Dodaj do ulubionych

Będę koszmarem twojego lajfu

15.05.10, 09:38
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • aagatuss Re: Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 10:26
      Panie doktorze powodzenia. Trzymam za Pana kciuki. Niech Pan się nie poddaje i
      wygra z tą wariatką.
      • benny_nihill 99 procent tej "afery"to histeria... 15.05.10, 18:28
        ,,łącznie z charakterem reportażu GW.Pozostały jeden, realny: jakaś urażona koza śląca maile do faceta wiktymolologicznie jej to umożliwiającego.Gdyby nie jego nadreaktywność już dawno by się jej znudziło... I to cały problem... zawracanie d.
        • maruda.r Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 15.05.10, 20:25
          benny_nihill napisał:

          > ,,łącznie z charakterem reportażu GW.Pozostały jeden, realny: jakaś urażona ko
          > za śląca maile do faceta wiktymolologicznie jej to umożliwiającego.Gdyby nie je
          > go nadreaktywność już dawno by się jej znudziło... I to cały problem... zawraca
          > nie d.

          ************************

          "Femme fatale" nic nigdy się nie nudzi: jeżeli nie zdobędzie, a potem nie rzuci
          wybranka, to będzie go systematycznie niszczyć. Choć "femme fatale" to związek
          frazeologiczny oznaczający kobietę przynoszącą mężczyźnie pecha, to również jest
          to zespół zaburzeń psychicznych charakterystycznych właśnie dla przedstawionej w
          artykule osobowości.

          Jedyne, co zaskakuje mnie w tej całej sprawie, to niefrasobliwość lekarza,
          który nie powinien mieć problemów z rozpoznaniem zespołu opisywanego w
          podręcznikach psychiatrii. Historia przedstawiona w artykule jest podręcznikowa.

          • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 19:49
            Powiedzialabym, ze nawet zbyt podrecznikowa...
            A co do zachowan...
            Uderzylo mnie jedno, druga wizyta pacjentki, ktora przynosi lekarzowi
            prezenty...Nie znalazlam w tekscie nic, co by wskazywalo, ze odmowil przyjecia
            prezentu.
            Przy okazji, kadzidelka, Budda, plyta Stinga nie wziely sie z powietrza,
            wiedziala co ma przyniesc. Pan doktor "czarowal" pacjentke swoja "osobowoscia",
            niekoniecznie, zeby ja do lozka zaciagnac. Ten typ, tak ma. Permanentny uwodziciel.
            A, na marginesie, nie wyczytalam tez, ze po pierwszym "niechcianym" kontakcie,
            pan doktor zmienil numer telefonu...
            Nie bronie, zeby bylo jasne, zachowania tej kobiety ale jakos artykul nie
            wzbudzil mojej sympatii dla "ofiary"...
            • devious_demon Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 20:09
              powiedz mi kto normalny zmienia numer telefonu z takiego powodu?

              ten lekarz ma na pewno wielu klientów i zmiana numeru to by było spore
              przedwsięwzięcie i duży problem...

              zresztą co to by dało? przecież Marta P po 5 sekundach znalazłaby nowy numer na
              stronie pana doktora albo jego kliniki... ludzie myślcie trochę!!! :>
              • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 20:39
                Odnosze wrazenie, byc moze mylne, ze pan doktor nie pracuje w pogotowiu, nie
                jest wybitnym specjalista w dziedzinie ratowania zycia, o rzadkiej specjalnosci
                medycznej, ktory musi byc dostepny 24/7 pod JEDYNYM numerem telefonu. Zadanie
                sobie trudu, aby zawiadomic swoich pacjentow oraz pracodawce, ze zmienil numer
                telefonu nie jest zajeciem wymagajacym szczegolnego intelektu. Na roznych
                stronach lekarzy pracujacych etatowo w klinikach, nie zawsze podany jest numer
                telefonu komorkowego. A tak wogole, chodzilo mi raczej o to, ze pan doktor nie
                zadal sobie trudu, zeby probowac w zarodku "leb urwac hydrze". Bek kozlecia
                rozbestiwa tygrysa, jak mawiaja Hindusi...
                • duchczasow Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 20:42
                  sarah007 napisała:

                  poczytaj, o dziewczę naiwne; jak zmienił, to ona podaje jego były i obecny
                  numer. w linku poniżej to masz.

                  nie to koźlę, nie ten tygrys.

                  > Odnosze wrazenie, byc moze mylne, ze pan doktor nie pracuje w pogotowiu, nie
                  > jest wybitnym specjalista w dziedzinie ratowania zycia, o rzadkiej specjalnosci
                  > medycznej, ktory musi byc dostepny 24/7 pod JEDYNYM numerem telefonu. Zadanie
                  > sobie trudu, aby zawiadomic swoich pacjentow oraz pracodawce, ze zmienil numer
                  > telefonu nie jest zajeciem wymagajacym szczegolnego intelektu. Na roznych
                  > stronach lekarzy pracujacych etatowo w klinikach, nie zawsze podany jest numer
                  > telefonu komorkowego. A tak wogole, chodzilo mi raczej o to, ze pan doktor nie
                  > zadal sobie trudu, zeby probowac w zarodku "leb urwac hydrze". Bek kozlecia
                  > rozbestiwa tygrysa, jak mawiaja Hindusi...
                  • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 21:17
                    Dziekuje za nazwanie mnie dziewczeciem :)W tym wieku to komplement :)
                    Z tekstu nie wynika, ze zmienil numer zaraz po pierwszych "molestowaniach".
                    • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 21:24
                      tez mnie to zastanawia...mam nadzieje, ze istotnie jej personalia
                      pojda w eter. byc moze karta sie odwroci i sama straci prace,
                      przyjaciol i dobre imie. zyska zas dobrego lekarza. czego jako
                      istocie gleboko zaburzonej, ale przeciez ludzkiej, serdecznie jej
                      zycze

                      sarah007 napisała:

                      > Dziekuje za nazwanie mnie dziewczeciem :)W tym wieku to komplement
                      :)
                      > Z tekstu nie wynika, ze zmienil numer zaraz po pierwszych
                      "molestowaniach".
                • three-gun-max Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 09:12
                  Kobieto użyj mózgu. Jak ma zmienić numer służbowy skoro ma go po to, żeby być dostępnym dla pacjentów i potencjalnych pacjentów?
                  • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 09:27


                    a nawet gdyby zmienil, musialby opublikowac nowy.



                    three-gun-max napisał:

                    > Kobieto użyj mózgu. Jak ma zmienić numer służbowy skoro ma go po
                    to, żeby być d
                    > ostępnym dla pacjentów i potencjalnych pacjentów?
                • maruda.r Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 11:31
                  sarah007 napisała:

                  > Odnosze wrazenie, byc moze mylne, ze pan doktor nie pracuje w pogotowiu, nie
                  > jest wybitnym specjalista w dziedzinie ratowania zycia, o rzadkiej specjalnosci
                  > medycznej, ktory musi byc dostepny 24/7 pod JEDYNYM numerem telefonu.

                  *******************************

                  Z trudem skrywasz satysfakcję z faktu, że myśliwy sam stał się zwierzyną, a
                  wszystkie jego kłopoty są wynikiem tego, że że w ogóle zaczął polować. Problem w
                  tym, że nasza femme fatale znalazłaby sobie inny obiekt i jedyne, co uległoby
                  zmianie, to osoba bohatera artykułu.



              • pijatyka EPILOG 08.11.11, 12:12

                warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10607630,Zakochana_przesladowala_swojego_lekarza__Wyrok__2.html
            • beata_sta Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 20:37
              Co Ty wypisujesz kobieto...Naprawdę uważasz że rozmowa z innym
              człowiekiem o jego zainteresowaniach to "czarowanie osobowością",że
              tylko "permanentni uwodziciele"rozmawiają z innymi na różne tematy??
              A na dodatek- skąd wiesz czy to nie ta pani interesuje się Stingiem
              i kadzidełkami i próbowała się tym podzielić z doktorem,bo już jej
              coś pod deklem zaszumiało?Więcej obiektywizmu i mniej wiary w słowa
              przeczytane w gazecie,plizzz.
              • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 20:59
                Coz, opieram sie na tym co przeczytalam :) Nie buszuje po necie, nie odwiedzam
                stron z linkow, ktore sie tu pojawiaja masowo, w tej sprawie. Pan doktor sam
                przyznaje, ze rozmawial z nia o ich wspolnym zainteresowaniu buddyzmem. To jest
                w tekscie. Nadal nie wiem, czy przyjal ten prezent czy nie, sadzac po tym co on
                sam potwierdza, ze sie z nia spotykal, dzwonili do siebie, przypuszczam, ze
                przyjal. Pytam wiec, byc moze jestem zbyt staroswiecka, dlaczego lekarz przyjal
                prezent od "wdziecznej" pacjetki? Moim zdaniem, to brak profesjonalizmu lekarza.
                Kazdy skutek ma przyczyne. Ja wiem, nie przewidzial...A powinien byl. Rzecz nie
                dotyczy pana Rysia, woznicy platonu konnego z weglem, tylko, przynajmniej
                teoretycznie, wyksztalconego przedstawiciela spoleczenstwa... Lekarz
                zaprzyjazniajacy sie z pacjetka podczas pierwszej wizyty? Umawiajacy sie z nia
                "na kawe"? A, przepraszam, pani Magda, obecna zona, jeszcze nie istniala w jego
                zyciu?
                Jeszcze wiecej obiektywizmu?
                • bene_gesserit Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 21:21
                  Mnostwo lekarzy przyjmuje prezenty od wdziecznych pacjentow.
                  Glownie dlatego, zeby nie robic pacjentom przykrosci. Nie pisze o
                  lapowkach oczywiscie, bo to inna sprawa. Inna sprawa, gdbyby niemal
                  obca kobieta dala prezent niemal obcemu mezczyznie bez powodu - w
                  naszym kraju, stety czy nie, wielu pacjentow mysli, ze 'tak
                  trzeba', ze lekarzowi ktory nie chce lapowki 'trzeba' dac butelke,
                  albo chociaz pudelko kosztownych czekoladek. Zapytaj ktoregokolwiek
                  lekarza (a zwlaszcza chirurga), czy probowal odmawiac i nie brac
                  tych prezentow i - jesli tak - jak z tym sie czuli ci, ktorzy
                  probowali w ten klopotliwy sposob wyrazic wdziecznosc.
                  Zapytaj, zamiast - bez obrazy - pisac glupoty i wydawac sady tylez
                  niemadre, co pochopne.

                  I - co dwie rozmowy telefoniczne na wspolne tematy (inicjowane
                  przez pacjentke, a nie doktora
                  ) i co przyjecie prezentu ma
                  wspolnego z ta sprawa, bo naprawde nie rozumiem? Wg ciebie kazdy
                  pacjent, ktory otrzyma numer komorki swojego lekarza i wysle mu
                  prezent ma prawo do niszczenia mu zycia czy tez kazdy lekarz
                  powinien odsylac otrzymane prezenty i w ciagu 5 sekund konczyc
                  kazda rozmowe z pacjentem, jesli okaze sie, że ze szwami
                  pooperacyjnymi wszystko w porzadku, a on po prostu chcial pogadac?

                  Kazdy skutem ma przyczyne - zgoda. Tu akurat przyczyna byla taka,
                  ze lekarz sie tej dziwnej pani spodobal. Byc moze dlatego, ze mial
                  wasy jak jej tatus, byc moze pani lubila panow w bialych fartuchac,
                  byc moze to, byc moze tamto. Ciagle twoje rozumowanie jest w stylu
                  latwych ocen ofiar gwaltu. "No, jakby tych szpilek nie zalozyla, to
                  on by na nia nie polecial, przeciez takie szpilki zaklada sie na
                  podryw, dawala mu ewidentne znaki". 'No, jakby sie nie ubrala w
                  worek pokutny i nie ogolila glowy, to by sie nia nie zainteresowal,
                  jego zawsze tak ubrane dziewczyny pociągały".

                  Szukasz winnego po niewlasciwej stronie, ciekawe dlaczego
                  sympatyzujesz akurat z napastniczką, ktora niszczy zycie trzem
                  osobom. eot i zastanow sie nad soba, i to porzadnie, bo pewnie jest
                  nad czym.
                  • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 21:41
                    Nie sympatyzuje z ta kobieta, napisalam to dwie godziny temu, w innym poscie.
                    Mam to powtarzac za kazdym razem? Jest chora psychicznie albo udaje chora
                    psychicznie, zeby uniknac odpowiedzialnosci za rozpetana spirale oskarzen,
                    pomowien, nagabywania...Whatever...
                    Nie mam cienia watpliwosci, ze ona albo powinna byc leczona albo osadzona w
                    wiezieniu. Sprawa przybrala wrecz monstrualny obrot. Czy dostatecznie jasno
                    wyrazilam swoje stanowisko w tej kwestii?
                    Natomiast zupelnie czym innym jest, latwosc z jaka ludzie, zarowno kobiety jak i
                    mezczyzni, skracaja dystans w kontakatach ZAWODOWYCH. Tak jak napisalam
                    wczesniej, to typ osobowosci, "permanentni uwodziciele/uwodzicielki". To nie
                    zarzut ani zbrodnia. Natomiast uwazam, ze sa zawody, w ktorych nalezy wykazywac
                    wzmorzona czujnosc. Lekarze, przede wszystkim, zwlaszcza w kontaktach z
                    pacjetami plci przeciwnej. Dwie wizyty w gabinecie i interesujace rozmowy przez
                    telefon, w dlugie zimowe wieczory? Kiedy narzeczona juz spala? Jak juz napisalam
                    wczesniej, byc moze jestem staroswiecka, ale mnie nie wpadloby do glowy takie
                    zachowanie, w okresie narzeczenstwa czy po slubie!
                    Coz, co do prezentow od wdziecznych pacjentow...Zyje, od lat, w kraju, w ktorym
                    takie zachowania nie sa tolerowane (choc, oczywiscie sie zdarzaja, jak sadze)
                    wiec moge, w tej sprawie miec, po prostu, inne spojrzenie. Rozne formy
                    wdziecznosci dla lekarzy, sa kierowane, z podaniem nazwiska, do dyrekcji/zarzadu
                    szpitala a nie dostarczane lekarzowi do gabinetu.
                    • bene_gesserit Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 21:58
                      Ale:
                      * w Polsce - a rzecz sie dzieje w Polsce - panuja inne normy,
                      regulujace dawanie prezentow lekarzom

                      * kazdy lekarz, ktory daje swoj prywatny numer pacjentom co jakis
                      czas odbiera od nich telefony na zasadzie 'chcialam/lem' pogadac.
                      Bo tak, bo nie wiem, czy mi sie znowu cos nie robi, bo pan jest
                      madry czlowiek i td. Nie jest to specjalnie fajne, zwlaszcza jesli
                      te telefony sa po 20, ale taka jest specyfika zawodu. Tak po prostu
                      jest - nie ma to nic wspolnego ze skracaniem dystansu (bo to nie
                      byla inicjatywa lekarza), raczej z uprzejmoscia i brakiem
                      asertywnosci, a to zupelnie inna sprawa.
                      • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 22:10
                        Nie snuje zadnych domyslow. Opieram sie tylko i wylacznie na tym co jest
                        napisane w artykule, a tam stoi jak wol, ze "moze troche flirtowalem". Wystarczy?
                        Wiem, ze historia sie toczy w Polsce ale czy to oznacza, ze kazdy lekarz bierze
                        prezenty od pacjentow bo tak jest przyjete?
                        Sadze, ze nie. Nie chce sie podpierac tym co slyszalam, bo to jest jak zabawa w
                        "gluchy telefon". Nie jestem lekarzem. Nie bylam tez pacjentka w Polsce.
                        • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 22:20
                          popelnil jedyny blad - przyjal prezent (nie wiedzac, ze ma do
                          czynienia z wariatka), czy to powod do krytycznej oceny?
                          flirt to jedynie sposob prowadzenia rozmowy, powszechny dosc, i
                          niewinny. nie prowadzi do niczego, to po prostu wymiana usmiechow i
                          uprzejmosc. nie widze tu zadnej jego winy, mimo, ze stoi jak wolz w
                          tekscie, jak powiadas. i nie rzuce w niego pierwsza kamieniem, choc -
                          jak mi sie zdaje - nie mam w zwyczaju flirtowac.
                          Pani Marta powinna zostac objeta jak najszybciej leczeniem.
                          pozdrawiam

                          sarah007 napisała:

                          > Nie snuje zadnych domyslow. Opieram sie tylko i wylacznie na tym co
                          jest
                          > napisane w artykule, a tam stoi jak wol, ze "moze troche
                          flirtowalem". Wystarcz
                          > y?
                          > Wiem, ze historia sie toczy w Polsce ale czy to oznacza, ze kazdy
                          lekarz bierze
                          > prezenty od pacjentow bo tak jest przyjete?
                          > Sadze, ze nie. Nie chce sie podpierac tym co slyszalam, bo to jest
                          jak zabawa w
                          > "gluchy telefon". Nie jestem lekarzem. Nie bylam tez pacjentka w
                          Polsce.
                          • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 22:32
                            Powtorze, nie szukam winy w doktorze. Usiluje dociec przyczyny.
                            Ocena krytyczna (rozumiana jako analiza) dotyczy jego zachowania jako lekarza a
                            nie jako czlowieka. Nie jestem niczyim sedzia.
                            Po za tym, w moim przekonaniu, wlasnie przyjecie prezentu, te "usmiechy" i, tu
                            bede sie upierala, niepotrzebny flirt z pacjentka byly pra-przyczyna calej
                            afery. Oczywiscie, nie zmienia to mojej, skrajnie negatywnej, oceny jej
                            zachowania. I znow powtorze, byla przyczyna jest i skutek. Popelnil blad,
                            kazdemu sie zdarza, trzeba sie tylko umiec do tego przyznac...
                            • bene_gesserit Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 23:13
                              Lekarz przyjmuje prezenty od co drugiego pacjenta. Zapewne tez przy
                              tej okazji sie usmiecha i prowadzi jedna - dwie uprzejme rozmowy.
                              Jednak - o dziwo! - malo ktory pacjent potem uznaje za stosowne
                              przesladowac lekarza i jego rodzine przez piec lat na rozne,
                              wyrafinowane i wyjatkowo obrzydliwe sposoby.

                              Golym okiem widac, ze Marta P ma co najmniej problemy emocjonalne,
                              wiec imo bledem jest zakladac, ze jej postepowanie jest logiczne, a
                              tym bardziej probowac szukac racjonalnych powodow zachowan.
                              • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 23:54
                                Problemy emocjonalne maja sie nijak do logiki postepowania.
                                • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:10
                                  problemy emocjonalne maja sie nijak do logiki postepowania? mowisz to
                                  jako psycholog moze? alez problemy emocjonalne zaburzaja zachowanie,
                                  funkcjonowanie spoleczne, i dlugo by wyliczac, co jeszcze. zwykle
                                  roztargnienie wywolane problemami emocjonalnymi moze sprawiac, ze
                                  nasze zachowanie wymyka sie logice. moze mialas na mysli swiadomosc
                                  czynu albo cos w ten desen?

                                  dobranoc:)

                                  sarah007 napisała:

                                  > Problemy emocjonalne maja sie nijak do logiki postepowania.
                                  • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:15
                                    Stwierdzenie, ze problemy emocjonalne zaburzaja logike postepowania jest na
                                    takim poziomie ogolnosci, ze jest nieuprawnionym "skrotem myslowym". I tyle.
                                    Dobranoc.
                                    • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:34
                                      przypominam , ze sama zaczelas od stwierdzenia na takim poziomie
                                      ogolnosci, ponadto blednego.

                                      potrzeba Ci wykladu moze?


                                      sarah007 napisała:

                                      > Stwierdzenie, ze problemy emocjonalne zaburzaja logike postepowania
                                      jest na
                                      > takim poziomie ogolnosci, ze jest nieuprawnionym "skrotem
                                      myslowym". I tyle.
                                      > Dobranoc.
                                      • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:41
                                        Posypalam juz glowe popiolem w poprzednim poscie, mam sobie zyly otworzyc?;)
                                        • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:48
                                          moze przeoczylam, sennie i pozno:)
                                          nie otwieraj sobie zyl, bo jeszcze pomysle, ze masz problemy
                                          emocjonalne..;)


                                          sarah007 napisała:

                                          > Posypalam juz glowe popiolem w poprzednim poscie, mam sobie zyly
                                          otworzyc?;)
                                          • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 01:03
                                            Kazdy ma problemy emocjonalne. Parafrazujac znane powiedzenie Feliksa
                                            Dzierzynskiego, powiem, ze "nie ma ludzi zdrowych psychicznie, sa tylko zle
                                            zdiagnozowani".
                                            • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 01:13
                                              Dzierzynskiego?

                                              to juz chyba czas na mnie, skoro dzierzynskiego cytuja, zaraz uslysze
                                              fragmenty marksa i naprawde ciezko mi bedzie zasnac.



                                              arah007 napisała:

                                              > Kazdy ma problemy emocjonalne. Parafrazujac znane powiedzenie
                                              Feliksa
                                              > Dzierzynskiego, powiem, ze "nie ma ludzi zdrowych psychicznie, sa
                                              tylko zle
                                              > zdiagnozowani".
                                              • justice77 bene, dobranoc, dzięki za współpracę! 17.05.10, 01:15

                                  • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:19
                                    p.s.
                                    Faktycznie wyrazilam sie w poprzednim poscie niefortunnie, uzywajac "skrotu
                                    myslowego" :)


                                    • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:25
                                      easy....ps. typ osobowosci tez najfortunniejszy nie byl. ale to juz
                                      pewnie wylapalas.
                                      ja im wspolczuje. tak normalnie, po ludzku.
                                      pzdr



                                      sarah007 napisała:

                                      > p.s.
                                      > Faktycznie wyrazilam sie w poprzednim poscie niefortunnie, uzywajac
                                      "skrotu
                                      > myslowego" :)
                                      >
                                      >
                            • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 23:15
                              przyczyna jest choroba. ot i pra-przyczyna, a nawet pra-pra-pra
                              przyczyna. uśmiechnąłby sie inny odpowiadający wymaganiom, padłoby na
                              niego. to jak wypadek losowy chyba :) nie masz gwarancji, ze jakiś
                              typ nie przyczepi sie do Ciebie jutro. tylko dlatego, ze stanęłaś za
                              nim w kolejce na poczcie. pzdr


                              sarah007 napisała:

                              > Powtorze, nie szukam winy w doktorze. Usiluje dociec przyczyny.
                              > Ocena krytyczna (rozumiana jako analiza) dotyczy jego zachowania
                              jako lekarza a
                              > nie jako czlowieka. Nie jestem niczyim sedzia.
                              > Po za tym, w moim przekonaniu, wlasnie przyjecie prezentu, te
                              "usmiechy" i, tu
                              > bede sie upierala, niepotrzebny flirt z pacjentka byly pra-
                              przyczyna calej
                              > afery. Oczywiscie, nie zmienia to mojej, skrajnie negatywnej, oceny
                              jej
                              > zachowania. I znow powtorze, byla przyczyna jest i skutek. Popelnil
                              blad,
                              > kazdemu sie zdarza, trzeba sie tylko umiec do tego przyznac...
                            • sueellen Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 08:05
                              > Po za tym, w moim przekonaniu, wlasnie przyjecie prezentu, te
                              "usmiechy" i, tu
                              > bede sie upierala, niepotrzebny flirt z pacjentka byly pra-
                              przyczyna calej
                              > afery

                              No i pewnie tak bylo, - masz to w tekscie jak woł, więc o co ci
                              chodzi?

                              Popelnil blad,
                              > kazdemu sie zdarza, trzeba sie tylko umiec do tego przyznac...

                              No przyznał się przeciez! Jakby mial ukrywac, napisalby że w zyciu z
                              kobieta nie rozmawial o niczm innam jak tylko o jej nosie, czy co tam
                              jej robił. Masz coś podobnego w sobie do tej calej Marty.
                      • magda_sidorowicz Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 23:59
                        Dzięki...
                        Widzę, że doskonale wiesz jak wygląda relacja lekarz-pacjent ze strony lekarza.
                        Wcale nie trzeba "mieć osobowości typu uwodziciela/uwodzicielki" żeby kilka razy
                        porozmawiać z pacjentem.

                        Sarah007: w temacie flirtowania proszę przeczytać sobie mój
                        komentarz do HERMINY. Łatwo kogoś źle osądzić.
                        • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:16
                          Pani Magdo, dobrej nocy. nie wszyscy Panią zrozumieją, koniecznie
                          zobaczyć chcą mityczną "drugą stronę".

                          gdybym nawet dopatrywała się jakiegokolwiek dodatkowego aspektu
                          sprawy, nawet przez wzgląd na to, przez co Pani przechodzi nie
                          polemizowałabym z Panią. pozdrawiam, życzę dużo siły i wiary. i
                          wzajemnej niezachwianej miłości. trzymajcie się , sprawiedliwość
                          przyjdzie już niedługo.

                          magda_sidorowicz napisała:

                          > Dzięki...
                          > Widzę, że doskonale wiesz jak wygląda relacja lekarz-pacjent ze
                          strony lekarza.
                          > Wcale nie trzeba "mieć osobowości typu uwodziciela/uwodzicielki"
                          żeby kilka raz
                          > y
                          > porozmawiać z pacjentem.
                          >
                          > Sarah007: w temacie flirtowania proszę przeczytać
                          sobie mój
                          > komentarz do HERMINY. Łatwo kogoś źle osądzić.
                    • elega-ncki Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 18.05.10, 19:55
                      Zupełnie się z Tobą, Sarah007 zgadzam. Ta kobieta jest chora, to nie ulega
                      wątpliwości. Ale również trzeba wziąć poprawkę na to, że widzimy problem z
                      jednej strony.

                      Umawianie się z pacjentami, klientami w niektórych zawodach, takich jak
                      psycholog czy nauczyciel to oznaka zupełnego braku profesjonalizmu. To nie
                      przypadek, że przypadki stalkingu, o których donoszą media często dotyczą
                      lekarzy a nie kasjerów dajmy na to.

                      Może facet czuł się połechtany zainteresowaniem albo miał ochotę na
                      niezobowiązujący flirt lub romans. I nie ma w tym właściwie nic złego, ale
                      powinien myśleć również o niej i o zasadach etyki, które zwykle jednak
                      sformułowano po to, żeby uniknąć problemów.
                      • justice77 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 18.05.10, 20:10
                        zważ, że Pan nie spotkał się z ta Panią ani razu poza odbytymi
                        wizytami w ramach leczenia. czyli dwa razy oglądanie żył tej Pani.
                        więc patrzysz rzeczywiście z jakiejś kiepskiej strony.

                        elega-ncki napisał:

                        > Zupełnie się z Tobą, Sarah007 zgadzam. Ta kobieta jest chora, to
                        nie ulega
                        > wątpliwości. Ale również trzeba wziąć poprawkę na to, że widzimy
                        problem z
                        > jednej strony.
                        >
                        > Umawianie się z pacjentami, klientami w niektórych zawodach, takich
                        jak
                        > psycholog czy nauczyciel to oznaka zupełnego braku profesjonalizmu.
                        To nie
                        > przypadek, że przypadki stalkingu, o których donoszą media często
                        dotyczą
                        > lekarzy a nie kasjerów dajmy na to.
                        >
                        > Może facet czuł się połechtany zainteresowaniem albo miał ochotę na
                        > niezobowiązujący flirt lub romans. I nie ma w tym właściwie nic
                        złego, ale
                        > powinien myśleć również o niej i o zasadach etyki, które zwykle
                        jednak
                        > sformułowano po to, żeby uniknąć problemów.
                        • elega-ncki Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 18.05.10, 22:21
                          Przecież pisze, że miał z nią kontakt telefoniczny, co to za różnica czy się
                          spotykał czy nie. Nie umówiłabym się ze swoim studentem, bo nie chcę takich
                          sytuacji. Smsów też bym z żadnym nigdy nie pisała, prezentów nigdy nie przyjmowała.

                          Nie piszę tego jako zarzut, ale jako próbę wyciągnięcia wniosków na przyszłość,
                          żeby takich sytuacji uniknąć, przynajmniej zmniejszyć ich prawdopodobieństwo.
                • lia.13 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 23:12
                  sarah007 napisała:

                  > Coz, opieram sie na tym co przeczytalam :) Nie buszuje po necie, nie odwiedzam
                  > stron z linkow, ktore sie tu pojawiaja masowo, w tej sprawie. Pan doktor sam >
                  przyznaje, ze rozmawial z nia o ich wspolnym zainteresowaniu buddyzmem. To jest
                  > w tekscie. Nadal nie wiem, czy przyjal ten prezent czy nie, sadzac po tym co on
                  > sam potwierdza, ze sie z nia spotykal, dzwonili do siebie, przypuszczam, ze >
                  przyjal. Pytam wiec, byc moze jestem zbyt staroswiecka, dlaczego lekarz przyjal
                  > prezent od "wdziecznej" pacjetki? Moim zdaniem, to brak profesjonalizmu lekarza.
                  > Kazdy skutek ma przyczyne. Ja wiem, nie przewidzial...A powinien byl. Rzecz
                  nie > dotyczy pana Rysia, woznicy platonu konnego z weglem, tylko, przynajmniej
                  > teoretycznie, wyksztalconego przedstawiciela spoleczenstwa... Lekarz
                  zaprzyjazniajacy sie z pacjetka podczas pierwszej wizyty? Umawiajacy sie z nia
                  "na kawe"? A, przepraszam, pani Magda, obecna zona, jeszcze nie istniala w jego
                  zyciu?
                  > Jeszcze wiecej obiektywizmu?


                  W tekście jest wyraźnie napisane, że poza dwoma wizytami w gabinecie, żadnych
                  spotkań nie było, a jedynie przyjacielskie rozmowy telefoniczne. Nie wiem zatem,
                  gdzie wyczytałaś o kawie. Lekarz sam przyznaje, że może trochę pożartowali, może
                  nawet poflirtowali, jednak w rozmowach nigdy nie pojawiła się kwestia seksualna
                  czy miłosna.
            • magda_sidorowicz Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 23:52
              Pan doktor "czarowal" pacjentke swoja "osobowoscia",
              > niekoniecznie, zeby ja do lozka zaciagnac. Ten typ, tak ma. Permanentny uwodzic
              > iel.
              > A, na marginesie, nie wyczytalam tez, ze po pierwszym "niechcianym" kontakcie,
              > pan doktor zmienil numer telefonu...

              Na Boga! Proszę się zastanowić co Pani pisze!
              Jakie łóżko?! Jaki uwodziciel?! Na jakiej podstawie wypisuje Pani takie rzeczy?
              Po przeczytaniu artykułu i dopowiedzeniu sobie paru rzeczy od siebie?
              Nie zmienił od razu numeru. A Pani tak od razu zmieniłaby go wiedząc, że poza
              dziesiątkami przyjaciół, do których można wysłać nowy kontakt, mają go jeszcze
              setki pacjentów. I oni nie będą mogli się już z Panią skontaktować. Zresztą na
              początku przez wiele miesięcy liczyliśmy, że ona znudzi i kiedyś przestanie..

              • sarah007 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:10
                Pani Magdo, wyraznie napisalam, ze NIEKONIECZNIE...
                Pisalam tez w innym miejscu, ze to nie zarzut ani zbrodnia, to typ osobowosci.
              • bene_gesserit Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 00:46
                Pani Magdo, nie wiem, czy jest sens takie rzeczy niektorym
                tlumaczyc. Wszystko jest w artykule powyzej i w wielu opracowaniach
                nt stalkerow i stalkingu, wliczajac w to gazetowe forum 'Kobieta
                bezpieczna'. Kto chce, ten przeczyta i pomysli, kto 'wie lepiej' i
                z (tajemniczych i doprawdy mrocznych chyba) powodow solidaryzuje
                sie z napastniczka nie zrozumie i uwierzy nawet jesli sie mu to
                napisze drukowanymi literami. To, niestety, normalne na forach i
                prosze tego nie brac do siebie.
                • magda_sidorowicz Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 01:16
                  Racja, ale nie łatwo mieć dystans gdy nasze życie jest na tak żywym forum.
              • oldbay Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 21:44
                Dziewczyno, nie bierz sobie do serca takich komentarzy i nie
                obwiniajcie sie z męzem ani chwili za to, co robi ta osoba. Padło na
                twojego męża ale równie dobrze mógłby to być ogrodnik koszący trawę
                dookoła jej domu, który by jej powiedział, że ma piękny ogród. A ona
                by to odebrała jako oświadczyny. To chora baba która szukala sobie
                ofiary. Twój mąż nie popełnił zadnego błędu, w jego profesji musi
                byc miły dla pacjentów i uprzejmy, musi z nimi rozmawiać czasem o
                czymś innym niż blizny i zmarszczki. Jakby na tych ludzi warczał i
                ucinał rozmowę po 5 minutach to by klientów nie miał i nikt by z nim
                pracować nie chciał.
                Ja jestem co prawda w innym kraju, ale po ostatniej wizycie u
                ginekologa odbyłam z nim przemiłą pogawędkę o podróżach, Europie,
                kuchni i innych pierdołach. On się usmiechał, ja z reszta też i
                tyle! Czy to powód, żeby mu zrobic teraz takie p i e k ł o w zyciu
                osobistym i zawodowym? To nie flirt, to rozmowa z lekarzem.
                Winy nie ma ani w twoim mężu ani w tobie ani w nikim innym tylko w
                nije samej. Problem jest w jej głowie.
                -
                oldbay
            • czymkowski Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 03.04.11, 06:36
              W sumie dziwne, ale chyba zaczął się już sezon ogórkowy, skora mamy takie opowieści. Kobieta przynosząca prezenty !!! pierwsze słyszę żeby jakaś kobieta chciała kupić kwiatka facetowi :D w Polsce??? niesłychana historia. Przecież w Polsce kobieta za to że jest kobietą powinna dostawać kupę kasy, niejedna opinia o sobie to nic innego jak "ja leżę i mi płacą"....
          • pxyz Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 21:41
            maruda.r napisał:
            > Jedyne, co zaskakuje mnie w tej całej sprawie, to niefrasobliwość lekarza,
            > który nie powinien mieć problemów z rozpoznaniem zespołu opisywanego w
            > podręcznikach psychiatrii. Historia przedstawiona w artykule jest podręcznikowa
            > .
            >

            Co tu jest podręcznikowego? To jest ładna historyjka o nieszczęśliwym Panu
            doktorze. Ale mocno SUBIEKTYWNA i cholernie JEDNOSTRONNA. Nie wydaje mi się żeby
            sądownictwo kiedykolwiek w Polsce miało opierać się wyłącznie na "faktach"
            jednej strony.

            Jasne, że Marta P. już dawno siłą powinna być doprowadzona przed sąd i już dawno
            powinno ją się odizolować od świata, ale nie zmienia to faktu że historyjka jest
            pisana pod jednego bohatera...
            • aurita Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 21:48
              > powinno ją się odizolować od świata, ale nie zmienia to faktu że historyjka jest
              > pisana pod jednego bohatera...

              nie do konca przez jednego, wpisy tej chorej kobiety mozna wygooglac...
              • pxyz Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 22:02
                aurita napisała:


                > nie do konca przez jednego, wpisy tej chorej kobiety mozna wygooglac...

                Przepraszam - nie sprecyzowałem. Masz rację - teraz to Marta P. definitywnie
                przegina (łagodnie mówiąc). Mi chodzi może nie tyle o to co się teraz wyprawia,
                ale o całą genezę...

                Bo to jakoś enigmatycznie jest przedstawione. Dwa spotkania od razu prezenciki,
                telefony. Coś mi się wydaje że geneza tej całej chorej "akcji" w odrobinę mniej
                korzystnym świetle przedstawia doktora. Ale to są wyłącznie moje domysły i mogę
                się mylić. Niemniej znam tylko jedną wersję tego jak to było na początku. Bo jak
                jest teraz to masz rację - widać choćby na różnych forach, a że sam jestem na
                Golden Line, to miałem ta nieprzyjemność widzieć jeden z tych fałszywych profili :/
                • sueellen Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 08:27
                  > Bo to jakoś enigmatycznie jest przedstawione. Dwa spotkania od razu
                  prezenciki,
                  > telefony. Coś mi się wydaje że geneza tej całej chorej "akcji" w
                  odrobinę mniej
                  > korzystnym świetle przedstawia doktora.

                  A jakie to ma wlaściwie znaczenie? Co mogłoby upowaznić ja do takiego
                  zachowania? Flirt? Romans? Związek? Nawet gdyby byli 15 lat
                  małżeństwem i mieli trojkę dzieci nie upowaznia jej to do takiego
                  zachowania... Nikt normalny się tak nie zachowuje.
                  • ilonka45 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 08.09.11, 16:17
                    Uprzedzilas mnie suellen :) NIC NIKOGO nie upowaznia do takiego zachowania! Bardzo wspolczuje Panu i Pana rodzinie
                • lia.13 Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 17.05.10, 23:36
                  ludzie, o co Wam chodzi z tymi prezencikami? Nie wiecie jak to w Polsce
                  funkcjonuje? Zresztą, w "Przystanku Alaska" dr Fleishman też prezenty od swoich
                  pacjentów dostawał, i to mimo, że ich nie chciał, zatem to nie tylko w Polsce
                  takie rzeczy się zdarzają. Ja koperty lekarzowi w życiu nie dawałam i mam
                  nadzieję, że nigdy nie stanę przed takim dylematem, ale zdarzyło mi się dać
                  chirurgowi butelkę brandy za dobrze wykonaną robotę, czy kosz słodyczy oraz
                  owoców pielęgniarkom. Za co? Za to, że bez wykłócania się, bez kolejek trafiłam
                  na stół operacyjny, za to, że pielęgniarki bez mrugnięcia okiem i z uśmiechem na
                  twarzy przychodziły do mnie co pół godziny, bo tak często musiałam chodzić do
                  łazienki... czyli za zwykłe rzeczy, które niby nam się należą, ale które
                  niestety w większości szpitali standardem nie są. Po zabiegu zdarzyło mi się
                  jeszcze 2 czy 3 razy dzwonić do lekarza z wątpliwościami, on mi uprzejmie, z
                  uśmiechem odpowiadał, i jakoś nie pomyślałam, że ze mną flirtuje, nie zakochałam
                  się z nim.
                  I co do prezentów. Zarówno lekarz jak i pielęgniarki byli zaskoczeni, że je
                  przyniosłam, ale przyjęli je, bo chyba widać było po mnie, że mi zależy abym je
                  przyjęła. Dawać pieniądze to obrzydliwa rzecz, ale z prezentami jest inaczej.
                  Nie demonizujcie ich tak.
            • cappuchino Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 21:59
              pxyz napisał:

              > Jasne, że Marta P. już dawno siłą powinna być doprowadzona przed sąd i już
              dawno powinno ją się odizolować od świata, ale nie zmienia to faktu że
              historyjka jest pisana pod jednego bohatera...

              Czy naprawdę uważasz że Marta P, zasługuje na to by ta historia była pisana
              również pod nią?? Mamy się zastanowić co skłoniło biedaczkę do takich zachowań,
              czy aby nie miała powodu?? Proszę cię...
              • bene_gesserit Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 22:07
                Powodem Marty P mogly byc powazne zaburzenia umyslowe. Tak jest w
                przypadku wielu stalkerów.
              • pxyz Re: 99 procent tej "afery"to histeria... 16.05.10, 22:26
                cappuchino napisała:
                > Czy naprawdę uważasz że Marta P, zasługuje na to by ta historia była pisana
                > również pod nią?? Mamy się zastanowić co skłoniło biedaczkę do takich zachowań,
                > czy aby nie miała powodu?? Proszę cię...

                Jeśli już chcesz koniecznie wiedzieć co uważam, to uważam że tego artykułu nie
                powinno być, bo Marta P. już dawno powinna siedzieć w kaftanie w pokoju bez klamek.

                A uściślając moją wypowiedź, do której się odnosisz - to po prostu moja wrodzona
                chęć poznania wszelkich szczegółów - w sensie genezy i przyczyn a nie tylko
                skutków. Jak pisałem wcześniej - być może artykuł jest 100% prawdziwy, a być
                może doktor skrzywdził Martę? Co NIE USPRAWIEDLIWIA jej zachowania.

                Najnormalniej w świecie ciekawi mnie tylko czy doktor to taki skrzywdzony
                biedaczek na jakiego kreuje go artykuł, czy typowy facet :)
        • wredny.wielonickowiec Chcesz sie sam przekonać jak to jest? 15.05.10, 21:35
          Wystarczy, że podasz tu na forum swoje imię, nazwisko i numer telefonu.


          I za miesiąc pogadamy o "histerii"... ;->
          • benny_nihill Re: Chcesz sie sam przekonać jak to jest? 15.05.10, 22:13
            wredny.wielonickowiec napisał:

            > Wystarczy, że podasz tu na forum swoje imię, nazwisko i numer telefonu.
            >
            >
            > I za miesiąc pogadamy o "histerii"... ;->
            ________________________________________________________________
            Jestem nieatrakcyjnym targetem dla femme fatale.
            • wredny.wielonickowiec Re:Jestem nieatrakcyjnym targetem dla femme fatale 16.05.10, 00:14
              Nie szkodzi - to nawet nie musi być żadna ona; wystarczy pierwszy lepszy świr lub banda znudzonych dzieciaków.
          • benny_nihill Re: Chcesz sie sam przekonać jak to jest? 15.05.10, 22:26
            wredny.wielonickowiec napisał:

            > Wystarczy, że podasz tu na forum swoje imię, nazwisko i numer telefonu.
            >
            >
            > I za miesiąc pogadamy o "histerii"... ;->
            ____________________________________________________________
            "Femme fatale" .... komiczna karykatura urażonej kobiecości... Hołubi taka gęś między nogami ten swój niebywale jakiś tam wyjątkowy elektryzujący "skarb" a tu bum jakiś k., gnojek się na ten skarb wypina. Rzeczywiście trauma dla waginy i potwarz a właściwie pociparz niebywały. :-]
            • pxyz Re: Chcesz sie sam przekonać jak to jest? 16.05.10, 23:01
              benny_nihill napisał:

              > "Femme fatale" .... komiczna karykatura urażonej kobiecości... Hołubi taka gę
              > ś między nogami ten swój niebywale jakiś tam wyjątkowy elektryzujący "skarb" a
              > tu bum jakiś k., gnojek się na ten skarb wypina. Rzeczywiście trauma dla wagi
              > ny i potwarz a właściwie pociparz niebywały. :-]

              nie.. Ty opisujesz pseudo feministkę, a Marta P. to chora psychicznie
              nieobliczalna paranoiczna idiotka.

              To że w 99% przypadkach ignorowanie osoby powoduje że się odczepia nie oznacza
              że zadziała w 1%. Na ten jeden - CHORY procent trafił doktor.. niestety...
      • ziper_cg doktorze nie bądź homofobem! :) Powodzenia! :) 16.05.10, 21:35
        współczuję doktorowi, bo sam miałem styczność z podobnym problemem ale na
        mniejszą skalę. O ile w Wielkiej Brytanii policja reagowała natychmiastowo o
        tyle w Polsce była bezradna i nie zrobiła nic.

        Niestety jednak, Pani doktorze przykro mi jest czytać, że stał się Pan
        homofobem. Bardzo to bolesne, że ta dziewczyna nastawiła Pana negatywnie do
        prawie miliona homoseksualistów w tym kraju, zamiast jedyni do tych "gówniarzy
        poszukujących sponsora" i innych dewiantów.
        • three-gun-max Re: doktorze nie bądź homofobem! :) Powodzenia! : 17.05.10, 09:22
          Akurat z tą homofobią to jedyny pozytyw tej sprawy :)
        • perski_dziadzio Re: doktorze nie bądź homofobem! :) Powodzenia! : 17.05.10, 10:57
          ziper_cg napisał:
          > Bardzo to bolesne, że ta dziewczyna nastawiła Pana negatywnie do
          prawie miliona homoseksualistów w tym kraju<

          Lepiej by zabrzmiało: >...do prawie dziesięciu milionów...<
          A jeszcze lepiej: >...do prawie dwudziestu milionów...<
          Tylko proszę nie przekraczać czterdziestu milionów, bo wtedy mógłby
          Pan stracić nieco na wiarygodności.
          • justice77 Re: doktorze nie bądź homofobem! :) Powodzenia! : 17.05.10, 10:59
            :)))))))


            perski_dziadzio napisał:

            > ziper_cg napisał:
            > > Bardzo to bolesne, że ta dziewczyna nastawiła Pana negatywnie do
            > prawie miliona homoseksualistów w tym kraju<
            >
            > Lepiej by zabrzmiało: >...do prawie dziesięciu milionów...<
            > A jeszcze lepiej: >...do prawie dwudziestu milionów...<
            > Tylko proszę nie przekraczać czterdziestu milionów, bo wtedy
            mógłby
            > Pan stracić nieco na wiarygodności.
      • magda_z_poznania Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 21:50
        A czemu nie podadzą po prostu pełnych danych i zdjęcia tej Marty P.?
        • justice77 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 22:00
          tutaj jakis link jest na ten temat:
          wizytalekarska.pl/forum/show_topic/51


          magda_z_poznania napisała:

          > A czemu nie podadzą po prostu pełnych danych i zdjęcia tej Marty P.?
    • watersnakes2 Re: druga strona 15.05.10, 11:05
      > czyz to nie historia w stylu kazi Szczuki/Sylwii Chudnik

      Nie, to historia glupiej dziewuchy ktora niszczy czyjes zycie i
      kariere bo dostala kilka milych smsow.
      Zadzwiwia mnie, ze policjanci sa wysylani by patrolowac czy pani
      sprzata po piesku, ale jak przychodzi do taki spraw, nikt nie wie
      jak sytuacje ugryzc.
      I tylko czekac jak i tu sie laska odezwie.
      • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 10:29
        Nie przeczytam całego artykułu, bo zwyczajnie nie dam rady.

        Zanałam taka osobę. I wiedzialam, co wyczyniała. Opowiesci pana
        doktorka to malo, bo tamta osoba ma na koncie kilku męczyzn i ze
        dwie kobiety po drodze. Co więcej- Nagi instynkt i Fatalne
        zauroczenei to była jej Biblia.

        I niekt mi nie wmówi, ze to sa wariaci. Wrećz pzreciwnie - to osoby
        doskonale wyspecjalizowane, pewne siebie, manipulujace ludzmi jak
        pacynkami - moze byc facet, moze byc babka. I łeb pęka od tego, co
        oni są w stanie zrobić bezkarnie. Oraz gdzie pracują.
        • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 10:49
          No i dodam jeszcze jedno - to nigdy nie jest tak, ze ten szal
          stalkingu wział sie znikąd - ktoś na ciebie popatrzył i mu odbiło,
          a ty byłeś niewinny jak lelija i w ogóle.
          I dlatego jestem przekonaan, ze na początku tego artykułu doktor
          zwyczajnie kłamie, zeby nie wyjsc zle przed swoją narzeczona. Takie
          osoby jak opisana dziewczyna wchodza bardzo szybko w emocjonalny
          zwiazek z drugą stroną ZA ZGODĄ drugiej strony, która czesto gęsto
          traktuje to wewnętrznie bardzo lekko, czesto gęsto zdarza sie seks
          itp - zaczynają swój show dopiero, keidy druga strona chce sie
          wymiksowac i ulotnić z tej relacji. Gdzieś na tym poziomie zaczyna
          sie ich poczucie krzywdy, które nakazuje się mscić po trupach - ona
          wcale nie chciałaby być z tym doktorkiem, chciałaby go zniszczyć,
          zeby udowodnić, jak potrafi go upokorzyć za swoje upokorzenie -
          jesli kiedyś w zyciu poznacie taką osob, gwarantuję, nie zapomnicie
          do końca zycia, bo w takich "relacjach" one zachowują sie dokładnie
          tak, jak WY nigdy byscie się nie zachowali - jakby znajduja
          najsłabszy punkt i tu sie mszczą. Aż do skutku.
          • easz Re: druga strona 16.05.10, 15:58
            hermina5 napisała:

            > No i dodam jeszcze jedno - to nigdy nie jest tak, ze ten szal
            > stalkingu wział sie znikąd - ktoś na ciebie popatrzył i mu
            odbiło,
            > a ty byłeś niewinny jak lelija i w ogóle.
            > I dlatego jestem przekonaan, ze na początku tego artykułu doktor
            > zwyczajnie kłamie, zeby nie wyjsc zle przed swoją narzeczona.

            A pamiętasz sprawę tej dentystki? Albo pedofila, który po wyjściu z
            kicia zaczął prześladować swoją niedoszłą, czy ostatnią ofiarę? Te
            ofiary też coś tam nabroiły, co sprowokowało stalkerów? Bez jaj.

            Nawet jeśli ktoś zachował się sympatycznie, zbyt sympatycznie
            zdaniem postronnych osób lub nawet flirtował, to czy to tłumaczy
            skalę reakcji? No bez przesady.
            Zresztą powtarzam, stalking wcale nie musi łączyć się ze sprawami
            damsko-męskimi i jakimiś wybujałymi, czy prowokowanymi "uczuciami",
            może też dotyczyć innych dziedzin życia i relacji a mechanizm jest
            bardzo podobny.

            Również uważam, że ta dziewczyna powinna się leczyć, ma jakieś
            zaburzenia osobowości, czy coś, bo kiepski charakter, czy zranione
            uczucia aż takiego czegoś nie tłumaczą. Dla jej dobra więc również.
            • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 18:15
              Mówię o TEJ relacji, a nie o stalkingu w ogóle. Bardzo płynnie w
              tej ralcji przechodzi sie od - no flirtowalismy, no dzwonilismy, no
              może troche za bardzo - do awantury z narzeczoną i poczatku
              dreczenia. I własnie dlatego nie wierze bezproblemowo w poczatkowa
              wersję doktora, a NIE - USPRAWIEDLIWIAM TO CO ROBI TA KOBIETA.
              Róznica jest zasadnicza.
              • wymiatator1 Re: druga strona 16.05.10, 18:24
                Ja się przemoca brzydzę ale w takiej sytuacji nie miałbym żadnych wątpliwości -
                bez trudu można znaleźć pozbawionych skrupułów ludzi, którzy sprawią, że owa
                kobieta do końca życia będzie fizycznie niezdolna do korzystania z telefonu i
                internetu. Prawa człowieka są dla ludzi.
                • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 18:49
                  I przyznam, ze na jakimś poziomie masz rację . Tyle tylko, z e ja
                  chyba najpierw sprobowałabym stosować jej metody - takie same
                  obrazliwe smsy zwrotne, dzwonienie i ublizanie, jej klatka schodowa
                  wytapetowana jej zdjeciem z jakimiś niedwuznacznymi hasłami. Brak
                  reakcji najbardziej rozzuchwala takie postaci.
                  • ildiko_usa Re: druga strona 16.05.10, 19:30
                    Wczoraj mozna jeszcze bylo zobaczych na jednej ze stron
                    internetowych, na ktorych Marta jest bardzo aktywna, ze im bardziej
                    ja ludzie potepiaja, tym bardziej ja to rozjuszalo, doslownie
                    wpadala w jakis trans, amok. Tylko wczoraj na na jeszcze innej
                    stronie otworzyla taka ilosc nowych tematow z jego nazwiskiem i
                    pornograficznymi zdjeciami, i w takim tempie, ze widac, ze nie da
                    sie wcale zaszczuc tak latwo. Najwyrazniej sprawy zaszly tak daleko,
                    ze, nie ma juz nic do stracenia. Tak swoja droga, ze admin tej
                    strony godzi sie na to? Wyraznie chce zyskac populanosc
                    wykorzystujac ten skandal(wskazowka: wejdz na oficjalna strone tego
                    lekarza i tam jest lista linkow gdzie mozna sie spodziewac aktywnej
                    dzialalnosci Marty).
                  • kirke.online Re: druga strona 16.05.10, 20:02
                    "Brak
                    reakcji najbardziej rozzuchwala takie postaci".

                    Ja nie zareagowałam, wylądowałam u psychiatry i przez kilka miesięcy brałam leki
                    antydepresyjne. Psychopatka doprowadziła do tego, że bałam się wychodzić z domu
                    i chciałam popełnić samobójstwo.

                    Uprzedzam pytanie - jestem hetero.
                  • justice77 Re: druga strona 16.05.10, 20:42
                    hermino, dlaczego prowokujesz do takiej reakcji? wiesz, ze to zla
                    rada..przeczytawszy wszelkie twe, nader obfite posty, smiem zgadywac,
                    jakie nosisz imie.
                    • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 20:51
                      Tak, oczywiscie, Marta P . No, juz myslałam, ze sie nie doczekam
                      tego postu, ale na szczęście jest. Psychologia tłumu ( nawet
                      internetowego ) jest niesamowita.
                  • wicur Re: druga strona 16.05.10, 21:00
                    Brak
                    > reakcji najbardziej rozzuchwala takie postaci.

                    jest na odwrot: brak reakcji zniecheca a skoro juz o tym mowa jaka
                    satysfakcje musi ta osoba odczuwac tu i teraz czytajac te wszystkie
                    posty...tyle zamieszania wokol...tyle swiatla...tyle slawy. Ciekawa
                    sytuacja, bardzo ciekawa.
                  • bene_gesserit Re: druga strona 16.05.10, 21:27

                    Stalkerowi zalezy na kontakcie z ofiara. I na pewnym etapie jest mu
                    wszystko jedno, czy ofiara zacznie sie na jego widok usmiechac, czy
                    zacznie mu wysylac prosby o zaniechanie kontaktu, czy bedzie
                    odpowiadac na jego natarczywosc w wulgarny sposob - kazdy rodzaj
                    uwagi ze strony ofiary jest dla stalkera nagrodą, zlaszcza
                    nacechowany emocjonalnie. Im wieksze emocje, tym lepiej, bo stalker
                    karmi sie mozliwoscia kontroli cudzego zycia, osaczaniem tego, kogo
                    sobie upatrzyl. Poczytaj forum Kobieta Bezpieczna, tam jest to
                    wyjasnione szerzej i bardziej tresciwie.

                    Jedyny sposob na stalkera (o ile zawodzi prawo i organy scigania),
                    to odciecie sie od niego w jak najbardziej skuteczny sposob, a juz
                    bron boze inicjowac kontakt.
                  • easz Re: druga strona 16.05.10, 21:34

                    hermina5 napisała:

                    > I przyznam, ze na jakimś poziomie masz rację . Tyle tylko, z e ja
                    > chyba najpierw sprobowałabym stosować jej metody - takie same
                    > obrazliwe smsy zwrotne, dzwonienie i ublizanie, jej klatka
                    schodowa
                    > wytapetowana jej zdjeciem z jakimiś niedwuznacznymi hasłami.

                    To Ci się tylko wydaje, że to takie łatwe. A taka reakcja i próby
                    samodzielnego rozwiązania sprawy rzeczywiście mogłyby się skończyć
                    jak w filmie Dług, albo Ty byś dostała w głowę, albo np. Twoje
                    dziecko:( Z takimi osobami nie wolno igrać.
                  • tomek854 Re: druga strona 16.05.10, 21:39
                    hermina5 napisała:

                    > I przyznam, ze na jakimś poziomie masz rację . Tyle tylko, z e ja
                    > chyba najpierw sprobowałabym stosować jej metody - takie same
                    > obrazliwe smsy zwrotne, dzwonienie i ublizanie, jej klatka schodowa
                    > wytapetowana jej zdjeciem z jakimiś niedwuznacznymi hasłami. Brak
                    > reakcji najbardziej rozzuchwala takie postaci.

                    Tylko że jak się dasz wciągnąć w starcia na tym poziomie, to ona Cię roztrzaska
                    doświadczeniem i tym, że ty masz pracę, rodzinę, a ona nic innego do roboty
                    raczej nie ma.
                • easz Re: druga strona 16.05.10, 21:32
                  wymiatator1 napisał:

                  > Ja się przemoca brzydzę ale w takiej sytuacji nie miałbym żadnych
                  wątpliwości -
                  > bez trudu można znaleźć pozbawionych skrupułów ludzi, którzy
                  sprawią, że owa kobieta do końca życia będzie fizycznie niezdolna do
                  korzystania z telefonu i internetu. Prawa człowieka są dla ludzi.

                  Taa, jesteś głupszy od niej.
              • mayamaya123 Re: druga strona 16.05.10, 18:50
                sorry hermina ale krecisz, tamta dentystke facet niszczyl choc NIC ich nie
                laczylo i w to wierzysz ale tu Twoim daniem MUSIAL istnieć glebszy związek
                pomiedzy ofiara a babskiem? :/ .... Ciekawe...
                • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 19:05
                  Wystarczy nauczyc się czytać ze zrozumieneim. Nigdzie nie pisałam o
                  ZADNEJ dentystce, cały czas psizę tylko i wyłacznie o TYM przypadku.

                  • power_ant Re: druga strona 16.05.10, 19:52
                    I pisząc o TYM przypadku, podajesz głupie domysły wyssane z palca.
                    Byłaś przy wszystkich spotkaniach lekarza z tą panną, żeby
                    twierdzić, że to musiał być jakiś płomienny romans?
                    • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 20:03
                      A gdziekolwiek napisałam, że musiał ? Nie.
                      Napisałam TYLKO I WYŁĄCZNIE, że mogło również i tak być, biorąc pod
                      uwagę początek tego artykułu.
                      Nigdzie przy okazji nie napisałm, ze to usprawiedliwia drugą stronę,
                      od pierwszego postu piszę, ze to osoba psychicznie zaburzona.

                      Problem tylko z tym, ze sporo forumowiczów przeczytanie tak zoznych
                      komunikatów już przerasta i nagle wyrastam na wielką obrończynie tęj
                      osoby. Paradne i załosne zarazem.

                      • nikodem_73 Re: druga strona 16.05.10, 20:27
                        "I dlatego jestem przekonaan, ze na początku tego artykułu doktor
                        zwyczajnie kłamie, zeby nie wyjsc zle przed swoją narzeczona."

                        Nie - piszesz, że jesteś przekonana, że do czegoś takiego doszło.
                        • duchczasow nie ma żadnej drugiej strony: 16.05.10, 20:39
                          gdyby cię ktoś nawet oszukał,rozkochał, uwiódł, ślub obiecał i porzucił przed ołtarzem, a ty napisałabyś, że popełnia błędy w swoim z a w o d z i e , to jest oszczerstwo i pomówienie.

                          To bardzo proste.
                        • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 20:42


                          I znów to samo ...

                          Czy TU jest napisane - jestem, przekonana, ze doktor miał ognisty
                          romans z robuchanym seksem z ta panią, porzucił ją bezczelnie itp -
                          czy tez jest tu napisane ----------------> "jestem przekonana, że na
                          początku tego artykułu doktor kłamie "

                          Bo ja jakoś widze wersje nr 2.
                          • nikodem_73 Re: druga strona 16.05.10, 20:59
                            Tak - jest napisane, że jesteś o tym przekonana, bo:

                            "Takie
                            osoby jak opisana dziewczyna wchodza bardzo szybko w emocjonalny
                            zwiazek z drugą stroną ZA ZGODĄ drugiej strony, która czesto gęsto
                            traktuje to wewnętrznie bardzo lekko, czesto gęsto zdarza sie seks
                            itp - zaczynają swój show dopiero, keidy druga strona chce sie
                            wymiksowac i ulotnić z tej relacji."

                            Czyli twierdzisz, że jesteś przekonana iż doktor kłamie, że nic go z ową panią
                            nie łączyło. A skoro kłamie, że nic go z nią nie łączyło, to oznacza, że jednak
                            coś go łączyło (jak chcesz to możesz to nazywać "gorącym romansem z rozbuchanym
                            seksem" mnie to rybka).

                            Coś się nie zgadza?
                            • jj43 Re: druga strona 16.05.10, 21:07
                              generalnie to jest kopanie się z koniem. herminka coś pisze tekścik ale (jak
                              twierdzi) ma na myśli coś innego niż pisze.
                          • justice77 Re: druga strona 16.05.10, 21:16
                            a ja jestem przekonana, ze doktor mówi najświętszą prawdę. a ty z
                            kolei za bardzo wczuwasz sie w tę panią. po co ci ten obiektywizm?
                            czemu ma sluzyc ta obrona? przeciez prawda tu nie lezy posrodku, jak
                            twierdzisz.. widac to az nader dobrze.
                            trzymam za doktora. i za pomyslnosc leczenia Marty. no i twojej
                            znajomej, oczywiscie, ktora sie tak przejmujesz, wspomnianej
                            wielokroc...koniecznie zalec jej wizyte u psychiatry, skoro tak
                            dobrze znasz temat!

                            a ja jehermina5 napisała:

                            >
                            >
                            > I znów to samo ...
                            >
                            > Czy TU jest napisane - jestem, przekonana, ze doktor miał ognisty
                            > romans z robuchanym seksem z ta panią, porzucił ją bezczelnie itp
                            -
                            > czy tez jest tu napisane ----------------> "jestem przekonana, że
                            na
                            > początku tego artykułu doktor kłamie "
                            >
                            > Bo ja jakoś widze wersje nr 2.
                            • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 21:27
                              Gdybys w ogóle czytała moje posty, zamiast bezczelnie pomawiać na
                              tym forum - na co zwróciłam uwagę - to po pierwsze:

                              - nie napisałam ANI słowa na temat tego, ze prawda lezy posrodku, bo
                              to w ogole nie sa moje slowa

                              - a po drugie, szanowna bezczelna internautko, która uwazasz, ze
                              masz do czyeniania z marta P, dowiedz sie, z e moja znajoma, z
                              którą od paru lat nie mam kontaktu, własnei MNIE omal nie wysłąął na
                              tamten swiat , bo po ilus razach kiedy jej pomagałam pscyhicznie
                              zwróciła sie przeciw mnie i to tak, ze zapamietam to do końca swoich
                              dni. analizowalam to na terapaiach chyba z 3 m-ce - ale przeciez
                              to, z e ktoś mógł przejsc historie, która sni mu sie po nocach po
                              dziś dzień , nie miesci ci sie w ogole w głowie. I szczerze
                              mówiacgówno mnie to obchodzi - nie miałam pojecia, ze wchodzac w
                              temat który posrednio bardzo mnie kiedyś dotkanał, wdepnę w taki
                              syf. Zegnam
                              • justice77 hermina, co ty sie tak zloscisz? zlapalismy cie na 16.05.10, 21:32
                                czyms czy jak?

                                pisalas, do Pani Magdy Sidorowicz, ze prawda lezy posrodku i ze Pan
                                Adam niby jakas wine ponosi. mylisz sie w zeznaniach..skad ten brak
                                spojnosci, co?

                                bylas na terapiach? ciekawe...to przez te sny pewnie, czy tak?

                                hermina5 napisała:

                                > Gdybys w ogóle czytała moje posty, zamiast bezczelnie pomawiać na
                                > tym forum - na co zwróciłam uwagę - to po pierwsze:
                                >
                                > - nie napisałam ANI słowa na temat tego, ze prawda lezy posrodku,
                                bo
                                > to w ogole nie sa moje slowa
                                >
                                > - a po drugie, szanowna bezczelna internautko, która uwazasz, ze
                                > masz do czyeniania z marta P, dowiedz sie, z e moja znajoma, z
                                > którą od paru lat nie mam kontaktu, własnei MNIE omal nie wysłąął
                                na
                                > tamten swiat , bo po ilus razach kiedy jej pomagałam pscyhicznie
                                > zwróciła sie przeciw mnie i to tak, ze zapamietam to do końca
                                swoich
                                > dni. analizowalam to na terapaiach chyba z 3 m-ce - ale przeciez
                                > to, z e ktoś mógł przejsc historie, która sni mu sie po nocach po
                                > dziś dzień , nie miesci ci sie w ogole w głowie. I szczerze
                                > mówiacgówno mnie to obchodzi - nie miałam pojecia, ze wchodzac w
                                > temat który posrednio bardzo mnie kiedyś dotkanał, wdepnę w taki
                                > syf. Zegnam
                          • titta Re: druga strona 17.05.10, 19:33
                            Nie koniecznie. Kiedys natknelam sie na dziewczyne, ktora kazde
                            spojrzenie lub zyczliwy gest w swoim kierunku traktowala jako objaw
                            zainteresowania swoja osoba. Jesli taka osoba pozniej nie
                            kontynuowala swojego "zainteresowania", a zazwyczj nie kontynuowala,
                            bo zwyczajnie nie wiedziala, ze jest "zainteresowana", dziewczyna
                            owa obrazala sie ostentacyjnie, "ignorowala" zupelnie nieswiadomego
                            deliwenta, czasem rozpuszczajac jakies plotki, czy drobne
                            zlosliwosci. Dziewczyna miala na szczescie dosc dobre serce i
                            przynajmnij wtedy nie posuwala sie do jakichs podlosci czy
                            istotniejszego przesladowania. Ale zyla w swoim wyimaginowanym
                            swiecie i chyba bardzo sie meczyla. Alternatywna postac mani
                            przesladowczej: jednych sledzi ufo, w innych zakochuja sie wszyscy
                            przystojn mezczyzni.
                  • kawier Re: druga strona 16.05.10, 21:10
                    "No i dodam jeszcze jedno - to nigdy nie jest tak, ze ten szal
                    stalkingu wział sie znikąd - ktoś na ciebie popatrzył i mu odbiło,
                    a ty byłeś niewinny jak lelija i w ogóle. "

                    To Twoje słowa. Skoro piszesz że NIGDY nie jest tak i tak, to tym samym
                    zakładasz że ZAWSZE jest tak jak myślisz. A więc uogólniasz, nie piszesz tylko i
                    wyłącznie o jednym przypadku. I uwierz lub nie - ale bywa dokładnie tak, że szał
                    stalkingu wziął się po prostu znikąd. Może jeszcze nie poznałaś osobiście
                    takiego przypadku i dlatego wydaje ci się on taki nieprawdopodobny.
              • ildiko_usa Re: druga strona 16.05.10, 20:00
                Zgadzam sie z Toba, tez uwazam, ze najprawdopodobniej bylo cos
                wiecej, niz zwykly niewinny flirt. Dlaczego tak uwazam? Bo zarowno
                ja jak i wiekszosc kobiet ktore znam, mialam przynajmniej kilka
                takich sytuacji, w ktorych facet na poczatku zachowywal sie bardzo
                czule (ok. panie Adamie, niech panu bedzie, ze, byl pan "mily"),
                kiedy juz skorzystal, nagle wychodzilo na jaw, ze jest juz od
                dluzszego czasu z kims innym, albo sobie szukal nowej atrakcji.
                Takie traktowanie kobiet jak przedmiotu jednorazowego uzytku
                (Panowie, wiecie o czym mowie:)) No wiec podejrzewam, ze pan Adam
                zle trafil, bo na chora psychicznie (kto czytal jej posty, to wie,
                ze ona potrzebuje leczenia psychiatrycznego). Przykro mi, ze pan
                doktor i rodzina dostaje za to az taka niewspolmierna kare, bo to co
                ona urzadzila to istne pieklo, a nasze wladze tylko sie kompromituja
                swoja bezsilnoscia. Ale niech to bedzie dla wszystkich nauczka, jak
                trzeba byc ostroznym z nowo poznanymi ludzmi, i miejmy nadzieje, ze
                wykluje sie z tego jakis przepis prawny, ktory pozwoli nam sie
                wszystkim czuc bezpiecznie w takich sytuacjach zastraszenia.

                No a Wy, Flirciarze, Wstretni Nabieracze Ufnych Kobiet: jeszcze nie
                ma takiego przepisu wiec radzimy uwazac, bo w kazdej chwili mozecie
                trafic na swoja Martunie P:)))
                • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 20:15
                  Boże, jak ja sie cieszę, ze ktoś wreszcie zrozumiał o jaki poziom mi
                  chodziło ! Dzięki, bo już zaczynalam czekać aż usłyszę, ze ja to ta
                  Marta P i co ze mną powinni zrobić :).
                  • ildiko_usa Re: druga strona 16.05.10, 20:39
                    Hermina, zartobliwie ujawszy: "Nie wierz mezczyznie, bo to cukierek
                    maczany w truciznie":))
                    • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 21:02
                      Heh, generalnie do męzczyzn nic nie mam, choć róznie to bywało , ale
                      przyznam - ze to forum mnie przerosło.

                      Pisze, ze dziewczyna jest zaburzona i potrzebuje terapii - ktos mi
                      odpisuje, że co ja pieprzę, a potem zyczy mi kultury ...No i
                      oczywiscie, ze ja ją usprawiedliwiam - choc NIGDZIE nie padło takie
                      słowo...

                      Pisze, ze poczatek artykułu z dwuznaczna formułą flirt moze byc
                      minieciem sie z prawdą ze strony doktora , ktoś mi odspiuje, z e juz
                      wie, jak mam na imie ...

                      Spadam stąd. Internetowe domy wariatów jakoś mnie nia bawią.

                      • ildiko_usa Re: druga strona 16.05.10, 21:13
                        Ludzie po prostu tak reaguja, bo czytaja tylko jedna z Twoich
                        wypowiedzi, ktora przeciez jest czescia lub kontynuacja jakiegos
                        dluzszego ciagu. Wiem, to jest wkurzajace, bo kazdy kto chociaz ma
                        odrobine doswiadczenia z forum, jesli chce odpowiedziec na post w
                        dlugiej dyskusji powinien przeczytac wszystko co znalazlo sie pod
                        identycznym nick'iem. Najwyrazniej tego nie robia. Tez mialam wiele
                        takich sytuacji, chcialam gdzies tylko wyrazic swoje zdanie, a po
                        pol godzinie wpisywania musialam udawac, ze nie jestem
                        wielbladem:))))
                        • ildiko_usa Re: druga strona 16.05.10, 21:14
                          Sorry "udowadniac" ze nie jestem wielbladem.
                  • pxyz co sie dziwisz... 16.05.10, 21:25
                    Ludzie to idioci a większość facetów szczególnie...

                    Totalne owce, które idą z tłumem czytając to co chcą przeczytać a nie to co jest
                    napisane. Inteligencja to towar deficytowy, a inteligencja emocjonalna, to wręcz
                    w zaniku w naszym kochanym narodzie...

                    Jedno jest pewne - Marta P. to podgatunek bezmózgi, który powinien być izolowany
                    od społeczeństwa - nie daj boże to coś się rozmnoży kiedyś...

                    Poza tym też się zgadzam że koleś nie do końca jest tak święty jak pisze,
                    niemniej nie usprawiedliwia to jego oprawczyni do takich zachowań.

                    No i najważniejsze w tym wszystkim - po raz n-ty obnażoną mamy słabość naszego
                    wymiaru "sprawiedliwości".. przykre jak można stracić część swego spokojnego
                    życia...
                • bene_gesserit Re: druga strona 16.05.10, 20:35
                  Bla, bla bla.
                  Bez obrazy - to poziom analizy na poziomie 'sasiadka mi
                  powiedziala'. Rownie zreszta irytujący co rozprawy domoroslych
                  znawcow sytuacji zagrozenia, opowiadajacy o prowokacjach ze strony
                  ofiar gwaltu. "Gdyby nie zakladala mini, to by jej nei tknął".
                  Yhyyyyy.
                  • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 20:48
                    Nie, nie jest to to samo.

                    Róznica jest diametralna - bo w TAK POJMOWANYM gwałcie zakłada sie ,
                    że ona SPROWOKOWAŁA I JEST WSPÓLWINNA,wiec automatycznie wina
                    gwałciciela jest mniejsza, a tu nikomu wspólwina lekarza w ogóle
                    nie przychodzi do głowy - przychodzi za to stwierdzenie, ze ZLE
                    TRAFIŁ, bo naosobe zaburzoną. Czy ten romans był czy nei - niczego
                    to nie zmiania w konsekwencji oceny i eskalacji działań tej kobiety.
                    • bene_gesserit Re: druga strona 16.05.10, 21:33
                      Tak, ale koniecznie trzeba PODKRESLIC, ze doktor FLIRTOWAŁ. Yhyyyy.
                      • pxyz Re: druga strona 16.05.10, 21:58
                        Nie o to chodzi, że flirtował. Być może jest dokładnie co do joty jak w artykule
                        i być może masz rację, ale tego tak samo jak Ty ja nie jestem pewien. I o to
                        chodzi. Powtórzę - wina Marty P. jest bezstronna, ale wydaje mi się że doktorek
                        nie jest taki święty za jakiego się podaje. I tyle. To tylko domysły, tak samo
                        może w nie uwierzyć czytający i przyjąć za pewnik, jak może uwierzyć że
                        faktycznie doktor nie ma ani krzty winy.

                        Mi chodzi tylko o to - Ty przyjmujesz artykuł za pewnik. A to tylko artykuł
                        pisany na podstawie opowieści doktora.

                        Przecież gdyby to polegało na wysłuchaniu tylko jednej strony, to sądy by nie
                        miały prawie żadnej roboty...
                        • bene_gesserit Re: druga strona 16.05.10, 22:05
                          Ale co z tego, czy sie z nia przespal czy nie? Jak to sie ma do tej
                          sprawy? Co by to zmienilo w ocenie stalkerki, bo nie rozumiem?
                          • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 22:14
                            Oczywiscie, ze to niczego nie zmieni w ocenie stalkerki, o czym
                            było juz chyba 30 postów.

                            >Jak to sie ma do tej
                            > sprawy?

                            Najrosciej mówiac, daje punkt zaczepienia ( co nei znaczy -
                            usprawiedliwienia) dla jej koszmarnych zachowań. Po prostu bardzo
                            trudno jest przeciętnemu cżłowiekowi uwierzyć, ze ktos po zwykłych
                            kilku usmiechach , czy wizytach jest w stanie posunąć sie do 5 lat
                            czy iluś produkowania drugiemu człowiekowi takiego koszmaru.
                            • bene_gesserit Re: druga strona 16.05.10, 23:08
                              Wystarczy poczytac te komentarze - wygladaja, jakby pochodzily od
                              osoby co najmniej mocno zaburzonej, jesli nie zwyczajnie
                              poszkodowanej na umysle. Powodem moze byc w zwiazku z tym po
                              prostu 'bycie pod ręka' w niewlasciwym miejscu w niewlasciwym
                              czasie - nie trzeba doczepiac do tego pietrowych teorii i szukac
                              prowokacji czy oferowania pretekstow przez ofiarę.
                              • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 23:58
                                Nie czytam tego syfu, bo wystarczyło mi, z e ktos tam coś opisał o
                                obcicnaniu palców i sorry, ale nie mogę... W ogóle slęcżę na tym
                                forum bez sensu rozdrapując rany sprzed kilku lat - spadek po
                                spotkaniu niesamowitej glisty we własnym zyciu ( choc chyba jednak
                                na bardziej skomplikowanym i wyrafinowanym poziomie)

                                Nie wiem, moze wystarczy rzeczywiscie cokolwiek zeby się do
                                człowieka ktos taki doczepił . Tylko racjonalnie nie rozumiem tych
                                kilku lat. Bo gdyby ktoś dał jakąś nadzieje na coś i zawiódł - no to
                                powiedzmy, zapiekła sie w zemscie, ale po 5 latach i braku reakcji,
                                to pzrecież chyba kazdej pojebce by się odechciało, zwłaszcza, ze
                                mogła znależć sobie przez ten czas kilka innych ofiar.
                                Albo po prostu jest tak szurnięta ...tylko, ze wtedy to juz
                                kompletnie nic nie rozumiem, bo jakim cudem osoba z takimi
                                zaburzeniami moze NORMALNIE funkcjonować w zyciu?


                                Zreszta to chyba w ogóle nie ma sensu, bo zastanawiam sie nad tym
                                tak, jakbym chciała zrozumiec zachowanie psychopatycznego mordercy w
                                stylu "Kolekcjonera kosci". To chyba w ogóle niedobrze, ze mozna
                                było ten artykuł komentować, bo efekty wyszły dziwne.
                                • kieliszecze To wlaśnie super, że można skomentować 17.05.10, 00:58
                                  i poczytać co pisze i jedna i druga strona.
                          • pxyz Re: druga strona 16.05.10, 22:15
                            bene_gesserit napisała:

                            > Ale co z tego, czy sie z nia przespal czy nie? Jak to sie ma do tej
                            > sprawy? Co by to zmienilo w ocenie stalkerki, bo nie rozumiem?

                            No właśnie o to że Hermina pisze o GENEZIE całej chorej "akcji" i o tym że
                            doktorek pewnie nie jest taki święty. I tylko tyle.
                            O to niezrozumienie właśnie chodzi w tej całej kłótni, która się wywiązała
                            niepotrzebnie w komentarzach..

                            Ta psychiczna kobieta powinna dawno być zamknięta, to by tego artykułu nie
                            musiało być.. Ale to chyba jedynie wina naszego słabego sądownictwa niestety :/

                            Współczuje doktorowi. I jego rodzinie. Oby fizycznie nic im się nie stało, bo
                            psychicznie to już muszą być zjechani :/
                            • bene_gesserit Re: druga strona 16.05.10, 23:09
                              Ale co ma do rzeczy domniemana nieswietosc doktorka? Co to zmienia
                              w tej sytuacji? W jakim celu snuc takie domniemania?
                              • pxyz Re: druga strona 16.05.10, 23:16
                                bene_gesserit napisała:

                                > Ale co ma do rzeczy domniemana nieswietosc doktorka? Co to zmienia
                                > w tej sytuacji? W jakim celu snuc takie domniemania?

                                W celu takiej samej ciekawości jak innych ciekawi kiedy dobiorą się do dupy
                                Marcie P.
                              • justice77 Re: druga strona 16.05.10, 23:19
                                ja też nie rozumiem. podobnie z pytaniem o genezę.

                                bene_gesserit napisała:

                                > Ale co ma do rzeczy domniemana nieswietosc doktorka? Co to zmienia
                                > w tej sytuacji? W jakim celu snuc takie domniemania?
                                • aegis_of_heart Odpowiedź jest prosta. 17.05.10, 17:34
                                  Bo niektórzy ludzie to szmaciarze na poziomie magla.

                                  Jedni ludzie czytają taki artykuł by się dowiedzieć, jakie są zagrożenia i jak
                                  działa nasz wspaniały "wymiar sprawiedliwości", a inni z wypiekami na twarzy
                                  czekają, aż bliźniemu stanie się krzywda albo wypłynie większy brud - ku uciesze
                                  plebsu.

                                  Świnie i prymitywy też mają dostęp do Internetu, a są ich miliony.

                                  Serdecznie pozdrawiam, j77 i Bene Gesserit. :)
                                  • justice77 Re: Odpowiedź jest prosta. 17.05.10, 18:15
                                    serdecznie odpozdrawiam:)

                                    aegis_of_heart napisał:

                                    > Bo niektórzy ludzie to szmaciarze na poziomie magla.
                                    >
                                    > Jedni ludzie czytają taki artykuł by się dowiedzieć, jakie są
                                    zagrożenia i jak
                                    > działa nasz wspaniały "wymiar sprawiedliwości", a inni z wypiekami
                                    na twarzy
                                    > czekają, aż bliźniemu stanie się krzywda albo wypłynie większy brud
                                    - ku uciesz
                                    > e
                                    > plebsu.
                                    >
                                    > Świnie i prymitywy też mają dostęp do Internetu, a są ich miliony.
                                    >
                                    > Serdecznie pozdrawiam, j77 i Bene Gesserit. :)
                  • pxyz Re: druga strona 16.05.10, 21:29
                    żałosny jesteś chłopie...

                    Zarzucasz jej że dywaguje a sam co robisz? Nie bądź hipokrytą. Tak jesteś pewien
                    tego kolesia? Ludzie nie bądźcie żałośni bo witki opadają...

                    Jasne że Marta P. jest psychiczna, ale mimo wszystko artykuł jest tendencyjny z
                    jednego prostego powodu - jest napisany wyłącznie z perspektywy jednej strony, a
                    tak nigdy nie pozbędzie się tendencyjności.

                    Ludzie ruszcie swoje szare komórki..
                    • bene_gesserit Re: druga strona 16.05.10, 21:35
                      Sam chlopie jestes zalosny - dziennikarze dzwonili i probowali sie
                      kontaktowc z Martą P, ale ona wyraznie odmowila komentarza.


                      Warto przeczytac artykul, ktory sie komentuje, nie pisze sie potem
                      bzdur.
                      • pxyz Re: druga strona 16.05.10, 21:54
                        Naprawdę jesteś żałosny.

                        Przeczytałem artykuł. Wiem, że odmówiła komentarza, ale chyba nie ma OBOWIĄZKU
                        komentować prawda? A bez jej komentarza artykuł ZAWSZE będzie jednostronnie,
                        tendencyjnie subiektywny. PROSTE.

                        Co jeszcze mam Ci wytłumaczyć?
                        • bene_gesserit Re: druga strona 16.05.10, 22:04
                          Tendencyjnym i stronniczym mozna byloby go nazwac, gdyby nie dano
                          mozliwosci wypowiedzi drugiej stronie. Dano - a ona swiadomie
                          odmowila. Przedstawia wiec wypowiedz jednej strony - na zyczenie
                          drugiej. Nie bylo intencji falszowania tej historii ze strony jej
                          narratorow, a taka wlasnie intencje zaklada uzycie
                          slowa 'tendencyjny'.
                          • pxyz Re: druga strona 16.05.10, 22:22
                            Nie piszę tego, żeby się z Tobą kłócić, tylko żeby przedstawić drugi punkt widzenia.
                            Rozumiem oczywiście i wiem o co Ci chodzi. Nie szukam na siłę punktu krytyki
                            doktora czy autora artykułu.

                            Niemniej tendencyjny znaczy słownikowo m.in. innymi stronniczy. Nie twierdzę, że
                            z premedytacją. Niemniej artykuł nie jest obiektywny, bo jednostronny. Masz
                            rację - Marta P. nie wykorzystała szansy wyjaśnienia.

                            Mam nadzieję że artykuł mimo jednostronności jest 100% prawdziwy i nie okaże się
                            nigdy że nap. doktor ja molestował, etc.

                            no ale to juz gdybanie - nie miejsce na to.
                            • justice77 dr Adam mocny prawdą 16.05.10, 22:36
                              nie wydaje mi się by druga strona była. bo gdyby była, ten człowiek
                              nie byłby tak mocny w piekle, który mu zgotowała ta zaburzona osoba.
                              kilka lat takiego życia, co - jeśli nie prawda- mogło Go trzymać w
                              mocy?


                              wierzę głęboko, że ten człowiek nie zrobił nic złego, nic
                              podejrzanego czy dwuznacznego. wzbudził w niej uczucie, bo po prostu
                              był, pojawił się, stanął na jej drodze. dostrzegła szansę, dostrzegła
                              dwuznaczność, widziała, co widzieć chciała, równie dobrze mógł to być
                              latający słoń. pamiętajmy, że mówimy o osobie poważnie chorej.


                              pxyz napisał:

                              > Nie piszę tego, żeby się z Tobą kłócić, tylko żeby przedstawić
                              drugi punkt widz
                              > enia.
                              > Rozumiem oczywiście i wiem o co Ci chodzi. Nie szukam na siłę
                              punktu krytyki
                              > doktora czy autora artykułu.
                              >
                              > Niemniej tendencyjny znaczy słownikowo m.in. innymi stronniczy. Nie
                              twierdzę, ż
                              > e
                              > z premedytacją. Niemniej artykuł nie jest obiektywny, bo
                              jednostronny. Masz
                              > rację - Marta P. nie wykorzystała szansy wyjaśnienia.
                              >
                              > Mam nadzieję że artykuł mimo jednostronności jest 100% prawdziwy i
                              nie okaże si
                              > ę
                              > nigdy że nap. doktor ja molestował, etc.
                              >
                              > no ale to juz gdybanie - nie miejsce na to.
                              • pxyz Re: dr Adam mocny prawdą 16.05.10, 22:50
                                justice77 napisała:

                                > pamiętajmy, że mówimy o osobie poważnie chorej.

                                to akurat jest bezdyskusyjne i najsmutniejsze w tym wszystkim.
                                doktorek za flirtował, ale mega źle trafił... :/

                                Najgorsza jest świadomość że takich chorych jak Marta P. jest pewnie wcale nie
                                tak mało na świecie :/
                                • justice77 Re: dr Adam mocny prawdą 16.05.10, 22:59
                                  ale o co ci chodzi z tym flirtowaniem? ze usmiechnal sie
                                  kilkakrotnie? do mnie tez sie lekarze usmiechaja, moj szef sie do
                                  mnie usmiecha, wykladowcy sie do mnie usmiechali, taksowkarze,
                                  listonosze i gazownicy. o co chodzi z tym flirtowaniem?
                                  on zle trafil?
                                  nie, to chyba ona zle trafila lokujac uczucia nie tam, gdzie powinna.
                                  ale chore uczucia, wiec o czym my tu mowimy....


                                  pxyz napisał:

                                  > justice77 napisała:
                                  >
                                  > > pamiętajmy, że mówimy o osobie poważnie chorej.
                                  >
                                  > to akurat jest bezdyskusyjne i najsmutniejsze w tym wszystkim.
                                  > doktorek za flirtował, ale mega źle trafił... :/
                                  >
                                  > Najgorsza jest świadomość że takich chorych jak Marta P. jest
                                  pewnie wcale nie
                                  > tak mało na świecie :/
                                  • pxyz Re: dr Adam mocny prawdą 16.05.10, 23:09
                                    justice77 napisała:

                                    > ale o co ci chodzi z tym flirtowaniem? ze usmiechnal sie
                                    > kilkakrotnie? do mnie tez sie lekarze usmiechaja, moj szef sie do
                                    > mnie usmiecha, wykladowcy sie do mnie usmiechali, taksowkarze,
                                    > listonosze i gazownicy. o co chodzi z tym flirtowaniem?

                                    przenośnia - naiwna jesteś i traktujesz świat na czarno-biało, oby życie nigdy
                                    brutalnie nie musiało pokazywać Ci odcieni szarości..

                                    Swoją drogą - Ci wszyscy wymienieni dają Ci kwiaty, płyty, figurki i kadzidełka
                                    na drugim spotkaniu?

                                    > on zle trafil?

                                    Tak, on źle trafił.

                                    > nie, to chyba ona zle trafila lokujac uczucia nie tam, gdzie powinna.
                                    > ale chore uczucia, wiec o czym my tu mowimy....

                                    dokładnie...
                                    • justice77 do Pxyz 16.05.10, 23:23
                                      nie, Bogu dzieki. ale jesli tak sie zdarzy, bedziesz dochodzil, czy
                                      wzielam bukiet czy go zdeptalam? czy usmiechnelam sie szeroko, czy
                                      tylko troszeczke?
                                      powstrzymam cokolwiek?
                                      geneza bedzie miala znaczenie?
                                      nie - jedynie moje pieklo, i zacieklosc tego z bukietem. lapiesz, o
                                      co mi idzie?


                                      pxyz napisał:

                                      > justice77 napisała:
                                      >
                                      > > ale o co ci chodzi z tym flirtowaniem? ze usmiechnal sie
                                      > > kilkakrotnie? do mnie tez sie lekarze usmiechaja, moj szef sie do
                                      > > mnie usmiecha, wykladowcy sie do mnie usmiechali, taksowkarze,
                                      > > listonosze i gazownicy. o co chodzi z tym flirtowaniem?
                                      >
                                      > przenośnia - naiwna jesteś i traktujesz świat na czarno-biało, oby
                                      życie nigdy
                                      > brutalnie nie musiało pokazywać Ci odcieni szarości..
                                      >
                                      > Swoją drogą - Ci wszyscy wymienieni dają Ci kwiaty, płyty, figurki
                                      i kadzidełka
                                      > na drugim spotkaniu?
                                      >
                                      > > on zle trafil?
                                      >
                                      > Tak, on źle trafił.
                                      >
                                      > > nie, to chyba ona zle trafila lokujac uczucia nie tam, gdzie
                                      powinna.
                                      > > ale chore uczucia, wiec o czym my tu mowimy....
                                      >
                                      > dokładnie...
                                  • sarah007 Re: dr Adam mocny prawdą 16.05.10, 23:12
                                    Jesli uznamy usmiechniecie sie, nawet zdawkowe czy sluzbowe do kogokolwiek, za
                                    flirt, to nie flirtuja tylko ponuracy i gbury. Czy pan doktor usmiechal sie
                                    przez telefon, w "dlugie zimowe wieczory" czy tez tylko zdawkowo informowal o
                                    sposobach leczenia zapalenia zyl?
                        • cappuchino Re: druga strona 16.05.10, 22:30
                          pxyz napisał:

                          > Naprawdę jesteś żałosny.
                          >
                          > Przeczytałem artykuł. Wiem, że odmówiła komentarza, ale chyba nie ma OBOWIĄZKU
                          > komentować prawda? A bez jej komentarza artykuł ZAWSZE będzie jednostronnie,
                          > tendencyjnie subiektywny. PROSTE.
                          >
                          > Co jeszcze mam Ci wytłumaczyć?
                          Człowieku, poszukaj w necie i poczytaj co ta debilka wyprawiała. Czy naprawdę
                          uważasz, że w obliczu tego co wyprawia jakiekolwiek jej tłumaczenie ma
                          znaczenie? Druga strona jest dostępna w necie i nic już więcej nie potrzeba. NIC
                          nie usprawiedliwia je zachowania, motywacja jej działania jest nieważna. Proste?
                          • justice77 nie ma drugiej strony 16.05.10, 22:42
                            cappuchino: przybijam Ci piątkę.
                            choćby i z nią spał i rzucił, takie rzeczy da się zdrowo przeżyć. co
                            to za szukanie "drugiej strony?". jak otworzę drzwi mordercy, to
                            jestem sobie winna? ludzie, na litość...

                            cappuchino napisała:

                            > pxyz napisał:
                            >
                            > > Naprawdę jesteś żałosny.
                            > >
                            > > Przeczytałem artykuł. Wiem, że odmówiła komentarza, ale chyba nie
                            ma OBOW
                            > IĄZKU
                            > > komentować prawda? A bez jej komentarza artykuł ZAWSZE będzie
                            jednostronn
                            > ie,
                            > > tendencyjnie subiektywny. PROSTE.
                            > >
                            > > Co jeszcze mam Ci wytłumaczyć?
                            > Człowieku, poszukaj w necie i poczytaj co ta debilka wyprawiała.
                            Czy naprawdę
                            > uważasz, że w obliczu tego co wyprawia jakiekolwiek jej tłumaczenie
                            ma
                            > znaczenie? Druga strona jest dostępna w necie i nic już więcej nie
                            potrzeba. NI
                            > C
                            > nie usprawiedliwia je zachowania, motywacja jej działania jest
                            nieważna. Proste
                            > ?
                            • justice77 do pxyz 16.05.10, 22:49
                              a co bys chciala uslyszec w jej tlumaczeniu?
                              historie nieszczesliwego zywota? to by mialo byc usprawiedliwienie?
                              nie ma usprawiedliwienia dla niszczenia komus zycia. pojmij to
                              zamiast wymachiwac szabelka i rzucać sie jak pchla na grzebieniu. co
                              by mogla powiedziec? dlaczego to robi?
                              bo jest chora, ot co. nie trzeba tu geniusza.
                              odmowila komentarza, wiec o co chodzi?




                              justice77 napisała:

                              > cappuchino: przybijam Ci piątkę.
                              > choćby i z nią spał i rzucił, takie rzeczy da się zdrowo przeżyć.
                              co
                              > to za szukanie "drugiej strony?". jak otworzę drzwi mordercy, to
                              > jestem sobie winna? ludzie, na litość...
                              >
                              > cappuchino napisała:
                              >
                              > > pxyz napisał:
                              > >
                              > > > Naprawdę jesteś żałosny.
                              > > >
                              > > > Przeczytałem artykuł. Wiem, że odmówiła komentarza, ale chyba
                              nie
                              > ma OBOW
                              > > IĄZKU
                              > > > komentować prawda? A bez jej komentarza artykuł ZAWSZE będzie
                              > jednostronn
                              > > ie,
                              > > > tendencyjnie subiektywny. PROSTE.
                              > > >
                              > > > Co jeszcze mam Ci wytłumaczyć?
                              > > Człowieku, poszukaj w necie i poczytaj co ta debilka wyprawiała.
                              > Czy naprawdę
                              > > uważasz, że w obliczu tego co wyprawia jakiekolwiek jej
                              tłumaczenie
                              > ma
                              > > znaczenie? Druga strona jest dostępna w necie i nic już więcej
                              nie
                              > potrzeba. NI
                              > > C
                              > > nie usprawiedliwia je zachowania, motywacja jej działania jest
                              > nieważna. Proste
                              > > ?
                              • pxyz Re: do pxyz 16.05.10, 22:57
                                Przeczytaj po kolei drzewo tych wypowiedzi, a nie podczepiaj się pod wyjęte z
                                kontekstu jedno czy dwa zdania.

                                Wina i choroba Marty P. jest oczywista i bezsprzeczna. Powtarzam to do znudzenia
                                w każdym moim wpisie.

                                Czy to automatycznie powoduje, że mam nie chcieć znać genezy?
                                Nie po to by kogokolwiek usprawiedliwiać, ale po to bym samemu na przyszłość
                                (tak jestem facetem!) wiedzieć czy za samo spojrzenie mogę mieć debilkę na
                                karku, czy może za coś więcej...

                                Przestań oceniać wszystkich przez swój wąski tok rozumowania w tej sprawie, to
                                przestaniesz mnie niesłusznie atakować...
                                • justice77 Re: do pxyz 16.05.10, 23:08
                                  nie jesteś chyba do końca czytelnY w swoich postach, bo zdaje się ,
                                  że kilku osobom już tłumaczysz, że czegoś tam nie robisz.

                                  czy ta geneza naprawdę ma znaczenie? nie wyrządził jej żadnej
                                  krzywdy, nie zrobił nic prócz bycia uprzejmym.

                                  nie zarzucaj mi wąskiego toku rozumowania, tutaj po prostu nie ma
                                  "drugiej strony"

                                  pxyz napisał:

                                  > Przeczytaj po kolei drzewo tych wypowiedzi, a nie podczepiaj się
                                  pod wyjęte z
                                  > kontekstu jedno czy dwa zdania.
                                  >
                                  > Wina i choroba Marty P. jest oczywista i bezsprzeczna. Powtarzam to
                                  do znudzeni
                                  > a
                                  > w każdym moim wpisie.
                                  >
                                  > Czy to automatycznie powoduje, że mam nie chcieć znać genezy?
                                  > Nie po to by kogokolwiek usprawiedliwiać, ale po to bym samemu na
                                  przyszłość
                                  > (tak jestem facetem!) wiedzieć czy za samo spojrzenie mogę mieć
                                  debilkę na
                                  > karku, czy może za coś więcej...
                                  >
                                  > Przestań oceniać wszystkich przez swój wąski tok rozumowania w tej
                                  sprawie, to
                                  > przestaniesz mnie niesłusznie atakować...
                                  • pxyz Re: do pxyz 16.05.10, 23:15
                                    justice77 napisała:

                                    > nie jesteś chyba do końca czytelnY w swoich postach, bo zdaje się ,
                                    > że kilku osobom już tłumaczysz, że czegoś tam nie robisz.

                                    drugiej osobie, ale fakt - przestanę robić skróty myślowe licząc na otwartość
                                    umysłu i brak szufladkowania przez czytających :)

                                    > czy ta geneza naprawdę ma znaczenie? nie wyrządził jej żadnej
                                    > krzywdy, nie zrobił nic prócz bycia uprzejmym.

                                    Jasne, że ma - widzę że pięknie szafujesz wyrokami - oby Ciebie sędziowie
                                    przeczytali a na pewno ja zamkną w wariatkowie :) Z taka pewnością siebie to
                                    mówisz, że sam zaczynam w wierzyć , że na bank tak być musiało :)
                                    Podoba mi się to że tak pięknie OBIEKTYWNIE oceniasz rzeczywistość.

                                    A geneza ciekawi mnie ot tak. Tak jak większość lubi kamienować, ja lubię znać
                                    wszelkie szczegóły.

                                    > nie zarzucaj mi wąskiego toku rozumowania, tutaj po prostu nie ma
                                    > "drugiej strony"

                                    Zawsze jest (mimo że tutaj jedna ze stron jest chorobliwie skrajna) - jeśli to
                                    zrozumiesz - wtedy porozmawiamy :)
                                    • justice77 Re: do pxyz 16.05.10, 23:54
                                      jesli o obiektywnosci mowa - mowie wyraznie, ze nie jest istotne, czy
                                      sie usmiechnal dwa czy cztery razy. nic nie usprawiedliwia takiego
                                      traktowania, z tego tez powodu na nic mi geneza. i to jest
                                      obiektywizm wlasnie. nie doszukujac sie - pamietaj, ze ja z kolei
                                      jestem kobieta - winy w mezczyznie (bo to swinie i takie inne
                                      glupoty, ktore splycaja meska egzystencje do przerazajacych rejonow)
                                      jestem obiektywna.

                                      Twoj zarzut o braku obiektywnosci jest nieuprawniony.
                                      pochodz po necie, zobacz, co ta kobieta robi. gdyby ktos robil cos
                                      takiego Tobie, czy mialoby znaczenie, czy przyjales prezent, czy
                                      chodziles z nia do przedszkola itd? pomysl?

                                      i jeszcze w temacie obiektywizmu - nie mowie, by lamac babie
                                      kregoslup, nie oceniam jej inaczej , jak w kategoriach choroby.
                                      wylacznie. czy to swoim obiektywnym wielce sadem dostrzegasz?


                                      pxyz napisał:

                                      > justice77 napisała:
                                      >
                                      > > nie jesteś chyba do końca czytelnY w swoich postach, bo zdaje
                                      się ,
                                      > > że kilku osobom już tłumaczysz, że czegoś tam nie robisz.
                                      >
                                      > drugiej osobie, ale fakt - przestanę robić skróty myślowe licząc na
                                      otwartość
                                      > umysłu i brak szufladkowania przez czytających :)
                                      >
                                      > > czy ta geneza naprawdę ma znaczenie? nie wyrządził jej żadnej
                                      > > krzywdy, nie zrobił nic prócz bycia uprzejmym.
                                      >
                                      > Jasne, że ma - widzę że pięknie szafujesz wyrokami - oby Ciebie
                                      sędziowie
                                      > przeczytali a na pewno ja zamkną w wariatkowie :) Z taka pewnością
                                      siebie to
                                      > mówisz, że sam zaczynam w wierzyć , że na bank tak być musiało :)
                                      > Podoba mi się to że tak pięknie OBIEKTYWNIE oceniasz rzeczywistość.
                                      >
                                      > A geneza ciekawi mnie ot tak. Tak jak większość lubi kamienować, ja
                                      lubię znać
                                      > wszelkie szczegóły.
                                      >
                                      > > nie zarzucaj mi wąskiego toku rozumowania, tutaj po prostu nie ma
                                      > > "drugiej strony"
                                      >
                                      > Zawsze jest (mimo że tutaj jedna ze stron jest chorobliwie skrajna)
                                      - jeśli to
                                      > zrozumiesz - wtedy porozmawiamy :)
                                      • hermina5 Re: do pxyz 17.05.10, 00:19
                                        >z tego tez powodu na nic mi geneza.

                                        Matko jedyna, ja nie wiem, jak mam Ci to wytłumaczyć, wiec moze
                                        siegnę po najprostsze. W obozach koncentracyjnych byli rózni
                                        straznicy obozowi. Jedni po prostu segregowali wiezniów, tłukli
                                        ich, pędzili do komór,czasem jakeimuś dali lepsze jedzenie, bo im
                                        coś w nim odpowiadało, inni sie znecali bardziej i szczuli psami i
                                        były też przypadki ekstremalne - takie jak strazniczka opisana w
                                        ostatnich WO, która z seksualno-sadystycznych zachowań zrobiła
                                        jakaś cholerną orgię, na tle zwierżecosci essesmanów była
                                        nadzwierzeciem. I teraz tak - mozna , przyjac, ze była po prostu
                                        psychiczna , a mozna też zastanowiać się, co spowodowało, ze
                                        skonstruowała sobie jakiś bykowiec z perłami zamiast rzemeini, który
                                        tłukł po plecach tak samo mocno. Słowem - gdzie jej do tego stopnia
                                        odwaliło. To nie usprawiedliwi nijak tego kim była i co robiła, ale
                                        to pozwala takim ludziom jak ja racjonalnie gdzieś zakorzenić jej
                                        swira. Prosciej juz nie potrafię.
                                        • sarah007 Re: do pxyz 17.05.10, 00:28
                                          Hermina, jak sadze, poszukujesz odpowiedzi, co bylo katalizatorem takiego a nie
                                          innego zachowania?
                                          • hermina5 Re: do pxyz 17.05.10, 00:40
                                            Dokładnie tego. Bo nie wiem dlaczego, ale wydaje mi sie, że nawet
                                            osoby z zaburzeniami osobowości, muszą trafić na ten moment/ rzecz,
                                            powód, która wyzwoli eksplozję. To mi sie po prostu kojarzy z
                                            najprostszą zasadą - akcja - reakcja.

                                            • easz Re: do pxyz 17.05.10, 09:19
                                              hermina5 napisała:

                                              > Dokładnie tego. Bo nie wiem dlaczego, ale wydaje mi sie, że nawet
                                              > osoby z zaburzeniami osobowości, muszą trafić na ten moment/ rzecz,
                                              > powód, która wyzwoli eksplozję. To mi sie po prostu kojarzy z
                                              > najprostszą zasadą - akcja - reakcja.

                                              A jak było z Tobą, w sytuacji, o której pisałaś, z tą koleżnaką?
                                              To po prostu przypadek, zrządzenie losu - nieodpowiednia osoba, w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie - klik klik. I akurat trafiło się na taką zaburzoną osobę. Jak widać nie
                                              trzeba wcale łazić po nocy itp, żeby taki ktoś się doczepił.

                                              Egoizm i zapatrzenie w siebie, narcyzm takiego prześladowcy czyni osobę prześladowaną właściwie zbędną, gdyby nie potrzebny był stalkerowi widz, podziwiacz itp. A raczej lustro, bo prześladowany zostaje uprzedmiotowiony i nie jest ważne co zrobi, czy czego nie zrobi. Ani kim, czy jaki jest.

                                              Są "wyjątki", kiedy prześladowany stoi na drodze do celu stalkerowi. Ale tu też nie da rady mówić o 'przyczynach' jako takich. One są w głowie stalkera, bo widzi świat w sposób zdeformowany. To JEST choroba.
                                              • hermina5 Re: do pxyz 17.05.10, 12:11
                                                No i umnie to jednak było troche inaczej - ja jakby uwikłałam sie w
                                                pomaganie tej osobie, a potem sprawa odbiła w nieco innym kierunku i
                                                cały impet poszedł na mnie - miało to sporo z zemsty za
                                                wyimaginowane krzywdy. Ale podkreslam, ze miało to zdecydowanie
                                                slabszy i bardziej ograniczony wymiar, mniejsza eskalacje i
                                                rozlozenie w czasie niz przypadek z artykułu. Było też bardziej
                                                perfidne pod względem wyrafinowania.
                                            • magatamo do herminy 17.05.10, 15:46
                                              ciekawe, ale jak czytam Twoje słowa, to widzę, ze masz spore poczucie winy i
                                              próbujesz zracjonalizować sobie swoja przygodę z nękaniem. Może odpuść już sobie
                                              - stalker ma potrzebę nękania, robi to dla siebie, nie musi być sprowokowany
                                              żeby zacząć działać - albo inaczej - dla niego prowokacją będzie cokolwiek.
                                              Nie musisz czuć się winna, ze Cię to spotkało
                                              I nie sugeruj innym, że prowokują sprawców

                                              a co do akcji - reakcji - to głęboko wierzę, ze osoby takie znajdują sobie
                                              ofiary, o których wiedzą, ze łatwo je zastraszyć.



                                              hermina5 napisała:

                                              > Dokładnie tego. Bo nie wiem dlaczego, ale wydaje mi sie, że nawet
                                              > osoby z zaburzeniami osobowości, muszą trafić na ten moment/ rzecz,
                                              > powód, która wyzwoli eksplozję. To mi sie po prostu kojarzy z
                                              > najprostszą zasadą - akcja - reakcja.
                                              >
                                              >
                                        • justice77 Re: do pxyz 17.05.10, 00:31
                                          nie podobaja mi sie Twoje skojarzenia.
                                          wcale nie musze rozumiec dlaczego sadystyczny klawisz robi co robi.
                                          nie jestesmy maszynami, mamy wybor miedzy dobrem a zlem, mamy
                                          sumienia, nie jestesmy tylko hydraulika energii. Freud juz dawno
                                          zostal wysmiany i wszelcy naturalisci, ewolucjonisci i temu podobne
                                          szkarady.

                                          wcale nie musze rozumiec, czy Hitler moczyl sie w nocy czy nie, by
                                          moc jednoznacznie ocenic to, co robil.

                                          chyba nie musze juz prosciej. jest dobro i zlo. i mamy wybor. zawsze.

                                          hermina5 napisała:

                                          > >z tego tez powodu na nic mi geneza.
                                          >
                                          > Matko jedyna, ja nie wiem, jak mam Ci to wytłumaczyć, wiec moze
                                          > siegnę po najprostsze. W obozach koncentracyjnych byli rózni
                                          > straznicy obozowi. Jedni po prostu segregowali wiezniów, tłukli
                                          > ich, pędzili do komór,czasem jakeimuś dali lepsze jedzenie, bo im
                                          > coś w nim odpowiadało, inni sie znecali bardziej i szczuli psami i
                                          > były też przypadki ekstremalne - takie jak strazniczka opisana w
                                          > ostatnich WO, która z seksualno-sadystycznych zachowań zrobiła
                                          > jakaś cholerną orgię, na tle zwierżecosci essesmanów była
                                          > nadzwierzeciem. I teraz tak - mozna , przyjac, ze była po prostu
                                          > psychiczna , a mozna też zastanowiać się, co spowodowało, ze
                                          > skonstruowała sobie jakiś bykowiec z perłami zamiast rzemeini,
                                          który
                                          > tłukł po plecach tak samo mocno. Słowem - gdzie jej do tego stopnia
                                          > odwaliło. To nie usprawiedliwi nijak tego kim była i co robiła, ale
                                          > to pozwala takim ludziom jak ja racjonalnie gdzieś zakorzenić jej
                                          > swira. Prosciej juz nie potrafię.
                                          • hermina5 Re: do pxyz 17.05.10, 00:48
                                            > nie podobaja mi sie Twoje skojarzenia

                                            Bo nie zadajesz sobie pytań, ty od razu oceniasz.
                                            To samo zrobiłaś ze mna w kilku postach - juz wiedziałaś, kim ja
                                            jestem na odległość.

                                            >wcale nie musze rozumiec dlaczego sadystyczny klawisz robi co robi.

                                            No i wlasnie tutaj sie róznimy - ty nie musisz, a ja CHCĘ wiedzieć.
                                            Nie ma tu ani sladu zadnego Freuda, ani innych ewolucjonistów. Jest
                                            za to najprostszy ekseryment Zimbardo z lat 70. zwany eksperymentem
                                            wieziennym.

                                            Wkleje opis z Wiki , bo tak szybciej:
                                            "W 1971 Zimbardo wraz z grupą współpracowników przeprowadził jeden z
                                            najbardziej znanych eksperymentów w historii psychologii:
                                            stanfordzki eksperyment więzienny. W piwnicach Wydziału Psychologii
                                            Uniwersytetu Stanforda zainscenizowano więzienie, w którym zamknięto
                                            24 zdrowych psychicznie studentów wybranych spośród ochotników, jacy
                                            zgłosili się do wzięcia udziału w eksperymencie. Podzielono ich
                                            losowo na dwie grupy: więźniów i strażników. Eksperyment miał
                                            pokazać znaczenie wpływu sytuacji społecznej na zachowanie
                                            jednostki. Uczestnicy eksperymentu zaczęli wcielać się w przypisane
                                            im role. Strażnicy zaczęli postępować brutalnie i sadystycznie w
                                            stosunku do więźniów, pojawiły się zachowania patologiczne. W nocy z
                                            piątego na szóstego dnia eksperymentu więźniowie wzniecili bunt.
                                            Następnego dnia prowadzący zdecydowali się zakończyć przewidziany na
                                            czternaście dni eksperyment ze względu na obawę utraty kontroli nad
                                            sytuacją."





                                            • justice77 Re: do pxyz 17.05.10, 01:02
                                              nie wklejaj mi ustepow z wikipedii. nie potrzebuje internetowych
                                              slownikow, by wiedziec i o nim i o tym, z jaka krytyka sie spotkal.

                                              psychologia- to jedno, i wierz mi, wiem o niej dosc, by usiasc i
                                              opowiadac Ci godzinami, ale sumienie, i pewne duchowe sprawy,
                                              umiejetnosc odroznienia dobra i zla, to drugie.

                                              o co ci dokladnie chodzi? bo troche mieszasz. od poczatku wlasnie.
                                              nie powiedzialam nic jak masz na imie, powiedzialam, ze smiem
                                              zgadywac, a to chyba roznica?
                                              moje droczenie sie z Toba moglo przeciez byc eksperymentem
                                              psychologicznym rowniez.

                                              nie wiem, co chcesz zrozumiec, uwazam, ze tu poruszamy sie na
                                              plaszczyznie aksjologicznej, a nie psychologicznej. ta pani ma
                                              swiadomosc tego, co robi.
                                              dopuszcza sie zla wobec drugiego czlowieka, i zadna "przyczyna"
                                              ktorej szukasz nie usprawiedliwia jej ani nie odgrywa wiekszego
                                              wyboru, za kazdym razem, kiedy marta publikuje na temat swojej
                                              ofiary, dokonuje swiadomego wyboru.


                                              hermina5 napisała:

                                              > > nie podobaja mi sie Twoje skojarzenia
                                              >
                                              > Bo nie zadajesz sobie pytań, ty od razu oceniasz.
                                              > To samo zrobiłaś ze mna w kilku postach - juz wiedziałaś, kim ja
                                              > jestem na odległość.
                                              >
                                              > >wcale nie musze rozumiec dlaczego sadystyczny klawisz robi co
                                              robi.
                                              >
                                              > No i wlasnie tutaj sie róznimy - ty nie musisz, a ja CHCĘ wiedzieć.
                                              > Nie ma tu ani sladu zadnego Freuda, ani innych ewolucjonistów. Jest
                                              > za to najprostszy ekseryment Zimbardo z lat 70. zwany
                                              eksperymentem
                                              > wieziennym.
                                              >
                                              > Wkleje opis z Wiki , bo tak szybciej:
                                              > "W 1971 Zimbardo wraz z grupą współpracowników przeprowadził jeden
                                              z
                                              > najbardziej znanych eksperymentów w historii psychologii:
                                              > stanfordzki eksperyment więzienny. W piwnicach Wydziału Psychologii
                                              > Uniwersytetu Stanforda zainscenizowano więzienie, w którym
                                              zamknięto
                                              > 24 zdrowych psychicznie studentów wybranych spośród ochotników,
                                              jacy
                                              > zgłosili się do wzięcia udziału w eksperymencie. Podzielono ich
                                              > losowo na dwie grupy: więźniów i strażników. Eksperyment miał
                                              > pokazać znaczenie wpływu sytuacji społecznej na zachowanie
                                              > jednostki. Uczestnicy eksperymentu zaczęli wcielać się w przypisane
                                              > im role. Strażnicy zaczęli postępować brutalnie i sadystycznie w
                                              > stosunku do więźniów, pojawiły się zachowania patologiczne. W nocy
                                              z
                                              > piątego na szóstego dnia eksperymentu więźniowie wzniecili bunt.
                                              > Następnego dnia prowadzący zdecydowali się zakończyć przewidziany
                                              na
                                              > czternaście dni eksperyment ze względu na obawę utraty kontroli nad
                                              > sytuacją."
                                              >
                                              >
                                              >
                                              >
                                              >
                                        • bene_gesserit Re: do pxyz 17.05.10, 00:54
                                          Problem w tym, ze ty tego swira zakorzeniasz czy tez masz intencje
                                          zakorzenic w zachowaniu doktora. Czyli, trzymajac sie twojego
                                          przykladu ze strazniczka I.G. - zastanawiasz sie, jakieto tez
                                          zachowanie ze strony tej akurat wiezniarki sprawilo, ze to akurat
                                          ja wychlostala, a potem zabila.

                                          Brzmi nienajlepiej? No wlasnie.
                                          • hermina5 Re: do pxyz 17.05.10, 01:08
                                            >Problem w tym, ze ty tego swira zakorzeniasz czy tez masz intencje
                                            > zakorzenic w zachowaniu doktora.

                                            Nie. Własnie - ku twemu zdziwieniu nie. I w ogole jestem juz dosc
                                            zmęczona przypisywaniem mi takich prostych intencji w tym watku .

                                            O wiele bardziej interesowałoby mnie dlaczego własnie ten facet stał
                                            sie ofiarą. Bo na pewno osoba ta spotkała w swoim zyciu niejednego
                                            sympatycznego faceta, który i usmiechnąl się i zagadał. Ale wybrała
                                            tego. I jakos mało mnie przekonuje takie proste stwierdznie, ze
                                            jej się wizualnie spodobał.

                                            A od takich rozwazań do przypisania komus winy - daleka droga. A na
                                            razie to jednak dobranoc.
                                            • golfstrom Re: do pxyz 17.05.10, 01:23
                                              Poniewaz lubisz wikipedie, polecam Ci wpis
                                              en.wikipedia.org/wiki/Erotomania
                                              i pokrewne.

                                              W opracowaniach fabularnych polecam "Enduring Love" Iana McEwana.

                                              Powod jest niesototny, poniewaz w przypadku osob chorych powod jest nierzadko iluzoryczny. Mozesz przez przypadek zatrzymac wzrok na jakiejs osobie, a ona to zinterpretuje po swojemu.
                                              Nie musisz odbywac wieczornych rozmow ani rozmawiac o buddyzmie.

                                              Dlatego Twoje teorie sa tak denerwujace, poniewaz przenosisz srodek ciezkosci tej sprawy i wywracasz ja do gory nogami. Wbrew pozorom nie swiadczy to o dociekliwosci.
                                              • enterzysta Wiedza o nękaczach 17.05.10, 09:43
                                                Najlepszy artykuł o takich ludziach jaki znalazłem po polsku jest
                                                tutaj:
                                                www.skuteczna-psychoterapia.pl/a_nekacz.php
                                                • bene_gesserit Re: Wiedza o nękaczach 17.05.10, 12:10

                                                  Pawel Drozdziak, autor tego artykulu, jest tez ekspertem
                                                  doradzajacym na eksperckim forum GW 'Kobieta Bezpieczna'.
                                                • oldbay To jest na prawdę dobry artykuł, przeczytałam cały 17.05.10, 18:02
                                                  Bardzo dobry artykuł i nawet zawiera odpowiedź na pytanie herminy,
                                                  dlaczego właśnie ten a nie inny facet zainteresował swoją osobą i
                                                  zachowaniem tą chorą kobitę:

                                                  "Niebezpieczną właściwością nękacza jest skłonność do
                                                  rozbudowywania znaczenia rzeczywistych wydarzeń
                                                  . Jeśli
                                                  porozmawiałaś z takim człowiekiem pięć minut i uśmiechnęłaś się do
                                                  niego w tym czasie dwa razy, on rozpamiętuje to przez kilka tygodni.
                                                  Z każdym dniem to wspomnienie w jego umyśle narasta. Każdy szczegół
                                                  nabiera coraz większego znaczenia. W końcu epizod, którego ty nawet
                                                  już nie pamietasz, staje się dla niego całą epopeją. Jeśli byłaś
                                                  miła, on pamięta, że byłaś niezwykle wylewna. Jeśli dałaś do
                                                  zrozumienia, że coś „nie jest wykluczone”, on pamięta to jako
                                                  obietnicę. Wzmacnia wszystko, co otrzyma.

                                                  Niestety wzmacnia także negatywne rzeczy. Jeśli zadzwonisz do niego
                                                  z awanturą, po kilku dniach dojdzie do wniosku, że ciężko go
                                                  skrzywdziłaś. Dla niego wszystko jest dużo większe niż dla ciebie.
                                                  To bardzo niebezpieczna właściwość, bo nękacz, który uroił
                                                  sobie, że został skrzywdzony, może snuć plany zemsty i jeśli otrzyma
                                                  od ciebie kilka wzmocnień, może te plany zrealizować."

                                                  Doktor był dla niej miły, ona pamięta, że z nią flirtował. Doktor
                                                  sie uśmiechnął, ona pamieta, że był nią zauroczony i ślinił sie na
                                                  jej widok. On jej wysłał smsa o buddyzmie, dla niej to było jak
                                                  oświadczyny.
                                                  Potem próbując się od niej uwolnić zadzwonił z prośbą o pomoc do jej
                                                  ojca, ona odebrała to jako atak i próbę zabójstwa i odebrania
                                                  zdrowia jej ojcu i jej samej.
                                                  Chora, chora i jeszcze raz bardzo chora osoba! Szukanie winy w
                                                  zachowaniu doktora jest głupią strata czasu, bo jego winy w tym nie
                                                  ma.

                                                  -
                                                  oldbay
                                            • justice77 do herminy 17.05.10, 01:27
                                              zauwaz hermino, jeszcze chcialam Ci rzec, ze choc tak lekko
                                              wykrzykujesz o ocenianiu (moim), ani razu nie ocenilam marty inaczej,
                                              niz w kategoriach choroby. natomiast oceniam czyn, a do sadow
                                              moralnych mam prawo, nie potepilam czlowieka, choc tak atakujesz.
                                              jedyne, co mowie, to ze dziewczyna jest chora.
                                              i nie widze powodu, by wnikac, czy lekarz usmiechnal sie do niej
                                              pelna geba, czy tylko odrobine. zarzut, ze pan doktor prowadzil z
                                              dziewczyna rozmowy o buddyzmie jest zenujacy. to juz rozmawiac nie
                                              mozna? bedziemy rzucac kamieniami w mezczyzne, ktory rozmawia z
                                              kobieta? (zreszta, zdaje sie, ze zamezna, byc moze sadzil,. ze nic mu
                                              z jej strony nie grozi) przypuszczam, ze nie robilby tego, gdyby
                                              wiedzial, ze ma do czynienia z osoba zaburzona.
                                              ja tez prowadze dysputy na rozne tematy ze znajomymi plci meskiej. i
                                              nie widze w tym nic zlego. oni zreszta tez nie. i nikt postronny.


                                              hermina5 napisała:

                                              > >Problem w tym, ze ty tego swira zakorzeniasz czy tez masz intencje
                                              > > zakorzenic w zachowaniu doktora.
                                              >
                                              > Nie. Własnie - ku twemu zdziwieniu nie. I w ogole jestem juz dosc
                                              > zmęczona przypisywaniem mi takich prostych intencji w tym watku .
                                              >
                                              > O wiele bardziej interesowałoby mnie dlaczego własnie ten facet
                                              stał
                                              > sie ofiarą. Bo na pewno osoba ta spotkała w swoim zyciu niejednego
                                              > sympatycznego faceta, który i usmiechnąl się i zagadał. Ale wybrała
                                              > tego. I jakos mało mnie przekonuje takie proste stwierdznie, ze
                                              > jej się wizualnie spodobał.
                                              >
                                              > A od takich rozwazań do przypisania komus winy - daleka droga. A na
                                              > razie to jednak dobranoc.
                                            • easz Re: do pxyz 17.05.10, 09:10
                                              hermina5 napisała:

                                              > O wiele bardziej interesowałoby mnie dlaczego własnie ten facet stał
                                              > sie ofiarą. Bo na pewno osoba ta spotkała w swoim zyciu niejednego
                                              > sympatycznego faceta, który i usmiechnąl się i zagadał. Ale wybrała
                                              > tego. I jakos mało mnie przekonuje takie proste stwierdznie, ze
                                              > jej się wizualnie spodobał.

                                              Hermino, tylko jedno, bo podobieństwo coraz bardziej mi się tu narzuca - przypomnij sobie te wszytkie debilne gadki o ofiarach gwałtów i tzw. sytuacjach sprzyjających.
                                              Myślałam, że reakcje mogą być różne pod takim artykułem, ale jednak chyba nie sądziłam, że aż tak będą przypominały zachowania wobec ofiar gwałtów. Co by było, gdyby tu chodziło o kobietę i ta nieopatrznie zaczęłaby się obwiniać, czy szukać przyczyn zdarzenia po swojej stronie, jak to zwykle bywa z ofiarami gwałtów?
                                              Tutaj widzę, że to nie płeć gra rolę, tylko psychika ofiary i obawy przed reakcją społeczeństwa, taki paradoks a może znajomość świata, w którym się żyje:/

                                              Po co zaszczuwać kogoś, kto już i tak jest zaszczuty? Dlaczego?

                                              Nie mówię, że o to Ci chodzi, ale tak to wyszło. Zobacz że więcej osób tak się pomyliło co do Twoich słów, czy to Cię nie zastanawia?
                                            • oldbay Dlaczego ten facet a nie inny? Dlatego, że 17.05.10, 18:08
                                              "Ofiarą gierek nękacza może stać się każdy człowiek, jest jednak
                                              kilka kryteriów, którymi taki ktoś kieruje się przy wyborze ofiary.
                                              Przede wszystkim łatwo rozpoznaje osoby, które łakną akceptacji.
                                              Jeśli jesteś czuła na komplementy, albo bardzo marzysz o tym, by
                                              mieć chłopaka, nękacz natychmiast nieomylnie to wyczuje. Inną grupą
                                              są osoby wrażliwe, ogólnie życzliwe ludziom i skłonne do
                                              bezinteresownej pomocy. Nękacz bardzo często bierze bezinteresowną
                                              życzliwość za objaw słabości i ktoś, kto z początku zwyczajnie
                                              chciał mu pomóc, łatwo może zostać wmanipulowany w sytuację pozornie
                                              bez wyjścia. Nękacze są mistrzami żebractwa, autodeprecjacji i
                                              brania na litość."
                                              -
                                              oldbay
                              • sarah007 Re: do pxyz 16.05.10, 23:08
                                > a co bys chciala uslyszec w jej tlumaczeniu?
                                > historie nieszczesliwego zywota? to by mialo byc usprawiedliwienie?
                                > bo jest chora, ot co. nie trzeba tu geniusza.
                                > odmowila komentarza, wiec o co chodzi?
                                I tutaj mam pewien problem, Justice...Czy ona aby na pewno jest, jak twierdzisz
                                z calym przekonaniem, chora.
                                Nie zamierzam bawic sie w diagnozy ale wlasnie to zachowanie wydaje mi sie nieco
                                dziwne. Oznacza to bowiem, ze ma znakomity osad sytuacji i wie, ze jej milczenie
                                w tym momencie jest (od strony ew. spraw sadowych) najlepsza bronia. To
                                oczywiscie nie wyklucza zaburzen psychicznych ale jest, jak dla mnie,
                                zastanawiajace.
                                Nie chce dywagowac na ten temat bo nie mam zadnej innej wiedzy, po za tym
                                informacjami z artykulu.
                                • pxyz Re: do pxyz 16.05.10, 23:20
                                  sarah007 napisała:
                                  > oczywiscie nie wyklucza zaburzen psychicznych ale jest, jak dla mnie,
                                  > zastanawiajace.
                                  > Nie chce dywagowac na ten temat bo nie mam zadnej innej wiedzy, po za tym
                                  > informacjami z artykulu.

                                  To mnie właśnie przeraża. Prawdopodobnie ta historia jest dokładnie taka jak
                                  jest opisane w gazecie. Niestety nie mamy tej pewności, a ludzie mimo wszystko
                                  ferują wyrokami. Przerażające jak bezkrytycznie słucha się medialnej "czwartej
                                  władzy"....
                                  • justice77 czy dla pewnosci nie wystarcza owe obrzydliwe 16.05.10, 23:36
                                    masowo produkowane profile lekarza? z obrzydliwymi pornograficznymi
                                    zdjeciami, anonse firmowane jego nazwiskiem?
                                    pxyz napisał:

                                    > sarah007 napisała:
                                    > > oczywiscie nie wyklucza zaburzen psychicznych ale jest, jak dla
                                    mnie,
                                    > > zastanawiajace.
                                    > > Nie chce dywagowac na ten temat bo nie mam zadnej innej wiedzy,
                                    po za tym
                                    > > informacjami z artykulu.
                                    >
                                    > To mnie właśnie przeraża. Prawdopodobnie ta historia jest dokładnie
                                    taka jak
                                    > jest opisane w gazecie. Niestety nie mamy tej pewności, a ludzie
                                    mimo wszystko
                                    > ferują wyrokami. Przerażające jak bezkrytycznie słucha się
                                    medialnej "czwartej
                                    > władzy"....
                                  • kasiszcz Re: do pxyz 16.05.10, 23:45
                                    tu masz dowód potwierdzający chorą płodność tej wariatki:
                                    www.goldenline.pl/ludzie/szukaj?q=adam%20sidorowicz
                                  • bene_gesserit Re: do pxyz 17.05.10, 00:36
                                    pxyz napisał:
                                    > jest opisane w gazecie. Niestety nie mamy tej pewności, a ludzie
                                    mimo wszystko
                                    > ferują wyrokami. Przerażające jak bezkrytycznie słucha się
                                    medialnej "czwartej
                                    > władzy"....


                                    'Ferują wyrokami'!? Co ty pleciesz, bez obrazy. W artykule padlo
                                    nazwisko tej pani czy tez jakiekolwiek szczegoly dotyczace jej
                                    zycia, ktore pozwalaja ja zidentyfikowac?
                                • byakhee Re: do pxyz 17.05.10, 17:47
                                  sarah007 napisała:

                                  > Nie zamierzam bawic sie w diagnozy ale wlasnie to zachowanie
                                  wydaje mi sie niec
                                  > o
                                  > dziwne. Oznacza to bowiem, ze ma znakomity osad sytuacji i wie, ze
                                  jej milczeni
                                  > e
                                  > w tym momencie jest (od strony ew. spraw sadowych) najlepsza
                                  bronia. To
                                  > oczywiscie nie wyklucza zaburzen psychicznych ale jest, jak dla
                                  mnie,
                                  > zastanawiajace.
                                  > Nie chce dywagowac na ten temat bo nie mam zadnej innej wiedzy, po
                                  za tym
                                  > informacjami z artykulu.

                                  Zapraszam do zapoznania sie z najslynniejszym amerykanskim seryjnym
                                  zabojca Tedem Bundy. Byl zdecydowanie wariatem w/g naszej wizji
                                  swiata, bardzo agresywnym, zwlaszcza pod koniec swojej "kariery".

                                  Ludzie ktorzy go poznali byli zszokowani tym jaki przystojny,
                                  normalny i inteligentny Ted Bundy jest! O ile dobrze pamietam, to
                                  nawet sam sie eprezentowal w sadzie.

                                  Wiec "normalnosc" nie jest oznaka braku "normalnosci".
                          • pxyz Re: druga strona 16.05.10, 22:54
                            cappuchino napisała:
                            > Człowieku, poszukaj w necie i poczytaj co ta debilka wyprawiała. Czy naprawdę
                            > uważasz, że w obliczu tego co wyprawia jakiekolwiek jej tłumaczenie ma
                            > znaczenie? Druga strona jest dostępna w necie i nic już więcej nie potrzeba. NI
                            > C
                            > nie usprawiedliwia je zachowania, motywacja jej działania jest nieważna. Proste
                            > ?

                            Ja o jednym Ty o drugim. Pokaż mi gdzie usprawiedliwiam Martę P.?
                            Nigdzie tego nie robię - wręcz przeciwnie. Więc nie przeinaczaj moich słów, bo
                            to tez oznaka choroby. Oby tylko wzroku.
                    • magda_sidorowicz Re: druga strona 16.05.10, 23:37
                      Artykuł jest napisany z punktu widzenia jednej strony, bo druga nie zgłosiła
                      chęci wypowiedzenia się. Red. Staszewski wielokrotnie dzwonił i pisał do m.p.,
                      ale ona telefonów nie odbiera a jak dowiedziała się mailowo o co chodzi,
                      przestała odpisywać. O tym też jest napisane w artykule. Jego treść nie wynika z
                      tendencyjności dziennikarza. Pani Marta miała możliwość opowiedzenia wszystkiego
                      ze swojej strony, ale z jakiegoś powodu nie skorzystała z niej.
                      • jac35_35 Re: gratulacje dla panstwa Sidorowiczow!! 17.05.10, 01:46
                        Gratuluje ze nie obrali Panstwo "łatwej drogi" załatwienia sprawy czyli "obicia
                        sprawczyni twarzy". Mysle ze czesc tego typu propozycji w komentarzach pochodzi
                        od samej "glównej zainteresowanej" - wtedy Wy mielibyscie powazne kłopoty -
                        niestety duzo szybciej niz ta chora osoba. Waszym sukcesem jest to , ze
                        wiekszosc obelg ktore moglem znalezc pod Panstwa nazwiskiem w wyszukiwarce juz
                        zostala zablokowana, a pojdzie za tym wiecej. Gratuluje odwagi wystapienia pod
                        nazwiskiem w tym reportażu i zycze powodzenia. A sprawczyni zycze długiego i
                        owocnego pobytu w szpitalu psychiatrycznym.
                • wicur Re: druga strona 16.05.10, 21:09
                  kiedy juz skorzystal...etc

                  a coz to za jednostronne egoistyczne podejscie?! Tylko oni korzystaja a wy
                  niewinne uwiedzone nie korzystacie...wy feministki chcecie zrobic z
                  facetow jakies potwory ktorych jedynym narzedziem myslowym jest fallus
                  tymczasem jest na odwrot: to wy uwodzicie, to wy wykorzystujecie a
                  nastepnie jeszce wmawiacie jaka to przyjemnosc ktos czerpal z waszej
                  ofiary...smiechu warte
                  • bene_gesserit Re: druga strona 16.05.10, 21:32
                    Wicur, wytlumacz mi tresciwie, co wspolnego ma z ta sprawa
                    feminizm, bo nie rozumiem?
              • bbuldogg Re: druga strona 16.05.10, 20:13
                Nie wiem, czy musi powstać jakas głebsza więź,by doszło do naduzyć.
                Sam znałem osobę niedojrzałą, która osaczała swoimi kartkami,
                upominkami mężczyznę, który jej nie znał, którego spotykała na
                uczelni. Studiowała na innym roku. W dniu ślubu tego faceta była
                załamana i przezywała fakt jego ożenku przez wiele tygodni. Co by
                było gdyby zamienili ze sobą kilka słów, gdyby facet był dla niej
                miły? Żal mi tego doktora. Prawo powinno go chronić.


              • easz Re: druga strona 16.05.10, 21:30

                A ja nadal nie rozumiem. Nie mówię, że usprawiedliwiasz, ale tylko
                pomyśl - właśnie się nad takim czymś zastanawiałam - poznaję kogoś
                przez net, nieźle nam się gada, myślę że coś z tego może być, trochę
                to trwa, gadamy przez telefon, spotykamy się na kawie ze dwa razy,
                ale jednek stwierdzam, że chłopak, który się wcześniej wokół mnie
                zakręcił lepiej mi pasuje i mówię o tym temu delikwentowi. A ona
                zaczyna taką działalność w stosunku do mnie?!
                To miałam na myśli, w skrócie. W czym byłaby to moja wina?
                • easz do Herminy 16.05.10, 21:31

                  To do Herminy, bo widzę, że się drzewko rozrosło, sori.

                  easz napisała:

                  >
                  > A ja nadal nie rozumiem. Nie mówię, że usprawiedliwiasz, ale tylko
                  > pomyśl - właśnie się nad takim czymś zastanawiałam - poznaję kogoś
                  > przez net, nieźle nam się gada, myślę że coś z tego może być,
                  trochę
                  > to trwa, gadamy przez telefon, spotykamy się na kawie ze dwa razy,
                  > ale jednek stwierdzam, że chłopak, który się wcześniej wokół mnie
                  > zakręcił lepiej mi pasuje i mówię o tym temu delikwentowi. A ona
                  > zaczyna taką działalność w stosunku do mnie?!
                  > To miałam na myśli, w skrócie. W czym byłaby to moja wina?
                  >
                • ildiko_usa Re: druga strona 16.05.10, 21:43
                  To co ja i Hermina sugerujemy, ze prawdopodobnie bylo nieco
                  intensywniej niz to co opisujesz, i nie, w zadnym miejscu nie
                  usprawiedliwiamy jej zachowan, wrecz przeciwnie potepiamy
                  zdecydowanie, potepiamy rowniez niekompetencje wladz, ktore
                  doprowadzily do tego, ze rodzina lekarza jest terroryzowana przez 5
                  lat.
                  • sarah007 Re: druga strona 16.05.10, 21:49
                    Czyli jednak, musisz udowadniac, ze nie jestes wielbladem :) Witaj w "klubie".
                    Ja tez juz trafilam, na "czarna liste" obroncow tej kobiety bo...ktos nie
                    doczytal ;)I tez juz udowadnialam, ze choc palilam Camel'e, to garb mi nie wyrosl :)
                    • ildiko_usa Re: druga strona 16.05.10, 22:05
                      Tak:)) I robie to co Hermina - ide sobie stad zanim mi drugi garb
                      wyrosnie, tym bardziej, ze u mnie jeszcze dzien i sloneczko swieci,
                      wiec czas na spacerek.

                      A tak na powaznie: oby ta sprawa sie szybko skonczyla i rodzina
                      Sidorowiczow mogla zaczac normalne zycie, i zeby Marta tez dostala
                      jakas pomoc psychiatryczna, bo jak widac do tej pory nikt nie kwapi
                      sie do wyciagniecia jej z tej choroby.

                      Pozdrawiam.
                      • hermina5 Re: druga strona 16.05.10, 22:18
                        No, ale jednak miło, ze mozna było sie dogadać co do meritum. Do
                        reszty zyczen sie przyłaczam.
                  • justice77 i znowu ty hermina..w liczbie mnogiej tym razem? 16.05.10, 21:51
                    heildiko_usa napisała:

                    > To co ja i Hermina sugerujemy, ze prawdopodobnie bylo nieco
                    > intensywniej niz to co opisujesz, i nie, w zadnym miejscu nie
                    > usprawiedliwiamy jej zachowan, wrecz przeciwnie potepiamy
                    > zdecydowanie, potepiamy rowniez niekompetencje wladz, ktore
                    > doprowadzily do tego, ze rodzina lekarza jest terroryzowana przez 5
                    > lat.
          • e.i.t.h.e.l Re: druga strona 16.05.10, 17:28
            Dla mnie niewielkie znaczenie ma to, czy na początku on tylko z nią niewinnie rozmawiał, czy flirtował, czy może nawet przez pewien czas żywił do niej uczucia. To nie usprawiedliwia takiego zachowania. Na tej zasadzie, to każdy ex mógłby tak dręczyć swoją byłą partnerkę, a jednak w większości ludzie tego nie robią, albo nie aż na taką skalę. Gdyby ktoś odrzucił moje uczucia i nie umiałabym się z tym pogodzić to miałabym go gdzieś i co najwyżej obrażona zerwałabym kontakt, a nie wyprawiała takie rzeczy.
            • lingus Re: druga strona 16.05.10, 18:04
              Ja na miejscu prześladowanego przeszedłbym od obrony do ataku. Jeśli to takie
              proste do zrobienia i trudne do ukarania, to należy grzecznie przekonać tę
              panią, żeby się z owego prześladowania wycofała. Na przykład grupa podpitych i
              napalonych facetów, "umówionych" z nią na ognistą randkę przez internet, mogłaby
              posłużyć za argument wstępny. Jak nie poskutkuje - zawsze można ponowić próbę,
              lub wymyślić coś nowego. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie...
              • devious_demon Re: druga strona 16.05.10, 20:04
                taaa tylko wojna na wyniszczenie zawsze ciągnie za sobą wiele ofiar po obu
                stronach... nie da się prowadzić takiej wojny bez dużych strat...

                w tym przypadku próby walki takimi samymi metodami mogłyby łatwo zostać
                wykorzystane przez ową Martę P - a w sądzie kobieta nagabywana przez mężczyznę
                to już zupełnie inna bajka i zapewne zarówno Policja i jak i Sąd by tutaj
                okazały się nagle dużo sprawniejsze - zresztą jak to w naszych sądach bywa
                wyroki bywają różne i to, że się Magdzie P póki co udało uniknąć
                odpowiedzialności nie znaczy, że pan Adam by się tak samo łatwo wywinął - tym
                bardziej, że on nie jest taki anonimowy już w tym momencie...
                • lingus Re: druga strona 16.05.10, 20:13
                  Nie zapominaj, że tym razem to pani Marta musiałaby udowodnić panu Adamowi, że
                  to on nasłał jej na głowę ognistych randkowiczów - a jak wynika z artykułu,
                  podszycie się pod kogoś i umówienie w jego imieniu jest bajecznie proste.
                  Istnieją jeszcze internetowe kafejki, chociaż coraz mniej, ponadto dostawcy tacy
                  jak Neostrada oferują zmienne IP - nie do wytropienia...
          • wicur Re: druga strona 16.05.10, 20:47
            Nie opowiadaj bzdur, ze koniecznie musial byc gdzies poczatek. Ci ludzie
            to psychopaci, ktorzy znajduja przyjemnosc z dreczenia swoich ofiar i
            wybieraja je zupelnie przypadkowo. owszem maja wzorce w postaci filmow
            czy ksiazek i zazwyczaj scenariusze maja opanowane do perfekcji lub
            dazac do perfekcji. Sa swietnymi psychologami samorodkami zyjacymi na
            plaszczyznie wlasnej fantazji. Sa bardzo niebezpieczni bo bardzo
            inteligentni. Maja jednak jak kazdy czlowiek swoje slabe punkty, kazdy
            je ma. Sztuka jest wychwycenie i zdefiniowanie tego slabego punktu.
            Reszta to strategia. Pamietajac Clausewitza przypomne: nie niedoceniaj
            swojego przeciwnika.
          • magda_sidorowicz Re: druga strona 16.05.10, 23:20
            hermina5 napisała:

            > No i dodam jeszcze jedno - to nigdy nie jest tak, ze ten szal
            > stalkingu wział sie znikąd - ktoś na ciebie popatrzył i mu odbiło,
            > a ty byłeś niewinny jak lelija i w ogóle.
            > I dlatego jestem przekonaan, ze na początku tego artykułu doktor
            > zwyczajnie kłamie, zeby nie wyjsc zle przed swoją narzeczona.

            Po pierwsze nie narzeczoną a żoną od 3 lat. Po drugie mi też długo trudno było
            uwierzyć w to, że nie ma w tym winy Adama. Ale w końcu uwierzyłam.
            Na pewno miałaś/masz kolegę, z pracy na przykład, który jest miły, czasem powie
            Ci, że ładnie wyglądasz, czasem pogadacie o czymś więcej niż pogoda, miło się
            Wam przebywa w swoim towarzystwie. Czy dostrzegłabyś w nim od razu ojca swoich
            dzieci i drzwiami i oknami a nawet przez dziurkę od klucza próbowałabyś się
            dostać do jego życia, mimo jego wyraźnej dezaprobaty? No nie.
            A patrząc na to z drugiej pozycji: czy mając takiego kolegę uważałabyś, że
            "zdradzasz" swojego partnera albo dajesz powody by ten kolega wyobrażał sobie
            wasze wspólne życie lub co moglibyście robić w sytuacji intymnej? Też nie, prawda?
            A tak to mniej więcej wyglądało. Być może powinien to napisać Adam a nie ja, ale
            właściwie co to za różnica. Nie chodzi nam o to żeby udowadniać kto jest winny a
            kto nie. Ogólnodostępne formy komunikacji to wielka wygoda, ale też silna broń,
            która może zrobić wiele złego a w naszym przypadku osoba ją wykorzystująca
            pozostaje bezkarna. Być może jest chora psychicznie i wymaga specjalistycznej
            pomocy. Czas więc najwyższy by ją dostała, bo na razie męczy tylko siebie i nas.
            • sarah007 Re: druga strona 17.05.10, 00:07
              Pani Magdo, nie bylam nigdy w takej sytuacji wiec nie bede pisac, ze wyobrazam
              sobie ten koszmar. Nie, nie wyobrazam sobie. Nie bede tez klamac, ze Panstwu
              wspolczuje. Nie, nie wspolczuje. Uwazam natomiast, ze ta kobieta wyrzadza
              Panstwu krzywde i jest to zwykle swinstwo z jej strony.
              Prosze tez nie myslec, ze chce Pani dokopac czy cos w tym rodzaju. Nie, nie mam
              takiego zamiaru. Przeczytalam ten artykul, czytam wpisy na forum i probuje
              zrozumiec jak do tego doszlo. Poniewaz wystepuje Pani otwarcie, zapytam tu,
              rowniez otwarcie. Czy owe "rozmowy telefoniczne, w dlugie zimowe wieczory", o
              ktorych mowa w artykule, odbywaly sie w Pani obecnosci?
              Pani sie przedstawila, wiec i ja to zrobie.
              Paulina de Vries.
              • magda_sidorowicz Re: druga strona 17.05.10, 01:12
                Te rozmowy w długie zimowe wieczory to ładnie brzmiąca fraza stworzona przez
                Redaktora. Proszę nie traktować tego tak dosłownie. Ściśle mówiąc to były smsy.
                Część widziałam, części pewnie nie, bo ani nie przeszukiwałam telefonu Adamowi,
                ani też On nie o wszystkich mi mówił. Żadnemu z nas wtedy nie wydawało się to
                istotne i z pewnością nie podejrzewaliśmy, że przerodzi się to w coś takiego. Ja
                już teraz nie umiem powiedzieć czy to był flirt czy miłe odpowiedzi na zaczepne
                smsy. Może flirt a może tak adam próbuje wytłumaczyć sobie tego co się stało w
                jakiś sposób, że może to On coś takiego napisał.. to było 5 lat i jakieś 1000
                maili (od niej) temu .
                Być może to dla Pani dziwne, że stoję po stronie Męża i wierzę Mu. Dla mnie to
                oczywiste, bo od 5 lat codziennie czytam konfabulacje Marty Popiel a jej
                wyobraźnia jest nieskończona.
                Zresztą Adam też ani przez moment nie zawahał się kiedy kobieta próbowała
                podawać się za mojego "kochanka" i wypisywała do Niego dziesiątki wulgarnych
                smsów dziennie szczegółowo opisując co rzekomo ze mną robi.

                Momentami żałuje, że weszłam na to forum, bo każdy post to jakaś wątpliwość, na
                którą mam poczucie, że powinnam odpowiedzieć. Dla Was Internautów to ciekawa,
                szokująca, dziwna historia a dla mnie, dla nas, to życie. Trudno tak na forum
                publicznym opowiadać o często bardzo prywatnych sprawach. Wy tu zastanawiacie
                się: flirtował/nie flirtował, rozmawiał przez telefon, a ile razy, a zachęcał ją
                do czegoś czy nie, a może wykorzystał i porzucił, a czemu dopiero teraz poszedł
                na policję, a telefon czemu dopiero teraz zmienił? A za tym wszystkim przecież
                są nasze uczucia, emocje, o których trudno tak publicznie mówić. Nie chcę
                wzbudzać w Pani ani w nikim innym współczucia, ale proszę przez chwilę postawić
                się na naszym miejscu. To nie o treść tych kilku pierwszych wiadomości w tym
                wszystkim chodzi. Chodzi o setki smsów erotycznych, z groźbami, z wyzwiskami.
                Chodzi o dziesiątki ogłoszeń dziennie, że Adam bandyta, że zabija ludzi, że sam
                zginie, że bierze łapówki, że partacz. A ja, że "ta jego szmata co ją wielu
                miało", bo tak pisze o mnie Marta Popiel. Myśli Pani, że łatwo jest czytać takie
                rzeczy każdego dnia? Zmiana numeru telefonu i adresu mailowego to żadne
                rozwiązanie.
                A jakby się Pani poczuła dowiadując się, że taka osoba w jakiś sposób
                dowiedziała się gdzie Pani mieszka? Może Panią śledziła. Dowiedziała się o
                dziecku. Skąd? Nagle dom przestaje być tak bezpieczny jak do tej pory.
                TO wszystko jest puentą artykułu a nie charakter kilku smsów i, czy były z
                podtekstami, czy nie. Czy uważa Pani, że nawet gdyby Adam z nią flirtował, ba
                nawet gdyby się z nią spotykał i zerwał (co rzecz jasna nie miało miejsca), to
                cała nasza trójka zasłużyła sobie na to co ta kobieta wyprawia?
                • justice77 Re: druga strona 17.05.10, 01:34
                  Tlumacze to od kilku godzin, ale nic...
                  ta sytuacja jest tak ekstremalna, ze on(Pan Adam) po prostu nie
                  znajdujac na nia wyjasnienia, bierze jakas czesc winy na siebie, na
                  zasadzie "musialem zrobic cos nie tak, musiala byc jakas moja wina".
                  a nie musialo tak byc w rzeczywistosci. moze to po prostu sposob
                  racjonalizacji, bo inaczej byloby to wrecz niedorzeczne, absurdalne,
                  jak z procesu..

                  magda_sidorowicz napisała:

                  > Te rozmowy w długie zimowe wieczory to ładnie brzmiąca fraza
                  stworzona przez
                  > Redaktora. Proszę nie traktować tego tak dosłownie. Ściśle mówiąc
                  to były smsy.
                  > Część widziałam, części pewnie nie, bo ani nie przeszukiwałam
                  telefonu Adamowi,
                  > ani też On nie o wszystkich mi mówił. Żadnemu z nas wtedy nie
                  wydawało się to
                  > istotne i z pewnością nie podejrzewaliśmy, że przerodzi się to w
                  coś takiego. J
                  > a
                  > już teraz nie umiem powiedzieć czy to był flirt czy miłe odpowiedzi
                  na zaczepne
                  > smsy. Może flirt a może tak adam próbuje wytłumaczyć sobie tego co
                  się stało w
                  > jakiś sposób, że może to On coś takiego napisał.. to było 5 lat i
                  jakieś 1000
                  > maili (od niej) temu .
                  > Być może to dla Pani dziwne, że stoję po stronie Męża i wierzę Mu.
                  Dla mnie to
                  > oczywiste, bo od 5 lat codziennie czytam konfabulacje Marty Popiel
                  a jej
                  > wyobraźnia jest nieskończona.
                  > Zresztą Adam też ani przez moment nie zawahał się kiedy kobieta
                  próbowała
                  > podawać się za mojego "kochanka" i wypisywała do Niego dziesiątki
                  wulgarnych
                  > smsów dziennie szczegółowo opisując co rzekomo ze mną robi.
                  >
                  > Momentami żałuje, że weszłam na to forum, bo każdy post to jakaś
                  wątpliwość, na
                  > którą mam poczucie, że powinnam odpowiedzieć. Dla Was Internautów
                  to ciekawa,
                  > szokująca, dziwna historia a dla mnie, dla nas, to życie. Trudno
                  tak na forum
                  > publicznym opowiadać o często bardzo prywatnych sprawach. Wy tu
                  zastanawiacie
                  > się: flirtował/nie flirtował, rozmawiał przez telefon, a ile razy,
                  a zachęcał j
                  > ą
                  > do czegoś czy nie, a może wykorzystał i porzucił, a czemu dopiero
                  teraz poszedł
                  > na policję, a telefon czemu dopiero teraz zmienił? A za tym
                  wszystkim przecież
                  > są nasze uczucia, emocje, o których trudno tak publicznie mówić.
                  Nie chcę
                  > wzbudzać w Pani ani w nikim innym współczucia, ale proszę przez
                  chwilę postawić
                  > się na naszym miejscu. To nie o treść tych kilku pierwszych
                  wiadomości w tym
                  > wszystkim chodzi. Chodzi o setki smsów erotycznych, z groźbami, z
                  wyzwiskami.
                  > Chodzi o dziesiątki ogłoszeń dziennie, że Adam bandyta, że zabija
                  ludzi, że sam
                  > zginie, że bierze łapówki, że partacz. A ja, że "ta jego szmata co
                  ją wielu
                  > miało", bo tak pisze o mnie Marta Popiel. Myśli Pani, że łatwo jest
                  czytać taki
                  > e
                  > rzeczy każdego dnia? Zmiana numeru telefonu i adresu mailowego to
                  żadne
                  > rozwiązanie.
                  > A jakby się Pani poczuła dowiadując się, że taka osoba w jakiś
                  sposób
                  > dowiedziała się gdzie Pani mieszka? Może Panią śledziła.
                  Dowiedziała się o
                  > dziecku. Skąd? Nagle dom przestaje być tak bezpieczny jak do tej
                  pory.
                  > TO wszystko jest puentą artykułu a nie charakter kilku smsów i, czy
                  były z
                  > podtekstami, czy nie. Czy uważa Pani, że nawet gdyby Adam z nią
                  flirtował, ba
                  > nawet gdyby się z nią spotykał i zerwał (co rzecz jasna nie miało
                  miejsca), to
                  > cała nasza trójka zasłużyła sobie na to co ta kobieta wyprawia?
                • sarah007 Re: druga strona 17.05.10, 01:39
                  Dziekuje za odpowiedz.
                  Wcale mnie nie dziwi, ze stoi Pani po stronie meza, dziwilo by mnie gdyby Pani
                  tego NIE robila.
                  I widzi Pani sama, po co weszla Pani na forum. Zeby ewentualnie sprostowac to,
                  czego Panstwo nie sprostowali przed oddaniem artykulu do druku.
                  Taka informacja, wydawalo by sie nieistotna, zmienia, jak dla mnie, calosc
                  sprawy. Nie mam zamiaru juz dalej tego roztrzasac i zastanawiac sie, gdzie
                  jeszcze w tekscie sa takie "drobne" niescislosci. Nie zmienia to faktu, ze
                  jestem ciekawa dlaczego akurat Pani maz stal sie jej ofiara, co spowodowalo, ze
                  akurat jego wybrala. Samo stwierdzenie, ze to choroba, niczego nie rozwiazuje.
                  Dziekuje jeszcze raz za ten wpis, zycze Panstwu powodzenia w rozwiazaniu tego
                  problemu. W tym temacie juz glosu zbierac nie bede.
                  Dobranoc.
                  • justice77 Re: druga strona 17.05.10, 01:49
                    odpowiedzialam Ci na nurtujace Cie pytanie.
                    sarah007 napisała:

                    > Dziekuje za odpowiedz.
                    > Wcale mnie nie dziwi, ze stoi Pani po stronie meza, dziwilo by mnie
                    gdyby Pani
                    > tego NIE robila.
                    > I widzi Pani sama, po co weszla Pani na forum. Zeby ewentualnie
                    sprostowac to,
                    > czego Panstwo nie sprostowali przed oddaniem artykulu do druku.
                    > Taka informacja, wydawalo by sie nieistotna, zmienia, jak dla mnie,
                    calosc
                    > sprawy. Nie mam zamiaru juz dalej tego roztrzasac i zastanawiac
                    sie, gdzie
                    > jeszcze w tekscie sa takie "drobne" niescislosci. Nie zmienia to
                    faktu, ze
                    > jestem ciekawa dlaczego akurat Pani maz stal sie jej ofiara, co
                    spowodowalo, ze
                    > akurat jego wybrala. Samo stwierdzenie, ze to choroba, niczego nie
                    rozwiazuje.
                    > Dziekuje jeszcze raz za ten wpis, zycze Panstwu powodzenia w
                    rozwiazaniu tego
                    > problemu. W tym temacie juz glosu zbierac nie bede.
                    > Dobranoc.
                  • brundlefly Re: druga strona 17.05.10, 01:52
                    Nie zmienia to faktu, ze
                    > jestem ciekawa dlaczego akurat Pani maz stal sie jej ofiara, co spowodowalo, ze
                    > akurat jego wybrala. Samo stwierdzenie, ze to choroba, niczego nie rozwiazuje.

                    ręce opadają... takie wypowiedzi to po prostu jakaś żenada
                    jak Cię kiedyś dorwie jakiś bydlak i zgwałci to zadaj sobie to samo pytanie.
                  • sueellen Re: druga strona 17.05.10, 08:08
                    Nie zmienia to faktu, ze
                    jestem ciekawa dlaczego akurat Pani maz stal sie jej ofiara, co
                    spowodowalo, ze
                    akurat jego wybrala.

                    Kobieto, lecz się!
                • kunegunda32 Re: druga strona 17.05.10, 01:42
                  Pani Marto, przede wszystkim proszę przyjąć wyrazy współczucia ale i głębokiego
                  szacunku ode mnie. Pani wypowiedzi świadczą że jest pani osobą silną i mającą
                  rzadko teraz spotykaną klasę i charyzmę. Chciałabym jakoś pomóc. Rozmawiałam z
                  mężem i on zasugerował mi taką rzecz. Mianowicie każdy komputer (telefon też)
                  posiadający kartę sieciową (wymaganą do nawiązywania połączeń z internetem ma
                  swój jedyny i niepowtarzalny numer MAC. Po tym numerze który jest wysyłany tak
                  jak IP lub jest częścią numeru IP można namierzyć nadawcę. Proszę może
                  zasugerować to panom z Goldena i może w ten sposób złapiecie tę hmm..panią(?) za
                  wirtualną rękę. Życzę wytrwałości i siły w tej jakże nierównej walce. Pozdrawiam D.
                  • kunegunda32 Re: druga strona 17.05.10, 01:43
                    Najmocniej przepraszam Pani Magdo za czeski błąd.
                • sueellen Re: druga strona 17.05.10, 07:42
                  Pani Magdo,

                  Naprawdę nie musi Pani odpowiadać na pytania jaki charakter miala
                  znajomość między Pani mężem a tą kobietą, bo to nie ma najmniejszego
                  znaczenia. Cokolwiek by to nie było, nic nie upoważnia jej do takiego
                  zachowania. Wszyscy zdają sobie z tego sprawę, a pytania o stopien
                  zazylości to tylko zwykła pusta ciekawośc, ktorej wcale nie musi Pani
                  zaspokajac. To Wasza sprawa.
                • easz Re: druga strona 17.05.10, 09:02
                  magda_sidorowicz napisała:

                  > Momentami żałuje, że weszłam na to forum, bo każdy post to jakaś wątpliwość, na którą mam poczucie, że powinnam odpowiedzieć. Dla Was Internautów to ciekawa, szokująca, dziwna historia a dla mnie, dla nas, to życie.

                  Nie, nie każdy post, ale nie dziwi mnie wcale, że tak dużo takich wypowiedzi, bo znam takie reakcje ze zbliżonych tematów. Smucić smuci, jak zawsze.
                  Proszę zobaczyć, że jednak sporo jest też postów, których autorzy zachowali i zdrowy rozsądek, i odrobinę choć wyobraźni, żeby zareagować adekwatnie do sytuacji.

                  Mówi pani o tym, jak trudno opisywać publicznie takie rzeczy z życia prywatnego, pisać o uczuciach itp, że czasem pani żałuje, że tutaj weszła a ja uważam, że to odważnie i dobrze, choćby ze względu na osoby w podobnej sytuacji, którym nie wystarczyło odwagi, albo nie miały aż takich podstaw, dowodów, żeby publicznie się otworzyć.

                  Mam nadzieję, że to wszystko się wreszcie dla państwa skończy, ale że będzie wasza historia przyczynkiem do zmian i świadomości w społeczeństwie na temat stalkingu, i prawa.
                  Trzymam kciuki.
                • enterzysta Re: druga strona 17.05.10, 09:51
                  Nawiążę raz jeszcze do artykułu, do którego link już podałem. Gdyby
                  nie dawało się znaleźć, jest tu:
                  www.skuteczna-psychoterapia.pl/a_nekacz.php
                  Z opisanego tam punktu widzenia popełnia pani poważny błąd pisząc tu
                  na forum, bo to najlepszy sposób, żeby tę osobę jeszcze bardziej
                  nakręcić. Ona czyta każde pani słowo i każdym się jeszcze mocniej
                  ekscytuje.
                  • 5sek Re: druga strona 17.05.10, 10:23
                    >>Inną grupą są osoby wrażliwe, ogólnie życzliwe ludziom i skłonne do
                    bezinteresownej pomocy. Nękacz bardzo często bierze bezinteresowną życzliwość za
                    objaw słabości i ktoś, kto z początku zwyczajnie chciał mu pomóc, łatwo może
                    zostać wmanipulowany w sytuację pozornie bez wyjścia. Nękacze są mistrzami
                    żebractwa, autodeprecjacji i brania na litość.<<


                    Dlaczego właśnie pan Adam? Ano może i dlatego.
                    Świetny artykuł.
                • bergmannn Re: druga strona 18.05.10, 14:01
                  Raczej nie wypowiadam się na forach ale Państwa historia mną wstąsnęła.
                  Jako pracownik akademicki jestem też często oceniany i sprawdzany w
                  internecie. Miałem w życiu epizod , kiedy pewna złośliwa i też dość
                  niezrównoważona ale psychicznie zdrowa osoba dzwoniła do mojej pracy, do
                  moich przełożonych z 'donosami' na mnie oraz rozesłała do moich sąsiadów
                  całkowicie nieprawdziwe i szkalujące informacje na mój temat. Pamiętam
                  stress, który temu towarzyszył, pomimo że sprawa jest w swoim wymiarze
                  nieporównywalna z Państwa gehenną.

                  Żadnej pomocy policji. Sąd umorzył sprawę po pierwszej rozprawie a sędzia
                  wyraźnie dała mi do zrozumienia że zaracam sądowi głowę głupotami i
                  powinienem z moimi stalkerem 'dogadać się'. Mój dręczyciel był całkowicie
                  racjonalną osobą która wiedziała doskonale na co może sobie pozwolić w
                  ramach permisywnego prawa.

                  Na szczęście dręczenie mnie przez rozpowszechnianie szkalujących
                  informacji skończyło się ale do dziś pamiętam dokładnie tamte emocje.
                  Skończyło sie właśnie wtedy, kiedy kosekwencje ataków na mnie zaczęły być
                  groźne dla stalkera. Okazało się wówczas, że jest w stanie opanować swoje
                  emocje i powstrzymać przed dalszymi działaniami wobec mnie.

                  Dlatego trzymam kciuki za Państwa. Ten artykuł w Gazecie pewnie pozwoli
                  Wam się z tego ostatecznie wydobyć. Są jednak setki ludzi, którym nie jest
                  dana możliwość przedstawienia drugiej strony.

                  Najbardziej jednak szokujące są wypowiedzi i komentarze publiczności.
                  Ludzie skupiają się na szczegółach; jak długo trwały rozmowy przez telefon
                  i czy stalkerka nie była prowokowana. To pokazuje jak trudno w takiej
                  sytuacji przebić się z prawdziwą wersją i obronić swoją reputację.

                  Niektórym ludziom nie mieści się w głowie że stalkerzy po prostu atakują
                  zupełnie bez prowokacji. Tu ofiara nie ponosi żadnej winy. Cała historia
                  odbywa się w głowie dręczyciela.

                  Nawet gdyby, co nie jest prawdą w tym przypadku, Magda P. była kochanką
                  lub dawną dziewczyną doktora. Czy wtedy jej zachowania byłyby
                  usprawiedliwione i dopuszczalne? Przecież tu wogóle nie chodzi o to co
                  zrobił doktor S ale to co ta kobieta wyprawia jemu i jego rodzinie przez
                  ostatnie 5 lat!
                  Pozdrawiam

              • brundlefly Re: druga strona 17.05.10, 01:53
                sarah007 napisała:

                Nie, nie wyobrazam sobie. Nie bede tez klamac, ze Panstwu
                > wspolczuje. Nie, nie wspolczuje.

                Ale my współczujemy Tobie.
                • justice77 Re: druga strona 17.05.10, 02:01

                  zdecydowanie.

                  brundlefly napisał:

                  > sarah007 napisała:
                  >
                  > Nie, nie wyobrazam sobie. Nie bede tez klamac, ze Panstwu
                  > > wspolczuje. Nie, nie wspolczuje.
                  >
                  > Ale my współczujemy Tobie.
            • kieliszecze Re: druga strona 17.05.10, 00:31
              niepotrzebnie daje się Pani wciągać w jakieś tłumaczenia
              • justice77 Re: druga strona 17.05.10, 00:36
                to prawda, pozno juz, a dobry wypoczynek to taka istotna sprawa.
                dziekuje i klaniam sie:)

                kieliszecze napisała:

                > niepotrzebnie daje się Pani wciągać w jakieś tłumaczenia
                • kieliszecze Re: druga strona 17.05.10, 08:56
                  pozdrawiam i życzę powodzenia!
            • hermina5 Re: druga strona 17.05.10, 00:33
              Nie mam powodu, zeby w to nie wierzyć.

              Ale zwyczajnie trudno mi racjonalnie zrozumiec, jak osoba, która
              gdzieś pracuje, styka się z ludzmi, ma męza(?- bo tak zrozumiałam
              podójne nazwisko) jednoczesnie robi to co robi, bo to wygląda jak
              podwójne zycie dla mnie. Ona chyba ma jakś rodzinę - nie mozna było
              spróbować od tej strony?
              • bene_gesserit Re: druga strona 17.05.10, 00:40

                Poczytaj o seryjnych mordercach (wiem, nie ta sama skala, ale nie o
                to chodzi) - znakomita czesc z nich byla zsocjalizowana, miala
                prace, czesto zony i dzieci, biale domki z ogrodkami i chodzila do
                sasiadow na grilla. A od czasu do czasu brali i mordowali kogos
                dlatego, ze przypominal im mamusię.
                • justice77 Re: druga strona 17.05.10, 00:45
                  otoz to.
                  :)

                  bene_gesserit napisała:

                  >
                  > Poczytaj o seryjnych mordercach (wiem, nie ta sama skala, ale nie o
                  > to chodzi) - znakomita czesc z nich byla zsocjalizowana, miala
                  > prace, czesto zony i dzieci, biale domki z ogrodkami i chodzila do
                  > sasiadow na grilla. A od czasu do czasu brali i mordowali kogos
                  > dlatego, ze przypominal im mamusię.
                  • sarah007 Re: druga strona 17.05.10, 01:01
                    A od czasu do czasu brali i mordowali kogos
                    > > dlatego, ze przypominal im mamusię.
                    Powodem morderstwa byl fakt, ze ktos przypominal mamusie. Proste.
                    Pytanie, co bylo powodem, ze Marta P. uwziela sie na doktora S.?
                    Powtorze, po raz niewiadomo ktory, ze nie mam najmniejszego zamiaru bronic czy
                    wybielac tej kobiety. Jej zachowanie jest obrzydliwe. Probuje zrozumiec, co bylo
                    przyczyna takiego jej zachowania. Nie sadze, ze doktor mial z nia romans, jednak
                    cos w jego zachowaniu czy w rozmowach sprawilo, ze ona zaczela sie zachowywac
                    tak a nie inaczej. I znow powtorze, nie winie go ani nie probuje "klasc winy
                    posrodku", szukam motywu jej zachowania.
                    • justice77 Re: druga strona 17.05.10, 01:09
                      choroba.

                      nie musial zrobic nic. NIC. zaistniec w polu widzenia. ot co.
                      innej przyczyny nie znajdziesz.

                      sarah007 napisała:

                      > A od czasu do czasu brali i mordowali kogos
                      > > > dlatego, ze przypominal im mamusię.
                      > Powodem morderstwa byl fakt, ze ktos przypominal mamusie. Proste.
                      > Pytanie, co bylo powodem, ze Marta P. uwziela sie na doktora S.?
                      > Powtorze, po raz niewiadomo ktory, ze nie mam najmniejszego zamiaru
                      bronic czy
                      > wybielac tej kobiety. Jej zachowanie jest obrzydliwe. Probuje
                      zrozumiec, co byl
                      > o
                      > przyczyna takiego jej zachowania. Nie sadze, ze doktor mial z nia
                      romans, jedna
                      > k
                      > cos w jego zachowaniu czy w rozmowach sprawilo, ze ona zaczela sie
                      zachowywac
                      > tak a nie inaczej. I znow powtorze, nie winie go ani nie probuje
                      "klasc winy
                      > posrodku", szukam motywu jej zachowania.
                      • sarah007 Re: druga strona 17.05.10, 01:28
                        Justice, a dlaczego ofiara nie stal sie kierowca taksowki, ktora ona przyjechala
                        do lekarza? Byl, zaistnial, nawet wczesniej niz dr S...Ci co mordowali, tez nie
                        latali po okolicy z siekiera tylko wybierali konkretne ofiary.
                        Wroce do artykulu, nie zastanawialabym sie i nie siedziala teraz przy
                        komputerze, gdyby nie tych kilka zdan na poczatku, opisujacych hmmmmm...brak
                        asertywnosci doktora S.
                        Gdyby wykonal zabieg, dokonal kontroli a po kilku dniach ona by zaczela wysylac
                        mu milosne smsy, sytuacja bylaby zdecydowanie inna.
                        Mnie interesuja, to, na ile jego zachowanie (swiadome lub nie) wplynelo na jej
                        dalsze postepowanie.
                        Caly czas chodzi mi o jedno, nie czy on jest "winny" tylko DLACZEGO AKURAT ON!
                        • justice77 Re: druga strona 17.05.10, 01:39
                          moze on wlasnie odpowiadal jej archetypowi mezczyzny. (to
                          nieswiadome)

                          (tamten z bialego domku i grilla tez zabijal podobne do mamusi, albo
                          te ktore mu mamusie akurat na mysl przywiodly)

                          czy to troche zaspokaja potrzebe odnalezienia ew. potrzeby,
                          wyjasnienia?


                          sarah007 napisała:




                          > Justice, a dlaczego ofiara nie stal sie kierowca taksowki, ktora
                          ona przyjechal
                          > a
                          > do lekarza? Byl, zaistnial, nawet wczesniej niz dr S...Ci co
                          mordowali, tez nie
                          > latali po okolicy z siekiera tylko wybierali konkretne ofiary.
                          > Wroce do artykulu, nie zastanawialabym sie i nie siedziala teraz
                          przy
                          > komputerze, gdyby nie tych kilka zdan na poczatku, opisujacych
                          hmmmmm...brak
                          > asertywnosci doktora S.
                          > Gdyby wykonal zabieg, dokonal kontroli a po kilku dniach ona by
                          zaczela wysylac
                          > mu milosne smsy, sytuacja bylaby zdecydowanie inna.
                          > Mnie interesuja, to, na ile jego zachowanie (swiadome lub nie)
                          wplynelo na jej
                          > dalsze postepowanie.
                          > Caly czas chodzi mi o jedno, nie czy on jest "winny" tylko DLACZEGO
                          AKURAT ON!
                    • sueellen Re: druga strona 17.05.10, 08:14
                      Nie sadze, ze doktor mial z nia romans, jedna
                      > k
                      > cos w jego zachowaniu czy w rozmowach sprawilo, ze ona zaczela sie
                      zachowywac
                      > tak a nie inaczej.

                      Przeczytaj ten artykul i odpowiedz sobie na pytanie co było takiego w
                      zachowaniu tego niemowlęcia, że akurat ono stalo sie obiektem
                      seksualnym??

                      www.tvn24.pl/0,1634309,0,1,zgwalcil-niemowle-aresztowanie-w-ketrzynie,wiadomosc.html

                      Nie rozumiesz, że niektórzy sa po prostu do szpiku źli i chorzy i to
                      jest jedyna przyczyna??
                      • justice77 Re: druga strona 17.05.10, 08:22


                        niektorzy tego nie rozumieją. odwoływałam się do różnych
                        argumentacji.
                        nic. to chyba potępione sumienia.

                        sueellen napisała:

                        > Nie sadze, ze doktor mial z nia romans, jedna
                        > > k
                        > > cos w jego zachowaniu czy w rozmowach sprawilo, ze ona zaczela
                        sie
                        > zachowywac
                        > > tak a nie inaczej.
                        >
                        > Przeczytaj ten artykul i odpowiedz sobie na pytanie co było
                        takiego w
                        > zachowaniu tego niemowlęcia, że akurat ono stalo sie
                        obiektem
                        > seksualnym??
                        >
                        > www.tvn24.pl/0,1634309,0,1,zgwalcil-niemowle-aresztowanie-w-ketrzynie,wiadomosc.html
                        >
                        > Nie rozumiesz, że niektórzy sa po prostu do szpiku źli i chorzy i
                        to
                        > jest jedyna przyczyna??
                    • 5sek Re: druga strona 17.05.10, 09:08
                      > Pytanie, co bylo powodem, ze Marta P. uwziela sie na doktora S.?

                      Najprawdopodobniej podczas któregoś deszczowego dnia, takiego jak np. dzisiaj,
                      Marta P-O ujrzała na zalanej wodą szybie ognistego anioła, który wyrzekł
                      grobowym głosem: "On ci jest, on, Adam Sidorowicz".
                      Z każdym kolejnym dniem, tygodniem, miesiącem anioł utwierdzał ją w przekonaniu,
                      że czyni słusznie, za pośrednictwem gadającej mikrofalówki.
                      • justice77 Przypadek Marty P. 17.05.10, 09:25
                        prawdę rzeczesz :)))))))))))))


                        swoja drogą, zastanawiam się, jak wygląda poniedziałek 17 maja w
                        życiu Marty P-O. czy przypomina choć przedsionek piekła, które
                        zgotowała p. Adamowi?
                        nie sądzę.
                        choć, być może, stanie się tak - na jej własne życzenie, zresztą.
                        upublicznienie sprawy, proces, ujawnienie personaliów, być może i
                        publikacje w literaturze fachowej (różnego typu, czy to
                        psychologicznej, czy porzuszającej zagadnienie internetu, ochrony
                        danych itd itd. ) ogromną krzywdę wyrządziła również sobie, czyniąc
                        się na zawsze "Przypadkiem Marty P."

                        jaki jest jej poniedziałek? czy już wzięła urlop na żądanie?
                        zwolnienie lekarskie?
                        mam nadzieję, że spotkała się już z lekarzem. jedyny ratunek, jedyna
                        szansa na jakikolwiek azyl, głównie psychiczny.


                        5sek napisała:

                        > > Pytanie, co bylo powodem, ze Marta P. uwziela sie na doktora S.?
                        >
                        > Najprawdopodobniej podczas któregoś deszczowego dnia, takiego jak
                        np. dzisiaj,
                        > Marta P-O ujrzała na zalanej wodą szybie ognistego anioła, który
                        wyrzekł
                        > grobowym głosem: "On ci jest, on, Adam Sidorowicz".
                        > Z każdym kolejnym dniem, tygodniem, miesiącem anioł utwierdzał ją
                        w przekonaniu
                        > ,
                        > że czyni słusznie, za pośrednictwem gadającej mikrofalówki.
                        • 5sek Re: Przypadek Marty P. 17.05.10, 09:48
                          > swoja drogą, zastanawiam się, jak wygląda poniedziałek 17 maja w
                          > życiu Marty P-O. czy przypomina choć przedsionek piekła, które
                          > zgotowała p. Adamowi?

                          Jest znacznie gorszy. Marta P. rozpoczyna dzień boży 17.05.2010 od zerknięcie w
                          lustro ;)

                          www.uprzejmiedonosze.pl/pl/forum/problemy-rodzinne-i-spoleczne/stan-zdrowia/marta-popiel-olszewska-zalamana-zdruzgotana-swinia-to-ja/1
                          • justice77 Re: Przypadek Marty P. 17.05.10, 10:00
                            nie wiem, czy jej egoizm i zaburzona percepcja pozwalają się tym
                            obrazem przejąć, poza tym, to bydlę z mikrofali gada nieprzerwanie,
                            jak się domyślam (oby nie eskalował), ale zgodzę się, że świadome
                            spojrzenie w lutro może być w jej przypadku absolutnym
                            horrorem..:)))))))))


                            nie śmiem już otwierać linków, to, co widziałam wczoraj,
                            przyprawiało o mdłości.

                            stalkerzy mają swoje 5 minut w Klasyfikacji chorób i zaburzeń,
                            dlaczego nie w Kodeksie Karnym?

                            5sek napisała:

                            > > swoja drogą, zastanawiam się, jak wygląda poniedziałek 17 maja w
                            > > życiu Marty P-O. czy przypomina choć przedsionek piekła, które
                            > > zgotowała p. Adamowi?
                            >
                            > Jest znacznie gorszy. Marta P. rozpoczyna dzień boży 17.05.2010 od
                            zerknięcie w
                            > lustro ;)
                            >
                            > www.uprzejmiedonosze.pl/pl/forum/problemy-rodzinne-i-spoleczne/stan-zdrowia/marta-popiel-olszewska-zalamana-zdruzgotana-swinia-to-ja/1
                    • bene_gesserit Re: druga strona 17.05.10, 11:21
                      > tak a nie inaczej. I znow powtorze, nie winie go ani nie
                      probuje "klasc winy
                      > posrodku", szukam motywu jej zachowania.

                      Tak, znajac sprawe z jednego artykulu, nie znajac Marty P, jej
                      zycia, biografii, profilu psychologicznego i wynikow badan, za to
                      sugerujac, ze sprowokowala ja jej ofiara zachowaniem cokolwiek nie
                      fair. Istotnie - dzialanie majace wiele sensu i taktu.
                      • hermina5 Re: druga strona 17.05.10, 12:05
                        Jak rany - czy ona napisala, ze ofiara spowodowala to swoim
                        zachowaniem?
                        Nie.

                        Dopóki nie ma racji drugiej storny, trzeba sie przyzwyczaic, ze bedą
                        takie komentarze - mimo 100 razy napisanego, ze ta kobieta nie
                        chciała sie wypowiadać ( w sumie nie dziwię się - co by tu mozna
                        bylo powiedziec?) .
                        Ktos tam opisał przykład taksowkarza, ktoremu dziewczyna dała bilety
                        na mecz. I to byl zawiazanie akcji "dziękowania - nękania", bo gosc
                        byl nawiedzonym kibicem.

                        Ta baba mogla spotkac na swojej drodze 20 lekarzy, a wybrała tego.
                        A nwet jak go wybrała, to nekanie 5 letnie jest dla mnie szokujące.
                        Moze brak asertywnosci na poczatku znajomosci tak ja rozzuchwalil.

                        Chodzi mi o najprostsze zasady takiej dziedziny jak wiktymologia.
                        Ktoś bedzie ofiarę idealną, ktoś inny nie. Choć bardzo bysmy tego
                        nie chcieli są pewne cechy, które na ofiare nas predysponują --
                        • easz Re: druga strona 17.05.10, 13:06
                          hermina5 napisała:

                          > Chodzi mi o najprostsze zasady takiej dziedziny jak wiktymologia.
                          > Ktoś bedzie ofiarę idealną, ktoś inny nie. Choć bardzo bysmy tego
                          > nie chcieli są pewne cechy, które na ofiare nas predysponują ----
                          > preciez wszystkie te szkoły walki dla kobiet maja z tego naiwne
                          > pogadanki na pierwszych zajeciach. 1500 razy wałkowany temat na
                          > feminizmie - teoretycznie mozesz chodzic naga w centrum miasta i
                          > nikt nie ma prawda cie zgwałcić, praktycznie jednak dopiero pistolet
                          > przy tej nagosci mógłby to zagwarantowac.

                          To odpowiedz mi wreszcie na to jedno pytanie - jest coś takiego jak 'sytuacja sprzyjająca', czy nie? Współodpowiedzialność ofiary inaczej - jest?

                          Bo może nie zauważyłaś, ale do tego się w końcu zawsze sprowadza takie stawianie sprawy przez różnych tadów & co. Myśl sobie jak uważasz, ale zawsze pamiętaj O TYM.
                      • easz Re: druga strona 17.05.10, 13:12
                        bene_gesserit napisała:

                        > > tak a nie inaczej. I znow powtorze, nie winie go ani nie
                        > probuje "klasc winy
                        > > posrodku", szukam motywu jej zachowania.
                        >
                        > Tak, znajac sprawe z jednego artykulu, nie znajac Marty P, jej
                        > zycia, biografii, profilu psychologicznego i wynikow badan, za to
                        > sugerujac, ze sprowokowala ja jej ofiara zachowaniem cokolwiek nie
                        > fair. Istotnie - dzialanie majace wiele sensu i taktu.

                        Myślę, że można dać spokój, bo chyba wiemy o co chodzi już teraz Herminie i jaki błąd popełniła a i Hermina nas kuma..?

                        W sumie może i dobrze, że i taki aspekt można tu było poruszyć w rozmowie, może niektórym da to coś do myślenia.
                        Ale teraz to już chyba za dużo w tym kierunku, za mocno? no i trole się zaczęły schodzić jak widzę...
            • bene_gesserit Re: druga strona 17.05.10, 00:39
              > hermina5 napisała:
              >
              > > No i dodam jeszcze jedno - to nigdy nie jest tak, ze ten szal
              > > stalkingu wział sie znikąd - ktoś na ciebie popatrzył i mu
              odbiło,
              > > a ty byłeś niewinny jak lelija i w ogóle.
              > > I dlatego jestem przekonaan, ze na początku tego artykułu
              doktor
              > > zwyczajnie kłamie, zeby nie wyjsc zle przed swoją narzeczona.

              Hermina, wejdze na forum Kobieta Bezpieczna i poczytaj z piec
              historii stamtad z rzedu. Albo znajdz sobie w necie artykul o
              zamordowanej Miss Polonia, ktora przed morderstwem stalker osaczal
              dobrych pare lat. Tak, byl powod - ona mu sie po prostu bardzo
              podobala.
              Nie znasz faceta, nie znasz jego zony, nie znasz Marty P - ale
              mozesz przeczytac do dzis jej plugawe i chore wpisy w calym
              internecie, ale swoje wiesz, co? Zadziwiające.
              • hermina5 Re: druga strona 17.05.10, 00:56
                Nie znasz faceta, nie znasz jego zony, nie znasz Marty P - ale
                > mozesz przeczytac do dzis jej plugawe i chore wpisy w calym
                > internecie, ale swoje wiesz, co? Zadziwiające.


                Zadziwiajace jest to, ze akurat ty bene, po wszystkich moich wpisach
                w tym watku chcesz zaczynać rozmowę znów od tego samego pułapu, na
                którym znajdowała się 4 godziny temu.
                • justice77 Re: druga strona 17.05.10, 01:06
                  to sie nazywa konsekwencja i stalosc przekonan. pewnie wiedza tez
                  jakas za tym stoi.

                  hermina5 napisała:

                  > Nie znasz faceta, nie znasz jego zony, nie znasz Marty P - ale
                  > > mozesz przeczytac do dzis jej plugawe i chore wpisy w calym
                  > > internecie, ale swoje wiesz, co? Zadziwiające.
                  >
                  >
                  > Zadziwiajace jest to, ze akurat ty bene, po wszystkich moich
                  wpisach
                  > w tym watku chcesz zaczynać rozmowę znów od tego samego pułapu, na
                  > którym znajdowała się 4 godziny temu.
        • kirke.online Re: druga strona 16.05.10, 19:58
          Skąd ja to znam? Brzmi znajomo.
    • buttercuo Re: druga strona 15.05.10, 11:09
      Marto Olszewska Popiel - witamy na forum.

      Chętnie usłyszymy Pani wersję - ale bez inwektyw i podszywania się pod 10 różnych osób.
      • ngc1983 Re: druga strona 15.05.10, 14:39
        O! Pani Marta dostała internetową anonimowością.
      • wredny.wielonickowiec Re: witamy na forum 15.05.10, 16:48
        Raczej pudło.
      • czarnuszka Re: druga strona 16.05.10, 20:24
        A może tak i nr telefonu Marty? Jakbyśmy tak do niej wszyscy dzwonili choć raz w
        nocy, to może by poskutkowało?

        Przerażające, że tacy ludzie są na wolności, nie są leczeni. Nigdy nie wiadomo,
        kiedy odbije im jeszcze bardziej i przejdą od słowa do czynu.

        Najwyższa pora, aby polskie prawo przewidywało prewencję, a nie dopuszczało
        zatrzymanie przestępcy dopiero wtedy, kiedy już kogoś zabił, choć groził mu
        wcześniej.

    • masta_rasta Ja pierdziele... 15.05.10, 11:33
      Brak słów. Współczucie, szybkiego kaftana dla tej pani życzę.

      No, ale dziwię się, że GW się tak tu z hipokryzją pochyla nad dramatem tego człowieka. Przecież zgodnie z poglądami pieszczochów gazwybu - naszych wspaniałych profesorów z liberalnej szkoły prawa karnego, jedynych postępowych, jedynych europejskich, jedynych humanitarnych, jedynych światłych... - nieistotna jest surowość kary tylko jej nieuchronność.

      Czyli perspektywa, że ta pani po latach użerania się, przymusowego doprowadzania na rozprawy, unikania wymiaru sprawiedliwości zostanie skazana powiedzmy na 2 lata w zawieszeniu na rok - jest zdaniem naszych mędrców jak najbardziej okej. Na ten moment nie mamy więc ani nieuchronności, ani surowości, ale mamy za to zadowolonych profesorów i zadowolonych przestępców.

      Szkoda, że tacy ludzie wynajdują sobie bogu ducha winne ofiary i nie padło na któregoś z tych liberalnych po.ebów, bo ich poglądy błyskawicznie uległyby ewolucji.
      • socjalliberal Re: Ja pierdziele... 15.05.10, 18:53
        "liberalnych po.ebów"

        No, szkoda rzeczywiście tej niesurowości, gdybyś za tę obrazę dostał
        dożywocie bez możliwości przedterminowego zwolnienia w więzieniu o
        zaostrzonym rygorze, albo karę śmierci, to Twoje poglądy mogłyby wyewoluować.

        Ach, racja, trochę to bez znaczenia, bo już nie mógłbyś się swoją
        ewolucją z nikim podzielić, hihi.
        • mayamaya123 Re: Ja pierdziele... 16.05.10, 18:53
          obraza a niszczenie komus zycia i kariery to jednak nie to samo? nie sadzisz?
          Mnie przeraza polskie zakichane prawo, zalosna policja, ktora nic nie moze , ale
          nie od dzis wiadomi ze w PL sa sprawy wazne i ważniejsze.
          • nikita_31 Re: Ja pierdziele... 16.05.10, 20:07
            "żałosna" Policja jest uzależniona od prokuratury. Istnieją w tym kraju
            tajemnice korespondencji itp itd, a operatorzy nie udostępniają danych swoich
            klientów na każde żądanie Policji. Takie prawo.
      • mario-radyja jak to sie mowi: 15.05.10, 21:30
        > Szkoda, że tacy ludzie wynajdują sobie bogu ducha winne ofiary
        > i nie padło na któregoś
        > z tych liberalnych po.ebów, bo ich poglądy
        > błyskawicznie uległyby ewolucji.

        konserwatysta to były lewicowiec, który padł przestępstwa
      • grundol1 nieistotna jest surowość kary tylko jej nieuchronn 16.05.10, 08:17
        > nieistotna jest surowość kary tylko jej nieuchronność.

        No przecież baranku ten przypadek to właśnie modelowy przykład bezkarności.
      • spokojny.zenek Re: Ja pierdziele... 16.05.10, 22:51
        masta_rasta napisał:

        > Czyli perspektywa, że ta pani po latach użerania się, przymusowego doprowadzani
        > a na rozprawy, unikania wymiaru sprawiedliwości zostanie skazana powiedzmy na 2
        > lata w zawieszeniu na rok - jest zdaniem naszych mędrców jak najbardziej okej.

        Ty miałeś jakiś kontakt z logiką, geniuszu? Na przykład widziałeś na wystawie,
        przechodząc obok księgarni, książkę pod takim tytułem?


        • masta_rasta Re: Ja pierdziele... 18.05.10, 00:41
          Ależ miałem geniuszu. Na tyle, żeby wyciągnąć logiczny wniosek, że zrozumienie krótkiego tekstu przekracza twoje możliwości intelektualne, co mnie zresztą zbytnio nie dziwi. Ale ponieważ jestem dobrego serca i litościwy to wyjaśnię ci łopatologicznie: kara powinna być i surowa i nieuchronna. Jedno i drugie. Koniunkcja. Wiem, że to beznadziejne zadanie, ale może dotrze.
    • freeexciter [...] 15.05.10, 12:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • roman512 Psychiczna brzydula! 15.05.10, 12:44
      Przecierz takich ludzi powinno sie dozywotnio izolowac!

      Brzydula zakochala sie, facet nie - wiec niszczy mu zycie.
      U mnie nie bylo by litosci za takie zachowanie.
    • giles Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 14:07
      szczerze wspolczuje.
    • funiaextra Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 15:32
      Przerazajaca historia a jeszcze bardziej przerazajaca jest
      bezkarnosc dreczycielki...
      • vaterunser Re: Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 18:41
        Na Zachodzie, np. w Niemczech stalking jest punktem w kodeksie
        karnym. Ale zanim się tam znalazł, tak jak bohater dzisiejszej
        opowieści cierpiało wielu niewinnych ludzi.

        Psychologia na tyle zbadała problem, że widoczne są wyraźne różnice
        między stalkingiem w wykonaniu kobiet i męzczyzn. Marta P. wpisuje
        się zupełnie obraz kobiet-stalkerek.

        Mążczyźni-stalkerzy raczej mszczą się za porzucenie, posuwają się
        nawet do mordu. Kobiety próbują najpierw coś "zbudować", czyli
        poderwać mężczyzne, zanim zaczynają go niszczyć.
    • greges58 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 16:24
      Co to jest " lajfu " ? ? ?

      Pozdrawiam ^ ^
      Grzesiek
    • ju-li1 Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 16:35
      Przeczytałam artykuł z najwyższym zdumieniem i zgrozą. Aż wierzyć się nie
      chce, że Polska jest cywilizowanym krajem, członkiem Unii Europejskiej. Prawo
      karne chroni przestępcę! W Austrii, gdzie mieszkam, terror telefoniczny i
      internetowy jest przestępstwem i policja oraz wymiar sprawiedliwości
      poradziłyby sobie z tą panią w kilka tygodni.
      • kadykianus Re: Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 17:07
        To nie prawda. Internet w Austrii jest tym samym Internetem co w Polsce i
        Chinach, USA i wszędzie indziej.
        Problemy jakie tutaj występują miałby także Austriak nękany przez Austriaczkę.
        To nie jest kwestia złapania tej baby, bo jak powiedziała policjantka, można by
        ją w 5 minut aresztować. Tylko co zrobisz, gdy ona powie, ze to nie ona nęka?
        Procedura prawna jest taka sama.
        • mattanijah Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 00:46
          Uwierz mi że są możliwości techniczne udowodnienia że to ona pisała te
          maile/posty. O ile ona nie jest świadoma tego jak działa sieć, to odpowiednim
          służby naprawdę szybko by się z tym uwinęły.
    • vito3 Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 18:25
      albo ta historia to kit albo pan mecenas sie nie popisal,grozby
      karalne to nie wykroczenie a na podstawie lancuszka poszlak ktory tu
      wystepuje[okolicznosci,telefon,negocjacje o zaprzestaniu nekania,]
      sad moze orzec kto jest autorem,w areszcie sledczym to dojscie do
      telefonu maja starzy bandyci z ukladami a nie jakas schizolka,warto
      pomyslec o odwecie dobre przyduszenie tej bladzi podzialaloby
      natychmiast mysle ze za kwartalna pensje pan doktor wynajalby
      fachowcow trzeba jednak uwazac by nie zatrudnic jakichs leszczy moze
      chociaz w tym mecenas okaze inwencje bo sprawa sie papra przez niego
      • face42 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 19:02
        Pomysł tyleż kontrowersyjny, co skuteczny.Znam historię babsztyla,
        który niszczył życie facetowi, jednak nie w internecie.Skończyło się na
        tym, że "nieznani sprawcy" zdeformowali jej kształtny nosek i
        zapowiedzieli replay w razie kontynuacji niehigienicznego trybu
        życia.No i skończyło się...
    • ubiquitousghost88 A gdzie to pisze, że ofiarami stalkingu mogą... 15.05.10, 18:52

      ...być tylko kobiety?
      Co to, mało kobiet ma hyzia?
      Czasami mężczyźni opędzić się nie mogą od idiotek!
    • brundlefly Smutna sprawa... 15.05.10, 19:07
      Nie ma co specjalnie liczyć na pomoc sądu czy policji. Nie mają jak na razie
      narzędzi prawnych. Oby ten i podobne przypadki spowodowały wytworzenie takich
      narzędzi - bo tylko taką drogą się to dzieje. Na początku jednak muszą być
      ofiary. Trafienie na natrętnego wariata/wariatkę to pech. Taki sam pech jak
      napotkać na drodze pijanego kierowcę, albo zostać w szpitalu zarażonym
      żółtaczką. Jeśli tej kobiecie sprawia satysfakcję niszczenie komuś życia to
      można jej chyba tylko współczuć, straszną tragifarsą musi być jej życie.

      Swoją drogą smutne jest też, że w Polsce prześladowań sądowych powinien się
      spodziewać artysta, który obrazi komuś uczucia religijne czy bezdomny, który po
      pijaku wyzwie prezydenta. Natomiast komuś kto ma taki problem pozostaje chyba
      tylko droga bohaterów "Długu" Krauzego aby uwolnić się od natręta -
      czylinajgorsza z możliwych. Niestety, każdy, nawet najbardziej normalny człowiek
      doprowadzony do ostateczności może stać się niebezpieczny i nieprzewidywalny.
      Życzę panu chirurgowi żeby nie stracił zimnej krwi i nie dał się sprowadzić na
      poziom. Jeśli pomogą mu media takie jak Gazeta czy Uwaga z tvn to działania tej
      kobiety mogą się okazać przeciwskuteczne i w efekcie pan Adam stanie się
      chirurgiem znanym i budzącym raczej pozytywne uczucia wśród ludzi niż negatywne.
      Jeszcze jeśli jakieś autorytety medyczne dodadzą do tego swoją pozytywną ocenę
      jego pracy. A to może się dodatnio przełożyć na jego karierę.
      • easz Re: Smutna sprawa... 15.05.10, 20:56

        Jedyne co, to nie chować się a wręcz opowiadać wszędzie swoją
        historię, tak jak ten lekarz robi, iść np. do prasy, do telewizji,
        nie wiem co jeszcze. Wiem, że pewnie pierwszą reakcją był wstyd,
        chęć zapadnięcia się pod ziemię, czy obudzenia z koszmaru, ale to
        nic nie da - uciekanie, chowanie się, zaprzeczanie, bo ta osoba -
        stalker i tak będzie robił swoje, np. obrabiał zawodowo tyłek
        wszędzie dookoła i to tak udatnie, że można potem tego i przez lata
        nie móc naprawić, nawet jak się już będzie miało pismo z sądu w ręce.
        Jeszcze gorzej jest w niedużym mieście, w jakimś hermetycznym
        środowisku itp. Koszmar.
      • ubiquitousghost88 To na co czekacie? 16.05.10, 12:33
        brundlefly napisał:

        > Nie ma co specjalnie liczyć na pomoc sądu czy policji. Nie mają jak na razie
        > narzędzi prawnych.


        ......W całej Unii są, a my już i narzędzia musimy importować z Chin?

      • kieliszecze Media już mu pomogły 16.05.10, 22:19
        kobieta przestała być anonimowa, wiadomo jak się nazywa, gdzie mieszka,
        kogo prześladuje.
        Straciła moc jednym słowem.
    • makaron1234 Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 19:48
      Matolectwo i nieuctwo tzw. dziennikarzy nowej generacji" przeraza mnie. Co to
      znaczy "lajf"? W slowniku j. polskiego nie ma takiego slowa. Czy to az tak
      trudno zajrzec do slownika j. angielskiego i napisac to slowo poprawnie? Od
      biedy jest wikipedia. Ale do tego potzreba miec troszeczke "oleum" w mozgu. A
      tu widac, ze nie tylko "oleum" brak, ale i mozgu.
      • brundlefly Re: Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 20:02
        Czy przeszło ci przez łeb, że to może być cytat z pisowni oryginalnej bohaterki
        artykułu prostaczku?
        • wicur Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 21:28
          brundlefly napisał:

          > Czy przeszło ci przez łeb, że to może być cytat z pisowni oryginalnej
          bohaterki
          > artykułu prostaczku?

          sam jestes prostak skoro zgadasz sie na kaleczenie jezyka polskiego.
          nalezy z tym walczyc bezlitosnie bo coraz wiecej takiej angielszczyzny
          pojawia sie w mediach
      • magda_sidorowicz Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 15:08
        "lajf" to rzeczywiście cytat zaczerpnięty z jednego z setek maili od marty
        popiel, które zaśmiecają skrzynkę mojego Męża. Proszę nie obrażać red.
        Staszewskiego, autora artykułu.
        • przecinek_cambridge Re: "lajf" to cytat z maila 16.05.10, 18:14
          Daj spokój - przecież to oczywiste dla każdego, kto nie jest kompletnym imbecylem...
    • williamadama Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 20:17
      Polecam The Onion Routing. Przydatne w takich sprawach...
      • brundlefly To nie jest akurat najlepsze miejsce 15.05.10, 20:24
        na reklamę takich rzeczy :)
      • three-gun-max Re: Będę koszmarem twojego lajfu 17.05.10, 09:59
        Babie to nic nie pomoże bo już podała facetowi swoje dane. Jedyny problem to policja i prokuratura, którym nie chce się ruszyć dupska po te babe.
    • easz Re: Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 20:48

      Matko i suko! To jak jakiś amerykański film normalnie. Szkoda że to
      nie film.
      Takich rzeczy jest rzeczywiście wcale nie tak mało i nie zawsze
      takie nękanie opiera się o nieszczęśliwe niby zakochanie bez
      wzajemności. Znam przypadek, kiedy osoba była prześladowana do
      uzyskania przez prześladowcę określonego celu, trochę jeszcze było
      to pociągnięte i kto wie jak byłoby dalej, gdyby nie pewne środki
      zaradcze. W każdym razie dla zdrowia prześladowanej osoby skończyło
      się to wszystko bardzo żle:(

      Pamiętam historię tej dentystki, pamiętam też sprawę dzięwczyny,
      której były chłopak rozsyłał w necie jej zdjęcia zrobione podczas
      stosunku i mam nadzieję, że wreszcie będzie na to konkretny
      paragraf. Miało to być ruszone jeszcze w tym roku, ale jakoś nic nie
      słychać... Może nagłaśnianie takich historii coś pomoże?

      Dobrze w tym wszystkim jest, kiedy są konkretne dowody i można je
      powiązać z konkretną osobą, nawet dla swojej tylko wiedzy. Najgorzej
      jest, kiedy ma się tylko podejrzenia, czy przeświadczenie nawet, ale
      tylko to, bo stalker jest tak dobry i jednak trzyma granicę, nie
      idzie na całość - wtedy można naprawdę oszaleć i wszędzie widzieć
      jego poczynania, nawet kiedy nimi nie są i nic nie da się zrobić,
      kompletnie. Mam nadzieję, że na takie coś też zostanie przewidziany
      jakiś sposób i zrobiony przepis.
    • madeingermany Re: Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 23:16
      dobry haker wystarczy by jej wywalić kompa czy komórkę w kosmos, a grupa ludzi
      może jej w taki sam sposób zatruć życie w necie jak lekarzowi
      • kieliszecze A po co 16.05.10, 22:27
        jak lekarz może załatwić babę legalnie i zgodnie z prawem i właśnie to robi.
        • three-gun-max Re: A po co 17.05.10, 10:00
          No robi i robi a jego żonka już prawie osiwiała ;-)) No ale nic, gość nadal wierzy w polską policje :)
          • kieliszecze Re: A po co 17.05.10, 10:40
            Nie doceniasz siły mediów :) właśnie odebrali jej wiarygodność w internecie
            • three-gun-max Re: A po co 17.05.10, 13:27
              Nie znasz zasady, że przy obrzucaniu gównem zawsze coś się przylepi? Ludzi wyszukujących w google nie obchodzi wojenka doktora z jakąś pokrzywdzoną panienką. Uznają, że facet jest niepewny i klikną na link do innego lekarza.
              • byakhee Re: A po co 17.05.10, 13:49
                Bardziej niepewny niz lekarz zalecajacy pobicie czy co Ty tam
                sugerujesz?
                • three-gun-max Re: A po co 18.05.10, 08:19
                  Zedecydowanie :) Ja np. już bym do tego lekarza nie poszedł.
                  • byakhee Re: A po co 18.05.10, 08:54
                    Hmmm, to ciekawe, bo w innym miejscu piszesz, ze sie nie sugerujesz
                    opiniami obcycych na internecie... Wiec czemu byc nie poszedl? :)
                    • three-gun-max Re: A po co 25.05.10, 14:27
                      na podstawie wypowiedzi samego zainteresowanego.
    • marek.18 Będę koszmarem twojego lajfu 15.05.10, 23:33
      Panie doktorze, a czy myślał pan o tym zeby odpowiedzieć tym samym?
      to może być skuteczna obrona. niech pan umieści na portalach gdzie reklamują sie prostytutki zdjęcie tej pani, numer telefonu, adres jej ojca jako adres agencji towarzyskiej. jestem pewien, ze jak pod dom zaczna zajezdzac taksówki z podchmielonymi amatorami uciech z prostytutką Martą, to i jej i szanownemu tatuskowi mina zrzednie. no i telefon bedzie musiala wylaczac.
      zycze powodzenia, trzymam kciuki.
      aha, jesli chodzi o anonimowosc w sieci. korzystalem z kawiarenek internetowych we Włoszech. za kazdym razem musialem okazac dokument ze zdjeciem, zapisywano moje dane i czas kiedy korzystalem z komputera. Przy czym kamery, monitoring - mowy nie ma o anonimowosci. u nas jest w tej dziedzinie jeszcze dzungla.
      • patrycjuszka101 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 11:18
        no wlasnie, ja bym chyba tak zrobila. gdybym znalazla sie w takiej
        sytuacji jak ten pan doktor i policja nie zareagowalaby po jednej
        prosbie o interwencie, to przestalabym sie p*eprzyc z taka wariatka
        i odpowiedziala tym samym.
        btw - ktos tu zamiescil imie i nazwisko tej pani. moze ktos wie
        gdzie ona pracuje i ma jakies jej zdjecie? warto byloby podac do
        wiadomosci internautow ;)
        • e.i.t.h.e.l Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 17:48
          Jakby zrobił to samo, to wtedy nie mógłby już z nią walczyć na drodze prawnej, bo dostałby taki sam wyrok jak ona. To tak jak za samosąd, też dostałoby się karę.
      • beata_sta Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 20:52
        To nie jest dobry pomysł,bo normalni ludzie tak nie postępują.I
        dlatego mają problemy.Co do kafejek we Włoszech -zdecydowanie jestem
        ZA.Dość już tego serwowanego przez psycholi brudu,chamstwa i syfu w
        necie.
    • coelka róznie to mogło być 16.05.10, 04:16
      jak dla mnie to jestem ostrożna w ocenie tego pana-lekarza, jak i tej pani,w takich sytuacjach prawda zawsze leży po środku,podobno nie było seksu tylko rozmawiali, pozatym dziewczyna mogła sobie coś nawyobrażać mam paru kolegów ale żadnemu kubeczków z napisami kocham cie nie kupuje w prezencie,dla mnie dziwne, że tak ze szczegółami gazeta opisuje tę sytuację w tak złym świetle pokazując tę dziewczynę i w tak dobrym tego pana(może ma znajomego dziennikarza) nie twierdzę, ze tak jest tylko dopuszczam taka możliwość, pokazując jednocześnie, ze sytuacja jest dwuznaczna a jeżeli to prawda to można spokojnie namierzyć bramy, adresy IP, można te panią podać do sądu z powództwa cywilnego, zbierając dowody jej winy np. wydruki z komputera,dowody ze świadków(ludzie którzy przeczytali w internecie i miało to wpływ na ich decyzję ),po zebraniu dowodów można również sądownie domagać się badań psychiatrycznych, jeżeli okaże się, ze jest w stanie odpowiadać świadomie za swoje czyny to można domagać się odszkodowania za wyrządzone szkody np. moralne i psychiczne, nawet gdyby egzekucja odszkodowania była trudna do wykonania to nieźle uprzykrzyłoby jej to życie, sprawa jest trudna, ale nie nie możliwa do wykonania, jeśli część maili wysyłała nie ze swojego komputera to również można to sprawdzić a i świadków więcej, jednakże sprawa dla mnie nie jest taka jednoznaczna i biało -czarna
      • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 10:40
        Na to też zwróciłam uwagę i mam dokładładnie takie samo zdanie jak
        ty. Te sytuacje z tym typem ludzi nie zawiazują sie, bo na ciebie
        spojrzeli i pogadaliscie i ktoś sobie coś uroił. Nie - oni wchodzą
        w interakcje i to dosc głeboko - to wiele wspólnych spotkań, kawek,
        rozmów, nawiazanie wiezi emocjonalnej, czesto gesto seks. Zabawa
        zaczyna sie w momencie, kiedy druga strona chce sie z tego układu
        wymiksować - wtedy zaczyna się zemsta.

        I szczerze mówiac, jak tak racjonalnie usiłuję spojrzęć na moja
        rownie, o ile nie lepiej, pojebana, byłą znajomą to uwazam, ze stan
        do którego doszła, był spowodowany powatarzajacymi sie zagraniami
        nie fair z drugiej strony. Ona po prostu postanowiła, ze z ofiary
        zamieni sie w przesladowcę i zacznie grac dwa razy lepiej niż jej
        byli partnerzy. To są sprawy dla terapeutów, ale jedno jest pewne -
        one wynikaja z zaburzonych relacji w ogóle , z tego, ze ktoś sie
        toba bawi, z pełną swiadomoscią , co robi, dajac ci jednocześnie
        traktować sie DIABLO serio.
        • patrycjuszka101 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 11:14
          ja akurat wierze bez problemu w prawdziwosc tej historii i nie widze
          w tym artykule zadnej przesady. swiat jest pelen debili, ktorzy
          sobie cos uroili. john lennon byl zabity przez swojego psychofana -
          myslicie, ze w jego przypadku tez byla jakas "druga strona tej
          historii"?
          ta marta p. chyba ma gigantyczny glod milosci i akceptacji i
          wystarczylo, że pan doktor byl do niej mily (bo niby co? mial
          traktowac chlodno i oschle swoich pacjentow?) zeby zaczela tworzyc
          sobi w glowie jakies niestworzone historie.
          • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 13:08
            Wyraznie masz napisane w artykule, ze ze soba flirtowali, ucinali
            długie rozmówki telefoniczne na wspólne tematy itp - czyli była na
            to zgoda OBU stron.

            To nie jest przypadek w stylu - ona była dwa razy na wizycie u
            lekarza i sobie uroiła, ze on ją kocha.
            • patrycjuszka101 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 13:45
              no i co z tego? ja np. mam bardzo wielu znajomych (obojga płci) i
              generalnie łatwo się zaprzyjaźniam z ludźmi, lubię (nawet z niedawno
              poznaną osobą) pogadać przez telefon, przejść się na kawę, ale TO
              JESZCZE NIC NIE ZNACZY.
              być może było przyzwolenie na to, żeby to była ciepła, przyjacielska
              znajomość. to tej kobiety w żadnym stopniu nie usprawiedliwia.
              a uroiła sobie ona coś na pewno, i to zdecydowanie. jeszcze byłabym
              w stanie zrozumieć, ten pierwszy prezent, że się kobieta zadurzyła
              po kilku spotkaniach i wysłała mu miśka i kubek z napisem "kocham
              cię" (czy coś takiego), ale jak jest jasna reakcja z drugiej strony,
              że on takiej relacji nie chce, to trzeba się z tym pogodzić i z
              godnością to przełknąć.
              dalsze zachowanie tej babki opisane w artykule świadczy tylko o tym,
              że ma coś głęboko nie w porządku z psyche i tylko potwierdza to, że
              od początku miała chore podejście do tego lekarza.
              • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 13:58
                Nic z tego . Oprócz tego, z e jak sie MA NARZECZONA, tak samo jak
                sie MA ŻONE, to się nie flirtuje z nowo poznaną pacjentką. Własnie
                dlatego, zeby nie miec potem takich problemów. Bo flirt to jednak
                coś innego niż pójscie na kawę i pogadanie o egzaminach.

                być może było przyzwolenie na to, żeby to była ciepła, przyjacielska
                > znajomość.

                Być moze. A byc moze był też poczatek romansu, seks i byc moze
                początek znajomosci bardzo sie panu doktrowi podobał, dopóki
                narzeczona sie nie dowiedziała. Szybki bilans, wybór i zerwanie .
                I wtedy ONA zaczyna się mscić.
                Pisze o tym, bo znam dokładnie IDENTYCZNA sytuację, tylko, ze
                szanowny zainteresowany był ...księdzem. I tez zapewne on
                przedsatawiałby ją jako zadurzoną parafiankę,której pomagał, a
                realia jednak były dramtycznie inne... Tutaj też znamy jedną
                relację. Co nijak nie zmiania faktu, z e ona ma problem psychiczny i
                raczej potzrebowalaby terapeuty niż wiezienia.

                • e.i.t.h.e.l Re: róznie to mogło być 16.05.10, 18:03
                  A dla mnie to zupełnie nie ma znaczenia, czy on z nią flirtował, romansował, czy zupełnie nic nie było. Jak niskie mniemanie o sobie trzeba mieć i jak puste życie, żeby potem bawić się w coś takiego, żeby czerpać z tego satysfakcję. Załóżmy, że jestem z mężczyzną w związku i nagle on mi mówi, że zakochał się w innej i że odchodzi. wiadomo, jest żal, smutek, wściekłość, bo to są normalne odczucia, ale one z czasem słabną i żyje się dalej normalnie. Czułabym się jak ostatnia idiotka próbując zmusić kogoś do miłości i zupełnie straciłabym szacunek do siebie za takie zachowania. Wolałabym zamiast marnować energię na zemstę zająć się budowaniem nowego, szczęśliwego życia. Dla tej kobiety może być przyjemne to, że robiąc tego rodzaju rzeczy, on nadal o niej myśli, a wręcz jest w centrum zainteresowania, może to ją motywuje.
                  • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 18:24
                    > Czułabym się jak ostat
                    > nia idiotka próbując zmusić kogoś do miłości i zupełnie
                    straciłabym szacunek do
                    > siebie za takie zachowania.

                    Ja pierdykam - ileż razy mozna napisac, ze TEJ kobiecie potrzebna
                    jest terapia. Ty nie jesteś nią , wiec co to w ogóle za porównania?
                    To tak jakbyś tlumaczyła tutaj, z enie wiesz jak mozna być seryjnym
                    mordercą...Mozna , bo te osoby mają taką psychę, a ta babka ma widac
                    taką psyche jaką ma - sama z tego nie wyjdzie na pewno, bo takei
                    rzeczy to się leczy.
                    • e.i.t.h.e.l Re: róznie to mogło być 16.05.10, 18:27
                      Ja mówię tylko, że to, że nawet jeśli ktoś by z nią flirtował, w żadnym stopniu nie usprawiedliwia jej zachowania jak niektórzy próbują to sugerować!
                    • jj43 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 19:22
                      tej kobiecie na początek to potrzebny jest prokurator, policja, obserwacja
                      psychiatry a potem sprawa sądowa lub pobyt w szpitalu. zamieniła ludziom życie
                      w piekło które trwa już parę lat a ty w swoich głupich komentarzach sugerujesz
                      ze sami sobie winni albo wymyślasz że powinni zlecić komuś "anonimowe obicie
                      ryja". A teraz pieprzysz o terapii. jakiej terapii? co ty w ogóle wiesz o tej
                      sytuacji że zaczynasz tworzyć jakieś alternatywne historie i znajdować drugie dna?
                      • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 19:37
                        Rozmawiaj z ludzmi dopiero wtedy, kiedy nauczysz sie czytać bez
                        własnych rozbudowanych nadinterpretacji tesktu oraz dotrze do ciebie
                        pojecie "kultura wypowiedzi"
                        • jj43 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 19:56
                          ty sobie herminka poczytaj co tu w tym wątku wypisałaś. w jednym masz rację:
                          "Kultury to jednak trochę by się przydało. Jak również umiejętności
                          czytania ze zrozumieniem, bez dopowiadania sobie całych historii. "
                          nie wstydzisz się tych żałosnych tekstów? Sugerujesz że dr S jest współwinny
                          i radzisz mu stosowanie tych samych metod (plus ew obicie ryja). skończy się
                          morderstwem.

                          Szczerze? To szczerze. Są stytuacje, w których tylko za
                          przeproszeniem, napisze dosłownie "anonimowe obicie ryja" pomaga.
                          Widać własnie tu tkwił wasz bląd.

                          Tyle tylko, z e ja
                          chyba najpierw sprobowałabym stosować jej metody - takie same
                          obrazliwe smsy zwrotne, dzwonienie i ublizanie, jej klatka schodowa
                          wytapetowana jej zdjeciem z jakimiś niedwuznacznymi hasłami

                          No i dodam jeszcze jedno - to nigdy nie jest tak, ze ten szal
                          stalkingu wział sie znikąd - ktoś na ciebie popatrzył i mu odbiło,
                          a ty byłeś niewinny jak lelija i w ogóle.
                          I dlatego jestem przekonaan, ze na początku tego artykułu doktor
                          zwyczajnie kłamie, zeby nie wyjsc zle przed swoją narzeczona.

                          I szczerze mówiac, jak tak racjonalnie usiłuję spojrzęć na moja
                          rownie, o ile nie lepiej, pojebana, byłą znajomą to uwazam, ze stan
                          do którego doszła, był spowodowany powatarzajacymi sie zagraniami
                          nie fair z drugiej strony.

                          >I seksu też nie było
                          No z bólem serca musze powiedziec, ze tego to akurat pani nie wie i
                          nigdy się nie dowie

                          • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 20:08
                            >Sugerujesz że dr S jest współwinny
                            Nie szanowna Pani, pani
                            • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 20:09
                              Nie, Szanowna Pani, Pani to sugweruje, jak rownież pani sugeruje
                              posuwanie sie do morderstwa. Takze radzę dobrze się nad sobą
                              zastanowić.
                              • kawier Re: róznie to mogło być 16.05.10, 20:30
                                "Oprócz tego, z e jak sie MA NARZECZONA, tak samo jak
                                sie MA ŻONE, to się nie flirtuje z nowo poznaną pacjentką. Własnie
                                dlatego, zeby nie miec potem takich problemów"

                                To Twoja wypowiedź. I jest w niej jest jednoznaczna sugestia, że doktor sam
                                sobie winny - bo gdyby nie flirtował to by teraz nie miał takich problemów.
                                A gdyby to trafiło na człowieka wolnego i do wzięcia - poflirtował, nawet
                                spotkał się z nią a potem stał sie ofiarą stalkingu - to co, tez byś powiedziała
                                że "przecież mógł nie flirtować to by uniknął takiego problemu"?
                                • sarah007 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 21:08
                                  No coz, przyznasz, chyba jednak, ze gdyby NIE FLIRTOWAL, to jest ogromna szansa,
                                  ze nie padl by ofiara stalkingu. Jest przyczyna, jest i skutek...
                                  • e.i.t.h.e.l Re: róznie to mogło być 16.05.10, 22:01
                                    Niekoniecznie, świadczy o tym wspomniana sprawa prześladowanej dentystki, która nie flirtowała, a ofiarą się stała.
                                • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 21:09
                                  >jest w niej jest jednoznaczna sugestia,

                                  Nie, sugestia winy doktora narodziła się w twojej głowie.
                                  To jest stwierdzenie , ze tak samo jak nie flirtuje się z
                                  pacjentkami mając narzeczona, tak samo nie zdradza sie zony, jesli
                                  się ją ma. Bo potem mogą być z tego problemy. To dokładnie zostalo
                                  napisane. Nie ma tu NIESTETY ANI SLOWA na temat twojej
                                  JEDNOZNACZNEJ SUGESTII, ze doktor jest czemukolwiek winny.
                              • jj43 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 20:56
                                ja tam nie wiem co ty sobie herminka myślisz ale piszesz głupoty - przecież
                                cytowałem bez wyrywania z kontekstu. radzisz doktorowi którego prześladuje
                                wariatka żeby zaczął jej dokuczać w ten sam sposób a w innym miejscu sugerujesz
                                ze powinien jej obić gębę. Piszesz o tym przynajmniej dwa razy w tym wątku. W
                                innym miejscu sugerujesz że marta p. jest zdrową psychicznie psychopatką. No to
                                pomyśl sobie jaki będzie efekt licytowania się z psychopatka znaczy zabawy "kto
                                mocniej kopnie". dla mnie jasne jest że skończy się tragicznie.
                                panią nie jestem, jestem starym facetem pod pięćdziesiątkę wrażliwym na
                                wypisywane przez ciebie durnoctwa które podlewasz obficie pseudointelektualnym
                                sosem niby-psychologii z popularnych poradników Swiata Książki.
                  • wicur Re: róznie to mogło być 16.05.10, 21:37
                    Czytajac posty i jeszcze raz ten reportaz dochodze do wniosku, ze ktos
                    zbiera material na napisanie pracy magisterskiej i zalezy temu komus na
                    jak najlicznieszych roznych opinii.
                • juesej2 Re: róznie to mogło być 18.05.10, 09:28
                  Hermina,nie mozna juz tego wytrzymac.Przez ile jeszcze godzin bedziesz
                  pisac jedno i to samo?Czy do ciebie nic nie dociera?Tyle
                  postow,dyskusji,tlumaczen pani Magdy zony lekarza i wszystko poszlo na
                  marne.Do tego byly jeszcze odnosniki do roznych forum i do literatury!A
                  ty dalej w kolko jedno i to samo!!!To juz jest zalosne.
                  • justice77 Re: róznie to mogło być 18.05.10, 09:47
                    odpuść, próbowałam dwa dni temu. bezskutecznie.
                    tu chodzi o tok myślenia, nie podstawisz pod tok Herminy swoich ani
                    moich wniosków.
                    poglądy co niektórych rewiduje życie, wyłącznie. pozdrawiam;)


                    juesej2 napisała:

                    > Hermina,nie mozna juz tego wytrzymac.Przez ile jeszcze godzin
                    bedziesz
                    > pisac jedno i to samo?Czy do ciebie nic nie dociera?Tyle
                    > postow,dyskusji,tlumaczen pani Magdy zony lekarza i wszystko
                    poszlo na
                    > marne.Do tego byly jeszcze odnosniki do roznych forum i do
                    literatury!A
                    > ty dalej w kolko jedno i to samo!!!To juz jest zalosne.
            • mayamaya123 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 18:56
              jezeli nawet to prawda to ja to usprawiedliwia??zastanów sie co piszesz:/ bo az
              przykro to czytac.
              • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 19:08
                >jezeli nawet to prawda to ja to usprawiedliwia?

                Wskaż mi, gdzie to napisałam.

                >zastanów sie co piszesz

                Ty również.
        • nikita_31 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 20:12
          masz takie podejście jak ci, którzy twierdzą że zgwałcona dziewczyna sama sprowokowała sprawcę bo miała czelnośc założyc krótką spódnicę. Gratuluję podejścia.
        • justice77 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 20:36
          skad ty to wiesz wszystko hermino? skad ta znajomosc rzeczy? skad ta
          infiltracja sytuacji i doglebne zrozumienie? skad to gdybanie?
          dlaczego tyle na ten temat piszesz, tak wnikliwie sledzisz watek? co
          ty wiesz, co owi ONI robia, jakie sa mechanizmy? i nawet znajoma taka
          posiadasz...a poslalas ja zyczliwie do terapeuty, o ktorym prawisz z
          koncem swego postu? moze ja poslij, co? znajoma to ofiara, powiadasz?
          a moze sobie cos uroila? skad wiesz, ze stalkerzy biora to tak DIABLO
          powaznie? nie diablo, chorobliwie. oto wlasciwe slowo. koniecznie
          powiedz o tym znajomej. niech sie leczy.
        • beata_sta Re: róznie to mogło być 16.05.10, 21:07
          Droga hermino,sorry ale piszesz bzdury,nie potrzeba tu żadnej
          interakcji,żadnych spotkań.Wiem co piszę,bo przez parę tygodni
          byłam "mordowana"przez jakiegoś czuba telefonami i smsami po tym,jak
          do mnie przypadkowo zadzwonił.Zaraz się rozłączył,i się
          zaczęło.Puszczał sygnały i pisał obrzydliwe obraźliwe smsy z różnych
          n-rów o każdej porze dnia i nocy.Nie odbierałam ani nie odpisywałam
          i to go w końcu zniechęciło.Operator miał mi już zmieniać numer
          tel.,na policji też byłam,bo ten co tego nie przeżył nie zdaje sobie
          sprawy,jakie poczucie zagrożenia stwarza taka sytuacja.
        • kieliszecze Re: róznie to mogło być 16.05.10, 22:35
          A ty ciągle tu? Miałaś już nie pisać:))
      • brundlefly Re: róznie to mogło być 16.05.10, 11:27
        Czekałem tylko kiedy się pojawi taki post i jakaś kobieta zacznie tamtą
        usprawiedliwiać, nie mając ku temu podstaw. Wręcz typowe.
        Po pierwsze - prawda nigdy nie leży po środku. Prawda leży tam, gdzie leży
        prawda. Relatywizowanie pewnych oczywistości natomiast jest nieprzyzwoite. Taką
        oczywistością np. jest fakt, że decyzja o zakończeniu znajomości (jakąkolwiek
        ona by formę przybrała) nie jest zbrodnią, ani czymś godnym potępienia, jest
        prawem każdego człowieka, zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Nawet gdyby mieli
        seks ze sobą, to co to miałoby zmienić? Nie rozumiem w jakim świetle miałby być
        przedstawiany ktoś, kto rozsyła fałszywe maile i wysyła groźby karalne trwałego
        okaleczenia - dobrym?!
        To naprawdę ciekawe. Nigdy nie spotkałem się ani wśród kobiet, ani wśród
        mężczyzn z sytuacją moralnego potępienia kobiety, która porzuciła mężczyznę, bo
        nie spełniał jakichś jej standardów, jej prawo do tego jest oczywiste, a jeśli
        facet coś tylko kwiknie to znaczy, że żałosny frustrat. Natomiast zazwyczaj przy
        sytuacji, w której mężczyzna porzucił bądź odmówił kobiecie znajdzie się kobieca
        grupa wsparcia, która nawet jak nie posiada na to dowodów czy informacji, będzie
        snuć domysły, że mężczyzna to najpewniej egoistyczna świnia, wykorzystał jak
        zabawkę i porzucił, a więc (w domyśle) należy mu się kara.
        • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 13:13
          naprawdę ciekawe. Nigdy nie spotkałem się ani wśród kobiet, ani
          wśród
          > mężczyzn z sytuacją moralnego potępienia kobiety, która porzuciła
          mężczyznę, bo
          > nie spełniał jakichś jej standardów, jej prawo do tego jest
          oczywiste, a jeśli
          > facet coś tylko kwiknie to znaczy, że żałosny frustrat.

          Doprawdy? To chyba nie czytasz gazet - ile kobiet zostało
          ZAMORDOWANYCH przez takich partnerów, kiedy zdecydowały się odejsc.
          Ostatnio np. złagodzono karę w moim miesci facetowi, który zarabał
          srubokrętem 36 letnia babke, która od niego odchodziła, na
          spotkaniu, na którym powiedziała mu, z e odchodzi. Spotkali się jak
          zawsze w hotlu i w tym hotelu zgineła.

          Nie wpomnęjuz o tym, z ecałkiem niedawno muzułmanin w tymze samym
          miescie zamordował swoja zonę i matkę swoich dzieci, bo uciekła od
          niego.

          akze jak widać to nie takie proste - bo facet moz enei neka, ale jak
          popatrzysz na zabójstwa po odejsciu partnera w statystykach to w 80%
          ginąKOBIETY.
          • brundlefly Re: róznie to mogło być 16.05.10, 13:39
            Ale ja nie pisałem o zachowaniu porzuconych mężczyzn tylko o reakcji społecznej.
            Takie rzeczy, o których piszesz zdarzają się, ale nikt raczej tych morderców nie
            próbuje bronić i szukać "prawdy po środku"
            • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 13:49
              Ale za chwilę mozna wyciągnąc inne zachowanie społeczne pt mobbing,
              które posrednio mówi, ze kobiety sa przerwazliwione i nie znają
              sie na zartach, bo to przecież zart jak szef pania Asie , 30 latke z
              dzieckiem, klepnie w tyłek, czy popowiada swiństwa wzywajac do
              siebie... Takei tam przewrazliwione cnotki, szef ludzki
              człowiek,zonę ma, a jak tak sie wobec pracownicy zaschowuje, to ona
              mu pewnei sie sama do łózka pcha.

              Takze reakcje społeczne juz w tych dwóch wypadkach pokazują, jak
              róznie ocenia się kobiety i mezczyzn w zaleznosci od punktu
              siedzenia TO SAMO SPOŁECZŃSTWO.
          • sanna.i Re: róznie to mogło być 16.05.10, 21:09
            Przykro mi hermina, ale twój przedmówca ma rację. Widac w tobie jakąś głęboką
            frustrację i uraz do facetów. To, że jakiś ciebie wykorzystał, nie oznacza, że w
            tym przypadku było tak samo.
            Po drugie, jesteś absolutnie niekonsekwentna. Piszesz, że "taki typ ludzi" nie
            nęka innych pod wpływem spojrzenia,że musiało być coś więcej. Na czyjeś
            argumenty o sprawie dentystki zmieniasz front i twierdzisz, że przecież piszesz
            TYLKO o tym wypadku.
            Może zastanów się najpierw, co chcesz przekazać, bo wychodzi tylko stek bzdur.
        • e.i.t.h.e.l Re: róznie to mogło być 16.05.10, 18:11
          Hej, nie pisz, że to jest typowe dla kobiet, bo ja nigdy bym się tak nie poniżyła, żeby się za jakimś uganiać, mimo, że on wyraźnie mówi nie. I jestem równie daleka, od usprawiedliwiania tej, jak i innych kobiet i mężczyzna o takim zachowaniu.
          • oldbay Re: róznie to mogło być 17.05.10, 03:21
            Nie znam kobiety, która przesladowałaby mężczyznę i jego rodzinę do
            tego stopnia i groziłaby mu obcinaniem palców i innymi okropnościami
            tylko dlatego, że ON JEJ NIE CHCIAŁ. Nie jest to typowe dla kobiet,
            oj nie jest.
            I nie ma absolutnie żadnego znaczenia czy on z nia raz poflirtował
            czy co. Nie chciał jej i tyle a ona nie może tego pojąć i wyjść z
            sytuacji z podniesioną głową.
            -
            oldbay
        • justice77 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 21:04
          całkowicie się z Tobą zgadzam. prawda leży tam, gdzie leży (patrz mój
          post do Pani Magdy). postu o którym mówisz spodziewałam się również,
          uderz w stół a nożyce się odezwą, jak to mówią. nie ma żadnego
          uzasadnienia dla perfidnego niszczenia komuś życia, mam nadzieję, że
          szybko ją zamkną. pozdrawiam

          brundlefly napisał:

          > Czekałem tylko kiedy się pojawi taki post i jakaś kobieta zacznie
          tamtą
          > usprawiedliwiać, nie mając ku temu podstaw. Wręcz typowe.
          > Po pierwsze - prawda nigdy nie leży po środku. Prawda leży tam,
          gdzie leży
          > prawda. Relatywizowanie pewnych oczywistości natomiast jest
          nieprzyzwoite. Taką
          > oczywistością np. jest fakt, że decyzja o zakończeniu znajomości
          (jakąkolwiek
          > ona by formę przybrała) nie jest zbrodnią, ani czymś godnym
          potępienia, jest
          > prawem każdego człowieka, zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Nawet
          gdyby mieli
          > seks ze sobą, to co to miałoby zmienić? Nie rozumiem w jakim
          świetle miałby być
          > przedstawiany ktoś, kto rozsyła fałszywe maile i wysyła groźby
          karalne trwałego
          > okaleczenia - dobrym?!
          > To naprawdę ciekawe. Nigdy nie spotkałem się ani wśród kobiet, ani
          wśród
          > mężczyzn z sytuacją moralnego potępienia kobiety, która porzuciła
          mężczyznę, bo
          > nie spełniał jakichś jej standardów, jej prawo do tego jest
          oczywiste, a jeśli
          > facet coś tylko kwiknie to znaczy, że żałosny frustrat. Natomiast
          zazwyczaj prz
          > y
          > sytuacji, w której mężczyzna porzucił bądź odmówił kobiecie
          znajdzie się kobiec
          > a
          > grupa wsparcia, która nawet jak nie posiada na to dowodów czy
          informacji, będzi
          > e
          > snuć domysły, że mężczyzna to najpewniej egoistyczna świnia,
          wykorzystał jak
          > zabawkę i porzucił, a więc (w domyśle) należy mu się kara.
        • coelka Re: róznie to mogło być 16.05.10, 21:06
          brundlefly napisał:

          > usprawiedliwiać, nie mając ku temu podstaw. Wręcz typowe.
          > Po pierwsze - prawda nigdy nie leży po środku. Prawda leży tam, gdzie leży
          > prawda. Relatywizowanie pewnych oczywistości natomiast jest nieprzyzwoite. Taką
          > oczywistością np. jest fakt, że decyzja o zakończeniu znajomości (jakąkolwiek
          > ona by formę przybrała) nie jest zbrodnią, ani czymś godnym potępienia, jest
          > prawem każdego człowieka, zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Nawet gdyby mieli
          > seks ze sobą, to co to miałoby zmienić? Nie rozumiem w jakim świetle miałby być
          > przedstawiany ktoś, kto rozsyła fałszywe maile i wysyła groźby karalne trwałego
          > okaleczenia - dobrym?!
          > To naprawdę ciekawe. Nigdy nie spotkałem się ani wśród kobiet, ani wśród
          > mężczyzn z sytuacją moralnego potępienia kobiety, która porzuciła
          >
          > snuć domysły, że mężczyzna to najpewniej egoistyczna świnia, wykorzystał jak
          > zabawkę i porzucił, a więc (w domyśle) należy mu się kara.
          po pierwsze nigdze nie napisalam, ze facet jest winny i wcale tego nie zakładam
          , tylko ze dopuszczam taka mozliwość, kłania sie czytanie ze zrozumieniem a
          prawda zawsze lezy po środku to tak jak przy rozwodach trudno znaleźc winnego a
          pozatym to jest przykład , ze nie gra sie na ludzkich uczuciach, które sa
          bardzo delikatne, nie daje sie w podtekscie drugiej osobie jakiejs tam nadziei a
          później z tego wycofuje , trzeba być odpowiedzialnym, a ty sytuacje traktujesz
          jak niektórzy wypadek w Smolensku było tak i tak i ja to wiem na PEWNO A NA
          PEWNO TO SOBIE POGADAC KAZDY Z NAS MOZE A ZYCIE MNIE NAUCZYŁO ZE NIE MA NIC NA PEWNO
          • sanna.i Re: róznie to mogło być 16.05.10, 21:12
            Hmmm, ile jeszcze nicków posiadasz?
            To raz.
            Dwa - w przypadku rozwodu często dziecinnie prosto znaleźć winnego.
            • coelka Re: róznie to mogło być 16.05.10, 21:53
              sanna.i napisała:

              > Hmmm, ile jeszcze nicków posiadasz?
              > To raz.
              > Dwa - w przypadku rozwodu często dziecinnie prosto znaleźć winnego.
              zapewniam cie ze nick mam tylko jeden ale ze w twojej głowie cos takiego mogło
              sie wykluc to pewnikiem ty masz ich kilka , widzisz co to jest insynuacja,
              której dokonałes i czemu zakładasz cos z góry, skąd wiesz ze wiesz, jak ja
              uwielbiam takich wszechwiedzacych, duzo nie róznisz się od tej marty
              załzyłeś/łas ze mam kilka nickow bezpodstawnie,przy rozwodach okreslenie winy
              nie jest proste ludzie robia sobie na złość , kłamia i oczerniaja sie na wzajem,
              sprowadzaja do sadu fałszywych świadków , dlatego niektóre sprawy rozwodowe sie
              ciagną, tylko trzeba zrozumieć to
          • justice77 hermina, to znowu ty? ktory to juz nick? 16.05.10, 21:28
            coelka napisała:

            > brundlefly napisał:
            >
            > > usprawiedliwiać, nie mając ku temu podstaw. Wręcz typowe.
            > > Po pierwsze - prawda nigdy nie leży po środku. Prawda leży tam,
            gdzie leż
            > y
            > > prawda. Relatywizowanie pewnych oczywistości natomiast jest
            nieprzyzwoite
            > . Taką
            > > oczywistością np. jest fakt, że decyzja o zakończeniu znajomości
            (jakąkol
            > wiek
            > > ona by formę przybrała) nie jest zbrodnią, ani czymś godnym
            potępienia, j
            > est
            > > prawem każdego człowieka, zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Nawet
            gdyby m
            > ieli
            > > seks ze sobą, to co to miałoby zmienić? Nie rozumiem w jakim
            świetle miał
            > by być
            > > przedstawiany ktoś, kto rozsyła fałszywe maile i wysyła groźby
            karalne tr
            > wałego
            > > okaleczenia - dobrym?!
            > > To naprawdę ciekawe. Nigdy nie spotkałem się ani wśród kobiet,
            ani wśród
            > > mężczyzn z sytuacją moralnego potępienia kobiety, która porzuciła
            > >
            > > snuć domysły, że mężczyzna to najpewniej egoistyczna świnia,
            wykorzystał
            > jak
            > > zabawkę i porzucił, a więc (w domyśle) należy mu się kara.
            > po pierwsze nigdze nie napisalam, ze facet jest winny i wcale tego
            nie zakłada
            > m
            > , tylko ze dopuszczam taka mozliwość, kłania sie czytanie ze
            zrozumieniem a
            > prawda zawsze lezy po środku to tak jak przy rozwodach trudno
            znaleźc winnego a
            > pozatym to jest przykład , ze nie gra sie na ludzkich uczuciach,
            które sa
            > bardzo delikatne, nie daje sie w podtekscie drugiej osobie jakiejs
            tam nadziei
            > a
            > później z tego wycofuje , trzeba być odpowiedzialnym, a ty sytuacje
            traktujesz
            > jak niektórzy wypadek w Smolensku było tak i tak i ja to wiem na
            PEWNO A NA
            > PEWNO TO SOBIE POGADAC KAZDY Z NAS MOZE A ZYCIE MNIE NAUCZYŁO ZE
            NIE MA NIC NA
            > PEWNO
          • rybitwa_czarna Re: róznie to mogło być 17.05.10, 01:07
            > prawda zawsze lezy po środku

            tylko do tego chcialam sie odniesc: nie, nie zawsze. z taką logiką mozna dojsc
            do niezlych absurdów, a nie do prawdy (ja np. twierdze, ze kupilam jedną bułkę,
            ty, że kupiłam 10. zatem prawda jest taka, ze kupilam 5?). taką logike
            stosujesz, bo przeciez nie wiesz, jaka jest prawda. (ja tez, swoja droga i nic
            mnei to nie obchodzi)
      • magda_sidorowicz Re: róznie to mogło być 16.05.10, 14:47
        Prawda nie zawsze leży po środku proszę Pani. I seksu też nie było. Nie kupuje
        Pani prezentów ani kubeczków swoim kolegom, ani też nie nęka ich Pani latami -
        to dobrze. To znaczy, że jest Pani normalna, ale nie wszyscy tacy są. Nie
        wszystkich ludzi można mierzyć własną miarą.
        Czy to na prawdę takie dziwne, że GW opisała martę popiel w złym świetle?? A
        widzi Pani jakieś choć maleńki promyczek "dobrego" światła padający na nią? Bo
        ja nie. Ta kobieta od 5 lat pakuje nam się z butami w życie i wnosi w nie dużo
        błota. Czy wie Pani jak to jest czytać o sobie lub kimś bliskim, że jest się
        bandytą, łapókarzem, zabójcą, damskim bokserem? Nie? A my z Mężem robimy to
        każdego dnia. Czy zdarzało się Pani odbierać setki telefonów od homoseksualistów
        w odpowiedzi na anons, którego Pani nie umieściła? Nie? A może dostawała Pani
        kiedyś dziesiątki smsów dziennie tak obrzydliwie obscenicznych i wyuzdanych na
        temat tego co taki człowiek robi z Panią albo Pani partnerem? Pewnie też nie. A
        może zdała Pani sobie w którymś momencie sprawę, że ta osoba wie gdzie Pani
        mieszka mimo, że nigdzie nie podała Pani do publicznej wiadomości swojego
        prywatnego adresu? A może wyjęła Pani ze skrzynki kiedyś lekko przerażającą
        przesyłkę? I wszystko przez to, że była Pani dla kogoś miła a później przez te
        wszystkie lata nie dała się sprowokować i nie zniżyła się do poziomu wariata.
        Nadal uważa Pani, że wina zawsze leży po środku. Bo ja nie. Trudno w to
        uwierzyć. Ja wiem. Mi też czasami wydaje się to nierealne, ale tak jest. Ludzie
        z zaburzeniami psychicznymi trochę inaczej postrzegają świat i gdzie indziej
        mają granice, jeśli w ogóle je mają.
        To co pisze Pani o drodze prawnej to oczywiście prawda. Tyle, że napisanie tego
        zajmuje chwilę a wprowadzenie w czyn lata.
        Przepraszam za mój ostry ton, ale przykro mi czytać takie rzeczy gdy tkwię w tym
        wszystkim od 5 lat. Nikomu nie życzyłabym podobnych doświadczeń. No może poza
        martą popiel.
        • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 15:45
          Nie chcę w ogole pisać w tym temacie, ale odpisze na ten post, bo
          pewne rzeczy sa dla mnie TAK oczywiste, ze go po prostu nie
          rozumiem.

          >I seksu też nie było

          No z bólem serca musze powiedziec, ze tego to akurat pani nie wie i
          nigdy się nie dowie - to tylko i wyłacznie kwestia zaufania do
          partnera.

          Ale nie to jest istotne. Pisze pani o setkach sms-ów i telefonów. A
          co to na Boga za problem zmienic numer i ZASTZEC jego numer? Takie
          trudne? Jesli nagle zaczeliby do mnei dzownic homoseksualisci w
          ilosci 5 dziennie, błyskawicznei zmienilabym numer.

          >wszystko przez to, że była Pani dla kogoś miła a później przez te
          > wszystkie lata nie dała się sprowokować

          Szczerze? To szczerze. Są stytuacje, w których tylko za
          przeproszeniem, napisze dosłownie "anonimowe obicie ryja" pomaga.
          Widać własnie tu tkwił wasz bląd.
          • easz Re: róznie to mogło być 16.05.10, 16:03
            hermina5 napisała:

            > A co to na Boga za problem zmienic numer i ZASTZEC jego numer?
            Takie trudne? Jesli nagle zaczeliby do mnei dzownic homoseksualisci
            w ilosci 5 dziennie, błyskawicznei zmienilabym numer.

            No, to powiedz mi jak to możliwe, że się tak robi, po czym znów się
            zaczynają telefony głupawe, albo głuche, mimo że się nie dawało
            nikomu podejrzanemu numeru? Czary, czy co? Mało wiesz o tym, co tacy
            ludzie potrafią, jak potrafią właśnie zaczarować otoczenie i uzyskać
            niemożliwe by się wydawało do uzyskania rzeczy.
          • 2jacenty Re: róznie to mogło być 16.05.10, 17:46
            "Przecież wystarczy zmienić numer..." Dobre! Tez jestem lekarzem i po to mam
            telefon, aby jego numer był znany pacjentom. Po to by mogli sie ze mną
            kontaktować. Kuriozalna propozycja aby zmienić i zastrzec numer telefonu wiąże
            się z zaprzestaniem pracy.
            Nie każdy używa telefonu tylko do przyjemności.
          • tigr Re: róznie to mogło być 16.05.10, 18:53
            > Szczerze? To szczerze. Są stytuacje, w których tylko za
            > przeproszeniem, napisze dosłownie "anonimowe obicie ryja" pomaga.
            > Widać własnie tu tkwił wasz bląd.

            Gratuluje pomyslu, jeszcze podpisz sie imieniem i nazwiskiem madralo... Niby jak
            to sobie wyobrazasz? Lekarz Adam Sidorowicz i jego zona Magda Sidorowicz probuja
            rozwiazac problem w cywilizowany sposob, zglaszaja sprawe na policje, do
            prokuratury... a jak te instytucje nie daja rady... to wynajmuja zbirow zeby
            rozwiazali sprawe??? Radze ogladac mniej hollywoodzkiego badziewia i
            odmozdzajacych telenowelek, najwyrazniej padlo Ci na mozg skoro piszesz na
            powaznie takie rzeczy.

            Ktos dal rade Panstwu Sidorowiczom zeby uderzyc w ta oblakana cipe jej wlasna
            bronia... jakies falszywe anonse w dziwkarskich portalach itp. Naprawde
            krzepiaca rada... Pomine juz fakt czysto techniczny... ze moze jej "walory
            fizyczne" moga nie przyciagnac wystarczajacej uwagi klientow nawet jako
            wyjatkowo taniej dziwki... to ta chora szmata spedza pewnie godziny dziennie na
            oczernianiu uczciwego czlowieka i... niby co? On takze ma zaczac sie taplac
            godzinami w jej bagienku??? Litosci... normalni ludzie, maja rodziny, uczciwa
            prace... czas wolny takze wola spedzac inaczej, niz na pisaniu paszkwili zeby
            odreagowac/zemscic sie na kims... kogo taka forma zemsty zupelnie nie ubodzie.
            Troche jakby w mysl zasady... nie kloc sie z idiota bo ten sprowadzi Cie do
            swego poziomu, a pozniej pokona wiekszym doswiadczeniem.

            Co sie zas tyczy tematu, to paradoksalnie rodzinie Sidorowiczow moze pomoc
            wlasnie ten artykul... i fakt, ze wystepuja w nim pod wlasnymi, niezmienionymi
            nazwiskami. Po pierwsze slad tego artykulu pozostanie w internecie i osoby
            szukajace opinii o lekarzu Adamie Sidorowiczu, a do tej pory trafiajace glownie
            na pomyje wylewane przez marte pipiel... w ten sposob uzyskaja swojego rodzaju
            maseczke na niewdychanie szamba. Po drugie... kolejny, opisany przypadek
            stalkingu przyblizy nas byc moze do momentu, w ktorym nasi prawodawcy zamiast
            licytowac sie na patriotyzmy, klocic o samoloty, krzesla i inne duperele...
            wezma sie wreszcie za rzetelna prace i stworza regulacje prawne chroniace
            uczciwych obywateli przed opisanymi w tekscie przypadkami. Jesli poslowie sami
            nie potrafia sklecic odpowiednich paragrafow... to niech przynajmniej zerzna
            gotowe wzorce z zagranicznych kodeksow.

            Naprawde jestem pod wrazeniem odwagi i takze poswiecenia Panstwa Sidorowiczow...
            Mam nadzieje ze przetrwacie Kochani ten obled silniejsi.
          • mayamaya123 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 18:58
            hermina zamilknij,zrób nam ta pzrysluge,ośmieszasz sie...ludzie nie dyskutujcie
            z ta baba .
            • hermina5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 19:12
              Kultury to jednak trochę by się przydało. Jak równiez umiejętności
              czytania ze zrozumieniem, bez dopowiadania sobie całych historii.
              • tigr Re: róznie to mogło być 16.05.10, 19:25
                hermina5 napisała:

                > Kultury to jednak trochę by się przydało. Jak równiez umiejętności
                > czytania ze zrozumieniem, bez dopowiadania sobie całych historii.

                Tobie przydalaby sie odrobina logicznego myslenia... Chcesz byc sedzia, to
                przesluchaj swiadkow... a nie snujesz jakies domysly (byl seks, czy go nie
                bylo... bla bla bla).
              • myszo_wata [...] 18.05.10, 13:40
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • jj43 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 19:07
            jak panią pani herminko nie daj bóg ktoś zgwałci to na pewno z przyjemnością
            będzie pani czytała forumowe opinie że nosiła pani za krótką spódniczkę i
            uśmiechała do gwałciciela. No bo sam się by nie przyczepił...
            pomysł że przyzwoity człowiek możne zlecić "anonimowe obicie ryja" i ze "tu
            właśnie tkwił wasz błąd" zadziwia. pochodzi pani z marginesu społecznego? Zna
            pani kogoś kto w pani imieniu może obić mordę? tak poważnie pytam, mnie by do
            głowy nie przyszło serio coś takiego napisać.
            I jak pani sobie wyobraża funkcjonowanie lekarza z zastrzeżonym i utajnionym
            numerem telefonu? niech pani herminko najpierw pomyśli a potem pisze.
          • bbuldogg Re: róznie to mogło być 16.05.10, 20:37
            Hermina - obicie ryja? Dlaczego ktoś ma się zniżać do tego poziomu?
            Od tego powinno być prawo. Prawo w tym wypadku powinno chronić
            doktora. I w tym tkwi problem.
            Prawda prawie nigdy nie tkwi po środku. Tkwi gdzieś pomiędzy, ale
            nierzadko bardzo blisko jednej ze stron. W tej sytuacji, to nie
            charakter znajomości jest problemem, ale nękanie. Sugerowanie żonie,
            że mąż mógł miec seks z kims innym, a ona o tym nie musi wiedziec
            jest niegrzeczne, wręcz ordynarne.
          • sueellen Do hermina5 16.05.10, 21:32
            Kobieto, czy ty za przeproszeniem czasem uzywasz mozgu?
            Ten czlowiek jest lekarzem w dodatku przyjmujacym pewnie prywatnie,
            wiec telefon to jego narzedzie pracy, podany dowiadomosci wielu
            osob, mozliwe ze dostepny na stronie internetowej.


            > No z bólem serca musze powiedziec, ze tego to akurat pani nie wie
            i
            > nigdy się nie dowie - to tylko i wyłacznie kwestia zaufania do
            > partnera.

            Dobre malzenstwo opiera sie na zaufaniu i Pani Magda, cokolwiek
            sadzisz, ma prawo a nawet powinna wierzyc mezowi. Na tym polega
            udany, dobry zwiazek. I musi byc naprawde swietny, zeby przetrwac
            takie pieklo. Wyrazy uznania.


            Są stytuacje, w których tylko za
            > przeproszeniem, napisze dosłownie "anonimowe obicie ryja" pomaga.
            > Widać własnie tu tkwił wasz bląd.

            Ludzie na poziomie nie znizaja sie do tego typu zagran. Poza tym,
            popdejrzenie padloby prosto na nich. Maja wystarczajaco klopotow
            zeby sie jeszcze tlumaczyc z pobicia chorej kobiety. Z reszta,
            pobicie jej nie uleczy. Czasy elektrowstrzasow minely - zapominasz,
            ze maja do czynienia z osoba chora psychicznie, ktorej nie
            wytlumaczy sie ani grozba ani prozba ani pobiciem. Poza tym, kazda
            akcja powoduje reakcje, a ,marta p tylko czeka na jakis ruch czy to
            ze strony doktora czy jego zony. Z reszta, jestem pewna ze wpis jego
            zony nawet na tym forum i opis ich cierpienia juz ja podbudowalo -
            to dla niej znak, ze jest skuteczna.
          • golfstrom Re: róznie to mogło być 16.05.10, 23:11
            > Szczerze? To szczerze. Są stytuacje, w których tylko za
            > przeproszeniem, napisze dosłownie "anonimowe obicie ryja" pomaga.
            > Widać własnie tu tkwił wasz bląd.

            Powstał swego czasu w Polsce taki film o tytule "Dług". Polecam.

            > No z bólem serca musze powiedziec, ze tego to akurat pani nie wie i
            > nigdy się nie dowie - to tylko i wyłacznie kwestia zaufania do
            > partnera.

            Dzizas, a co to za różnica, czy seks byl czy go nie bylo?
            Jesli przez swoja glupote/nieuwage/pospiech/lekcewazenie nadepniesz komus na palce w autobusie, czy to znaczy ze ten ktos moze Ci polamac rece i nogi?

            Szczerze mowiac nie za bardzo rozumiem, o co sie bijesz.
            Sprawa jest dosc ewidentna. Jedyne, co w tej chwili robisz, to dobijasz juz i tak zaszczuta kobiete.

            Niezwykle... humanitarne.
          • cherry.coke Re: róznie to mogło być 19.05.10, 12:14
            hermina5 napisała:

            > No z bólem serca musze powiedziec, ze tego to akurat pani nie wie i
            > nigdy się nie dowie - to tylko i wyłacznie kwestia zaufania do
            > partnera.

            Jestes jakas opetana na punkcie tego rzekomego seksu. Napisalas o tym od czapy
            kilkadziesiat postow, i mimo tego, ze podano ci kilkadziesiat przykladow, kiedy
            ktos padl ofiara przesladowan z przyczyn zupelnie losowych ciagle tepo ciagniesz
            temat.

            Wyjasnienia widze trzy - albo przezylas cos podobnego i projektujesz. Albo
            jestes znajoma stalkerki i wierzysz w to, co opowiada. Albo stosujesz znany
            mechanizm redukcji dysonansu - "jak to mozliwe, ze ktos zostal zaatakowany czy
            zgwalcony bez powodu? przeciez musial cos zrobic! Ja tego nigdy nie zrobie wiec
            jestem bezpieczna!". A jusci.

            > Ale nie to jest istotne. Pisze pani o setkach sms-ów i telefonów. A
            > co to na Boga za problem zmienic numer i ZASTZEC jego numer? Takie
            > trudne? Jesli nagle zaczeliby do mnei dzownic homoseksualisci w
            > ilosci 5 dziennie, błyskawicznei zmienilabym numer.

            A to juz jest po prostu glupie. Wiesz na czym polega praca lekarza i kontakty z
            pacjentami? Moglby zmieniac numer co tydzien, a i tak musialby go gdzies oglosic.
        • lubicielka Re: róznie to mogło być 16.05.10, 18:27
          Bardzo Państwu współczuję i mam nadzieję, że sprawa znajdzie szybki koniec.
          Czasami trzeba wziąć sprawiedliwość we własne ręce i sądzę że po tym artykule
          znajdzie się wielu chętnych do realnej pomocy:)
          Internetowa brać ma jakiś pomysł jak zblokować Martusi złe pomysły?
          • autokrata.fetyszysta Re: jak zblokować Martusi złe pomysły? 18.05.10, 01:35
            Przede wszystkim - trzeba doprowadzić do przebadania delikwentki przez psychiatrę (zanim zrobi jakąś fizyczną krzywdę komuś lub sobie)
        • justice77 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 20:53
          Pani Magdo. Wyrazy glebokiego wspolczucia, ale tez oddaje Pani honory
          wszelkie za trwanie przy mezu, niech trwa Pani, trwajcie Wy, ten
          koszmar kiedys sie skonczy, czego z calego serca Panstwu zycze.
          Marcie zycze szybkiego spetania kaftanem i pomyslnego leczenia. Albo
          odsiadki, sama nie wiem, co dla niej lepsze. Czytam posty i smiem
          twierdzic, ze ujawnila sie na tym forum, tlumaczac dokladnie, co, jak
          i dlaczego. zgadza sie to z opinia psychiatry w artykule - ma
          oczywiscie swiadomosc tego, co czyni. jest wiec i chora i w jakis
          sposob przezarta zlem. wiec moze jednak wiezienie. mam nadzieje, ze
          bez zawieszenia, wymiar sprawiedliwosci i tak skompromitowal sie juz
          dosc w Panstwa sprawie. odnoszac sie do Pani wypowiedzi, oczywiscie,
          ze prawda nie zawsze lezy posrodku, nie mam watpliwosci co do
          uczciwosci Pani meza. prosze sie nie dac nigdy zbic z tropu.
          czlowiekowi choremu, chorobliwie zlaknionemu uczucia, uwagi,
          wystarczy spojrzenie, by uroil sobie wielka milosc. trwajcie. zycze
          Wam wiele sily. sprawiedliwosc, daj Bog, nadejdzie. i niechze Pani za
          nic na tym forum nie przeprasza, ma Pani absolutne prawo do ostrego
          tonu wobec swojego przesladowcy. ja nawet nie jestem w stanie ogarnac
          tego, co przezywacie.
        • three-gun-max Re: róznie to mogło być 17.05.10, 08:58
          Nie, żebym coś sugerował ale raczej będziesz ostatnią osobą która dowie się czy był seks czy go nie było :DD Skoro pan doktor zabrał się za wyrywanie studentki to czemu miałby opierać się pacjentce? :)

          No ale do rzeczy: Czemu pan doktor nie złożył zawiadomienia o przestępstwie (groźby, pedalskie anonse, przesyłanie gołych fiutów) tylko bawił się w oskarżanie z paragrafów o wykroczenie? Przecież to właśnie przez to buja się z tą babką już tyle czasu. Gdyby od razu zgłosił przestępstwo to babke zamknęli by raz dwa.
      • murderdoll Re: róznie to mogło być 16.05.10, 16:32
        coelka napisała:

        > jak dla mnie to jestem ostrożna w ocenie tego pana-lekarza, jak i tej pani,w ta
        > kich sytuacjach prawda zawsze leży po środku
        > dziwne, że
        > tak ze szczegółami gazeta opisuje tę sytuację w tak złym świetle pokazując tę dziewczynę i w tak dobrym tego pana
        jednakże sprawa dla m
        > nie nie jest taka jednoznaczna i biało -czarna

        Nawet gdyby miał z nią romans, to niczego nie zmienia, zerwanie z kimś nie jest przestępstwem! Jestem w stanie zrozumieć, że kiedy mężczyzna zachowa się wobec kobiety po świńsku, ta może mu wyciąć numer w stylu obrzucenia jajkami samochodu (i vice versa), ale to co robi ta dziewczyna jest niewybaczalne i nie powinno się jej tłumaczyć.
      • vandikia Re: róznie to mogło być 16.05.10, 19:24
        nawet jeśli byłby seks to co? to znaczy, że w przypadku zerwania osoba
        opuszczona ma prawo do takich zachowań jak opisane powyżej?????
        jakieś kiepskie rozumowanie widzę...
      • stopp5 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 19:34
        Masz tu próbkę twórczości tej pani. Łatwo rozróżnić jej kolejne "wcielenia" po
        charakterystycznej manierze pisania.
        htmlgear.tripod.com/guest/control.guest?u=sppnn0&i=1&a=view
        A to tylko bardzo wąski wycinek wyczynów tej pani.
        Proszę mi powiedzieć, jakież to operacje ratujące życie przeprowadza specjalista
        od chirurgii estetycznej? A o tym i rzekomych łapówkach za ratowanie życia ta
        pani pisze gdzie się tylko da.
        Żadnych konkretów - gdzie, kiedy, jaka operacja.

      • nikita_31 Re: róznie to mogło być 16.05.10, 20:00
        A nie pomyślałaś, że można czasem trafic na świra? Który wyobrazi sobie coś
        czego po prostu nie ma? A świrów ci dostatek na tym świecie. No i specjalistko
        od prawa - do sądu cywilnego idziesz z pozwem przeciwko konkretnej osobie - jak
        twoim zdaniem udowodnic, że to Marta P. jest autorką wszystkich postów? I o ile
        się nie mylę w postępowaniu cywilnym sąd nie zleca badań psychiatrycznych.
    • wasyldwa Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 08:41
      Masakryczne łatwo jest sprawdzić w necie fakty opisane w tym tekście.
      Wystarczy wguglać nazwisko doktora i wyskakują dziesiątki wpisów, wyposażonych
      w szokujące zdjęcia. To jak oglądanie na żywo ulicznego ataku kiboli.
      • stopp5 język i sposób pisania 16.05.10, 19:45
        wskazują na jedną i tę samą osobę choć używa przeróżnych ników.
        Osobę z mocno zaburzonym sposobem postrzegania świata i o niskim poziomie kultury.
    • stefek2 Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 08:45
      Jakieś to dziwne... Rzecz sprowadza się do ZMIANY nr telefonu-proste? Poza tym
      odnoszę wrażenie,że p. Sidorowicz nie ma czasu na pracę tylko lata po necie i
      szuka opinii na swój temat-jaki wrażliwiec :-) Jego pacjenci i przyszli
      pacjenci też tylko po necie surfują i szukają opinii na jego
      temat....obłęd.Nie zmienia to faktu ,że baba jest chora. Proponuję więcej
      dystansu do siebie i wyłączenie netu :-)
      • patrycjuszka101 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 10:57
        zmienic numer telefonu jest latwo, ale taka wariatka bez problemu
        dotrze do nowego. poza tym jesli jest to lekarz to chyba logiczne,
        ze pacjentom podaje jakis kontakt do siebie.
        niepotrzebnie bagatelizujesz internet - czy ci sie to podoba czy nie
        jest to dla ludzi wspolczesnie jedno z najwazniejszych zrodel
        informacji. szukam lekarza/budowlanca/sprzatacza? najlatwiej jest mi
        wygooglowac. tak samo jak chce znalezc informacje na temat
        jakiejkolwiek osoby.
        problem jest wlasnie w tym, ze internet jest w ogromnej czesci
        nieuregulowany. gdyby ta pani napisala w gazecie, ze dr. Sidorowicz
        to zabojca, mengele i co tam jeszcze, blyskawicznie zostalaby
        skazana za znieslawienie. internet zapewnia niestety takim ludziom
        anonimowosc i bezkarnosc.
        ja akurat wierze bez problemu w prawdziwosc tej historii. i nie
        podkreslajcie prosze, ze "zawsze jest druga strona" i z punktu
        widzenia marty p. moze to inaczej wygladac. swiat jest niestety
        pelen idiotów i psycholi.
      • patrycjuszka101 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 11:00
        poza tym ciekawa jestem, czy ty mialbys taki "dystans" do siebie,
        gdyby ktos wypisywal o tobie gigantyczne brednie i centralnie
        obrazliwe rzeczy. jedna czy dwie uwagi mozna zignorowac, ale wyobraz
        sobie, ze prowadzisz dzialalnosc gospodarcza i przez wpisy jakiejs
        debilki tracisz polowe klientow.
        wylaczenie netu i "dystans" by ci w tym przypadku nie pomogl
      • bene_gesserit Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 20:06
        A teraz stefus sobie wyobrazi, ze jest reprezentantem zawodu
        zaufania publicznego i ze od dobrych paru lat ma szarganą opinię na
        wszelkie mozliwe sposoby. Do tego otrzymuje niekonczonce sie
        telefony od roznych zboczkow o rozynych porach dnia i nocy oraz
        skargi, co spotka stefcia zonę i dziecko.

        I ze stefcio w koncu ma dosyc, bo zmienic numeru telefonu nie moze
        (taki zawod), stalker doskonale wie, gdzie stefcio mieszka i gdzie
        pracuje, wiec stefcio udaje sie na policje, ktora jest tak bezradna
        i beztroska, ze sprawa w sadzie pada. Wiec stefcio jest bezradny.

        I niech teraz stefcio pomysli, ze w artykule na ten temat jakis
        baran pisze o poczuciu humoru czy innym 'wiecejdystansie do
        siebie'. Stalking to koszmar, ktory moze zniszczyc zycie nie tylko
        przesladowanego, ale wszystkich jego bliskich.

        Niektore przesladowania koncza sie smiercia przesladowanego, albo -
        w najlepszym przypadku - gwaltem badz kalectwem. Stefcio najpierw
        pomysli, potem poczyta, potem znow pomysli, a dopiero potem pisze -
        nigdy w odwrotnej kolejnosci.

        Sidorowiczom zycze z calego serca, zeby ten koszmar sie skonczyl i
        dziekuje, ze zdecydowali sie naglosnic te historie. Byc moze, jak
        zauwaza to wiele osob powyzej, przyczyni sie to i do zmiany prawa,
        i do wiekszej swiadomosci organow scigania i sadowniczych. Trzymam
        kciuki, nie dajcie sie!
      • sueellen Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 21:50
        Jego pacjenci i przyszli
        > pacjenci też tylko po necie surfują i szukają opinii na jego
        > temat....obłęd.


        Nop, to w takim razie ja tez popadlam w obled, bo:
        - kupujac sprzet gospodarstwa domowego, komputer, telewizor,
        samochod itp szukam opinii innych uzytkownikow w necie
        - lece na wakacje? Szukam opinii na temat biura podrozy
        - Wynajmuje dom przez agencje? - szukam uwag i komentarzy

        To samo z lekarzami. Nie bez powodu na allegro/ebay wystawia sie
        komentarze. Na forach o ciazy i porodzie jest cala masa watkow pt
        poplecam szpital/polozna/ginekologa.
        • three-gun-max Re: Będę koszmarem twojego lajfu 17.05.10, 09:05
          Raczej wypada ci współczuć, że przy wyborze jakiegoś produktu sugerujesz się opiniami anonimowych osób.
          • sueellen Re: Będę koszmarem twojego lajfu 17.05.10, 11:44
            Oczywiscie - i w 99% przypadków dobrze na tym wychodze. Kieruję sie
            rowniez zdrowym rozsadkiem i ignoruje komentarze, które wyglądają na
            bezinteresowne oszczerstwa.
            • three-gun-max Re: Będę koszmarem twojego lajfu 17.05.10, 13:28
              No to widać łatwo cie wkręcić :-) Idealny konsument :-)
              • byakhee Re: Będę koszmarem twojego lajfu 17.05.10, 20:09
                Wnioskujac, Ty kierujesz sie opiniami tylko tych, ktorych znasz,
                czyli nie posiadasz produktu, ktorego nie posiada krewny lub znajomy
                tak?
                • three-gun-max Re: Będę koszmarem twojego lajfu 18.05.10, 08:17
                  Ja kieruje się jakością :)
                  • byakhee Re: Będę koszmarem twojego lajfu 18.05.10, 08:56
                    Wiesz, nie na wszystkim sie ludze znaja. I nie zawsze mozna na
                    pierwszy rzut oka poznac, ze cos bedzie dobrej jakosci, a "marka"
                    tez tego nie gwarantuje. To co w takiej sytuacji maja ludzie robic?
                    Kupowac na slepo?
      • titta Re: Będę koszmarem twojego lajfu 18.05.10, 01:44
        Ten pan nie jest internista i opinia na jego temat jest jednak
        istotna dla potencjalnych klijetow, podobnie jak mozlowosc kontaktu
        osobistego.
    • sugga Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 10:13
      A ja już około 2 lat dostaje zboczone smsy od napalonego psychola
      ktory podszywa sie po kobiete.Najgorsze jest że nie za bardzo można
      temu zaradzić.Jak opowiadam o tym znajomym to każdy sie dziwi że
      tacy ludzie w ogole bezkarnie chodza po ulicach
      udajac ''normalnych''.
      • bene_gesserit Wszystkie ofiary stalkingu powinny 16.05.10, 20:09
        zajrzec tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/f,529,Bezpieczenstwo_kobiet.html i
        poczytac forum albo zalozyc wlasny wątek. Forum ugina sie od rad co
        robic, jak sie zachowac, jakie sa sposoby wyjscia z stuacji itd.
    • czesiekkk Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 11:27

      - Może trochę flirtowałem - przyznaje dziś Adam. - To były przyjemne rozmowy z
      kobietą, trudno powiedzieć, kiedy przyjemność zmienia się w flirt. Ale nie było
      podtekstów. Nie było też żadnej randki, żadnego spotkania prócz tych dwóch wizyt
      w gabinecie.

      Więcej...
      wyborcza.pl/1,75480,7867652,Bede_koszmarem_twojego_lajfu.html#ixzz0o59lcfTB
      No właśnie, co innego historia pani stomatolog, która po prostu wyrwała zęba
      młodemu, chłopakowi, który zadurzył się w niej i zaczął ją po odtrąconych
      zalotach nękać. A co innego "Może trochę flirtowałem".

      • brundlefly Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 11:31
        Ale ja się pytam, co w tym innego. Flirt to jakieś przestępstwo?

        forum.gazeta.pl/forum/w,904,111489357,111528635,Re_roznie_to_moglo_byc.html
      • patrycjuszka101 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 11:34
        nawet jesli "troche flirtowal" TO CO Z TEGO? czy to usprawiedliwia
        nękanie, natretne wysylanie serduszek, misi, smsow, a potem
        zrujnowanie zycia kolesiowi i wypisywanie o nim stosu bredni w
        internecie?
        mam nadzieje, ze ta babka wyladuje w pyschiatryku lub wiezieniu
        • ubiquitousghost88 brundlefly stwierdził, że "nie ma narzędzi". Klops 16.05.10, 12:36
          patrycjuszka101 napisała:

          > nawet jesli "troche flirtowal" TO CO Z TEGO? czy to usprawiedliwia
          > nękanie, natretne wysylanie serduszek, misi, smsow, a potem
          > zrujnowanie zycia kolesiowi i wypisywanie o nim stosu bredni w
          > internecie?
          > mam nadzieje, ze ta babka wyladuje w pyschiatryku lub wiezieniu
      • kozak2222 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 15:47
        czesiekkk napisał:
        > No właśnie, co innego historia pani stomatolog, która po prostu
        > wyrwała zęba młodemu, chłopakowi, który zadurzył się w niej i
        > zaczął ją po odtrąconych zalotach nękać. A co innego "Może trochę
        > flirtowałem".

        Identyczne historie, tyle że tamten nękający stomatolożkę robił to w wielokroć
        mniejszym zakresie.
        Inne jest tylko podejście prawa w lewicowej Europie do mężczyzny i kobiety. Gdy
        nękają kobietę to źle i choćby to tylko napaleniec z kwiatami nękający raz na
        tydzień, to należy mu się 3.5 roku odsiadki.
        Gdy Kali nęka ... ups, tzn. gdy kobieta nęka dzień w dzień i tysiącami ogłoszeń
        (dowodów przestępstwa) psuje opinię to wymiar niesprawiedliwości woli udawać, że
        nie można jej namierzyć. A gdy po 10-ciu latach namierzy to się przedawni lub
        kara w zawieszeniu pójdzie. Chcieli lewicy przy władzy to mają.



        • easz Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 16:07
          kozak2222 napisał:

          > Inne jest tylko podejście prawa w lewicowej Europie do mężczyzny i
          kobiety. Gdy nękają kobietę to źle i choćby to tylko napaleniec z
          kwiatami nękający raz na tydzień, to należy mu się 3.5 roku odsiadki.

          Guzik prawda i guzik o tym wiesz. Takie rzeczy jak mobbing,
          molestwoanie, czy stalking są w Polsce w ogóle bagatelizowane, kto
          by tego nie robił i kto by nie był ofiarą. Coś się zaczęło zmieniać,
          zobaczymy jak szybko dogonimy cywilizację. I czy sprawcy będą
          leczeni oraz jaką jeszcze pomoc, np. psychologiczną zaoferuje się
          poszkodowanym.
          Ta dentystka także musiała przejść przez piekło, zanim ktoś ją
          potraktował serio i znalazł 'kruczek' zresztą, bo ścisłego prawa
          wciąż nie ma.
          • kozak2222 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 16:36
            easz napisała:
            > Ta dentystka także musiała przejść przez piekło, zanim ktoś ją
            > potraktował serio i znalazł 'kruczek' zresztą, bo ścisłego prawa
            > wciąż nie ma.

            Jednak tamta dentystka nie musiała czekać 5 lat na sprawiedliwość i jakoś nie
            było szkalujących ją ogłoszeń w necie pochodzących od jakiejś szmaty. W
            przypadku tego poszkodowanego Adama wystarczy wpisać jego imię i nazwisko w
            google, aby oglądać twórczość małej szmaty, Marty P., w setkach egzemplarzy.
            Uwierz mi, że ta mała szmata nie zostanie skazana nawet na rok odsiadki. Czy to
            cię przekona, że w lewicowej europie, gdy Kali ukraść krowę to nie to samo, co
            wówczas gdy Kalemu ukraść krowę.


            • easz Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 17:09
              kozak2222 napisał:


              > W przypadku tego poszkodowanego Adama wystarczy wpisać jego imię i
              nazwisko w google, aby oglądać twórczość małej szmaty, Marty P., w
              setkach egzemplarzy.
              > Uwierz mi, że ta mała szmata nie zostanie skazana nawet na rok
              odsiadki. Czy to cię przekona, że w lewicowej europie, gdy Kali
              ukraść krowę to nie to samo, co wówczas gdy Kalemu ukraść krowę.

              Nie, ponieważ wiem, co się działo i ile trwało podobne dziadostwo w
              przypadku dziewczyny, której były chłopak porozsyłał w necie
              nagranie z ich intymnych spotkań - ilu faktycznie miała po tym
              prześladowców. Trwało latami i o ile wiem dotąd nic go za to nie
              spotkało a dziewczyna wciąż ma przesrane. Wszystko mimo że
              zaintereował się tym jakiś poseł ponoć, ale nie słyszałam, żeby coś
              konkretnego z tego wynikło, i żeby się jakoś prawo zmieniło.

              Czy to, że dentystkę delikwent prześladował krócej, coś zmienia? Tam
              nie były to telefony i szkalowanie w necie, na odległość. Było
              nachodzenie, próby fizycznego kontaktu itp. Może pomyśl chwilę,
              zamiast ważyć i mierzyć, bo masz kiepską miarkę, Ty
              właśnie 'kalową', inną dla mężczyzny, inną dla kobiety.
              • darr.darek Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 17:28
                Wrócić nalezałoby do mojego początkowego wniosku. Gdyby nie prawo tworzone w
                europie przez lewicowe cioty, to prześladowcy po krótkim procesie łaziliby już
                spięci więziennymi łańcuchami do przymusowej pracy kopania rowów przy drogach. A
                choćby pół roku takiego doświadczenia już wiele zmieniłoby w zachowaniu małych
                szmat.


        • ubiquitousghost88 To prawica lansuje kobiety na Madonny... 16.05.10, 16:33
          kozak2222 napisał:


          > Inne jest tylko podejście prawa w lewicowej Europie do mężczyzny i kobiety. Gdy
          > nękają kobietę to źle i choćby to tylko napaleniec z kwiatami nękający raz na
          > tydzień, to należy mu się 3.5 roku odsiadki.
          > Gdy Kali nęka ... ups, tzn. gdy kobieta nęka dzień w dzień i tysiącami ogłoszeń
          > (dowodów przestępstwa) psuje opinię to wymiar niesprawiedliwości woli udawać, ż
          > e
          > nie można jej namierzyć. A gdy po 10-ciu latach namierzy to się przedawni lub
          > kara w zawieszeniu pójdzie. Chcieli lewicy przy władzy to mają.


          ...W Chinach by taką do roboty zagonili...

        • czesiekkk Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 17:45
          Ale co ma lewica do wiatraka? Jeszcze raz ci powtarzam, kiedy ten pan powiedział
          tej pani nie - po długich rozmowach telefonicznych.
          Raczej pani stomatolog po wyrwaniu zęba z tym młodzieńcem nie rozmawiała już więcej.
          • bene_gesserit Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 20:13
            czesiekkk napisał:

            > Ale co ma lewica do wiatraka? Jeszcze raz ci powtarzam, kiedy ten
            pan powiedzia
            > ł
            > tej pani nie - po długich rozmowach telefonicznych.

            ..dwóch.

            > Raczej pani stomatolog po wyrwaniu zęba z tym młodzieńcem nie
            rozmawiała już wi
            > ęcej.

            Acha - i dlatego dentystka mogla zabiegac o ukaranie stalkera, a
            lekarz nie powinien? Czlowieku, o co ci wlasciwie chodzi?
      • pyris Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 15:59
        Ja tu widzę tylko nieuchylanie się p. Adama przed własną choćby niezamiarzoną odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację - owszem, nie flirtował ale teraz zastanawia się czy ona tak tego nie widziała, czy jej nie prowokował, czy czegoś w jego zachowaniu nie zinterpretowała opacznie. Byłby pewien gdyby nie rozmawiał z nią wcale ale jednak rozmowy telefoniczne były i ta niepewność pozostanie na zawsze.
        Taka postawa najczęściej nie świadczy o żadnej winie tylko o właściwym normalnemu człowiekowi poczuciu odpowiedzialności za własne czyny, choćby popełnione nieświadomie. Psychopaci takiej cechy nie mają NIGDY, wątpliwości na temat tego co robią są im obce.
        • ubiquitousghost88 Nieświadomie uwiedziona, biedaczka... Ty też? 16.05.10, 16:29
          pyris napisała:

          > Ja tu widzę tylko nieuchylanie się p. Adama przed własną choćby niezamiarzoną o
          > dpowiedzialnością za zaistniałą sytuację - owszem, nie flirtował ale teraz zast
          > anawia się czy ona tak tego nie widziała, czy jej nie prowokował, czy czegoś w
          > jego zachowaniu nie zinterpretowała opacznie. Byłby pewien gdyby nie rozmawiał
          > z nią wcale ale jednak rozmowy telefoniczne były i ta niepewność pozostanie na
          > zawsze.
          > Taka postawa najczęściej nie świadczy o żadnej winie tylko o właściwym normalne
          > mu człowiekowi poczuciu odpowiedzialności za własne czyny, choćby popełnione ni
          > eświadomie. Psychopaci takiej cechy nie mają NIGDY, wątpliwości na temat tego c
          > o robią są im obce.
          • kozak2222 Re: Nieświadomie uwiedziona, biedaczka... Ty też? 16.05.10, 16:41
            ubiquitousghost88 napisał:
            > pyris napisała:
            > Ja tu widzę tylko nieuchylanie się p. Adama przed własną choćby
            > niezamiarzoną o dpowiedzialnością za zaistniałą sytuację - owszem,
            > nie flirtował ale teraz zastanawia się czy ona tak tego nie
            > widziała

            olaboga, a co by było gdyby tą małą szmatę ktoś jednak puknął ? Taki ktoś do
            końca swych dni przez wariatkę i jej femi-siostry z forum uważany byłby za
            nędznika-rozwodnika, który raz puknął i porzucił. olaboga !



            • stopp5 Re: Nieświadomie uwiedziona, biedaczka... Ty też? 16.05.10, 19:59
              Czy ty nie widzisz, że to właśnie te "femsiostry" (a dziewczyny tych samych
              kików używają na FF) bronią tego lekarza?
              Taki głupi, czy taki zaślepiony jesteś?
            • bene_gesserit Re: Nieświadomie uwiedziona, biedaczka... Ty też? 16.05.10, 20:14
              Kiciu, nie wycieraj sobie gębi feminizmem, bo on akurat nie ma tu
              nic do rzeczy.
        • remo29 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 17:57
          > Ja tu widzę tylko nieuchylanie się p. Adama przed własną choćby niezamiarzoną o
          > dpowiedzialnością za zaistniałą sytuację - owszem, nie flirtował ale teraz zast
          > anawia się czy ona tak tego nie widziała, czy jej nie prowokował, czy czegoś w
          > jego zachowaniu nie zinterpretowała opacznie.


          Znaczy jak otworzę przed sąsiadką drzwi do windy, a wcześniej tego nie robiłem,
          to ona może pomyśleć, że między nami zaiskrzyło? I będzie ofiarą, kiedy odrzucę
          zaproszenie na herbatkę? No ja cię proszę...

          //Statystycznie gdy człowiek wychodzi z psem na spacer to każdy z nich ma po
          trzy nogi.
          • e.i.t.h.e.l Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 18:25
            Ta osoba nie napisała, że prześladowczyni jest niewinna, wręcz przeciwnie, napisała, że ona nie potrafi tak się zastanawiać nad swoim zachowaniem jak Pan Adam, że zapewne nigdy krytycznie nie spojrzy na to co robi. Natomiast Pan Adam doszukuje się winy w sobie, być może zupełnie niepotrzebnie, ale jednak rozważa taką możliwość i to jest bardziej ludzkie niż zachowanie Marty P.
            Przynajmniej tak ja zrozumiałam ten post.
            • pyris Re: Będę koszmarem twojego lajfu 20.05.10, 14:09
              > Ta osoba nie napisała, że prześladowczyni jest niewinna, wręcz przeciwnie,
              napisała, że ona nie potrafi tak się zastanawiać nad swoim zachowaniem jak Pan
              Adam, że zapewne nigdy krytycznie nie spojrzy na to co robi. Natomiast Pan Adam
              doszukuje się winy w sobie, być może zupełnie niepotrzebnie, ale jednak rozważa
              taką możliwość i to jest bardziej ludzkie niż zachowanie Marty P.
              Przynajmniej tak ja zrozumiałam ten post.

              Tak, dokładnie to miałam na myśli. Dziękuję.
      • burza4 Re: Będę koszmarem twojego lajfu 16.05.10, 17:53
        czesiekkk napisał:
        > A co innego "Może trochę flirtowałem".

        a jakie to ma znaczenie? nawet jeśli flirtowal, nawet jeśli mieliby romans - czy
        to jest jakimkolwiek usprawiedliwieniem?

        To podejście typu że ofiara gwałtu jest sama sobie winna.
    • mareklacki skrót dr pisze się bez kropki 16.05.10, 17:04
      • takajednaania Re: skrót dr pisze się bez kropki 16.05.10, 17:35
        Bez kropki jeśli z kontekstu wynika, ze jest w mianowniku.
        Przykłady:
        Dr Kowalski jest wybitnym lekarzem
        Wczoraj rozmawiałam z dr. Kowalskim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka