Dodaj do ulubionych

Teoria względności na wolnym rynku

20.12.10, 08:58
Zacznijmy od drobnego niedopowiedzenia:
"Reforma wprowadza m.in. przymusowe oceny pracownika co dwa lata"
Tak, ale profesorow co CZTERY lata!!! A to profesorowie decyduja o jakosci dydaktyki na polskich uczelniach. Podkreslam DYDAKTYKI, do ktorej zaliczam rowniez ksztalcenie mlodych doktorow.

Kilka slow o CK:
"W tej scenografii dwóch członków CK tłumaczyło mi, że nie należy zmieniać systemu awansu w nauce - a ta zmiana ma być bardzo ważną częścią reformy."
Dlaczego nie chca zmieniac? Tak jak calego systemu szkolnictwa wyzszego. Sprobuje wyjasnic. Wiekszosc przeciwnikow CK (trudno sie z tymi argumentami nie zgodzic) podnosi, ze CK zdarza sie wyznaczac recenzentow, ktorzy (eufemistycznie) maja mala orientacje w tematyce naukowej habilitanta. I tutaj dochodzimy do istoty problemu. CKds SiT - pomimo ewidentnego postepu w ostatniej kadencji - dziala jak na standardy XXI wieku w sposob archaiczny i administracyjnie niewydolny. Zgadzam sie z prof. Achmatowiczem, ze CK w obecnym ksztalcie nie poradzi sobie z porcedura habilitacyjna proponowana w nowelizacji ustawy (Art. 18a). Nie oznacza to jednak, ze nalezy z nowelizacji w takim ksztalcie zrezygnowac tylko, ze nalezy zmienic sposob dzialania CK.
I tutaj jest pies pogrzebany. "Przedstawiciele srodowiska" tacy jak czlonkowie CK, RGSW, prezydium KRASP, etc po prostu nie chca zmienic wlasnego sposobu dzialania.
Jesienne wybory nowego skladu CK sugeruja z duzym prawdopodobienstwem, ze administracja komisji nie posiada aktualnej bazy danych polskich profesorow tytularnych - zarowno wykazu ich specjalnosci naukowych jak i nawet szeroko pojetych dziedzin. To wysoce uprawdopodabnia kuluarowe zarzuty, ze recenzenci moga byc wyzanaczani w niektorych przypadkach "na telefon od osob w ukladach" lub "od sasa do lasa". Wiecej!!! Niestety ostatnie wybory mialy tez troche wspolnego z Martwymi duszami Gogola. Czy to jednak oznacza koniecznosc likwidacji CK? Dla mnie akurat nie, bo w merytorycznosc i nieukladowosc rad wydzialow przy obecnym systemie organizacji i zarzadzania po prostu nie wierze. Gdyby te ostatnie podejmowaly komptentne decyzje kadrowe to zarowno panstwowy stopien doktora habilitowanego jak i tytul naukowy profesora nie byly by nikomu potrzebne...

Powyzsze moje wywody nie beda dla obywatela zrozumiale i stad wynika brak dyskusji spolecznej na temat ksztaltu reform szkolnictwa wyzszego. Nauka i badania spoleczenstwa nie obchodza. Ludzi interesuje dobre wyksztalcenie ich dzieci - takie, ktore nie prowadzi do kariery naukowej lecz do dobrze platnej i latwej do zdobycia pracy. Spoleczenstwo nie wlaczy sie w dyskusje jezeli dziennikarze nie poprowadza jej w sposob wlasciwy, bo tematyka jest skomplikowana.

A moze jest tylko pozornie skomplikowana. Byc moze wszystko sie sprowadza do prostego mechanizmu. W 1989 r. pozostawiono uczelnie samym sobie liczac na rozsadek i propanstwowe myslenie zatrudnoinych tam osob. Tymczasem ludzie sa tylko ludzmi. Liczy sie dla nich wladza, prestiz i pieniadze. Przez 20 lat wyksztalcily sie bardzo silne lokalne uklady uczelnanie (wynik chowu wsobnego), ktore przekladaja sie na ogolnopolskie "wybory" cial reprezentatywnych. Wlasna wladza i budowany na niej prestiz sa dla sporej czesci srodowiska wazniejsze niz przyszly los absolwentow. Czy jednak dziennikarz sa w stanie to opisac skoro te same osoby sa rownoczesnie dla dziennikarzy autorytetami medialnymi?
Obserwuj wątek
    • komentator4 Teoria względności na wolnym rynku 20.12.10, 12:35
      Cytat z artykułu:

      "W ogóle nie rozumieli, dlaczego naukowcy mają pracować na innych zasadach niż prawnicy czy specjaliści od reklamy. W tle było przekonanie - chociaż żaden nie wypowiedział go wprost - że logika wolnego rynku jest uniwersalna i byłoby arogancją uczonych myśleć, że powinni być z niej wyłączeni. "

      Odpowiedź: wykształcenie prawnika to parę lat praktyki po studiach. Wykształcenie tytularnego profesora to, zależnie od dziedziny, 15 - 30 lat pracy po studiach. Wykształcenie spejalisty od reklamy nie wymaga nawet matury. Dlatego właśnie rotacja wśród profesorów nie może być taka sama jak wśród prawników czy małych spryciarzy od reklamy. Jeśli polską naukę będą reformować tacy wybitni specjaliści jak Barbara Kudrycka czy Adam Leszczyński, to skutki będą opłakane.
    • andrew.wader Czy .. podejmą tematy ważne dla naszego kraju? 20.12.10, 12:49

      Autor artykułu referuje plany Rządu, a w szczególności Pani Minister Kudryckiej - hasłowo w punktach. M. inn. wylicza trzy hasła .:

      1. Wprowadzenie wzorowanego na europejskim systemu studiowania

      2. W nauce będą konkursy o granty, przejrzyste oceny i kariery

      3. Nauka ma zarabiać.

      Otóż pragnę zauważyć iż marne rezultaty nauczania na studiach licencjackich wynikają stąd iż licea nie przygotowują młodzieży do studiów wyższych. Rację ma prof. Jan Hartman … że młodzi ludzie po szkołach ogólnokształcących …: "nie wiedzą niemal nic". Nie mają pojęcia o historii najnowszej, o podstawach prawa, o podstawach ekonomi, o współczesnej fizyce, itp. Co najwyżej wchłonęli tzw. "wiedzę szkolną", które nie formuje sprawnego wyobrażenia o świecie.

      Sądzę iż "konkursy o granty" jako podstawa kariery nie przyniosą oczekiwanych rezultatów w kraju, który przeznacza na naukę 0,3 % PKB. Po prostu nie ma się o co bić… Owszem w krajach w których na naukę przeznacza się kilka procent PKB ( w USA ok. 9% ) - staranie się o granty może kształtować kariery, oceny … i charaktery .. naukowców ..

      Najbardziej płonne jest jednak oczekiwanie, że "nauka ma ( będzie ) zarabiać" !!! Otóż po narzuceniu (poddańczym przyjęciu ) przez Ministerstwa i władze wszystkich krajowych uczelni reżimu narzuconego przez Lobby Filadelfijskie … tzw. Impact Faktor 'ru - jako głównej miary "osiągnięć" .. gorzej …"wartości" .. pracowników nauki nikt z nich nie podejmie żadnego tematu stanowiącego próbę rozwiązania problemu istotnego dla naszego kraju. Nasi naukowcy - będąc spętani tymi więzami .. " neo- imperialnymi" .. muszą skoncentrować się na upodobaniach recenzentów czasopism z Listy Filadelfijskiej.

      Kolejni premierzy oczekują współpracy naukowców z polskimi podmiotami gospodarczymi i społecznościowymi … Nie doczekają się tego ..

      Wpierw trzeba by utworzyć Polską Listę Preferowanych Czasopism (owszem wydawanych w języku angielskim) które przyjmowały by do druku prace o tematyce istotnej dla bolączek ważnych dla naszego kraju.. Opublikowanie prac w tych czasopismach powinno być punktowane wysoko .. i wpływać na przebieg kariery naukowca..

      Skąd .. autor wziął średnią pensję profesora rzędu .. 8 000 zł ? To wydaje się nieprawdopodobne. ~ Andrew Wader
      • kontakt-gw POlski nauczyciel jest produktem polskich uczelni 20.12.10, 15:12
        > Otóż pragnę zauważyć iż marne rezultaty nauczania na studiach licencjackich
        > wynikają stąd iż licea nie przygotowują młodzieży do studiów wyższych. Rację
        > ma prof. Jan Hartman … że młodzi ludzie po szkołach ogólnokształcących &
        > #8230;: "nie wiedzą niemal nic". Nie mają pojęcia o historii najnowszej, o pod
        > stawach prawa, o podstawach ekonomi, o współczesnej fizyce, itp. Co najwyżej wc
        > hłonęli tzw. "wiedzę szkolną", które nie formuje sprawnego wyobrażenia o świeci
        > e.

        A czy Szanowni Panowie potrafia polaczyc razem w jedna logiczna calosc nastepujace fakty:
        1. programy dla szkol powstaly w srodowisku akademickim;
        2. polscy nauczyciele to "produkt" polskich uczelni;
        3. najslabsze wyniki (PISA 2009) polscy uczniowie osiagaja z przedmiotow scislych - w tym matematyki i zwlaszcza fizyki - podobno naszych "eksportowych" (tzn. najlepszych w rankingach) dziedzin nauki.

        Ciekawe, ze nikt nie widzi w tym zwiazku przyczynowo-skutowego z sytuacja na polskich uczelniach.
        • stoniec Re: POlski nauczyciel jest produktem polskich ucz 20.12.10, 18:09
          Katastrofalny stan wyksztalcenia w zakresie nauk scislych w szkolach nizszego szczebla, to nie 'produkt' wyzszych uczelni. Kto na 25 lat 'wyprowadzil matematyke' z egzaminu maturalnego, kto doprowadzil do stanu, ze przedmiotyc scisle prkatycznie w programach szkol nie istnieja (poza instytucjami sproefilowanymi)? Wyzsze uczelnie?
          Kto temu przyklasnal? Profesorowie wyzszych uczelni, czy politycy i propagandzisci
          pokroju autora tego artykulu, zarabiajacy 158000PLN miesiecznie? Ze 158000 to bzdura? A +5000 na adiudkta to co niby jest?! Mozna sie zgodzic, ze polskie uczelnie wypuszczaja kiepskich nauczycieli, ale do tego tanga trzeba dwojga: musi chciec uczelnia i musi chciec student. Ktoremu studentowi sie moze chciec byc dobrym nauczycielem za te garsc miedziakow pensji w perspektywie, okraszona wszelkimi mozliwymi szykanami ze stront rozbestwionych i bezkarnych 'dzieci' i ekscesami ich tatusiow i mamus, z dodatkowym bonusem w postaci zagrozenia zwolnieniem przez pana dyrektora za byleco? Ktorej uczelni z prawdziwego zdarzenia bedzie sie chcialo ksztalcic studenta na wysokim poziomie, zeby potencjalni studenci uciekali
          jej przed trudami myslenia do roznych Szkol Wyzszych Pieczenia na Grilu, oczka w glowie Pani Min.? Ktory profesor poswieci swoj czas i uwage wlasciwej edukacji przyszlych belfrow, skoro gros swego czasu bedzie musial poswiecac 'funkcjonowaniu
          na rynku"?
          • trzy.14 Re: POlski nauczyciel jest produktem polskich ucz 20.12.10, 18:51
            stoniec napisał:

            > Ktory profesor poswieci swoj czas i uwage wlasciwej edukac
            > ji przyszlych belfrow, skoro gros swego czasu bedzie musial poswiecac 'funkcjo
            > nowaniu na rynku"?

            Ależ profesor juz gros swojego czasu poświęca funkcjonowaniu na rynku! Tylko że to jest JEGO rynek: nadgodziny, drugie etaty, wyjazdy zagraniczne, kariera naukowa, fuchy dla przemysłu. A student niech płaci, a jak stacjonarny, niech Bogu dziękuje, że może dotknąć tej samej klamki, co PROFESOR :-)
            Z życia wzięte:
            - Panie profesorze, chciałem u Pana robić doktorat.
            - Tak, doskonale, we wtorki o 15 mam zajęcia, będzie mnie Pan zastępował, o doktoracie porozmawiamy później.
            Z życia wzięte:
            - To straszne, X opiekuje się 150 magistrantami!
            - Tak, to straszne.
            - A ty ilu prowadzisz?
            - Coś z 80 plus minus 10.
            • ajent.007 POlski nauczyciel jest produktem polskich uczelni 01.01.11, 01:29
              Stad jest on tak zly, jak te 'uczelnie', ktore go "wyprodukowaly"...
      • 1liana Re: Czy .. podejmą tematy ważne dla naszego kra 20.12.10, 16:06
        Ponoć ze sprawozdań finansowych uczelni. Ciekawe jakich. Na wszystkich znanych mi uczelniach pensja profesora tytularnego to ok. 6000 brutto, przy czym mówimy tu o wynagrodzeniu osiąganym po 25-30 latach pracy. Adiunkt dostaje około 3000 brutto, nie żadne 5000, habilitacja przynosi podwyżkę rzędu niecałego 1000 zł brutto. Asystent ma na rękę jakieś 1800 zł lub nawet mniej. A minimalne stawki wynagrodzeń pozostają niezwaloryzowane od 2006 roku !!!!
        • trzy.14 Re: Czy .. podejmą tematy ważne dla naszego kra 20.12.10, 18:37
          Jeżeli mówimy o pieniądzach, to nie liczmy pensji podstawowej, tylko:
          a) pensja podstawowa
          b) trzynastka
          c) dodatek za staż pracy (do 20%)
          d) objecie 80% pensji umową o dzieło
          e) nadgodziny
          f) premie
          g) wypłaty z grantów, w tym z grantów POKL, IG, FP7 etc.
          h) umowy-zlecenia i o dzieło
          i) aneksy do umowe o pracę
          j) o czymś zapomniałem?
          Zsumujmy i podzielmy przez liczbę pracowników.

          Ja mam (profesor nadzwyczajny) pensję podstawową ok. 3500 zł.
          Na rękę, jak wszystko dodam, wyjdzie z 5000 zł.
          A za habilitację dostałem nie 1000, a 300 zł podwyżki (brutto).
          • trzy.14 Re: Czy .. podejmą tematy ważne dla naszego kra 20.12.10, 18:38
            zapomniałem o tzw. wczasach pod gruszą :-)
          • trzy.14 Re: Czy .. podejmą tematy ważne dla naszego kra 20.12.10, 18:43
            zapomniałem też o 2-3 miesiącach wakacji i dość solidnej gwarancji zatrudnienia do końca życia.
            • stoniec Re: Czy .. podejmą tematy ważne dla naszego kra 20.12.10, 19:13
              O tej 'solidnej gwaracji' to bym raczej radzil zapomniec. Kto wie, co tam jeszcze nasi poslowie potrafia wymyslic do spolki z ministrami.
            • flamengista dziwne te wyliczenia 28.12.10, 23:58
              Pomijając fakt, że "3 miesiące wakacji" to mit, bo:

              1. Sesja kończy się na początku lipca (z wpisami) - do tego obecność przy egzaminach wstępnych i czasem obecność w komisji rekrutacyjnej
              2. Sesja poprawkowa zaczyna się we wrześniu, do tego ci co mają seminarzystów powinni czytać ich prace od początku września
              3. "wakacje" to jedyny okres niczym nie skrępowanej pracy naukowej, bez konieczności odbębniania dydaktyki

              Ja raczej w kwestii zarobków... Te wyliczenia są absurdalne, bo oznaczają roczny dochód brutto powyżej 60 tys. zł. Nawet licząc nieźle zarabiającego adiunkta tyle nie wychodzi. Nawet wliczając nadgodziny i granty. Albo statystykę zawyżają adiunkci ze stopniem dr hab., albo starsi wykładowcy - albo te wyliczenia są po prostu z kosmosu.
        • ajent.007 Place POlskich "naukowcow"... 30.12.10, 08:59
          ... Powinny byc proPOrcjonalne do efektow ich pracy. A ze owe efekty sa dzis nie tylko ze zerowe, ale wrecz ujemne, to ProPOnuje, aby:
          1. Profesor doplacal do Skarbu Panstwa za mozliwosc posiadania swego etau i za prawo wstepu na wyzsza uczelnie (a wiec za prawo do szkodzenia tamze) ok. 6000 zl brutto na miesiac.
          ANALOGICZNIE:
          2. Doplata ze strony adiunkta ok. 3500 zl brutto na miesiac.
          3. Doplata ze strony asystenta ok. 2000 zl brutto na miesiac.
          Lech Keller, PhD (Monash)
          lech.keller@gmail.com
    • tbarbasz Nauka czy wyrób naukowo-podobny? 20.12.10, 16:03
      Największym nieszczęściem pomieszanie Nauki z Inżynierią (obie z dużych liter!).
      Nauka to działania, z których nie wiadomo o wyjdzie! Np. największym komercyjnym osiągnięciem Europejskiego Centrum Badań Jądrowych (CERN) jest zapewne... World Wide Web, bo korzysta z niego cały Świat. A ile KASY przynosi (specjalistom od reklamy, prawnikom itp.).
      A przecież na "wynalezienie" WWW CERN nie dostał grantu!
      Prawdziwi naukowcy, to grupa ludzi, którym społeczeństwo pozwala się bawić (kupuje zabawki w rodzaju LHC), bo może kiedyś, coś... W końcu elekronika ciała stałego to "nieprzydatna" mechanika kwantowa. O różnych bombach, których nie byłoby bez zabaw niejakiego Rutherforda nie wspomnę.
      Inżynierowie wykorzystują pomysły naukowców ku uciesze (i czasem pożytkowi) gawiedzi. To bardzo trudna sztuka - bo uznany może byc jedynie wynik pozytywny. Na równaniach dynamiki ośrodka ciągłego nie da się latać - a samolotem można. Równania Maxwella same nie grają - trzeba zrobić radio, telewizor itp.
      Zresztą w Inżynierii też nie jest tak prosto - wystarczy przypomnieć słynne powiedzenie Henry Forda I:
      Gdybym przeprowadził badania i zapytał ich, czego potrzebują odpowiedzieliby, że silniejszego i szybszego konia...
      Dlatego ten cały proponowany system jest do d...y. Sfinansuje wiele prac przyczynkarskich, z których nigdy nic nie będzie (oprócz kasy dla różnych koordynatorów i bezwartościowych publikacji). Ale to się policzy do punktacji - i ułatwi karierę (a więc zdobycie większej kasy). Drugiej teorii względności (ani Ogólnej, ani Szczególnej) "scientometria" nie wyprodukuje!
      • trzy.14 Re: Nauka czy wyrób naukowo-podobny? 20.12.10, 18:41
        tbarbasz napisał:

        > Prawdziwi naukowcy, to grupa ludzi, którym społeczeństwo pozwala się bawić (kup
        > uje zabawki w rodzaju LHC), bo może kiedyś, coś... W końcu elekronika ciała sta
        > łego to "nieprzydatna" mechanika kwantowa. O różnych bombach, których nie byłob
        > y bez zabaw niejakiego Rutherforda nie wspomnę.
        > Inżynierowie wykorzystują pomysły naukowców ku uciesze (i czasem pożytkowi) gawiedzi.

        Sugeruje Pan, że Polskę stac na opłacenie 60 tysięcy dorosłych dzieci, żeby swoimi zabawkami, każda po milion złotych, mogli sie bawić, wymyślając od nowa radio lub tranzystor?


        • tbarbasz Re: Nauka czy wyrób naukowo-podobny? 20.12.10, 20:25
          trzy.14 napisał:

          > Sugeruje Pan, że Polskę stac na opłacenie 60 tysięcy dorosłych dzieci, żeby swo
          > imi zabawkami, każda po milion złotych, mogli sie bawić, wymyślając od nowa rad
          > io lub tranzystor?

          A czemu od nowa? Brakuje Panu wyobraźni i nie dopuszcza Pan, że może powstać coś zupełnie innego, nowego? Radio i tranzystor też kiedyś były nieznane! Wszystko już Pan wie? Nic nowego nikt nigdy nie wymyśli?
          To właśnie nazywa się zaściankowe podejście.
          Wie Pan, ile KASY przyniósł pomysł WWW? Też kiedyś wielu nie potrafiło sobie czeoś takiego wyobrazić - Pan też skorzystał pisząc ten swój post.
          Można korzystać z arytmometrów mechanicznych (lata 1960) - i czekać aż KTO INNY zgarnie kasę za skonstruowanie kalkulatora elektronicznego.
          Widzę, że Pan woli czekać - i płacić za "zabawę" (choć pośrednio) komu innemu - ot, typowe "Polskie PIekło"...

          Najlepiej niech WADZA wytyczy kierunki nauki, określi potrzeby, rodzieli kasę na granty - WSZAK WADZA zawszw WIE NAJLEPIEJ. Co tam jakieś tam jajogłowe wykształciuchy... Komuno nie wracaj ze swymi "Problemami rządowymi i węzłowymi"!
          • trzy.14 Re: Nauka czy wyrób naukowo-podobny? 20.12.10, 22:20
            W latach 70. Polacy osiągneli wielki sukces: opanowaliśmy produkcję białych diod. Był tylko jeden problem: sama obudowa tej polskiej diody była droższa od całej diody zachodniej.
            Tranzystor mieliśmy w laboratorium rok czy dwa po Amerykanach. Nadprzewodnik wysokotemperaturowy też. I co z tego? Gdzie jest polskie TSMC? Gdzie niebieski laser w każdym odtwarzaczu video? Miliardy złotych wyrzucone w błoto, ludzie rozproszeni lub zagubieni za granicą, laboratoria zamienione na bazary.
            Bez powiązania nauki z technologia polska nauka będzie jak zabawa w piaskownicy.
            Bez powiązania z biznesem, pieniądzem, konkretem, będziemy wszystko kupować z Zachodu, sami wyjeżdżając na Zachód na staże postdoce etc.
            Z tych 60 tys etatów nie więcej niż tysiąc może sobie "pobawić się" w wymyślanie i inne zabawy. Po stu rocznie z ministerialnego stypendium. Reszta do konkretnej roboty.
            Zrehabilitować adiunkta (= nauczyciela) i technologa (podobno jeden technolog wart jest 1 mln euro). bez technologa profesor tyle wart, co świeczka bez zapalniczki.
            • tbarbasz Re: Nauka czy wyrób naukowo-podobny? 21.12.10, 11:00
              trzy.14 napisał:


              > Z tych 60 tys etatów nie więcej niż tysiąc może sobie "pobawić się" w wymyślani
              > e i inne zabawy.

              Pełna zgoda!!!

              > Zrehabilitować adiunkta (= nauczyciela) i technologa (podobno jeden technolog w
              > art jest 1 mln euro). bez technologa profesor tyle wart, co świeczka bez zapaln
              > iczki.

              Dlatego napisałem Inżynieria z dużej litery. To naprawdę trudny fach (nie jestem inzynierem), bo jak sam piszesz wynik musi być pozytywny - technicznie, ekonomicznie itp. Pamiętam CEMI i te hale na Wawrzyszewie. Zagraniczniaki pytały się, czy będą tu budowane samoloty - a miały być wytwarzane tranzystory i IC! I dziwisz się, że te diody były takie drogie???
              Koszty wydziałowe, koszty ogólne, koszt.y administracji (w tym odśnieżania).

              Profesor (lub częściej doktor) jest o zbadania rozkładu poziomów energetycznych (choćby w mieszaninie He-Ne) i pisze publikację. A Inżynier (przez duże "I") jest od skontruowania, wypróbowania i wdrożenia technologii produkcji laserów He-Ne.
              Ale u nas inżynier (przez małe i) musi zostać profesorem (też przez małe "p") - choćby uczelnianym - wymęcza więc "habilitację", którą kolesie ocenia pozytywnie w Komisji. I odtąd ma spokój i juz mu się nic nie chce! A Dirac dostał Nobla mając 31 lat.
              Trzeba zrehablitować nie tylko Adiunktów, ale także Asystentów, Inzynierów i Techników. Armia nie może składać się z samych generałów...
              Ile osób tworzyło podstawy JET (a teraz ITER) - a ile osób je budowało (i buduje) rozwiązując codzienne problemy? Jedni i drudzy są potrzebni. A nasza nauka działa (i chyba będzie dalej) stosując zasadę:
              "Jak masz dobrego frezera, to aby go zatrzymać zrób go kierownikiem frezarni.Zarobi więcej, zostanie w firmie - ale bezpowrotnie straciłeś dobrego frezera!".
            • flamengista lata 70te... 28.12.10, 23:41
              Napiszę Panu anegdotę: niedawno mojego dziadka wzięło na wspominki na temat pracy w jego instytucie naukowym. Przez cały ten czas wydawało mi się, że co prawda za komuny było przaśnie, ale akurat fizycy jądrowi mieli raj: nic im nie brakowało.

              I nasłuchałem się, jak zamiast robić kolejne badania jeździł po Polsce, żeby "załatwiać". W ich jednostce sami musieli budować urządzenia do doświadczeń, które ich zachodni koledzy zamawiali w przemyśle. To wszystko trzeba było zaplanować, wyszarpać pieniądze, a następnie zebrać surowce i dopilnować produkcji.

              O kupnie zachodnich urządzeń można było pomarzyć - chronicznie brakowało dewiz. Ledwo starczało na podstawowe książki i czasopisma.

              Na koniec stwierdził: zamiast uprawiać naukę pracowałem jako zaopatrzeniowiec. Aż dziw, że udało mu się opublikować w Science, ciekawe co by osiągnął gdyby z woli Gierka nie marnował swojego cennego czasu w pracy na pierdoły.

              To teraz już Pan wie, czemu nie było wdrożeń w PRL.

              A teraz zabawniejsza pointa: obecnie jest dużo gorzej:) Pieniędzy na badania wydajemy znacznie mniej, niż w okresie PRL.

              Współpraca z biznesem - bardzo fajnie, ale jaki mamy ten biznes? 95% firm w Polsce to MŚP, które praktycznie nie inwestują w B+R. Pozostałe 5% dużych firm - większość to firmy zagraniczne, które mają swoje działy B+R w innych krajach, więc u nas nie inwestują w badania. Reszta wielkich firm zamiast inwestować w naukę bawi się w "inwestowanie" w piłkę nożną (ITI, tele-fonika, Amika, Comarch).

              Pani Minister oczekuje, że wiejską furmanką z zagłodzoną szkapą dogonimy zachodnich kolegów w ferrari, porshe i maserati. A prawda jest taka, że bez znacznego zwiększenia nakładów (nawet o 100-150%) cała ta reforma nie ma sensu. Nic dobrego nie przyniesie, a może sporo popsuć.
              • tbarbasz Re: lata 70te... 29.12.10, 08:57
                flamengista napisał:

                > Napiszę Panu anegdotę: niedawno mojego dziadka wzięło na wspominki...

                To nie anegdoty - to FAKTY!
                Ja zamawiałem stal w gatunku 1H18N9T na aparaturę próżniową (pręty swobodnie kute 200 mm) Chorzowie, transformatory w Glinie k/Otwocka, elektromagnes separotora w Poznaniu, piłę do próbek (drutową) w Kołbieli, pompy próżniowe w Bloesławcu itp. itd...
                Fizyk musiał często nawet umiec spawać (np. pewien znajomy Profesor Belwederski z Wrocławia chwalił się jakością swych spawów na stali nierdzewnej).
                Zamiast GOOGLA był "Inspec" mnóstwo "fiszek", których nigdy nie nadążałem przeglądać i później łącze 9600 bps z CERN. Ale kto tak nie pracował - ten nie zrozumie połowy książki Ledermana "Boska Cząstka".
                Z czego żyliśmy? Z wyjazdów! Pensja adiunkta to było w Polsce po kursie czarnorynkowym ok. 30 USD. Stypendium na "zgniłym zachodzie" - co najmniej 500 USD.Odprawiało się "pańszczyznę" - np. standardowe pomiary czegoś tam na typowej aparaturze, płacili, do publikacji dopisali (na dalszym miejscu - ale się liczyła "publikacja zagraniczna" w dorobku). W każdym razie mielismy 2 dzieci i moja żona mogła nie pracować - a jeździliśmy dwuletnim Audi...
                • komentator4 Re: lata 70te... 29.12.10, 20:44
                  Drogi tbarbaszu, jeśli Twoje polskie zarobki wynosiły w PRL 30 dolarów miesięcznie, to byłeś bogaty. Ja przed rokiem 1989 byłem w Polsce docentem i moje zarobki wynosiły trochę ponad 16 dolarów miesięcznie. Gdy starałem się o jakiś wyjazd zagraniczny i pytali mnie o wysokość zarobków w Polsce, to musiałem im objaśniać, że nie tylko moje zarobki, ale wszystkie ceny i zarobki innych ludzi są tu śmiesznie małe i w tej lilipuciej proporcji 16 dolarów wystarcza na przeżycie (ale niewiele więcej niż biologiczne przeżycie). Kiedy pod koniec 1988 dostałem w USA posadę profesora wizytującego na 5 miesięcy z wynagrodzeniem 3000 dolarów miesięcznie, obliczyłem sobie, ile musiałbym pracować w Polsce, żeby zarobić taką samą sumę. Możecie sprawdzić - wyszło 75 lat. Udało mi się zaszokować tym wynikiem kilka osó w USA - w Polsce nikogo nie szokował.

                  Od tamtego czasu ceny poleciały w górę szybciej niż wynagrodzenia, szczególnie wynagrodzenia młodych naukowców. To, co im się płaci (zwłaszcza doktorantom) to jeden wielki skandal. "Reformy" minister Kudryckiej są nieudolną symulacją działań. Ich celem jest dalsze ograniczenie wydatków państwa na naukę przez zniszczenie kolejnych instytucji naukowych.
                  • ajent.007 Re: lata 70te... 30.12.10, 09:11
                    Jakim cudem skonczyles "komentator" studia, skoro nie masz najmniejszego pojecia o logice - np. przeliczyles swe dochody z PRLu po sztucznie zawyzonym, czarnorynkowym kursie USD? Ostatnia moja pensja w PRLu (wczesne lata 1980.) to bylo kolo 6 tys. owczesnych zlotych. A ze jezdzilem wtedy dosc czesto na tzw. Zachod, to ocenilem ja na okolo 600 owczesnych USD. Bylo to oczywiscie mniej, niz zarabialo sie wowczas na Zachodzie na podobnym do mojego stanowisku, ale nie bylo to tez drastycznie mniej...
                    "Międzynarodowe porównania często zawodzą ze względu na to, że kursy wymiany walut nie są odpowiednie do ustalenia względnej siły nabywczej walut, szczególnie w obszarze konsumpcji dóbr i usługi przez gospodarstwa domowe. Studia alternatywnych metod porównywania PKB między krajami bazujące na sile nabywczej walut wskazują, iż konwencjonalne konwersje walut (to jest według kursu ich wymiany) mogą przesadnie zwiększać względną ekonomiczną odległość między krajami o wysokim i niskim PKB per capita. Jest to dobrze zilustrowane przez fakt, że nikt nie mógłby utrzymać się przy życiu w wysoko rozwiniętych („przemysłowych”) krajach z dochodów ocenionych na całkowicie wystarczające do przeżycia w biedniejszych („rozwijających się”) krajach."
                    Źródło: United Nations: Overall Socio-economic Perspective of the World Economy to the Year 2000 (New York: UN, 1990 s. 21)
                    lech.keller@gmail.com
                    • tbarbasz Re: lata 70te... 30.12.10, 10:30
                      ajent.007 napisała:

                      Drogi Agencie!
                      Przepraszam, ale to Ty nie zrozumiałeś.
                      Naszą zasadą było - zarabiać tam (wydając na tym wstrętnym Zachodzie jak najmniej) - a wydawać tu! I to była jedynie słuszna logika - a przy okazji kilka przyczynkarskich publikacji się zaliczyło (10 współautor, ale zawsze ZAGRANICZNE CZASOPISMO).
                      Twój ulubiony St.Lem świetnie to w kilku książkach opisał.
                      • ajent.007 Re: lata 70te... 30.12.10, 10:41
                        Dziwne, bo ja wlasnie wtedy na tym wstretnym Zachodzie kupowalem towary, ktorych w owczesnym PRLu albo zupelnie brakowalo (np. niektore urzadzenia elektryczno-elektroniczne, czesci samochodowe itp.) albo tez te, ktore w PRLu byly drozsze niz na Zachodzie.
                        Poza tym, to jak rozumiem, piszac iz wydawales pienadze zarobione na Zachodzie w PRLu, to nie za bardzo POpierasz teze, tak popularna w "Wybiorczej", ze w PRlu byly zawsze i wszedzie permanentne braki zaopatrzenia...
                        A Lem, mimo swej niekwestionowanej a olbrzymiej inteligencji i wiedzy nie zawsze dobrze rozumial, jak dziala wspolczesny kapitalizm (czyli jak dzialaja rozwiniete spoleczenstwa "postindustrialne").
                        Pozdr.
                        Kagan
                        • tbarbasz Re: lata 70te... 30.12.10, 12:27
                          ajent.007 napisała:
                          to nie za bardzo POpierasz teze, tak popularna w "Wybiorczej", ze w PRl
                          > u byly zawsze i wszedzie permanentne braki zaopatrzenia...
                          Braki? Dla "krajowca dewizowego"?
                          "Pan raczy żartować, Panie Kagan" :) :) :)

                          Wzajemne pozdrowienia!
                          TB
                          • ajent.007 Re: lata 70te... 30.12.10, 23:20
                            A ze dewizy mozna bylo w PRLu legalnie kupic (oficjalnie jako tzw. Bony Banku PEKAO), to...
                  • tbarbasz Re: lata 70te... 30.12.10, 10:21
                    komentator4 napisał:

                    > Drogi tbarbaszu, jeśli Twoje polskie zarobki wynosiły w PRL 30 dolarów miesięcz
                    > nie, to byłeś bogaty.
                    Racja! Ale ja policzyłem wszystkie zarobki - z honorariami za problemy węzłowe/rządowe włącznie. "Goła"pensja adiunkta to było poniżej 15 USD.
                    Co do tych 75 lat - to dla mnie największym absurdem był mój udział w konferencji w Tokio:
                    - dostałem "wyjazd popierany" -1 dieta + bilet (oczywiście LOT/Aerofłot) - ale rezerwacje musiałem załatwić sobie sam.
                    - Udział (Fee, hotel itp.) pokryli Japończycy (moze nawet im sie referat spodobał?) - dostałem na to od nich stypendium 1000 USD.
                    Mieszkałem w dobrym hotelu (siedzibie konferencji, bo przecież inaczej nie bardzo mi wypadało), postawiłem kilka drinków znajomym - i zostało mi 120 USD czyli 4 pełne pensje lub 8 "gołych". Po prostu - zostało!
                    A byłem tam 5 dni...
                    Stosunek PLN/USD się od tego czasu zmienił - ale mentalność zarządzających nauką niestety wcale nie...
                    • ajent.007 Re: lata 70te... 30.12.10, 10:46
                      Przypomina mi to konferencje, na ktorej bylem ostatnio (wiosna b.r.) w Bristolu (tym w UK) i jak sie tam zachowywali (finansowo, nie naukowo) naukowcy z b. ZSRR...
                      I zgoda: Stosunek (glownie ten realny czyli PPP) PLN/USD się od tego czasu zmienił - ale mentalność zarządzających nauką niestety wcale nie...
                      Pozdr.
                      Kagan
      • komentator4 Re: Nauka czy wyrób naukowo-podobny? 23.12.10, 16:54
        tbarbasz napisał:

        > Nauka to działania, z których nie wiadomo o wyjdzie! Np. największym komercyjny
        > m osiągnięciem Europejskiego Centrum Badań Jądrowych (CERN) jest zapewne... Wor
        > ld Wide Web, bo korzysta z niego cały Świat. A ile KASY przynosi

        Inny przykład tego samego typu: teoria względności jest chyba najbardziej typowym przykładem wiedzy "bezużytecznej", i w tej właśnie roli użył jej w swoim przykładzie prof. Modzelewski. Tymczasem - gdy wojskowi inżynierowie uruchamiali system GPS w USA w latach 1970-tych, fizycy zwrócili im uwagę, że nie będzie on działał dokładnie, jeśli nie uwzględni się efektów teorii względności przy synchronizacji zegarów. Wojsko nie chciało wierzyć, ale na szczęście byli ostrożni i satelity pierwszej generacji GPS wyposażyli w dwa systemy synchronizacji - newtonowski jako podstawowy i relatywistyczny jako backup możliwy do włączenia w trakcie pracy. Już po kilku dniach musieli przejść na backup. Zaniedbanie poprawek teorii względności powoduje kumulujące się z czasem błędy w wyznaczeniu położenia, które już po upływie jednej doby wynoszą 18 km - to mniej więcej średnica miasta Warszawy. Wszystko dlatego, że cały system GPS opiera się na dokładnej synchronizacji zegarów, a różne efekty t.w. psują synchronizację. Największy bierze się stąd, że zegary w silniejszym polu grawitacyjnym - na Ziemi - spóźniają się względem tych w słabszym polu - w satelitach. Do obsługi systemu GPS przyda się ktoś, kto rozumie teorię względności. Ale kiedy zrozumieją to nasi ministrowie i premierzy?
    • pierwszarata Teoria względności na wolnym rynku 21.12.10, 23:01
      Artykuł jest na żenującym poziomie. Pan Redaktor pisze zwykłe pierdoły. Niezależnie od dobrych intencji powtarza tylko standardowe bzdury.
    • alphabase Teoria względności na wolnym rynku 21.12.10, 23:55
      Końcowy akapit tego artykułu, podający zarobki, z jakimi nie miał do czynienia żaden asystent czy adiunkt, można interpretować na co najmniej trzy sposoby:

      - raporty finansowe uczelni kłamią;
      - autor artykułu ma kłopoty z czytaniem raportów finansowych;
      - artykuł miał mieć konkretną wymowę: rozbestwieni naukowcy t y l e zarabiają i jeszcze mają czelność krytykować założenia reformy.

      Polecam zapoznanie się z petycją środowiska młodszych naukowców. Tam nie ma ministerialnej fantastyki naukowej, tylko opis rzeczywistych skutków niektórych założeń reformy:

      www.petycje.pl/petycja/6105/apel_zrodowiska_akademickiego_o_zmiane_projektu_ustawy_o_szkolnictwie_wyzszym....html
    • sewa1 Teoria względności na wolnym rynku 23.12.10, 10:45
      Kultura polskiej nauki przypomina dziś kulturę polskiego episkopatu i trzeba to zmienić.
      • ajent.007 Re: Teoria względności na wolnym rynku 30.12.10, 09:13
        100% racji, "sewa"! Kultura polskiej nauki przypomina dziś kulturę polskiego episkopatu i trzeba to zmienić.
    • zitterbewegung Do Adama Leszczyńskiego 24.12.10, 10:34
      Opowiadałem o zmianach w nauce wielu przyjaciołom - inteligentom pracującym w prywatnych firmach. W ogóle nie rozumieli, dlaczego naukowcy mają pracować na innych zasadach niż prawnicy czy specjaliści od reklamy. W tle było przekonanie - chociaż żaden nie wypowiedział go wprost - że logika wolnego rynku jest uniwersalna

      Wyjątkowo nietrafne dziedziny na przyład. Nie są to dziedziny w których rządzi "wolny rynek". Wśród pracowników reklamy rządzi ten kto ma dojścia u reklamodwaców, tj. agencja, keatywność i wynikiw pracy są tu wtórne. Wśród prawników jest bardzo podobnie, tylko gorzej, o dostępie do zawodu decyduje nie tylko korporacja, ale bardzo dosłonie powiązania towarzyskie.

      To raz. Dwa, wolny rynek nie jest uniwersalny. Można sie spierac na gruncie różnych teorii ekonomicznych, skrajnego libertanianizmu, ale wolny rynek nie jest zrealizowany nawet w USA. W Polsce polecam rocznik statystycznyc GUS, gdzie jest czarno na białym, że połowa z 8 milionów (tylko) pracujących dorosłych polaków pracuje w sektorze publicznym.

      Uważam artykuł za cenny, ale nieprzemyślany.
    • pfg Re: Teoria względności na wolnym rynku 28.12.10, 15:33
      Moja obszerna polemika z artykułem Adama Leszczyńskiego: Komentarze fizyka.
      • ajent.007 Re: Teoria względności na wolnym rynku 30.12.10, 09:25
        Ty Pawel chcesz pewnie wiecej pieniedzy od POlskich POdatnikow. A tym czasem skoro efekty twej pracy sa od wielu lat ujemne (marnowanie papieru, tuszu, energii elektrycznej, niepotrzebne zajmowanie przestrzeni biurowej, ktora mozna by z zyskiem wynajac prywaciarzom itp.) to powinienes, jako Profesor UJ, wplacac co miesiac do Skarbu Panstwa jakies conajmniej 5 tys. zl. za samo prawo i przywilej wstepu na UJ, a wiec i za mozliwosc szkodzenia tamze.
        Lech Keller, PhD (Monash) - lech.keller@gmail.com
    • hallie4 najnowsze programy MNiSW 28.12.10, 22:53
      Ostatnie działania MNiSW niestety nie napawają optymizmem. W trybie przyspieszonym ogłoszono 3 nowe konkursy Iuventus Plus, Index Plus i Ideas Plus. Data publikacji konkursów to 18 LISTOPADA, a termin na złożenie wniosku to 29 LISTOPADA!. Wyniki ogłoszono już 8 GRUDNIA! W międzyczasie trudno było uzyskać wiążące informacje ze strony ministerstwa np. co do ram czasowych projektów (otrzymane informacje że projekt może być rozpisany na najwyżej 3 lata okazały się fałszywe i po przyznaniu okazało się że całe środki mają być wydane w 1 rok co burzy całkowicie planowany harmonogram). W sumie rozdano 70 mln, z czego ok. 38 mln na program Iuventus Plus (wsparcie projektów młodych naukowców mających publikacje na listach ERIH i JCR). Poszczególne granty Iuventus Plus przyznane w tydzień to kwoty w większości ok. 100-200 tys. PLN. Cały program Iuventus Plus dotyczył tylko młodych naukowców (do 35 roku życia).
      Dlaczego wszystko odbywa się na gwałt? Jak możliwe jest rzetelne zrecenzowanie kilkuset wniosków ("zwykłe" granty są oceniane zwykle ok. 5 miesięcy). Wiele dziekanatów nie zdążyło nawet przesłać informacji do swoich pracowników a już konkurs był zamknięty. A uczelnie mają rywalizować o grantów. Ciężki to w takich warunkach kawałek chleba.

      Uchwała Rady Młodych Naukowców w sprawie konkursu Iuventus Plus i trybu jego przeprowadzenia:
      www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/Nauka/Rada_Mlodych_Naukowcow/Uchwaly/20101222_Uchwala_Nr_25.pdf
      Komentarze na blogu:
      zmihor.blogspot.com/2010/12/wyniki-konkursu-juventus-plus.html
    • higienista1 Teoria względności na wolnym rynku 30.12.10, 07:48
      Nauka wymaga czasu i cierpliwości.Niezbyt wierzę w kreatywnośc pod dyktat pieniądza.Najbardziej efektywne jest budowa i wspieranie ośrodków badawczych skupionych wokól autentycznych indywidualności.Finansowane moga być przez państwo i prywatne firmy.
    • ajent.007 Teoria względności na wolnym rynku? 30.12.10, 08:46
      Jesli Pani Minister rzeczywiscie chce cos zmienic w POlskiej nauce, to POwina Ona najpierw otworzyc ja na Swiat! A tymczasem wspomiany tu prof. Achmatowicz z tej iscie bierutowsko-stalinowskiej CK odmowil mi uznania w POlsce mego doktoratu (PhD) z Monash University w Melbourne, Australia - uczelni z pierwszej setki swiatowych rankingow, bedacej w owych rankingach o setki miejsc wyzej niz najlepsze POlskie uniwerytety (UW i UJ). Tak wiec pracuje, mieszkam i place POdatki na zachodzie Europy, gdzie moj australijski doktorat jest automatycznie uznawany. To wlasnie mafia profesorska, a wiec ci rozni Achmatowicze i Modzelewscy, jest odpowiedzialna za upadek POlskiej nauki i POlskiego szkolnictwa wyzszego, i bez jej usuniecia nie da sie nijak uzdrowic tych instytucji...
      lech.keller@gmail.com
      • ajent.007 Re: Teoria względności na wolnym rynku? 30.12.10, 08:48
        Co wiec nalezy zrobic?
        1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
        2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
        3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
        4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
        5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
        64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
        6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
        7. Wprowadzić ostre ograniczenia w wieloetatowości.
        8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
        9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
        10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
        lech.keller@gmail.com
        • wari Re: Teoria względności na wolnym rynku? 31.12.10, 03:28
          PAN według najnowszego rankingu SCImage zajmuje 72 pozycję na świecie, następny w kolejce polski uniwersytet jest na 365. Reforma Kudryckiej to rozwalenie PAN-u, jedynej instytucji w Polsce z jako takimi wynikami, pomimo rażąco niskiego finansowania. Utrzymanie dziwnego sposobu finansowania tej instytucji to kontynuacja rozpadu. Zarobki habilitowanego na poziomie 2300 zł, a takie się w PAN-ie na rękę to po prostu hańba. Jedyne co trzeba zrobić w PAN-ie to: zdjąć tę rozbuchaną "czapę" zajmującą pokoje w siedzibie głównej tej instytucji, w tym zlikwidować instytucje "świętych krów" czyli profesorów akademików + płacić więcej jednoetatowcom ( a nie tym, co pracują dodatkowo u konkurencji) + odebrać władzę emerytom, którzy nie tylko powszechnie pracują do śmierci, ale tez siedza w róznych radach naukowych, a nawet szefują różnym zespołom (niekiedy nawet sami nie wiedzą którym, bo biologia już nie pozwala).
          • ajent.007 Re: Teoria względności na wolnym rynku? 31.12.10, 04:27
            Dawno temu PiSalem, ze nalezy rozwiazac dyrekcje PAN i POzamykac instytuty, na ktore nie ma pieniedzy i ktore w zwiazku z tym nic nie robia, poza marnowaniem pieniedzy POdatnikow (np. Instytut Podstawowych Problemow Techniki bedacy dzis niczym wiecej niz przechowalnia PRLowskiej profesury), a reszte instytutow b. PAN POlaczyc z najlepszymi wyzszymi uczelniami.
            A takze zlikwidowac habilitacje i dozywotnia, "belwederska" profesure, te faudalno-PRLowskie przezytki, niepozwalajace na rozwoj Polskiej nauki i ciagnace ja w dol, ku kompletnej zapasci...
            lech.keller@gmail.com
          • kontakt-gw ranking scimag 19.01.11, 10:01
            PAN według najnowszego rankingu SCImage zajmuje 72 pozycję na świecie, następny w kolejce polski uniwersytet jest na 365.
            prosze nie wprowqadzac czytelnikow w blad. Ranking scimag ma jeszcze jedno kreyterium NI indicator i tutaj wyniki dla PANu sa "porazajace". NI=0.87 oznacza, ze srednia "unormowana" rozponawalnosc w swiecie prac opublikowanych w PAN jest o 13% nizsza od sredniej z kilku tysiecy branych pod uwage w rankingu jednostek. UJ i UW maja powyzej sredniej rownej NI=1.

            Ostatnbia ocena parametryczna preferowala ilosc nad publikacji nad ich "rozpoznawalnoscia" w swiecie i stad wysoka pozycja jednostek PANowskich.
            • ajent.007 Re: ranking scimag 19.01.11, 10:27
              A wiec taki Kopernik Mikolaj to by w PANie kariery ze swa jedna jedyna ksiazka nie zrobil, POmimo tego nawet, ze byl duchownym rzymsko-katolickim...
              kontakt-gw napisała: Ostatnia ocena parametryczna preferowala ilosc nad publikacji nad ich "rozpoznawalnoscia" w swiecie i stad wysoka pozycja jednostek PANowskich.
    • turpin Żeby coś 'wywrócić do górny nogami' 13.01.11, 18:21
      to owo coś musi uprzednio stać na nogach i w domyśle mieć także jakąś głowę, czy coś w tym rodzaju.

      Tzw. 'nauka polska' nie spełnia podstawowych założeń wstępnych Operacji Wywrócenia do Góry Nogami, więc o czym tu gadać?
    • rraleighh Z pustego nawet pani Kudrycka nie naleje 19.01.11, 09:21
      Jesli chcecie, zeby w tym kraju rozwijala sie nauka, to musicie za to zaplacic duzo wiecej, niz 0.34% PKB.

      W wielu dyscyplinach jest kompletna stagnacja, bo zeby utalentowany czlowiek np. na wydziale informatyki zostal na uczelni, trzeba mu zaplacic wiecej, niz w "przemysle", a to sa dosc duze pieniadze. Niektorzy biora sie na sposob i oplacaja utalentowanych asystentow dosc porzadnie, powiedzmy na poziomie 5000zl/mies, ale mimo tego trudno takich ludzi zmusic, zeby niepracowali na boku.

      Aha, dla unikniecia niedomowien, jesli ktos liczy, ze firmy pokroju Asseco, Qumak-Sekom czy Comarch beda inwestowac w polska informatyke w inny sposob, niz przez podkupywanie utalentowanych inzynierow, to chyba sie przeliczy. Menedzerowie tych spolek to sa, bez obrazy, drobne cwaniaczki, tak jak wiekszosc polskiego wspolczesnego biznesu, ludzie ktorzy wyszli ze szczęk przed pałacem kultury i ktorzy sa pewni, ze zjedli wszystkie rozumy, a ich glowna troska jest zlapanie kolejnego kontraktu w jakiejs panstwowej firmie.

      Dla sceptykow, ktorzy mysla, ze byc moze jest jakis potencjal w polskiej komercyjnej informatyce mam nastepujace wyzwanie. Pokazcie mi jakies patenty, prace naukowe, jakiekolwiek informacje o wystapieniach na miedzynarodowych konferencjach naukowych ludzi z tych trzech kluczowych firm informatycznych :-)
    • potulna1945 Teoria względności na wolnym rynku 19.01.11, 22:44
      W tym wszystkim jest coś przerażajacego.Od kilkudziesieciu lat slyszę , iż CK stoi na straży jakości kadr naukowych. Skoro jest to prawda to skąd ta ocena o bardzo niskiej wartosci profesury zasiadajacej w radach naukowych wydziałow skoro trzeba odebrać im uprawnienia do nadawania stopni naukowych. Przecież ktoś ich mianował za zgodą CK. Obecna reforma zmierzająca do odebrania uprawnień wydziałom na rzecz CK jest jakąś paranoją. Prawda jest taka ,że przez kilkadziesiat lat CK wygenerowala profesurę w większości niezdolną do konkurencji na rynku europejskim granty.Polska jest w Unii .Wpłacamy olbrzymią składkę na fundusze badawcze, z których korzystaja Niemcy, Brytyjczycy ,czy Holendrzy. CK to jest archaiczna instytucja o nieciekawym rodowodzie, która trzeba jak najszybciej zreformować albo zlikwidować . Bez tego bedziemy mieli katastrofę naukowa za kilka lat.To ona jest odpowiedzialna za tą miazgę moralną w szkołach wyższych . Ilu oni zniszczyli ludziom życie swoimi decyzjami pod byle pretekstem .
      • ajent.007 Re: Teoria względności na wolnym rynku 20.01.11, 00:22
        CK skazala mnie na banicje, odmawiajac nostryfikacji mego doktoratu, uzyskanego na Monash University (pierwsza swiatowa setka). I co? I nic. Reforma Kudryckiej wciaz pozostawia ten stalinowsko-bierutowski przezytek, lacznie z podobnymi przezytkami takimi jak habilitacja, belwederska profesura i nostryfikacja...
        lech.keller@gmail.com
        potulna1945 napisał: .To ona(CK) jest odpowiedzialna za tą miazgę moralną w szkołach wyższych . Ilu oni zniszczyli ludziom życie swoimi decyzjami pod byle pretekstem.
    • ubik_2008 Pensja profesora w PAN 20.01.11, 12:30
      Belwederski w Instytucie Historii PAN (grupa A) zarabia na rękę 2 tys. Bez komentarza.
      • ajent.007 Re: Pensja profesora w PAN 20.01.11, 12:44
        Moim zdaniem o ponad 2 tys. zl za duzo. Z jakiej racji polscy podatnicy maja finansowac czyjes hobby?
    • stemi48 Teoria względności na wolnym rynku 09.07.11, 21:44
      ktoś napisał:
      "A wiec taki Kopernik Mikolaj to by w PANie kariery ze swa jedna jedyna ksiazka nie zrobil, POmimo tego nawet, ze byl duchownym rzymsko-katolickim... " a ja sobie czytam "Copernicus returned to Frauenburg where his life became less eventful and he had the peace and quiet that he longed for to allow him to make observations and to work on details of his heliocentric theory. Having said that he now had the peace he wanted, one should also realise that he was undertaking his mathematical and astronomical work in isolation with no colleagues with whom to discuss matters. Although Copernicus was a canon, he had never become a priest. In fact on 4 February 1531 his bishop threatened to take away his income if he did not enter the priesthood, yet Copernicus still refused." na stronie: www-history.mcs.st-and.ac.uk/Mathematicians/Copernicus.html (to taki szkocki uniwersytet). A poza tym brałem udział w radach swego wydziału, na których dyskutowano habilitacje różnych osób. Brałem też udział w faculty meeting w jednym z amerykanskich uniwersytetów, w czasie którego rozpatrywano przyznanie komuś tenure. I doprawdy nie bardzo wiem na czym, poza formalnościami (tu przepisy państwowe tam uniwersyteckie) polega ta niezwykle głęboka różnica. W obu przypadkach oceniano osiągnięcia kandydata uzyskane po doktoracie itd. Wybitna, zdaniem redaktora, pani minister zapewne to wie, ale prosty matematyk piszący te słowa tego nie pojmuje. Nie rozumiem też wiary wielu osób w to, że ministerstwo coś sensownego zrobi. Coś poprzeliczają na jakieś punkty i tyle. I jeszcze taki drobiazg. Gdzieś czytałem (nie pamiętam źródła), że B. Franklinowi pokazującemu różne sztuczki z elektrycznością ówczesny prezydent USA zadał pytanie: no i jaki jest z tego pożytek? Miłych snów o reformach ministerialnych usprawniających formularze, które trzeba wypełnić, aby otrzymać jakieś pieniądze, np. miesiąc przed upływem terminu, do którego należy je rozliczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka