Dodaj do ulubionych

"Erratum" Marka Lechkiego

12.07.11, 00:15
Mocno się nie zgadzam z tą recenzją. Pod jej wpływem poszedłem do kina i wyszedłem z niego z kwaśną miną. "Mistrzostwo Lechkiego polega na tym, żeby nie mówić w kinie zbyt wiele" - pisze Sobolewski. Ja widziałem film, w którym nie było chyba ani jednej porządnie rozegranej sceny, chyba ani jednego (poza błahymi) dopowiedzianego do konkretnej puenty dialogu. Bohaterowie grają niewiele, częściej trwają na ekranie, niczym w starych snujach Jarmuscha. Reżyser i scenarzysta szkicuje wątki i dezerteruje przed ich dokładniejszym nakreśleniem pozostawiając odbiorcy niemal pełną swobodę interpretacji. Mnóstwo w filmie scen pustych, nie służących niczemu. Mycie rąk, spoglądanie w światło po przebudzeniu, zdawkowa rozmowa przez telefon. Właściwie wszystkie rozmowy są zdawkowe. Nie znamy podłoża kwaśnej atmosfery w rodzinie bohatera, nie znamy podłoża jego konfliktu z ojcem. Szkic pozostaje na tyle zgrubny, że trudno też o głębsze zaangażowanie widza. Konsekwentna, ponura atmosfera szaroburych kadrów, kilka udanych scen komediowych, kilka obiecujących, lecz ostatecznie zagrzebanych gdzieś na mieliźnie rozmów ojca z synem, szkolna wyliczanka podstawowych planów kamery to za mało, żeby powstrzymać rozczarowanie. Po mocnym skróceniu z filmu zapewne udałoby się zmontować przyzwoitą etiudę dyplomową, nic więcej.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka