Dodaj do ulubionych

Dla siebie, nie dla wnuków

23.08.10, 10:20
Czy retoryka panotuskowa nie zmieni się po wygranych wyborach
parlamentarnych w przyszłym roku? Szczególnie jeśli PO zbajeruje
porządnie społeczeństwo i osiągnie bardzo dobry wynik.
Obserwuj wątek
    • timoszyk Re: Dla siebie, nie dla wnuków 23.08.10, 19:22
      Rzeczywistymi tworcami potegi GW sa jej sponsorzy, a wiec ludzie,
      lub ich przodkowie, ktorzy potrafili kiedys zaoszczedzic,
      zainwestowac, by teraz zbierac owoce.
      Przeciwnikow tej filozofii stac najwyzej na portal klasy "Naszego
      Dziennika". Zachecam do jego odwiedzenia!

      Waclaw Timoszyk
    • d_jak_zupa Biedny o mentalnosci bogatego 23.08.10, 20:13
      Świat jest pełen ludzi biednych, ktorym sie wydaje że są bogaci.
      Obecny kryzys był po cześci skutkiem takiej mentalności.

      Zawsze kiedy jestem w Polsce uderza mnie jak biedny jest ten kraj.
      Nie ludzie, a kraj. Brak infrastruktury czyni z Polski bardziej
      trzecim niż drugim światem do którego aspirujemy. Zaś mówienie że
      tak samo borykamy się z jakością uniwersytetów czy służby zdrowia jak
      kraje bogate jest zwyczajnym chwytem retorycznym. Służba zdrowia jak
      i nauka jest mniej więcej na poziomie tej w RPA, czy Meksyku a nie
      krajów zachodnich. To jest zasadnicza różnica jakościowa. Zachodnie
      kraje martwią się jak utrzymać naukę i medycynę na najwyższym
      poziomie, Polska zaś dogania XX wiek (nie mówię już o XXI).

      Problemy może i Polska ma takie jak kraje bogate, ale to nie znaczy
      że jest bogata, li jedynie że jest krajem biednym z problemami
      bogatych. Takich państw jest wiele: Indie, Meksyk, RPA etc. Stosując
      diagnostykę Pana Redaktora te państwa to istne mocarstwa.

      Tzreźwa ocena stanu państwa i gospadarki jest niezbędnym warunkiem
      podjęcia sensownych działań by żyło się ludziom dobrze teraz i w
      przyszłości. Zamęt i propaganda dadzą tymczasowe polepszenie
      nastroju, ale wystarczy wyjechać nawet na chwile do tych 'bogatych'
      by bańka mydlana prysneła.

      Życze Panu Redaktorowi udanych podróży.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Biedny o mentalnosci bogatego 23.08.10, 21:00
        d_jak_zupa napisała:

        > Świat jest pełen ludzi biednych, ktorym sie wydaje że są bogaci.
        > Obecny kryzys był po cześci skutkiem takiej mentalności.
        >
        > Zawsze kiedy jestem w Polsce uderza mnie jak biedny jest ten kraj.
        > Nie ludzie, a kraj. Brak infrastruktury czyni z Polski bardziej
        > trzecim niż drugim światem do którego aspirujemy. Zaś mówienie że
        > tak samo borykamy się z jakością uniwersytetów czy służby zdrowia jak
        > kraje bogate jest zwyczajnym chwytem retorycznym.

        Jak to dobrze, że to napisałaś!

        Przecież red. Leszczyński sam chyba nie widzi, jak bardzo pochlebia Polsce pisząc:

        Polskie problemy stopniowo stają się podobne do problemów krajów bogatych:
        troszczymy się o ścieżki rowerowe, Dolinę Rospudy, parytety, fundusze
        emerytalne, prawa pracowników supermarketów, innowacyjność uniwersytetów


        Toż to skrajne samozadowolenie! Branie powierzchownych dekoracji za dowód, że
        jesteśmy już cywilizowanym krajem! A przecież zarówno jakość i ilość dróg
        rowerowych, jak innowacyjność polskich uniwersytetów różni się od zachodniej o
        kilka rzędów wielkości!!! (Czyli ma się tak jak jedynka do jedynki z kilkoma
        zerami. Nie przesadzam.)

        Najbardziej niebezpieczne dla naszego kraju jest obecnie spoczywanie na laurach
        i wyobrażanie sobie, że już jesteśmy u celu.

        > Życze Panu Redaktorowi udanych podróży.

        Życzę wszystkim Polakom udanych podróży. Wtedy nie dadzą się nabrać na takie teksty.

        P.S. A porównywanie PRL-owskiego cyklu inwestycje-konsumpcja z II lub III
        Rzeczpospolitą jest kompletnie chybione. Czym innym jest oszczędzać w
        kapitalizmie i zaoszczędzone pieniądze inwestować, a czym innym oszczędzać w
        totalnie centralnie sterowanej gospodarce realnego socjalizmu. W PRL to brak
        prawdziwego rynku i konkurencji oraz sztywne centralne planowanie nie pozwalały
        na sensowne inwestycje.
      • quant34 Re: Biedny o mentalnosci bogatego 23.08.10, 23:43
        d_jak_zupa napisała:

        > Problemy może i Polska ma takie jak kraje bogate, ale to nie znaczy
        > że jest bogata, li jedynie że jest krajem biednym z problemami
        > bogatych.

        Nie można tego lepiej ująć. To kwintesencja problemu z porównywaniem
        poszczególnych krajów. Kryterium użyte w artykule nie jest w rzeczywistości
        żadnym kryterium. Można by pomyśleć, że zdaniem autora artykułu, skoro w Polsce
        nie stawia się wyzwań typu zmniejszenie analfabetyzmu w społeczeństwie z 25% do
        10%, ale myśli się o polepszeniu standardów kształcenia wyższego tak jak w USA,
        to jest nam bliżej do USA niż np. do Ugandy, w której to analfabetyzm jest
        problemem. Jest to nawet rozumowanie pozornie logiczne. Problem w tym, że szkoły
        wyższe w USA "produkują" po kilku noblistów na dekadę, prowadzą ileś tam rzędów
        wielkości więcej programów badawczych i kształcą specjalistów na poziomie
        absolutnie nieosiągalnym w Polsce. Nawet z drogami jest podobnie (jakkolwiek
        akurat w tej kwestii autor ustrzegł się przed nadmiernym entuzjazmem), bo np.
        Niemcy też mają problemy z drogami. Jednak problem ze znalezieniem pieniędzy na
        dodanie trzeciego pasa autostrady na zatłoczonym odcinku oraz problem jak
        rozpisać przetarg aby w ogóle mogła powstać jakakolwiek autostrada, to nie jest
        taki sam problem. Autor ma o tyle rację, że Polakom przyda się trochę optymizmu
        i na pewno lepiej aby wierzyli, że są już bliżej Zachodu niż 10 czy 20 lat temu
        (bo są). Jednak zjawisko polegające na przekonaniu, że jest już tak dobrze, że
        na razie możemy sobie zrobić przerwę, jest niebezpieczne i szkodliwe, bo może
        zahamować albo istotnie spowolnić sam proces doganiania zachodniego świata.

        > Życze Panu Redaktorowi udanych podróży.

        Pan redaktor zapewne widział niejeden bogaty kraj, więc tu nie o brak wiedzy
        chodzi, ale raczej trzeźwość ocen. Ja tam nie lubię podróżować do wysoko
        rozwiniętych krajów zachodu, bo kiedy wracam robi mi się smutno i wstyd widzą te
        ogromne kontrasty. Ileż przyjemniej jest wracać z Białorusi czy Ukrainy, kiedy
        kontrast jest dokładnie odwrotny. Przysłuchiwałem się kiedyś rozmowie dwóch
        Białorusinów w Brześciu, z których jeden opowiadał drugiemu o pracy i życiu w
        Polsce, gdzie pracował. Miło się słuchało sformułowań typu "bo na zachodzie żyje
        się lepiej", albo "w bogatej Polszy to można zarobić". Tak, zdecydowanie wolę
        podróże na wschód, lepiej działają na samopoczucie ;)
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Białoruś 24.08.10, 08:04
          > Ileż przyjemniej jest wracać z Białorusi czy Ukrainy, kiedy
          > kontrast jest dokładnie odwrotny.

          Oo, z Białorusią to się nie zgodzę. 2 lata temu mieszkałam w Niemczech i
          pojechałam na wakacje na Białoruś, przez Polskę. Nie ma dwóch zdań, Białoruś nie
          jest bogatym krajem. Ale jeśli chodzi o porządek i schludność, to okazuje się,
          że to nie aż tak bardzo zależy od pieniędzy. W tej podróży Polska jawiła mi się
          jako burdel postawiony pomiędzy dwoma porządnymi krajami.

          Więcej o tej podróży na Białoruś piszę
          na tym
          blogu
          .
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Białoruś 24.08.10, 08:15
            Żeby nie być gołosłowną, dodam:
            Stolica Białorusi, Mińsk, posiada 3 koncentryczne obwodnice.
            Stolica Niemiec, Berlin, ma 1.5 obwodnicy, ale za to są to autostrady.
            Stolica Polski, Warszawa, ma 0 obwodnic.
            • zdzisiek66 Re: Białoruś 24.08.10, 12:34
              W Warszawie obwodnice są niepotrzebne, bo mamy buspasy. Na jedynym fragmencie
              obwodnicy śródmiejskiej też mamy buspasy, a co :)
              W Mińsku nie byłem, a z Ukrainą byłbym ostrożny, jeśli chodzi o podbudowywanie
              się, jak to dobrze jest w Polsce w porównaniu. Tzn. prowincja jak najbardziej,
              ale porównanie Warszawy do Kijowa nie jest zdrowe dla polskiego samopoczucia.
              • quant34 Re: Białoruś 24.08.10, 17:05
                zdzisiek66 napisał:

                > W Mińsku nie byłem, a z Ukrainą byłbym ostrożny, jeśli chodzi o podbudowywanie
                > się, jak to dobrze jest w Polsce w porównaniu. Tzn. prowincja jak najbardziej,
                > ale porównanie Warszawy do Kijowa nie jest zdrowe dla polskiego samopoczucia.

                Ja piszę o ujęciu całościowym. Ukraina w porównaniu z Polską wypada jednak
                znacznie biedniej i znacznie bardziej dziko. Stolica jest tylko fragmentem
                rzeczywistości kraju, ale w tym przypadku masz rację. Powiem więcej - porównanie
                Warszawy ze stolicą JAKIEGOKOLWIEK państwa w Europie nie robi dobrze dla
                samopoczucia Polaka. Warszawa jest najpaskudniejszym miastem stołecznym, Nawet
                do zakichanej Tirany dochodzi autostrada, a takich koszmarnych blokowisk nie ma
                chyba nigdzie na świecie (kiedyś z Warszawą, o miano najohydniejszego pomnika
                socrealizmu mogły konkurować miasta NRD, ale po zjednoczeniu Niemcy odwalili tak
                dobrą robotę, że blokowiska naszej stolicy nie mają już konkurencji ;)
          • quant34 Re: Białoruś 24.08.10, 17:22
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            > Nie ma dwóch zdań, Białoruś nie
            > jest bogatym krajem. Ale jeśli chodzi o porządek i schludność, to okazuje się,
            > że to nie aż tak bardzo zależy od pieniędzy. W tej podróży Polska jawiła mi się
            > jako burdel postawiony pomiędzy dwoma porządnymi krajami.

            No i masz racje, bo tak jest. Jednak ja pisałem o kontrastach materialnych, a
            nie o porządku. Na Białorusi panuje porządek nieporównywalny z naszym
            warcholstwem, jednak zauważ, że to jest kraj autorytarny. Pamiętam, jak widząc
            radiowóz na każdym większym skrzyżowaniu w Brześciu, zapytałem kolegę
            Białorusina czy oni tu mają jakichś stan wojenny czy co? A nie mieli, tam po
            prostu jest bardzo dużo milicji, która aż rwie się do roboty ;) Oczywiście nie z
            zamiłowania do porządku, tylko żeby kasować w łapę gdzie się tylko da, ale
            akurat porządkowi to sprzyja. Na Białorusi jest bezpieczniej na ulicach,
            bandziory wiedzą gdzie ich miejsce i w ogóle panuje tam większa dyscyplina
            społeczna. Nie ma też gigantycznych gospodarczych przekrętów realizowanych przez
            wielkie firmy i zagraniczne koncerny, które np. w Polsce przez 20 lat były
            bezkarne (nadal są, ale trochę mniej, niż w latach 90-tych). Gdybyś jednak nie
            spędzała tam tylko wakacji, ale np. próbowała coś załatwić w urzędzie, to
            odkryłabyś drugą stronę białoruskiego porządku. To ciekawy kraj, już choćby z
            tego powodu, że stosuje daleko idący izolacjonizm. Taki skansen, który ma pewien
            urok, ale i jest straszliwie zapóźniony cywilizacyjnie. I w tym właśnie tkwi
            sedno sprawy, bo Polska jest krajem zapóźnionym cywilizacyjnie w stosunku do
            Zachodu, jednak w porównaniu z Białorusią, sami jesteśmy już Zachodem.
            Oczywiście w pełnej krasie, takie kontrasty widać dopiero pomiędzy Białorusią a
            zachodnią Polską. Przykładowo średniej wielkości miasto białoruskie nie różni
            się aż tak bardzo od Siedlec czy Białej Podlaskiej, ale od Szczecina czy Gdańska
            różni się już ogromnie. Jest jeszcze kwestia cen i zarobków, bo najniższa pensja
            w Polsce zamieniona na dolary i wywieziona na Białoruś, daje możliwość
            utrzymania się nawet przez pół roku (pod warunkiem, że się zna tamtejsze realia
            i żyje się skromnie). Jak by nie patrzeć, dla Białorusinów Polska to kraj wyżej
            rozwinięty, a Polacy to bogatsze społeczeństwo i to miałem na myśli pisząc, że
            można się tam dowartościować. A później wystarczy zrobić rundkę do Szwajcarii
            aby kompletnie popsuć sobie humor ;)
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Białoruś 24.08.10, 19:03
              Tak, bardzo dobrze napisałeś i zgadzam się z tobą. Trochę interesuję się
              Białorusią, tak że znam ją nie tylko jako miejsce do egzotycznych wakacji. Nie
              robiłam tam interesów i nie daj Boże, żebym kiedyś musiała robić! :-)

              P.S. Jedynie co do dobrze wyglądających polskich miast... Muszę się wybrać do
              Gdańska i Szczecina, bo dawno tam nie byłam, ale zdaje mi się, że to o doskonale
              rozwiniętej zachodniej Polsce to jest przesąd. Czy byłeś ostatnio w Rzeszowie?
              To miasto bardzo się rozwinęło, lecz wciąż niesłusznie wisi na nim łatka
              biednego Podkarpacia, no bo kto by tam jeździł? Na pewno nie może konkurować z
              Gdańskiem, ale już ze Szczecinem - być może...? Choć nie mówię tego ze 100%
              przekonaniem, bo musiałabym porównać. Jednak na pewno Rzeszów jest obecnie w
              innej lidze niż Siedlce czy Biała Podlaska.
              • quant34 Re: Białoruś 24.08.10, 19:48
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > Muszę się wybrać do Gdańska i Szczecina, bo dawno tam nie byłam, ale zdaje mi
                się, że to o doskonale rozwiniętej zachodniej Polsce to jest przesąd.

                Jeżeli ktoś twierdzi, że miasta zachodniej Polski są doskonale rozwinięte, to
                oczywiście przesadza, ale to, że są one bardziej rozwinięte niż miasta Polski
                wschodniej, to jest fakt. Chodzi o szeroko rozumianą infrastrukturę, na którą
                składa się nie tylko stan dróg i ilość mostów, ale także stan elewacji budynków
                należących do samorządów, ilość supermarketów, siedzib firm, całkowitą wielkość
                zainwestowanego kapitału zagranicznego, ilość banerów reklamowych i neonów, stan
                oświetlenia ulic, ilość przedszkoli na 1000 mieszkańców, średnie wynagrodzenia
                mieszkańców, ilość osób z wyższym wykształceniem, tempo załatwiania spraw przez
                urzędy, i wiele wiele innych rzeczy. Wedle takich właśnie kryteriów dzieli się
                Polskę na "A" i "B" i podział ten nie jest mitem. Różnice pomiędzy "Polską A" i
                "Polską B" istnieją od 200 lat i póki co mają się dobrze.

                > Czy byłeś ostatnio w Rzeszowie?

                Szczerze mówiąc, to w Rzeszowie byłem dwa razy w życiu, z czego za drugim razem
                to był 1997 rok, więc z pewnością musiało się tam wiele zmienić do dnia
                dzisiejszego. Byłem natomiast w zeszłym roku w Radomiu i aż mnie poraziło.
                Wjeżdżając do miasta naliczyłem kilkanaście budynków z brakującymi szybami w
                oknach i dziurach w dachach (jakieś opuszczone domy?), a tankując na stacji
                Orlenu w centrum miasta podziwiałem pół metrowej wysokości trawę zarastającą
                teren otaczający stację. Czegoś takiego nie zobaczysz w żadnym mieście
                porównywalnej wielkości na zachód od linii Wisły. I o ile zamożność mieszkańców
                czy ilość inwestycji to są czynniki w dużej mierze historyczne, z którymi nie da
                się uporać szybko, to np. odpadające tynki kamienic to kwestia odpowiedniego
                gospodarowania finansami przez samorządy, bo gminy dostają pieniądze z budżetu
                na takich samych zasadach w całym kraju, mają także takie same prawo ubiegać się
                o dotacje unijne. O koszeniu trawy to już nie wspomnę, bo to już w ogóle nie
                jest kwestia finansów, tylko mentalności. Zarośnięta półmetrową trawą stacja
                paliw w Poznaniu czy Bydgoszczy, będzie tracić w zastraszającym tempie klientów,
                ale na wschodzie ludziom tak to nie przeszkadza. Podsumowując, podział na
                "Polskę A" i "Polskę B" to nie tylko granica zamożności miast i obywateli, ale
                także granica mentalności ludzi. To się tak ciągnie jeszcze od czasów zaborów i
                odbija się na dosłownie każdej dziedzinie życia. Nawet preferencje wyborcze są w
                obu częściach kraju wyraźnie odmienne: "Polska A" - przewaga liberalizmu,
                socjaldemokracji i zdecydowanie większa otwartość na zmiany, "Polska B" -
                przewaga tradycyjnej prawicy, ortodoksyjnego katolicyzmu i konserwatyzmu.

                > Jednak na pewno Rzeszów jest obecnie w innej lidze niż Siedlce czy Biała
                Podlaska.

                Było w innej lidze już od dawna. Kiedy tam byłem w 1997 r., to w porównaniu z
                Siedlcami, Rzeszów to był bogaty zachód. Wschód kraju także jest wewnętrznie
                zróżnicowany. Rzeszów to jednak duże miasto, a dużymi miastami rządzą trochę
                inne realia.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Białoruś 24.08.10, 20:38
                  Zatem wygląda na to, że rozmawiamy trochę jak ślepy z głuchym, bo ty nie
                  widziałeś od wielu lat Rzeszowa, a ja Szczecina. ;-)

                  Jednak bardzo polecam odwiedzenie Rzeszowa przy jakiejś okazji. Od 1997 roku
                  minęła cała epoka. Pod względem zadbania miasto o niebo przewyższa Warszawę oraz
                  Kraków (z tymi mam świeże porównanie).

                  Najbardziej zrujnowanym miastem, jakie ostatnio widziałam w Polsce, jest
                  Piotrków Trybunalski. Przejeżdżałam przezeń w tym roku. Do tego slumsu nie
                  dorasta nawet Przemyśl, który dość słusznie zbiera sobie złą sławę miasta ze
                  ściany wschodniej.

                  > Rzeszów to jednak duże miasto, a dużymi miastami rządzą trochę
                  > inne realia.

                  Noo, to samo mogę powiedzieć na twoje porównanie "średnich miast na Białorusi"
                  do Gdańska. Przecież Gdańsk to nie jest żadnym sposobem średnie miasto.
                  • quant34 Re: Białoruś 24.08.10, 21:55
                    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                    > Zatem wygląda na to, że rozmawiamy trochę jak ślepy z głuchym, bo ty nie
                    widziałeś od wielu lat Rzeszowa, a ja Szczecina. ;-)

                    Ależ aby wypowiedzieć się na temat poziomu rozwoju miasta, wcale nie trzeba go
                    oglądać. Wystarczy poczytać statystyki. Nie da to efektu psychologicznego, ale
                    może to i lepiej, bo suchych faktów nie da się oszukać, a wrażenie już się da.

                    > Od 1997 roku minęła cała epoka. Pod względem zadbania miasto o niebo
                    przewyższa Warszawę oraz Kraków (z tymi mam świeże porównanie).

                    Wierzę. W Krakowie bywam całkiem często (średnio 2 razy w roku), w Warszawie
                    bardzo często. Kraków uważam za najbardziej zapuszczone duże miasto w Polsce i
                    nie do końca rozumiem z czego ten fenomen wynika. Doskonałe tradycje, spora
                    koncentracja kapitału, ogromna ilość inwestycji, wielki ośrodek szkolnictwa
                    wyższego, a efekt - szkoda gadać. W żadnym innym dużym polskim mieście nie ma
                    tylu dziur w ulicach, tylu sypiących się budynków na obrzeżach miasta, w żadnym
                    tak nie spaskudzono architektonicznie historycznego centrum miasta (wydaniem
                    pozwolenia na budowę "Galerii Krakowskiej" powinna zająć się prokuratura, bo bez
                    ogromnej łapówy nikt nie pozwoliłby postawić kwadratowego szklanego kloca w
                    samym środku XIX-wiecznej zabudowy). Kraków w ogóle wygląda biednie, co budzi
                    moje zdumienie biorąc pod uwagę możliwości miasta tej wielkości. Z Warszawą
                    sprawa jest trochę bardziej złożona, bo to bardzo "nierówne" miasto. Z jednej
                    strony widać zapuszczenie (np. dworzec centralny, który jest brudnym,
                    śmierdzącym i obskurnym straszydłem, albo niektóre dzielnice, w których nie
                    chciało się nikomu nawet pomalować bloków mieszkalnych, aby nie były takie
                    ohydne). Ale z drugiej strony, w centrum Warszawy jednak widać Europę. Akurat
                    mnie się nie podoba las drapaczy chmur, jednak nie można owiedzieć, że to nie
                    jest świadectwo rozwoju miasta. Największym koszmarem stolicy jest niewątpliwie
                    komunikacja (rekordowe korki na wylotach no i brak autostrady). Interesującą
                    kwestią jest także specyficzna mentalność "Warszawiaków" - piszę w cudzysłowie,
                    ponieważ przysłowiowe warszawskie cwaniactwo i chamstwo, to robota ludności
                    napływowej, a nie Warszawiaków z dziada pradziada. Warszawy nie znoszę i zawsze
                    jestem wściekły, gdy muszę tam jechać. Zwykłem mawiać, że to rozrośnięta do
                    monstrualnych rozmiarów i miejscami całkiem nowoczesna, ale jednak wiocha.

                    > Najbardziej zrujnowanym miastem, jakie ostatnio widziałam w Polsce, jest
                    Piotrków Trybunalski.

                    Byłem ostatnio dwa lata temu i mam nadzieję, że jeszcze długo nie będę musiał
                    znowu. Słowo, które mi się nasunęło oglądając to miasto to "nora". Nie wiem
                    jakie są tego przyczyny, bo nie wnikałem, ale Piotrków, mający wspaniała
                    historię, obecnie wygląda jakby powiększyć do rozmiarów miasta upadający PGR z
                    początku lat 90-tych.

                    > Noo, to samo mogę powiedzieć na twoje porównanie "średnich miast na Białorusi"
                    do Gdańska. Przecież Gdańsk to nie jest żadnym sposobem średnie miasto.

                    Pisząc o "średnich miastach Białorusi" miałem na myśli Brześć, Homel, Witebsk
                    czy Grodno, które są miastami porównywalnej wielkości z Gdańskiem czy
                    Szczecinem. To oczywiście kwestia klasyfikacji, ale moim zdaniem to są miasta
                    należące do tej samej grupy co Rzeszów, który co prawda ma dwa razy mniej
                    mieszkańców, niż wszystkie wyżej wymienione, ale także jest ośrodkiem
                    administracji (stolica województwa - jak by nie patrzeć), dużym ośrodkiem
                    szkolnictwa wyższego, regionalnym centrum przemysłowym i kulturalnym, a nawet
                    dyplomatycznym (z tego co pamiętam, w Rzeszowie są chyba ze 3 konsulaty).
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Białoruś 24.08.10, 22:11
                      > Ależ aby wypowiedzieć się na temat poziomu rozwoju miasta, wcale nie trzeba go
                      > oglądać. Wystarczy poczytać statystyki. Nie da to efektu psychologicznego, ale
                      > może to i lepiej, bo suchych faktów nie da się oszukać, a wrażenie już się da.

                      Nomm, oczywiście zależy, czy mówimy o zadbaniu (trzeba zobaczyć naocznie), czy o
                      infrastrukturze i instytucjach (da się wyczytać ze statystyk). Z tym, że trochę
                      się pogubiłam, o którym z dwojga teraz dyskutujemy. Ale ogólnie nie mam powodu
                      się z tobą nie zgadzać.
    • leniuch102 Wybitnie głupi tekst, gratulacje . 23.08.10, 21:01
      "Mamy rok 2010 i po raz pierwszy od niepamiętnych czasów Polacy nie są
      zachęcani do zaciskania pasa."

      Magister Tusk z magistrem Rostowskim zadłużają na Polskę na potęgę, żeby kupić
      sobie następne wybory, a magister Leszczyński robi osłonę medialną tej
      operacji. Robi jak umie czyli idiotycznie.
      Kiedy już kraj pierdyknie w górę długów, jak Grecja, magistrzy pójdą pracować
      do spółek Gazpromu, zaprzyjaźnieni oligarchowie pojada na Karaiby, a katolicki
      ciemnogród wywierci kolejną dziurkę w pasku, żeby spłacić ich sukcesy.
    • lukasnaj Dla siebie, nie dla wnuków 23.08.10, 21:50
      "Przez ostatnie tygodnie Polskę zaprzątało ideologiczne starcie o obecność
      krzyża w przestrzeni publicznej: na to stać tylko kraj zamożny."

      Myślę, że redaktor żyje trochę w "swoim świecie", w który to stan bardzo łatwo
      popaść (tu polecam te podróże jak koledzy powyżej). Może to tylko moje
      odczucie i moich znajomych, ale nie znam nikogo, fizycznie nie spotkałem
      jednostki zainteresowanej wynikiem tej konfrontacji krzyżowej ("Nie mają już
      nic innego do roboty!" - to jest reakcja z jaką ja się spotykam).

      wydaje mi się, że zaangażowanie "elity" i mediów w tą całą sprawę, to
      podgrzewanie napięcia, jest kolejnym etapem jej głębokiej degeneracji i
      wyalienowania ze społeczeństwa, co i zresztą pokażą wybory i liczba osób
      "głosujących nogami". Bawcie się sami panowie.

      Pzdr.
    • yankes1968 Dla siebie, nie dla wnuków 23.08.10, 21:50
      "A może po prostu moralny imperatyw poświęcenia własnego dobrobytu w
      imię przyszłych pokoleń nie jest już atrakcyjny, bo jesteśmy
      większymi egoistami niż dziadkowie i pradziadkowie?"

      Mentalność społeczna się zmienia. Ja bym tego nie wiązał z egoizmem,
      tylko większą samoświadomością wielu ludzi, dla których liczy się TU
      i TERAZ, bo wiedzą, że wszyscy pożyczyliśmy kiedyś od wszechświata
      odrobinę ujemnej entropii i wszyscy kiedyś będziemy musieli ten dług
      oddać i dlatego należy jak najlepiej, wykorzystać SWOJE 5 minut,
      które wygraliśmy w loterii genów. Dzieci, wnuki będą miały SWOJĄ
      chwilę.

      • d_jak_zupa Re: Dla siebie, nie dla wnuków 23.08.10, 22:31
        Tyle że dzięki swoim pradziadom ty wykorzystujesz 'tą ujemną
        entropię' na internet a nie na podgrzewanie jaskini...

        Dług masz wobec wnuków bo korzystasz z tego co wypracowali ci przed
        tobą.

        > wszyscy pożyczyliśmy kiedyś od wszechświata
        > odrobinę ujemnej entropii i wszyscy kiedyś będziemy musieli ten
        dług
        > oddać i dlatego należy jak najlepiej, wykorzystać SWOJE 5 minut,
        > które wygraliśmy w loterii genów. Dzieci, wnuki będą miały SWOJĄ
        > chwilę.
      • zdzisiek66 Re: Dla siebie, nie dla wnuków 24.08.10, 12:38
        Jak na razie, to nie poświęcamy się dla wnuków, tylko żyjemy na ich koszt,
        robiąc długi, które oni będą spłacać.
    • myslacyszaryczlowiek1 Panie redaktorze wyrzucą Pana z roboty 24.08.10, 02:10
      Właśnie Pan udowodniłeś wyższość gospodarki państwowej nad prywatną.
      Bo czymże może się pochwalić balcerowiczowska Rzeczpospolita z jego
      niewidzialną ręką przez ostatnie dwadzieścia lat? Blaszanymi budami
      hipermarketów, a jednocześnie zawłaszczaniem i żywieniem się na majątku który
      powstał za Gierka. Ba nawet nie umieją zachować tego w dobrym stanie jak
      chociażby Kolej.
      Wyższość gospodarki państwowej, albo może silnego państwa doskonale widać na
      przykładzie Chin, czy też Korei Południowej.
      A reszta wywodu jest skierowana do ludzkiego bydła ( to jest osobników
      którzy bezkrytycznie łykają reklamy i to co podają media). Cisowianka to jest
      taka sama woda jak każda inna, tylko ludzkiemu bydłu pod wpływem sugestii
      wydaje się że pije coś lepszego.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Panie redaktorze wyrzucą Pana z roboty 24.08.10, 08:06
        Wyższość gospodarki państwowej, albo może silnego państwa doskonale widać na
        przykładzie Chin, czy też Korei Południowej.


        Już myślałam, że Północnej. ;-)))
        • myslacyszaryczlowiek1 Re: Panie redaktorze wyrzucą Pana z roboty 24.08.10, 10:12
          Czebolachy nie powstały w naturalny rynkowy sposób,
    • prawdziwy_dobrze_poinformowany Jesteśmy tak zadłużeni, że starczy i dla wnuków !! 24.08.10, 03:56
      b/k
      • paweldobrowolski Re: Jesteśmy tak zadłużeni, że starczy i dla wnuk 24.08.10, 09:16

        1. W 1999 oficjalny dlug publiczny do PKB wynosil ok. 45%. Teraz wynosi 55% PKB...

        2. Niestety prawdziwy dlug do PKB wynosi nie te 55%, lecz po uwzglednieniu
        zobowiazan emerytalnych wynosi ponad 200% PKB...

        3. W zeszlym roku deficyt budzetu wyniósł 7% PKB, w tym roku będzie podobnie, w
        przyszłym zresztą też.

        Jedz, pij i popuszczaj pasa... a dlugi Donalda i red. Leszczynskiego splacać
        będą jeszcze wnuki i prawnuki...
    • dragon113 Dla siebie, nie dla wnuków 24.08.10, 10:43
      Zdaje się iż sir Redaktor za dużo nasłuchał sie Tuskoli. I stąd te
      brednie bo inaczej tego nie można opisać. Po prostu natępni
      partyjniole na koszt narodu (wzrost zadłużenia) chcą za wszelką cenę
      utrzymać sie przy władzy. I TYLE I TYLKO TYLE. Jak redaktorek tego
      nie zrozumiał to jeśli za 5-10 lat będziemy musieli 2 razy tyle
      zaoszczędzić aby wogóle wyjść na prostą (jak Grecja) to liczę iż
      osobiście siebie Redaktor w tej gazecie nazwie głupcem i
      propagandystą oraz zrezygnuje z pracy. A wystraczyło tylko spojrzeć
      na wyniki finansowe Państwa. Firma z takimi wynikami musi robić
      NATYCHMIASTOWĄ I GŁEBOKA RESTRUKTURYZACJĘ I CIĘCIA KOSZTÓW ale
      Tuskole (i sir Redaktor) uważają że nic sie nie dzieje. Moim zdaniem
      zacznie się dziać po roku 2012. Ale Tusk będzie miał to w d... i
      będzie szykował sobie ciepłą posadkę w UE lub kandydował na
      Prezydenta RP.
    • tbarbasz Fajnie jest! 24.08.10, 14:13
      Dług publiczny - jakieś 200 mld dolarów,
      Dług prywatny Obywateli - trochę mniej ~180 mld dolarów.

      Razem prawie drobne 400 mld dolarów!
      Ale dla Pana redaktorka "Wybiórczej" fajnie jest!
      Auto na kredyt (na 7 lat), mieszkanie (własne czy Banku???) na kredyt na 30
      lat, produkt narodowy (PKB) 430 mld dolarów - czyli musimy już rok robić za
      darmo, aby oddać dług...
      Za Gierka martwiło nas 20 mld dolarów!
      Ale WADZA gra zadowoloną z siebie - w końcu Rząd zawsze jakoś się wyżywi!
      • adamp_314 Zupełnie chybiony tekst! 24.08.10, 18:01
        Masz rację - obecnie zupełnie o co innego chodzi w reformach, które powinny być
        wprowadzone. Nie o odbieranie ludziom owoców ich pracy w imię przyszłego
        wzrostu, ale o odebranie niezasłużonych przywilejów. Dlaczego mamy wypłacać
        extra emerytury górnikom, mundurowym i innym za KREDYT, który będą spłacali
        wnukowie - ci którzy teraz nie mają prawa głosu? Jeśli ktoś chce to niech przeje
        przepije swój majątek, jak się zadłuży to spadkobiercy mają wybór - przyjąć
        spadek z długami lub odrzucić go w całości, również długi. Długu państwa
        niestety nie da się odrzucić - spłacać go będą ci, którzy się nie zadłużali i to
        jest niemoralne!
        • gugcia0 duzych reform nie ma,bo PO chce wygrac wybory 28.08.10, 12:01
          proste jak budowa cepa.Reformy wejda w zycie w 2012,po wyborach, lub
          pozniej gdy sytuacja zblizy sie do tej znanej z Grecji.Co do tego
          czy mamy problemy panstw bogatych to powiem,ze to zalezy od stanu
          zamoznosci i swiadomosci jednostki.I tak: znam wiele osob,ktorych
          nie stac na duze,4 pok.,nowe mieszkanie w centrum Krakowa, do tego
          garaz na 2 auta i na te 2 auta,nie stac ich,bo nie sa nawet w stanie
          kupic 20% tych dobr za posiadane srodki i zarobki do chwili obecnej
          sytuowaly te osoby w innej grupie ludzi, tych co maja male 2 pok.
          mieszkania w blokach z PRL i jedno male,uzywane auto typu 6 letnia
          Fabia 1,2.Ale banki,firmy budujace i salony samochodwe tak zbudowaly
          reklame,PR i stworzyly takie mechanizmy finansowe,ze osoby
          te,zadluzajac sie na 30 lat do przodu, nabywaja dobra przekraczajace
          o 200 lub 300% ich realne mozliwosci w chwili obecnej. Jak sie to
          mowi konsumuja juz teraz to co (moze?) zarobia w przyszlosci.W swoim
          przekonaniu sa bogaci, maja wiecej niz ich rodzice,bracia,znajomi.W
          moim rozumieniu nie sa bogaci,wszystko co maja i uzywaja nalezy tak
          naprawde do banku,mieszkaja tez jakby katem u kogos, tylko ten ktos
          to nie pani Zosia,wynajmujaca mieszkanie, ale bank PKO BP czy inny
          ING.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka