Dodaj do ulubionych

Czy IPN może być zbawiony?

10.01.11, 18:27
Leszczyński znowu kłamie,pisze że wiemy ile wart jest IPN,a powinien napisac że on wie lub że niektorzy wiedzą.Ja zaś wiem ile wart jest IPn i ile warta byla ta konferencja.Jeżeli redaktor gazety został poproszony o recenzje jednego z naukowych czsopism to ta konferencja nic warta nie byla.To mogła być tylko śmieszna konferencja i tyle.
Obserwuj wątek
    • ar.co Re: Czy IPN może być zbawiony? 10.01.11, 19:50
      helguera napisał:

      > Leszczyński znowu kłamie,pisze że wiemy ile wart jest IPN,a powinien napisac że
      > on wie lub że niektorzy wiedzą.Ja zaś wiem ile wart jest IPn i ile warta byla
      > ta konferencja.Jeżeli redaktor gazety został poproszony o recenzje jednego z na
      > ukowych czsopism to ta konferencja nic warta nie byla.To mogła być tylko śmiesz
      > na konferencja i tyle.

      A co ma do rzeczy czy "redaktor gazety", czy nie "redaktor gazety"? Leszczyński jest doktorem nauk humanistycznych i z tego tytułu jest tak samo uprawniony do recenzowania czasopism naukowych, jak każdy inny historyk.
      Ale jak się nie ma argumentów merytorycznych, to najłatwiej sięgnąć do argumentów ad personam.
    • 123jna Czy IPN może być zbawiony? 11.01.11, 08:47
      O IPN-ie mam juz wyrobione zdanie. Mam takze wlasne uwagi na temat: zatrudnieni tam ludzie nie rozumieja roli historyka, to sa ideologowie jednej partii - PiS-u, mlodzi, niedoswiadczeni i zbytnio upolitycznieni. W najmniejszym stopniu obiektywni.
      Nie rozumieja czasow komunizmu, sa zbyt mlodzi lub z prowincji, nie wprowadzeni w "zycie" wsrod wiekszych skupisk - w miastach. Na wsi lub w malych miasteczkach nie spotykali sie z wlasciwa ideologia komunistyczna, tam ciagle "wladze nad duszami"mieli ksieza itp.
      Dlatego nie rozumieja, ze to cale spoleczenstwo bylo uwiklane w ten totalitarny system.
      Nawet zreszta i Kosciol. Bardzo niewielu odwaznych wystepowalo przeciwko systemowi (Kuron, Michnik, Komorowski, Niesiolowski - nie ma wsrod nich "wiodacych" pisowcow, z pewnoscia nie ma tam braci Kaczynskich, ktorzy byli uprzywilejowani w systemie, faworyzowani przezen (willa na Zoliborzu, tata pracownik "poprawny", na wyjazdach zagranicznych itp.). Juz po zyciorysach tych ludzi widzimy jak zaklamany IPN jest.
      Zbyt duzo kosztuje podatnika a prace jego pracownikow sa nikomu nie potrzebne, to pieniadze "wyrzucone w bloto". Nalezy IPN zlikwidowac a badania - na uniwerstytety.
      • wegl43 Re: Czy IPN może być zbawiony? 11.01.11, 10:10
        Oczywiście, jak mówią niektórzy: "nic dodać, nic ująć". Ja dodam: czy przypadkiem to,że IPN był
        bardziej instytucją ideologiczną niż historyczną nie wynika z samego założenia,że tak miało być? Czy nie po to powstał IPN, aby nas przekonać,że to co było, to był marny, makabryczny sen, w którym oprócz zbrodni, eksterminacji, UB-eckich katowni, nic dobrego się nie działo, a teraz nastał taki czas, w którym po napiętnowaniu, osądzeniu i wyeliminowaniu tych "Nie naszych", nastanie czas odbudowy, sprawiedliwości, świetlanej przyszłości. Miało być, że od teraz będziemy żyć w innej Polsce. Owszem, żyjemy w Polsce, gdzie społeczeństwo jest podzielone, za sprawą elit politycznych, jak nigdy dotąd, gdzie nienawiść, zawiść, opluwanie innych, stało się nagminne i to także za sprawą tegoż IPN-u. Czy potrzebna więc nam taka instytucja? W/g mnie, nie i absolutnie nie!!!
      • buttercuo Re: Czy IPN może być zbawiony? 11.01.11, 10:27
        Witam

        Nie bawiąc się w generalizowanie chcę powiedzieć że kilku moich kolegów ze studiów którzy wylądowali w tej instytucji opowiadało o sytuacjach mało sympatycznych.

        Znajomy starający się o pracę w jeddnym z oddzialow w celu xwiekszenia szans zapisał się do lokalnego PiS-u - w czasie rozmowy wstępnej bez znaczenia okazał się fakt że jego praca magisterska dotyczyła okresu od XIII do XV wieku (mniejsza o temat) - jego rozmówca pytał go o poglądy polityczne.

        Ci którzy trafili do najniższych szeregów narzekali potem na dość feudalne stosunki i - to polska rzeczywistość nie tylko w IPN-ie - nepotyzm.

        Co do samej góry to przynajmniej w Krakowie - na Uniwersytecie i w archiwach oprócz oczywistej niechęci (duże pieniądze, możliwość kariery - nie tylko naukowej) IPN wydawał się szansą na wyjście z trybów akademickich - inna sprawa że dobór "na górę" był już całkowicie polityczny.

        Słyszę że po latach w IPN-ie odezwał się kac - ludzie powoli uświadamiaja sobie że sami sie wykluczyli z grona historyków - są propagandzistami , pracownikami "think-tanku" ale z historią nie ma to za dużo wspólnego. Chodzi juz tylko o utrzymanie etatów - i w niektórych przypadkach ponowne otwarcie drogi na uczelnie - tak na wszelki wypadek.

        Trochę to smutne - i jest dowodem że ludzie mogą się uczyć tylko na swoich błędach a nie na doświadczeniach innych. Przecież ci młodzi ludzie wiedzą sporo o aparacie propagandowym PRL-u - i potępiają go . A sami nie zauważyli że stosowali podobne metody.

        Pozdrawiam
        • tadeusz.4 Re: Czy IPN może być zbawiony? 11.01.11, 16:17
          Też znam człowieka, który napisał doktorat o średniowieczu, a teraz pracuje w IPN (nb. zrezygnował z pracy na uczelni, bo tam zaczęto od niego wymagać przygotowania do prowadzenia zajęć ze studentami, a czasem dostawał zajęcia związane np. ze wczesną nowożytnością, więc miał pretensje, że to nie jego dziedzina: w IPN bierze natomiast pensję, nic nie robi, dostał podwyżkę 1000 zł, a kiedy w telewizji lokalnej opowiadał o grudniu '70, to ja - niehistoryk - chciałem się schować ze wstydu pod stół, bo plótł bez pojęcia, że aż laik go mógł przyłapać na nieznajomości sprawy).
        • sher-rif Re: Czy IPN może być zbawiony? 11.01.11, 17:44
          IPN od lat realizuje plan przedstawiania dziejów PRL-u w maksymalnie czarnym świetle.Nie jestem zwolennikiem PRL-u niemniej za publiczne pieniądze nie może być robiona zideologizowana historia,zwłaszcza na użytek pis-u i rozprawy z Wałęsą.Skoro bowiem P.Gontarczyk to taki dzielny lustrator to czekam na jego publikacje o biskupie Wielgusie w charakterze TW,przecież taka wieloletnia współpraca na pewno kryje nie jedną zagadkę.
          Przyrówanie działań publikacyjnych historyka do działań twórcy literatury jest częściowo uzasadnione,tworzy ono jednak niebezpieczny precedens,oto historyk jest kimś kto pisze rodzaj opowieści,konstruuje ,bo nie podaje tylko suchych faktów pewne obrazy.I to jest niebezpieczne,bo stąd już tylko krok do pisania ciekawej beletrystyki historycznej,która jeszcze powinna się dobrze sprzadać,a nawet bajkopisarstwa historycznego już na polityczny użytek.Celują w tym przedstawiciele różnych nurtów lewicy tworzący słuszne narracje na ideologiczny użytek.Jak się to kończy? No tak jak skończył się PRL właśnie,fatalnie.
          Inną zaś kwestią jest metodologia nauk historycznych.Osobiście wolałbym by było w niej coraz więcej metod właściwych naukom ścisłym choćby matematyce czy fizyce.Ograniczyłoby to możliwości fałszów czy naciągania.
          • riki_i Re: Czy IPN może być zbawiony? 11.01.11, 23:42
            Pracownicy uczelni wyższych plują żółcią na IPN, bo daje on ludziom niezłe pensje, spore możliwości badawcze i jest niezależny od koterii uczelnianych profesorów-belwederów. Nauka polska to system feudalny, a istnienie IPN z budżetem 218 mln złotych rozsadza go od środka, przynajmniej w wąskim wycinku nauk historycznych.

            Zarzuty przytoczone przez Leszczyńskiego są po części absurdalne, bo kompletnie pomijają fakt, że IPN nie jest uczelnią wyższą. Ma badać WŁASNE archiwa właśnie. Po to został stworzony. Czy do tego jest potrzebne jeszcze czerpanie z obcojęzycznej literatury? Jakiej niby, poza ewentualnymi odniesieniami do tychże akt w archiwach STASI czy innych byłych służb demoludów?

            IPN jako dysponent komunistycznych archiwów znajduje się u źródła wiedzy o tamtych czasach, a podważanie faktu, że podstawą warsztatu historyka są archiwa to bluźnierstwo. Co w takim razie ma być prawdą objawioną dla historyka? Mętne popierdywania ustnych wspomnień ubeków jak w żenującej pracy komucha Siemiątkowskiego? Czy może beletrystyka Adama Michnika? Prace skompromitowanych amerykańskich sowietologów? A może literatura piękna Romana Bratnego?

            Wcale się nie dziwię Gontarczykowi, że nie chciał tam przyjechać. Szkoda, że nie zaprosili jeszcze Wałęsy. Byłby komplet uznanych speców od badań historycznych.
            • buttercuo Re: Czy IPN może być zbawiony? 12.01.11, 10:11
              Witam

              Ja wiem że idealistycznie podchodząc do sprawy tak to wygląda - ale rzeczywistość skrzeczy. Polska nauka - zresztą nie tylko - ma w sobie cechy - jak Pan napisał - systemu feudalnego - lecz IPN go tylko u siebie skopiował. Tam też pracują całe rodziny - czy też jak w osobiście znanym mi przypadku (oddział IPN na południu kraju) szanowny Pan Doktor - z młodą utrzymanką.

              IPN ma badać i udostępniać zasoby (pomijam pion śledczy) - ale jak publikować - to albo w formie materiałów źródłowych - a jeżeli tworzy się jakąś syntezę - opis jakiegoś zjawiska - to ograniczanie się tylko do własnych zasobów jest szkolnym - czytaj "zdarzającym się w kiepskich pracach magisterskich błędem".

              Na twoje pytanie - "Czy do tego jest potrzebne jeszcze czerpanie z obcojęzycznej literatury? Jakiej niby, poza ewentualnymi odniesieniami do tychże akt w archiwach STASI czy innych byłych służb demoludów? - odpowiedz jest tylko jedna - po stokroć tak. Przy okazji - pytanie o dokumenty opracowania zagraniczne jest dziwne - bo przecież dużo informacji znajduje się w archiwach na wschód od Bugu - tak - dotyczących Polski - tak się bowiem dziwnie zdażyło - nie wiem czy wiesz - że Polska nie była samotną wyspą "demokracji ludowej" ale częścią większej całości. Nawet tytuł w stylu "Stanisław Mikołajczyk w dokumentach Aparatu Bezpieczeństwa tom 1" powinien być opracowywany nie tylko w oparciu o dokumenty bezpieki.

              Na tym właśnie polega warsztat historyka. Archiwa (nie tylko te które znajdują się w moim instytucie) to podstawa ale nie wszystko.
              " Mętne popierdywania ustnych wspomnień ubeków " to też żródło mój drogi - jak każde inne (włączywszy papiery instytutu) podlegające weryfikacji.

              Chyba że wybiera się nie bycie historykiem - ale pracownikiem umysłowym tworzącym w takt polityki historycznej - wtedy rzeczywiście - należy dzielić żródła na "żałosne pobekiwania" i "prawdę objawioną".
              Praca historyczna której blurb brzmi w stylu "Po 1989 roku najbardziej wpływowe środowiska opiniotwórcze podważyły sens pamiętania o narodowej tożsamości. Wyrosło pokolenie ukształtowane w duchu wyboru przyszłości, a zerwania z przeszłością, którą przedstawiano jako balast przeszkadzający w modernizacji kraju. Dzisiaj atmosfera jest już inna. Zmienia się klimat społeczny. Wykluczony przez lata patriotyzm powraca. Oczywista staje się prawda, iż naród nieznający swej przeszłości nie tylko nie będzie potrafił zbudować przyszłości, ale nie pojmie też teraźniejszości. " - nie jest pracą historyczną - ale historią zaangażowaną - w najlepszym razie. Tylko dlaczego trzeba płacić za prywatne krucjaty z państwowej kasy ?

              Co do niezłych pensji w IPN-ie - prawda były i są nadal żródłem zawiści - ale cóż - poziom prac instytutu jest właśnie taki jaki wspierasz ( w większości w stylu "piszę o tym co mam na półce i nic więcej mnie nie obchodzi") - do tego dochodza groteskowe działania pionu śledczego - choćby cyrk z ciałem gen Sikorskiego - gdzie znaleźć więc usprawiedliwienie dla nich ? Oprócz pieniędzy problemem dla instytucji z poza IPN - było i jest blokowanie albo utrudnianie dostępu do źródeł.
              To jest tak małe że trudno nawet komentować. Jak mały chłopczyk który złapał w ręce nową zabawkę w przedszkolu i nie da się pobawić nikomu innemu - żenada.

              Instytut jaki znam jest inny od tego który opisujesz - podobnie inaczej rozumiem "warsztat historyka" - ale cóż czas pokaże kto ma rację.

              Pozdrawiam


              • buttercuo Re: Czy IPN może być zbawiony? 12.01.11, 10:16
                Mała erreta - bo umknęło mi - te inne żródła to nie tylko dokumenty słuzb specjalnych - ale dokumenty MSZ-ów, partyjne, papiery poszczególnych osób (w tym tez wspomnienia), opracowania socjologiczne (tutaj masz typ żródła nie będącego materiałem żródłowym ). ekonomiczne itd,itp. I każdy z nich trzeba weryfikować - tak to trudne - ale kto powiedział że praca historyka musi być łatwa.

                Pozdrawiam
            • ianf Re: Gontarczyk nie przyjechał 12.01.11, 23:04
              riki_i nie dziwi się G., że nie chciał tam się zjawić.

              Etam, obecność tam Wałęsy, czy nie, nie miała(by) tu
              żadnego znaczenia. Właściwą diagnozę nieobecności
              na konferencji pana doktora G. postawił już pół wieku
              temu obłąkany wieszcz, któremu też kiedyś klepka
              odbiła:

              Gdy wieje wiatr historii
              ludziom jak pięknym ptakom
              rosną skrzydła, natomiast
              trzęsą się portki pętakom.


              To nie pierwszy raz Gontarczyk stchórzył w podobnym
              kontekscie. W marcu 2008 roku, wtedy jeszcze pod
              butem dyrektora Biura Edukacji Publicznej, i fellow-
              endeka Jana Żaryna
              , IPN zorganizował sympozjum
              naukowe [a więc nie konferencję] nt. genezy wydarzeń
              marcowych 1968 roku. Tam Gontarczyk miał wygłosić
              referat o "Żydach w UB", tekst ewidentnie oparty
              na życiorysach "Puławian" publikowanych niegdyś
              w "Biuletynie Specjalnym" PAP dystrybuowanym
              wśród członków Biura Politycznego KC PZPR oraz
              innych, przez gen. Moczara aktualnie namaszczonych.

              Żaryn otworzył sympozjum krótkim przemówieniem,
              ale spotkał się z tak krytycznym odbiorem, że już więcej
              się nie pojawił. Podobnie jak sam prelegent Gontarczyk,
              któremu musi ktoś w ostatniej chwili wyperswadował, że
              takie dobrowolne poddawanie się krytyce zgromadzonych
              na sali emigrantów marcowych którzy na własnej skórze
              doświadczyli tego, o czym smarkacz Gontarczyk miałby
              "wykładać", nie byłoby dobrym posunięciem, career-
              or healthwise
              .

              Żeby nie było wątpliwości, doktor Gontarczyk nie jest
              fetowany w tym środowisku choćby ze względu na jego
              książkę o, jak sam to nazwał, zaledwie jakichś "zajściach
              polsko-żydowskich
              " (ki czort?), BYNAJMNIEJ ŻADNYM
              PANIE POGROMIE w Przytyku 9 marca 1936r. To taka
              kreatywna-inaczej kontrybucja do reinterpretacji, odmiana
              tego co tow. Gomułka zwykł nazywać rewizjonizmem
              historii (przed którym się trzeba strzec!) Znaczy, najpierw
              komuniści nakręcali historię na gwałt w jedną stronę,
              to teraz my, prawdziwi Polacy, odkręcać ją bedziem
              z nawiązką w drugą. Defacto "naukowe" TKM.
      • quant34 Re: Czy IPN może być zbawiony? 12.01.11, 00:56
        123jna napisał:

        > Juz po zyciorysach tych ludzi widzimy jak zaklamany IPN jest.

        Generalnie się zgadzam, ale sądzę, że IPN należy uznać za instytucję zakłamaną tylko wtedy, gdy się przyjmie za dobrą monetę jego rolę w badaniach historycznych. Jeżeli natomiast spojrzymy przez pryzmat tego, czym IPN miał być naprawdę, to wszystko zaczyna się zgadzać. Otóż IPN miał być z założenia policją historyczną, a nie instytutem naukowym. PiS korzystał w tym zakresie ze szlaków przetartych przez dwudziestowieczne totalitaryzmy: CBA - policja polityczna, IPN - policja historyczna, ABW - tajna policja wewnętrzna. Oczywiście należy mówić o zakłamaniu, bo nazwy tych instytucji wskazują na ich zupełnie inny charakter, ale moim zdaniem jest nieporozumieniem oczekiwać od IPN-u aby był naukowo obiektywny czy rzetelny. Jedyna sensowna rzecz jaką można zrobić z IPN-em to go zlikwidować. Nie dlatego, że był PiSowską policją historyczną, ale dlatego, że już nie jest potrzebny. To była przystawka partii sprawującej władzę. Ta partia już władzy nie sprawuje, rachunek jest zatem prosty.
        • 1stanczyk "To była przystawka partii sprawującej władzę." 12.01.11, 01:23
          "To była przystawka partii sprawującej władzę."
          Gówno prawda
          IPN powstał na mocy ustawy wspólnie przegłosowanej przez PO i PiS w pierwszych miesiącach władzy PiS-u.
          Był częścią przedwyborczego wspólnego programu koalicji PO i PiS-u

          Twoje bezczelne kłamstwa świadczą jedynie o propagandowym charakterze Twojej "politycznej ramówki" jednoznacznie określającej nie tyle Twoje poglądy, bo te pewnie zmieniasz jak rękawiczki, co szczęśliwie przebrzmiałą uprzywilejowaną klanowa przynależność z czasów PRL-u która nareszcie po dwudziestu latach zaczyna wychodzić na światło dzienne co wzbudza klanowe obawy o przyszłość.

          Stad ta nienawiść do IPN-u.

          Re: Czy IPN może być zbawiony?
          • quant34 Re: "To była przystawka partii sprawującej władzę 12.01.11, 05:06
            1stanczyk napisał:

            > "To była przystawka partii sprawującej władzę."
            > Gówno prawda
            > IPN powstał na mocy ustawy wspólnie przegłosowanej przez PO i PiS w pierwszych
            > miesiącach władzy PiS-u.
            > Był częścią przedwyborczego wspólnego programu koalicji PO i PiS-u

            Częścią wspólnego planu PO i PiS było powołanie instytucji takiej, jak się ją opisuje oficjalnie, a nie takiej, jaką faktycznie była. Plan koalicji Po-PiS umarł zanim IPN okrzepł w swoim faktycznym kształcie, a kiedy okrzepł, był już czysto PiSowskim narzędziem realizacji celów politycznych.

            > Twoje bezczelne kłamstwa świadczą jedynie o propagandowym charakterze Twojej
            > "politycznej ramówki"

            Nie wiedziałem, że posiadam "polityczną ramówkę" (cokolwiek to znaczy). To może mi jeszcze wyjaśnisz geniuszu na czym owa "ramówka" polega? :)

            > nie tyle Twoje poglądy, bo te
            > pewnie zmieniasz jak rękawiczki, co szczęśliwie przebrzmiałą uprzywilejowaną kla
            > nowa przynależność z czasów PRL-u która nareszcie po dwudziestu latach zaczyna
            > wychodzić na światło dzienne co wzbudza klanowe obawy o przyszłość.

            Och nie, poglądów nie zmieniam. Od zawsze idiotów uważam za idiotów :) "Przebrzmiała uprzywilejowana przynależność z czasów PRL". O rany, ależ delicje! Zupełnie jakbym był na wiecu PiSu. A może Ty po prostu nie załapałeś, że już nie stoisz z krzyżem pod Pałacem, tylko piszesz na forum? ;) Dla Twojej informacji, mój Ty bojowniku, byłem dzieckiem gdy upadał PRL. Ale oczywiście dla ajatollahów muszę być byłym SB-kiem skoro nie wchodzę w odbyt Twojemu bogu Jarosławowi. Dla Ciebie skarbie mogę być nawet stalinowskim oprawcą. Na zdrowie :)

            > Stad ta nienawiść do IPN-u.

            IPN nie wzbudza żadnych moich uczuć, tym bardziej nienawiści. Po prostu mam na jego temat krytyczne poglądy. Nie mierz innych swoją miarą. To, że Ty znasz tylko dwa uczucia: bezgraniczne uwielbienie dla wszystkiego co PiSowskie i bezgraniczna nienawiść do wszystkiego, co nie-PiSowskie, nie oznacza, że każdy ma tak zniszczoną psychikę. Zdrowia życzę.
            • 1stanczyk "bezgraniczne uwielbienie dla wszystkiego co PiSow 14.01.11, 01:20
              "bezgraniczne uwielbienie dla wszystkiego co Pisowskie"

              Szufladkowanie, przyklejanie takiej czy innej mordy to są typowe znamiona przynależności do naszego, wyrosłego z PRL-owskiego szmatławego awansu społecznego, półświatka półinteligencji dla którego, od lat niedorównaną referencją, jest GW wespół z co niedzielną nauką z ambony.

              Piaskownicowe odszczekiwanie należy rowniez do szerokiego arsenału jakim posługuje się to pajacujące od dwudziestu lat w naszym kraju postokrągłostołowe badziewie.

              Re: "To była przystawka partii sprawującej władzę
      • 1stanczyk "Dlatego nie rozumieją, ze to cale społeczeństwo b 12.01.11, 01:03
        "Dlatego nie rozumieją, ze to cale społeczeństwo było uwikłane w ten totalitarny system."

        To jest bydlęco kłamliwa teza, którą od dawna posługują się liczne karierowiczowskie sprzedajne mendy by usprawiedliwić nie tylko zresztą własną aktywną działalność polityczną i zaangażowanie po stronie "dyktatury proletariatu" będącej niczym innym jak tylko narzędziem moskiewskiego namiestnictwa w naszym kraju.

        Narzędziem narzuconym krwawym powojennym stalinowskim terrorem popieranym przez licznie dzisiaj nagradzane szmatławe autorytety.
        To jest ta Michnikowska manipulatorska schizofrenia honorowania oprawców i ich ofiar jednocześnie.

        Kłamliwa jest rowniez Twoja teza obecnie medialnie "obowiązująca" jakoby Michnik, (i nie tylko) występował, przeciwko systemowi.
        Występował przeciwko "wypaczeniom" systemu, dzielnie walczył i siedział w imię "socjalizmu z ludzka twarzą" (oczywiście u boku Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich)
        Teściami Prezydenta Komorowskiego byli awansujący do 1968 roku średniej rangi pracownicy UB i SB.

        To musiała być chyba "rodzinna walka".

        Re: Czy IPN może być zbawiony?
        • quant34 Re: "Dlatego nie rozumieją, ze to cale społeczeńs 12.01.11, 05:12
          1stanczyk napisał:

          > To jest bydlęco kłamliwa teza

          "Bydlęcy" to jest poziom Twojej kultury. Ale żaden oszołom nigdy nie zrozumie, że braku argumentów nie da się zastąpić chamstwem. Smutne jest jedynie to, że choćby na 1000 normalnych, myślących i kulturalnych ludzi, znalazł się tylko jeden 1stazczyk, to i tak będzie w stanie narobić tyle syfu, że całe forum tonie z łajnie.
          • 1stanczyk "Bydlęcy" to jest poziom Twojej kultury. 14.01.11, 01:07
            "Bydlęcy" to jest poziom Twojej kultury.

            I taki pozostanie wobec tych Twoich "1000 normalnych, myślących, kulturalnych ludzi", którzy dzisiaj własną szmatławą karierowiczowską sprzedajnością z czasów PRL-u urągają tym licznym, którzy za swój życiowy wybór byli latami odsuwani na boczny tor w imię obowiązującej nomenklatury PZPR-owskiego (jak się od dwudziestu lat okazało) złodziejskiego szamba.

            Jest na miarę tego PRL-owskiego sprzedajnego scierwa, które dzisiaj, za pomocą prostackich argumentów, jakoby wszyscy byli jak oni, ośmiela przyrównywać, stworzony na potrzeby własne wizerunek "normalnych, myślących, kulturalnych ludzi" do tych, co za swoje wybory w kraju zapłacili swoim pracowitym i skromnym życiem byleby tylko z dala od nomenklaturowego rynsztokowego gówna, któremu niestety gruba kreska Mazowieckiego pozwoliła, by rozlewało się dalej dumnie na cały kraj wydzielając swój szabrowniczy i medialny fetor.

            Re: "Dlatego nie rozumieją, ze to cale społeczeńs
            • prawie_bezrobotny Re: "Bydlęcy" to jest poziom Twojej kultury. 14.01.11, 19:51
              Do 1Stańczyka.
              Tak się składa, że dobrze pamiętam tamte czasy. Było wiele zbrodni, lecz normalni ludzie bronili się przed biedą i nieszczęściem tak jak teraz, jak zawsze i wszędzie, czyli umiarkowanym oporem przeciwko opresyjnej władzy (wiedzieliśmy swoje i wymigiwaliśmy się od nadmiernie uciążliwych świadczeń, z wykorzystywaniem okazji do redystrybucji "dobra narodowego"), przy jednoczesnej umiarkowanej kolaboracji z reżimem (przykładem nauczyciele przedwojennej formacji, którzy reżyserowali akademie ku czci Armii Czerwonej, Rewolucji Październikowej itp. Jednocześnie jednak uczyli nas patriotyzmu na Dziadach itd.+
              Jeżeli dla ciebie był to rynsztok, a nawet szambo, to masz gó...ane pojęcie o tamtych czasach. Może się nawet usmarowałeś nieźle i do dzisiaj ci śmierdzi?
              • 1stanczyk Re: "Bydlęcy" to jest poziom Twojej kultury. 17.01.11, 18:58
                I z tego powodu o którym tak ładnie pisze raz uwolnieni z moskiewskiej smyczy rzucili się nie do mozolnej i pracowitej naprawy tego co było w PRL-u złe, ale jak zgłodniałe żarłoczne hieny do zgodnego i powszechnego, z wykorzystaniem pozycji zdobytych "umiarkowanym oporem przeciwko opresyjnej władzy" rabowania tego co się dało.

                Przez dwadzieścia lat nie było wśród nich, wśród PZPR-owskiego nomenklaturowego szabrowniczego szamba żadnego, nie mówiąc już o wyłonionej politycznej reprezentacji, który/która przeciwstawiłaby się publicznie temu złodziejskiemu pędowi odmóżdżonego PZPR-owskiego bydła od takiego czy innego (masowej korupcji, fingowanych przetargów, przepłacanych wyroków) okradania własnego państwa, własnych dzieci i wnuków.
    • m-kow Czy IPN może być zbawiony? 11.01.11, 23:46
      Nooooooo, teraz jak już wiemy ile jest wart dorobek instytutu, to nic tylko zgodnie z wolą nadredaktora należy go rozwiązać natychmiast... Młodszi w GW to się jednak starają...

      ---
      "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
    • sakral kadry partyjne dla Kaczyńskiego z IPN 12.01.11, 05:16
      Komitet Centralny PZPR miał swoją Wyższą Szkołę Nauk Społecznych.

      Rada Polityczna PiS na Instytut Pamięci Narodowej.

      Jarosław Kaczyński uważa,że zawodowi rewolucjoniści
      są najważniejsi w budowie rozwiniętego
      Katolickiego Państwa Narodu Polskiego.

      i pan prezes ma słuszną rację !!!
    • logiks Czy IPN może być zbawiony? 12.01.11, 08:25
      jeśli IPN jest tak mało znaczącą instytucją,dlaczego pan Michnik z grupą osób szperał w dokumentach na początku 90 lat przez kilka miesiący,nie mówiąc że marnuje czas swój i poodatnika pieniądze,my wiemy i oni wiedzą,nie łowmy rybek jak trzeba wodę mącić
    • asraz Czy IPN może być zbawiony? 12.01.11, 08:28

      N I E.
      To badziewie może być tylko potępione na wieki.
      • asso1 Re: Czy IPN może być zbawiony? 14.01.11, 23:19
        A czy ktoś może mi wyjaśnić, po co w IPN, instytucji z założenia badawczej, funkcjonyją prokuratorzy? Czy to są lepsi prokuratorzy od tych 'normalnych" ? Czy ten fakt nie kompromituje i demaskuje samego założenia PISu ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka