Waszyngton broni bomb atomowych w Europie

24.04.10, 08:20
A dlaczego Rosja nie usunęła swej broni jądrowej z Europy? Dlaczego nie poszła
w ślady Ukrainy i nie rozbroiła się?
    • adrian_ck change has come! 24.04.10, 11:30
      blog.mlive.com/grpress/2008/05/large_cheer-obama-fans.jpg
      :D
      • lex_novum Ta broń faktycznie jest w Europie archaizmem.Ważne 24.04.10, 15:08
        są teraz takie sprawy jak własność kluczowych elementów infrastruktury (np.
        gazociągi, elektrownie ale też np.banki), przestepczość międzynarodowa i
        współpraca przy rozwiązywaniu konfliktów a nie jakieś sredniowieczne bomby
        atomowe. Oczywiście zawsze należy zachować ostrożność i np.rozwijać technologie
        militarne, bo w przyszłości kto wie?
        • bonobo44 Kontrola broni atomowej na terenie państw NATO 07.05.10, 22:40

          Ktoś tu sugerował, że USA nie mają powodów ani chęci do uzycia broni atomowej...
          Jak się sprawy mają faktycznie?

          W 1981 sekr.obr. USA Weinberger o?wiadczył, że broń neutronowa "może być użyta na polach walk poza granicami Europy".
          W tym samym roku indyjska gazeta Patriot: "Kompleks wojskowo-przemysłowy, który faktycznie
          rządzi Ameryką, tak samo jak w swoim czasie wykorzystał Hiroszimę i Nagasaki do wypróbowania
          bomby atomowej (...) chce wykorzystać kraje afrykańskie i azjatyckie jako króliki
          doświadczalne w celu przekonania się o skuteczności broni neutronowej".



          Ktoś tu sugerował, że państwa NATO mają wpływ na użycie lub nie broni atomowej zlokalizownej na ich terytorium.
          Jak się sprawy mają faktycznie?


          Prezydenci St.Zj. stale oświadczali o ich wyłącznym prawie użycia broni jądrowej rozmieszczonej na terytorium innych krajów NATO. W tym celu
          w 1946 r. zastrzeżono przez Kongres, a w latach 1951-54 i 1958 uchwalono odpowiednie ustawy, na mocy których cała
          wyprodukowana w USA broń jądrowa musi się znajdować pod kontrolą amerykańską.
          Innymi słowy, rozmieszczając ładunki jądrowe (...) na terytorium krajów NATO, Waszyngton pozostawia sobie prawo dysponowania nimi wg własnego
          uznania i, oczywiście, w interesie samych St.Zj. Nawet rozpoczęcie wojny, w ktorej najbardziej ucierpią narody krajów europejskich, nie zależy
          od kierownictw tych państw, lecz zostanie postanowione przez strategów w Waszyngtonie, a skutki będą ponosić, płacąc życiem, miliony
          Europejczyków.
          (...) amerykańscy teoretycy trzeciej wojny ?światowej cynicznie mówili, że w przypadku
          użycia broni jądrowej "uśmiercenie olbrzymiej liczby ludności będzie kosztowało niewiele,
          toteż z pktu widzenia przytaczanych zwykle pojęć wojskowych nie ma podstaw do wystrzegania się tego".
          Na pocz. lat 80-ch Bush o?wiadczył sojusznikom zachodnioeuropejskim: "Cóż, wybaczcie,
          lecz USA są liderem wolnego ?wiata i przy obecnym rządzie znów zaczynamy działać zgodnie
          z tym stanem rzeczy".


          Between 1958 and 1961 the neutron bomb idea was tested successfully, but the politicians in Washington nixed development and deployment of
          the weapon. Cohen persisted. As the Vietnam War began and festered in the 1960s, Cohen became an advocate of using neutron bombs there. To
          Cohen, his weapon was "a perfect fit" for dealing with the Viet Cong hidden in the jungles and rice paddies.

          Again, the politicians had other ideas. Secretary of Defense Robert McNamara ruled that no nuclear weapons of any type would be used in the war.
          The use of the small neutron bombs would have brought the war to a quick end, Cohen still argues, and saved the loss of more than 50,000
          American lives.

          In 1969, Cohen was fired from the Rand Corp. for continuing to advocate the use of tactical neutron bombs to end the conflict. "I lost all my
          battles," Cohen says today.

          In 1979, he was in Paris helping the French build their own arsenal of neutron bombs when presidential candidate Ronald Reagan came through on a
          European tour. Cohen met with Reagan to brief him on the neutron bomb. Reagan grasped the idea of neutron weaponry immediately, and made a
          pledge to Cohen, and later a public pledge, that he would reverse Carter administration policy by building and deploying a large number of
          neutron bombs.

          As president, Reagan fulfilled that pledge and approximately a thousand weapons were constructed. But criticism from European allies kept the
          weapons from being deployed across Europe.
    • irneriusz Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 11:36
      Przypominaja mi sie ruchy pacyfistyczno-komunistyczne (bedace chluba naszej
      europejskiej tradycji i tozsamosci), ktore sponsorowane byly przez ZSRR i
      domagaly sie rozbrojenia tylko jedenj strony (tej zachodniej oczywiscie). Widze,
      ze teraz ich spadkobiercy mysla podobnie. Szkoda, ze historia znow nie jest
      nauczycielka zycia. Przypominam, ze w I Rzeczpospolitej sejm nie zgadzal sie na
      powolanie/powiekszenie armii, bo jak nie bedziemy miec wojska, to nikt nie
      bedzie mial powodu nas atakowac. Jak to sie skonczylo? Mieli jeszcze wiecej
      powodow (bo nikt normalny nie idze na wojny, ktorych wygrac nie sposob).

      Odnosnie rozbrojenia, to pamietam, iz Terry Pratchett w jednej ze swoich ksiazek
      nawiazal do niego, juz nie co dokladnie napisal, ale wiem, ze dawalo to
      domyslenia (bodajze w jednej z ksiazek o strazy)
    • adclient rozbrojenie to głupota 24.04.10, 12:10
      Broń boże przed wojną, ale rozbrojenie się to głupota.
      System naprowadzania rakiet balistycznych może być stary, ale głowice
      wybuchają na pewno i nawet jeśli nie z nominalną siłą to jednak radioaktywnie.
      A elektronikę można wymienić.

      Nie można doprowadzić do sytuacji w której Europa będzie jak mała naga
      dziewczynka w lesie. Lepiej jest być wilkiem, a jeszcze lepiej myśliwym. A
      przynajmniej Jerzem.

      • bonobo44 jakie rozbrojenie? 24.04.10, 12:20
        1) Europa ma własną broń jądrową...
        2) Nie jest dobrze nadal uzależniać się od widzimisiem naszych Amigo(home)s co
        do użycia lub nie ICH broni na NASZYM kontynencie...
        3) Zwłaszcza, że przy okazji Iraku pokazali, jak głęboko pogrzebane mają
        zdanie Europejczyków...
        • kapitan.kirk Re: jakie rozbrojenie? 24.04.10, 13:03
          bonobo44 napisał:

          > 1) Europa ma własną broń jądrową...

          Nie. Własną broń jądrową mają Francja i Wielka Brytania, których arsenały w
          żaden sposób nie są podporządkowane instytucjom ogólnoeuropejskim i z definicji
          służą interesom tych właśnie państw, a nie Europy jako całości.

          > 2) Nie jest dobrze nadal uzależniać się od widzimisiem naszych Amigo(home)s co
          > do użycia lub nie ICH broni na NASZYM kontynencie...

          Kwestie użycia przez NATO taktycznej broni jądrowej w przypadku konfliktu są
          ściśle uregulowane i nie zależą od niczyjego (także jankeskiego) widzimisię.

          > 3) Zwłaszcza, że przy okazji Iraku pokazali, jak głęboko pogrzebane mają
          > zdanie Europejczyków...

          Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej?
          Pzdr
          • irneriusz Re: jakie rozbrojenie? 24.04.10, 13:45
            Odnosnie jeszcze potencjalu militarnego krajow zachodniej europy, to nie tak
            dawno temu wypowiadali sie jacys generalowie (bodajze w kongresie). Mowili oni o
            tym, iz potencjal militarny krajow UE spada w zastraszajacym tepie i snuli dosc
            pesymistyczne wizje (dla lewakow optymistyczne)/ Co przebilo sie do europejskich
            mediow? Masakra w Srebrenicy i obarczenie o nia holenderskich gejow w armii,
            szkoda ze nie pokwapili sie by przeczytac calos/wiekszosc wypowiedzi.

            Co do dzialn USA w Iraku/Afganistanie mozna zyc udajac, ze problem nas nie
            dotyczy, bo jest daleko (tak jak na przyklad Chiny za Mao 70 mln zmarlo, czy
            kogos to obchodzi/obchodzilo)? Mozna tez (tak jak USA) walczyc z dyktatorami i
            ponosic porazki, bo nie wiadomo co zrobic dalej lub pokaza zdjecie cierpiacej
            dziewczynki i dwoch cywili zabitych. To, ze rezim wczesniej zabil 10 tys osob?
            Przeciez przy zdjeciu dziewczynki cierpiacej, to tylko statyka [te ostatnie
            zdania dotycza bardziej wojny w Wietnamie, pamietaja pasnto jakie pacyfistyczne
            akcje przetoczyly sie przez USA i powinni panstwo pamietac jaka wtedy rzes sie
            zaczela. Kamer tam nie bylo, ginelo o wiele wiecej osob, temat dla mediow zaden]

            [Tytulem wyjasnienia, nie popieram interwencji w Iraku, jest ona kontrowersyjna,
            ale tylko zera sa niekontrowersyjne]
          • metenburg Re: jakie rozbrojenie? 25.04.10, 03:43
            Te, cwany gapa i wszystkowiedzacy,
            Jankesi o ile wiem nie uzywali amunicji p.panc. napchanej trocinami
            tylko depleated uranium. Podobnie bylo tez na Balkanach. Wiem ze w/g
            ciebie nie byla to bron jadrowa no moze by i byla gdyby uzyli jej
            ruscy. To tak pijac do twojej poprawnosci politycznej.
            • kapitan.kirk Re: jakie rozbrojenie? 25.04.10, 09:42
              metenburg napisała:

              > Jankesi o ile wiem nie uzywali amunicji p.panc. napchanej trocinami
              > tylko depleated uranium. Podobnie bylo tez na Balkanach.

              No to co?

              > Wiem ze w/g
              > ciebie nie byla to bron jadrowa

              Według nikogo nie jest to broń jądrowa; podobnie jak nie jest bronią jądrową np.
              maczuga, nawet jeśli zbudowana jest z atomów posiadających jądra.

              > no moze by i byla gdyby uzyli jej
              > ruscy.

              Rosjanie również posiadają i używali na ćwiczeniach oraz bojowo (w tym na
              własnym terytorium) amunicji ze zubożonym uranem. Podobnie jak posiada ją wiele,
              wiele krajów, w tym m.in. i Polska. No i - powtarzam - co z tego? Tj., co to ma
              wspólnego z tematem omawianego artykułu?

              > To tak pijac do twojej poprawnosci politycznej.

              ???
              • metenburg Re: jakie rozbrojenie? 25.04.10, 18:45
                kapitan.kirk napisał:
                > No to co?
                - Pstro, odpowiedz na pytanie: Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej?
                Poza tym to taka kapela z czasow PRL-u.

                >Według nikogo nie jest to broń jądrowa; podobnie jak nie jest
                bronią jądrową np
                > maczuga, nawet jeśli zbudowana jest z atomów posiadających jądra.
                -Infantylne uproszczenie. W/g tej twojej klasyfikacji to "dirty
                bomb" tez nie jest bronia jadrowa, przed ktora Jankesi ostatnio
                robia sie troche creamy in their pants.Obawy zreszta b.uzasadnione.

                > Rosjanie również posiadają i używali na ćwiczeniach oraz bojowo (w
                tym na własnym terytorium) amunicji ze zubożonym uranem.
                -Na wlasnym podworku mozna robic nawet kupy jak sie komus podoba.
                -Co innego na okupowany terytorium. Legalnosc uzywania tego typu
                broni jest conajmniej kwestionowana jesli nie calkowicie zabroniona.

                > wspólnego z tematem omawianego artykułu?
                -Duzo a jak nie widzisz za dobrze to Lenscrafters zrobia to w 45
                minut.

                > ???
                -"Ditto" do poprzedniej odpowiedzi.

                • kapitan.kirk Re: jakie rozbrojenie? 26.04.10, 11:17
                  metenburg napisała:

                  > - Pstro, odpowiedz na pytanie: Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej?

                  No więc - Twoim zdaniem - użył czy nie użył, bo już przestałem rozumieć? Czy wg
                  Ciebie pociski ze zubożonym uranem to broń jądrowa?

                  > Poza tym to taka kapela z czasow PRL-u.

                  Pamiętam, acz nie bardzo lubię ;-)

                  > -Infantylne uproszczenie. W/g tej twojej klasyfikacji to "dirty
                  > bomb" tez nie jest bronia jadrowa,

                  "Brudna bomba" wg niczyjej klasyfikacji nie jest bronią jądrową. Broń jądrowa,
                  wg słownikowej definicji, jest to rodzaj broni masowego rażenia wykorzystującej
                  wewnątrzjądrową energię wydzielaną podczas łańcuchowej reakcji rozszczepienia
                  jąder ciężkich pierwiastków (analogicznie, w broni termojądrowej wykorzystywana
                  jest energia reakcji termojądrowej syntezy lekkich pierwiastków). A brudna bomba
                  to po prostu nieco dowolnych materiałów promieniotwórczych z wetkniętym do
                  środka kawałkiem dynamitu.

                  > przed ktora Jankesi ostatnio
                  > robia sie troche creamy in their pants.
                  > Obawy zreszta b.uzasadnione.

                  ????? - a to nowina :-O Kto niby robi w gacie i dlaczego - poza, być może, grupą
                  niedouczonych żurnalistów i co bardziej łatwowiernych ich czytelników? Ludzie
                  myślący akurat mają na ogół świadomość faktu, że "brudna bomba" byłaby dużo
                  groźniejsza i bardziej zabójcza, gdyby zamiast materiału promieniotwórczego
                  zastosować w niej po prostu gwoździe.
                  A w ogóle, co to ma wspólnego z tematem artykułu?

                  > -Na wlasnym podworku mozna robic nawet kupy jak sie komus podoba.
                  > -Co innego na okupowany terytorium.

                  Jak w tej klasyfikacji umieszczasz Afganistan przed 1988, Czeczenię i
                  Gruzję/Abchazję...?

                  > Legalnosc uzywania tego typu
                  > broni jest conajmniej kwestionowana jesli nie calkowicie zabroniona.

                  Amunicja ze zubożonym uranem nie jest zabroniona nikomu i przez żadną konwencję.
                  W kwestii jej obecnej legalności nie ma żadnych kontrowersji; dotyczą one
                  jedynie skutków jej używania.
                  Co to ma wspólnego z tematem artykułu?

                  > -Duzo a jak nie widzisz za dobrze to Lenscrafters zrobia to w 45
                  > minut.
                  > > ???
                  > -"Ditto" do poprzedniej odpowiedzi.

                  Czy to doprawdy wyczerpuje Twój zasób argumentów merytorycznych? :-D
                  Pzdr
          • bonobo44 > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 25.04.10, 10:38
            1) A skąd niby wiesz, że nikt jej tam nie użył?
            forum.gazeta.pl/forum/w,904,109703348,109710274,Re_Idealny_swiat_bez_broni_atomowej.html
            Bo no bo ami nie powiedzieli ci, że jej użyli?

            2) Francja i Wielka Brytania leżą w Europie - są jej istotną częścią.
            W odróznieniu od Blairowskich Brytoli, Żabojady i Helmuty doskonale wiedzą,
            gdzie przebiega granica między amińskimi i europejskimi interesami.
            I... wystarczy żeby UE zobaczyła taką konieczność, a Francuzi z chęcią
            przejmą na siebie parasol atomowy nad Europą. Brytiolom nie pozostanie nic
            innego jak się do nich przyłączyć... inaczej - zostaną z ręką w atomowym
            amińskim nocniku...

            3) A jak te kwestie są "ściśle regulowane", pokazał konflikt polityczny
            poprzedzajacy wojnę w Iraku, do której doszło przy ostrym sprzeciwie
            większości koalicjantów, za to przy psim poparciu pożytecznych kundli wojny,
            naszych nie wyłączając - to ostatnie ku śmichom, chichom i wręcz salwom...
            śmiechu na sali amińskiego Kongresu...
            • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 17:56
              bonobo44 napisał:

              > 1) A skąd niby wiesz, że nikt jej tam nie użył?
              > Bo no bo ami nie powiedzieli ci, że jej użyli?

              Podobnie jak reszta świata, wiem że w Iraku nie użyto broni jądrowej
              stąd, że nie ma żadnych materialnych ani dokumentalnych śladów jej
              użycia, jak też nie ma żadnych doniesień publicznych (ze strony
              państw lub organizacji) ani indywidualnych (ze strony świadków) o
              jej użyciu. Mniej więcej taka sama sytuacja jak z krasnoludkami,
              różowym szpinakiem i rozumem u niektórych Forumowiczów.

              Poprawka - są jednak na świecie ludzie, którzy twierdzą że widzieli
              krasnoludki.

              > 2) Francja i Wielka Brytania leżą w Europie - są jej istotną
              częścią.
              > W odróznieniu od Blairowskich Brytoli, Żabojady i Helmuty
              doskonale wiedzą,
              > gdzie przebiega granica między amińskimi i europejskimi interesami.
              > I... wystarczy żeby UE zobaczyła taką konieczność, a Francuzi z
              chęcią
              > przejmą na siebie parasol atomowy nad Europą. Brytiolom nie
              pozostanie nic
              > innego jak się do nich przyłączyć... inaczej - zostaną z ręką w
              atomowym
              > amińskim nocniku...

              Taktaktak; historia jak wiadomo pełna jest przykładów
              bezinteresownego poświęcania przez Francję i Anglię swoich własnych
              interesów i heroicznego rzucenia się przez nie w bój przeciwko
              mocarstwom, przy pomocy najbardziej zabójczo potężnej broni, w
              obronie swoich zagrożonych sojuszników.
              Wytrzeźwiej :-/

              > 3) A jak te kwestie są "ściśle regulowane", pokazał konflikt
              polityczny
              > poprzedzajacy wojnę w Iraku, do której doszło przy ostrym
              sprzeciwie
              > większości koalicjantów, za to przy psim poparciu pożytecznych
              kundli wojny,
              > naszych nie wyłączając - to ostatnie ku śmichom, chichom i wręcz
              salwom...
              > śmiechu na sali amińskiego Kongresu...

              W tym uroczym stylistycznie akapicie nie ma ani słowa związanego z
              tematem choćby w odległy sposób.
              Pzdr
              • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 18:18
                kapitan.kirk napisał:

                1)

                > W tym uroczym stylistycznie akapicie nie ma ani słowa związanego
                > z tematem choćby w odległy sposób.

                Ależ jest. Dokładnie w ten sam sposób Ami mogą nagiąć wspominane przez ciebie
                "ścisłe regulacje", jak nagięły wojnę agresywną w Iraku wojną prewencyjną,
                wbrew wszelkim ustaleniom międzynarodowym. Innymi słowy Ami nie odpalą
                taktycznej broni jądrowej z terytorium Niemiec tylko pod tym warunkiem, że nie
                będzie to IM wygodne.

                2)

                > historia jak wiadomo pełna jest przykładów
                > bezinteresownego poświęcania przez Francję i Anglię

                mówię o (możliwej przyszłej) sytuacji zinstytucjonalizowanej europejskiej
                władzy nadrzędnej władającej realną możliwością uruchomienia części arsenału
                niejako "oddelegowanego" do celów obrony całej Unii...

                3)

                > nie ma żadnych doniesień publicznych (ze strony państw
                > lub organizacji) ani indywidualnych (ze strony świadków)
                > o jej użyciu.

                a jak sobie mianowicie wyobrażasz relację takiego świadka?

                może tak?
                --
                "The bombardments came in waves, sometimes with explosions
                rocking the capital one after another (...)
                One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                capital"
                edition.cnn.com/2003/WORLD/meast/04/03/sprj.irq.war.main/

                • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 18:52
                  bonobo44 napisał:

                  > Ależ jest. Dokładnie w ten sam sposób Ami mogą nagiąć wspominane
                  przez ciebie
                  > "ścisłe regulacje", jak nagięły wojnę agresywną w Iraku wojną
                  prewencyjną,
                  > wbrew wszelkim ustaleniom międzynarodowym. Innymi słowy Ami nie
                  odpalą
                  > taktycznej broni jądrowej z terytorium Niemiec tylko pod tym
                  warunkiem, że nie
                  > będzie to IM wygodne.

                  Przede wszystkim inwazja na Irak ani jego okupacja nie były
                  operacjami NATO, porównanie więc pozbawione jest sensu. Zaś to, że
                  Amerykanie mogą nie użyć swojej "europejskiej" broni jądrowej w
                  obronie sojuszników jest oczywiście możliwe - tym bardziej jednak
                  jej nie użyją, jeśli jej w ogóle nie będzie, prawda? Poza tym - nie
                  wchodząc w nudne dla większości szczegóły - Amerykanie posiadają
                  odmiany broni jądrowej i termojądrowej oraz ich nośników, których
                  Anglia i Francja albo już się na amen pozbyły, albo też nigdy jej
                  nie posiadały i poosiadać nie będą; a jest to nader cenny wkład w
                  całościowy potencjał Sojuszu.

                  > mówię o (możliwej przyszłej) sytuacji zinstytucjonalizowanej
                  europejskiej
                  > władzy nadrzędnej władającej realną możliwością uruchomienia
                  części arsenału
                  > niejako "oddelegowanego" do celów obrony całej Unii...

                  Ponieważ jednak jak na razie żadnej takiej "zinstytucjonalizowanej
                  europejskiej władzy nadrzędnej" nie ma ani nie zanosi się na jej
                  poowstanie, zas NATO od dawna jest i funkcjonuje, sugerowałbym
                  skupić się raczej na faktach niż na wizjach.

                  > a jak sobie mianowicie wyobrażasz relację takiego świadka?

                  Mniej więcej tak jak relację z oglądania (w, z definicji, ogromnym
                  towarzystwie) wybuchu jądrowego, którego to zjawiska - zaręczam Ci -
                  absolutnie z niczym nie da się pomylić i o którym w ciągu najdalej
                  kilkudziesięciu minut dowiedziałby się cały świat.

                  Pzdr
                  • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 19:35
                    To, co odpisałeś w pkt.1) i 2) jest oczywiście b.dyskusyjne,
                    ale wymaga rozgałęzienia wątku, więc póki co daruję to sobie
                    i skupię się na pkt. 3) tytułowym dla tej gałęzi.

                    Podałem ci relację, potwierdzoną przez CNN, opisującą zdarzenie,
                    które spokojnie mogło być efektem odpalenia bomby wodorowej typu N
                    na odległym od centrum Bagdadu lotnisku, efektem - dodajmy - celowo
                    zakamuflowanym szeregiem akcji (m.in. ciężkich bombardowań konwencjonalnych)...

                    spróbowałeś oddalić tę możliwość odwołując się do klasycznego wybuchu
                    atomowego, o którym masz wyobrażenie...

                    jakie jednak masz wyobrażenie co do detonacji bomby N o sile ułamków kilotony i
                    zasięgu niszczącym ograniczonym do promienia 1-2 km ?

                    • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 26.04.10, 20:23
                      Wybuch jądrowy/termojądrowy - w zasadzie niezależnie od jego mocy -
                      to dalece nie tylko teatralny błysk i huk, ale również potężny
                      impuls promieniowania jonizującego oraz elektromagnetycznego,
                      którego po prostu nie da się w żaden sposób ukryć; zresztą przecież
                      np. właśnie w przypadku głowic neutronowych jest to główny sposób
                      ich działania. Impuls taki byłby doskonale widoczny nawet daleko w
                      kosmosie i dla odpowiedniej aparatury własnej oraz cudzej w
                      promieniu setek kilometrów. Jednocześnie nawet "tylko"
                      kilkukilotonowa eksplozja byłaby słyszalna i rozpoznawalna dla
                      sejsmografów w promieniu tysięcy kilometrów. Nie udałoby się także w
                      żaden sposób ukryć skażenia atmosfery pyłem radioaktywnym, który
                      natychmiast rozpełzłby się w niekontrolowany sposób po ogromnych
                      połaciach globu; nie udałoby się ukryć skażenia terenu,
                      utrzymującego się przecież w sposób zauważalny dla przyrządów przez
                      co najmniej dziesięciolecia; nie udałoby się ukryć masowych
                      przypadków choroby popromiennej; nie udałoby sie ukryć transportu
                      głowic i faktu wykonania odpowiednich procedur ich użycia i ochrony
                      przed jego skutkami (musiałyby być w to zaangazowane co najmniej
                      tysiące ludzi na wszystkich szczeblach, od prezydenta po
                      szeregowca)...

                      Poza tym:

                      1.) Ostatnie głowice neutronowe wycofano z użytku w 1996, razem z
                      ich jedynymi nosicielami, tj. pociskami rakietowymi Lance. Nb. miały
                      one dużo silniejsze głowice niż "ułamki kiloton" (tak małych
                      ładunków w ogóle się nie buduje, bo zwyczajnie nie ma po co); acz
                      zasięg rażenia podałeś akurat dość prawidłowo ;-)
                      2.) No i jeszcze drobnostka - użycie broni nuklearnej w takiej
                      wojence nie miałoby najmniejszego sensu militarnego, w przypadku zaś
                      jego odkrycia przez opinię publiczna (co musiałoby się stać
                      praktycznie natychmiast) miałoby ogromne i negatywne konsekwencje
                      polityczne dla USA.

                      Tylko, że przecież to wszystko co piszę nie ma żadnego znaczenia,
                      prawda? Przecież każdy wie, że nietoperze wkręcają się we
                      włosy; a chiropterolodzy którzy temu zaprzeczają są spiskowcami
                      opłacanymi przez Batmana ;-)

                      Pozdrawiam
                      • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 27.04.10, 17:10
                        Nie upieram się przy N. Chociaż byłaby tu najbardziej a propos i nie wierzę deklaracjom o pozbyciu się ich przez USA.
                        Może to być cokolwiek innego z bogatego (neiznanego) arsenału opracowanych w międzyczasie wariantów.
                        Np. atomowa bomba EM. Nasi AMigos bardzo gorliwie głosili info o możliwości użycia tam takowej.
                        Co do skutków... Obrona Iraku dziwnie szybko rozsypała się bezpośrednio po zawierusze z lotniskiem.
                        Jeśli tego świństwa użyto - a wiele na to wskazuje - nie dziwię się zupełnie...
                        Co do detekcji... AMigos nie są tępi i doskonale znają okna czasowe, w których wyspecjalizowane
                        ruskie staelity szpiegowskie nie widzą danego obszaru. Znają to z autopsji: W żaden sposób nie potrafili dojść do tego,
                        czy Koreańcom udało się przeprowadzić próbę jądrową czy nie...


                        > one dużo silniejsze głowice niż "ułamki kiloton" (tak małych
                        > ładunków w ogóle się nie buduje, bo zwyczajnie nie ma po co);

                        czyżby? a niszczyciele bunkrów? a jądrowe ładunki artyleryjskie?
                        • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 10:11
                          bonobo44 napisał:

                          > Nie upieram się przy N. Chociaż byłaby tu najbardziej a propos i nie wierzę dek
                          > laracjom o pozbyciu się ich przez USA.

                          Możesz spokojnie w to uwierzyć, i to bynajmniej nie ze względu na jakieś rzekome
                          umiłowanie pokoju czy rozbrojenia przez Amerykanów. Po prostu broń neutronowa
                          została wymyślona kilkadziesiąt lat temu w apogeum Zimnej Wojny - obecnie, w
                          epoce ograniczonych konfliktów i precyzyjnej broni konwencjonalnej, nie ma ona
                          po prostu militarnego sensu.

                          > Może to być cokolwiek innego z bogatego (neiznanego) arsenału opracowanych w mi
                          > ędzyczasie wariantów.
                          > Np. atomowa bomba EM. Nasi AMigos bardzo gorliwie głosili info o możliwości uży
                          > cia tam takowej.

                          Żadni "Amigos" niczego podobnego nie głosili - z tej prostej przyczyny, że
                          nuklearna broń EM małej mocy zwyczajnie nie istnieje, ze względów czysto
                          fizycznych. Sugeruje poczytać o tym naprawdę cokolwiek jako tako fachowego;
                          choćby w ostateczności i na Wikipedii czy w podobnych źródłach.

                          > Co do skutków... Obrona Iraku dziwnie szybko rozsypała się bezpośrednio po zawi
                          > erusze z lotniskiem.

                          Obrona Iraku rozsypała się dokładnie tak jak to publicznie przewidywali dużo
                          wcześniej wszyscy wojskowi i cywilni analitycy; dokładnie tak jak rozsypała się
                          za pierwszym razem (w 1990/1991) i dokładnie tak jak rozsypywały się obrony np.
                          Serbii w 1999, Libii w 1986, państw arabskich w 1967, 1973 i 1982 etc. etc.
                          Wierz mi, że doprawdy nie potrzeba w tym celu żadnych cudów ani tajemnic -
                          generacyjna przewaga technologiczna środków WRE oraz lepsze wyszkolenie w ich
                          stosowaniu wystarczają w zupełności.

                          > Jeśli tego świństwa użyto - a wiele na to wskazuje - nie dziwię się zupełnie...

                          Absolutnie nic na to nie wskazuje. I ja z kolei dziwię się, jak w ogóle
                          wyobrażasz sobie użycie broni jądrowej do dezorganizacji OPL. Przecież do tego
                          wymagane jest działanie o dokładnie odwrotnych cechach niż ma broń jądrowa:
                          jednoczesny w miarę możliwości atak na liczne i rozproszone po całym kraju
                          elementy sieci OPL - radary, węzły łączności, lotniska, punkty dowodzenia etc.;
                          do czego bynajmniej niepotrzebne są szczególnie silne ładunki. Broń jądrowa do
                          takiego zadania jest równie przydatna co młot kowalski do operacji
                          neurochirurgicznej u myszy; no chyba, że z góry zakładamy wysadzenie w powietrze
                          połowy kontynentu w sensie najzupełniej dosłownym...

                          > Co do detekcji... AMigos nie są tępi i doskonale znają okna czasowe, w których
                          > wyspecjalizowane
                          > ruskie staelity szpiegowskie nie widzą danego obszaru.

                          Pardon, ale mylisz epoki - to już nie lata siedemdziesiąte, kiedy satelity można
                          było policzyć na palcach jednej ręki i np. Egipcjanie przed ofensywą na Synaj
                          mogli się bawić z nimi w chowanego. Obecnie same tylko wojskowe satelity
                          rozpoznawcze, należące do wielu krajów, liczy się w dziesiątkach, a co najmniej
                          drugie tyle jest komercyjnych i trzecie tyle meteorologicznych latających na
                          niskich orbitach. W czasie walk w Zatoce, z pewnością większość z nich
                          skierowano natychmiast na odpowiednie kursy i idę o każdy zakład, że nie było
                          ani pół minuty, żeby przynajmniej kilka z nich nie monitorowało jednocześnie
                          całego TDW. Zaś gdyby nawet taka niewyobrażalna sytuacja nastąpiła, to przecież
                          i tak pozostają jeszcze satelity geostacjonarne - obszar Bliskiego Wschodu i
                          wszystkie przyległe bez przerwy obserwuje przynajmniej kilkanaście stałych
                          satelitów meteorologicznych należących do wielu krajów, w tym Europy, Indii,
                          Chin, Rosji, Brazylii... Wszystkie ponumerowane Meteosaty (i można domniemywać,
                          że satelity rosyjskie czy chińskie również), począwszy od ich pierwszej
                          generacji, posiadają precyzyjne czujniki spektrum elektromagnetycznego, dzięki
                          czemu zresztą dane z nich są wykorzystywane m.in. także przez organizacje
                          międzynarodowe śledzące przestrzeganie traktatów dotyczących broni jądrowej. Że
                          jest to skuteczne, może świadczyć choćby fakt, że np. jedyną wspólną próbę
                          jądrową RPA i Izraela na Oceanie Indyjskim odkrył w 1979 właśnie satelita serii
                          Vela - skonstruowany wprawdzie specjalnie do wykrywania nielegalnych testów
                          nuklearnych, ale wyposażony w identyczną aparaturę co współczesne satelity
                          meteorologiczne, czyli po prostu w kamery zwykłe i podczerwone oraz czujnik pola
                          elektromagnetycznego.

                          Poza tym wszystkim - gdzie nieuniknione skażenie gleby i powietrza, gdzie masowe
                          przypadki choroby popromiennej, gdzie rozkazy wdrożenia odpowiednich procedur
                          ochronnych dla tysięcy własnych żołnierzy przebywających na danym terenie...?

                          > Znają to z autopsji: W ż
                          > aden sposób nie potrafili dojść do tego,
                          > czy Koreańcom udało się przeprowadzić próbę jądrową czy nie...

                          Porównanie jest o tyle mało sensowne, że koreańskie próby przeprowadzane były na
                          izolowanych poligonach, głęboko pod ziemią, w specjalnie wybudowanych
                          sztolniach. Co prawda i tak nie mogło to oczywiście zapobiec wydostawaniu się
                          śladowych, ale dzięki nowoczesnym technologiom łatwo wykrywalnych ilości skażeń
                          - by tak to ująć - "porami" skał i gleby. Dlatego też brytyjski samolot
                          rozpoznawczy VC10, który patrolował rejony nadbrzeżne kilka dni później, bez
                          kłopotu odkrył w atmosferze podwyższoną zawartość spodziewanych izotopów
                          promieniotwórczych. Oczywiście są i kontrowersje - pojawiają się pomysły, że np.
                          Koreańczycy zdetonowali po prostu kilkusettonowe ładunki konwencjonalne, a
                          izotopy promieniotwórcze rozpylili w powietrzu dla niepoznaki. Tyle, że przecież
                          w odniesieniu do omawianej przez nas sytuacji nie ma to żadnego znaczenia -
                          zgodzisz się chyba, że zupełnie czymś innym jest udawanie, iż spowodowało się
                          wybuch jądrowy niż udawanie, że się go nie spowodowało, prawda? W
                          przypadku bojowego użycia broni jądrowej w Iraku, wybuch musiałby nastąpić na
                          powierzchni lub nad nią, co spowodowałoby, że po kilku godzinach zwiększony
                          poziom radiacji odnotowałyby wszystkie wojskowe i cywilne stacje w kraju i w
                          państwach ościennych (w tym np. w Iranie), a po kilkunastu lub najdalej
                          kilkudziesięciu godzinach - na całej bodaj półkuli. I naprawdę w żaden sposób
                          nie dałoby się tego uniknąć, utajnić czy zatuszować.

                          > > one dużo silniejsze głowice niż "ułamki kiloton" (tak małych
                          > > ładunków w ogóle się nie buduje, bo zwyczajnie nie ma po co);
                          > czyżby? a niszczyciele bunkrów? a jądrowe ładunki artyleryjskie?

                          Użytkowym ładunkiem jądrowym o najmniejszej chyba mocy w historii był M48 do
                          amerykańskiej haubicy 155mm, którego najniższy (regulowany) równoważnik
                          trotylowy wynosił zaledwie 72 tony. Został on wycofany z uzbrojenia (wraz z
                          mocniejszymi pociskami do haubic 203mm) w 1992, a całą amunicję już dawno
                          zutylizowano. Podobnie jak w przypadku broni jądrowej, zadecydował tu bynajmniej
                          nie humanitaryzm, ale po prostu czysta logika - wiadomo było od lat 80., a
                          potwierdziła to praktycznie pierwsza wojna w Zatoce, że kilka precyzyjnie
                          ulokowanych pocisków konwencjonalnych (a często nawet i jeden) ma taką samą lub
                          zgoła większą praktyczną skuteczność od ładunków jądrowych małej mocy, a przy
                          tym ich użycie jest tysiące razy (bez żadnej retorycznej przesady) tańsze i nie
                          grozi żadnymi negatywnymi konsekwencjami politycznymi czy propagandowymi. Z tego
                          samego powodu, swoją artylerię atomową zlikwidowała kilka lat później Francja, a
                          obecnie jedynym prawdopodobnie jej użytkownikiem pozostaje Rosja, która nadal
                          nie posiada precyzyjnych systemów artyleryjskich dorównujących zachodnim. I z
                          tego samego również względu - a nie z uwagi na otrzymanie Nobla - p. Obama
                          publicznie ogłosił wstrzymanie prac doświadczalnych nad "niszczycielami bunkrów"
                          i w ogóle małymi ładunkami jądrowymi. Po prostu używając broni jądrowej w małych
                          konfliktach lokalnych niczego sensownego praktycznie się nie zyskuje, natomiast
                          stracić można bardzo, bardzo wiele - czy to naprawdę tak trudno zrozumieć...?
                          • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 12:06
                            Ufff, cały kłopot z takimi postami polega na tym, że aby odpowiedzieć na kilka -
                            pardon za szczerość - niezbyt przemyślanych zdań, trzeba napisać kilkadziesiąt i
                            stracić na to dwie godziny ;-/

                            Pozdrawiam
                            • bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 14:11
                              kapitan.kirk napisał:

                              > Ufff, cały kłopot z takimi postami polega na tym, że aby odpowiedzieć na kilka
                              > -
                              > pardon za szczerość - niezbyt przemyślanych zdań, trzeba napisać kilkadziesiąt
                              > i
                              > stracić na to dwie godziny ;-/
                              >

                              kpt. Juz ponad dwa tysiace lat temu, klasyk powiedzial że palnąć mozna każdą
                              bzdurę - jej obalenie wymaga najczesciej dużej wiedzy i znacznie wiekszego wysiłku.
                            • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 17:16
                              Ładny wykład... na poziomie wikipedii...
                              niestety popularne rozumienie tego, z czym się zdołaliśmy oswoić,
                              ma się nijak do tego, czego nie znamy...

                              a prawdą jest, że wbrew twoim sugestiom ami rozwijali nowatorskie elementy
                              broni jądrowej po skonstruowaniu bomby N i bynajmniej się nimi nie mieli ochoty
                              chwalić... byli za to eager w dążeniu do ich przetestowania w polu...
                              Irak to dla nich był idealny wprost poligon...

                              nie masz pojęcia o tym, co jest możliwe, a co nie... mozemy tylko zgadywać na podstawie tego,
                              o czym coś wiemy...a przy tym wyrażasz sprzeczne opinie... z jednej strony twierdzisz,
                              że N towarzyszy silny impuls EM... (wg mnie - z samego atomowego zapalnika wystarczający żeby obezwładnić systemy
                              elektrotechniczne w skali miasta, zwłaszcza jeśli skupić się na opracowaniu zwiększającym efektywność
                              takiej bomby w dziedzinie emisji impulsu EM )... ty odwołujesz się do broni strategicznych zdolnych
                              obezwładnić systemy połowy kontynentu...
                              podobnie oceniasz skutki skażenia niewielkiego ładunku (typu N lub
                              v jego zaawansowanych wariantów)... tymczasem z tego co wiemy o N,
                              praktycznie zaraz po jej użyciu jest możliwe wejście na teren i przejęcie go po relatywnie niewielkich zabiegach
                              dezaktywacyjnych... na terenie lotniska, na którym miała m-ce koncentracja wojsk
                              (doborowej gwardii irackiej) nie było mowy o ofiarach choroby popromiennej... promieniowanie neutronowe
                              dopadło każdego w promieniu kilkuset m od punktu odpalenia... część szczęścliwców została zwęglona,
                              reszta wprost usmażona na niewidzialnym momentalnym ogniu - zmarła w przeciągu nie więcej niż 1 godziny
                              w niewyobrażalnych mękach towarzyszących postępującemu gwałtownemu rozpadowi nieodwracaklnie uszkodzonych
                              żywych tkanek... jądrowa bomba EM małego zasięgu, o której piszesz, ze wg ciebie i wikipedii jest niemożliwa,
                              może i powinna łączyć wszystkie "zalety" broni N i tego czego wojskowi od niej oczekiwali w sferze EM...
                              w oparciu o te i cały szereg pośrednich przesłanek i bezpośrednich świadectw można domniemywać, że taka właśnie broń została na tym lotnisku
                              przetestowana "w praniu"...

                              • bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 17:30
                                bonobo44 napisał:

                                > Ładny wykład... na poziomie wikipedii...
                                > niestety popularne rozumienie tego, z czym się zdołaliśmy oswoić,
                                > ma się nijak do tego, czego nie znamy...
                                >

                                Wikipedia jest o tyle bardziej rzetelnym zrodlem od róznych blogów i you tube,
                                ze artykuly w niej czesto opieraja sie i wskazują na rzetelne, naukowe źródła.




                                > a prawdą jest, że wbrew twoim sugestiom ami rozwijali nowatorskie elementy
                                > broni jądrowej po skonstruowaniu bomby N i bynajmniej się nimi nie mieli ochoty
                                >

                                Amerykanie nie posiadaja łądunków neutronowych od lat bodajze 80-tych. Ostetnie
                                egzemplarze wycofali z sil zbrojnych, bodajze w roku 1986 jesli dobrze pamietam,
                                10 lat po wycofaniu z marynarki wojennej ostatnich torped z glowicami jadrowymi.






                                > chwalić... byli za to eager w dążeniu do ich przetestowania w polu...
                                > Irak to dla nich był idealny wprost poligon...
                                >
                                > nie masz pojęcia o tym, co jest możliwe, a co nie... mozemy tylko zgadywać na p
                                > odstawie tego,
                                > o czym coś wiemy...a przy tym wyrażasz sprzeczne opinie... z jednej strony twie
                                > rdzisz,
                                > że N towarzyszy silny impuls EM... (wg mnie - z samego atomowego zapalnika wyst
                                > arczający żeby obezwładnić systemy
                                > elektrotechniczne w skali miasta, zwłaszcza jeśli skupić się na opracowaniu zwi
                                > ększającym efektywność
                                > takiej bomby w dziedzinie emisji impulsu EM )... ty odwołujesz się do broni st
                                > rategicznych zdolnych
                                > obezwładnić systemy połowy kontynentu...


                                Bronj neutromnowa zwyczajnie nie ma zastosowania we wspolczesnej wojnie. Dzis
                                nie prowadzi sie wojen o zawladniecie jakims terytorium, ktoego nie chce sie z
                                tego powodu niszczyc, a wiec uzywa sie broni niedestrukcyjnych.

                                • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 17:53
                                  bmc3i napisał:

                                  > Wikipedia jest o tyle bardziej rzetelnym zrodlem od róznych blogów i you tube,
                                  > ze artykuly w niej czesto opieraja sie i wskazują na rzetelne, naukowe źródła.

                                  zgoda, ale... dostępne źródła, dodajmy...
                                  niestety nie należą do nich te, które finansowane są w znacznym stopniu z budżetu Pentagonu
                                  rzędu 500 miliardów USD rocznie... (a jeden taki roczny to niemal "wszechświatowy"
                                  i wszechczasowy łączny budżet na całą historię badań kosmosu)

                                  innymi słowy: wbrew przyzwyczajeniom naszego codziennego myślenia istnieje podszewka
                                  rzeczywistości, w której efekty prowadzonych badań tajnych wymykaja się naszemu
                                  codziennemu doświadczeniu i dostępowi do wyników badań jawnych...
                                  • bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 22:54
                                    bonobo44 napisał:

                                    > bmc3i napisał:
                                    >
                                    > > Wikipedia jest o tyle bardziej rzetelnym zrodlem od róznych blogów i you
                                    > tube,
                                    > > ze artykuly w niej czesto opieraja sie i wskazują na rzetelne, naukowe źr
                                    > ódła.
                                    >
                                    > zgoda, ale... dostępne źródła, dodajmy...
                                    > niestety nie należą do nich te, które finansowane są w znacznym stopniu z budże
                                    > tu Pentagonu
                                    > rzędu 500 miliardów USD rocznie... (a jeden taki roczny to niemal "wszechświato
                                    > wy"
                                    > i wszechczasowy łączny budżet na całą historię badań kosmosu)
                                    >


                                    Zostaw sobie takie teorie na jakies "forum bezcenzury", albo cos w tym stylu.
                                    Pentagon finansuje rowniez prace doktorskie na uniwersytecie Cambridge, etc?


                                    > innymi słowy: wbrew przyzwyczajeniom naszego codziennego myślenia istnieje pods
                                    > zewka
                                    > rzeczywistości, w której efekty prowadzonych badań tajnych wymykaja się naszemu
                                    >
                                    > codziennemu doświadczeniu i dostępowi do wyników badań jawnych...


                                    Nie no tak. Najlepszy dowod HAARP itp....
                                    • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 23:25
                                      > Pentagon finansuje rowniez prace doktorskie na uniwersytecie Cambridge

                                      wszystkie?
                                      • bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 23:34
                                        bonobo44 napisał:

                                        > > Pentagon finansuje rowniez prace doktorskie na uniwersytecie Cambridge
                                        >
                                        > wszystkie?
                                        >

                                        To ja pytam, czy Pentagon finansuje rowniez prace naukowe nt amerykanskiej broni
                                        powstajace w Cambridge UK.
                              • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 17:33
                                i jeszcze jedno: impuls EM, o jakim dyskutujemy to nie jakieś zaburzenie na częstotliwościach radiowych, powodujące trzaski i zakłodenia w
                                odbiorze audycji radiowych i TV... to potężny impuls przenikliwego promieniowania gamma niosący znaczny odsetek energii wybuchu jądrowego...
                                odebrać moze go tylko satelita wyposażony w odpowiednie detektory (gamma)... zatem twoje dywagacje na temat satelitów meteo dowodzą albo
                                premedytacji albo ignorancji... i to takiego satelity zabrakło nad Koreą aby ami mogły jednoznacznie ocernić co się tam stało...
                                oczywiście ami nie musieli się przejmować swoją siatką takich satelitów... musieli tylko uwzględnić chwilową dyslokację tych ruskich...
                                w moment po odpaleniu ładunku, o którym mówimy, satelita taki już nic nie zare3jestruje...
                                detektory ciepła - dobre sobie... przy intensywności ciężkiego bombardowania Bagdadu prowadzonego dla celów kamuflażu? mógłbyś sobie darować?
                                • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 11:41
                                  bonobo44 napisał:

                                  > Ładny wykład... na poziomie wikipedii...

                                  Biorąc pod uwagę większość Twoich poniższych wynurzeń, takie dictum
                                  może spowodować co najwyżej głęboki opad szczęki, o taki: :-O

                                  > byli za to eager w dążeniu do ich przetestowania w polu...
                                  > Irak to dla nich był idealny wprost poligon...

                                  Na czym polegać miałby ów "idealny poligon"??? Na tym, że świadkami
                                  każdej eksplozji w tym gęsto zaludnionym kraju byłyby co najmniej
                                  dziesiątki tysięcy ludzi - w dużej mierze wrogo nastawionych - a
                                  przedstawiciele organizacji międzynarodowych mieliby po zakończeniu
                                  walk wolny dostęp do wszystkich skażonych rejonów?

                                  > a przy tym wyrażasz sprzeczne opinie...

                                  Mistrzowi i tak nie dorównam ;-/

                                  > z jednej strony twierdzisz,
                                  > że N towarzyszy silny impuls EM...

                                  Podobnie jak każdej eksplozji jądrowej jest to impuls wykrywalny
                                  przez aparaturę; natomiast akurat w bombach neutronowych jest
                                  słabszy niż przy typowym wybuchu atomowym czy termojądrowym, co
                                  wynika z samej zasady działania broni neutronowej.

                                  > (wg mnie - z samego atomowego zapalnika wystarczający żeby
                                  > obezwładnić systemy
                                  > elektrotechniczne w skali miasta, zwłaszcza jeśli skupić się na
                                  > opracowaniu zwiększającym efektywność
                                  > takiej bomby w dziedzinie emisji impulsu EM )

                                  Ależ przecież, na bogów, broń neutronowa polega właśnie na tym, że
                                  neutrony "wylatują" z punktu 0, minimalizując energię cieplną, falę
                                  uderzeniową i impuls gamma wybuchu! Zbudowanie bomby neutronowej, a
                                  następnie dążenie do zmaksymalizowania jej impulsu
                                  elektromagnetycznego miałoby podobny sens logiczny, co zamrażanie
                                  kostek lodu w chłodziarce, po to by następnie przed podaniem
                                  podgrzewać je na kuchence do stanu ukropu...

                                  >... ty odwołujesz się do broni strategicznych zdolnych
                                  > obezwładnić systemy połowy kontynentu...

                                  Jakiej zapewne od razu się zorientowałeś, odnosiłem się do tego w
                                  kontekście wykoncypowanej przez ciebie strategii obezwładniania
                                  sieci OPL przy pomocy taktycznych uderzeń jądrowych, czyli - mówiąc
                                  obrazowo - tępienia karaluchów poprzez wysadzanie w powietrze wraz z
                                  lokatorami budynków, w których je zauważono.

                                  > podobnie oceniasz skutki skażenia niewielkiego ładunku (typu N lub
                                  > v jego zaawansowanych wariantów)... tymczasem z tego co wiemy o N,
                                  > praktycznie zaraz po jej użyciu jest możliwe wejście na teren i
                                  > przejęcie go po relatywnie niewielkich zabiegach
                                  > dezaktywacyjnych...

                                  Owszem - jeśli tylko oczywiście do owych "niewielkich zabiegów"
                                  doliczymy zamaskowanie ogromnego krateru, odkażenie obszaru
                                  kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych, pozbieranie, wywiezienie i
                                  zutylizowanie cichcem stosów zwłok ludzi zabitych uderzeniem
                                  promieniowania, po czym odizolowanie terenu tak, by przez
                                  kilkadziesiąt lat nie zjawił się na nim lub nad nim nikt niepowołany
                                  z licznikiem Geigera w kieszeni...

                                  > na terenie lotniska, na którym miała m-ce koncentracja wojsk
                                  > (doborowej gwardii irackiej) nie było mowy o ofiarach choroby
                                  > popromiennej... promieniowanie neutronowe
                                  > dopadło każdego w promieniu kilkuset m od punktu odpalenia...
                                  > część szczęścliwców została zwęglona,
                                  > reszta wprost usmażona na niewidzialnym momentalnym ogniu - zmarła
                                  > w przeciągu nie więcej niż 1 godziny
                                  > w niewyobrażalnych mękach towarzyszących postępującemu gwałtownemu
                                  > rozpadowi nieodwracaklnie uszkodzonych
                                  > żywych tkanek...

                                  Wybacz, ale w tym horrorowym sosie piszesz piramidalne głupstwa.
                                  Podstawową zasadą działania broni neutronowej jest przecież właśnie
                                  zabijanie ludzi poprzez wywołanie u nich choroby popromiennej.
                                  Właśnie po to ją wymyślono, żeby nie było żadnego smażenia
                                  ani "niewidzialnego ognia" (poza oczywiście ścisłym epicentrum,
                                  równanym z ziemią), ale by jak najwięcej ludzi szybko zmarło z
                                  napromieniowania, a jeszcze kilkakrotnie więcej ciężko zachorowało i
                                  w ten sposób zostało wyłączonych z aktywnego udziału. W Iraku
                                  oczywiście niczego podobnego i w żadnym miejscu nie zauważono ani
                                  pośrednio nie odnotowano.

                                  > jądrowa bomba EM małego zasięgu, o której piszesz, ze wg ciebie i
                                  > wikipedii jest niemożliwa,

                                  Jedno z dwojga:
                                  - albo ładunek jądrowy jest silny i wtedy generuje skuteczny impuls
                                  elektromagnetyczny, ale przy okazji rozp...la wszystko na dużym
                                  obszarze w sposób nie do przeoczenia,
                                  - albo ładunek jądrowy jest słaby i powoduje niewielkie zniszczenia,
                                  ale też wtedy i impuls elektromagnetyczny będzie relatywnie
                                  niewielki.
                                  Z tego też czysto pragmatycznego powodu, prace nad bronią
                                  elektromagnetyczną od bardzo dawna nie są prowadzone z
                                  uwzględnieniem technologii jądrowych, ale przy założeniu wywoływania
                                  impulsu w sposób konwencjonalny. Obawiam się, że w Wikipedii
                                  istotnie zbyt wiele na ten temat nie przeczytasz, więc jeżeli Cię to
                                  interesuje, zalecałbym najlepsze chyba jak dotąd kompendium wiedzy o
                                  broni elektromagnetycznej w języku urzędowym - obszerny esej pp. T.
                                  Szubrychta i T. Szymańskiego Broń elektromagnetyczna jako środek
                                  walki w epoce informacyjnej
                                  , opublikowany w Zeszytach Naukowych
                                  Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni w 2005 r. (dostępne w dobrych
                                  bibliotekach).

                                  > może i powinna łączyć wszystkie "zalety" broni N i tego czego
                                  > wojskowi od niej oczekiwali w sferze EM...

                                  Uzyskanie lodowatego wrzątku może być marzeniem kucharzy i
                                  filozofów; jednak w praktyce można domniemywać, że raczej nigdy się
                                  to nie uda.

                                  C.D.N.
                                  • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 19:14
                                    kapitan.kirk napisał:

                                    > Podobnie jak każdej eksplozji jądrowej jest to impuls wykrywalny
                                    > przez aparaturę;

                                    powtarzam - specjalizowaną aparaturę... żaden nawigacyjny, łącznościowy czy meteo satelita
                                    nie ma na wyposażeniu czujników gamma... śmiem podejrzewać, ze nie ma ich też większość
                                    wąsko wyspecjalizowanych szpiegowskich...

                                    > "niewielkich zabiegów"
                                    doliczymy zamaskowanie ogromnego krateru, odkażenie obszaru
                                    kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych, pozbieranie, wywiezienie i
                                    zutylizowanie cichcem stosów zwłok ludzi zabitych uderzeniem
                                    promieniowania, po czym odizolowanie terenu tak, by przez
                                    kilkadziesiąt lat nie zjawił się na nim lub nad nim nikt niepowołany
                                    > z licznikiem Geigera w kieszeni...

                                    ponownie błąd skali... trudno z tobą dyskutować gdy z uporem maniaka mylisz skutki
                                    20 kT bomby hiroshimskiej z bronią taktyczną o sile ułamka kT zdolnej do zniszczenia "siły żywej" na terenie jednego lotniska...
                                    powtarzam: po umyciu konstrukcji budynków i płyty lotniska i po wywiezieniu centymetrowej warstwy gruntu
                                    (w istocie wystarczyło ją wsypać do twojego dołu i przykryć metrową warstwą nawiezionego z zewnątrzgruzu i ziemi...,
                                    można było zacząć z lotniska bez przeszkód korzystać...
                                    dziwnym zbiegiem okoliczności lotnisko było "zamknięte dla zwiedzających" przez szereg tygodni po jego zdobyciu...
                                    a podjęcie funkcji, do których było przeznaczaone trwało grubo grubo dłużej...
                                    zatem "nikt niepowołany z licznikiem Geigera w kieszeni" nie mógł się dostać na jego teren dopóki nie zatarto wszelkich śladów.....


                                    > Uzyskanie lodowatego wrzątku

                                    to dziś banał w świecie fizyki (nota bonobo: pierwsi uzyskali takowe nasi rodacy)
                                • kapitan.kirk C.D. 29.04.10, 11:45
                                  > w oparciu o te i cały szereg pośrednich przesłanek i bezpośrednich
                                  > świadectw można domniemywać, że taka właśnie broń została na tym
                                  > lotnisku
                                  > przetestowana "w praniu"...

                                  Nie istnieją żadne pośrednie przesłanki ani tym bardziej
                                  bezpośrednie świadectwa na ten temat. No chyba, że uznać za
                                  uprawnione logicznie stwierdzenie, że pioruny bijące podczas burzy
                                  są ewidentnym dowodem na istnienie Zeusa.

                                  > i jeszcze jedno: impuls EM, o jakim dyskutujemy to nie jakieś
                                  zaburzenie na czę
                                  > stotliwościach radiowych, powodujące trzaski i zakłodenia w
                                  > odbiorze audycji radiowych i TV... to potężny impuls przenikliwego
                                  promieniowan
                                  > ia gamma niosący znaczny odsetek energii wybuchu jądrowego...
                                  > odebrać moze go tylko satelita wyposażony w odpowiednie detektory
                                  (gamma)...

                                  Mam wrażenie, że jakby plączesz się w zeznaniach. Najpierw piszesz,
                                  że ów impuls elektromagnetyczny jest tak silny, iż niszczy systemy
                                  elektryczne i elektroniczne w skali miast, a następnie, że jest on
                                  niewykrywalny bez jakowychś "specjalnych czujników"... No to jedno
                                  czy drugie, bo wszak pierwsze zaprzecza drugiemu i vice versa
                                  ...? (podpowiem: w rzeczywistości ani jedno, ani drugie ;-)
                                  Poza wszystkim; w promieniowanie gamma zamienia się stosunkowo
                                  niewiele (kilka procent) energii wybuchu, co - podobnie jak cała
                                  reszta - jest doskonale widoczne i rejestrowalne przez najprostszą
                                  aparaturę.

                                  > i to takiego satelity zabrakło nad Koreą aby am
                                  > i mogły jednoznacznie ocernić co się tam stało...

                                  Wybuchy próbne prowadzone są pod ziemią nie z powodu masochizmu
                                  badaczy ani nacisków lobby górniczego, ale właśnie po to, by
                                  zminimalizować przedostawanie się na zewnątrz promieniowania i
                                  skażeń promieniotwórczych.

                                  > oczywiście ami nie musieli się przejmować swoją siatką takich
                                  satelitów... musi
                                  > eli tylko uwzględnić chwilową dyslokację tych ruskich...

                                  Obudziłeś się z hibernacji po 30 latach??? Satelity od dawna nie
                                  dzielą się na należące do "ami" i "ruskich" - na niebie jest od nich
                                  czarno, a należą do dziesiątek państw, organizacji publicznych i
                                  przedsiębiorstw prywatnych, często wrogich USA, a zazwyczaj
                                  połączonych/podzielonych skomplikowaną siecią interesów i animozji.
                                  Biorąc pod uwagę dodatkowo fakt, że bezpośredni dostęp do danych
                                  satelitarnych mają dziesiątki tysięcy osób, nie ma absolutnie mowy o
                                  tym, żeby jakieś obserwacje tak istotne dało się utajnić czy
                                  zatuszować.

                                  > w moment po odpaleniu ładunku, o którym mówimy, satelita taki już
                                  nic nie zare
                                  > 3jestruje...

                                  Zapewne przeoczyłeś, że pisałem również o satelitach
                                  geostacjonarnych, czyli takich, które – mówiąc kolokwialnie –
                                  nigdzie nie przelatują, tylko tkwią stale w jednym punkcie nieba i
                                  których nie da się w żaden sposób stamtąd przegnać ani niczym ich
                                  zasłonić.

                                  > detektory ciepła - dobre sobie... przy intensywności ciężkiego
                                  bombardowania Ba
                                  > gdadu prowadzonego dla celów kamuflażu? mógłbyś sobie darować?

                                  Rany koguta, czy Ty w ogóle nie masz pojęcia o czym piszesz???
                                  Podczas eksplozji jądrowej – praktycznie niezależnie od jej mocy –
                                  temperatura w epicentrum sięga milionów stopni! Różnica między nim a
                                  otoczeniem jest tak gigantyczna, że dla najprostszego czujnika
                                  podczerwieni naprawdę nie ma najmniejszego znaczenia, czy eksplozja
                                  ma miejsce na lodowcu antarktycznym czy w jeziorze płonącej benzyny –
                                  będzie ona dlań widoczna dokładnie tak samo wyraźnie jak zapalony
                                  reflektor w ciemnym pokoju. Byłoby tak nawet gdyby czujniki
                                  podczerwone były jedynym lub kluczowym narzędziem wykrywającym
                                  eksplozje jądrowe – choć oczywiście w rzeczywistości nie są i nic
                                  takiego nie napisałem.

                                  Tylko, psiakrewka, po co ja właściwie to wszystko piszę? Przecież
                                  jest oczywiste, że w odpowiedzi otrzymam co najwyżej kolejną
                                  wariację na temat słynnego szwejkowskiego: A ja jednak idę do
                                  Budziejowic!
                                  :-/

                                  Pzdr
                                  • bonobo44 Promieniowanie gamma i satelity 29.04.10, 20:34
                                    Bomba jądrowa EMP o zasiegu obezwładniającym elektronikę do 25 km
                                    (a taką wystarczyło zdetonować na lotnisku Hussajna) emituje
                                    promieniowanie gamma niewykrywalne przez znakomitą większość satelitów,
                                    które zwykle poruszają się na pułapie powyżej 100 km (nie mówiąc o stacjonarnych,
                                    które krążą nad Ziemią 100-ki razy dalej)...
                                    taki satelita byłby w stanie "wykryć" takie promieniowanie (jako detektor jednobitowy)
                                    tylko w takim przypadku, gdyby miał szansę zostać przez nie uszkodzony...

                                    momentalny impuls widzialny i podczerwony na tle płonącego miasta i szeregu fajerwerków
                                    konwencjonalnych również może zostać łatwo przeoczony (jeśli akurat nie mamy dokładnie nakierowanego nań
                                    sprzętu wysoce wyspecjalizowanego) poprzez np. zrzucenie winy na przesterowanie (ewentualny sprzęt foto do dokumentowania
                                    bombardowania z orbity musi być odpowiednio czuły, typowe detektory będą tu na nic...)... zatem wbrew twoim sugestiom, do jakiego próbujesz to
                                    sprowadzić...
                                    w każdym razie to wcale nie jest taki banał, do jakiego próbujesz sprawę sprowadzić...
                • bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 28.04.10, 14:04
                  bonobo44 napisał:

                  > mówię o (możliwej przyszłej) sytuacji zinstytucjonalizowanej europejskiej
                  > władzy nadrzędnej władającej realną możliwością uruchomienia części arsenału
                  > niejako "oddelegowanego" do celów obrony całej Unii...\

                  Zenada. Nie dosc ze gosc nie ma pojecia o broni jadrowej, to jeszcze z wiedzy o
                  Unii Europejskiej Zero.
                  • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 17:03
                    kapitan.kirk napisał:

                    > Nie istnieją żadne pośrednie przesłanki ani tym bardziej
                    > bezpośrednie świadectwa na ten temat.

                    ŻADNE, a jeżeli nawet istnieją, to gdy ja temu zaprzeczę albo je zignoruję,
                    to przecież istnieć przestaną?

                    no to zacznijmy od początku, tzn. od kompletnie zignorowanych bezpośrednich:


                    "The bombardments came in waves, sometimes with explosions
                    rocking the capital one after another (...)
                    One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                    capital"
                    edition.cnn.com/2003/WORLD/meast/04/03/sprj.irq.war.main/

                    i... co innego coś dostrzec, a co innego - ogarnąć...
                    • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 17:08
                      Obserwowanie głośnych huków i błysków podczas bombardowania lotniczego jest
                      doprawdy takim samym "dowodem" na użycie broni jądrowej, jak fakt, że ktoś
                      dostał po mordzie w ciemnym zaułku jest przesłanką do stwierdzenia, iż to na
                      pewno osobiście mu zrobili Tyson z Gołotą.
                      Pzdr
                      • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 18:19
                        my tu nie mamy wątpliwości, że to zrobił Tyson...
                        nasz problem polega na tym, czy załatwił to gołą pięścią,
                        czy pustym napompowanym wewnątrz deuterem kijem bejsbolowym
                        z materiału o ciężarze atomowym 235...

                        wnioskując po gwiazdkach w oczach, jakie ujrzeli w całym mieście wszyscy przytomni tego zdarzenia,
                        które rozegrało się w tym odległym zaułku,
                        pomimo, że okładało ich jednocześnie setki innych osiłków
                        - bojowników krzewienia wolności i demokracji na tej największej na globie stacji benzynowej...
                        Tyson miał co najmniej świecącą w ciemnościach podkowę w rękawicy...

                        --
                        24 lata minęły od katastrofy w Czarnobylu

                        • bmc3i Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 19:29
                          bonobo44 napisał:

                          > my tu nie mamy wątpliwości, że to zrobił Tyson...
                          > nasz problem polega na tym, czy załatwił to gołą pięścią,
                          > czy pustym napompowanym wewnątrz deuterem kijem bejsbolowym
                          > z materiału o ciężarze atomowym 235...
                          >
                          > wnioskując po gwiazdkach w oczach, jakie ujrzeli w całym mieście wszyscy przyto
                          > mni tego zdarzenia,
                          > które rozegrało się w tym odległym zaułku,
                          > pomimo, że okładało ich jednocześnie setki innych osiłków
                          > - bojowników krzewienia wolności i demokracji na tej największej na globie stac
                          > ji benzynowej...
                          > Tyson miał co najmniej świecącą w ciemnościach podkowę w rękawicy...

                          I tylko przypadkiem Tyson nie tankuje na tej stacji beznyznowej swojego jeepa
                          • bonobo44 Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tankuje? 29.04.10, 21:09
                            bmc3i napisał:

                            > I tylko przypadkiem Tyson nie tankuje na tej stacji beznyznowej swojego jeepa

                            czyżby? a kto mianowicie na niej tankuje? może myślisz, że jednak Gołota swego srebrnego lexusa?
                            • bmc3i Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 29.04.10, 21:59
                              bonobo44 napisał:

                              > bmc3i napisał:
                              >
                              > > I tylko przypadkiem Tyson nie tankuje na tej stacji beznyznowej swojego j
                              > eepa
                              >
                              > czyżby? a kto mianowicie na niej tankuje? może myślisz, że jednak Gołota swego
                              > srebrnego lexusa?
                              >

                              50% eksportu ropy naftowej z zatoki perskiej idzie do Chin, 30% do UE, 20% USA i
                              reszty swiata.
                              • bonobo44 Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 30.04.10, 09:48
                                > z zatoki perskiej

                                a z Iraku?
                                i... w jakiej walucie pobierane są opłaty na tych stacjach benzynowych?
                                • bmc3i Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 30.04.10, 10:41
                                  bonobo44 napisał:

                                  > > z zatoki perskiej
                                  >
                                  > a z Iraku?

                                  Ani jedna amerykanska firma nie otrzymala kontraktu na wydobycie irackiej ropy.
                                  Otrzymaly je za to firmy francuskie, rosyjskie i brytyjskie.



                                  > i... w jakiej walucie pobierane są opłaty na tych stacjach benzynowych?
                                  • bonobo44 Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 30.04.10, 22:44
                                    możesz podać jakieś źródła?

                                    to by była prawdziwa ironia losu 8-)
                                    • bmc3i Re: Gdzie tankuje jeep Tysona lub gdzie Tyson tan 30.04.10, 23:02
                                      bonobo44 napisał:

                                      > możesz podać jakieś źródła?
                                      >


                                      Nie, nie przechowuje linkow do informacji codziennych. To wiedza powszechna.
                                      zrob reseach gdziekowliek, w jakikolwiek portalu. Zacznij moze szukac, od
                                      ostatnich kontraktow rosyjskich.


                                      > to by była prawdziwa ironia losu 8-)

                                      Nie, amerkanska "łasosc" na rope. W ostatnim przetargu w na eksploatacje jednego
                                      z najwiekszych zloz na swiecie, w ktorym wygrali rosjanie, amerykanskie firmy
                                      nawet nie wystartowaly.
                                      • bonobo44 Lukratywne koncesje Tysona 02.05.10, 16:02
                                        bmc3i napisał:

                                        > Ani jedna amerykanska firma nie otrzymala kontraktu na wydobycie irackiej ropy.

                                        I nie chciał podać źródeł...

                                        No to zobaczmy, jak się sprawy miały naprawdę:
                                        www.stosunkimiedzynarodowe.pl/2010/01/04/irak-wraca-do-gry/

                                        W pierwszej rundzie przyznanych przez Irak koncesji,

                                        25% pół Zubair Eni przypadło amińskiemu koncernowi OXY

                                        80% pół West Qurna (stanowiących 1/3 licytowanych zasobów) wylicytował
                                        amiński ExxonMobil

                                        przed inwazją pola te podlegały umowie o dzielonej produkcji z francuskim koncernem naftowym TOTAL i rosyjskim koncernem naftowym Łukoil, ale
                                        obie umowy zostały unieważnione po inwazji zanim te koncerny mogły rozpocząć jakikolwiek rozwój na swoich złożach.

                                        teraz jasne jest, dlaczego bmc3i nie chciał podać źródeł... zwyczajnie łgał jak najęty...
                                        • bonobo44 1/3 koncesji w rękach USA 02.05.10, 21:13
                                          W pierwszej rundzie przyznanych przez Irak koncesji,
                                          25% pól Zubair Eni przypadło koncernowi OXY
                                          80% pól West Qurna przypadło ExxonMobilowi
                                          oba z USA... 1/3 to niemało, zważywszy że ami to 1/20 populacji świata...

                                          ale niektórzy uważaja, że jeszcze ważniejszą, ba:
                                          Dla Stanów Zjednoczonych najważniejszą kwestią na Bliskim Wschodzie zawsze
                                          była i pozostaje kontrola nad ogromnymi złożami surowców energetycznych.
                                          Sprawą drugorzędną jest dostęp do nich. Jak tylko ropa znajdzie się w
                                          zbiornikach tankowców na morzu, można ją wysłac wszędzie. Kontrola oznacza
                                          tutaj instrument dominacji nad światem.
                                          (N.Ch.2007)

                                          stąd wzięło się moje pytanie o walutę rozliczeniową...
                                          • bmc3i Re: 1/3 koncesji w rękach USA 03.05.10, 09:30
                                            bonobo44 napisał:

                                            > W pierwszej rundzie przyznanych przez Irak koncesji,
                                            > 25% pól Zubair Eni przypadło koncernowi OXY
                                            > 80% pól West Qurna przypadło ExxonMobilowi


                                            Tak, a juz zdanie Żaden z tych kontraktów nie został podpisany przez rząd
                                            iracki. Kiedy zapytano


                                            nie ma zadnego znaczenia....




                                            > oba z USA... 1/3 to niemało, zważywszy że ami to 1/20 populacji świata...
                                            >
                                            > ale niektórzy uważaja, że jeszcze ważniejszą, ba:
                                            > Dla Stanów Zjednoczonych najważniejszą kwestią na Bliskim Wschodzie zawsze
                                            > była i pozostaje kontrola nad ogromnymi złożami surowców energetycznych.
                                            > Sprawą drugorzędną jest dostęp do nich. Jak tylko ropa znajdzie się w
                                            > zbiornikach tankowców na morzu, można ją wysłac wszędzie. Kontrola oznacza
                                            > tutaj instrument dominacji nad światem.
                                            (N.Ch.2007)
                                            >
                                            > stąd wzięło się moje pytanie o walutę rozliczeniową...
                                            >
                                            • bonobo44 Re: 1/3 koncesji w rękach USA 03.05.10, 15:06
                                              > Tak, a juz zdanie Żaden z tych kontraktów nie został podpisany przez rząd
                                              > iracki. Kiedy zapytano

                                              >
                                              > nie ma zadnego znaczenia....

                                              Tak, a juz fakt, że Żaden z tych kontraktów, czy to ruski, chiński, norweski francuski czy usmański nie został dotąd podpisany przez rząd
                                              iracki.


                                              nie ma żadnego znaczenia?

                                              to tylko ami, którzy w pierwszej turze zdobyli 1/3 kontraktów i przepadli w 2-giej w konkurencji rynkowej czują się pokrzywdzeni?
                                              biedactwa?

                                              przecież to kwestia prostego zatwierdzenia zawartych kontraktów umowami dwustronnymi...
                                              a może Irakijczycy są po prostu mądrzejsi od nas i chcą najpierw zagwarantować
                                              sobie w umowach spełnienie warunków zawartych kontraktu co do joty? a to wymaga czasu, a nie głupawego hurraoptymizmu typowego dla naszych
                                              rządzących...
                                              • bmc3i Re: 1/3 koncesji w rękach USA 03.05.10, 16:06
                                                bonobo44 napisał:

                                                > > Tak, a juz zdanie Żaden z tych kontraktów nie został podpisany przez r
                                                > ząd
                                                > > iracki. Kiedy zapytano

                                                > >
                                                > > nie ma zadnego znaczenia....
                                                >
                                                > Tak, a juz fakt, że Żaden z tych kontraktów, czy to ruski, chiński, norweski
                                                > francuski czy usmański nie został dotąd podpisany przez rząd
                                                > iracki.

                                                >
                                                > nie ma żadnego znaczenia?
                                                >
                                                > to tylko ami, którzy w pierwszej turze zdobyli 1/3 kontraktów i przepadli w 2-g
                                                > iej w konkurencji rynkowej czują się pokrzywdzeni?
                                                > biedactwa?
                                                >
                                                > przecież to kwestia prostego zatwierdzenia zawartych kontraktów umowami dwustro
                                                > nnymi...
                                                > a może Irakijczycy są po prostu mądrzejsi od nas i chcą najpierw zagwarantować
                                                > sobie w umowach spełnienie warunków zawartych kontraktu co do joty? a to wymaga
                                                > czasu, a nie głupawego hurraoptymizmu typowego dla naszych
                                                > rządzących...
                                                >

                                                Nie kolego, to trylko kwestia Twojej manipulacji informacjami z tego artykulu.
                                                Napisales ze amerykanie dostali kontrakt, powolujac sie na ten artykul,
                                                tymczasem wprost jest tam napisane ze go nie dostali.
                                                • bonobo44 Re: 1/3 koncesji w rękach USA 03.05.10, 18:24
                                                  > Nie kolego, to trylko kwestia Twojej manipulacji informacjami z tego artykulu.
                                                  > Napisales ze amerykanie dostali kontrakt, powolujac sie na ten artykul,
                                                  > tymczasem wprost jest tam napisane ze go nie dostali.

                                                  Kolego, ja podałem wyciąg liczb z artykułu, do którego podałem link, aby każdy (nie wyłączając Ciebie)
                                                  mógł sobie przeczytać szczegóły...
                                                  wynika z niego, ze ami dostali w pierwszej turze 1/3 kontraktów (nie umów!)
                                                  a pozostali 2/3 kontraktów (nie umów!)...
                                                  Ty utrzymywałeś (gołosłownie), że ami nie dostali żadnych kontraktów,
                                                  bo "pokrzywdzili" ich Irakijczycy rozdając je szczodrobliwie ruskim, chinolom i żabojadom,
                                                  zamiast na kolanach wręczyć cały pakiet swym wybawcom, oswobodzicielom i krzewicielom demokracji!
                                                  I jeszcze śmiesz tu bezczelnie kota ogonem odwracać?

                                                  • bonobo44 2/3 pól Rumaila ma objąć BP Amoco 03.05.10, 20:16
                                                    2/3 gigantycznego złoża naftowego Rumaila w południowym Iraku
                                                    z oszacowanymi zasobami 17 miliardów baryłek ma objąć
                                                    brytolsko-amiński koncern BP Amoco, który właśnie popisuje się na Zatoce Meksykańskiej...

                                                    jego resztki (1/3) przypadły chinolom
                                        • bmc3i Re: Lukratywne koncesje Tysona 03.05.10, 09:29
                                          bonobo44 napisał:

                                          > bmc3i napisał:
                                          >
                                          > > Ani jedna amerykanska firma nie otrzymala kontraktu na wydobycie irackiej
                                          > ropy.
                                          >
                                          > I nie chciał podać źródeł...
                                          >
                                          > No to zobaczmy, jak się sprawy miały naprawdę:
                                          > www.stosunkimiedzynarodowe.pl/2010/01/04/irak-wraca-do-gry/
                                          >
                                          > W pierwszej rundzie przyznanych przez Irak koncesji,
                                          >
                                          > 25% pół Zubair Eni przypadło amińskiemu koncernowi OXY
                                          > 80% pół West Qurna (stanowiących 1/3 licytowanych zasobów) wylicytował
                                          > amiński ExxonMobil

                                          Zapomniales tylko dodac za tym samym blogiem:
                                          "Żaden z tych kontraktów nie został podpisany przez rząd iracki. "

                                          a nastepnie:

                                          "Wielkimi zwycięzcami drugiego etapu są koncerny europejskie i chińskie.
                                          Łukoil (Rosja) i Statoil (Norwegia) zdobyły kontrakty na 12,9 miliardów baryłek
                                          z Zachodniej Kurny-2; Royal Dutch Shell i Petromas (Malezja) zdobyły kontrakt na
                                          drugie z kolei największe złoże naftowe Majnoon z rezerwami 12,6 miliardów
                                          baryłek. Konsorcjum CNPC (Chiny), Total (Francja) i Petromas zdobyły kontrakt na
                                          złoże naftowe Halfaya z rezerwami 4,1 miliarda baryłek. Dodatkowe niewielki
                                          kontrakty zdobyły Sonangol (Angola), Japex (Japonia) i raz jeszcze Petromas."



                                          >

                                          >
                                          > przed inwazją pola te podlegały umowie o dzielonej produkcji z francuskim konce
                                          > rnem naftowym TOTAL i rosyjskim koncernem naftowym Łukoil, ale
                                          > obie umowy zostały unieważnione po inwazji zanim te koncerny mogły rozpocząć ja
                                          > kikolwiek rozwój na swoich złożach.
                                          >

                                          I piekniue firmy francuskie i rosyjkie odzyskaly te zloza, juz aktualnie...

                                          > teraz jasne jest, dlaczego bmc3i nie chciał podać źródeł... zwyczajnie łgał jak
                                          > najęty

                                          Tak, teraz jest jasne, ze albo nie potrafisz czytac, albo swiadomie
                                          manipulujesz, drobny manipulanciuku....
                                          • bonobo44 Re: Lukratywne koncesje Tysona 03.05.10, 14:58
                                            "Kontrakty zostały podpisane na krótko przed powszechnymi wyborami do
                                            parlamentu.
                                            (...) ani jedna umowa nie została jak dotąd zaaprobowana przez rząd,
                                            nie mówiąc już o ich podpisaniu. "

                                            ANI JEDNA! tzn. nie tylko z USA! Manipulancie...
                                            ani z pierwszej, ani z drugiej tury!

                                            "Warunki ustawione przez irackie ministerstwo ropy naftowej były surowe i
                                            określone przez managerów jako całkowicie nierealistyczne. Pod koniec aukcji
                                            jedynymi zwycięzcami gigantycznego złoża naftowego Rumaila w południowym Iraku
                                            z oszacowanymi zasobami 17 miliardów baryłek były British Petroleum (BP) i
                                            chiński Narodowy Koncern Naftowy. Większość międzynarodowych koncernów
                                            naftowych odmówiła początkowo brania udziału w licytacji na surowych warunkach
                                            ustalonych przez ministerstwo ropy naftowej, ale na drugą aukcję przyszli tłum
                                            nie, a miała ona miejsce w Bagdadzie 11-12 grudnia. Główne koncerny naftowe
                                            doszły do wniosku, że jest to ich ostatnia szansa na dostęp do olbrzymich złóż
                                            naftowych, nadal wolnych do eksploatacji. W wyniku, nie czekając na drugi etap
                                            aukcji, szereg wiodących koncernów wynegocjowało kontrakty na warunkach, które
                                            uprzednio odrzuciły."

                                            "Drugi i ważny politycznie jest fakt, że żaden koncern amerykański nie zdobył
                                            kontraktu w drugim etapie. Chociaż główne koncerny amerykańskie były obecne,
                                            nie były w stanie konkurować z koncernami na ogół będącymi własnością rządową,
                                            które mogły oferować bardzo niskie opłaty za produkcję, bez przejmowania się
                                            opłacalnością. "

                                            pisząc po ludzku: przepadły w zwykłym przetargu, bo no bo
                                            liczyły na ropę za darmo! a tu proszę - ktoś jest gotów dać za nią więcej ich
                                            "własnej" kapuchy, niż oni! co? nie da się dłużej sprzedawać galonu benzyny po
                                            europejskiej cenie litra?

                                            to jest rynek, mój drogi! jeśli Norweegia siedząca na własnych zasobach ropy
                                            uznała to za opłacalne, to dowodzi to tylko jednego - zawiedzionych nadziei
                                            pazernych amińskich koncernów na łatwy zysk, nie sądzisz?


                                            > I piekniue firmy francuskie i rosyjkie odzyskaly te zloza, juz aktualnie...

                                            coś znowu insynuujesz? dawaj link! nikt ci tu już nie uwierzy na słowo,
                                            łgarzu...
                                            • bmc3i Re: Lukratywne koncesje Tysona 03.05.10, 16:08
                                              bonobo44 napisał:

                                              > coś znowu insynuujesz? dawaj link! nikt ci tu już nie uwierzy na słowo,
                                              > łgarzu...
                                              >

                                              Łzesz to Ty kłamco. Zaczałes wrzeszczec ze amerykanskie firmy dostaly kontrakty
                                              w Iraku, zaczales szermowac procentami, tymczasem nie dostaly prawa na wydobycie
                                              tam chocby kropli ropy.
                                              • bonobo44 Re: Lukratywne koncesje Tysona 03.05.10, 18:56
                                                Wystarczająco już się zdyskredytowałeś, nie uważasz? ... nie ośmieszaj się bardziej, próbując teraz odwracać kota ogonem...

                                                może lepiej łaskawie odpowiedz na pytanie, jakie to firmy (w odróżnieniu od amińskich - jak twierdzisz od początku)
                                                dostały (zatwierdzone - jak słusznie zauważasz jest różnica pomiędzy wygranym przetargiem na zawarcie umowy a zawartą już umową) kontrakty na
                                                eksploatację złóż irackich...
                        • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 19:54
                          A ponieważ nie ma żadnych śladów ani deuteru, ani uranu 235, ani też skutków ich
                          rzekomego użycia, w tym miejscu dyskusję prowadzoną za gruncie elementarnej
                          logiki filozoficznej można by w zasadzie zakończyć. W czasie nalotu bowiem
                          naprawdę bardzo często coś słabiej lub silniej wybucha - ba, nawet niektórzy
                          twierdzą, że naloty w gruncie rzeczy do tego właśnie służą - i nie jest to
                          dowodem na użycie nieznanego rodzaju broni jądrowej w ani trochę większym
                          stopniu niż np. skiśnięcie mleka jest dowodem na to, że naszczały do niego
                          krasnoludki (a to na podstawie tzw. Brzytwy Ockhama).
                          Pzdr
                          • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 20:46
                            kapitan.kirk napisał:

                            > A ponieważ nie ma żadnych śladów ani deuteru, ani uranu 235, ani też skutków
                            > ich rzekomego użycia,

                            takie ślady mógłby zidentyfikować jedynie samolot szpiegowski zdolnuy pobrać próbki powietrza
                            bezpośrednio nad terenem lotniska... ze zrozumiałych względów nic takiego nie mogło mieć tam m-ca...
                            a Ruskie... Ruskie miały inny problem na głowie... dokłądnie w tym samym czasie ami zafundowali im ostrzelanie
                            ich korpusu dyplomatycznego opuszczajacego Bagdad... niech zgadnę! - uważasz, że koincydencja była najzupełniej
                            przypadkowa?


                            > w tym miejscu dyskusję prowadzoną za gruncie elementarnej
                            > logiki filozoficznej można by w zasadzie zakończyć. W czasie nalotu bowiem
                            > naprawdę bardzo często coś słabiej lub silniej wybucha - ba, nawet niektórzy

                            dokładnie masz rację... gdy w czasie nalotu coś wybucha tak, ze na moment przyćmiewa
                            efekty wybuchu wszystkich innych wybuchajacych dookoła cosików, rozświetlając
                            (z odległości kilkunastu km) całe miasto, oznacza to, że w istocie
                            w tym miejscu dyskusję prowadzoną za gruncie elementarnej
                            logiki filozoficznej można by w zasadzie zakończyć, drogą pozostawienia jedynej alternatywy
                            po odrzuceniu wszystkich nieprawdopodobnych i najzupełniej niekonsystentnych z taką obserwacją...
                            • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 21:25
                              bonobo44 napisał:

                              > takie ślady mógłby zidentyfikować jedynie samolot szpiegowski zdolnuy pobrać
                              próbki powietrza
                              > bezpośrednio nad terenem lotniska...

                              Takie ślady byłyby naprawdę nie do przeoczenia dla każdego odwiedzającego to
                              miejsce przez wiele dni po eksplozji i nie trzeba by do tego naprawdę żadnej
                              aparatury. Z pewnością nie przeoczyłby tez tego żaden szpital mający do
                              obsłużenia tysiące czy nawet dziesiątki tysięcy (w końcu mówimy o gęsto
                              zaludnionej metropolii) ofiar choroby popromiennej, nie przeoczyłyby też tego
                              ich rodziny i opinia publiczna na całym świecie. Nie przeoczyłyby tego stacje
                              dozymetryczne monitorujące skażenie powietrza na obszarze od Arktyki po równik i
                              od Azorów po Ałtaj. I jeszcze wiele lat potem do wykrycia wszystkiego
                              wystarczyłby przypadkowy przechodzień z dozymetrem za 50$ w kieszeni.

                              > a Ruskie... Ruskie miały inny problem na głowie... dokłądnie w tym samym czasie
                              > ami zafundowali im ostrzelanie
                              > ich korpusu dyplomatycznego opuszczajacego Bagdad... niech zgadnę! - uważasz, ż
                              > e koincydencja była najzupełniej
                              > przypadkowa?

                              "Koincydencja" - z czym??? Dlaczego używanie lub nie używanie broni jądrowej
                              miałoby wiązać się z ostrzelaniem lub nie ostrzelaniem ewakuujących się
                              dyplomatów i dlaczego akurat rosyjskich? Co ma tu jedno z drugim wspólnego i w
                              jaki sposób?

                              > dokładnie masz rację... gdy w czasie nalotu coś wybucha tak, ze na moment
                              przyćmiewa
                              > efekty wybuchu wszystkich innych wybuchajacych dookoła cosików, rozświetlając
                              > (z odległości kilkunastu km) całe miasto, oznacza to, że w istocie
                              > w tym miejscu dyskusję prowadzoną za gruncie elementarnej
                              > logiki filozoficznej można by w zasadzie zakończyć, drogą pozostawienia jedynej
                              > alternatywy
                              > po odrzuceniu wszystkich nieprawdopodobnych i najzupełniej niekonsystentnych z
                              > taką obserwacją...

                              Owszem - oznaczać to może że wybuchł np. zbiornik lub rurociąg z gazem, magazyn
                              amunicji, rafineria, skład fajerwerków, bomba paliwowo-powietrzna, kotłownia w
                              elektrowni czy jeszcze dziesiątki, dziesiątki innych rzeczy. Wybuch tajemniczej
                              bomby jądrowej, która nie pozostawia śladów promieniowania ani skażenia, nie
                              powoduje zniszczeń epicentralnych i w ogóle nie zostaje zauważona przez nikogo z
                              odpowiedzialnych za to lub obecnych przy tym osób ani urządzeń, nie mieści się
                              natomiast w definicji alternatywy logicznej.

                              Zastanowiłeś się już nad tym, po co ktoś miałby w danych warunkach używać
                              takiej broni? Tj. po co ktoś miałby ryzykować awanturę i kompromitację
                              polityczną na cały świat, nie zyskując w zamian pod względem militarnym
                              literalnie nic?

                              Pzdr
                              • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 22:02
                                kapitan.kirk  napisał:

                                > Takie ślady byłyby naprawdę nie do przeoczenia dla każdego odwiedzającego to
                                miejsce przez wiele dni po eksplozji i nie trzeba by do tego naprawdę
                                > żadnej aparatury.

                                Rozumiem, każdy obserwujący gołym okiem lotnisko z około 2-3 km, doznałby pomroczności jasnej
                                charakteryzującej się jak wiadomo jasnymi rozbłyskami w polu widzenia, zwłaszcza przy zamkniętych powiekach?
                                Byłoby to niechybnym znakiem zarejestrowabnia objawów nocnego odpalenia bobomby N/EMP.

                                > "Koincydencja" - z czym??? Dlaczego używanie lub nie używanie broni jądrowej
                                miałoby wiązać się z ostrzelaniem lub nie ostrzelaniem ewakuujących się
                                dyplomatów i dlaczego akurat rosyjskich? Co ma tu jedno z drugim wspólnego
                                > i w jaki sposób?


                                A nie uważasz, że najlepszym sposobem odwrócenia uwagi (wyprowadzenia w pole) potencjalnie najbardziej
                                uważnego obserwatora, było wzięcie na cel i ostrzelanie jego dyplomatów - gdziekolwiek tylko by się nie kręcili?

                                Nie uważasz, że najlepszym sposobem odwrócenia uwagi (wyprowadzenia w pole potencjalnie najbardziej
                                spragnionego sensacji obserwatora, tzn. opinii publicznej) było dokonanie rajdu czołgowego przez centrum miasta
                                dokłądnie w tym samym czasie, gdy w najlepsze trwały przygotowania do próby z ładunkiem N/EMP?

                                Nie uważasz, że najlepszym sposobem rozprawienia się z prawą ręką tejże opinii publicznej, tzn. z dziennikarzami,
                                było ostrzelanie ich hotelu w centrum miasta
                                dokładnie w tym samym czasie, gdy w najlepsze trwały przygotowania do próby z ładunkiem N/EMP,
                                tak aby każdy z ocalałych zastanowił się 10 razy zanim wyściubiłby nos w noc czasu zero, w godzinach najbardziej zintensyfikowanego
                                i najcięższego bombardowania dzielmnic mieszkalnych Bagdadu, którego mioeszkańcy mieli w tym czasie co innego do roboty
                                niż wyściubianie nosów ze swych piwnic, a mimo to wielu z nich to uczyniło?


                                "Koincydencja" - z czym? - pytasz! Strugasz z kogoś wariata czy sam udajesz głupka?


                                > oznaczać to może że wybuchł np. zbiornik lub rurociąg z gazem

                                dupa wybuchła, a nie zbiornik z gazem czy rurociąg - do takich wybuchów oni przywykli na codzień...
                                nie rób z tych ludzi idiotów...



                                > Zastanowiłeś się już nad tym, po co ktoś miałby w danych warunkach używać
                                takiej broni?

                                A po co użyli jej w Japonii? Ami uważają, że stoją ponad prawem międzynarodowym i chociaż to prawda, że w gruncie rzeczy
                                obchodzi ich tylko drugie supermocarstwo - opinia publiczna, to podjęli to ryzyko, bo no bo zwyczajnie jastrzębnie miały na to ochotę...
                                na taki kowbojski POPIS... a gdy dołożyły przy tym wszelkich starań koincydencjalnych, aby ukryć sprawę przed tym drugim "suypermocarstwem",
                                mogły spać spokojnie z uwagi p.w. na całe morze pożytecznych idiotów - nikomu konkretnie nie przyganiając ;-), którzy choćby im podać nie wiem
                                co na tacy i tak by to zakwestionowali w imię swych przekonań i własnych racji...
                                • kapitan.kirk Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 29.04.10, 23:30
                                  bonobo44 napisał:

                                  > Rozumiem, każdy obserwujący gołym okiem lotnisko z około 2-3 km, doznałby pomro
                                  > czności jasnej (...)

                                  Źle rozumiesz. Zaręczam Ci, że każdy kto znalazłby się w miejscu po wybuchu
                                  bomby jądrowej - nawet małej mocy - nie miałby najmniejszego problemu ze
                                  stwierdzeniem tego faktu, gdyż naprawdę nie sposób takiego miejsca pomylić z
                                  żadnym innym; i to jeszcze przez bardzo, bardzo długi czas.

                                  > Byłoby to niechybnym znakiem zarejestrowabnia objawów nocnego odpalenia bobomby
                                  > N/EMP.

                                  Nie istnieją bomby N/EMP, tak samo jak nie istnieje nie padający deszcz czy nie
                                  palące się światło.

                                  > A nie uważasz, że najlepszym sposobem odwrócenia uwagi (wyprowadzenia w pole) p
                                  > otencjalnie najbardziej
                                  > uważnego obserwatora, było wzięcie na cel i ostrzelanie jego dyplomatów - gdzie
                                  > kolwiek tylko by się nie kręcili?

                                  Ale dlaczego akurat tylko dyplomaci rosyjscy mieliby móc w danym momencie
                                  zauważyć wybuch jądrowy lub poczuć się tym jakoś szczególnie bardziej dotknięci;
                                  czy to od dyplomatów innych krajów, czy tez po prostu od setek tysięcy innych
                                  ludzi w Bagdadzie? I dlaczego ostrzelanie akurat ich miałoby być z jakiegoś
                                  powodu sensowne???

                                  > Nie uważasz, że najlepszym sposobem odwrócenia uwagi (wyprowadzenia w pole pote
                                  > ncjalnie najbardziej
                                  > spragnionego sensacji obserwatora, tzn. opinii publicznej) było dokonanie rajdu
                                  > czołgowego przez centrum miasta (...)

                                  Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób jadące ulicą czołgi miałyby odwrócić uwagę od
                                  wybuchu jądrowego. Czy może Twoją zdołałyby odwrócić...???

                                  > Nie uważasz, że najlepszym sposobem rozprawienia się z prawą ręką tejże opinii
                                  > publicznej, tzn. z dziennikarzami,
                                  > było ostrzelanie ich hotelu w centrum miasta (...)

                                  Obawiam się, że nie chce mi się po raz kolejny czytać o diabolicznych kulisach
                                  zacierania śladów oczywistego faktu, że Żydzi zatruwają studnie. Daj mi znać jak
                                  już wymyślisz, gdzie podziały się góry trupów i tysiące ofiar choroby
                                  popromiennej, krater powybuchowy, radiacja i skażenie promieniotwórcze i jak to
                                  się stało, że wybuchu jądrowego nie zauważył nikt na świecie, kto zauważyć by go
                                  z całą pewnością powinien; włącznie z tymi, na których rzekomo bombę zrzucono.
                                  Jeśli bowiem sądzisz, że udało Ci się zagadać fakt nie udzielenia konkretnej
                                  odpowiedzi na żadną z moich konkretnych tez dotyczących skutków wybuchów
                                  jądrowych lub możliwości ich wykrycia, to niestety jesteś w tzw. mylnym błędzie.

                                  > dupa wybuchła, a nie zbiornik z gazem czy rurociąg - do takich wybuchów oni prz
                                  > ywykli na codzień...
                                  > nie rób z tych ludzi idiotów...

                                  Rzeczywiście, to już chyba niepotrzebne :-/

                                  > A po co użyli jej w Japonii?

                                  Po to, żeby pokazać wszystkim, że dysponują najpotężniejszą bronią na świecie i
                                  jak się Japonia nie podda bez wielomiesięcznej krwawej obrony przed inwazja sił
                                  lądowych, to zostanie zmieciona z powierzchni Ziemi. Nie miałoby to natomiast
                                  oczywiście najmniejszego sensu, gdyby użyli broni atomowej, a następnie z ogniem
                                  w oczach wszystkiemu zaprzeczali i zapewniali, że niczego podobnego nie mają,
                                  prawda? Btw. w 1945 posiadania ani używania broni jądrowej nie zabraniały żadne
                                  konwencje ani doktryny, które surowo zabraniają ich obecnie i których
                                  udowodnione złamanie byłoby dla każdego klęska polityczno-propagandową na
                                  niewyobrażalną skalę. Pytanie "po co" pozostaje zatem nadal w mocy.

                                  Dobranoc i do zobaczenia za (chyba) kilka dni; jeśli Ci się oczywiście nie znudzi.
                                  • bonobo44 Re: > Czy w Iraku ktoś użył broni jądrowej? 30.04.10, 10:34
                                    kapitan.kirk napisał:


                                    > > Rozumiem, każdy obserwujący gołym okiem lotnisko z około 2-3 km,

                                    > Źle rozumiesz. Zaręczam Ci, że każdy kto znalazłby się w miejscu po wybuchu
                                    > bomby jądrowej - nawet małej mocy - nie miałby najmniejszego problemu ze
                                    > stwierdzeniem tego faktu, gdyż naprawdę nie sposób takiego miejsca pomylić z
                                    > żadnym innym; i to jeszcze przez bardzo, bardzo długi czas.

                                    2-3 km od a nie w m-cu w wypadku bomby poniżej 1 kT ?
                                    w epicentrum też byś nic nie zobaczył, bo no bo siedziałbyś w dole o średnicy ok. 50 m,
                                    drzewka na skraju loniska nawet by się nie połamały i tylko wyszklone pawilony
                                    mogłyby świadczyć o tym, że... no własnie o ciężkich bojach o lotnisko...


                                    > Nie istnieją bomby N/EMP, tak samo jak nie istnieje nie padający deszcz czy nie
                                    > palące się światło.

                                    bo no bo ty tak twierdzisz? zmieniłeś też jakoś gorliwie porównanie, bo no bo
                                    lodowaty wrzątek jednak istnieje i to w całej masie odmian?... 8-)


                                    > Ale dlaczego akurat tylko dyplomaci rosyjscy mieliby móc w danym momencie
                                    > zauważyć wybuch jądrowy

                                    jednak rżniesz głupa... dyplomaci - ci, którzy tam zostali - siedzili w bunkrach z głowami między kolanami....
                                    po prawdzie - żadni nie zostali... ruscy zmiatali jako jedni z ostatnich...
                                    a po ich ostrzelaniu całą uwaga Moskwy skoncentrowała się na tym, o co amim chodziło...
                                    mieli swój skandal polityczny i na ten momemnt głęboko gdzieś, śledzenie co tam się tak naprawdę rozgrywało...

                                    > > rajdu czołgowego przez centrum miasta (...)
                                    >
                                    > Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób jadące ulicą czołgi miałyby odwrócić uwagę
                                    > od wybuchu jądrowego. Czy może Twoją zdołałyby odwrócić...???

                                    widzę, ze bardzo star4asz się nie rozumieć... usilnie nie rozumiesz... wyoślę specjalnie na twój użytek: zrobiono wszystko,
                                    zeby odwrócić uwagę od tego co dzieje się na lotnisku, a pod latarnią jest no jak? jak? może uważasz, ze najciemniej?
                                    te czołgi to była latarnia zapalona w centrum miasta...

                                    > > Nie uważasz, że najlepszym sposobem rozprawienia się z prawą ręką tejże o
                                    > pinii
                                    > > publicznej, tzn. z dziennikarzami,
                                    > > było ostrzelanie ich hotelu w centrum miasta (...)

                                    ostrzelanie przez te same nota bonobo czołgi - to było wydarzenie rozgrywajace się pod samą latarnią...


                                    > Obawiam się, że nie chce mi się po raz kolejny czytać o diabolicznych kulisach
                                    > zacierania śladów oczywistego faktu, że Żydzi zatruwają studnie.

                                    jacy Żydzi? może cykliści? nie mieszaj do tego ani jednych ani drugich... z twoim klakierem już ustaliliśmy, że był to Tyson
                                    z kijem bejsbolowym w łapach...


                                    > już wymyślisz, gdzie podziały się góry trupów i tysiące ofiar choroby
                                    > popromiennej, krater powybuchowy, radiacja i skażenie promieniotwórcze

                                    służę uprzejmie: na lotnisku poległo kilka tysiecy gwardzistów... zostali zadołowani w tym samym kraterze,
                                    w którym zadołowano wierzchnią warstwę gruntu, przysypaną świeżą warstwą nawiezioną z spoza lotniska...
                                    poza lotniskiem w promieniu ponad 2-3 km nie było już żadnego skażenia ani ofiar choroby popromiennej...

                                    > jak to się stało, że wybuchu jądrowego nie zauważył nikt na świecie

                                    jak to nikt? przecież dyskutujemy właśnie przykład takiej obserwacio opisany przez CNN

                                    > z całą pewnością powinien; włącznie z tymi, na których rzekomo bombę zrzucono.

                                    Ci na których "zrzucono" już o niczym nigdy nie zaświadczą...
                                    a jeśli chodzi Ci o tych, którzy wyściubili nosy z piwnic i widzieli, to zapewnaim cię,
                                    że takie świadectwa istnieją...
                                    ba... między bagdadzczykami kursowały w owych dniach kasety wideo z nagraniami zwęglonych ofiar,
                                    jakie ktoś odważny zrobił - jak twierdzą - na samym lotnisku... jak myślisz, co się z nimi stało?
                                    podobnie jak z relacjami, które trafiły do sieci?...

                                    > Jeśli bowiem sądzisz, że udało Ci się zagadać fakt nie udzielenia konkretnej
                                    > odpowiedzi na żadną z moich konkretnych tez dotyczących skutków wybuchów
                                    > jądrowych lub możliwości ich wykrycia, to niestety jesteś w tzw. mylnym błędzie

                                    jakich "konkretnych"? może tych, w których odwołujesz się do skutków użycia broni atomowej w Hiroshimie i Nagasaki?
                                    a może tej strategicznej?

                                    To Ty jeśli sądzisz, że uda Ci się zagadać fakt nie udzielenia konkretnej
                                    odpowiedzi na żadną z moich konkretnych tez dotyczących dokonania przez amich
                                    tego wybuchu (-ów?) jądrowego(-ych) lub możliwości ich nie-wykrycia drogą skutecznego kamuflażu,
                                    to niestety nie ma cienia pomyłki, że po prostu błądzisz wbrew oczywistekj filozoficznej oczywistości, o której wcześniej napisałeś...


                                    > > A po co użyli jej w Japonii?
                                    >
                                    > Po to, żeby pokazać wszystkim, że dysponują najpotężniejszą bronią na świecie

                                    i tylko po to...

                                    > jak się Japonia nie podda bez wielomiesięcznej krwawej obrony przed inwazja sił
                                    > lądowych, to zostanie zmieciona z powierzchni Ziemi.

                                    właśnie... pokazali, ze nie cofną się przed masowym ludobójstwem na dowolną skalę...

                                    > Btw. w 1945 posiadania ani używania broni jądrowej nie zabraniały żadne
                                    > konwencje ani doktryny, które surowo zabraniają ich obecnie

                                    a ludobójstwa też nic nie zabraniało?

                                    > których udowodnione złamanie byłoby dla każdego klęska polityczno-propagandową na
                                    > niewyobrażalną skalę.

                                    nic podobnego... p.w. mogli spać spokojnie o dowody (zadbali o to skutecznie, jak widać)
                                    po drugie - nawet jeśli - korzyści polityczne byłyby większe niż straty...
                                    świat NAPRAWDĘ zaczął by się ich bać... tak jak ty boisz się uzbrojonego szaleńca...

                                    powtarzam - kolejne rządy amich umieściły się ponad prawem międzynarodowym - ponad wszystkimi konwencjami, o kt6órych wspomniałeś, a których
                                    nigdy nie ratyfikowali do końca, rezerwując sobie prawo do użyćia BMR i ludobójstwa bez prawa ścigania przez Trybunał Międzynarodowy,
                                    kiedy tylko uznają to za celowe... głeboko pogrzebane mają prawa człowieka (Guantanamo i nie-tylko-polskie więzienia) i wszystkie konwencje,
                                    ONZ-ty i inne ich zdaniem bzdety...
                  • bonobo44 Psi obszczekują jedną tylko karawanę, hi!hi! 29.04.10, 20:55
                    bmc3i napisał:

                    > Zenada. ... gosc nie ma pojecia ... z wiedzy ....Zero.


                    podobne wsparcie byłoby mile widziane
                    (inaczej sobie nie poradzę z dyskusją na poziomie merytorycznym 8-)

                    ktoś chętny do pozamerytorycznego ujadania na i obrzucania obelgami
                    dla odmiany kpt.kirka?
                    • kapitan.kirk Re: Psi obszczekują jedną tylko karawanę, hi!hi! 29.04.10, 21:26
                      Skoro mowa o mnie, to nie krępuj się.
                      Pzdr
                      • bonobo44 Re: Psi obszczekują jedną tylko karawanę, hi!hi! 29.04.10, 22:07
                        Jak na razie żadnych ochotników, hi!hi!
                        Może stworzę na ten użytek jakiegoś klona-małpiszona 8-)

                        pzdr,2

        • ramyus Bzdury 28.04.10, 13:58
          bonobo44 napisał:

          > 1) Europa ma własną broń jądrową...

          "Europa" nie ma zadnej wlasnej broni jadrowej. Francuskie i brytyjskie ładunki
          jadrowe, nie sa na wyposazeniu NATO i nie podlegaja dowodztwu NATO, a co dopiero
          mowic i "Europie".



          > 2) Nie jest dobrze nadal uzależniać się od widzimisiem naszych Amigo(home)s co
          > do użycia lub nie ICH broni na NASZYM kontynencie...

          Lepiej uzaleznic sie od francuzow, ktorzy juz raz "umierali z Gdańsk".


    • muzzyczny Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 12:20
      Bronią dopóki nie uzyskają przewagi w kosmosie a konkretnie na
      orbicie to tylko gra na czas.
    • kermit.dolomit Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 12:29
      EU to banda lewacko liberalnych tępych bydląd na uslugach Moskwy !!!
      • nie-tak Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 09:55
        kermit.dolomit napisał:

        > EU to banda lewacko liberalnych tępych bydląd na uslugach Moskwy !!!

        **************
        Europejczycy w EU chcą rządzić sami bez amerykańskiego palca czy ich "pomocy"

        -----------------------------------------------------------------
        • bmc3i Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 28.04.10, 15:50
          nie-tak napisała:

          > kermit.dolomit napisał:
          >
          > > EU to banda lewacko liberalnych tępych bydląd na uslugach Moskwy !!!
          >
          > **************
          > Europejczycy w EU chcą rządzić sami bez amerykańskiego palca czy ich "pomocy"

          Masz na mysli wszystkich Europejczykow, czy tylko takich jak Ty?
          Jakbys miała jakies watpliwosci, to przypominam Ci ze w Niemczech jest jedynie
          20 amerykanskich bomb, stanowiacych pozostalos po wycofanych na wlasna reke
          przez amerykanow ok. 300 ladunkow w kilka lat temu. Tymczasem, we Wloszech i
          Turcji jest ich po 90, a zarowno Wlochy jak i Turcja nie popieraja amerlu
          niemiec i Belgii ktore maja po 20 ladunkow, oraz Norwegii, Lukxemburga i
          Holandi, ktore wbrew temu co podaje GW nie posiadaja ani jednego ladunku na
          swoim terytorium.

    • zboon rozbrojcie wpierw hindusow i pakistancow, gamonie 24.04.10, 13:56
      po prostu swietny pomysl, gratuluje. Niech bron atomowa maja tylko rosjanie,
      hindusi, pakistance i jeszcze niedlugo iranczycy z koreanczykami. Bomba!
    • iulius Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 14:04
      Pożytecznych idiotów nigdy nie brakuje.
    • jack79 A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 24.04.10, 15:30
      Nie chcą mieć taktycznych atomówek to nie powinni ich mieć, co wam do tego?
      Jak tak bardzo chcecie by były w Europie to zaproście te atomówki do siebie,
      napiszcie jaką petycję może?

      Niedawno się droczyłem z kims że Niemcy sa w zasadzie okupowane przez USA i jak
      się okazuje to jest to prawda, co to w ogóle ma być że oni mówią nie chcemy
      atomówek a amerykanie mówią że maja zostać
      Co oni mają do gadania skoro chodzi o terytorium Niemiec?

      Jak my powiedzieliśmy ruskim że nam się nie podobają i że mają sobie pójść z
      Polski to poszli bez słowa sprzeciwu - to się nazywało okupacja sowiecka.
      Jak Niemcy mówią USA że mają zabrać swoje atomówki - t oni mówią że jednak
      zostaną - to się nazywa amerykańska przyjaźń i współpraca
      Jak się zastanowić to wnioski są zaskakujące :)
      • kermit.dolomit Re: A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 24.04.10, 16:04
        tylko ze amerykanie dzisiaj placa niemcom duzo kasy jakis miliadr
        euro rocznie za to ze maja tam swoje bazy i to juz dawno nie jest
        zadna okupacja a ruscy napadli nas w 1939 wrocili w 1944 i siedzieli
        do 1993 i gowno z tego mielismy oprocz tzw (wyzwolenia) to jest
        okupacji
        • jack79 Re: A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 24.04.10, 16:24
          powiem Ci tak:
          podaj mi adres
          przyniosę Ci jutro do domu psią kupę na podłodze, będę Ci płacił za to żeby
          lezała tam u Ciebie na stole w kuchni
          jak będziesz chciał żeby ją zabrać to Ci odmówię, będę płacił dalej
          podoba Ci się? :)
        • nie-tak Re: A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 25.04.10, 09:59
          kermit.dolomit napisał:

          > tylko ze amerykanie dzisiaj placa niemcom duzo kasy jakis miliadr
          > euro rocznie za to ze maja tam swoje bazy i to juz dawno nie jest
          > zadna okupacja a ruscy napadli nas w 1939 wrocili w 1944 i siedzieli
          > do 1993 i gowno z tego mielismy oprocz tzw (wyzwolenia) to jest
          > okupacji
          ************
          Co ty wiesz o amerykańskiej okupacji Niemiec i o utrzymaniu amerykańskich baz w
          Niemczech? jak na razie jest odwrotność twojego twierdzenia, Ameryka profituje z
          tych baz a nie Niemcy.
      • kapitan.kirk Re: A co wam do suwerennych decyzji Niemiec? 25.04.10, 09:46
        jack79 napisał:

        > Nie chcą mieć taktycznych atomówek to nie powinni ich mieć, co wam do tego?

        To nam do tego, że Niemcy nie chcą mieć u siebie głowic jądrowych, ale jak
        najbardziej chcą nadal pozostawać pod amerykańskim parasolem jądrowym. Typowa
        postawa NIMB - należny koniecznie budować autostrady, fabryki i lotniska, byle
        tylko nie w pobliżu mojego domu :-/
        Pzdr
    • ogabignac Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 15:47
      Amis - go home!
      Zabierać swoje shit-bomby i wynocha z Europy!
    • henryabor Nutzlose Ansammlung trotteliger Offiziere! 24.04.10, 19:51
      Nutzlose Ansammlung trotteliger Offiziere /Nieprzydatny Alians
      Tępych Oficerów/, jak mawiają co trzeźwiejsi Niemcy! Ale czy aż tak
      tępych?! Stanowisko jankesów obnaża w sposób jednoznaczny komu,
      czemu i czyim interesom służy NATO! I kto tym paktem rządzi? Jeśli
      jakimś kretynom z Teksasu śni się nocami wojna atomowa, to muszą
      wiedzieć, iż następna będzie na maczugi!
    • jagrudz Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 24.04.10, 23:10
      Utrzymywanie zagrożenia to polityka USA ,to podstawa utrzymania
      gospodarki, gdyby ten przemysł u nich padł to kataklizm w ameryce ,a
      w polsce mamy takich palantów co to popierają.
      • kapitan.kirk Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 09:44
        Czy zagrożeniem są tylko amerykańskie ładunki jądrowe, czy także i rosyjskie -
        zgrupowane wszak w Europie w dużo większej liczbie?
        Pzdr
        • nie-tak Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 10:05
          kapitan.kirk napisał:

          > Czy zagrożeniem są tylko amerykańskie ładunki jądrowe, czy także i rosyjskie -
          > zgrupowane wszak w Europie w dużo większej liczbie?
          > Pzdr
          ************
          żelazna kurtyna już dawno runęła ale w mentalności niektórych ludzi ona jeszcze
          istnieje, taki przeżytek z niej jest NATO jak i amerykańska okupacja Niemiec.
          Jesteśmy Europejczykami wiec twórzmy swoja infrastrukturę gospodarczo-finansowo
          jak i obronna bez pomocy "przyjaciół" z za oceanu.
          • kapitan.kirk Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 10:16
            nie-tak napisała:

            > żelazna kurtyna już dawno runęła ale w mentalności niektórych ludzi ona jeszcze
            > istnieje,

            Trudno zaprzeczyć. Inaczej nie dałoby się sensownie uzasadnić faktu utrzymywania
            nadal przez Rosjan kilkunastu brygad rakiet taktycznych z głowicami jądrowymi.

            > taki przeżytek z niej jest NATO jak i amerykańska okupacja Niemiec.

            NATO to taki zabawny twór, na który wszyscy publicznie psioczą, ale jakoś nikt
            nie chce z niego ani wystąpić, ani tym bardziej go rozwiązywać :-) W
            przeciwieństwie np. do śp. Układu Warszawskiego, o którym publicznie wygłaszano
            jedynie peany, a który rozpadł się jak domek z kart bez żadnej ingerencji z
            zewnątrz gdy tylko pojawił się cień takiej możliwości...

            > Jesteśmy Europejczykami wiec twórzmy swoja infrastrukturę gospodarczo-finansowo
            > jak i obronna bez pomocy "przyjaciół" z za oceanu.

            Co zrobić, kiedy jakoś nikt się do tego w Europie na poważnie nie chce wziąć :-/
            Pzdr
            • nie-tak Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 10:32
              NATO jest to kwestia czasu kiedy sam zbankrutuje, w prawdzie jest już bankrutem
              ponieważ idzie i prosi o pomoc Rosjan, to jest już dowód na to ze ten przeżytek
              amerykańskie lobby schyla się ku schyłkowi. I tak jest dobrze!!!
              Potrzebujemy własnych europejskich systemów a nie agresywnych lobbystów z za
              oceanu. My jesteśmy Europejczykami wiec szanujmy nasza kulturę i nasze cele.

              ---------------------------------------------------------------
              • przyjacielameryki Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 13:32
                nie-tak napisała:

                > NATO jest to kwestia czasu kiedy sam zbankrutuje, w prawdzie jest już bankrutem
                > ponieważ idzie i prosi o pomoc Rosjan, to jest już dowód na to ze ten przeżytek
                > amerykańskie lobby schyla się ku schyłkowi. I tak jest dobrze!!!
                > Potrzebujemy własnych europejskich systemów a nie agresywnych lobbystów z za
                > oceanu. My jesteśmy Europejczykami wiec szanujmy nasza kulturę i nasze cele.
                >
                My Europejczycy potrzebujemy stałego silnego partnerstwa z USA we wszystkich
                obszarach również militarnych i obronnych. USA to kraj zbudowany przez
                Europejczyków ale w inny sposób i w innym miejscu, poza Europą. Niemniej jednak
                wyznajemy te same wartości, jesteśmy demokracjami itp. co jest olbrzymim
                spoiwem. NATO z uwagi na jego bardzo ważną rolę - obrona członków i wartości -
                nigdy nie zostanie zlikwidowane w szczególności w kontekście niepewnej sytuacji
                w świecie. NATO pełni również ważną funkcję odstraszającą. Europa jest skazana
                na stałą współpracę z USA i nikt w Europie tego nie kwestionuje, nawet Niemcy
                które co prawda nie chcą mieć u siebie amerykańskich bomb atomowych ale chcę być
                pod amerykańskim parasolem obronnym. Niemcy muszą się na coś zdecydować i pewnie
                nastąpią jakieś rozsądne ustalenia z USA. NATO będzie się zmieniać i reformować
                ale cały czas będzie istnieć bo wszyscy członkowie tego chcą. Rosja zawsze
                będzie pozostawać poza strefą NATO -owską, może będą jakieś marginalne formy
                współpracy. Rosja nigdy nie zostanie dopuszczona do wspólnej obrony Europy,
                chyba że przystosuje się i podporządkuje strukturom NATO-wskim ale to jest chyba
                nierealne.
                • bonobo44 Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 15:33
                  przyjacielameryki napisał:

                  Rosja zawsze
                  > będzie pozostawać poza strefą NATO -owską, może będą jakieś marginalne formy
                  > współpracy. Rosja nigdy nie zostanie dopuszczona do wspólnej obrony Europy,
                  > chyba że przystosuje się i podporządkuje strukturom NATO-wskim ale to jest chyb
                  > a nierealne.


                  Do niedawna zdawało się nam, że Rosja NIGDY nie uzna winy Stalina za zbrodnię katyńską.
                  W istocie nie można mówić NIGDY i w tej materii...
                  Żywotnym długofalowym interesem Rosji, która zawsze miała pretensje do współnych z Europą
                  korzeni kulturowych, jest wejście w ścisłe przymierze z tąże Europą (i z USA)
                  zdolen przeciwstawić się nieubłaganie nadciągającej hegemonii Chin, Indii i być może (zjednoczonemu)
                  Imperium Islamskiemu.
                  Obecne rozgrywki pomiędzy tymi "naturalnymi" sojusznikami będą musiały odejść w mglistość,
                  jeśli chcemy cokolwiek znaczyć na arenie światowej w następnym stuleciu.
                  W tyms sensie najkorzystniejsze byłoby włączenie Rosji (z całym jej zapleczem dalekowschodnim),
                  póki czas do Unii Europejskiej i doprowadzenie do ścisłej współpracy z nią w ramach odpowiednio zmodyfikowanej struktury NATO,
                  w której funkcjonowałyby 3 równoważne siły, włączając w to wspólną dla Europy silną armię
                  zbudowaną także na bazie tego, czym dysponuje Francja i Wlk.Br.
                  Im szybciej uda się to zrobić, tym lepiej dla nas i dla świata europejskich wartości...
                  • bonobo44 Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 26.04.10, 17:01
                    "ścisłe przymierze z tąże Europą (i z USA)
                    zdolne" - rzecz jasna - "przeciwstawić się"
            • nie-tak Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 25.04.10, 11:07
              kapitan.kirk napisał:
              Co zrobić, kiedy jakoś nikt się do tego w Europie na poważnie nie chce wziąć :-/
              *********
              Tja wcale się nie dziwie skoro w Europie przeważa amerykańskie lobby krajów
              byłego bloku wschodniego. My chce my pozbyć się amerykańskich baz,
              amerykańskiego atomu a Polska i inni sprowadzają Amerykanów na swoje terytorium,
              wiec?
              • kapitan.kirk Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 26.04.10, 11:21
                nie-tak napisała:

                > Tja wcale się nie dziwie skoro w Europie przeważa amerykańskie lobby krajów
                > byłego bloku wschodniego.

                "Przeważa" - w czym?????

                > My chce my pozbyć się amerykańskich baz,
                > amerykańskiego atomu a Polska i inni sprowadzają Amerykanów na swoje terytorium
                > wiec?

                Jak na razie fakty są takie, że w Niemczech stacjonuje ponad 80 tysięcy
                amerykańskich żołnierzy, podczas gdy w Polsce ma stacjonować około stu ludzi.
                Znaj proporcją, mociumpanie :-D
                Pzdr
          • bmc3i Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 28.04.10, 14:19
            nie-tak napisała:


            > Jesteśmy Europejczykami wiec twórzmy swoja infrastrukturę gospodarczo-finansowo
            > jak i obronna bez pomocy "przyjaciół" z za oceanu.



            Juz 20 lat temu Wielka Brytania zawarła z Francja porozumeinie majace stac sie
            zalazkiem "europejskich sil zbrojnych" - powstala w tyum c elu nawet specjalna
            organizacja, "Unia zachodnioeuropejska". Dwa miesiace temu, jej szef oficjalnie
            zapowiedzial, ze UZ oficjalnie zakonczy swe istnienie w polowie 2011 roku.
            Jedynym hamulcowym UZ byly Niemcy.
        • tornson Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 28.04.10, 14:03
          kapitan.kirk napisał:

          > Czy zagrożeniem są tylko amerykańskie ładunki jądrowe, czy także i rosyjskie -
          > zgrupowane wszak w Europie w dużo większej liczbie?
          > Pzdr
          Rosja nikomu nie wygraża, a z krajów które nie chciały ich wojsk dawno się
          wycofała. Prawdziwe zagrożenie dla światowego pokoju to USA!
          • bmc3i Re: Waszyngton broni bomb atomowych w Europie 28.04.10, 14:16
            tornson napisał:

            > kapitan.kirk napisał:
            >
            > > Czy zagrożeniem są tylko amerykańskie ładunki jądrowe, czy także i rosyjs
            > kie -
            > > zgrupowane wszak w Europie w dużo większej liczbie?
            > > Pzdr
            > Rosja nikomu nie wygraża, a z krajów które nie chciały ich wojsk dawno się
            > wycofała.

            W pierwszej kolejnosci z Ukrainy....



            Prawdziwe zagrożenie dla światowego pokoju to USA!
    • ramyus Nie ma zadnej broni jadrowej w Holandii iNorwegii 28.04.10, 13:55
      "Szefowie dyplomacji Niemiec, Belgii, Holandii, Norwegii oraz Luksemburga,
      czyli krajów, w których przechowywana jest amerykańska broń, wystosowali już w
      lutym publiczny apel, aby oczyszczenie Europy z broni atomowej stało się
      jednym z głównych punktów debaty nad nową strategią NATO, która powinna być
      opracowana do końca 2010 r. Milczą natomiast Włochy oraz Turcja, które również
      mają u siebie bazy z bronią atomową.


      Jak juz redagiujecie afrtykul, to trzymajcie sie prawdy!.

      Nie ma zadnej broni atomowej w Holandii, Norwegii i Luxemburgu. Skladaowana
      jest wylacznie w Niemczech (20), Belgii (20), Wloszech (90) i w Turcji (90).
      Nie piszcie bzdur!!!

    • tornson Niech spadają na drzewo! 28.04.10, 14:01
      Żadnej jankeskiej broni! Francja jest parasolem atomowym dla UE, po zjednoczeniu
      w Euro-federację ich głowice będą własnością całego federacyjnego państwa. Nie
      potrzebujemy tutaj pieprzonych jankeskich prowojennych agitatorów!
      • porque Z Niemcami sie nie dyskutuje 07.05.10, 23:04
        Niemcy sa krajem okupowanym i nie beda dyktowac co czynic maja zwycieskie
        mocarstwa. Dostali kopa w zeby, moga dostac drugiego. Niech siedza cicho i
        ciesza sie, ze w calosci nie przeszli pod sowieckiego bata. Dostali po drugiej
        WS od Amerykanow szanse, wiec niech sie nia zajmuja i stoja z daleka do
        globalnej polityki.
        • bonobo44 To z ami sie nie dyskutuje 09.05.10, 14:16
          Dobrze, że to nie takie pieski wojny jak porque decydują o przyszłosci Europy i wpływach amińskich
          na jej terytorium... gdyby nie opór Europy (w tym Niemiec) mielibyśmy na jej terytorium tysiace głowic
          neutronowych... a byc może byłoby już po ptokach... w tym i takich głuptokach jak porque...
          a Polska jako główny obszar wywołanej przez amich 3-ciej wojny stanowiła piękny pomnik
          memento ludzkiej głupoty - taki monument tysiąckrotnie wiekszy od Czarnobyla...

          Prezydenci St.Zj. stale oświadczali o ich wyłącznym prawie użycia broni jądrowej
          rozmieszczonej na terytorium innych krajów NATO. W tym celu w 1946 r. zastrzeżono
          przez Kongres, a w latach 1951-54 i 1958 uchwalono odpowiednie ustawy, na mocy których
          cała wyprodukowana w USA broń jądrowa musi się znajdować pod kontrolą
          amerykańską.
          Innymi słowy, rozmieszczając ładunki jądrowe (...) na terytorium krajów NATO,
          Waszyngton pozostawia sobie prawo dysponowania nimi wg własnego uznania i,
          oczywiście, w interesie samych St.Zj. Nawet rozpoczęcie wojny, w której
          najbardziej ucierpią narody krajów europejskich, nie zależy od kierownictw tych
          państw, lecz zostanie postanowione przez strategów w Waszyngtonie, a skutki będą
          ponosić, płacąc życiem, miliony Europejczyków.
          (...) amerykańscy teoretycy trzeciej wojny ?wiatowej cynicznie mówią, że w
          przypadku użycia broni jądrowej "uśmiercenie olbrzymiej liczby ludności będzie
          kosztowało niewiele,toteż z pktu widzenia przytaczanych zwykle pojęć wojskowych
          nie ma podstaw do wystrzegania się tego".
          Na pocz. lat 80-ch Bush o?wiadczył sojusznikom zachodnioeuropejskim:
          "Cóż, wybaczcie, lecz USA są liderem wolnego ?świata i przy obecnym rządzie znów
          zaczynamy działać zgodnie z tym stanem rzeczy.
    • qfiz USA: Antywojenna Europa zagrożeniem dla pokoju 10.05.10, 12:47
      chyba trudno o bardziej orwellowską wypowiedź niż ta Sekretarza
      Obrony USA, Roberta M.Gatesa...

      "Demilitaryzacja Europy, postrzegana pozytywnie przez opinię
      publiczną i klasę polityczną, które są przeciwne sile militarnej i
      obawiają się ryzyka wiążącego się z jej posiadaniem - przekształciła
      się z dobrodziejstwa, jakim była w XX wieku, w przeszkodę dla
      osiągnięcia realnego bezpieczeństwa i trwałego pokoju w XXI w."
      - powiedział oficerom i urzędnikom NATO podczas przemowy na
      Narodowym Uniwersytecie Obrony.

      Gates, który od dawna uważa, że wkład Europy w NATO jest zbyt mały,
      [Europa na zamówienie USA zwiększyła kontyngent w Afganistanie z 30
      do "tylko" 50 tys. żołnierzy]
      stwierdził, że niechęć części polityków oraz opinii publicznej do
      postawy militarnej wzrosły w Europie tak bardzo
      , że mają
      bezpośredni wpływ na działania podejmowane w Afganistanie i
      utrudniają osiąganie celów związanych z bezpieczeństwem sojuszu.

      "Zależy nam na Europie otwartej i coraz ściślej zjednoczonej, w
      której wszystkie kraje, w tym Rosja, realizują pełnię swoich
      możliwości [jak USA? militarnych?]. Niepodzielność bezpieczeństwa
      oznacza również, że wszystkie kraje europejskie muszą przestrzegać
      pewnych wspólnych reguł, z których najważniejszą jest poszanowanie
      suwerenności i integralności terytorialnej państw i ich prawa do
      wolnego wyboru sojuszników. W relacjach między europejskimi potęgami
      nie ma miejsca na groźby użycia lub używanie siły. Nie możemy
      również dopuścić
      do tego, aby duże kraje wetowały decyzje tych
      małych. A co najważniejsze, nie możemy pozwolić, by w Europie znów
      wytworzyły się strefy wpływów."

      "Na drodze do Europy w pełni demokratycznej, bezpiecznej, cieszącej
      się pokojem i dobrobytem, wciąż jeszcze wiele pozostaje do
      zrobienia. Kierując się tymi zasadami, możemy umocnić i
      zagwarantować bezpieczeństwo w Europie w nadchodzącej, nowej
      erze."

      --
      fakty.interia.pl/new-york-times/news/antywojenne-nastroje-europejskie-zagrozeniem-dla-pokoju,1444246,6806

      fakty.interia.pl/new-york-times/news/biden-usa-ramie-w-ramie-z-europa,1474693
Inne wątki na temat:
Pełna wersja