sehhorstmajorkontrwywiadu 24.04.10, 08:20 A dlaczego Rosja nie usunęła swej broni jądrowej z Europy? Dlaczego nie poszła w ślady Ukrainy i nie rozbroiła się? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
adrian_ck change has come! 24.04.10, 11:30 blog.mlive.com/grpress/2008/05/large_cheer-obama-fans.jpg :D Odpowiedz Link Zgłoś
lex_novum Ta broń faktycznie jest w Europie archaizmem.Ważne 24.04.10, 15:08 są teraz takie sprawy jak własność kluczowych elementów infrastruktury (np. gazociągi, elektrownie ale też np.banki), przestepczość międzynarodowa i współpraca przy rozwiązywaniu konfliktów a nie jakieś sredniowieczne bomby atomowe. Oczywiście zawsze należy zachować ostrożność i np.rozwijać technologie militarne, bo w przyszłości kto wie? Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Kontrola broni atomowej na terenie państw NATO 07.05.10, 22:40 Ktoś tu sugerował, że USA nie mają powodów ani chęci do uzycia broni atomowej... Jak się sprawy mają faktycznie? W 1981 sekr.obr. USA Weinberger o?wiadczył, że broń neutronowa "może być użyta na polach walk poza granicami Europy". W tym samym roku indyjska gazeta Patriot: "Kompleks wojskowo-przemysłowy, który faktycznie rządzi Ameryką, tak samo jak w swoim czasie wykorzystał Hiroszimę i Nagasaki do wypróbowania bomby atomowej (...) chce wykorzystać kraje afrykańskie i azjatyckie jako króliki doświadczalne w celu przekonania się o skuteczności broni neutronowej". Ktoś tu sugerował, że państwa NATO mają wpływ na użycie lub nie broni atomowej zlokalizownej na ich terytorium. Jak się sprawy mają faktycznie? Prezydenci St.Zj. stale oświadczali o ich wyłącznym prawie użycia broni jądrowej rozmieszczonej na terytorium innych krajów NATO. W tym celu w 1946 r. zastrzeżono przez Kongres, a w latach 1951-54 i 1958 uchwalono odpowiednie ustawy, na mocy których cała wyprodukowana w USA broń jądrowa musi się znajdować pod kontrolą amerykańską. Innymi słowy, rozmieszczając ładunki jądrowe (...) na terytorium krajów NATO, Waszyngton pozostawia sobie prawo dysponowania nimi wg własnego uznania i, oczywiście, w interesie samych St.Zj. Nawet rozpoczęcie wojny, w ktorej najbardziej ucierpią narody krajów europejskich, nie zależy od kierownictw tych państw, lecz zostanie postanowione przez strategów w Waszyngtonie, a skutki będą ponosić, płacąc życiem, miliony Europejczyków. (...) amerykańscy teoretycy trzeciej wojny ?światowej cynicznie mówili, że w przypadku użycia broni jądrowej "uśmiercenie olbrzymiej liczby ludności będzie kosztowało niewiele, toteż z pktu widzenia przytaczanych zwykle pojęć wojskowych nie ma podstaw do wystrzegania się tego". Na pocz. lat 80-ch Bush o?wiadczył sojusznikom zachodnioeuropejskim: "Cóż, wybaczcie, lecz USA są liderem wolnego ?wiata i przy obecnym rządzie znów zaczynamy działać zgodnie z tym stanem rzeczy". Between 1958 and 1961 the neutron bomb idea was tested successfully, but the politicians in Washington nixed development and deployment of the weapon. Cohen persisted. As the Vietnam War began and festered in the 1960s, Cohen became an advocate of using neutron bombs there. To Cohen, his weapon was "a perfect fit" for dealing with the Viet Cong hidden in the jungles and rice paddies. Again, the politicians had other ideas. Secretary of Defense Robert McNamara ruled that no nuclear weapons of any type would be used in the war. The use of the small neutron bombs would have brought the war to a quick end, Cohen still argues, and saved the loss of more than 50,000 American lives. In 1969, Cohen was fired from the Rand Corp. for continuing to advocate the use of tactical neutron bombs to end the conflict. "I lost all my battles," Cohen says today. In 1979, he was in Paris helping the French build their own arsenal of neutron bombs when presidential candidate Ronald Reagan came through on a European tour. Cohen met with Reagan to brief him on the neutron bomb. Reagan grasped the idea of neutron weaponry immediately, and made a pledge to Cohen, and later a public pledge, that he would reverse Carter administration policy by building and deploying a large number of neutron bombs. As president, Reagan fulfilled that pledge and approximately a thousand weapons were constructed. But criticism from European allies kept the weapons from being deployed across Europe. Odpowiedz Link Zgłoś
irneriusz Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 11:36 Przypominaja mi sie ruchy pacyfistyczno-komunistyczne (bedace chluba naszej europejskiej tradycji i tozsamosci), ktore sponsorowane byly przez ZSRR i domagaly sie rozbrojenia tylko jedenj strony (tej zachodniej oczywiscie). Widze, ze teraz ich spadkobiercy mysla podobnie. Szkoda, ze historia znow nie jest nauczycielka zycia. Przypominam, ze w I Rzeczpospolitej sejm nie zgadzal sie na powolanie/powiekszenie armii, bo jak nie bedziemy miec wojska, to nikt nie bedzie mial powodu nas atakowac. Jak to sie skonczylo? Mieli jeszcze wiecej powodow (bo nikt normalny nie idze na wojny, ktorych wygrac nie sposob). Odnosnie rozbrojenia, to pamietam, iz Terry Pratchett w jednej ze swoich ksiazek nawiazal do niego, juz nie co dokladnie napisal, ale wiem, ze dawalo to domyslenia (bodajze w jednej z ksiazek o strazy) Odpowiedz Link Zgłoś
adclient rozbrojenie to głupota 24.04.10, 12:10 Broń boże przed wojną, ale rozbrojenie się to głupota. System naprowadzania rakiet balistycznych może być stary, ale głowice wybuchają na pewno i nawet jeśli nie z nominalną siłą to jednak radioaktywnie. A elektronikę można wymienić. Nie można doprowadzić do sytuacji w której Europa będzie jak mała naga dziewczynka w lesie. Lepiej jest być wilkiem, a jeszcze lepiej myśliwym. A przynajmniej Jerzem. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 jakie rozbrojenie? 24.04.10, 12:20 1) Europa ma własną broń jądrową... 2) Nie jest dobrze nadal uzależniać się od widzimisiem naszych Amigo(home)s co do użycia lub nie ICH broni na NASZYM kontynencie... 3) Zwłaszcza, że przy okazji Iraku pokazali, jak głęboko pogrzebane mają zdanie Europejczyków... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: jakie rozbrojenie? 24.04.10, 13:03 bonobo44 napisał: > 1) Europa ma własną broń jądrową... Nie. Własną broń jądrową mają Francja i Wielka Brytania, których arsenały w żaden sposób nie są podporządkowane instytucjom ogólnoeuropejskim i z definicji służą interesom tych właśnie państw, a nie Europy jako całości. > 2) Nie jest dobrze nadal uzależniać się od widzimisiem naszych Amigo(home)s co > do użycia lub nie ICH broni na NASZYM kontynencie... Kwestie użycia przez NATO taktycznej broni jądrowej w przypadku konfliktu są ściśle uregulowane i nie zależą od niczyjego (także jankeskiego) widzimisię. > 3) Zwłaszcza, że przy okazji Iraku pokazali, jak głęboko pogrzebane mają > zdanie Europejczyków... Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
irneriusz Re: jakie rozbrojenie? 24.04.10, 13:45 Odnosnie jeszcze potencjalu militarnego krajow zachodniej europy, to nie tak dawno temu wypowiadali sie jacys generalowie (bodajze w kongresie). Mowili oni o tym, iz potencjal militarny krajow UE spada w zastraszajacym tepie i snuli dosc pesymistyczne wizje (dla lewakow optymistyczne)/ Co przebilo sie do europejskich mediow? Masakra w Srebrenicy i obarczenie o nia holenderskich gejow w armii, szkoda ze nie pokwapili sie by przeczytac calos/wiekszosc wypowiedzi. Co do dzialn USA w Iraku/Afganistanie mozna zyc udajac, ze problem nas nie dotyczy, bo jest daleko (tak jak na przyklad Chiny za Mao 70 mln zmarlo, czy kogos to obchodzi/obchodzilo)? Mozna tez (tak jak USA) walczyc z dyktatorami i ponosic porazki, bo nie wiadomo co zrobic dalej lub pokaza zdjecie cierpiacej dziewczynki i dwoch cywili zabitych. To, ze rezim wczesniej zabil 10 tys osob? Przeciez przy zdjeciu dziewczynki cierpiacej, to tylko statyka [te ostatnie zdania dotycza bardziej wojny w Wietnamie, pamietaja pasnto jakie pacyfistyczne akcje przetoczyly sie przez USA i powinni panstwo pamietac jaka wtedy rzes sie zaczela. Kamer tam nie bylo, ginelo o wiele wiecej osob, temat dla mediow zaden] [Tytulem wyjasnienia, nie popieram interwencji w Iraku, jest ona kontrowersyjna, ale tylko zera sa niekontrowersyjne] Odpowiedz Link Zgłoś
metenburg Re: jakie rozbrojenie? 25.04.10, 03:43 Te, cwany gapa i wszystkowiedzacy, Jankesi o ile wiem nie uzywali amunicji p.panc. napchanej trocinami tylko depleated uranium. Podobnie bylo tez na Balkanach. Wiem ze w/g ciebie nie byla to bron jadrowa no moze by i byla gdyby uzyli jej ruscy. To tak pijac do twojej poprawnosci politycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: jakie rozbrojenie? 25.04.10, 09:42 metenburg napisała: > Jankesi o ile wiem nie uzywali amunicji p.panc. napchanej trocinami > tylko depleated uranium. Podobnie bylo tez na Balkanach. No to co? > Wiem ze w/g > ciebie nie byla to bron jadrowa Według nikogo nie jest to broń jądrowa; podobnie jak nie jest bronią jądrową np. maczuga, nawet jeśli zbudowana jest z atomów posiadających jądra. > no moze by i byla gdyby uzyli jej > ruscy. Rosjanie również posiadają i używali na ćwiczeniach oraz bojowo (w tym na własnym terytorium) amunicji ze zubożonym uranem. Podobnie jak posiada ją wiele, wiele krajów, w tym m.in. i Polska. No i - powtarzam - co z tego? Tj., co to ma wspólnego z tematem omawianego artykułu? > To tak pijac do twojej poprawnosci politycznej. ??? Odpowiedz Link Zgłoś
metenburg Re: jakie rozbrojenie? 25.04.10, 18:45 kapitan.kirk napisał: > No to co? - Pstro, odpowiedz na pytanie: Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? Poza tym to taka kapela z czasow PRL-u. >Według nikogo nie jest to broń jądrowa; podobnie jak nie jest bronią jądrową np > maczuga, nawet jeśli zbudowana jest z atomów posiadających jądra. -Infantylne uproszczenie. W/g tej twojej klasyfikacji to "dirty bomb" tez nie jest bronia jadrowa, przed ktora Jankesi ostatnio robia sie troche creamy in their pants.Obawy zreszta b.uzasadnione. > Rosjanie również posiadają i używali na ćwiczeniach oraz bojowo (w tym na własnym terytorium) amunicji ze zubożonym uranem. -Na wlasnym podworku mozna robic nawet kupy jak sie komus podoba. -Co innego na okupowany terytorium. Legalnosc uzywania tego typu broni jest conajmniej kwestionowana jesli nie calkowicie zabroniona. > wspólnego z tematem omawianego artykułu? -Duzo a jak nie widzisz za dobrze to Lenscrafters zrobia to w 45 minut. > ??? -"Ditto" do poprzedniej odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: jakie rozbrojenie? 26.04.10, 11:17 metenburg napisała: > - Pstro, odpowiedz na pytanie: Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? No więc - Twoim zdaniem - użył czy nie użył, bo już przestałem rozumieć? Czy wg Ciebie pociski ze zubożonym uranem to broń jądrowa? > Poza tym to taka kapela z czasow PRL-u. Pamiętam, acz nie bardzo lubię ;-) > -Infantylne uproszczenie. W/g tej twojej klasyfikacji to "dirty > bomb" tez nie jest bronia jadrowa, "Brudna bomba" wg niczyjej klasyfikacji nie jest bronią jądrową. Broń jądrowa, wg słownikowej definicji, jest to rodzaj broni masowego rażenia wykorzystującej wewnątrzjądrową energię wydzielaną podczas łańcuchowej reakcji rozszczepienia jąder ciężkich pierwiastków (analogicznie, w broni termojądrowej wykorzystywana jest energia reakcji termojądrowej syntezy lekkich pierwiastków). A brudna bomba to po prostu nieco dowolnych materiałów promieniotwórczych z wetkniętym do środka kawałkiem dynamitu. > przed ktora Jankesi ostatnio > robia sie troche creamy in their pants. > Obawy zreszta b.uzasadnione. ????? - a to nowina :-O Kto niby robi w gacie i dlaczego - poza, być może, grupą niedouczonych żurnalistów i co bardziej łatwowiernych ich czytelników? Ludzie myślący akurat mają na ogół świadomość faktu, że "brudna bomba" byłaby dużo groźniejsza i bardziej zabójcza, gdyby zamiast materiału promieniotwórczego zastosować w niej po prostu gwoździe. A w ogóle, co to ma wspólnego z tematem artykułu? > -Na wlasnym podworku mozna robic nawet kupy jak sie komus podoba. > -Co innego na okupowany terytorium. Jak w tej klasyfikacji umieszczasz Afganistan przed 1988, Czeczenię i Gruzję/Abchazję...? > Legalnosc uzywania tego typu > broni jest conajmniej kwestionowana jesli nie calkowicie zabroniona. Amunicja ze zubożonym uranem nie jest zabroniona nikomu i przez żadną konwencję. W kwestii jej obecnej legalności nie ma żadnych kontrowersji; dotyczą one jedynie skutków jej używania. Co to ma wspólnego z tematem artykułu? > -Duzo a jak nie widzisz za dobrze to Lenscrafters zrobia to w 45 > minut. > > ??? > -"Ditto" do poprzedniej odpowiedzi. Czy to doprawdy wyczerpuje Twój zasób argumentów merytorycznych? :-D Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 25.04.10, 10:38 1) A skąd niby wiesz, że nikt jej tam nie użył? forum.gazeta.pl/forum/w,904,109703348,109710274,Re_Idealny_swiat_bez_broni_atomowej.html Bo no bo ami nie powiedzieli ci, że jej użyli? 2) Francja i Wielka Brytania leżą w Europie - są jej istotną częścią. W odróznieniu od Blairowskich Brytoli, Żabojady i Helmuty doskonale wiedzą, gdzie przebiega granica między amińskimi i europejskimi interesami. I... wystarczy żeby UE zobaczyła taką konieczność, a Francuzi z chęcią przejmą na siebie parasol atomowy nad Europą. Brytiolom nie pozostanie nic innego jak się do nich przyłączyć... inaczej - zostaną z ręką w atomowym amińskim nocniku... 3) A jak te kwestie są "ściśle regulowane", pokazał konflikt polityczny poprzedzajacy wojnę w Iraku, do której doszło przy ostrym sprzeciwie większości koalicjantów, za to przy psim poparciu pożytecznych kundli wojny, naszych nie wyłączając - to ostatnie ku śmichom, chichom i wręcz salwom... śmiechu na sali amińskiego Kongresu... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 17:56 bonobo44 napisał: > 1) A skąd niby wiesz, że nikt jej tam nie użył? > Bo no bo ami nie powiedzieli ci, że jej użyli? Podobnie jak reszta świata, wiem że w Iraku nie użyto broni jądrowej stąd, że nie ma żadnych materialnych ani dokumentalnych śladów jej użycia, jak też nie ma żadnych doniesień publicznych (ze strony państw lub organizacji) ani indywidualnych (ze strony świadków) o jej użyciu. Mniej więcej taka sama sytuacja jak z krasnoludkami, różowym szpinakiem i rozumem u niektórych Forumowiczów. Poprawka - są jednak na świecie ludzie, którzy twierdzą że widzieli krasnoludki. > 2) Francja i Wielka Brytania leżą w Europie - są jej istotną częścią. > W odróznieniu od Blairowskich Brytoli, Żabojady i Helmuty doskonale wiedzą, > gdzie przebiega granica między amińskimi i europejskimi interesami. > I... wystarczy żeby UE zobaczyła taką konieczność, a Francuzi z chęcią > przejmą na siebie parasol atomowy nad Europą. Brytiolom nie pozostanie nic > innego jak się do nich przyłączyć... inaczej - zostaną z ręką w atomowym > amińskim nocniku... Taktaktak; historia jak wiadomo pełna jest przykładów bezinteresownego poświęcania przez Francję i Anglię swoich własnych interesów i heroicznego rzucenia się przez nie w bój przeciwko mocarstwom, przy pomocy najbardziej zabójczo potężnej broni, w obronie swoich zagrożonych sojuszników. Wytrzeźwiej :-/ > 3) A jak te kwestie są "ściśle regulowane", pokazał konflikt polityczny > poprzedzajacy wojnę w Iraku, do której doszło przy ostrym sprzeciwie > większości koalicjantów, za to przy psim poparciu pożytecznych kundli wojny, > naszych nie wyłączając - to ostatnie ku śmichom, chichom i wręcz salwom... > śmiechu na sali amińskiego Kongresu... W tym uroczym stylistycznie akapicie nie ma ani słowa związanego z tematem choćby w odległy sposób. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 18:18 kapitan.kirk napisał: 1) > W tym uroczym stylistycznie akapicie nie ma ani słowa związanego > z tematem choćby w odległy sposób. Ależ jest. Dokładnie w ten sam sposób Ami mogą nagiąć wspominane przez ciebie "ścisłe regulacje", jak nagięły wojnę agresywną w Iraku wojną prewencyjną, wbrew wszelkim ustaleniom międzynarodowym. Innymi słowy Ami nie odpalą taktycznej broni jądrowej z terytorium Niemiec tylko pod tym warunkiem, że nie będzie to IM wygodne. 2) > historia jak wiadomo pełna jest przykładów > bezinteresownego poświęcania przez Francję i Anglię mówię o (możliwej przyszłej) sytuacji zinstytucjonalizowanej europejskiej władzy nadrzędnej władającej realną możliwością uruchomienia części arsenału niejako "oddelegowanego" do celów obrony całej Unii... 3) > nie ma żadnych doniesień publicznych (ze strony państw > lub organizacji) ani indywidualnych (ze strony świadków) > o jej użyciu. a jak sobie mianowicie wyobrażasz relację takiego świadka? może tak? -- "The bombardments came in waves, sometimes with explosions rocking the capital one after another (...) One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out capital" edition.cnn.com/2003/WORLD/meast/04/03/sprj.irq.war.main/ Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 18:52 bonobo44 napisał: > Ależ jest. Dokładnie w ten sam sposób Ami mogą nagiąć wspominane przez ciebie > "ścisłe regulacje", jak nagięły wojnę agresywną w Iraku wojną prewencyjną, > wbrew wszelkim ustaleniom międzynarodowym. Innymi słowy Ami nie odpalą > taktycznej broni jądrowej z terytorium Niemiec tylko pod tym warunkiem, że nie > będzie to IM wygodne. Przede wszystkim inwazja na Irak ani jego okupacja nie były operacjami NATO, porównanie więc pozbawione jest sensu. Zaś to, że Amerykanie mogą nie użyć swojej "europejskiej" broni jądrowej w obronie sojuszników jest oczywiście możliwe - tym bardziej jednak jej nie użyją, jeśli jej w ogóle nie będzie, prawda? Poza tym - nie wchodząc w nudne dla większości szczegóły - Amerykanie posiadają odmiany broni jądrowej i termojądrowej oraz ich nośników, których Anglia i Francja albo już się na amen pozbyły, albo też nigdy jej nie posiadały i poosiadać nie będą; a jest to nader cenny wkład w całościowy potencjał Sojuszu. > mówię o (możliwej przyszłej) sytuacji zinstytucjonalizowanej europejskiej > władzy nadrzędnej władającej realną możliwością uruchomienia części arsenału > niejako "oddelegowanego" do celów obrony całej Unii... Ponieważ jednak jak na razie żadnej takiej "zinstytucjonalizowanej europejskiej władzy nadrzędnej" nie ma ani nie zanosi się na jej poowstanie, zas NATO od dawna jest i funkcjonuje, sugerowałbym skupić się raczej na faktach niż na wizjach. > a jak sobie mianowicie wyobrażasz relację takiego świadka? Mniej więcej tak jak relację z oglądania (w, z definicji, ogromnym towarzystwie) wybuchu jądrowego, którego to zjawiska - zaręczam Ci - absolutnie z niczym nie da się pomylić i o którym w ciągu najdalej kilkudziesięciu minut dowiedziałby się cały świat. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 19:35 To, co odpisałeś w pkt.1) i 2) jest oczywiście b.dyskusyjne, ale wymaga rozgałęzienia wątku, więc póki co daruję to sobie i skupię się na pkt. 3) tytułowym dla tej gałęzi. Podałem ci relację, potwierdzoną przez CNN, opisującą zdarzenie, które spokojnie mogło być efektem odpalenia bomby wodorowej typu N na odległym od centrum Bagdadu lotnisku, efektem - dodajmy - celowo zakamuflowanym szeregiem akcji (m.in. ciężkich bombardowań konwencjonalnych)... spróbowałeś oddalić tę możliwość odwołując się do klasycznego wybuchu atomowego, o którym masz wyobrażenie... jakie jednak masz wyobrażenie co do detonacji bomby N o sile ułamków kilotony i zasięgu niszczącym ograniczonym do promienia 1-2 km ? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 20:23 Wybuch jądrowy/termojądrowy - w zasadzie niezależnie od jego mocy - to dalece nie tylko teatralny błysk i huk, ale również potężny impuls promieniowania jonizującego oraz elektromagnetycznego, którego po prostu nie da się w żaden sposób ukryć; zresztą przecież np. właśnie w przypadku głowic neutronowych jest to główny sposób ich działania. Impuls taki byłby doskonale widoczny nawet daleko w kosmosie i dla odpowiedniej aparatury własnej oraz cudzej w promieniu setek kilometrów. Jednocześnie nawet "tylko" kilkukilotonowa eksplozja byłaby słyszalna i rozpoznawalna dla sejsmografów w promieniu tysięcy kilometrów. Nie udałoby się także w żaden sposób ukryć skażenia atmosfery pyłem radioaktywnym, który natychmiast rozpełzłby się w niekontrolowany sposób po ogromnych połaciach globu; nie udałoby się ukryć skażenia terenu, utrzymującego się przecież w sposób zauważalny dla przyrządów przez co najmniej dziesięciolecia; nie udałoby się ukryć masowych przypadków choroby popromiennej; nie udałoby sie ukryć transportu głowic i faktu wykonania odpowiednich procedur ich użycia i ochrony przed jego skutkami (musiałyby być w to zaangazowane co najmniej tysiące ludzi na wszystkich szczeblach, od prezydenta po szeregowca)... Poza tym: 1.) Ostatnie głowice neutronowe wycofano z użytku w 1996, razem z ich jedynymi nosicielami, tj. pociskami rakietowymi Lance. Nb. miały one dużo silniejsze głowice niż "ułamki kiloton" (tak małych ładunków w ogóle się nie buduje, bo zwyczajnie nie ma po co); acz zasięg rażenia podałeś akurat dość prawidłowo ;-) 2.) No i jeszcze drobnostka - użycie broni nuklearnej w takiej wojence nie miałoby najmniejszego sensu militarnego, w przypadku zaś jego odkrycia przez opinię publiczna (co musiałoby się stać praktycznie natychmiast) miałoby ogromne i negatywne konsekwencje polityczne dla USA. Tylko, że przecież to wszystko co piszę nie ma żadnego znaczenia, prawda? Przecież każdy wie, że nietoperze wkręcają się we włosy; a chiropterolodzy którzy temu zaprzeczają są spiskowcami opłacanymi przez Batmana ;-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 27.04.10, 17:10 Nie upieram się przy N. Chociaż byłaby tu najbardziej a propos i nie wierzę deklaracjom o pozbyciu się ich przez USA. Może to być cokolwiek innego z bogatego (neiznanego) arsenału opracowanych w międzyczasie wariantów. Np. atomowa bomba EM. Nasi AMigos bardzo gorliwie głosili info o możliwości użycia tam takowej. Co do skutków... Obrona Iraku dziwnie szybko rozsypała się bezpośrednio po zawierusze z lotniskiem. Jeśli tego świństwa użyto - a wiele na to wskazuje - nie dziwię się zupełnie... Co do detekcji... AMigos nie są tępi i doskonale znają okna czasowe, w których wyspecjalizowane ruskie staelity szpiegowskie nie widzą danego obszaru. Znają to z autopsji: W żaden sposób nie potrafili dojść do tego, czy Koreańcom udało się przeprowadzić próbę jądrową czy nie... > one dużo silniejsze głowice niż "ułamki kiloton" (tak małych > ładunków w ogóle się nie buduje, bo zwyczajnie nie ma po co); czyżby? a niszczyciele bunkrów? a jądrowe ładunki artyleryjskie? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 10:11 bonobo44 napisał: > Nie upieram się przy N. Chociaż byłaby tu najbardziej a propos i nie wierzę dek > laracjom o pozbyciu się ich przez USA. Możesz spokojnie w to uwierzyć, i to bynajmniej nie ze względu na jakieś rzekome umiłowanie pokoju czy rozbrojenia przez Amerykanów. Po prostu broń neutronowa została wymyślona kilkadziesiąt lat temu w apogeum Zimnej Wojny - obecnie, w epoce ograniczonych konfliktów i precyzyjnej broni konwencjonalnej, nie ma ona po prostu militarnego sensu. > Może to być cokolwiek innego z bogatego (neiznanego) arsenału opracowanych w mi > ędzyczasie wariantów. > Np. atomowa bomba EM. Nasi AMigos bardzo gorliwie głosili info o możliwości uży > cia tam takowej. Żadni "Amigos" niczego podobnego nie głosili - z tej prostej przyczyny, że nuklearna broń EM małej mocy zwyczajnie nie istnieje, ze względów czysto fizycznych. Sugeruje poczytać o tym naprawdę cokolwiek jako tako fachowego; choćby w ostateczności i na Wikipedii czy w podobnych źródłach. > Co do skutków... Obrona Iraku dziwnie szybko rozsypała się bezpośrednio po zawi > erusze z lotniskiem. Obrona Iraku rozsypała się dokładnie tak jak to publicznie przewidywali dużo wcześniej wszyscy wojskowi i cywilni analitycy; dokładnie tak jak rozsypała się za pierwszym razem (w 1990/1991) i dokładnie tak jak rozsypywały się obrony np. Serbii w 1999, Libii w 1986, państw arabskich w 1967, 1973 i 1982 etc. etc. Wierz mi, że doprawdy nie potrzeba w tym celu żadnych cudów ani tajemnic - generacyjna przewaga technologiczna środków WRE oraz lepsze wyszkolenie w ich stosowaniu wystarczają w zupełności. > Jeśli tego świństwa użyto - a wiele na to wskazuje - nie dziwię się zupełnie... Absolutnie nic na to nie wskazuje. I ja z kolei dziwię się, jak w ogóle wyobrażasz sobie użycie broni jądrowej do dezorganizacji OPL. Przecież do tego wymagane jest działanie o dokładnie odwrotnych cechach niż ma broń jądrowa: jednoczesny w miarę możliwości atak na liczne i rozproszone po całym kraju elementy sieci OPL - radary, węzły łączności, lotniska, punkty dowodzenia etc.; do czego bynajmniej niepotrzebne są szczególnie silne ładunki. Broń jądrowa do takiego zadania jest równie przydatna co młot kowalski do operacji neurochirurgicznej u myszy; no chyba, że z góry zakładamy wysadzenie w powietrze połowy kontynentu w sensie najzupełniej dosłownym... > Co do detekcji... AMigos nie są tępi i doskonale znają okna czasowe, w których > wyspecjalizowane > ruskie staelity szpiegowskie nie widzą danego obszaru. Pardon, ale mylisz epoki - to już nie lata siedemdziesiąte, kiedy satelity można było policzyć na palcach jednej ręki i np. Egipcjanie przed ofensywą na Synaj mogli się bawić z nimi w chowanego. Obecnie same tylko wojskowe satelity rozpoznawcze, należące do wielu krajów, liczy się w dziesiątkach, a co najmniej drugie tyle jest komercyjnych i trzecie tyle meteorologicznych latających na niskich orbitach. W czasie walk w Zatoce, z pewnością większość z nich skierowano natychmiast na odpowiednie kursy i idę o każdy zakład, że nie było ani pół minuty, żeby przynajmniej kilka z nich nie monitorowało jednocześnie całego TDW. Zaś gdyby nawet taka niewyobrażalna sytuacja nastąpiła, to przecież i tak pozostają jeszcze satelity geostacjonarne - obszar Bliskiego Wschodu i wszystkie przyległe bez przerwy obserwuje przynajmniej kilkanaście stałych satelitów meteorologicznych należących do wielu krajów, w tym Europy, Indii, Chin, Rosji, Brazylii... Wszystkie ponumerowane Meteosaty (i można domniemywać, że satelity rosyjskie czy chińskie również), począwszy od ich pierwszej generacji, posiadają precyzyjne czujniki spektrum elektromagnetycznego, dzięki czemu zresztą dane z nich są wykorzystywane m.in. także przez organizacje międzynarodowe śledzące przestrzeganie traktatów dotyczących broni jądrowej. Że jest to skuteczne, może świadczyć choćby fakt, że np. jedyną wspólną próbę jądrową RPA i Izraela na Oceanie Indyjskim odkrył w 1979 właśnie satelita serii Vela - skonstruowany wprawdzie specjalnie do wykrywania nielegalnych testów nuklearnych, ale wyposażony w identyczną aparaturę co współczesne satelity meteorologiczne, czyli po prostu w kamery zwykłe i podczerwone oraz czujnik pola elektromagnetycznego. Poza tym wszystkim - gdzie nieuniknione skażenie gleby i powietrza, gdzie masowe przypadki choroby popromiennej, gdzie rozkazy wdrożenia odpowiednich procedur ochronnych dla tysięcy własnych żołnierzy przebywających na danym terenie...? > Znają to z autopsji: W ż > aden sposób nie potrafili dojść do tego, > czy Koreańcom udało się przeprowadzić próbę jądrową czy nie... Porównanie jest o tyle mało sensowne, że koreańskie próby przeprowadzane były na izolowanych poligonach, głęboko pod ziemią, w specjalnie wybudowanych sztolniach. Co prawda i tak nie mogło to oczywiście zapobiec wydostawaniu się śladowych, ale dzięki nowoczesnym technologiom łatwo wykrywalnych ilości skażeń - by tak to ująć - "porami" skał i gleby. Dlatego też brytyjski samolot rozpoznawczy VC10, który patrolował rejony nadbrzeżne kilka dni później, bez kłopotu odkrył w atmosferze podwyższoną zawartość spodziewanych izotopów promieniotwórczych. Oczywiście są i kontrowersje - pojawiają się pomysły, że np. Koreańczycy zdetonowali po prostu kilkusettonowe ładunki konwencjonalne, a izotopy promieniotwórcze rozpylili w powietrzu dla niepoznaki. Tyle, że przecież w odniesieniu do omawianej przez nas sytuacji nie ma to żadnego znaczenia - zgodzisz się chyba, że zupełnie czymś innym jest udawanie, iż spowodowało się wybuch jądrowy niż udawanie, że się go nie spowodowało, prawda? W przypadku bojowego użycia broni jądrowej w Iraku, wybuch musiałby nastąpić na powierzchni lub nad nią, co spowodowałoby, że po kilku godzinach zwiększony poziom radiacji odnotowałyby wszystkie wojskowe i cywilne stacje w kraju i w państwach ościennych (w tym np. w Iranie), a po kilkunastu lub najdalej kilkudziesięciu godzinach - na całej bodaj półkuli. I naprawdę w żaden sposób nie dałoby się tego uniknąć, utajnić czy zatuszować. > > one dużo silniejsze głowice niż "ułamki kiloton" (tak małych > > ładunków w ogóle się nie buduje, bo zwyczajnie nie ma po co); > czyżby? a niszczyciele bunkrów? a jądrowe ładunki artyleryjskie? Użytkowym ładunkiem jądrowym o najmniejszej chyba mocy w historii był M48 do amerykańskiej haubicy 155mm, którego najniższy (regulowany) równoważnik trotylowy wynosił zaledwie 72 tony. Został on wycofany z uzbrojenia (wraz z mocniejszymi pociskami do haubic 203mm) w 1992, a całą amunicję już dawno zutylizowano. Podobnie jak w przypadku broni jądrowej, zadecydował tu bynajmniej nie humanitaryzm, ale po prostu czysta logika - wiadomo było od lat 80., a potwierdziła to praktycznie pierwsza wojna w Zatoce, że kilka precyzyjnie ulokowanych pocisków konwencjonalnych (a często nawet i jeden) ma taką samą lub zgoła większą praktyczną skuteczność od ładunków jądrowych małej mocy, a przy tym ich użycie jest tysiące razy (bez żadnej retorycznej przesady) tańsze i nie grozi żadnymi negatywnymi konsekwencjami politycznymi czy propagandowymi. Z tego samego powodu, swoją artylerię atomową zlikwidowała kilka lat później Francja, a obecnie jedynym prawdopodobnie jej użytkownikiem pozostaje Rosja, która nadal nie posiada precyzyjnych systemów artyleryjskich dorównujących zachodnim. I z tego samego również względu - a nie z uwagi na otrzymanie Nobla - p. Obama publicznie ogłosił wstrzymanie prac doświadczalnych nad "niszczycielami bunkrów" i w ogóle małymi ładunkami jądrowymi. Po prostu używając broni jądrowej w małych konfliktach lokalnych niczego sensownego praktycznie się nie zyskuje, natomiast stracić można bardzo, bardzo wiele - czy to naprawdę tak trudno zrozumieć...? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 12:06 Ufff, cały kłopot z takimi postami polega na tym, że aby odpowiedzieć na kilka - pardon za szczerość - niezbyt przemyślanych zdań, trzeba napisać kilkadziesiąt i stracić na to dwie godziny ;-/ Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 14:11 kapitan.kirk napisał: > Ufff, cały kłopot z takimi postami polega na tym, że aby odpowiedzieć na kilka > - > pardon za szczerość - niezbyt przemyślanych zdań, trzeba napisać kilkadziesiąt > i > stracić na to dwie godziny ;-/ > kpt. Juz ponad dwa tysiace lat temu, klasyk powiedzial że palnąć mozna każdą bzdurę - jej obalenie wymaga najczesciej dużej wiedzy i znacznie wiekszego wysiłku. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 17:16 Ładny wykład... na poziomie wikipedii... niestety popularne rozumienie tego, z czym się zdołaliśmy oswoić, ma się nijak do tego, czego nie znamy... a prawdą jest, że wbrew twoim sugestiom ami rozwijali nowatorskie elementy broni jądrowej po skonstruowaniu bomby N i bynajmniej się nimi nie mieli ochoty chwalić... byli za to eager w dążeniu do ich przetestowania w polu... Irak to dla nich był idealny wprost poligon... nie masz pojęcia o tym, co jest możliwe, a co nie... mozemy tylko zgadywać na podstawie tego, o czym coś wiemy...a przy tym wyrażasz sprzeczne opinie... z jednej strony twierdzisz, że N towarzyszy silny impuls EM... (wg mnie - z samego atomowego zapalnika wystarczający żeby obezwładnić systemy elektrotechniczne w skali miasta, zwłaszcza jeśli skupić się na opracowaniu zwiększającym efektywność takiej bomby w dziedzinie emisji impulsu EM )... ty odwołujesz się do broni strategicznych zdolnych obezwładnić systemy połowy kontynentu... podobnie oceniasz skutki skażenia niewielkiego ładunku (typu N lub v jego zaawansowanych wariantów)... tymczasem z tego co wiemy o N, praktycznie zaraz po jej użyciu jest możliwe wejście na teren i przejęcie go po relatywnie niewielkich zabiegach dezaktywacyjnych... na terenie lotniska, na którym miała m-ce koncentracja wojsk (doborowej gwardii irackiej) nie było mowy o ofiarach choroby popromiennej... promieniowanie neutronowe dopadło każdego w promieniu kilkuset m od punktu odpalenia... część szczęścliwców została zwęglona, reszta wprost usmażona na niewidzialnym momentalnym ogniu - zmarła w przeciągu nie więcej niż 1 godziny w niewyobrażalnych mękach towarzyszących postępującemu gwałtownemu rozpadowi nieodwracaklnie uszkodzonych żywych tkanek... jądrowa bomba EM małego zasięgu, o której piszesz, ze wg ciebie i wikipedii jest niemożliwa, może i powinna łączyć wszystkie "zalety" broni N i tego czego wojskowi od niej oczekiwali w sferze EM... w oparciu o te i cały szereg pośrednich przesłanek i bezpośrednich świadectw można domniemywać, że taka właśnie broń została na tym lotnisku przetestowana "w praniu"... Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 17:30 bonobo44 napisał: > Ładny wykład... na poziomie wikipedii... > niestety popularne rozumienie tego, z czym się zdołaliśmy oswoić, > ma się nijak do tego, czego nie znamy... > Wikipedia jest o tyle bardziej rzetelnym zrodlem od róznych blogów i you tube, ze artykuly w niej czesto opieraja sie i wskazują na rzetelne, naukowe źródła. > a prawdą jest, że wbrew twoim sugestiom ami rozwijali nowatorskie elementy > broni jądrowej po skonstruowaniu bomby N i bynajmniej się nimi nie mieli ochoty > Amerykanie nie posiadaja łądunków neutronowych od lat bodajze 80-tych. Ostetnie egzemplarze wycofali z sil zbrojnych, bodajze w roku 1986 jesli dobrze pamietam, 10 lat po wycofaniu z marynarki wojennej ostatnich torped z glowicami jadrowymi. > chwalić... byli za to eager w dążeniu do ich przetestowania w polu... > Irak to dla nich był idealny wprost poligon... > > nie masz pojęcia o tym, co jest możliwe, a co nie... mozemy tylko zgadywać na p > odstawie tego, > o czym coś wiemy...a przy tym wyrażasz sprzeczne opinie... z jednej strony twie > rdzisz, > że N towarzyszy silny impuls EM... (wg mnie - z samego atomowego zapalnika wyst > arczający żeby obezwładnić systemy > elektrotechniczne w skali miasta, zwłaszcza jeśli skupić się na opracowaniu zwi > ększającym efektywność > takiej bomby w dziedzinie emisji impulsu EM )... ty odwołujesz się do broni st > rategicznych zdolnych > obezwładnić systemy połowy kontynentu... Bronj neutromnowa zwyczajnie nie ma zastosowania we wspolczesnej wojnie. Dzis nie prowadzi sie wojen o zawladniecie jakims terytorium, ktoego nie chce sie z tego powodu niszczyc, a wiec uzywa sie broni niedestrukcyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 17:53 bmc3i napisał: > Wikipedia jest o tyle bardziej rzetelnym zrodlem od róznych blogów i you tube, > ze artykuly w niej czesto opieraja sie i wskazują na rzetelne, naukowe źródła. zgoda, ale... dostępne źródła, dodajmy... niestety nie należą do nich te, które finansowane są w znacznym stopniu z budżetu Pentagonu rzędu 500 miliardów USD rocznie... (a jeden taki roczny to niemal "wszechświatowy" i wszechczasowy łączny budżet na całą historię badań kosmosu) innymi słowy: wbrew przyzwyczajeniom naszego codziennego myślenia istnieje podszewka rzeczywistości, w której efekty prowadzonych badań tajnych wymykaja się naszemu codziennemu doświadczeniu i dostępowi do wyników badań jawnych... Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 22:54 bonobo44 napisał: > bmc3i napisał: > > > Wikipedia jest o tyle bardziej rzetelnym zrodlem od róznych blogów i you > tube, > > ze artykuly w niej czesto opieraja sie i wskazują na rzetelne, naukowe źr > ódła. > > zgoda, ale... dostępne źródła, dodajmy... > niestety nie należą do nich te, które finansowane są w znacznym stopniu z budże > tu Pentagonu > rzędu 500 miliardów USD rocznie... (a jeden taki roczny to niemal "wszechświato > wy" > i wszechczasowy łączny budżet na całą historię badań kosmosu) > Zostaw sobie takie teorie na jakies "forum bezcenzury", albo cos w tym stylu. Pentagon finansuje rowniez prace doktorskie na uniwersytecie Cambridge, etc? > innymi słowy: wbrew przyzwyczajeniom naszego codziennego myślenia istnieje pods > zewka > rzeczywistości, w której efekty prowadzonych badań tajnych wymykaja się naszemu > > codziennemu doświadczeniu i dostępowi do wyników badań jawnych... Nie no tak. Najlepszy dowod HAARP itp.... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 23:25 > Pentagon finansuje rowniez prace doktorskie na uniwersytecie Cambridge wszystkie? Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 23:34 bonobo44 napisał: > > Pentagon finansuje rowniez prace doktorskie na uniwersytecie Cambridge > > wszystkie? > To ja pytam, czy Pentagon finansuje rowniez prace naukowe nt amerykanskiej broni powstajace w Cambridge UK. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 17:33 i jeszcze jedno: impuls EM, o jakim dyskutujemy to nie jakieś zaburzenie na częstotliwościach radiowych, powodujące trzaski i zakłodenia w odbiorze audycji radiowych i TV... to potężny impuls przenikliwego promieniowania gamma niosący znaczny odsetek energii wybuchu jądrowego... odebrać moze go tylko satelita wyposażony w odpowiednie detektory (gamma)... zatem twoje dywagacje na temat satelitów meteo dowodzą albo premedytacji albo ignorancji... i to takiego satelity zabrakło nad Koreą aby ami mogły jednoznacznie ocernić co się tam stało... oczywiście ami nie musieli się przejmować swoją siatką takich satelitów... musieli tylko uwzględnić chwilową dyslokację tych ruskich... w moment po odpaleniu ładunku, o którym mówimy, satelita taki już nic nie zare3jestruje... detektory ciepła - dobre sobie... przy intensywności ciężkiego bombardowania Bagdadu prowadzonego dla celów kamuflażu? mógłbyś sobie darować? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 11:41 bonobo44 napisał: > Ładny wykład... na poziomie wikipedii... Biorąc pod uwagę większość Twoich poniższych wynurzeń, takie dictum może spowodować co najwyżej głęboki opad szczęki, o taki: :-O > byli za to eager w dążeniu do ich przetestowania w polu... > Irak to dla nich był idealny wprost poligon... Na czym polegać miałby ów "idealny poligon"??? Na tym, że świadkami każdej eksplozji w tym gęsto zaludnionym kraju byłyby co najmniej dziesiątki tysięcy ludzi - w dużej mierze wrogo nastawionych - a przedstawiciele organizacji międzynarodowych mieliby po zakończeniu walk wolny dostęp do wszystkich skażonych rejonów? > a przy tym wyrażasz sprzeczne opinie... Mistrzowi i tak nie dorównam ;-/ > z jednej strony twierdzisz, > że N towarzyszy silny impuls EM... Podobnie jak każdej eksplozji jądrowej jest to impuls wykrywalny przez aparaturę; natomiast akurat w bombach neutronowych jest słabszy niż przy typowym wybuchu atomowym czy termojądrowym, co wynika z samej zasady działania broni neutronowej. > (wg mnie - z samego atomowego zapalnika wystarczający żeby > obezwładnić systemy > elektrotechniczne w skali miasta, zwłaszcza jeśli skupić się na > opracowaniu zwiększającym efektywność > takiej bomby w dziedzinie emisji impulsu EM ) Ależ przecież, na bogów, broń neutronowa polega właśnie na tym, że neutrony "wylatują" z punktu 0, minimalizując energię cieplną, falę uderzeniową i impuls gamma wybuchu! Zbudowanie bomby neutronowej, a następnie dążenie do zmaksymalizowania jej impulsu elektromagnetycznego miałoby podobny sens logiczny, co zamrażanie kostek lodu w chłodziarce, po to by następnie przed podaniem podgrzewać je na kuchence do stanu ukropu... >... ty odwołujesz się do broni strategicznych zdolnych > obezwładnić systemy połowy kontynentu... Jakiej zapewne od razu się zorientowałeś, odnosiłem się do tego w kontekście wykoncypowanej przez ciebie strategii obezwładniania sieci OPL przy pomocy taktycznych uderzeń jądrowych, czyli - mówiąc obrazowo - tępienia karaluchów poprzez wysadzanie w powietrze wraz z lokatorami budynków, w których je zauważono. > podobnie oceniasz skutki skażenia niewielkiego ładunku (typu N lub > v jego zaawansowanych wariantów)... tymczasem z tego co wiemy o N, > praktycznie zaraz po jej użyciu jest możliwe wejście na teren i > przejęcie go po relatywnie niewielkich zabiegach > dezaktywacyjnych... Owszem - jeśli tylko oczywiście do owych "niewielkich zabiegów" doliczymy zamaskowanie ogromnego krateru, odkażenie obszaru kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych, pozbieranie, wywiezienie i zutylizowanie cichcem stosów zwłok ludzi zabitych uderzeniem promieniowania, po czym odizolowanie terenu tak, by przez kilkadziesiąt lat nie zjawił się na nim lub nad nim nikt niepowołany z licznikiem Geigera w kieszeni... > na terenie lotniska, na którym miała m-ce koncentracja wojsk > (doborowej gwardii irackiej) nie było mowy o ofiarach choroby > popromiennej... promieniowanie neutronowe > dopadło każdego w promieniu kilkuset m od punktu odpalenia... > część szczęścliwców została zwęglona, > reszta wprost usmażona na niewidzialnym momentalnym ogniu - zmarła > w przeciągu nie więcej niż 1 godziny > w niewyobrażalnych mękach towarzyszących postępującemu gwałtownemu > rozpadowi nieodwracaklnie uszkodzonych > żywych tkanek... Wybacz, ale w tym horrorowym sosie piszesz piramidalne głupstwa. Podstawową zasadą działania broni neutronowej jest przecież właśnie zabijanie ludzi poprzez wywołanie u nich choroby popromiennej. Właśnie po to ją wymyślono, żeby nie było żadnego smażenia ani "niewidzialnego ognia" (poza oczywiście ścisłym epicentrum, równanym z ziemią), ale by jak najwięcej ludzi szybko zmarło z napromieniowania, a jeszcze kilkakrotnie więcej ciężko zachorowało i w ten sposób zostało wyłączonych z aktywnego udziału. W Iraku oczywiście niczego podobnego i w żadnym miejscu nie zauważono ani pośrednio nie odnotowano. > jądrowa bomba EM małego zasięgu, o której piszesz, ze wg ciebie i > wikipedii jest niemożliwa, Jedno z dwojga: - albo ładunek jądrowy jest silny i wtedy generuje skuteczny impuls elektromagnetyczny, ale przy okazji rozp...la wszystko na dużym obszarze w sposób nie do przeoczenia, - albo ładunek jądrowy jest słaby i powoduje niewielkie zniszczenia, ale też wtedy i impuls elektromagnetyczny będzie relatywnie niewielki. Z tego też czysto pragmatycznego powodu, prace nad bronią elektromagnetyczną od bardzo dawna nie są prowadzone z uwzględnieniem technologii jądrowych, ale przy założeniu wywoływania impulsu w sposób konwencjonalny. Obawiam się, że w Wikipedii istotnie zbyt wiele na ten temat nie przeczytasz, więc jeżeli Cię to interesuje, zalecałbym najlepsze chyba jak dotąd kompendium wiedzy o broni elektromagnetycznej w języku urzędowym - obszerny esej pp. T. Szubrychta i T. Szymańskiego Broń elektromagnetyczna jako środek walki w epoce informacyjnej, opublikowany w Zeszytach Naukowych Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni w 2005 r. (dostępne w dobrych bibliotekach). > może i powinna łączyć wszystkie "zalety" broni N i tego czego > wojskowi od niej oczekiwali w sferze EM... Uzyskanie lodowatego wrzątku może być marzeniem kucharzy i filozofów; jednak w praktyce można domniemywać, że raczej nigdy się to nie uda. C.D.N. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 19:14 kapitan.kirk napisał: > Podobnie jak każdej eksplozji jądrowej jest to impuls wykrywalny > przez aparaturę; powtarzam - specjalizowaną aparaturę... żaden nawigacyjny, łącznościowy czy meteo satelita nie ma na wyposażeniu czujników gamma... śmiem podejrzewać, ze nie ma ich też większość wąsko wyspecjalizowanych szpiegowskich... > "niewielkich zabiegów" doliczymy zamaskowanie ogromnego krateru, odkażenie obszaru kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych, pozbieranie, wywiezienie i zutylizowanie cichcem stosów zwłok ludzi zabitych uderzeniem promieniowania, po czym odizolowanie terenu tak, by przez kilkadziesiąt lat nie zjawił się na nim lub nad nim nikt niepowołany > z licznikiem Geigera w kieszeni... ponownie błąd skali... trudno z tobą dyskutować gdy z uporem maniaka mylisz skutki 20 kT bomby hiroshimskiej z bronią taktyczną o sile ułamka kT zdolnej do zniszczenia "siły żywej" na terenie jednego lotniska... powtarzam: po umyciu konstrukcji budynków i płyty lotniska i po wywiezieniu centymetrowej warstwy gruntu (w istocie wystarczyło ją wsypać do twojego dołu i przykryć metrową warstwą nawiezionego z zewnątrzgruzu i ziemi..., można było zacząć z lotniska bez przeszkód korzystać... dziwnym zbiegiem okoliczności lotnisko było "zamknięte dla zwiedzających" przez szereg tygodni po jego zdobyciu... a podjęcie funkcji, do których było przeznaczaone trwało grubo grubo dłużej... zatem "nikt niepowołany z licznikiem Geigera w kieszeni" nie mógł się dostać na jego teren dopóki nie zatarto wszelkich śladów..... > Uzyskanie lodowatego wrzątku to dziś banał w świecie fizyki (nota bonobo: pierwsi uzyskali takowe nasi rodacy) Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk C.D. 29.04.10, 11:45 > w oparciu o te i cały szereg pośrednich przesłanek i bezpośrednich > świadectw można domniemywać, że taka właśnie broń została na tym > lotnisku > przetestowana "w praniu"... Nie istnieją żadne pośrednie przesłanki ani tym bardziej bezpośrednie świadectwa na ten temat. No chyba, że uznać za uprawnione logicznie stwierdzenie, że pioruny bijące podczas burzy są ewidentnym dowodem na istnienie Zeusa. > i jeszcze jedno: impuls EM, o jakim dyskutujemy to nie jakieś zaburzenie na czę > stotliwościach radiowych, powodujące trzaski i zakłodenia w > odbiorze audycji radiowych i TV... to potężny impuls przenikliwego promieniowan > ia gamma niosący znaczny odsetek energii wybuchu jądrowego... > odebrać moze go tylko satelita wyposażony w odpowiednie detektory (gamma)... Mam wrażenie, że jakby plączesz się w zeznaniach. Najpierw piszesz, że ów impuls elektromagnetyczny jest tak silny, iż niszczy systemy elektryczne i elektroniczne w skali miast, a następnie, że jest on niewykrywalny bez jakowychś "specjalnych czujników"... No to jedno czy drugie, bo wszak pierwsze zaprzecza drugiemu i vice versa ...? (podpowiem: w rzeczywistości ani jedno, ani drugie ;-) Poza wszystkim; w promieniowanie gamma zamienia się stosunkowo niewiele (kilka procent) energii wybuchu, co - podobnie jak cała reszta - jest doskonale widoczne i rejestrowalne przez najprostszą aparaturę. > i to takiego satelity zabrakło nad Koreą aby am > i mogły jednoznacznie ocernić co się tam stało... Wybuchy próbne prowadzone są pod ziemią nie z powodu masochizmu badaczy ani nacisków lobby górniczego, ale właśnie po to, by zminimalizować przedostawanie się na zewnątrz promieniowania i skażeń promieniotwórczych. > oczywiście ami nie musieli się przejmować swoją siatką takich satelitów... musi > eli tylko uwzględnić chwilową dyslokację tych ruskich... Obudziłeś się z hibernacji po 30 latach??? Satelity od dawna nie dzielą się na należące do "ami" i "ruskich" - na niebie jest od nich czarno, a należą do dziesiątek państw, organizacji publicznych i przedsiębiorstw prywatnych, często wrogich USA, a zazwyczaj połączonych/podzielonych skomplikowaną siecią interesów i animozji. Biorąc pod uwagę dodatkowo fakt, że bezpośredni dostęp do danych satelitarnych mają dziesiątki tysięcy osób, nie ma absolutnie mowy o tym, żeby jakieś obserwacje tak istotne dało się utajnić czy zatuszować. > w moment po odpaleniu ładunku, o którym mówimy, satelita taki już nic nie zare > 3jestruje... Zapewne przeoczyłeś, że pisałem również o satelitach geostacjonarnych, czyli takich, które – mówiąc kolokwialnie – nigdzie nie przelatują, tylko tkwią stale w jednym punkcie nieba i których nie da się w żaden sposób stamtąd przegnać ani niczym ich zasłonić. > detektory ciepła - dobre sobie... przy intensywności ciężkiego bombardowania Ba > gdadu prowadzonego dla celów kamuflażu? mógłbyś sobie darować? Rany koguta, czy Ty w ogóle nie masz pojęcia o czym piszesz??? Podczas eksplozji jądrowej – praktycznie niezależnie od jej mocy – temperatura w epicentrum sięga milionów stopni! Różnica między nim a otoczeniem jest tak gigantyczna, że dla najprostszego czujnika podczerwieni naprawdę nie ma najmniejszego znaczenia, czy eksplozja ma miejsce na lodowcu antarktycznym czy w jeziorze płonącej benzyny – będzie ona dlań widoczna dokładnie tak samo wyraźnie jak zapalony reflektor w ciemnym pokoju. Byłoby tak nawet gdyby czujniki podczerwone były jedynym lub kluczowym narzędziem wykrywającym eksplozje jądrowe – choć oczywiście w rzeczywistości nie są i nic takiego nie napisałem. Tylko, psiakrewka, po co ja właściwie to wszystko piszę? Przecież jest oczywiste, że w odpowiedzi otrzymam co najwyżej kolejną wariację na temat słynnego szwejkowskiego: A ja jednak idę do Budziejowic! :-/ Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Promieniowanie gamma i satelity 29.04.10, 20:34 Bomba jądrowa EMP o zasiegu obezwładniającym elektronikę do 25 km (a taką wystarczyło zdetonować na lotnisku Hussajna) emituje promieniowanie gamma niewykrywalne przez znakomitą większość satelitów, które zwykle poruszają się na pułapie powyżej 100 km (nie mówiąc o stacjonarnych, które krążą nad Ziemią 100-ki razy dalej)... taki satelita byłby w stanie "wykryć" takie promieniowanie (jako detektor jednobitowy) tylko w takim przypadku, gdyby miał szansę zostać przez nie uszkodzony... momentalny impuls widzialny i podczerwony na tle płonącego miasta i szeregu fajerwerków konwencjonalnych również może zostać łatwo przeoczony (jeśli akurat nie mamy dokładnie nakierowanego nań sprzętu wysoce wyspecjalizowanego) poprzez np. zrzucenie winy na przesterowanie (ewentualny sprzęt foto do dokumentowania bombardowania z orbity musi być odpowiednio czuły, typowe detektory będą tu na nic...)... zatem wbrew twoim sugestiom, do jakiego próbujesz to sprowadzić... w każdym razie to wcale nie jest taki banał, do jakiego próbujesz sprawę sprowadzić... Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 14:04 bonobo44 napisał: > mówię o (możliwej przyszłej) sytuacji zinstytucjonalizowanej europejskiej > władzy nadrzędnej władającej realną możliwością uruchomienia części arsenału > niejako "oddelegowanego" do celów obrony całej Unii...\ Zenada. Nie dosc ze gosc nie ma pojecia o broni jadrowej, to jeszcze z wiedzy o Unii Europejskiej Zero. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 17:03 kapitan.kirk napisał: > Nie istnieją żadne pośrednie przesłanki ani tym bardziej > bezpośrednie świadectwa na ten temat. ŻADNE, a jeżeli nawet istnieją, to gdy ja temu zaprzeczę albo je zignoruję, to przecież istnieć przestaną? no to zacznijmy od początku, tzn. od kompletnie zignorowanych bezpośrednich: "The bombardments came in waves, sometimes with explosions rocking the capital one after another (...) One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out capital" edition.cnn.com/2003/WORLD/meast/04/03/sprj.irq.war.main/ i... co innego coś dostrzec, a co innego - ogarnąć... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 17:08 Obserwowanie głośnych huków i błysków podczas bombardowania lotniczego jest doprawdy takim samym "dowodem" na użycie broni jądrowej, jak fakt, że ktoś dostał po mordzie w ciemnym zaułku jest przesłanką do stwierdzenia, iż to na pewno osobiście mu zrobili Tyson z Gołotą. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 18:19 my tu nie mamy wątpliwości, że to zrobił Tyson... nasz problem polega na tym, czy załatwił to gołą pięścią, czy pustym napompowanym wewnątrz deuterem kijem bejsbolowym z materiału o ciężarze atomowym 235... wnioskując po gwiazdkach w oczach, jakie ujrzeli w całym mieście wszyscy przytomni tego zdarzenia, które rozegrało się w tym odległym zaułku, pomimo, że okładało ich jednocześnie setki innych osiłków - bojowników krzewienia wolności i demokracji na tej największej na globie stacji benzynowej... Tyson miał co najmniej świecącą w ciemnościach podkowę w rękawicy... -- 24 lata minęły od katastrofy w Czarnobylu Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 19:29 bonobo44 napisał: > my tu nie mamy wątpliwości, że to zrobił Tyson... > nasz problem polega na tym, czy załatwił to gołą pięścią, > czy pustym napompowanym wewnątrz deuterem kijem bejsbolowym > z materiału o ciężarze atomowym 235... > > wnioskując po gwiazdkach w oczach, jakie ujrzeli w całym mieście wszyscy przyto > mni tego zdarzenia, > które rozegrało się w tym odległym zaułku, > pomimo, że okładało ich jednocześnie setki innych osiłków > - bojowników krzewienia wolności i demokracji na tej największej na globie stac > ji benzynowej... > Tyson miał co najmniej świecącą w ciemnościach podkowę w rękawicy... I tylko przypadkiem Tyson nie tankuje na tej stacji beznyznowej swojego jeepa Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tankuje? 29.04.10, 21:09 bmc3i napisał: > I tylko przypadkiem Tyson nie tankuje na tej stacji beznyznowej swojego jeepa czyżby? a kto mianowicie na niej tankuje? może myślisz, że jednak Gołota swego srebrnego lexusa? Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 29.04.10, 21:59 bonobo44 napisał: > bmc3i napisał: > > > I tylko przypadkiem Tyson nie tankuje na tej stacji beznyznowej swojego j > eepa > > czyżby? a kto mianowicie na niej tankuje? może myślisz, że jednak Gołota swego > srebrnego lexusa? > 50% eksportu ropy naftowej z zatoki perskiej idzie do Chin, 30% do UE, 20% USA i reszty swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 30.04.10, 09:48 > z zatoki perskiej a z Iraku? i... w jakiej walucie pobierane są opłaty na tych stacjach benzynowych? Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 30.04.10, 10:41 bonobo44 napisał: > > z zatoki perskiej > > a z Iraku? Ani jedna amerykanska firma nie otrzymala kontraktu na wydobycie irackiej ropy. Otrzymaly je za to firmy francuskie, rosyjskie i brytyjskie. > i... w jakiej walucie pobierane są opłaty na tych stacjach benzynowych? Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 30.04.10, 22:44 możesz podać jakieś źródła? to by była prawdziwa ironia losu 8-) Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 30.04.10, 23:02 bonobo44 napisał: > możesz podać jakieś źródła? > Nie, nie przechowuje linkow do informacji codziennych. To wiedza powszechna. zrob reseach gdziekowliek, w jakikolwiek portalu. Zacznij moze szukac, od ostatnich kontraktow rosyjskich. > to by była prawdziwa ironia losu 8-) Nie, amerkanska "łasosc" na rope. W ostatnim przetargu w na eksploatacje jednego z najwiekszych zloz na swiecie, w ktorym wygrali rosjanie, amerykanskie firmy nawet nie wystartowaly. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Lukratywne koncesje Tysona 02.05.10, 16:02 bmc3i napisał: > Ani jedna amerykanska firma nie otrzymala kontraktu na wydobycie irackiej ropy. I nie chciał podać źródeł... No to zobaczmy, jak się sprawy miały naprawdę: www.stosunkimiedzynarodowe.pl/2010/01/04/irak-wraca-do-gry/ W pierwszej rundzie przyznanych przez Irak koncesji, 25% pół Zubair Eni przypadło amińskiemu koncernowi OXY 80% pół West Qurna (stanowiących 1/3 licytowanych zasobów) wylicytował amiński ExxonMobil przed inwazją pola te podlegały umowie o dzielonej produkcji z francuskim koncernem naftowym TOTAL i rosyjskim koncernem naftowym Łukoil, ale obie umowy zostały unieważnione po inwazji zanim te koncerny mogły rozpocząć jakikolwiek rozwój na swoich złożach. teraz jasne jest, dlaczego bmc3i nie chciał podać źródeł... zwyczajnie łgał jak najęty... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 1/3 koncesji w rękach USA 02.05.10, 21:13 W pierwszej rundzie przyznanych przez Irak koncesji, 25% pól Zubair Eni przypadło koncernowi OXY 80% pól West Qurna przypadło ExxonMobilowi oba z USA... 1/3 to niemało, zważywszy że ami to 1/20 populacji świata... ale niektórzy uważaja, że jeszcze ważniejszą, ba: Dla Stanów Zjednoczonych najważniejszą kwestią na Bliskim Wschodzie zawsze była i pozostaje kontrola nad ogromnymi złożami surowców energetycznych. Sprawą drugorzędną jest dostęp do nich. Jak tylko ropa znajdzie się w zbiornikach tankowców na morzu, można ją wysłac wszędzie. Kontrola oznacza tutaj instrument dominacji nad światem.(N.Ch.2007) stąd wzięło się moje pytanie o walutę rozliczeniową... Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: 1/3 koncesji w rękach USA 03.05.10, 09:30 bonobo44 napisał: > W pierwszej rundzie przyznanych przez Irak koncesji, > 25% pól Zubair Eni przypadło koncernowi OXY > 80% pól West Qurna przypadło ExxonMobilowi Tak, a juz zdanie Żaden z tych kontraktów nie został podpisany przez rząd iracki. Kiedy zapytano nie ma zadnego znaczenia.... > oba z USA... 1/3 to niemało, zważywszy że ami to 1/20 populacji świata... > > ale niektórzy uważaja, że jeszcze ważniejszą, ba: > Dla Stanów Zjednoczonych najważniejszą kwestią na Bliskim Wschodzie zawsze > była i pozostaje kontrola nad ogromnymi złożami surowców energetycznych. > Sprawą drugorzędną jest dostęp do nich. Jak tylko ropa znajdzie się w > zbiornikach tankowców na morzu, można ją wysłac wszędzie. Kontrola oznacza > tutaj instrument dominacji nad światem.(N.Ch.2007) > > stąd wzięło się moje pytanie o walutę rozliczeniową... > Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: 1/3 koncesji w rękach USA 03.05.10, 15:06 > Tak, a juz zdanie Żaden z tych kontraktów nie został podpisany przez rząd > iracki. Kiedy zapytano > > nie ma zadnego znaczenia.... Tak, a juz fakt, że Żaden z tych kontraktów, czy to ruski, chiński, norweski francuski czy usmański nie został dotąd podpisany przez rząd iracki. nie ma żadnego znaczenia? to tylko ami, którzy w pierwszej turze zdobyli 1/3 kontraktów i przepadli w 2-giej w konkurencji rynkowej czują się pokrzywdzeni? biedactwa? przecież to kwestia prostego zatwierdzenia zawartych kontraktów umowami dwustronnymi... a może Irakijczycy są po prostu mądrzejsi od nas i chcą najpierw zagwarantować sobie w umowach spełnienie warunków zawartych kontraktu co do joty? a to wymaga czasu, a nie głupawego hurraoptymizmu typowego dla naszych rządzących... Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: 1/3 koncesji w rękach USA 03.05.10, 16:06 bonobo44 napisał: > > Tak, a juz zdanie Żaden z tych kontraktów nie został podpisany przez r > ząd > > iracki. Kiedy zapytano > > > > nie ma zadnego znaczenia.... > > Tak, a juz fakt, że Żaden z tych kontraktów, czy to ruski, chiński, norweski > francuski czy usmański nie został dotąd podpisany przez rząd > iracki. > > nie ma żadnego znaczenia? > > to tylko ami, którzy w pierwszej turze zdobyli 1/3 kontraktów i przepadli w 2-g > iej w konkurencji rynkowej czują się pokrzywdzeni? > biedactwa? > > przecież to kwestia prostego zatwierdzenia zawartych kontraktów umowami dwustro > nnymi... > a może Irakijczycy są po prostu mądrzejsi od nas i chcą najpierw zagwarantować > sobie w umowach spełnienie warunków zawartych kontraktu co do joty? a to wymaga > czasu, a nie głupawego hurraoptymizmu typowego dla naszych > rządzących... > Nie kolego, to trylko kwestia Twojej manipulacji informacjami z tego artykulu. Napisales ze amerykanie dostali kontrakt, powolujac sie na ten artykul, tymczasem wprost jest tam napisane ze go nie dostali. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: 1/3 koncesji w rękach USA 03.05.10, 18:24 > Nie kolego, to trylko kwestia Twojej manipulacji informacjami z tego artykulu. > Napisales ze amerykanie dostali kontrakt, powolujac sie na ten artykul, > tymczasem wprost jest tam napisane ze go nie dostali. Kolego, ja podałem wyciąg liczb z artykułu, do którego podałem link, aby każdy (nie wyłączając Ciebie) mógł sobie przeczytać szczegóły... wynika z niego, ze ami dostali w pierwszej turze 1/3 kontraktów (nie umów!) a pozostali 2/3 kontraktów (nie umów!)... Ty utrzymywałeś (gołosłownie), że ami nie dostali żadnych kontraktów, bo "pokrzywdzili" ich Irakijczycy rozdając je szczodrobliwie ruskim, chinolom i żabojadom, zamiast na kolanach wręczyć cały pakiet swym wybawcom, oswobodzicielom i krzewicielom demokracji! I jeszcze śmiesz tu bezczelnie kota ogonem odwracać? Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 2/3 pól Rumaila ma objąć BP Amoco 03.05.10, 20:16 2/3 gigantycznego złoża naftowego Rumaila w południowym Iraku z oszacowanymi zasobami 17 miliardów baryłek ma objąć brytolsko-amiński koncern BP Amoco, który właśnie popisuje się na Zatoce Meksykańskiej... jego resztki (1/3) przypadły chinolom Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Lukratywne koncesje Tysona 03.05.10, 09:29 bonobo44 napisał: > bmc3i napisał: > > > Ani jedna amerykanska firma nie otrzymala kontraktu na wydobycie irackiej > ropy. > > I nie chciał podać źródeł... > > No to zobaczmy, jak się sprawy miały naprawdę: > www.stosunkimiedzynarodowe.pl/2010/01/04/irak-wraca-do-gry/ > > W pierwszej rundzie przyznanych przez Irak koncesji, > > 25% pół Zubair Eni przypadło amińskiemu koncernowi OXY > 80% pół West Qurna (stanowiących 1/3 licytowanych zasobów) wylicytował > amiński ExxonMobil Zapomniales tylko dodac za tym samym blogiem: "Żaden z tych kontraktów nie został podpisany przez rząd iracki. " a nastepnie: "Wielkimi zwycięzcami drugiego etapu są koncerny europejskie i chińskie. Łukoil (Rosja) i Statoil (Norwegia) zdobyły kontrakty na 12,9 miliardów baryłek z Zachodniej Kurny-2; Royal Dutch Shell i Petromas (Malezja) zdobyły kontrakt na drugie z kolei największe złoże naftowe Majnoon z rezerwami 12,6 miliardów baryłek. Konsorcjum CNPC (Chiny), Total (Francja) i Petromas zdobyły kontrakt na złoże naftowe Halfaya z rezerwami 4,1 miliarda baryłek. Dodatkowe niewielki kontrakty zdobyły Sonangol (Angola), Japex (Japonia) i raz jeszcze Petromas." > > > przed inwazją pola te podlegały umowie o dzielonej produkcji z francuskim konce > rnem naftowym TOTAL i rosyjskim koncernem naftowym Łukoil, ale > obie umowy zostały unieważnione po inwazji zanim te koncerny mogły rozpocząć ja > kikolwiek rozwój na swoich złożach. > I piekniue firmy francuskie i rosyjkie odzyskaly te zloza, juz aktualnie... > teraz jasne jest, dlaczego bmc3i nie chciał podać źródeł... zwyczajnie łgał jak > najęty Tak, teraz jest jasne, ze albo nie potrafisz czytac, albo swiadomie manipulujesz, drobny manipulanciuku.... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Lukratywne koncesje Tysona 03.05.10, 14:58 "Kontrakty zostały podpisane na krótko przed powszechnymi wyborami do parlamentu. (...) ani jedna umowa nie została jak dotąd zaaprobowana przez rząd, nie mówiąc już o ich podpisaniu. " ANI JEDNA! tzn. nie tylko z USA! Manipulancie... ani z pierwszej, ani z drugiej tury! "Warunki ustawione przez irackie ministerstwo ropy naftowej były surowe i określone przez managerów jako całkowicie nierealistyczne. Pod koniec aukcji jedynymi zwycięzcami gigantycznego złoża naftowego Rumaila w południowym Iraku z oszacowanymi zasobami 17 miliardów baryłek były British Petroleum (BP) i chiński Narodowy Koncern Naftowy. Większość międzynarodowych koncernów naftowych odmówiła początkowo brania udziału w licytacji na surowych warunkach ustalonych przez ministerstwo ropy naftowej, ale na drugą aukcję przyszli tłum nie, a miała ona miejsce w Bagdadzie 11-12 grudnia. Główne koncerny naftowe doszły do wniosku, że jest to ich ostatnia szansa na dostęp do olbrzymich złóż naftowych, nadal wolnych do eksploatacji. W wyniku, nie czekając na drugi etap aukcji, szereg wiodących koncernów wynegocjowało kontrakty na warunkach, które uprzednio odrzuciły." "Drugi i ważny politycznie jest fakt, że żaden koncern amerykański nie zdobył kontraktu w drugim etapie. Chociaż główne koncerny amerykańskie były obecne, nie były w stanie konkurować z koncernami na ogół będącymi własnością rządową, które mogły oferować bardzo niskie opłaty za produkcję, bez przejmowania się opłacalnością. " pisząc po ludzku: przepadły w zwykłym przetargu, bo no bo liczyły na ropę za darmo! a tu proszę - ktoś jest gotów dać za nią więcej ich "własnej" kapuchy, niż oni! co? nie da się dłużej sprzedawać galonu benzyny po europejskiej cenie litra? to jest rynek, mój drogi! jeśli Norweegia siedząca na własnych zasobach ropy uznała to za opłacalne, to dowodzi to tylko jednego - zawiedzionych nadziei pazernych amińskich koncernów na łatwy zysk, nie sądzisz? > I piekniue firmy francuskie i rosyjkie odzyskaly te zloza, juz aktualnie... coś znowu insynuujesz? dawaj link! nikt ci tu już nie uwierzy na słowo, łgarzu... Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Lukratywne koncesje Tysona 03.05.10, 16:08 bonobo44 napisał: > coś znowu insynuujesz? dawaj link! nikt ci tu już nie uwierzy na słowo, > łgarzu... > Łzesz to Ty kłamco. Zaczałes wrzeszczec ze amerykanskie firmy dostaly kontrakty w Iraku, zaczales szermowac procentami, tymczasem nie dostaly prawa na wydobycie tam chocby kropli ropy. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Lukratywne koncesje Tysona 03.05.10, 18:56 Wystarczająco już się zdyskredytowałeś, nie uważasz? ... nie ośmieszaj się bardziej, próbując teraz odwracać kota ogonem... może lepiej łaskawie odpowiedz na pytanie, jakie to firmy (w odróżnieniu od amińskich - jak twierdzisz od początku) dostały (zatwierdzone - jak słusznie zauważasz jest różnica pomiędzy wygranym przetargiem na zawarcie umowy a zawartą już umową) kontrakty na eksploatację złóż irackich... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 19:54 A ponieważ nie ma żadnych śladów ani deuteru, ani uranu 235, ani też skutków ich rzekomego użycia, w tym miejscu dyskusję prowadzoną za gruncie elementarnej logiki filozoficznej można by w zasadzie zakończyć. W czasie nalotu bowiem naprawdę bardzo często coś słabiej lub silniej wybucha - ba, nawet niektórzy twierdzą, że naloty w gruncie rzeczy do tego właśnie służą - i nie jest to dowodem na użycie nieznanego rodzaju broni jądrowej w ani trochę większym stopniu niż np. skiśnięcie mleka jest dowodem na to, że naszczały do niego krasnoludki (a to na podstawie tzw. Brzytwy Ockhama). Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 20:46 kapitan.kirk napisał: > A ponieważ nie ma żadnych śladów ani deuteru, ani uranu 235, ani też skutków > ich rzekomego użycia, takie ślady mógłby zidentyfikować jedynie samolot szpiegowski zdolnuy pobrać próbki powietrza bezpośrednio nad terenem lotniska... ze zrozumiałych względów nic takiego nie mogło mieć tam m-ca... a Ruskie... Ruskie miały inny problem na głowie... dokłądnie w tym samym czasie ami zafundowali im ostrzelanie ich korpusu dyplomatycznego opuszczajacego Bagdad... niech zgadnę! - uważasz, że koincydencja była najzupełniej przypadkowa? > w tym miejscu dyskusję prowadzoną za gruncie elementarnej > logiki filozoficznej można by w zasadzie zakończyć. W czasie nalotu bowiem > naprawdę bardzo często coś słabiej lub silniej wybucha - ba, nawet niektórzy dokładnie masz rację... gdy w czasie nalotu coś wybucha tak, ze na moment przyćmiewa efekty wybuchu wszystkich innych wybuchajacych dookoła cosików, rozświetlając (z odległości kilkunastu km) całe miasto, oznacza to, że w istocie w tym miejscu dyskusję prowadzoną za gruncie elementarnej logiki filozoficznej można by w zasadzie zakończyć, drogą pozostawienia jedynej alternatywy po odrzuceniu wszystkich nieprawdopodobnych i najzupełniej niekonsystentnych z taką obserwacją... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 21:25 bonobo44 napisał: > takie ślady mógłby zidentyfikować jedynie samolot szpiegowski zdolnuy pobrać próbki powietrza > bezpośrednio nad terenem lotniska... Takie ślady byłyby naprawdę nie do przeoczenia dla każdego odwiedzającego to miejsce przez wiele dni po eksplozji i nie trzeba by do tego naprawdę żadnej aparatury. Z pewnością nie przeoczyłby tez tego żaden szpital mający do obsłużenia tysiące czy nawet dziesiątki tysięcy (w końcu mówimy o gęsto zaludnionej metropolii) ofiar choroby popromiennej, nie przeoczyłyby też tego ich rodziny i opinia publiczna na całym świecie. Nie przeoczyłyby tego stacje dozymetryczne monitorujące skażenie powietrza na obszarze od Arktyki po równik i od Azorów po Ałtaj. I jeszcze wiele lat potem do wykrycia wszystkiego wystarczyłby przypadkowy przechodzień z dozymetrem za 50$ w kieszeni. > a Ruskie... Ruskie miały inny problem na głowie... dokłądnie w tym samym czasie > ami zafundowali im ostrzelanie > ich korpusu dyplomatycznego opuszczajacego Bagdad... niech zgadnę! - uważasz, ż > e koincydencja była najzupełniej > przypadkowa? "Koincydencja" - z czym??? Dlaczego używanie lub nie używanie broni jądrowej miałoby wiązać się z ostrzelaniem lub nie ostrzelaniem ewakuujących się dyplomatów i dlaczego akurat rosyjskich? Co ma tu jedno z drugim wspólnego i w jaki sposób? > dokładnie masz rację... gdy w czasie nalotu coś wybucha tak, ze na moment przyćmiewa > efekty wybuchu wszystkich innych wybuchajacych dookoła cosików, rozświetlając > (z odległości kilkunastu km) całe miasto, oznacza to, że w istocie > w tym miejscu dyskusję prowadzoną za gruncie elementarnej > logiki filozoficznej można by w zasadzie zakończyć, drogą pozostawienia jedynej > alternatywy > po odrzuceniu wszystkich nieprawdopodobnych i najzupełniej niekonsystentnych z > taką obserwacją... Owszem - oznaczać to może że wybuchł np. zbiornik lub rurociąg z gazem, magazyn amunicji, rafineria, skład fajerwerków, bomba paliwowo-powietrzna, kotłownia w elektrowni czy jeszcze dziesiątki, dziesiątki innych rzeczy. Wybuch tajemniczej bomby jądrowej, która nie pozostawia śladów promieniowania ani skażenia, nie powoduje zniszczeń epicentralnych i w ogóle nie zostaje zauważona przez nikogo z odpowiedzialnych za to lub obecnych przy tym osób ani urządzeń, nie mieści się natomiast w definicji alternatywy logicznej. Zastanowiłeś się już nad tym, po co ktoś miałby w danych warunkach używać takiej broni? Tj. po co ktoś miałby ryzykować awanturę i kompromitację polityczną na cały świat, nie zyskując w zamian pod względem militarnym literalnie nic? Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 22:02 kapitan.kirk napisał: > Takie ślady byłyby naprawdę nie do przeoczenia dla każdego odwiedzającego to miejsce przez wiele dni po eksplozji i nie trzeba by do tego naprawdę > żadnej aparatury. Rozumiem, każdy obserwujący gołym okiem lotnisko z około 2-3 km, doznałby pomroczności jasnej charakteryzującej się jak wiadomo jasnymi rozbłyskami w polu widzenia, zwłaszcza przy zamkniętych powiekach? Byłoby to niechybnym znakiem zarejestrowabnia objawów nocnego odpalenia bobomby N/EMP. > "Koincydencja" - z czym??? Dlaczego używanie lub nie używanie broni jądrowej miałoby wiązać się z ostrzelaniem lub nie ostrzelaniem ewakuujących się dyplomatów i dlaczego akurat rosyjskich? Co ma tu jedno z drugim wspólnego > i w jaki sposób? A nie uważasz, że najlepszym sposobem odwrócenia uwagi (wyprowadzenia w pole) potencjalnie najbardziej uważnego obserwatora, było wzięcie na cel i ostrzelanie jego dyplomatów - gdziekolwiek tylko by się nie kręcili? Nie uważasz, że najlepszym sposobem odwrócenia uwagi (wyprowadzenia w pole potencjalnie najbardziej spragnionego sensacji obserwatora, tzn. opinii publicznej) było dokonanie rajdu czołgowego przez centrum miasta dokłądnie w tym samym czasie, gdy w najlepsze trwały przygotowania do próby z ładunkiem N/EMP? Nie uważasz, że najlepszym sposobem rozprawienia się z prawą ręką tejże opinii publicznej, tzn. z dziennikarzami, było ostrzelanie ich hotelu w centrum miasta dokładnie w tym samym czasie, gdy w najlepsze trwały przygotowania do próby z ładunkiem N/EMP, tak aby każdy z ocalałych zastanowił się 10 razy zanim wyściubiłby nos w noc czasu zero, w godzinach najbardziej zintensyfikowanego i najcięższego bombardowania dzielmnic mieszkalnych Bagdadu, którego mioeszkańcy mieli w tym czasie co innego do roboty niż wyściubianie nosów ze swych piwnic, a mimo to wielu z nich to uczyniło? "Koincydencja" - z czym? - pytasz! Strugasz z kogoś wariata czy sam udajesz głupka? > oznaczać to może że wybuchł np. zbiornik lub rurociąg z gazem dupa wybuchła, a nie zbiornik z gazem czy rurociąg - do takich wybuchów oni przywykli na codzień... nie rób z tych ludzi idiotów... > Zastanowiłeś się już nad tym, po co ktoś miałby w danych warunkach używać takiej broni? A po co użyli jej w Japonii? Ami uważają, że stoją ponad prawem międzynarodowym i chociaż to prawda, że w gruncie rzeczy obchodzi ich tylko drugie supermocarstwo - opinia publiczna, to podjęli to ryzyko, bo no bo zwyczajnie jastrzębnie miały na to ochotę... na taki kowbojski POPIS... a gdy dołożyły przy tym wszelkich starań koincydencjalnych, aby ukryć sprawę przed tym drugim "suypermocarstwem", mogły spać spokojnie z uwagi p.w. na całe morze pożytecznych idiotów - nikomu konkretnie nie przyganiając ;-), którzy choćby im podać nie wiem co na tacy i tak by to zakwestionowali w imię swych przekonań i własnych racji... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 23:30 bonobo44 napisał: > Rozumiem, każdy obserwujący gołym okiem lotnisko z około 2-3 km, doznałby pomro > czności jasnej (...) Źle rozumiesz. Zaręczam Ci, że każdy kto znalazłby się w miejscu po wybuchu bomby jądrowej - nawet małej mocy - nie miałby najmniejszego problemu ze stwierdzeniem tego faktu, gdyż naprawdę nie sposób takiego miejsca pomylić z żadnym innym; i to jeszcze przez bardzo, bardzo długi czas. > Byłoby to niechybnym znakiem zarejestrowabnia objawów nocnego odpalenia bobomby > N/EMP. Nie istnieją bomby N/EMP, tak samo jak nie istnieje nie padający deszcz czy nie palące się światło. > A nie uważasz, że najlepszym sposobem odwrócenia uwagi (wyprowadzenia w pole) p > otencjalnie najbardziej > uważnego obserwatora, było wzięcie na cel i ostrzelanie jego dyplomatów - gdzie > kolwiek tylko by się nie kręcili? Ale dlaczego akurat tylko dyplomaci rosyjscy mieliby móc w danym momencie zauważyć wybuch jądrowy lub poczuć się tym jakoś szczególnie bardziej dotknięci; czy to od dyplomatów innych krajów, czy tez po prostu od setek tysięcy innych ludzi w Bagdadzie? I dlaczego ostrzelanie akurat ich miałoby być z jakiegoś powodu sensowne??? > Nie uważasz, że najlepszym sposobem odwrócenia uwagi (wyprowadzenia w pole pote > ncjalnie najbardziej > spragnionego sensacji obserwatora, tzn. opinii publicznej) było dokonanie rajdu > czołgowego przez centrum miasta (...) Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób jadące ulicą czołgi miałyby odwrócić uwagę od wybuchu jądrowego. Czy może Twoją zdołałyby odwrócić...??? > Nie uważasz, że najlepszym sposobem rozprawienia się z prawą ręką tejże opinii > publicznej, tzn. z dziennikarzami, > było ostrzelanie ich hotelu w centrum miasta (...) Obawiam się, że nie chce mi się po raz kolejny czytać o diabolicznych kulisach zacierania śladów oczywistego faktu, że Żydzi zatruwają studnie. Daj mi znać jak już wymyślisz, gdzie podziały się góry trupów i tysiące ofiar choroby popromiennej, krater powybuchowy, radiacja i skażenie promieniotwórcze i jak to się stało, że wybuchu jądrowego nie zauważył nikt na świecie, kto zauważyć by go z całą pewnością powinien; włącznie z tymi, na których rzekomo bombę zrzucono. Jeśli bowiem sądzisz, że udało Ci się zagadać fakt nie udzielenia konkretnej odpowiedzi na żadną z moich konkretnych tez dotyczących skutków wybuchów jądrowych lub możliwości ich wykrycia, to niestety jesteś w tzw. mylnym błędzie. > dupa wybuchła, a nie zbiornik z gazem czy rurociąg - do takich wybuchów oni prz > ywykli na codzień... > nie rób z tych ludzi idiotów... Rzeczywiście, to już chyba niepotrzebne :-/ > A po co użyli jej w Japonii? Po to, żeby pokazać wszystkim, że dysponują najpotężniejszą bronią na świecie i jak się Japonia nie podda bez wielomiesięcznej krwawej obrony przed inwazja sił lądowych, to zostanie zmieciona z powierzchni Ziemi. Nie miałoby to natomiast oczywiście najmniejszego sensu, gdyby użyli broni atomowej, a następnie z ogniem w oczach wszystkiemu zaprzeczali i zapewniali, że niczego podobnego nie mają, prawda? Btw. w 1945 posiadania ani używania broni jądrowej nie zabraniały żadne konwencje ani doktryny, które surowo zabraniają ich obecnie i których udowodnione złamanie byłoby dla każdego klęska polityczno-propagandową na niewyobrażalną skalę. Pytanie "po co" pozostaje zatem nadal w mocy. Dobranoc i do zobaczenia za (chyba) kilka dni; jeśli Ci się oczywiście nie znudzi. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 30.04.10, 10:34 kapitan.kirk napisał: > > Rozumiem, każdy obserwujący gołym okiem lotnisko z około 2-3 km, > Źle rozumiesz. Zaręczam Ci, że każdy kto znalazłby się w miejscu po wybuchu > bomby jądrowej - nawet małej mocy - nie miałby najmniejszego problemu ze > stwierdzeniem tego faktu, gdyż naprawdę nie sposób takiego miejsca pomylić z > żadnym innym; i to jeszcze przez bardzo, bardzo długi czas. 2-3 km od a nie w m-cu w wypadku bomby poniżej 1 kT ? w epicentrum też byś nic nie zobaczył, bo no bo siedziałbyś w dole o średnicy ok. 50 m, drzewka na skraju loniska nawet by się nie połamały i tylko wyszklone pawilony mogłyby świadczyć o tym, że... no własnie o ciężkich bojach o lotnisko... > Nie istnieją bomby N/EMP, tak samo jak nie istnieje nie padający deszcz czy nie > palące się światło. bo no bo ty tak twierdzisz? zmieniłeś też jakoś gorliwie porównanie, bo no bo lodowaty wrzątek jednak istnieje i to w całej masie odmian?... 8-) > Ale dlaczego akurat tylko dyplomaci rosyjscy mieliby móc w danym momencie > zauważyć wybuch jądrowy jednak rżniesz głupa... dyplomaci - ci, którzy tam zostali - siedzili w bunkrach z głowami między kolanami.... po prawdzie - żadni nie zostali... ruscy zmiatali jako jedni z ostatnich... a po ich ostrzelaniu całą uwaga Moskwy skoncentrowała się na tym, o co amim chodziło... mieli swój skandal polityczny i na ten momemnt głęboko gdzieś, śledzenie co tam się tak naprawdę rozgrywało... > > rajdu czołgowego przez centrum miasta (...) > > Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób jadące ulicą czołgi miałyby odwrócić uwagę > od wybuchu jądrowego. Czy może Twoją zdołałyby odwrócić...??? widzę, ze bardzo star4asz się nie rozumieć... usilnie nie rozumiesz... wyoślę specjalnie na twój użytek: zrobiono wszystko, zeby odwrócić uwagę od tego co dzieje się na lotnisku, a pod latarnią jest no jak? jak? może uważasz, ze najciemniej? te czołgi to była latarnia zapalona w centrum miasta... > > Nie uważasz, że najlepszym sposobem rozprawienia się z prawą ręką tejże o > pinii > > publicznej, tzn. z dziennikarzami, > > było ostrzelanie ich hotelu w centrum miasta (...) ostrzelanie przez te same nota bonobo czołgi - to było wydarzenie rozgrywajace się pod samą latarnią... > Obawiam się, że nie chce mi się po raz kolejny czytać o diabolicznych kulisach > zacierania śladów oczywistego faktu, że Żydzi zatruwają studnie. jacy Żydzi? może cykliści? nie mieszaj do tego ani jednych ani drugich... z twoim klakierem już ustaliliśmy, że był to Tyson z kijem bejsbolowym w łapach... > już wymyślisz, gdzie podziały się góry trupów i tysiące ofiar choroby > popromiennej, krater powybuchowy, radiacja i skażenie promieniotwórcze służę uprzejmie: na lotnisku poległo kilka tysiecy gwardzistów... zostali zadołowani w tym samym kraterze, w którym zadołowano wierzchnią warstwę gruntu, przysypaną świeżą warstwą nawiezioną z spoza lotniska... poza lotniskiem w promieniu ponad 2-3 km nie było już żadnego skażenia ani ofiar choroby popromiennej... > jak to się stało, że wybuchu jądrowego nie zauważył nikt na świecie jak to nikt? przecież dyskutujemy właśnie przykład takiej obserwacio opisany przez CNN > z całą pewnością powinien; włącznie z tymi, na których rzekomo bombę zrzucono. Ci na których "zrzucono" już o niczym nigdy nie zaświadczą... a jeśli chodzi Ci o tych, którzy wyściubili nosy z piwnic i widzieli, to zapewnaim cię, że takie świadectwa istnieją... ba... między bagdadzczykami kursowały w owych dniach kasety wideo z nagraniami zwęglonych ofiar, jakie ktoś odważny zrobił - jak twierdzą - na samym lotnisku... jak myślisz, co się z nimi stało? podobnie jak z relacjami, które trafiły do sieci?... > Jeśli bowiem sądzisz, że udało Ci się zagadać fakt nie udzielenia konkretnej > odpowiedzi na żadną z moich konkretnych tez dotyczących skutków wybuchów > jądrowych lub możliwości ich wykrycia, to niestety jesteś w tzw. mylnym błędzie jakich "konkretnych"? może tych, w których odwołujesz się do skutków użycia broni atomowej w Hiroshimie i Nagasaki? a może tej strategicznej? To Ty jeśli sądzisz, że uda Ci się zagadać fakt nie udzielenia konkretnej odpowiedzi na żadną z moich konkretnych tez dotyczących dokonania przez amich tego wybuchu (-ów?) jądrowego(-ych) lub możliwości ich nie-wykrycia drogą skutecznego kamuflażu, to niestety nie ma cienia pomyłki, że po prostu błądzisz wbrew oczywistekj filozoficznej oczywistości, o której wcześniej napisałeś... > > A po co użyli jej w Japonii? > > Po to, żeby pokazać wszystkim, że dysponują najpotężniejszą bronią na świecie i tylko po to... > jak się Japonia nie podda bez wielomiesięcznej krwawej obrony przed inwazja sił > lądowych, to zostanie zmieciona z powierzchni Ziemi. właśnie... pokazali, ze nie cofną się przed masowym ludobójstwem na dowolną skalę... > Btw. w 1945 posiadania ani używania broni jądrowej nie zabraniały żadne > konwencje ani doktryny, które surowo zabraniają ich obecnie a ludobójstwa też nic nie zabraniało? > których udowodnione złamanie byłoby dla każdego klęska polityczno-propagandową na > niewyobrażalną skalę. nic podobnego... p.w. mogli spać spokojnie o dowody (zadbali o to skutecznie, jak widać) po drugie - nawet jeśli - korzyści polityczne byłyby większe niż straty... świat NAPRAWDĘ zaczął by się ich bać... tak jak ty boisz się uzbrojonego szaleńca... powtarzam - kolejne rządy amich umieściły się ponad prawem międzynarodowym - ponad wszystkimi konwencjami, o kt6órych wspomniałeś, a których nigdy nie ratyfikowali do końca, rezerwując sobie prawo do użyćia BMR i ludobójstwa bez prawa ścigania przez Trybunał Międzynarodowy, kiedy tylko uznają to za celowe... głeboko pogrzebane mają prawa człowieka (Guantanamo i nie-tylko-polskie więzienia) i wszystkie konwencje, ONZ-ty i inne ich zdaniem bzdety... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Psi obszczekują jedną tylko karawanę, hi!hi! 29.04.10, 20:55 bmc3i napisał: > Zenada. ... gosc nie ma pojecia ... z wiedzy ....Zero. podobne wsparcie byłoby mile widziane (inaczej sobie nie poradzę z dyskusją na poziomie merytorycznym 8-) ktoś chętny do pozamerytorycznego ujadania na i obrzucania obelgami dla odmiany kpt.kirka? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Psi obszczekują jedną tylko karawanę, hi!hi! 29.04.10, 21:26 Skoro mowa o mnie, to nie krępuj się. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Psi obszczekują jedną tylko karawanę, hi!hi! 29.04.10, 22:07 Jak na razie żadnych ochotników, hi!hi! Może stworzę na ten użytek jakiegoś klona-małpiszona 8-) pzdr,2 Odpowiedz Link Zgłoś
ramyus Bzdury 28.04.10, 13:58 bonobo44 napisał: > 1) Europa ma własną broń jądrową... "Europa" nie ma zadnej wlasnej broni jadrowej. Francuskie i brytyjskie ładunki jadrowe, nie sa na wyposazeniu NATO i nie podlegaja dowodztwu NATO, a co dopiero mowic i "Europie". > 2) Nie jest dobrze nadal uzależniać się od widzimisiem naszych Amigo(home)s co > do użycia lub nie ICH broni na NASZYM kontynencie... Lepiej uzaleznic sie od francuzow, ktorzy juz raz "umierali z Gdańsk". Odpowiedz Link Zgłoś
muzzyczny Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 12:20 Bronią dopóki nie uzyskają przewagi w kosmosie a konkretnie na orbicie to tylko gra na czas. Odpowiedz Link Zgłoś
kermit.dolomit Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 12:29 EU to banda lewacko liberalnych tępych bydląd na uslugach Moskwy !!! Odpowiedz Link Zgłoś
nie-tak Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 09:55 kermit.dolomit napisał: > EU to banda lewacko liberalnych tępych bydląd na uslugach Moskwy !!! ************** Europejczycy w EU chcą rządzić sami bez amerykańskiego palca czy ich "pomocy" ----------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 28.04.10, 15:50 nie-tak napisała: > kermit.dolomit napisał: > > > EU to banda lewacko liberalnych tępych bydląd na uslugach Moskwy !!! > > ************** > Europejczycy w EU chcą rządzić sami bez amerykańskiego palca czy ich "pomocy" Masz na mysli wszystkich Europejczykow, czy tylko takich jak Ty? Jakbys miała jakies watpliwosci, to przypominam Ci ze w Niemczech jest jedynie 20 amerykanskich bomb, stanowiacych pozostalos po wycofanych na wlasna reke przez amerykanow ok. 300 ladunkow w kilka lat temu. Tymczasem, we Wloszech i Turcji jest ich po 90, a zarowno Wlochy jak i Turcja nie popieraja amerlu niemiec i Belgii ktore maja po 20 ladunkow, oraz Norwegii, Lukxemburga i Holandi, ktore wbrew temu co podaje GW nie posiadaja ani jednego ladunku na swoim terytorium. Odpowiedz Link Zgłoś
zboon rozbrojcie wpierw hindusow i pakistancow, gamonie 24.04.10, 13:56 po prostu swietny pomysl, gratuluje. Niech bron atomowa maja tylko rosjanie, hindusi, pakistance i jeszcze niedlugo iranczycy z koreanczykami. Bomba! Odpowiedz Link Zgłoś
iulius Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 14:04 Pożytecznych idiotów nigdy nie brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 24.04.10, 15:30 Nie chcą mieć taktycznych atomówek to nie powinni ich mieć, co wam do tego? Jak tak bardzo chcecie by były w Europie to zaproście te atomówki do siebie, napiszcie jaką petycję może? Niedawno się droczyłem z kims że Niemcy sa w zasadzie okupowane przez USA i jak się okazuje to jest to prawda, co to w ogóle ma być że oni mówią nie chcemy atomówek a amerykanie mówią że maja zostać Co oni mają do gadania skoro chodzi o terytorium Niemiec? Jak my powiedzieliśmy ruskim że nam się nie podobają i że mają sobie pójść z Polski to poszli bez słowa sprzeciwu - to się nazywało okupacja sowiecka. Jak Niemcy mówią USA że mają zabrać swoje atomówki - t oni mówią że jednak zostaną - to się nazywa amerykańska przyjaźń i współpraca Jak się zastanowić to wnioski są zaskakujące :) Odpowiedz Link Zgłoś
kermit.dolomit Re: A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 24.04.10, 16:04 tylko ze amerykanie dzisiaj placa niemcom duzo kasy jakis miliadr euro rocznie za to ze maja tam swoje bazy i to juz dawno nie jest zadna okupacja a ruscy napadli nas w 1939 wrocili w 1944 i siedzieli do 1993 i gowno z tego mielismy oprocz tzw (wyzwolenia) to jest okupacji Odpowiedz Link Zgłoś
jack79 Re: A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 24.04.10, 16:24 powiem Ci tak: podaj mi adres przyniosę Ci jutro do domu psią kupę na podłodze, będę Ci płacił za to żeby lezała tam u Ciebie na stole w kuchni jak będziesz chciał żeby ją zabrać to Ci odmówię, będę płacił dalej podoba Ci się? :) Odpowiedz Link Zgłoś
nie-tak Re: A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 25.04.10, 09:59 kermit.dolomit napisał: > tylko ze amerykanie dzisiaj placa niemcom duzo kasy jakis miliadr > euro rocznie za to ze maja tam swoje bazy i to juz dawno nie jest > zadna okupacja a ruscy napadli nas w 1939 wrocili w 1944 i siedzieli > do 1993 i gowno z tego mielismy oprocz tzw (wyzwolenia) to jest > okupacji ************ Co ty wiesz o amerykańskiej okupacji Niemiec i o utrzymaniu amerykańskich baz w Niemczech? jak na razie jest odwrotność twojego twierdzenia, Ameryka profituje z tych baz a nie Niemcy. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 25.04.10, 09:46 jack79 napisał: > Nie chcą mieć taktycznych atomówek to nie powinni ich mieć, co wam do tego? To nam do tego, że Niemcy nie chcą mieć u siebie głowic jądrowych, ale jak najbardziej chcą nadal pozostawać pod amerykańskim parasolem jądrowym. Typowa postawa NIMB - należny koniecznie budować autostrady, fabryki i lotniska, byle tylko nie w pobliżu mojego domu :-/ Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
ogabignac Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 15:47 Amis - go home! Zabierać swoje shit-bomby i wynocha z Europy! Odpowiedz Link Zgłoś
henryabor Nutzlose Ansammlung trotteliger Offiziere! 24.04.10, 19:51 Nutzlose Ansammlung trotteliger Offiziere /Nieprzydatny Alians Tępych Oficerów/, jak mawiają co trzeźwiejsi Niemcy! Ale czy aż tak tępych?! Stanowisko jankesów obnaża w sposób jednoznaczny komu, czemu i czyim interesom służy NATO! I kto tym paktem rządzi? Jeśli jakimś kretynom z Teksasu śni się nocami wojna atomowa, to muszą wiedzieć, iż następna będzie na maczugi! Odpowiedz Link Zgłoś
jagrudz Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 23:10 Utrzymywanie zagrożenia to polityka USA ,to podstawa utrzymania gospodarki, gdyby ten przemysł u nich padł to kataklizm w ameryce ,a w polsce mamy takich palantów co to popierają. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 09:44 Czy zagrożeniem są tylko amerykańskie ładunki jądrowe, czy także i rosyjskie - zgrupowane wszak w Europie w dużo większej liczbie? Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
nie-tak Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 10:05 kapitan.kirk napisał: > Czy zagrożeniem są tylko amerykańskie ładunki jądrowe, czy także i rosyjskie - > zgrupowane wszak w Europie w dużo większej liczbie? > Pzdr ************ żelazna kurtyna już dawno runęła ale w mentalności niektórych ludzi ona jeszcze istnieje, taki przeżytek z niej jest NATO jak i amerykańska okupacja Niemiec. Jesteśmy Europejczykami wiec twórzmy swoja infrastrukturę gospodarczo-finansowo jak i obronna bez pomocy "przyjaciół" z za oceanu. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 10:16 nie-tak napisała: > żelazna kurtyna już dawno runęła ale w mentalności niektórych ludzi ona jeszcze > istnieje, Trudno zaprzeczyć. Inaczej nie dałoby się sensownie uzasadnić faktu utrzymywania nadal przez Rosjan kilkunastu brygad rakiet taktycznych z głowicami jądrowymi. > taki przeżytek z niej jest NATO jak i amerykańska okupacja Niemiec. NATO to taki zabawny twór, na który wszyscy publicznie psioczą, ale jakoś nikt nie chce z niego ani wystąpić, ani tym bardziej go rozwiązywać :-) W przeciwieństwie np. do śp. Układu Warszawskiego, o którym publicznie wygłaszano jedynie peany, a który rozpadł się jak domek z kart bez żadnej ingerencji z zewnątrz gdy tylko pojawił się cień takiej możliwości... > Jesteśmy Europejczykami wiec twórzmy swoja infrastrukturę gospodarczo-finansowo > jak i obronna bez pomocy "przyjaciół" z za oceanu. Co zrobić, kiedy jakoś nikt się do tego w Europie na poważnie nie chce wziąć :-/ Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
nie-tak Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 10:32 NATO jest to kwestia czasu kiedy sam zbankrutuje, w prawdzie jest już bankrutem ponieważ idzie i prosi o pomoc Rosjan, to jest już dowód na to ze ten przeżytek amerykańskie lobby schyla się ku schyłkowi. I tak jest dobrze!!! Potrzebujemy własnych europejskich systemów a nie agresywnych lobbystów z za oceanu. My jesteśmy Europejczykami wiec szanujmy nasza kulturę i nasze cele. --------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
przyjacielameryki Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 13:32 nie-tak napisała: > NATO jest to kwestia czasu kiedy sam zbankrutuje, w prawdzie jest już bankrutem > ponieważ idzie i prosi o pomoc Rosjan, to jest już dowód na to ze ten przeżytek > amerykańskie lobby schyla się ku schyłkowi. I tak jest dobrze!!! > Potrzebujemy własnych europejskich systemów a nie agresywnych lobbystów z za > oceanu. My jesteśmy Europejczykami wiec szanujmy nasza kulturę i nasze cele. > My Europejczycy potrzebujemy stałego silnego partnerstwa z USA we wszystkich obszarach również militarnych i obronnych. USA to kraj zbudowany przez Europejczyków ale w inny sposób i w innym miejscu, poza Europą. Niemniej jednak wyznajemy te same wartości, jesteśmy demokracjami itp. co jest olbrzymim spoiwem. NATO z uwagi na jego bardzo ważną rolę - obrona członków i wartości - nigdy nie zostanie zlikwidowane w szczególności w kontekście niepewnej sytuacji w świecie. NATO pełni również ważną funkcję odstraszającą. Europa jest skazana na stałą współpracę z USA i nikt w Europie tego nie kwestionuje, nawet Niemcy które co prawda nie chcą mieć u siebie amerykańskich bomb atomowych ale chcę być pod amerykańskim parasolem obronnym. Niemcy muszą się na coś zdecydować i pewnie nastąpią jakieś rozsądne ustalenia z USA. NATO będzie się zmieniać i reformować ale cały czas będzie istnieć bo wszyscy członkowie tego chcą. Rosja zawsze będzie pozostawać poza strefą NATO -owską, może będą jakieś marginalne formy współpracy. Rosja nigdy nie zostanie dopuszczona do wspólnej obrony Europy, chyba że przystosuje się i podporządkuje strukturom NATO-wskim ale to jest chyba nierealne. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 15:33 przyjacielameryki napisał: Rosja zawsze > będzie pozostawać poza strefą NATO -owską, może będą jakieś marginalne formy > współpracy. Rosja nigdy nie zostanie dopuszczona do wspólnej obrony Europy, > chyba że przystosuje się i podporządkuje strukturom NATO-wskim ale to jest chyb > a nierealne. Do niedawna zdawało się nam, że Rosja NIGDY nie uzna winy Stalina za zbrodnię katyńską. W istocie nie można mówić NIGDY i w tej materii... Żywotnym długofalowym interesem Rosji, która zawsze miała pretensje do współnych z Europą korzeni kulturowych, jest wejście w ścisłe przymierze z tąże Europą (i z USA) zdolen przeciwstawić się nieubłaganie nadciągającej hegemonii Chin, Indii i być może (zjednoczonemu) Imperium Islamskiemu. Obecne rozgrywki pomiędzy tymi "naturalnymi" sojusznikami będą musiały odejść w mglistość, jeśli chcemy cokolwiek znaczyć na arenie światowej w następnym stuleciu. W tyms sensie najkorzystniejsze byłoby włączenie Rosji (z całym jej zapleczem dalekowschodnim), póki czas do Unii Europejskiej i doprowadzenie do ścisłej współpracy z nią w ramach odpowiednio zmodyfikowanej struktury NATO, w której funkcjonowałyby 3 równoważne siły, włączając w to wspólną dla Europy silną armię zbudowaną także na bazie tego, czym dysponuje Francja i Wlk.Br. Im szybciej uda się to zrobić, tym lepiej dla nas i dla świata europejskich wartości... Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 26.04.10, 17:01 "ścisłe przymierze z tąże Europą (i z USA) zdolne" - rzecz jasna - "przeciwstawić się" Odpowiedz Link Zgłoś
nie-tak Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 11:07 kapitan.kirk napisał: Co zrobić, kiedy jakoś nikt się do tego w Europie na poważnie nie chce wziąć :-/ ********* Tja wcale się nie dziwie skoro w Europie przeważa amerykańskie lobby krajów byłego bloku wschodniego. My chce my pozbyć się amerykańskich baz, amerykańskiego atomu a Polska i inni sprowadzają Amerykanów na swoje terytorium, wiec? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 26.04.10, 11:21 nie-tak napisała: > Tja wcale się nie dziwie skoro w Europie przeważa amerykańskie lobby krajów > byłego bloku wschodniego. "Przeważa" - w czym????? > My chce my pozbyć się amerykańskich baz, > amerykańskiego atomu a Polska i inni sprowadzają Amerykanów na swoje terytorium > wiec? Jak na razie fakty są takie, że w Niemczech stacjonuje ponad 80 tysięcy amerykańskich żołnierzy, podczas gdy w Polsce ma stacjonować około stu ludzi. Znaj proporcją, mociumpanie :-D Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 28.04.10, 14:19 nie-tak napisała: > Jesteśmy Europejczykami wiec twórzmy swoja infrastrukturę gospodarczo-finansowo > jak i obronna bez pomocy "przyjaciół" z za oceanu. Juz 20 lat temu Wielka Brytania zawarła z Francja porozumeinie majace stac sie zalazkiem "europejskich sil zbrojnych" - powstala w tyum c elu nawet specjalna organizacja, "Unia zachodnioeuropejska". Dwa miesiace temu, jej szef oficjalnie zapowiedzial, ze UZ oficjalnie zakonczy swe istnienie w polowie 2011 roku. Jedynym hamulcowym UZ byly Niemcy. Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 28.04.10, 14:03 kapitan.kirk napisał: > Czy zagrożeniem są tylko amerykańskie ładunki jądrowe, czy także i rosyjskie - > zgrupowane wszak w Europie w dużo większej liczbie? > Pzdr Rosja nikomu nie wygraża, a z krajów które nie chciały ich wojsk dawno się wycofała. Prawdziwe zagrożenie dla światowego pokoju to USA! Odpowiedz Link Zgłoś
bmc3i Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 28.04.10, 14:16 tornson napisał: > kapitan.kirk napisał: > > > Czy zagrożeniem są tylko amerykańskie ładunki jądrowe, czy także i rosyjs > kie - > > zgrupowane wszak w Europie w dużo większej liczbie? > > Pzdr > Rosja nikomu nie wygraża, a z krajów które nie chciały ich wojsk dawno się > wycofała. W pierwszej kolejnosci z Ukrainy.... Prawdziwe zagrożenie dla światowego pokoju to USA! Odpowiedz Link Zgłoś
ramyus Nie ma zadnej broni jadrowej w Holandii iNorwegii 28.04.10, 13:55 "Szefowie dyplomacji Niemiec, Belgii, Holandii, Norwegii oraz Luksemburga, czyli krajów, w których przechowywana jest amerykańska broń, wystosowali już w lutym publiczny apel, aby oczyszczenie Europy z broni atomowej stało się jednym z głównych punktów debaty nad nową strategią NATO, która powinna być opracowana do końca 2010 r. Milczą natomiast Włochy oraz Turcja, które również mają u siebie bazy z bronią atomową. Jak juz redagiujecie afrtykul, to trzymajcie sie prawdy!. Nie ma zadnej broni atomowej w Holandii, Norwegii i Luxemburgu. Skladaowana jest wylacznie w Niemczech (20), Belgii (20), Wloszech (90) i w Turcji (90). Nie piszcie bzdur!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Niech spadają na drzewo! 28.04.10, 14:01 Żadnej jankeskiej broni! Francja jest parasolem atomowym dla UE, po zjednoczeniu w Euro-federację ich głowice będą własnością całego federacyjnego państwa. Nie potrzebujemy tutaj pieprzonych jankeskich prowojennych agitatorów! Odpowiedz Link Zgłoś
porque Z Niemcami sie nie dyskutuje 07.05.10, 23:04 Niemcy sa krajem okupowanym i nie beda dyktowac co czynic maja zwycieskie mocarstwa. Dostali kopa w zeby, moga dostac drugiego. Niech siedza cicho i ciesza sie, ze w calosci nie przeszli pod sowieckiego bata. Dostali po drugiej WS od Amerykanow szanse, wiec niech sie nia zajmuja i stoja z daleka do globalnej polityki. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 To z ami sie nie dyskutuje 09.05.10, 14:16 Dobrze, że to nie takie pieski wojny jak porque decydują o przyszłosci Europy i wpływach amińskich na jej terytorium... gdyby nie opór Europy (w tym Niemiec) mielibyśmy na jej terytorium tysiace głowic neutronowych... a byc może byłoby już po ptokach... w tym i takich głuptokach jak porque... a Polska jako główny obszar wywołanej przez amich 3-ciej wojny stanowiła piękny pomnik memento ludzkiej głupoty - taki monument tysiąckrotnie wiekszy od Czarnobyla... Prezydenci St.Zj. stale oświadczali o ich wyłącznym prawie użycia broni jądrowej rozmieszczonej na terytorium innych krajów NATO. W tym celu w 1946 r. zastrzeżono przez Kongres, a w latach 1951-54 i 1958 uchwalono odpowiednie ustawy, na mocy których cała wyprodukowana w USA broń jądrowa musi się znajdować pod kontrolą amerykańską. Innymi słowy, rozmieszczając ładunki jądrowe (...) na terytorium krajów NATO, Waszyngton pozostawia sobie prawo dysponowania nimi wg własnego uznania i, oczywiście, w interesie samych St.Zj. Nawet rozpoczęcie wojny, w której najbardziej ucierpią narody krajów europejskich, nie zależy od kierownictw tych państw, lecz zostanie postanowione przez strategów w Waszyngtonie, a skutki będą ponosić, płacąc życiem, miliony Europejczyków. (...) amerykańscy teoretycy trzeciej wojny ?wiatowej cynicznie mówią, że w przypadku użycia broni jądrowej "uśmiercenie olbrzymiej liczby ludności będzie kosztowało niewiele,toteż z pktu widzenia przytaczanych zwykle pojęć wojskowych nie ma podstaw do wystrzegania się tego". Na pocz. lat 80-ch Bush o?wiadczył sojusznikom zachodnioeuropejskim: "Cóż, wybaczcie, lecz USA są liderem wolnego ?świata i przy obecnym rządzie znów zaczynamy działać zgodnie z tym stanem rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
qfiz USA: Antywojenna Europa zagrożeniem dla pokoju 10.05.10, 12:47 chyba trudno o bardziej orwellowską wypowiedź niż ta Sekretarza Obrony USA, Roberta M.Gatesa... "Demilitaryzacja Europy, postrzegana pozytywnie przez opinię publiczną i klasę polityczną, które są przeciwne sile militarnej i obawiają się ryzyka wiążącego się z jej posiadaniem - przekształciła się z dobrodziejstwa, jakim była w XX wieku, w przeszkodę dla osiągnięcia realnego bezpieczeństwa i trwałego pokoju w XXI w." - powiedział oficerom i urzędnikom NATO podczas przemowy na Narodowym Uniwersytecie Obrony. Gates, który od dawna uważa, że wkład Europy w NATO jest zbyt mały, [Europa na zamówienie USA zwiększyła kontyngent w Afganistanie z 30 do "tylko" 50 tys. żołnierzy] stwierdził, że niechęć części polityków oraz opinii publicznej do postawy militarnej wzrosły w Europie tak bardzo, że mają bezpośredni wpływ na działania podejmowane w Afganistanie i utrudniają osiąganie celów związanych z bezpieczeństwem sojuszu. "Zależy nam na Europie otwartej i coraz ściślej zjednoczonej, w której wszystkie kraje, w tym Rosja, realizują pełnię swoich możliwości [jak USA? militarnych?]. Niepodzielność bezpieczeństwa oznacza również, że wszystkie kraje europejskie muszą przestrzegać pewnych wspólnych reguł, z których najważniejszą jest poszanowanie suwerenności i integralności terytorialnej państw i ich prawa do wolnego wyboru sojuszników. W relacjach między europejskimi potęgami nie ma miejsca na groźby użycia lub używanie siły. Nie możemy również dopuścić do tego, aby duże kraje wetowały decyzje tych małych. A co najważniejsze, nie możemy pozwolić, by w Europie znów wytworzyły się strefy wpływów." "Na drodze do Europy w pełni demokratycznej, bezpiecznej, cieszącej się pokojem i dobrobytem, wciąż jeszcze wiele pozostaje do zrobienia. Kierując się tymi zasadami, możemy umocnić i zagwarantować bezpieczeństwo w Europie w nadchodzącej, nowej erze." -- fakty.interia.pl/new-york-times/news/antywojenne-nastroje-europejskie-zagrozeniem-dla-pokoju,1444246,6806 fakty.interia.pl/new-york-times/news/biden-usa-ramie-w-ramie-z-europa,1474693 Odpowiedz Link Zgłoś