Dodaj do ulubionych

Polacy oglądali debatę a nie mecz

28.06.10, 17:18
Głupi tytuł. Nie bierzcie przykładu z PiS-u, który swój elektorat ogłasza
ogółem Polaków.
Ja tam wolałem mecz i z tego co wiem nie byłem wyjątkiem.
Obserwuj wątek
    • demon1_1 Polacy oglądali debatę a nie mecz 28.06.10, 18:05
      Oglądałem debatę i stwierdzam, że wygrał Kaczyński. Był merytoryczny
      i zna realia. Nie dał się sprowokować, a o to chodziło cały czas
      przeciwnikom. Tak trzymać.
    • marek2704 Polacy oglądali debatę a nie mecz 28.06.10, 18:55
      Niech mi ktoś tylko napisze dlaczego Polacy mieszkający zagranicą muszą
      zapłacić za możliwość obejrzenia debaty? Czy właśnie do takiego materiału nie
      powinni mieć dostępu bez ograniczeń??? Pogrzeb tragicznie zmarłego prezydenta
      jakoś można było wyemitować z dostępem dla całej Polonii, debaty na kilka dni
      przed ostatecznym głosowaniem już nie :(

      P.S. Wiem, wiem, że 12 zł (3 euro/funty) za miesięczny dostęp do "super
      produkcji" TVP to niby nic, ale to w końcu nie kolejny odcinek Złotopolskich ;)
    • seawolf2 Gabon, czyli Białoruś 28.06.10, 19:26
      Nie po raz pierwszy łapię się na tym, że bagatelizuję coś, co
      następnego dnia staje sie tematem dnia, leci na pasku, w czołówkach,
      wchodzi do obiegu. A dlaczego? Pomijając wersję, że jestem po prostu
      nie dość bystry, co być może, chyba jednak bardziej prawdopodobna jest
      wersja, że ktoś decyduje, co kilkudziesięciu niezależnych dziennikarzy
      wywlecze i uczyni takim newsem. Z czterech stron wywiadu wyjmie sie
      jedno zdanie, które następnie całkowicie przykryje sam wywiad. Teraz
      obok , czy zamiast idiotycznego numeru z kartką a'la Tymiński i jego
      czarną teczka okazuje sie ,że newsem jest Białoruś. Na użytek tej
      jednodniowej sensacji zapomina sie , że istnieje ZBIR, czyli związek
      państwowy Białorusi i Rosji. W tym sensie Białoruś nie jest państwem
      niezależnym. W dodatku, programowo nie chce być niezależna,
      zrezygnowała z własnej flagi i własnego języka, przywracając symbole
      sowieckie. Ale nie o to tu chodzi. Nikomu z tych , którzy z oburzeniem
      rozprawiają o niesłychanej gafie Kaczyńskiego nie chodzi to o jakąś
      Białoruś. Kogo, do (… ) obchodzi Białoruś?

      Równie dobrze mogłaby to być Jamajka, albo, właśnie- Gabon. Już raz
      był. Pamiętacie? Jakaś kompletnie marginalna wypowiedź, w której
      Kaczyński wypowiedział słowo- Gabon stała się powodem do czegoś
      zupełnie niesłychanego, jakiegoś amoku, w którym to afrykańskie
      państewko niespodziewanie, a właściwie niewytłumaczalnie stało się
      centrum polityki polskiej. A wrażliwy, zraniony do głębi naród, czy
      może plemiona gabońskie były w sposób nagły, nachalny, a
      niespodziewanie dla siebie przepraszane publicznie przez polskie
      organa władzy państwowej, parlamentarnej, samorządowej i każdej innej.
      Zresztą na identycznej zasadzie sławę zyskał pies Ira , który na
      użytek kampanii ośmieszania Prezydenta zyskał nieśmiertelną sławę,
      jako Irasiad , Borucbardzo stał się Borubarem, a szalik w trakcie
      układania stał się koronnym dowodem na istnienie i zbrodnicze zamiary
      dyktatury kaczystowskiej. Takie to były czasy, o których kiedyś będą
      się uczyć nasze wnuki, a my nie będziemy w stanie im wytłumaczyć,
      jakie szaleństwo ogarnęło część ich dziadziusiów. Co najwyżej pokażemy
      im zeskanowane pokwitowania i zobowiązania, które, mam nadzieje do tej
      pory będą już ujawnione i sporo , jak sądzę wyjaśnią. Bez nich
      naprawdę wiele działań i wypowiedzi jest całkowicie niewytłumaczalne w
      żaden logiczny sposób.

      Jestem przekonany, nawet nie musze zaglądać na stronę Wyborczej, że
      już się spontanicznie „skrzykuja smsami” i na Facebooku młodzi,
      niezależni i apolityczni ludzie, by wziąć w obronę zszargany honor
      Białorusi i Łukaszenki. Oczywiście, nie trzeba dodawać, ze , gdyby
      Kaczyński powiedział o rozmowach z Mińskiem bez udziału Moskwy, ci
      sami ludzie równie spontanicznie skrzykiwaliby się, by zaprotestować
      przeciwko potrząsaniu szabelką i wskrzeszaniu imperialnych endeckich
      ambicyjek z pomijaniem wielkiego sąsiada, który wszak wykazał takie
      przełomowe współczucie wobec tragedii Smoleńskiej, co się wyraziło
      poklepaniem Tuska po plecach i drgnięciem muskułu na prawym policzku
      Putina.

      W niedziele byłem na spotkaniu z Jankiem Pospieszalskim, przytaczał ,
      jeśli mnie pamięć nie myli, 210 prawie identycznych artykułów
      prasowych, które używając tych samych kilku zdań pisały o filmie
      Solidarni 2010. To się nie dzieje bez komendy „bierz!”, bez
      koordynacji. Ktoś decyduje, kiedy zacząć i decyduje, kiedy przestać.

      Teraz ktoś wydał rozkaz, by z debaty, nudnej, skądinąd, wybrać dwie
      sprawy- prostacki numer w stylu czarnej teczki Tymińskiego, czyli
      kartkę papieru wyciągnięta na minutę przed końcem debaty, która
      malowniczo można pomachać przed kamerą, a gdy przeciwnik otworzy usta,
      by zapytać, o co właściwie chodzi, bo nie bardzo kojarzy, rozlegnie
      się gong i Panie Redaktorki ogłoszą koniec debaty. Numer ze strony
      poradnika „Jak wygrywac debaty telewizyjne w weekend”, do nabycia po
      przecenie w koszu w Realu. Wszyscy spodziewali się , że PO spróbuje
      jakichś tricków. Ale że ten trick będzie tak prostacki, tego się nie
      spodziewałem. Ale, to jeszcze nie to mnie najbardziej dziwi- dużo
      dziwniejsze jest to, że ten numer nie został obśmiany homeryckim
      śmiechem i nie zakończył kariery kandydata Komorowskiego. Ileż jednak
      znaczy klaka i własna publiczność! Już w „Hallo Szpicbródka” o tym
      śpiewali, jakże słusznie….

      W telewizorniach komentatorzy cmokają, jaki to Komorowski świetny, nie
      palnął gafy, mówił ze swada, używał gestów ( nawiasem mówiąc, jako ,
      że studiowałem hobbystycznie body language i stosowałem te techniki
      zawodowo, mogę podać z której strony poradnika „ Jak zostać aktorem
      prowincjonalnym w weekend” te gesty pochodzą, można ten poradnik
      znaleźć w tym samym koszu w Realu, co poprzedni wspomniany przeze
      mnie). Trochę mi to przypomina sytuację, w której komentatorzy
      oglądają obraz z CCTV i zachwycają się sprawnością palców gracza w
      trzy karty na rynku, cmokają, jak świetnie opanował sztukę przekazu
      niewerbalnego, jak szybko i niezauważenie dla frajerów tasuje karty,
      jaką ma kolorowa apaszkę, jak miły roztacza zapach z flakonu „Ą de
      koloń”, jak pomagający mu tzw. „chojniacy” przekonywująco zachęcają
      frajerów do podbijania stawek i jak przekonywująco udają zdumienie,
      gdy ci jak zawsze zostają zrobieni w konia. W ogóle ci komentatorzy
      nie zajmują się faktem, że komentują techniczną sprawność z jaką ten
      goguś z rynku oszukuje i naciąga ludzi.
      seawolf.salon24.pl/200670,gabon-czyli-bialorus
      niepoprawni.pl/blogs/seawolf
    • rudyrycho Re: Polacy oglądali debatę a nie mecz 28.06.10, 19:39
      GW: "Polacy oglądali debatę a nie mecz"

      Lanie w banie. Po dziesięciu minutach tej bezpłodnej gadaniny
      przełączyłem się na mecz i nie wróciłem już ani na moment do tego
      pustosłowia obu palantów.
      W porównaniu z Kwachem, kaczor i gajowy to mizeroty umysłowe, na
      które szkoda czasu aby słuchać ich banałów. Można Kwachowi wypominać
      Charków czy "chorobę filipińską" (w polityce światowej to głupie
      zarzuty nie warte uwagi) ale intelektualnie to gościo ten kasuje
      takich kaczorów i gajowych nawet niewyspany i na kacu. Nie ma o czym
      mówić. Że też prawie 40 - milionowego narodu nie stać na jakichś
      rozumniejszych kandydatów na prezydenta tylko muszą nim być jacyś
      faceci z łapanki (gajowy) albo klient chorobliwie chory na władzę.
      Smutne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka