Dodaj do ulubionych

Bitwa o Bangkok

15.05.10, 12:20
"Tajlandia, która obok Indonezji i Singapuru jest najbardziej
proamerykańskim krajem w Azji Południowo-Wschodniej, szczyciła się do niedawna
kwitnącą gospodarką uważaną za najsilniejszą w regionie."

__________________

Najwyraźniej ta "kwitnąca gospodarka" służyła tylko niektórym tubylcom
(elitom władzy) i ich amerykańskim przyjaciołom.
Obserwuj wątek
    • eva15 Gospodarka kwitnie. Dla kogo? 15.05.10, 12:24
      Autentycznie kwitnące gospodarki są w Azji tam, gdzie wpływy amerykańskich
      przyjaciół są mniejsze. Trzymanie przyjaciół z dala przyczynia się też do
      spokoju społecznego i politycznego.
    • myslacyszaryczlowiek1 Bitwa o przyszłość kapitalizmu 15.05.10, 12:40
      Z tego co napisano między wierszami istotą tego sporu jest czy będziemy mieli
      kapitalizm taki jak za Lenina czy też jak za czasów powojennych.
      Koniec ZSRR, koniec zachodniego państwa dobrobytu
      Autor: eva15 13.05.10, 00:26
      Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedz cytując Odpowiedz
      Kilka dni temu Washington Post (WP) napisał, że Europa ma za dobrze - za
      wysokie pensje, renty, emerytury, długie urlopy etc.. Jest przy tym po uszy
      zadłużona , więc należy z tym wreszcie z tym napychaniem kieszeni pracobiorcom
      zerwać. WP napisał przy tym b. ważną rzecz, mianowicie, że porozumienie
      społeczne zawarte po II WS w Europie powinno się skończyć. Przekładając z
      ichniego na normalny język:

      W naukach społecznych i ekonomicznych porozumienie społeczne definiuje się
      jako system społecznej gospodarki rynkowej stworzony po II WS w Europie Zach.
      Był on ustępstwem kapitału na rzecz zatrudnionych. Kapitał powojenny dzielił
      się w miarę sprawiedliwie z pracą (zatrudnionymi) wytworzoną wartością
      dodatkową. Zrobiono to nie z miłości do mas pracujących
      lecz z lęku przed stojącym u bram (w Niemczech dosłownie) komunizmem.
      To właśnie istnieniu bata ZSRR społeczeństwa zachodnie zawdzięczały swój
      rozkwit dobrobytu.
      Każdy wykwalifikowany robotnik w Niemczech Zach. mógł na przyzwoitym poziomie
      utrzymać rodzinę, kupić na raty przyzwoity domek, kształcić dzieci i jeździć
      na zagraniczne urlopy. O wyżej wykwalifikowanych nie wspominając. Kapitał
      ograniczał swe zapędy, by nie być zmiecionym, tak więc wypracowany PKB był
      dzielony relatywnie sprawiedliwie, w Niemczech szczególnie, bo tam zagrożenie
      (NRD) było największe.
      Był to jednocześnie okres największego rozkwitu gospodarczego RFN (i nie
      tylko), bo siła nabywcza ludności napędzała podaż, a zadowoleni robotnicy i
      pracownicy pracowali chętnie i wydajnie nakręcając eksport.

      Państwa, przynajmniej Niemcy mimo reparacji, nie były zadłużone i NIKT nie
      wciskał ludności, że jej przyzwoite dochody rujnują kraj, bo kraj kwitł.

      Tragedią zwykłych ludzi Zachodu stał się upadek ZSRR. Pycha i bezkarność
      "zwycięskiego kapitalizmu" odrzuca dziś oficjalnie ten model porozumienia
      społecznego, co jasno sugeruje artykuł w WP. Po co się dzielić w miarę
      uczciwie wartością dodaną, skoro nie ma takiej konieczności?

      Proces odchodzenia od tego modelu zaczął się naturalnie w USA, wkrótce po
      dojściu do władzy w ZSRR durnia politycznego-Gorbaczowa, wtedy już co
      bystrzejsi za oceanem zrozumieli, że radziecki tygrys stracił zęby. I wtedy to
      przyszedł czas Reaganów, M. Friedmanów, Chicago- boys i początek tego, co dziś
      zwiemy neoliberalizmem. Do Europy Zach. nowe zawitało najpierw u pudla USA-
      GB, a później weszło powoli do Europy kontynentalnej, przy czym szybciej do
      krajów nowopodbitych typu Polska niż do Europy Zachodniej, gdzie struktury
      welfare state będące skutkiem długoletniego powojennego porozumienia
      społecznego silne, okrzepłe, więc bardziej oporne, a państwa bogate, wiąc
      niepodlegające straszeniu i terapii szokowej.

      Dziś mimo, że PKB takich np. Niemiec cały czas nadal rośnie (wyjątkiem kryzys
      bankowy 2009), mimo, że rośnie eksport, państwo się zadłuża i szuka winnych,
      wśród tych, którzy ten dochód wytwarzają. Z pomocą USA, Wall Street i
      banksterów wmawia się w Europie różnym odchodom, borrkom, czy zigzaurom, że to
      wysokie renty, emerytury i pensje są winne kryzysowi. Zapomina się dodać, że
      jeszcze niedawno w przykładowych Niemczech 13. i 14. były NORMA, a państwo
      kwitło, i nie miało specjalnych długów. Dziś 13. i 14. już (prawie) nie ma,
      lud ma pracować prawie aż do śmierci (jak w USA), realne pensje spadają, a
      państwo MIMO to brnie w długi.

      A WP mówi, że trzeba dalej ciąć, bo uczciwe płace i renty to choroba na
      ciele gospodarki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka