Dodaj do ulubionych

Towarzysze broni

27.08.10, 12:13
"Sad but True"
Obserwuj wątek
    • janostrzyca "Robota fajna, a pieniądze przyzwoite" 27.08.10, 13:20
      Szer. Wojciech Olejniczak mówi: "Robota fajna, a pieniądze
      przyzwoite". No to chyba o to Panu szeregowemu chodziło?
      • rydzyk_fizyk Re: "Robota fajna, a pieniądze przyzwoite" 27.08.10, 15:07
        można nawet powiedzieć, że spełnili się w swoim zawodzie ;)
    • godzilla-vs-dzej.pi.tu Towarzysze broni 27.08.10, 13:40
      Ciekawe, ciekawe:
      "I tak zostałem kaleką do końca życia, chłop 26 lat!" - jadąc na wojnę należy
      się liczyć z taką możliwością, nieprawdaż?

      "Tu, na wsi, [...]jakbym wrócił z tą kasą, byłbym krezusem." - jakbyś się
      wziął za uczciwą robotę, to może Krezusem byś nie został, ale przynajmniej dom
      byś spokojnie postawił.

      "Wku...ające [...] Wku...a mnie to [...] Wściekam się [...] Wku...a mnie
      [...]" - proponuję wizytę u specjalisty, najpierw psychologa, potem może
      psychiatry, takie dolegliwości z powodzeniem się leczy.

      Panom żołnierzom na misjach radzę przeczytać wiersz Tuwima "Do prostego
      człowieka", a potem posłuchać piosenki Kazika "Bagdad". A jak nic nie zaświta,
      to trudno, będziemy dalej czytać takie historie.
    • stad-gazeta Towarzysze broni 27.08.10, 14:12
      Do „janostrzyca”, „godzilla-vs-dzej.pi.tu” i „three-gun-max” –
      jedyne co można wam powiedzieć to „Współczuje”
      Tego co wam dolega nie się wyleczyć.
      • m_16 Re: Towarzysze broni 27.08.10, 20:16
        To Nie jest takie proste....

        Gdy przeczytałem opowieść pierwszego z nich -też byłem zszokowany
        owym tekstem pielęgniarki...Ale potem przeczytałem dwie kolejne
        relacje...I zauważ, w obu żołnierze (Uran i Olejniczak) jasno
        stwierdzili że pojechali tam by zarobić na dom....A to sprawia że
        słowa tej pielęgniarki stają się prawdą...

        Oczywiście możliwe że oni tylko tak mówią....tyle że obaj za dużo
        mówią o tych swoich domach by wierzyć ze to tylko takie gadanie...

        Można oczywiście powiedzieć że żolnierzy na takie misje trza kusić
        premiami - w końcu nikt normalny nie pojedzie za normalny żołd -
        tyle że jeśli główną motywacją dla żolnierza jest forsa to mamy
        problem moralny -oni naprawdę zachowują się jak najemnicy. A tak nie
        wolno. Uczestnicząc w wojnie - choćby jako kierowca ciężarówki -
        uczestniczysz w zabijaniu -być może wolno Ci to zrobić - ale tylko z
        odpowiednich pobudek (obrona przed terroryzmem), nie można
        dopomagać zabijaniu ludzi dla pieniędzy...
        Bo jeśli można to równie dobrze można zostać gangsterem i strzelać
        dla kasy....i w istocie wielu weteranów wojen tak właśnie kończyło
        możliwe ze i u nas znajdzie się przynajmniej kilku takich...
        • aquanta Re: Towarzysze broni 27.08.10, 21:30
          Realizują NATO wskie zobowiązania Polski. Jadą zarabiać pieniądze jako
          wartościowi żołnierze godni szacunku. Jak wracają ranni to okazują się ścierwem.
          Do tych szmaciarzy powyżej. Ciekawe czy starczyłoby wam odwagi żeby powiedzieć
          to tym żołnierzom w oczy, jak byli jeszcze zdrowi ?
          • m_16 Re: Towarzysze broni 27.08.10, 22:11
            Możliwe że tak starczyłoby nam odwagi.....skoro im starczyło odwagi
            by opowiadać o tym jak fajnie byłoby wybudować dom za za pieniądze
            z wojny.....

            Zresztę tej siostrze z Szaserów odwagi starczyło...

            Wojsko - to nie zawód -to służba-dlatego oddaje się mu szacunek
            większy niż zwykłym profesjom -ale właśnie dlatego nie można go
            traktować jako normalnej pracy zarobkowej....Między innymi dlatego
            że polega ono na zabijaniu...a zabijania nie można uzasadnić
            zarobkiem, co najwyżej "wyższymi racjami -CO NAJWYŻEJ. Ale oni widzą
            w tym fuchę....


            A że realizują nsze zobowiązania? Gdybyśmy zamiast nich wysłali
            najemników to oni też by realizowali nasze zobowiązania...ale
            najemnictwo jest raczej wątpliwe moralnie..Czyż nie???
            • szama3 Re: Towarzysze broni 28.08.10, 12:20
              pytasz "czyż nie?" o więc NIE - wątpliwe moralnie są idea "wojny
              sprawiedliwej" oraz ideał "rycerzy chrystusa" najeminictwo jest czyste
              moralnie mój panie katecheto...
              • m_16 Re: Towarzysze broni 28.08.10, 14:22
                Ciekawy punkt widzenia....ale niestety problematyczny...Tak wiem że
                wojna sprawiedliwa i "rycerze chrystusa" to były dobre
                idee....głównie w teorii....w praktyce ideały są łatwe do nadużycia
                i dlatego podejrzane...

                Niemniej uznanie że najemnik jest lepszy od patrioty z karabinem (w
                domyśle: bo nie uzasadnia swojego postępowania kłamliwymi ideami
                itp) też nie prowadzi do niczego -bo na takiej zasadzie to można
                rozgrzeszać członków Camorry czy innej Cosa Nostry.....że oni lepsi
                od żołnierzy demokracji itp...

                Możliwe że faktycznie nie ma wojen sprawiedliwych....Ale jeśli tak
                jest to wszyscy walczący są źli -bez wyjątku...I patrioci, i
                krzyżowcy oraz najemnicy....może ci ostatni są bardziej
                uczciwi...ale to nic nie zmienia......
          • kosmosiki Co by było gdyby... 27.08.10, 23:26
            > Realizują NATO wskie zobowiązania Polski.

            Bzdura kompletna. NATO jest instytucją stojącą na straży pokoju
            światowego. Misje w Afganistanie i Iraku nie mają nic wspólnego z
            pokojem - to jest zabezpieczanie interesów amerykańskich w rejonie.

            > Jadą zarabiać pieniądze jako wartościowi żołnierze
            > godni szacunku.

            Ja szanuję *ideę* Wojska Polskiego - chłopaków, którzy pracują,
            ćwiczą się, walczą itd. aby chronić polskiego obywatela bo np. ja sam
            bym nie potrafił się obronić. Ci w Iraku i Afganistanie przed czym
            mnie chronią?

            Inna sprawa, że ja bym bardzo chętnie poddał się służbie takiej jak
            jest zorganizowana w Szwajcarii - wtedy sam miałbym szanse się bronić
            jako cywil. A tak to ja przepraszam ale za polskie trepostwo
            dziękuję.

            > Jak wracają ranni to okazują się ścierwem.

            To jest niesprawiedliwe to fakt.

            > Ciekawe czy starczyłoby wam odwagi żeby powiedzieć
            > to tym żołnierzom w oczy, jak byli jeszcze zdrowi?

            Oczywiście. A czemu nie? Bo by mnie pobili? To by poszli do pierdla.
            Z resztą nie uważam, że w rozmowie z tymi dwoma pierwszymi by doszło
            do konfliktu - z tego co mówią to normalne chłopaki po prostu źle
            trafili.

            Trzeci jest moim zdaniem słabym człowiekiem - nie byłem i nikomu nie
            życzę być w takiej sytuacji jak on ale znam (wychowywałem się pośród
            ze względu na zawód matki) *wielu* inwalidów, którzy lepiej sobie
            dają radę od niego i nie wku...a ich wszystko tak jak jego pomimo, że
            mają gorzej.
          • chimera03 Re: Towarzysze broni 28.08.10, 00:11
            Tak starczyłoby mi, o co miałbym się bać że mnie pobije? I nie życzę
            sobie żeby taki kmiotek jak ty, co to nie ma własnych poglądów tylko te
            "natowskie" wyzywał mądrzejszych od siebie ludzi.
            Ale nie macie się czego bać, dobrych niewolników zawsze się ceniło,
            siepaczy zwłaszcza.
        • aramba Re: Towarzysze broni 29.08.10, 00:15
          Co ty nie powiesz? To bardzo ciekawe tylko zupełnie nieprawdziwe.
          Poczytaj wspomnienia żołnierzy brytyjskich, tych nielicznych z
          pierwszej, całkowicie ochotniczej armii, która walczyła we Francji w
          czasie I wojny światowej. Zdecydowana większość z nich i ich kolegów
          poszła na front dla przeżycia przygody. Tylko, że co, że według
          ciebie walczyli w słusznej sprawie? Moment, moment, a czy Niemcy
          zaatakowały Wielką Brytanię? O kurcze, nie? No co za pech dla tych
          pseudo moralnych teorii. Acha rząd ich wysłał, bo było to zgodne z
          jakimś tam paradygmatem brytyjskiej polityki zagranicznej i obronnej
          (że neutralność Belgii i tak dalej...). A jak się pierwsza,
          ochotnicza armia wykruszyła, to wprowadzono pobór i szlus.
          Idealistów, to szukaj pod krzyżem. Jak żołnierz powie, że jedzie na
          misję dla kasy, to jest źle, bo zabijać można tylko z pobudek
          patriotycznych. No większego debilizmu już dawno nie przeczytałem. A
          jak tysiące ludzi z pobudek całkiem niskich kradnie i oszukuje, to
          pewnie nie da się tego porównać z niskimi pobudkami chłopaków,
          którzy pojechali do Afganistanu, co?. No niestety, da się tylko
          pseudo pacyfistom internetowym bardzo trudno to przyznać.
          • m_16 Re: Towarzysze broni 29.08.10, 12:14
            Ja zaś nie przeczytałem większego chaosu w pośćie...w każdym razie
            od dawna...

            Nic nie pisałem o Niemacach czy Brytolach....jeśli ci ostatni poszli
            tam dla przygody...to też było złe i głupie....i wcale nie widzę w
            Niemcach głównych winowajców I wojny... w każdym razie
            niekoniecznie...



            I co ma fakt że ludzie kradną i oszukują i że jest to złe do kwestii
            oceny żołnierzy ? hmmmm??? Nijak nie negowałem że kradzież jest
            zła.....ale to nie znaczy że wybranie się na wojnę dla zabawy lub
            forsy jest w porządku.....

            Wojna jako zabijanie jest raczej jednak gorsza od
            kradzieży....natomiast nie usprawiedliwiam ani jednego ani
            drugiego.....nie rozumiem więc co ty gościu pieprzysz...podajesz
            coś na kształt argumentu ale nie widzę jakim cudem wnioski miałyby
            wynikać z przesłanek....
            • aramba Re: Towarzysze broni 29.08.10, 14:25
              Żal, że nawet nie prubujesz zrozumieć.
              • aramba Re: Towarzysze broni 29.08.10, 14:25
                "Próbujesz", oczywiście.
            • aramba Re: Towarzysze broni 29.08.10, 14:30
              Ciekawe skąd to przeswiadczenie u ciebie, że żołnierz ma być
              wrażliwym intelektualistą, którego działania napedzją wzniosłe myśli
              o ojczyźnie. Przykład, którym się posłużyłem tylko pokazuje jak jest
              (żal, że tego nie rozumiesz). Żołnierz ma zdobyć wzgórze takie i
              takie, utrzymać skrzyżowanie takie a takie, zlikwidować obecność
              uzbrojonych oddziałów przeciwnika w rejonie takim a takim i ni
              popełniać zbrodni wojennych. Pozostałe dywagacje są włąśnie
              dywagacjami.
              • m_16 Re: Towarzysze broni 29.08.10, 22:35
                Ależ ja to rozumiem..:) To ty nie mylisz dwie rzeczy: To jak jest it
                o jak powinno być. Z pierwszego nie wynika drugie...

                Ty zaś najpierw piszesz : "żołnierz NIE MA być wrażliwym
                intelektualistą"" a potem : "Przykład którym się posłużyłem tylko
                pokazuje JAK JEST".....Idzie właśnie o to że to jak JEST nie mówi
                nic o tym jak BYĆ POWINNO. Czy jakby w Polsce przejął władzę Hitler
                to zbrodnia przestałaby być zła - bo "tak jest, tak się dzieje"?
                Jasne że nie?

                A do tego żeby to zrozumieć nie trzeba być intelektualistą.
                Wystarczy moralność....

                W istocie w XX wieku zarzucano intelektualistom właśnie to że o tym
                zapomnieli....że przestali mieć odruchy moralne, które przechowali
                tzw. prości ludzie...
                • aramba Re: Towarzysze broni 29.08.10, 23:09
                  Bardzo mi przykro, ale tak nie powinno być, żołnierz nie może mieć
                  dylematów w walce, bo równie dobrze mógłbyś go od razu zastrzelić.
                  To tak jakbyś mówił: "doskonale rozumiem, że ludzie mają tylko góra
                  2 metry wzrostu, ale powinno być tak, że mają 6 metrów, bo tak
                  byłoby lepiej, mogliby np. o wiele łatwiej pokonywać różne
                  przeszkody". Żołnierz ma wykonywać rozkazy i działać według
                  regulaminu oraz międzynarodowych postanowień dotyczących prowadzenia
                  wojny i zwyczajów wojennych. Motywy jakie spowodowały, że stał się
                  żołnierzem są z grubsza takie same od tysięcy lat i dyskutowanie z
                  nimi jest przejawem, bo ja wiem, jakiejś naiwności. O ile to
                  możliwe, armia powinna eliminować spośród kandydatów na żołnierzy
                  ludzi, którzy chcą nimi być przede wszystkim dlatego, bo lubią
                  strzelać do ludzi (najlepiej bezkarnie) lub wyżywać się na
                  słabszych. Oczywiście, każda wojna jest zła i to jest poza kwestią,
                  więc twoje odwołonie do Hitlera jest z gruntu chybione. Każdy ma
                  prawo do realizacji swoich życiowych aspiracji w oparciu o
                  wykonywaną przez siebie pracę. Żołnierz zawodowy też. Natomiast
                  wyzywanie rannych żołnierzy od najemników swiadczy nie tylko o
                  debilizmie wyzywających (najemnika kojarzą z każdym zawodowym
                  żołnierzem de facto; natomiast do pustych łbów nie dochodzi, że
                  gdyby w Afganistanie walczyły nie tysiące żołnierzy - nawet jak było
                  w przeszłości sowieckich - tylko najemników, to z jego mieszkańców
                  już by dawno nic nie zostało). Z kolei opowieści, że postawa
                  żołnierza, który zgłosił się na misję, bo chce szybciej zarobić albo
                  uważa to za fajną przygodę, albo sądzi, że się więcej nauczy w swoim
                  fachu jest moralnie naganna nie da się obronić, ponieważ żołnierze
                  ci doskonale wiedzą, że nie jadą tam strzelać do cywilów, ale ich
                  bronić, a jeśli dochodzi do nielicznych karygodnych incydentów, to
                  dlatego, że żołnierze widzieli jak do nich albo do ich kolegów walą
                  ukryci wśród cywilów fanatycy i to wszystko (zajmują się nimi,
                  niewykluczone, że ze zbytnia gorliwością, sądy). Nie mniej jednak,
                  jak to już w zwyczaju, odeszliśmy od meritum tej dyskusji. Swoich
                  nie zostawia się na placu boju, a rannych się nie olewa, bo to hańba
                  dla państwa, które ich wysłało gdzieś tam (wszystko jedno czy blisko
                  czy daleko). W szerszym kontekście, to najlepsza droga do
                  zdemoralizowania regularnej armii (a więc armii, która działa w
                  oparciu o regulamin i inne procedury, w odróżnieniu od najemników) i
                  do tego, żeby mieć kłopot z naborem kandydatów do zawodowego wojska
                  na posiadanie którego między innymi się zdecydowała Polska.
                  • m_16 Re: Towarzysze broni 30.08.10, 01:02
                    > Bardzo mi przykro, ale tak nie powinno być, żołnierz nie może mieć
                    > dylematów w walce, bo równie dobrze mógłbyś go od razu zastrzelić.
                    > To tak jakbyś mówił: "doskonale rozumiem, że ludzie mają tylko
                    góra
                    > 2 metry wzrostu, ale powinno być tak, że mają 6 metrów, bo tak
                    > byłoby lepiej, mogliby np. o wiele łatwiej pokonywać różne
                    > przeszkody".

                    Analogia chybiona -Albowiem nie istnieje powinność moralna
                    posiadania 6metrowego ciała -natomiast istnieje powinność moralna
                    niezabijania.

                    Można powiedzieć: "ludzie mają dwa metry i nic się z tym nie da
                    zrobić -zakceptujmy to". Natomiast nie da się powiedzieć (będąć
                    dobrym człowiekiem): "Na wojnie zabija się niewinnych, nic się nie
                    da zrobić -zakceptujmy to".

                    Można co najwyżej twierdzić że intencja zołnierza jest mało istotna -
                    musi po prostu zachowywać się poprawnie... Ale jeśli oni pojechali
                    na wojnę dla zysku, to zwiększa to ryzyko niegodziwych zachowań w
                    tym zbrodni......Który żołnierz prędzej dokona zbrodni? Ten który
                    myśli co robi i traktuje innych jak ludzi - czy ten który przyjechał
                    tu zarabiać i nie morduje tylko dlatego że to niezgodne z
                    regulaminem? Niewielu ludzi ma zdrowe sumienie ale ci którzy je mają
                    częśćiej będą postępować włąściwie niż profesjonaliśći-legaliści. Bo
                    regulamin i forsa nigdy nie będą dostatecznie silną
                    motywacją...Przykład Nanghar KHel jest MOŻE dowodem na coś takiego.
                    Jest możliwe (choć tylko możliwe) że oni naprawdęzamordowali tych
                    cywili. Ale możliwe że unikną kary, bo przecież śledztwo opiera się
                    głównie na zeznaniach, niezależnych, poinformowanych świadków jest
                    niewielu itp. I nic dziwnego bo na polu walki trudno o takich...Ale
                    włśnie dlatego regulaminy niewiele dają....bo trudno o sprawiedliwy
                    osąd z uwagi na brak danych. Dlatego wiele zbrodni uchodzi na sucho,
                    inne są tuszowane dla dobra honoru armii (jak w USA -My Lai). I to
                    pokazuje że nic nie zasapi sumienia.

                    A zarzut że żołnierz nie może się zastanawaiąć jest zabawny. Nawet
                    jeśli nie obowiązuje go moralność to obowiązuje go ów regulamin. Nad
                    którym musi się zastanawiąć -niekiedy i wtedy gdy do niego strzelają-
                    W ogóle problem z walką polega na tym że często nie da się tam
                    uniknąć myślenia...Kto próbuje...często kończy marnie...:)....A
                    etyka poza wszystkim może mieć znaczenie w taktyce....



                    Oczywiście, każda wojna jest zła i to jest poza kwestią,
                    > więc twoje odwołonie do Hitlera jest z gruntu chybione.

                    W moim odwołaniu szło o to że nie można rozumować: na
                    zasadzie: "mnóstwo ludzi tak lubi i uważa to za dobre -a zatem to
                    jest dobre". W drugiej wojnie pół Niemiec uważało może że napaść na
                    słabszy kraj jest OK. Ale się myliło. Analogicznie: mnóstwo
                    żołnierzy może widzieć siebie jako przedstawicieli zwykłego zawodu
                    którzy mogą kierować się zarobkiem bo to OK. Ale się mylą.


                    Każdy ma
                    > prawo do realizacji swoich życiowych aspiracji w oparciu o
                    > wykonywaną przez siebie pracę. Żołnierz zawodowy też.

                    Nie. nie każdy. Bo zołnierz nie wykonuje pracy jeno służy. Podobnie
                    jest niekiedy i z kapłanami. Wielu księży ma się dobrze. Ale są i
                    tacy którzy biedują na parafiach. Religianci uznają atoli że to ok -
                    bo kapłaństwo to służba -oodaanie bogu. Zakładająć że świeckim
                    społeczeństwie możliwa jest służba podobnie rozumiana i że wojsko
                    jest służbą.....dochodzimy do wniosku że niektórzy nie mogą mieć
                    aspiracji...jeśli zdecydowali się służyć to ma to konsekwencje...



                    Natomiast
                    > wyzywanie rannych żołnierzy od najemników swiadczy nie tylko o
                    > debilizmie wyzywających (najemnika kojarzą z każdym zawodowym
                    > żołnierzem de facto; natomiast do pustych łbów nie dochodzi, że
                    > gdyby w Afganistanie walczyły nie tysiące żołnierzy - nawet jak
                    było
                    > w przeszłości sowieckich - tylko najemników, to z jego mieszkańców
                    > już by dawno nic nie zostało).


                    Ale żołnierze którzy myślą jak najemnicy mogą nimi zostać w
                    przyszłośći.....albo zachowywać się jak najemnicy już teraz....A
                    nawet jeśli wojsko jest lepsze niż oddziały najemnicze to skąd wiesz
                    dlaczego tak jest? Może dlatego że wielu wojaków ma jednak sumienie
                    i myśli?


                    Nie mniej jednak,
                    > jak to już w zwyczaju, odeszliśmy od meritum tej dyskusji. Swoich
                    > nie zostawia się na placu boju, a rannych się nie olewa, bo to
                    hańba
                    > dla państwa, które ich wysłało gdzieś tam (wszystko jedno czy
                    blisko
                    > czy daleko).


                    Nie odmawiam tym ludziom prawa do pomocy -także do dodatkowych
                    zasiłków. Ale nie dlatego że są OK. Tylko dlatego że to ludzie
                    którzy cierpią
                    • aramba Re: Towarzysze broni 30.08.10, 22:50
                      Owszem, ale w takim razie musielibyśmy przyznać, że zawód żołnierza
                      jest z zasady niemoralny. Może i tak zresztą jest, ale nic na to nie
                      poradzimy, że - póki co - we wszystkich państwach świata z Watykanem
                      włącznie (pardon, w Kostaryce nie ma armii)wojsko istnieje.

                      Mam poważne wątpliwości czy bardziej niebezpieczny jest koleś w
                      mundurze, który pojechał na wojnę dla kasy, czy narwany zupak, który
                      pojechał dla sławy albo z czystego fanatyzmu (pardon: miłości do
                      ojczyzny) postanowił postrzelac do wrogów (kimkolwiek by oni byli).

                      Ja się z Tobą zgadzam, że wojna to zło, na które żaden normalny
                      czlowiek nie powinien się godzić, ale właśnie jest jak jest i
                      rozważania o moralności tego nie zmienią.

                      Nanghar Khel, to tylko przykład na złość, głupią złość, a poza tym
                      sprawa jest w toku więc poczekajmy z osądami. Mi osobiście nie
                      przeszkadza, że do Afganistanu zdecydowali się pojechać
                      profesjonaliści, którzy dostali za to ekstra kasę. To absolutnie nie
                      przesądza o sposobie, w jaki się zachowują w akcji. Powiedziałbym
                      nawet, że oni są ostrożniejsi, bo mają więcej do stracenia. Chłopcy,
                      którzy jada dla sławy (na przykład) są o wiele bardziej
                      nieprzewidywalini.

                      Zbrodnie w My Lai nie zostały zatuszowane (właśnie dlatego, że
                      sprawa dotyczyła żołnierzy, a nie najemników) - trzymajmy się faktów.

                      Oczywiście, ze nic nie zastąpi sumienia, ale zapewniam cię, że
                      akurat sumienie żołnierza, który ma rodzinę i pojechał na misję dla
                      kasy na dom może być o wiele bardziej czułe niż tego (o czym sam
                      piszesz), który pojechał na wojnę zatruty chorą ideologią.

                      Oczywiście, że praca w wojsku to służba - co w związku z tym masz do
                      zarzucenia rannym i olanym polskim żołnierzom. Chyba niewiele.
                      Owszem żolnierze jak najbardziej mogą mieć aspiracje - nie widzę
                      sprzeczności pomiędzy aspiracjami a służbą.

                      No więc, jeśli wielu wojaków ma jednak sumienie i myśli, to
                      właściwie o co ci chodzi, że bez ekstra zachęty finansowej by nie
                      pojechali, a tak to w zasdzie są najemnikami? To w ogóle nie jest
                      żaden argument, bo mamy do czynienia z armią zawodową i to chyba
                      lepiej, że żołnierzy (przynajmniej oficjalnie) nikt nie zmuszał do
                      wyjazdu. Osobiście wolę, że jest taki układ jaki jest iże ochotnicy
                      jednak nie jadą z myślą o zaszczytach i orderach (chociaż pewnie
                      niektórzy i owszem) ani z myślą, że będą na siłe uszczęśliwiać. Oni
                      mają konkretne zadania: wzgórze nr taki a taki, skrzyżowanie tu i tu.

                      Nie masz żadnego argumentu na to, że nie są OK. Po prostu państwo
                      ich wysłało, państwo ma rannym pomagać. Prosta i niekwestionowana
                      zasada. Dywagacji na temat, że może w przyszłości, niewykluczone,
                      że... komentować nie będę.


                      • m_16 Re: Towarzysze broni 31.08.10, 09:28
                        > Mam poważne wątpliwości czy bardziej niebezpieczny jest koleś w
                        > mundurze, który pojechał na wojnę dla kasy, czy narwany zupak,
                        który
                        > pojechał dla sławy albo z czystego fanatyzmu (pardon: miłości do
                        > ojczyzny) postanowił postrzelac do wrogów (kimkolwiek by oni byli).


                        Oj manipulujemy, manipulujemy....Jestem wprawdzie kosmpolitą z
                        przekonania, ale nawet ja nie uważam że patriotyzm to "czysty
                        fanatyzm" , i narwanie.... NIe to nie jest to samo.....Można
                        pojechać na wojnę z moralnej troski o kraj czy ludzi....nie z
                        pragnienia zabijania kogokolwiek....oczywiście to jakim się wróci to
                        inna sprawa....ale niewątpliwie istnieją intencje dobre i złe...

                        > Ja się z Tobą zgadzam, że wojna to zło, na które żaden normalny
                        > czlowiek nie powinien się godzić, ale właśnie jest jak jest i
                        > rozważania o moralności tego nie zmienią.


                        Ale ja NIE powiedziałem że wojna to zło :D.... a w każdym razie to
                        nie był zasadniczy pogląd którego bronię....możliwe że zabijanie
                        jest w pewnych warunkack konieczne......ale właśnie dlatego trza
                        określić JAKIE to warunki....:).....Tym razem bawisz się w
                        uogólnienie....rozszerzasz zakres rzeczy którym przypisuję
                        niemoralność (czy dokładniej: Nieakceptowalność) po to by
                        przedstawić moje przedsięwzięcie jako absurdalne....


                        To absolutnie nie
                        > przesądza o sposobie, w jaki się zachowują w akcji. Powiedziałbym
                        > nawet, że oni są ostrożniejsi, bo mają więcej do stracenia.
                        Chłopcy,
                        > którzy jada dla sławy (na przykład) są o wiele bardziej
                        > nieprzewidywalini.

                        Faktycznie życie+ 10000 zł to DUUUŻO lepsza motywacja niż życie +
                        200 zł.....:D.....Proszę nie lub se jaj...:)

                        > Zbrodnie w My Lai nie zostały zatuszowane (właśnie dlatego, że
                        > sprawa dotyczyła żołnierzy, a nie najemników) - trzymajmy się
                        faktów.

                        Skazano tylko jednego ze sprawców, prawdopodobnie pionka, któremu
                        zresztą potem złagodzono maksymalnie karę..... nawet jeśli
                        technicznie nie było to zatuszowanie.... to i tak pokazuje to że
                        armia broni swoich i że można popełniać zbrodnie bezkarnie -
                        dlatego jedyną trwałą zaporą przed zbrodniami jest właśnie etyka...


                        Oczywiście, ze nic nie zastąpi sumienia, ale zapewniam cię, że
                        > akurat sumienie żołnierza, który ma rodzinę i pojechał na misję
                        dla
                        > kasy na dom może być o wiele bardziej czułe niż tego (o czym sam
                        > piszesz), który pojechał na wojnę zatruty chorą ideologią.


                        Bzdura -patriotyzm to nie ideologia....a w każdym razie nie
                        implikuje on narodowego fanatyzmu.....I patriotyzm nie jest jedyną
                        słuszną motywacją do walki.... A miłość do rodziny w żadnym razie
                        nie implikuje ani nie zwiększa prawdopodobieństwa posiadania
                        sumienia...Jurgen Stroop bardzo kochał swoją matkę...także gdy palił
                        getto.....Miłość do rodziny do własnych genów.....to mechanizm
                        występujący już u zwierząt..i to nawet nie tych stadnych....etyka i
                        poczucie odpowiedzialności za obcych ludzi znajdują się krok dalej...

                        > No więc, jeśli wielu wojaków ma jednak sumienie i myśli, to
                        > właściwie o co ci chodzi, że bez ekstra zachęty finansowej by nie
                        > pojechali, a tak to w zasdzie są najemnikami? To w ogóle nie jest
                        > żaden argument, bo mamy do czynienia z armią zawodową i to chyba
                        > lepiej, że żołnierzy (przynajmniej oficjalnie) nikt nie zmuszał do
                        > wyjazdu. Osobiście wolę, że jest taki układ jaki jest iże
                        ochotnicy
                        > jednak nie jadą z myślą o zaszczytach i orderach (chociaż pewnie
                        > niektórzy i owszem) ani z myślą, że będą na siłe uszczęśliwiać.
                        Oni
                        > mają konkretne zadania: wzgórze nr taki a taki, skrzyżowanie tu i
                        tu.

                        Ale Niemcy w 39. roku też mogli myśleć o tym w
                        kategoriach "konkretnych zadań".....:D.....Idzie o to że żołnierz
                        musi widzieć swoje uczestnictwo w wojnie jako problem
                        moralny....jeśli tak o tym myśli to jego sumienie może
                        zadziała....jeśli sprowadzi wojnę do "technicznej zabawy" to jego
                        sumienie się raczej nie aktywuje....
                        Wszędzie można znaleźć ludzi z sumieniem......Ale wychowanie...także
                        to w wojsku...może blokować odruchy moralne i zmniejszać ilość tych
                        ludzi...



                        > Nie masz żadnego argumentu na to, że nie są OK. Po prostu państwo
                        > ich wysłało, państwo ma rannym pomagać. Prosta i niekwestionowana
                        > zasada. Dywagacji na temat, że może w przyszłości, niewykluczone,
                        > że... komentować nie będę.


                        Jasne , że mam.....:).....załóżmy że żolnierz co pojechał tam by
                        zbudować sobie dom stanie przed okazją kradzieży jakiejś cennej
                        rzeczy...którą da się ukryć w bagażu podręcznym....Myślisz że oprze
                        się pokusie.....bo ja widzęże ma mniejsze szanse niż idealistyczny
                        ochotnik.....
                        • aramba Re: Towarzysze broni 01.09.10, 22:25
                          Oj manipulujemy, manipulujemy. Pomijając już, że być może kiedyś w
                          przyszłości..., to nigdzie nie napisałem, że patriotyzm = fanatyzm.
                          Napisałem tylko, że często patriotyzm stanowi wytłumaczenie
                          nagannych zachowań na wojnie. Natomiast uświadomiłeś mi, że
                          rzeczywiście takie przypadki miały miejsce, kiedy mordecy w
                          mundurach mieli takie przeswiadczenie, że to co robią jest złe, ale
                          cóż, tak trzeba, służba nie drużba, rzygać się chce, ale dla
                          przyszłości ojczyzny trzeba mordować (domyślam się, że dobrze wiesz
                          co mam na myśli).

                          Nigdzie nie powiedziaałem, że uważam, że opinia, że wojna to zło, o
                          główny pogląd, którego bronisz. Przepraszam, nadinterpretowałem,
                          wydawało mi się, że jesteś normalny.

                          OK, zawęźmy z powrotem. To może postawię Ci pytanie. Sytuacja jaka
                          jest wiemy, państwo polskie zobowiązało się wysłać tylu i tylu
                          żolnierzy do Afganistanu. Dobrze to czy źle, to jest nieistotne z
                          punktu widzenia logistyki. Jak byś to zadanie rozwiązał, aby być w
                          zgodzie z Twoim imperatywem moralnym. Przypominam, że armia to
                          armia - przychodzi rozkaz przygotowania się do wyjazdu i część.
                          Również przypominam, że nie jest to rozkaz mordowania.

                          > Faktycznie życie+ 10000 zł to DUUUŻO lepsza motywacja niż życie +
                          > 200 zł.....:D.....Proszę nie lub se jaj...:)

                          Bardzo mi przykro, aledokładnie taka motywacja kierowała przecież
                          żołnierzami, których tak potępiasz.

                          No, ale skazano, a sprawa była nie tylko nie zatuszowana, ale dość
                          wszechstronnie nagłośniona. Poza tym zbrodniarzami okazali się
                          chłopcy z poboru...

                          To zależy od... sumienia, poziomu adrenaliny, testosteronu i
                          indoktrynacji. Patriotyzm oczywiście, że nie jest równoznaczny z
                          fnatyzmem, ale doskonale wiesz, że patriotyzmem można wiele
                          wytłumaczyć i usprawiedliwić. Ciekawe jaką motywacje miały oddziały
                          czyścicieli w czasie I wojny światowej. Takie rozwalanie jeńców
                          właściwie na linii frontu, to paskudna robota. O inym przykładzie
                          wspomniałem.

                          Acha, no i nawet jeśli mozna się przyczepić do tych dwóch czy trzech
                          pechowców (moim zdaniem nie można) z artykułu, to skąd wiesz, że
                          inni też kierowali się "niskimi pobudkami"? Poza tym czy to, że
                          nieopatrznie chlapnęli językiem powinno ich automatycznie pozbawiać
                          prawa do pomocy ze strony państwa (raz jeszcze przypominam, że nie
                          kupili sobie sami biletów do Afganistanu) albo narażać na calkowicie
                          nieuprawnione ataki?

                          Gdybu żołnierze nieiemccy (nie manipuluj, chodzi o żołnierzy) w
                          1939, 1940, 1941, 1942, 1943, 1944, 1945 myśleli o wojnie wyłacznie
                          w kategorii wypełniani zadań militarnych i obowiązkach wynikających
                          z faktu bycia żołnierzem, to wojna ta miałaby inne oblicze. Myślisz,
                          że to tak mało? A poza tym o czym my mówimy, przecież nie uważasz,
                          że wojna to zło :).

                          Oczywiście, że miłość do rodziny automatycznie nie implikuje
                          przyzwoitego zachowania żołnirza na wojnie (pomijając już to, że nie
                          miałem na myśli miłości do matki i ludzi, którym od wielu lat
                          wpajano... specyficznie pojmowany patriotyzm).

                          Nawet nie wiesz, ale w gruncie rzeczy zaproponowłeś bardzo ciekawy i
                          trudny temat do zbadania: kto gorszy (albo lepszy) - idealistyczny
                          ochotnik czy interesowny ochotnik. Poza tym jakoś tak kaliber
                          przestępstwa Ci się nagle zmniejszył :), a to, niestety, ma
                          znaczenie.
                          • m_16 Re: Towarzysze broni 05.09.10, 14:27
                            Oj manipulujemy, manipulujemy. Pomijając już, że być może kiedyś w
                            > przyszłości..., to nigdzie nie napisałem, że patriotyzm = fanatyzm.

                            Taaa?...A wcześniej...

                            "Oczywiście, ze nic nie zastąpi sumienia, ale zapewniam cię, że
                            akurat sumienie żołnierza, który ma rodzinę i pojechał na misję dla
                            kasy na dom może być o wiele bardziej czułe niż tego (o czym sam
                            piszesz), który pojechał na wojnę zatruty chorą ideologią. "

                            To była odpowiedź na moją propozycję by wysyłać patriotów. Ty skomentowałeś to w ten spsób
                            implicite utożsamiając patriotę " z zatrutym ideologią" czyli fanatykiem. Sofizmat kukły....


                            > Nigdzie nie powiedziaałem, że uważam, że opinia, że wojna to zło, o
                            > główny pogląd, którego bronisz. Przepraszam, nadinterpretowałem,
                            > wydawało mi się, że jesteś normalny.

                            Przperaszam że że nadinterpretowałem, że rozumiesz...Rzecz w tym że i ja nie mówiłem że
                            powiedziałeś :D...szło mi raczej o to że uogólniasz dyskusję....sugerująć że dotyczy ona tego czy
                            wojna jest dopuszczalna...Nie dotyczy...Dotyczy tego JAKA wojna jest dopuszczalna.....Taki
                            szczegół....

                            > OK, zawęźmy z powrotem. To może postawię Ci pytanie. Sytuacja jaka
                            > jest wiemy, państwo polskie zobowiązało się wysłać tylu i tylu
                            > żolnierzy do Afganistanu. Dobrze to czy źle, to jest nieistotne z
                            > punktu widzenia logistyki. Jak byś to zadanie rozwiązał, aby być w
                            > zgodzie z Twoim imperatywem moralnym.

                            A co tu rozwiązywać? Wysyła się żołnierzy samym rozkazem NIE PYTAJĄC ich o zdanie i nie
                            wybierając ochotników -chyba że mają ważne powody by nie jechać....

                            > Bardzo mi przykro, aledokładnie taka motywacja kierowała przecież
                            > żołnierzami, których tak potępiasz.


                            Otóż NIE -subtelna różnica :D Tymi żołnierzami kierowała motywacja " 10000 " a nie "10000 +
                            życie" :D. Widzisz oni nie brali pod uwagę śmierci i kalectwa, na tym polega szok -przynajmniej
                            jeden z nich o tym wspomina......:D Natomiast na polu walki jest inaczej -tam ochotnik i najemnik
                            walczą o życie..... Ale jasne jest że zdwojga ucieknie raczej ten z nich który ma "niższą
                            motywację" -najemnik mierzy bowiem ostatecznie swoim zyskiem - a życie zawsze będzie droższe
                            niż forsa....

                            Co do reszty

                            -Tak patriotyzm wyradza się często w faszyzm -niemniej paradoksalnie to nie tego typu ludzie
                            stanowili podporę nazioli....Ważniejsi byli zwykli ludzie - którzy wykonywali swoje obowiązki jak
                            Eichmannn - często traktując to jak pracę....Fanatycy, wbrew pozorom, nie byli kluczowi -liczyli
                            się "urzędnicy" profesjonaliśći.....dlatego właśnie "sprofesjonalizowany Wehrmacht" nie różniłby się
                            istotnie od tego który istniał naprawdę.....


                            - Jeśli dwóch lub trzech na trzech losowych żołnierzy w rozmowie o swoim losie wspomina kilka razy
                            o pieniądzach a nic o Afgańczykach to rodzi to zasadne podejrzenia...Nie odbieram im prawa do
                            renty. Odbieram im prawo do twierdzenia że byli OK...

                            - Ależ wiem co zaproponowałem - i wiem co wybieram - Amerykanów nie znoszę ,ale z drugiej
                            strony oni przynajmniej próbują wychować żołnierzy na obrońców demokracji -wielu z nich
                            naprawdę w to wierzy.....To jest naiwne bo wojna jest faktycznie nieuchronnie destrukcyjna dla
                            moralnośći. Skoro jednak miałaby być ona konieczna to lepiej wychowywać żołnierzy niż ich
                            kupować...bo to daje większe szanse że jak się wszystko spieprzy (np. Abu-Ghraib) to znjdzie się
                            przynajmniej jeden sprawiedliwy w Sodomie i to ujawni......
                            • aramba Re: Towarzysze broni 06.09.10, 11:31
                              Myślę, że popadasz w doktrynerstwo z tym nie wybieraniem ochotników. No, ale w My Lai ludzi rozwalali właśnie obrońcy demokracji z poboru. Sorki, ale dziś nie mam czas na więcej. Parę dni mam teraz "górkę" w pracy. Może chcesz przejść na prvia?
                              • m_16 Re: Towarzysze broni 06.09.10, 13:07
                                Znaczy -by było jasne: odrzucam najemnych ochotników -nie ochotnikw w ogóle...

                                Doktrynerstwo? Wcale nie.... w istocie pomysł jest sensowny....żółnierzom płacić za dużo za służbę i w ten spsób ich "przywiązywawać" do niej...ale nia płacić za wojnę.....NIe ma pieniędzy? Być może należy powołać korpus elitarny......zawodowców wśród zawodowców...i to od nich tego wymagać...

                                Możemy korespondować według Twojego uznania....
                        • aramba Re: Towarzysze broni 01.09.10, 23:54
                          Acha, i jeszcze dwie sprawy: nie wydaje mi się, aby istniały
                          jakiekolwiek dowody na niemoralne prowadzenie się w Afganistanie
                          bohaterów artykułu (nie sądzisz, że to dość mocny argument w
                          ich "sprawie"?).

                          "Twój" Stroop, formalnie rzecz biorąc nie był żołnierzem
                          (w "Rozmowach z katem" jest fragment dotyczący tego zagadnienia;
                          konkretnie chodzi o opis procesu Stroopa przed amerykańskim sądem
                          wojskowym). Zgadzam się, że część "moich" zbrodniarzy także, ale
                          tylko część. Ty odwołałeś się do konkretnego przypadku :).
                          Oczywiście ni traktuje tej ostatniej uwagi serio. Ot, tylko tak pro
                          forma o tym napisałem.
                          • m_16 Re: Towarzysze broni 05.09.10, 14:31
                            > Acha, i jeszcze dwie sprawy: nie wydaje mi się, aby istniały
                            > jakiekolwiek dowody na niemoralne prowadzenie się w Afganistanie
                            > bohaterów artykułu (nie sądzisz, że to dość mocny argument w
                            > ich "sprawie"?).

                            Ale nie otym gadamy. Idzie mi o ich postawę. Która jest zła. Sama postawa to nie czyn -więc nie
                            chcę ich dawać pod żaden sąd. Chodzi mi owyciągnięcie wniosków względem naszej armii i
                            charakteru misji tam...

                            > "Twój" Stroop, formalnie rzecz biorąc nie był żołnierzem

                            Był mundurowym -jakby nie patrzeć - SS to rodzaj służby...
                            • aramba Re: Towarzysze broni 06.09.10, 11:29
                              Eee tam. To i dyplomaci są mundurowi, no i w służbie :). Dobra, takie tam sobie żarciki.
                              • m_16 Re: Towarzysze broni 06.09.10, 13:08
                                Są, Są...:D....przecież obcy wywiad zawsze zaoferuje więcej niż wynosi pensja rządowa, prawda?....
                                • aramba Re: Towarzysze broni 06.09.10, 13:46
                                  To tak o każdym na służbie i nie na służbie można...
                                  • m_16 Re: Towarzysze broni 06.09.10, 17:09
                                    aramba napisał:

                                    > To tak o każdym na służbie i nie na służbie można...

                                    Ależ tak! i włąśnie dlatego żadna zbiorowość nigdy nie powierzała nigdy najważniejszych spraw w ręce ludzi których lojalność się kupowało.....Może we wczesnej nowożytności istotną rolę odgrywały armie najemnicze...ale we Włoszech wodzowie kondotierów sami zdobywali władzę , natomiast my zdobyliśmy Malbork ( w czasie wojny 13letniej) po prostu przekupująć załogę Czechów....Potem nigdy lub rzadko opierano armię tylko na zaciężnych......:D

                                    Nie żeby to bardzo pomagało.....ale trochę TAK.....
                                    Podobnie np. z dyplomacją.....
                                  • m_16 Re: Towarzysze broni 06.09.10, 23:08
                                    • aramba Re: Towarzysze broni 24.09.10, 11:22
                                      "Z kolei do tych cwaniaczków, które wypisują "a co pobił by mnie?". Możliwe, że jeden z drugim dostałby słuszny łomot, ale te wasze puste, a ponoć tak moralne łepetyny
                                      jakoś nie mogą strawić, że nie w tym rzecz." - mam nadzieję, że jednk umiesz czytać ze zrozumieniem.

                                      Zbiorowość oddaje.... i takiem tam bla, bla. Zabierz tym bezinteresownym ojcom narodu ich apanaże, zabawki związane z władzą i wpływami. Zobaczymy ilu ich zostnie, aby bezinteresownie kierować sprawami zbiorowości :).

                                      A z tą pielęgniarką to chyba prosta sprawa. Skoro paniusia zdecydowała się na pracę w wojskowym szpitalu... mam ci dalej tłumaczyć, że swoimi wszawymi odzywkami do rannych żołnierzy burzy podstawy państwa, państwa rozumianego jako umowa społeczna?

                                      Żałuję, że w ogóle ominąłeś moją propozycję przejscia na priva.
    • nathan_miur Towarzysze broni 27.08.10, 18:57
      Jestem lekarzem. Mój Ojciec i obaj Dziadkowie byli zawodowymi żołnierzami. Stąd mam wieli szacunek do mundury i tego co robią. Podziwiam i dziekuję, że mają taką siłę.
      Dodam jeszcze od siebie, że gdyby przy mnie pielęgniarka powiedziała coś takiego do żołnierza Wojska Polskiego, to jak Boga kocham, chyba bym ją rozniósł w pył!!
      • pumpernik Re: Towarzysze broni 27.08.10, 19:45
        nathan_miur napisał:

        > Jestem lekarzem. Mój Ojciec i obaj Dziadkowie byli zawodowymi żołnierzami. Stąd
        > mam wieli szacunek do mundury i tego co robią. Podziwiam i dziekuję, że mają t
        > aką siłę.
        > Dodam jeszcze od siebie, że gdyby przy mnie pielęgniarka powiedziała coś takieg
        > o do żołnierza Wojska Polskiego, to jak Boga kocham, chyba bym ją rozniósł w py
        > ł!!

        No to jesteś głupim lekarzem.
        • aramba Re: Towarzysze broni 29.08.10, 00:06
          Ta pielęgniarka, o czym już pisałem na innym wątku, powinna dostać
          wilczy bilet do końca swojego marnego żywota. Natomiast ci wszyscy
          marni kombinatorzy-pacyfiści i moraliści-krętacze nie się kopną w te
          puste łby i przestaną manipulować na forum. Żołnierzowi jak psu
          micha należy się opieka w wypadku odniesieni obrażeń na froncie, bez
          względu na tego żołnierza osobiste motywacje. Hańba każdemu państwu,
          które olewa swoich żołnierzy. Z kolei do tych cwaniaczków, które
          wypisują "a co pobił by mnie?". Możliwe, że jeden z drugim dostałby
          słuszny łomot, ale te wasze puste, a ponoć tak moralne łepetyny
          jakoś nie mogą strawić, że nie w tym rzecz.
          • m_16 Re: Towarzysze broni 05.09.10, 14:33
            Przecież sam wypowiadasz się z pozycji moralnych...:D I sam chcesz "z pozycji moralnych" spuszczać
            łomot....a podobno moralność niesie ryzyko fanatyzmu, jak mi to zarzucasz...:D
            • aramba Re: Towarzysze broni 06.09.10, 13:47
              Chyba nie zrozumiałeś...
              • m_16 Re: Towarzysze broni 06.09.10, 17:00
                aramba napisał:

                > Chyba nie zrozumiałeś...

                Czego? :D

                Przecież dopuszczałeś sprawienie łomotu -a jak nawet nie to pielęgniarkę byś wywalił bo niegodziwa (jak rozumiem).Wygląda mi to na typowy "święty gniew"...:D
                • aramba Re: Towarzysze broni 12.09.10, 20:04
                  Wydaje mi się, że po prostu nie chcesz zrozumieć. Trudno.
                  • m_16 Re: Towarzysze broni 17.09.10, 17:49
                    No ale CZEGO nie chcę zrozumieć :D ? Być może faktycznie nie godzisz się na przemoc -ale po twojej poprzedniej wypowiedzi o łomocie przydałoby się wyjaśnienie.....no nie? :D
      • m_16 Re: Towarzysze broni 27.08.10, 20:25
        Odpisałem na to wyżej.
        To nie jest takie proste -szacunek żołnierzowi się należy ale Uran i
        Olejniczak naprawdę gadają jakby pojechali tam dla kasy...a to
        sprawia że kwestia jest dwuznaczna -to źle decydować się
        uczestniczyć w wojnie z uwagi na niegodziwą motywację ( forsa) -czym
        to się rożni od najemnictwa???

        To że zadecydowali politycy nic nie znaczy -dopóki wróg nie nawiedza
        naszej ziemi -albo przynajmniej dopóki misje są ochotnicze (
        zakładamy że naprawdę są)każdty decyduje za siebie -a ponieważ wojna
        to zabijanie, więc powinien mieć dobry powód by wziąć w niej
        udział...Żołnierz który walczy z obowiązku, lub z autentycznej
        troski o swój kraj pewno zasługuje na szacunek ( nawet jeśli się,
        jak ja, owego kraju nie lubi)...ale dwóch z nich walczyło jakby nie
        za kraj tylko za swoje domki jednorodzinne...
    • trajkotek szkoda gadać 27.08.10, 20:36
      ... a kto jest TERAZ w Polsce zwierzchnikiem sił zbrojnych?

      poprzedniego już by gazetowe psy rozszarpywały, zgoła słusznie, ale czy Prezydent ma czas czytać wyborczą???
      • fanpanajurka Re: szkoda gadać 27.08.10, 20:46
        (...)Panom żołnierzom na misjach radzę przeczytać wiersz Tuwima "Do prostego
        człowieka", a potem posłuchać piosenki Kazika "Bagdad". A jak nic nie zaświta,
        to trudno, będziemy dalej czytać takie historie.
        (...)


        Kazik dobrze prawi ale Stasiek nie gorszy i starszy...

        www.youtube.com/watch?v=2Q1EnbrLiGk
    • 2berber O definicję żołnierza i najemnika. 27.08.10, 21:11
      Wyjazdy na "misje" stają się zwykłą okazją do zarobku.
      Na prawdziwych misjach ONZ żołnierze raczej nie giną.
      Irak i Afganistan wojny przegrane, powinny stanowić
      nauczkę że nie można deprecjonować nazwy żołnierz
      przez dorabianie ideologii do zwykłych merkantylnych
      przedsięwzięć. Gdyby ogłoszono zaciąg najemników do
      Afganistanu znalazło by się więcej ochotników.
      Tylko my obywatele podatnicy mniej podle byśmy się
      czuli, współfinansując leczenie i renty dla tych
      nieszczęśliwych dzisiaj weteranów.
      • chimera03 Re: O definicję żołnierza i najemnika. 28.08.10, 00:00
        To oczywiste że to najemnicy. Wiem że tekst może pełnić niezłą
        funkcje uświadamiającą, ale mimo to jestem zniesmaczony.Zwłaszcza
        pierwszy "weteran" poprzez swoją relację wystawia sobie niezłe
        świadectwo, opisując zabijanie ludzi jak zabawę w piaskownicy, drwiąc
        z warunków bytowych Afgańczyków. Z drugiej strony to jasne że tylko
        takiego pokroju ludzie gotowi są strzelać za pieniądze do każdego
        kogo wskaże dowódca.
        Na duchy podnosi mnie tylko odzew na forach. Nikt nie zgadza się z
        naszym gazetowym towarzystwem i nie pochyla się nad biednymi
        weteranami.
      • chimera03 Re: O definicję żołnierza i najemnika. 28.08.10, 00:16
        To oczywiste że to najemnicy. Wiem że tekst może pełnić niezłą
        funkcje uświadamiającą, ale mimo to jestem zniesmaczony.Zwłaszcza
        pierwszy "weteran" poprzez swoją relację wystawia sobie niezłe
        świadectwo, opisując zabijanie ludzi jak zabawę w piaskownicy, drwiąc
        z warunków bytowych Afgańczyków. Z drugiej strony to jasne że tylko
        takiego pokroju ludzie gotowi są strzelać za pieniądze do każdego
        kogo wskaże dowódca.
        Na duchy podnosi mnie tylko odzew na forach. Nikt nie zgadza się z
        naszym gazetowym towarzystwem i nie pochyla się nad biednymi
        weteranami.
        • aramba Re: O definicję żołnierza i najemnika. 29.08.10, 00:18
          Opowiadasz dyrdymały kolego. O wszystkim można dyskutować, ale hańba
          państwu, które wysyła żołnierza na misje, a później ma go w doopie
          jak zostanie ciężko ranny albo kaleką.
          • fanpanajurka Re: O definicję żołnierza i najemnika. 06.09.10, 13:20
            Opowiadasz dyrdymały kolego.
            Na misję to krk wysyła misjonarzy.
            Ci kolesie pojechali zarobić pare groszy - NA WOJNĘ.
            Na wojnie zabija się wroga i niewinnych cywili. Czasem samemu jest się zabitym lub rannym.
            O tym najemnicy dobrze wiedzą i godzą sie z tym.

            www.youtube.com/watch?v=2Q1EnbrLiGk
            • aramba Re: O definicję żołnierza i najemnika. 06.09.10, 15:22
              powiem tak - al tracic czas na jakikolwiek komentarz twojego wpisu...
    • minipolak To znowu pokazuje 29.08.10, 14:44
      zacofanie cywilizacyjne Polski.
      Kwasniewski chyba wyslal chyba tam zolnierzy.
      Niech wiec placi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka