Dodaj do ulubionych

Człowiek drogą Kościoła

28.04.11, 09:09
"Glupota jest tez darem od boga, tylko nie nalezy jej naduzywac" - Karol Wojtyla Jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas (niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej - tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych - mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czy rzeczywiscie nasi duszpasterze wraz ze swoja religijna trzodka po cichu licza na to, ze Szwedzka Akademia Nauk przyzna “Teologicznego Oscara” za dokladne rozpracowanie anatomii i biomechaniki skrzydla aniola? Panowie w sutannach (i w turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). "Wyjasnianie" wszystkich niezrozumialych zjawisk "tajemnica" albo "niezbadana wola" antropomorficznego boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym -w jego pojeciu- utrzymuje spojnosc spoleczna szczegolnie wsrod ludzi prostych, ubogich i slabo wyksztalconych. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona jest sprzyjajac tym samym utrzymaniu publicznego porzadku. Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu - i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka.
“Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie. Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy? Badz co badz jest to "kariera zawodowa", ktora oferuje latwe, nie opodatkowane dochody, bezplatny dach nad glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa (oczywiscie zenska) calodobowo zaspakajaca ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad ludzmi. Ta przyslowiowa "zlotodajna zyla", ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta "handlowa" oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan klienta a dokladniej tego co klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan.
Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze...gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu przygladac z powaga i szacunkiem. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.
Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen beda oni mogli uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych, towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie. Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow (socjalistycznych, katolickich). Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego, krytycznego myslenia i podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.
Obserwuj wątek
    • rs_gazeta_forum Człowiek drogą Kościoła 28.04.11, 17:04
      "Człowiek drogą Kościoła"
      Czy jest coś głupszego i mniej pozbawionego znaczenia niż język kazań kościelnych, w który wpasowuje się ten tytuł?
      • drojb Re: Można usłyszeć i głupsze! 28.04.11, 17:50
        Mnie powaliło zdanie: "On, który uczynił swój tron z łona Maryi" - to bynajmniej nie jest cytat z ambony, lecz Programu2 Polskiego Radia (ponoć publicznego?)
        I teraz zagadka: czy On, to On, czy też bohater refrenu znanej piosenki Brasensa...
    • piotrek410 Człowiek drogą Kościoła 28.04.11, 22:25
      Gdyby to Człowiek mial byc “drogą Kościoła”, to nalezaloby ten zgnily biznes natychmiast zamknac, przeprosic ludzi za wyrzadzony krzywdy, za wielowiekowa indokrynacje religijna, terror i zbrodnie Kościoła.

      Gdyby to Człowiek mial byc “drogą Kościoła”, to jego przywodcy przyznaliby otwarcie, ze caly ten gmach klamstwa, na ktorym go zbudowano, sluzy tylko i wylacznie zniewalaniu umyslow w imie materialnych zyskow, potepili to cale szubrawstwo, te krzywde ktora wyrzadza sie ludziom tym calym klamstwem, i wzieli sie moze do jakiejs uczciwej roboty….
      • opornik4 Re: Człowiek drogą Kościoła 29.04.11, 05:11
        Powyższe komentarze można podsumować krótko - psy szczekają, karawana dalej jedzie.
        Bowiem tym się właśnie człowiek różni od bydlątka, że ma w sobie wkodowane tzw. potrzeby duchowe, czyli wiarę w Stwórcę, niekoniecznie katolickiego Boga, ale jednak.
        A jeśli jest ktoś, kto się od tego odżegnuje, to nie pozostaje nic innego, jak mu współczuć.
        Zyje nędznie i nędznie skończy.
        • tow_rydzyk Intelektualna i moralna nedza tzw. "teo-logii" 29.04.11, 16:39
          Szanowny oporniku,
          W imieniu autorow powyzszych wpisow zycze Ci wspanialego zycia pozagrobowego.
          • opornik4 Re: Intelektualna i moralna nedza tzw. "teo-logii 29.04.11, 23:59
            Za życzenia dziękuję - tyle, że ja, już teraz żyję rzeczywistością zbawienia, nie muszę z tym czekać, aż do śmierci. Dlatego właśnie współczuję wszelkiej maści ateuszom - są biedni, upośledzeni duchowo.
            Jestem przekonana, że jedynie w Bogu można odnaleźć sens i cel ludzkiego życia, a Chrystusa nauka daje odpowiedź na wiele trudnych pytań.
            • tow_rydzyk Ktorym bogiem ? Jest ich blisko 5000.... 30.04.11, 00:42
              opornik4 napisała:

              > Za życzenia dziękuję - tyle, że ja, już teraz żyję rzeczywistością zbawienia
              >
              , nie muszę z tym czekać, aż do śmierci. Dlatego właśnie współczuję wszelki
              > ej maści ateuszom - są biedni, upośledzeni duchowo.
              > Jestem przekonana, że jedynie w Bogu można odnaleźć sens i cel ludzkiego życia,
              > a Chrystusa nauka daje odpowiedź na wiele trudnych pytań.

              Dlaczego wiec nie idziesz na spotkanie boga i nie skoczysz z 3 pietra na beton...?
              Co zrobisz jezeli na tzw. " sadzie ostatecznym" okaze sie ze stoisz przed tym "niewlasciwym " ? ...tzn nie tym , do ktorego modlilas sie cale zycie na tym ziemskim padole...

              Obudz sie kobieto..i nie osmieszaj sie..jest 21 wiek
            • piotrek410 Re: Intelektualna i moralna nedza tzw. "teo-logii 30.04.11, 01:40
              Oporniku

              Mysle, ze nawet nauki Sai Baby (czy jak mu tam) daja wiecej odpowiedzi na “trudne pytania”, niz “nauki pana Jesusa”…
              Przynajmniej nie mowia, ze Pan Bozia to jakies zdegenerowane bydle wymagajace ofiary ludzkiej za czyjes grzechy…

              A jesli chodzi o konkrety, to poprosze o jakis jeden przyklad “nauki Chrystusa: ktora odpowiada na te “trudne pytania”?
              • tow_rydzyk Intelektualna i moralna nedza tzw. "teo-logii" 30.04.11, 02:15
                piotrek410 napisał:

                > Oporniku
                >
                > Mysle, ze nawet nauki Sai Baby (czy jak mu tam) daja wiecej odpowiedzi na ̶
                > 0;trudne pytania”, niz “nauki pana Jesusa”…
                > Przynajmniej nie mowia, ze Pan Bozia to jakies zdegenerowane bydle wymagajace o
                > fiary ludzkiej za czyjes grzechy…
                >
                > A jesli chodzi o konkrety, to poprosze o jakis jeden przyklad “nauki Chry
                > stusa: ktora odpowiada na te “trudne pytania”?

                Piotrek,
                Ponoc uczniowie "duchowi" spadkobiercy niedawno zmarlego i dopiero co ostyglego Sai Baby skacza sobie do gardla walczac o to, kto ma wieksze prawo do jego "duchowowsci" i.... niemalego majatku...(nie tak duzego jak Watykanskiego ale...)

                Swiatopoglad i horyzonty intelektualne naszego/naszej Opornika/Opornicy nie wychodza poza granice /jej/jego lokalnej parafii. Zdumiewajacym jest iz wierzy ona/on, ze 2000 lat temu ludzkosc nauczyla sie odrozniac dobro od zla od prymitywnych niepismiennych pustynnych plemion koczowniczych z Bliskiego Wschodu zapominajac, ze w Indiach i w Chinach, tysiace lat przed Chrystusem rozkwitala cywilizacja z bogata sztuka, pismiennictwem i filozofia?
                Ciekawi mnie jak Chinczycy i Hindusi, ktorzy nie doznali blogoslawienstw nauk Chrystusowych potrafili przetrwac biologicznie i kulturowo bez zrozumienia podstawowych kategorii dobra i zla? Ci ludzie musza byc potworami...
                • piotrek410 Re: Intelektualna i moralna nedza tzw. "teo-logii 30.04.11, 02:29
                  Wlasciwie chinska mentalnosc jest od tysiaca wiekow ateistyczna...
                  Religie zastepowal tam kult pracy dla dobra "mrowiska" :-)
              • opornik4 Re: Intelektualna i moralna nedza tzw. "teo-logii 03.05.11, 10:13
                Najdoskonalszym przykładem było całe życie Jezusa, obraz Boga miłującego człowieka do szaleństwa.
                Poza tym, Bóg nie wymagał ofiary od człowieka, sam siebie pozwolił Ukrzyżować, bo Ojciec i Syn są w pełnej jedności. Zresztą to też nie było przesądzone, gdyby ludzie przyjeli Mesjasza, obeszło by się bez Jego ofiary.
                Przesłaniem jakie nam Chrystus pozostawił jest to, że On jest szczególnie obecnym w każdej trudnej sytuacji naszego życia i swoją Mocą uzdatnia nas do pokonywania wszelakich kolein życiowych. Przy tym, już dziś, tutaj możemy doświadczać rzeczywistości Nieba.
                Ale rozmawiać o tym z ateuszem, to jak ślepemu mówić o kolorach.
                • piotrek410 Re: Intelektualna i moralna nedza tzw. "teo-logii 05.05.11, 22:27
                  opornik4 napisała:
                  > Najdoskonalszym przykładem było całe życie Jezusa, obraz Boga miłującego cz
                  > łowieka do szaleństwa
                  .

                  -------------------------------

                  Juz w pierwszym zdaniu sa dwa kardynalne klamstwa:
                  Jezus, jako gleboko religijny Zyd, nigdy nie pretendowal do tego zeby byc Bogiem. Nawet nie pomyslal, zeby tak moglo byc... To klamstwo wymyslone dlugo po jego smierci osmiesza chrzescijanstwo.

                  Jezus byl bardzo przejety losem swojego uciemiezonego narodu zydowskiego, a nie jakiegos tam niewiernego "czlowieka". Klamstwo o uniwersalnej milosci Jezusa do "czlowieczenstwa" wymyslil sobie Saul z Tarsu, zeby wyprodukowac nowa religie na bazie swojej, judaistycznej...
    • wuk4 Ale to Jezus Chrystus powiedział: 30.04.11, 10:01
      "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem".

      I On jest Drogą Kościoła. Nie Jan Paweł II.

      Czyżby się coś zmieniło?
      • leziox Re: Ale to Jezus Chrystus powiedział: 30.04.11, 10:17
        Ja to mam krótkie zdanie w kierunku zbyt uduchowionych:
        Paszli won!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka