belferxxx 13.06.11, 21:39 Przecież to Wyborcza i Pacewicz osobiście ze Staszewskim zwalczali zawodówki i piali hymny nad powszechną maturą. No to mają czego chcieli;-) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
belferxxx Taki Paszyński jako kurator likwidował zawodówki,a 13.06.11, 21:42 jako wiceprezydent W-wy je tworzy.I ani słowa "przepraszam, nie miałem racji" z siebie nie wydusi;-) Odpowiedz Link Zgłoś
big.ot rusza akcja "wszyscy do zawodówek" 17.06.11, 11:27 Debile(z gw), co to za różnica czy w Polsce będzie 2 mln fryzjerek, czy 2 mln mgr socjologii - zrozumcie, że w tym kraju jest większy podaż ludzi niż popyt na pracowników. To czy będziemy wypuszczać glazurników, psychologów czy inżynierów nie robi żadnej różnicy Odpowiedz Link Zgłoś
polakzidaho zwalczanie zawodówek to idiotyzm 14.06.11, 22:57 znowu Polska chce doścignąć Amerykę w kolejnej głupocie. W USA panuje obłęd "college'u" - jeśli nie skończysz jakiegoś, to będziesz niczym, według ustawicznie powtarzanych obiegowych "mądrości". Szkolnictwo zawodowe w USA leży, a mnóstwo osób które się kompletnie nie nadają do studiowania traci czas, pieniądze, i możliwości rozwoju próbując w męce przyswoić sobie ezoteryczną wiedzę - a potem i tak pracują byle gdzie za byle co. Każda uczciwa praca jest cenna; każdy fach może być biletem do życiowego sukcesu. Malarz, hydraulik, czy glazurnik, którzy są czyści, trzeźwi, słowni i sprawni, w każdym społeczeństwie znajdą pracę i wdzięcznych klientów. Skąd ta pogarda dla pracy? Nauczyciele którzy uważają że to dyshonor nauczyć się pożytecznego zawodu, to kretyni. Odpowiedz Link Zgłoś
gen-ko Oj, bo do zawodówki trafisz 14.06.11, 22:59 Pacewicz jak zwykle pieprzy jak poparzony Odpowiedz Link Zgłoś
drmuras Absolwenci uniwerku na budowie 14.06.11, 23:25 Zamiast wkręcac przez telefon badziewie z Chin , absolwenci kilku uczelni wyższych stworzyli ekipe budowlaną. W czasie pracy wyróznia ich to że słuchają audiobooków a zatrudniający ich średni szczebel menagerski zdziwiony słucha i powtarza ja też bym tak chciał... Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Absolwenci uniwerku na budowie 15.06.11, 07:23 > Zamiast wkręcac przez telefon badziewie z Chin , absolwenci kilku uczelni wyższ > ych stworzyli ekipe budowlaną. W czasie pracy wyróznia ich to że słuchają audio > booków a zatrudniający ich średni szczebel menagerski zdziwiony słucha i powtar > za ja też bym tak chciał... Powtarzać "ja bym chciał" sobie mogą, jakoś z posad managerskich nie zrezygnowali. Odpowiedz Link Zgłoś
drmuras Nie zakumales 15.06.11, 18:44 Chcielie by sluchac a nie moga bo musza sie koncentrowac na kliencie .... a domu nie ma czasu i checi po 10 godzinach pracy ... Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Nie zakumales 17.06.11, 12:56 > Chcielie by sluchac a nie moga bo musza sie koncentrowac na kliencie .... a do > mu nie ma czasu i checi po 10 godzinach pracy ... A jak by Twoja wypowiedź brzmiała po polsku? Odpowiedz Link Zgłoś
oleandra20 Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 00:09 Niemcy przygotowuja do zawodu 40% swoich uczniow... najsilniejsza gospodarka UE. no coz, oni sa bogaci ale my za to mamy dyplomy wyzszych (lub nizszych) uczelni Odpowiedz Link Zgłoś
williamadama Re: Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 00:53 Wszystko to prawda. Zobacz sobie jednak ile jest w Niemczech zawodow w kierunku ktorych mozna sie ksztalcic. Tu masz alfabetycznie ulozona liste uznanych w Niemczech zawodow (zrodlo: Arbeitsamt). Produkuje sie rzesze ludzi wyspecjalizowanych w bardzo waskich (moim zdaniem, az nazbyt waskich) zawodach. Poki gospodarka dziala to taki system przynosi efekt. Jesli jednak upadnie np. fabryka Opla, to "na bruku" znajda sie tysiace takich "mechanikow", ktorzy znaja jedynie osiemnascie srobek w samochodzie. To cos jak "rolnik" ze zlikwidowanego PGR-u. Cale zycie pracowal "na gospodarce", a potrafi jedynie doic. Odpowiedz Link Zgłoś
schwarzwaldmaedel Re: Oj, bo do zawodówki trafisz 18.06.11, 13:00 chyba dyplymy, jak to mial w zwyczaju mowic policjant z Allo Allo....... Odpowiedz Link Zgłoś
aussie1inc Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 00:53 Osobiscie wole piekarza-artyste niz np. nauczyciela, ktory nienawidzi swojej pracy. Taki piekarz - jak jest dobry - to moze np. wyjechac do Niemiec, czy W.Brytanii, otworzyc wlasny biznes i zostac milionerem. Trzeba tylko byc dobrym, pracowitym i chciec, a nie siedziec na tylku po studiach i narzekac ze nikt nie chce zatrudnic kolejnego socjologa, czy historyka sztuki. Najwazniejsze to to, by zadna szkola nie zamykala mozliwosci doksztalcania. Zeby kazdy, kto w przyszlosci bedzie chcial sie doksztalcac mogl top robic. I to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 07:26 > Osobiscie wole piekarza-artyste niz np. nauczyciela, ktory nienawidzi swojej p > racy. Taki piekarz - jak jest dobry - to moze np. wyjechac do Niemiec, czy W.Br > ytanii, otworzyc wlasny biznes i zostac milionerem. Nie każdy, kto otwiera biznes zostaje milionerem. Więcej, większość otwierających biznesy dobrze wie, że nigdy milionerami nie zostaną. Tylko w Polsce się przyjęło, że biznesmen musi się w ciągu kilku lat dorobić fortuny, oczywiście kosztem pracowników i podatków, od których musi się wymigać. Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Bajki opowiadasz 15.06.11, 07:56 do aussie1inc : Bajki opowiadasz !! Może zostać milionerem !! Hah, ha , ha . Tak samo jak ja mogę zostać kosmonautą . Trzymaj się gościu ziemi . Dalej piszesz :"Najwazniejsze to to, by zadna szkola nie zamykala mozliwosci doksztalcania " Ale trzeba trzymać się ziemi . Jeśli wiadomo , kto idzie do zawodówki i jakie są możliwości umysłowe tych osób , motywacja i chęć do pracy to należy wątpić , by ktoś spróbował się dokształcać . Dzisiejsze zawodówki to nie te z czasów komuny . Żeby już wyraźnie to powiedzieć, do zawodówek już idą sami najmniej zdolni i najbardziej leniwi . Trochę lepsi idą do techników - o bardzo niskim poziomie . Odpowiedz Link Zgłoś
williamadama Re: Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 09:08 aussie1inc napisał: > Osobiscie wole piekarza-artyste niz np. nauczyciela, ktory nienawidzi swojej pracy. Tak przedstawiony wybor nie jest zadnym wyborem. Zarowno jeden, jak i drugi - ma wykonywac swoja prace uczciwie i na pewnym okreslonym normami poziomie. Ich stosunek emocjonalny do pracy moze byc jedynie "wartoscia dodana" i to nie dla mnie, a dla nich samych. > Taki piekarz - jak jest dobry - to moze np. wyjechac do Niemiec, czy W.Brytanii, otworzyc > wlasny biznes i zostac milionerem. Wyjechac i otworzyc wlasna firme moze, milionerem juz jednak nie ma szans zostac. Ma szanse na ewentualne "godziwe zycie" i wzgledne bezpieczenstwo. Jednak o "milionach" radzilbym zapomniec. Milionow - moim zdaniem - nalezy szukac w galeziach raczej niedostepnych ludziom startujacym "od zera". W handlu paliwami, metalami szlachetnymi, w handlu bronia oraz w posrednictwie na ogromna skale. Wytwarzanie bowiem jest prostsze od sprzedazy. > Trzeba tylko byc dobrym, pracowitym i chciec, a nie siedziec na tylku po studiach > i narzekac ze nikt nie chce zatrudnic kolejnego socjologa, czy historyka sztuki. Dobrym i pracowitym zawsze warto byc, niezaleznie od zawodu. Nic to nowego. A by liczyc statystyki z ktorych wynika, ze spoleczenstwa sa jak stada baranow, ktore daja sie wodzic za nos - nie trzeba konczyc socjologii. Jak powiedzial Ernest Rutherford: "Cala nauka dzieli sie na fizyke i zbieranie znaczków." > Najwazniejsze to to, by zadna szkola nie zamykala mozliwosci doksztalcania. > Zeby kazdy, kto w przyszlosci bedzie chcial sie doksztalcac mogl to robic. I to wszystko. Nikt nikomu nie zabrania doksztalcania. Trzeba jedynie chciec. Odpowiedz Link Zgłoś
genkar Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 01:21 Przy tym wszystkim psioczeniu i narzekaniu warto może też pamiętać, że przeciętny fryzjer zarobi przez 2 tygodnie mniej więcej tyle ile np. lekarz w jeden dzień. Oczywiście nie wszyscy mogą być lekarzami i z pewnością potrzeba fachowców w każdym zawodzie, ale milionerów po zawodówce zbyt wielu nie ma. Bezrobocie dotyczy wszystkich, więc twierdzenie, że fryzjer zawsze znajdzie pracę, a np. nauczyciel nie jest błedne - wszystko zależy od tego ilu jest fryzjerów i ilu nauczycieli i jakie jest zapotrzebowanie na pracę, którą wykonują. Odpowiedz Link Zgłoś
polsz Re: Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 07:29 patrz, a taki Andreas Panayiotou nawet czytać nie umie a został milionerem. To nie wykształecenie decyduje, kto zostannie bogaczem Odpowiedz Link Zgłoś
wojna71 Re: Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 07:44 Dobrze piszesz, to nie ma znaczenia czy jesteś fryzjerem , hydraulikiem, czy mgr po czymkolwiek to w dobie wyżu geograficznego i kryzysu sztucznie wywołanego mało kto znajdzie pracę. Nawet dobry budowlaniec będzie szukał zlecenie. Jeszcze wątpliwe jest czy otrzyma zapłatę? Co najważniejsze każda specjalizacja w dobie kryzysu i kapitalizmu nie jest dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
porshe Re: Oj, bo do zawodówki trafisz 17.06.11, 13:25 nie porównuj w ten sposób - nie porónuje się dwóch skrajnie różnych zawodów pod kątem zarobku (chyba, że statystycznie). Lekarz z samego założenia powinien dobrze zarabiać i pieniądze powinny być jego najmniejszym zmartwieniem, gdyż całym sobą powinien się koncentrować na dobrym leczeniu pacjenta. Czy chciałbyś być operowany przez chirurga, który ciągle się martwi o swoje finanse, czy mu komornik telewizora z domu nie wynosi? Czy raczej przez człowieka skupionego na swojej pracy, który co prawda wie, ile zarobi, ale pieniądze 'nie chodzą mu po głowie'? A taki piekarz? Mechaniczne wykonywanie czynności skłania do przemyśleń na wiele tematów - sam tego doświadczyłem podczas pracy wakacyjnej. Można spokojnie wykonywać dwie czynności naraz (np - gnieść ciasto i myśleć o tym, jak tutaj zdobyć dodatkowe fundusze). Jako lekarz mogę ci powiedzieć, że żywię ogromny szacunek do wszelkiej maści złotych rączek czy fachowców - oczywiście tych na poziomie. Drażnią mnie 'specjaliści' z dziedziny malowania ścian (panie tu trzeba zastosować hiper-mega-nie-wiem-co-jeszcze.... zwykłe wapno). Wolę fachowców, którzy umówią się ze mną na rozsądną dla mnie godzinę (Wiadomo, że dużo pracuję) - dlatego od razu pytam i uprzedzam jeszcze zanim się z kimś umówię. Wtedy dana osoba przychodzi o 19.00 i ocenia ile jest pracy. Daje również rozsądny kosztorys (głupi nie jestem to kilku fachowców proszę o wycenę robocizny i materiałów). Jeśli człowiek na rzeczy się zna to uczciwie przyzna, że np. pod tynkiem może się okazać, że nie ma na co przyczepić kabli, gdyż albo jest tam kamień i nijak da się tam gniazdek zamontować albo ściana jest z papieru i też zero wytrzymałości aby telewizor zaczepić). Ludzie konkretni - dobrzy fachowcy ZAWSZE są przeze mnie szanowani, niezależnie od pracy, jaką wykonują. Byleby byli kulturalni i punktualni oraz zlecenie realizowali w terminie. Wiele w swoim życiu robiłem sam, wiem mniej więcej na czym polega robota budowlana, mechanika samochodowa czy ścinanie włosów - ale nie jestem w tym ekspertem. Dlatego zawsze wolę usiąść i porozmawiać, przedstawić swoją wizję na wydruku i spytać czy da się takie rzeczy zrobić. Jeśli się fachowiec podejmuje takiego wyzwania to musi wiedzieć, że oczekuję od niego wyjątkowej staranności (zawsze o tym uprzedzam), potem przy odbiorze jak ostatni cham biegam z poziomicą, linijką, kątówką i sprawdzam, czy na pewno jest to dobrze zrobione. I ma to odbicie w wynagrodzeniu. Nie tak dawno od podstaw budowałem łazienkę jako 'przystawkę' do gabinetu. Zależało mi, aby była wydzielona przestrzeń dla personelu, toalety dla pacjentów oraz kawałek pokoju socjalnego (powiększenie starego pomieszczenia). Przyszła ekipa budowlana, polecona przez sąsiada. Bardzo młode chłopaki, lat 19-20, świeżo po szkole. Odrobinę się bałem, ale zaproponowali, że wszystko zrobią za 3000 zł z położeniem tynków i uwiną się w 2 tygodnie. Rzeczywiście, po dwóch tygodniach wszystko było idealnie zrobione, wszystkie kąty niemal za wzór powinny być stawiane, ściany proste, idealnie wypionowane, tynki równe, bez zgrubień. Zachwyciłem się ich pracą - dostali w sumie 5500 zł, bo zrobili kawał dobrej roboty, nigdy nie przyszli pijani i zawsze byli niezmiernie mili. Po odbiorze poszliśmy razem na piwo (ja stawiam) i naprawdę może proste z nich 'ludzie', ale bardzo sympatyczni, pogadaliśmy trochę o piłce, o sporcie - miło spędziłem czas. Polecili mi glazurnika - też super facet. wszystko idealnie i nawet taniej, niż rzucił w kosztorysie o 20%. No ale skoro się umawialiśmy to dostał tyle, na ile się wycenił. Cenię fachowców, lubię ludzi konkretnych, a ludzie po technikach i po zawodówkach naprawdę wiele potrafią. Radzą sobie na rynku głównie przez to, że są konkurencją dla starych fachowców do których przylgnęła łatka zapijaczonych spóźnialskich i leniwych obiboków, co się niby znają, ale i tak zaraz wszystko zepsują bo nie potrafią. Wcale się nie dziwię, że część osób wybiera świadomie zawodówkę. Może nie ma na tym 'kokosów' ale jest kawałek rozsądnych i uczciwych pieniędzy, które pozwalają godnie żyć. Wcale mnie w oczy nie kole to, że mechanik samochodowy ma wyższą stawkę godzinową niż ja na dyżurze - jeśli jest dobry, to ma klientów i może narzucić takie ceny, jakie rynek przyjmie. Jeśli jest kiepski, to będzie konkurował ceną lub godzinami otwarcia warsztatu aby przyciągnąć więcej klientów. Zawodówka to nic złego, jeśli człowiek, który ją ukończy - coś sobą reprezentuje. Jeśli natomiast idzie tam tylko dlatego, że musi, całe praktyki ma w nosie i nic nie wynosi z wiedzy, którą stara się mu wpoić to nic dziwnego, że nauczyciele 'straszą' zawodówką. W moim rodzinnym mieście o absolwentach zawodówek nie mówi się źle i jest to jedna z lepszych szkół do wyboru po gimnazjum. Oczywiście jest jeszcze liceum, które ja ukończyłem, ale patrząc na resztę absolwentów z mojego roku aż mi się ciśnie na usta - i po co wam ta matura? Potrzebna do pracy na kasie czy zamiatania magazynu? Tylko 4 lata straciliście, a jedyne co z tego macie to papierek, który w dzisiejszym świecie jest niewiele wart. To już prawo jazdy wyżej się ceni od matury u pracodawcy (szczególnie, jeśli ktoś już ma doświadczenie w zawodzie). Naturalnie, jeśli ktoś ma większe ambicje, to niech idzie na studia, poszerza swoją wiedzę, ale niech pamięta, że na studia idą wszyscy, więc konkurencja na rynku pracy bardzo duża. I trzeba mieć wyniki oraz przebojowość aby się wybić. Generalnie - po studiach trudniej o pracę bo trudniej zrobić sobie samozatrudnienie. A i za granicami kraju też nie chcą 'bez zawodu'. Wolą fachowców i im płacą lepsze pieniądze. I tak mechanik samochodowy pracuje w Irlandii w warsztacie samochodowym, a człowiek po studiach siedzi za barem, na zmywaku albo sprząta. No i nie przesadzajmy - jak nagle będzie 2 mln mechaników samochodowych w Polsce to rynek też będzie wysycony i będzie trudno o pracę. Tyle, że te 2 mln mechaników może spokojnie znaleźć zatrudnienie poza granicami kraju w zawodzie w przeciwieństwie do 2 mln filozofów i socjologów (nie obrażając tych zawodów). Odpowiedz Link Zgłoś
czarno_to_widze po czterech latach ogólniaka 15.06.11, 06:23 wychodzi ogólny głąb Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: po czterech latach ogólniaka 15.06.11, 07:27 > wychodzi ogólny głąb Jakiś kompleks? Odpowiedz Link Zgłoś
skaflok Re: po czterech latach ogólniaka 15.06.11, 08:02 jaki kompleks, gosc ma race. mgr inż. Odpowiedz Link Zgłoś
strikemaster Re: po czterech latach ogólniaka 15.06.11, 08:33 Race sobie kupił? Myślisz, że na mecz idzie? Odpowiedz Link Zgłoś
schwarzwaldmaedel Re: po czterech latach ogólniaka 18.06.11, 13:02 a po pieciu na polskim uniwerku wychodzi glab z tytulem magistra.... Odpowiedz Link Zgłoś
dr_pitcher Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 06:53 Jest w mojej miejscowosci szkola zawodowa do ktorej dostac sie jest rownie trudno jak na medycyne. Czesne wynosi wiecej niz program medyczny. Po czterech latach zarobki rowniez. I jest to parafrazujac szkola gotowania na gazie. Program szkoli kucharzy. Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Kto idzie do zawodówki ? 15.06.11, 07:29 Ten , który już nie nadaje się do technikum - ma zbyt mało punków . Ale ba !!! w sytuacji niżu demograficznego , są technika , które przyjmują wszystkich . Nawet niedorozwiniętych umysłowo , czasem to widać od razu na twarzy , bo liczy się sztuka. A za sztuką idzie subwencja oświatowa . I taki potem jest poziom technikum . Wiem, bo uczyłem w takich technikum . Odpowiedz Link Zgłoś
obinobi Masz jakiś kompleks na punkcie technikum? 15.06.11, 08:22 Nie rozumiem Twojego podejścia do technikum, że idą tam trochę mniej leniwi niż do zawodówek. Sam kiedyś wybrałem technikum bo mimo wszystko wolałem uczyć się przedmiotów zawodowych niż np. biologii, geografii. Oprócz ludzi po zawodówkach potrzebni są ludzie ze średnim wykształceniem technicznym zarówno w zakładach produkcyjnych jak i w działach rozwoju (szczególnie tu spotykam się z sytuacją, że laboratoryjną pracę którą mógłby wykonywać technik wykonuje inżynier). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
norman_bates Re: Masz jakiś kompleks na punkcie technikum? 17.06.11, 11:57 > Oprócz ludzi po zawodówkach potrzebni są ludzie ze średnim wykształceniem techn > icznym zarówno w zakładach produkcyjnych jak i w działach rozwoju (szczególnie > tu spotykam się z sytuacją, że laboratoryjną pracę którą mógłby wykonywać techn > ik wykonuje inżynier). Słuszna obserwacja potwierdzająca tylko to, że dzisiaj nie opłaca się iść do technikum, żeby konkurować z inżynierem w pracy za psie pieniądze. Tak to u nas jest niestety - inżynier pracuje jako technik, technik pracuje jako "fizyczny", a człowiek po zawodówce pracuje przed moim blokiem i robi sobie już piąty "fajrant" dzisiaj Odpowiedz Link Zgłoś
alik-w-plomieniach Re: Masz jakiś kompleks na punkcie technikum? 17.06.11, 14:25 > Oprócz ludzi po zawodówkach potrzebni są ludzie ze średnim wykształceniem techn > icznym zarówno w zakładach produkcyjnych jak i w działach rozwoju (szczególnie > tu spotykam się z sytuacją, że laboratoryjną pracę którą mógłby wykonywać techn > ik wykonuje inżynier). No wiesz, ja widziałem takie przypadki, że na małpę bazodanową biorą magistra, mimo że to mógłby robić średnio ogarnięty licealista. Zero kontaktu z rzeczywistością. Odpowiedz Link Zgłoś
hooligan1414 ta pogarda dla ludzi pracy... ech, ta Bulanda 15.06.11, 07:39 to pewnie jakies skryte, głupio leczone nawarstwione kompleksy tego wsiowego narodu bez osiągnięć - by dorwać się najlepiej na jakis urzędniczy stołeczek i góry patrzeć na ludzi łożącaych na bezowocny byt urzędasa - ot - szczyt szcęścia i krawatowych aspiracji. Sam wykonuję zawód tzw. okołobiurkowy, ale widok miny takiego urzędasa płacącemu spory szmal np. fachowcowi remontującemu jego łazienkę (sam przecież ma dwie lewe ręce, własnym palcem w ewłasny odbyt by nie trafił) - bezcenna. Inna sprawa, że duża częśc tzw. polskiej ynteligencji to intelektualne Żuławy Wiślane - wielu z nich to wypisz wymaluj "oświecona ciemnota" tak celnie sportretowana swego czasu przez Michalkiewicza Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Re: ta pogarda dla ludzi pracy... ech, ta Bulanda 15.06.11, 07:49 Do hooligan1414 : Gdybyś wiedział , kto idzie do zawodówki , to nie byłbyś taki pewien umiejętności tych absolwentów zawodówek . Ja wdziałem . Oni nie tylko są mało zdolni to jeszcze tak samo leniwi , jak ty to opisujesz . A część z nich to zwykłe chamy . teraz wyobraź sobie jak tam lekcja wygląda !! Odpowiedz Link Zgłoś
hooligan1414 Re: ta pogarda dla ludzi pracy... ech, ta Bulanda 15.06.11, 07:55 mylisz odwagę z odważnikiem. Piszę o czymś zupełnie innym - piszę o ludziach wykonujących potrzebne zawody, a ty mi wyjeżdżasz z jakimiś debilami zaludniającymi zawodówki, którzy i tak nie beda pracować w tych zawodach, a przychodza jedynie po to, by miec co ze sobą zrobić między 8.00 a 15.00 i dlatego, ze konstytucja nakazuje nauke do tzw. dorosłości. To nadużycie erystyczne, choc kto wie, czy to nie świadoma manipulacja Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Re: ta pogarda dla ludzi pracy... ech, ta Bulanda 15.06.11, 08:01 Do hooligan1414 : W temacie - artykułu - mowa jest o zawodówkach i o osobach które " zdobywają " tam zawód , więc nie kręć , tylko pisz wyraźnie . A niedouczonych jest wszędzie pełno , bo od samego początku drogi oświatowej uczeń już wie, że może być promowanym do następnej klasy bez uczenia się , bez koniecznego zdobycia wiedzy na odpowiednim poziomie . Tak jest już w pierwszych klasach w szkole podstawowej, i tak jest w wyższej szkole w Pcimiu na studiach zaocznych . Odpowiedz Link Zgłoś
olias Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 07:47 [sonda=czy likwidacja szkolnictwa zawodowego w RP III była świadomym działaniem polskich elit?] [*]nie, to tylko ich wrodzony kretynizm [*]wpadka paru głupków (Radziwiłł, Łybacka, Handke) [*]realizacja zlecenia Europy zachodniej, oczekującej na cywilizowaną, ale tanią siłę roboczą [/sonda] Odpowiedz Link Zgłoś
111111l Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 07:56 CHCE NAPISAC CO JEST ZLE (W POLSCE) , MIESZKAM W KANADZIE , ZAROBKI ROBOTNIKOW WYKFALIFIKOWANYCH SA WYZSZE OD ZAROBKOW WYKLADOWCOW W SZKOLACH SREDNICH I NA UCZELNIACH . JEZELI MASZ ZAWOD - STOLARZ , ELEKTYK .... ZARABIASZ DOBRZE. JEZELI PRACUJESZ CALY ROK ZARABIASZ 100 - 120OOO$ ROCZNIE - BRUTTO. MOWIE O PRACY ZE ZWIAZKOW ZAWODOWYCH , WSZYSCY MAJACY ZAWOD ZARABIAJA TYLE SAMO , NIE MA CZEGOS TAKIEGO ZE JEDEN MA STAWKE NIZSZA A DRUGI O 10$ WYZSZA. UCZEN 1ROK 55% STAWKI FACHOWCA. 2 ROK WIECEJ ITD.... CHETNY DO NAUKI ZAWODU MUSI MIEC SZKOLE SREDNIA I ODPOWIEDNIE OCENY , ZALEZNE KIM CHCE BYC. 4 LATA PRACY I NAUKI , PO PRZEPRACOWANIU ODPOWIEDNIEJ ILOSCI GODZIN JAKO UCZEN 1 ROKU IDZIE DO SZKOLY - KILKA MIESIECY , PO ZALICZENIU JEST UCZNIEM 2 ROKU. WSZYSTKO TO TRWA DLUGO ALE SIE OPLACA , ZAROBKI JAK PISALEM WYZEJ. LEKARZE , PRAWNICY TO LUDZIE NAPRAWDE ZAMOZNI . JESZCZE JEDNO , NIKOMU NIE PRZYIDZIE DO GLOWY WYWYZSZAC SIE , TAKI WLASNIE PO ,,ZAWODOWCE,, JEZDZI NA WAKACJE , KUPUJE DOM I KIEDYS UMIERA. TO WSZYSTKO - POZDROWIENIA. Odpowiedz Link Zgłoś
shoooter Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 08:01 Moj kolega poszedł do zawodówki... nie był zdolniachą bo podstawówkę kończył w wieku 18 lat... jego pasją było fryzjerstwo... teraz strzyże główki znanych aktorek... kupił sobie mieszkanie w WWA... i co nie udało mu się ???? Odpowiedz Link Zgłoś
williamadama Re: Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 09:21 shoooter napisał: > Moj kolega poszedł do zawodówki... nie był zdolniachą bo podstawówkę kończył w > wieku 18 lat... jego pasją było fryzjerstwo... teraz strzyże główki znanych aktorek... > kupił sobie mieszkanie w WWA... i co nie udało mu się ???? Dobrze. A moglbys powiedziec, co zrobi Twoj kolega - jak te aktorki przestana byc znane lub po prostu wylysieja? Odpowiedz Link Zgłoś
misiaszm Re: Oj, bo do zawodówki trafisz 17.06.11, 11:50 jak te aktorki przestana b > yc znane lub po prostu wylysieja Wszystkie naraz ????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
big.ot a mojemu koledze płacą 10 tys. za 17.06.11, 11:46 stawianie kloca na krawężniku i co? Uwielbiam takie historie niby z życia wzięte typu "mam kolegę który...". Jakimś bardzo dziwnym trafem nigdy nie wypowiadają się sami zainteresowani: mechanicy, fryzjerki, dekarze.... Odpowiedz Link Zgłoś
anaisanais96 Re: a mojemu koledze płacą 10 tys. za 17.06.11, 12:34 Mój mąż jako frezer zarabia 4,5 tys. Zarabia więcej niż jego kierownik i programista we firmie. A sai zainteresowani się nie wypowiadają bo oni w tym czasie pracują ciężko a gdy przyjdą do domu odpoczywają. niestety nie wszyscy śmigają w necie w robocie. Odpowiedz Link Zgłoś
geo5 Kuzynka mojej żony otworzyła w małym (10 tys) 15.06.11, 08:07 mieście zakład fryzjerski. Czternasty! Na zwykłe podcięcie włosów muszę się do niej zapisywać z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Potrzebowałem majstra, który mógłby mi zrobić remont - miesiąc poszukiwań. Byłem kiedyś na pokazie prac dyplomowych technikum gastronomicznego - istne cudeńka kulinarne ci młodzi ludzie wytwarzali. Czytałem gdzieś, że po Poznaniu pałęta się bodajże 500 bezrobotnych psychologów podczas gdy trudno znaleźć cukiernika, czy masarza. I średnio raz w tygodniu przyjmuję kolejnego studenta jakiejś pseudo uczelni: "no wie pan, kazali mi pracę napisać, ma pan jakieś materiały?". - Tak - odpowiadam - wszystkie potrzebne panu materiały zamieszczam na stronie internetowej. "A jest taka?" - reaguje zdziwieniem. Nie potrafią z nimi zrobić nic. Nie potrafią tego przeczytać ze zrozumieniem, wyciągnąć wniosków, przeanalizować i sklecić jakiejkolwiek samodzielnej kompilacji. Oczekują, że sam to napiszę i podsunę im pod nos gotowce. Pomijam już zupełnie kuriozalne przypadki, kiedy student nie przychodzi nawet sam, ale przysyła tatusia lub babcię. To nie zawodówki są problemem. Problemem są te niby uczelnie, które tak naprawdę nie uczą niczego. Dla niektórych ludzi lepiej by było, gdyby ktoś ich nauczył porządnie podcinać włosy, lub kłaść gładzie zamiast sprzedawać im bezużyteczne dyplomy. Odpowiedz Link Zgłoś
williamadama Re: Kuzynka mojej żony otworzyła w małym (10 tys) 15.06.11, 08:38 geo5 napisał: > Problemem są te niby uczelnie, które tak naprawdę nie uczą niczego. Dla niektórych ludzi > lepiej by było, gdyby ktoś ich nauczył porządnie podcinać włosy, lub kłaść gładzie zamiast > sprzedawać im bezużyteczne dyplomy. Prywatna uczelnia to taki sam biznes jak piekarnia czy poradnia psychologiczna. To do ciebie nalezy wybor u kogo kupisz potrzebny ci produkt. Odpowiedz Link Zgłoś
costa3500 Zastanawiam się który minister; 15.06.11, 08:25 Był tak genialny że zlikwidował zawodówki które uczyły fachu i pomagały zdobyć zawód dziesiątką młodych którzy nie mieli wysokich aspiracji ale chcieli coś umieć.Dziś po liceach i technikach ludzie nić nie potrafią,umieją tylko klikać,ale komputer nie chce za nich rbić. Odpowiedz Link Zgłoś
williamadama Re: Zastanawiam się który minister; 15.06.11, 09:25 costa3500 napisał: > Był tak genialny że zlikwidował zawodówki które uczyły fachu i pomagały zdobyć > zawód dziesiątką młodych którzy nie mieli wysokich aspiracji ale chcieli coś umieć. > Dziś po liceach i technikach ludzie nić nie potrafią,umieją tylko klikać, ale komputer > nie chce za nich robić. Moim zdaniem z tym klikaniem jest jak z gra na fortepianie. Trzeba jedynie naciskac klawisze w odpowiednim momencie z odpowiednim naciskiem. Odpowiedz Link Zgłoś
williamadama Re: Zastanawiam się który minister; 15.06.11, 09:28 Pod jednym wszakze warunkiem. Fortepian musi byc nastrojony. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Zastanawiam się który minister; 15.06.11, 10:27 > Był tak genialny że zlikwidował zawodówki które uczyły fachu i pomagały zdobyć zawód Przecież wiadomo: solidaruchy z AWS-u, których pokemony są ideowymi spadkobiercami. Dlatego z niepokojem oglądam ich rządy, bo szansa na to, że coś spi**dolą jest znaczna. Odpowiedz Link Zgłoś
big.ot kolejny "mondry" 17.06.11, 11:32 Krótka pamięć ludzi jest przerażająca. Zapomniałeś już baranku, że zawodówki likwidowano dlatego, że nie było po nich perspektyw zatrudnienia? Zapomniałeś już jak na stanowisko sprzedawcy wymagano ukończonych studiów ekonomicznych? Od tego się zaczęło masowe studiowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 09:49 Wszystko przez zakompleksiona polska inteligencje, nauczycieli. Niby inteligentni i wyksztalceni a pojecia nie maja co to szacunek dla drugiego czlowieka. Jakis dyplomik maja i juz odbija poczcucie wyzszosci, kompletnie nie kumaja, ze swiat juz tak jest urzadzony, ze wszyscy potrzebujemy sie nawzajem. lekarz potrzebuje mechanika samochodowego, mechanik nauczyciela, coby dzici mu nauczyl pisac, nauczyciel fryzjerke, a fryzjerka lekarza. jak sie ktos z tej grupy za lepszego czy goszego uwaza, to odpowiedzialni za ta glupote sa tzw inteligenci, bo oni nadaja ton, uzywaja obrazliwych sformuowan, swoimi pseudointelektualnymi godza w szacunek i poczucie godnosci innych. Ze jest to niemoralne a dzieje sie wsrod chrzescijan, co tydzien biegajacych na msze, pomine wstydliwym milczeniem. Za granica, z tego co sie orientuje, inteligenci nie maja takich kompleksow, sa madrzejsi. Odpowiedz Link Zgłoś
hooligan1414 polacken to dzicz 15.06.11, 10:05 już od jakichś 500 lat - zero szacunku dla bliźniego, zero zaufania. Czyli fundamenty twórczej współpacy nie zostały wykształcone. Dlatego jest jak jest - 40 milionowy naród praktycznie bez żadnego dorobku, bez wkładu w postęp ludzkości. Rekordy w ilości promili we krwi litościwie pominę Odpowiedz Link Zgłoś
jorn Re: polacken to dzicz 15.06.11, 11:41 Błąd został popełniony trochę gdzie indziej. Na początku lat ’90 rzeczywiście zawodówki były wylęgarniami bezrobotnych, bo popyt na prace ich absolwentów był mocno ograniczony niskimi dochodami ich potencjalnych klientów. Do tego państwo fachowcy życzyli sobie często stawek z kosmosu. Błędem było założenie, że tak będzie zawsze lub przynajmniej bardzo długo. Z jednej strony rynek zweryfikował oczekiwania cenowe usługodawców i teraz można np. pójść do fryzjera za naprawdę rozsądne pieniądze, z drugiej strony znacznie wzrosła przeciętna zamożność Polaków, których coraz częściej stać na zatrudnienie fachowca np. do remontu łazienki razem z jego pomocnikiem, zamiast samemu majstrowi płytki podawać. Jeśli dodamy do tego efekt wyjazdu wielu ludzi do pracy w innych krajach dochodzimy do konkluzji, że dobre zawodówki znów są potrzebne. Ale mimo wszystko, gdyby nie zostały wcześniej zlikwidowane, a obecnie tworzone na nowo, to śmiem twierdzić, że niewiele z nich byłoby dziś dobrych. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
big.ot Re: polacken to dzicz 17.06.11, 11:52 Wos, jedyna w miarę sensowna wypowiedź.... Odpowiedz Link Zgłoś
jogibaboo Oj, bo do zawodówki trafisz 15.06.11, 11:23 Rzemieślników brakuje, za to socjologów, politologów i pedagogów mamy w bród. Butów nie będzie miał kto naprawiać, to samo z zawodami budowlanymi (zbrojarz, betoniarz, kafelkarz, lastrykarz, kamieniarz...) Chory system kształcenia. Ukończyłem w swoim życiu zawodówkę, technikum i potem nie zaszkodziło mi to skończyć studia. Odpowiedz Link Zgłoś
bawarska Święte słowa, 15.06.11, 14:38 lepiej być świetnym mechanikiem po zawodówce, niż niedorobionym socjologiem bez przyszłości, zdolności, ale z pretensjami do świata. Na zachodzie ceni się fachowców po zawodówce, którzy coś potrafią. Nikt nie wymaga od nich matury. Do biura, przedszkola - wystarczy matura i przygotowanie zawodowe. Studiują zdolni, chcący robić karierę na uczelni (wyjątek stanowią lekarze, prawnicy i jeszcze kilka zawodów, w których studia są niezbędne). !!! Szanujmy ludzi po zawodówkach i technikach, bo często potrafią więcej, niż magistrowie po kiepskich kierunkach i uczelniach. Nikt nie potrzebuje politologów, ale dobry machanik, kafelkarz, czy mechatronik by się przydał.!!! System oświaty w Polsce stoi na głowie. Wszyscy do liceów, nieważne od zdolności, a potem na kiepskie, zaoczne studia, bo każdy musi być magistrem... obłęd!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
big.ot Re: Święte słowa, 17.06.11, 11:38 Nie chodzi o to, że na zachodzie ceni się fachowców - tam w ogóle się ceni pracę. Nawet jako magazynier jesteś w stanie GODNIE żyć. W Wolsce na tym samym stanowisku czeka Cię praca za 300 euro (przy cenach za kawalerkę od 15 tys euro). Skąd więc to zdziwienie, że ludzie migają się od pracy na szeregowych stanowiskach i idą na byle jakie studia !? Odpowiedz Link Zgłoś
wnec2005 Oj, 16.06.11, 02:11 Po dobrej zawodowce caly swiat otwarty, znam osobiscie magistrow ktorzy przeksztalcili sie na mechanikow samochodowych w Angli i sie bardzo ciesza ze maja dobry fach. Na zachodzie czy w USA dostaje sie ze startu dobra prace po zawodowkach stolarze, mechanicy, budowlancy, reszta wyksztalconych po studiach zamiata, floteruje, nosi worki z cementem no moze mala czesc z nich gdzies sie "wkreci" ale reszta tlucze sie bez sensu z dyplomami uczonych ktore nikogo tak naprawde na zachodzie nie intersuja. Liczy sie fach, poznej mozna poglebiac wiedze jak sie ma juz troche pieniedzy. W Polsce skonczylem zawodowke pracowalem w USA jako mechanik i z czasem skonczylem studia informatyczne w tym kraju, teraz pracuje w zawodzie informatyka w dobrej firmie- oplaca sie zaczynac od zawodowki aby poznac zycie. Odpowiedz Link Zgłoś