scorpinor 26.07.10, 10:40 "Z pokładu superlotniskowca, który jest symbolem potęgi militarnej USA, wystartuje blisko 200 samolotów, włącznie z amerykańskimi myśliwcami F-22." Od kiedy F-22 mogą startować z lotniskowców? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agora_do_wora Re: Manewry wymierzone w Kima 26.07.10, 11:37 Dla niezwyciężonej floty naszego sojusznika nie ma rzeczy niemożliwych. Jak trzeba będzie, to i wystartuje B-52! Upchać 200 czy 500 samolotów na jednym lotniskowcu, to dla chłopców z US Navy mały pikuś... Odpowiedz Link Zgłoś
scorpinor Re: Manewry wymierzone w Kima 26.07.10, 12:45 Skoro do wykonania rajdu Doolittle'a w 1942 r. udało się upakować normalnych 16 bombowców na pokładzie lotniskowca czemu teraz nie mieliby spróbować z B-52 czy B-2. W końcu lotniskowce też mają teraz większe ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Manewry wymierzone w Kima 26.07.10, 12:58 scorpinor napisał: > Od kiedy F-22 mogą startować z lotniskowców? A był taki pomysł. Jedna z wersji rozwojowych F-22 miała zostać zaopatrzona w zmienną geometrię skrzydeł i być wykorzystywana przez Marynarkę. Z tego co mi wiadomo nic z tego nie wyszło, ale być może autor artykułu wie lepiej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy_dobrze_poinformowany Flota północnokoreańcka liczy ponad 2 000 okrętów 26.07.10, 17:20 b/k Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Flota północnokoreańcka liczy ponad 2 000 okr 26.07.10, 18:30 prawdziwy_dobrze_poinformowany napisał: > Flota północnokoreańcka liczy ponad 2 000 okrętów Licząc tratwy i żaglówki dygnitarzy partyjnych, może się faktycznie uzbierać :) Odpowiedz Link Zgłoś
agora_do_wora Re: Flota północnokoreańcka liczy ponad 2 000 okr 26.07.10, 19:44 Gdyby mieli żaglówki, dawno by uciekli z rodzinami na południe... Odpowiedz Link Zgłoś
aquarius4368 Re: Flota północnokoreańcka liczy ponad 2 000 okr 27.07.10, 09:41 prawdziwy_dobrze_poinformowany napisał: > b/k Łącznie z dżonkami... Odpowiedz Link Zgłoś
maks1956 Ciekaw jestem 26.07.10, 20:25 Ten amerykański Lotniskowiec USS "George Washington" powinien zawitać bez pytania do portu w Korei Północnej ciekawe jakby zareagowali Koreance czy podjęli by walkę wysyłając swoje uzbrojone kutry rybackie czy narobili by w gacie ze strachu? Odpowiedz Link Zgłoś
seawolf2 Manewry wymierzone w Kima 26.07.10, 21:09 Czytam o manewrach US Navy i marynarki Korei i od razu staje mi przed oczyma moja przygoda z pięknym, ale chyba przeklętym przez Boga miejscem….. Było to dawno, dawno temu, w bardzo odległej galaktyce…. No, może nie aż tak dawno, bo 10 lat temu, i nie aż tak bardzo daleko, ale Korea Północna to, jak podróż w czasoprzestrzeni, do apogeum stalinizmu, do kraju kompletnej paranoi. Był to czas „Sunshine Policy” Korei Południowej, gdy górę wzięły typowe dla świata zachodniego sentymenty i naiwna wiara, ze przecież wystarczy dać komuchom zarobić, żeby pokochali kapitalizm i sami w taki, czy inny sposób rozmontowali swoja dyktaturę, czyli dokładnie to samo, co stało się u nas i we wszystkich sąsiednich demoludowych krajach, gdzie eksplodowała wolność, a o chwili okazało się , że listy top 100 najbogatszych ludzi w kraju zajmują oficerowie służb specjalnych i ich słupy, którzy potem, jakby tego było jeszcze mało, odzyskali władze polityczną bazując na swoich pieniądzach ( bądź pieniądzach będących w ich depozycie) i na swoich agentach w mediach i wszędzie indziej. No, ale , jak powiedzieliśmy, ten mechanizm nie zadziałał w Korei, bo, niby po co, skoro i tak owi oficerowie mają wszystkie zasoby kraju, a ludność pracuje za darmo? Ofensywę na północ zaczął Hyundai, zakupił trzy luksusowe ( no, powiedzmy, już trochę leciwe, ale jeszcze OK.) wycieczkowce, najął międzynarodową załogę, wynajął management z Monaco i zaczął, z wielkimi bólami zresztą, codzienne trzydniowe wycieczki do Świętej Góry Kumgang niedaleko granicy. Trzy statki krążyły według schematu- jeden w Tonghae niedaleko granicy po południowej stronie, dwa w Kosong po stronie północnej, codziennie rotacja. Południowi Koreańczycy spedzali jeden dzień w górach, jeden dzień zwiedzając cyrk i Spa. Pomijam bolesny proces przygotowań i treningu, który był moim dziełem, a który przypłaciłem nieledwie załamaniem nerwowym z przepracowania i stresu. 300 osób załogi na każdym, treningi i alarmy od rana do nocy, wykłady, papiery, układanie Muster Listy, było co robić, harowałem, jak wół, ale w sumie dzięki temu wyrobiłem sobie w kompani taka markę, ze awansowałem i dostałem taką podwyżkę, ze aż mnie prosili, bym nikomu w polskim biurze się nie chwalił, bo inni tez będą chcieli. Marka procentuje do dzisiaj. Proces był bolesny, bo co chwila a to postrzelały się okręty oby marynarek (ale , jak nas uspokojono, to po przeciwnej stronie półwyspu, po naszej był spokój. Ufff co za ulga;-)) ) , a to nam pasażerkę aresztowano i pobito za nikczemną propagandę wobec strażnika- powiedziała, że to nieprawda, że ludzie w kapitalizmie głodują i że może sam sprawdzić, noooo, za cos takiego powinna być czapa, ale tylko ja nieco poturbowano i po paru dniach odesłano holownikiem, a my w tym czasie mieliśmy trzy tygodnie luzu w Tonghae- porcik wyglądał, jak Miami, z trzema wycieczkowcami jeden przy drugim. Tak, to był jakis przełom w moim życiu, ale i stres ogromny, bo środowisko było skrajnie wrogie. Pamiętam lufę karabinu maszynowego wycelowanego mi w twarz, a był to solidny kaliber 14,5 z łodzi patrolowej, gdy opuściliśmy szalupę na wodę by coś naprawić , a agent co prawda zawiadomił władze , ale najwyraźniej nie wszystkie, a każdym razie nie te, które dysponowały bronią tego kalibru i ludźmi z palcami na spustach. Zresztą z mniejsze przewiny możny było ujrzeć taka lufę, bo kiedyś któryś z moich ludzi pokazał lekceważąco palcem plakietkę Ukochanego Przywódcy w klapie Oficera sprawdzającego statek, wobec czego ów oficer zarepetował broń i zapowiedział, że tym razem mu przebaczy ten niesłychany, zbrodniczy akt imperialistycznej agresji ( czy cos w tym stylu), ale następnym razem dostanie kulę. Generalnie, środowisko niespecjalnie przyjazne. Codzienne rewizje na przyjście i odejście statku- nie odpuścili ani razu! Konfiskaty wszystkiego, co miało jakakolwiek wartość, pieniędzy, walkmanów, kija golfowego, klamki, a co nie zostało wpisane do deklaracji, kary za niedbała postawę przy rewizji i tak dalej. Obiecałem sobie, ze jeśli kiedykolwiek tam wrócę, to tylko, jako ochotnik w siłach międzynarodowych, najchętniej w jednostce ciężkiej artylerii, bo mam we wdzięcznej pamięci parę osób i parę budynków, w których mnie 8 godzin przesłuchwało miejscowe KGB. No, ale ten temat sobie zostawię na inną okazję, jak czas pozwoli. A jest o czym pisać! Dodam tylko na razie, że Sunshine Policy zakończyła się spektakularnym fiaskiem, a Prezes Hyundaia popełnił samobójstwo, wyskakując z okna swego wiezowca…. niepoprawni.pl/ seawolf.salon24.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
aquarius4368 Manewry wymierzone w Kima 27.07.10, 09:38 Adolf też zaczynał od pogróżek i jak się to zakończyło? Odpowiedz Link Zgłoś