Dodaj do ulubionych

Rozwalacze

02.10.10, 19:36
Obywatelsko wypalić te kolekcjonerskie budki i spokój :)
Obserwuj wątek
    • pan_wiktor Rozwalacze 02.10.10, 19:44
      [sonda=Legalizować narkotyki?]
      [*]Tak, wszystkie
      [*]Tak, tylko miękkie
      [*]Nie wiem, nie mam zdania
      [*]Nie, ale nie karać za posiadanie.
      [*]Nie, zakazać wszystkich narkotyków!
      [/sonda]

      Z artykułu, wbrew intencjom i świadomości autora wynikają jasne wnioski. Inne niż te wyciągnięte przez premiera Tuska.

      Problemem nie jest dostępność tzw. dopalaczy.

      Problemem jest penalizacja marihuany czy LSD na równi z twardymi narkotykami. Jeśli zakazujemy lekkich narkotyków, których oddziaływanie jest znacznie bardziej interesujące i mniej szkodliwe niż działanie alkoholu i tytoniu, nasze zakazy są niewiarygodne. Wystarczy test z jednym jointem, żeby przestać się bać heroiny, amfetaminy czy kokainy. Przecież są zakazane w ten sam sposób. Niestety amfetamina potrafi uzależnić przy pierwszym zażyciu, brudna heroina jest śmiertelnie niebezpieczna, koka może spowodować zawał.
      Dlatego Państwo powinno prowadzić kontrolowaną sprzedaż lekkich narkotyków, przede wszystkim marihuany, oraz rzetelnie informować o każdym narkotyku, z kofeiną włącznie. Zakaz obrotu i penalizacja posiadania w wypadku produktów roślinnych prowadzą donikąd. Nie da się zabronić szałwi, halucynogennych grzybków - psiaków, piołunu, wilczych jagód czy gałki muszkatołowej. Tak samo jak nie da się zakazać bimbru z cukru i drożdży.

      Te zakazy mają tylko jeden skutek: ludzie nie wierzą w ostrzeżenia przed naprawdę groźnymi substancjami.
      Na dodatek Policja w celu poprawienia statystyk łapie młodych ludzi z gramem samosiejki w kieszeni, co powoduje ogromne koszty społeczne: areszt, czasem więzienie i złodziejska edukacja, wyrok w papierach, przerwanie nauki, kłopoty na rynku pracy.

      Rozwiązanie jest proste. Nie powinniśmy zakazywać posiadania żadnych środków psychogennych.
      Państwo powinno wprowadzić kontrolowaną (monopol z akcyzą, tak jak z wódką i tytoniem) sprzedaż lekkich narkotyków, oraz dla osób uzależnionych zamienników (np. metadon dla heroinistów) lub czystych narkotyków na Rx (receptę lekarską).

      Niestety, to rozwiązanie od ręki eliminuje czarny rynek i zmniejsza dochody walczących z naszym wojskiem Talibów. Nie chce mi sie jednak wierzyć, aby Rząd siedział w kieszeni mafii i terrorystów. Ale skoro dotąd nie zdobył sięna taką decyzję...

      Tymczasem nęka się działających zgodnie z prawem handlowców, realizujących naczelną zasadę kapitalizmu: odpowiedzi podażą na popyt.

      BTW: sugeruję redakcji choć jedną rozmowę ze specjalistami, profesorowie Siemaszko i Mellibruda na pewno wyjaśnili by większość nieporozumień. Gdyby im pozwolono.
      • 1stanczyk naczelną zasadę kapitalizmu: odpowiedzi podażą na 02.10.10, 20:48
        "naczelną zasadę kapitalizmu: odpowiedzi podażą na popyt. "

        Kurwa tez realizuje ta "naczelna zasadę" nie tyle kapitalizmu, bo była nią nieomal nieznana w naszym kraju katorżnicza praca, co "nowoczesnego rynkowego marketingu"

        Re: Rozwalacze
        • marco-wr Do wszystkich "obrońców" dopalaczy 03.10.10, 10:07
          Dlaczego tak wam się podoba, że ktoś trzepie kasę ryzykując cudzym życiem?
          • koham.mihnika.copyright bo to sa dzieci nalogu 03.10.10, 10:42
            czas skonczyc z amatorami w cyrku z Wiejskiej.
            Ustawa anty-narkotykowa powinna byc pisana przy wspolpracy chemikow oraz specjalistow patentowych.
            Liste substancji zabronionych nalezy napisac w formie generycznej i dolaczyc rozszerzenia w postaci " i pochodne". Zamiast zabraniac pochodnej z bromem, wstawic halo-atom i pokrywamy wszystko od fluoru do jodu. Ograniczyc formule szkieletowa i rozszerzyc o wszystkie mozliwe pochodne. Poczytajcie patenty, jak sie to robi.
            Dwa - kazdy produkt, bez wzgledu na to, czy jest do kolekcjonowania, czy podlewania roslinek MA MIEC MSDS poprawnie napisany. obowiazkiem sprzedawcy jest wreczyc dokument razem z produktem, pod kara wysokiej grzywny i pozbawienia wolnosci.
            Ten sam wymog mozna rozciagnac na maryche i twarde narkotyki. Sprzedawca nie bedzie sie bronic, ze nie wiedzial, co sprzedaje, jakie to ma dzialanie? Za brak - kasa i pudlo.
            W Australii problemem jest alkoholizm i wachanie benzyny przez Aborygenow. W przypadku benzyny, wprowadzono odmiane, ktora nie ma tak duzego dzialania narkotycznego (sprzedawana w Outbacku), oraz wprowadzono ograniczenia w posiadaniu alkoholu w obszarach ogloszonych "suchymi" czyli dry.
            Kary za zlamanie przepisu:

            You are breaking the law if you try to go into a restricted area with an amount of alcohol that's above the set limit. If you do, you risk having to pay a fine or going to jail. The maximum penalties for breaching the alcohol limit are:

            * first offence - 500 penalty units ($37,500)
            * second offence - 700 penalty units ($52,500) and/or 6 months prison
            * third or later offence - 1000 penalty units ($75,000) and/or 18 months prison
            srednia roczna pensja w Australii to ok. 60000.

            Policja i Sanepid powinni ustalic zrodla zaopatrzenia sklepow, powinni miec rachunki. Czas na kontrole BHP w fabryczkach oraz scisle zastosowania przepisow podatkowych. Straz Pozarna tez moze miec zastrzezenia, co do przestrzegania przepisow przeciwpozarowych.
            • olias Re: bo to sa dzieci nalogu 03.10.10, 11:08
              no właśnie ... MSDS. ja może jestem głupi, ale Unia europejska z nami włącznie jest pod rządami REACH. więc ja absolutnie nie rozumiem prawnych problemów z dopalaczami. Sam brak w sklepie MSDS - gdzie na dodatek musi być podany skład i wyniki badań szkodliwości wystarczy by a) karać winnego kwotą równą wartości towaru, b) zakazać sprzedaży do momentu opublikowania MSDS (po polsku - karta charakterystyki). Nic nie trzeba robić, kompletnie nic. tylko sięgnąć po istniejące przepisy prawne. Rząd fachowców, k.. mać. sami fachowcy w sejmie. I jeszcze ekspertów k... zatrudniają. Pewnie Franka żony szwagierka.
              jeszcze raz - każda "chemia" wprowadzona do obrotu na terytorium UE wymaga wcześniej zgłoszenia karty charakterystyki. ze składem substancji niebezpiecznych, szkodliwością dla zdrowia i życia i dla środowiska. Ocena toksyczności, rakotwórczości, ble, ble, ble - jakby się kto przyczepiał to dziś nawet zwykłe związki chemiczne nie mają kompletów badań. Coś jeszcze - odpowiedzialność sklepu za szkody.
              No chyba że w polskim sejmie tradycyjnie dopalacze mają swoje "lobby". Co zreszta pewnie i jest, bo jakże by inaczej.
              Tusk ... spadaj.
              • tukafon teraz czekamy na nagonkę na żołądkową gorzką 03.10.10, 11:16
                skoro z dopalaczami się rozprawiliśmy
              • oakpark REACH to wysoki tonaz produkcji chemikaliów... 04.10.10, 12:07
                ... a produkty "kolekcjonerskie" to raczej domena syntezy w szkle - po kilogramie z kilku szarży - tak przynajmniej wydaje mi sie jest w Łodzi.... jest na terenie dawnej Anilany mała firma custom synthesis, która przerobi usługowo z powierzonego materiału WSZYSTKO! Zbełtanie BMK z mrówczanem amonu jest nielegalne - ale ile jest legalnych, podobnie działających jak narkotyki środków? Kilkaset - i dana firma może je produkować legalnie, w małej skali Material Safety Data Sheet nie jest wymagany, zresztą mogą w taką Kartę Charakterystyki wpisac co innego - laboratoria Sanepidu nie mają NMR-u ani głupiej chromatografii kilku pochodnych nie dadzą rady zrobić - sa to związki zbyt podobne do prostego oddzielenia na silikazelu, potrzebne sa fazy modyfikowane, trzeba miec i żel i róznie podstawione halosilany do modyfikacji złoża, ten sam problem jest z LC-MS - trzeba robic własne kolumny... czyli kłania się prof. B. w Toruniu albo doc. G. w Łodzi...

                Biuro ds Substancji i Preparatów Chemicznych na Dowborczyków tym się nie zajmuje, nie ta skala. A labo kryminalistyczne czy podobno nawet abwehryci to zbadają produkt, wydadzą dealerom dopalaczy atest, że jest OK... wszystko legalnie!

                Dobrym rozwiazaniem byłoby zamówienie analiz takich produktów w placówkach PAN i uczelni - ci ludzie w razie potrzeby mają stosowne możliwosci syntezy i analizy.
            • oakpark Racja - tylko przepisy musza być zgodne z unijnymi 04.10.10, 12:13
              .... a to nie takie proste.

              Ale główna idea bardzo dobra - zabiurokratyzowanie dealerów dopalaczy pozwoli ich posadzić ZAWSZE.... tylko czy to jeszcze jest prawo... w 100% arbitralne?
          • alfalfa Re: Do wszystkich "obrońców" dopalaczy 03.10.10, 10:46
            A niby skąd pomysł, że się "podoba"? A Tobie się podoba, że państwo używa wszelkich organów do nękania kogoś, który robi cos co nie jest zakazane? Aha, przy okazji - każdy odpowiada za siebie, odpowiedzialność za własne działanie. Wiem, że to niepopularne i wiekszość uważa, że to państwo powinno się nimi opiekować. I jeszcze jedno - jak nastoletni gó...arze trafiają na izbę to jakoś się publikatory i państwo aż tak nie przejmują...
            A.
            • kiryloszomber Re: Do wszystkich "obrońców" dopalaczy 03.10.10, 11:39
              Co do jednego jestem głęboko przekonany. Taka strategia radzenia sobie z problemem, jaką obserwuję od pewnego czasu (liczonego na palcach jednej ręki w tygodniach, mimo, że jako stary i niezainteresowany dopalaczami i im podobnymi wynalazkami zgred pierwszy raz usłyszałem o nich dobre lata temu - taka ciekawostka), prowadzi donikąd. Dlaczego? Ponieważ to NIE jest strategia radzenia sobie z problemem dopalaczy czy szerzej narkomanii tylko strategia radzenia sobie z problemem pt. wysokość słupka w sondażach. To, czy histeria wybuchła sama czy na zamówienie (skłaniam się ku drugiemu, bo jakim cudem z dnia na dzień w każdym dostępnym medium nagle zaczęło pojawiać się po kilka newsów dziennie?.. wiem to i owo o agencjach PR i tym, jak to "się robi" - bez żadnych teorii spiskowych, z przyczyn czysto zawodowych znam ten warsztat, niuanse i objawy; uderzające podobieństwo do słynnej kampanii świńskogrypowej pozostawiam waszej ocenie) i na czyje - oczywiście nie wiem. Ważne, że tak czy siak pojawiła się okazja do prężenia muskułów, to "władza" pręży i zezem zerka, jak tam sondaże. Okazja jak malowanie, wróg jest obiektywnie be, z nakrętkami i petardami pod okno nie przyjedzie, bo to biznes lubiący ciszę, to dawaj walić w bęben! Zwłaszcza, że żmija wyhodowana na własnej piersi jakiś zjazd właśnie urządziła i jeszcze co ze słupka urwie. To, że siła prężonych muskułów kolejnych ekip jest iluzoryczna, widać od dawna, bo mimo jednego z najsurowszych zestawów antynarkotykowych paragrafów na świecie problem narkomanii jak istniał tak istnieje i ma się dobrze, za to dzięki typowo polskiemu podejściu (olać zapobieganie, wystarczy karać, byle głośno i krwawo, gawiedź to lubi) mamy w bonusie kilka tysięcy dodatkowych kryminalistów rocznie opuszczających taśmę produkcyjną regularnie jak lśniące samochodziki. To ci, którzy za dżointa przechodzą darmowy parosemestralny kurs bandyterki zwany dla niepoznaki "resocjalizacją w zakładach penitencjarnych".
              Nie mam złudzeń. To się nie uda, bo nie tędy droga. To znaczy pewnie się uda, ale tylko "na odcinku" słupków. Na rynku wynalazków do ćpania tylko "market share" lekko się przetasuje, a wolumen jaki był taki będzie. Wartość rynku, marża i atrakcyjność tylko wzrośnie. A koszty, bezpośrednie i pośrednie, jak zwykle poniesiemy wszyscy.
              • leon000 Re: Do wszystkich "obrońców" dopalaczy 03.10.10, 11:48
                Niepytany odpowiadam w temacie Twojego nicku.
                Współczuję osobom które nie mają za grosz słuchu.
                • kiryloszomber Re: Do wszystkich "obrońców" dopalaczy 03.10.10, 12:05
                  Sprowokowany odpowiadam - nick jest "dziełem" trzylatka mniej więcej. Ponieważ ówczesny trzylatek już dorósł, dziś nie pogadacie sobie jak równy z równym.
      • dark13 Re: Rozwalacze 03.10.10, 09:46
        pan_wiktor napisał:
        Problemem jest penalizacja marihuany czy LSD na równi z twardymi narkotykami.


        Problem polega na tym ze za to zabieraja sie ludzie ktorzy wiedza tyle co ty /Przy okazji LSD jest twardym narkotykiem nawet bardzo
        • antyliberal22 Re: Rozwalacze 03.10.10, 10:02
          ale od LSD się nie uzależnisz, moze ci zaszkodzić na głowę, ale nie ma chyba takich osób, które chiałyby mieć takie jazdy regularnie... Poza tym po zażyciu LSD brzydzisz się alkoholu przeważnie i są osoby, któere całkowicie przestały go spożywać.
          Jeśli poza tym ktoś chce eksperymerntować z wizjami, typu widzenie trójwymiarowe albo inne tego typu wrażenia to moze sobie nazbierać grzybków na łące. Rosną mimo zakazów.
          • kotwtrampkach Re: Rozwalacze 03.10.10, 10:44
            sugerujesz, ze leczenie psychiatryczne jest tańsze/prostsze od terapii uzależnień? :)
          • olias Re: Rozwalacze 03.10.10, 11:13
            no sam widzisz co narkotyki i dopalacze robią z Ciebie. wyobraź sobie że to co Ty masz po zażyciu lsd - widzenie 3D dostępne jest dla wszystkich ludzi posiadajacych parę funkcjonujących oczu.
            • antyliberal22 Re: Rozwalacze 03.10.10, 11:30
              olias napisał:

              > no sam widzisz co narkotyki i dopalacze robią z Ciebie. wyobraź sobie że to co
              > Ty masz po zażyciu lsd - widzenie 3D dostępne jest dla wszystkich ludzi posiada
              > jacych parę funkcjonujących oczu.

              To po co są kina trójwymiarowe? Chodzi o takie wrazenia, jak w tych kinach. I różne inne. Grzyby halucynogenne to też powodują, łysiczka lancetowata, rosnąca w Polsce dość pospolicie.
          • big.ot LSD uzależnia! 03.10.10, 11:29
            antyliberal22 napisał:

            > ale od LSD się nie uzależnisz

            Nie gadaj bzdur, można się uzależnić tak samo jak fajek, alkoholu i porannej kawy. LSD nie uzależnia FIZYCZNIE co nie znaczy, że nie można się od tego uzależnić PSYCHICZNIE.
            • antyliberal22 Re: LSD uzależnia! 03.10.10, 12:07
              jasne, jasne. Spróbuj się od tego uzależnic psychicznie :P
              JAk cię po tym drzewa zaatakują to na pewno będziesz chciał regularnie to zażywać, hehe
            • zdzisiek66 LSD NIE uzależnia 04.10.10, 10:38
              Ani fizycznie, ani psychicznie. Zanim zresztą ktoś zdążyłby się uzależnić psychicznie, wylądowałby w pokoju bez klamek.
              Mimo, że nie uzależnia, ze względu na szkodliwość jest przeważnie kwalifikowana jako twardy narkotyk.
              Co do alkolowstrętu po LSD, to mam dokładnie przeciwne doświadczenia.
              A z uzależnieniami to w ogóle ciekawa sprawa. Ilu dyskutantów wie o tym, że ani kokaina, ani amfetamina, ani ekstazy nie uzależniają fizycznie. Wyłącznie psychicznie, co w zupełności w ich przypadku wystarcza.
        • realgniot Re: Rozwalacze 03.10.10, 11:20
          dark13 napisał:

          Jak LSD jest twardym narkotykiem to twój mózg jest totalnym betonem nie mającym zielonego pojęcia, co pisze.
        • luma82 Re: Rozwalacze 03.10.10, 14:05
          > [i]pan_wiktor napisał:
          > Problemem jest penalizacja marihuany czy LSD na równi z twardymi narkotykami.[/
          > i]
          >
          > Problem polega na tym ze za to zabieraja sie ludzie ktorzy wiedza tyle co
          > ty /Przy okazji LSD jest twardym narkotykiem nawet bardzo
          >
          >

          nie jest.
      • fast.janek Re: Rozwalacze 03.10.10, 09:55
        pan_wiktor dobrze gada.
        Z całego zamieszania z tymi cholernymi dopalaczami wynika jeszcze jedna sprawa, która z resztą została poruszona w artykule. Nie wiadomo jak usuwać skutki działania nowych specyfików. Znane są natomiast objawy po zażyciu THC lub LSD i wiadomo jak to się leczy.
        Czemu nie możemy iść w ślady Holandii gdzie pod ścisłą kontrolą państwa byłyby sprzedawane dobrej jakości miękkie narkotyki? Sklepy z dopalaczami szybko by upadły ponieważ sami klienci by wybrali to co jest lepsze.
        • antyliberal22 Re: Rozwalacze 03.10.10, 10:05
          na trawę w sklepach to zapewne nigdy się lobby alkoholowe nie zgodzi i przypuszczam, ze i obecna antydopalaczowa krucjata to ich sprawka... Coraz mniej dzieciarni w pubach, wódka wśród młodzieży nie jest popularna, piwo się gorzej sprzedaje - więc opłacili stacje telewizyjne i prasę, żeby zwalczyć konkurencję.
          • kotwtrampkach Re: Rozwalacze 03.10.10, 10:17
            ja nie widzę problemu - teraz niech lobby dopalaczowe opłaci kampanię zwalczające alkohol i nikotynę
            :) Toż to genialne posunięcie!
            • antyliberal22 Re: Rozwalacze 03.10.10, 12:12
              dopalacze a alkohol to mysz przy słoniu na dzień dzisiejszy, tylko, ze są niebezpiecznie, bo podbierają klientów młodych, tylko młodych, ale ci młodzi kiedyś będą starsi i być moze mniej z niich będzie alkoholikami i tego koncerny alkoholowe mogą się obawiać. Ostatnio zaobserwowałem, ze na moim osiedlu knajpy są pustawe, tak jak kiedys nie było w nich miejsc siedzących tak teraz jedną zamknęli inne ledwo-ledwo - wymierają przedwcześnie alkoholicy, a młodzi się nie garną aż tak do siedzenia na kieliszkiem, bo mają inne zajęcia i inne substancje do dyspozycji, w tym dopalacze...
      • dzielanski Pan Wiktor wołający na puszczy 03.10.10, 11:28
        Wnioski z lektury artykułu są oczywiste: delegalizacja łagodniejszych substancji odurzających powoduje wprowadzenie do obiegu innych syubstancji - bardziej szkodliwych i niebezpiecznych. Wbrew temu, co sugerujesz, ten wniosek jest zresztą wyraźnie sformułowany w jednym z akapitów artykułu.
        Problem jest tylko jeden. Dla przeważającej większości społeczeństwa legalizacja jakichkolwiek narkotyków prócz alkoholou i nikotyny to temat tabu, coś co budzi przerażenie możliwością zastąpienia karzącej ręki sprawiedliwości policyjno-sądowej przez umiejętność samodzielnego myślenia. Wprawdzie - jak sugeruje sonda - co najmniej 30 procent czytelników tego portalu nie boi się podjęcia samej dyskusji na temat legalizacji, ale nie łudźmy się: czytelnicy GW i zarazem użytkownicy internetu to stosunkowo młodzi, stosunkowo dobrze wykształceni ludzie, nie będący niestety reprezentatywną próbką naszego społeczeństwa.
    • pan_wiktor Re: Rozwalacze 02.10.10, 19:45
      Z artykułu, wbrew intencjom i świadomości autora wynikają jasne wnioski. Inne niż te wyciągnięte przez premiera Tuska.

      Problemem nie jest dostępność tzw. dopalaczy.

      Problemem jest penalizacja marihuany czy LSD na równi z twardymi narkotykami. Jeśli zakazujemy lekkich narkotyków, których oddziaływanie jest znacznie bardziej interesujące i mniej szkodliwe niż działanie alkoholu i tytoniu, nasze zakazy są niewiarygodne. Wystarczy test z jednym jointem, żeby przestać się bać heroiny, amfetaminy czy kokainy. Przecież są zakazane w ten sam sposób. Niestety amfetamina potrafi uzależnić przy pierwszym zażyciu, brudna heroina jest śmiertelnie niebezpieczna, koka może spowodować zawał.
      Dlatego Państwo powinno prowadzić kontrolowaną sprzedaż lekkich narkotyków, przede wszystkim marihuany, oraz rzetelnie informować o każdym narkotyku, z kofeiną włącznie. Zakaz obrotu i penalizacja posiadania w wypadku produktów roślinnych prowadzą donikąd. Nie da się zabronić szałwi, halucynogennych grzybków - psiaków, piołunu, wilczych jagód czy gałki muszkatołowej. Tak samo jak nie da się zakazać bimbru z cukru i drożdży.

      Te zakazy mają tylko jeden skutek: ludzie nie wierzą w ostrzeżenia przed naprawdę groźnymi substancjami.
      Na dodatek Policja w celu poprawienia statystyk łapie młodych ludzi z gramem samosiejki w kieszeni, co powoduje ogromne koszty społeczne: areszt, czasem więzienie i złodziejska edukacja, wyrok w papierach, przerwanie nauki, kłopoty na rynku pracy.

      Rozwiązanie jest proste. Nie powinniśmy zakazywać posiadania żadnych środków psychogennych.
      Państwo powinno wprowadzić kontrolowaną (monopol z akcyzą, tak jak z wódką i tytoniem) sprzedaż lekkich narkotyków, oraz dla osób uzależnionych zamienników (np. metadon dla heroinistów) lub czystych narkotyków na Rx (receptę lekarską).

      Niestety, to rozwiązanie od ręki eliminuje czarny rynek i zmniejsza dochody walczących z naszym wojskiem Talibów. Nie chce mi sie jednak wierzyć, aby Rząd siedział w kieszeni mafii i terrorystów. Ale skoro dotąd nie zdobył sięna taką decyzję...

      Tymczasem nęka się działających zgodnie z prawem handlowców, realizujących naczelną zasadę kapitalizmu: odpowiedzi podażą na popyt.

      BTW: sugeruję redakcji choć jedną rozmowę ze specjalistami, profesorowie Siemaszko i Mellibruda na pewno wyjaśnili by większość nieporozumień. Gdyby im pozwolono.
      • eryn_7 Re: Rozwalacze 04.10.10, 02:04
        Zakaz obrotu i penalizacja posiadania w wypadku produktów roślinnyc
        > h prowadzą donikąd. Nie da się zabronić szałwi, halucynogennych grzybków - psia
        > ków, piołunu, wilczych jagód czy gałki muszkatołowej. Tak samo jak nie da się z
        > akazać bimbru z cukru i drożdży.


        Nie da sie zabronic szalwi. Mozna zabronic uprawy, posiadania, sprzedazy szalwi. Twoj argument szwankuje gramatycznie i logicznie.

        > Rozwiązanie jest proste. Nie powinniśmy zakazywać posiadania żadnych środków ps
        > ychogennych. > Niestety, to rozwiązanie od ręki eliminuje czarny rynek


        Coz tu nam za prawdy objawione oglaszasz? W jakim kraju regulacja tych substancji zlikwidowala czarny rynek? Nie w Holandii czy Kanadzie, gdzie mafie maja sie dobrze! I nie w Polsce, gdzie mimo legalnego monopolu alkoholowego bez trudu mozna nabyc lewy bimber na melinie, czy przmycana wodke z domieszka metanolu na bazarku.

        > Tymczasem nęka się działających zgodnie z prawem handlowców, realizujących nacz
        > elną zasadę kapitalizmu: odpowiedzi podażą na popyt.


        Czy legalnie, to sie jeszcze okaze. Ze dotad tej legalnosci nikt nie kwestionowal, nie przesadza to sprawy. Co do kapitalizmu, to wielce upraszczasz. Nie moze on funkcjonowac bez panstwa prawa i elementarnej uczciwosci.

    • pan_wiktor Rozwalacze - sonda 02.10.10, 19:46
      [sonda=Zalegalizować narkotyki?]
      [*]Tak, wszystkie
      [*]Tak, tylko miękkie
      [*]Nie wiem, nie mam zdania
      [*]Nie, ale nie karać za posiadanie.
      [*]Nie, zakazać wszystkich narkotyków!
      [/sonda]
    • mapokl Małe sprostowanie... 02.10.10, 20:15
      z artykułu "(...) A marihuany albo dopalaczy wyczuć ani zauważyć nie idzie."
      Co jak co ale marihuanę to z łatwością można wyczuć. A jak ktoś dużo pali to można i zauważyć.


      • pan_wiktor Re: Małe sprostowanie... 02.10.10, 20:27
        @mapoki Daj spokój przecież to jest propaganda. Tusk sobie znalazł temat i GW pomaga. Nagle wszyscy umierają od dopalaczy, a marihuana od 1960. popularna w Polsce, trup się ściele normalnie. Widocznie dopalacze za bardzo mafii rynek zabrały. Gdyby wprowadzili legalny obrót marihuaną, nawet z akcyzą 200% to za 25 lat by nie było problemu twardych dragów. No ale to by oznaczało koniec kasy dla polskiej "klasy politycznej". Warszawką rządzi Wołomin.
        • mapokl Re: Małe sprostowanie... 03.10.10, 03:29
          Nie sądzę, żeby legalizacja marihuany spowodowała zniknięcie twardych narkotyków. To trochę tak jakby obniżenie akcyzy na piwo miało spowodować zniknięcie wódki.

          Nie wiem ilu umarło od dopalaczy, ale wiem, że w szpitalach efekt dopalaczy był widoczny od dawna. Tylko, że nie tak prosto udowodnić, że to spowodowały dopalacze skoro nawet nie zna się ich składu. Poza tym wiele skutków działania narkotyków jest widoczna w psychice, a tu często nawet trudno chorobę zdiagnozować. To tak samo jak pierwsze opisane w prasie przypadki śmierci po zażyciu dopalaczy okazały się później próbami samobójstwa(zażycie kilkunastu tabletek na raz), więc uznano, że to nie wina dopalaczy. A przecież to środki psychotropowe w dopalaczach mogły spowodować samobójstwo.

          Nie wiem o jaki ci rynek chodzi, ale dopalaczy nie należy traktować jako narkotyki lekkie jak marihuana, ale ze względu na szkodliwość i łatwość uzależnienia jako narkotyki ciężkie. A tutaj dopalacze raczej zdobywają nowy rynek niż komuś go odbierają. Ilu znasz znajomych co brali twarde narkotyki, a ilu masz takich co brali dopalacze.
          • hrabia_komorowski jeśli nie znamy składu dopalaczy... 03.10.10, 08:42
            ...to skąd wiadomo, że są tam substancje "zabronione"? Jeśli zjem całe opakowanie dowolnych, dostępnych w kiosku na rogu, tabletek przeciwbólowych to też wyląduję w szpitalu. Moim zdaniem owe dopalacze to zwykłe oszustwo, a działa to tak: małolat ma stresy z powodu nasilającej się presji i rywalizacji (taki świat stworzyliśmy) więc próbuje sobie pomóc, jak potrafi i sięga po cudowny środek. Gram nie działa, drugi też... więc bierze coraz więcej i pada. Problem nie w substancjach psychotropowych (albo zwyczajnie trujących - kiedyś wąchali klej) ale w idiotycznym świecie ciągłej rywalizacji wszystkich ze wszystkimi, jaki proponujemy młodym ludziom.
          • antyliberal22 Re: Małe sprostowanie... 03.10.10, 10:09
            mapokl napisał:

            > Nie sądzę, żeby legalizacja marihuany spowodowała zniknięcie twardych narkotyków

            nie spowoduje z prosteej przyczyny - jedni lubią marihuanę, czyli poprawienie nastroju, otępienie, lu, inni chcą działać, chcą mieć napęd - ci siegną po amfetaminę.
            Ale legalizacja marihuany mogłaby zmniejszyć liczbę uzależnionych od alkoholu i chorób alkoholowych. Byłby wiekszy wybór dla każdego.
          • xi0 Re: Małe sprostowanie... 03.10.10, 15:38
            Nie ma takiej rzeczy, która spowoduje zniknięcie twardych narkotyków. Jednocześnie nie mam żadnych wątpliwości, że każdy (prawie) mając do wyboru trawkę lub dowolny inny znany, przebadany i dopuszczony do obrotu narkotyk oraz jakiś podejrzany wynalazek o zastosowaniu kolekcjonerskim, wybierze ten pierwszy.

            Recepta na walkę z dopalaczami jest banalnie prosta i chyba wiem, która partia podejmie tą ścieżkę. Podpowiedź: ona jeszcze nie istnieje.
        • pklimas Re: Małe sprostowanie... 03.10.10, 09:11
          Afera z krzyzem sie skonczyło, wiec trzeba bylo znalesc inny "news" aby odwrocic uwage spoleczenstwa od braku reform, podwyzki podatkow i rosnacej dziury budzetowej. Spin doktorzy z PO to jedyna grupa fachowcow w tym rzadzie.
      • rebelicious69 Re: Małe sprostowanie... 03.10.10, 08:39
        Jeszcze jedna uwaga: duże źrenice.
    • otis_tarda A jeszcze nie tak dawno Prawda Wybiórcza 02.10.10, 20:33
      w cyklu "Narkopolacy" udowadniała, że narkotyki to nic złego i że rząd źle robi, walcząc z nimi. Zastanawiam się, czy redaktorzy tak szybko zmieniają zdanie, czy ktoś posmarował.
      • ksiadz_gazeta Re: A jeszcze nie tak dawno Prawda Wybiórcza 02.10.10, 20:46
        to po prostu przejście do konkurencji, widocznie w redakcji pali się ziele :)))
        • kosmosiki Re: A jeszcze nie tak dawno Prawda Wybiórcza 02.10.10, 21:07
          ksiadz_gazeta napisał:

          > to po prostu przejście do konkurencji, widocznie w redakcji pali się ziele :)))

          Zdziwiłbyś się sukienkowy jakbyś dowiedział się w ilu miejscach pali się ziele.
          • ksiadz_gazeta Re: A jeszcze nie tak dawno Prawda Wybiórcza 02.10.10, 21:18
            pedalski, nie jestem taki naiwny, jak się to przegiętym ciotom wydaje
            • maxik-g Wypad stąd, homofobie. 03.10.10, 01:03
              Co ty sobie myślisz? Że wszystko podpieprzysz pod "pedalstwo"?
              • zlosliwiec.sieciownik Re: Wypad stąd, antykatoliku 03.10.10, 08:43
                Skoro wy, oświeceni, możecie całe zło świata podpieprzać pod katolików, to z jakiej racji nie można tego robić Najczcigodniejszym Panom Homoseksualistom? Bo co? Bo lewackie media wykreowały ich na nowego Uebermensch?

                Skoro powołując się na demokratyczną wolność słowa plujecie po katolikach ile się da, co skądinąd jest zwykłym chamstwem i prostactwem, a nie wolnością słowa, to dlaczego skowyczecie, jak korzystając z tych samych praw jeździ się po waszych pupilkach?
              • ksiadz_gazeta panie przodem, pedały tyłem :) 03.10.10, 18:42
                maxik kakaowy :))))
              • ksiadz_gazeta krawat gwnianego maksika 03.10.10, 18:54
                fun.noshit.pl/lubie/25098

                :)))))))
          • antyliberal22 Re: A jeszcze nie tak dawno Prawda Wybiórcza 03.10.10, 10:23
            a mi się wydaje, ze koncerny alkoholowe POsmarowały.
      • kosmosiki Niuanse, odcienie... trudne sprawy... 02.10.10, 21:06
        > w cyklu "Narkopolacy" udowadniała, że narkotyki to nic złego

        Jeżeli wrzucasz do jednego wora pod tytułem "narkotyki" marihuanę, amfetaminę, kokainę, heroninę itd. to OK - ale w takim układzie dorzuć tam też alkohol, który jest *silnym* narkotykiem. Gazeta w akcji "Narkopolacy" opowiadała sie za depenalizacją *miękkich* narkotyków czyli w gruncie rzeczy jedynie marihuany (bo nie ma innego miękkiego).

        Dopalacze zaliczyłbym do twardych dragów - tzn. one są nieoznaczone - nie da się określić czy to jest twardy czy miękki narkotyk (względem jego skutków w organiźmie, uzależnienia itd.) bo to substancja z reguły względnie niepoznana. Dlatego należy przyjąć najgorsze.

        Właśnie myślenie takie jak Twoje w tępym schemacie białe/czarne - brak odcieni wypromowało dopalacze i wygenerowało obecny z nimi problem.

        Gdyby marihuana byłaby legalnie dostępna to nie byłoby problemu dopalaczy.
        • ksiadz_gazeta Re: Niuanse, odcienie... trudne sprawy... 02.10.10, 21:21
          > Gdyby marihuana byłaby legalnie dostępna to nie byłoby problemu

          ubrania, alkohol, papierosy, sprzęt elektroniczny, płyty CD i tysiące innych rzeczy są legalne... a przemyt kwitnie, więc niech dilerzy nie robią ludziom GW.na z mózgu, nawet ludzie są legalni, a się ich przemyca :)
          • dzielanski ubrania z przemytu są bardziej szkodliwe? 03.10.10, 11:42
            Skąd się ksiądz urwał? Przecież to dyskusja pod artykułem o narkomanii, a nie o przemytnikach.
            Pewnie że niektórzy łoją bimber, choć mogą kupić sobie legalną wódkę w sklepie, ale może niech ksiądz wykaże, w jaki sposób uzależnienie od bimbru miałoby być bardziej szkodliwe niż uzależnienie od legalnie kupowanego w sklepie bełta.
            • ksiadz_gazeta Re: ubrania z przemytu są bardziej szkodliwe? 03.10.10, 18:44
              nie chodzi mi o uzależnienie, ale o robienie gwna z mózgu ludziom mówiąc, że legalizacja zlikwiduje nielegalny handel lub przemyt... polecam czytanie ze zrozumieniem, hcyba, ze masz już gwno zamiast mózgu :)))
        • kotwtrampkach Re: Niuanse, odcienie... trudne sprawy... 03.10.10, 10:25
          kosmosiki napisał:
          > Właśnie myślenie takie jak Twoje w tępym schemacie białe/czarne - brak odcieni
          > wypromowało dopalacze i wygenerowało obecny z nimi problem.

          a czy przypadkiem nie jest tak, że dopalacze wykreowano przez chęć zysku i świetny marketing? Przecież dwa lata temu dzieciaki też się odurzały rozpuszczalnikami, lekami, roślinami etc. Tylko musiały zdobyć pewną wiedzę, przełamać jakiś opór w sobie, zdobyć np.receptę, podstawowe informacje z chemii... Teraz to wszystko mają podane na tacy w błyszczących, kolorowych opakowaniach.
          Ten, kto założył pierwszy "legalny" sklep miał głowę do interesów, zarobił na tym nieźle- pod względem przedsiębiorczości to było świetne posunięcie..
          • dzielanski W ogóle czytałeś komentowany artykuł? 03.10.10, 11:36
            Może powinieneś dokładniej przeeczytać komentowany artykuł. Albo pomyśleć. Dopalacze zostały wykreowane przez delegalizację miekkich narkotyków. Do tabletki z napisem "nie do spożycia" możesz bezkarnie wrzucić każdy syf. Nikt - poza potencjalnymi samobójcami - nie kupowałby czegoś takiego, gdyby mógł legalnie kupić coś o znanym, sprawdzonym składzie.
            • kotwtrampkach Re: W ogóle czytałeś komentowany artykuł? 04.10.10, 15:19
              dzielanski napisał:
              > Dopalacze zostały wykreowane przez delegalizację miekkich narkotyków.
              Ja takiego wniosku nie mogę wysnuć po przeczytaniu artykułu.. MOze czytaliśmy inny artykuł? :) Środki zmieniające swiadomość są ogólnie dostępne i zawsze takie były, tylko że osobę wąchającą klej uważamy za degenerata, a biorącego piguły z logo >dopalacze< za "umiejącego się bawić"

              > Do tabletki z
              > napisem "nie do spożycia" możesz bezkarnie wrzucić każdy syf. Nikt - poza pote
              > ncjalnymi samobójcami - nie kupowałby czegoś takiego, gdyby mógł legalnie kupić
              > coś o znanym, sprawdzonym składzie.

              Wychodzi na to, że nikt nie brałby narkotyków znając ich skutki uboczne - niestety nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. ZNam wielu ludzi znających działanie substancjji smolistych z papierosów i palących jak lokomotywy, a dodatkowo trujących swoje dzieci, bliskich, przechodniów..
    • ksiadz_gazeta rozmowa z właścicielem Dopalaczy 02.10.10, 20:34
      www.youtube.com/watch?v=I9r-ZX0V_3Q
      • fair_rules A może wysatrczyło by rozmiawiać 02.10.10, 20:44

        Chec brania różnego rodzaju dopalaczy wynika z konkretnych potrzeb- aby być śmielszym, szybciej się uczyć, potrafić się wyluzować, byc fajnym kolegą itd

        Zamiast mentorsko grzmieć o szkodliwości dopalaczy i zakazywać dużo lepiej byłoby gdyby każdy rodzic zwyczajnie 0,5 godziny w tygodniu porozmawiał z dzieciakiem o czyms więcej niż tylko szkoła, matura czy gdzie chce jechać na wakacje
        No ale wtedy trzeba by dac coś z siebie, swoj czas. Warczec jest dużo wygodniej
        • w_opini_mojej Re: A może wysatrczyło by rozmiawiać 02.10.10, 21:30
          dzieki za pare madrych slow
        • zwyklaosoba Gdyby to było takie proste. Ale nie jest. 03.10.10, 00:48
          Wychowanie dziecka i jego bezpieczne dożycie do pełnoletności (a to nie to samo) to nie taka prosta sprawa jak złożenie szafki czy ułożenie puzzli. Postępujesz zgodnie z instrukcją i sukces gotowy. Jest zbyt wiele czynników, które mogą wpłynąć na rozwój człowieka. Są setki rodziców, którzy poświęcali swój czas dzieciom, a one zbłądziły. I są setki takich, którzy dzieci lekceważyli i nie mają większych problemów. Oczywiście trzeba dzieciom jasno mówić, że narkotyki to śmierć i nie cackać się w delikatną pedagogikę. Dla narkotyków, tak jak dla jeżdżenia po pijaku nie może być żadnego pobłażania. Bo co człowiekowi da, że wykształci dziecko i nauczy obcych języków, jak to dziecko zaćpa się na śmierć. I co mu z tego przyjdzie, że odłoży na mieszkanie i samochód dla ukochanego dziecka, jak zabije się ono po pijaku. Aby dzieci się nie zabijały rodzice powinni zrobić wszystko (zawczasu) co w ich mocy, ale 100% gwarancji, że się powiedzie nigdy nie mają. Pozostaje jeszcze Opatrzność (szczęście, los, czy co kto tam wyznaje).
    • pochodnia_nerona Rozwalacze 02.10.10, 22:04
      Ja też jestem za wyrabianiem lepszego kontaktu rodziców z dziećmi. Tak patrzę na tych współczesnych rodziców i zastanawiam się, dlaczego oni w ogóle te dzieci mają (pomijam wpadki) - kompletnie nie potrafią ich wychować! Zaczyna się od tego, że nie potrafią nawet dobrze ocenić sytuacji, w jakiej znajduje się dziecko, np. z byle goownem lecą do szpitala - za naszych czasów szpital był wtedy, kiedy stało się coś poważnego, z czym ani rodzic, ani lekarz nie był w stanie sobie poradzić. Dziś ze s.raczką i kaszelkiem leci się do szpitala, gdzie ubliża się personelowi nie dość, w mniemaniu rodzica, zaaferowanemu tymże stanem. W domu zaś z dzieckiem się nie rozmawia i albo na każdym kroku ustępuje, albo wrzeszczy bez przerwy. No i dzieciak wraca ze szkoły i pod bloczek do kumpli, albo do pokoju przed kompa. A starzy mają spokój. Jakim cudem istnieją tacy ludzie?
      A wracając do legalizacji tzw. miękkich narkotyków - cóż, może nie od razu one uzależnią, ale mają taki wpływ na młodzież, że gdy sprawdzi, jak fajnie jest po trawie, sięgnie po inne rzeczy (nie spotkałam się z ludźmi, którzy by TYLKO palili, zaś trawa była nr 1, ale nie ostatnim). No i jestem za surowszymi przepisami dotyczącymi alkoholu, tak, zeby żaden gó...arz go łatwo nie kupił.
      A już wsadzanie kofeiny do worka z narkotykami jest idiotyczne.
      • babcia1947 Re: Rozwalacze 02.10.10, 23:02
        Problem rozmawiania z dziećmi ma szerszy aspekt, niż po prostu głupota rodziców. Po pierwsze ci rodzice też kiedyś byli dziećmi jakichś swoich też mało doskonałych rodziców i nawet nie zdają sobie sprawy do jakiego stopnia ich własne relacje z rodzicami przenoszą na relacje z własnymi dziećmi. Po drugie, obecnie w całej Europie, nawet w najzamożniejszych krajach, większość malutkich dzieci chowa się w żłobkach i my właśnie do tego szczytnego celu też mamy zmierzać, bo kobiety - według feministek - chcą, a - według ekonomistów - muszą pracować, aby potem miały emerytury. Że nie wspomnę o mężczyznach, którzy oddają się pracy do późnych wieczorów (z ambicji albo ze strachu przed utratą pracy). Tymczasem więź uczuciowa z rodzicami kształtuje się u dziecka przede wszystkim w najwcześniejszym okresie życia dziecka. Bez tej więzi dziecko przestaje garnąć się do rodziców, i traci ochotę do rozmawiania z nimi, zwłaszcza, gdy je głównie krytykują. (Bo u nas, w Polsce, wychowuje się dzieci przez krytykowanie.) Bez oparcia w rodzicach dzieci stają się podatne na najrozmaitsze wpływy, bo muszą jakoś zdobyć (gdzie indziej) choć namiastkę akceptacji, poczucia bezpieczeństwa, albo choć godzinę zapomnienia. To jest ich niezbywalna potrzeba. Od dawna wiedzą o tym psycholodzy. Ale jak na razie nie zanosi się na to, aby ich przestrogi poważnie traktowano w jakimś szerszym kontekście społecznym, tzn. poważnie traktowano potrzeby emocjonalne dzieci. Dzieci nie zawiązują związków zawodowych... Więc zlikwidowanie sklepów z dopalaczami, owszem, może coś poprawi, ale nie usunie źródła tego ogólno-cywilizacyjnego problemu. Nawet paragrafy zabraniające bicia dzieci niewiele pomogą. Nie wystarczy nie bić dziecka. Dziecko musi mieć kogoś, komu ufa i najlepiej, jeśli ufa mamie i tacie. Wtedy nie potrzebuje dopalaczy. Ale kto ma pomysł na to, jak to zrobić, aby tata i/lub mama mieli i czas dla dziecka i kasę na pampersy dla dziecka, i na ratę spłaty kredytu mieszkaniowego?
      • rasklaat Re: Rozwalacze 02.10.10, 23:28
        pochodnia_nerona napisała:

        > Ja też jestem za wyrabianiem lepszego kontaktu rodziców z dziećmi. Tak patrzę n
        > a tych współczesnych rodziców i zastanawiam się, dlaczego oni w ogóle te dzieci
        > mają (pomijam wpadki) - kompletnie nie potrafią ich wychować! Zaczyna się od t
        > ego, że nie potrafią nawet dobrze ocenić sytuacji, w jakiej znajduje się dzieck
        > o, np. z byle goownem lecą do szpitala - za naszych czasów szpital był wtedy, k
        > iedy stało się coś poważnego, z czym ani rodzic, ani lekarz nie był w stanie so
        > bie poradzić. Dziś ze s.raczką i kaszelkiem leci się do szpitala, gdzie ubliża
        > się personelowi nie dość, w mniemaniu rodzica, zaaferowanemu tymże stanem. W do
        > mu zaś z dzieckiem się nie rozmawia i albo na każdym kroku ustępuje, albo wrzes
        > zczy bez przerwy. No i dzieciak wraca ze szkoły i pod bloczek do kumpli, albo d
        > o pokoju przed kompa. A starzy mają spokój. Jakim cudem istnieją tacy ludzie?

        Niestety masz rację. Po dragi sięga się żeby zagłuszyć ból istnienia, poniewaz się cierpi i chce się o tym zapomnieć. Ile jest w Polsce dzieci które żyją w piekle...

        Do tych dzieci o których piszesz dorzuciłbym jeszcze te z patologicznych rodzin. Dzieci - rozbitków życiowych których rodzice się rozstali. Eurosieroty. te mają jeszcze gorzej.

        > A wracając do legalizacji tzw. miękkich narkotyków - cóż, może nie od razu one
        > uzależnią, ale mają taki wpływ na młodzież, że gdy sprawdzi, jak fajnie jest po
        > trawie, sięgnie po inne rzeczy (nie spotkałam się z ludźmi, którzy by TYLKO pa
        > lili, zaś trawa była nr 1, ale nie ostatnim).

        No to poznaj mnie.
        Ja zaczynałem od papierosów w wieku 12 lat (nie wciągnęły mnie), alkoholu (14 lat i wciągnął mnie dosyć mocno) i butaprenu (14 lat, półroczny ciąg) potem nauczyłem się palić marihuanę mając 23 lata. W tymże wieku zacząłem jeść ecstasy i wciągać ścierwo czyli naczes czyli fetę. Takie archaiczne nazwy narkotyku który kiedyś był w PL Numero Uno a teraz już nikt tego nie ma. Teraz jestem gościem po trzydziestce, mam dwoje bardzo kochanych dzieci, piję tylko single malty ze Speyside i palę tylko sensi która rośnie u mnie w ogrodzie. I jest mi z tym dobrze. Tylko że nie mieszkamy w Polsce bo po co mojej rodzinie kłopoty przez to że tata lubi uprawiać i czasem palić Zakazane Rośliny?


        No i jestem za surowszymi przepis
        > ami dotyczącymi alkoholu, tak, zeby żaden gó...arz go łatwo nie kupił.
        > A już wsadzanie kofeiny do worka z narkotykami jest idiotyczne.
        • lucjola Re: Rozwalacze 03.10.10, 10:45
          rasklaat napisał:


          > No to poznaj mnie.
          > Ja zaczynałem od papierosów w wieku 12 lat (nie wciągnęły mnie), alkoholu (14 l
          > at i wciągnął mnie dosyć mocno) i butaprenu (14 lat, półroczny ciąg) potem nauc
          > zyłem się palić marihuanę mając 23 lata. W tymże wieku zacząłem jeść ecstasy i
          > wciągać ścierwo czyli naczes czyli fetę. Takie archaiczne nazwy narkotyku który
          > kiedyś był w PL Numero Uno a teraz już nikt tego nie ma. Teraz jestem gościem
          > po trzydziestce, mam dwoje bardzo kochanych dzieci, piję tylko single malty ze
          > Speyside i palę tylko sensi która rośnie u mnie w ogrodzie. I jest mi z tym dob
          > rze. Tylko że nie mieszkamy w Polsce bo po co mojej rodzinie kłopoty przez to ż
          > e tata lubi uprawiać i czasem palić Zakazane Rośliny?
          A przedstawisz nam dwójkę swoich dzieci ?? Koło mojej babci mieszka rodzina. Urodziło się tam 13-cioro dzieci spłodzonych w upojeniu alkoholowym. Część z nich już nie żyje. Większość ma zespół alkoholowy.
          Dalej jesteś zadowolony ze swojego życia ?
          • alfalfa Re: Rozwalacze 03.10.10, 11:01
            A co ma historia sąsiadów Twojej babci do Jego życia? Logiki nie było na "marketingu i zarządzaniu"?
            A.
            • lucjola Re: Rozwalacze 03.10.10, 11:47
              alfalfa napisał:

              > A co ma historia sąsiadów Twojej babci do Jego życia? Logiki nie było na "marke
              > tingu i zarządzaniu"?
              > A.
              Sorki, znasz kogoś z zespołem poalkoholowym ? Rozmawiałeś z nim ? Problemu się zazwyczaj nie widzi dopóki samemu się go nie doświadczy. Moja znajoma w czasie drugiej ciąży paliła papierosy i do dziś sobie wyrzuca każdą chorobę syna. No ale jak już napisałam do tego potrzebna jest świadomość. Nie uczą tego na logice chyba ?
          • rasklaat Re: Rozwalacze 04.10.10, 21:50
            lucjola napisała:

            > A przedstawisz nam dwójkę swoich dzieci ??

            Synek (4) i córeczka (2). Bardzo wesołe i szczęśliwe maluszki, trochę za bardzo rozpieszczone. Synek chodzi do katolickiej podstawówki. Jest dzielny, bardzo ruchliwy i ciekawski, wspina się po wszystkim, zadaje mnóstwo pytań i chce wszystko zrozumieć. Uczy się literek i angielskiego. Córcia jest spokojniejsza. To mała królewna, czuła delikatna i wrażliwa, straszna pieszczoszka. Potrafi owijać facetów wokół palca jak prawdziwa kobieta.

            Koło mojej babci mieszka rodzina. Ur
            > odziło się tam 13-cioro dzieci spłodzonych w upojeniu alkoholowym. Część z nich
            > już nie żyje. Większość ma zespół alkoholowy.
            > Dalej jesteś zadowolony ze swojego życia ?

            Well, nie miałem chyba żadnego wpływu na życie dzieci sąsiadki twojej babci więc czemu mam być mniej zadowolony ze swego życia przez nie? Ja też jestem z rodziny alkoholika i wiem jak to jest. Nie piję nałogowo. Teraz w ogóle już nie piję zbyt wiele, to co teraz tykam ustami jest drogie i tego się nie chleje tylko degustuje. O to mi chodziło w poprzednim poście. Kiedy miewałem loty alkoholowo-narkotykowe nie myślałem o zakładaniu rodziny. Człowiek dojrzewa i dorośleje, wtedy dragi i ryzykowne zachowania mniej ciągną.

            Powiem ci jedną ciekawą rzecz: kiedy zapalę ziółko, dużo lepiej mi się rozmawia z dziećmi. Mam dla nich znacznie więcej cierpliwości i jestem bardziej twórczy. W ogóle zioło które palę nastawia mnie pozytywnie do rodzaju ludzkiego. A kiedy nie paliłem, byłem raczej zamkniętym w sobie i negatywnym człowiekiem, pełnym zahamowań i blokad.

            Zapal sobie raz dobrej sensi i potem zacznij formułować sądy na jej temat.
      • alfalfa Re: Rozwalacze 03.10.10, 10:58
        pochodnia_nerona napisała:

        A wracając do legalizacji tzw. miękkich narkotyków - cóż, może nie od razu one
        > uzależnią, ale mają taki wpływ na młodzież, że gdy sprawdzi, jak fajnie jest po
        > trawie, sięgnie po inne rzeczy (nie spotkałam się z ludźmi, którzy by TYLKO pa
        > lili, zaś trawa była nr 1, ale nie ostatnim).

        Dziwnych ludzi spotykasz.
        A.
    • atsimer Gdzie podziały się pozytywne opinie o dopalaczach? 02.10.10, 22:56
      Dlaczego te opinie, przedstawione w artykule, są tak wulgarne, i przede wszystkim wyłącznie negatywne?

      Przecież na formach dla konsumentów dopalaczy jest PEŁNO zadowolonych użytkowników i bardzo pozytywnych, barwnych, pięknych relacji wrażeń. Przedstawienie przesyconych prostackim językiem opinii, specjalnie dobranych by przerazić, ma to na celu wywołanie wrażenia, że użytkownik to idiota! Przecież to kpina z innych konsumujących ludzi - nie każdy jest bowiem pryszczatym przygłupem...

      Kto przeczyta ten artykuł, zostanie w sposób bezczelny zmanipulowany. Nie dopuszcza się do głosu drugiej strony, na wierzch wyciągając tylko wypociny jakiś matołków, z językiem jak spod rynsztoka.

      Gdzie rzetelność dziennikarska... Żal tej nagonki.
    • atsimer Rozwalacze 02.10.10, 23:25
      To jakaś bzdura. Od kiedy to kannabinoidy syntetyczne uzlależniają? Od kiedy uzależniają psychodeliki? Co za farmazony... Mefedronu zjadłem w życiu jakieś kilkanaście gramów i się nie uzależniłem. Bardzo pozytywne doświadczenie. Ale jak ktoś jest "zdolny" to i od Coca-Coli potrafi.
      • zwyklaosoba Weźmiesz k***a odpowiedzialność za śmierć tego 03.10.10, 00:52
        kto Twojego komentarza posłucha i zaćpa się na śmierć ? Zdajesz sobie sprawę, że w ten sposób możesz przyczynić się do jego śmierci ? Chcesz brać, Twoja sprawa (choć osobiście ze wszystkich sił odradzam). Ale nie reklamuj, że to nic takiego. Narkotyki to ŚMIERĆ i obyś się o tym nie przekonał.
        • atsimer Re: A po co? 03.10.10, 00:59
          I proszę nie przeklinaj, bo nie mam ochoty słuchać pijackich bluzgów.

          Narkotyk to jedna rzecz, a śmierć to zupełnie inna rzecz. Polecam wykłady z Logiki.
          Przypominam, że etanol, również jest śmiertelny w dawce 4 promile - wywołuje paraliż oddychania i śmierć.

          Warto być Świadomym.

          • mapokl Re: A po co? 03.10.10, 03:44
            A sól kuchenna wywołuje śmierć przy 200g. I co z tego? Różnica jest taka, że żeby mięć te 4 promile we krwi to trzeba się naprawdę sporo ochlać wódy(bo piwo zbyt rozwodnione jest). Natomiast, żeby dopalacz(czy tam narkotyk) okazał się śmiertelny lub spowodował trwały uszczerbek na zdrowiu to (szczególnie przy nieznanym składzie) wystarczy jedna dawka, lub np. wymieszanie jej z innym środkiem.

            "> Narkotyk to jedna rzecz, a śmierć to zupełnie inna rzecz. Polecam wykłady z Log
            > iki."
            Taa, może drastyczne, ale.. dźgnięcie przechodnia nożem to jedna rzecz, a jego śmierć zupełnie inna rzecz. Dlaczego więc skazują za morderstwo, a nie machanie nożem? Jak mówisz o logice słyszałeś kiedyś pojęcia "skutek" i "przyczyna"?
            • antyliberal22 Re: A po co? 03.10.10, 10:30
              jak na razie nie ma udowodnionej śmierci od doopacza. Od alkoholu umierają tysiące ludzi rocznie/ Poza tym gdyby nie głupkowata walka rządu, wprowadzanie zakazów, to ten skład byłby podany.
      • pj.pj Re: Rozwalacze 03.10.10, 10:56
        atsimer napisał:


        > Od kiedy to kannabinoidy syntetyczne uzlależniają? Od kiedy
        > uzależniają psychodeliki?
        > Mefedronu zjadłem w życiu jakieś kil
        > kanaście gramów i się nie uzależniłem.

        To miałeś szczęście. Są ludzie, którzy piją wino czy piwo, a nawet wódkę, i też się nie uzależniają; nie każdy po pierwszym (a nawet dziesiątym) papierosie zostaje palaczem. Czy na podstawie tych przypadków uznałbyś, że alkohol i tytoń nie uzależniają?

        Uzależnić się można od bardzo różnych rzeczy (podobnie jak można być odpornym na uzależnienie): oprócz używek np. od pracy, seksu, gier komputerowych. Ważna jest statystyka: od pracy czy gier uzależnia się niewielki procent "użytkowników", a skutki niekoniecznie są śmiertelne, należy więc leczyć konkretne przypadki, ale nie jest to problem społeczny (choć np. w Japonii pracoholizm ponoć jest). Od narkotyków uzależnia się z poważnymi skutkami dla zdrowia lub skutkiem śmiertelnym 99% użytkowników. I to jest problem społeczny, dlatego oprócz leczenia konkretnych przypadków należy również walczyć ze źródłem uzależnienia.
    • zwyklaosoba Selekcja naturalna ??? 03.10.10, 00:34
      Głupi sami się wytrują i zostaną tylko ci rozsądni ? Bo jakim trzeba być durniem, żeby brać takie gó... ? A tych co to wciskają gnębić, gnębić, gnębić.
      • atsimer Re: Selekcja naturalna ??? 03.10.10, 01:10
        Kraj sam generuje taką sytuację. Najmniejszy problem z dopalaczami mają Czechy.
    • swiepiet Re: Rozwalacze 03.10.10, 02:45
      No Gazeto Wyborcza kiedyś narkotyki tak i cacy, a teraz nie i be? Coraz bardziej rozczarowujecie nas waszymi śmieciowymi poglądami na świat. Pozdrawiam wszystkie cioty!
    • joannawie2 Rozwalacze 03.10.10, 07:14
      Należy wyraźnie powiedzieć, że dilerzy to hieny. Są gotowi sprzedać każdą truciznę, jeśli jest na nią popyt, bez względu na ofiary. Ludzie się nie liczą. I trzeba też powiedzieć, że wszystkie przedsięwzięte do tej pory działania legislacyjne, to półśrodki. Dlaczego nie odwróci się prawnie sytuacji - trzeba uznać dopalacze za środki zastosowania medycznego, czy paramedycznego, a w najgorszym razie spożywczego, i wmagać zezwolenia Sanepidu na handel nimi. Na każdym ma być zezwolenie Ministerstwa Zdrowia, czy Sanepidu z numerem. I koniec, kropka. Czy to takie trudne?! Zezwolenie na handel. A jeśli będą udawać, że to nawozy, czy ,,przedmioty kolekcjonerskie", to jeszcze zagrożenie karą 2 lat więzienia za wprowadzanie organów kontrolnych Państwa w błąd. Amen. Amen. Amen.
      • kotwtrampkach Re: Rozwalacze 03.10.10, 10:42
        joannawie2 napisała:

        > Należy wyraźnie powiedzieć, że dilerzy to hieny. Są gotowi sprzedać każdą truci
        > znę, jeśli jest na nią popyt, bez względu na ofiary. Ludzie się nie liczą. I tr
        > zeba też powiedzieć, że wszystkie przedsięwzięte do tej pory działania legislac
        > yjne, to półśrodki. Dlaczego nie odwróci się prawnie sytuacji - trzeba uznać do
        > palacze za środki zastosowania medycznego, czy paramedycznego, a w najgorszym r
        > azie spożywczego, i wmagać zezwolenia Sanepidu na handel nimi. Na każdym ma być
        > zezwolenie Ministerstwa Zdrowia, czy Sanepidu z numerem. I koniec, kropka. Czy
        > to takie trudne?! Zezwolenie na handel. A jeśli będą udawać, że to nawozy, czy
        > ,,przedmioty kolekcjonerskie", to jeszcze zagrożenie karą 2 lat więzienia za w
        > prowadzanie organów kontrolnych Państwa w błąd. Amen. Amen. Amen.

        już sobie wyobrażam takie zezwolenia w aptekach, drogeriach, sklepach z art chemicznymi, u szewca czy praczki :)
    • aekielski Rozwalacze 03.10.10, 07:19
      Przestańcie mi już pisać głupoty o legalności tych dopalaczy-rozwalaczy. Jeżeli tak jest jak piszecie,to proszę mi podać kto je zalegalizował i na jakiej podstawie.
    • hrabia_komorowski akcja trwa... 03.10.10, 08:32
      ...zapewne hojnie sponsorowana przez mafię rozprowadzającą prawdziwe narkotyki
      • zlosliwiec.sieciownik Naiwniaku... 03.10.10, 08:47
        Ty naprawdę myślisz, że królem dopalaczy jest 23-latek, który pieniądze na biznes pożyczył od kolegi? Gratuluję.
    • rebelicious69 Rozwalacze 03.10.10, 08:37

      "Dopalacze" według mnie są naturalną koleją rzeczy. Opierając się o teorię Darwina (naturalna selekcja, przetrwają tylko najsilniejsi) to zjawisko jest pewną formą testu i niestety też brutalnej redukcji słabych jednostek. Czemu za wszelką cenę chcemy wszystkich trzymać pod kloszem?! Ile razy podejdziesz do psa ze wścieklizną z wyciągniętą pomocną dłonią,który za każdym razem Cię gryzie? Zastanówcie się, czy warto hodować na siłę sztucznie wyprostowanych społczniaków czy jednak dać im wolną wolę i sami zdecydują o swoim losie. Każdy doskonale wie,że hipoteza musi stać się teorią poprzez doświadczenie. I tutaj wszystko zależy OD NAS. Czy mamy instynkt samozachowawczy, czy od nas będzie zależeć przyszłość i kim w życiu będziemy. Póki skupiamy swoje poczynania jedynie na sobie to droga jest otwarta. To wszystko jest testem, jak Arka Noego (tylko przykład,bez poglądów religijnych,ale znany i w miarę zrozumiały).
      Dajmy spokój z tą sprawą, szkoda naszej energii i pieniędzy, bo to krew w piach. Jeśli degenerat zechce się zresocjalizować to osiągnie to jeśli mu na tym zależy.
      • babcia1947 Re: Rozwalacze 04.10.10, 10:07
        Ciekawe, czy zachowałbyś taki dystans, gdyby od dopalaczy czy innych środków uzależniła się Twoja nieletnia córka? Bo to, niestety, nieprawda, że na te eksperymenty dają się naciągać wyłącznie dzieci z patologicznych rodzin. Żeby nie wspomnieć o tym, że dzieci z patologicznych rodzin, a także ich rodzice, to też ludzie. Według Twojej filozofii należałoby także pozamykać szpitale i nie wydawać pieniędzy na badania nad nowotworami. Niech słabi sobie poumierają...
    • ft7sj Niczego nie delegalizować! 03.10.10, 08:42
      Niech przyroda sama się oczyszcza ze słabych jednostek.
    • mozart Skoro zdelegalizowac 03.10.10, 08:43
      to nalezy zabronic posiadania jakichkolwiek lekow, w tym aspiryny. Nawet popularny aviomarin stosowany w nadmiarze powoduje halucynacje i omamy:
      [quote]
      Dimenhydrynat przekracza barierę krew-mózg i działa depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy, powodując w dawkach od 400 mg majaczenie i omamy, które wydają się dla użytkownika bardzo realistyczne - wykazuje działanie typowe dla deliriantów. Po doświadczeniu możliwe jest zapadnięcie w długi, nawet trwający cały dzień sen. Skutki uboczne są jednak na tyle nieprzyjemne, że duża część użytkowników deklaruje niechęć do brania go w przyszłości.
      Z powodu nadużywania dimenhydrynatu Ministerstwo Zdrowia proponuje wycofanie ze sprzedaży poza aptekami preparatu Aviomarin[4].
      [/quote]
      Jak widac nie chodzi o to, aby cos zakazywac, bo prawo nie moze zakazac czyjejs glupoty. Nalezy wiec oblozyc wysoka akcyza i sprzedawac legalnie osobom po okazaniu dowodu osobistego.
      • hrabia_komorowski dokładnie 03.10.10, 08:55
    • zap1957 Rozwalacze 03.10.10, 08:46

      "- Nie wiem, jak to jest na trzeźwo, bo rzadko mi się taki stan zdarza. Kulę się na wersalce, kocyk na głowę, włączam telewizję. Długo tak nie wytrzymuję i idę po coś. Wiesz, świat, jaki zastałem, jest nie do przyjęcia. Nie lubię większości ludzi - że są fałszywi, podli."
      To może zmień swiat. To jest proste. Złoty strzał, ale to trochę kosztuje. Możesz też skoczyć z wieżowca. Tylko uważaj na mój samochód.


      • hrabia_komorowski pajac 03.10.10, 08:56
        kompletny brak empatii, to z powodu takich jak ty niektórzy ćpają
        • zap1957 Re: pajac 03.10.10, 09:01
          Nie jestem Matka Teresa. Maja swoich rodziców, nauczycieli, proboszczów czy ch... wie kogo. Ja mam swoje życie i swoje problemy. nikogo nimi nie zadręczam.
        • lucjola Re: pajac 03.10.10, 09:50
          hrabia_komorowski napisała:

          > kompletny brak empatii, to z powodu takich jak ty niektórzy ćpają

          Nie masz racji; ktoś wyżej pisał "ile razy jeszcze podasz rękę choremu na wściekliznę psu" ?
          Dopalacze to dżuma XIX wieku.
          Czekam dnia, kiedy młodzież zacznie się zabijać pod wpływem dopalaczy. Kojarzy mi się jakaś sprawa z Włoch z zeszłego roku. Młoda amerykanka Amanda Knox podczas orgii narkotycznej zamordowała koleżankę
          Więcej : wiadomosci.wp.pl/query,Meredith%20Kercher,szukaj.html?ticaid=1afe9&_ticrsn=3
          • alfalfa Re: co za hiokryzja! 03.10.10, 11:10
            Jak co chwilę publikatory opisują jakąś menelską balangę zakończoną sprawę nożową to jest ok?
            A.
            • lucjola Re: co za hiokryzja! 03.10.10, 11:39
              A według ciebie wszyscy powinniśmy stać się menelami ? Żeby narkomania i alkoholizm stały się normą ? I żeby można było usprawiedliwić pewne zachowania ?
              Może dożyjesz takich czasów.
              • alfalfa Re: co za hiokryzja! 03.10.10, 12:02
                Takie teksty podsuwa Ci "świadomość"? Chyba na inny post chciałaś odpowiedzieć bo to co piszesz jest kompletnie bez sensu i nie na temat.
                A.
                • boykotka Re: co za hiokryzja! 03.10.10, 13:12
                  alfalfa napisał:

                  > Takie teksty podsuwa Ci "świadomość"? Chyba na inny post chciałaś odpowiedzieć
                  > bo to co piszesz jest kompletnie bez sensu i nie na temat.
                  > A.

                  Oczekujesz, że będę pisać co innego pod każdym tekstem ?? To dopiero hipokryzja :))
    • zap1957 Rozwalacze 03.10.10, 08:50

      ..."2. "Czy nie uważa pan, że czynicie zło? Sprzedajecie ludziom śmiercionośny styl życia? Łapiecie klientów, robicie z nich narkomanów, uzależniacie, wysysacie i niszczycie?".
      Nie, oni czyszczą społeczeństwo z odpadów.
    • boykotka Rozwalacze 03.10.10, 08:55
      Nie wiem, ale mam wrażenie, że nadchodzi era dopalaczy. Walka z tym zjawiskiem, to walka z wiatrakami. Życie nie odpowiada tabloidowemu obrazowi jaki pokazujemy swoim dzieciom czy fundujemy sobie. Zwyczajni ludzie są brzydsi, grubsi i bardziej głupi od tych, których widzimy w szklanym okienku. Jednocześnie uniwersalne wartości tracą na znaczeniu. Liczy się kasa i wygląd. I wyścig szczurów. Rodzice fundują swoim dzieciom świat, którego sami nie mieli. Ale jednocześnie ich oczekiwania względem pociech są znacznie większe.
      Jest bardzo możliwe, że dopalacze znajdą swoje miejsce w społeczeństwie tak jak alkohol czy papierosy. Proszę tylko nie sądzić, że sama popieram to zjawisko. Próbuję je sobie wytłumaczyć.
      W artykule brakuje mi pomiaru i zasięgu zjawiska dopalaczy.
      /
      • hrabia_komorowski Re: Rozwalacze 03.10.10, 08:58
        "Rodzice fundują swoim dzieciom świat, którego sami nie mieli."
        .................
        I, być może, strach pomyśleć, ale byli dzięki temu szczęśliwsi...
      • mozart Re: Rozwalacze 03.10.10, 09:20
        Masz racje, niestety...
    • goove Rozwalacze 03.10.10, 09:00
      Bardzo realistyczne te opisy, kolo miał kaca życia i sobie ciśnienie mierzył. Nie ma to jak zbieranie materiałów na anonimowym forum po inwazji przeciwników marihuany. Ach ta fikcja dziennikarska.
    • czytelnik121 jakoś nie zjaduje tych opinii w googlu , wymyslone 03.10.10, 09:08
      przez najetych pismakow, ssajacych atramentz z długopisow, ktorzy zaczeli pisac jak na komende, czym udowodnili jedynie jasno i dobitne ze prasa jest sterowana z rządu.
      • rlnd Re: jakoś nie zjaduje tych opinii w googlu , wymy 04.10.10, 10:38
        No wlasnie: "Pociłem się, temperatura ciała 43 stopnie, ciśnienie 255/220, puls 190."
        Relacja posmiertna ?
    • alinaw1 Rozwalacze 03.10.10, 09:11
      Jestem bardzo ciekawa początków tej historii z oficjalnie dostępnymi dopalaczami w Polsce. Ktoś, kto na to wpadł - musiał mieć świetną wiedzą prawną, no i zastęp sprzedajnych chemików itd. Pamiętam rok temu na moim osiedlu powstawał sklepik, był remont, 2 robotników, folie, farby, drabiny , spod kartonów wystawał napis: Spróbuj tego, co legalne..., a gdy zobaczylam namalowany listek konopii juz wiedzialam, co się swięci. Pierwsze co zrobiłam- powiedziałam o tym synowi. Troche wysmiał mnie: "mamo, to bedą brać głupki albo narkomani". Chyba nie miał racji albo tych głupków mamy tak wielu...
    • badziewiak66 Prwadziwa przyczyna tkwi w świecie który nas 03.10.10, 09:25
      otacza. W świecie nakręconym przez migające , kolorowe reklamy pięknych ubrań, wygodnych butów, alejek domów jednorodzinnych i stojących przy nimi dwóch , trzech samochodach. To inspiruje do walki o pieniądz , której poświęcasz się bez reszty. Skutek, całkowita utrata więzi wewnątrz rodziny. Tworzy się społeczeństwo pozostawionych samych sobie dzieci i tu łatwo sobie wyobrazić tego skutki, opisane z resztą w książce Wiliama Goldinga "Władca Much". Od tego już tylko krok do depresji, wyobcowania, samotności. W świece kolegów dzieci szukają substytutu matki i ojca. Jednostki silne narzucają słabszym sposób bycia , a te przyjmują te postawy identycznie jak w relacji ojciec-syn/córka. Jest też druga strona medalu. Rodzicielstwo na wzór szkoły hitlerjungen, czyli MUSISZ do czegoś dojść. W tym modelu budujemy traumę , poczucie gigantycznej odpowiedzialności jakiej dziecko nie jest w stanie udźwignąć. Szybko czynimy je dorosłym. Za tę kradzież dzieciństwa trzeba zapłacić często życiem dziecka. Na koniec rodziny patologiczne. Alkohol, narkotyki, przemoc, które wynosi się z domu jak kanapkę do szkoły. Państwo zamiast leczyć skutki powinno promować szukanie szczęścia w rodzinie , a nie na antypodach świata.
      • mata68 Re: Prwadziwa przyczyna tkwi w świecie który nas 04.10.10, 18:56
        to takie madre co mówisz ,ze az strach,a ja ci recze ,ze za dopalacz chwyta sie bez powodu i dla zabawy ,nie ma sie co doszukiwac drugiego dna w czystej hedonistycznej potrzebie zabawy.
        to nie jest ucieczka od skutków biedy-nie przesadzaj.to jest bezmyślne cpanie dla tzw.jaj.
        nuda, ciekawosc i tzw.poczucie wspolnoty wśrod małolatów.
        to za przeproszeniem -jak udac sie w miejsce odosobnienia i zrobic sobie dobrze-tyle ,ze grupie:)
        nie dorabiaj ideologii do piwska,wódy i dopalaczy-do tego nie trzeba byc po traumie-wystarczyu miec w kiełbie we łbie;)
        dlatego dopalacze powinny byc zlikwidowane-przez tych co starzy i jeszcze myslą:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka