Globalna gorączka rośnie

30.11.10, 12:23
to miasto nazywa się Cancún.
    • prawdziwy_dobrze_poinformowany Marzy mi się tak z minumum 10 stopni wyżej !!!!!!! 30.11.10, 12:27
      b/k
      • strikemaster Re: Marzy mi się tak z minumum 10 stopni wyżej !! 30.11.10, 12:38
        W lecie też?
        • jazmig Było już cieplej 30.11.10, 13:34
          Wybrzeża Antarktydy nie były pokryte lodem, są mapy tych wybrzeży sprzed ok. 2000 lat. Szpitzbergen 1000 lat temu nie był pokryty lodem, istniało tam rolnictwo i wyspa ta nie miała lodowego połączenia z lądem. Kroniki z tamtego okresu nie wspominają o żadnych kataklizmach, ani innych izmach.

          Dlatego zamiast walczyć z wiatrakami, czyli z ociepleniem, należy się przystosować, tworząc sieć irygacyjną i retencję, bo mamy sprzeczne poglądy co do ilości wody. Jedni fachowcy twierdzą, że grożą nam powodzie, a inni, że grożą nam susze.

          Zamiast ładować ciężką forsę hochsztaplerom od walki z ociepleniem klimatu, inwestujmy w to, co ma sens i daje w przyszłości efekty.
          • wrd6611 Re: Było już cieplej 30.11.10, 16:16
            Trzeba przekonac Chiny zeby zaprzestaly produkcji. CO2 jest potrzebny roslinom do wzrostu i do produkcji tlenu. . Efekt ciepralniany istnieje tylko w szklarni, jezeli ostro nnapalicie w piecu. CCieplo oddawane do atmosfery jest dallej oddawane w kosmos. Ocieplenie Atmosfery moze miec zupelnie inne przczyny jak zanieczyszczenie Jonosfery przez izotopy z wybuchow bomb atomowych w minionym wieku (przeszkadzaja w tworzeniu ozonu), mikrofale (radary, telefonia komorkowa, telewizja satelitarna). Nikt nie bierze pod uwage przemyslu chemicznego (chlor, nnawozy).
          • quant34 Re: Było już cieplej 02.12.10, 00:48
            jazmig napisał:

            > Zamiast ładować ciężką forsę hochsztaplerom od walki z ociepleniem klimatu,
            > inwestujmy w to, co ma sens i daje w przyszłości efekty.

            Podpisuję się obiema rękoma. Klimat się ociepla, ale twierdzenie, że wynika to z poziomu CO2 jest tylko teorią. CO2 jest jednym z najsłabszych gazów cieplarnianych (znacznie silniejszym gazem cieplarnianym jest para wodna czy metan). Poza tym CO2 produkuje nie tylko człowiek, ale także sama przyroda. Jeszcze bardziej naciągane jest twierdzenie, że za ocieplenie odpowiada człowiek, a już teza, że ograniczenie emisji CO2 może proces ocieplania klimatu powstrzymać - jest kompletną bzdurą. Klimat zmieniał się w historii Ziemi dziesiątki razy i to w czasach kiedy nie istniał żaden przemysł, ani nawet gatunek ludzki. Całe to zamieszanie jest po prostu jednym wielkim biznesem dla armii naukowców, którym globalne ocieplenie dało etaty i granty. Nie mówiąc już o gigantycznych kwotach wywalanych na dotowanie technologii bez CO2 - to jest dopiero biznes! Masz całkowitą rację, że zamiast bujać w obłokach, że zahamujemy ocieplanie się klimatu przez redukcję emisji CO2 o jakieś parę czy paręnaście procent, należy zacząć inwestować w rozwiązania, które pozwolą przygotować się do życia w cieplejszym klimacie. Zamiast rzucać się z motyką na Słońce, lepiej sobie kupić okulary słoneczne.
            • hat_eater Re: Było już cieplej 02.12.10, 11:26
              Zależnie od źródła CO2 odpowiada za 9 do 30% efektu cieplarnianego. Owszem, para wodna ma większy wpływ (36 - 66%) (źródło). Tyle że jej zawartość w atmosferze podlega skutecznej i szybkiej samoregulacji - jak w powietrzu jest dużo pary wodnej, spada deszcz... Z usunięciem CO2 nie jest tak łatwo.
              To prawda, że przyroda "produkuje" dużo więcej CO2, niż człowiek, ale dokładnie tyle samo go pochłania. Nasze emisje wytrąciły ten system z równowagi.
              To prawda, że klimat zmienia się cały czas, ale nigdy nie zmieniał się w takim tempie. I nie mamy żadnych nieobalonych teorii, które mogłyby to wyjaśnić, poza nasilaniem się efektu cieplarnianego na skutek emisji CO2 przez naszą cywilizację.
              To prawda, że za zamieszanie wokół globalnego ocieplenia odpowiada wielki biznes, a konkretnie przemysł wydobywczy i energetyczny, który sponsoruje "sceptyków". Szczegóły w tej bazie danych (lista rozwijana u dołu strony). Gdyby zaś produkowanie fałszywej nauki na zamówienie było takim lukratywnym biznesem, to zapewne pieniądze kompanii naftowych skusiłyby kogoś z mniej etycznych naukowców. Czy możesz mi wskazać taką pracę naukową obalającą teorię antropogenicznego globalnego ocieplenia?
              Natomiast co do przystosowania do życia w cieplejszym klimacie, to bez drastycznej redukcji emisji za 50 lat prawdopodobnie, a 100 lat na pewno znaczna część planety nie będzie się nadawała do zasiedlenia z powodu suszy i wysokich temperatur (źródło i jego omówienie).). Ludzie, którzy tam mieszkają, nie będą czekać na śmierć bezczynnie - przyjdą tu, a wtedy będziemy musieli ich przyjąć albo zabić.
    • mieszkaniec_wszechswiatow Po prostu trzeba siać,siać, siać i siadzić drzewa 30.11.10, 12:31
      i krzewy !!!
    • zimny_lechu Wam jest tam na Ziemii gorąco ???????????????????? 30.11.10, 12:33
      Jak wylądujecie tu gdzie ja jestem - w Piekle - to zobaczycie jak może być gorąco !!!
    • spieprzaj_dziadu_ale_to_szybko Sezon ogórkowy - stara śpiewka tych, których chcia 30.11.10, 12:36
      łbym wziąć na czubek ... buta !!!
    • wielodzietna_dziewica Globalna gorączka rośnie - ja tego nie widzę !!!!! 30.11.10, 12:40
      Zresztą komu to przeszkadza, chyba tylko górnikom i energetykom ....
      • strikemaster Re: Globalna gorączka rośnie - ja tego nie widzę 30.11.10, 12:53
        Tobie też może przeszkodzic, w postaci huraganu albo braku prądu w lecie (bo klima siec przeciąży).
        • jazmig Re: Globalna gorączka rośnie - ja tego nie widzę 30.11.10, 13:50
          Klima latem sieć przeciąży, to zimą sieć odpocznie, bo nie będzie trzeba grzać mieszkań.
        • m-kow Hmmm.... 30.11.10, 14:15
          Ale zanotowałeś fakt, ze klimatyzator ze splitem kosztuje teraz sporo poniżej 2000 zł i stał się dobrem ogólnodostępnym, przez co można rzucić kontrowersyjną tezę, że przybywa ich nie przez globalne ocieplenie?
          Zresztą powinniście być szczęśliwi, bo przy poprzednim wariactwie, które pozwalało organizować konferencje w Cancun, czyli dramacie dziury ozonowej powodującej masowe umieranie na raka skóry, postanowiono zastapić mordercze "freony" nowym "czynnikiem, ogłoszonym przyjaznym dla środowiska. Obłowił się przemysł produkując i sprzedając rzeczy, które z punktu widzenia swojego stanu technicznego nie musiały być jeszcze wymienione, wyryto w ziemi miliony ton rudy żelaza i miedzi na nowe instalacje, bo nowy genialny czynnik jest niestety dużo bardziej ulotny i łatwiej penetruje instalacje, które z feronem sobie radziły, spalono miliony ton gazu i węgla żeby to wytopić, wykiźdano miliony ton tworzyw sztucznych.
          teraz natomiast zużywa się wiecej prądu bo nowy czynnik jest niestety mniej sprawny energetycznie niż związki freonu, więc trzeba nim bardziej "mielić" żeby wymienił taka samą ilość ciepła, a sprężarki nie pracują "za darmo". Ale to nic dzieci, i tak wierzą, że uratowały ziemię...

          ---------------------
          O mnie: tiny.pl/hwff1
          • hat_eater Re: Hmmm.... 30.11.10, 15:46
            Ale wiesz, że dzięki między innymi zarzuceniu masowego stosowania chlorowcopochodnych węglowodanów, w tym freonów, dziura ozonowa faktycznie zaczyna się zmniejszać? Można to obejrzeć na ozonewatch.gsfc.nasa.gov/
            A może wierzysz, że też była mitem? Chętnie zobaczę jakieś podstawy Twojej wiary.
            • darr.darek Re: Hmmm.... 04.12.10, 15:15
              hat_eater napisał:
              >Ale wiesz, że dzięki między innymi zarzuceniu masowego stosowania chlorowcopochodnych
              >węglowodanów, w tym freonów, dziura ozonowa faktycznie zaczyna się zmniejszać?

              Jasne, a dzięki nowym podatkom lewactw światowego na CO2 mamy już mrozy w całej Europie i w Polsce minus 10 st.C na początku grudnia.
              Patrz, jak lewactwo potrafi wszystko szybko zmieniać ! W ciągu paru lat !

              Matoły karmione papką propagandową nie zdają sobie sprawy, że zaledwie dwukrotne podwyższenie zawartości CO2 w atmosferze i w wodzie oceanicznej musiałoby zająć 5000 lat obecnego spalania węgla i ropy. Pięć tysięcy lat, lewe matołki !

              I tylko lewaków pewnie dziwi, dlaczego naczalstwo lewactwa ideologicznego narzekające na wysokie temperatury nie przyjechało na zebranie do Warszawy czy do Oslo, lecz jak zwykle pojechali opalać ... tzn. uchwalać do ciepłego kraju.


              • hat_eater Re: Hmmm.... 10.12.10, 10:43
                darr.darek napisał:

                > Matoły karmione papką propagandową nie zdają sobie sprawy, że zaledwie dwukrotn
                > e podwyższenie zawartości CO2 w atmosferze i w wodzie oceanicznej musiałoby zaj
                > ąć 5000 lat obecnego spalania węgla i ropy. Pięć tysięcy lat, lewe matołki !

                Sam dajesz się nabrać propagandzie. Kluczowe słowo w powyższym twierdzeniu to "w wodzie oceanicznej".
                1. To prawda, że ocean zawiera dużo więcej CO2 niż atmosfera. Ale co z tego, skoro za obecne globalne ocieplenie odpowiada zawartość CO2 w atmosferze, a tę od początku rewolucji przemysłowej udało nam się podnieść z 280 do 390 ppm?
                2. To prawda, że ocean pochłania CO2. Niestety przy naszym (wciąż rosnącym) tempie emitowania go do atmosfery po prostu nie nadąża.
                3. Rosnące stężenie CO2 w wodzie podnosi poziom pH (czyli czyni ją bardziej kwaśną), co zakłóca proces tworzenia się wapiennych skorupek różnych żyjątek. Który to proces odpowiada z kolei za wyłapywanie CO2 z wody i odkładanie go na dnie w postaci wapienia, gdzie może sobie leżeć miliony lat. Jak nam się uda spieprzyć ten mechanizm, zgadnij co stanie się z życiem w oceanach.
                • darr.darek Re: Hmmm.... 10.12.10, 21:28
                  hat_eater napisał:
                  > 1. To prawda, że ocean zawiera dużo więcej CO2 niż atmosfera. Ale co z tego, sk
                  > oro za obecne globalne ocieplenie odpowiada zawartość CO2 w atmosferze, a tę od
                  > początku rewolucji przemysłowej udało nam się podnieść z 280 do 390 ppm?

                  To nie NAM udało się podnieść, bo same badania zawartości CO2 w dawnych latach (poprzez badania lodu antarktycznego) wskazują, że zawartość CO2 w powietrzu zmieniała się !
                  To nie mamuty tworzyły to nadmiarowe CO2, ale właśnie oceany reagują w ten sposób, o jakim powinieneś słyszeć na lekcjach fizyki. Gdy na skutek aktywności Słońca wzrasta temperatura na Ziemi, cieplejsza woda zaczyna emitować CO2 i wzrasta ilość tego gazu w atmosferze. Gdy aktywność Słońca się zmniejsza, spada temperatura na Ziemi, zimniejsza woda zaczyna pochłaniać CO2 i spada ilość tego gazu w atmosferze.
                  Dlatego następują globalne ocieplenia i oziębienia, dlatego wahała się w ostatnich kilkunastu tysiącach lat zawartość CO2. Z powodu aktywności Słońca. Wzrost CO2 nie powoduje ociepleń, a jest tylko mało istotnym wskaźnikiem ocieplania się wierzchnich warstw wody oceanicznej.

                  > 2. To prawda, że ocean pochłania CO2. Niestety przy naszym (wciąż rosnącym) tem
                  > pie emitowania go do atmosfery po prostu nie nadąża.

                  Ot, taka bzdura.

                  > 3. Rosnące stężenie CO2 w wodzie podnosi poziom pH (czyli czyni ją bardziej kwa
                  > śną)

                  Nie czyni, bo by zwiększyć stężenie CO2 w wodzie oceanicznej o zaledwie 1/10 obecnego stężenia, należałoby przez całe 500 lat całą emisję CO2 z kopalin ludzkich dawać do wody oceanicznej. Co nawet, gdyby to było możliwe, to po 500. latach zwiększyłoby kwasowość zaledwie o 10% obecnego dość niskiego poziomu kwasowości.

                  > co zakłóca proces tworzenia się wapiennych skorupek różnych żyjątek. Któr
                  >y to proces odpowiada z kolei za wyłapywanie CO2 z wody i odkładanie go na dnie
                  > w postaci wapienia, gdzie może sobie leżeć miliony lat. Jak nam się uda spiepr
                  >zyć ten mechanizm, zgadnij co stanie się z życiem w oceanach.

                  No to pojechałeś z brakiem wiedzy. Znowu jak w komentarzach rozmówcy poniżej, dopóki "pływał" w argumentach nie mając konkretów o relacji stężenia CO2 atm. i morskiego, dopóty mógł uważać, że ma rację. Gdy podał pierwszy konkret, że wg niego w atmosferze w ciągu 30 lat się podwoiłaby ilość CO2, to od razu pomylił się 3-krotnie.

                  Uwierz, że niesłychaną bzdurą jest uznawanie, że wapienie (od tych żyjątek :) wiążą jakoweś CO2 z atmosfery lub z wody.
                  Węglany, w tym wapnia CaCO3, to minerały, które w takim związku powstały już miliardy lat temu, gdy było w bród wody i CO2. Nie ma wapnia czystego w przyrodzie ani nie ma tlenku wapnia w przyrodzie. I tym samym nie może związać ani jednej tony CO2, bo nie ma na to szans.
                  Owszem, mogą w czasie wybuchów wulkanu lub ludzkiego wyżarzania powstawać CaO z CaCO3, może nawet powstawać czysty Ca. Ale to nie dodaje ani nie ujmuje ani grama CO2 z otoczenia, bo tyle CO2 ile wydzieli się z wyżarzania CaCO3, to dokładnie tyle samo tego CO2 zostanie związane przez wodorotlenek wapnia, gdy ten wapń już albo wyleci z wulkanu, albo zostanie kupiony z wyżarzania przez klienta i po zlasowaniu użyty na budowie (tam zwiąże CO2 z atmosfery).
                  Może być i tak, że siarka w wulkanie przejdzie do kwasu siarkowego i zareaguje gdzieś tam z CaCO3. Efektem będzie tylko uwolnienie CO2 i stworzenie gipsu naturalnego. Jednak to tylko krążenie pierwiastków w przyrodzie pod wpływem wysokich temperatur w wulkanie. NIE ŻADNE wiązanie CO2 !!!

                  Jak ludzie mogą nie pojmować tak prostych zależności, jeśli usiłują dyskutować o takich tematach jak owo globalne ocieplenie lub ochłodzenie ?
                  To, w sumie, analogiczne jak te tysiące dyskutantów o socjalizmie, kapitalizmie i ekonomii, gdy 99% z nich nie ma zdolności kojarzenia wielu zależności na raz. Co dopiero, gdy tych zależności jest kilkadziesiąt istotnych.


                  • hat_eater Re: Hmmm.... 12.12.10, 22:57
                    darr.darek napisał:

                    > Gdy na skutek aktywności Słońca wzrasta temperatura na Ziemi, cieplejsza woda
                    > zaczyna emitować CO2 i wzrasta ilość tego gazu w atmosferze. Gdy aktywność Słońca
                    > się zmniejsza, spada temperatura na Ziemi, zimniejsza woda zaczyna pochłaniać CO2
                    > i spada ilość tego gazu w atmosferze.

                    Zapomniałeś tylko dodać, że opóźnienie tej reakcji wynosi około 1000 lat. Troszkę za dużo, by wyjaśnić obecny wzrost.
                    Źródło: www.skepticalscience.com/co2-lags-temperature.htm i linki tamże.
                    A poza tym aktywość Słońca od lat pozostaje na mniej więcej podobnym poziomie, a tymczasem temperatura rośnie:
                    www.skepticalscience.com/solar-activity-sunspots-global-warming.htm
                    i w dłuższym okresie: lasp.colorado.edu/images/science/solar_infl/Surface-Temp-w-paleo.jpg

                    >> 2. To prawda, że ocean pochłania CO2. Niestety przy naszym (wciąż rosnącym)
                    >> tempie emitowania go do atmosfery po prostu nie nadąża.

                    > Ot, taka bzdura.

                    No, w ten sposób można skontrować każdy argument, tylko taka kontra więcej mówi o wadze Twoich niż moich argumentów.

                    > > 3. Rosnące stężenie CO2 w wodzie podnosi poziom pH (czyli czyni ją
                    > > bardziej kwaśną)

                    > Nie czyni, bo by zwiększyć stężenie CO2 w wodzie oceanicznej o zaledwie 1/10 ob
                    > ecnego stężenia, należałoby przez całe 500 lat całą emisję CO2 z kopalin ludzki
                    > ch dawać do wody oceanicznej. Co nawet, gdyby to było możliwe, to po 500. latac
                    > h zwiększyłoby kwasowość zaledwie o 10% obecnego dość niskiego poziomu kwasowoś
                    > ci.

                    Ale masz jakieś wsparcie? Znaczy, jakieś naukowe źródło podaje takie dane? Czy tylko "sceptyczny" blog? Wiesz, że 90% węgla w oceanach nie jest w postaci CO2, tylko dwuwęglanu? A prawie całe pozostałe 10% - węglanu?
                    Ja dane czerpię m. in. stąd (pdf, artykuł w Nature). I wedle tych danych kwasowość (rozumiana jako stężenie jonów wodorowych) od początku rewolucji przemysłowej wzrosła o 18,9%. Dziwne, nie? Skoro rośnie temperatura, to wedle Twojej teorii pH powinno spadać...

                    > Uwierz, że niesłychaną bzdurą jest uznawanie, że wapienie (od tych żyjątek :)
                    > wiążą jakoweś CO2 z atmosfery lub z wody. Węglany, w tym wapnia CaCO3,
                    > to minerały, które w takim związku powstały już miliardy lat temu, gdy było
                    > w bród wody i CO2. Nie ma wapnia czystego w przyrodzie ani nie ma tlenku
                    > wapnia w przyrodzie. I tym samym nie może związać ani jednej tony CO2,
                    > bo nie ma na to szans.

                    Wiesz co - troszkę mi (bardziej) ręce opadły jak to przeczytałem.
                    Naprawdę sądziłeś, że wedle nauki mechanizm wiązania CO2 w postaci węglanów polega na tej samej reakcji co lasowanie wapna?
                    Nie, nie ma czystego wapnia w przyrodzie. Za to mnóstwo w niej kationów Ca++ ze związków wapnia rozpuszczonych w wodzie. I o nie właśnie chodzi.
                    Wygląda to tak:
                    1. CO2 z powietrza rozpuszcza się w wodzie.
                    2. Jako bezwodnik kwasu węglowego wchodzi w reakcję z wodą:
                    CO2+ H2O ⇌ H2CO3
                    3. Kwas węglowy dysocjuje na kation wodorowy i anion dwuwęglanowy:
                    H2CO3 ⇌ H+ + HCO3−
                    4. Anion dwuwęglanowy dysocjuje na kolejny kation wodorowy i anion
                    HCO3− ⇌ H+ + CO3−−
                    5. Kation wapniowy i anion węglanowy łączą się w węglan wapnia:
                    Ca++ + CO3−− ⇌ CaCO3 (trwały, dość trudno rozpuszczalny związek)
                    Ten ostatni krok reakcji zachodzi też w organizmach żywych, pozwalając im budować swoje szkielety. Kiedy giną, opadają na dno, tworząc osady, z których kiedyś powstaną skały wapienne. Tak właśnie wiążą węgiel na długie miliony lat - pod postacią wapieni.
                    Jednak kiedy rośnie kwasowość, zmniejsza się głębokość, na jakiej tempo budowania szkieletów przez organizmy żywe (dużą część fitoplanktonu, ale też korale, szkarłupnie, skorupiaki i mięczaki) przewyższa tempo rozpuszczania się ich. Zawęża się przez to ich świat. Prędzej czy później - do zera.

                    > Jak ludzie mogą nie pojmować tak prostych zależności, jeśli usiłują dyskutować
                    > o takich tematach jak owo globalne ocieplenie lub ochłodzenie ?

                    Pozwolę sobie pozostawić to bez komentarza :)
                    • darr.darek Re: Hmmm.... 13.12.10, 16:51
                      hat_eater napisał:
                      > A poza tym aktywość Słońca od lat pozostaje na mniej więcej podobnym poziomie,
                      > a tymczasem temperatura rośnie:

                      Chciałbym, aby rosła, ale niestety nie czuję tego.
                      Wiem, że ogłupieni propagandą przytoczą przykład jakiegoś państewka afrykańskiego zmagającego się z suszą (ja nie mieszkam w Afryce) lub kretyńskie przykłady propagandowe wysp tonących rzekomo z powodu ocieplenia (jakimż trzeba być idiotą, by naturalne zapadanie się wysp wulkanicznych tłumaczyć tonięciem z powodu globalnego ocieplenia) lub straszonko, że Arabowie i Murzyni przyjdą pod nasze granice z powodu gorąca i ... będziemy musieli ich wpuścić :)

                      Z tego ostatniego nie ma się co śmiać, debile lewicowi z EU wpuszczali powyższych (bo może za gorąco tamtym było) i za kilkadziesiąt lat będą mieli wojny domowe z przybyszami.
                      Cóż, tu raczej musisz przyznać rację, że jeden lewicowy debil z drugim nie czytał podstaw strategii wojennej aktualnej przez tysiąclecia, że z wrogiem najefektywniej walczy się zanim wejdzie w granice państwa.

                      > Ale masz jakieś wsparcie? Znaczy, jakieś naukowe źródło podaje takie dane?

                      Nie potrafisz liczyć ? To wyliczenia na poziomie szkoły średniej !

                      > Wiesz, że 90% węgla w oceanach nie jest w postaci CO2,
                      > tylko dwuwęglanu? A prawie całe pozostałe 10% - węglanu?

                      Piszesz bzdury. Atmosfera zawiera, jak wyliczyłem niżej, ponad 3000 mld ton CO2 a oceany zawierają 50 razy więcej ROZPUSZCZONEGO gazu CO2. Czyli ok. 150 bln ton CO2 a nie węglanów.

                      > Ja dane czerpię m. in. <a rel="nofollow" href="web.archive.org/web/20080625100559

                      Tyle bzdur wyczytałem w popularno-naukowych publikacjach, że nie chce mi się ich nawet przeglądać.
                      Tu są konkrety ! Podaj konkret, że nie zgadza ci się ta szacowana ilość ton i będzie konkret. A nie ciągłe pływanie w argumentach i powoływanie się na jakieś tam aŁŁtorytety.

                      >I wedle tych danych kwasowość (rozumiana jako stężenie jonów wodorowych)
                      >od początku rewolucji przemysłowej wzrosła o 18,9%.

                      No to możesz taką publikację wyrzucić do śmieci.
                      Owszem, ktoś tam ci będzie plótł, że to może lokalnie a nie globalnie, ale wyrzuć to do śmieci i nie będziesz w ten sposób powtarzał bzdur.

                      > > Uwierz, że niesłychaną bzdurą jest uznawanie, że wapienie (od tych żyjąte
                      > > wiążą jakoweś CO2 z atmosfery lub z wody. Węglany, w tym wapnia CaCO3,
                      > > to minerały, które w takim związku powstały już miliardy lat temu
                      >Wiesz co - troszkę mi (bardziej) ręce opadły jak to przeczytałem.
                      >Naprawdę sądziłeś, że wedle nauki mechanizm wiązania CO2 w postaci węglanów pol
                      >ega na tej samej reakcji co lasowanie wapna?
                      >Nie, nie ma czystego wapnia w przyrodzie. Za to mnóstwo w niej kationów Ca++ ze
                      > związków wapnia rozpuszczonych w wodzie. I o nie właśnie chodzi.
                      > Wygląda to tak:
                      >1. CO2 z powietrza rozpuszcza się w wodzie.
                      >2. Jako bezwodnik kwasu węglowego wchodzi w reakcję z wodą:
                      >CO2+ H2O ⇌ H2CO3
                      >3. Kwas węglowy dysocjuje na kation wodorowy i anion dwuwęglanowy:
                      >H2CO3 ⇌ H+ + HCO3−
                      >4. Anion dwuwęglanowy dysocjuje na kolejny kation wodorowy i anion
                      >HCO3− ⇌ H+ + CO3−−
                      >5. Kation wapniowy i anion węglanowy łączą się w węglan wapnia:
                      >Ca++ + CO3−− ⇌ CaCO3 (trwały, dość trudno rozpuszczalny związek

                      Pozostaje mi stwierdzić, że u ciebie z logiką jest na pewno na bakier. Bo brak wiedzy z fizyki i chemii jakoś można wytłumaczyć, choć ... po co w takim razie dyskutować na takim forum.

                      Napisałem, że nie ma wolnego wapnia w przyrodzie. Nie ma go także w postaci wodorotlenku. W przypadku innych metali alkalicznych też i nie ma w takiej postaci (poza tymczasowymi procesami wyżarzania w wulkanie, o czym też pisałem).

                      Dlatego każdy kation wapniowy ma w wodzie anion węglanowy lub innego kwasu.
                      Nawet jeśli z powietrza rozpuści się tona CO2 w wodzi i tworząc kwas węglowy utworzy dodatkowe aniony węglanowe i to te właśnie aniony zwiążą kationy wapniowe w czasie np. wysychania bajorka/roztworu, to z wolnych anionów węglanowych (które wcześniej były w rozpuszczanym węglanie wapnia) utworzy się też dokładnie tona CO2 gazowego.

                      W takie dyskusji to naprawdę ręce opadają, bo już nie wiem czy faktycznie brakuje ci logiki i wiedzy, czy też zaczynasz metodę argumentacji poprzez tzw. rżnięcie głupa. Zakładam, że nie zniżasz się do tej metody, a jedynie nie myślisz przed napisaniem.
                      Zauważ, że ci macherzy ideologiczni dokładnie stosują metodę rżnięcia głupa, gdy każą jakiejś reporterce lub reporterowi napisać o tym zatapianiu wysp z powodu ... globalnego ocieplenia. Szkoda tylko, że tacy reporterzy są zbyt głupi, aby załapać, że są wrabiani.


                      • hat_eater Re: Hmmm.... 14.12.10, 02:14
                        darr.darek napisał:

                        > hat_eater napisał:
                        > > a tymczasem temperatura rośnie:
                        >
                        > Chciałbym, aby rosła, ale niestety nie czuję tego.

                        Potrafisz wyczuć wzrost średnich globalnych temperatur o 0,8 stopnia Celsjusza w ciągu 100 lat? Gratulacje! Po co nam setki tysięcy meteorologów prowadzących pomiary od 160 lat, wystarczy spytać Darka.

                        > Wiem, że ogłupieni propagandą przytoczą przykład jakiegoś państewka afrykańskie
                        > go zmagającego się z suszą (ja nie mieszkam w Afryce)

                        Polska jest bardzo korzystnie położona, jeśli chodzi o konsekwencje globalnego ocieplenia. Bezpośrednio grożą nam najwyżej susze za jakieś 50 lat, a z tym damy sobie radę.
                        Czy to jest powód, aby nic nie robić? Moja chata z kraja?
                        Gratuluję.

                        > Nie potrafisz liczyć ? To wyliczenia na poziomie szkoły średniej !

                        CO mam liczyć? Żeby liczyć, trzeba mieć dane. Ty rzucasz liczbami, których źródła nie raczyłeś podać. Dopóki tego nie zrobisz, wybacz, że będę je traktował jak wyssane z palca.

                        > > Wiesz, że 90% węgla w oceanach nie jest w postaci CO2,
                        > > tylko dwuwęglanu? A prawie całe pozostałe 10% - węglanu?
                        >
                        > Piszesz bzdury. Atmosfera zawiera, jak wyliczyłem niżej, ponad 3000 mld ton CO2
                        > a oceany zawierają 50 razy więcej ROZPUSZCZONEGO gazu CO2. Czyli ok. 150 bln t
                        > on CO2 a nie węglanów.

                        Wyliczyłeś? Napisałeś.
                        Masa atmosfery: 5.136*10^15 ton
                        Zawartość CO2: 390 ppm, czyli 3,9*10^-4
                        5,136*3,9=20,03
                        10^15*10^-4=10^11
                        20,03*10^11=2003*10^9
                        Czyli atmosfera zawiera około 2000 miliardów ton CO2. Nie 3000.
                        Masa oceanów to 1,7*10^24 g(str. 122) czyli 1,7*10^18 ton.
                        Zawartość CO2 (niezdysocjowanego) w wodzie morskiej: 0,0004 g/kg (str. 11), czyli 0,4 ppm, czyli 4*10^-7.
                        1,7*4=6,8
                        10^18*10-7=10^11
                        6,8*10^11=6,8*10^2*10^9, czyli 680 miliardów ton.
                        A zatem oceany zawierają prawie trzy razy mniej CO2 niż atmosfera.
                        Co nie zmienia faktu, że w formie zdysocjowanej (węglanów i dwuwęglanów) zawierają go dużo więcej, on bardzo ładnie dysocjuje. (Zdradzę Ci sekret - ilość CO2 rozpuszczonego w oceanach nie ma większego znaczenia dla naszych rozważań. No, ale skoro się tak upierałeś przy tym CO2...)
                        Co z kolei nie zmienia faktu, że od 1751 roku do dziś nasza cywilizacja wyemitowała do atmosfery około 360 miliardów ton węgla w postaci 1320 miliardów ton CO2.
                        Czy ta liczba w porównaniu z poprzednimi nadal wydaje Ci się nieznacząca?

                        > Tyle bzdur wyczytałem w popularno-naukowych publikacjach, że nie chce mi się ic
                        > h nawet przeglądać.

                        "Nature" to nie jest pismo popularnonaukowe.

                        > Tu są konkrety ! Podaj konkret, że nie zgadza ci się ta szacowana ilość ton i b
                        > ędzie konkret.

                        Proszę bardzo, patrz powyżej.

                        > A nie ciągłe pływanie w argumentach i powoływanie się na jakieś
                        > tam aŁŁtorytety.

                        Na czym polega "pływanie w argumentach"?
                        Nie powołuję się na autorytety, przytaczam dane. Jeśli uważasz, że są błędne, wskaż inne, lepsze źródła.

                        > No to możesz taką publikację wyrzucić do śmieci.

                        Dziękuję za radę, pozwolę sobie nadal oceniać publikacje na podstawie jakości wywodu i kompletności przytoczonych danych, a nie czyjejś opinii.

                        > Dlatego każdy kation wapniowy ma w wodzie anion węglanowy lub innego kwasu.
                        > Nawet jeśli z powietrza rozpuści się tona CO2 w wodzi i tworząc kwas węglowy ut
                        > worzy dodatkowe aniony węglanowe i to te właśnie aniony zwiążą kationy wapniowe
                        > w czasie np. wysychania bajorka/roztworu, to z wolnych anionów węglanowych (kt
                        > óre wcześniej były w rozpuszczanym węglanie wapnia) utworzy się też dokładnie t
                        > ona CO2 gazowego.

                        To ciekawe, co piszesz, taki mechanizm przenikania gazowego CO2 z oceanów do atmosfery jest na razie nieznany nauce. Masz szanse narobić niezłego szumu w oceanografii i klimatologii! Oczywiście jeśli jesteś w stanie udowodnić, że opisany powyżej proces rzeczywiście zachodzi. Nie, nie podczas "wysychania bajorka/roztworu" - w oceanach.
                        (podpowiedź: stężenia jonów w wodzie morskiej są bardzo dalekie od stanu nasycenia, co skutecznie powstrzymuje je od przechodzenia do formy niezdysocjowanej)
                        Natomiast mechanizm wiązania CO2 w wapiennych skorupkach różnych żyjątek jak najbardziej działa, czego dowodem jest istnienie skał wapiennych (i różnych skamielin w nich świadczących o ich pochodzeniu).
                        • darr.darek Re: Hmmm.... 14.12.10, 21:58
                          hat_eater napisał:
                          > Polska jest bardzo korzystnie położona, jeśli chodzi o konsekwencje globalnego
                          > ocieplenia. Bezpośrednio grożą nam najwyżej susze za jakieś 50 lat, a z tym dam
                          > y sobie radę. Czy to jest powód, aby nic nie robić? Moja chata z kraja?

                          Polska i wiele innych krajów ma w tym aspekcie korzystne położenie i powinna się cieszyć z ocieplenia. Choć wielu boi się tu raczej oziębienia i obawiam się, że to oni mają rację.

                          > > Nie potrafisz liczyć ? To wyliczenia na poziomie szkoły średniej !
                          >CO mam liczyć? Żeby liczyć, trzeba mieć dane. Ty rzucasz liczbami, których źród
                          >ła nie raczyłeś podać. Dopóki tego nie zrobisz, wybacz, że będę je traktował ja
                          >k wyssane z palca.

                          Samodzielne liczenie i samodzielne to podstawa, by nie stać się li tylko ogłupionym przez macherów propagandy.
                          Choć zaraz przyznam, że jakieś błędy mogłem zrobić.

                          > > > Wiesz, że 90% węgla w oceanach nie jest w postaci CO2,
                          > > > tylko dwuwęglanu? A prawie całe pozostałe 10% - węglanu?
                          > > Piszesz bzdury. Atmosfera zawiera, jak wyliczyłem niżej, ponad 3000 mld t
                          > > a oceany zawierają 50 razy więcej ROZPUSZCZONEGO gazu CO2.
                          >Wyliczyłeś? Napisałeś.
                          >Masa atmosfery: 5.136*10^15 ton
                          >Zawartość CO2: 390 ppm, czyli 3,9*10^-4
                          >5,136*3,9=20,03
                          >10^15*10^-4=10^11
                          >20,03*10^11=2003*10^9
                          >Czyli atmosfera zawiera około 2000 miliardów ton CO2. Nie 3000.

                          Fakt, mój błąd, bo liczyłem na szybko procent objętości gazów. Zrobiło się aż 1.5 raza mojej pomyłki. W tym kontekście muszę nawet przyznać, że "perfectgreybody" nie pomylił się 3-krotnie a zaledwie 2.2-krotnie.

                          > Masa oceanów to 1,7*10^24 g(str.122) czyli 1,7*10^18 ton.
                          > Zawartość CO2 (niezdysocjowanego) w wodzie morskiej:
                          href="http://cdiac.esd.ornl.gov/ftp/cdiac74/chapter5.pdf">0,0004 g/kg (str. 11), czyli 0,4 ppm, czyli 4*10^-7.
                          > 1,7*4=6,8
                          > 10^18*10-7=10^11
                          > 6,8*10^11=6,8*10^2*10^9, czyli 680 miliardów ton.
                          > A zatem oceany zawierają prawie trzy razy mniej CO2 niż atmosfera.

                          Być może i pierwszy raz stykam się z dokładnymi danymi na temat zawartości rozpuszczonego CO2 w wodzie. Mam nadzieję, że te dane są już dokładne, bo faktycznie zmieniałyby mój punkt widzenia odnośnie rozpuszczonego CO2 w wodzie morskiej.

                          Jeśli ja przyznałem błąd pewnych moich założeń, to warto byłoby tu podkreślić, abyś wycofał się z porażająco niemądrego (może lepiej: nieprawdziwego) twierdzenia, że odkładanie wapieni wiąże CO2 z atmosfery lub też CO2 atmosferyczne rozpuszczone w wodzie.
                          Jeśli się zastanowisz to będziesz widział, dlaczego to jest bardziej niż niemądre oczekiwać iż rozpuszczone w wodzie xxx mld ton CaCO3, nagle w procesie osadzania zwiążą jeszcze dodatkowe CO2.

                          Istotny w przytoczonych Twoich danych jest jeszcze jon HCO3 (wartościowość: minus jeden)
                          Jest go molowo 177 razy więcej niż owego CO2 niezdysocjowanego rozpuszczonego w wodzie.
                          Upraszczając, zamiast jonu CO3 (minus dwa) związanych z węglanem np. wapnia CaCO3, pojawiają nam się dwa jony HCO3. Przy czym, spośród dwóch, ten jeden dodatkowy jon HCO3 pochodzi z powietrza. Czyli molowo z owej 177 razy większej ilości, połowa tego pochodzi z rozpuszczonego, zdysocjowanego węglanu, a druga połowa z rozpuszczonego, zdysocjowanego CO2 atmosferycznego. Możesz nawet wyliczyć aniony i kationy - wszystko się zgadza.
                          Robi nam się 88,5 raza więcej niż owa wyliczona przez Ciebie wartość, dodatkowego CO2 rozpuszczonego z atmosfery.
                          Czyli 88.5 * 680 miliardów ton CO2 = 60.18 bln ton CO2. To, niestety, aż 2,5 raza mniej niż ja zakładałem z tej mojej, zakładam, że mniej wiarygodnej, informacji.

                          O biedy, mógłbym dalej dawać optymistyczną prognozę, że 67 lat na podwojenie CO2 w atmosferze i 20 razy więcej na podwojenie zawartości wyliczanego wyżej stężenia CO2 atmosferycznego w wodzie morskiej, czyli 1400 lat. To już mniej niż 5 tysięcy lat.

                          Sądzę, że właśnie tutaj warto byłoby wyczytać (ZROBIĆ ?!) porządne badania nad wpływem stężenia CO2 w atmosferze na ową ilość CO2 wodzie morskiej niezdysocjowanego i na ilość CO2 w wodzie morskiej zdysocjowanego do HCO3.
                          Ja jestem pewien, że zależność silna istnieje. Wolę już nie strzelać, że przy dwukrotnym wzroście CO2 w atmosferze, to będzie dokładnie 2-krotny wzrost w wodzie. Może to jest mniej ? A może więcej ?!
                          Właściwie na tym można byłoby zakończyć dyskusję, zanim nie będzie tu owych danych.

                          > Co nie zmienia faktu, że w formie zdysocjowanej (węglanów i dwuwęglanów) zawier
                          > ają go dużo więcej, on bardzo ładnie dysocjuje. (Zdradzę Ci sekret - ilość CO2
                          > rozpuszczonego w oceanach nie ma większego znaczenia dla naszych rozważań. No,
                          > ale skoro się tak upierałeś przy tym CO2...)

                          Jak nie ma, jak ma :)

                          >Co z kolei nie zmienia faktu, że od 1751 roku do dziś nasza cywilizacja wyemitowała do
                          >atmosfery około 360 miliardów ton węgla w postaci 1320 miliardów ton CO2.
                          >Czy ta liczba w porównaniu z poprzednimi nadal wydaje Ci się nieznacząca?

                          To zaledwie 40 lat obecnej emisji. Nie wiem, czy za 1400 lat powinniśmy się już zacząć martwić.
                          Jeśli prawdą będą doniesienia o spadającej aktywności Słońca i zbliżającym się globalnym oziębieniu, to dopiero poczujesz jakim dobrem dla flory i fauny jest ciepło i większa zawartość CO2, a czym jest dla ziem z naszą szerokością geograficzną potencjalna groza zlodowaceń, z którą nie da się walczyć (tak jak nie dałoby się realnie walczyć z globalnym ociepleniem, gdyby nadchodziło - po cholerę zresztą Polak miałby walczyć).

                          > Natomiast mechanizm wiązania CO2 w wapiennych skorupkach różnych żyjątek jak na
                          > jbardziej działa, czego dowodem jest istnienie skał wapiennych (i różnych skami
                          > elin w nich świadczących o ich pochodzeniu).

                          NIE !!! Odkładnie wapieni to tylko przesuwanie istniejącego od MILIARDÓW lat CaCO3 z jednego miejsca na inne. Żadne atmosferyczne CO2 nie jest już tu wiązane.


                          • hat_eater Re: Hmmm.... 15.12.10, 17:28
                            darr.darek napisał:

                            > warto byłoby tu podkreślić, abyś wycofał się z porażająco niemądrego (może lepiej:
                            > nieprawdziwego) twierdzenia, że odkładanie wapieni wiąże CO2 z atmosfery
                            > lub też CO2 atmosferyczne rozpuszczone w wodzie.
                            [...]
                            > Odkładnie wapieni to tylko przesuwanie istniejącego od MILIARDÓW lat Ca
                            > CO3 z jednego miejsca na inne. Żadne atmosferyczne CO2 nie jest już tu wiązane.

                            Wyjaśniałeś mi to w poprzednim poście w ten sposób:
                            > Nawet jeśli z powietrza rozpuści się tona CO2 w wodzi i tworząc kwas węglowy
                            > utworzy dodatkowe aniony węglanowe i to te właśnie aniony zwiążą kationy wapniowe
                            > w czasie np. wysychania bajorka/roztworu, to z wolnych anionów węglanowych
                            > (które wcześniej były w rozpuszczanym węglanie wapnia) utworzy się też dokładnie
                            > tona CO2 gazowego.

                            Czyli bilansując, tona CO2 rozpuszcza się, tona CO2 jest wiązana w CaCO3 i tona CO2 odgazowuje do atmosfery?
                            • hat_eater Re: Hmmm.... 17.12.10, 16:05
                              Jak zapewne zauważyłeś, w bilansie pojawia się znikąd tona węgla. W rzeczywistości wiązanie CO2 (w postaci zdysocjowanej do HCO3-) wygląda też nie tak prosto jak wcześniej opisałem, lecz tak:
                              Ca++ + 2HCO3- ⇌ CaCO3 + CO2 + H2O
                              Czyli jeśli z dwóch ton rozpuszczonego CO2 jedna jest wiązana w wapiennych strukturach żywych organizmów, to druga (prędzej czy później) odlatuje do atmosfery. Przy czym w wodzie oceanicznej ze względu na obecność buforu odlatuje nie tona, a około 0,6 (kiedyś było to 0,55, jak się CO2 podwoi to będzie to 0,76).
                              Więcej np. tutaj czy tutaj.
                              Aha, i warto pamiętać, że ginąc, morskie organizmy zabierają na dno węgiel nie tylko w postaci węglanów, ale też organicznej.
                              • darr.darek Re: Hmmm.... 18.12.10, 13:38
                                hat_eater napisał:
                                > Jak zapewne zauważyłeś, w bilansie pojawia się znikąd tona węgla. W rzeczywisto
                                > ści wiązanie CO2 (w postaci zdysocjowanej do HCO3-) wygląda też nie tak prosto
                                > jak wcześniej opisałem, lecz tak:
                                > Ca++ + 2HCO3- ⇌ CaCO3 + CO2 + H2O

                                Czyli tak, jak ja opisałem.
                                Dodatkowe CO2 nie bierze się znikąd, tylko z atmosfery.

                                > Czyli jeśli z dwóch ton rozpuszczonego CO2 jedna jest wiązana w wapiennych stru
                                > kturach żywych organizmów, to druga (prędzej czy później) odlatuje do atmosfery

                                Nie jest wiązane coś co już BYŁO związane od miliardów lat.

                                > . Przy czym w wodzie oceanicznej ze względu na obecność buforu odlatuje nie ton
                                > a, a około 0,6 (kiedyś było to 0,55, jak się CO2 podwoi to będzie to 0,76).
                                > Więcej np. tutaj czy tutaj.
                                > Aha, i warto pamiętać, że ginąc, morskie organizmy zabierają na dno węgiel nie
                                > tylko w postaci węglanów, ale też organicznej.

                                Zabieranie węgla w postaci węglanów nie zmniejszy ani na jotę CO2 w wodzi czy w atmosferze, bo ten węglan powstał już miliardy lat temu, wielokrotnie już był częscią muszli wielu różnych żyjątek morskich, wielokrotnie się rozpuszczał w wodzie morskiej i znów był mineralizowany.


                                • hat_eater Re: Hmmm.... 19.12.10, 23:08
                                  darr.darek napisał:

                                  > Zabieranie węgla w postaci węglanów nie zmniejszy ani na jotę CO2 w wodzi czy w
                                  > atmosferze, bo ten węglan powstał już miliardy lat temu, wielokrotnie już był
                                  > częscią muszli wielu różnych żyjątek morskich, wielokrotnie się rozpuszczał w w
                                  > odzie morskiej i znów był mineralizowany.

                                  Naciskanie na pedał gazu w żaden sposób nie zmniejszy ilości paliwa w baku, bo wchodzący w jego skład węgiel powstał miliardy lat temu, wielokrotnie już był częścią drzew i zwierząt i znów zmieniał się w ropę.

                                  Kiedy jedna strona przytacza argumenty i cytuje dane, a druga w kółko powtarza swoje, nie można mówić o dyskusji.

                                  Dlatego nie przestaję dyskutować. Ale odpuszczam sobie dalszą bezowocną wymianę.
              • hat_eater Re: Hmmm.... 10.12.10, 10:49
                Właśnie widzę, że na te argumenty już Ci poniżej odpowiedzieli whiteskies i perfectgreybody, nie ma chyba potrzeby powtarzać tej argumentacji raz jeszcze. Powodzenia w konstruktywnym likwidowaniu dysonansu poznawczego.
    • lungompa Re: Globalna gorączka rośnie 30.11.10, 12:43
      Dokladnie - latwo mowic o globalnym ociepleniu i jak mu zapobiec (ha ha ha) grzejac d..pe w luksusowym kurorcie na polwyspie Jukatan.
      Gdyby ta konferencja odbywala sie dzisiaj w np - w Suwalkach albo na Grenlandii moze doszli by eksperci do innych wnioskow :) ...
      Klimat sie zmienial od milionow lat, zmienia i bedzie zmienial i cala ludzka cywilizacja nic na to nie poradzi gdyby nawet mocno chciala...
    • twketman A co ma CO2 do klimatu? 30.11.10, 12:43
      Nie ma żadnych dowodów na to, że emisja CO2 do atmosfery wywołuje ocieplenie klimatu.

      Pozdrawiam
      • whiteskies Re: A co ma CO2 do klimatu? 04.12.10, 22:17
        Fakt ze o nich nie slyszlaes nie znaczy ze ich nie ma. Jak chcesz o nich przeczytac mozesz zaczac od CDIAC w Oak Ridge National Laboratory:
        cdiac.ornl.gov/
        albo od historii fizyki klimatu American Institute of Physics:
        www.aip.org/history/climate/index.htm
    • kadykianus No, ja jednak wierze przyrodzie a nie bałwanom! :) 30.11.10, 13:31
      Mimo wszystko, życzę dobrej pogody nygusom w kurorcie Cancun w Meksyku. Aby im słońce świeciło i opaliło buzię, kiedy będą rozmawiali o absurdalnej tezie, że człowiek podgrzał planetę :)
      • hat_eater Re: No, ja jednak wierze przyrodzie a nie bałwano 01.12.10, 22:29
        To proszę bardzo - oto amerykańska mapa dla ogrodników, która pokazuje, w jakich strefach siać jakie rośliny, żeby przetrwały temperatury. Wersja z 1990 i z 2006 roku, w którym to pierwszy raz w historii musieli na niej dokonać dużych zmian. Bo im się wszystkie granice stref przesunęły na północ.
        Dane do tej mapy nie są wysysane z palca, tylko przysyłane przez ogrodników.
        Oni wszyscy i ich rośliny też są częścią spisku?
        Uprzejmie proszę o odpowiedź panie retoryczny.
        • tempus Re: No, ja jednak wierze przyrodzie a nie bałwano 02.12.10, 22:12
          hat_eater napisał:

          > To proszę bardzo - oto amerykańska mapa dla ogrodników, która pokazuje, w jakich strefach siać jakie rośliny, żeby przetrwały temperatury. Wersja z 1990 i z 2006 roku, w którym to pierwszy raz w historii musieli na niej dokonać dużych zmian. Bo im się wszystkie granice stref przesunęły na północ.
          > Dane do tej mapy nie są wysysane z palca, tylko przysyłane przez ogrodników.
          > Oni wszyscy i ich rośliny też są częścią spisku?
          > Uprzejmie proszę o odpowiedź panie retoryczny.

          Możesz napisać na czyj post odpowiadasz i co chcesz udowodnić?
          • hat_eater Re: No, ja jednak wierze przyrodzie a nie bałwano 14.12.10, 09:32
            tempus napisał:

            > Możesz napisać na czyj post odpowiadasz i co chcesz udowodnić?

            Przepraszam, przeoczyłem Twoje pytanie. Odpowiadałem na post kadykianusa i chciałem udowodnić, że globalne ocieplenie rzeczywiście ma miejsce, czemu on jednakowóż wcale nie zaprzeczał. Moja wina - za bardzo skupiłem się na temacie posta, a za mało na jego treści.
    • skowronp gaz 30.11.10, 14:09
      Póki co moje rozliczenia z dostawcą gazu nie wskazują na jakieś ocieplenie. Nawet jak się uwzględni m3 a nie cenę.
    • paulhandyman Globalne klamstwo !!! 30.11.10, 14:12
      Klamstwo podobne to tego z ptasia grypa... Nawet Swiatowa Organizacja Zdrowia klamala by wyciagnac miliardy euro od Panstw na calym swiecie by kupywaly te "szczepionke". Miliardy poszly do firm farmaceutyczych, a szczepionka do smieci !
      Globalne ocieplenie to tez jedno wielkie klamstwo tak by mozna bylo zbierac jeszcze wiecej podatkow od ludzi. Wktrotce Polska zacznie placic za emisje CO2 i o to glownie chodzi wszystkim "specjalistom" od globalnego ocieplenia.
    • stoneborn Globalna gorączka rośnie 30.11.10, 14:29
      Obradujacym musi byc goraco w Cancun nawet o tej porze roku.
      A tak powaznie, tu gdzie mieszkam temperatury latem byly nizsze od przecietnych srednio o 5 stopni Celsjusza. Gzies jest cieplej, gdzies chlodniej, ot co.
    • hat_eater Globalna gorączka rośnie 30.11.10, 14:49
      Ja też chciałbym, żeby globalne ocieplenie okazało się mitem. Ale żeby tak było, 98% klimatologów i akademie ze wszystkich krajów świata musiałyby się mylić.
      A dla miłośników teorii spiskowych - podstawy wiedzy o wpływie gazów cieplarnianych na klimat sformułował szwedzki fizyk Svante Arrhenius pod koniec XIX wieku. Jak ONI go przekupili?
      • agap.e Re: Globalna gorączka rośnie 30.11.10, 15:20
        Globalne ocieplenie nie jest mitem,mitem jest ,że odpowiada za to człowiek.
        • hat_eater Re: Globalna gorączka rośnie 30.11.10, 15:41
          Problem w tym, że żadna inna przyczyna poza gwałtownym wzrostem zawartości dwutlenku węgla w atmosferze nie pasuje do faktów.
          A za to odpowiada człowiek.
          • wrd6611 Re: Globalna gorączka rośnie 30.11.10, 16:26
            Obejzyj sobie ten wykres i zobaczysz ze sa okresy gdzie te linie do siebie nie pasuja a nawet sie rozbiegaja.
            • hat_eater Re: Globalna gorączka rośnie 30.11.10, 17:41
              Pan Józef ma basen. Do basenu podłączył pompę, którą ustawił tak, żeby uzupełniała ubytki spowodowane wychlapywaniem, wypijaniem, wynoszeniem wody na ciałach i w kostiumach kąpiących. Poziom wody w basenie mocno się zmienia zależnie od liczby kąpiących się, nasłonecznienia i deszczów, ale zawsze się wyrównuje.
              To znaczy wyrównywał, bo ostatnio pan Józef zauważył, że wody w basenie bardzo powoli, ale stale przybywa. Po długich poszukiwaniach odkrył w jednej z rur malutkie pęknięcie, przez które woda dostaje się do środka.
              Ciekawe, co by powiedział, gdyby ktoś go przekonywał, że to niemożliwe, bo przecież pęknięcie takie małe, a poziom wody ciągle się zmienia.

              Basen to nasza planeta. Woda to ciepło. Pęknięcie w rurze to dwutlenek węgla, który zatrzymuje w atmosferze coraz więcej i więcej ciepła. Pomału, ale nieuchronnie. Mimo że temperatura się zmienia. Długoterminowy trend jest jednoznaczny. Niezależnie od metody, jaką się stosuje do jego obliczenia.
              en.wikipedia.org/wiki/Temperature_record
              • lungompa Re: Globalna gorączka rośnie 01.12.10, 15:41
                No fajnie, fajnie tylko nadal nie wiem:
                1. Z kad ten dwutlenek wegla sie bierze ?
                2. Jesli produkuje go nasza cywilizacja i WLASNIE TO powoduje ocieplenie planety to dlaczego 11 tysiecy lat temu skonczyla sie nam epoka lodowcowa... ? Kto jest winny tamtej emisji CO2 ? Rozpustne zycie Mamutow czy neandertalskie ogniska w jaskiniach ?
                3. Co to jest ten "Długoterminowy trend" - czy to 200 lat, 5000 czy 10,000 lat a moze 20 milionow lat ???
                4. Prosze pozdroic Pana Jozefa i powiedziec mu, ze my wiemy z kad on mial szmal na ten basen :)
                • hat_eater Re: Globalna gorączka rośnie 01.12.10, 22:22
                  1. Dwutlenek węgla w atmosferze bierze się głównie z oddychania i utleniania skał bogatych w węgiel. Jego poziom zmienia się bardzo powoli. Ale od początku rewolucji przemysłowej wydobyto i spalono jakieś 500 miliardów ton węgla, czyli ponad 900 000 000 000 ton CO2. Choć w porównaniu z ilością CO2 krążącego w biosferze nie jest to dużo (zobacz np tu: www.skepticalscience.com/human-co2-smaller-than-natural-emissions.htm), oceany i rośliny nadążają wyłapać tylko około 40% dwutlenku węgla dodawanego przez ludzi. Reszta się kumuluje w atmosferze i w efekcie podniosła zawartość CO2 z 0,28 do 0,387%.
                  2. Dwutlenek węgla absolutnie nie jest JEDYNYM czynnikiem wpływającym na bilans energetyczny Ziemi. Natomiast wzrost jego zawartości jest jedyną zmianą zaobserwowaną w ziemskim środowisku, jaka jest w stanie wyjaśnić obserwowane ocieplenie. Chociaż klimat rzeczywiście przechodzi cyklicznie przez epoki zimne i ciepłe, zmiana nigdy nie była tak gwałtowna - ocieplenie pod koniec ostatniego zlodowacenia trwało 1500 lat! (en.wikipedia.org/wiki/File:Holocene_Temperature_Variations.png)
                  3. W odniesieniu do zmian następujących teraz na Ziemi powiedziałbym na własną odpowiedzialność że przynajmniej 10 lat. Od początku pomiarów instrumentalnych (1880) czyli od 130 lat są dokładnie trzy takie 10-letnie okresy w których temperatura spadła (en.wikipedia.org/wiki/File:Instrumental_Temperature_Record_%28NASA%29.svg)
                  4. Pan Józef koparkę pożyczył z budowy za 1 kp, kafelki wziął z resztek od klientów, a będąc złotą rączką sam go wykafelkował. Znam osobiście takiego pana Józefa, co na działce basen zbudował dla wnuków.
                  • darr.darek REALIA zamiast lewej propagandy 04.12.10, 15:58
                    hat_eater napisał:
                    > 1. Dwutlenek węgla w atmosferze bierze się głównie z oddychania

                    Oddychanie ludzi to mikroskopijny wkład, oddychanie zwierząt to ciągle malutki udział w porównaniu rozkładem materii organicznej dającej w ten sposób główną emisję CO2 do atmosfery.

                    >utleniania skał bogatych w węgiel.

                    Nie istnieje żadne utlenianie skał bogatych w węgiel. Naturalne skały na powierzchni ziemi i w oceanach, jeśli zawierają węgiel, to tylko w postaci utlenionej i już związanej z CO2 jako węglany.
                    Istnieje spalanie węgla wypływającego wraz z płynną magmą z głębi Ziemi w czasie wybuchów wulkanów. Zwyczajnie, ten węgiel krąży. Setki milionów lat temu w atmosferze można szacować, że musiało być dziesiątki razy więcej CO2 niż dziś. I jakoś Ziemia nie wyjałowiła się, lecz mamy tylko dowody kopalne na olbrzymie bogactwo flory i fauny i nawet skrzypy osiagały wielkość drzew.
                    Ten węgiel z roślin częściowo nie rozkłada się i wchodzi w głąb ziemi i po wielu milionach lat może wypływać z magmą i spala się do CO2 w wybuchach wulkanów.
                    Ludzkość od setek lat zaczęła przechwytywać ten węgiel i używać go do palenia, zanim zejdzie coraz bardziej wgłąb ziemi.

                    >oceany i rośliny nadążają wyłapać tylko około 40% dwutlenku węgla dodawanego przez
                    >ludzi. Reszta się kumuluje w atmosferze i w efekcie podniosła zawartość CO2 z 0,28 do
                    >0,387%.

                    Oceany mogą przyjąć ok. 50 razy więcej CO2 niż zawarte jest w atmosferze. To proces, który trwa dziesiątki a nawet setki lat. Dobrze dopasowany czasowo do owej emisji CO2 przez kopaliny człowieka.
                    Aby zaledwie 2-krotnie podnieść zawartość CO2 w atmosferze i w wodzie morskiej należałoby dawać 5000 lat (pięć tysięcy lat!) obecnej emisji. A owo 2-krotnie wyższe stężenie CO2 nie miałoby żadnego złego wpływu, a jedynie dałoby szybszą fotosyntezę i bujniejszą roślinność na Ziemi, naśladując lekko bujność flory z czasów dinozaurów, gdy stężenie CO2 było nawet dziesiątki razy wyższe.



                    • whiteskies REALIA sa o jedno klinkiecie myszki 04.12.10, 22:11
                      Realiów nie ma także w Twoim poscie, REALIA sa tu:
                      cdiac.ornl.gov/
                      w Bazie danych Oak Ridge National Laboraoty na temat cyklu węglowego i dwutlenku węgla.
                      Polecam zaczac od Frequently Asked Questions:
                      cdiac.ornl.gov/faq.html
                      Niestety, realia sa trudne, nudne i potwierdzają teorię antropogenicznego globalnego ocieplenia. I to nie lewicowa/prawicowa propaganda a po prostu fizyka i chemia - nauki przyrodnicze.
                      • darr.darek Re: REALIA ... myśleć - nie klikać 04.12.10, 22:36
                        >REALIA sa tu: cdiac.ornl.gov/

                        Chłopie, nie wklejaj mi linków.
                        Podałem klarowne argumenty w liczbie mniejszej niż liczba palców u jednej ręki.

                        Jeśli uważasz, że gdzieś popełniłem błąd - podaj to.
                        Nie ma sensu wklejanie linków na zasadzie, że są gdzieś tam mądrzejsi i a ty jesteś zbyt małym pyłkiem, by nawet zrozumieć o czym ci ONI mówią.
                        Tak to dyskutowali marksistowscy socjaliści, narodowi socjaliści i cała reszta podobnych lub niepodobnych baranów orwellowskich od pobekiwania podsuniętych na piśmie "prawd".


                        • perfectgreybody Re: REALIA ... myśleć - nie klikać 05.12.10, 15:45
                          >Jeśli uważasz, że gdzieś popełniłem błąd - podaj to.

                          Proszę:

                          > Oddychanie ludzi to mikroskopijny wkład, oddychanie zwierząt to ciągle malutki udział w porównaniu rozkładem
                          > materii organicznej dającej w ten sposób główną emisję CO2 do atmosfery.

                          To co nazywasz "rozkładem materii organicznej" jest w rzeczywistości oddychaniem heterotrofów. Dodaj do tego oddychanie autotrofów i wyjdzie w sumie około 120 GtC rocznie - co jest największym strumieniem węgla do atmosfery.

                          > Oceany mogą przyjąć ok. 50 razy więcej CO2 niż zawarte jest w atmosferze. To proces, który trwa dziesiątki a
                          > nawet setki lat. Dobrze dopasowany czasowo do owej emisji CO2 przez kopaliny człowieka.

                          Mogą przyjąć, jeśli mają czas (czytaj: dziesiątki tysięcy lat) transport węgla w głębiny oceaniczne jest powolny, a pochłanianie węgla w warstwie dobrze wymieszanej jest opóźnione ze względu na buforujące właściwości kwasu węglowego. Dlatego absorpcja CO2 przez oceany nie jest "dobrze dopasowana czasowo" do tempa naszych emisji, i dlatego możliwy jest szybki wzrost zawartości CO2 w atmosferze BEZ proporcjonalnego wzrostu zawartości CO2 w oceanach.

                          > Aby zaledwie 2-krotnie podnieść zawartość CO2 w atmosferze i w wodzie morskiej należałoby dawać 5000 lat (pięć > tysięcy lat!) obecnej emisji.

                          Miałoby to znaczenie, gdybyśmy proporcjonalnie pompowali 50 objętości CO2 kilka kilometrów pod powierzchnią morza, na każdą jedną wyemitowaną do atmosfery.

                          Ponieważ tego nie robimy i wszystko wpuszczamy do atmosfery, do podwojenia zawartości CO2 w atmosferze wystarczy nam następne 30 (słownie: trzydzieści) lat.

                          > A owo 2-krotnie wyższe stężenie CO2 nie miałoby żadnego złego wpływu, a jedynie dałoby szybszą fotosyntezę i
                          > bujniejszą roślinność na Ziemi, naśladując lekko bujność flory z czasów dinozaurów, gdy stężenie CO2 było nawet
                          > dziesiątki razy wyższe.

                          Flora z czasów dinozaurów, podobnie jak i fauna z tego okresu, miała miliony lat na adaptację do warunków wtedy panujących. Ani my, ani przyroda nie będą miały tego luksusu, jeśli dalej będziemy spalać paliwa kopalne w takim tempie jak obecnie.
                          • darr.darek Re: REALIA ... myśleć - nie klikać 05.12.10, 20:04
                            perfectgreybody napisał:
                            > > Jeśli uważasz, że gdzieś popełniłem błąd - podaj to.
                            >Proszę:
                            > > Oddychanie ludzi to mikroskopijny wkład, oddychanie zwierząt to ciągle ma
                            > > lutki udział w porównaniu rozkładem
                            > > materii organicznej dającej w ten sposób główną emisję CO2 do atmosfery.
                            >To co nazywasz "rozkładem materii organicznej" jest w rzeczywistości oddychanie
                            >m heterotrofów. Dodaj do tego oddychanie autotrofów i wyjdzie w sumie około 120
                            >GtC rocznie - co jest największym strumieniem węgla do atmosfery.

                            Po co próbujesz poprawiać coś co było prawidłowo opisane ?
                            Bakterie (i wiele innych organizmów) nie należą do świata zwierząt i jak wiadomo odpowiadają właśnie za ten rozkład materii organicznej.

                            > > Oceany mogą przyjąć ok. 50 razy więcej CO2 niż zawarte jest w atmosferze.
                            > > To proces, który trwa dziesiątki a > nawet setki lat
                            >Mogą przyjąć, jeśli mają czas (czytaj: dziesiątki tysięcy lat)

                            Bzdura. Wymiana nie trwa dziesiątki tysięcy lat a właśnie setki lat lub krócej.

                            >transport węglaw głębiny oceaniczne jest powolny

                            O tym pisałem. Może trwać setki lat.

                            >a pochłanianie węgla w warstwie dobrze wymie
                            > szanej jest opóźnione ze względu na buforujące właściwości kwasu węglowego

                            Roztwór kwasu węglowego jest cięższy niż woda bez tej domieszki. Dlatego ma tendencje do opadania w dół.

                            > absorpcja CO2 przez oceany nie jest "dobrze dopasowana czasowo" do tempa n
                            > aszych emisji, i dlatego możliwy jest szybki wzrost zawartości CO2 w atmosferze
                            > BEZ proporcjonalnego wzrostu zawartości CO2 w oceanach.

                            Ot, taką sobie bzdurę wymyśliłeś na poczekaniu.
                            Chłopie, nikt z lewa nawet nie przytacza tej wielkości, że 5000 lat musiałoby trwać podwojenie zawartości w atm. i w oceanach.
                            Za to propaganda dużo plecie takiego bełkotu jak ... zatapianie wysp z powodu ocieplania. Nie pisz, że nigdy nie czytałeś czegoś takiego. A jeśli czytałeś to czujesz posmak tych bredni propagandowych.

                            > > Aby zaledwie 2-krotnie podnieść zawartość CO2 w atmosferze i w wodzie mor
                            > > skiej należałoby dawać 5000 lat (pięć > tysięcy lat!) obecnej emisji.
                            >Miałoby to znaczenie, gdybyśmy proporcjonalnie pompowali 50 objętości CO2 kilka
                            >kilometrów pod powierzchnią morza, na każdą jedną wyemitowaną do atmosfery.

                            Ech, wy lewi, jesteście zabawni w tych próbach wyręczania natury ... za grube pieniądze podatników.

                            > Ponieważ tego nie robimy i wszystko wpuszczamy do atmosfery, do podwojenia zawa
                            > rtości CO2 w atmosferze wystarczy nam następne 30 (słownie: trzydzieści) lat.

                            Wreszcie napisałeś coś konkretnego i niestety ... bzdura do kwadratu.
                            Nie masz wiedzy o tych sprawach, a to takie proste. Naprawdę ! Wiedza z pierwszej kalsy szkoły średniej.
                            Potrafisz obliczyć wysokość słupa gazu stanowiącego 0.039% objętości atmosfery ?
                            To 3 metry. Podstawówka się kłania.
                            Jaka to masa w skali całej Ziemi na 510 mln km2 ? 3060 mld ton masy ma takie CO2.
                            Znów obliczenia na poziomie podstawówki.

                            Jakie jest wydobycie węgla pierwiastkowego w kopalinach opałowych ? Ok. 9 mld ton węgla.
                            Ile to daje rocznie ? Ok. 33 mld ton CO2.
                            Znów obliczenia na poziomie podstawówki.

                            Ile czasu musimy emitować 33 mld ton rocznie CO2 by dały równowartość 3060 mld ton CO2 ?
                            93 lata. Pisałem ok. 100 lat.
                            A Ty w pierwszym KONKRECIE (poza argumentami typu: a mnie się wydaje że "dziesiątki tysięcy lat") piszesz o 30 latach. TRZYKROTNA pomyłka w pierwszym konkretnym, twoim argumencie.

                            > Flora z czasów dinozaurów, podobnie jak i fauna z tego okresu, miała miliony la
                            > t na adaptację do warunków wtedy panujących. Ani my, ani przyroda nie będą miał
                            > y tego luksusu, jeśli dalej będziemy spalać paliwa kopalne w takim tempie jak o
                            > becnie.

                            Skrzypy miały setki milionów lat by przystosować się do dramatycznie małej zawartości CO2 (jak obecnie) i zamiast znów wyrosnąć do wielkości drzew, to po setkach milionów lat dostosowań ... bida niziutkiego wzrostu.
                            Odwrotnie, wzrost dramatycznie niskiego stężenia CO2 i wzrost temperatury to bujność flory na zawołanie. Dla człowieka nawet 3-krotnie wyższe stężenie CO2 (po 10 tysiącach lat emisji) niż obecnie, nie jest szkodliwe.


                            • perfectgreybody Re: REALIA ... myśleć - nie klikać 05.12.10, 21:38
                              > Po co próbujesz poprawiać coś co było prawidłowo opisane ?
                              > Bakterie (i wiele innych organizmów) nie należą do świata zwierząt i jak wiadomo odpowiadają właśnie za ten > rozkład materii organicznej.

                              A ktoś pisał o zwierzętach, poza tobą?

                              > Bzdura. Wymiana nie trwa dziesiątki tysięcy lat a właśnie setki lat lub krócej.

                              Wymiana czego?

                              Gdybyśmy rozpatrywali tylko dwa rezerwuary węgla, oceaniczny i atmosferyczny, dojście systemu do równowagi faktycznie zajmuje setki lat... tyle że na poziomie CO2 w atmosferze WIĘKSZYM niż początkowo. Im więcej CO2 dodawane do systemu, tym większy procent pozostaje w atmosferze w stanie równowagowym.

                              W rzeczywistym świecie z tą nadwyżką radzi sobie węglan wapnia oraz wietrzenie krzemianów. I trwa to dziesiątki tysięcy lat.

                              > Roztwór kwasu węglowego jest cięższy niż woda bez tej domieszki. Dlatego ma tendencje do opadania w dół.

                              Szkoda tylko, że oceany o tym nie wiedzą.

                              > Ot, taką sobie bzdurę wymyśliłeś na poczekaniu.

                              Jeśli nie wierzysz, to zastanów się nad poniższym faktem: w ciągu ostatnich 200 lat stężenie CO2 w atmosferze wzrosło o 40%, czyli około 200 GtC. Zgodnie z twoją teorią, 20x tyle jednocześnie musiałoby wzrosnąć w oceanach. Skąd się więc wzieło te 4500 GtC?

                              >Chłopie, nikt z lewa nawet nie przytacza tej wielkości, że 5000 lat musiałoby trwać podwojenie zawartości w atm. i w oceanach.

                              Nikt nie przytacza, bo nie ma ona sensu. Gdyby każda elektrownia odprowadzała 95% emisji długą rurą w głębiny oceaniczne, a tylko 5% do atmosfery, wtedy zastanawianie się ile trwa podwojenie zawartości CO2 w atmosferze ORAZ oceanach byłoby uzasadnione.

                              > Ech, wy lewi, jesteście zabawni w tych próbach wyręczania natury ... za grube pieniądze podatników.

                              Po zmianie tematu i braku odniesienia się do meritum wnioskuję, że dostrzegłeś już gdzie popełniłeś błąd?

                              >Ile czasu musimy emitować 33 mld ton rocznie CO2 by dały równowartość 3060 mld ton CO2 ?
                              > 93 lata. Pisałem ok. 100 lat.

                              Po pierwsze, nie pisałeś "ok. 100 lat". Pisałeś, cytuję, "5000 lat (pięć tysięcy!) obecnej emisji".
                              Po drugie, węgiel to nie jedyne źródło antropogenicznych emisji - poza tym mamy ropę, gaz, produkcję cementu i deforestacje.
                              Po trzecie w końcu, ja pisałem o podwojeniu wobec stanu przedindustrialnego (280 ppm).

                              > A Ty w pierwszym KONKRECIE (poza argumentami typu: a mnie się wydaje że "dziesiątki tysięcy lat") piszesz o 30 > latach. TRZYKROTNA pomyłka w pierwszym konkretnym, twoim argumencie.

                              Niech będzie, że trzykrotna. Ty się pomyliłeś 50 razy.

                              > Skrzypy miały setki milionów lat by przystosować się do dramatycznie małej zawartości CO2 (jak obecnie) i > zamiast znów wyrosnąć do wielkości drzew, to po setkach milionów lat dostosowań ... bida niziutkiego wzrostu.
                              > Odwrotnie, wzrost dramatycznie niskiego stężenia CO2 i wzrost temperatury to bujność flory na zawołanie. Dla > człowieka nawet 3-krotnie wyższe stężenie CO2 (po 10 tysiącach lat emisji) niż obecnie, nie jest szkodliwe.

                              A widzisz różnicę pomiędzy "skutkami klimatycznymi zwiększonego poziomu CO2" a "skutkami fizjologicznymi zwiększonego poziomu CO2"? Bo chyba nie bardzo...
                  • tymon99 Re: Globalna gorączka rośnie 14.12.10, 10:11
                    hat_eater napisał:

                    > ocieplenie pod koniec ostatniego zlodowacenia trwało 1500 lat!

                    ależ my nie jesteśmy "pod koniec zlodowacenia". my jesteśmy pod koniec interglacjału - ocieplenie to tylko wahnięcie poprzedzające ochłodzenie.
                    • hat_eater Re: Globalna gorączka rośnie 14.12.10, 17:38
                      tymon99 napisał:

                      > hat_eater napisał:
                      >
                      > > ocieplenie pod koniec ostatniego zlodowacenia trwało 1500 lat!
                      >
                      > ależ my nie jesteśmy "pod koniec zlodowacenia". my jesteśmy pod koniec
                      > interglacjału - ocieplenie to tylko wahnięcie poprzedzające ochłodzenie.

                      O, dziękuję Ci! Co za ulga! To całkowicie wyjaśnia gwałtowność obecnego ocieplenia! Niepotrzebnie się martwiłem, a teraz mogę żyć spokojnie, bo tymon99 rozwiał moje obawy. Niech żyje globalne zamrożenie!
                      Ej, ale może powinniśmy się do niego jakoś przygotować? No nie wiem, na przykład zacząć oszczędzać energię, nie wydobywać tyle węgla i ropy? Czy to już za daleko idące wnioski?
                      A tak na serio - masz jakieś wsparcie? Czy też swoje dane bierzesz prosto z kryształowej kuli i "sceptycznych" blogów?
                      Z tego, ile trwa obecny interglacjał, nie można wysnuwać wniosków co do tego, kiedy się skończy. Zwłaszcza że trwa ponad 11 tysięcy lat i równie dobrze może skończyć się za 1000, co za 5000 lat.
                      • tymon99 Re: Globalna gorączka rośnie 15.12.10, 01:50
                        ale zgadzasz się, że trwa interglacjał? tak?
                        • hat_eater Re: Globalna gorączka rośnie 15.12.10, 16:39
                          Oczywiście że się zgadzam, to zgodne z obecnym stanem wiedzy.
                          • tymon99 Re: Globalna gorączka rośnie 18.12.10, 10:04
                            więc co, przywołane przez ciebie, ocieplenie kończące poprzedni glacjał ma wspólnego z naszą obecną sytuacją?
                            • darr.darek Pytanie jest ZASADnicze !!! 18.12.10, 13:53
                              tymon99 napisał:
                              > więc co, przywołane przez ciebie, ocieplenie kończące poprzedni glacjał ma wspó
                              > lnego z naszą obecną sytuacją?

                              Pytanie jest ZASADNICZE !!!
                              Czy ludzie żyjący tutaj woleliby globalne ocieplenie czy globalne oziębienie.
                              Ocieplenie i zwiększona zaw.CO2, to ciepło, czasami burze, nawałnice i bujniejszy wzrost roślin. Dostatek pożywienia.
                              Oziębienie to powolne zamrażanie biegunów, ciepła pora trwająca tu 4 miesiące skraca się do dwóch a docelowo to tylko jaskrawe słońce na śnieżnej pustyni. Działać jakoś tam można, niczym na Syberii i stać się całkowicie uzależnionym od obcych dostawców żywności.

                              Co mądrzy ludzie z naszego regionu wybraliby ??!! Co dla nich najlepsze ?!
                              Ogłupieni propagandą powiedzą, że musimy być solidarni np. z Arabami czy Murzynami itd., a tam być może ocieplenie dałoby złe skutki.
                              Przypomnę ogłupionym propagandą, że historia ludzkości to historia wzajemnego konkurowania - wzajemnych wojen. Jeśli wiemy, że wysoko postawieni decydenci w obcych nam kulturach chętnie widzieliby tu pożogę wojenną lub choćby dopust Boży w postaci pustyni śnieżnej zamrażającej tu działalność ludzką, to dlaczego matołek lewy jeden z drugim, chce mnie wciągnąć w robienie dobrze dla tych obcych, nienawidzących nas cywilizacji (że rzekomo zagrażają im susze).
                              Ja już wolałbym im pomagać budując tam instalacje odsalania wody morskiej.

                              Gdyby pojawiło się tu globalne oziębienie - nie dałoby się z nim walczyć, tak samo jak nie dałoby się walczyć z ewentualnym globalnym ociepleniem. Ocieplenie tylko w UŁAMKU PROCENTA zależałoby od zawartości CO2 w atmosferze. I oziębienia i ocieplenie brały się zawsze z poziomu aktywności Słońca.
                              A uwalające podatki dla propagandzistów lewicowych "walczących z CO2" są realne tu i teraz!
                              Oderwać świnię od żłobu nie jest pewnie łatwo, ale dlaczego ktoś chce robić z siebie żłób.



                            • hat_eater Re: Globalna gorączka rośnie 19.12.10, 22:44
                              tymon99 napisał:

                              > więc co, przywołane przez ciebie, ocieplenie kończące poprzedni glacjał ma wspó
                              > lnego z naszą obecną sytuacją?

                              Ocieplenie kończące poprzedni glacjał ilustruje naturalne tempo, w jakim zmienia się klimat.
                  • tymon99 Re: Globalna gorączka rośnie 18.12.10, 10:00
                    ale "skały bogate w węgiel" są bogate.. w węgiel wychwycony z atmosfery w postaci dwutlenku przez rośliny. które następnie stały się skałami.
                    • hat_eater Re: Globalna gorączka rośnie 19.12.10, 22:55
                      tymon99 napisał:

                      > ale "skały bogate w węgiel" są bogate.. w węgiel wychwycony z atmosfery w posta
                      > ci dwutlenku przez rośliny. które następnie stały się skałami.

                      No tak, to część cyklu obiegu węgla.
                  • tymon99 Re: Globalna gorączka rośnie 18.12.10, 10:13
                    hat_eater napisał:

                    en.wikipedia.org/wiki/File:Holocene_Temperature_Variations.png

                    wiki mówi: no file by this name exists.
                    • hat_eater Re: Globalna gorączka rośnie 19.12.10, 22:38
                      Nie wiem czemu, u mnie działa. To może tu:
                      commons.wikimedia.org/wiki/File:Holocene_Temperature_Variations.png
          • quant34 Re: Globalna gorączka rośnie 02.12.10, 00:58
            hat_eater napisał:

            > Problem w tym, że żadna inna przyczyna poza gwałtownym wzrostem zawartości dwut
            > lenku węgla w atmosferze nie pasuje do faktów.

            A jak dopasujesz odpowiedzialność człowieka do faktu globalnego ocieplenia, które miało miejsce zanim powstał gatunek Homo sapiens? A było takie i to nie raz :) Ocieplenie klimatu można tłumaczyć naturalnymi procesami, które zachodzą kompletnie bez naszego udziału. Poza tym chyba trochę pochopnie zakładasz, że tylko wzrost stężenia CO2 pasuje do pomiarów. Nie sądzę abyś te dane sprawdzał i analizował model używany przez klimatologów do udowodnienia tezy o odpowiedzialności człowieka za Globcia. Jeżeli tylko zechcesz, to możesz dobrać taki model, w którym wzrost temperatury bardziej pasuje do cyklów aktywności Słońca, niż do stężenia CO2. Tylko po co komu koncepcja, zgodnie z którą za zmiany klimatu odpowiada nasza gwiazda dzienna? Jak tu na tym zarobić? :)
            • perfectgreybody Re: Globalna gorączka rośnie 02.12.10, 22:27
              quant34 napisał:

              > A jak dopasujesz odpowiedzialność człowieka do faktu globalnego ocieplenia, któ
              > re miało miejsce zanim powstał gatunek Homo sapiens?

              Nie dopasuje. Tylko co z tego? Jeśli uważasz, że jest to "dowód" na to, że obecne ocieplenie nie jest antropogeniczne - to może zaczniemy uniewinniać wszystkich morderców, bo w końcu, skoro nie są odpowiedzialni za zabójstwa dokonane przed ich narodzinami, to nie mogą być odpowiedzialni za żadne zabójstwa, nieprawdaż?

              > A było takie i to nie raz :)

              Tak, było takie. I może się zdziwisz, ale niejednokrotnie odpowiadał za nie zwiększone stężenie gazów cieplarnianych.

              > Ocieplenie klimatu można tłumaczyć naturalnymi procesami, które zachodzą kom
              > pletnie bez naszego udziału.

              Gdyby to było takie proste...

              1) Wytłumacz, dlaczego antropogeniczne emisje CO2 nie miałyby spowodować zwiększenia zawartości tego gazu w atmosferze;
              2) Wytłumacz, dlaczego większe stężenie CO2 nie miałoby zmieniać właściwości optycznych atmosfery;
              3) Wytłumacz, dlaczego zwiększona absorpcja promieniowania długofalowego nie miałaby skutkować zmianą klimatu (ociepleniem)
              4) Wytłumacz, jakie naturalne czynniki mogłyby powodować obserwowane ocieplenie (ze wszystkimi jego sygnaturami, np. jednoczesnym ochłodzeniem stratosfery);

              > Poza tym chyba trochę pochopnie zakładasz, że tylk
              > o wzrost stężenia CO2 pasuje do pomiarów. Nie sądzę abyś te dane sprawdzał i an
              > alizował model używany przez klimatologów do udowodnienia tezy o odpowiedzialno
              > ści człowieka za Globcia. Jeżeli tylko zechcesz, to możesz dobrać taki model, w
              > którym wzrost temperatury bardziej pasuje do cyklów aktywności Słońca, niż do
              > stężenia CO2.

              To dobierz taki model. Wielu próbowało, i jak do tej pory bez większych sukcesów. Opis ich zmagań możesz znaleźć w tej przeglądówce:
              www.agci.org/dB/PDFs/10S1_LGray_SolarInfluencesCLimate.pdf
              > Tylko po co komu koncepcja, zgodnie z którą za zmiany klimatu odp
              > owiada nasza gwiazda dzienna? Jak tu na tym zarobić? :)

              A w jaki sposób klimatolodzy "zarabiają" na koncepcji antropogenicznego globalnego ocieplenia?
    • ksiadz_gazeta Globalna gorączka rośnie 30.11.10, 15:51
      może się ochłodzić, wystarczy, że w GWnie skończą się teksty przez i dla debili pisane...
    • paul_winter Globalna gorączka rośnie 01.12.10, 18:23
      "Dlatego porażka szczytu w Cancun jest właściwie przesądzona."

      Porażka tego szczytu klimatycznego (i każdego następnego) jest już przesądzona w momencie jego ogłoszenia: ilość spalonego paliwa przez te wszystkie airbusy i boeingi dowożące uczestników z całego świata, te wszystkie wypasione limuzyny i SUVy na miejscu, klimy w hotelach i salach obrad, ...
      rzekłbym, że suma summarum dołożą swoją "kroplę do czary" puli CO2 w atmosferze. W sensie faktycznym, nie będzie to ta kropla, która przepełni kielich (stało się to zapewne już dekady temu), w sensie etycznym - już jednak jak najbardziej.
      • tymon99 Re: Globalna gorączka rośnie 18.12.10, 10:07
        paul_winter napisał:

        > "Dlatego porażka szczytu w Cancun jest właściwie przesądzona."
        >
        > Porażka tego szczytu klimatycznego (i każdego następnego) jest już przesądzona

        i bardzo dobrze. szkoda czasu i pieniędzy na te bzdety.
    • atrakcyjny_prosiak Globalna gorączka rośnie 02.12.10, 01:26
      Sami eksperci od atmosfery i klimatu na tym forum, jak widzę. Przestańcie chodzić do dentystów, bo drogie plomby to też spisek. Dla tych, co chcą przeczytać coś konkretnego, jest blog Doskonale Szare, dla pozostałych polecam wydawnictwo Gwiazdy Mówią oraz Wróżka. Na Doskonale Szare nie wchodźcie, przecież wiecie lepiej, a dysonans poznawczy nieprzyjemna sprawa.
    • mozart I tak GW bedzie pisac do 2030 roku 02.12.10, 08:31
      kiedy to nastanie wielkie minimum. A zimy beda coraz gorsze:
      www.wnd.com/index.php?fa=PAGE.view&pageId=155225
      www.cdejager.com/wp-content/uploads/2009/02/2009-forecasting-jastp-71-239.pdf
      Modyfikacja modelu Babcocka przez planety?
      www.landscheidt.info/?q=node/1
    • mozart Cancun is dead! 02.12.10, 21:00
      Jak Kyoto nie chce Kyoto...

      Japan today:
      Cancún climate change summit: Japan refuses to extend Kyoto protocol
      Talks threatened with breakdown after forthright Japanese refusal to extend Kyoto emissions commitments
      * John Vidal guardian.co.uk, Wednesday 1 December 2010 18.16 GMT
      Japan refuses to extend Kyoto protocol. ‘The forthrightness of the statement took people by surprise,’ said one British official
      The delicately balanced global climate talks in Cancún suffered a serious setback last night when Japan categorically stated its opposition to extending the Kyoto protocol – the binding international treaty that commits most of the world’s richest countries to making emission cuts.
      The Kyoto protocol was adopted in Japan in 1997 by major emitting countries, who committed themselves to cut emissions by an average 5% on 1990 figures by 2012.
      However the US congress refused to ratify it and remains outside the protocol.
      The brief statement, made by Jun Arima, an official in the government’s economics trade and industry department, in an open session, was the strongest yet made against the protocol by one of the largest emitters of greenhouse gases.
      He said: “Japan will not inscribe its target under the Kyoto protocol on any conditions or under any circumstances.”
      The move came out of the blue for other delegations at the conference.
      www.guardian.co.uk/environment/2010/dec/01/cancun-climate-change-summit-japan-kyoto
      • malinova14 Re: Cancun is dead! 19.12.10, 12:27
        O geoinzynierii nic nie mowili ???
        Nie przyznaja sie ze majstruja caly czas?
        Tylko slepy by niezauwazyl.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja