Dodaj do ulubionych

Pierwsza dopięta reforma PO

07.02.11, 02:23
+1 Donald
Obserwuj wątek
    • d_jak_zupa więcej niż zero... 07.02.11, 05:37
      Pobieżnie popatrzyłam na działalność naukową Dr Leszczyńskiego i rozumiem że gdyby zarabiał cztery razy więcej jako 1/2 historyka w PAN to by miał 4 razy więcej cytowań?

      Problem w tym że 4x0 to nadal zero, więc może zanim nastąpi zasłużona podwyżka oczekujmy od kadry naukowej choć po jednym poważnym cytowaniu z każdej publikacji.

      A reforme popieram, powinna iść jeszcze dalej niezależnie od tego co sadzą zasiedziali luminarze polskiej nauki. Czym większy opór ludzi, którzy prawie nic nie znaczą w światowym obiegu, tym bardziej słuszna reforma.
      • adamp_314 Re: więcej niż zero... 07.02.11, 06:04
        Sprowokowałaś mnie by też "pobieżnie" zerknąć na cytowania autora tekstu. Web of Science podaje ich 14. Scholar Google podaje ich 6. Ciekawe z jakich narzędzi korzystałaś? Żeby znaleźć trzeba umieć szukać.
        • d_jak_zupa Re: więcej niż zero... 07.02.11, 17:54
          Nie będę się kłóciła, ale w Web of Science arts and humanities and Social Science index pod Leszczynski A są trzy pozycje wszystkie Agnieszki Leszczyński.

          Google scholar jak sie poszuka ma dwie pozycje i kilka cytowan. Jakieś listy po prostu i coś o Władysławie IV. Nie jest tego wiele, a raczej mało. Jest to raczej wynik tego że polska humanistyka, a szczególnie historia to dno. Ale Pan Leszczyński i tak jest niezły na tym tle.

          Komentarz o zero był raczej żartobliwą przenośnią, nie odnosił się już do Pana Leszczyńskiego, nie miałam zamiaru go urazić. Chodziło o powiedzenie, że zanim nastąpią podwyżki trzeba popatrzeć jakiego kalibru naukowcy je dostaną. Wielu już nic nie wyprodukuję niezależnie od tego ile bedą zarabiali.
          • ajent.007 Re: więcej niż zero... 07.02.11, 18:17
            Na PoP jest pod "Agnieszka Leszczyńska" tylko jedna niecytowana pozycja p.t. "Back matter" i oczywiscie h=0. Pod ""Agnieszka Leszczynska" jest zas 8-9 pozycji, 1 cytowanie i h=1.
            lech.keller@gmail.com
    • adamp_314 Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 05:47
      "skończy się era bezpiecznych, dożywotnich etatów w nauce" ale na najlepszych amerykańskich uczelniach stanowiska profesorskie są jednak dożywotnie. U nas za to czci się "prawa nabyte": magister zatrudniony w 1989 roku może ma bezpieczną posadę do emerytury a doktor zatrudniony w 1999 wylatuje gdy nie zrobi w terminie habilitacji.

      "Reforma nie załatwiła bowiem jednego z najważniejszych problemów polskiej nauki - i polskich naukowców - którym są niskie pensje" - tu warto przypomnieć, że przeciętny amerykański profesor za dwuletnią pensję może sobie kupić domek jednorodzinny. Stąd ta słynna mobilność amerykańskich uczonych. Bez zmiany relacji zarobków do kosztów utrzymania możemy o niej tylko pomarzyć.
      • kagan.blox Re: Pierwsza dopięta reforma PO??? 07.02.11, 14:24
        Na najlepszych amerykańskich uczelniach stanowiska profesorskie NIE są dożywotnie. Tzw. tenure wcale nie oznacza, ze ma sie zapewniona posade az do emerytury '& beyond'...
    • bolekzaja Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 05:56
      a co na to pi - nie oprotestuje tego , jeżeli tego nie zrobi, to rzeczywiście jarek jest chory- i niech tak zostanie
    • landaverde Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 07:26
      WOW! No to rychło w czas, akurat w roku wyborczym partia rządząca dopięła swoją pierwszą reformę! Pomijam już rezultaty tej reformy, bo na nie przyjdzie nam wszak poczekać, ale przy takim tempie, jedna reforma na kadencję, może należałoby się zastanowić nad inna reformą - puścić cały ten cyrk na zieloną trawkę. Sama oszczedność wydatków na pensje i koszty działalności tej zgrai nierobów, o ile zostaną w kieszeni podatnika, sprawi, że nie tylko naukowcom, ale nam wszystkim się finansowo poprawi.
      • koloratura1 Może lepiej ogranicz się do machania łopatą... 07.02.11, 10:14
        landaverde napisał:

        > może należałoby
        > się zastanowić nad inna reformą - puścić cały ten cyrk na zieloną trawkę. Sama
        > oszczędność wydatków na pensje i koszty działalności tej zgrai nierobów, o ile
        > zostaną w kieszeni podatnika,

        Zwłaszcza tego, od machania łopatą.
        Przecież on stanowi - jak by nie było - sól ziemi.

        > sprawi, że nie tylko naukowcom,
        > ale nam wszystkim [tym od łopaty, prawda?]
        > się finansowo poprawi.

        Zaraz, zraz; przecież chwilę wcześniej piszesz coś o oszczędności "wydatków na pensje i koszty działalności tej zgrai nierobów", to co ma im (naukowcom) się poprawiać?
        • landaverde Re: Może lepiej ogranicz się do machania łopatą.. 07.02.11, 10:39
          koloratura1 napisała:

          > Zaraz, zraz; przecież chwilę wcześniej piszesz coś o oszczędności "wydatków na pensje i koszty
          > działalności tej zgrai nierobów", to co ma im (naukowcom) się p oprawiać?

          Pisałem wszak o partii rządzącej. Wysil się i czytaj ze zrozumieniem - to co jest napisane, a nie co ci się wydaje.
          • koloratura1 Re: Może lepiej ogranicz się do machania łopatą.. 08.02.11, 09:13
            landaverde napisał:

            > koloratura1 napisała:
            >
            > > Zaraz, zraz; przecież chwilę wcześniej piszesz coś o oszczędności "wydatk
            > ów na pensje i koszty
            > > działalności tej zgrai nierobów", to co ma im (naukowcom) się p oprawiać?
            >
            > Pisałem wszak o partii rządzącej. Wysil się i czytaj ze zrozumieniem

            To napisz jasno, albo - jak już Ci wcześniej miłosiernie doradzałam - ogranicz się do łopaty....


            • landaverde Odszczekałaś się? No i? Dumna jesteś z siebie? 08.02.11, 11:03
              "Niedawno rząd premiera Tuska obchodził dwulecie swego istnienia i pan premier z tego tytułu strasznie się nadymał, czego to nie zrobił i w ogóle. Warto zatem przypomnieć, że wśród dokonań tego rządu na pierwszym miejscu, niczym perła w koronie, powinno figurować powiększenie długu publicznego o około 130 miliardów złotych, w następstwie czego dług publiczny w dniu 6 grudnia o godzinie 11.57 wynosił 681 904 450 700 złotych, powiększając się z szybkością co najmniej 1500 złotych na sekundę. Ta kwota oczywiście nie uwzględnia sztuczek z kreatywną księgowością, uprawianą przez pana ministra Rostowskiego, więc tak naprawdę może być jeszcze większa, ale niech będzie, że wynosi tylko tyle. (...)

              Gdybyśmy 130 miliardów złotych przeliczyli na złoto według notowań z 4 grudnia, uzyskalibyśmy 1250 ton złota. Z takiej ilości złota moglibyśmy odlać co najmniej 8, a może nawet aż 10 tysięcy posągów, poczynając od pana prezydenta z wszystkimi ministrami stanu z Kancelarii, pana premiera Tuska, wszystkich ministrów i wiceministrów jego rządu, posłów i senatorów, na nawet wojewodów – i to naturalnej wielkości! A przecież to zaledwie 2 lata rządów pana premiera Donalda Tuska, który w kwestii długu publicznego na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. W tej sytuacji widać wyraźnie, że znacznie taniej by nas wszystkich kosztowało, gdybyśmy sporządzali sobie tych wszystkich mężyków stanu ze złota – i kto chce, niech im się kłania, pali przed nimi kadzidła i w ogóle – jak to przed bałwanami, które mają w dodatku tę nieocenioną zaletę, że żadnych długów zaciągnąć już nie mogą! Więc jeden, dajmy na to, otaczałby kultem posąg posła Palikota, inny – bałwana pana wicemarszałka Niesiołowskiego, ktoś jeszcze – figurę pobożnego posła Jarosława Gowina – a przecież są jeszcze politycy opozycyjni, którzy też mają swoich żarliwych wyznawców.

              (...) Bo jak ktoś woli, to można by przeliczyć te 130 miliardów długu publicznego, w jakim zdążył dodatkowo pogrążyć nas pan premier Tusk, na przykład na autostrady. Za te 130 miliardów złotych, o jakie powiększył się przez ostatnie 2 lata polski dług publiczny, można by wybudować od podstaw około 6 tysięcy kilometrów autostrad! No i gdzie one są? Nie widać."

              Źródło: Na wagę złota…

              Zrozumiałaś, czy ci narysować?
              • nowe.konto.kagana Re: Odszczekałaś się? No i? Dumna jesteś z siebie 08.02.11, 12:29
                To do mnie? A gdzie ja tu chwalilem rzady PO i konkretnie Tuska?
                Poza tym, to dlug publiczny nie jest wcale 'sam w sobie zly', zle jest tylko wtedy, gdy jest on przejadany, tak jak to sie teraz dzieje w Polsce...
                lech.keller@gmail.com
                • koloratura1 Re: Odszczekałaś się? No i? Dumna jesteś z siebie 09.02.11, 09:19
                  nowe.konto.kagana napisał:

                  > To do mnie?...

                  Zdaje się, że do mnie...
                  Tyle, że na tak kretyńskie pytanie odpowiedzieć nie potrafię...
                  • zbereznynick Re: Odszczekałaś się? No i? Dumna jesteś z siebie 09.02.11, 13:25
                    Samas kretynka (cretinosa, nie mylic z Kretikosa) i tyle...
                    koloratura1 napisała: ...na tak kretyńskie pytanie odpowiedzieć nie potrafię...
                    Kagan (lech.keller@gmail.com)
                    • koloratura1 Re: Odszczekałaś się? No i? Dumna jesteś z siebie 09.02.11, 16:11
                      zbereznynick napisał:

                      > Samas kretynka (cretinosa, nie mylic z Kretikosa) i tyle...
                      > koloratura1 napisała: ...na tak kretyńskie pytanie odpowiedzieć nie potrafię...

                      A Ty, potrafisz cokolwiek, oprócz chlapania chamstwem?
                      • nicknr001 Re: Odszczekałaś się? No i? Dumna jesteś z siebie 09.02.11, 17:32
                        ???
            • nowe.konto.kagana Re: Może lepiej ogranicz się do machania łopatą? 08.02.11, 12:39
              Prawdą jest zaś, iż
              Primo: Sytuacja w polskiej nauce jest dziś bardzo zła i samo podniesienie nakładów finansowych na szkolnictwo wyższe nie spowoduje jej uzdrowienia, a tylko spowoduje dalsze i większe marnotrawstwo środków na nią przeznaczanych.
              Secundo: Należy więc ograniczyć finansowanie nauki z budżetu, ze względu na skandalicznie wręcz niską efektywność wykorzystania funduszy przeznaczonych w budżecie państwa na naukę i szkolnictwo wyższe. Pomogłoby to zmniejszyć deficyt budżetu a więc i dług publiczny oraz uaktywnić naukowców i zbliżyć ich do praktyki, gdyż zostali by oni w ten sposób zmuszeni do szukania funduszy w sektorze prywatnym a więc też i do przekierunkowania swych badań w stronę oczekiwań społecznych.
              Tertio: Tak więc ponieważ obecna sytuacja w polskiej nauce i polskim szkolnictwie wyższym jest wręcz tragiczna, to przede wszystkim potrzebujemy jej prawdziwej reformy (w tym zniesienia habilitacji, belwederskiej profesury i konieczności nostryfikowania w Polsce doktoratów z czołowych uniwersytetów świata), a później dopiero będzie mieć sens zwiększenie funduszy przeznaczonych na nią. Inaczej bowiem zostaną one zmarnowane przez obecna polska profesurę, która, z nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regule, potrafi za granica porozumieć się bez tłumacza tylko w słowackim Rużomberku.
              lech.keller@gmail.com
              • koloratura1 Re: Może lepiej ogranicz się do machania łopatą? 09.02.11, 16:17
                nowe.konto.kagana napisał:

                > Prawdą jest zaś, iż (...)

                Trudno się z Tobą nie zgodzić.

                Trochę mi się to kojarzy z domaganiem się wzrostu nakładów na istniejącą służbę zdrowia: i tu i tu wszystko utonie w worze bez dna.



                • nicknr001 Re: Może lepiej ogranicz się do machania łopatą? 09.02.11, 17:31
                  Oczywiscie. I ciekawe, ze za PiSanie prawdy o POlskim szkolnictwie wyzszym i POlskiej nauce, (oraz za moj filosemityzm i antysyjonizm) jestem wciaz banowany przez adminow tego forum...
                  Pozdr.
                  Kagan (lech.keller@gmail.com)
                  koloratura1 napisała: Trudno się z Tobą nie zgodzić. Trochę mi się to kojarzy z domaganiem się wzrostu nakładów na istniejącą służbę zdrowia: i tu i tu wszystko utonie w worze bez dna.
    • jurber1 Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 09:27
      Ta reforma była możliwa - jak kilka wcześniejszych - bo nie ma prezydenta który jeszcze przed powołaniem rzadu straszył Tuska: "ja Ci będę wszystko wetował !"
      • landaverde Re: Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 09:39
        Już prawie rok minął od śmierci poprzedniego prezydenta, a poza tym każde prezydenckie weto koalicja PO-PSL mogła spokojnie odrzucić.
        • koloratura1 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 10:19
          landaverde napisał:

          > Już prawie rok minął od śmierci poprzedniego prezydenta,

          Tylko rok

          > a poza tym każde prezydenckie
          > weto koalicja PO-PSL mogła spokojnie odrzucić.

          Nieprawda.
          Do tego potrzeba było więcej głosów niż ma koalicja.

          • landaverde Re: Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 10:46
            Poważnie? A o ile więcej?

            Swego czasu UPR udało się pomyślnie przeforsować uchwałę o lustracji, mając w Sejmie 3 (słownie: trzech) posłów. Takie zasłanianie się argumentem, że "usiądziemy na rękach i nie będziemy robić nic, bo zły prezydent i tak nam to zawetuje", świadczy jedynie o tym PO to banda patałachów. No sami to przyznają. Ty też.
            • koloratura1 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 08.02.11, 09:20
              landaverde napisał:

              > Poważnie? A o ile więcej?

              Sprawdź, np., w Regulaminie Sejmu.

              > Takie zasłanianie się argumentem, że "
              > usiądziemy na rękach i nie będziemy robić nic, bo zły prezydent i tak nam to za
              > wetuje", świadczy jedynie o tym PO to banda patałachów. No sami to przyznają. Ty też.

              Wybacz, a gdzie ja przyznałam, że jestem członkiem(?) bandy patałachów?
              • landaverde Re: Pierwsza dopięta reforma PO 08.02.11, 11:07
                Ty rzeczywiście masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

                Szczerze mówiąc, nie współczuję.
                • koloratura1 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 10.02.11, 11:28
                  landaverde napisał:

                  > Ty rzeczywiście masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
                  >
                  > Szczerze mówiąc, nie współczuję.

                  Bóg Ci zapłać, ale - zbytek łaski...


                  >
                  • nicknr001 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 10.02.11, 16:25
                    A dajcie sobie spokoj koloratura i landaverde z tymi pyskowkami na publicznym forum!
          • landaverde Re: Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 10:58
            koloratura1 napisała:

            > > Już prawie rok minął od śmierci poprzedniego prezydenta,
            >
            > Tylko rok

            Ty tak poważnie, czy tylko dla jaj? Serio używasz tak cienkiego argumentu? Najpierw pierwsze sto dni rządu Tuska, potem dwiesie dni spokoju Komorowskiego. Czy oni planowali kiedykolwiek mieć jakiś okres rzeczywistej pracy? No a przecież przez ten rok powinni załatwić wszystkie reformy rzekomo blokowane przez LK! (Na marginesie - ile ustaw LK im rzeczywiście zablokował? Wystarczy palców jednej ręki?) Przez dwa lata z górą mieli przecież czas wszystko zaplanować, nieprawdaż? Rozumiem, że wszystko wisiało na haku pzrez złego Kaczyńskiega, ale gotowe do odpalenia? No i?
            No a gdzie te ustawy, których pełne szuflady miał sławetny "gabinet cieni"? Widział je ktoś? Nie przypominam sobie.
            • koloratura1 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 08.02.11, 09:22
              landaverde napisał:

              > koloratura1 napisała:
              >
              > > > Już prawie rok minął od śmierci poprzedniego prezydenta,
              > >
              > > Tylko rok
              >
              > Ty tak poważnie, czy tylko dla jaj?

              Jak najbardziej poważnie.
              • landaverde Re: Pierwsza dopięta reforma PO 08.02.11, 11:05
                Do reszty się, rozumiem, nie odniesiesz. Za trudne.
                • koloratura1 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 09.02.11, 09:21
                  landaverde napisał:

                  > Do reszty się, rozumiem, nie odniesiesz. Za trudne.

                  Nie.
                  Za głupie.
                  • zbereznynick Re: Pierwsza dopięta reforma PO 09.02.11, 13:23
                    Prosze bez zwycieczek osobistych!
                    • koloratura1 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 10.02.11, 11:32
                      zbereznynick napisał:

                      > Prosze bez zwycieczek osobistych!

                      W zasadzie - masz rację.
                      Zwykle tego nie robię...

                      • nicknr001 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 10.02.11, 16:26
                        OK!
              • nowe.konto.kagana Re: Pierwsza dopięta reforma PO 08.02.11, 12:30
                Co ma glupota ex prezydenta do tematu tego watku?
        • 2_mirabelka40 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 12:37
          Pakiet kilku ustaw zdrowotnych leży w podkomisji zdrowia już trzy miesiące. A to dopiero podkomisja. W tych ustawach jest dużo rzeczy z poprzedniego pakietu, który odrzucił Prezydent Kaczyński. Jeśli ktoś mysli, że przez takie leżenie ustawy będą bez wad to się grubo myli.
          Ustawa o szkolnictwie wyższym przyszła do konsultacji, na uczelnie chyba trzy lata temu. Na okrągło były mielone te same tematy. Na ostatnią chwilę jeszcze wprowadzano poprawki, bo "środowisko" ciągle lobbowało. Nie to żebym była przeciwko zmianom na uczelniach ale tak to w praktyce wygląda, ten cały korowód legislacyjny.
          • ande77 Re: 07.02.11, 14:48
            Jeśli to taki sam sukces jak 6 latki w szkole od 2012 (pamietam jak było w Krakowie- statystycznie na dostosowanie w pierwszym roku każda szkoła dostała 6.000zl) to trzeba się przygotować na edukacyjny armagedon...
            Jeszcze 2 czy 3 takie "dopięte reformy" i Mad Max to będzie tutaj a nie "zielona wyspa"
            • ajent.007 Re: 07.02.11, 15:48
              Jak to napisal prof. zw. dr hab. dalatata w swym BLOGU:
              (...) jeszcze nigdy w historii Polski nie mieliśmy aż tylu studentów. To jest nasz olbrzymi sukces, gdyż np. w roku 1938 mieliśmy w Polsce (przy zbliżonej ludności) mniej niż 50 tysięcy studentów, a dziś mamy ich prawie 2 miliony ( w roku akademickim 2008/2009 mieliśmy dokładnie 1.927.762 studentów i 32.494 doktorantów). W latach 1936-1937 nadano zaledwie 26 tytułów doktora (w tym tylko 2 czyli niecałe 8% - kobietom), a w samym tylko roku 2008 nadano doktoraty aż 5427 osobom, w tym aż 2719 (nieco ponad 50%) – kobietom, zaś 941 osób otrzymało w tymże roku habilitacje a 369 tytuły profesorskie.
          • nicknr001 Re: Pierwsza dopięta reforma PO??? 09.02.11, 19:03
            Tak to jest, jak sie pyta dyrektorow PGRow na temat, czy a zamknieciem owych PGRow. Wiadomo, co powiedza...
    • art.gal Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 10:07
      Artykuł jest nierzetelny - wystarczyło przeczytac protokół z otwartego posiedzenia Komisji Edukacji...

      Szkoda, że autor nie wspomina o LIKWIDACJI URLOPOW HABILITACYJNYCH. O tym pani Minister sie ani zająkneła - powtarzając jak w "Kingsajzie": "Kocham i popieram młodziez"!

      No i żadnego bata dla profesores, co od lat czytaja ten sam wykład z pozółkej kartki - w mysl ustawy, adiunkt ma być oceniany co 4 lata, a profesor -co dwa! Przepraszam - "z jakiej paki"?
      • art.gal Re: Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 10:12
        Odwrotnie - adiunkt co 2 lata, profesor co 4.
    • danuta49 Dopieta-może, zobaczymy;-)Ale czy efektywna???;-) 07.02.11, 10:20
      Zmienia się łatwo, zmienia na dobre-trudno..
      • blogakt Re: Dopieta-może, zobaczymy;-)Ale czy efektywna?? 07.02.11, 10:35
        Ta reforma to listek figowy który ma odwrócić naszą uwagę chociaż na chwilę od bieżących problemów. Niby dobry ruch, ale zastanawiam się czy lepiej żeby studiowało 100 zdolnych studentów na 2 -3 kierunkach, którzy będą dobrze wykształconą interdyscyplinarna kadrą specjalistów, czy żeby studiowali "sobie" wszyscy a dyplomy były produkowane jak w fabryce.
    • ubik_2008 Słodzenie przy pomocy samego mieszania herbaty 07.02.11, 10:53
      Niestety co podstawowe, nakłady na naukę nie wzrosły i są nadal na skalę europejską żenujące. A Leszczyński musi tak pisać, aby nie pozostać na etacie w PAN, prawda Panie Adamie? Z danych PAN wynika, że w 2009 r. nakłady na badania i rozwój w Polsce wyniosły zaledwie 0,64 proc. PKB.
      W Hiszpanii było to 1,35 proc. PKB, w Czechach - 1,47 proc. PKB, w Portugalii - 1,51 proc. PKB, w Słowacji - 1,66 proc. PKB, zaś we Francji - 2,02 proc. PKB. W tym roku nakłady na naukę wzrosły zaledwie o 4,4%, czyli nic. Reforma polega na mieszaniu herbaty łyżeczką bez dosypania cukru. Od tego herbata nie będzie słodsza!!!
      • rraleighh Re: Słodzenie przy pomocy samego mieszania herbat 07.02.11, 12:47
        Dokladnie tak, rzad chce kupic dobra nauke bardzo tanio i ignoruje fakt, ze to jest biznes jak kazdy inny, to znaczy dobra nauke maja te kraje, ktore sa gotowe za to placic i niestety chyba nie ma od tego wyjatku. W Polsce, o ile sie nie myle, nie ma duzych innowacyjnych firm, ktore prowadzilyby powazne badania naukowe i jesli rzad rachuje na to, ze kiedys takich firm nasz kraj sie dorobi, to musi wydawac nieco wiecej, niz 9.5 mld zlotych, ktore wystarcza na dryfowanie polskiej nauki bez powaznych szans na sukces.

        Ja nie upieram sie, ze trzeba wydawac na dyscypline X czy Y, ale na cos trzeba byloby wydawac, zeby miec efekty. Bardzo mozliwe, ze wlasciwy program dla tego kraju to wspieranie jednej czy dwoch dyscyplin, ale trzeba byloby sie na to zdecydowac i promowac owe dyscypliny i starac sie "kupic" utalentowanych ludzi, ktorzy mogliby cos wniesc do badan w danej dziedzinie. Przez "kupienie" mam na mysli brak komina na pensje profesorskie, tak zeby moc tu sprowadzic Amerykanow czy Francuzow, czy chociazby Polakow ktorzy pracuja za granica, bo teraz nie ma to szans, przy pomocy europieniedzy zapraszamy utalentowanych gosci na kilka miesiecy, ale to by bylo na tyle.
        • kontakt-gw Re: Słodzenie przy pomocy samego mieszania herbat 07.02.11, 13:15
          Dokladnie tak, rzad chce kupic dobra nauke bardzo tanio

          A moze warto miec najpierw dobre szkolnictwo wyzsze?
          Cos mi sie zdaje, ze oceniajac po statystycznym poziomie "naukowym" ostatnich doktoratow i habilitacji nie bardzo jest co kupowac na rynku polskim. :-(
      • kagan.blox Słodzenie przy pomocy samego mieszania? 07.02.11, 14:27
        I tak sa one za duze, skoro efekty ich sa praktycznie zerowe. W obecnej sytuacji nie ma wiec sensu wydawania pieniedzy podatnikow na nauke i szkolnictwo wyzsze, jesli sie na poczatek nie zmieni kadry profesorskej, ktora majac wiedze i nawyki z lat PRLu nie jest w stanie racjonalnie wydawac pieniedzy podatnikow!
        lech.keller@gmail.com
    • zew_atlantyku Tak jest, to sukces bez przecedensu 07.02.11, 11:04
      za rok pierwszy Nobel.

      A za panstwowe pieniadze z pewnoscia dalej beda cyckac to biedne panstwo "profesorowie", by wymienic tak ad hoc Srode niejaka czy Majcherek z szacownego Krakowa.

      I dalej bedzie dalej by robic, by nic nie robic i dotrwac do emerytury, ale wychowywac spolecznosc ciemnogrodzka, oczywiscie, jak najbardziej, taka on biedna ciemna jest przeciez z definicji
      ---
      afrykaweuropie.net/2011/01/14/profesor/
    • kagan.blox Pesudo-reforma PO 07.02.11, 14:15
      Zostaja na przyklad:
      1. Habilitacje.
      2. Belwederska profesura.
      3. Wymog nostryfikacji doktoratow z Oxbridge, Harvadu, MIT i reszty czolowych wyzszych uczelni swiata.
      4. Wieloetatowosc, czyli skandalicznie niska jakosc edukacji.
      5. Niekompetentni rektorzy wybierani przez rownie niekompetenta, szczegolnie jesli chodzi o zarzadzanie wyzsza uczelnia, profesure.
      6. Rodzinne katedry i instytuty, czyli tzw. prorodzina polityka zatrudniania w sektorze nauki i szkolnictwa wyzszego.
      7. Wsobny chow naukowcow czyli model kariery akademickiej typu "od magistra do rektora na tej samej uczelni".
      8. Nieracjonalny podzial funduszy przeznaczony na nauke a szczegplnie na szkolnictwo wyzsze - glownie na podstawie ilosci studentow, a nie jakosci ich edukacji.
      9. Fikcyjne, ustawiane konkursy na stanowiska naukowo-dydaktyczne.
      10. Nauczanie i publikowanie glownie po polsku, co marginalizuje polska nauke i polskie wyzsze uczelnie, a wiec skazuje je na upadek.
      Itp. Itd.
      To wiec NIE jest zadna reforma, to tylko jej pozory...

      Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
      Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
      Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
      www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
      lech.kelller@gmail.com
    • ajent.007 Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 14:40
      Polska nauka i polskie szkolnictwo wyższe są dziś w stanie głębokiego kryzysu – patrz np. Thieme ('Szkolnictwo wyższe. Wyzwania XXI wieku. Polska – Europa - USA'
      Warszawa: Difin S.A.,2009) oraz ekspertyzy OECD (2007) i Banku Światowego (2004). Obecny, tragiczny wręcz stan polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego jest bezpośrednim rezultatem „zgniłego kompromisu” osiągniętego ponad 20 lat temu przy tzw. Okrągłym Stole przez rządzące wówczas Polską „komunistyczne” elity z elitami „solidarnościowymi”, reprezentowanymi dziś w nauce polskiej np. przez byłego wiceprezesa PANu, prof. Karola Modzelewskiego. Na skutek owego kompromisu, okazała się niemożliwa radykalna wymiana kadry zarządzającej polską nauką (w tym głównie PAN) oraz polskimi wyższymi uczelniami, które to „postkomunistyczne” kadry, w olbrzymiej większości ukształtowane i wykształcone w PRLu, skutecznie torpedują, i to od ponad 20 lat, jakiekolwiek próby realnego uzdrowienia polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego. A nie wymaga chyba udowadniania twierdzenie, iż obecna jakość uczelni wyższych i ich absolwentów decydować będzie o przyszłości Polski w następnych dziesięcioleciach (Thieme 2009).

      O tragicznym wręcz stanie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego zaczynają zresztą dziś otwarcie pisać nawet członkowie senatów uniwersyteckich. Najnowszym takim przykładem (w czasie pisania tego opracowania) jest list otwarty doktora Andrzeja Dybczyńskiego zamieszczony w Gazecie Wyborczej z dnia 28 stycznia 2011 roku, zaś na forach internetowych (np. wspomnianej już Gazety Wyborczej, polskiego wydania Newsweeka czy też Polityki) toczy się od lat ożywiona (czasami nawet aż za bardzo) dyskusja na ten temat, jednakże (niestety) nie zabierają w niej (na ogół) głosu osoby rzeczywiście decydujące o kształcie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego.

      A tymczasem polskie realia są takie, iż najlepsze nasze wyższe uczelnie, czyli Uniwersytet Jagielloński (UJ) i Uniwersytet Warszawski (UW) lokują się w rankingach czołowych wyższych uczelni świata dopiero w czwartej setce (p. np. Ranking Szanghajski i Ranking THES), a o całej ich reszcie nie warto już nawet wspominać. Pod względem całkowitego kapitału intelektualnego w badaniach 23 krajów europejskich w 2007 roku Polska zajęła ostatnie 23 miejsce (Białowolski P. i Więziak, D. 2008). Według rankingu innowacyjności przeprowadzonego w tym samym roku znaleźliśmy się na dalekim 21 miejscu w Unii Europejskiej. Co roku zgłaszamy do europejskiego urzędu patentowego średnio zaledwie 2.7 patentów na milion mieszkańców (a średnia unijna to 133.6 patentów) – p. też Tab. 3. W latach 1995-2005 ukazało się zaledwie 230 publikacji polskich naukowców cytowanych na świecie więcej niż 40 razy (Thieme 2009).

      Tak wiec, aby uzdrowić polską naukę trzeba najpierw, moim skromnym zdaniem, zamiast wyrzucania pieniędzy na obecny, skompromitowany system przystąpić do wprowadzenia w życie reform: radykalnych, głębokich a bolesnych, przynajmniej dla przynajmniej dla polskiej profesury, czyli inaczej „grupy trzymającej dziś władzę nad polską nauką”.
      lech.keller@gmail.com
      • ajent.007 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 14:42
        Pozostawienie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego w obecnym stanie grozi więc rychła zapaścią całego naszego systemu nauki i edukacji. Co gorsza, zapaść ta nie będzie wyraźnie widzialna w Polsce, ale da się łatwo zauważyć poza jej granicami, głównie przez zacofanie polskiej nauki i brak jej konkurencyjności. Polska nauka przestanie się wkrótce w ogóle liczyć na świecie, a polskie dyplomy, choć z przyczyn prawnych będą dalej uznawane de jure (np. w UE), to nie będą uznawane de facto, co grozi marginalizacją Polaków i Polski, z jej wszystkimi negatywnymi konsekwencjami.

        Bez radykalnej reformy, polegającej m. in. na zniesieniu feudalno-PRLowskich instytucji typu habilitacji, belwederskiej profesury czy tez nostryfikacji, i bez umiędzynarodowienia polskiej nauki (czyli wystawienia jej na działanie mechanizmów rynkowych, wymuszających poprawę konkurencyjnosci i efektywności), nauce polskiej grozi w najbliższym czasie całkowita zapaść i marginalizacja, co musi mieć negatywne reperkusje dla rozwoju społeczno-gospodarczego Polski. Autorzy Raportu o Kapitale Intelektualnym Polski (2008) wyraźnie podkreślili, iż „rotacja ludzi to obieg idei, pomysłów, źródło kompetencji, które powstają na styku różnych osobowości i kultur” (str. 82), a tymczasem w Polsce standardem jest wciąż model kariery akademickiej, który można w skrócie określić jako “od studenta do profesora a nawet i rektora na jednej i tej samej uczelni”.

        Reformę polskiej nauki trzeba więc zacząć od gruntownych reform, a nie od proszenia podatników o więcej pieniędzy, które w obecnej sytuacji mogą być tylko zmarnowane. Sytuacja w polskiej nauce jest dziś tak zła, że samo podniesienie nakładów finansowych na owo szkolnictwo wyższe i naukę nie spowoduje jej uzdrowienia, a tylko spowoduje dalsze i większe marnotrawstwo środków na nią przeznaczonych.

        Uważam wiec, ze jedyna droga do ratowania polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego (już nie naprawy, bo na naprawę jest już za późno po zmarnowaniu lat 1980-1989 i 1990-2009) to w wielkim skrócie wprowadzenie radykalnego programu jej reformy, ktorej zarys przedstwiam poniżej:
        1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
        2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
        3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
        4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
        5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych:
        64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
        6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
        7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
        8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
        9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
        10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!
        lech.keller@gmail.com
        • ajent.007 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 14:45
          Ponieważ obecna sytuacja w polskiej nauce i polskim szkolnictwie wyższym jest wręcz tragiczna, to przede wszystkim potrzebujemy jej prawdziwej reformy (w tym zniesienia habilitacji, belwederskiej profesury i konieczności nostryfikowania w Polsce doktoratów z czołowych uniwersytetów świata), a później dopiero będzie mieć sens zwiększenie funduszy przeznaczonych na nią. Inaczej bowiem zostaną one zmarnowane przez obecna polska profesurę, która, z nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regule, potrafi za granica porozumieć się bez tłumacza tylko w słowackim Rużomberku.

          Polskie szkolnictwo wyższe (podobnie jak w reszcie Europy) oparte jest dziś zasadniczo na dwóch podstawowych przesłankach:
          - bezpłatności i
          - egalitarności.
          Efekt tego jest zaś taki, iż system polskiego szkolnictwa wyższego jest permanentnie niedofinansowany, społecznie niesprawiedliwy, gubiący talenty, systematycznie obniżający efekty nauczania i uniemożliwiający jakąkolwiek konkurencję między uczelniami. Brak lub też bardzo tolerancyjna selekcja przy naborze studentów, a często obowiązek przyjmowania praktycznie wszystkich, którzy zdali maturę, musi prowadzić do obniżenia jakości wykształcenia oraz do odpadania studentów w trakcie studiów. Jak podaje Thieme (2009) odsetek studentów kończących studia w terminie jest na świecie obecnie najwyższy w Japonii (94% studentów) podczas gdy we Włoszech wynosi on tylko 42%.

          Jednakże próby dokonania zmian w zasadach finansowania uczelni wyższych, polegające na wprowadzeniu czesnego, wywołują na ogół sprzeciwy polityków, powołujących się fałszywie pojęte zasady sprawiedliwości społecznej. Zaś w rzeczywistości bezpłatne wyższe studia uprzywilejowują elity, gdyż to właśnie dzieci elit mają znacznie większe szanse podjęcia owych „bezpłatnych” studiów niż młodzież pochodząca spoza elit. Tak więc okazuje się, iż to całe społeczeństwo (a dokładniej wszyscy podatnicy), w tym więc także najmniej zamożni, płaci podatki na wykształcenie dzieci elit, co musi prowadzić do pogłębienia zróżnicowania społecznego. Co jest też ważne, to fakt, iż ów populizm pojawia się zarówno na prawicy, jak też i na lewicy. Zdaniem Thieme (2009) tylko selekcja jakości przyjmowanych studentów połączona ze zróżnicowanym czesnym daje szansę na konkurencję między uczelniami i większą niż obecne gwarancję, że najbardziej utalentowani będą mieli okazję uzyskania najlepszej jakości wykształcenia. Sprawiedliwość społeczna nie koliduje bowiem z potrzebą indywidualnego płacenia za studia, zaś czesne może być finansowane, jak to się dzieje np. w Australii czy w Wielkiej Brytanii, z pożyczek udzielanych bądź też gwarantowanych przez rząd.

          Jeśli zaś chodzi o finansowanie nauki, to pamiętajmy, iż w USA naukę finansuje głównie Pentagon: bezpośrednio i pośrednio, poprzez składanie olbrzymich zamówień w takich firmach jak np. Boeing, General Electric czy General Dynamics, które później jest stać na finansowanie nauki, we własnym, dobrze pojętym interesie. Jeśli wiec chcemy mieć w Polsce prawdziwą naukę, to musimy mieć przed wszystkim własny przemysł oraz własną myśl techniczną. Fabryki mogą być, oczywiście, za granica (off shore), ale musimy stać się eksporterem netto myśli technicznej (know how, patenty etc.). Bez rozwiniętego sektora badań (R&D) nie może być bowiem rozwiniętych wyższych uczelni, nie tylko technicznych. Zostaną nam tylko „uczelnie” typu rzeszowskiej WSIiZ czy łódzkiej AHE, które będą sprzedawać nic nie warte dyplomy mało rozgarniętym i niedouczonym absolwentom.

          Podsumowując: proponowana przeze mnie reforma polskiej nauki musi być dziś, po tylu latach poważnych zaniedbań, radykalna, a więc i bolesna. Jednakże jej zaniechanie, czyli dalsze tolerowanie obecnego status quo, grozi kompletną zapaścią polskiej nauki, szczególnie, iż polscy studenci, zorientowawszy się w tragicznie niskim poziomie polskiego szkolnictwa wyższego, niedającemu swym absolwentom realnych szans powodzenia na rynku pracy, mogą zacząć masowo studiować za granicą (głównie w UE), co po prostu pozbawi polskie szkolnictwo wyższe racji swego istnienia (raison d'être).

          lech.keller@gmail.com
    • al.szw Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 15:32
      Pytania:
      1. Jeżeli upadnie sporo szkół prywatnych, to co p. Kudrycka zrobi z (pewno) setkami tysięcy młodych ludzi, dla których nie będzie miejsca w uczelniach - albo wyśle ich pod budkę z piwem, albo na zasiłek dla bezrobotnych! Ile to będzie kosztowało państwo?
      2. Jak p. Kudrycka zamierza poprawić warunki pracy naukowców zgodnie z prawem pracy, że zakład zapewnia warunki do pracy (narzędzia, miejsce, itp.). Dzieliłem 10m2 "gabinet" z dwoma profesorami, nie miałem własnego biurka, komputera, biblioteki? Wszystkie moje badania finansowałem z własnej kieszeni - komputer, drukarka, papier, elektryczność - w domu. Na konferencję, której koszt wynosił powiedzmy 5 tysięcy (zagraniczna), proponowano mi dofinansowanie w wysokości 300 zł. Konferencje finansowałem więc sam ze środków z II etatu. Bez II. etatu zmniejszy sie udział polskich naukowców w konferencjach krajowych i zagranicznych, bo ich samych nie będzie na to stać, a uczelnie im finansowania nie zapewnią.
      3. Jak w takich warunkach wyobraża sobie p. Kudrycka bliższe kontakty ze studentami i doktorantami, skoro już żaden się w takim "gabinecie" nie zmieści? Zostaje korytarz, ale tam zawsze pełno studentów i hałas.
      4. Jak p. Kudrycka ma zamiar zmusić naukowców do intensyfikacji badań? Tak, jak często dotychczas, będzie się robiło doktoraty i habilitacje DLA STOPNIA, a nie dla nauki.
      Więc co się właściwie zmieni poza wzrostem biurokracji (jakość kształcenia) i obniżeniem standardu finansowego kadry?
      5. Czy nie będzie tak, że rektor będzie zgadzał się na II. etat dla znajomych i niekonfliktowych? Jak jest gwarancja obiektywizmu? Wg mnie żadna, znając polskie realia.

      Jestem prawie pewien, że z tych względów jet to ustawa, która przyniesie większe szkody niż korzyści.
      al.szw
      • ajent.007 Re: Pierwsza dopięta reforma PO? 07.02.11, 15:47
        Do al.szw:
        1. Zasilku nie dostana, bo nigdy jeszcze nie pracowali. Ale przynajmniej nie bedzie sie im wydawac, ze skonczyli wyzsza uczelnie. Prace znajda zas w Niemczech, juz od maja b.r.
        2. Wystarczy zwolnic polowe polskich, pozal sie Boze, naukowcow, tych z PRLowskimi kwalifikacjami i PRLowska mentalnoscia, aby reszcie dac w miare godziwe place.
        3. I czemu narzekasz na swe warunki pracy? Zobacz, w jakich sie pracuje na budowie: zadnego biurka, komputera czy biblioteki, tylko czesto deszcz, wiatr i zimno albo upal nie do wytrzymania... A budowlancy przynajmniej maja realne efekty swej pracy! A ty? Masz Nobla? Patenty? Publikacje na LF?
        4. Przez chalturzenie na drugim etacie nie mogles sie dobrze przygotowywac do zajec i nie mogles prowadzic powaznych badan i pisac powaznych opracowan.
        5. A jesli ci nie odpowiadaly warunki pracy na polskiej panstwowej wyzszej uczelni, to czemu nie przeniosles sie na 100% na prywtana albo nie wyemigrowales - skoro jestes taki dobry, to powinienes przeciez miec mnostwo ofert z Oxbridge, Harvardu czy tez z innego MIT!
        lech.keller@gmail.com
    • ajent.007 A PO co ta refoma? 07.02.11, 15:35
      Sytuacja polskiej nauki jest przecież dziś, to jest pod koniec roku 2010, jedną z najlepszych na świecie i zdecydowanie jest ona najlepsza w całej pond tysiącletniej historii Rzeczypospolitej, a to na skutek mądrej polityki prowadzonej przez rządy RP począwszy od roku 1989, czyli od momentu, gdy premierem został profesor Tadeusz Mazowiecki, a tym samym zakończyły się w Polsce rządy tzw. ciemniaków, jak to je trafnie określił nieodżałowany Kisiel.

      Lata 1989-2010 to okres nieprzerwanego ciągu sukcesów polskiej nauki, w którym to okresie, dzięki światłemu poparciu polskich władz i Kościoła, polscy uczeni odkryli m.in. szereg nowych planet, zbudowali szereg nowoczesnych aparatów - np. tzw. błękitny laser, a przede wszystkim odnieśli olbrzymie sukcesy w badaniach nad historią Polski czy też nad naszym ojczystym językiem. Osobny hołd należy zaś złożyć naszym iście genialnym ekonomistom, z profesorem Leszkiem Balcerowiczem na czele, którzy w sposób wręcz cudowny zapełnili towarami półki polskich sklepów, kończąc tym samym wieloletni okres tzw. gospodarki niedoborów.

      Owe sukcesy były możliwie tylko dzięki mądrej polityce premierów RP, a szczególnie profesorów-premierów takich jak profesorowie Mazowiecki, Bielecki czy Buzek. Owa światła polityka polegała głównie na:

      1. Nieingerencji władz państwowych w wewnętrzne sprawy wyższych uczelni, jako iż tylko rektor wybrany przez profesorów wie, jak najlepiej zarządzać wyższą uczelnią i jak dbać o interesy swych profesorów, a jak wiadomo, uczelnia wyższa to głównie profesorowie – bez nich nie może ona po prostu istnieć.

      2. Popieraniu prorodzinnej polityki selekcji młodych kadr naukowych i awansowania pracowników naukowych. Jak bowiem wiadomo, tylko potomstwo naukowców, wychowane w atmosferze naukowej od wczesnej młodości, ma szansę zostać naukowcem i efektywnie współpracować z podobnymi sobie osobami. Próby wprowadzenia do środowiska naukowego osób z plebsu muszą się zawsze źle kończyć, gdyż plebs z definicji ma niższą inteligencję i bardzo złe maniery.

      3. Duże znaczenie ma tu też stabilizacja kariery naukowej, czyli popieranie modelu ‘od studenta do rektora na tej samej uczelni’. W przeciwnym wypadku mielibyśmy jak na tzw. zachodzie: ciągłą niepewność co do jutra oraz ciągłe zmiany pracy, które uniemożliwiają optymalny rozwój naukowca oraz zbudowanie trwałego, dobrze ze sobą współpracującego zespołu naukowców.

      4. Istnieniu habilitacji. Bez habilitacji nie jest bowiem możliwa racjonalna selekcja pracowników naukowych na pracowników niesamodzielnych, to jest nieposiadających habilitacji i na pracowników samodzielnych, czyli habilitowanych. Habilitacja jest jak nobilitacja, jest sitem, które ostatecznie odsiewa plewy, np. osobników z nizin społecznych, którzy tak czy inaczej wciąż próbują się wślizgnąć w szeregi polskiej profesury.

      5. Istnieniu państwowej („belwederskiej”) profesury. Tak jak habilitacja jest przyjęciem w ekskluzywne grono szlachty akademickiej, tak mianowanie na profesora przez Prezydenta RP jest przyjęciem w jeszcze bardziej ekskluzywne grono akademickiej arystokracji. Bez tej państwowej profesury nie mielibyśmy elity polskiej nauki, tego crème de la crème polskiej nauki. Bowiem tylko osoba mianowana przez najwyższą władzę państwową może decydować o przyszłości polskiej nauki. Otrzymanie dyplomu profesora to dla polskiego uczonego jest prawdziwy i jakże wymierny cel z życiu. Jakże puste i niepełne musi być życie naukowca w krajach, w których nie ma ani habilitacji, ani też państwowej profesury. Tam byle chłystek z doktoratem może zostać profesorem i promować nowych doktorów. Nic więc dziwnego, ze w krajach takich jak np. Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo, Kanada czy Australia poziom takich dyscyplin jak np. historia Europy Centralnej (a szczególnie Polski), filologia słowiańska ( a szczególnie polska) czy tez lingwistyka słowiańska jest wręcz przerażająco niski.

      6. I wreszcie na obowiązku nostryfikacji zagranicznych dyplomów akademickich, szczególnie zaś doktoratów. Bez owej nostryfikacji istniałoby bowiem całkiem realne zagrożenie, że do polskiej nauki dostały by się osoby z niezweryfikowanymi w Polsce kwalifikacjami, obniżając tym samym jej, tak obecnie wysoki, poziom.

      Podsumowując: jeszcze nigdy w historii Polski nie mieliśmy aż tylu studentów. To jest nasz olbrzymi sukces, gdyż np. w roku 1938 mieliśmy w Polsce (przy zbliżonej ludności) mniej niż 50 tysięcy studentów, a dziś mamy ich prawie 2 miliony ( w roku akademickim 2008/2009 mieliśmy dokładnie 1.927.762 studentów i 32.494 doktorantów). W latach 1936-1937 nadano zaledwie 26 tytułów doktora (w tym tylko 2 czyli niecałe 8% - kobietom), a w samym tylko roku 2008 nadano doktoraty aż 5427 osobom, w tym aż 2719 (nieco ponad 50%) – kobietom, zaś 941 osób otrzymało w tymże roku habilitacje a 369 tytuły profesorskie.

      Tak więc nauka polska i polskie wyższe uczelnie wręcz dziś kwitną, i jedyne czego potrzebują to więcej pieniędzy i mniej ingerencji ze strony państwa. Nasz rząd powinien bowiem jeszcze bardziej zaufać polskiej profesurze, pod wieloma względami najlepszej na świecie, i zmniejszyć jeszcze bardziej swą ingerencję w sprawy nauki. Polscy profesorowie dowiedli, iż potrafią optymalnie sterować nauką i uczelniami wyższymi, więc zostawmy ową naukę oraz owe uczelnie pod ich światłym kierownictwem. Dajmy im tylko więcej pieniędzy, aby mogli szerzej rozłożyć swe skrzydła i poszybować jeszcze wyżej!

      Na początek proponuję więc następujące podwyżki uposażeń:
      1. Profesor zwyczajny 100%.
      2. Profesor uczelniany i docent z habilitacja 75% (bez habilitacji jak adiunkt z habilitacją).
      3. Adiunkt z habilitacją 50%.
      4. Adiunkt bez habilitacji i starszy wykładowca 25%.
      5. Asystent z doktoratem i wykładowca 10%.
      6. Pozostali pracownicy, w tym asystenci bez doktoratu 5%.

      POzostaje mi tylko mieć nadzieję, iż głos mój zostanie wysłuchany.
      Prof. zw. dr hab. Dalatata czyli dalatata01@gmail.com
      dalatata.blox.pl/html
    • ubik_2008 Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 20:37
      ajent007, co ty człowieku opowiadasz. Ilu znakomitych ludzi zabrał nam Zachód i Amerykanie dlatego, że tam są większe pieniądze na badania i na pensje i lepsze warunki rozwoju. To jest jeden z licznych powodów osłabiania naszej nauki.
      • ajent.007 Re: Pierwsza dopięta reforma PO 07.02.11, 20:47
        A czy ja przecze faktom? NIE! Sam jestem przykladem tego, ze z powodu tragicznej sytuacji nauki i naukowcow w Polsce, wybralem emigracje. Ale, jak to juz pisalem:
        "Jeśli zaś chodzi o finansowanie nauki, to pamiętajmy, iż w USA naukę finansuje głównie Pentagon: bezpośrednio i pośrednio, poprzez składanie olbrzymich zamówień w takich firmach jak np. Boeing, General Electric czy General Dynamics, które później jest stać na finansowanie nauki, we własnym, dobrze pojętym interesie. Jeśli wiec chcemy mieć w Polsce prawdziwą naukę, to musimy mieć przed wszystkim własny przemysł oraz własną myśl techniczną. Fabryki mogą być, oczywiście, za granica (off shore), ale musimy stać się eksporterem netto myśli technicznej (know how, patenty etc.). Bez rozwiniętego sektora badań (R&D) nie może być bowiem rozwiniętych wyższych uczelni, nie tylko technicznych. Zostaną nam tylko „uczelnie” typu rzeszowskiej WSIiZ czy łódzkiej AHE, które będą sprzedawać nic nie warte dyplomy mało rozgarniętym i niedouczonym absolwentom."
        Pozdr.
        lech.keller@gmail.com
        www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
    • ajent.007 Nostryfikacja bez zmian! 08.02.11, 01:36
      To nie jest tak, jak to pisze PFG na wiadomym forum, ze:
      (str. 109 orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/0/BDDAD2489B096D88C12577A600267902/$file/3391.pdf) Art.24.1
      "Stopień naukowy lub stopień w zakresie sztuki nadany przez uznaną instytucję posiadającą uprawnienia do jego nadawania działającą w państwie Unii Europejskiej, państwie członkowskim Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) lub państwie członkowskim Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) - strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, jest równoważny ze stopniem naukowym lub stopniem w zakresie sztuki, o którym mowa w ustawie." To sie odnosi tylko do dyplomow licencjata i magistra, a nie doktora! Przeciez w p. 7 Art. 191a wyraznie mowi się znow o nostryfikacji (str. 85). Poza tym, to gdzie jest ta lista "uznanych instytucji"? Diabel jest znow, jak zwykle, w szczegolach...
      Kagan
    • zbereznick Pierwsza dopięta reforma PO? 08.02.11, 14:46
      Kolejny bubel prawny. Zobaczcie np. jaki balagan jest tam w sprawie uznawalnosci w Polsce dyplomow zagranicznych uniwersytetow...
      lech.keller@gmial.com
      • zbereznick Re: Pierwsza dopięta reforma PO? 08.02.11, 14:46
        Adres mial byc lech.keller@gmail.com
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka