niyaki 18.03.11, 14:28 A ja myślałem, że jak skończę studia (nieważne jakie), to praca będzie na mnie czekała! Że mi się należy! A tu takie rozczarowanie... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
12jimmyedgar Re: Do diaska, gdzie podziała się praca? 18.03.11, 14:54 niegodne to jest płacić komukolwiek 1000zł miesięcznie za jakąkolwiek pracę Odpowiedz Link Zgłoś
tenochtitlan3 Uciekła do Chin... 18.03.11, 15:25 Oto mamy wyjaśnienie braku pracy w Polsce: ludzie pokończyli studia i myśleli, że od razu ktoś im zaproponuje 250 euro netto na miesiąc. Najpierw trzeba odbyć półroczną bezpłatną praktykę, potem roczny staż za 100 euro na miesiąc no a potem można szukać pracy... Rynek pracy jest nasycony zarówno absolwentami kierunków humanistycznych jak i ścisłych. Gadanie o braku doświadczenia i niskim poziomie nauki ma swoje oparcie w rzeczywistości ale nie wyjaśnia absolutnie niczego w tej sytuacji i niepotrzebnie odwraca uwagę na inne tory. Są trzy rozwiązania: emigracja, czekanie aż się polepszy i rewolucja. 2 miliony młodych Polaków już wyjechało na Wyspy. Reszta młodych czeka jak widać mieszkając z rodzicami i liczy, ze się jakoś ułoży. Pół miliona młodych ludzi. Siła, która zdolna byłaby opanować Warszawę... siedzą w domach i czekają... na co ? Odpowiedz Link Zgłoś
vibhisana Do diaska, gdzie podziała się praca? 18.03.11, 15:31 "Inżynierów nam brakuje, a to dlatego, że Polacy idą na łatwiznę. Łatwiej jest skończyć socjologię niż budownictwo." "Pier....icie Hipolicie!" Inzynierowie w tym kraju tez nie pracują w zawodzie, bo prawicowe oszołomy zamykają wszystko co miało styczność z komuną. Efekt jest taki, że i dla młodych i starych inżynierów jest ...uj nie praca. Prosze wymienic dzisiaj te wielkie korporacje pzremysłowe, w których pracują setki czy tysiące inżynierów! Nie ma takich, bo Lewandowski z Balcerowiczem spóźnili się na miedzynarodowy podział pracy(...utasy jednak wiedziały, że duże fabryki trzeba szybko zamknąć). Polakom zostały już tylko zmywaki w Londynie. Odpowiedz Link Zgłoś
miguel1977 Student nie taki zły 18.03.11, 18:15 A co powiecie na to? Gościu bez studiów, po średniej szkole elektronicznej, komputerowiec amator, złota rączka. Niedawno zwolniony z pewnego bankrutującego przedsiębiorstwa. Właśnie dostał pracę w innej firmie, bo nakłamał w CV, że ma pewne umiejętności. Żeby było śmiesznie, firma też nakłamała, że tych umiejętności potrzebuje. Dlaczego? Może w celu zredukowania ilości kandydatów. Studenci dobijający się do firmy nie dostali pracy bo nie mają doświadczenia, a gościu pracuje i zarabia powyżej średniej krajowej. Jak czegoś nie potrafi, to sobie w Google poszuka, nierzadko znajdując bardzo interesujące studenckie prace zaliczeniowe. Gdyby nie wiedza tych studentów, gościu wyleciałby z roboty. Wniosek wyciągnijcie sami. Odpowiedz Link Zgłoś
astrum-on-line Re: Student nie taki zły 18.03.11, 18:51 Gdyby nie wiedza tych studentów, to gościu musiałby kupić sobie jakąś książkę i się pouczyć. Tak uczy się w inny sposób. Jakie z tego mają być wnioski? Akurat znam komputerowca amatora, jest świetny w tym i naprawia wszystkie problemy komputerowe w mojej rodzinie. Prowadzi firmę świadczącą takie usługi i płaci ZUS i podatki. Potrafi wyjaśnić co się dzieje z komputerem, nie zachowuje się jak gwiazda bo studiuje informatykę (takich studentów miałam okazję poznać). Też wolę tego gościa niż studenta. Odpowiedz Link Zgłoś
miguel1977 Re: Student nie taki zły 18.03.11, 19:27 Dla odmiany, ja poznałem wielu skromnych studentów, którzy mają bardzo bogatą wiedzę lecz nie mogą się przebić do żadnej firmy z powodu panujących tam gwiazdorów-amatorów, zatrudnionych po znajomości. Znam takiego amatora, który ukradnie z sieci szablon strony WWW, przerobi go i podpisze się pod nim, zyskując uznanie niczego nieświadomej publiki. Ów człowiek czerpie wiedzę od innych, często chwali się nią później, jakby sam to wymyślił. Otaczają nas pozoranci, dlatego mamy dziurawe jezdnie, pękające nowe budynki, pseudoznawców rynku ekonomicznego, pseudomechaników samochodowych, którzy jedno naprawią, a drugie zepsują. Polsce potrzeba profesjonalistów, odpowiednio wykształconych w wybranych kierunkach, znających się na rzeczy. Żaden amator nigdy nie będzie tak dobry jak student Politechniki. Tam jest naprawdę wysoki poziom. Odpowiedz Link Zgłoś
alakyr Chcieliśmy rynku? To mamy. 18.03.11, 20:49 Każdemu wolno założyć prywatną szkołę wyższą jeżeli spełni tylko minimalne wymagania odnośnie kadry. Może kształcić w dowolnych, łatwych kierunkach. No to mamy setki tysięcy specjalistów marketingu, zarządzania, ekonomi, tam nie trzeba laboratorów, pracowni specjalistycznych, jednym słowem finansowy samograj. Za to nie mamy inżynierów, specjalistów nauk ścisłych. To pierwszy powód, drugi to chłonność rynku pracy. Jest on podzielony na dwie kategorie: budżetówkę i przemysł z usługami. Żeby załapać się w budżetówce trzeba mieć układy rodzinne albo być w odpowiedniej partii politycznej aktualnie rządzącej. Kompetencje merytoryczne są najmniej istotne. Przemysł i usługi też dzielą się na pół: Zależnej od państwa i własności prywatnej. W pierwszej obowiązują praktyki jak w budżetówce a w drugiej nie ma potrzeb zatrudniania specjalistów bo w Polsce mamy same filie koncernów wykonujące najprostrze zadania, taśma produkcyjna. Po co im specjaliści? No i jeszcze wydłużmy wiek emerytalny to młodzi wogóle zostaną bez perspektyw. Odpowiedz Link Zgłoś