Dodaj do ulubionych

Czy Belgia ma sens

26.04.10, 22:19
Pan redaktor tak bardzo popiera frankofoński punkt widzenia na sytuację w
Belgii, że aż kilkakrotnie mija się z prawdą.
1. Bruksela nie jest frankofońska. Jest to terytorium mieszane, fakt że z
frankofońską większością i to dużą (ok. 85%). Ale też uczciwość dyktuje, żeby
wspomnieć, iż ta frankofońska większość jest raczej świeżej daty. Jeszcze po
II wojnie światowej 18 z 19 gmin brukselskich miały flamandzką większość. W
momencie tworzenia Belgii brukselskie proporcje były odwrotne do obecnych.
Dzisiejsza frankofońska większość wynika z dwóch przyczyn: po pierwsze Belgia
powstała jako kraj wyłącznie francuskojęzyczny z silnym naciskiem na
frankofonizację flamandów, po drugie Bruksela jest miastem imigrantów (ok. 1/3
mieszkańców nie ma belgijskiego obywatelstwa, wielu jest też obywateli w
pierwszym pokoleniu), którzy w pierwszej kolejności uczą się języka
francuskiego (wielu z nich zresztą pochodzi z francuskojęzycznych krajów
Afryki), niderlandzki zostawiając na później (często na nigdy).
2. Autor przestawił podbrukselskie gminy flamandzkie tak, jakby walońska
większość była w nich czymś powszechnie spotykanym, podczas gdy takich głównie
frankofońskich gmin jest zaledwie kilka (Kraainem, Sint-Genesius-Rode,
Wezembeek-Oppem, Tervuren) plus kilka mieszanych (Vilvoorde, Zaventem). Te z
frankofońską większością mają zresztą francuski jako pomocniczy język
oficjalny. W pozostałych zdecydowaną większość stanowią Flamandowie.
3. Problem BHV (okręg wyborczy Brussel-Halle-Vilvoorde po francusku zwany
Bruxelles-Hal-Vilvorde) jest wbrew temu, co napisał pan Unger (i co twierdzą
frankofoni) prosty jak konstrukcja cepa. Jest to jedyny w Belgii federalny
okręg wyborczy przecinany przez granicę językową i granicę między regionami.
Obejmuje on dwujęzyczny Region Brukselski i i niderlandzkojęzyczny rejon
(arrondissement - pomocnicza jednostka administracyjna obejmująca część
prowincji) Halle-Vilvoorde. Samo istnienie takiego okręgu jest sprzeczne z
konstytucją Królestwa Belgii, co dwa lata temu stwierdził Trybunał
Konstytucyjny. Po tym wyroku niższa izba parlamentu federalnego, na
posiedzeniu zbojkotowanym przez partie francuskojęzyczne przegłosowała podział
tego okręgu. Waloni uruchomili procedurę konfliktu interesu, która pozwoliła
zablokować ten podział na dwa lata (coś w rodzaju Protokołu z Joaniny w
europejskich procedurach decyzyjnych). Te dwa lata właśnie mijają i trzeba
ten podział przeprowadzić, zwłaszcza, że za jakiś czas trzeba będzie
przeprowadzić wybory federalne, a ten wcześniejszy wyrok trybunału sprawia, że
nie można ich przeprowadzić bez podziału BHV. Frankofoni się temu podziałowi
sprzeciwiają, co byłoby sprzeczne z konstytucją, ale oni się tą sprzecznością
nie przejmują, gdyż uważają, że konstytucja powinna być używana wyłącznie w
zgodzie z ich interesami.
3. Królestwo Belgii dzieli się nie na trzy, ale na sześć podmiotów federacji:
trzy regiony (niderlandzkojęzyczna Flandria, francuskojęzyczna Walonia z
dwujęzyczną, francusko-niemiecką, częścią na wschodzie i dwujęzyczna Bruksela;
oraz trzy wspólnoty etniczne: Wspólnota Flamandzka, Wspólnota Francuska i
Wspólnota Niemieckojęzyczna. Upraszczając można stwierdzić, że sprawy związane
z terytorium (np. infrastruktura drogowa) leżą w gestii regionów, a te
związane z ludnością (np. edukacja) leżą w gestii wspólnot. Przy czym
Flamandowie połączyli instytucje Wspólnoty i Regionu, a Waloni mają oddzielny
rząd i parlament dla Regionu i oddzielny dla Wspólnoty. Szacuje się, że
połączenie walońskich instytucji władzy na wzór flamandzki przyniosłoby
oszczędności rzędu 8 - 9 miliardów EUR rocznie. Przy rocznych transferach
płynących od Flamandów do Walonów wynoszących wg różnych źródeł od 8 do 13
miliardów EUR rocznie nic dziwnego, że wielu Flamandów ma już dość.
4. Wbrew temu, co twierdzi Pan Unger, belgijskich odpowiedników JK należałoby
szukać raczej wśród polityków francuskojęzycznych. Pierwszym nazwiskiem, które
przychodzi na myśl jest pani Joelle Milquet (szefowa partii CDH0). Drugim
kandydatem jest pan Elio di Ruppo (szef Partii Socjalistycznej). Na wszelkie
propozycje kompromisowych rozwiązań mają tylko jedną odpowiedź: 'non'
(fr.: nie). Panu Ungerowi chodziło zapewne o Filipa de Wintera, jednej
z głównych postaci flamandzkiej skrajnie prawicowe partii Vlaams Belang, którą
wszystkie pozostałe partie poddają obstrukcji twierdząc, że jest to partia
faszystowska (same siebie nazywają "partiami demokratycznymi").
5. Belgia nie jest biednym krajem bogatych ludzi. Raczej jest odwrotnie.
Belgowie brutto zarabiają całkiem nieźle, ale niespotykana żarłoczność
miejscowego fiskusa w połączeniu z windującą ceny słabą konkurencją na rynku
sprawia, że liczba mających kłopoty przeżyciem do następnej wypłaty jest
zaskakująco duża jak na tak zamożny kraj.
6. Istnienie tego państwa nie ma sensu i nigdy go nie miało. Nie tylko
językowo i kulturalnie dwie społeczności etniczne jest zamieszkujące (trzecia,
niemieckojęzyczna, to zaledwie ok. 0,6% ludności) nie mają ze sobą nic
wspólnego. Nawet celebryci z jednej części kraju w drugiej są całkowicie
anonimowi. Przez cztery lata pobytu w tym kraju nie usłyszałem ani jednej
flamandzkiej piosenki we francuskojęzycznym radiu (w drugą stronę się to
zdarza, ale bardzo rzadko). 99% Walonów nie zna języka niderlandzkiego. Co
więcej, dziwią się, dlaczego mieliby go znać, a jednocześnie oburzają się na
Flamandów nie potrafiących lub nie chcących rozmawiać po francusku. Im
szybciej się ten kraik rozleci tym lepiej dla wszystkich.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • orgelmusik Czy Belgia ma sens 27.04.10, 16:01
      Bogaci też płaczą.
      ------------------
      (a ja razem z nimi.)
      • rijselman12.0 Re: Czy Belgia ma sens 27.04.10, 16:27
        Nie ma...po prostu -nie ma.
    • grba Czy Belgia ma sens 27.04.10, 17:20
      Bodaj w 1992 roku siedziałem sobie w belgijskiej knajpie, piłem piwo.
      Odbiornik TV zagrał informację, że strategicznym inwestorem dla Sabeny (Belgia
      miała kiedyś takie linie lotnicze) będzie Air France. Towarzystwo przy
      stolikach zapieniło się i zaczęło lżyć "Francofonów". Po dłuższej rozmowie
      zadałem pytanie "ilu jest Belgów?" i usłyszałem "tylko jeden, król".

      A wszystko przez Polaków... W 1830 roku car rosyjski wybierał się z wojskiem
      na Zachód zrobić porządek, a tu pod bokiem zaczęło mu się powstanie
      listopadowe i Begia "się została".
    • izabede Re: Czy Belgia ma sens 27.04.10, 18:04
      Z tego co widac, to raczej Flamandom slowo "nie" bardzo latwo przychodzi,
      zwlaszcza Alexandrowi De Croo (flamandzcy liberalowie - Open VLD), ktory w
      kluczowym momencie negocjacji dotyczacych BHV wyznacza limity czasowe, ktore
      maja na celu tylko i wylacznie pograzenie obecnej koalicji i medialna promocje
      by wyjsc z cienia ojca w perspektywie nieuniknionych juz teraz wyborow.
      Gratulacje! Udalo mu sie! Teraz juz nikt nie pomyli ojca z synem. Dodajmy ze
      partia Open VLD zdazyla juz wykupic powierzchnie reklamowa w prasie dla celow
      kampanii.

      A jezyk francuski w gminach flamandzkich zamieszkanych przez frankofonow moze i
      jest pomocniczy ale tylko na papierze. W praktyce, zgodnie ze skrupulatnie
      wykonywanymi wytycznymi wladz flamandzkich (okolnik Peeters/ Martens),
      frankofoni za kazdym razem gdy maja do zalatwienia jakakolwiek sprawe w
      administracji musza ponawiac prosbe o mozliwosc uzywania francuskiego,
      mozliwosc, ktora w trakcie negocjacji zwiazanych z reforma systemu w 1962 roku
      zostala im zagwarantowana przez Flamandow. Tak samo jak mozliwosc wyboru
      francuskojezycznych burmistrzow, ktorzy od kilku juz lat czekaja na nominacje
      zgodnie z prawem przez wladze flamandzkie...

      To tego rodzaju naduzyciom prawa Joelle Milquet i jej koledzy z
      francuskojezycznej czesci Belgii mowia "nie". Czy szacunek dla podjetych
      zobowiazan oraz panstwa prawa jest teraz wyznacznikiem przynaleznosci do obozu
      faszystowskiego?

      A swoja droga, tez sadze ze dalsza wspolna droga Flandrii i Walonii nie ma sensu
      jesli nie ma checi do jej kontynuowania na innej zasadzie niz Flandria gora
      reszta kanalami... Tym bardziej, ze za moment to flamandzkie starzejace sie
      spoleczenstwo bedzie potrzebowalo pomocy Walonii - prosze przesledzic
      cyklicznosc zmian w transferach pomiedzy jedna i druga wspolnota - zmienia sie
      on mniej wiecej co 40 lat od momentu powstania Belgii. Fakt, iz wzmozenie dazen
      separatystycznych we Flandrii nastapilo wtedy gdy transfer jest dla niej
      negatywny jest jedynie kolejnym wskaznikiem poczucia solidarnosci jaka wykazal
      Alexander De Croo. Czterdziesci lat temu nikt na polnocy nie narzekal gdy
      pieniadze plynely w druga strone z preznie w tym czasie dzialajacych kopalni
      walonskich.

      Zeby tylko Flamandowie nie wyszli jak Zablocki na mydle, bo propaganda
      propaganda i media flamandzkie spolecznstwu flamandzkiemu moga sporo wmowic (np.
      zacofanie poludnia), ale ja tam wole mieszkac w kraju gdzie zakladane sa i
      rozwijaja sie firmy energetyczne, lotniska, przemysl hi-tech etc., i gdzie
      wladze maja dobry pomysl na to by ten rozwoj wspomoc...
      • rijselman12.0 kilka uwag ,Izo... 27.04.10, 18:19
        Wytlumacz mnie pojecie "obozu faszystowskiego" w odniesieniu do
        Belgow.-Nie poruszylas istotnego aspektu kulturowego.-Walonia
        pozostala Walonia,zapominajac ,ze Flamandowie przestali byc narodem
        upartych,zamknietych w sobie chlopow,ze stali sie narodem
        handlarzy,finansistow,lobbystow...-Jeszcze innym aspektem jest
        stopien araboislamizacji Belgii.-Roznice miedzy strefami sa
        drastyczne.
    • antylewar Socjalistyczny głupcze 27.04.10, 20:43
      Niech Obama przywiezie kongresmenów, niech tylko weźmie poprawkę, że w USA ma
      309 milionów obywateli w porównaniu do 10,5 miliona w Belgii. Hahaha.

      Przy "faszyzoidalnej granicy" też się uśmiałem niemało. Dziękuje towarzyszu
      Unger. Poprawiliście mi humor :)
      • rijselman12.0 Re: Socjalistyczny głupcze 27.04.10, 22:23
        Ciesze sie z poprawy humoru ,ale nie moge sie doszukac
        zadnych "faszystowskich" akcentow w Brukseli.-Poza starowka i
        bunkrami UE,Bruksela jest miastem polnocnoafrykanskim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka