Dodaj do ulubionych

Inni oburzeni, a ja zdziwiona

06.11.11, 13:11
No i podstawowa rzecz: uważać komu pozwala się zrobić sobie dziecko.
Obserwuj wątek
    • sphinxpinastri Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 13:12
      183

      Ohydny tekst i tyle. Ohydny, bo przeciw ofierze systemu, a nie przeciw temu, kto system tworzy. Ohydna obrona władzy. To władza obiecuje cuda ludziom, lepszą przyszłość, 100 milinów dla każdego, zielone wyspy, drugą Japonię, drugą Irlandię itd. To władza tworzy system socjalny i to ona zadłuża kraj, aby ludziom dać cyrk i chleb. Po prostu, wy, z tej wyborczej, jesteście wyjątkowo obrzydliwi, zawsze stojąc po stronie władzy.

      Dla formalności: nie głosuję (nigdy) i żyję z własnych rąk. Nawet pieniędzy za delegację nie biorę od tej cholernej władzy, która tylko tumani ludzi, a dziennikarze tę władzę chronią. To jest podłe.
      • pis_busters Re: Ohydny i głupi post ! 06.11.11, 16:44
        Ohydny i głupi post ! Bo używa idiotycznych słów-wytrychów takich jak "system", "władza". Jeśli rozbierze się te słowa na czynniki pierwsze i odrzuci cyniczną polityczną machinację autora postu, to dojdziemy do wniosku, że to my sami jesteśmy częścią systemu i władzy. Powinniśmy więc zrobić ściepę aby zapewnić tej panience z dwójką dzieci godne życie w postaci domu z ogródkiem i nianią a także wypasioną bryką oraz pensję na poziomie co najmniej 10 tys. miesięcznie. Co gorsze, takie warunki powinniśmy zapewnić każdemu, kto sobie o nich zamarzy. My uczciwie pracujący bez fantastycznych marzeń. Tej sfiksowanej durnej panience oraz nie mniej durnemu autorowi postu chciałbym przypomnieć, że w tej chwili jakieś dziecko w Somali marzy by spadł deszcz i koza jego matki miała znów mleko dzięki czemu mógłoby dożyć do jutra... Polsce i Polakom nie należy się nic więcej od Boga ponad to, co sami wypracują !
        • sphinxpinastri Re: Ohydny i głupi post ! 06.11.11, 17:07
          Mam do czynienia z idiotą, to jasne. Przecież wyraźnie napisałem, że władza tumani ludzi, obiecuje im socjalny dobrobyt, podczas gdy każdy powinien - jak ja - ufać swoim rękom i nie głosować na taką władzę.
          • maxik-g Najpierw, koleś, zagłosuj. 06.11.11, 17:34
            Inaczej nie masz prawa narzekać na władzę, wybraną w demokratycznych wyborach.
            • sphinxpinastri Re: Najpierw, koleś, zagłosuj. 06.11.11, 19:17
              Jeszcze na głowę nie upadłem, żeby na nich głosować. Nie narzekam, bo sam sobie radzę wbrew nim, ale krytykuję. Co, zamkniesz mi usta, Dziwiszem jesteś?
              • maxik-g Ty chyba nic nie jarzysz. 07.11.11, 00:00
                Czy ja mówiłem o jakichś "ich"? Masz iść ZAGŁOSOWAĆ, do cholery.
                • sphinxpinastri Re: Ty chyba nic nie jarzysz. 07.11.11, 11:33
                  Mam iść zagłosować, a czy ja ci nie mówiłem, że nie upadłem na głowę.
                  • maxik-g W takim razie nie masz prawa krytyki. 07.11.11, 13:34
                    Nie chcesz głosować - twoja sprawa, ale w takim razie odbierasz sobie prawo do krytyki wybranej przez innych władzy.
                    • sphinxpinastri Re: W takim razie nie masz prawa krytyki. 07.11.11, 13:43
                      No, proszę, Dziwisz, sam Dziwisz zamykający usta innym gada przez ciebie. A może nawet i Kaczyński. No, wyciep mnie z narodu, wyklucz z Polaków. Panie biskupie Dziwiszu, pracuję, płacę podatki i mam prawo krytykować, a ty możesz na mnie co najwyżej szczeknąć: miau, miau.
                      • maxik-g Nadal nic nie rozumiesz. OK. 07.11.11, 17:04
                        Rób, jak uważasz.
                        • sphinxpinastri Re: Nadal nic nie rozumiesz. OK. 07.11.11, 18:25
                          Nadal niczego nie pojmujesz. Rob, co chcesz.
                          • maxik-g Chodzę więc głosować. A ty? 07.11.11, 22:02
                            • sphinxpinastri Re: Chodzę więc głosować. A ty? 07.11.11, 23:21
                              Nie chodzę głosować.
                              • maxik-g W takim razie to już twój problem. 08.11.11, 11:42
            • tornson Re: Najpierw, koleś, zagłosuj. 07.11.11, 11:57
              maxik-g napisał:

              > Inaczej nie masz prawa narzekać na władzę, wybraną w demokratycznych wyborach.
              Żeby wybory były demokratyczne musi być obecny pluralizm medialny, w Polsce POPiSu takowego brak.
              • maxik-g Sorry, ale masz swobodę wyboru w tej kwestii. 07.11.11, 13:40
                Wolno ci czytać i oglądać, co tylko zechcesz (no, wyłączając parę rzeczy, za które grozi kryminał). Po co więc ta gadka o pluralizmie?
                • tornson Re: Sorry, ale masz swobodę wyboru w tej kwestii. 07.11.11, 14:13
                  maxik-g napisał:

                  > Wolno ci czytać i oglądać, co tylko zechcesz (no, wyłączając parę rzeczy, za kt
                  > óre grozi kryminał). Po co więc ta gadka o pluralizmie?
                  Odnoszenie tego do jednostki ("ja", "ty") jest głupie. Twój czy mój głos nic nie znaczy. A społeczeństwo w swojej masie ogłupiane jest papką propagandową TVNu, Rydzyka, GW, GP, klechów z ambony i całej tej zgrai szkodników która dorwała się po 1989 roku do żłobu.
                  • maxik-g Owszem, głupie. Ale wyborcy to nie tylko ty czy ja 07.11.11, 17:15
                    Mamy takich polityków, jakich sobie wychowaliśmy, trudno teraz pluć sobie w brodę:) Ale, jeśli ten, czy tamten nam się nie podoba - możemy wręczyć mu czerwoną kartkę za 4 lata (fakt, że nie ma gwarancji, iż wystarczy głosów, by tego dokonać, ale nieobecni głosu nie mają).
          • bezspokoju Re: Ohydny i głupi post ! 06.11.11, 17:47
            I nadal nie głosuj, nie pobieraj ekwiwalentu od tego Państwa za delegację i żyj godnie z pracy swoich rąk. Wcale nie zdziwiłbym się, gdybyś i podatków nie płacił, bo po co, skoro jesteś samowystarczalny. Gdy przyjdą gorsze dni, inaczej będziesz śpiewał i łaskawiej spojrzysz na opiekę społeczną.
            • sphinxpinastri Re: Ohydny i głupi post ! 06.11.11, 19:20
              Nie płacę podatków? Na głowę upadłeś? Pracuję legalnie, nie na czarno, a ponadto płacę każdego dnia vat.

              Na gorsze dni się oszczędza - to po pierwsze, liczy na rodzinę - to po wtóre, żebrze - to po trzecie, idzie się po pomoc do państwa - to po przedostatnie. Ostatnie bowiem - szuka się sznura i gałęzi.
              • qniaczek Re: Ohydny i głupi post ! 07.11.11, 07:27
                Ty chyba nie "nasz", nie katolik, skoro propagujesz "sznur". Takie egoistyczne jedynaki jak ty i bohaterka, która dała ciała o dwa razy za dużo na szczęście nie decydują o tym gdzie karawana idzie.
                • sphinxpinastri Re: Ohydny i głupi post ! 07.11.11, 11:36
                  Prędzej wszę połknę, niżbym miał być wasz. Egoizm? Człeku dobry, człeku rozumny, płacę podatki, więc gdzie tu widzisz egoizm. Chcę zdechnąć uczciwie, nie korzystając z pomocy państwa i twojej, to nazywasz egoizmem. I jeszcze zestawiasz mnie z kimś, kto nie pracuje dla ciebie i innych. Odbiło ci?
              • aga_marc Re: Ohydny i głupi post ! 07.11.11, 08:06
                płacisz vat codziennie??? Bo ja 25 każdego miesiąca. Jeśli chodzi ci o vat wliczony w rzeczy które kupujesz, to powiem ci coś , co cię pewnie zadziwi - wszyscy kupujący tez go płacą. Słowo.
                Pozdrawiam :-)
                • sphinxpinastri Re: Ohydny i głupi post ! 07.11.11, 11:39
                  Nie wszyscy, nie wszyscy. Znam dorosłych mężczyzn, których utrzymuje ze swojej emerytury babcia, znam innych dorosłych niepracujących i zatem niemających pieniędzy, których utrzymują rodzice. Także daję ci słowo. Mógłby też tak się urządzić, jaki problem?
                  • aga_marc Re: Ohydny i głupi post ! 08.11.11, 17:32
                    Czytanie ze zrozumieniem, to nie jest twoja mocna strona, a twój komentarz zupełnie od czapki. Więc wyjaśniam:
                    1.ponieważ prowadzę firmę - odprowadzam vat .Zgodnie z przepisami do 25 dnia każdego miesiąca za miesiąc poprzedni.
                    2. niezależnie od tego, skąd masz pieniądze-zarabiasz, kradniesz je, czy dostajesz od wujka, kupując cokolwiek płacisz vat wliczony w cenę towaru.
                    Rozumiem, że pisząc, że codziennie płacisz vat, miałeś na myśli codzienne zakupy.
                    Myślisz, że inni ich nie robią? Nie jedzą , nie ubierają się itd???? Co ma to do rzeczy , skąd biorą pieniądze na zakupy?
          • sir_fred Re: Ohydny i głupi post ! 06.11.11, 18:42
            No chyba każdy człowiek choć troszkę myślący wie, że władza łże jak wściekła i obietnic polityków nie należy traktować zbyt poważnie. W związku z tym, zdrowy na umyśle człowiek np. nie płodzi jednego dziecka po drugim z wiarą, że państwo mu je utrzyma, wychowa i da pracę a dumny rodzic nie poniesie żadnych wyrzeczeń. Niestety, ludzie wyłączają rozum, a potem, jak już obudzą się z ręką w nocniku, podnoszą wrzask że "państwo ich oszukało"...
            • sphinxpinastri Re: Ohydny i głupi post ! 06.11.11, 19:23
              Znowu zawinili ludzie, bo co, bo dzień i noc im wyborcza i inne media bezkrytycznie przekazują banialuki władzy, a oni chłoną i nie wbiją sobie do łba, że to banialuki? Jak tumanią od dziecka, to jak człek ma wiedzieć, że to tumanienie?
              • sir_fred Re: Ohydny i głupi post ! 06.11.11, 19:57
                Normalne dziecko w wieku <14 nie powinno mieć pojęcia o polityce. A starsze powinno już rozpoznawać kit, słuchać klasyków punka, czytać coś niegłupiego i uodpornić się na bzdety głoszone przez polityków. Chyba nie chcesz mi wmówić, że teraz wszystkie dzieci to małe, grzeczne a durne kaczyńskie, co to mama ich na podwórko nigdy nie puszczała do tych dzikich tusków?
                • sphinxpinastri Re: Ohydny i głupi post ! 06.11.11, 20:46
                  Normalne dziecko? Kto je normalnie wychowuje? Rodzice przeszkoleni przez komunistów: władza wam da, wy tylko władzę kochajcie?

                  A co ten Tusk tu robi, co Kaczyński? Przecież wyraźnie pisałem o drugiej Polsce, drugiej Japonii, drugiej Irlandii itd. - a więc o tumanieniu ludzi już od ponad pół wieku...
      • grajag Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 18:15
        A Ty jesteś " biedny żuczek " który bezkrytycznie wierzy władzy :) Mamusia Cię nie nauczyła, że wszystko co masz lub będziesz miał ,możesz zawdzięczać tylko sobie? Że nikt niczego Ci nie da? Że manna z nieba nie spada? Że na wszystko trzeba ciężko zapracować?
        Owszem, są oszustwa, przekręty...ale to ryzyko za które można wcześniej lub później zapłacić :)
      • m-kow Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 22:35
        Ofiarami systemu to są obywatele Korei Północnej, pani Ola w żadnym wypadku nie jest. Jest natomiast osobą poszukującą intensywnie winnych wokół siebie, to zresztą teraz taki znak czasów, w których żyjemy. Mnie się należy bo się wykształciłem/wykształciłam w czymś, nawet języki znam i mam dwójkę dzieci ( wyprodukowanych z niewłaściwym facetem, ale o tym akurat mamy napisane jedynie jak o dopuście Bożym, a nad tym że gość nie płaci na własne dzieci przechodzimy do porządku ), a "feministyczna" gazeta nie chce mi płacić dziesiony miesięcznie. Miliony ludzi żyje w tym kraju ledwo wiążąc koniec z końcem i nie przyszło im do głowy ogłosić światu, że podziwiają Bransona i Jobsa, mają 30 lat i nie mogą się usamodzielnić z winy "systemu", po prostu wstają rano i zap....ją.

        -
        "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
      • szama3 Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 07.11.11, 04:16
        sphinxpinastri napisał:

        > 183
        >
        > Ohydny tekst i tyle. Ohydny, bo przeciw ofierze systemu, a nie przeciw temu, kt
        > o system tworzy. Ohydna obrona władzy. To władza obiecuje cuda ludziom, lepszą
        > przyszłość, 100 milinów dla każdego, zielone wyspy, drugą Japonię, drugą Irland
        > ię itd. To władza tworzy system socjalny i to ona zadłuża kraj, aby ludziom dać
        > cyrk i chleb. Po prostu, wy, z tej wyborczej, jesteście wyjątkowo obrzydliwi,
        > zawsze stojąc po stronie władzy.
        >
        > Dla formalności: nie głosuję (nigdy) i żyję z własnych rąk. Nawet pieniędzy za
        > delegację nie biorę od tej cholernej władzy, która tylko tumani ludzi, a dzienn
        > ikarze tę władzę chronią. To jest podłe.

        koles, a kto ci gwarantuje prawną trwałość i skuteczność twojej hipoteki? bank watykański czy korpus Marines? i czy w twoim bunkrze ostrzeliwujesz się sam czy wynajmujesz do tego wolontariuszy bo na p[olicje pewnie nie liczysz, kase trzymasz w świnkach w garnku w p;iwnicy więc banki tez masz w dupie... dawniej tak było na Podolu tak robili wszyscy Potoccy i Braniccy, ale ich hipoteki gwarantowa ły administracji róznych nonarchów... idiota
    • drmuras Nie wszyscy są grafikami 06.11.11, 13:25
      Gw od lat otumaniała ludzi współczesnym opium czyli wizją że po studiach będzie praca. Przecież to mentalni patroni GW likwidowali szkoły zawodowe stawiając na pseudo nowoczesność, różne dziennikarstwa ( gdzie przecież np Żakowski wykłada) europeistyki , szkoły lansu i bansu. Teraz młode lemingi trafiają ą na rynek pracy i ojezu ... A Donald obiecywał że młodzi, że wykształceni... Jak się nie ma rodziny która coś załatwi ( może jakiś wywiad z Olejnik jak to kiedyś bywało) to kończy się za 1700,- i pretensjami do świata.
      • sir_fred Re: Nie wszyscy są grafikami 06.11.11, 15:30
        Po studiach praca jest. Tyle że 80% naszego szkolnictwa wyższego to nie są studia tylko zajęcia studiopodobne. Inne być zresztą nie mogą, zważywszy na poziom dzisiejszej matury.
    • iluminacja256 Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 13:38
      Autorka pisze:

      >Znam realia życia dwudziestoparoletnich młodych ludzi, choćby mojej młodszej siostry czy jej >znajomych ze studiów, dla których praca za 2 tys. zł w warszawskiej korporacji byłaby >marzeniem


      Szkoda, że zapomniała Szanowna Pani dodać, że ta dziewczyna ma dwójkę dzieci, które samotnie wychowuje, a o tych dzieciach u znajomych jakoś pani nie wspomniała. To, co jest marzeniem singla, dla samotnej matki dwójki dzieci niekoniecznie oznacza spełenienie marzeń. Bo dzieci kosztują, a na dodatek wymagają czasu, opieki, nie moga poczekać aż matka odbierze je o 20 z przedszkola, bo szef kazał zostać po godzinach, a na dodatek - czasem chorują. Najczęsciej - kiedy sa małe. Kobiety mają najczęsciej małe dzieci w przedziale 20-30 , czyli wtedy, kiedy powinny być w pełni dyspozycyjne. Efekt takiego myslenai o rynku jest nastepujący: masz dziecko - wy.pie...aj, na twoje miejsca może przyjśc bezdzietna i będzie zachwycona tymi 2 tysiakami w stolicy. Bedzie nawet dojeżdzać pociągiem.

      To co sie w Wybiorczej ostatnio dzieje, tego sie nie da czytać - jak nie opowieść o 30 latce, która sprzedała mieszkanie i przejada pieniadze, terminujac za 500 zl miesiecznie u weterynarza, to dziewucha, która nie widzi żadnego problemu w systemie, za to stwierdza - inni mają gorzej. Dzizassss, jakby Kuroń to czytał to chyba by się zalał w trupa, a potem powiesił z rozpaczy.
      • n4ird4 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 13:57
        Co w tym dziwnego? Wyborcza broni systemu, którego budowę z całego serca wspierała. W końcu dzięki temu, że młodzi ludzie zagryzają się o gó...aną pracę na śmieciowych umowach, panowie po 60 z grubymi pakietami akcji Agory w kieszeni mają wysokie dywidendy. Zawsze miło powspominać przy sushi, jak się było kombatantem walki o demokrację... Zwłaszcza taką bezpieczną, w której politycy okładają się po łbach o pierdoły, a na kogo by ciemny lud nie zagłosował, to rząd i tak będzie służył 10% uprzywilejowanych: obniżał podatki dla kapitalistów i korpo-managerów, a ciął zasiłki dla samotnych matek i bezrobotnych.
      • trzy.14 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 14:08
        To co, państwo ma zacząc płacić pensje za posiadanie dzieci? I ekstra premię za bycie singlem?
        • sir_fred Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 15:36
          No niestety. Namnożyło się tych mutantów, uważających że państwo ma zapewnić wszystko wszystkim. Ale płacić za to mają tylko ci, którzy radzą sobie bez pomocy państwa. Ludzie po prostu nie myślą i potem oczekują, że za ich wybory i błędy odpowiedzialność rozłoży się na wszystkich. Bo tak będzie godnie i solidarnie. Zgroza.
          • iluminacja256 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 15:55
            O wiele gorsze są mutanty, które wyczytują w tekstach coś, czego w nich nie ma.
          • tornson Re: Mdli mnie od tego tesktu 07.11.11, 12:00
            sir_fred napisał:

            > No niestety. Namnożyło się tych mutantów, uważających że państwo ma zapewnić ws
            > zystko wszystkim. Ale płacić za to mają tylko ci, którzy radzą sobie bez pomocy
            > państwa. Ludzie po prostu nie myślą i potem oczekują, że za ich wybory i błędy
            > odpowiedzialność rozłoży się na wszystkich. Bo tak będzie godnie i solidarnie.
            Jedź sobie do Somalii, to zobaczysz co znaczy radzić sobie bez pomocy państwa.
            • sir_fred Re: Mdli mnie od tego tesktu 07.11.11, 20:22
              Stare i słabe z tą Somalią. Tu chodzi o to ile państwa i za ile, a nie czy w ogóle...
              • tornson Re: Mdli mnie od tego tesktu 08.11.11, 12:19
                sir_fred napisał:

                > Stare i słabe z tą Somalią. Tu chodzi o to ile państwa i za ile, a nie czy w ogóle...
                Ty jesteś widać za tym by państwo chroniło tylko bogaczy i ich majątki.
                • sir_fred Re: Mdli mnie od tego tesktu 09.11.11, 19:31
                  Nie, popieram równość wobec prawa. Nie popieram natomiast przesadnej redystrybucji.
        • maura4 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 16:00
          Nie wiem czy państwo powinno płcić pensję za dzieci, ja tego nie oczekuę i nie mam dzieci. Wiem, że dzieci jest za mało.
      • 0721x Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 14:20
        no pięknie ,a gdyby miała czwórkę to pewnie należało by dać jej willę kucharkę o 2-3ch profesjonalnych bonach nie wspomnę ...
        • iluminacja256 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 14:45
          Myślisz, ze to było zabawne.
          No to nie było.
          Porozmawiamy, jak zaczniesz samotnie utrzymywać dwójkę dzieci, a idioci na forum bedą komentować twoje zycie tak jak ty.

          • iffa4 Mnie mdli od postawy 'mi się należy' 06.11.11, 15:19
            Sorry, każdy sam wybiera sobie życie.
            Nikt nikomu nie każe mieć dzieci. A jeśli się je planuje, trzeba zawsze liczyć się z ryzykiem zostania samotną matką/ojcem.
            Nikt nikomu nie gwarantował wysokiego poziomu życia. Pamiętam, jak tyrali moi rodzice, mieszkając w wynajętym mieszkaniu, tylko dlatego że chcieli dzieciom zapewnić wykształcenie. Teraz i tak jest łatwiej - choćby pieluch prać nie trzeba ani wystawać w kolejkach po ochłap mięsa.
            Wspólczuję, ale nie mam ochoty się rozczulać.
            Nikt też nie każe nikomu brać kredytów we frankach, nikt nie zakazuje podjęcia dodatkowej pracy czy zmiany zawodu.
            • iluminacja256 Nie ma tam ani slowa o "mi się nalezy" 06.11.11, 15:54
              > Sorry, każdy sam wybiera sobie życie.

              Przykro mi, ale nie i nigdy tak nie było. Szanse, aby dziecko prawnika, lekarza czy dziennikarza zostało kloszardem i najmującym się do sprzątania na czarno są żadne. Szanse, że tak moze skończyć dziecko samotnej matki żyjacej w slumsach z trójka dzieci - całkiem spore. Ciekawe, dlaczego SKORO KAŻDY SAM WYBIERA SOBIE ZYCIE I ZALEZY TO WYŁĄCZNIE OD JEGO WYBORU.

              >Nikt nikomu nie każe mieć dzieci

              Owszem, w Polsce każe np. przez zakaz aborcji :)
              Pomijając jednak ten casus, to jeśli z jednej strony mówi się o podupadającym demograficznie systemie emerytalnym i braku zastępowalności pokoleń, a z drugiej strony państwo autorytarnie stwierdza" nikt nikomu nie każe mić dzieci, to coś tutaj nie gra u podstaw systemowych.

              >Teraz i tak jest łatwiej - choćby pieluch prać nie trzeba
              > ani wystawać w kolejkach po ochłap mięsa.

              Nie jest. Wtedy twoja matka nie martwiła sie czy w ogóle cię urodzić, bo jak wróci z macierzyńskiego to jej ładnie zredukują etat, jechałes na kolonie pracownicze, na które NIGDY nie bedzie stac korporacyjnej matki zarabiającej 2 tys miesiecznie na 3 osoby itp, itd

              > Nikt też nie każe nikomu brać kredytów we frankach, nikt nie zakazuje podjęcia
              > dodatkowej pracy

              Myslę, ze zaproponować dodatkowa prace samotnej matce dwójki małych dzieci może tylko bezdzietny mezczyzna, albo mezczyzna, który ma zonę, KTORA MA DZIECI .




              • pis_busters Re: Zaproponuj tej panience z dziećmi "stypendium" 06.11.11, 16:48
                Zaproponuj tej panience z dziećmi "stypendium" w wysokości co najmniej 5 tys. miesięcznie. Jeśli nie możesz lub nie chcesz to po prostu zamknij dziub
                • gradellanin Re: Zaproponuj tej panience z dziećmi "stypendium 06.11.11, 17:12
                  pis_busters napisała:

                  > Zaproponuj tej panience z dziećmi "stypendium" w wysokości co najmniej 5 tys. m
                  > iesięcznie. Jeśli nie możesz lub nie chcesz to po prostu zamknij dziub

                  Mógłby przy okazji zaproponować też tobie lekcje ortografii.
                • iluminacja256 Re: Zaproponuj tej panience z dziećmi "stypendium 06.11.11, 17:17
                  >Jeśli nie możesz lub nie chcesz to po prostu zamknij dziub

                  Nie dość, że rodzice nie nauczyli cię kultury, to szkoła nie zdołała nauczyć polskiego...
              • iffa4 Re: Nie ma tam ani slowa o "mi się nalezy" 06.11.11, 20:14
                @iluminacja 256
                Sorry, ale nie wierzę, że dziecko samotnej matki nie dojdzie do niczego. To nie są czasy Janka Muzykanta i przy determinacji może osiągnąć wiele. W czym innym jest problem - nie ma wzorców z domu, nie ma pozytywnych przykładów, nie ma stymulacji. Ale o to należy winnić rodzinę. Nie powiem, żebym była ze slamsów, ale pochodzę z biednej rodziny. Rodzice całe życie powtarzali, że mogą nam zapewnić jedynie wykształcenie, nic więcej. Przez całe studia pracowałam w spółdzielni studenckiej, dostawałam stypendium naukowe, dorabiałam w wakacje. Nic nie dostałam na tacy.

                Aborcja.
                Nie przesadzaj, to nie są czasy tabletek antykoncepcyjnych, powodujących ostry żółty zanik wątroby, jak było przez 40 laty. Albo prezerwatyw 'Stomil' .... Jeśli ktoś chce, spokojnie zabezpieczy się przed ciążą. A jeśli jest katolikiem i nie używa - coż, jego/jej wybór.

                jak wr
                > óci z macierzyńskiego to jej ładnie zredukują etat
                Etatu nie redukowali. Ale matka pracująca nie miała zbyt wielu szans awansu, urlopy macierzyńskie trwały 6 tygodnie, na kolonie pracownicze nie jeżdziłam. Wcale nie było tak wesoło i różowo, jak piszesz, pogadaj o tym z rodzicami. Abo poczytaj cykl artykułów w GW jak się żyło w PRL-u.

                zaproponować dodatkowa prace samotnej matce dwójki małych dzieci moż
                > e tylko bezdzietny mezczyzna
                Hmm, jakoś tak się głupio składa, że moja znajoma, samotna matka, ma dwie prace dodatkowe w weekendy. Z dzieciakami siedzi wtedy kuzynka - studentka za niewiekie pieniądze.

                Współczuję. Ale nie uważam, że cokolwiek się należy.
                • wdakra Re: Nie ma tam ani slowa o "mi się nalezy" 07.11.11, 00:10
                  iffa4 napisała:

                  >. Jeś
                  > li ktoś chce, spokojnie zabezpieczy się przed ciążą.

                  Jedynym stuprocentowo pewnym środkiem antykoncepcyjnym jest szklanka wody...zamiast.
                  Nawet najnowocześniejsze jedynie zmniejszają prawdopodobieństwo zajścia w ciążę.
                  >

                  > Etatu nie redukowali. Ale matka pracująca nie miała zbyt wielu szans awansu, ur
                  > lopy macierzyńskie trwały 6 tygodnie,

                  Bzdura. Kobiecie przysługiwało 8 tygodni urlopu macierzyńskiego w przypadku urodzenia martwego dziecka lub jego zgonu. W latach 70-tych korzystałam z 16-tygodniowego urlopu macierzyńskiego i praktycznie byłam z dzieckiem przez 1/2 roku, bo pracodawca miał obowiązek dać mi (na mój wniosek, oczywiście) przysługujący mi urlop wypoczynkowy. bezpośrednio po urlopie macierzyńskim. Jak ktoś chciał to mógł wziąć potem urlop wychowawczy (najpierw w wymiarze 1 rok, potem 3 lata). Był nawet zasiłek wychowawczy.

                  > na kolonie pracownicze nie jeżdziłam.

                  To już nie wina systemu, tylko wybór rodziców. Każde dziecko miało taka możliwość. TPD fundowało kolonie również swoim podopiecznym z rodzin dysfunkcyjnych.

                  > Wca
                  > le nie było tak wesoło i różowo, jak piszesz, pogadaj o tym z rodzicami. Abo po
                  > czytaj cykl artykułów w GW jak się żyło w PRL-u.

                  Może nie było nadzwyczajnie, ale warunki do posiadania i wychowywania dzieci były bez porównania lepsze. A GW kłamie na temat PRL-u, żeby usprawiedliwić wzbogacenie się kosztem społeczeństwa. Wbrew jej propagandzie kobiety miały znacznie lepiej.

                  • iffa4 Re: Nie ma tam ani slowa o "mi się nalezy" 10.11.11, 21:22
                    W latach 70-tych korzystałam z 16-tygod
                    > niowego urlopu macierzyńskiego i praktycznie byłam z dzieckiem przez 1/2 roku,


                    No to ja się urodziłam duuużo wcześniej, kiedy urlopy macierzyńskie miały właśnie taki wymiar :)
                  • iffa4 Re: Nie ma tam ani slowa o "mi się nalezy" 10.11.11, 21:27
                    Każde dziecko miało taka możliwość. TPD fundowało kolonie również swoim podopiecznym z rodzin dysfunkcyjnych.

                    Kolejna nieprawda. Nie byłam z rodziny dysfunkcyjnej, więc nie podlegałam pod fundowanie kolonii przez TPD. A urząd moich rodziców był za mały, by organizować jakieś kolonie. Na początku lat 70-tych chciano nawet wykupić miejsca dla dzieciaków od zakładów mięsnych, ale jakoś wszystko rozmyło się bez efektu.

                    Mnóstwo dzieciaków nie jeździło na kolonie, po prostu nie było możliwości W moim mieście nie było wielkich zakładów ...

                    kobiety miały znacznie
                    > lepiej.


                    No i znów w tym momencie z moją matką wybuchamy śmiechem ...
            • policjawkrainieczarow Re: Mnie mdli od postawy 'mi się należy' 07.11.11, 03:56
              iffa4 napisała:

              > Sorry, każdy sam wybiera sobie życie.
              > Nikt nikomu nie każe mieć dzieci.

              ekhm, akurat w Polsce - abstrahujac od przypadku pani z artykulu - to kobieta, ktorej zdarzy sie zaciazyc to juz sobie wedlug prawa nie wybiera zycia, bo prawo wybralo za nia i jej kaze te dzieci miec, niezaleznie od tego, czy ja stac, czy ona zdrowa i czy one maja szanse byc zdrowe.
              • kukacz74 Re: Mnie mdli od postawy 'mi się należy' 07.11.11, 12:48
                policjawkrainieczarow napisała:

                > (...) kobieta,
                > ktorej zdarzy sie zaciazyc (...)

                E??? Być może o tym nie słyszałaś, ale ciąża nie jest tak do końca losową sprawą. Zajście niezajście w nią można w sporym stopniu kontrolować...
          • klara551 Re: Mdli mnie od tego tesktu 08.11.11, 12:00
            A może pomyśli zanim spłodzi dwójkę dzieci. Sam fakt zdolności urodzenia dziecka nie daje uprawnień do wiktu i opierunku na koszt państwa. Państwo nie potrafi ,a może nie chce zmusić ojców do utrzymywania progenitury i to jest problem. Nie ma samotnych matek a są wdowy lub samotne kobiety. W Polsce ojcowie jak nie chcą to nie musza utrzymywać dzieci. Czas wreszcie przestać chronić takich płodzicieli,a wtedy nie będzie problemu matek wychowujących samotnie potomstwo. To ojciec powinien martwić się czy ma chleb dla siebie ,a dzieciom powinien go zapewnić
        • drmuras Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 14:46
          Zabrać UBEKOM , Księżą oraz innym pasożytom krusowym i wprowadzić zasiłki na dzieci chociażby takie jak w Czechach. Zaczynaliśmy z tego samego pułapu ale tam jakoś lepiej dba się o zwykłych ludzi - prostota w obsłudze firm, system podatkowy , składki ubezpieczeniowe ...
          Można ? można tylko u nas trzeba ciągle pisać o złym Pisie, Nergalu , faszystach i innych duperelach zamulających rzeczywistość. Tylko dziennikarze musieliby odgryźć swoje smycze bo na razie chodzą na pasku jak yorki ...
          • sir_fred Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 15:38
            Nie kłam. Nie zaczynaliśmy z tego samego pułapu.
            • drmuras Różnica 06.11.11, 16:58
              Prawie podobnego - oni wyje_ bali wszystkich sekretarzy , ubeków na śmietnik życia społecznego my zrobiliśmy z nich biznesmenów i ludzi honoru. Potem doszło regulowanie rynku przez balcerowicza i niszczenie przemysłu na oślep
              • sam16 Re: Różnica 06.11.11, 17:52
                drmuras napisał:

                > Prawie podobnego - oni wyje_ bali wszystkich sekretarzy , ubeków na śmietnik ży
                > cia społecznego my zrobiliśmy z nich biznesmenów i ludzi honoru. Potem doszło r
                > egulowanie rynku przez balcerowicza i niszczenie przemysłu na oślep

                Wszyscy niezadowoleni tacy jak ty maja pretensje o onych.Oni to oni tamto.
                Potem nastepuja zdania pisane w stronie biernej czyli powinno byc zrobiene,powinno byc inaczej,nalezalo zrobic tak i tak.

                Jestes zywycm czlowiekim to trzeba bylo zrobic reforme na miares swoich marzen. Trzeba bylo usiacsc do okraglego stolu,opracowac plan przemian itd itp.
                To musza zrobic konkretni ludzie a nie jacys oni.
                Wszystkie reformy i zmiany na lepsze czy gorsze maja swoich autorow. Jesli nie miales odwagi walczyc o zmiany,nie byles na tyle madry,zeby te zmiany wymyslec i na tyle przedsiebiorczy zeby je wdrozyc w zycie to nie narzekaj. Znadz sposob aby wykorzystoc to co jest dostepne tak jak to robia inni ludzie ale nie narzekaj bo od tego nic sie nie zmieni.

                • drmuras Re: Różnica 06.11.11, 18:00
                  Co do mnie to jestem bardzo zadowolony ze swojej pracy o przyszłość dzieci też sie nie martwię odkąd jesteśmy obywatelami Niemiec. Jednak kraje takie jak Uk , Niemcy , nawet Czechy tworza normalne warunki umożliwiajce życie i pracę samotnym rodzicom. Tam politykom nie przyjdzie do głowy obciązac obywateli niewspólmiernymi kosztami pracy . Co do zmian to popatrz na przykład Japonii - wszystkie zmiany przeszczepili z innych krajów , po co wymyślac niedziałające ustawy ( Pitera 4 lata ) skoro możan wziąć gotowe rozwiazania z innych krajów. Koło tez będziemy sami wymyślac>
                  • sam16 Re: Różnica 07.11.11, 00:27
                    drmuras napisał:

                    Koło tez b
                    > ędziemy sami wymyślac>

                    Kolo mozna stosowac w kazdym kraju z takim samym skutkiem. Natomiast jesli chodzi o warunki spoleczne,gospodarcze czy socjalne kazdy kraj ma slwoja wlasna niepowtarzalna specyfike zalezna od uwarunkowan historycznych.
                    Polska jest krajem zapoznionym pod wieloma wzgledami nawet w stosunku do naszych najblizszych sasiadow jak Niemcy i Czesi.
                    Polske w XiX wieku ominela tzw. rewolucja indurstiralna. W Czechach na przyklad elektryfikacje zakonczono w latach 30 w Polsce w latach 70 dwudziestego wieku.
                    Kiedy w Niemczech budowano fabryki samochodow i autostrady w polsce ciagle panowaly feudalne stosunki gdzie chlop panszczyzniany nie mial nawet konia i wozu.
                    To sa zapoznienia liczace prawie setki lat i nie da sie odrobic w ciagu krotkiego czasu.
                    Taka sytuacja dotyczy technologii jak i poziomu kultury i mentalnosci spoleczenstwa.
                    Po 89r.zaczynamy te zapoznienia doganiac innych ale ciagle jestesmy daleko w tyle.
                    Nawet niektorzy politycy nie sa w stanie zrozumiec tych roznic tylko probuja zrobic z Polski Japonie , Irlandie albo z Warszawy Budapeszt.
                    Nie da sie zwyczajnie przeniesc sytuacji z jednego kraju do drugiego bo w kazdym kraju panuja inne warunki a mentalnosc ludzka jest podstawa takich zmian.
                    Najlepiej widac to na przykladzie Iraku i Afganistanu. Nie da sie tam sila zaprowadzic zachodniej demokrajci jak to sie wydawalo Amerykanom.
                    Ja tez nie mieszkam w Polsce od ponad dwudziestu lat. Odwiedzam Polske raz na kilka lat i jestem zachwycony zmianami jakie nastapily szczegolnie od momentu wstapienia do UE.
                    Mnie taka Polska sie podoba mimo ze nie jest jeszcze tak jak w rozinietych krajach zachodu.
                    Jako emigrant nie mam zamiaru ani odwagi krytykowac polskiej rzeczywistosci.
                    To nic nie zmieni. Krytyka bez mozliwosci wplywania na zmiane sytuacji nie ma zwyczajnie sensu bo jest to tylko populistyczne marudzenie.
                    W dodatku w dobie kryzysu na calym swiecie sytuacje opisane w artykule zdarzaja sie na codzien w Niemczech i w Kanadzie (gdzie mieszkam) rowniez.
              • sir_fred Re: Różnica 06.11.11, 19:14
                No właśnie nie "prawie". I wydajnością pracy i przede wszystkim infrastrukturą odbiegaliśmy od Czechów bardzo mocno. Gdzieś tak za Gierka jeszcze ich ścigaliśmy, ale w latach 80-tych barbaria Jaruzelska nas cofnęła o lata. W 1989 Czechy to był dla nas "prawie Zachód". I ten dystans w dużym stopniu zniwelowaliśmy, więc akurat czeska droga rozwoju po komunie nie jest jakimś super wzorem. Oczywiście fajnie by było nie mieć watykańskiego balastu czy innych narodowych fantasmagorii, ale to bardziej cecha kultury i indoktrynacji mitami niż wynik świadomych decyzji politycznych.
                Co do sekretarzy i ubeków, nie jestem pewien czy rzeczywiście wylądowali u sąsiadów na śmietniku i czy to rzeczywiście oni są balastem, który rzekomo nie pozwala nam się rozwijać...

                A co do wspierania samotnych matek i innych udogodnień: trzeba mieć na to kasę. A jak można mieć kasę, jeśli Polacy oficjalnie mają najmniejszą proporcję pracujących do mogących pracować. I najwięcej zwolnień lekarskich w Europie? Jak naród oszustów i kombinatorów może wyłonić z siebie uczciwe elity polityczne? I jak te elity mają potem odbierać wyłudzane przywileje, naruszać interesy zorganizowanych klik, zmniejszać biurokrację - która przecież daje pracę ich rodzinom i znajomym? To co osiągnęliśmy od 1989 i tak zakrawa na cud, patrząc na to ile wciąż jest zaniedbań i jak bardzo mentalna komuna połączona z durnowatym mesjanizmem wciąż nas hamuje...
                • robert6_666666 Re: Różnica 06.11.11, 21:53
                  co do sektretarzy i ubekow to Komunistyczna Partia Czech i Moraw dostaje 15% glosow w wyborach (partia ktora bezposrednio odwoluje sie do manifestu komunistycznego) a nie jacys tam socjaldemokraci z SLD (chocby nawet o nieladnym pochodzeniu) ale niewatpliwie prozachodni, demokratyczni a w gospodarce jesli za cos krytykowani przez lewice to za liberalizm...
                  To tylko taki komentarz dodatkowy bo w pelni sie z Twoim postem zgadzam :-) w pelni od Watykanu do Jaruzelskiego :-)
      • wszystko_juz_bylo Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 17:22
        "Szkoda, że zapomniała Szanowna Pani dodać, że ta dziewczyna ma dwójkę dzieci, które samotnie wychowuje, a o tych dzieciach u znajomych jakoś pani nie wspomniała."

        Wspanialy przyklad "swietnego oburzenie" A kto kazal miec dzieci bez ustabilizowanej sytuacji zawodowej, wlasnego mieszkania, prospektow na stabilna i dobrze platna prace? Chyba jednak bardziej logicznym podejsciem do zycia byloby najpierw zatroszczenie sie o uregulowanie ww kwestii zanim sie czlowiek "ubierze" w rodzine. No ale to taki niepopularny poglad i takie niepopularne podejscie na Wisla...
        • iluminacja256 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 17:31
          A kto kazal miec dzieci bez ustabilizo
          > wanej sytuacji zawodowej, wlasnego mieszkania, prospektow na stabilna i dobrze
          > platna prace? Chyba jednak bardziej logicznym podejsciem do zycia byloby najpie
          > rw zatroszczenie sie o uregulowanie ww kwestii zanim sie czlowiek "ubierze" w r
          > odzine. No ale to taki niepopularny poglad i takie niepopularne podejscie na Wi
          > sla...

          Nad Wisłą kobiety zmusza sie do rodzenia w trosce o zycie poczete - nie wiesz o tym?

          Poza tym ro jest bardzo popularny pogląd nad Wisłą, dlatego Polki wyjeżdzają i rodzą w UK, gdzie stać je na urodzenie i wychowanie dziecka, pomimo kryzysu. Demografia nie kłamie - pomimo zakazu aborcji Polki rodza najrzadziej w hiistorii tego kraju. Już nie istnieje pełna zastepowalność - im wiecej takich poglądów jak twoje, tym mniej urodzin dzieci, bo to się po prostu nie opłaca w Polsce. Jeśli masz dzieci, jestes samotną matką i ledwie sie utrzymujesz a odpowiedz brzmi: to po co zrobiłaś te dzieci, to powiem wprost, nie zdziw sie, jak za 30 lat nie będzie komu wypracowywać PKB, bo kobietom nie opłacało się rodzić.
          • wszystko_juz_bylo Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 18:20
            Czy twoj argument nalezy rozumiec ze dzieci ma niejako "z ustawy" nawet jesli nie ma sie PODSTAWOSWCH warunkow na ich posiadanie i wychowywanie bo za 30 lat nie bedzie mial kto pracowac na emerytury? Bo jesli tak to takie "posiadanie" dzieci z reguly obciaza panstwo, czyli jeszcze bardziej kasuje budzet emerytalny. Logika?

            "im wiecej takich poglądów jak twoje, tym mniej urodzin dzieci, bo to się po prostu nie opłaca w Polsce"

            A co tu sie ma "oplacac"? Posiadanie dzieci JEST kosztowne. Nie kazdego na to stac.

            • sir_fred Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 19:51
              Ludzie żywią naiwne przekonanie, że im więcej dzieci urodzą osoby, których nie stać na wychowanie tychże dzieci, tym większe PKB wypracują te dzieci. Widocznie pomijają kilka faktów:
              - ile pieniędzy będzie musiało państwo pożyczyć, by zapewnić tym dzieciom dożycie do wieku produkcyjnego
              - ile pieniędzy będzie trzeba wydać na zasiłki dla tych bezrobotnych dzieci
              - ile będzie kosztowała często bezowocna próba wyedukowania tych dzieci, leczenia ich uzależnień itd.
              Oczywiście podniesie to PKB, ale że budżet ciągle jest na minusie, będzie to wzrost na kredyt.
              To wszystko jest bardzo szlachetne, wszystkie dzieci nasze są itd, ale na płaszczyźnie czysto finansowej zysków nie byłbym pewien.
              • iluminacja256 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 19:56

                > Ludzie żywią naiwne przekonanie, że im więcej dzieci urodzą osoby, których nie
                > stać na wychowanie tychże dzieci, tym większe PKB wypracują te dzieci.

                Jacy ludzie? Chyba rząd, który zakazał w tym kraju aborcji, przez co rodza się dzieci niechciane i zyjące na skraju ubóstwa. Takie dzieci zasadniczo róznią się od dzieci matki, nawet samotnej, która wypruwa sobie flaki, zeby je wychowac, wykształcić i zeby sobie dały radę. Sugeruję troche pomysleć, zanim napisze się opinię uogolniajcą , bo za chwilę sie opkazę, ze w Polsce w pokoleniu 20+ na umowach smieciowych w ogóle dzieci nie powinny się urodzić nigdy.
                • sir_fred Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 20:04
                  Piszę ogólnie o dzieciach, które jakoby są wielkim bogactwem narodu, i to w sensie stricte ekonomicznym. Nie ja wymyśliłem ten pogląd.
                  Z czysto ludzkiego punktu widzenia, powinniśmy się chyba od dzieci odpie...ć i nie traktować ich jako filaru systemu emerytalnego. Wolę godne życie chcianych dzieci niż wydumane pseudoekonomiczne frazesy typu: mnóżmy się na potęgę, bo nie będzie kto miał zarobić na nasze emerytury.
                  O finansowych problemach z zapewnianiem godnego życia wszystkim chcącym pisałem gdzieś nieopodal...
                • wszystko_juz_bylo Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 20:11
                  "bo za chwilę sie opkazę, ze w Polsce w pokoleniu 20+ na umowach smieciowych w ogóle dzieci nie powinny się urodzić nigdy" - jesli sa to osoby ktorych na dzieci w tej dekadzie zycia nie stac (moze trzeba pare lat poczekac?) to absolutnie i jak najbardziej dzieci miec owe osoby nie powinny bo dzieci nie powinny sie rodzic osobom ktore nie sa w stanie wziasc za nie odpowiedzialnosci finansowej! Kropka.

                  Co do praw aborcyjnych to dalej nie widze zwiazku, a jestem za (prawem do wyboru i aborcji).
                  • iluminacja256 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 23:05
                    >Co do praw aborcyjnych to dalej nie widze zwiazku, a jestem za (prawem do wybor
                    > u i aborcji).

                    A skąd wiesz , ze ta kobieta chciała obojga tych dzieci i, ze któreś nie jest niechcianą a urodzoną wpadką? Czy to juz naprawdę trzeba wszystko tak doslownie wywalać? Widzisz zwiazek, czy nadal nie? Bardzo szybko mozna w Polsce stac się z singielki samotrną matką.

                    • kukacz74 Re: Mdli mnie od tego tesktu 07.11.11, 13:09
                      iluminacja256 napisał:

                      > A skąd wiesz , ze ta kobieta chciała obojga tych dzieci (...)

                      A skąd Ty wiesz, że NIE chciała??? Bo takie założenie wyziera z wszystkich Twoich postów...
            • iluminacja256 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 19:52
              Cz\y twoj argument nalezy rozumiec ze dzieci ma niejako "z ustawy" nawet jesli n
              > ie ma sie PODSTAWOSWCH warunkow na ich posiadanie i wychowywanie

              W Polsce? Oczywiście, że tak ! Wystarczy, ze Twojej córce nie wchlonie się tabletka antykoncepcyjna, albo twojemu synowi peknie prezerwatywa - jesli jest ciąza to w Polsce musi rodzić kobieta, która nie ma PODSTAWOWYCH warunków na posiadania i wychowywanie dzieci i która nawet ich nie chce nigdy miec. Bo nielegalna aborcja w tym kraju kosztuje własnie 1500 -2000 czyli korporacyjną pensję, a oficjalnie nie wykonuje jej się wcale.
              • iffa4 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 20:19
                córce nie wchlonie się tabl
                > etka antykoncepcyjna

                Ogólnie wiadomo, że jeśli jest biegunka lub wymioty, tabletki antykoncepcyjne mogą nie zadziałać i wtedy trzeba stosować inne metody antykoncepcji. W każdej ulotce to jest napisane.
              • wszystko_juz_bylo Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 20:25
                Skutecznosc roznorodnych srodkow antykoncepcyjnych oscyluje na granicy pow 95%. Liczba dzieci niechcianych a poczetych przez niezadzialanie srodkow antykoncepcyjnych jest liczba ulamkowa. I nie o tym tu zreszta mowa.
                • iluminacja256 Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 23:02
                  >Skutecznosc roznorodnych srodkow antykoncepcyjnych oscyluje na granicy pow 95%.

                  No i ? Wynika z tego, ze 5 na 100 kobiet przytrafi sie wpadka, mimo, ze nie chcą dziecka i stosują antykoncepcję my dyskutujemy tez o kobietach, których np. NIE STAC NA ANTYKONCEPCJĘ pow. 95% czyli antykoncepcje hormonalną. To nie są wbrew pozorom minimalne liczby, o czym świadczy rosnący odsetek ciąż wsród młodocianych, które do Warszawy mają ponad 20o km - lubelskie.
      • zalesand Re: Mdli mnie od tego tesktu 06.11.11, 20:40
        > Szkoda, że zapomniała Szanowna Pani dodać, że ta dziewczyna ma dwójkę dzieci, k
        > tóre samotnie wychowuje.

        Mogła się ta młoda i wykształcona dziewczyna zastanowić, jakiego samca wybiera jako ojca swoich dzieci. Wybrała źle. To jest jej i tylko jej wina. Nie rządu, ustroju, społeczeństwa. Jej i tylko jej. Więc to ona musi ponosić konsekwencje swoich wyborów. Społeczeństwo może (nie musi) jej pomóc w utrzymaniu dzieci. Ale to ona ma je wychować.
    • robert6_666666 Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 15:35
      Szkoda czasu na takie dyskusje bo to jest dyskusja miedzy typami ludzi o dwoch roznych software'ach. Ludzie dziela sie na tych, ktorym "sie nalezy godne zycie" najlepiej od razu ma byc zagwarantowane zaraz po szkole bo w koncu zrobil spoleczenstwu taki wielka laske i sie wzial wyksztalcil(a). Ma byc domek z ogrodkiem i juz bo tak widzial na zdjeciach z USA. A nie to wszyscy w kolo sa winni - panstwo, rzad, sasiedzi, emigranci, korporacje. Oraz na takich co po prostu wiedza, ze nikt im nic nie da wiec jak chcesz godnie zyc to wszystko w twoich rekach a za swoje wybory odpowiadasz sam. Dotyczy to rowniez miejsca (panstwa) zamieszkania, pracy i decyzji o posiadaniu dzieci. I te dwa typy ludzi NIGDY sie nie dogadaja. Moga sie ewentualnie przy okazji takiej dyskusji wzajemnie powyzywac od leniow lub zlodziei.
      Zeby bylo weselej to przynaleznosc do jednej z tych grup malo zalezy od rasy, narodowosci, poziomu wyksztalcenia, miejsca zamieszkania. Troche moze od religii (bo w niektorych religiach no protestanckich po prostu wstyd "przed Bogiem i ludzmi" byc biednym i zaleznym od rodzicow ale najbardziej jednak po prostu od genow. Jedni widzac w zyciu przeszkode po prostu ja atakuja, inni biadola a jeszcze inni "sa oburzeni".
      • aga_marc Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 16:00
        10/10
    • franz.joseph Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 15:45
      Rzadko też młody pracownik po roku pracy w dużej korporacji spodziewa się płacy, która pozwoliłaby mu utrzymać samemu nie tylko siebie, ale i dzieci.


      Zgadzam się, że za samą znajomość pięciu języków nikomu nic się nie należy, ale to zdanie, które zacytowałem, to już przesada. Praca za płacę poniżej kosztów utrzymania to de facto dumping i tak się to powinno traktować.

      Jeśli chodzi o dzieci - oczywiście, można się poświęcić karierze, nie dzieciom. Tylko kto będzie na nas robił, jak będziemy starzy? Same pierdyliardy złotych, które będziemy mieć w OFE, to jeszcze nie wszystko, ktoś nam musi chcieć za to sprzedać bochenek chleba.

      W podlinkowanych artykule nie widzę tez, do których się Szanowna Autorka polemiki odnosi. Myślę, że należałoby to poprawić.

      Pozdrawiam,
      FJ
      • iluminacja256 Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 16:03
        Ależ cały ten artykuł dązy do przekazania jednego:

        Szanowna Pani,
        Pani uważa, ze zarabiając 2 tysiące jako 30 latka z dwójką dzieci zarabia Pani mało, a tymczasem my na Pani miejsce spokojnie znajdziemy 20 latkę, która pocaluje w stopę za to , ze zarobi 1500, z czego 300 wyda na dojazdy , a mieszkac będzie u rodziców , gdyż to przecież norma, ze nikt się sam nie utrzyma z pracy na poczatku... A pani ejst jakaś taka mało moblina, mało zaangażowana, nie oddana formie i roszczeniowa... Że co, ze ta 20 latka też będzie kiedyś miała 25 -30 lat i bedzie miała dzieci i zazada podwyżki? No to [przecież przyjdzie nowa młoda, zdolna, mobilna i bezdzietna :D
        • sir_fred Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 19:35
          Wszystko sprowadza się do jednego: skąd wziąć pieniądze na dotowanie miejsc pracy dla pracowników, których można zastąpić. Oczywiście jest głębsza przyczyna - czyli bezrobocie, dzięki któremu pracownik jest łatwo zastępowalny tańszym. Bezrobocie z kolei ma swoje głębsze przyczyny, częściowo zależne od naszych władz (koszty pracy, upierdliwość fiskusa, nieudolność sądów gospodarczych, niejasne i często bezsensowne prawo), a częściowo nie (globalizacja, kryzysy ogólnoświatowe i takie tam). Ale wracając do pytania podstawowego: skąd te pieniądze wziąć? Zabierzemy emerytury mundurowe - będą oburzeni mundurowi. Zreformujemy KRUS - będą oburzeni rolnicy. Nie podniesiemy pensji nauczycielom - będą oburzeni nauczyciele. Emerytury zwaloryzujemy tylko o inflację - emeryci i ich obrońcy będą ryczeć o ludobójstwie. Cofniemy wymuszone kilofami i dymem z opon przywileje górników - oj, jak będą oburzeni. Podniesiemy składkę rentową - podniesiemy koszty pracy. Podniesiemy podatki najbogatszym - oburzą się i wzorem Kulczyka czy innego Solorza zaczną je płacić za granicą. Podniesiemy klasie średniej - no, ci się nie oburzą, bo nie mają na to czasu. Po prostu będą mieli w dupie politykę i kolejne wybory znowu wygra jakiś Kaczyński albo Lepper. A kasa i tak będzie mała, bo i klasa średnia jest jeszcze mała.

          Problem w tym, że wielu potrzebuje, wielu jest chętnych do oburzenia, a pomysłów na finansowanie jakoś nie ma. Osobiście uważam, że ochronę miejsc pracy dla samotnych matek należy finansować pieniędzmi z funduszu kościelnego. Byłoby to fair, gdyż kościół chyba powinien pomagać potrzebującym, a i wrogowie antykoncepcji powinni łożyć na efekty tej wrogości. Oczywiście nie zlikwiduje to przyczyn "łatwej zastępowalności pracownika w warunkach sporego bezrobocia", ale zawsze jakoś pomoże.
      • wszystko_juz_bylo Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 21:52
        Jest jednak roznica pomiedzy przyslowiowym robieniem kariery (“kariera to wszystko co sie w zyciu liczy”) a zdobywaniem szlifow zawodowych bedac nowicjuszem po studiach i wyrabianiem sobie marki w srodowisku danej profesji po wejsciu na rynek pracy. Zrownywanie tych dwoch rzeczy to demagogia.

        Dorobienie sie dwojki malych dzieci, jak z tekstu wynika, przed ustabilizowaniem sie zawodowym / mieszkaniowym / finansowym w ogole, bylo prywatna decyzja Pani Sz. Miala Ona do tej decyzji pelne prawo (jakkolwiek wiele osob moze tu stwierdzic, iz nie bylo to tecyzja rozsadna). Jednak majac takowe prawo, Pani Szymallo nie ma prawa do obciazania ta decyzja firmy dla ktorej pracuje, rzadu, spoleczenstwa wogole, gdyz kazda z tych grup ma prawo Jej przypomniec, iz w dalszym ciagu, zdecydowanie sie na dwoje dzieci bez posiadania pewnych konktretow zyciowych bylo i pozostaje w dalszym ciagu Jej prywatna sprawa.
    • aga_marc Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 15:58
      Podzielam zdziwienie, chociaż wiem od dawna, że niektórzy ludzie tacy po prostu są - roszczeniowi i przekonani o tym , że im się należy, bo (w swoim mniemaniu) są super. Tylko inni jakoś tej ich wyjątkowości nie widzą ( pewnie z zazdrości , bo sami są tacy przeciętni ;-)) i o zgrozo nie dają , tylko wymagają. Zawsze porażka to wina tych podłych zazdrośników, sukces to oczywiście własna zasługa. Też jestem samotną matką, rozwiodłam się z alkoholikiem, też nie płacił alimentów ( i nawet nie ma już szansy , że je zapłaci - zmarł w tym roku) a wszelkie moje próby rozmowy na ten temat ucinał obrażony " ty to taka interesowna jesteś, tylko o kasie można z tobą rozmawiać". śmieszne? Teraz może tak, ale wtedy wystarczało mi pieniędzy na życie mniej więcej do połowy miesiąca. Znalazłam drugą pracę na 1/2 etatu, zrobiłam uprawnienia ( jestem inżynierem), awansowałam i zaczęłam lepiej zarabiać, udało mi się za "unijne" pieniądze otworzyć i wyposażyć własną, jednoosobową firmę, w której ( oprócz etatu) do dziś zarabiam pieniądze. Pomogli mi życzliwi ludzie (w znalezieniu dodatkowej pracy), to prawda, ale niczego nie dostałam za darmo i nie przyszło by mi do głowy, że powinnam mieć jakieś dodatkowe przywileje 'bo taka, biedna, nieszczęśliwa, samotna itd. jestem" . Zapracowałam ciężko na dzisiejsze, spokojne finansowo życie moje i córki. Tyle, że trwało to 6 lat. Pewnie dla niektórych za długo...
    • antobojar Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwoleniem 06.11.11, 16:06
      kolejnych rządów, bez żadnego umiaru..
      Pani A.SZ. ma rację, oczekując wynagrodzenia, stosownego do jej wysiłków poniesionych w przygotowywaniu się do swojej przyszłej pracy..
      A jeżeli nie chcą jej zatrudnić na godziwych warunkach, to Państwo z podatków pobranych od tych sukinsynów, powinno zapewnić jej.. i jej dzieciom, godziwą egzystencję..





      "WZGLĘDNOŚĆ MA ZASTOSOWANIE W FIZYCE.... NIE W ETYCE.."
      "Relativity applies to physics, not ethics"
      Albert Einstein
      • robert6_666666 Re: Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwol 06.11.11, 17:25
        Czyli jesli ktos jest dyslektykiem i kosztem wielkiego wysilku nauczyl sie pisac bez bledow ortograficznych to ma prawo "oczekiwac wynagrodzenia stosownego do jego wysilkow poniesionych w przygotowywaniu sie do swojej przyszlej pracy" ??? :-) :-) :-)
        Rozumiem, ze jesli choruje na zespol Downa a mimo wszystko w ogole nauczyl sie czytac to ma prawo oczekiwac na jeszcze wieksza pensje? Stosownie do wysilku... (czego mu akurat nie neguje...
        Dawno nie czytalem wiekszej glupoty...
        A moze spojrz na sprawe inaczej - twoj pensja zalezy od tego na ile ty jestes potrzebny temu kto ci placi i na ile moze cie zastapic kims innym. Nikogo nie obchodzi jaki zrobiles wysilek zeby skonczyc szkole...
        • paul_kemp Nie ma co komentować bolszewika 06.11.11, 17:33
          Antobojar chętnie pakowałby podłym kapitalistom kulkę w tył głowy. Taka natura komuchów.
          Więcej takich śmieci jak antobojar i cywilizacja wróci do jaskiń.
          • tornson Re: Nie ma co komentować bolszewika 07.11.11, 12:06
            paul_kemp napisał:

            > Antobojar chętnie pakowałby podłym kapitalistom kulkę w tył głowy. Taka natura
            > komuchów.
            > Więcej takich śmieci jak antobojar i cywilizacja wróci do jaskiń.
            Do jaskiń to cofają ludzkość kapitaliści, socjalizm to postęp.
        • iluminacja256 Re: Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwol 06.11.11, 17:34
          >Rozumiem, ze jesli choruje na zespol Downa a mimo wszystko w ogole nauczyl sie czytac to >ma prawo oczekiwac na jeszcze wieksza pensję

          Jeżeli ktoś choruje na zespól Downa to państwo polskie zapewnia mu 613 zł renty brutto, z której ma się utrzymać wraz z opłatami za rehabilitację , ponieważ nie istnieją w Polsce w zasadzie żadne miejsca pracy chronionej, które zatrudniałyby niepełnosprawnych umysłowo ( poza serialem "Klan")
          • robert6_666666 Re: Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwol 06.11.11, 21:43
            Twoja wypowiedz jest zupelnie nie na temat... ale skoro juz o tym mowa to dostaje te 600 zl renty wylacznie dlatego, ze zyjemy w Europie. Gdzie indziej nie dostalby ani grosza. Jakby mial szczescie pracowalaby na niego rodzina albo chociaz oddala go do jakiejs (zachodniej najczesciej) ochronki religijnej. Jakby mial mniej szczescia to by go/ja wykorzystywano do niewolniczej pracy lub do seksu wzglednie umarlby z glodu. A i w Europie dostaje rente wylacznie dlatego, ze nas stac na to zebysmy bawili sie we wspolczucie dla osob slabszych, uposledzonych czy wykluczonych po prostu nas stac. Oczywiscie bardzo sie z tego ciesze ze nas po prostu stac na takie rzeczy jak czlowieczenstwo czy ochrona srodowiska bo to swiadczy o poziomie cywilizacji. Ale to gospodarka na ta cywilizacje pracuje. Jak kryzys sie poglebi to moze nas przestac stac...


            • iluminacja256 Re: Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwol 06.11.11, 22:51
              skoro juz o tym mowa to dosta
              > je te 600 zl renty wylacznie dlatego, ze zyjemy w Europie

              Na rekę dostaje 517 , bo to było brutto, to raz. A dwa - dostaje tyle, ile dostaje na przeżycie , bo mieszka w POLSCE, a nie w EUROPE.

              Gdyby mieszkał w Europie np. w Szwecji to dostałby równowartośc utrzymania i terapii , a w Holandii rehabilitację za free + warsztaty terapii zajęciowej, po której być moze rzeczywiscie mógłby gdzieś pracować.

              Nie bredz mi o zachodnich ochronkach religijnych, bo to moze spotkac cie tylko w Polsce - widać, ze w zyciu się stąd nie ruszyles i nie widziałeś jakie sa proporcje osób niepełnosprawnych na ulicach w Polsce i w tzw. Europie.

              >i w Europie dostaje rente wylacznie dlatego, ze n
              > as stac na to zebysmy bawili sie we wspolczucie dla osob slabszych,

              Sugeruję ci żyć za 500 zł miesięcznie z cięzką wadą serca lub nerek. Pogadamy na co cię stać.

              Jakby mia
              > l mniej szczescia to by go/ja wykorzystywano do niewolniczej pracy lub do seksu
              > wzglednie umarlby z glodu

              A jakby twoja córka miała mniej szczęscia to sprzedałbyś ją do burdelu, wiec niech się cieszy, ze w Polsce może pracowac na szmacie za 980 zl miesiecznie i chłop ja tylko bije, a mógłby przeciez kazać jej pracować w burdelu. To jest twój typ myślenia. Żal komentować.
              • robert6_666666 Re: Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwol 06.11.11, 23:17
                ty w ogole nie jestes czlowieku w stanie zrozumiec co sie do ciebie mowi... to co prezentujesz to jest po prostu zalosny belkot do kopiowanych bez ladu i skladu zdan...
                • tornson Re: Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwol 07.11.11, 12:10
                  robert6_666666 napisał:

                  > ty w ogole nie jestes czlowieku w stanie zrozumiec co sie do ciebie mowi... to
                  > co prezentujesz to jest po prostu zalosny belkot do kopiowanych bez ladu i skla
                  > du zdan...
                  Ma rację, prawidłowo podsumował twój bełkot. Jesteś troglodytą o XIX wiecznej mentalności wtłoczonej tobie przez tępą neoliberalną propagandę.
            • tornson Re: Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwol 07.11.11, 12:07
              robert6_666666 napisał:

              > o to swiadczy o poziomie cywilizacji. Ale to gospodarka na ta cywilizacje pracu
              > je. Jak kryzys sie poglebi to moze nas przestac stac...
              Problem jest taki że gospodarka jest totalnie rozstrojona przez kapitalizm i przez to niemiłosiernie niewydolna.
              • kukacz74 Re: Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwol 07.11.11, 13:19
                Za to gospodarka socjalistyczna była wydolna nawet nie w 100, ale w 300, albo i nawet 700%!!!
                • tornson Re: Kapitalistyczna hołota doi Polaków z przyzwol 07.11.11, 13:59
                  kukacz74 napisał:

                  > Za to gospodarka socjalistyczna była wydolna
                  Bardziej niż kapitalistyczna, co widać na przykładzie krajów które zamieniły socjalizm na kapitalizm.
    • mamula66 Pokolenie mnie sie nalezy 06.11.11, 17:29
      Wyroslo nam nowe pokolenie. Pokolenie MNIE SIE NALEZY
    • paul_kemp [...] 06.11.11, 17:29
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • es_zet_pe Pani Magdaleno Wójcik, Pani też straci satysfakcję 06.11.11, 17:41
      Magdalena Wójcik: "Teraz pracuję jako grafik senior. Przez te osiem lat cztery razy podwyższono mi pensję. Mam poczucie, że jestem wynagradzana godnie, choć nie stać mnie na żadne ekstrawagancje. Doceniają mnie szefowie i koledzy. Satysfakcja od lat ta sama."

      Spoko spoko. Szefowie dziś jeszcze Panią doceniają, ale za kilka miesięcy znajdą kogoś kto będzie robił to samo co Pani za 4 razy mniejsze pieniądze.
      • antobojar Uważaj, bo debil paul_kemp nazwie cię bolszewikiem 06.11.11, 18:54
        patrz na wpis tego PiStrolla powyżej...
        Co mnie dziwi, ale nie trąca, bo mieszkam na Zachodzie, że Polacy godzą się na 1/4 pensji obowiązujących w Europie.. i na ceny, które w Polsce osiągają wysokość tych zachodnich..
        Czyżby to były znane z komuny "zarabiam 2 wydaję dziesięć".. albo nieprawdopodobne poświęcenie..??



        "WZGLĘDNOŚĆ MA ZASTOSOWANIE W FIZYCE.... NIE W ETYCE.."
        "Relativity applies to physics, not ethics"
        Albert Einstein
        • iluminacja256 Re: Uważaj, bo debil paul_kemp nazwie cię bolszew 06.11.11, 20:05
          Jak powiesz to głośno, to okaze sie, ze nalezysz do pokolenia " mi się nalezy", co jest dośc dziwne, bo wychodzi mi, że to to samo pokolenie co JP II
    • garimaldi Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 21:04
      Najważniejsze zdanie artykułu:
      "Czy wobec tego ja, jako dorosłe dziecko alkoholików, też mam zgłaszać do rządu, gminy, parafii pretensje, że sama muszę płacić za swoją terapię DDA?"

      Tutaj autorce udało się osiągnąć dwa cele:
      -poużalać się nad sobą
      -dowarotściować się vel pomasturbować: "chodże na terapię bo jestem di di ej, kumasz o co biega? Twoje problemy to pikuś przy moich."

      I ogólnie tekst możan streścić krótko: "Wszystko jest o.k. skoro mnie się udało... a Tobie nie! Ha ha ha ty żałosna nieudacznico.." itp. Zrozumie każdy kto miał do czynienia z alkoholikami..lub ich dziećmi.


    • garimaldi Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 21:09
      Zacytowany fragment o DDA, to najważniejsze zdanie tekstu. Artykuł powstał tylko dlatego, że stwarzał okazję do takich zwierzeń.
      Współczujemy i życzymy powodzenia w terapii. I prosze też zwrócić na uwagę na jedną rzecz: konieczność nakarmienia dzieci, a "konieczność" psychoterapii to sprawy których lepiej nie porównywać.
      • wszystko_juz_bylo Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 06.11.11, 23:41
        "Artykuł powstał tylko dlatego, że stwarzał okazję do takich zwierzeń"

        To chyba nie fakt tylko domysl. A swoja droga to nieladnie tak "analizowac" bliznich.

        "I prosze też zwrócić na uwagę na jedną rzecz: konieczność nakarmienia dzieci, a "konieczność" psychoterapii to sprawy których lepiej nie porównywać."

        A dlaczego nie. Te rzeczy SA jak najbardziej porownywalne w kategorii brania odpowiedizalnosci za swoje zycie - bycia odpowiedzialna za wlasne zycie i decyzje zyciowe.

        Aspekt, ktory wydaje sie umykac Pani Szyllo - bo np kiedy ona widziala "koniecznosc" zastanowiania sie jak te swoje dzieci wyzywi, obuje, wychowa nie majac ani stabilnej pracy, ani mieszkania, ani uregulowanej sytuacji finansowej itd zanim je powolala na swiat? Bo wydaje sie ze tej analizy przyczynowo - skutkowej Pani Szyllo nie przeprowadzila (a to jest fakt) i dzis skarzy sie na pracodawce, rzad, spoleczenstwo itd.

    • ogonktorymachapsem Ja też zdziwiona 07.11.11, 11:08
      Dziwię się tej pani, że dopiero po urodzeniu 2 dzieci spostrzegła, że zrobiła sobie te dzieci z totalnie nieodpowiedzialnym facetem. Czy po pierwszym nie mogła się zorientować?
      Inna sprawa, że ja też studiowałam dziennikarstwo i nie miałam najmniejszej szansy na pracę w zawodzie inna niż bezpłatne praktyki, ewentualnie współpracę gdzie dostałam 100zł za współautorstwo dużego tekstu.
      Co gorsze, żeby mieć w miarę przyzwoite dochody po studiach wylądowałam w call center, umowa śmieciowa, przeogromny stres, o rozwoju intelektualnym nie ma co marzyć... Wytrzymałam 4 miesiące, całe szczęście dostałam się do KSAPu, który skończyłam i dopiero teraz mam pracę z której ie chcę jak najszybciej uciec.
      Niestety przekonałam się na własnej skórze, że jedynym pracodawcą dla ludzi młodych, który nie oferuje śmieciowych umów to administracja państwowa. Umowa o pracę, dodatkowo szkolenia. Nie miałam na to szans w sektorze prywatnym, gdzie o stałych comiesięcznych dochodach i umowie o pracę można pomarzyć, że może, kiedyś...
      Ale i dostać się do urzędów nie tak łatwo, albo znajomości, albo KSAP, w którym nie uczą prawie niczego przydatnego, jedynie organizują całkiem przyzwoite staże, ale dyplom ukończenia KSAP jest cenną przepustką. Sama praca, którą obecnie wykonuję nie wymaga raczej studiów podyplomowych, chociaż niektóre zadania są ciekawe, np kampanie społeczne. Sama też wyprosiłam możliwość pracy przy niektórych zadaniach, takich, przy których czegoś się uczę. Jednak bez tego KSAPu nie miałabym szansy w ogóle tej pracy dostać. Cieszę się przede wszystkim z tego, że mam jakąś stabilizację. Oczywiście nie robię tego, co chciałabym najbardziej.
      Kończę kolejną podyplomówkę, tym razem PR na SGH w nadziei, że będę mogła kiedyś tam w przyszłości pracować w biurze prasowym i być bliżej tego, co mnie naprawdę kręci.
      Uważam że nie mam powodu do narzekania, jednak aż boję się pomyśleć o tym, w jakiej ciemnej d... byłabym, gdyby nie KSAP
      Oczywiście musiałam zdać wiele egzaminów i tak zupełnie samo to nie przyszło. Jednak przy niechęci pracodawców prywatnych do zapewniania młodym pracownikom przyzwoitych warunków dziś pewnie siedziałabym w jakimś call center i miała samobójcze myśli. Tak nie powinno być.
      Może powinno powstać jakieś prawo, gwarantujące zatrudnianie na umowę o pracę przynajmniej tych osób, które nie pracują dorywczo, tylko pełne 40 godzin w tygodniu? Czy to aż tak wiele? Czy naprawdę młodym ludziom w d..się poprzewracało, że chcą czuć się bezpiecznie?
    • tornson Nie znoszę takich "wujków/cioć dobra rada". 07.11.11, 11:55
      Jej się udało, to dobrze, ale czemu ona wykorzystuje swój sukces by dopie...ć innym, takiego sortu ludzi nienawidzę najbardziej. To pani Szyłło reprezentuje swoją sytuację życiową większość społeczeństwa. Tej co to się nawet nie przedstawiła poszczęściło się i myśli że wszystkie rozumy pożarła broniąc bandyckiego systemu. Nie dociera do niej że miała szczęście które trafia się jednej osobie na kilka/kilkanaście i jej "dobre rady" w żadnym stopniu nie rozwiążą problemów społecznych.
      • wszystko_juz_bylo Re: Nie znoszę takich "wujków/cioć dobra rada". 07.11.11, 23:25
        "To pani Szyłło reprezentuje swoją sytuację życiową większość społeczeństwa."

        Moze. Ale trzeba tez uwzglednic takie zjawisko - ludzie koncza bezprzyszlosciowe kierunki (nie ma po nich pracy!!! wbic sobie to do glowki, a konstytucja nie gwarantuje nikomu pracy wedle dyplomu uniwersyteckiego!) albo kierunki po ktorych znalezienie pracy (ilu nowych dziennikarzy bedzie mialo wziecie rocznie?) trwa raczej dlugo i w korych dochodzenie do niejako pelnej dojrzalosci zawodowej - wyrabianie sobie nazwiska - trwa lata (!!!) i sie burza i strosza i "roszcza"

        Powyzsze prosimy przeprocesowac!!!

    • aw34 Inni oburzeni, a ja zdziwiona 07.11.11, 12:06
      Wg niektórych nie powinna mieć dzieci znim nie dorobi sie odpowiedniej pensji, nie zrobi kariery, nie będzie mieć mieszkania. Czyli kiedy. 40 lat, 50. No nie 50 to już w naszym kraju śmieć nie człowiek. Wtedy się traci pracę czyli dzieci nie wchodzą w grę. A demografia ma swoje prawa. I jak na starość zgromadzicie te kariery i pieniądze to się nimi chyba będziecie mogli podetrzeć. Bo wszyscy w tym kraju będą starzy i niedołężni.
      Zebrała się tu banda wierzaca bezkrytycznie w siłę rynku i w to, że życie każdego zależy tylko od jego starań. Czy oczekiwania 30 letniej kobiety, że dzięki swojej pracy będzie żyć godnie nie wiszac na rodzicach to coś dziwnego? Czy to, że 30 latka ma dwoje dzieci to taki dziwoląg?
      Niedawno czytałam w gazecie krytyczne głosy o dorosłych dzieciach mieszkających z rodzicami. Ze przecież powinni się usamodzielnic, wynając mieszkanie. Teraz znowu - co to im się zachciewa. Z pocałowaniem ręki powinni przyjąć śmieciową umowę za 1500 i mogą przecież mieszkać z rodzicami.
      A i jeszcze pytanie do tych co się mądrzą na temat - trzeba było uważać z kim się ma dzieci. Bo oczywiście nie istnieją rozwody, faceci, którzy po kilku latach małżeństwa potrzebują nagle nowego modelu i z przykładnych ojców zmieniają sie w egoistyczne ścierwa. Sama znam takich. Jeden pozucił żonę z syne i żeby uniknąć alimentów wszystko co miał (prywatna firma)przepiała na tatusia i resztę rodziny. A przez wiele lat był wzorem męża i ojca. Drugi zostawiła żonę z 4 dzieci dla młodszego modelu. Kobieta tyra na 2 etatach i ledwo wiąże koniec z końcem. Obyście mądrale takiej sytuacji nie przeżyli.
      • sir_fred Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 07.11.11, 20:40
        Dobra, dwa krótkie pytania:
        - kto ma płacić za wygodniejsze życie ludzi, którzy nie radzą sobie na rynku, skoro i z obecną, bardzo skromną pomocą państwo co roku zadłuża się na kilkadziesiąt miliardów pln?
        - w jaki sposób ludzie mają zacząć myśleć, skoro wszystkie ich błędy mają naprawiać inni? Owszem, część ma po prostu pecha, ale ilu ładuje się w problemy przez zwykły brak pomyślunku...
    • aw34 Inni oburzeni, a ja zdziwiona 07.11.11, 12:18
      Znam młodych, którzy po studiach zostali w Warszawie. To była jedyna szansa na pracę. Pobrali się i tułali po wynajetych mieszkaniach. To jest życie cygana. Właściciel potrzebuje mieszkania, albo winduje opłatę i won. Wzięli kredyt bo są szczęśliwcami na etacie. Kupili mieszkanie. Spłata, rachunki i na życie nic nie zostaje. No to nie planują dzieci bo sami moga zjeść byle co ale dziecko? Ile mają czekać bo jak na razie pracują już 7-8 lat i poprawy ich statusu materialnego nie widać.
      A co do czasów komuny. Przeżyłam je, w stanie wojennym miałam małe dzici. I nie były to łatwe czasy. Natomias były bezpieczniejsze. Praca była, nie było kokosów ale co roku wyjazd na wakacje. Ja wyjeżdzałam na obozy, moje dzici na kolonie stać nas było z pracy dwojga ludzi. Teraz żyjemy w ciągłym strachu. Mąż stracił pracę i nikt go nie chce bo za stary. Córki pracują za grosze wg. niektórych powinny się cieszyc i mieszkac do śmierci z rodzicami. No fakt jedna z córek ma stała umowę co jest ewenementem w jej firmie. I też drży kiedy ją zwolnią. Ma faceta, który z kumplami wynajmuje mieszkanie. Czy może planować swoje przyszłe życie? Będzie wiecznym dzieckiem mieszkającym u rodziców i czekającym na śmierć dziadków bo to jedyna szansa na mieszkanie.
    • ekabzik Inni oburzeni, a ja zdziwiona 07.11.11, 12:23
      W nawiązaniu do wypowiedzi Pani Magdaleny Wójcik w Gazecie Wyborcej z dn. 5-6 listopada 2011 roku, która jest polemiką z artykułem Pani Aleksandry Szyłło opublikowanym także w Gazecie Wyborczej ale w wydaniu z dnia 22-23 października 2011 roku, chciałbym podzielić się kilkoma swoimi refleksjami i opiniami.

      Zanim jednak to zrobię, wyjaśniam, że artykuł Pani Alesandry Szyłło znam tylko z jego wydania internetowego (wyborcza.pl/1,75968,10515267,Tak__jestem_oburzona.html), który jest, jak mi się wydaje, "okrojoną wersją oryginalnego artykułu wydrukowanego w Gazecie Wyborczej. Przypuszczenie swoje opieram m.in. na fakcie, że słów Aleksandry Szyłło "Mam 30 lat..." cytowane przez Panią Magdalenę Wójcik na wstępie swojej polemiki nie mogłem znaleźć w wersji internetowej artykułu Pani Szyłło. Sytuacja ta również powtarza się w dalszej części polemiki dotycząc innych cytatów z artykułu Pani Aleksandry Szyłło.

      Tyle tytułem wstępu. Teraz tych kilka moich refleksji i opinii.

      Mam przemożne wrażenie, że Panie, choć mówią o tym samym, czyli, wg mnie, o ładzie społeczno-ekonomiczno-politycznym, to jednak mówią o nim z różnych perspektyw. Pani Szyłło, swoje opinie formuuje z pozycji przedstawiciela-reprezentanta pokolenia, które formalnie spełniło kryteria sukcesu jednak nie może tego sukcesu osiągnąć. Pani Magdaleny Wójcik, ogólnie ujmując, wypowiada się z perspektywy osoby, która pracą, konsekwencją i cierpliwością osiągnęła sukces.

      Pani Aleksandra Szyłło zadaje pytania:
      - czy redystrybucja pieniędzy z budżetu jest właściwa?
      - czy Prezesi nie powinni podzielić się częścią swoich dochodów ze swoimi pracownikami?
      - czy nie jest rolą Państwa aby dopilnować żeby tak się stało?
      Jednocześnie opisuje, oczywiście fragmentarycznie, obecny system społeczno-ekonomiczno-polityczny, który uniemożliwia jej i jej rówieśnikom awans społeczny, pomimo tego że są "wykształceni, z pasją", obyci "w świecie, z pomysłami i co najważniejsze - ciężko" pracują.

      "Zdziwienia" Pani Magdaleny Wójcik są pochwałą ciężkiej pracy, cierpliwości i umiaru. Pani Magalena Wójcik, przekonana własnym przykładem, główny nacisk kładzie na zdobywanie przez jednostkę kompetencji, na jej rozwój, co w efekcie przyniesie w dalszej lub bliższej przyszłości pożądane przez tę jednostkę rezultaty: dobre zarobki, szczęście rodzinne itd., itp . Wg Pani Magdaleny Wójcik wystarczy stosować się do tych kilku zasad, uzbroić się w cierpliwość i czekać. Resztę zrobi czas. Bo czy zrobi to Rząd? Korporacja? Albo Bank?

      Generalnie, zgadzam się z Panią Magdaleną Wójcik - obecnie, są takie czasy, że trzeba liczyć przede wszystkim na samego siebie.

      Ale czy to wystarczy? Czy osoba posiadająca cechy, o których mówi Pani Magdalena Wójcik ma gwarancję sukcesu życiowego? Wg Pani Aleksandry Szyłło, nie a wg Magdaleny Wójcik, tak. I to właśnie różni obie Panie.
      Ja bliższy jestem opinii Pani Aleksandry Szyłło. Opinię tą podzielał nie żyjący już Tony Judt, który w swym ostatnim dziele "Źle ma się kraj" przytacza wyniki badań pary naukowców Richarda Wilkinsona i Kate Pickett, które potwierdzają opinię Pani Aleksandry Szyłło. Jak wykazał w swojej pracy Tony Judt obecny system społeczno-ekonomiczno-polityczny ma wiele wad. Potwierdzają to chociażby ostatnie wydarzenia w Grecji i na rynkach finasowych, świadczy o tym fala kryzysów gospodarczych w ostatnich latach, bezsilność demokracji aby im zapobiec. Bez wątpienia receptą na te "zmory" współczesnego świata nie jest tylko ciężka praca. Konieczna jest przebudowa całego systemu.

      Trzeba propagować cechy, o których mówi Pani Magdalena Wójcik ale trzeba też zmienić system w stronę, którą opisuje Pani Aleksandra Szyłło. Można to ująć inaczej: ciężką pracą, którą zachwala Pani Magdalena Wójcik należy reformować system, który opisuje Pani Aleksandra Szyłło.
      • wszystko_juz_bylo Re: Inni oburzeni, a ja zdziwiona 08.11.11, 03:28
        Ciekawy wpis i generalnie sie zgadzam. Dla mnie sa tu jeszcze conajmniej dwie rzeczy “na rzeczy”

        Niektore zawody sa tzw. zawodami elitarnymi, ktore to charakteryzuja sie tym, ze zapotrzebowanie na nowych adeptow jest z roku na rok znikome (stosunkowo mala pula istniejacych miejsc pracy i mala rotacja wsrod miejsc juz istniejacych), przebicie sie w takim zawodzie wymaga kilku ladnych lat “zawalczenia” o swoje nazwisko, no i na koniec utrzymanie sie w zawodzie tez wymaga wiele wysilku bo konkurencja jest spora. Dziennikarstwo jak najbardziej nalezy do takich zawodow – czyli chyba sie wiedzialo o tym jak sie ten zawod wybieralo i postawa typu “no jak to, przeciez ja tu wlasnie mam dyplom w tym kierunku i co?” jest dziecinna i naiwna.

        Dziennikarstwo jest z natury i z reguly zawodem ktory wymaga duzej dyspozycyjnosci i nie jest to bynajmniej praca od dziewiatej do siedemnastej z przerwa na sniadanie (o czym tez sie chyba wiedzialo wybierajac dzienikarstwo) i roszczenie typu “jestem matka malych dzieci” tu tak jakos nie bardzo sie wpasowywuje bo tu te przyslowiowe albo rybki albo akwarium wychodza. Albo ta Pani pracuje jako dziennikarka akceptujac fakt, iz wybrala rodzaj pracy ktory wymaga dyspozycyjnosci i bycia czesto daleko od dzieci przez dlugie godziny (majac we wlasnym zakresie!) odpowiednie zaplecze do opieki nad dziecmi w czasie gdy musi zajmowac sie praca dziennikarska (jesli chce dziennikarzyc), albo wybiera cos innego. Czyz nie tak? Bo list Pani Szyllo jest troche taki "moja sytuacja zyciwa nie wpisuje sie w realia bycia poczatkujaca dziennikarka, a ja przeciez mam dyplom, dodatkowe fakultety i znam jezyki, no i jak to jest mozliwe?" Ano tak to.
    • robert.malolepszy Inni oburzeni, a ja zdziwiona 08.11.11, 10:42

      Dziennikarz-gej głosuje na Palikota, bo jak będą związki partnerskie, to może z „drugą połową” dostaną kredyt na mieszkanie. Swoją pojedynczą pensją najwyżej rozśmieszy urzędnika w banku („Palikota chcę, ale w opozycji”, 20.10.11, portal Wyborcza.pl). Dziennikarka dziwi się innej dziennikarce, gdy ta biadoli, że pracuje za 2 tysiące złotych miesięcznie w medialnej korporacji w Warszawie („Inni oburzeni, a ja zdziwiona”, 6.11.11, portal Wyborcza.pl). I to jest temat. To jest naprawdę dobry temat. Nie, że dziennikarz jest gejem. Nawet, gdyby nie był, to i tak w zalegalizowanym urzędowo związku z koleżanką po fachu, po zsumowaniu dochodów, nie dostaliby kredytu nawet na psią budę. Zawód dziennikarza schodzi na dziady - to jest temat. Schodzi nie od teraz zresztą. Środowisko to widzi i wie, ale z jakichś tajemniczych powodów solidarnie milczy. Nawet trudno to uznać za solidarność zawodową. Wprost przeciwnie.
      Aczkolwiek na owe dwa przypadki powyżej można też spojrzeć całkiem inaczej – cud Boski, że w ogóle coś jeszcze zarabiają w tym fachu. To są jeszcze w polskich redakcjach jacyś ludzie poza stażystami, praktykantami i wolontariuszami? Są jeszcze media, które zamawiają teksty, zdjęcia, materiały dźwiękowe albo filmowe i płacą za to? Przecież tylu chce „zaistnieć na łamach” - chętnie zrobią materiał za darmo, żeby tylko zobaczyć w podpisie swoje nazwisko. Zawsze też można zaapelować: Masz fajne zdjątka, wypatrzyłeś coś ciekawego, natknąłeś się na coś niezwykłego – przyślij to do nas. Szybciutko opublikujemy, podpiszemy twoim nazwiskiem – jak najbardziej. Roześlesz link do znajomych (którzy przy okazji nabiją nam ilość wejść na stronę), to zzielenieją z zazdrości. Zapłacimy? No, niestety nie.
      Jakkolwiek to przykre i zakrawające na ironię losu, ale zawód dziennikarza zaczął ulegać degradacji niedługo po upadku komunizmu. Niektórzy pamiętają jeszcze takie powiedzonko: „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Dziś jest ono zupełnie nieaktualne - żeby zostać oficerem, czy to w wojsku czy innej służbie mundurowej trzeba ukończyć studia, znać języki, stale szkolić się i dokształcać. Można ukuć natomiast inne powiedzonko: „Nie matura lecz chęć szczera, zrobi z ciebie... reportera”. Kiedyś zaś było dokładnie na odwrót. Lepsze jutro zawodu dziennikarza było wczoraj. Od początku lat 90-tych po równi pochyłej zaczął się staczać status materialny tego zawodu (moralny też). Wynagrodzenie miały się odwrotnie proporcjonalnie do ilości powstających mediów. Aż nieomal standardem stał się... brak wynagrodzenia. Przesadzam? No może trochę. Sam pracuję dla jednej z dużych medialnych korporacji w Polsce, która jeszcze ciągle płaci i to nie najgorzej. Ale i sam miałem do czynienia z niezliczoną ilością pism, które miały misję, szczytne cele, ambitne projekty – nie miały tylko na honoraria. Od 6 lat mieszkam w Londynie, gdzie ukazuje się 10 tytułów polskich czasopism, od dziennika przez tygodniki, dwutygodniki, do miesięcznika. Portali i portalików nie idzie zliczyć. Wiele z nich stale czeka na... praktykantów, wolontariuszy i stażystów. Zresztą „Polska Norma” na media obowiązuje chyba na całym świecie. Znam kilka uciesznych przykładów z USA i Kanady.
      Prędzej czy później środowisko dziennikarskie będzie się musiało z tym wszystkim zmierzyć. Zresztą jest to problem wielowymiarowy, nie chodzi tylko o pieniądze. Choć o pieniądze też i to trzeba jasno powiedzieć, bo wystarczy już opowiadania dyrdymałów o misji i służbie społeczeństwu. Jeśli dziennikarka w Warszawie zarabia miesięcznie 2 tysiące złotych, to sorry, ale to chyba są żarty. Na nasze, czyli funty, to niewiele ponad 400 funtów. Tyle zarabiałem 6 lat temu, gdy zaczynałem tu karierę sprzątając w supermarkecie – przez 3 godziny dziennie. Być może redakcja owej dziennikarki nie płaci więcej, bo nie jest w stanie, ale w takim przypadku chyba lepiej zamknąć dziadowski biznes. A jeszcze lepiej, choć znacznie trudniej, pomyśleć jak sprawić, żeby można było płacić więcej. Tyle tylko, że cały wysiłek udzie zdaje się dokładnie w drugą stronę – jak tu płacić mniej. Albo wcale. A to Polska właśnie.
      Poważna debata o przyczynach takiej sytuacji musiałaby wyjść poza nasz zawodowy grajdołek. W końcu media, to rodzaj biznesu, a ten nierzadko funkcjonuje w Polsce w oparciu o coś co można by nazwać dziadowskim cwaniactwem; zatrudnimy jak najmniej ludzi, jak najmniejszym kosztem, objuczymy ich robotą ile się tylko da, a jeśli firma nie będzie funkcjonowała jak trzeba (a pewnie nie będzie), to zaczniemy lamentować, że wszyscy się uwzięli, że ciągle dokładamy, że to przez położenie geopolityczne, rozbiory, Jałtę, plamy na słońcu i czarnego kota, który przebiegł nam drogę. A już że przez Żydów, masonów i Tuska, to oczywiste. No właśnie tacy jesteśmy jako Polacy, ale niech to ktoś ino głośno powie.
      Co gorsza, to dziadowskie cwaniactwo traktujemy jako coś najzupełniej normalnego. Pewnie właśnie z tej racji polskie media nie widzą tematu w tym, że dziadostwo... panuje w samych mediach.
      Robert Małolepszy, Londyn
    • robert.malolepszy Dziennikrskie dziadowanie 08.11.11, 10:44
      Dziennikarz-gej głosuje na Palikota, bo jak będą związki partnerskie, to może z „drugą połową” dostaną kredyt na mieszkanie. Swoją pojedynczą pensją najwyżej rozśmieszy urzędnika w banku („Palikota chcę, ale w opozycji”, 20.10.11, portal Wyborcza.pl). Dziennikarka dziwi się innej dziennikarce, gdy ta biadoli, że pracuje za 2 tysiące złotych miesięcznie w medialnej korporacji w Warszawie („Inni oburzeni, a ja zdziwiona”, 6.11.11, portal Wyborcza.pl). I to jest temat. To jest naprawdę dobry temat. Nie, że dziennikarz jest gejem. Nawet, gdyby nie był, to i tak w zalegalizowanym urzędowo związku z koleżanką po fachu, po zsumowaniu dochodów, nie dostaliby kredytu nawet na psią budę. Zawód dziennikarza schodzi na dziady - to jest temat. Schodzi nie od teraz zresztą. Środowisko to widzi i wie, ale z jakichś tajemniczych powodów solidarnie milczy. Nawet trudno to uznać za solidarność zawodową. Wprost przeciwnie.
      Aczkolwiek na owe dwa przypadki powyżej można też spojrzeć całkiem inaczej – cud Boski, że w ogóle coś jeszcze zarabiają w tym fachu. To są jeszcze w polskich redakcjach jacyś ludzie poza stażystami, praktykantami i wolontariuszami? Są jeszcze media, które zamawiają teksty, zdjęcia, materiały dźwiękowe albo filmowe i płacą za to? Przecież tylu chce „zaistnieć na łamach” - chętnie zrobią materiał za darmo, żeby tylko zobaczyć w podpisie swoje nazwisko. Zawsze też można zaapelować: Masz fajne zdjątka, wypatrzyłeś coś ciekawego, natknąłeś się na coś niezwykłego – przyślij to do nas. Szybciutko opublikujemy, podpiszemy twoim nazwiskiem – jak najbardziej. Roześlesz link do znajomych (którzy przy okazji nabiją nam ilość wejść na stronę), to zzielenieją z zazdrości. Zapłacimy? No, niestety nie.
      Jakkolwiek to przykre i zakrawające na ironię losu, ale zawód dziennikarza zaczął ulegać degradacji niedługo po upadku komunizmu. Niektórzy pamiętają jeszcze takie powiedzonko: „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”. Dziś jest ono zupełnie nieaktualne - żeby zostać oficerem, czy to w wojsku czy innej służbie mundurowej trzeba ukończyć studia, znać języki, stale szkolić się i dokształcać. Można ukuć natomiast inne powiedzonko: „Nie matura lecz chęć szczera, zrobi z ciebie... reportera”. Kiedyś zaś było dokładnie na odwrót. Lepsze jutro zawodu dziennikarza było wczoraj. Od początku lat 90-tych po równi pochyłej zaczął się staczać status materialny tego zawodu (moralny też). Wynagrodzenie miały się odwrotnie proporcjonalnie do ilości powstających mediów. Aż nieomal standardem stał się... brak wynagrodzenia. Przesadzam? No może trochę. Sam pracuję dla jednej z dużych medialnych korporacji w Polsce, która jeszcze ciągle płaci i to nie najgorzej. Ale i sam miałem do czynienia z niezliczoną ilością pism, które miały misję, szczytne cele, ambitne projekty – nie miały tylko na honoraria. Od 6 lat mieszkam w Londynie, gdzie ukazuje się 10 tytułów polskich czasopism, od dziennika przez tygodniki, dwutygodniki, do miesięcznika. Portali i portalików nie idzie zliczyć. Wiele z nich stale czeka na... praktykantów, wolontariuszy i stażystów. Zresztą „Polska Norma” na media obowiązuje chyba na całym świecie. Znam kilka uciesznych przykładów z USA i Kanady.
      Prędzej czy później środowisko dziennikarskie będzie się musiało z tym wszystkim zmierzyć. Zresztą jest to problem wielowymiarowy, nie chodzi tylko o pieniądze. Choć o pieniądze też i to trzeba jasno powiedzieć, bo wystarczy już opowiadania dyrdymałów o misji i służbie społeczeństwu. Jeśli dziennikarka w Warszawie zarabia miesięcznie 2 tysiące złotych, to sorry, ale to chyba są żarty. Na nasze, czyli funty, to niewiele ponad 400 funtów. Tyle zarabiałem 6 lat temu, gdy zaczynałem tu karierę sprzątając w supermarkecie – przez 3 godziny dziennie. Być może redakcja owej dziennikarki nie płaci więcej, bo nie jest w stanie, ale w takim przypadku chyba lepiej zamknąć dziadowski biznes. A jeszcze lepiej, choć znacznie trudniej, pomyśleć jak sprawić, żeby można było płacić więcej. Tyle tylko, że cały wysiłek udzie zdaje się dokładnie w drugą stronę – jak tu płacić mniej. Albo wcale. A to Polska właśnie.
      Poważna debata o przyczynach takiej sytuacji musiałaby wyjść poza nasz zawodowy grajdołek. W końcu media, to rodzaj biznesu, a ten nierzadko funkcjonuje w Polsce w oparciu o coś co można by nazwać dziadowskim cwaniactwem; zatrudnimy jak najmniej ludzi, jak najmniejszym kosztem, objuczymy ich robotą ile się tylko da, a jeśli firma nie będzie funkcjonowała jak trzeba (a pewnie nie będzie), to zaczniemy lamentować, że wszyscy się uwzięli, że ciągle dokładamy, że to przez położenie geopolityczne, rozbiory, Jałtę, plamy na słońcu i czarnego kota, który przebiegł nam drogę. A już że przez Żydów, masonów i Tuska, to oczywiste. No właśnie tacy jesteśmy jako Polacy, ale niech to ktoś ino głośno powie.
      Co gorsza, to dziadowskie cwaniactwo traktujemy jako coś najzupełniej normalnego. Pewnie właśnie z tej racji polskie media nie widzą tematu w tym, że dziadostwo... panuje w samych mediach.
      Robert Małolepszy, Londyn
      • ogonktorymachapsem Re: Dziennikrskie dziadowanie 08.11.11, 12:47
        Panie Robercie, trafił Pan w samo sedno.
        Dziennikarstwo przestało być zawodem jak każdy inny, stało się "hobby", które można uprawiać, kiedy się ma inne źródło utrzymania do 30 a może i 40 roku życia.
        Nawet osoby, które zarabiają te 2 tys w tym zawodzie rzadko kiedy mają umowę o pracę. Już chyba prościej o lepsze i stabilniejsze warunki płacowe w Biedronce.
        Jednak nie odpowiedział Pan na pytanie "dlaczego" tak się dzieje. Pewnie trudno taką odpowiedź znaleźć.
        Może dlatego, że tak trudno w tym zawodzie określić kryteria profesjonalizmu. Trudno też ocenić, kto ma "talent". W innych zawodach prościej. Osoba która ukończyła studia prawnicze i zrobiła aplikację jest np radcą prawnym. Profesjonalistą. Przychodzi do pracodawcy, przedstawia swoje wymierne kwalifikacje, a ten je wycenia - nie wiem na ile, ale zapewne wyżej niż te słynne już 2 tysiące.
        A w przypadku dziennikarza - kto jest profesjonalistą? Ktoś, kto ukończył studia dziennikarskie? Według niektórych - najgorsi dziennikarze są po dziennikarskich studiach, które "są stratą czasu i nic nie dają". Są tacy, którzy powiedzą, że ukończone studia na kierunku dziennikarstwo nie równa się dziennikarz, inaczej niż ukończone studia prawnicze=prawnik...
        Wreszcie jakimi kryteriami mierzyć "talent", czy też tak zwane "lekkie pióro" - może w gramach? Jest lepsza jednostka pozwalająca zmierzyć "lekkość pióra"?
        Ponieważ nie ma jasnych kryteriów (czy wreszcie jest sens je tworzyć?) - nie będzie można wycenić wartości kwalifikacji..
        A może należałoby wynagradzać jak przedstawiciela handlowego, napisany artykuł na 1000 słów = stała cena, tzn płaca dla dziennikarza. Ale jak odzwierciedlić jakość? A może liczyć tak - 1000 słów tekstu informacyjnego = 200zł a 1000 słów publicystyki to 250 ? A może odwrotnie? Na jakiej podstawie to ocenić, czy raczej wycenić? Jak wycenić "wartość" tekstu?
        A może płacić dziennikarzom jakiś procent od sprzedaży gazety?Ale którym jaki? Jak rozrożnić większego profesjonaliste od mniejszego?
        ...to może już lepiej wcale nie płacić ...



        • robert.malolepszy Re: Dziennikrskie dziadowanie 09.11.11, 19:58
          Witam
          Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi w moim wykonaniu, bo nigdy nie byłem fanem poprzedniego ustroju, ale naprawdę kiedyś nie bylo problemów, ani z kryteriami profesjonalizmu w dziennikarstwie, ani z wyceną materiałów. I nie tylko "za komuny" (zresztą wtedy nie pracowałem zawodowo w mediach), ale po '89 roku jeszcze też. To zaczęło "siadać" powoli - że jest źle każdy ślepy mógł zobaczyć jakieś 10 lat temu. I tak to leci w dół... Powodów jest całe mnóstwo - dobry temat na pracę doktorską. Jednym z nich jest spadek profesjonalizmu zatrudnionych w mediach ludzi. Zresztą nieprzypadkowy. Tak samo jak nieprzypadkowy jest coraz bardziej zauważalny brak szacunku do odbiorcy - widza, czytelnika, słuchacza.
          Kiedyś dziennikarzy uczono, że trzeba czytelnikowi dostarczać rzetalną, obiektywną informację, dbać o formę przekazu, język, dobór ilustracji i takie tam dziwne rzeczy. Dziś media wychodzą z założenia, że ludzie nie są tak głupi na jakich wyglądają, ale są... znacznie głupsi. Dlatego wszystko kupią - byle na chama, byle głośno, byle głupio.
          Naprawdę, można zrobić (i nawet trzeba) gruntowną analizę stanu polskich mediów, ale jak widać nie ma wielu zainteresowanych.
          Pozdrawiam
          RM
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka