Dodaj do ulubionych

Certyfikat to dziś za mało

22.08.11, 16:03
a co to za problem wpisać sobie biegłą znajomość? mało osób sobie tak przybajerowuje CV? chociaż takie spotkanie z native speakerem może być wtedy przykrą niespodzianką ;)
Obserwuj wątek
    • ambasador11 Re: Certyfikat to dziś za mało 23.08.11, 10:01
      Dobra można sobie wpisać, ale później w pracy może być problem :) Pierwsze starcie ze słownictwem fachowym może okazać się ostatnim. Bez certyfikatu i kursów w ogóle nie ma co wysyłać CV.
      • shigella Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 11:47
        ambasador11 napisał:

        > Dobra można sobie wpisać, ale później w pracy może być problem :)
        Zwlaszcza ze pracodawca po zweryfikowaniu wiedzy moze nie przedluzyc umowy.
        Fakt faktem, ze pracodawcy czesto maja wymagania od czapy, nie ma sensu wymagac znajomosci jezyka obcego od osoby ktora nigdy nie bedzie kontaktowac sie z zagranica czy czytac obcojezycznej dokumentacji, ale to nie powod zeby klamac.

        Co wiecej, w anonimowym wielkim miescie nigdy sie nie wie, kto jest czyim znajomym i opinia koloryzatora moze sie odbic czkawka

        > Pierwsze starcie ze słownictwem fachowym może okazać się ostatnim.
        > Bez certyfikatu i kursów w ogóle nie ma co wysyłać CV.
        No popatrz, to ciekawe jakim cudem pracuje w firmie, gdzie niejako jezykiem urzedowym jest angielski? ;)

        A mowiac serio - jesli nie potrafi sie komunikatywnie poslugiwac jezykiem obcym, to niech lepiej nie wpisuje jego znajomosci do zyciorysu, albo wpisze ze zna go slabo.
        • tschort Nie wyobrażam sobie żeby nie sprawdzic praktycznie 29.08.11, 22:33
          znajomości języka wymaganego w pracy. Co prawda słysząłem o przypadku że gość nie sprawdził a pracownica w korespondencji wykorzystywala translator z załącznika do jakiejś gazety :-D
          • noducks pierdu pierdu 30.08.11, 05:45
            najwieksza umiejetnoscia jest umiejetnosc odgadywania, co klient z zagranicy "mowiacy po angielskiemu" mial na mysli...
            • parazyd Dobra wiadomość dla pracodawców :-) 31.08.11, 10:46
              TRZEBA dobrze sprawdzić pracownika w okresie próbnym (płatnym). Nawet pracownik o najlepszych i autentycznych "papierach" może się okazać bezużyteczny i odwrotnie. Dobrego warto zachować nawet jak nie ma świetnych papierów, z kiepskim można się zawsze rozstać - to nie ślub kościelny.
              NIE TRZEBA być durnmiem i lemingiem, nabierać się na głupie pomysły różnych HR-ów, PR-ów, redaktorków i innych trutni, którzy sugerują że pracodawca powinnien odłożyć swoją robotę, a zająć się głównie szpiegowaniem swoich pracowników - zainstalować wszędzie ukryte kamery, podsłuchiwać rozmowy telefoniczne, mierzyć ze stoperem czas zużyty na śniadania i siku oraz prowadzić jego wieloparametrowe analizy z wykresami, a kandydata do pracy sprawdzać na 10 pokoleń wstecz. To naprawdę jest zbyteczne.
      • hollowcat Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 11:55
        > Dobra można sobie wpisać, ale później w pracy może być problem :)
        Jaki może być problem jeśli takie wymagania dają na kasie w hipermarkecie?
        • jakas-nazwa Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 13:24
          A później przy kasie w PKP potrzeba innego podróżnego, żeby robił za tłumacza między kasjerką a obcokrajowcem...
          • hollowcat Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 14:58
            pkp to inna para kaloszy - tam w kasach to chyba stanowiska są dziedziczone i nikt od nich niczego nie wymaga...
            • observer_observer Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 20:08
              Problem zaczyna sie gdzie indziej, dlugo opowiadac ale konkluzja jest nastepujaca. Jacy pracodawcy tacy pracownicy.

              Pracodawca zapewnia o awansach etc.pracownik zapewnia o posiadanych kwalifikacjach... Najgorzej jest jak uczciwy trafi na klamce. Ale w iekszosci przypadkowklamca klamca trafia na klamce bo z tego co widze to 80 procent klamie po obu stronach.
              • masochista Re: Certyfikat to dziś za mało 01.09.11, 08:04
                Prawda jest bardziej prozaiczna.

                Pracodawce chce żeby pracownik dużo pracował.
                Pracownik chce wysokiej pensji, ubezpieczenia, płatnych zwolnień.

                Pracodawca nie chce dużo płacić oraz żeby pracownik latał na zwolnienia.
                Pracownikowi nie chce się pracować.

                Pracodawca może i chce awansować, premiować, etc. ale widzi minimalizm i odpuszcza.
                Pracownik może i chce więcej pracować, ale widzi, że lepsza praca to nie lepsza płaca i też odpuszcza.
            • misself Re: Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 13:23
              hollowcat napisał:

              > pkp to inna para kaloszy - tam w kasach to chyba stanowiska są dziedziczone i n
              > ikt od nich niczego nie wymaga...

              Dokładnie, na kasie w hipermarkecie nie ma problemu, bo nawet jeśli się ni w ząb nie zna języka, cyferki można pokazać na wyświetlaczu :-P
      • mooz Re: Certyfikat to dziś za mało 30.08.11, 03:25
        ambasador11 napisał:
        > Bez certyfikatu i kursów w ogóle nie ma co wysyłać CV.

        Hmm... mówię po angielsku lepiej od wielu Anglików, ale nie skończyłem żadnych kursów i tym bardziej nie mam żadnych certyfikatów. Uważasz że nie powinienem nigdzie wysyłać CV? Liczy się znajomość języka czy papierek?
        • misself Re: Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 13:24
          mooz napisał:

          > ambasador11 napisał:
          > > Bez certyfikatu i kursów w ogóle nie ma co wysyłać CV.
          > Hmm... mówię po angielsku lepiej od wielu Anglików, ale nie skończyłem żadnych
          > kursów i tym bardziej nie mam żadnych certyfikatów. Uważasz że nie powinienem
          > nigdzie wysyłać CV? Liczy się znajomość języka czy papierek?

          Chyba w Twoim wypadku wystarczy napisać, ile lat się uczyłeś :-)
          A skoro tak dobrze umiesz, to co Ci szkodzi zrobić CPE?
    • kotek.filemon Re: Certyfikat to dziś za mało 23.08.11, 10:52
      Bulanda jest chyba jedynym krajem, w którym aż tak fetyszyzuje się znajomość języków obcych. W całej cywilizowanej Europie wystarcza komunikatywna (wcale nie biegła) znajomość angielskiego (oczywistością jest dobre opanowanie słownictwa branżowego) oraz - zależnie od stanowiska i branży - języka danego kraju w różnym stopniu (wiadomo, że od lekarza będzie wymagać się dużo więcej niż od klepacza kodu). Lepsza znajomość wymagana jest jedynie przy egzaminach do np. MSZ czy służby cywilnej, ale - paradoksalnie - akurat to Bulandy, jako wzorowej republiki kartoflanej, nie dotyczy, wystarczy przecież mieć odpowiedniego tatusia i znać angielski na poziomie "f**k me like the whore I am"...
      • ko_menta_tors Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 13:06
        kotek.filemon napisał:

        > Bulanda jest chyba jedynym krajem, w którym aż tak fetyszyzuje się znajomość ję
        > zyków obcych. W całej cywilizowanej Europie wystarcza komunikatywna (wcale nie
        > biegła) znajomość angielskiego (oczywistością jest dobre opanowanie słownictwa
        > branżowego) oraz - zależnie od stanowiska i branży - języka danego kraju w różn
        > ym stopniu (wiadomo, że od lekarza będzie wymagać się dużo więcej niż od klepac
        > za kodu). Lepsza znajomość wymagana jest jedynie przy egzaminach do np. MSZ czy
        > służby cywilnej, ale - paradoksalnie - akurat to Bulandy, jako wzorowej republ
        > iki kartoflanej, nie dotyczy, wystarczy przecież mieć odpowiedniego tatusia i z
        > nać angielski na poziomie "f**k me like the whore I am"...

        Z przyjemnoscią czytam głębokie przemyslenia Autora. Nie wiem wprawdzie o jakim państwie pisze z takim szcunkiem, ani jaki to zawód "klepacz kodów" ale gdy pisze o "cywilizowanej Eurpie" to domyślam się, że On tam bywa... Pewnie chce poznać to obce mu zagadnienie "cywilizowana"
        >
        • ilirian Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 18:32
          ko_menta_tors napisała:

          > jaki to zawód "klepacz kodów"
          Ja jestem klepaczem kodów. Jaki to zawód? Fajny!
        • shigella Re: Certyfikat to dziś za mało 30.08.11, 08:18
          ko_menta_tors napisała:
          > kotek.filemon napisał:
          > > języka danego kraju w różnym stopniu (wiadomo, że od lekarza będzie
          > > wymagać się dużo więcej niż od klepacza kodu).
          > Z przyjemnoscią czytam głębokie przemyslenia Autora. Nie wiem
          > wprawdzie o jakim państwie pisze z takim szcunkiem, ani jaki to
          > zawód "klepacz kodów"
          Bolanda, spory kraj srodkowoeuropejski gdzie kazdy Staszek czy Maya moga sie sprawdzic w biznesie i sluzbie dyplomatycznej, o ile maja odpowiednich rodzicow/ znajomych.
          www.tvn24.pl/-2,1678609,0,1,corka-rostowskiego-bez-egzaminow-w-msz,wiadomosc.html
          Od wielu lat w tym kraju przed wyborami kazdy obiecuje nam ustawe o sluzbie cywilnej, gwarantujacej kompetentnych, wybieranych dla kwalifikacji urzednikow, a po wyborach jak rzekla bodaj p. G. Wisniowska z Samoobrony "przeciez kazdy z nas ma dzieci".

          Klepacz kodu (nie kodow) - najnizsze stanowisko w firmach produkujacych oprogramowanie. Taka osoba wykonuje proste prace programistyczne.
          Mozna by go nazwac uczniem, na czeladnika trzeba cos wiecej.
          W najwiekszym skrocie - tworzy "klocki" z ktorych buduje sie bardziej skomplikowane struktury. Por. junior software developer.
          • aarvedui dziwne, bo to PO-PiS rozwiązał służbę cywilną 31.08.11, 14:21
            to PO-PiS rozwiązał służbę cywilną - ale widzę w tym metodę - rozwiązywać i niszczyć najpierw, a potem uchwalać na nowo, żeby móc pokazać jakiekolwiek osiągnięcia
      • dinki_red Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 15:57
        Moim zdaniem z ta biegla znajomoscia to przesada. Jezyk trzeba umiec w stopniu komunikatywnym. Na tyle zeby rozumiec korespondencje ( 90 % komunikacji to przeciez komunikacja pisana, e-maile) i na tyle zeby w rozmowie na zywo mniej wiecej rozumiec o co chodzi i potrafic odpowiedziec.

        Reszta to po prostu praktyka zawodowa. I wiecej sie obcojezycznej korespondencji otrzymuje tym lepiej opanowywuje sie slownictwo. Najpierw ogolne i stopniowo fachowe. A im wiecej sie pisze tym lepiej sie potem rozmawia.

      • mol_chemiczny Re: Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 12:52
        > Bulanda jest chyba jedynym krajem, w którym aż tak fetyszyzuje się znajomość ję
        > zyków obcych. W całej cywilizowanej Europie wystarcza komunikatywna (wcale nie
        > biegła) znajomość angielskiego.

        To chyba nie do końca tak. Gdyby młodzi Polacy gorzej znali języki, pewnie nikt by od nich nie wymagał tyle co obecnie. Ale w sytuacji, gdy można przebierać między posiadaczami "adwansa" jak w ulęgałkach, głupotą byłoby nie przywiązywać do tego wagi.
    • gonka9 Certyfikat to dziś za mało 23.08.11, 16:47
      zgadzam się. najważniejsze że na kursach są właśnie takie praktyczne rzeczy i coraz więcej. na przykład konwersacje. wszystkim po szkole brakuje obycia z językiem i w sumie w pracy pewnie tym bardziej. miałam takie zajęcia w speak up i może nie mówię jak rodowity brytyjczyk ale przynajmniej czuję się pewnie i mówienie to nie jest dla mnie problem.
      • jamesonwhiskey Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 11:36
        ta znajomossc idiomow i wszytkiego do tego perfekcyjny akcent o chyba tak na 10-15 K jest wyceniane , czy poprostu teraz to jet wymog na kase do biedronki?

        pytam, bo nie jestem na biezaco z rynkiem pracy mocarstwa high tech jakim jest polska
        • mariuszdd To róznie jest ,wymagana jest znajomość np. 29.08.11, 12:44
          specjalistycznego słownictwa ,oto przykład :Proszę ,czy mogę spuścić się na twarz ?
          Pytania rekrutów ,również dotyczą tej materii ,słownictwa nie tylko potocznego ,ale również niszowego. Specyfika polskiej pracy biurowej wymaga pewnej elastyczności i otwartości na róże doznania.
        • kotek.filemon Re: Certyfikat to dziś za mało 30.08.11, 09:06
          jamesonwhiskey napisał:

          > ta znajomossc idiomow i wszytkiego do tego perfekcyjny akcent o chyba tak na 10
          > -15 K jest wyceniane , czy poprostu teraz to jet wymog na kase do biedronki?

          Też nie jestem za bardzo na bieżąco, ale wydaje mi się, że na kasę do biedy to tak poziom B1 powinien styknąć. Ta idiomatyka i zaawansowana translatoryka to od stanowiska biurowego lachociąga za 2 netto obowiązuje (w końcu to kosmiczne pieniądze, nie?).
        • neonzamachowiec Re: Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 18:30
          He, he...to sprzedaja w Polsce znajomosc akcentu? :D ;-) Ciekaw jestem jakiego... Czy ktoregos z kilku londynskich, czy szkockiego lub walijskiego? Moze dublinskiego lub belfastckiego? Za akcent Irlandczykow z Donegal, biora chyba podwojna stawke :D:D:D
          Do tego dochodza akcenty amerykanskie, kanadyjski, australijski, nowozelandzki...
          Ciekaw jestem czy jest wersja akcentu pracownikow firm outsourcingowych z indyjskiego Bangalore, bo dogadac sie z nimi to prawdziwe wyzwanie (podobnie jak ze Szkotami czy Donegaldczykami) :D
          Smieszny caly ten artykul. "Native speaker" :D:D:D Native speaker skad? Z Londynu, Anglii poludniowej, Anglii polnocnej, Walii, Szkocji (samo Glasgow ma inny:D ), Irlandii Polnocnej, poludnia Republiki Irlandii, polnocnego-zachodu Republiki Irlandii, USA, Kanady, Australii? Native speaker skad???? I jak sobie daje rade taki native speaker, skoro sami wyspiarze przyznaja, ze maja trudnosci ze zrozumieniem innych wyspiarzy?

          Wszystkim posiadaczom certyfikatow, polecam film "Snatch" :):):)
          No i oczywiscie krotka nauke akcentu Dubsow z linka ponizej :):)
          www.youtube.com/watch?v=cSKcDT9DjZ0
          p.s. Whiskey z destylarni Mr.Jamesona i synow to jeden z najlepszych produktow alkoholowych swiata:)

    • hollowcat a po co w naszym kraju biegła znajomość języka? 29.08.11, 11:50
      co drugie ogłoszenie zawiera formułę w wymaganiach: "biegła znajomość języka angielskiego" bo to lepiej brzmi po czym człowiek dostaje robotę gdzie ani razu nie ma kontaktu z angielskim...

      w takim razie każdy też wpisuje w CV: "biegła znajomość języka angielskiego" bo i tak z góry wiadomo że ta "biegła znajomość" będzie się ograniczać do napisania mejla raz na rok.
      • dinki_red Re: a po co w naszym kraju biegła znajomość język 29.08.11, 16:16
        hollowcat napisał:

        > co drugie ogłoszenie zawiera formułę w wymaganiach: "biegła znajomość języka an
        > gielskiego" bo to lepiej brzmi po czym człowiek dostaje robotę gdzie ani razu n
        > ie ma kontaktu z angielskim...
        >
        > w takim razie każdy też wpisuje w CV: "biegła znajomość języka angielskiego" bo
        > i tak z góry wiadomo że ta "biegła znajomość" będzie się ograniczać do napisan
        > ia mejla raz na rok.

        Mnie najbardziej wkurza ze firmy same nie wiedza czego chca, wymagania stawiaja jak z kosmosu znajduja w koncu takiego asa co im 99 % wymagan spelnia a potem im taki pracownik zadrogi.

        Raz sie juz tak nacielam.Znam biegle 3 jezyki, firma wymagala znajomosci 3 jezykow.Fajnie.Przszalam trzystopniowa rekrutacje gdzie pani z z firmy rekrutujacej odpytywala znajomosci jezyka rosyjskiego na podstawaie tekstu z podrecznika dla pierwszego roku filologii rosyjskiej. Rekrutacje przeszlam spiewajaco bo w odroznieniu od pani rekrutujacej zaliczylam cale 5 let fil. rosyjskiej. No ale moge sobie wyobrazic ze Pani z HR wykonala zadanie na piatke bo z sukcesem odsiala ziarno od plew (zapewne laseczki ze znajomoscia rosyjskiego z podstawowki lub liceum zostale zgodnie z dyrektywa odsiane)
        Niestety dla mnie, tak naprawde osoby z podstawowkowo/licealna znajomoscia rosyskiego w zupelnosci by wystarczyly. Po 3 miesiacach firma sama doszla do tego wniosku, ze osoba ktorej potrzebuja wcale nie musi znac 3 jezykow a ten rosyjski to tez nie musi byc najwyzszych lotow. A w zwiazku z tym firma moze placic nowemu pracoenikowi mniej kasy jesli ma mniejsze wymagania.
      • misself Re: a po co w naszym kraju biegła znajomość język 31.08.11, 13:30
        hollowcat napisał:

        > w takim razie każdy też wpisuje w CV: "biegła znajomość języka angielskiego" bo
        > i tak z góry wiadomo że ta "biegła znajomość" będzie się ograniczać do napisan
        > ia mejla raz na rok.

        Nie każdy. Ja wpisuję "dobra" (po tym jest jeszcze "biegła" i "doskonała"). Większość moich znajomych zna angielski w takim stopniu jak ja - rozumieją niezbyt trudny tekst pisany (maile, napisy w filmach), mówiony też w większości (pod warunkiem, że to nie wykład uniwersytecki), umieją się komunikować ustnie i pisemnie na średnim poziomie. Tyle. To jest poziom B1.
    • berek_joselewicz Aj know inglisz 29.08.11, 12:34
      "Zenek luknij przez window czy na kornerze stoi moj car" Takim angielskim posluguja sie polacy w Anglii ! So don't worry be happy ,you will never know English enough to speak properly !
      • zupkolandia Re: Aj know inglisz 31.08.11, 14:19
        takim polskim posluguja sie polacy w anglii. Taka prawda. Koncze wlasnie studia w UK. Na studiach rodze sobie dobrze mimo ze kierunek humanistyczy i wymaga sprawnego poslugiwania sie jezykiem angielskim... ale z polakami.. coz wlasnie tak mowie. kiedy caly dzien posluje sie obcym jezykiem i nagle mam powiedziec cos po polsku w glowie pojawiaja mi sie tylko slowka angielskie...
        wiem, jestem wiesniakiem.
        • neonzamachowiec Re: Aj know inglisz 31.08.11, 18:41
          Masz calkowita racje. To nie angielski tylko polski, w ktory wplata sie angielskie slowa. Czasem, gdyz jest krotsze, czasem gdyz latwiej wpada w ucho, a czasem bo nie pamieta sie polskiego odpowiednika. Ja mam najwiekszy problem ze slowem...imbir :D:D:D W 99 przypadkach na 100 uzywam angielskiego slowa:D
    • lahdaan Jakie to polskie... 29.08.11, 14:30
      "- Oceniana jest biegłość i płynność języka, swoboda użycia oraz znajomość idiomów i powiedzonek. Innymi słowy - wszystko to, co sprawia, że wypowiedzi brzmią naturalnie."

      Takie podejście do języka, to właśnie cecha zakompleksionych narodów, takich jak nasz. Dużo podróżuję i jakoś nikt z obcokrajowców nie wymagał ode mnie znajomości idiomów i powiedzonek. Mało tego, doceniano potrafię się dobrze posługiwać ich językiem, mimo, iż nie jest on moim ojczystym. Smutne, że obcokrajowcy rozumieją, że można być dumnym ze swojego języka, natomiast my cały czas próbujemy udowodniać, że jesteśmy kimś innym.

      P.S. W Louvrze napisy są wyłącznie po francusku.
      • arnie31 Re: Jakie to polskie... 29.08.11, 14:57
        Dużo podróżuję również i nikt się nie przejmuje tam czy powie We were czy We have been,ludzie to jest jakaś paranoja znów tworzona przez nasz własnie naród.I co jest potem najgorsze-szkoły przygotowują ludków z tych wszystkich zawiłych struktur językowych-ludek staje zdaje tam FCE i wychodzi na zewnątrz a tam własnie wszyscy inni mówią i sie nie przejmują a on własnie zastanawia się czy ma użyć zaprzeszły czy inny,po czym tak się nad tym zastanawia,że woli nie powiedziec nic niż mówić powiedzmy to potocznie.
        Sam niestety należę do tyhc ludków zastanawiających się choć ostatnio mi przechodzi-na szczęście i zaczynam normalnie używac języka.
        Dodam jeszcze,że uczę się sam bo niestety nauka albo w szkołach albo nawet tzw.korepetycje kończyły się zawsze nad ślęczeniem nad tylko prawidłowym wręcz perfekcyjnym angielskim najlepiej z prawidłowym akcentem.
        Bye!
        • dinki_red Re: Jakie to polskie... 29.08.11, 16:24
          Bo o to wlasnie chodzi zeby mowic. Lepiej powiedziej jedno zdanie prostym jezykiem. Niz nie powiedziec nic bo sie caly czas w pamieci szuka tego 'lepszego' slowka lub konstrukcji gramatycznej. W wielu wypadkach jesli brakuje slowek wspolrozmowca pomoze podsuwajac brakujace slowko, albo poprawi gramatyke, albo jak nie zrozumie w ogole to powie, ze absolutnie nie zrozumial i poprosi czy moglys to inaczej powtorzyc.
        • martusia.3 Re: Jakie to polskie... 29.08.11, 22:50
          To FCE to chyba po podstawówce albo gimnazjum zdaje? Bo normalnie to wymaga sie CAE albo CPE. I jak chcesz zdać te egzaminy bez znajomości podstawowych struktur gramatycznych? Ciekawi mnie też, z kim ty sie w tej Anglii spotykasz? Bo jeśli z pracownikami Tesco albo salowymi w szpitalu, to możliwe, że oni mówią tak, jak opisujesz.
          • arnie31 Re: Jakie to polskie... 30.08.11, 10:11
            Martusiu jak wytkniesz nos poza jeden kraj,pojeżdzisz poo swiecie-i posłuchasz,porozmawiasz sobie z innym ludżmi to po pierwsze może nabierzesz jakiegoś szacunku do ludzi a przede wszystkim do samej siebie.Możesz sobie robić Cae,nawet AEEEEEE i OOOYEYU i FAE.
            ja miast dokładac się do pensji kogoś kto te certyfikaty sprzedaje wolę pojechac np do stanów i zobaczyć żywy język,poznać kulturę i zjeć chociażby w zwykłym macdonaldzie.
            A gadka z salową może być 11000 x ciekawsz niż z usztywnioną paniusią mającą CAE.
            See ya!
          • misself Re: Jakie to polskie... 31.08.11, 13:36
            martusia.3 napisała:

            > To FCE to chyba po podstawówce albo gimnazjum zdaje?

            Nie wiem jak teraz, ja zdawałam w liceum i to mnie zwolniło z matury (pisemnej i ustnej) z angielskiego.

            > Bo normalnie to wymaga sie CAE albo CPE.

            Gdzie to się wymaga? Się rekrutuje chyba ludzi trochę dojrzalszych niż ci, co się skończyli gimnazjum.
      • shigella Re: Jakie to polskie... 30.08.11, 08:26
        lahdaan napisał:
        > "- Oceniana jest biegłość i płynność języka, swoboda użycia
        > oraz znajomość idiomów i powiedzonek. Innymi słowy - wszystko
        > to, co sprawia, że wypowiedzi brzmią naturalnie."
        >Takie podejście do języka, to właśnie cecha zakompleksionych
        > narodów, takich jak nasz. Dużo podróżuję i jakoś nikt z obcokrajowców
        > nie wymagał ode mnie znajomości idiomów i powiedzonek.
        W jakim celu podrozujesz? Jak dla przyjemnosci, wystarczy ze umiesz sie dogadac (wiele rzeczy da sie zalatwic znajac kilkaset podstawowych slow i zwrotow).

        > Smutne, że obcokrajowcy rozumieją, że można być dumnym ze
        > swojego języka, natomiast my cały czas próbujemy
        > udowodniać, że jesteśmy kimś innym.
        Swojego jezyka czyli ojczystego? Nie rozumiem, czemu dobra znajomosc jezykow obcych ma nas dyskredytowac.

        > P.S. W Louvrze napisy są wyłącznie po francusku.
        P.S. Po polsku mowi sie i pisze Luwr, Luwrze.
      • misself Re: Jakie to polskie... 31.08.11, 13:34
        lahdaan napisał:

        > Takie podejście do języka, to właśnie cecha zakompleksionych narodów, takich ja
        > k nasz. Dużo podróżuję i jakoś nikt z obcokrajowców nie wymagał ode mnie znajom
        > ości idiomów i powiedzonek.

        I co, jak ktoś ci mówi o piece of cake, to czekasz na tort?

        > P.S. W Louvrze napisy są wyłącznie po francusku.

        Chyba dawno byłeś albo piszesz o jakichś innych napisach...
    • very.martini Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 17:35
      Idiomy??? Żeby się zbłaźnić albo pokazać, jak pięknie marnowało się czas zamiast poświęcić się na coś naprawdę pożytecznego? Zgoda, jest może ileś tam faktycznie używanych, ale na całą resztę szkoda czasu, bo możemy wywołać najwyżej uśmiech politowania. Mało co brzmi równie zabawnie w uszach native'a jak przestarzały idiom czy powiedzonko, o czym sami zapewne mieliście się okazję przekonać - a nie uwierzycie, ile się tego pałęta w podręcznikach języka polskiego jako obcego dla obcokrajowców.

      16%VOL
      22%VAT
    • strikemaster Re: Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 18:48
      No to po co są te certyfikaty. Poza tym, ci pracodawcy zapewne sami umiejętności językowe sprawdzają, bo są w tym lepsi od komisji egzaminacyjnych. :)
    • sselrats A czy w Polsce mozna znalezc prace znajac tylko 29.08.11, 19:27
      angielski (bez polskiego)?
    • rabbinhood jak to leciało 29.08.11, 21:17
      w amerykańskiej firmie szef mówi :po co mi papiery, lepiej pogadajmy abym miał pojęcie jak mówisz. W polskiej firmie szef mówi, Panie coś Pan z gadaniem wyskoczył, gdybym znał język to bym od Pana nie wymagał, przynieś Pan certyfikat, albo inne zaświadczenie o znajomości to kadrowa wepnie w akta, a mnie nikt nie zarzuci że nie ma Pan papierów...
      • astrum-on-line Re: jak to leciało 29.08.11, 22:27
        Przeżyłam, potwierdzam.
    • plutokrata Angielski Polacy znaja bardzo slabo 29.08.11, 22:16


      To moge powiedziec z pelna odpowiedzialnoscia, jako osoba wyksztalcona w USA. Kiedys jak mnie to jeszcze bawilo to robilem eksperymenty zagadujac w roznych miejscach po angilsku i rezultaty byly napraawde tragiczne. Slownictwo calkowity basic, akcent to wiadomo, pozbyc sie nie sposob jesli uczy sie jezyka po okresie dojrzwania, ale troche jednak wysilku wlozyc w wymowe mozna, by byc zrozumianym. Probowalem konwersacji w bankach, ksiegarni Empik, restauracji, wypozyczalni samochodow i hotelu, czyli tam gdzie przynajmnie podstawowa znajomoscia pracownicy powinni sie wykazac. Nic bardziej mylnego, co jest tym smieszniejsze ze pelno we wspolczesnej polszczyznie idiotycznych zapozyczen z angielslkiego wlasnie.
      • zupkolandia Re: Angielski Polacy znaja bardzo slabo 31.08.11, 14:29
        tak naprawde w PL nie jest najgorzej.. jedz do hiszpanii.. wloch. brrr...
        • plutokrata Re: Angielski Polacy znaja bardzo slabo 31.08.11, 15:09
          W Hiszpanii nie bylo tragicznie ( Barcelona) we Wloszech nie bylem. Za to w Austrii byly problemy, szczegolnie w sklepach i taxi. Ale hotele czy wypozyczlnia samochodow, zadnych problemow. W Niemczech nienajgorzej, w miejscach nastawionych na turystow mowia erecz plynnie, zas w Holandii wrecz doskonale, lang. znaja wszyscy , niektorzy z wrecz niklym akcentem.
          Polske postawilbym najnizej wsrod tych krajow.
          • neonzamachowiec Re: Angielski Polacy znaja bardzo slabo 31.08.11, 18:53
            W Polsce jest duzy problem ze znajomoscia jezyka wsrod personelu podmiotow handlowych i uslugowych. Ktoregos dnia, w ciagu zaledwie dwoch godzin, musialem dwukrotnie pomagac turystom w knajpach. Nie moglem juz patrzec ani na meczarnie ich, ani tych biednych kelnerek. To byly wakacje, duze miasto wojewodzkie, knajpy w centrum miasta. Dziewczyny byly zatrudnione na lato, wiec mniemam ze mogly byc powiedzmy licealistkami lub studentkami. Powinny miec wobec tego angielski w szkolach czy na uczelniach. Tymczasem musialy sie mocno nagimnastykowac, aby zrozumiec podstawowe slowa. Wiele powiedzialo mi tamto doswiadczenie, o obecnym poziomie edukacji w Polsce.
            Najbardziej jednak rozbilo mnie to, ze w jednej z knajp - bardzo popularnej w tym miescie - w dwujezycznym menu, po angielskojezycznej stronie znalazlem chyba z 7 bledow. I to w wyrazach opisujacych skladniki pizzy, chocby w takim "sausage". Koszmar...
    • miczum Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 22:27
      I jedna i druga strona sobie bajeruje. Kandydaci wpisują bzdury o swoich umiejętnościach, a z listów motywacyjnych wynika, że co drugi to powinien być przynajmniej dyrektorem albo super fachowcem. Pracodawcy w ogłoszeniach ciągle bredzą o "młodym, dynamicznym zespole", "atrakcyjnej, konkurencyjnej pensji", "dużych możliwościach awansu" itd. Tak więc pracodawcy sprawdzają każdego jak się da, a kandydatom pozostaje poczta pantoflowa i Internet.
      • ppo Często wymagania są nieadekwatne do stanowiska 31.08.11, 10:58
        i wykonywanej na nim pracy. Nie dotyczy to tylko znajomości języków obcych (w 90 % przypadków nieprzydatnej w pracy w Polsce, jeśli nie wiąże się ona bezpośrednio z obsługą klienta), ale także np. wymagania wyższego wykształcenia do stosunkowo prostych, powtarzalnych prac biurowych, lub stanowisk kierownika (czy raczej brygadzisty) niezbyt wysokiego szczebla (mgr- magazynier).
        Poza tym ci, co faktycznie znali języki obce, już dawno wyjechali z tego syfu.
    • oligiusz idiomy to glupota jakas :-( kto w pracy posluguje 29.08.11, 22:30
      sie idiomami? prawda jest taka, ze wszyscy znaja angielski na mniej wiecej takim samym poziomie, tzn w miare swobodnej rozmowy i slownictwo techniczne wchodzace w zakres danego obszaru wiedzy. Idiomami to moze posluguja sie anglicy czy amerykanie a zwykli pracownicy z roznych krajow poprostu rozmawiaja ze soba i koresponduja - bez uzycia idiomow. To jakis nastepny polski idiotyzm...
      • zeus_gromowladny Re: idiomy to glupota jakas :-( kto w pracy poslu 31.08.11, 12:05
        Aż pewnego dnia kontrahent z UK napisze Ci w mailu "let's call it a day" i będziesz się zastanawiał co the f*ck on ma na myśli.
      • misself Re: idiomy to glupota jakas :-( kto w pracy poslu 31.08.11, 13:40
        oligiusz napisał:

        > sie idiomami?

        Idiomami i wyrażeniami frazeologicznymi posługuje się każdy człowiek w codziennym języku. Myślę, że to nie jest specyfika języka polskiego, ale normalna rzecz dla większości języków bardziej zaawansowanych niż jaskiniowy.
    • maly_zlosliwiec Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 23:31
      Ciekawa jestem, czy ktoś zdaje sobie sprawę, jak trudno i drogo jest się nauczyć biegle języka. Jak zwykle wymagane jest coś, co raczej nie zostanie wykorzystane na codzień. Po co komuś idiomy ?

      Czy ktoś wie, ile kosztują lekcje i książki ?
    • partnerk Certyfikat to dziś za mało 29.08.11, 23:39
      Ten artykuł jest po prostu reklamą kursów językowych, to ten czas. Skończyłem anglistykę ale pracuję w tzw biznesie, także międzynarodowym; w zasadzie do poprawnej i precyzyjnej komunikacji lepiej używać prostego języka, w międzynarodowym środowisku wyrafinowane powiedzonka mogą być częściej przyczyną braku zrozumienia niż podziwu za elokwencje i biegłą znajomość języków, dochodzi jeszcze kwestia branżowej terminologii i słownictwa a tego kursy nie są w stanie wyuczyć. Perfekcyjny akcent, wymowa i posługiwanie się pięknym i bogatym językiem są drugorzędne.
      • pies_fafik Re: Certyfikat to dziś za mało 30.08.11, 09:20
        Zgadzam się w 100% Mam to samo (tj anglista w dużej firmie). Jak przyjeżdżają do na obcokrajowcy, to mówią w miarę płynie ale z bardzo silnym własnym akcentem, nie używają żadnych fajerwerków językowych - chodzi o to, by byc zrozumianym.
      • neonzamachowiec Re: Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 19:08
        Twoje slowa sie potwierdzily :D Czytalem wypowiedzi na forum, gdy wyskoczylo okienko, ze mam nowe wiadomosci w skrzynce. Dwie reklamy tej samej szkoly jezykowej, zachecajace mnie do nauki angielskiego :D:D:D:D Wrzesien przyszedl, czyli ofensywe czas zaczac :D
    • icc217 Kalectwo jezykowe 30.08.11, 02:04
      Moj pol-brat skonczyl w PL germanistyke, kilka lat pozniej skonfrontowalem go z rzeczywistoscia na terenach germanskich - b. to bylo cieniutkie po tym PL-uniwersytecie ...
    • michaelm3 Re: Certyfikat to dziś za mało 30.08.11, 03:16
      'Oceniana jest biegłość i płynność języka, swoboda użycia oraz znajomość idiomów i powiedzonek.' tłumaczy Ewelina Skocz z BC Systems.

      Ewelinka, wez sie pier....j na leb, debi.lko.
      Znajomosc idiomow... powiedzonek... chyba za 20k PLN/mies.

      Do kogo ten artykul jest skierowany? Do 1 promila ludzi szukajacych pracy?

      Ty Ewelinka na poczatku to zacznij wymagac aby ci ludzie sie nie blaznili popelniajac podstawowe - az zenujace - bledy gramatyczne/stylistyczne. Nie wspominajac o mega ubogim zakresie slownictwa prezentowanym w kontaktach z obcokrajowcami. Wymagaj aby roznica w znajomosci jezyka angielskiego przez przecietnego polskiego 30latka po studiach byla choc w polowie tak dobra jak przecietniej niemieckiej 20 latki po skonczeniu szk. sredniej.

      A dopiero pozniej jak dobrze zaplacisz to mozesz sobie wymagac znajomosci idiomow i powiedzonek, you feckin eejit!

      Katujecie tych ludzi w PL strasznie...
      • mniklasp Re: Certyfikat to dziś za mało 30.08.11, 07:38
        zeby rozmawaic w jezyku obcym nalezy znac swoj jezyk ojczysty i w tym wlasnie jezyku miec cos do powiedzenia. Poniewaz malo ludzi ma cos do powiedzenia wj.polskim wiec trudno sie dziwic ze nic nie mowia po angielsku. MIeszkam od 20 lat w USA, skonczylem tu studia i pracuje w srodowisku , mysle ze dosc dobrze mowie i lepiej pisze ale wielu Polakow tutaj wdalszym ciagu nie sa elokwentni w jezyku angielskim. Sprawdzianem znajomosci jezyka to prowadzenie narad i telekonferencji oraz rostrzyganie spraw prze telefon np w swoim zawodzie.Inny aspekt to jest slownictwo. Wyksztalceni Amerykanie dostosowuja sie do poziomu jezykowego poniewaz chca byc zrozumiani jednakjezeli bedziesz uzywal slownictwa ponad USA high school to oni rowniez beda to robic. np belligerent lub violent, lure lub cajole lub podobne synonimy
    • agzum zakaz używania j.polskiego 30.08.11, 08:16
      wprowadźmy zakaz używania j.polskiego w szkołach i miejscu pracy na rzecz j.angielskiego lub niemieckiego. Wówczas po 50 latach nawet osoba obsługująca toalety będzie znac wszystkie idiomy. J.polski będzie podobnie jak irlandski lub walijski regionalną atrakcją, ale za to wszyscy będziemy mogli płynnie rozmawiac z naszymi zagranicznymi pracodawcami. Póki co, Polak zagranicą jest pracownikiem 2 kategorii a w swoim własnym kraju traci wiele tysięcy godzin swego życia aby doskonalic kilka języków swoich potencjalnych pracodawców. "Syzyfowe prace" - czytał ktoś, tylko że tam było o j.rosyjskim.
      Jednym z plusów jest zmuszenie TVN do produkcji programów opartych na własnych pomysłach - 90% ich programów można obejrzec w oryginalnej angielskiej wersji.
    • kerkopithekion e tam 31.08.11, 10:45
      Polak po kursie w PL używający idiomów i powiedzonek...? oj nie radzę
      prawda jest taka że u nas nie umieją uczyć języków, skutki są opłakane
      i wcale się nie dziwię pracodawcom że nie wierzą w te kretyńskie certyfikaty, od wielu lat zarabiam naprawdę uczciwą kasę dzięki znajomości angielskiego na poziomie near native i nigdy nikomu nie przyszło do głowy domagać się ode mnie certyfikatów
    • ikcort Re: Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 11:45
      Tak zwani pracodawcy są sami sobie winni: latami jak barany kopiowali amerykańską modę na autoprezentacyjny bełkot, a zarządcy zasobów ludzkich (litości! kto w ogóle te nazwy wymyśla?) im przyklaskiwali, bredząc o koniecznej "umiejętności sprzedania siebie", "reklamowania swoich mocnych stron" itd. Na efekty nie trzeba było długo czekać: pracownicy najemni – zgodnie zresztą z zaleceniami – "dostosowali się do wymogów rynku pracy" i jęli uprawiać kult cargo, rzeczywistą wiedzę i umiejętności zastępując ćwierkaniem o "znajomości języków obcych", "umiejętnością pracy w młodym dynamicznym zespole", "odpornością na stres" i tak dalej w tym stylu. W czym problem? "Pracodawcy" i brygady HR mają dokładnie to, o co się latami dopominali.
    • seidr Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 12:49
      Niedługo i doktorat to będzie za mało...
      • zupkolandia Re: Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 14:24
        calkiem niedlugo.. ponad polowa moich znajomych robi doktoraty.. mimo ze w czasie studiow nie wykazywali wiekszego zapalu do studiowania.. -_-
    • dabooboo Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 13:51
      Ośmiu na dziesięciu pracodawców nie wierzy w zapewnienia kandydatów o znajomości języków obcych, jakie podają w CV – wynika z sondażu przeprowadzonego w drugiej połowie lipca przez agencję edukacyjną Language Abroad w 200 firmach.

      I słusznie:) ludzie kłamią w cv gdzie tylko się da, zgodnie z myślą”jakoś to będzie” i naczelną zasadą pisania cv: trzeba się umieć sprzedać. A wiem to, bo jakiś czas pracowałam właśnie przy weryfikacji aplikacji. Przekłamanie w znajomości języka obcego to jeszcze nic, zdarzają się osoby, które podrabiają swoje dyplomy i załączają fałszywe referencje.

      Jedynie co trzeci przedsiębiorca za wiarygodne źródło potwierdzające umiejętności uznał certyfikat, a jedna czwarta postawiła głównie na sprawdzenie kandydata w praktyce podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

      Zapewne są certyfikaty i Certyfikaty, ale zdanie egzaminu, dajmy na to FCE, CAE, czy CPE, które są uznawane za Urząd Służby Cywilnej oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN), nie mówiąc już o TOELFie, są chyba wystarczającym potwierdzeniem znajomości angielskiego…? Po co tracić czas i pieniądze na dalsze weryfikacje? Inna sprawa, że ludzie właśnie po to chodzą na kursy i płacą niemałe pieniądze za zewnętrzny egzamin, by ich kwalifikacje językowe były uznane przez innych.

      – Coraz popularniejszym rozwiązaniem jest umawianie potencjalnego pracownika na spotkanie z native speakerem (dla którego to ojczysty język), który sprawdza jego umiejętności – tłumaczy Ewelina Skocz z BC Systems. – Oceniana jest biegłość i płynność języka, swoboda użycia oraz znajomość idiomów i powiedzonek. Innymi słowy – wszystko to, co sprawia, że wypowiedzi brzmią naturalnie.

      Taaaak. Po pierwsze, jest różnica pomiędzy tym prawdziwym British English, czymś co osobiście nazywam BBC English (nauczanym na kursach), a językiem, którym posługuje się 85% native speakerów. Wierzcie mi, porównanie wychodzi na niekorzyść tych drugich. To przykre, ale ludzie wykształceni nie znają podstaw gramatyki, o wielości czasów nie wspominając. Robią podstawowe błędy, których wstydziłby się kursant FCE. Form czasowników past simple od past participle nie rozróżniają prawie w ogóle.

      Nigdy nie zapomnę, jak próbowałam dowiedzieć się od mojej szefowej (kobiety po studiach), dlaczego w pismach piszemy „a quality”, skoro to chyba nie jest rzeczownik policzalny, no bo jak: jedna jakość pracy, druga jakoś pracy?? Jakoś mi to nie grało. Spojrzała na mnie tym swoim przenikliwym wzorkiem przyznając, że nie wie co to są ‘uncountable nouns’ i poprosiła, bym wysłała swoje pytanie mailem, a ona prześle je do działu kontroli.

      Inna historia z życia wzięta: absolwent szkoły średniej, ze zdanym GCSE, mieszkający w Cardiff jako kraj urodzenia wpisał: Whales. Hmm…

      Po drugie, zastanówmy się: jak często w sytuacji służbowej używa się idiomów i powiedzonek? Przychodzi człowiek do biura i mówi : „OMG, I feel under the weather today and I am already late:/ Please keep it under your hat.” Toż to od razu wiadomo, że to obcokrajowiec:)

      Po trzecie, widzieliście kiedyś maila lub sms’a (swoją drogą zwanego textem, więc dlaczego my, Polacy używamy angielskiego określenia, którego Anglicy nawet nie znają??) od rodowitego Brytyjczyka? Powiem tak, takich rzeczy na kursach nie uczą… ale mają ku temu powody:) Nagminne skracanie czego tylko się da w połączeniu z brakiem znajomości poprawnej pisowni długich – oryginalnych form daje naprawdę komiczny efekt:)

      Po czwarte, angielski to nie jest jeden język. Inaczej mówi Amerykanin (który często używa nawet słownictwa nierozumianego przez Brytyjczyka), inaczej mówi wykształcony Anglik z Londynu, mniej wykształcony mieszkaniec Manchesteru, Walijczyk „z dolin”, Irlandczyk nie mówiąc już o Szkocie. I mimo, że dla każdego z nich angielski jest pierwszym językiem, wierzcie mi oni sami mogą mieć problemy by dogadać się między sobą. Więc powstaje pytanie: Jaki ‘native’ będzie ten test przeprowadzał?

      Za sztywność w posługiwaniu się językami obcymi w głównej mierze odpowiada system, w jakim je poznajemy. – Wkuwamy słówka, gramatykę i odmianę czasowników, całkowicie pomijając kontekst kulturowy. W efekcie, owszem, mówimy np. po angielsku, ale czujemy się z tym niekomfortowo – mówi Halina Juszczyk z Language Abroad.

      Z tym kontekstem się zgodzę, ale uważam – że to anglojęzyczne osoby powinny czuć się niekomfortowo nie znając pisowni swoich własnych słówek, gramatyki czy odmiany czasowników.

      Kolejna kwestia dotyczy znajomości słownictwa branżowego. – Specjalizacja w nauce języków obcych jest niezwykle ważna. Jeżeli chcemy zainwestować czas i pieniądze w kolejny kurs, lepiej zdecydujmy się na taki, który uzupełni nasze branżowe kwalifikacje, niż podniesie o kolejny stopień poziom ogólny – radzi Skocz.

      Tutaj pełna zgoda:) Przy czym, moim zdaniem, kursy w tym przypadku w ogóle nie są konieczne. Wystarczy czytać prasę branżową.

      Tego typu doświadczenie w CV doceniają przede wszystkim firmy z sektorów medycznego, IT, finansowego czy wydobywczego, czyli te branże, w których posługiwanie językiem angielskim stało się codziennością. Rekruterzy dodatkowo przestrzegają przed kolekcjonowaniem dyplomów, za którymi nie idą realne umiejętności. Pracodawcy coraz chętniej weryfikują informacje tego typu.

      Śmiem twierdzić, że za każdym moim dyplomem idą jakieś, całkiem ważne realne umiejętności. Ale może to ja jestem jakaś dziwna i wybierając szkołę / kurs kierowałam się wyłącznie tym, by wynieść z niego jak najwięcej. Nie za bardzo też wiem, jak się kolekcjonuje dyplomy? Z reguły, potrzeba czasu (od roku do pięciu lat), sporo wysiłku (napisanie pracy dyplomowej, zaliczenie egzaminów) i czasem również pieniędzy, żeby taki dyplom dostać, czyż nie?? Dlaczego miałoby to więc źle świadczyć o osobie ‘kolekcjonującej’? Jeśli jej się chce, jeśli ma motywację, energię i możliwości by wciąż się rozwijać – droga wolna:)
      hrconsedo
      --
    • maith Pomysł rozmowy z native'ami jest super :) 31.08.11, 14:44
      Certyfikaty najlepiej potwierdzają umiejętność wypełniania testów.
      Część ludzi, którzy zdobyli sobie kiedyś certyfikat, na widok obcokrajowców chowa się w firmie po kątach.
      A patrząc z punktu pracodawcy co się liczy - papierek, czy realna możliwość dogadania się z obcokrajowcem, jak pojawi się taka potrzeba?
    • paskudek1 Re: Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 15:35
      ok, niech sobie sprawdzaja ale mnie osobiście wk..wia że w Polsce, gdzie obowiązuje język urzędowy polski, coraz więcej firm wymaga znajomości angielskiego, po angieslku nazywa stanowiska w firmie itp. Niedługo dojdzie do tego, że w firmie która w olsce ma tylko swoją siedzibę a cały zarząt to jacyś angielskojęzyczni goście, jako klientka będę musiała posługiwać się obcym językiem a jak pójde coś załatwić to będę musiała rozumieć po napisie na tabliczce kim dany człoiwek jest w firmie. Ja NIE MUSZĘ rozumieć tych wszystkich menadżerów, salesów itp. Ja jestem POLKĄ i chciałabym aby taki sam szacunek, jaki mają ci wszyscy biznesmeni do języka obcego, mieli tez do jeżyka który w tym kraju jest językiem podstawowym. No chyba ze coś się zmieniło i nagle mamy język angielski jako urzędowy?
      I ta, uprzezam wszelkie pytania, NIE ZNAM angielskiego, a na pewno nie znam go tak żeby wpisac sobie w CV. I mam to w nosie. Jak mi ktos jasno i klarownie, ale tak żebym załapała od kopa, wytłumaczy kiedy czytamy a jak a, kiedy jak i czy jeszcze diabli wiedzą jak to może zacznę się tego kretyńskiego języka uczyć.
      • tomtg123 Re: Certyfikat to dziś za mało 31.08.11, 18:25
        Nie musisz znać języków, albo mieć jakiejś innej wiedzy - ale pracodawca też nie musi Cię zatrudnić i Ci zapłacić, jeśli nie spełniasz jego wymagań.
        Przymusu nie ma dla nikogo.
        Proste.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka