Dodaj do ulubionych

Nie umierać, doktor śpi

25.10.11, 16:51
Podaż i popyt i tak jest !!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • stux Nie umierać, doktor śpi 25.10.11, 17:16
      Zero komentarzy? A wydawałoby się że te historie są tak surrealistyczne że aż nie możliwe. 20 lat demokracji. Dojrzeliśmy, partia rządząca dostaje mandat do kontynuacji, zagraniczna prasa rozpływa się nad polską demokracją i tylko dziwna przypadłość dopada naszych przedstawicieli w przeróżnych organach ustawodawczych, nie widzą sensu istnienia bez wpływu na wszystko co maja w zasięgu percepcji.
      • r1111111 Re: Nie umierać, doktor śpi 25.10.11, 20:14
        stux napisał:
        > Zero komentarzy? A wydawałoby się że te historie są tak surrealistyczne że aż n
        > ie możliwe. 20 lat demokracji. Dojrzeliśmy, partia rządząca dostaje mandat do k
        > ontynuacji, zagraniczna prasa rozpływa się nad polską demokracją i tylko dziwna
        > przypadłość dopada naszych przedstawicieli w przeróżnych organach ustawodawczy
        > ch, nie widzą sensu istnienia bez wpływu na wszystko co maja w zasięgu percepcj
        > i.

        Jaki Naród, taka i Partia rządząca. Demokracja. Naród sam ją sobie wybrał, to i ma. Niemcy też sami sobie Adolfa Hitlera wybrali. Kazał im ktoś?
        • antropoid Re: Nie umierać, doktor śpi 25.10.11, 20:27
          r1111111 napisał:

          > Jaki Naród, taka i Partia rządząca. Demokracja. Naród sam ją sobie wybrał, to i
          > ma. Niemcy też sami sobie Adolfa Hitlera wybrali. Kazał im ktoś?

          Nasz też już swojego Adolfa wybrał i też kazał mu ktoś?
          Na szczęście rządził tylko 2 lata i na śmietnik historii z nim...

          • r1111111 Re: Nie umierać, doktor śpi 25.10.11, 20:46
            antropoid napisał:

            > r1111111 napisał:
            >
            > > Jaki Naród, taka i Partia rządząca. Demokracja. Naród sam ją sobie wybrał
            > , to i
            > > ma. Niemcy też sami sobie Adolfa Hitlera wybrali. Kazał im ktoś?
            >
            > Nasz też już swojego Adolfa wybrał i też kazał mu ktoś?
            > Na szczęście rządził tylko 2 lata i na śmietnik historii z nim...
            >

            Ja napisałem w czasie teraźniejszym.
            • lodzermensz1 Re: Nie umierać, doktor śpi 25.10.11, 23:51
              W czasie teraźniejszym to niedoszły Adolf zastanawia się jak by tutaj Zbysia z Jackiem spacyfikować, bo ośmielają się głośno twierdzić, że jeśli klub szósty raz z rzędu przegrywa to może pora na zmianę trenera...
          • pal666 Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 05:44
            Mam pytanie: Czy w naszej rzeczywistości jest coś, co nie kojarzy Ci się z PiSem ? Czy wiesz co znaczy słowo "obsesja" ?
        • nannek Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 00:42
          """ W samym Wrocławiu zmarło w tym roku już sześć osób""""

          DURNOWATA CHAMSKA PROPAGANDO

          Bez nich zemrze 10x więcej pośrednio i bezpośrednio.
          Ja wiem ze nieokolona kraj nędzy i rozpaczy nie ma już na to środków .
          Ale taka propaganda i kłamstwa to już poniżej pasa.

          Piszcie porostu ze to na co było stać PRL dzisiejszej neokoloni nie stać nawet w 1/10
          Choć dostali wszystko za free i sprzedają już ponad 20 lat są bankrutami x 100
          Dziś na nic nikogo nie stać w biedzie żyje 70% , w PRL 5%.



          • rock73 Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 00:48
            PRL było stać, bo PRL sobie pieniędzy drukował ile chciał, i odgórnie ustalał co ile ma kosztować i ile kto ma na tym zarabiać. Na takich zasadach każdego na wszystko byłoby stać. Gdzie Ty żyjesz, jak 70% wokół Ciebie żyje w biedzie? W pegieerze? Trzeba jechać do miasta i iść do pracy, to się nie żyje w biedzie, a nie czekać na zasiłek. Aha, tylko zanim do pracy, to trzeba najpierw do szkoły.
            • nannek Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 01:01
              Miasta z gumy nie są a za 1200-1400 netto nie przejrzejesz.
              Większość miast Polsce to nędza totalna.

              Już 3mln uciekło z nędzy i wspomagają neokolonię zawrotną sumą 25mld zł rocznie a bida coraz to większa i większa, to tylko oficjalnie , a realnie kilka razy więcej.

              Dziś tez drukują a śmiali się z Leppera !!!! długi mają po wyprzedawaniu wszystkiego od ponad 20 lat, wielokrotnie wyższe.

              Co chcesz porównywać dzisiejszą nędze.

            • vald Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 08:28
              >Aha, tylko zanim do pracy, to trzeba najpierw do szkoły.
              No właśnie ty ...pegieerze.
          • curvaturadiculo Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 02:50
            > Dziś na nic nikogo nie stać w biedzie żyje 70% , w PRL 5%.

            Niesamowite co te komuchy nie wymyślą.
            A czy to nie oni wydzierają ryje, że minima socjalne powinno się systematycznie podnosić?
            To jak ma spaść ilość osób poniżej minimum?

            Gdy się poprzeczkę bez przerwy podnosi to wiadomo, że ci co byli pod nią, prawdopodobnie pod nią zostaną i być może dołączą inni.
            • babaqba Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 07:26
              curvaturadiculo napisał:

              > > Dziś na nic nikogo nie stać w biedzie żyje 70% , w PRL 5%.
              >
              > Niesamowite co te komuchy nie wymyślą.
              > A czy to nie oni wydzierają ryje, że minima socjalne powinno się systematycznie
              > podnosić?
              > To jak ma spaść ilość osób poniżej minimum?


              Minimum podnosi się samo, bo państwo drukuje pieniądze. Inflacja leci. Wszystko drożeje. Za tę samą kwotę nie kupisz już tyle, co rok temu. Coraz więcej Polaków spada poniżej progu. Nadal buduje się tysiąc kościołów rocznie. Tu inflacji ani zastoju nie widać.

              >
              > Gdy się poprzeczkę bez przerwy podnosi to wiadomo, że ci co byli pod nią, prawd
              > opodobnie pod nią zostaną i być może dołączą inni.

              To jasne, ale czy to wina "komuchów" czy może jednak katolików zarządzających Polską jak pijany zając burdelem?
    • nabati a to przecież Marihuana 25.10.11, 20:11
      to największe zło. Za posiadanie mniej niz 1 gram (jednej lufki) można trafic do pierdla na 3 lata.

      WAŁBRZYCH ul. Sienkiewicza – posiadanie narkotyków

      Dnia 04.12.2003 roku funkcjonariusze Sekcji Kryminalnej KMP Wałbrzych oraz Komisariatu Policji w Głuszycy zatrzymali D.G. lat 23, który posiadał przy sobie 0,896 grama marihuany. Zatrzymanego osadzono w PDOZ. W wyniku dalszych czynności zatrzymano S.Z. lat 23, który posiadał przy sobie 0,018 grama marihuany udzielonej mu przez D.G.

      Dnia 06.12.2003 roku Sąd Rejonowy w Wałbrzychu zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy wobec D.G. lat 23, podejrzanego o czyn z art. 48 ust. 1 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.



      Czytaj więcej na: hyperreal.info/node/3737#ixzz1bonsXJVT
      • r1111111 Re: a to przecież Marihuana 25.10.11, 20:15
        nabati napisał:
        > to największe zło. Za posiadanie mniej niz 1 gram (jednej lufki) można trafic d
        > o pierdla na 3 lata.

        Słusznie.
        • nabati Re: a to przecież Marihuana 25.10.11, 20:17
          r1111111 napisał:

          > nabati napisał:
          > > to największe zło. Za posiadanie mniej niz 1 gram (jednej lufki) można tr
          > afic d
          > > o pierdla na 3 lata.
          >
          > Słusznie.



          To może kara śmierci miłosierny katoliku?
          • r1111111 Re: a to przecież Marihuana 25.10.11, 20:45
            nabati napisał:
            > To może kara śmierci miłosierny katoliku?

            Nie, trzy lata wystarczą. Za pierwszym razem w zawieszeniu. Za drugim (i następnymi) już bez "zawisów".

            • hirszhahr Re: a to przecież Marihuana 25.10.11, 21:11
              Ale wóde, papieroski, kawusię i piwecko to polaczek może, nie? Ale za trawe - benc - na trzy lata.
              Co za debile....

              5 lat temu młodą dziewczynę w Krakowie z objawami urazu czaszki i po dwóch atakach padaczkowych zawieziono ... na izbę wytrzeźwień. Tam ją duszono, aby się uspokoiła. Stającemu w obronie ciągniętej drobnej dziewczyny po śniegu i szkle mężczyźnie, policja postawiła zarzuty o łącznej sumie 7 lat.
              Akurat kamera tego wieczoru się zepsuła. Ślady - sine odciski dużych męskich dłoni na szyi - zrobili na jej prośbę koledzy. Uraz czaszki - zrobiła sobie sama. Bo była pijana, a nie miała padaczki.
              Broniący ledwie wykręcił się od odsiadki. Dziewczyna została zwyzywana od źle prowadzących się na sali sądowej przez policję i załogę "pogotowia". Nic nie dało się zrobić ...

              To jest taki syf, jak to wszystko ze sobą współdziała, i chami człowieka. Wszystkie właściwie służby publiczne w tym kraju działają źle, a nawet odwrotnie niż powinny. Strażacy - podpalają. Pocztowcy - nie dostarczają. Policja - bije i zabija, a czasem i zgwałcić się zdarza. Pielęgniarki i lekarze - leczą za opłata dodatkową w publicznej służbie zdrowia a czasem zatańczą z Pavoulonem w twista. Prokuratura wsadza na lata za lufke marihuany czy jazdę na rowerze, a mordercy i gangsterzy w środku miasta balują po knajpach. Drogowcy rozgrzebują, a nie budują, zamiast chronić auta to je żrą kwasem rozsypywanej na drogach soli. Księża zamiast służyć na tym padole i pocieszać udręczonych, bogacą się i gwałcą dzieci. Politycy zamiast rządzić tak, by kraj rósł a ludziom żyło się lepiej rosną w pasie i w ryjach rozwarciu. Wojsko zamiast bronić kraju morduje dzieciaki i wieśniaków po małych osadach na zadupiu świata. Boooooooooooże coś polskie ... Doda mówi : to już koniec zdrad.
              • quant34 Re: a to przecież Marihuana 25.10.11, 21:29
                hirszhahr napisał:

                Patologie zdarzają się wszędzie, nie tylko w Polsce. Zapewniam Cię, że w zdecydowanej większości przypadków, Policja jednak łapie bandziorów, straż gasi pożary, lekarze leczą, a drogowcy budują. Nie działa to zawsze tak, jak byśmy chcieli i zdarzają się wyjątki, ale Ty robisz regułę z wyjątków. Problem polega na tym, że im więcej ludzi myśli tak jak Ty, to w tym kraju lepiej nie będzie. Tego rodzaju myślenie jest przez ludzi bardzo często traktowane jako usprawiedliwienie dla własnych nadużyć, bo skoro "ten kraj to syf i nic tu nie działa jak powinno" to dlaczego ja mam nie brać łapówek, kraść czy olewać swoje obowiązki? Na tym właśnie polega paradoks narzekania i widzenia tylko tego, co złe - im więcej ludzi widzi swoją rzeczywistość w czarnych barwach, tym ta rzeczywistość staje się czarniejsza. Jest takie mądre powiedzenie, które Ci gorąco polecam: chcesz zmieniać świat na lepsze - zacznij od siebie.
                • nabati Re: a to przecież Marihuana 25.10.11, 21:45
                  > Patologie zdarzają się wszędzie,

                  W Polsce patologia sa niektore zapisy prawne czy przepisy dajace np. znudzonym i zakompleksionym urzedasom gnoic male przedsiebiorstwa. Niedoszlym Chuck'om Norisom z Policji podnosić statystyki kosztem niewinnych palaczy marihuany. Przypominam,ze wyrok w zawiasach = brud w papierach. Dobre firmy wymagaja niekaralnosci. Niektorzy palacze marii sa dobrze wykształconymi ludzmi, którzy mają większe aspiracje niż praca na budowie.
                  • demicanadian Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 00:04
                    "Niektorzy palacze marii sa dobrze wykształconymi ludzmi, którzy mają większe aspiracje niż praca na budowie."
                    Wbrew pozorom poza reklamą nikt żadnych narkotyków brać nie każe.
                • hub_lan Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 00:44
                  @ quant34

                  Jest drobna różnica pomiędzy mną a bandytą w granatowym mundurze ja za każde niewypełnione poprawnie zadanie otrzymane od klienta nie dostanę wynagrodzenia a on bierze pieniądze za przestrzeganie prawa więc dla niego nie ma żadnego usprawiedliwienia i każdy taki powinien natychmiast dostawać dyscyplinarkę nawet za najmniejsze naruszenie prawa.
                  Niestety nie jest i nie będzie bo sędziowie i prokuratorzy prawo mają tak samo gdzieś a ręka rękę myje. cały wymiar NIE "sprawiedliwości to banda nierobów złodziei i morderców działająca tylko dla własnego pożytku (łapówki obrywy i lewizny).


                • pal666 Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 05:41
                  taaaaa... a premier nie tylko harata w gałę i ma weekend w Trójmieście.
                • hirszhahr Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 16:08
                  Nie mój drogi. Im więcej ludzi będzie tak myśleć, to zrozumie, że państwo to ułuda, nie jest na nic potrzebne, tylko uprzykrza życie, a jak nie jest potrzebne i uprzykrza, majaki jedynie opieki sprowadzając na śniących - to trza się obudzić.
              • hub_lan Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 00:36
                Jeśli masz namiary na tych o których piszesz to złap mnie przez PM lub mail.
                Może uda się jednak nakłonić bandytów w granatowych mundurach do wypłaty solidnego odszkodowania.
                • hirszhahr Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 16:10
                  Nie ma szans. Trzeba mieć kasę na działania kancelarii która by się tym zajeła.
              • curvaturadiculo Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 03:01
                > To jest taki syf, jak to wszystko ze sobą współdziała, i chami człowieka. Wszys
                > tkie właściwie służby publiczne w tym kraju działają źle, a nawet odwrotnie niż
                > powinny. Strażacy - podpalają. Pocztowcy - nie dostarczają. Policja - bije i z
                > abija, a czasem i zgwałcić się zdarza. Pielęgniarki i lekarze - leczą za opłata
                > dodatkową w publicznej służbie zdrowia a czasem zatańczą z Pavoulonem w twista
                > . Prokuratura wsadza na lata za lufke marihuany czy jazdę na rowerze, a morderc
                > y i gangsterzy w środku miasta balują po knajpach

                A lekarka twierdzi, że ojciec to nie rodzic.
                Sąd udaje, że nie widzi nic dziwnego w permanentnej chorobie dwuletniego dziecka, natomiast jego wielkie zgorszenie wywołują kury i prosiaki na podwórku, psy w domu
                i nie umyte garki.

                Forumowiczki nie widzą nic zdrożnego w robieniu sądu i ojca w ch... przy pomocy fałszywych
                zaświadczeń o chorobie dziecka.
                Spotkanie ojca ma narażać dziecko na traumę, a demoralizujące odziaływanie matki-oszustki już nie.

                Polska to taki radosny burdelik
              • ku.ku.lka Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 07:27
                Tak jeeeessss... jak by wszyscy palili marychę to od razu zrobiłoby się lepiej...
            • pandemonium234 Re: a to przecież Marihuana 25.10.11, 23:54
              To ile dasz księdzu pedofilowi i władzom kościelnym - do papieża Polaka włącznie - kryjącym tę zbrodnię, Katoliku miłosierny? Obdarcie ze skóry i wytarzanie w soli? Zrzucenie ze wszystkich pomników? Zakaz taki, jaki spotkał sprawców II wojny? Czy może medal za prawdziwą, szczerą miłość do dzieci?
            • hub_lan Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 00:29
              dla ciebie za takie propozycje powinno być spalenie na stosie wszak to wasze faszystowsko katolickie metody - cholerni mordercy
            • maciekz70 Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 00:38
              A ile za głupotę?Z pierdla byś nie wyszedł.
            • cornice Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 01:31
              nabati napisał:
              > To może kara śmierci miłosierny katoliku?

              Nie, trzy lata wystarczą. Za pierwszym razem w zawieszeniu. Za drugim (i następnymi) już bez "zawisów".

              To jest wlasnie to: wypowiadaja sie ciemniacy, tacy jak nie przymierzajac r1111111, ktorzy nie maja zadnej wiedzy o tym, o czym mowia i to jest pol biedy, bo kogo obchodzi ich zdanie.
              O prawie stanowia inni ciemniacy, ktorzy rownierz nie maja wiedzy, a powinni, bo zyja z podatkow obywateli i owa wiedza jest dostepna, i tworza chore prawo na podstawie nie fachowych badan, ale wlasnego widzimisie i tego co uslyszeli od znajomych - takich samych ciemniakow.
              A spoleczenstwo na tym traci.
            • funiaextra Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 17:20
              1111111 wypowiada sie na temat, ktory jest mu najwyrazniej obcy. Jak nie zna to sie boi...
      • quant34 Re: a to przecież Marihuana 25.10.11, 20:54
        nabati napisał:

        > Za posiadanie mniej niz 1 gram (jednej lufki) można trafić do pierdla na 3 lata.

        Nigdy w historii nie było takiego przypadku aby osoba posiadająca taką ilość i wcześniej niekarana, została skazana na 3 lata bezwzględnego więzienia. Większość takich spraw kończy się wyrokiem w zawieszeniu, część jest w ogóle umarzana. Co innego natomiast jeżeli osoba już skazana, jest łapana po raz drugi w okresie próby. Wtedy jest jak piszesz. Wówczas przepisy nakazują zarządzić wykonanie wcześniej zawieszonej kary i z dupereli faktycznie robi się więzienie. Jest to ewidentny błąd ustawodawcy, ponieważ kodeks powinien dawać możliwość odstąpienia od zarządzenia wykonania kary w błahych przypadkach. Ale czemu się dziwić w kraju, w którym o kształcie prawa karnego decyduje statystyka, a nie potrzeba ochrony porządku prawnego. Posiadanie niewielkich ilości narkotyków na własny użytek zdelegalizowano wyłącznie w celu podniesienia statystyki skuteczności organów ścigania. Kiedy dyskutowano nad tą nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, praktycznie wszyscy ją krytykowali - od profesorów prawa karnego i kryminologii, przez działaczy Monaru, aż po zwykłych policjantów. Także sędziowie opiniujący nowelizację zwracali uwagę, że takie przepisy nie spełnią swojej roli i zamiast wzrostu skuteczności w walce z poważnymi handlarzami, więzienia wypełnią się wielokrotnie łapanymi konsumentami. Nie mniej jednak zwyciężyła idea idioty, który twierdził, że posiadanie każdej ilości musi być zagrożone karą, bo inaczej do handlarzy nie da się dotrzeć. Praktyka pokazała, że taka teza była całkowitą bzdurą - konsumenci w większości przypadków nie mają żadnej motywacji aby wydać swojego dostawcę narkotyków, bo w praktyce nic im to nie pomoże (okoliczność łagodząca, która poza pewnymi wyjątkami niczego nie zmienia). Poważnych handlarzy nikt natomiast nie wyda, bo wyrok w zawieszeniu jest mniejszą dolegliwością niż kula w głowie. I tak oto doszliśmy do sytuacji, w której sprawcom ciężkich przestępstw jak rozboje odracza się wykonanie kary więzienia ponieważ w zakładach karnych nie ma dla nich miejsca - są zajęte przez palaczy marychy i rowerzystów lubiących wypić. Mam nadzieję, że politycy dotrzymają przedwyborczych obietnic i zlikwidują ten absurd.
        • momoney Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 02:54
          I się grubo mylisz. Za 1/4 grama (1-2 lufki) dostałem wyrok do odsiedzenia w zakładzie karnym i tylko dzięki sąsiadce która jest kuratorem i zna się z prokuratorem i zamieniono mi karę na 1000PLN grzywny i nasrane w papierach. Miałem propozycje pracy na lotnisku (znam 4 języki) oczywiście nic z tego bo mnie prześwietlili. W spółce zarządzającej stadionem we WRO -zaświadczenie o niekaralności , jako ochroniarz w hipermarkecie też nie mogę pracować. Udupiony przez alkoholików 4 life.
          • joseph.007 Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 07:01
            momoney napisał:

            > I się grubo mylisz. Za 1/4 grama (1-2 lufki) dostałem wyrok do odsiedzenia w za
            > kładzie karnym i tylko dzięki sąsiadce która jest kuratorem i zna się z prokura
            > torem i zamieniono mi karę na 1000PLN grzywny i nasrane w papierach.

            Coś takiego - za 1/4 grama, za pierwszym razem, dostałeś trzy lata bezwzględnego więzienia, które następnie zamienili ci na tysiąc złotych grzywny? Napisz coś bliżej o szczegółach :DDD

            > Miałem pro
            > pozycje pracy na lotnisku (znam 4 języki) oczywiście nic z tego bo mnie prześwi
            > etlili.

            I chwała bogom; bo jakoś nie uśmiechałaby mi się ewentualność siedzenia w samolocie, który naprowadza do lądowania kontroler ujarany po gwiazdki w uszach.

            > W spółce zarządzającej stadionem we WRO -zaświadczenie o niekaralności
            > , jako ochroniarz w hipermarkecie też nie mogę pracować.

            Po pięciu latach taka kara ulega automatycznemu zatarciu, a jak jesteś grzeczny, to nawet po trzech; więc nie rób z siebie Jeana Valjean, jeśli łaska :D
            • hirszhahr Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 16:14
              Człowieku, znika z oficjalnego rejestru, ale nie znika w ogóle, i kto chce, to się dowie. To jak z długami - wymarzą Cię z BIKU i innych, ale i tak jest w systemie info, że miałeś zadłużenie, bank się i tak o tym dowie, i guzik.
              • joseph.007 Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 16:50
                Jesli chodzi o skazanych, tymczasowo aresztowanych itp., to nie ma żadnego "systemu", tylko po prostu Krajowy Rejestr Karny, który na podstawie swoich wewnętrznych danych wydaje papierowe zaświadczenia o (nie)karalności. Pracodawca może się do niego zwrócić o informację na temat pracownika lub kandydata na pracownika tylko i wyłącznie wówczas, kiedy wymogiem zatrudnienia na danym stanowisku jest niekaralność - i nawet wtedy, jeśli kara uległa zatarciu, otrzymuje zgodnie z prawem informację, że delikwent nie jest karany. I tyle; kłopoty będziesz mieć co najwyżej w przypadku, jeśli ubiegasz się o zawód związany z bezpieczeństwem publicznym (policja, wojsko etc.) - no i dobrze, że będziesz je mieć, bo w takiej sytuacji zatrudnianie uzależnionego jaracza byłoby szczególnie niewskazane.
          • quant34 Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 14:26
            momoney napisał:

            > I się grubo mylisz. Za 1/4 grama (1-2 lufki) dostałem wyrok do odsiedzenia w za
            > kładzie karnym i tylko dzięki sąsiadce która jest kuratorem i zna się z prokura
            > torem i zamieniono mi karę na 1000PLN grzywny i nasrane w papierach.

            Nie chcę być brutalny, ale nie wierzę w ani jedno słowo w wyżej zacytowanym Twoim poście. Nie jest możliwe abyś będąc niekaranym dostał bezwzględną karę wiezienia a 2 lufki marychy. Może ten zarzut nie był jedyny, a Ty po prostu nie przytoczyłeś pozostałych? Albo owe dwie lufki nie tyle posiadałeś, tylko sprzedałeś nieletniemu? Wówczas taki wyrok byłby możliwy, chociaż wciąż mało prawdopodobny. Natomiast opowieść jak to dzięki znajomej kuratorce "zmienili" Ci wyrok do odsiadki na grzywnę, już woła o pomstę od nieba. Niby jak zmienili? Z jakim niby trybie? Wyrok możne zmienić tylko sąd wyższej instancji i na pewno nie z 3 lat odsiadki na grzywnę samoistną. Jestem skłonny uwierzyć, że Twoja sąsiadka kuratorka ma znajomych w prokuraturze, ale to nie ma nic do rzeczy, bo prokurator nie może zmienić żadnego wyroku. Żeby natomiast namówić sąd odwoławczy na tak kuriozalną zmianę wyroku, to owa kuratorka musiałaby chyba sypiać z Rockefelerem ;) Albo zmyślasz całkowicie, albo nie piszesz wszystkiego.
            • hirszhahr Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 16:17
              A co Ty pieprzysz. Nie jestem zwolennikiem ujarywania się tak na marginesie, tylko uznaję fakty - legalizacja i jednoczesna działania profilaktyczne dają najlepsze rezultaty, mniej ludzi po prostu sięga po dragi. Sam nawet alkohol rzadko pijam, i w małych ilościach. Sprawa jest taka, że w Polsce funkcjonuje jako alternatywna kara tzw sanki - i do sprawy możesz i za pobrudzona lufkę w kieszeni osadem z mary mery dżejn na półtora roku pójść.
              • joseph.007 Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 16:51
                hirszhahr napisał:

                > prostu sięga po dragi. Sam nawet alkohol rzadko
                > pijam, i w małych ilościach. Sprawa jest taka, że w Polsce funkcjonuje jako al
                > ternatywna kara tzw sanki - i do sprawy możesz i za pobrudzona lufkę w kieszeni
                > osadem z mary mery dżejn na półtora roku pójść.

                Tym razem jakoś ja w to dziwnie nie wierzę - możesz podać choć jeden taki przypadek z życia?
                • hirszhahr Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 20:59
                  sanki człowieku - osadzenie do sprawy. po ile ludzie siedzą, nawet kompletnie niewinni?
                  • joseph.007 Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 21:55
                    No to przecież ja się właśnie pytam - po ile? Zbliż mi jakiś przypadek 1,5 roku aresztu śledczego za "pobrudzoną osadem lufkę".
      • curvaturadiculo Re: a to przecież Marihuana 26.10.11, 02:52
        Tak, marihuana wskoczyła im do kieszeni przypadkiem.
    • indywidualismus Jasna cholera 25.10.11, 20:24
      mnie bierze, jak czytam te łkania! Meneli będziemy teraz w szpitalach "leczyć" aż dla trzeźwych chorych zabraknie miejsca! Schlał się, dobrowolnie zrobił z siebie świnię, niech egzystuje w świńskich warunkach. Sam zrezygnował ze swojego człowieczeństwa. Teraz ja, choć nie chcę, będę waćpanu (waćpannie) fundował szpital ze swoich podatków.
      A jeśli wybrał samobójstwo - krzyżyk mu na drogę, przynajmniej uwolnił społeczeństwo od ciężaru!
      • garkuchta Re: Jasna cholera 25.10.11, 21:07
        Pełna zgoda.
        SOR jednego z wielkich warszawskich szpitali.
        Pijany w trzy d... pan z kanałów.
        Kolejny pijany przywieziony z ulicy, sika pod siebie, wymiotuje.
        Następny z Dworca Centralnego.
        Wszyscy zajmują łóżka w sali R, monitorowani.
        Smród nie do opisania.
        A w tym wszystkim pacjent z zawałem, czekający na karetkę, która ma go przewieźć na kardiologię inwazyjną. Zaczepia personel, mówi że chce się wypisać do domu, bo nie wytrzyma dłużej tego zapachu.
        Ej, dużo by można opowiadać ...
        • hirszhahr Re: Jasna cholera 25.10.11, 21:23
          Jasne ! Od razu postawić komory gazowe albo do gułagów pasożydów i bumelantów !

          Zapomniałeś jeszcze o kalekach, starcach, chorych psychicznie. Heil !
          • wielki_czarownik Głupiś 25.10.11, 23:54
            Menele są menelami, bo sami, z własnej i nieprzymuszonej woli się schlali. Przyrównywanie ich do osób starszych czy niepełnosprawnych, to zwykłe draństwo.
            • kcramsib Re: Głupiś 26.10.11, 01:52
              I tu potrzebne jest rozróżnienie. Nie każdy bezdomny jest menelem - są tacy którym faktycznie, z różnych powodów, w życiu nie wyszło ale robią coś by odbić się od dna. I dla nich szacunek. Ale dla meneli którzy wolą zamarznąć zamiast pójść zimą do noclegowni w której nie można pić szacunek się nie należy bo żeby być traktowanym jak człowiek, należy zachowywać się jak człowiek.
              • kosmosiki Re: Głupiś 26.10.11, 01:57
                kcramsib napisał:

                > I tu potrzebne jest rozróżnienie. Nie każdy bezdomny jest menelem - są t
                > acy którym faktycznie, z różnych powodów, w życiu nie wyszło ale robią coś by o
                > dbić się od dna. I dla nich szacunek. Ale dla meneli którzy wolą zamarznąć zami
                > ast pójść zimą do noclegowni w której nie można pić szacunek się nie należy bo
                > żeby być traktowanym jak człowiek, należy zachowywać się jak człowiek.

                Nikt Ci nie nakazuje ich szanować. Problem jest nieco innej natury gdyż oni tam umierają.
              • hirszhahr Re: Głupiś 26.10.11, 16:21
                Byłeś kolego kiedyś w noclegowni? Idź. Jak cię już okradną, zgwałcą, pobiją, zastraszą w najlepszym razie - i to mówię zarówno o całych tych pracownikach systemowych, jak i o grupach z liderami trzęsącymi takimi miejscami, bo tak jest, podobnie jak nawet walczą o miejscówki na mieście do żebractwa - to zrozumiesz, dlaczego wybierają niektórzy noc na mrozie.
          • curvaturadiculo Re: Jasna cholera 26.10.11, 05:14
            A, pijaku, tu cię boli. Chcesz to sobie wez tych swoich kumpli, możesz im zrobić kanapki i po herbatce. Dla mnie skowyt pijaków wygonionych pod most byłby muzyką dla duszy.

            Moje zrozumienie dla nich mógłbym mierzyć długością kija.
            • indywidualismus Re: Jasna cholera 26.10.11, 17:17
              "Pijaku" -to do mnie było? Do osoby zajmującej się całodobową opieką nad dziećmi i w związku z tym W ogóle nie pijącej? Ty się chcesz ze mną, bydlaku w sądzie spotkać? Namierzyć cię jest łatwiej niż myślisz!
          • ax222 Re: Jasna cholera 26.10.11, 06:43
            To pobytuj sobie trochę ze świniami na izbie przyjęć nocą, np. w Bydgoszczy, gdzie izby nie ma.

            Dziwi mnie Twoja wrażliwość. Że schlane świnie muszą też oglądać dzieci przywożone na nocny dyżur, to dla Ciebie nie problem?
            • hirszhahr Re: Jasna cholera 26.10.11, 16:23
              Te "świnie" produkuje system. Ty jesteś jego nieświadomym trybem. Muzyka dla uszu wielu byłyby twoje wycia, szarczku.
        • pan_sam_ochodzik Re: Jasna cholera 25.10.11, 23:56
          znalazł się nam tu czyścioszek, który chciałby, żeby jego subiektywne zapachowe odczucia decydowały, czy kogoś można leczyć, czy należy wyrzucić go na ulicę. Człowieku, to też są ludzie! Ciesz się, że Tobie wiedzie się dobrze.
          • curvaturadiculo Re: Jasna cholera 26.10.11, 03:19
            Nie wiedzie się dobrze wystarczająco gdy takie alkoholiczne było zatruwa życie.

            Jestem prawie pewien, że nie zdarzyło się tobie mieć pijaka na karku.
            Gdybyś kiedyś miał to jedyne co byś chciał mu zrobić to go sk..na zatłuc.
            O, skoro już musisz wszystko usprawiedliwiać chorobą, to możesz przecież
            zaliczyć nienawiść do pijaków do chorób, przez nich wywoływanych.
            Wtedy będzie ci łatwiej ją przełknąć.
            Pijacy są, w większości, niereformowalni i pobłażanie tylko pogarsza ich stan, nigdy polepsza.
          • garkuchta Re: Jasna cholera 26.10.11, 12:42
            Najfajniej ferować wyroki, jeśli się nie zetknęło z problemem.
            Zapraszam na dyżur na SOR, najlepiej w dniu po popularnych imieninach.
            Adres gazetowy.
      • hirszhahr Re: Jasna cholera 25.10.11, 21:17
        Ależ twoja nazwa jest nieadekwatna - nie masz nic wspólnego z indywidualizmem, ty jesteś motłoch, masturbujący się nienawiścią, podnoszący ego niepowodzeniem innych, tych innych,innych od Ciebie, myślących, wyglądających, czujących, mówiących inaczej. Ty to część Orwellowskiej godziny nienawiści, klękający u wielkiego brata internetu, i modlący się by tylko pozwolił ci dziś wyrzucić ten jad, te kompleksy, ten ból, że inni są. A nie tylko ty. Ty nie chcesz indywidualizmu, ty chcesz megakolektywizmu.
        • indywidualismus Re: Jasna cholera 26.10.11, 17:26
          @hirszhahr

          Tak sądzisz? To teraz ci, smarkaczu, odpowiem. Prowadzę od 10 lat Rodzinny Dom Dziecka, w którym opiekuję się 8 dzieciaków całą dobę przez cały rok i WSZYSTKIE absolutnie wszystkie dzieciaki są ofiarami takich alkoholowych meneli! Mam dzieci z zespołem Downa, FAS i tylko cholernej wódzie i jej "amatorom" zawdzięczają te dzieci swoje upośledzenia, swoje porzucenie przez rodziców. Mam powody, by nie cierpieć alkoholików! Ale ty nie masz pojęcia o czym piszę, twoje pojęcie o życiu nie opuściło jeszcze gimnazjum.
          • hirszhahr Re: Jasna cholera 26.10.11, 20:58
            To współczuję, ponieważ nie powinieneś tego ośrodka prowadzić! Bo powinieneś wiedzieć, że te "menele", krzywdzący te dzieci, też były kiedyś dzieci. I je też kiedyś skrzywdzono. Tak jest, że kilka pokoleń temu, pijak zrobił dziecko, to dziecko jak dorosło to piło, i też zrobiło dziecko, i tak dalej, i tak dalej ... Jeśli nie rozumiesz tego, to nie masz pojęcia o rozwoju choroby alkoholowej, skąd się bierze patologia, i dlaczego te dzieci są pod twoją opieką. Używasz emocjonalnego argumentu, a powinieneś być profesjonalistą.
      • curvaturadiculo Re: Jasna cholera 26.10.11, 02:54
        Ja też uważam, że eliminujący siebie sami alkoholicy to najmniejszy problem.
        Gdyby marihuaniarze też tak chcieli, to byłby to najbardziej pożądany stan rzeczy.
      • babaqba Re: Jasna cholera 26.10.11, 07:38
        indywidualismus napisał:

        > mnie bierze, jak czytam te łkania! Meneli będziemy teraz w szpitalach "leczyć"
        > aż dla trzeźwych chorych zabraknie miejsca! Schlał się, dobrowolnie zrobił z si
        > ebie świnię, niech egzystuje w świńskich warunkach. (...)

        Popierwsze alkohol jest w Polsce legalny, więc państwo powinno brać odpowiedzialność za skutki jego użycia. Po drugie alkoholizm jest chorobą. Najpewniej o podłożu genetycznym. Podobnie możesz się więc wyrażać o chorych na raka czy inną padaczkę... Reszta twoich prostackich wniosków jest więc do pominięcia.
        • ax222 Re: Jasna cholera 26.10.11, 08:03
          > Popierwsze alkohol jest w Polsce legalny, więc państwo powinno brać odpowiedzia
          > lność za skutki jego użycia.

          Sorry, ale czy aby nie jesteś alkoholikiem?
          Widzę identyczne radzenie sobie z problemem odpowiedzialności...
      • kropka9991 Re: Jasna cholera 26.10.11, 08:21
        Mnie też. Dzisiaj trzeźwych pacjentów przed przyjęciem do szpitala pytają o ubezpieczenie zdrowotne. Jesli nie ma - to musi placic z wlasnej kieszeni.
        A pijaka nie ma jak spytać - czyli mają go przyjac a on zapewne ani nie ma ubezpieczenia ani nigdy nie zaplaci.
        WYchodzi na to że w szpitalach PIERWSZENSTWO beda miec alkoholicy.
        Zupelnie bez sensu.
        • garkuchta Re: Jasna cholera 26.10.11, 12:46
          Alkoholicy już mają pierwszeństwo.
          Sprawdź, ile musisz czekać na planową tomografię głowy.
          A pan pijak, który raz w tygodniu ląduje na SORze pokrwawiony, bo padł po spożyciu, ma za każdym pobytem robioną tomografię, bo przecież mógł nabawić się krwiaka śródczaszkowego.

          Nie mówię, że nie trzeba takich ludzi leczyć.
          Ale pogarsza się ogromnie i komfort, i dostępność usług dla tzw. normalnych pacjentów.
    • poszum Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w izbie 25.10.11, 21:30
      wytrzezwien w bardzo prosty sposob. NIE UPIJAC SIE W MIEJSCU PUBLICZNYM !!!

      Je sie nie upijam, i jakos zyje. To i inni moga tez.
      • quant34 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 25.10.11, 21:38
        poszum napisał:

        > Ależ można uniknąć nieprzyjemnego pobytu w izbie wytrzeźwien w bardzo prosty sposob. NIE UPIJAC SIE W MIEJSCU PUBLICZNYM !!! Je sie nie upijam, i jakos zyje. To i inni moga tez.

        Ależ można się upić w miejscu publicznym, nie można tylko rozrabiać, a to już nie jest duże wyrzeczenie. Nigdy nie widziałeś pijanych ludzi w miejscach publicznych? Ja widziałem setki razy, ale nigdy nie widziałem aby ich ktoś zgarniał do izby wytrzeźwień. Nie rozrabiasz, nie wszczynasz awantur i jesteś w stanie poruszać się na własnych nogach, a nikt Cię nie powinien zgarnąć choćbyś miał 3 promile. Samo bycie pijanym nie jest przecież zabronione. Ale niezależnie od powyższego, ja osobiście preferuję tę samą zasadę co Ty. Lepiej nie upijać się przy obcych ludziach i to z wielu różnych powodów.
        • mk72 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 25.10.11, 23:15
          > Ależ można się upić w miejscu publicznym, nie można tylko rozrabiać, a to już n
          > ie jest duże wyrzeczenie. Nigdy nie widziałeś pijanych ludzi w miejscach public
          > znych? Ja widziałem setki razy, ale nigdy nie widziałem aby ich ktoś zgarniał d
          > o izby wytrzeźwień. Nie rozrabiasz, nie wszczynasz awantur i jesteś w stanie po
          > ruszać się na własnych nogach, a nikt Cię nie powinien zgarnąć choćbyś miał 3 p
          > romile. Samo bycie pijanym nie jest przecież zabronione. Ale niezależnie od pow
          > yższego, ja osobiście preferuję tę samą zasadę co Ty. Lepiej nie upijać się prz
          > y obcych ludziach i to z wielu różnych powodów.

          To jest ładna teoria, a praktyka bywa zupełnie inna. Rzecz w tym, że jeśli masz 2 czy 3 promile, a odpowiedni funkcjonariusz napisze, że się awanturowałeś czy rozrabiałeś, to (prawie) nikt Ci nie uwierzy, że było inaczej. Może byłbyś jakieś szanse, gdybyś miał trzeźwych świadków, ale to są rzadkie przypadki.
          • quant34 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 01:03
            mk72 napisał
            > To jest ładna teoria, a praktyka bywa zupełnie inna. Rzecz w tym, że jeśli masz
            > 2 czy 3 promile, a odpowiedni funkcjonariusz napisze, że się awanturowałeś czy
            > rozrabiałeś, to (prawie) nikt Ci nie uwierzy, że było inaczej.

            Niewątpliwie, jeżeli tak napisze to mi nikt nie uwierzy. Tylko żeby miał tak napisać, to musiałby mieć jakiś powód. Najpierw musiałby się w ogóle znaleźć w tym samym miejscu co ja, później musiałby się mną zainteresować, a następnie musiałoby nastąpić coś, co spowoduje, że zechciałby mi zaszkodzić. Znam wiele takich historii, ale jak się im przyjrzeć bliżej, to zawsze się okazuje, że owy niewinny biedak jednak czymś temu gliniarzowi podpadł. Może są ludzie, którym policjanci ot tak bezinteresownie robią pod górę, ale ja się z taką sytuacją nie spotkałem nigdy. Z moich doświadczeń wynika, że jeżeli zachowujesz się kulturalnie, to żaden gliniarz nie będzie miał powodu ani ochoty wpisywać w papiery coś, czego w rzeczywistości nie zrobiłeś. Znam za to przypadki, w których legitymowany i pijany delikwent na pytanie o dowód osobisty odpowiadał "spier....aj" albo coś w tym guście, a później wielce był zdziwiony, że gliniarze coś na niego wpisali w papiery. Wszystkie te historie o zupełnie nieuzasadnionym złym traktowaniu przez policję, prawie zawsze zawierają tego typu szczegóły.
            • babaqba Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 07:43
              quant34 napisał: > (...)Znam wiele takic
              > h historii, ale jak się im przyjrzeć bliżej, to zawsze się okazuje, że owy niew
              > inny biedak jednak czymś temu gliniarzowi podpadł. (...)

              Zgadza się, ja na przykład nie chciałem dać żebrakom z patrolu łapówki. Łasili się niemiłosiernie "dając do zrozumienia". Wobec braku zrozumienia zaczęły się szykany. "Stróże prawa" psia ich mać.

              (...) Znam za to przypadki, w których legitymowan
              > y i pijany delikwent na pytanie o dowód osobisty odpowiadał "spier....aj" albo
              > coś w tym guście, a później wielce był zdziwiony, że gliniarze coś na niego wpi
              > sali w papiery. (...)

              Oczywiście zdziwiony nie jestem, Polska nie jest państwem prawa od czasu ratyfikowania Konkordatu albo jeszcze wcześniej, od czasu prezydentury Wałęsy.

              (...) Wszystkie te historie o zupełnie nieuzasadnionym złym traktowan
              > iu przez policję, prawie zawsze zawierają tego typu szczegóły.

              No, ofiara też sobie jakoś "zasłużyła" na napad. Szła nocą przez park albo wyglądała bogato. Co z tego wynika poza tym, że polska policja to banda zdegenerowanych przestępców?
              • joseph.007 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 09:32
                babaqba napisała:

                > Zgadza się, ja na przykład nie chciałem dać żebrakom z patrolu łapówki.

                Łapówki - za co? Za to, że szedłeś ulicą...? :D
              • quant34 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 14:51
                babaqba napisała:

                > Zgadza się, ja na przykład nie chciałem dać żebrakom z patrolu łapówki. Łasili
                > się niemiłosiernie "dając do zrozumienia". Wobec braku zrozumienia zaczęły się
                > szykany. "Stróże prawa" psia ich mać.

                A czemu to się domagali łapówki? Nie popełniłeś przypadkiem jakiegoś wykroczenia drogowego, albo czegoś w tym rodzaju? Mnie kiedyś drapnęła drogówka za prędkość, policjanci zasugerowali, że mogą poprzestać na upomnieniu i mają nadzieję, że umiem to docenić. Odpowiedziałem im żeby pisali mandat bo nie mam przy sobie pieniędzy. Dostałem mandat i żadnych szykan nie było.

                > Oczywiście zdziwiony nie jestem, Polska nie jest państwem prawa od czasu ratyfi
                > kowania Konkordatu albo jeszcze wcześniej, od czasu prezydentury Wałęsy.

                Poniekąd prawda, Polsce jeszcze daleko do państwa prawa, ale nie widzę związku między postępowaniem policji a konkordatem.

                > No, ofiara też sobie jakoś "zasłużyła" na napad. Szła nocą przez park albo wygl
                > ądała bogato. Co z tego wynika poza tym, że polska policja to banda zdegenerowa
                > nych przestępców?

                Nikt normalny nie twierdzi, że ofiara zasłużyła sobie na napad bogatym wyglądem. Nigdy nie słyszałem aby poza samymi bandytami ktokolwiek używał takiego argumentu. Podobnie generalizowanie jak to wszyscy policjanci to bandyci, jest domeną raczej osób karanych, dla których z oczywistych względów policja to wróg. Coś mi się wydaje, że masz na koncie coś więcej niż odmowa wręczenia łapówki krawężnikom ;)
                • hirszhahr Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 16:27
                  Nie słyszałeś? Na tym forum by się multum znalazło, twierdzących że ofiary gwałtu są sobie winne, bo noszą spódnice, albo się śmią malować przed wyjściem na miasto ...
                  • quant34 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 20:11
                    hirszhahr napisał:

                    > Nie słyszałeś? Na tym forum by się multum znalazło, twierdzących że ofiary gwał
                    > tu są sobie winne, bo noszą spódnice, albo się śmią malować przed wyjściem na
                    > miasto ...

                    Nie wiem ilu jest takich na tym forum, sądzę że mniej niż na forum powiedzmy Gazety Polskiej, ale akurat to zjawisko jest mi znane. W tym przypadku rzeczywiście istnieje podobna argumentacja, ale to jednak jest inny przypadek niż skojarzenie bogaty wygląd - napad rabunkowy. Jest to co innego, ponieważ dotyka sfery, która dla ciemniaków jest tabu - seksualności. Jest to zresztą znacznie bardziej złożone zjawisko, inż mogłoby się wydawać. Obecnie mamy marsze "puszczalskich" czyli wbrew nazwie zupełnie normalnych kobiet protestujących przeciwko przypisywaniu kobietom prowokowania przemocy seksualnej. Protest oczywiście słuszny, o ile odnosi się do rzeczywistych kołtuńskich postaw, ale także sam protest pełen jest nieporozumień. Cały problem wynika z tego, że istnieje rzeczywista korelacja statystyczna pomiędzy zachowaniem ofiary gwałtu, a niebezpieczeństwem padnięcia ofiarą takiego przestępstwa. Wśród ofiar gwałtów, najliczniejszą grupę stanowią kobiety spełniające któreś z następujących kryteriów: znajdowanie się pod wpływem alkoholu, wyzywające zachowanie (w tym ubiór), skłonność do zawierania przypadkowych znajomości. Były prowadzone takie badania statystyczne i wynika z ich, że młodych, atrakcyjnych kobiet w skąpym odzieniu, lubiących imprezy z nieznajomymi, dotyczy najwyższe ryzyko padnięcia ofiarą przemocy seksualnej. Tyle na temat faktów, korelacja statystyczna istnieje, jednak są to dane statystyczne i nic ponadto. Problem w tym, że niektórzy - delikatnie mówiąc niezbyt przytomni - osobnicy próbują do tych danych pchać pojęcie winy. Tymczasem związek pomiędzy ryzykiem przestępstwa a zachowaniem ofiary nie ma nic wspólnego z winą. Można zatem powiedzieć, że statystyczne ryzyko zgwałcenia da się zmniejszyć zachowując się w pewien sposób, czy unikając wyzywających ubiorów, ale absolutnie nie można powiedzieć, że ktoś kto tak nie robi sam jest sobie winien, albo przyczynia się do przestępstwa. Nieporozumienia zachodzą po obu zresztą stronach, bo z jednej strony są idioci skłonni obwiniać kobietę za popełniony na niej gwałt, ale z drugiej strony środowiska feministyczne potrafią zaatakować także tych, którzy ich nie obwiniają, tylko zwracają uwagę na przywołane wyżej dane statystyczne. Cała sprawa budzi silne emocje ponieważ dotyczy właśnie szeroko rozumianej obyczajności, gdyby chodziło o napady rabunkowe, nie byłoby żadnych marszy ani kłótni.
                    • hirszhahr Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 21:04
                      Okręciłeś tak, że trudno się odnieść. Niby potwierdzasz, że kołtuństwo, ale zaraz mówisz, że jednak te spódniczki winne. Czyli to samo - baby są sobie winne...

                      Załatwię tę sprawę bez wnikania. Najwięcej gwałtów popełnianych jest w domach, przez osoby bliskie (przez osoby popełniane identyfikujące się z wartościami chrześcijańskimi i heteronormatywnymi). I tu miniówka czy rozciągnięty dres ma małe znaczenie.
        • lodzermensz1 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 25.10.11, 23:48
          Prawda jest taka, że jeśli akurat z jakiejś niewyjaśnionej przyczyny podpadniesz "Panu Wadzy", to cię z tymi 2 promilami wpakują do izby.
          Właśnie o to chodzi, że nie wszyscy którzy tam trafiają to są kloszardzi wyciągani z rowu, albo agresywne, pijane dresy.
          Jak jest kloszard, to powinny się nim zająć odpowiednie służby, jak agresywny dres - to jest areszt, jak zwykły obywatel po imprezce to powinno się go zawieźć do domu, zostawić na ulicy, lub w sytuacji niebezpiecznej dla zdrowia do szpitala.
          Izb nie ma nigdzie w cywilizowanym świecie.
          • wielki_czarownik Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 25.10.11, 23:56
            Prawda jest taka, że bez powodu nie podpada się "panu władzy". Chociażby z tego prostego powodu, że policjantowi nie będzie się chciało wieźć pijaka w radiowozie (jeszcze zabrudzi), wypełniać papierów itp. Opowieści o tym, jak to ktoś sobie spokojnie szedł, nic nie robił i go na izbę zabrali włóż między bajki.
            • igraszkabis Tylko miernoty lubią wymioty 26.10.11, 01:57
              Każdy pijaczyna będzie się tłumaczył... Ilość negatywnych komentarzy jest przerażająca i świadczy o tym jak zapijaczone jest nasze społeczeństwo.
              Mnie się raz w życiu film urwał, na moich urodzinach. Od tamtej pory zresztą, preferuję umiarkowane spożywanie napojów wyskokowych i jakoś nigdy nie zdarzyło mi się trafić na izbę.
              • babaqba Re: Tylko miernoty lubią wymioty 26.10.11, 07:48
                Ja wcale nie piję, ale nie podoba mi się myśl, że tzw "służby" mogą bezkarnie zabić człowieka. Zwyczaje się rozprzestrzeniają. Teraz uśmiercić delikwenta można na izbie, wcześniej w karetce, strzelić w łeb w komisariacie czy na drodze (były też takie przypadki). Może następna kontrola drogowa przeprowadzana przez bandytów w mundurach tak się skończy? Nie podoba mi się kierunek rozwoju naszej makiety państwowości i tyle.
                • jureek Re: Tylko miernoty lubią wymioty 26.10.11, 12:46
                  babaqba napisała:

                  > Ja wcale nie piję, ale nie podoba mi się myśl, że tzw "służby" mogą bezkarnie z
                  > abić człowieka.

                  Też jestem abstynentem i też mam dokładnie takie samo zdanie.
                  Więc coś chwieje się teza, że przeciw izbom wytrzeźwień mogą być tylko tacy, którzy sami nadmiernie spożywają.
                  Ja nie spożywam nic.
                  Jura
            • hirszhahr Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 21:09
              Jasne. Ta dziewczyna, którą zgwałcono na komendzie w Lublinie, albo ten chory psychicznie chory biedak zakatowany w domu na oczach rodziny najwyraźniej podpadli. Szczegół, że nie powinien policjant się sugerować tym, czy mu ktoś podpada, czy nie, tylko prawem. Ale to tylko szczegół. Jeszcze napisz, że mają ciężką pracę, niską pracę, a po pracy różne dranie im wódkę leją - stąd to wszystko. Temu co niedawno nawalony jak stodoła wjechał do rowu, i wyjął służbowy pistolet, zaczął strzelać, też podpadli wredni jeżdżący akurat tą drogą. No jak śmieli.
              • wielki_czarownik Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 27.10.11, 00:16
                Amigo - w ciągu roku polska Policja podejmuje miliony interwencji. Nie ma mowy, żeby wszystkie były perfekcyjne, uczciwe itp. Nie usprawiedliwiam policjantów łamiących prawo, tylko stwierdzam, że nie ma możliwości zapewnienia całkowitego i 100% przestrzegania prawa przez Policję. Po prostu nie ma.
          • curvaturadiculo Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 05:23
            > Izb nie ma nigdzie w cywilizowanym świecie.

            Jest drobny szczegół: A kto w cywilizowanym świecie widuje pijaków
            taczających się ulicami albo śpiących na ulicy?

            To jest taka polska specyfika jak w Brazylii karnawał.
            • zyto1234 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 07:07
              Nie no bez przesady. Co się dzieje w Londynie na przykład, picie na potęgę na ulicach. Fakt jest taki, że policja powinna być po to, żeby pomagać, a nie utrudniać życie. Mnie osobiście zdarza się wypić większe ilości alkoholu od czasu do czasu, może raz na miesiąc, na pewno nie częsciej. Nigdy nie zdarzyło mi się żeby policjant mnie zatrzymał z tego powodu. Jak idę grzecznie to nie ma problemu, nie chce im się nawet ze mną (kloszardem i pijakiem) rozmawiać.
            • gnom_opluwacz Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 07:12
              Jeśli kiedyś wystawisz nos poza polski grajdołek i pojedziesz do Anglii czy Finlandii, to zobaczysz.

              Jeeezu, strasznie zakompleksieni są ci Młodzi Wykształceni; wizję Zachodu mają jak z jakiejś "Dynastii".
              • zyto1234 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 07:25
                Zgadzam się. Trochę ostro napisałeś, ale to prawda. Typowe myśli Młodych Wykształconych:
                1. W Niemczech są autostrady po 6 pasów i nie ma nigdzie limitów prędkości.
                -> zapraszam do Niemiec. Może to by była taka terapia szokowa.
                2. Żule są tylko w Polsce
                -> zapraszam gdziekolwiek za granicę
                3. W Polsce zarabiamy mało
                -> nie, nie tak mało. Proponuję popracować za granicą, płacić tam podatki, kupić ubezpieczenie samochodu i po prostu pomieszkać rok czy dwa. Następny szok, z pensji da się ledwie 100 euro odłożyć, może mniej.
                4. 1km autostrady jest najdroższy w Europie, a drogi są najniższej możliwej jakości
                -> proponuję poszukać informacji na ten temat, pojeździć trochę za granicą. Szok! Wszędzie jest tak samo!
                Dałbym radę tak wymieniać i wymieniać...
                • babaqba Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 07:45
                  zyto1234 napisał:

                  > 2. Żule są tylko w Polsce
                  > -> zapraszam gdziekolwiek za granicę

                  Tu się uśmiałem, bo wczoraj, pod katedrą w Kolonii żule owszem, były. Śmierdzieli jak cię nie mogę! I klęli aż uszy puchły! Wszystko rozumiałem mimo, że nie znam niemieckiego! Wiesz dlaczemu?
                  • zyto1234 Re: Alez, mozna uniknac nieprzyjemnego pobytu w i 26.10.11, 08:03
                    Oł kam on! Ja mieszkam w Niemczech i znam język tylko trochę i raczej żule co mnie proszą o papierosa nie proszą w języku bogów, czyli po polsku :)
      • gownos Jak tu sie nie upijac w takim zalganym panstwie 25.10.11, 22:01
        www.tvinterpolonia.org/

        wpolityce.pl/artykuly/16984-minister-miller-i-prezydent-komorowski-moga-zaczac-zalowac-ze-nagrodzili-szefa-bor
        "mafia 25 Października 2011 20:41:29 Zgłoś nadużycie
        1. 9 kwietnia 2009 r. – MON podpisuje umowę dotyczącą remontu dwóch Tu-154. Przetarg wart jest ponad 69 mln zł, wygrywa go konsorcjum firm MAW Telecom i Polit Elektronik. Ta druga spółka nie jest nawet zarejestrowana w KRS. Z niewyjaśnionych przyczyn odrzucono ofertę poważnych kontrkandydatów, wśród nich Metalexportu-S i państwowego Bumaru. Jak informowała agencja lotnicza Altair, MON wybrało wykonawcę remontu bez analizy propozycji cenowych innych oferentów. Właścicielem zakładów w Samarze, które wybrało konsorcjum, jest Oleg Deripaska, który był przesłuchiwany przez zachodnich prokuratorów w związku z podejrzeniami o pranie brudnych pieniędzy i kontakty z mafią. Z kolei silniki tupolewa remontowane są w zakładach kontrolowanych przez Siergieja Czemiezowa – byłego agenta KGB, który od 1983 do 1988 r. pracował pod przykrywką w Dreźnie, mieszkając po sąsiedzku z obecnym premierem Rosji – Władimirem Putinem. Przy naprawie silników nie był obecny żaden przedstawiciel polskich służb. 2. Kwiecień 2009 r. – w wypowiedzi dla telewizji Gazeta.pl Janusz Palikot, wówczas poseł PO, stwierdza: „Na wypadek, gdyby Lech Kaczyński nie był w stanie wypełniać swej roli do końca swojej kadencji, musi być ktoś, kto jest poza tą bieżącą grą, (…) w związku z rolą konstytucyjną marszałka Komorowskiego, który jest wskazywany jako ta osoba, która na wypadek śmierci musi zastąpić prezydenta Polski, to wskazane byłoby, by ludzie nie odebrali tego jako element gry, tylko autentyczne, konstytucyjne uprawnienie marszałka”. 3. 3 maja 2009 r. – Bronisław Komorowski w rozmowie z RMF FM mówi: „Nie pretenduję do roli wieszcza czy proroka (…). Przyjdą wybory prezydenckie albo prezydent będzie gdzieś leciał i to się wszystko zmieni”. Bronisław Komorowski nie wyjaśnił, co miał na myśli, choć pytał go o to po katastrofie Jarosław Kaczyński. 4. Lato 2009 r. – ABW opracowuje szczegółową analizę opisującą sytuację jednoczesnej śmierci najwyższych dowódców Wojska Polskiego i prezydenta RP, a także innych ważnych osobistości państwowych i sposób przejęcia władzy.
        mafia 25 Października 2011 20:42:34 Zgłoś nadużycie
        5. 1 września 2009 r. – w Sopocie spotykają się premierzy Donald Tusk i Władimira Putin. Niespodziewanie udają się na półgodzinną rozmowę w cztery oczy na słynne sopockie molo (choć oficjalny plan przewidywał spotkanie w hotelu Sheraton). Według rzecznika polskiego rządu Pawła Grasia mówiono m.in. o wspólnych polsko-rosyjskich uroczystościach katyńskich. 6. Wrzesień 2009 r. – dochodzi do zorganizowanego ataku cybernetycznego na serwery polskich instytucji państwowych. Jak pisze „Rzeczpospolita”, atak na polskie ośrodki rządowe został przeprowadzony z terytorium Federacji Rosyjskiej. 7. Koniec grudnia 2009 r. – biuro ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego rozsyła parlamentarzystom foldery reklamowe MAW Telecom – firmy wchodzącej w skład konsorcjum, które wygrało przetarg na remont polskich tupolewów. 8. 23 grudnia 2009 r. – w Warszawie ląduje po remoncie w Samarze rządowy Tu-154M 101. Tego samego dnia znaleziono ciało Grzegorza Michniewicza, dyrektora generalnego w kancelarii premiera Tuska. Michniewicz miał najwyższe poświadczenia bezpieczeństwa, zarówno krajowe, jak i NATO oraz Unii Europejskiej. Przez jego ręce przechodziły niemal wszystkie dokumenty kancelarii premiera, także tajne. Michniewicz, który według prokuratury popełnił samobójstwo, nie zostawił żadnego listu pożegnalnego. Ostatnią osobą, z którą rozmawiał w cztery oczy przed śmiercią, był Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera. W aktach prokuratorskich, do których dotarła „GP”, czytamy: „Z zeznań szeregu świadków jednoznacznie wynika, iż Grzegorz Michniewicz miał najbliższe dni dokładnie zaplanowane. W dniu 23 grudnia 2009 r. planował bowiem pojechać do Białogardu, aby z żoną i jej rodziną spędzić święta. Wszystkie jego zachowania podejmowane nie tylko w ostatnich dniach, ale także i godzinach życia, wskazywały, iż plan ten chce wypełnić. Wskazuje na to choćby sporządzony przez niego wniosek urlopowy, zakup prezentów czy też podejmowanie jeszcze późnym wieczorem 22 grudnia przygotowania do wyjazdu. Niewątpliwie więc decyzja o popełnieniu samobójstwa podjęta została nagle pod wpływem impulsu”.
        mafia 25 Października 2011 20:44:45 Zgłoś nadużycie
        9. Styczeń 2010 r. – Donald Tusk, murowany faworyt zbliżających się wyborów prezydenckich, niespodziewanie rezygnuje z kandydowania. Tłumaczy to zamiarem utrzymania władzy premiera i niewielkimi uprawnieniami prezydenta. 31 marca 2010 r. Zyta Gilowska, komentując decyzję Tuska, stwierdziła: „Taka wolta, na dokładkę niezbyt serio objaśniana żyrandolami, ma skrywany komponent, jakąś tajemnicę”. 10. 3 lutego 2010 r. – rosyjska agencja Interfax podaje, że „premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin zaprosił prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska do wspólnego uczczenia pamięci ofiar Katynia”. Kancelaria premiera Tuska poinformowała, że zaproszenie zostało przekazane w czasie rozmowy telefonicznej, do której doszło z inicjatywy strony rosyjskiej i że uroczystości odbędą się w pierwszej połowie kwietnia 2010 r. Putin pominął w zaproszeniu prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. 11. 14 lutego 2010 r. – do pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych zostaje przywrócony Tomasz Turowski; od razu mianowany ministrem pełnomocnym w ambasadzie RP w Moskwie. Turowskiemu zostaje powierzone zadanie przygotowania wizyt w Katyniu premiera Tuska i prezydenta Kaczyńskiego. Z doniesień IPN wynika, że w latach 1976–1985 Turowski był w PRL agentem najbardziej elitarnej, zakonspirowanej komórki wywiadu: Wydziału XIV w Departamencie I. Dostęp do danych tej agentury miały służby sowieckie. Jak ujawnił „Nasz Dziennik”, Turowski w latach 90. rozpracowywany był przez Urząd Ochrony Państwa, który sprawdzał jego kontakty z oficerem rosyjskiego wywiadu Grigorijem Jakimiszynem. 12. 20 lutego 2010 r. – Władimir Grinin, ambasador rosyjski w Polsce, kłamie, że nie dostał pisma, wysłanego do niego 27 stycznia 2010 r. przez Mariusza Handzlika podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta z informacją, że w kwietniu Lech Kaczyński planuje w Katyniu oddanie hołdu pomordowanym polskim oficerom. Można sądzić, że Grinin wykonuje rozkazy bezpośrednio otrzymane od Władimira Putina. Obaj znają się jeszcze z drugiej połowy lat 80. Gdy Putin był agentem KGB we wschodnioniemieckim Dreźnie, Grinin stał na czele sowieckiej ambasady w NRD. Tuż po katastrofie – w czerwcu 2010 r. – Grinin „awansuje”. Zostaje ambasadorem Rosji w Niemczech."
        • momoney Re: Jak tu sie nie upijac w takim zalganym panstw 26.10.11, 03:02
          Jesteś idiotą i do tego wklejasz jakiś bzdet nie na temat. Do Macierewicza ze swoimi rewelacjami!
    • ubiquitousghost88 Te izby miały sens wyłącznie w PRL... 25.10.11, 22:04
      ...bo komuniści wstydzili się rozpitego narodu i pragnęli ukryć przed światem prawdę o Polakach.
      Nie chcieli, żeby w masowej wyobraźni świata stawiano znak równości między komunistą i alkoholikiem.
      Dlatego milicja zbierała to rozpite bydło po rynsztokach i ładowała do izby wytrzeźwień.
      "Wolna" (no cóż, tylko od komunizmu) Polska, odważnie, z podniesioną przyłbicą, pokaże całemu światu jaki koń jest...
      Niech nasze bydło leży tam, gdzie upadnie, aż do otrzeźwienia.
      Po co świat oszukiwać.
      Ostatecznie, na mięso armatnie to jest przecież materiał jak znalazł.
      • swieddlow Re: Te izby miały sens wyłącznie w PRL... 25.10.11, 22:48
        .bo komuniści wstydzili się rozpitego narodu i pragnęli ukryć przed światem p
        > rawdę o Polakach.

        Ha, ha, większej głupoty czy też ordynarnego kłamstwa trudno znaleść. KOMUNISCI rozpijali naród jak mogli. I robili to przez cały czas trwania PRL. To fakt, któremu nie da się zaprzeczyc. Komuna zepsuła ludzi i takie zachowania personelu izb jak te opisane to chleb powszedni w PRL. I tam własnie taki stosunek do ludzi powstał. Nie bredż więc człowieku. Sa jeszcze ludzie, którzy pamiętają PRL i ich nie oszukasz.
        • babaqba Re: Te izby miały sens wyłącznie w PRL... 26.10.11, 07:53
          swieddlow napisał: (...) Komuna zepsuła ludzi i takie zachowania personel
          > u izb jak te opisane to chleb powszedni w PRL. I tam własnie taki stosunek do l
          > udzi powstał.

          I po co kłamać? Przecież to w katolickiej Polsce katolicki szlachcic mógł zabić chłopa i płacił tylko jakieś grosze jego właścicielowi, drugiemu katolickiemu pankowi. Nie ma sensu zakłamywać rzeczywistości. Obecny stan naszej makiety państwa zawdzięczamy przywarom i zwyczajom szlachty i kleru. Czasy PRLu to niewielka przerwa w katolickim szaleństwie. Zbyt krótka widać i wszystka głupota, przetrwała w zaciszu kościołów, rozwija teraz skrzydła.
          • hirszhahr Re: Te izby miały sens wyłącznie w PRL... 26.10.11, 16:31
            Tak było panocku dopiero od zaborów, gdy zaczęła się straszna manipulacja i kler potwornie wzrósł w siłę. Wcześniej tak nie było, na tle innych krajów byliśmy bardzo tolerancyjnym i otwartym krajem, okrutnym dla atakujących nas, ale tak w ogóle to naprawdę - bez porównania. Mordowanie chłopa było tak samo mądre zresztą, jak byś dziś będąc szefem firmy kurierskiej kazał porąbać siekierą samochody. Nie opłaca się.
      • aietes Możesz ich przyjmować u siebie w domu 26.10.11, 00:23
        a zarząd Agory może kupić im jakieś ładne mieszkania w centrum miast, by nie musieli daleko chodzić do parku.
      • curvaturadiculo Re: Te izby miały sens wyłącznie w PRL... 26.10.11, 03:22
        > Ostatecznie, na mięso armatnie to jest przecież materiał jak znalazł.

        Co ty za bzdury opowiadasz?

        Pijacy nie nadają się nawet na mięso dla psów.
    • baj62 Nie umierać, doktor śpi 25.10.11, 22:12
      Napiszę przekornie, jakoś ustawa komunistyczna z 56r jako,s wam nie przeszkadza, ale wszelkkie dobra z okresu socjalizmu realnego - t a k -.Te izby to są tak potrzebne jak k...wie dziecko.Dostań tam się jeden z drugim to się dowiesz jakimjesteś śmieciem,jaśni pan pielęgniarz mimo że chleje wódę nigdy się tam nie dostanie. A jakie zażyłości z policją.I krzywa interwencji rośnie. Sama plusy ujemne.
      • rock73 Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 00:54
        baj62 napisał:

        > Napiszę przekornie, jakoś ustawa komunistyczna z 56r jako,s wam nie przeszkadza

        Bo szanujemy prawo i nie wybieramy sobie, że jak nam pasuje, to przestrzegamy, a jak nie, to nie.
    • tam96 umrze pijany angol to dopiero sie zacznie :P 25.10.11, 23:51
      jak narazie ino polaczki schodza wiec problemu nima
      • momoney Re: umrze pijany angol to dopiero sie zacznie :P 26.10.11, 03:04
        szalom, baranie!
    • lodzermensz1 Nie umierać, doktor śpi 25.10.11, 23:53
      W jakim my średniowieczu ciągle tkwimy?
      A najlepsze jest, że do izby może trafić dosłownie każdy. Jeśli tylko podpadnie "Wadzy", która akurat się nudzi. Wystarczy nocny powrót z knajpy w stanie nietrzeźwym.
    • wielki_czarownik Jak dla mnie sprawa jest prosta 25.10.11, 23:58
      Niestety nie do zrealizowania jest to, co napiszę.
      Pijany i agresywny? Do policyjnego aresztu a po wytrzeźwieniu przed sąd i do ciupy.
      Pijany i nieagresywny? Zostawić, choćby miał umrzeć na mrozie. Schlał się sam, to niech sobie sam radzi.
      • hirszhahr Re: Jak dla mnie sprawa jest prosta 26.10.11, 16:33
        Wiesz, mam nadzieję, że dostaniesz kiedyś zawału, i nikt ci nie pomoże. W końcu źle się odżywiałeś, siedziałeś za dużo przed kompem, i jesteś nerwowy - to twoja wina, że serce nie wytrzymało.
    • ziutek7 w Gdyni od dawna nie ma izb wytrzeźwień 26.10.11, 00:00
      w Gdyni od dawna nie ma izb wytrzeźwień i jakoś nikomu tego nie brakuje,o pijakow też sie nie przewracam
    • tulifia Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 00:02
      Przez 24 laty pobytu w Niemczech zdazylo mi sie daw razy doladowac ale na tyle ze wiedzialem gdzie mieszkam ale nie bardzo bylem w stanie isc i co,,Berlinska Policja zatrzymana przeze mnie odwiozla mnie do Domu pytajac troskliwie czy aby nie lepiej do szpitala i jak nie to czy aby wytrzymam.A jak dowiezli mnie to zone pilotowali pod drzwi zeby nie daj Bog mnie albo jej nie stala sie krzywda.Prawo Polskie w tym wzgledzie to sredniowiecze
    • szarak1111 W rytm znanej melodii 26.10.11, 00:23
      Poj.bany kaj, pop.erdolony kraj, podup.one i miasta i wioski...
    • second-canabe Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 00:51
      Jakoś nigdy nie trafiłam do takiego miejsca, wiec niech nikt niech nie pisze, ze tak łatwo tam się dostać. Mój ojciec natomiast trafiał tam wiele razy i raczej mi i mojej rodzinie można współczuć, bo za grzeczność tam nie trafił. Generalnie spieprzone dzieciństwo i praca nad sobą(o trauma zostaje), aby nie zostać kopią tatusia. Nikt nie zrozumie co zrobił jak trafi do pensjonatu zamiast izby wytrzeźwień. Mojemu ojcu dzięki temu się trochę dostało, zrozumiał co zrobił, przepraszał, a za chwilę było to samo. Więc jak się kogoś takiego można żałować, jeśli nie ma sam litości nad sobą ? Alkoholik, nigdy nie zrozumie swojego nałogu jak będzie się go głaskać.
      • curvaturadiculo Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 03:13
        Moim zdaniem działają tylko odruchy warunkowe a te nie działają u zawansowanych przypadków.

        Początkowego pijaka, gdy zaczyna być agresywny powinno się obić bambusem po d... tak by się zes... z bólu.

        Oczywiście, zaraz znajdą się tacy, którym będzie żal tego zwierzątka.
        Jego ofiar oczywiście nie żal. No, niby żal, ale co zrobić, jak tu ruszyć pijaczka?

        Nikt nie przyp... pijaczkowi gdy jeszccze jest podatny na taką edukację.
        Póżniej biorą się za nich, za pózno oczywiście i strata to czasu i sił.

        Początkujący pijaczkowie mają jeszcze instynkt samozachowawczy i boją
        się obicia mordy i d... straszliwie. Pózniej, wszystko im jedno.
        • curvaturadiculo Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 03:14
          > Początkowego pijaka, gdy zaczyna być agresywny powinno się obić bambusem po d..
          > . tak by się zes... z bólu.

          Na trzezwo, oczywiście.
        • hirszhahr Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 21:11
          Ciebie takie wizje podniecają? Że bambus, bicie po tyłku, robienie kupy? Wpółczuję.
    • rock73 Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 00:58
      Znane zjawisko. Personel izb wytrzeźwień jest na dnie hierarchii społecznej. Niżej od siebie ma tylko pijaczków. Więc musi się nad nimi znęcać, żeby nikt nie miał wątpliwości, że prawdziwe dno to pijaczkowie, a nie pan personel.
    • krwe Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 00:59
      Izba wytrzezwien to jakaś ciągłość od czasów średniowiecza chyba ? koszmar poprostu.
    • puch-atek Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 01:01
      no tak, przepisy przepisami, tylko tej chrzescijanskiej milosci blizniego jakos nie widac w ich stosowaniu. Czyzby wieki pod czujnym wychowawczym oczkiem Kosciola stepilo wrazliwosc i czlowieczenstwo w spoleczenstwie? Bo przeciez chyba nie glupie 50 lat demoralizujacej komuny?
      • babaqba Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 07:55
        Problem w tym, że "komuna" nikogo nie zdemoralizowała. Służy tylko jako wygodne usprawiedliwienie każdego świństwa. Wcześniej wojną, Sanacją, zaborami... taka polska, dziecinna natura: wszystkiego się wypierać, niczego nie naprawiać, kłamać i zakopywać pod dywan. Chyba bierze się to z religiności. Religia też jest ucieczką przed wiedzą o świecie, życiem w malignie mitów i wyobrażeń...
    • deflery Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 01:01
      Przerazajace, jest to, co sie dzieje w izbacch wytrzezwien i w Domach Pomocy Spoleznej i w Domach Starcw w Polsce. Przeciez kazdy , kto przebywa w izbie wytrzezwien, jest tez czlowiekiem, i sasranym obowiazkiem jest sie nim zajac, osobom , ktore tam pracuja. Nie mowiac juz o Domach Pomocy spolecznej , gdzie te pielegniary zywiazuja do krzesla starsza kowbiete rajstopami i uwazaja , ze jest to nomalne, lub tez je bija. W tym czasie ida spac, lub pija kawe. Jedno jest pwne , ze o co robicie z ymi bezbronnymi ludzmi, kiedys do was wroci. Co ta za lekarz, ktory spi w czasie dyzuru nocnego, biorac ogromne pieniadze, bo........rano izie o racy do szpitala.To w Polsce moze tylko tak byc, bo tam lekarze robia co chca, a to dlatego , ze jeszcze nie ma na nich kary. Mam nadzieje, ze niedlugo bedzie tak jak w USA, ze zakazda mala pomylke beda odpowiadac. zaznaczam , ze w USA jest przeada w jedna strone, a w Polsce w druga. Z gory przepraszam dobrych, porzadnych lekarz , bo i tacy sa w Polsce.
      • hirszhahr Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 16:35
        Dodaj jeszcze schroniska dla zwierząt, gdzie pracują degeneraci, sadyści, nikt z ekologów, po studiach weterynaryjnych ....
    • osielstwo Grunt, że Harłukowicz nie śpi. 26.10.11, 01:06
      Pan Harłukowicz jakąś niezrozumiałą krucjatę przeciwko wytrzeźwiałkom prowadzi, od paru dni codziennie artykuł o tym samym. Nie wiem, jak to Panu powiedzieć, ale to chlanie jest patologiczne, a nie instytucja pod tytułem izba wytrzeźwień. Do izby wytrzeźwień trafiają na przykład agresywni mężowie i ojcowie, którzy leją żony i dzieci. I dzięki temu, że taka izba jest, ktoś ma jedną spokojną noc. Nie ma Pan bladego pojęcia, o czym Pan pisze, no chyba że kiedyś Pan tam trafił jako "pacjent" i się Panu wybitnie nie spodobało, toteż uskutecznia Pan mierną zemstę. Gdzie ich chce Pan kierować, tych wszystkich zachlanych w pestkę? Do szpitali, bo trzeźwi chorzy ludzie mają mało rozrywki i ich największym marzeniem jest przebywanie w towarzystwie zamroczonych? Do domu ich z ulicy odsyłać, żeby rodzina musiała się użerać? Czy gdzie? Może na drzewach powywieszać? To może cieszmy się z tej rosnącej liczby zgonów w izbach; jak się patologia będzie sukcesywnie sama eliminować, to izby staną się zbędne. Niech Pan zmieni płytę. Serio. Albo jedzie do tej rajskiej Rosji.
      • babaqba Re: Grunt, że Harłukowicz nie śpi. 26.10.11, 08:00
        osielstwo napisała:

        > Pan Harłukowicz jakąś niezrozumiałą krucjatę przeciwko wytrzeźwiałkom prowadzi,
        > od paru dni codziennie artykuł o tym samym. Nie wiem, jak to Panu powiedzieć,
        > ale to chlanie jest patologiczne, a nie instytucja pod tytułem izba wytrzeźwień (...)

        Upijanie się alkoholem to bardzo często choroba. Same izby wytrzeźwień nie są "patologiczne". Konkretni ludzie i konkretna sytuacja w wielu z nich - owszem. Niczego nie zrozumiałaś z artykułu. Chodzi o bezkarność ludzi doprowadzających innych do śmierci przez swoje zaniedbania. I tyle.

        > Czy gdzie? Może na drzewach powywieszać? To m
        > oże cieszmy się z tej rosnącej liczby zgonów w izbach; jak się patologia będzie
        > sukcesywnie sama eliminować, to izby staną się zbędne. Niech Pan zmieni płytę.
        > Serio. Albo jedzie do tej rajskiej Rosji.

        No, już obsługa Izb przejęła na siebie zadanie eliminacji "patologii". Możesz spać spokojnie do czasu, aż ktoś ciebie nie uzna "patologią". I nikogo, podlecu, nie będziesz wyganiać z Polski. Będąc na osobą o tak niskich zasobach intelektualnych, stanowisz "zdrowy trzon" narodu, ale nie daje ci to wielu praw poza prawem do pracy na rzecz twoich panów. Trzym pysk, bo pejczem pojadę!
    • kcramsib Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 01:47
      Jak ktoś tam raz trafi to jeszcze pal licho. Ale czy stałych gości odwiedzających "lokal" raz w tygodniu naprawdę będziemy żałować?

      Nie, nie jestem miłosierny dla ludzi mających w d**e swoje życie, zapijaczonych meneli i reszty tego elementu.
      • kosmosiki Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 01:55
        > Jak ktoś tam raz trafi to jeszcze pal licho. Ale czy stałych gości
        > odwiedzająch "lokal" raz w tygodniu naprawdę będziemy żałować?

        To po co się ceregielić może ich od razu wybić po prostu? Nie?

        > Nie, nie jestem miłosierny dla ludzi mających w d**e
        > swoje życie, zapijaczonych meneli i reszty tego elementu.

        Jaka to religia? Czy światopogląd? Jak go nazwać?

        Należy im się śmierć?
        • ax222 Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 06:51
          >
          > To po co się ceregielić może ich od razu wybić po prostu? Nie?

          Znam takich, którzy po ojcu/mężu alkoholiku nie zapłakaliby na pewno.
          >
          > > Nie, nie jestem miłosierny dla ludzi mających w d**e
          > > swoje życie, zapijaczonych meneli i reszty tego elementu.
          >
          > Jaka to religia? Czy światopogląd? Jak go nazwać?
          >
          > Należy im się śmierć?

          Sami ją wybierają, to dlaczego im w tym przeszkadzać? Ba, gestem miłosierdzia jest tu przyspieszenie spadania na dół...
        • second-canabe Re: Nie umierać, doktor śpi 28.10.11, 23:32
          Tam nie trafia osoba która chce wydostać się z alkoholizmu. Najczęściej są to osoby które oprócz tego, ze niszą swoje życie, nisza też życie swoim najbliższym. Jeśli alkoholik chce zaleczy swą chorobę, trafia w inne miejsce, a nie na izbę wytrzeźwień. Nawet nie wie Pan jak jego najbliżsi muszą się nacierpieć, zanim zdecydują się na odwagę aby mu zafundować taki nocleg. To naprawdę nie jest nic przyjemnego, ale czasami siły brakuje na takiego Kata własnej rodziny. Sądzi Pan, że jeśli ktoś poganiałby Pana dziecko siekierą po śniegu wysłał by Pan go na wczasy? Pozdrawiam
    • igraszkabis Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 01:47
      I co mam się popłakać?
      Rozumiem szpitale, bezrobotnych, pielęgniarki, ale los pijaków na izbie wytrzeźwień naprawdę g*** mnie obchodzi.
      • kosmosiki Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 02:00
        > I co mam się popłakać? Rozumiem szpitale,

        No co Ty w ogóle rozumiesz szpitale? Niesamowite. Co jeszcze rozumiesz?

        > bezrobotnych, pielęgniarki,

        I bezrobotnych i pielęgniarki?

        > ale los pijaków na izbie wytrzeźwień naprawdę g*** mnie obchodzi.

        Widziałem jak mojego nauczyciela geografii z podstawówki zabierał patrol. Totalnie zasranego, śmierdzącego i zarzyganego beja. Niewiele mogłem zrobić - zabierali go zgodnie z prawem. Ciekawe czy przeżył bo może lekarz spał na służbie albo coś.

        Skąd tacy debile się biorą ja pytam?
        • ax222 Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 06:53
          > Skąd tacy debile się biorą ja pytam?

          Z wieloletniego doświadczenia bycia z takim człowiekiem?

          Módl się i dziękuj Panu, żeś nie miał dzieciństwa z alkoholikiem. I przyjmij z pokorą, że g... wiesz o życiu.
        • igraszkabis Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 07:40
          > Widziałem jak mojego nauczyciela geografii z podstawówki zabierał patrol. Total
          > nie zasranego, śmierdzącego i zarzyganego beja. Niewiele mogłem zrobić - zabier
          > ali go zgodnie z prawem. Ciekawe czy przeżył bo może lekarz spał na służbie alb
          > o coś.

          Zasrany i zarzygany nauczyciel? Zajebiście! I uważasz, że powinien dalej uczyć dzieci?

          > Skąd tacy debile się biorą ja pytam?

          O tych pijaków pytasz? Też się zastanawiam, kto im wlewa alkohol do gardeł.
      • frida-a Re: Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 18:48
        igraszkabis napisała:

        > I co mam się popłakać?
        > Rozumiem szpitale, bezrobotnych, pielęgniarki, ale los pijaków na izbie wytrzeź
        > wień naprawdę g*** mnie obchodzi.
        A ja współczuje tej młodej, spalonej kobiecie.Równie dobrze mogłaby być na jej miejscu , pijana studentka z Lublina:(
    • slimslider Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 02:31
      Na całym świecie Polska jest znana jako kraj "alkoholików katolików". Ta absurdalna i niechlubna reputacja nie wydaje się zbytno przejmować nikogo spośród polskich elit rządowych lub kościelnych. A jest to przecież samobójcza patologia, ponosząca coraz większe koszta społeczne. Nadal "polska kultura picia" i balowania bez umiaru i do upadłego jest cągle wpajana i gloryfikowana od młodości, w następnych polskich pokoleniach.
      Izby wytrzeźwień to anachronizm kontroli społecznej z innej epoki, gdy bezmyślne upite masy robocze były porządanym elementem przemysłowej produkcji. Podobny problem istniał w latach 1920-tych w USA. "Prohibicja" była drastyczną metodą skorygowania tej sytuacji.
      W dzisiejszej Polsce, korekta społecznej kultury obyczajowej jest również bardzo wskazana i na miejscu. Oczywiście w mniej dragonski sposób, poprzez dodatkowe 100% opodatkowanie cen alkoholu, które w Polsce są stanowczo za niskie (jeszcze jeden post-komunistyczny anachronizm).
    • xykexx Gdy wspomnę mojego Tatusia... 26.10.11, 02:42
      Gdy wspomnę mojego Tatusia, który na moich oczach, oczach małego chłopaka, po nocach nagle wyrywanego strasznym krzykiem Matki ze snu, bił moją Mamę paskiem, rozbijał o nią rzucanymi szklankami, czy oblewał ją wrzątkiem z czajnika to zawsze uważam, że w Izbie wytrzeźwień był traktowany nad wyraz łagodnie. Oczywiście w stosunku do swoich mało uprzejmych zachowań wobec swojej Małżonki.

      No ale mamy demokrację - szanujmy więc prawa władców-pijaków do wyrażania siebie za pomocą pięści, pasa czy upokorzeń na swoich domownikach...
      • curvaturadiculo Re: Gdy wspomnę mojego Tatusia... 26.10.11, 04:57
        Zastanawia mnie jak długo pozwoliłeś degeneratowi na takie skakania.
        Moim zdaniem dla pijaków krótka procedura: Za znęcanie się nad rodziną,
        zakaz zblizania się do niej na bliżej niż 100 m, co konsekwentnie oznaczałoby życie
        pod mostem. I tam powinni pozostać. Żadne tam meldunki-pierdunki.
        Wynocha na świeże powietrze i tyle. A, że zimno? Niech sobie ziemiankę wykopie
        albo psa Burka poprosi o gościnę.
        • ax222 Re: Gdy wspomnę mojego Tatusia... 26.10.11, 06:57
          curvaturadiculo napisał:

          > Zastanawia mnie jak długo pozwoliłeś degeneratowi na takie skakania.

          Rozbawiłeś mnie. Gówno wiesz o rodzinie alkoholowej, a się wymądrzasz. Jak to sobie wyobrażasz: przerażone dziecko ze ściśniętym żołądkiem wyrzuca silniejszego ojca w furii?
          Powtarzam: ojca! Dla dziecko to bardzo wiele, i naprawdę trzeba się mocno napracować, aby dziecko takiego ojczulka w końcu zlało...
          • babaqba Re: Gdy wspomnę mojego Tatusia... 26.10.11, 08:02
            "Gównowiedzenie" to eucharystyczny standard. Podejrzani są ci, co coś wiedzą, bowiem Królestwo Niebieskie jest tylko dla ubogich duchem, królestwa i zbytki ziemskie są dla ich pasterzy.
            • alina66 Re: Gdy wspomnę mojego Tatusia... 26.10.11, 08:39
              Zastanawiam się od wielu lat, dlaczego w kwestii alkoholizmu pojawiają się dramatyczne reportaże o losie klientów izb wytrzeźwień, jeszcze bardziej dramatyczne statystyki, łzawe artykuły o losie biednych dzieci alkoholików i ... na tym koniec.

              Jestem dzieckiem dwojga alkoholikow, klientem izb był moj tato, potem mój - obecnie były - małżonek.
              To prawda, że nikt, kto nie doświadczył alkoholizmu na własnej skorze nie wie, jak funkcjonuje taka rodzina, może sobie jedynie snuć teoretyczne rozważania o tym, jak to dziecko powinno rzucić się na swojego ojca broniąc matki lub na matkę broniąc ojca.

              Ja musialabym się rzucać naprzemiennie....
              Nikt też nie rozumie naszego strachu i przerażenia. To zostaje niestety na cale życie - ktoś juz to tutaj napisal..

              Trudno jest też "nieskażonym" zrozumieć, dlaczego my, dzieci alkoholikow, wybeiramy sobie tak często partnera/ partnerkę obciążoną tą samą wadą. Lub dlaczego po takim koszmarnym dzieciństwie sami zaczynamy pić.

              Ale - na litośc boską - dlaczego najmniej energii idzie na edukację - od przedszkola- że alkohol szkodzi, że nadużywanie to nie jest norma (ja bylam przez całe dzieciństwo przekonana, że wszyscy piją i że to normalne, bo niby skąd mialam wiedzieć, że tak nie jest).

              Dlaczego dzieciom alkoholików nikt nie mówi, że to nie jest normalna rodzina, w której tatuś/ mamusia codziennie/ co drugi dzień chodzi napity/ napita jak bąk. że to nie jest normalne, jeśli dziecko zbiera pijanego rodzica z ulicy i układa do snu, pilnuje, zeby się nie udusił wymiocinami, nie podpalił mieszkania i podobne....

              Może jestem okrutna, ale los opisanych w artykule wzrusza mnie o wiele mniej, niż los ich bliskich.

              • radoslav_78 Re: Gdy wspomnę mojego Tatusia... 26.10.11, 09:25
                Nie, nie jesteś okrutna. Oni "ciężko pracują" na to, kim są teraz i gdzie są.
                Ale jest jeszcze jedna rzecz. Takie gnoje pracujące w Izbach okradają pijaka nie zastanawiając się, że może kradną czyjąś wypłatę, a ten pijak ma może dzieci, które nie będą miały co jeść. I tu nie ma znaczenia czy to 20zł, czy stówa, czy więcej. Za łapówkarstwo ręce obcinać - szybko by korupcja zniknęła.
                • hirszhahr Re: Gdy wspomnę mojego Tatusia... 26.10.11, 16:42
                  I jest jeszcze jedna rzecz - za nie spodobanie się panom mundurowym na izbę po pobiciu może trafić osoba po jednym piwie, która nie jest żadnym sadystą rodzinnym. Może też nie trafić na izbę, gdzie przynajmniej "jedynie" by dostała, okradziono ją i zapieto w pasy. Może trafić bez kontroli medycznej na tzw "dołek", gdzie zostanie zgwałcona - jak bywało - oby już nie - w Lublinie i kilku miastach w Polsce.
              • foczka_z_ochoty Alkoholizm da się leczyć 26.10.11, 11:48
                Różne są sposoby, jedne lepsze inne tańsze.
                Alkoholików którzy się nie leczą i ludzi którzy publicznie awanturuja sie po alkoholu - winno się skazywać na parę lat prac w jakimś ciekawym miejscu, jest tu pole do współpracy międzynarodowej. Nie eliminować od razu, dać jedną szansę.

                A potem - po wyjściu - bransoletka która mierzy poziom alkoholu tak ze 3 razy dziennie (w UK takie wporwadzaja:) , z mała modyfikacja - jak bedzie więcej niż np. 0.2 promila, to następowałaby iniekcja eliminująca.

                Buziaczki,
                Fosia
      • hirszhahr Re: Gdy wspomnę mojego Tatusia... 26.10.11, 16:39
        Stary, ale Ty czegoś nie rozumiesz.

        To że istnieją izby wytrzeźwień, i tak się tam dzieje, to jest właśnie spowodowane tym, że jest taki bajzel, że alkoholików i sadystów się nie odsuwa od dręczonych ofiar. Myli ci się to. Izba to jest właśnie zamiatanie pod dywan, tak jak policja nieraz twierdzi, że nie będzie się wtrącać do przemocy w domu, bo facet musi się czasem napić i n...ć zonę. To dwa objawy patologii systemu, mającego ludzi za nic.
    • red_adidas Rosja... 26.10.11, 08:36
      widać zmiany,nie to co w Bolandzie...
    • radoslav_78 Nie umierać, doktor śpi 26.10.11, 09:14
      Nie czytałem wszystkich komentarzy, więc nie wiem, czy ktoś na to zwrócił uwagę:
      "Dziś, dokładnie pół wieku później, w Polsce wciąż funkcjonują 43 placówki. W każdej pacjentów zapina się w pasy. Ale z każdym rokiem jest ich coraz mniej - z ich stosowania zrezygnowały: Radom, Bydgoszcz, Kielce, Inowrocław, Kalisz i Ostrowiec Świętokrzyski. Lada moment w niebyt odejdzie ta w Zielonej Górze. Pijanymi, jak ma to miejsce w całej Europie, mają się zajmować wyspecjalizowane służby."

      Trochę namieszane jest w tym tekscie. Pierwsze zdanie mówi o placówkach. Drugie o pasach. W trzecim - "stosowanie" tyczyć się powinno pasów, byłbym tego pewien, gdyby nie czwarte zdanie, które wyraźnie mówi o placówce w Zielonej Górze. Trochę namieszał szanowny pan redaktor. W wypracowaniu klas IV-VI podstawówki byłby to spory błąd. Dlatego gazet bez recenzenta nie powinny czytać dzieci, bo uczą się błędów (np. dopełniacz imienia Kaja było w jakimś tekscie napisane - Kaji, zamiast Kai), nie tylko składniowych jak w powyższym.
      Tiry na tory, a redaktorzy (nie wszyscy) do liceów.
      P.S. Nie ma i nigdy nie bylo Izby w Zielonej Górze. Jest koło Zielonej Góry w miejscowości Racula. To taka mała dygresja, ale tego nie będę się czepiał, bo chodziło o rejon działania (powiat zielonogórski i sąsiednie).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka