Dodaj do ulubionych

Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy...

02.06.10, 00:12
Błędy ortograficzne w w artykule! Kiedyś w podstawówce uczyli
wierszyka: "Jerzy nie wierzy, że na wieży jest 100 jeży." Ale teraz
to same magistry...
Obserwuj wątek
    • muchotravek wierzy?! 02.06.10, 00:14
      "Kapitan nie poderwał samolotu mimo zaleceń drugiego pilota i komend z
      wierzy kontroli by wyrównać lot do położenia horyzontalnego."

      a jakąż to szkołę kończył redaktor Gazety?!...
      • janek-007 Analiza tej katastrofy zaczyna być coraz... 02.06.10, 01:17
        Analiza tej katastrofy zaczyna być coraz bardziej ciekawa ale poczekajmy na
        ostateczne wyniki badan ekspertów. Moim zdaniem coś było nie tak z przyrządami
        samolotu bo nie posądzam pilotów o instynkty samobójcze czy uleganie presji osób
        trzecich. Jak było to wyjdzie, oby wcześniej. Ważne jest żeby nierząd Tuska i
        pan hrabiego Komorowskiego nie majstrowali przy tej sprawie.
        • rafer1980 Re: Analiza tej katastrofy zaczyna być coraz... 02.06.10, 09:19
          a ja nie bardzo rozumiem wątpliwości z ustawieniem przyrządów.
          przecież w stenogramach wyraźnie słychać, co podaje kontrola lotów,
          jakie ciśnienie. i można chyba sprawdzić, czy była to wielkość
          prawidłowa (wszak różne instytucje zajmują się dokonywaniewm i
          zapisywaniem takich pomiarów), jak też sprawdzić, czy taką właśnie
          wielkość, a nie inną, obsługa samolotu zapisała na urządzeniach
          pokładowych(chyba, że rejestratory parametrów lotu tego nie notują).
          nie wiem zatem, jak do tej pory nie udało się rozstrzygnąć kwestii,
          czy obsługa lotniska podała załodze prawidłowe dane do lądowania?
          • bezrobotny55 Re: Analiza tej katastrofy zaczyna być coraz... 03.06.10, 01:43
            Inny nasz samolot, Jak-24 lądował pomyślnie godzinę wcześniej niż feralny
            Tupolew Prezydenta. na tym samym lotnisku, a więc ciśnienie w ciągu godziny nie
            powinno ulec znacznej zmianie. Wystarczy porównać nagrania rozmów pilotów obu
            samolotów z barakiem parterowym - "wieżą" w Siewiernym... Jeśli dobrze pamiętam,
            to chyba w TVP3 - w dniu 1 lub 2 czerwca jeden z ekspertów wojskowych, oficer
            służący aktualnie w tym pułku, chyba szef szkolenia pilotów 36 pułku, który
            regularnie komentuje w TVP sprawę tej katastrofy, stwierdził - że zapis
            informacji kontrolera lotu dla naszego Tupolewa, ujęty w stenogramie z odczytu
            rejestratora - podaje ciśnienie w mm słupa rtęci, zgodnie z faktycznym
            ciśnieniem atmosferycznym na poziomie lotniska. Jeżeli nikt nie zafałszował
            zapisu rozmowy, to odpada wersja błędnej informacji z kontroli lotniska. Mogły
            wystąpic błędy z ustaleniem wysokości, bo nieraz stosują w komunikatach z wieży
            kontroli lotów wskazania ciśnienie na poziomie morza, innym razem ciśnienia na
            poziomie lotniska, a jeszcze inne wskazania wysokości daje radiowysokościomierz
            na pokładzie samolotu.... Można zgłupieć przy ustalaniu faktycznej wysokości
            samolotu, a to przecież najważniejszy w końcu parametr lotu, decydujący o
            wszystkim, podobnie jak szybkość i kąt lotu...
            Ale co tam to ciśnienie, to sprawa w tym przypadku chyba nieistotna, jeszcze 20
            sekund przed katastrofą ten niemota, z wieży kontroli lotów, utwierdzał naszych
            pilotów, że są na dobrej ścieżce lądowania... Chwilę po tym nakazał im "horyzont
            101", ale już na 10 sek. przed rozbiciem, gdy nic nie mogli już poradzić, aby
            zapobiec katastrofie, a on sobie chciał nieco "dup..." zabezpieczyć dla
            późniejszego śledztwa.
            Dlaczego dwóch kontrolerów lotu z "wieży" lotniska nie powiadomiło pilotów, że
            są daleko w bok od pasa lądowania,za nisko, i zeszli do lądowania o kilometr za
            wcześnie... Tam, w tej "wieży", przy dwóch kontrolerach lotu był obecny ktoś
            trzeci, jak wiadomo z ustaleń śledztwa, nie przesłuchany dotąd, nieznany typek,
            który mógł na przykład wycelować kałacha w plecki kontrolerów lotu i nakazać im
            gadanie tak, aby tutek polski rozbił się, bo inaczej wypali im obu (kontrolerom)
            w łby, wtedy ten tutek bez waszej gadaniny i namiarów i tak spadnie, a wy
            pójdziecie do piachu w Katyniu...
      • pensioner63 Piloci nie znali angielskiego i ignorowali TAWS 02.06.10, 01:17
        Panowie pułkownik Pietrzak i pilot wojskowy Zduńczuk mówią głupoty twierdząc, że
        podchodzenie do lądowania przebiegało normalnie. Normalnie urządzenie
        ostrzegawcze TAWS nie mówi "Terrain ahead" czyli "ziemia przed nami" i nie
        rozkazuje "Pull up" czyli "Wznieś się". Zgaduję, że polscy wojskowi piloci nie
        znają angielskiego i to było przyczyną katastrofy. Nie wystarczy mieć TAWS w
        samolocie. Trzeba go rozumieć i w szczególności wykonać jego polecenie "wznieś
        się".
        • aplus Re: Piloci nie znali angielskiego i ignorowali TA 02.06.10, 02:16
          czesto sie wlacza i czesto sie to urzadzenie ignoruje szczegolenie
          jesli jest kontroler i naprowadza samolot. przestan mataczyc
          • lamerka aplus, ekspert od lotnictwa 02.06.10, 08:24
            Ile masz godzin nalotu, ze tak sie swietnie orientujesz kiedy wlacza
            sie TAWS i kiedy go mozna ignorowac?
            • aplus Re: lamerka, ekspert-ka od lamerstwa 02.06.10, 11:57
              przestan mataczyc albo won TVN Erewan oglondac

              forum.gazeta.pl/forum/w,902,112319611,112338811,Bez_ILS_zawsze_podaje_bo_tak_jest_ustawiony.html
        • bezrobotny55 Re: Piloci nie znali angielskiego i ignorowali TA 03.06.10, 02:01
          Piszesz bzdury. Od następnego dnia po katastrofie wyjaśniano, że lotnisko
          Siewiernyj, podobnie jak wiele innych lotnisk wojskowych w Rosji i nie tylko
          tam, nie jest ujęte w bazie danych dla urządzeń NATO-wskich w samolotach państw
          NATO, bo Rosja nie zgodziła się na to! Dlatego komunikaty z urządzenia TAWS były
          ignorowane przez polskich pilotów, bo nie mogły wskazywać prawidłowo odległości
          od punktów orientacyjnych, a zwłaszcza odległości od ziemi - okolic Siewiernego,
          a ich komunikaty były siłą rzeczy zafałszowane. Swoją drogą, w takiej sytuacji,
          gdy brak lotniska w bazie danych urządzenia pokładowego (satelitarnego systemu
          NATO) - to "mądre" urządzenie TAWS powinno samoczynnie zaprzestać wysyłanie
          idiotycznych ostrzeżeń lub przejść automatycznie na jakieś standardowe pomiary
          odległości od ziemi, choćby ze wskazań radiowysokościomierza w samolocie...
      • mol_chemiczny To tekst z TOK FM, stoi jak byk pod tytułem 02.06.10, 01:32
        To tekst z TOK FM, stoi jak byk pod tytułem. Jeśli chcesz mieć wyłącznie teksty "własne" lub po wszelkich przeróbkach, czytaj "Wyborczą", a przynajmniej ich stronę WWW (Wyborcza.pl; wydanie elektroniczne dziennika jest płatne).

        Niektórzy nawet przedruki oznaczone wielkim logo, teksty z podportali typu "Plotek" i prywatne blogi podciągają pod "GW", nie mówiąc już o depeszach prasowych...

        To ma swoją dwuwyrazową nazwę na "a".
        • iq58 Re: To tekst z TOK FM, stoi jak byk pod tytułem 02.06.10, 06:09
          W przeciwieństwie do kilkudziesięciu milionów EKSPERTÓW ja
          zrozumiałem tylko dwa słowa- ostatnie
          • bezrobotny55 Re: To tekst z TOK FM, stoi jak byk pod tytułem 03.06.10, 02:05
            Na końcu lotu naszego tutka było tylko jedno, dłuuuugie słowo wykrzyczane przez
            ginących pilotów - określające najstarszy zawód świata, tj. ku...aaaaa!
      • wyluzowana.kaczka Re: wierzy?! 02.06.10, 04:21
        Pomylil mu sie kosciol z samolotem.;))
    • kwiecien45 Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 00:14
      "Kapitan nie poderwał samolotu mimo zaleceń drugiego pilota i komend
      z wierzy kontroli by wyrównać lot do położenia horyzontalnego".

      Kolejny raz powtarzam:

      piewszy pilot dostał zawału, zasłabł albo sparaliżował go strach gdy
      dotarło do niego w jakiej sytuacji jest samolot.
      • representation1 Byla też wina kontrolerów w Smoleńsku! 02.06.10, 00:28
        Kontroler zapewniał załogę wiele razy, że są na kursie i ścieżce, a dopiero w
        ostatniej chwili zorientował się, że coś jest nie tak i dał komendę horyzont,
        ale było już za późno.

        Gdyby samolot faktycznie był na dobrym kursie i ścieżce, piloci zdołaliby wylądować.

        Ale, co z tym personelem "wieży"?

        "Zapytaliśmy go, gdzie jest tupolew. Odleciał – odpowiedział. Byliśmy w szoku.
        Jak to?! Nie słyszeliśmy silników odlatującego tupolewa – opowiada pilot."

        "Nie wiedział, że samolot prezydencki się rozbił?"

        "- Nie wiem. Dosłownie kilka sekund potem zawyły syreny alarmowe."

        wyborcza.pl/1,76842,7913721,Tupolew_wcale_nie_ladowal.html?as=1&startsz=x

        www.fakt.pl/Wstrzasajace-slowa-pilota-Slyszalem-jak-zgineli-koledzy-z-tupolewa,artykuly,72620,1.html

        Kiepska była wieża.

        www.fakt.pl/Ta-rudera-to-wieza-kontrolna,artykuly,72908,1.html

        Kiepski był także kontroler.

        ********************************************************

        Według ekspertów obsługa lotniska Siewiernyj zbyt późno zareagowała na zniżanie
        Tu-154."

        "Chodzi o komendę „horyzont”, która nakazuje wyrównać lot samolotu. Rosyjski
        kontroler lotniska wydał ją kilkanaście sekund przed katastrofą. – Komenda padła
        za późno, wtedy, gdy kontroler stracił sygnał samolotu na wskaźniku radarowym –
        uważa płk Piotr Łukaszewicz, pilot, ekspert lotniczy."

        "Według informacji „Rz” wątpliwości jest więcej. Kontrolerzy twierdzą m.in., że
        nie mogli zamknąć lotniska, bo aby zakazać lądowania, musieliby mieć „wizualny
        kontakt” z samolotem, czyli widzieć go i uznać, że załoga nie jest w stanie
        wylądować. Tymczasem wiele wskazuje („Rz” o tym pisała), że Rosjanie nie
        zamknęli lotniska, bojąc się skandalu. Są też niespójności dotyczące komunikatów
        o mgle: kontrolerzy podali Tu-154, że widoczność sięga 400 m, choć faktycznie
        wynosiła 800 m. Dlaczego? Twierdzą, że chcieli zniechęcić załogę do lądowania."

        www.rp.pl/artykul/2,486250_Kontrolerzy_tez_popelnili_bledy_.html
        • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: Byla też wina kontrolerów w Smoleńsku! 02.06.10, 01:18
          Pozdrawiam wszystkich domorosłych ekspertów!

          Wolę jednak, żeby teorie formułowali ludzie z fachowym przygotowaniem.
        • anders76 Re: Byla też wina kontrolerów w Smoleńsku! 02.06.10, 01:48
          Juz ci raz tlumaczylem ze bzdykasz glupoty. Kontroler odradzal ladowanie, potem
          podniosl wysokosc decyzji do 123 mtr, dyktowal zmniejszajaca sie wysokosc i dal
          2 razy "horyzont", ten pierwszy raz byl w czasie do uratowania, gdyby go
          posluchali. Kurs mieli dobry i nie bylo o czym gadac.
          Wiezy na tym lotnisku nie ma tylko barak, ale radar wysokosci dosc dobry, tyle
          ze nie sluchali. Kontroler byl od 3 dni na emeryturze ale go poproszono o prace
          z tak waznymi samolotami, wiec przyszedl do roboty.
          A rosyjskie "uletiel" to tyle co "przepadl" np. samochod co wylecial z szosy
          przez row w przyrode. To swietny przyklad na dobra znajomosc rosyjskiego przez
          naszych pilotow, bo pytal o to pilot Jaka.
          Rozumiem ze masz dyzur i masz "mieszac" ale sprobuj to robic sprytniej.
          • bmarq Re: Byla też wina kontrolerów w Smoleńsku! 02.06.10, 03:09
            On ma dyżur od miesiąca i codziennie wkleja ten sam tekst.
          • representation1 Kontroler był za stary 02.06.10, 08:35
            >Kontroler byl od 3 dni na emeryturze

            Nie nadążał z oceną sytuacji i za późno dał komendę horyzont.
          • bezrobotny55 Re: Byla też wina kontrolerów w Smoleńsku! 03.06.10, 02:16
            Emeryt nie kierował wieżą kontroli lotów w Siewiernym, nie pisz idiotyzmów, bo
            to nawet w Bangladeszu by nie pozwolili emerytowi odbierać lot prezydenta
            sąsiedniego kraju. Nawet do baraku by mu nie pozwolili wejść na tym pięknym
            lotnisku... Ten niemota ponoć odszedł na tamtejszą emeryturę 3 dni po
            katastrofie i ślad po nim zaginął. Może spotkał się już z tymi, którym tak
            zaszkodził przy lądowaniu? Być może znajdą jego ciało, tak jak znaleziono
            naszego szyfranta, po roku, jako samobója...
        • skrot.myslowy Parszywy manipulatorze zamilknij wreszcie!!!! 02.06.10, 08:55
          To i specem od katastrof lotniczych jesteś??
          Dlaczego taka wszawa gnida jak ty która nie ma pojęcia o sprawie ciągle
          zabiera głos?

          I tradycyjnie cytujesz fakt! W sumie to makulatura na Twoim poziomie.
        • bart.kawinski znowu kombinujesz jak koń pod górę 02.06.10, 10:32
          przeczytaj sobie zapis z black box-u Tu 154 jeszcze raz.

          może wtedy odkryjesz, że pilot Jak-a stojącego już na Siewiernym sam mówił o
          widoczności i podstawie chmur... podał tą wartość pilotom Tu...
          Odpowiednio 400 metrów i poniżej 50 metrów...
        • pablobodek Re: Byla też wina kontrolerów w Smoleńsku! 02.06.10, 19:38
          Relacja pilota Wosztyla z jaka ma b. słaby punkt.
          Stwierdził on, że zaraz po upadku tupolewa wyszedł z wieży
          kontroler, miała miejsce wymiana zdań i za kilka sekund rozległ się
          ryk syreny alarmowej. A wiemy przecież, że te dwa zdarzenia dzieliło
          15 minut (10:41 i 10:56 czy 57) ??!!!
      • rozpredatorez 90, 80 , 70, 60, 50, 40, 30, 20, 10... 2,5... upss 02.06.10, 00:42
        kwiecien45 napisał:
        > piewszy pilot dostał zawału, zasłabł albo sparaliżował go strach
        gdy
        > dotarło do niego w jakiej sytuacji jest samolot.

        Nie, nie tak, oj nie tak panowie ;)

        Ten co liczy, to Kaszpirowski, który hipnozą uśpił całą załogę. I
        wtedy za sterami usiadł Stevie Wonder i zrobił co mógł, posadził
        Tupolewa na "plecach". No i oczywiście na pokładzie był smerf
        Zgrywus, który w ostatniej chwili odpalił swoją niespodziankę
        paliwowo-powietrzną, o której tak rozpisuje się gazeta polska.
        ;)))

        www.youtube.com/watch?v=EZtc56FKH3I
      • pszek Re: Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista 02.06.10, 01:11
        kwiecien45 napisał:

        > "Kapitan nie poderwał samolotu mimo zaleceń drugiego pilota i komend
        > z wierzy kontroli by wyrównać lot do położenia horyzontalnego".
        >
        > Kolejny raz powtarzam:
        >
        > piewszy pilot dostał zawału, zasłabł albo sparaliżował go strach gdy
        > dotarło do niego w jakiej sytuacji jest samolot.

        nie wiem jak to się nazywa ale ma swój termin takie zachowanie człowieka właśnie
        w takich sytuacjach "podbramkowych".Głośno było swego czasu o tym kiedy w
        Londyńskim metrze zestaw nie wyhamował na stacji końcowej i na pełnej prędkości
        wjechał w ścianę.Wtedy świadkowie stojący na stacji twierdzili że widzieli
        maszynistę który siedział z kamienną twarzą i nie reagował kompletnie na
        sytuację,jak zahipnotyzowany!dodam że nie stwierdzono u niego zawału,a zginął od
        zderzenia zestawu ze ścianą.Może ten przypadek "złapał" kpt Protasiuka,bo
        praktycznie od ostatniego słowa wypowiedzianego na wysokości ok 150 m ,potem do
        końca nie wypowiedział żadnego słowa.Nikt z załogi na to nie zwrócił uwagi bo
        każdy był zajęty swoimi czynnościami a przedział czasowy był zbyt mały aby to
        rzuciło im się w oczy/uszy.
    • m4t Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 00:24
      Producent wysokościomierzy pewnie nie daje gwarancji na ich poprawną
      pracę podczas latania nimi 20m nad ziemią w pofałdowanym terenie we
      mgle/niskich chmurach...

      Minimalny pułap ustalany jest nie na złość, by ten KTOŚ się spóźnił...
      tylko z czysto technicznych pobudek...
    • arekspt Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 00:25
      Niech pan pulkownik nie mydli oczu i uszu sluchaczom i odpowie na
      pytanie czy sam siedzac za sterami zszedlby ponizej wysokosci
      decyzji w takich warunkach. Nawet jesli przyrzady blednie
      wskazywaly wysokosc stabilizujac lot poziomy na wysokosci decyzji
      zapewnia bezpieczne odejscie. Po to sa procedury, zeby ich nie
      przekraczac. Ale w Polsce tak jak widac na drogach ladowych jak i
      coraz czesciej w powietrzu przepisy sa tylko na papierze.
    • tychik1 Re:No a to uderzenie w drzewo ? 02.06.10, 00:46
      Ja rozumiem z zapisów że chodzi o te najgorsze ,po którym konar brzozy
      obcioł im około 1/3lewego skrzydła w efekcie czego samolot się
      przechylił oraz zmienił kurs ?
      A teraz pytanie :
      Co w takim razie z poprzednimi uderzeniami w drzewa?Przecież wcześniej
      ścinał międzyinnymi niedaleko drugiej radiolatarni mniejsze nazwijmy to
      krzaki i to na wysokości od ziemi około 2,5 metra!
      Nawet jeśli nie odczuli wstrząsu to czy piloci nie widzieli ziemi,
      że jakoś słownie nie zareagowali jak wynika z tych zapisów ???
      Zaznaczam że to pytanie i nie jestem ekspertem.
      • pytton Re:No a to uderzenie w drzewo ? 02.06.10, 01:51
        Tez nie jestem ekspertem. Latalem juz jednak sporo samolotami i kilka razy bylem
        swiadkiem, ze wygladajac przez okno nie bylem w stanie dostrzec silnika (to byla
        mala dwusilnikowa awionetka) ktory byl oddalony ode mnie o 3 metry. Kabina
        pilotow w Tu-154 jest ponad 4 metry nad ziemia (gdy stoi on na podwoziu na
        ziemi). Tak wiec - owszem, mogli nie widziec ziemi nawet bedac na wysokosci 5
        metrow. Po to wlasnie sa procedury i cos takiego jak 'wysokosc decyzji'.
      • anders76 Re:No a to uderzenie w drzewo ? 02.06.10, 02:03
        Te mniejsze krzaki i anntene to mogl nie poczuc ani nie usluszec, dzwiekow i
        trzaskow w tej fazie lotu jest sporo aczkolwiek mogl takze cos poczuc i wtedy
        dal pelne silniki. A nie widzi ziemi bo nie patrzy w dol, siedzi wysoko i patrzy
        troszke pod gorke, mozna by wyliczyc kat ale to bedzie pareset metrow przed
        soba, prawie jak "widzialnosc pozioma" a ta byla kiepsciutka. Jak zglaszal kilka
        sekund przedtem 200 mtr. W czasie wojny w takiej mgle na transportowcach ktos z
        zalogi wypuszczal przez drzwi 50 mtr anteny z ciezarkiem i czekal az szarpnie,
        wtedy wiedzieli, ze maja ponizej 50 mtr bo antena wisala skosnie. Ale schodzi
        metr, max. 2 na sekunde to mieli czas na manewr. A temu sie spieszylo na
        poczatek pasa wiec schodzil kamieniem i nie zdazyl sie wyciagnac w gore.
        Zabraklo 4 metry.
      • tychik1 Re:No a to uderzenie w drzewo ? 03.06.10, 05:14
        Jakkolwiek to wydaje mi się,że jak tylko zaczeli ścinać te pierwsze
        drzewa to byli conajmniej na samym dnie tego jaru(niżej lotniska),
        czy nawet już na wznoszącym się jego wzgórzu od strony pasa. Wcale więc
        też nie mieli ziemi tak całkiem płaskiej pod sobą,ale bardziej wznoszącą
        się przed nimi?
        Wtedy też zaczeli ten samolot podnosić jak by wynikało z wysokości
        ścinanych drzew na słynnej mapce tego "Siergieja" ,no i z konieczności
        bo gdyby nie podnieśli to rozbiili by się jescze wcześniej właśnie o te
        wznoszące się zbocze.
        Musiało to być dla nich jakieś zaskoczenie,więc trochę dziwne że nie
        zareagowali na widok ziemi nawet słowami jeśli ją widzieli oczywiście?
        No a jeśli tej ziemi nie widzieli jak piszecie,to co w taki razie
        spowodowało że jednak zaczeli ten samolot podnośić ? Same ostrzeżenia
        przyrządów ignorowali wcześniej?
    • orgelmusik Może jeszcze i pokierować dawano samolocikiem???? 02.06.10, 00:46
      Fajnie, że właśnie się dowiadujemy, że "zwyczajowo przy lotach z VIPami
      do kokpitu zaprasza się"...
      A wcześniej kto robił szum, że "osoby postronne" są w kokpicie???

      Może jeszcze i pokierować dawano, dla większej kurtuazji???
    • arekspt Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 00:55
      No wlasnie.
      Tu tez procedury zostaly na papierze kiedy kokpit zamiast zapewnic
      zalodze calkowite skupienie i uwage stal sie salonka towarzyska.
      • demaskator30 Re: Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista 02.06.10, 01:24
        ten pan chyba zupelnie stracił kontakt z reczywistością, sugeruje że byc może
        były źle nastwione wysokościomierze, a z drugiej strony mamy odliczanie
        90,80,70...20
    • pszek Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 00:58
      Nie ma takiego obowiązku - dodaje Zduńczuk. - Kabina zwyczajowo jest otwarta,
      można wchodzić i wychodzić, obserwować lot czy pracę pilotów - twierdzi wojskowy.


      no uj z pilotami,ale aby tam dojść to trzeba przejść przez salonkę
      prezydenta,co ,LechuJarek siedział z małżonką,popijał kawkę..ups,małpkę,a tu
      mu tłumy łażą przed nosem?brednie!musieli mieć zgodę lokatora salonki lub być
      delegowani przez niego do pilotów.Na pewno nie po to aby popatrzeć na lot i
      pracę pilotów...
    • anders76 Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 01:35
      Na 20 mtr. jeszcze byli w powietrzu, rozbili po chwil czyli nizej, czyli
      dokladnosc byla dobra. Nie lata sie na centymetry ani nawet pojedyncze metry.
      Gdyby sie rozbili na co najmniej kikudzisieciu metrach to bym widzial problem
      techniczny, a tak tylko ludzki.
      • acer59 W pale sie nie miesci 02.06.10, 03:43
        Wyglada na to ze zaloga calkowicie OLALA wysokosciomierz baryczny .
        Czy oni go wogole wyjebali , wylaczyli czy co ? Podano pare dni temu
        ze piloci dostali prawidlowa wielkosc cisnienia na poziomie pasa ,
        nie zaprzeczyl temu zaden z Polakow asystujacy przy badaniach .
        Przeciez jesli orientowali sie na wysok. radiowy to wystarczylby
        k...wa mac jeden rzut oka kogos z zalogi na wys.baryczny aby
        zorientowac sie ze cos z ta wysokoscia jest kurwa nie tak , ze
        naprawde to sa pare metrow nad poziomem pasa , a w pewnym momencie
        nawet ponizej - wtedy zzadzialalby zwykly rozsadek i "w
        gore ,kurwa ,natychmiast!!!" bez wzgledu na wskazania zasranego
        wysokosciomierza radiowego .I to by ich uchronilo ,nawet zakladajac
        ze nie mieli zielonego pojecia o tym ze leca nad jarem . Czy ktos
        kurwa potrafi mi to wytlumaczyc ? Slyszalem opinie ze piloci
        zignorowali wys. baryczny bo obawiali sie mozliwych w tych warunkach
        szybkich zmian cisnienia atm. i w efekcie niedokladnych wskazan tego
        przyrzadu .Ale zeby go olac calkowicie ? Juz kurwa sam nie wiem co o
        tym myslec . A ty wiesz ?
        • stedo Re: W pale sie nie miesci 03.06.10, 17:35
          No WŁAŚNIE. Poza tym, tam są 3, słownie trzy ,takie mierniki, dla 1P, 2P i N. I wszyscy trzej oślepli na ich widok??!! To chyba diabeł ogonem je przykrył, albo opatrzność tak chciała, by zrobić porządek z tymi "diabłami". Tylko dlaczego tyle ludzi przy tym uśmierciła?? Zaczynam wciągać w to siły nadprzyrodzone a jestem ateistką. Ale to co się stało i na co wskazuje logika opierając się na danych jakie posiadamy, wykracza poza wszystkie rozsądkowe wytłumaczenia. Ta cała tragedia staje się zupełnie bez sensu.
    • klosowski333 Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 01:48
      Ja wczesniej slyszalem wypowiedzi innych ekspertow, ktorzy twierdzili, ze w
      momencie startu i ladowania nikt spoza zalogi nie moze znajdowac sie w
      kokpicie, bo pozwolenie na obecnosc cywilow byloby naruszeniem procedur i
      regulaminu.
    • danka2007 jak nie widzisz ziemi z 200 m to na zapasowe 02.06.10, 02:10
      Arogancja tych "Generałów" jadących współczesną karetą zaprzężoną w
      odrzutowe konie tak ogłupiła załogę , że ta łamiąc procedury
      próbowała wyladować i stało się.
    • edcyryl tylko ignorancja w tych postach... 02.06.10, 02:55
      nikt z was nie zauwaza w tych zapisach z tych skrzynek,jak pilot
      jest zdziwiony mgla o tej godzinie? natomiast zbyt bardzo
      zawierzyli wiezy kontrolnej,ktora do konca podawala im bledne dane -
      to mial byc poprostu zart prima aprilisowy w/g ruskiego kalendarza
      • vanmarco Re: tylko ignorancja w tych postach... 02.06.10, 03:58
        Czy ktoś może mi wyjaśnić, o co tu chodzi:
        1. Piloci mówią nam, że powinni schodzić z wysokości 3 m/s. Tymczasem
        oni schodzili ponad 10 m/s, a mimo to cały czas kontroler podawał im,
        że są na kursie i ścieżce. To co oni mieli za ścieżkę zejścia ?
        Ostatni komunikat z wieży to, "2 na kursie i ścieżce" przy wysokości
        ok. 130 m. Co oznacza to "2" ? Skoro byli na ścieżce, to dlaczego
        później podciągnęli do poziomu i pozostali przez 7 sekund na 100 m.
        Przecież gdyby nie wyrównali przy 100, to rozbiliby się jeszcze
        wcześniej.
        Czy ścieżka nie oznacza równomiernego opadania na początek pasa?

        2. Czy oni na pewno korzystali z wysokościomierza barometrycznego?
        Czy jest możliwe, że korzystali z wysokościomierza radarowego i stąd
        to zatrzymanie wysokości na 100 m? Po prostu oni cały czas opadali,
        ale rozpoczęła się "dziura" w ziemi i opadali razem ze zboczem, więc
        ich wysokość względna pozostała na stałym poziomie. Później
        rozpoczęło się zbocze wznoszące i ich wysokość gwałtownie zmalała.
        Np. spadek z 90 na 80 to tylko 0,4 s, a więc ponad 20 m/s. To by
        tłumaczyło zejście poniżej 100m. Pilot może nie chciał zejść tak
        nisko, ale przez mgłę zapomniał o jarze. A od momentu, gdy usłyszał
        90m, do uderzenia w pierwsze drzewo minęło niecałe 10s. Samolot
        opadał, a teren zaczął się wznosić i mimo, że pilot dał full moc, to
        i tak nie zdążył podnieść ciężkiej maszyny.
        Czy ktoś może wyjaśnić te 2 przypadki?
        • jakas1 Re: tylko ignorancja w tych postach... 02.06.10, 08:45
          Ad 1.:
          Rozróżnij wysokość podawaną przez nawigatora na głos w kabinie od
          wysokości podawanej radiowo do wieży. Z zapisu nie mamy wiedzy, czy
          którykolwiek zapis wysokości z końcowej fazy lotu został podany do
          wieży. Ostatnia informacja, że są na kursie i ścieżce pada sekundę
          po podaniu wysokości 150 metrów, czyli może być dopiero reakcją
          wieży na wcześniej podaną wysokość 200 metrów.
          Zatem było to jeszcze przy prawidłowej wysokości. Dopiero po tym
          zaczęli szybko opadać.

          Ad 2:
          Prawie na pewno korzystali z radiowego, a nie barycznego. Dla mnie
          przekrój tego jaru wszystko wyjaśnia. Uderzyli w ziemię na końcu
          jaru, który był stromy, ale tak samo stromy był początek jaru -
          wiele setek metrów wcześniej. Opadając mocno (w stosunku do płyty
          lotniska) wzdłuż krawędzi tego jaru podawaną mieli stałą wysokość
          100 metrów (w stosunku do ziemi w danym miejscu).
          Przy głębokości jaru 60 metrów sekwencja była taka:
          10:40:19,6 10:40:20,1 Sz.T 300 [ SĄ 300 NAD ZIEMIĄ I LOTNISKIEM,
          PRZED JAREM JESZCZE]
          10:40::22,8 10:40:25,6 A (250 metrów) [ SĄ 250 NAD ZIEMIĄ I
          LOTNISKIEM, PRZED JAREM JESZCZE]
          10:40:26,6 10:40:27,8 D 3 na kursie i ścieżce
          10:40:32,4 10:40:33,5 TAWS TERRAIN AHEAD [TU TAWS "WIDZI" ŻE
          ZMIERZAJĄ W DNO JARU]
          10:40:32,9 10:40:33,6 Sz.T 200 [ SĄ 200 NAD ZIEMIĄ I LOTNISKIEM,
          PRZED JAREM JESZCZE]
          10:40:37,1 10:40:38,1 Sz.T 150 [ SĄ 150 NAD ZIEMIĄ I LOTNISKIEM,
          ZBLIŻAJĄ SIĘ DO POCZĄTKU JARU]
          10:40:41,3 10:40:42,6 A 100 metrów [ SĄ 100 NAD ZIEMIĄ I LOTNISKIEM,
          SĄ NAD POCZĄTKIEM JARU, OD TEGO MOMENTU ZNIŻAJĄ SIĘ W STOSUNKU DO
          LOTNISKA, ALE NIE DO TERENU]
          10:40:48,7 10:40:49,4 Sz.T 100 [ SĄ 100 NAD ZIEMIĄ, ALE 80 NAD
          LOTNISKIEM - PRZY ZAŁOŻENIU ŻE SĄ W 2/3 GŁĘBOKOŚCI JARU]
          10:40:49,2 10:40:49,6 2P W normie
          10:40:49,6 10:40:50,1 Sz.T 90 [ SĄ 90 NAD ZIEMIĄ, ALE 50 NAD
          LOTNISKIEM PRZY ZAŁOŻENIU ŻE SĄ W 1/3 GŁĘBOKOŚCI JARU]
          10:40:50,0 10,40:51,3 SzT 80 [ SĄ 80 NAD ZIEMIĄ, ALE TYLKO 20 NAD
          LOTNISKIEM - SĄ NAD DNEM JARU. MAJĄ JUŻ BARDZO MAŁE SZANSE NA
          WYCIĄGNIĘCIE SAMOLOTU, A DOPIERO PO TEJ WYSOKOŚCI JEST
          KOMENDA "ODCHODZIMY"]
          10:40:51,8 10:40:52,4 SzT 60 [ SĄ 60 NAD ZIEMIĄ, ALE PRAKTYCZNIE NA
          POZIOMIE PASA LOTNISKA]
          10:40:52,3 10:40:53,1 SzT 50 [ SĄ 50 NAD ZIEMIĄ, NA POZIOMIE
          LOTNISKA, ZACZYNA SIĘ KOŃCZYĆ JAR, ICH WYSOKOŚĆ W STOSUNKU DO
          LOTNISKA WZRASTA, MIMO, ŻE WOBEC TERENU MALEJE]
          10:40:53,0 10:40:53,6 SZT 40 [ SĄ 40 NAD ZIEMIĄ, NA POZIOMIE
          LOTNISKA - SĄ NAD KOŃCOWĄ ŚCIANĄ JARU]
          10:40:54,5 10:40:55,2 SZT 30 [ UNOSZĄ SIĘ LEKKO, ALE PRZED NIMI
          ŚCIANA JARU]
          10:40:55,2 10:40:56 SZT 20
        • stedo Re: tylko ignorancja w tych postach... 03.06.10, 17:50
          Jak już wcześnie kilkakrotnie pisano, wszystko wskazuje na to że opierali się na radiowym, mało tego, na niego zaprogramoweali autopilota i przestali interesować się wysokością, bo miała zrobić to za nich maszyna. Olali mierniki baryczne. Zapomnieli tylko o jarze, który powodował nieprawidłowe wskazania WR w stosunku do pasa.I to też było przyczyną pozornych, zbyt dużych prędkości zniżania, bo zmniejszanie wys. lotu sumowało się z podnoszeniem terenu. W rzeczywistości tak szybko nie spadali i mieścili się na ścieżce.Dlatego kontroler tak stwierdzał. Wszystko to stało się dlatego że był jar a piloci go nie uwzględnili, że korzystali z WR i że chcieli zejść poniżej pułapu chmur/<50m/ by zobaczyć ziemię. Gdyby, nawet w tym jarze przestrzegli wys. decyzyjnej 100m katastrofy by nie było.No niestety wszystko wskazuje na pilotów. Co nie znaczy że to jak się zachowali to tylko ich wina.
    • mister999 Wysokosc nie ma znaczenia 02.06.10, 03:45
      Nie wiadomo jaka byla rzeczywista wyskosc i jest to bez znaczenia.
      Piloci byli przkonani za sa na 20m bez widocznosci ziemi. Gdyby
      zastosowali sie do przepisow to nawat pomylka wysokoscimierza o
      jakies 15m by nie zaszkodzila. Jak widac przepisy nie sa robione na
      zapas i na wszelki wypadek.
      • vanmarco Re: Wysokosc nie ma znaczenia 02.06.10, 04:03
        A może szli w górę od 100m...

        Czy ktoś może mi wyjaśnić, o co tu chodzi:
        1. Piloci mówią nam, że powinni schodzić z wysokości 3 m/s. Tymczasem
        oni schodzili ponad 10 m/s, a mimo to cały czas kontroler podawał im,
        że są na kursie i ścieżce. To co oni mieli za ścieżkę zejścia ?
        Ostatni komunikat z wieży to, "2 na kursie i ścieżce" przy wysokości
        ok. 130 m. Co oznacza to "2" ? Skoro byli na ścieżce, to dlaczego
        później podciągnęli do poziomu i pozostali przez 7 sekund na 100 m.
        Przecież gdyby nie wyrównali przy 100, to rozbiliby się jeszcze
        wcześniej.
        Czy ścieżka nie oznacza równomiernego opadania na początek pasa?

        2. Czy oni na pewno korzystali z wysokościomierza barometrycznego?
        Czy jest możliwe, że korzystali z wysokościomierza radarowego i stąd
        to zatrzymanie wysokości na 100 m? Po prostu oni cały czas opadali,
        ale rozpoczęła się "dziura" w ziemi i opadali razem ze zboczem, więc
        ich wysokość względna pozostała na stałym poziomie. Później
        rozpoczęło się zbocze wznoszące i ich wysokość gwałtownie zmalała.
        Np. spadek z 90 na 80 to tylko 0,4 s, a więc ponad 20 m/s. To by
        tłumaczyło zejście poniżej 100m. Pilot może nie chciał zejść tak
        nisko, ale przez mgłę zapomniał o jarze. A od momentu, gdy usłyszał
        90m, do uderzenia w pierwsze drzewo minęło niecałe 10s. Samolot
        opadał, a teren zaczął się wznosić i mimo, że pilot dał full moc, to
        i tak nie zdążył podnieść ciężkiej maszyny.
        Czy ktoś może wyjaśnić te 2 przypadki?
    • zoil44elwer Re: Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista 02.06.10, 04:59
      W TVP Info jeden z ekspertów(Łuczak)dokładnie cytował z instrukcji obsługi Tu
      154 M:Pilot nie widząc ziemi,nie ma prawa "zejść" poniżej 100 metrów wysokości!!
    • tomekplewa Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 05:22
      Co to za opowiesci o tych problemach z okresleniem wysokosci? W kazdy razie
      dokladnie wiadomo jaka byla wysokosc samolotu w chwili uderzenia w drzewo i
      moment w ktorym sie to stalo. To daje bezwgledna skale wysokosci. Jak rozumiem
      w kokpicie doliczono do wysokosci 20 m a w sekunde pozniej doszlo do zderzenia
      z drzewem na wysokosci okolo 10 m. Ta wysokosc wydaje sie zgodna z obrazem
      scietego przez samolot drzewa. Barometryczna kalibracja wysokosci dzialala
      poprawnie. Eksperci. Hmm...
    • minipolak nie wiadomo też jaka była rzeczywista wysokość sam 02.06.10, 05:58
      nie wiadomo też jaka była rzeczywista wysokość samolotu

      wyskosc samolotu
      debilki znacie jezyk polski
      • zoil44elwer Re: nie wiadomo też jaka była rzeczywista wysokoś 02.06.10, 06:00
        Na podwoziu wysokość TU 154 M to ok 7 metrów?
    • leser.1 Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 06:10
      Moim zdaniem wszystko przebiegało prawidłowo, tylko ta automatyka ...
      Ta faza lotu była kontrolowana przez autopilota. To tylko bezmyślna maszyna.
      Gdy pilot ustawi wysokość lotu na np.100m - autopilot wykona to polecenie
      bez zadawania zbędnych pytań.
      Gdy samolot wleciał nad jar, autopilot, ponieważ gwałtownie wzrosła wysokość
      podana przez radiowysokościomierz, równie gwałtownie zaczął dopasowywać
      wysokość maszyny do powierzchni ziemi, a w tym wypadku do dna jaru.
      Lot w "mleku" nie dał pilotom szansy oceny wzrokowej, a na głowie mieli nie
      tylko TAWS, ale i inne problemy.
    • jot9 wierza kontroli ??? 02.06.10, 06:27
      wierza kontroli?

      Nie wieżę w to co tschytam.

    • odbieracz nieważne jaka rzeczywista wysokość. 02.06.10, 07:26
      Pilot usłyszał "100 metrów". Powinien w tym momencie wyrównać lot i sprawdzić
      widoczność lotniska. Przy zerowej widoczności powinien ogłosić odejście i
      zacząć je wykonywać. Nie zrobił tego. I nie ma znaczenia czy był 150 czy 70m
      nad ziemią - skoro system mówił o 100, powinien był przyjąć to za pewnik. Być
      może obecność dowódcy w kokpicie i brak protestów z jego strony (co dowodzi
      presji!) spowodowały że schodził niżej licząc na to że zobaczy lotnisko.
      Koniec pieśni, nie rozumiem po co gazeta co 20 minut publikuje kolejną
      sensację. Sprawa jest oczywista i awaria sprzętu nie ma tu nic do rzeczy.
      Piloci nie zastosowali się do regulaminu, dowódca po osiągnięciu pułapu 100m
      nie zaprotestował i nie zażądał przerwania podchodzenia do lądowania. Czy
      cokolwiek jeszcze w tej sprawie trzeba wyjaśniać??? Oczywiście, sprzętowcy
      powinni zbadać, czy np. jakaś hydraulika nie zawiodła podczas panicznej próby
      poderwania maszyny, ale fakt pozostaje faktem - pilot popełnił błąd, być może
      czując presję dowódcy. Koniec pieśni.
      • cz1t3r Re: nieważne jaka rzeczywista wysokość. 02.06.10, 08:09
        Też mi się tak wydaje. Przykro mówić, ale taka przyczyna tragedii
        jest nie na reke srodowisku skupionemu wokol Kaczynskiego. Blad
        pilotow, zwlaszcza spowodowany brawura (co rodzi podejrzenia presji)
        to trywialna, trudna do wykorzystania politycznie przyczyna. Dlatego
        niezaleznie od tego ile faktow jeszcze poznamy, oni zawsze beda
        sugerowac mniej lub bardziej otwarcie, ze to wina 'ruskich'. Dobrze,
        ze stenogramy zostaly opublikowane, bez tego mielibysmy dzisiaj
        festiwal wypowiedzi i 'porazajacej' i 'dajacej do myslenia na temat
        roli strony rosyjskiej' ze strony PiSowskich aktywistow.
      • jakas1 Re: nieważne jaka rzeczywista wysokość. 02.06.10, 09:03
        Czy autopilot aby nie był ustawiony na dojście do wysokości 100
        metrów i oczekiwanie? Wtedy gdyby pilot zobaczył pas, przeszedłby do
        procedury lądowania?
        W tym momencie ze względu na to, że lecieli na radiowysokościomierz,
        a nie na baryczny, ukształtowanie terenu spowodowało zejście zbyt
        nisko. Drugi pilot mówi przy 90 metrach odchodzimy, pierwszy wciska
        przycisk do automatycznego odejścia, odejście jest za słabe (bo na
        autopilocie jest opóźnione w stosunku do ręcznego), pilot wyłacza
        autopilota próbuje odejść "ręcznie", brakuje 4 metrów. Koniec. Gdzie
        tu błąd pilota?
        • kzet69 Re: nieważne jaka rzeczywista wysokość. 02.06.10, 09:35
          "Odchodzimy" padło na wysokości 80m
          brakuje 4 metrów. Koniec. Gdzie
          > tu błąd pilota?
          Właśnie tu ! O 20 metrów za nisko padła komenda odchodzimy, a
          zabrakło 4 m, po coś wreszcie są te minima? Ale Polak jak to Polak
          jak ma ograniczenie 70 to i tak jedzie 90.
          • jakas1 Re: nieważne jaka rzeczywista wysokość. 02.06.10, 10:09
            kzet69 napisał:

            > "Odchodzimy" padło na wysokości 80m
            > brakuje 4 metrów. Koniec. Gdzie
            > > tu błąd pilota?
            > Właśnie tu ! O 20 metrów za nisko padła komenda odchodzimy, a
            > zabrakło 4 m, po coś wreszcie są te minima? Ale Polak jak to Polak
            > jak ma ograniczenie 70 to i tak jedzie 90.
            >

            "Odchodzimy" powinni dać w momencie, gdy samolot zejdzie poniżej 100
            metrów. Jak było? Tak:
            10:40:49,4 nawigator kończy czytać ostatnie "100"
            10:40:50,1 nawigator kończy czytać "dziewięćdziesiąt"
            10:40:50,5 drugi pilot rozpoczyna komendę "odchodzimy"

            Nieprawdą jest zatem, że "odchodzimy" padło po 80 metrach.
            Opóźnienie od informacji, która powinna spowodować
            komendę "odchodzimy" do wydania tej komendy wyniosło cztery
            dziesiąte sekundy
            .
            Pytam ekspertów: gdzie tu błąd?
            Wczoraj eksperci wypowiadali się, że samo podejście w takich, a
            nawet znacznie znacznie gorszych warunkach i utrzymywanie się do
            wysokości decyzji jest dla nich absolutnie normalną czynnością. W
            momencie przekroczenia tej decyzji, natychmiast powinno się
            rozpocząć odejście. Dokładnie to zrobiła załoga.
            • kzet69 Re: nieważne jaka rzeczywista wysokość. 03.06.10, 17:01
              Dokładnie to zrobiła załoga.

              Tylko jakoś nie odeszła i wjechała w glebę.... Nie dośc że hasło
              odchodzimy wydane za późno, to jeszcze kompletny brak nań reakcji...
            • stedo Re: nieważne jaka rzeczywista wysokość. 03.06.10, 17:54
              Niestety, zaczęła odchodzić po 6s/ to te sygnały 400Hz o tym świadczą- odłączenie autopilota/ od tych słów.
    • ursa2 Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 08:07
      "mimo zaleceń drugiego pilota i komend z wierzy kontroli" -
      spodziewałbym się nieco lepszej Polszczyzny.
      • leonleonidas Re: Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista 02.06.10, 08:41
        ursa2 napisał:
        > "mimo zaleceń drugiego pilota i komend z wierzy kontroli" -
        > spodziewałbym się nieco lepszej Polszczyzny.

        jak na Rosjanina calkiem dobrze wlada polskim jezykiem.
    • angrusz1 Czy mieli świadomość 02.06.10, 08:38
      że lecą nad wąwozem ?

      Przecież gdyby lecieli nad płaskim terenem to zobaczyliby ziemię na wysokości
      np 30 metrów , a więc wyżej niż drzewa ale gdy lecieli nad wąwozem to do dna
      wąwozu było daleko ale kiedy zaczęło się zbocze to ta odległość bardzo szybko
      malała , tak szybko, że samolot nie dało się poderwać .

      No ale dlaczego tak ?

      Nie znali terenu , nie wiedzieli , że nie jest płaski ?
      • jakas1 Re: Czy mieli świadomość 02.06.10, 09:06
        angrusz1 napisał:

        > że lecą nad wąwozem ?
        >
        > Przecież gdyby lecieli nad płaskim terenem to zobaczyliby ziemię
        na wysokości
        > np 30 metrów , a więc wyżej niż drzewa ale gdy lecieli nad wąwozem
        to do dna
        > wąwozu było daleko ale kiedy zaczęło się zbocze to ta odległość
        bardzo szybko
        > malała , tak szybko, że samolot nie dało się poderwać .
        >
        > No ale dlaczego tak ?
        >
        > Nie znali terenu , nie wiedzieli , że nie jest płaski ?

        Wczoraj eksperci wypowiadali się, że znają pilotów, którzy lądowali
        w Smoleńsku naście razy, przy dobrej pogodzie, a o wąwozie nie
        wiedzieli. Po prostu nie zwrócili na niego uwagi.
        • albacor Re: Czy mieli świadomość 02.06.10, 12:14
          Zdajcie sobie wreszcie sprawę, że wąwóz to szerokość max 100 m. Jezeli mieli
          predkość ok. 300 km/h to ten wawóz im tylko śmignął w ciągu ok. 1 sekundy. A tu
          niektórzy myślą, ze lecieli i lecieli pod górę jego ściany. Bzdura.
          • stedo Re: Czy mieli świadomość 03.06.10, 18:02
            Ten wąwóz ma 600m szerokości i 60m głębokości.Ale oni o nim nie wiedzieli, tzn.1P i N. 2P chyba wiedział bo mówił o "dziurze", i chyba ten jar miał na myśli.Pozostali nie zareagowali. Chyba do nich nie dotarło.
            • jakas1 Re: Czy mieli świadomość 03.06.10, 19:20
              stedo napisała:

              > Ten wąwóz ma 600m szerokości i 60m głębokości.Ale oni o nim nie wiedzieli, tzn.
              > 1P i N. 2P chyba wiedział bo mówił o "dziurze", i chyba ten jar miał na myśli.P
              > ozostali nie zareagowali. Chyba do nich nie dotarło.

              Wg ekspertów sformułowanie "dziura" w tej rozmowie odnosiło się do pogody, a nie
              do ukształtowania terenu
    • mist55 Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 08:59
      Elewacja lotniska Smoleńsk-Siewiernyj to 262 metry.
      Kontroler podał ciśnienie 745.
      Jeśli przyjęliby go jako QNH to byłoby 993 hPa czyli jakiś koszmarny niż.
      Błąd w jedną stronę oznacza spotkanie z ziemią jakieś 4 km przed progiem , w drugą ,że mogli jeszcze lecieć i lecieć!
      Wiemy , że było inaczej.Więc raczej nie.
      A czy Nawigator podawał wysokość z RW?
      Wcześniej wszyscy trzej ustawili ciśnienie lotniska i musiałby ktoś stwierdzić że w pewnym momencie ...są pod ziemią gdy RW podaje 30-40 metrów!
    • drkj Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 12:08
      "Wieży" Panowie "dziennikarze" i "korektorzy" Gazety.

    • vanmarco Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista wy... 02.06.10, 12:53
      No to mamy 2 wersje, które świadczą o błędzie pilota lub członka
      załogi:

      1. Korzystali z RW i w związku z tym zlekceważyli we mgle jar
      (zapomnieli w stresie ?). Mimo, że zastosowali się do procedur i
      poszli do góry od 80m, to w związku ze wznoszącym zboczem nie dali
      rady.
      Tylko dlaczego nie zauważyli, że wysokościomierz barometryczny
      podaje, że są pod ziemią ? Nie ufali ruskiemu z wieży i olali podane
      przez niego ciśnienie ?

      2. Korzystali jednak z barycznego. Zachowali się prawidłowo i
      wyrównali lot do poziomu przy 100m na 7 s. Tylko dlaczego potem nagle
      poszli tak ostro w dół ? Dla mnie to niewytłumaczalne. Jedyne
      rozsądne wytłumaczenie, to to, że jednak byli poniżej lotniska i
      mieli przed sobą zbocze.

      Prośba o wyjaśnienie:
      [10:40:41] - 100m
      [10:40:42] - TAWS - PULL UP
      [10:40:44] - TAWS - PULL UP
      [10:40:46] - TAWS - TERRAIN AHEAD
      [10:40:48] - 100m

      Skoro korzystali z barycznego, a więc lecieli w tym czasie poziomo na
      wysokości 100m nad lotniskiem, to dlaczego TAWS tak im krzyczał, żeby
      uciekali w górę?
      • mm-18 Re: Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista 02.06.10, 14:59
        Dlaczego? Bo jak się ma w kabinie totalny rozpiździaj, nie umie się nad nim
        zapanować, to łatwo o dekoncentrację i o popełnienie błędu. Kapitan już raz się
        pomylił z wysokością z stopach, a nie w podanych metrach. Odległość podawali
        sobie w milach. Nie trudno w takim bałaganie o rozkojarzenie i błąd w
        jednostkach ciśnienia. Byli przyzwyczajeni do niemetrycznego systemu, a to
        dodatkowy powód aby się skupić, a nie zawracać cały czas dupę ględzeniem nie na
        temat. Skutek luziku w kabinie.
        • vanmarco Re: Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista 02.06.10, 23:42
          I jeszcze jedno, wg poleceń z wieży kilometr od pasa powinni być ok.
          10:40:52. Tymczasem w pierwsze drzewo uderzyli o 10:40:59. To daje ok.
          600 metrów różnicy. Powinni być już dawno za jarem. Czy to nie oznacza
          czasem, że wieża wprowadziła ich w błąd ?
          • stedo Re: Eksperci: Nie wiadomo, jaka była rzeczywista 03.06.10, 18:07
            Przecież to drzewo było za jarem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka