goodmood
05.07.11, 07:51
Żadna rewelacja... Każdy mógł to napisać - ze źródeł powszechnie dostępnych, których część Autor przytacza. Ale nie napisał. Dlaczego. Bo wśród polskich dziennikarzy (mówię o prasie codziennej, inaczej może być w niektórych tygodnikach) brak dziś w ogóle publicystów - czyli dziennikarzy zdolnych do samodzielnego TWÓRCZEGO myślenia. Ale nie tylko dlatego oceniam teks red. Beylina za bodaj NAJLEPSZY JAKI OD PRZYNAJMNIEJ ROKU CZYTAŁEM. Uważam go za taki również ze względu na DONIOSŁOŚĆ ZJAWISKA, o którym pisze. I dlatego (to najsłabszy punkt), że snuje dywagacje na fascynujący mnie temat (a nie jestem specem od tych spraw). Ja idę zresztą dalej. Pan Beylin pisze:
"nie wiadomo, czy z 15-M wyłoni się ruch obywateli wywierający stałą presję na reformę systemu, czy też wszystko rozpełznie się, zostawiając bezradny gniew i narastające frustracje"
Wg mnie, ale to moje chciejstwo, ów ruch mógłby przybrać wyższe formy, które by mu np. pozwalały zatrudniać w swoich krajach rządy , wyłaniane np. w przetargach (w których rolę główną grałaby nie "cyna" - można by wprowadzić ryczałtową, ale głównie kompetencje, wykształcenie, doświadczenie, uczciwość itd. Słowem, PARTIE STAŁYBY SIĘ NAM ZBĘDNE. Tym bardziej, że zdaje się (przestano o tym pisać, choć zapewne się bada) coraz mniej obywateli się identyfikuje z tymi towarzystwami, które spaja chciwość, kompleksy itp. choroby
A zwłaszcza z ICH PROGRAMAMI, którymi po wyborach zresztą sami sobie tyłki podcierają...
PS. Jak to się dzieje, że najciekawsze teksty red. Beylina znajduję zwykle w "GW" przypadkiem... Czyżby go sekowano jako jedynego prawdziwego publicystę "GW" :)) Nikt sie przecie nie orientuje jak unilalny jest u Was, bo macie również Żakowskiego, Kuczyńskiego, Czecha, a nawet Sadurskiego (choć on z Salonu24.pl)