Dodaj do ulubionych

"Czy można już mówić poszłem?"

09.09.11, 16:45
Chalo, przepraszam, bo nie nadanżam, naprawdę nie wolno mi mówić "poszłem"?
Obserwuj wątek
    • adambielski "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 17:32
      "Ta ustawa, ona jest napisana..., ten minister, on powiedział..., to spotkanie, ono jest poświęcone... itd. "
      "Udało mu, strzelić się na bramkę..., udało mu, podać się na lewą stronę..., udało mu, powiedzieć się kilka słów..., udało mi, zobaczyć się moment wypadku..., itd "
      Prostactwo i niechlujstwo, w używaniu języka polskiego przez polityków i dziennikarzy, brak podstaw wykształcenia, są "porażające". Komuno, tutaj na pewno cię brak. Wracaj.
    • brzmski czy można? 09.09.11, 17:33
      mi się wyobraża, że można - szwne panie; wszak żyjemy w demokracji; ważniejsze od - jak mówię... co mówię; egzekwowanie poprawności językowej, przez wykluczenie towarzyskie, jako salonowa forma kanapowego ostracyzmu traci wszelki sens w takim np. zderzeniu z realem, na ząbkowskiej, gdy gostek wieczorową porą artykułuje - a lutnąć z bańki, na stanowczą, acz poprawną formalnie odmowę pozbycia się nawisu inflacyjnego
      • 0721x Re: czy można? 09.09.11, 19:03
        popisowym /nomen omen/ przykładem jest fjurerek Jaruś który po polsku mówi jak białoruska krowa
        • prawdziwygagatek ha ha.. 0721x,pyszne..dlatego komentarze PiStrolli 10.09.11, 05:09
          .. naśladujących fjurerka, zarowno w treści i formie, dostaja na tym Forum ocenę - "..mniej niż zero.."
      • altavitae Re: czy można? 09.09.11, 20:59
        Mylisz ise w obu intancjach.
        Jest wazne co mowisz ale rowniez w jaki sposob i w jakiej formie skladniowo/gramatycznej wypowiadasz swe mysli.
        A po drugie...nie myl "slangu" ulicznego z poprawnym jezykiem literackim.
        Tak sie wlasnie nazywa prawdziwa , dobra polszczyzna.
      • witekjs Re: czy można? 09.09.11, 21:06
        brzmski napisała:

        > mi się wyobraża, że można - szwne panie; wszak żyjemy w demokracji; ważniejsze
        > od - jak mówię... co mówię; egzekwowanie poprawności językowej, przez wy
        > kluczenie towarzyskie, jako salonowa forma kanapowego ostracyzmu traci wszelki
        > sens w takim np. zderzeniu z realem, na ząbkowskiej, gdy gostek wieczorową por
        > ą artykułuje - a lutnąć z bańki, na stanowczą, acz poprawną formalnie odmowę po
        > zbycia się nawisu inflacyjnego

        Mnie się wydaje, że nie zdajesz sobie sprawy, że czytanie Ciebie to jest właśnie "zderzenie z realem, na ząbkowskiej"...
    • boykotka "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 17:35
      "Poszłem, nie poszedłem - bo miałem niedaleko" - tyle mój kolega z pracy na ten temat :)
      --
      /
      • jabmax Re: "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 20:27
        A to:
        "Poszłem" /bo byłem w kapciach :)
        • boykotka Re: "Czy można już mówić poszłem?" 10.09.11, 10:07
          jabmax napisał:

          > A to:
          > "Poszłem" /bo byłem w kapciach :)
          :)
          --
          /
    • danz ekskluzywny wywiad 09.09.11, 19:04
      Najgorsze są kalki.
      jak jakiś idiota w tv zapowiada "ekskluzywny wywiad" to mnie krew zalewa. Oczywiści chodzi o zwykły wywiad z jednym dziennikarzem. Ale jak baran tłumaczy z angielskiego to lepiej brzmi ekskluzywny wywiad.
      • kicior99 Re: ekskluzywny wywiad 09.09.11, 23:09
        A może siedzieli na drogich skórzanych meblach i popijali niebieskie drinki z parasolką? Z tym mi się kojarzy (w jęz. polskim) słowo ekskluzywny.
    • d_jak_zupa Stylistka z doktoratem 09.09.11, 19:13
      Pani dr Kłosińska jest stylistką udającą naukowca. Ona się nie różni niczym od ludzi co narzucają innym jaki krawat nosić, czy co dywagują na temat doboru skarpetek.

      Każdy kto chce wiedzieć czym naprawdę się zajmuję językoznawstwo może sobie wstukać w Google 'linguistics'. Szybko można się zorientować, że narzucanie norm jest niedopuszczalne w poważnych badaniach językoznawczych.
      • lubat Re: Stylistka z doktoratem 09.09.11, 20:12
        d_jak_zupa napisała:

        > Pani dr Kłosińska jest stylistką udającą naukowca. Ona się nie różni niczym od
        > ludzi co narzucają innym jaki krawat nosić, czy co dywagują na temat doboru sk
        > arpetek.

        >
        > Każdy kto chce wiedzieć czym naprawdę się zajmuję językoznawstwo może sobie wst
        > ukać w Google 'linguistics'. Szybko można się zorientować, że narzucanie norm j
        > est niedopuszczalne w poważnych badaniach językoznawczych.

        Jeśli tak to zrozumiałeś, to znaczy, że nie potrafisz zrozumieć dosyć prostego tekstu.
        Już we wstępie mówi:
        Normy językowej nie kształtują językoznawcy, lecz - choć może to niektórych oburzać - społeczeństwo. Język jest kształtowany przez nas wszystkich, a językoznawcy wskazują tylko kierunki tego rozwoju.

        Dr Kłosińska nie udaje naukowca, jest świetnym językoznawcą i niczego nikomu nie narzuca. Co najwyżej ośmiesza buractwo językowe. Tak jak inni ośmieszali białe skarpetki do garnituru nowobogackich.

        PS. Pani Kłosińska ma cykl doskonałych minifelietonów w III pr. Polskiego Radia pt. "Co w mowie piszczy". Polecam, bo krótkie, zwięzłe i dowcipne.

        www.polskieradio.pl/9/Audycja/7404
        • d_jak_zupa Jak najbardziej stylistka z doktoratem 09.09.11, 20:34
          Jak najbardziej zrozumiałam tekst:

          "Normy ubioru nie kształtują styliści, lecz - choć może to niektórych
          oburzać - społeczeństwo. Sposób ubierania się jest kształtowany przez nas wszystkich, a styliści wskazują tylko kierunki tego rozwoju"

          Dr. Kłosińska nie jest językoznawcą, tylko stylistka z dyplomem. Jeszcze raz sugeruję sprawdzić czym zajmuję się językoznawstwo. Poszukaj na Google 'linguistics'. Popatrz na strony wydziałów dobrych Uniwersytetów.

          Zaś cykl w radiu jest zwyczajnie żenujący.

          Żaden szanujący językoznawca nie powiedziałby że wskazuję kierunek rozwoju języka. To jest tak samo absurdalne jak wskazywanie kierunku rozwoju pogody.

          > Jeśli tak to zrozumiałeś, to znaczy, że nie potrafisz zrozumieć dosyć prostego
          > tekstu.
          > Już we wstępie mówi:
          > Normy językowej nie kształtują językoznawcy, lecz - choć może to niektórych
          > oburzać - społeczeństwo. Język jest kształtowany przez nas wszystkich, a języko
          > znawcy wskazują tylko kierunki tego rozwoju.

          >
          > Dr Kłosińska nie udaje naukowca, jest świetnym językoznawcą i niczego nikomu ni
          > e narzuca. Co najwyżej ośmiesza buractwo językowe. Tak jak inni ośmieszali biał
          > e skarpetki do garnituru nowobogackich.
          >
          > PS. Pani Kłosińska ma cykl doskonałych minifelietonów w III pr. Polskiego Radia
          > pt. "Co w mowie piszczy". Polecam, bo krótkie, zwięzłe i dowcipne.
          • altavitae Re: Jak najbardziej stylistka z doktoratem 09.09.11, 21:09
            I znowuz masz problem z formami jezykowymi.
            Czemu tak kaleczysz polszczyzne ?
            Nie widzisz swoich bledow .
            Niektore twoje zdania sa tak napisane jakbys byl cudzoziemcem, ktory uzywa slownika i zlepia co popadnie
            ************************************
            "Acredite sempre no seu trabalho"

            ************************************
          • lubat Re: Jak najbardziej stylistka z doktoratem 09.09.11, 21:22
            d_jak_zupa napisała:

            > Jak najbardziej zrozumiałam tekst:
            >
            > "Normy ubioru nie kształtują styliści, lecz - choć może to niektórych
            > oburzać - społeczeństwo. Sposób ubierania się jest kształtowany przez nas wszys
            > tkich, a styliści wskazują tylko kierunki tego rozwoju"


            > Żaden szanujący językoznawca nie powiedziałby że wskazuję kierunek rozwoju j
            > ęzyka. To jest tak samo absurdalne jak wskazywanie kierunku rozwoju pogody.

            > ]
            >
            Chyba jednak nie zrozumiałeś tekstu.
            Spróbuję to wyjaśnić na prostszym przykładzie. Jeśli badacz afrykańskiej fauny mówi, że wskazuje kierunek migracji antylop, to nie znaczy, że on im podpowiada, w jakim kierunku one mają wędrować. On tylko wskazuje czytelnikom/słuchaczom, dokąd wędrują antylopy.

            Analogicznie językoznawca, w tym przypadku dr Kłosińska, wskazuje słuchaczom/czytelnikom tendencje rozwojowe języka, ale też reguły, jakie nim aktualnie rządzą.


            Jeszcze raz s
            > ugeruję sprawdzić czym zajmuję się językoznawstwo. Poszukaj na Google 'linguist
            > ics'.

            Dzięki za zachętę, ale tak się składa, że jestem z wykształcenia językoznawcą, i chociaż od bardzo dawna nie pracuję w wyuczonym zawodzie, to jednak co nieco wiedzy mi zostało.
          • makrama1 Re: Jak najbardziej stylistka z doktoratem 09.09.11, 21:27
            d_jak_zupa napisała:

            Jeszcze raz s
            > ugeruję sprawdzić czym zajmuję się językoznawstwo.
            >

            Jedno "czym zajmuję się językoznawstwo" (o 19.13) mogłam sobie odpuścić. Lliterówka - myślę sobie - zwykła rzecz, ale drugiego u takiego eksperta nie daruję.

            > [b]Żaden szanujący językoznawca nie powiedziałby że wskazuję kierunek

            A wskazujesz?
          • grubyczarnykocur Re: Jak najbardziej stylistka z doktoratem 10.09.11, 01:32
            Oj, p.r.z.y.j.e.b.a.ł.a.ś się złociutka z tym swoim pseudonaukowym bełkocikiem.
            Przepraszam za zdrobnienia.
        • altavitae Re: Stylistka z doktoratem 09.09.11, 21:04
          lubat napisał:

          > d_jak_zupa napisała:
          >
          > > Pani dr Kłosińska jest stylistką udającą naukowca. Ona się nie różni n
          > iczym od
          > > ludzi co narzucają innym jaki krawat nosić, czy co dywagują na temat dobo
          > ru sk
          > > arpetek.

          > >
          > > Każdy kto chce wiedzieć czym naprawdę się zajmuję językoznawstwo może sob
          > ie wst
          > > ukać w Google 'linguistics'. Szybko można się zorientować, że narzucanie
          > norm j
          > > est niedopuszczalne w poważnych badaniach językoznawczych.
          >
          > Jeśli tak to zrozumiałeś, to znaczy, że nie potrafisz zrozumieć dosyć prostego
          > tekstu.
          > Już we wstępie mówi:
          > Normy językowej nie kształtują językoznawcy, lecz - choć może to niektórych
          > oburzać - społeczeństwo. Język jest kształtowany przez nas wszystkich, a języko
          > znawcy wskazują tylko kierunki tego rozwoju.

          >
          > Dr Kłosińska nie udaje naukowca, jest świetnym językoznawcą i niczego nikomu ni
          > e narzuca. Co najwyżej ośmiesza buractwo językowe. Tak jak inni ośmieszali biał
          > e skarpetki do garnituru nowobogackich.
          >
          > PS. Pani Kłosińska ma cykl doskonałych minifelietonów w III pr. Polskiego Radia
          > pt. "Co w mowie piszczy". Polecam, bo krótkie, zwięzłe i dowcipne.
          >
          >
          ____________________________________________________________________________
          Nie tylko to !
          Zupa wlada polszczyzna jak cepem . Drugie zdanie zawiera conajmniej 2 powazne bledy !
          Ciekawe czy zupa wie jakie !? LOLOLOLOL
          • d_jak_zupa Przerost formy nad mysla, stylisci w ataku 09.09.11, 22:14
            Ten przyklad z antylopami mnie rozbawil. Trudno o bardziej nietrafna analogie. Tak naprawde, Pani Klosinska krytukuje ze anytlopy nie ida tam gdzie ona wskazuje, dlatego jest to zabawne. Stawia antylopom rozne zakazy i nakazy. Ona zachowuje sie jak meteorolog ktory obraza sie ze huragan nie zachowuje sie zgodnie z modelem. Zenujace, to nie ma nic wspolnego z nauka.

            Widac moi wspolforumowicze sa wyczuleni na forme, a nie tresc. Tak latwiej. Zawsze mozna poutyskiwac ze ktos nie tak zeby stawia. Gorzej jezeli chodzi o meritum sprawy. Jeszcze raz, zaden szanujacy sie lingwista nie pietnuje czy ocenia skladni, wymowy etc tak zwanych 'native speakers'. I dlatego Klosinska jest zwykla stylistka i zupelnie dobrze moze wskazywac jak powinna wygladac fryzura na jesien

            Wystarczy poszukac w sieci czym zajmuje sie jezykoznawstwo.

            A skladnie mam jaka mam, nie podoba sie to trudno. Szkoda tylko ze tresc wypowiedzi dla wielu za trudna, tak to juz jest z tymi co sa przeczuleni na forme.
            • zazabinx Re: Przerost formy nad mysla, stylisci w ataku 10.09.11, 06:12
              zupa ma rację - osoby wyczulone na manipulację zauważą obłudę pani dr, pseudonaukowca. pani dr sobie zaprzecza zżymając się na błędy, a jednocześnie twierdząc, że to społeczeństwo kształtuje normy językowe (a społeczeństwo to kto? pani dr?). zwrot typu typu 'szwajcar ser' razi, bo mamy przyjętą od 200. lat z okładem składnię frankofońską, ale nie zawsze tak było. mikołaj rej umieszczał orzeczenie na końcu, po niemiecku.
              piszę bo nienawidzę autorytetów z urzędu i obłudy, zwłaszcza u innych :)
              a d_jak_zupa ją zdemaskowała
              czy jej adwersarze to nooby, mistrzowie ciętej riposty, a może rodzina urzędniczki?
              w pełni zgadzam się z opinią, że przykład z antylopami do zupy się nadaje. sądzę, że to kryptoodpowiedź bohaterki wywiadu. ekskluzywnego wywiadu ;)
              ps. dlaczego nie piszę wielkich liter? bo mi tak wygodnie, a - jak twierdzi prof. Miodek - takie są źródła nowych norm językowych (a może tak nie twierdzi, ale warto się podeprzeć autorytetem, bo to lepiej brzmi. tak naukowo)
    • jur56 "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 19:47
      A. Moravia pisał co prawda o politykach , ale dotyczy to też innych osób publicznych -
      "Polityczni mówcy są jak automaty, górą wrzuca się pół myśli , a dołem wychodzi całe
      zdanie ".
    • bamber0 Eventy, targety... 09.09.11, 20:00
      ...i inne mainstreamowe dziwolągi...
      • altavitae Re: Eventy, targety... 09.09.11, 21:16
        bamber0 napisał:

        > ...i inne mainstreamowe dziwolągi...
        ____________________________________________________________________________
        Masz absolutna racje
        .To "upojenie" sie angielszczyzna w formie spolszczonej jest nie tylko zenujace...ale wrecz obrzydliwe i malo zrozumiale dla wiekszosci ...
        Mowie plynnie po angielsku i nie rozumiem w jakim celu takie formy zostaly wcisniete do naszej slowianskiej mowy.
        Doskonale rozumiem , i widze to nacodzien , ze wiele jezykow swiata...szczegolnie jezykow azjatyckich nie ma odpowiednikow dla pewnych slow zwiazanych z technologia...i w zdaniach nastepuje fuzja.
        Ale " szpanowanie" pewnymi zwrotami w momencie kiedy sa swietne odpowiedniki w jezyku polskim ,w moim mniemaniu rzeczywiscie robi wrazenie niechlujstwa i taniochy.
    • blackpieter Skad to sie bierze? 09.09.11, 20:12
      Zubozenie, zachwaszczanie, schamienie jezyka bierze sie - moim zdaniem - z katastrofalnego zaniku poczucia i szacunku dla estetyki zarowno rzeczy powszednich jak i tych od swieta. Byle tylko sie porozumiec - i to wystarczy. Mozna nawet na migi. Forma? Na litosc Boska poco to komu potrzebne?
      • altavitae Re: Skad to sie bierze? 09.09.11, 21:19
        blackpieter napisał:

        > Zubozenie, zachwaszczanie, schamienie jezyka bierze sie - moim zdaniem - z kata
        > strofalnego zaniku poczucia i szacunku dla estetyki zarowno rzeczy powszednich
        > jak i tych od swieta. Byle tylko sie porozumiec - i to wystarczy. Mozna nawet n
        > a migi. Forma? Na litosc Boska poco to komu potrzebne?
        ____________________________________________________________________________
        I tu rowniez sie zgadzam.
        Poprawnosc jezykowa w formie mowionej i pisanej jest czescia kultury narodowej i przejawem kultury OSOBISTEJ.
        Obie wartosci w polskiej rzeczywistosci siegaja dna !
    • jolikm "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 20:20
      Mnie najbardziej osłabiają określenia typu: team, event, dżołk. Z takich pseudoangielskich słówek potem powstają dziwolągi w stylu: "Na naszym timowym iwencie ktoś powiedział taki żołk". Albo nagminne używanie biernika zamiast dopełniacza, np. Potrzebuję długopis, zamiast długopisu. Jedną z najbardziej kaleczących język znaną osobą jest dla mnie np. Magda Gessler.
      • erte2 Re: "Czy można już mówić poszłem?" 10.09.11, 09:51
        @jolikm
        Ciąg dalszy:
        1. Zanik celownika - "przekazać coś dla kogoś" zamiast "komuś".
        2. Nagminny błąd w używaniu liczebnika w dacie - "w dniu dziesiątego września" zamiast "w dniu dziesiątym.....". Celują w tym zwłaszcza prawnicy, np. sędziowie odczytujący wyroki czy też członkowie Wielce Szanownej Państwowej Komisji Wyborczej - jak by na to nie patrzeć - humaniści, co mnie, prostego inżyniera, przyprawia o ból zębów.

        No i wszechobecny "projekt". Każda głupawa rockówna*, każdy "artysta" którego jedynym atrybutem "artystostwa" są odłamki wbite w twarz i skołtuniony szal na szyi o każdym swoim "wiekopomnym" przedsięwzięciu mówi "projekt". Nie "kawałek", nie po prostu np. piosenka czy w ostateczności "utwór" - ale "projekt".

        Żeby nie było: Rock and roll jest to muzyka mojej młodości i nie mam nic przeciwko niej.
    • gemelar Ciekawi ludzie, ciekawe sprawy... 09.09.11, 20:28
      natomiast kiepskie pytania...
      Np. brak mi pytanie, o nadużywanie - sądząc z wypowiedzli ludzi w radiu i TV - zwrotu "w ogóle", który stał siuę koszmarkiem częstotliwością bijący na głowę te trzy słynne słowa, o których niedawno pisała "GW"
      Pani prof. Halina Kurkowska, u której pobierałem nauki i zdawałem egzamin - też mówiła, że najważniejszy jest usus, ale kształtowanie języka polskiego powierzała starej polskiej inteligencji (mogę się zgodzić, że ten priorytet umarł, wraz z wymarciem inteligencji z dziada, pradziada, a zajęciem jej miejsca przez inteligencję wyprodukowaną w Polsce Ludowej za pomocą punktów za pochodzenie), której popisy widzimy np. w Sejmie.
      Niestety, tego spektakularnym obrazem (a zarazem wskazówką rodowodową) stał się język żurnalistów - z jednej strony z jego mainstremami (rodem z salonu publicystó Jankego), a z drugiej strony wyraźnym przywiązaniem tych, co dbać o polski język powinni, do różnych obciachów (nawet red. Szacki, któego bym o to nigdy nie posądzał), badziewi, chłamów itp. owoców knajackiego słowotwórstwa.
      Jeszcze inna sprawa, to wymowa dzieci szkolnych. Jeśli się nie jest ich ojcem lub matką często w ogóle te dzieci zrozumieć... Ponieważ główne dziś drogi ku najpopularniejszym celom - kasy, zysku i sukcesu - wiodą przez wygłupy w różnych mast be a music - nic więc dziwnego, że np. z uporem lansowanych przez Sierockiego talentów i legend, śpiewających po polsku, udaje mi się zrozumie najwyżej dwa, trzy słowa... Z angielskich piosenek - choć znam już marnie ten język - rozumiem na ogół ponad 90 proc. śpiewanego tekstu, czyli niemal jak z rodzimej pani Santor. Redahtorzy (jaki pan - taki kram) radiowi i telewizyjni zupełnie te sprawy odpuśili (?!), choć jeszcze pamiętam dyskusje w "trójce", co za słowo w pewnym momencie wyśpiewała Ewa Bem.
      Podejrzewam, że najbardziej negatywny wpływ na język i sposób wysławiania się dziennikarzy ma to, co dziś rządzi radiem i telewizją > REKLAMA...
      • altavitae Re: Ciekawi ludzie, ciekawe sprawy... 09.09.11, 21:34
        Podejrzewam, że najbardziej negatywny wpływ na język i sposób wysławiania się dziennikarzy ma to, co dziś rządzi radiem i telewizją > REKLAMA...
      • polska_baba Śmieszy mnie Wasze święte oburzenie 09.09.11, 22:42
        Poczytajcie sobie Wasze własne posty: błędy (nawet ortograficzne), niechlujstwo (byle jaka interpunkcja lub jej brak, zastępy literówek), chaotyczne wypowiedzi.
        A do tego ten nieznośny ton wyższości. "Stara polska inteligencja". Śmiech na sali. Mój mąż jest inteligentem w pierwszym pokoleniu. Jego matka miała tylko trzy klasy szkoły podstawowej, bo jak skończyła 9 lat, rodzice posłali ją na służbę. Babka nauczyła się czytać dopiero po II wojnie, jak już wnuki miała. Mój mąż w mowie i piśmie posługuje się piękną polszczyzną, której nauczył się w wiejskiej podstawówce, bo w domu mówiono gwarą. Darujcie sobie te pogardliwe wycieczki pod adresem ludzi, którzy nie mieli szczęścia urodzić się w tzw. dobrych domach. Nie jesteście od nich lepsi - wręcz przeciwnie, bo Waszego niechlujstwa językowego nic nie usprawiedliwia.
        • rejestracja_konta_gazeta.pl Re: Śmieszy mnie Wasze święte oburzenie 09.09.11, 23:26
          Cha, cha! Masz rację, też to zauważyłam: błędy gramatyczne i interpunkcyjne, chaotyczna, "poszarpana" konstrukcja wypowiedzi, posty pozbawione akapitów - bo też ich treści i tak nie dałoby się uporządkować. A mimo to autorzy takich koszmarków pozwalają sobie na protekcjonalne i obraźliwe uwagi wobec udzielającej wywiadu lub też pod adresem całych grup użytkowników, zakładając, że sami władają językiem tak sprawnie, że nie ośmieszą się, publikując coś podobnego. To oznacza, że nasi samozwańczy eksperci po prostu nie są w stanie wyłapać własnych błędów. Oni ich nie widzą! Bo też gdyby je dostrzegali, te śmieszno-straszne posty nie ujrzałyby światła dziennego. Myślę więc, że jedyne, co wypada w tej sytuacji zrobić, to wzruszyć ramionami i wrócić do pożytecznych zajęć, bo dyskutować na pewno nie ma sensu.
      • gemelar "Po prostu" - byk, pluskwa, błąd 10.09.11, 07:55
        Włączyłem rano radio i od razu się zorientowałem, że ŻLE NAPISAŁEM > CHODZI I NADUŻYWANIE ZWROTU "PO PROSTU"
        Ale za to mam zajęcie - zastanowianie się skąd się wziął ow błąd (sądzę Freudowski)
    • erte2 "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 20:37
      Poniewierających się po polskiej oficjalnej mowie (a właściwie nowomowie) nic nie znaczących idiotyzmów są dziesiątki. Jego Wysokość Poseł (niezależnie od przynależności partyjnej) nie dowiedział się o czymś i wie - nie, on"powziął informację" i "ma wiedzę". On nie idzie, on "udaje się". A jeśli już się gdzieś "uda" to zamiast po prostu być - on "uczestniczy". Swojego stanowiska nie pełni - on je "piastuje".
      A konia z rzędem temu kto wytłumaczy mi co oznacza osławiona "przestrzeń publiczna". Czy ma to może coś wspólnego z "domem publicznym", czy też z "publiczną egzekucją" ?
      • makrama1 Re: "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 21:41
        A jeszcze przepiękne jest to, że politycy bardzo często występują nie jako oni, ale jako ich osoby.
        "To był bezprzykładny atak na moją osobę", "Zarzuca się mojej osobie..."
      • altavitae Re: "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 21:43
        erte2 napisał:

        > Poniewierających się po polskiej oficjalnej mowie (a właściwie nowomowie) nic n
        > ie znaczących idiotyzmów są dziesiątki. Jego Wysokość Poseł (niezależnie od prz
        > ynależności partyjnej) nie dowiedział się o czymś i wie - nie, on"powziął infor
        > mację" i "ma wiedzę". On nie idzie, on "udaje się". A jeśli już się gdzieś "uda
        > " to zamiast po prostu być - on "uczestniczy". Swojego stanowiska nie pełni - o
        > n je "piastuje".
        > A konia z rzędem temu kto wytłumaczy mi co oznacza osławiona "przestrzeń public
        > zna". Czy ma to może coś wspólnego z "domem publicznym", czy też z "publiczną e
        > gzekucją" ?
        ___________________________________________________________________________
        Ete...piszesz zawsze z takim sensem , ze naprawde dziwi mnie ten twoj ostatni wpis,
        Zgadzam sie oczywiscie z nowoslowiem partyjno/politycznym , o ktorym wspominasz ...jakkolwiek nie zgadxam sie z twoimi zastrzezeniami dotyczacymi innych form wypowiedzi.
        Sa one poprawne, zamienne i trwaja w naszym jezyku od dziesiatkow lat.
        -Jesli chodzi o " przestrzen publiczna"...nie widze absolutnie zadnego dysonansu jezykowego.
        • erte2 Re: "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 23:04
          @altavitae
          Dziękuję ci za uznanie i - może nieco na wyrost - ocenę mojego pisania. Lecz być może nie zrozumieliśmy się - mój post był nieco "obok" głównego nurtu wątku. Otóż nie kwestionuję poprawności sformułowań typu "posiadać wiedzę" czy "piastować stanowisko". Razi mnie tylko napuszoność stylu i nadużywanie pewnych sformułowań oraz idiotyczna na nie moda, mająca dodać delikwentowi powagi i znaczenia, a de facto ośmieszająca go. Tylko tyle.
          Natomiast owa "przestrzeń publiczna" - wybacz, ale w dalszym ciągu nie bardzo wiem co to jest.
          • altavitae Re: "Czy można już mówić poszłem?" 10.09.11, 00:07
            Dziekuje za zrozumienie ..To milo miec choc jedna osobe wypowiadajaca sie ad meritum w kwestiach, ktore wcale nie sa tak znowuz " na uboczu" naszego jezyka.
            Odnosnie " przestrzeni publicznej" moznaby dyskutowac biorac pod uwage kilka aspektow znaczeniowych.
            Jakkolwiek uproszczone, moje rozumienie tego wyrazenia jest zwyklym " kontrastem" lingwistycznym do tzw."przestrzeni/strefy prywatnej", ktora rowniez jest wieloraka.
            Pierwszym , choc jak wspomnialam nie jedynym , znaczeniem bedzie przestrzen /miejsce fizycznie dostepne dla wielu ludzi...jak np.plac, restauracja,stadion etc.
            To by stawalo w kontrascie do strefy prywatnej/osobistej jak dom, mieszkanie , twoj wlasny ogrodek czy wnetrze twego samochodu.
            W obecnych hasach sfera publiczna sa rowniez ...media., w tym takze internet.
            Tak to zgrubsza rozumiem.
    • erte2 "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 20:42
      Gwoli uzupełnienia - absolutnym koszmarem jest akcentowanie. Wszędzie słyszymy: matemaTYka, fizyZYka, muZyka zamiast mateMAtyka, fiZYka itd. Zęby bolą i nóż sie w kieszeni otwiera !
      • altavitae Re: "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 21:53
        erte2 napisał:

        > Gwoli uzupełnienia - absolutnym koszmarem jest akcentowanie. Wszędzie słyszymy:
        > matemaTYka, fizyZYka, muZyka zamiast mateMAtyka, fiZYka itd. Zęby bolą i nóż s
        > ie w kieszeni otwiera !

        ___________________________________________________________________________
        100% racji !!!!!!!!!!
        Od lat mam do tego taka awersje , ze nie wazne kim dana osoba jest...moja ocena inteligencji powyzszej osoby spada o polowe !
        Nie jestem znowuz z tak bardzo "starej szkoly"...Chodzilam do swietnego liceum w czasach PRL-u...ale mam " korzenie " ziemiansko-inteligenckie" , a dodatkowo bylam wdrozona do czytania od dziecka ...Razi mnie to , ze nikt nie zwraca uwagi na tego typu zwichrowania ...choc moze dla wielu sa one blahostka.
    • franz.joseph "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 21:03
      Na pewno kocham moję/moją matkę a nie kocham swoją/swoję matkę?

      Pozdrawiam,
      FJ
    • blackpieter "Czy można już mówić w nowomowie?" 09.09.11, 21:11
      Koncyliacyjny Kowal??????????????????
      To z dzisiejszej GW!
    • puuchatek "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 21:14
      adambielski napisał:

      (...)
      > Prostactwo i niechlujstwo, w używaniu języka polskiego przez polityków i dzienn
      > ikarzy, brak podstaw wykształcenia, są "porażające". Komuno, tutaj na pewno cię
      > brak. Wracaj.

      Czy Ty naprawdę, zupełnie serio i poważnie twierdzisz, że "za komuny" politycy i dziennikarze lepiej mówili po polsku? Bo jeśli tak, to albo jesteś bardzo młody i tego nie pamiętasz, albo nostalgia za czasami młodości przesłania Ci fakty. Poszperaj na YouTube - tam można znaleźć przemówienia i wypowiedzi różnych peerelowskich "wielkich", od Bieruta, przez Gomułkę do Gierka. Jak TO była "literacka polszczyzna", to chyba czytujemy inną literaturę. Jednym z nielicznych polityków PRL rzeczywiście mówiącym poprawnie po polsku (w każdym razie najczęściej...) był generał Jaruzelski.

      d_jak_zupa napisała:

      > Pani dr Kłosińska jest stylistką udającą naukowca.(...)
      > Każdy kto chce wiedzieć czym naprawdę się zajmuję językoznawstwo może sobie wst
      > ukać w Google 'linguistics'. Szybko można się zorientować, że narzucanie norm j
      > est niedopuszczalne w poważnych badaniach językoznawczych.

      Przepraszam za złośliwość, ale jaki nick, taka wypowiedź... Dr Kłosińska właśnie o tym mówi, że norm językowych nie da się narzucić i dlaczego. Czyta ze zrozumieniem. A jeśli szczytem Twojej wiedzy o lingwistyce jest to, co otrzymasz po "wstukaniu w Google", to uwierz mi, że wiesz niewiele.

      Troszkę skromności, na brodę Nelsona...
      • d_jak_zupa kubus lingwista 09.09.11, 22:45
        Drogi kubusiu,

        Nie masz za co przepraszac - taka juz twoja konstrukcja, zamiast meritum obrazasz.

        Teraz na serio, ta pani decyduje co jest poprawne a co nie. Jezeli to nie jest narzucanie swoich norm, to co jest? Ja rozumiem ze osoby ktore podniecaja sie poprawnoscia jezykowa nie sa najlepsze w rozumowaniu logicznym, ale az tak? Litosci!

        Pani stylistce wydaje sie ze ona wskazuje kierunek rozwoju jezyka, a formy ktore nie sa po jej mysli uznaje za niepoprawne. Tyle ze te niepoprawne formy sa systematycznie uzywane, wiec sa czescia jezyka. A pani stylistka powinna zajac sie fryzurami.

        A co do google, to wstukaj, popatrz na wydzialy lingwistyki, moze sie czegos nauczysz. A moze nie.

    • amado80 "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 22:09
      Język mówiony psuje prócz błędów, także niechlujna wymowa. Zagadka: kto wymawia "tom sprawom" zamiast tą sprawą, "susznie" zamiast słusznie - jaki wielki polityk?
      Język pisany, niestety, jest psuty przez internet, który ujawnia mnóstwo błędów ortograficznych, które zostają w pamięci, oraz przez brak polskich znaków w SMS-ach przysyłanych i publikowanych. Czasem trudno odczytać słowa niby po polsku. Np. zolc (żółć) albo bandz (bądź).
      • amado80 Re: "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 22:13
        Przepraszam, ostatnie słowo - badz, nie bandz.
    • makalena "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 22:13
      Czy tylko mnie przeszkadza ciągłe dopowiadanie po każdym zdaniu "tak?".
      Brzmi to jak "skup się siermięgo, mówię powoli, nadążasz?, zrozumiałeś co do tej pory powiedziałam?", strasznie wyniosłe i protekcjonalne. Jest to powszechne w radiu, niestety w moim ulubionym TokFM. Chciałabym aby zwrócono na to uwagę, usłyszano jak to głupio brzmi i jak obrzydza najciekawszą nawet rozmowę. Pozdrawiam.
      • erte2 Re: "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 23:12
        makalena napisała:

        .. Czy tylko mnie przeszkadza ciągłe dopowiadanie po każdym zdaniu "tak?".

        Nie tylko Tobie. Przyznaję że mnie też ponosi kiedy słucham takiego tokowania (czy też może "takowania"). A przy okazji taka moja obserwacja - celują w tym różne feministki typu Gretkowska, Szczuka czy Dunin. Ciekawa zależność.
    • spoko-spoko "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 22:18
      Zauwazylem interesujace zjawisko. W tym artykule nie ma zadnych bledow. Widocznie w rozmowie z pania profesor jezykoznawca mozna sie przylozyc. Na codzien, w innych artykulach na tym portalu panuje paranoja i calkowita nieumiejetnosc odmiany przez przypadki. Albo to po prostu zwykle niechlujstwo. Moze by tak redaktor odpowiedzialny za korekte potrktowal swoja prace powazniej a wtedy sprzedaz Gazety skoczylaby o 50% w gore?
    • oghana7 "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 22:34
      mnie oburza liberalizm jezykoznawcow -zwyczaj jezykowy nie powinien byc tolerowany .w tvn mowia : pol litry ,dwoma zamiast dwiema ,kilkukrotnie /miecugow / i inni dziennikarze.
    • trajkotek dowód człowieczeństwa 09.09.11, 22:45

      na przykład od dawna ludzie mówią "włanczać"...
      - i to jest niezbity dowód człowieczeństwa PREZESA!
    • nauszy "Czy można już mówić poszłem?" 09.09.11, 22:48
      No to ja jeszcze poproszę, żeby Gazeta zapoczątkowała zupełnie nowy trend w dzisiejszej publicznej polszczyźnie i zaprzestała używania określenia "blog" w formie innej niż poprawna gramatycznie, tj. nieżywotna – a więc nie "Zapraszam na mojego bloga", tylko "Zapraszam na mój blog".
      BŁAGAM!!!
      • altavitae Re: "Czy można już mówić poszłem?" 10.09.11, 00:14
        nauszy napisał:

        > No to ja jeszcze poproszę, żeby Gazeta zapoczątkowała zupełnie nowy trend w dzi
        > siejszej publicznej polszczyźnie i zaprzestała używania określenia "blog" w for
        > mie innej niż poprawna gramatycznie, tj. nieżywotna – a więc nie "Zaprasz
        > am na mojego bloga", tylko "Zapraszam na mój blog".
        > BŁAGAM!!!
        ___________________________________________________________________________
        No wlasnie !
        Z jakiej racji slowa obcojezyczne...a w wiekszosci slownictwo angielskie jest nagminnie odmieniane przez przypadki !!!!!!?????
        • kicior99 Re: "Czy można już mówić poszłem?" 10.09.11, 10:27
          Z tej, że język polski jest językiem fleksyjnym. Większość zapożyczeń wcześniej czy później pada łupem fleksji. A jak wyobrażasz sobie, przyglądam się blog? Rozmawiam o blog? Posługuję się blog? Przyjrzyj się temu co napisałeś - to właśnie postulujesz.
    • stanos111 Oh, te media ... 09.09.11, 23:40
      Oh te media , znowu pisza w gazetach , ze hapening ... bilbording , marketig , advertisement...
      za maly zasieg polskich slow, (REPORTERZY )a niby to oni konczyli studia..
      Na Filipinach co trzecie slowo jest po angielsku , co 4 po hiszpansku , sproboj sie polapac , ,,eee nie ma to jak esperanto ...lol
      • altavitae Re: Oh, te media ... 10.09.11, 00:19
        stanos111 napisał:

        > Oh te media , znowu pisza w gazetach , ze hapening ... bilbording , marketig ,
        > advertisement...
        > za maly zasieg polskich slow, (REPORTERZY )a niby to oni konczyli studia..
        > Na Filipinach co trzecie slowo jest po angielsku , co 4 po hiszpansku , sprobo
        > j sie polapac , ,
        ___________________________________________________________________________
        Juz tlumaczylam, ze szczegolnie w jezykach azjatyckich mnostwo "nowozytnych" slow zwiazanych z technologia i markami zachodnimi ...nie ma odpowiednikow jezykowych.
        To jest wlasnie przyczyna dla ktorej Tagalog i inne jezyki...miedzy innymi mandarynski, kantonski,japonski sa najezone zwrotami obcojezycznymi.
    • landaverde "Czy można już mówić poszłem?" 10.09.11, 06:52
      A mówta. ;-)

      A kto o to pyta, 'prezydęt'? ;-)
      • art.usa Re: "Czy można już mówić poszłem?" 10.09.11, 17:49
        landaverde napisał:

        > A mówta. ;-)
        >
        > A kto o to pyta, 'prezydęt'? ;-)

        Ariwederczi Landy.
        Jak pójdziesz będzie weselej na forum.
    • rudydon ....jak juz sie popryncypii i potaktyczy 10.09.11, 07:38
      to mozna mowic co sie chce i jak sie chce .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka