jest depozytariuszką najbardziej uniwersalnej
                politycznej idei. Brzmi ona mniej więcej w taki sposób: Pozwólcie nam żyć
                w naszych własnych granicach na własny rachunek i po swojemu.
                Szkoda tylko że "polityczne elity" ze swoimi tabunami wartych siebie
                nawzajem mężyków stanu, Kwaśniewskich, Kaczyńskich i Tusków, zupełnie do
                tej idei nie dorosły.
                Widziałem kiedyś dramatyczny reportaż z któregoś "państw" Afrykańkich.
                Młody człowiek wzywał tam dawne kolonialne potęgi, by wróciły i
                zaprowadziły jakiś porządek. Tekst alakyra, który komentuję jest wariacją
                na ten sam temat.
                Istotą polityki jest budowanie własnego państwa, za które jego obywatele
                (w republice) lub jedynowładczy suweren w prawdziwej monarchii bierze
                pełną polityczną odpowiedzialność. To jest perspektywa, która eks fornala -
                wykształciucha przeraża. Fornal woli michę soczewicy eurodotacji, bo ta
                zdejmuje zeń ciężar dlań nie-do-udzwignięcia: prawdziwych, politycznych
                decyzji.



                • alakyr Re: ręce od klawiatury odpadają 24.02.10, 08:56
                  No cóż, żyjemy w innych światach. Powiem tyle, jesteś doskonałym
                  przykładem postawy ludzi, którzy od stuleci doprowadzają Polskę do
                  wiecznych problemów z własną państwowością.

                  Sorry, dla mnie naczelną wartością jest zdolność narodu do
                  wytwarzania wartości dodanej w wymiarze materialnym i na tej
                  podstawie budowania swojej państwowości a nie na nieweryfkowalnych
                  wartościach duchowych, o Mickiewiczu już nie wspomnę.
                  Słuchając i czytając takich jak Ty Bismarck wyrobił sobie zdanie na
                  temat narodu polskiego i niestety ma dużo racji.
                  Tyle od fornala z którego niemałych podatków dostajesz emeryturę.
                  Mam tylko nadzieję że dużo się zmieni z upływem czasu. Twoja wizja
                  Polski musi odejść a za 100 lat będziemy się uczyć /mam nadzieję że
                  po polsku/ o okresie zmarnowanych szans i głupocie rządzących.
                  • ubiquitousghost88 Arogancka Ewa & Co. nie są warci Twego czasu... 24.02.10, 12:34
                    alakyr napisał:

                    > No cóż, żyjemy w innych światach. Powiem tyle, jesteś doskonałym
                    > przykładem postawy ludzi, którzy od stuleci doprowadzają Polskę do
                    > wiecznych problemów z własną państwowością.
                    >
                    > Sorry, dla mnie naczelną wartością jest zdolność narodu do
                    > wytwarzania wartości dodanej w wymiarze materialnym i na tej
                    > podstawie budowania swojej państwowości a nie na nieweryfkowalnych
                    > wartościach duchowych, o Mickiewiczu już nie wspomnę.
                    > Słuchając i czytając takich jak Ty Bismarck wyrobił sobie zdanie na
                    > temat narodu polskiego i niestety ma dużo racji.
                    > Tyle od fornala z którego niemałych podatków dostajesz emeryturę.
                    > Mam tylko nadzieję że dużo się zmieni z upływem czasu. Twoja wizja
                    > Polski musi odejść a za 100 lat będziemy się uczyć /mam nadzieję że
                    > po polsku/ o okresie zmarnowanych szans i głupocie rządzących.
                    • ubiquitousghost88 Re: Arogancka Ewa & Co. nie są warci Twego czasu. 24.02.10, 12:38

                      Z faktu, że jakaś kobietka "ma większość życia za sobą" nie wynika obowiązek tolerancji jej prymitywizmu myślowego i prowadzenia rozmowy z nią w rękawiczkach.
                      Pzdr.
    • stoneborn Ponad historią Polski i Rosji 23.02.10, 15:38
      Ta dama wyrazila przestroge. W ciagu ostatniego wieku nic sie nie
      zmienilo. Roosevelt i Churchil uwazali, ze Polska im przeszkadza.
      Francja uwazala, ze Gruzja jej przeszkadza i Sarkozy dal tego dowod.
      Polacy to narod ogolnie dosc dobrze wyksztalcony. A regula jest
      taka: umiesz liczyc, licz na siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka