prawda_w_oczy_kole_ltd 04.06.11, 23:59 chyba się pani dziennikarka dała zmanipulować i weszła jak czołg w bardzo delikatną materię... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
escott Re: W imię dziecka 05.06.11, 00:37 Mam takie samo wrażenie. Artykuł jest pisany tak, jak gdyby w ogóle nie było żadnych wątpliwości co do prawdomówności rodziców... W Polsce niektórzy po prostu nie przyjmują do wiadomości, że zdarza się, że rodzice naprawdę krzywdzą swoje dzieci i to bardziej niż ktokolwiek inny. Rodzina i Prawa Rodziców zawsze Najprzenajświętsze. Odpowiedz Link Zgłoś
wolnemiastoursynow Re: W imię dziecka 05.06.11, 00:53 Jeśli dała się zmanipulować, to nie tylko rodzicom: "Mec. Karolina Bodnar wylicza: - Nikt nie zapytał rodziców, czy wyrażają zgodę na przeniesienie dziecka do Józefowa. Szpital w Józefowie wystąpił do sądu o zakaz odwiedzania dziecka prewencyjnie, na podstawie relacji pielęgniarki. Dalej - wylicza mec. Bodnar - sąd wykroczył poza wniosek szpitali. Musiał zająć się z urzędu sprawą o ograniczenie praw rodzicielskich państwu Kwiatkowskim, bo został powiadomiony o zagrożeniu życia i zdrowia dziecka. Ale bez przeprowadzenia postępowania dowodowego nakazał umieścić dziecko w ośrodku opiekuńczo-wychowawczym. Nikt o to nie wnioskował. W mojej ocenie tu prewencja była zbyt daleko posunięta. Mirosława Kątna mówi dobitniej: - W efekcie podejrzeń i gorliwości pogwałcono prawo dziecka do życia w rodzinie, a rodziców do decydowania o losie córki. Oczywiście, to dobrze, że szpitale zareagowały. Problem w tym, jak to zrobiły i jaką decyzję podjął sąd. Sąd powinien spytać szpital, czy przeprowadzono diagnozę psycho-seksuologiczną. Jeśli nie, zlecić ją przed decyzją o zakazie widzeń i umieszczeniu dziecka w ośrodku." Odpowiedz Link Zgłoś
d_jak_zupa W imię dziecka 05.06.11, 01:53 Niesamowite, lekarze którzy nie potrafią wyleczyć, ba nawet zdiagnozować, ale za to potrafią oskarżać. Sąd co tak po prostu bierze oskarżenia lekarzy na ich słowo, po czym czeka. Jeżeli dziecko było krzywdzone to już dawno powinno być wiadomo jak. Jeżeli nie, to może by ktoś wreszcie zdiagnozował dziewczynkę i zajął się jej leczeniem? Mam nadzieję że na co dzień ci lekarze jak i urzędasy i sędziowie spotykają się z takim samym bezdusznym nieprofesjonalizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrs Re: W imię dziecka 05.06.11, 03:01 > Mam nadzieję że na co dzień ci lekarze jak i urzędasy i sędziowie spotykają się > z takim samym bezdusznym nieprofesjonalizmem. Ja tu widzę nie bezduszny nieprofesjonalizm a troskę o dziecko, nieodwracanie oczu od niepokojących sygnałów i podyktowane zapewne smutnym doświadczeniem trudne decyzje. Czy mieli w tym przypadku rację nie wiemy, chciałbym wierzyć, że nie. Ale za to, że w ogóle zareagowali trudno ich ganić. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: W imię dziecka 05.06.11, 19:35 ja za to widzę nadgorliwość i wylewanie dziecka z kąpielą. Nie wiadomo, cyz da się naprawić szkody poczynione przez tych, co niby dla dobra dziecka działali... Odpowiedz Link Zgłoś
idonea Zszokowane pielęgniarki diagnozują zaburzenia. 05.06.11, 07:09 Kiedy umysł jest zaburzony wyłażą na wierzch najprostsze instynkty. W moim liceum był upośledzony chłopak, który onanizował się publicznie, było to sensacją, ale ludzie zdawali sobie sprawę, że on jest chory. To nie jest nic niezwykłego i opisy takich zachowań można znaleźć w literaturze medycznej. To jakaś paranoja, że w szpitalu zrobiono z tego aferę ze wskazaniem "winy" rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
prawda_w_oczy_kole_ltd Re: Zszokowane pielęgniarki diagnozują zaburzenia 05.06.11, 07:38 8 letnie dziecko imitowało ruchy frykcyjne w określonej pozycji. Twój kumpel był drugie tyle starszy. Nie widzisz różnicy? Odpowiedz Link Zgłoś
mapokl Re: Zszokowane pielęgniarki diagnozują zaburzenia 05.06.11, 09:06 prawda_w_oczy_kole_ltd napisała: > 8 letnie dziecko imitowało ruchy frykcyjne w określonej pozycji. Twój kumpel by > ł drugie tyle starszy. Nie widzisz różnicy? Pomijając fakt, że to, że każde takie "ruchy frykcyjne" kojarzą się dorosłym z seksem i aktywnością seksualną, a wcale nie muszą takie być dla dzieci? Poza tym, mówimy tutaj o dziecku bardzo chorym na "jakąś" chorobę(bo nie wiemy na jaką). Nie jestem lekarzem, nie wiem jaki wpływ miały na dziecko leki, czy w ogóle była świadoma. Nawet jeżeli faktycznie byłaby to jakaś forma aktywności seksualnej czy masturbacji, to trudno raczej stwierdzić na podstawie tego czy była molestowana czy nie. Z pewnością 1 dniowa obserwacja i diagnoza pielęgniarki raczej wystarczająca nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: Zszokowane pielęgniarki diagnozują zaburzenia 05.06.11, 19:36 dzięki USG wiadomo, że już dzieci przed narodzinami potrafią się onanizowac. Po urodzeniu, wraz z dorastaniem, moga przyjąć wygodniejszą ku temu pozycję... Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszet W imię dziecka 05.06.11, 07:11 Po powrocie Kasi do domu o czymjestem przekonany, radzę rodzicom wystapić do szpitala o odszkodowanie to ivh zaboli. Nadgorliwość, brak profesjonalizmu i zupełny brak empatii ludzi w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
claratrueba A powinno być "w imię rodzica"? 05.06.11, 07:13 Szpital zareagował na bardzo poważne objawy syndromu molestowanego dziecka: niemożliwość diagnozy + zachowania seksualne 8 letniego malucha. Sąd miał zlekceważyć dane, że 90% przypadków molestowania odbywa się w rodzinie? Zwykle takiej o bardzo dobrej opinii środowiskowej? Żaden pedofil się ze swoim zboczeniem nie obnosi, wręcz przeciwnie- bardzo dba o swój wizerunek "wspaniałego rodzica" by być poza podejrzeniami. I robi wszystko by dziecko wróciło do domu, a nie by prawda o molestowaniu wyszła na jaw. Oczywiście, rodzice mogą być niewinni, ale dziecko mógł krzywdzić ktoś z bliskiego otoczenia. Z którym będzie miało znowu kontakt gdy do domu wróci. Nie rozumieją tego? Odpowiedz Link Zgłoś
skibaskiba Re: A powinno być "w imię rodzica"? 05.06.11, 07:17 claratrueba napisała: > Oczywiście, rodzice mogą być niewinni, ale dziecko mógł krzywdzić ktoś z blisk > iego otoczenia. Z którym będzie miało znowu kontakt gdy do domu wróci. > Nie rozumieją tego? A ty to wiesz z autopsji czy z oglądania TV? I "oczywiście" nie jesteś rodzicem, bo żaden kochajacy rodzić nie napisze tego co ty! Odpowiedz Link Zgłoś
mapokl Re: A powinno być "w imię rodzica"? 05.06.11, 09:26 claratrueba napisała: > Szpital zareagował na bardzo poważne objawy syndromu molestowanego dziecka: nie > możliwość diagnozy + zachowania seksualne 8 letniego malucha. Niemożliwość diagnozy wynika z braku wiedzy i zainteresowania lekarzy. Nie ma związku między niemożliwością zdiagnozowania a molestowaniem. Chyba, że na zasadzie skoro nie wiemy kto jest zabójcą, to oznacza samobójstwo. Zwracając uwagę, że okres dojrzewania może się u kobiet rozpocząć nawet w wieku 7 lat(zazwyczaj jednak jest to 9-10) a dziecko nie miało żadnej kontroli nad swoim ciałem i było pod wpływem silnych leków to zachowanie seksualne, o ile rzeczywiście takim było(a może tylko komuś się kojarzy) mogło mieć tysiąc różnych przyczyn. Co innego gdyby taka aktywność była świadomym działaniem dziecka. > Sąd miał zlekceważyć dane, że 90% przypadków molestowania odbywa się w rodzinie > ? Więc powinniśmy wszystkim rodzicom co mają dzieci w szpitalach pozabierać dzieci, dopóki nie udowodnią niewinności? Siniak na kolanie? znaczy rodzic bije dziecko. Bieganie nago po korytarzu? Znaczy molestowanie seksualne. > Oczywiście, rodzice mogą być niewinni, ale dziecko mógł krzywdzić ktoś z blisk > iego otoczenia. Z którym będzie miało znowu kontakt gdy do domu wróci. > Nie rozumieją tego? Z tego co rozumiem to oni byli głównymi podejrzanymi. Jeżeli był to ktoś z bliskiego otoczenia, to raczej warto byłoby o tym powiadomić rodziców? Dlaczego dziecko które zostało skrzywdzone przez tą "bliską osobę"(ale nie przez rodziców) oddzielać od nich i zamykać w szpitalu. Pierwszy raz słyszę by dla ofiar gwałtu czy molestowania (u dzieci, dorosłych) najlepszą metodą było zerwanie kontaktu z całym znanym światem i osobami które mogą stanowić psychiczną podporę i zamknięcie samotnie w celi szpitalnej. Problemem nie okazało się, że dziecko nie potrafi jeść, pić czy nawet wydalać prawidłowo. Że nie ma kontroli nad własnym ciałem. To są niewinne symptomy. Najważniejszą diagnozą i dokonaniem jest to, że pielęgniarka widziała coś co jej wydawało się ruchami seksualnymi. Brak dalszych badań w tym kierunku raczej świadczy na niekorzyść szpitala. Skoro szpital podejrzewał wykorzystanie seksualne to powinien to sprawdzić, a poza napisaniem zgłoszenia do sądu nie zrobił nic by potwierdzić lub zaprzeczyć wykorzystywaniu seksualnemu. Odpowiedz Link Zgłoś
marwlod Re: A powinno być "w imię rodzica"? 10.06.11, 23:38 Za takie teksty, na miejscu rodziców tej dziewczynki pozwałbym cię za publiczne znieważanie. I sąd przyznałby im rację, popłynąłbyś człowieczku. Odpowiedz Link Zgłoś
skibaskiba Re: a w tym samym czasie w tym gownianym kraju 05.06.11, 07:13 Na "szczęście" jest bydło twojego pokroju, które nie przepuszcza okazji do mieszania kopytami w tym gnojowisku.... Odpowiedz Link Zgłoś
tss123 Wstrząsające i tragiczne, bo traum dziecku nikt 05.06.11, 07:33 nie wyrówna. Lekarze wyraźnie zniecierpliwieni brakiem powodzenia diagnostycznego wpadli w potrzebę wyciągania wniosków choćby i księżycowych, byle szybko. Może umowa z NFZ-etem ich goniła?, bo to czysta histeria co czytam. Pacjent nie zdrowieje więc ktoś musi być temu winien i nie może to być diagnostyk medyczny, ani jego zwierzchnik, to musi być pacjent lub jego rodzic na przykład. Paranoja, czy jakoś tak. A leczyć po ludzku kiedy będzie - www.stachurska.eu/?p=2980 ??? Odpowiedz Link Zgłoś
prawda_w_oczy_kole_ltd gdyby 05.06.11, 07:50 pomylił się lekarz z jednego oddziału można by rozpatrywać jego błąd czy zaniedbanie, ale to był zespół lekarzy. Jak sobie to wyobrażacie? Kilku lekarzy daje się omamić koledze i wszyscy krzywdzą jedną małą pacjentkę? Rozumy zostawili w szatni? A ci z innego szpitala też? A prokurator? Siła złego na jednego? Dziecko prezentowało szereg zachowań, które wzbudziły określone podejrzenia i co? Mieli udawać że wszystko jest OK? Odpowiedz Link Zgłoś
mapokl Re: gdyby 05.06.11, 09:36 prawda_w_oczy_kole_ltd napisała: > pomylił się lekarz z jednego oddziału można by rozpatrywać jego błąd czy zanied > banie, ale to był zespół lekarzy. Jak sobie to wyobrażacie? Kilku lekarzy daje > się omamić koledze i wszyscy krzywdzą jedną małą pacjentkę? Mówisz tu o lekarzach, ale nikt poza pielęgniarką nie zdiagnozował molestowania seksualnego. Nie rozpoczęto nawet żadnych badań w tym kierunku. A sytuacja gdzie jeden zrobił coś głupiego a reszta go chroni nie jest wcale taka rzadka. > Rozumy zostawili w > szatni? A ci z innego szpitala też? A prokurator? Siła złego na jednego? O kompetencjach prokuratorów to nie chcę się wypowiadać, bo "kompetentny prokurator" to oksymoron. Skoro podejrzewali molestowanie seksualne dlaczego nie było badań w tym kierunku? >Dziecko prezentowało szereg zachowań, które wzbudziły określone podejrzenia i co? Mie > li udawać że wszystko jest OK? Skoro coś budzi twoje podejrzenia, a ty masz możliwości by sprawdzić czy twoje podejrzenia są słuszne czy nie, to co robisz? Nawet po wydaniu wyroku sądowego dziecko nadal było leczone według starej diagnozy, zamiast wykorzystać ten czas na potwierdzenie lub zaprzeczenie tym podejrzeniom Odpowiedz Link Zgłoś
tak_bywa Re: gdyby 05.06.11, 11:10 mapokl napisał: > Skoro coś budzi twoje podejrzenia, a ty masz możliwości by sprawdzić czy twoje > podejrzenia są słuszne czy nie, to co robisz? Nawet po wydaniu wyroku sądowego > dziecko nadal było leczone według starej diagnozy, zamiast wykorzystać ten czas > na potwierdzenie lub zaprzeczenie tym podejrzeniom "prawda_w_oczy_kole_ltd" ma mentalność; "znajdź mi człowieka a ja już znajdę na niego jakiś paragraf". I żadne argumenty, nawet najbardziej racjonalne, do takiej osoby nigdy nie trafią. Współczuję wszystkim, którzy zostali tak "zmieleni" przez system i to nie tylko polski, nawet bym była skłonna stwierdzić, że "zachodni". Nie sprawdzić dokładnie, każdą wątpliwość wykorzystać przeciw oskarżanym. W końcu takie postawienie sprawy, nie wymaga wysiłku a "sprawa" jest odfajkowana. Odpowiedz Link Zgłoś
swiniopas6 Re: gdyby 05.06.11, 13:02 Ladnie powiedziane. Przypomne tylko, kto jest autorem owej tezy procesowej. Zaden Hammurabi, to nasz brat kacap, niejaki Andrei Wyszynskij. Owa nowosc w procesie dowodowym prawa sowieckiego doprowadzila pod stineke tysiace niewinnych ludzi. jak widac, do tej pory pokutuje w niektorych umyslach w Polsce. ------------------------------------------- "Dogs look up to you. Cats look down at you. Give me a pig. He just looks you in the eye and sees his equal." (Winston Churchill) Odpowiedz Link Zgłoś
simon.01 Re: gdyby 05.06.11, 11:28 A co, jest już jakaś wiążąca diagnoza - czy jeszcze rozumów z szatni jednak nie odebrali? Przerasta cię zrozumienie, że dla wygodnictwa i krycia du.y nawet znacznie większe grupy ludzi mogą gremialnie i z pełną uwagą popełniać rzeczy głupie i haniebne? Odpowiedz Link Zgłoś
sicciliana82 Re: gdyby 06.06.11, 20:11 Twoja absolutna wiara w rzetelność postępowania szpitala świadczy o tym, że ominęła Cię konieczność zdiagnozowania wśród Twoich bliskich jakiegoś trudnego, niestandardowego przypadku choroby... Zresztą - diagnoza tego typu chorób z pogranicza neurologii, psychiatrii i psychologii potrafi trwać LATAMI! Bywa i tak, że u dziecka stawia się roboczą diagnozę i leczy objawowo, a po obserwacji skutków leczenia zmienia diagnozę. A opisane tu postępowanie lekarzy rzeczywiście dziwne. Całkowity zakaz widywania się rodziców z dzieckiem? Na tak długo? Z powodu zaobserwowanej u dziecka masturbacji? Owszem, zachowania masturbacyjne MOGĄ wskazywać na molestowanie, ale również na.... przeżywanie SKRAJNEGO STRESU, na przykład z powodu nagłej i długotrwałej rozłąki z rodzicami! Odpowiedz Link Zgłoś
lazyjane W imię dziecka 05.06.11, 08:21 Intryguje mnie wątek jednopokojowego mieszkania. Czy rodzice przypadkiem nie uprawiali w nim seksu w obecności córki? Co może dziać się w głowie dziecka, które w nocy widzi sceny seksualne w wykonaniu rodziców, a rano jest tak, jakby się nic złego nie stało? Odpowiedz Link Zgłoś
mapokl Re: W imię dziecka 05.06.11, 09:45 lazyjane napisała: > Intryguje mnie wątek jednopokojowego mieszkania. Czy rodzice przypadkiem nie up > rawiali w nim seksu w obecności córki? Co może dziać się w głowie dziecka, któr > e w nocy widzi sceny seksualne w wykonaniu rodziców, a rano jest tak, jakby się > nic złego nie stało? To daleko posunięta hipoteza. Nie można temu zaprzeczyć, ale nie można i zaprzeczyć temu, "czy rodzice przypadkiem nie odprawiali czarnych mszy, tańcując wokół ogniska rozpalonego na podłodze?" Zależy to od ich stopnia "pobożności" ale generalnie to dorośli ludzi i jak każdy porządny rodzic powinni uprawiać seks gdy dziecko jest w szkole/na podwórku lub wyjedzie na wakacje do babci... No i jak ojciec pracuje w trybie 12h pięć czy sześć dni w tygodniu to raczej casanową nie zostanie. Natomiast to czy są w tym samym pokoju czy nie ma mniejsze znaczenie. Gdyby mieli oddzielne pokoje o ile nie zamykali by ich na klucz dziecko i tak mogłoby zobaczyć ich w akcji. Odpowiedz Link Zgłoś
wakacyjna_iguana Re: W imię dziecka 05.06.11, 08:23 A właściwie jaka jest teraz diagnoza psychiatryczna? Na co to dziecko jest chore??? Bo od molestowania to usta się nie wykrzywiają - to świadczy o jakichś zaburzeniach neurologicznych raczej. Co polska medycyna nie potrafi zdiagnozować dziecka??? A te niby ruchy frykcyjne to chyba występują w wielu chorobach psychicznych no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
wakacyjna_iguana Re: W imię dziecka 05.06.11, 08:24 Zgodzę się z przedmówczynią - w jednopokojowym mieszkaniu jak rodzice uprawiali seks to mogło coś w jej głowie zostać i potem w czasie choroby się jakoś tam rozładowywała - żadna sensacja, onanizm dziecięcy jest powszechny. Odpowiedz Link Zgłoś
prawda_w_oczy_kole_ltd obserwacja zachowań dziecka 05.06.11, 08:35 wzbudziła zachowanie lekarzy, nie sądzę, żeby pani dziennikarka mogła i chciała dociekać co było na rzeczy. Napisała jednostronny tekst na zamówienie rodziców i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
simon.01 Re: obserwacja zachowań dziecka 05.06.11, 11:23 Widzę, że łatwo sypie się pomówieniami, co? Myślisz, że to tak trudno? Nie, wcale łatwo - i wielu to potrafi; ot, choćby tak: twoja aktywność na tym forum wskazuje, że jesteś pracownikiem któregoś z tych szpitali. Podoba ci się taka metoda dyskusji?! A czemu nie, skoro już wiesz, ze dziennikarka pisała coś na zamówienie? A co do meritum: nie da się ukryć - że i rodzice i reprezentujący ich adwokat mają dość sporo argumentów, które dowodzą krzywdy, jaka się dzieje dziecku? Lekarze zajmujący się dzieckiem kombinują jak koń pod górę, zmieniają co tydzień diagnozę, bez pewności co do stanu dziecka ordynują coraz to nowe kuracje farmakologiczne, czepiają się kolejno wykluczających się diagnoz bez ładu i składu - i miast być jedynymi ofiarami swojej niekompetencji - względnie komplikacji przypadku (w końcu za coś kasę biorą) - całą odpowiedzialność i traumę przerzucili na ośmioletnie dziecko! Wychodzi na to, że brak pewności co do diagnozy nie szkodzi ani lekarzom, którzy mogą mieć w d... dramat dziecka, ani psychologom, którzy wywalają na podstawie pobieżnych i krótkich obserwacji decyzje dupochrony, ani sądom, które mogą sobie tego dzieciaka ciągać po kilku przedsionkach piekieł kwartałami - bo wszak mają kupę czasu - a że szkodzić to może jedynie dziecku, które pozbawiono elementarnego poczucia bezpieczeństwa i zaufania w sytuacji, gdy i tak spotkało się z przerażającymi objawami chorobowymi. Taka prawda w oczy nie kole?! Jako rodzic nie dałbym teraz wszystkim tym bezdusznym dziadom spokoju! Nic nie odrobi spustoszeń psychicznych u dziecka! PS: jak zwykle objawili się internetowi znawcy tematu - co to zazwyczaj znają się na lotnictwie, ekonomi i seksualności dziecka naraz. Ja tam się na tym ostatnim nie znam, więc powiem jedno: żeby wiedzieć, że u małych dzieci ruchy frykcyjne zbliżone do onanizmu to rzecz powszechna można poczytać podręczniki. Albo wystarczy po prostu być rodzicem. Ale najwygodniej zabierać głos, jak się ani nie poczytało, anni dzieci nie ma. Już widać, że podejrzenia o molestowanie się nie potwierdziły, nikogo odpowiedzialnego za podobne praktyki nie znaleziono, kofeina też odpadła, diagnozy nadal nie ma - no to na wszelki wypadek zapakujmy dzieciaka w kolejne piekło jeszcze na parę miesięcy. Jak coś robić, to porządnie! Że kto wszedł w delikatną materię czołgiem? Dziennikarka?! Kiedy już służba zdrowia i sądownictwo rozwałkowało dzieciaka i rodziców na placek na najwymyślniejsze sposoby - to teraz nawołujesz do ostrożności?! Paradne! Odpowiedz Link Zgłoś
prawda_w_oczy_kole_ltd żeby jeździć rowerem po ulicy 05.06.11, 08:29 trzeba się czegoś najpierw nauczyć i zdać egzamin (niektórzy oblewają), żeby mieć dziecko nic nie trzeba umieć, wiedzieć, sobą przedstawiać Odpowiedz Link Zgłoś
tak_bywa Re: żeby jeździć rowerem po ulicy 05.06.11, 11:19 prawda_w_oczy_kole_ltd napisała: > trzeba się czegoś najpierw nauczyć i zdać egzamin (niektórzy oblewają), żeby mi > eć dziecko nic nie trzeba umieć, wiedzieć, sobą przedstawiać Ciekawe, że nie bulwersuje cię brak jakiejkolwiek diagnozy - po tylu tygodniach pobytu dziecka w dwóch szpitalach i to ponoć renomowanych, ani to, że nie przeprowadzono tomografii głowy, które samo się narzuca po braku poprawy. Nic cię nie obchodzi, że dziecko było faszerowane lekami ? Dziwne, na prawdę dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
sicciliana82 Re: żeby jeździć rowerem po ulicy 06.06.11, 20:23 prawda_w_oczy_kole_ltd napisała: > trzeba się czegoś najpierw nauczyć i zdać egzamin (niektórzy oblewają), żeby mi > eć dziecko nic nie trzeba umieć, wiedzieć, sobą przedstawiać A już zupełnie nic nie trzeba umieć i wiedzieć, żeby pisać na forach internetowych... Aroganckie troszkę Twoje komentarze w tym wątku, szczerze mówiąc/pisząc. Odpowiedz Link Zgłoś
emen-is-me W imię dziecka 05.06.11, 08:47 Jak to czytam, przychodzi mi do glowy fragment z Krasickiego: "Wsrod serdecznych przyjaciol, psy zajaca zjadly" Wszyscy pelni dobrych intencji, tylko dziecku nadal dzieje sie krzywda. Odpowiedz Link Zgłoś
emen-is-me W imię dziecka 05.06.11, 08:52 I jeszcze jedno spostrzeżenie: "- 10 maja 2011 roku był pierwszym wolnym terminem sesyjnym - wyjaśnia Katarzyna Żuchowic, z biura prasowego sądu." Skoro można podejmować niektóre decyzje w terminach pozasesyjnych, to czemu nie zrobiono tego tutaj ? Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: W imię dziecka 05.06.11, 19:40 bo wtedy to jeszcze nie był temat medialny, a dla sedziów dobro tego dziecka wcale nie było chyba priorytetem niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
rpq W imię dziecka 05.06.11, 09:06 Lekarze w naszym kraju nie przyzwyczajeni są do pacjentów patrzących im na ręce i stają się nerwowi, gdy ktoś zaczyna kwestionować ich metody i decyzje. Szpital, przychodnia, gabinet jest przecież ich dominium i tutaj oni decydują co i jak. Pacjent ma być pokorny i nie sprawiać kłopotów. Aż mnie korci żeby oskarżyć tych lekarzy o złą wolę i chęć ukarania rodziny za brak szacunku wobec ich wysokości. Odpowiedz Link Zgłoś
swiniopas6 Re: W imię dziecka 05.06.11, 10:00 Biegajac za lekarza w zyciu zaprzeszlym, dwa razy zdiagnozowalem Zespol Munchhausena u dzieci. W obu wypadkach odpowiedzia byl wsciekly atak rodzica na mnie i skarga na pismie, ktora musialem punkt po punkcie zbijac. Przypomne, ze wlasciwy Munchhausen Syndrome by proxy zdefiniowal prof.David Southall pracujacy w moim lokalnym tutaj szpitalu, North Staffordshire Hospital i jego obserwacje z ukrycia sprawily, ze dyzurna pielegniarka doslownie wpadala do pokoiku chorej i lapala za reke matke, ktora usilowala podkrecic kroplowke lub dziecko poddusic czy tez zadac podobna krzywde dziecku. Wscieklosc rodzicow jak tez idiotyzm tutejszego , spoleczenstwa sprawily, ze owego profesora regularnie zgnojono. Mam nadzieje, ze prof. Ksiazek, dobry fachowiec jak sie wydaje, jest swiadomy owych niebezpieczenstw. Szerszej publice oraz pani dziennikarce, radzilbym zadchowac wstrzemiezliwosc w sadach skoro ja sam na wlasnej skorze sie przekonalem, jaka szelma potrafi byc taka mala Kasia zbadana przeze mnie przed chwila, majaca straszny atak dusznosci po chwili by zaimponowac matce. Tutaj zapewne nie ma wypadku szkody na zdrowiu zadanego reka rodzica ale istnieje wspol-gra nas trojga niczym na scenie: lekarz, matka i cwane dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
rpq Re: W imię dziecka 05.06.11, 10:17 I te dwa przypadki mają usprawiedliwić podanie niewłaściwych lekarstw i na ewidentnej podstawie ich działania oskarżyć rodziców o najgorsze rzeczy? To ma usprawiedliwić brak komunikacji z rodzicami,brak konsultowania z nimi swoich decyzji, pytania o zgodę na metody terapeutyczne, brak reakcji na ich stres i stres ich dziecka? Chyba zartujesz. Odmowa rozmowy telefonicznej, bo lekarz wyjechał na długi weekend - to mówi wszystko, co jest do powiedzenia w temacie jakości tych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
swiniopas6 Re: W imię dziecka 05.06.11, 10:30 Panie kolego/kolezanko. Ja dokonalem pobieznej lektury w towarzystwie pani(z doktoratem od badania mozgu szczura) i wlasnie jestem wzywany do wyjscia w miasto. Nie dalem wyzej zadnej diagnozy bo nie mam do tego prawa. Co najwyzej ostrzezenie: stapajmy ostroznie wokol tej sprawy, nie dajmy sie wmanewrowac w dzialania powodowane emocja. I nade wszystko: dzieci obserwuja, imituja i potrafia grac nami tak, ze stac sie mozemy ich narzedziem. Odpowiedz Link Zgłoś
dofg W imię dziecka 05.06.11, 09:45 A może po prostu dziecko było świadkiem stosunku pomiędzy rodzicami (co, jak z opisu wynika, nie jest niemożliwe - mieszkają w jednym pokoju i co może było przyczyną zachowań zaobserwowanych przez pielęgniarkę) i ten widok tak ją przeraził, bo po prostu nie wiedziała co tatuś robi mamusi. Może u dziecka taki widok bliski osób powoduje podobne reakcje jak molestowanie? Odpowiedz Link Zgłoś
redix68 Niekompetencja, arogancja i brak 05.06.11, 09:54 winnych. Nikt się do nieczego nie przyznaje. Oto Polska właśnie. Autostrady, stadiony, opieka medyczna. Najwspanialszy naród na świecie. Kto nie kocha tego kraju ten zdrajca Odpowiedz Link Zgłoś
nutka57 W imię dziecka 05.06.11, 11:19 Masakra! Bardzo współczuje rodzicom i życzę ich rodzinie, żeby ten koszmar miała juz za sobą. Natomiast "metody" terapeutyczne i "wnioski" z nich płynące jako zywo przypominają bolszewicką metodę wychowawczą. Odpowiedz Link Zgłoś
tak_bywa Re: W imię dziecka 05.06.11, 11:30 nutko57, mnie się to tak samo kojarzy. Z jedną małą różnicą, że to jest "ludzki" sposób pójścia po najmniejszej linii oporu o ile chodzi o szaraczków. Ma to miejsce również w tzw. "zachodnich demokracjach". Odpowiedz Link Zgłoś
ona3010 Re: W imię dziecka 05.06.11, 12:41 niedawno moja corka lezała w czd z wykrzywieniem twarzy i gdyby nie rozpoznali nerwu 7 to miałam molestować dziecko?? lekarze nie dali doszli co jest to jest to zepchnęli na psychiatrie.... szok Życze dużego odszkodowania rodzinie. A co do ogółu psychologów to 90% z nich to prawdziwi psychole, ich opinie nie jednemu zniszczyło życie. Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej ludzi w dupie. Odpowiedz Link Zgłoś
swiniopas6 Re: W imię dziecka 05.06.11, 12:56 Twoja corka miala tzw Bell's palsy. Takie cos moze wystapic nagle ale ustepuje powoli. Tamten bekart wykrzywial usta na zamowienie, owijalo to sobie rozhisteryzowanych rodzicow wokol malego paluszka a strachliwi lekarze co sie boja kretynow podobnych tobie dawali sie za nos wodzic. Taka tu cala prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
d_jak_zupa szkodnicy jak świniopas 05.06.11, 16:55 Myśle że świniopas, i jego kumpelka o mózgu szczura dokładnie pokazuję problem. Bezduszni ludzie, z brakami w wykształceniu forują opinie, i są na tyle głupi że nie zauważają że sami sobie zaprzeczają. Największymi szkodnikami są właśnie tacy którzy udają że coś wiedzą. Tak było w przypadku tych lekarzy, pielęgniarek, psychologa i sądu. Każdy coś tam postanowił, ale nikt nie jest w stanie tego uzasadnić. Może i dziecko jest molestowane, może jest wstrętne i robi na złość, ale trzeba zdiagnozować, ustalić, a później działać. A nie bezmyślnie pieprzyć a później dorabiać do tego uzasadnienie. swiniopas6 napisał: Panie kolego/kolezanko. Ja dokonalem pobieznej lektury w towarzystwie pani(z doktoratem od badania mozgu szczura) i wlasnie jestem wzywany do wyjscia w miasto. Nie dalem wyzej zadnej diagnozy bo nie mam do tego prawa. Co najwyzej ostrzezenie: stapajmy ostroznie wokol tej sprawy, nie dajmy sie wmanewrowac w dzialania powodowane emocja. I nade wszystko: dzieci obserwuja, imituja i potrafia grac nami tak, ze stac sie mozemy ich narzedziem. Odpowiedz Link Zgłoś
vonbingen W imię dziecka 05.06.11, 18:17 Zakładając ze nie Munchhausen - a to nie będzie pląsawica Sydenhama? Odpowiedz Link Zgłoś
vonbingen a może powikłania po streptokokach?? 05.06.11, 18:27 może, zamiast dzwonić na policję, powinni zapytać rodziców czy córka nie przechorowała w ostatnim czasie jakiejś anginy? PANDAS - pediatric autoimmune neuropsychiatric disorder associated with streptococcal infection Odpowiedz Link Zgłoś
vonbingen Ważne 05.06.11, 18:37 "Pląsawica Sydenhama jest ostro występującym zespołem z objawami pląsawicy, osłabieniem i zmianami zachowania. Występuje głównie między 5. a 15. rż., z przewagą u kobiet. Pląsawica może być jednostronna lub uogólniona, występuje w spoczynku i podczas aktywności, zmniejsza się podczas snu. Zaburzenia zachowania to depresja, lęk, zmiany osobowości, labilność emocjonalna i cechy obsesyjno-kompulsywne. Pacjenci wymagają objawowego leczenia neuroleptykami i kwasem walproinowym, leczenie jest jednak krótkie, ponieważ u większości następuje spontaniczna remisja w ciągu 2–3 miesięcy (...). Pląsawica indukowana lekami może być ostrym stanem lub wiązać się z przewlekłą terapią lekami. Jedną z częściej występujących przyczyn pląsawicy w klinicznych zaburzeniach ruchowych jest stosowanie leków dopaminergicznych lub antydopaminergicznych, przeciwdrgawkowych." Źródło: Polski Przegląd Neurologiczny, 2008, tom 4, supl. A Pląsawice — patogeneza, diagnostyka, leczenie Choreas — pathogenesis, diagnostics, treatment Krystyna Honczarenko, Katedra i Klinika Neurologii Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie I te nieszczęsne ruchy frykcyjne, to mogły być ruchy pląsawicze. Odpowiedz Link Zgłoś
prawda_w_oczy_kole_ltd czy państwo tutaj 05.06.11, 18:53 dyskutujący emocjonalnie w sposób określający waszą kulturę osobistą, nie zauważacie jednego podstawowego faktu - braku opinii lekarzy opiekujących się dzieckiem? Artykuł został podyktowany przez rodziców, pani dziennikarka spisała ich uwagi i spostrzeżenia, ale to tylko część prawdy. Nie wiemy czy usiłowała uzyskać informacje od lekarzy prowadzących dziewczynkę, a jeśli tak, to dlaczego nie ma tutaj medycznego wyjaśnienia postępowania z chorym dzieckiem. Państwo nie wiecie nic poza tym co słyszycie od rodziców. Może być różnie. Ponieważ podejrzewa się, że dziecko było krzywdzone, na poparcie tej tezy muszą być przesłanki, zapewne poważniejsze, niż przeczytaliśmy w artykule. Nikt przy zdrowych zmysłach nie trzymałby odseparowanego od opiekunów dziecka w szpitalu psychiatrycznym, po to żeby wmówić opiekunom popełnienie przestępstwa. Gonicie państwo za sensacją. A co jeśli się okaże, że dziecku działa się krzywda ze strony najbliższych? Dowiemy się o tym z kolejnego artykułu? Będzie wyjaśnienie? Ciekawym wyjaśniam - nie mam najmniejszego związku z medycyną, z którymkolwiek z opisywanych szpitali, nie jestem sędzią ani prokuratorem, zajmuję się chemią doświadczalną i jestem rodzicem trójki dzieci. Współczuję rodzicom i dziecku, mam nadzieję na szczęśliwe zakończenie ich gehenny, mój niesmak wzbudził nierzetelny artykuł, ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
ichniomjek dziennikarka dała się wykorzystać 05.06.11, 19:33 Zgadzam się. Z artykułu wynika, że rodzice bardzo głośno krzyczą i zachowują się tak, jakby byli pewni, że to absolutnie niemożliwe, by ktokolwiek skrzywdził ich dziecko. Czy kochający rodzic na serio i tak kategorycznie odrzucałby taką możliwość? Zastanawiający jest ten brak wątpliwości. Przecież nie przebywają z córką 24 godziny na dobę. Przecież jeśli u dziecka stwierdzono zespół nagłych objawów wskazujących na historię molestowania seksualnego, to oczywiste, że lekarze podejrzewać będą także rodziców. Zwłaszcza jeśli obserwują, że ich obecność nie działa na dziecko dobrze. To oczywiste, że będą się starali ich od dziecka odseparować, by jego stan się poprawił. Choć niekoniecznie znaczy to, że rodzice są sprawcami. Być może ktoś ze szkoły, być może z rodziny. Rodziców nie zastanowiło, że po takiej separacji od rodzinnego domu, szkoły i ludzi, z którymi dziewczynka zwykle się styka, jej stan wrócił niemal do normy? Podzielam zdanie osób, które zwróciły uwagę na to, że ta relacja jest jednostronna i pozbawiona głosu medyków. Choć pewnie lekarze i tak nie opisaliby, na jakich dokładnie podstawach podjęli takie decyzje, tak jak policja nie informuje szczegółowo prasy o toczących się śledztwach. Jedno jest pewne - gdyby lekarze zlekceważyli swoje podejrzenia i po prostu oddali dziecko rodzicom, a ewentualne molestowanie przez kogoś z jego otoczenia wyszłoby na jaw w inny sposób i zostałoby opisane w takim artykule, pewnie ci sami ludzie, którzy dzisiaj opluwają lekarzy za podjęte decyzje, opluwaliby ich za to, że ich nie podjęli. Drodzy państwo, jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie molestowania u ośmioletniego dziecka, to należy robić wszystko, żeby sprawę zweryfikować i dzieciakowi uratować życie. Lekarze podjęli stosowne kroki. Co innego opieszałość i nadgorliwość sądu - umieszczenie takiego dziecka w placówce opiekuńczej to jakiś chory pomysł, ale sądy to my mamy jak w prozie Kafki. Odpowiedz Link Zgłoś
mapokl Re: dziennikarka dała się wykorzystać 05.06.11, 21:25 I jeszcze raz od nowa: prawda_w_oczy_kole_ltd napisała: > Nie wiemy czy usiłowała uzysk > ać informacje od lekarzy prowadzących dziewczynkę, a jeśli tak, to dlaczego nie > ma tutaj medycznego wyjaśnienia postępowania z chorym dzieckiem. W artykule są zawarte opinie lekarzy. Nie ma medycznego wyjaśnienia ponieważ najprawdopodobniej nikt go nie wymyślił na czas.... ichniomjek napisał: > Zgadzam się. Z artykułu wynika, że rodzice bardzo głośno krzyczą i zachowują si > ę tak, jakby byli pewni, że to absolutnie niemożliwe, by ktokolwiek skrzywdził > ich dziecko. Czy kochający rodzic na serio i tak kategorycznie odrzucałby taką > możliwość? Ja raczej widzę tutaj pretensję do lekarzy o nieinformowaniu rodziców zarówno o stanie zdrowia dziecka jak i leczeniu. Nie dziwię się, że bardziej wierzą swoim przeczuciom niż lekarzom, gdy o diagnozie dowiedzieli się z wyroku sądowego... Z własnego doświadczenia wiem, że gdyby moja matka zaufała opinii lekarzy a nie własnym obserwacjom to mój brat już mógł by nie żyć z powodu zwykłej operacji wyrostka robaczkowego. > Przecież jeśli u dziecka stwierdzono zespół nagłych objawów wskazujących na his > torię molestowania seksualnego, to oczywiste, że lekarze podejrzewać będą także > rodziców. Problem w tym, że nic nie stwierdzono. Jedynie podejrzewano, i to podejrzewała jedna pielęgniarka na podstawie "wydaje mi się". Gdy u kogoś podejrzewasz raka to nie kierujesz go od razu na chemię tylko pierwsze sprawdzasz podejrzenia. Tutaj od razu wytoczono ciężkie działa, ale po wyroku sądowych nie zrobiono nic by potwierdzić podejrzenia/roztoczyć jakąś opiekę nad molestowanym dzieckiem. Wygląda na to, że nawet lekarze nie wierzyli w tą diagnozę, ale, że jakiś idiota podał już sprawę do sądu to będą stać w jego obronie. >Zwłaszcza jeśli obserwują, że ich obecność nie działa na dziecko dob > rze. To oczywiste, że będą się starali ich od dziecka odseparować, by jego stan > się poprawił. I gdzie to znalazłeś? Że dziecko było spokojniejsze bez rodziców? Nawet lekarz w szpitalu w którym dziewczynka aktualnie przebywa stwierdził , że obecność rodziców pozytywnie na nią wpływa... > Rodziców nie zastanowiło, że po takiej sepa > racji od rodzinnego domu, szkoły i ludzi, z którymi dziewczynka zwykle się styk > a, jej stan wrócił niemal do normy? Objawy jej choroby w żaden sposób nie mogły by być powodowane molestowaniem. Od tego się nie dostaje objawów podobnych od padaczki. A jej stan zdrowia pogorszył się najbardziej w szpitalu. Gdy rodzice ją przywieźli była świadoma i miała jakiś problem z wargami, później już różnie z tym było. > Jedno jest pewne - gdyby lekarze zlekceważyli swoje podejrzenia i po prostu odd > ali dziecko rodzicom, a ewentualne molestowanie przez kogoś z jego otoczenia wy > szłoby na jaw w inny sposób i zostałoby opisane w takim artykule, pewnie ci sam > i ludzie, którzy dzisiaj opluwają lekarzy za podjęte decyzje, opluwaliby ich za > to, że ich nie podjęli. Wiesz, że jest coś pomiędzy podejrzewaniem czegoś i nic nie zrobieniem, a skazaniem kogoś mając tylko podejrzenia? Nie ma żadnych dowodów na molestowanie, nie ma żadnej diagnozy, jest tylko przypuszczenie. I tak powinna zostać w szpitalu więc mogli przeprowadzić badania psychologiczne w tym kierunku. > Co innego opieszałość i nadgorliwość sądu - umieszczenie takiego dziecka w plac > ówce opiekuńczej to jakiś chory pomysł, ale sądy to my mamy jak w prozie Kafki. Odcięcie ciężko chorego dziecka od rodziców, kiedy najbardziej potrzebuje obecności najbliższych w imię niczym nie popartych przypuszczeń, polegających na tym, że pielęgniarka w nocy widziała jak dziewczynka wykonywała czynności które jej kojarzyły się seksualnie i mimo tego, że aktywność seksualna czy masturbacja może być spowodowana przez setkę bardziej prawdopodobnych przyczyn jednoznacznie uznała, że dziewczynka była molestowana przez rodziców. Niestety dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane i lekarze chcąc ją chronić wyrządzili jej jeszcze większa krzywdę. Takie są fakty. Odpowiedz Link Zgłoś
prawda_w_oczy_kole_ltd Re: mapokl - jesteś matką, ojcem, wujkiem? Napewno 05.06.11, 22:27 jesteś stroną w tej sprawie, przytaczasz dane, o których nie było słowa w artykule. Ja mam wątpliwości co do złej woli, nieuctwa, głupoty lekarzy z kilku szpitali, którzy jakby na zamówienie uparli się, żeby skrzywdzić rodzinę tego dziecka. Absolutnie artykuł mnie o tym nie przekonuje, mam wątpliwości do staranności dziennikarskiej. Powodzenia w drodze do prawdy Odpowiedz Link Zgłoś
corvetta5 W imię dziecka tak sobie myślę... 06.06.11, 09:15 W imię dziecka tak sobie myślę, czy ono czasem nie było molestowane seksualnie w szpitalu, w którym leżało. Duże dawki leków ułatwiają wymuszenie na pacjencie, czego się chce. Nie, nikogo nie oskarżam, tylko WYŁĄCZNIE W IMIĘ DOBRA DZIECKA tak się zastanawiam i polecam uwadze sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
mapokl Re: mapokl - jesteś matką, ojcem, wujkiem? Napewn 06.06.11, 14:24 prawda_w_oczy_kole_ltd napisała: > jesteś stroną w tej sprawie, przytaczasz dane, o których nie było słowa w artyk > ule. Takie jak? Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Tak to jest jak się oddaje dziecko państwu 06.06.11, 15:32 Rodzice muszą się w końcu nauczyć, ze w tym kraju dzieci należy bronić przed państwem. Ono jest jak Ojciec Chrzestny (ten z książki) - najpierw pomoże a potem upomni się o zwrot długu. Dzieci trzeba posyłać do prywatnych szkół i prywatnych lekarzy. A jak nie ma kasy to nawet lepiej do znachora niż państwowego lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
janles620 W imię dziecka 07.06.11, 00:25 dalej oglądajcie seriale SF o dobrych lekarzach jak szpital lesna góra- gorszego zakłamania nie ma- on przychodzą odwalić swoje i iść do domu,a dziecko cos zawsze zrobią, a kto ucierpi-kogo to obchodzi Odpowiedz Link Zgłoś
klara-30a W imię dziecka 07.06.11, 22:17 Odnoszę wrażenie że lekarze nie wiedzieli co się z dzieckiem dzieje i nie konsultowali diagnozy z lekarzami z innych Instytutów czy szpitali. Jakby uważali się za profesorów wszystko wiedzących i nie potrzebujących konsultacji. Takie końskie dawki leków, różne bardzo dziwne reakcje dziecka: dziecko w nocy nie spało, było agresywne, nie poznawało rodziców, problemy z jedzeniem-nie trafianie frytką do buzi. To są objawy które trzeba wnikliwie zdiagnozować, poradzić się specjalisty, który zna się na rzeczy np. neurologa(nie tylko jednego a kilku). Lekarzu lecz szukaj odpowiedniej terapii a nie uchylaj się od odpowiedzialności zrzucając winę na rodziców! Trzeba być człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś