Artysta pyta, jak żyć

24.12.11, 14:51
O ile mnie pamięć nie myli,większość obecnie cenionych i uznawanych artystów żyła i umierała w nędzy.Taki los.Jedynie malarze mogą liczyć na ZUS,NFOZ ale pokojowi.
    • sphinxpinastri 396 24.12.11, 15:01
      Idźcie, artyści, do Wajdy, niech wam poradzi. On załatwił dla filmowców specjalny fundusz z forsy podatników, może i wam się uda.
      • na100procent musicie wejść do polityki 24.12.11, 15:21
        zorganizujcie się, dajcie d..upy, wejdźcie jak wajda do śmierdzacego koryta, to będziecie mieli
        • ubiquitousghost88 Tylko tak, jak nasz uzdolniony Oskarowiec Wajda! 24.12.11, 16:49
          na100procent napisała:

          > zorganizujcie się, dajcie d..upy, wejdźcie jak wajda do śmierdzacego koryta, to
          > będziecie mieli
          • refleksyjny Re: Tylko tak, jak nasz uzdolniony Oskarowiec Waj 25.12.11, 07:23
            Jeżeli istnieje KRUS, tym bardziej powinien istnie fundusz dla Artystów
            • kaziuniek-is-one Re: Tylko tak, jak nasz uzdolniony Oskarowiec Waj 26.12.11, 18:25
              To tym bardziej czas zlikwidować KRUS
            • zdanka1 Kontakt z metafizyką rózne ma oblicza :) 19.01.12, 11:40
              Z mojego punktu widzenia, artysta jest dla społeczeństwa kimś o wiele ważniejszym niż ksiądz katolicki. To artysta opowiada o lękach, fobiach, przemianach społecznych, stwarza nowe nurty estetyczne. Dokopuje się do środków wyrazu, które są indywidulane, ale oddziałują na zbiorowość. Dotyka tego, co intymne, wywleka na wierzch nieuświadomione, wstydliwe, obrzydliwe, albo potępiane społecznie. Nie chcę tutaj wywlekać całego paradygmatu modernistycznego, ale to właśnie robi artysta w sztuce, choć bez w innym czasie, kontekście i bez pozycji tego, który widzi więcej :)

              Np. Van Gogh chciał być pastorem. Zdawał na studia teologiczne,nie dostał sie, podjął pracę misjonarza w Belgii. Żeby żyć tak , jak, ci którzy słuchali jego kazań - zamieszkała w baraku przy piekarni, śpiąc na słomie. Władze kościelne wyrzuciły go z tej posady za takie własnie zachowania - poniżanie godności kapłanskiej....

              I tak się zastanawiam, co dziś zostałoby po nim , gdyby upierał się przy powołaniu? Jak dożyłby w ogóle 37 lat, gdyby nie jego brat , Theo, który w zasadzie utrzymywał Vincenta, albo inaczej - pomagał mu przezyć z dnia na dzień?

              A konkluzja?

              Tak sobie myślę, ze jest jednak coś nie tak w tym, ze księża katoliccki maja swoje emerytury kościelne i ubezpieczani są na koszt podatników, jeśli ARTYŚCI nie maja żadnego funduszu i żadnej możliwości wyegzekwowania sposobu godnego życia, a dają społeczeństwu więcej niż cała Akademia Teologiczna razem wzięta... To nienormalne, aby proponować artyście założenie własnej działalności gospodarczej i odprowadzenie składek, tak samo jak pani Joli sprzedającej podkoszulki w budce...To się wszystko nie trzyma kupy - robimy jako podatnicy krzywdę ludziom, których powinniśmy wspierać, a wspieramy tych, którzy daja niewiele, a wciąż zadają więcej.

              Dziękuję.
    • lavinka Artysta pyta, jak żyć 24.12.11, 15:44
      Troszku lament. Istnieje w Polsze coś takiego jak dobrowolne ubezpieczenie społeczne (umowa z NFZ z której korzystam od lat). Płaci się składkę od średniej krajowej, wychodzi taniej niż działalność gospodarcza. Emeryturę można odkładać na trzecim filarze (istnieje możliwość nieregularnych wpłat). Chyba, że się nic nie zarabia, ale oznacza to, że się jest kiepskim artystą. A że w Polsze jest kupa marnych artystów to już temat na inny artykuł.
      • babaqba Re: Artysta pyta, jak żyć 28.12.11, 09:33
        lavinka napisała:
        > > Troszku lament. Istnieje w Polsze coś takiego jak dobrowolne ubezpieczenie społ (...)

        Cóż, nie zrozumiałaś artykułu.

        > Chyba, że się nic
        > nie zarabia, ale oznacza to, że się jest kiepskim artystą. A że w Polsze jest k
        > upa marnych artystów to już temat na inny artykuł.

        Właśnie o to idzie, że nasz kraj cofnął się cywilizacyjnie i społecznie w rozwoju. Nikt, pochłonięty gonitwą za codziennym kieliszkiem, nie interesuje się sztuką. Jak upadł mecenat państwowy - upadla też sztuka. Zdanie, że jak ktoś nie zarabia to jest marnym artystą, świadczy tylko o tym, że Polacy nic z tej sztuki nie rozumieją, nie potrzebują, a wielką artystką jest Doda. Tępo tandetne lavinko. Właśnie dlatego w naszym kraju jest tak źle, bo tak liczne są lavinki, którym do szczęścia potrzeba tylko Dody i piwa.

        I znów przyjdzie się oszukiwać, że choć Polska nie liczy się w sztuce, nauce i sporcie, to jednak jesteśmy najlepsi ...duchowo. Mamy najwięcej kościołów i księży "na głowę ludności" i w czymś tam przodujemy.
      • zdanka1 Co do ubezpieczenia zdrowotnego 19.01.12, 12:06
        >Płaci się składkę od średniej krajowej, wychodzi taniej niż działalność gospodarcza

        Lavinko, to dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne to 323 zł na 3 miesiące wpłacone w jednej racie, przy czym to ubezpieczenie MUSI mieć ciągłość - tj nie może być przerwane na dłużej niż 3 m-ce, bo wtedy błyskawicznie pojawia się kara za wznowienie - a wynosi ona...odpowiednio za przerwę
        w okresie od 3 miesięcy do roku od wniesienia opłaty dodatkowej w wysokości 718, 68 zł
        # w okresie powyżej 1 roku do 2 lat w wysokości 1 796, 71 zł
        # w okresie powyżej 2 lat do 5 lat w wysokości 3 593, 42 zł

        Ja jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację, w której człowieka nie stać na ciągłość takiego ubezpieczania i i ponowne podjecie ubezpieczenia kosztuje już po 3 m-cach ponad 1 tys zł. A to już nie jest mało... Nie wiem, dlaczego te sumy wstepne są tak horrendalne - gośc, który nie miał ubezpieczenia przez dwa lata w zasadzie nie ma mozliwości zaczać sie dobrowolnie ubezpieczać, skoro musi zapłaci 3, 6 tys !
    • vito3 Artysta pyta, jak żyć 24.12.11, 16:38
      troche tu kitu niby chcemy utrzymac 50 procent a przy plakacie koszt wyniosl 97 wiec moze lepiej tak jak wszyscy solidarnie odpisac rzeczywisty koszt bo i tak na tym rozwiazaniu zarabiaja tylko ci ktorzy maja male koszty jezeli nie wiadomo o co chodzi chodzi o szmal kazdy chcialby zyc kosztem innych tylko ci inni tez robia bokami i zapierniczaja czesto po 12 godzin
    • rasklaat Artysta pyta, jak żyć 24.12.11, 19:27
      Najwazniejsza galezia sztuki jest obecnie REKLAMA. Tam pracuja najwyzej cenieni artysci. Jesli chcecie miec z czego zyc to uprawiajcie prawdziwa sztuke a jakies dziwne niszowe kierunki typu grafika rzezba czy malarstwo zostawcie ludziom ktorzy juz maja pieniadze i ich stac na takie dziwaczne hobby.
      • pangea_ultima Re: Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 09:48
        REKLAMA w zdecydowanej wiekszosci, ale to zdecydowanej wiekszosci, bo przynajmniej 99%, to smieci dla malo rozgarnietych, a nie SZTUKA. Chyba ze masz na mysli sztuke MIESA.
    • douglasmclloyd Proponuję się przekwalifikować 24.12.11, 19:31
      Urzędy pracy oferują kursy na fyzerów dla psów.
      • jamci44 Re: Proponuję się przekwalifikować 25.12.11, 12:29
        he, he, zawsze znajdzie się gość namawiający do przekwalifikowania się albo, lepiej, wyjazdu z Polski, wszystkich, którzy robią coś, co mu się nie mieści w mózgownicy. A fryzjer dla psów mu się mieści.
        • kaziuniek-is-one Re: Proponuję się przekwalifikować 26.12.11, 18:32
          jeszcze można ... nie pracować, nie zarabiać i nie jeść.
        • kuciapka1938 jamci44 możesz ich sponsorować ja nie mam zamiaru 27.12.11, 07:26
          Mam dwóch synów obaj artyści Jeden rysował, malował drugi rzeźbił w kamieniu. Jeden zapycha na budowie drugi na zmywaku w Irlandi bo ja ich przez lata utrzymywałam ale postanowiłam przestać na nich robić Jak jeden tak i drugi ma do dzisiaj pretensje że nie jest sponsorowany Jednakże sytuacja w pewnym momencie była taka że ani mnie już nie było na nic stać ani nie mogłqam sprostać zaspakajaniu ich burczących młodych żołądków Ani jeden ani drugi nie skamlał o nic od obcych w domyśle podatników Jednak po czasie choć bardzo długim zrozumieli że mnie krwi nie utoczą a jedyne dwa organy parzyste są stare i do sprzedania do przeszczepu się nie nadają i artyści po wielkich przebojach ale odeszli i żyją ale zmienili profesje
    • lmblmb pełne uczestnictwo w systemie ubezpieczeń społeczn 24.12.11, 20:16
      Nie musi to być "fryzjer dla psów", ale cokolwiek innego, co nie jest dla normalnych ludzi hobbym. Artyści proszą o "pełne uczestnictwo w systemie ubezpieczeń społecznych i emerytalnych", a przecież takie uczestnictwo jest możliwe, na zasadzie dobrowolności: wystarczy wstąpić do ZUSu u płacić składki.

      Chyba, że artyści mają na myśli to samo, co 120 lat temu mieli na myśli robotnicy demonstrujący 1 maja: "chcemy dostępu" w zasadzie znaczy "chcemy darmowych emerytur"
    • tyberium11 Artysta pyta, jak żyć 24.12.11, 20:37
      no właśnie, jak żyć i przeżyć w Polsce jako artysta. W tym roku sprzedałem jedną pracę. Makabra.
    • idonea Soczyste granty z Arts Council w UK 24.12.11, 21:18
      rozwiązują tam ten problem. Utrzymują rzesze dramaturgów, malarzy etc. Poza tym zasiłki dla bezrobotnych pozwalają przetrwać na minimum socjalnym nie tylko artystom. Harry Potter został napisany przez samotną matkę, która wystąpiła o grant na napisanie powieści.
      Póki państwo polskie nie dostrzeże, że kultura buduje dobrobyt obywateli i prestiż kraju i nie zainwestuje w ludzi, zamiast instytucje, będzie to nadal kraj barbarzyński.
      • 4o Re: Soczyste granty z Arts Council w UK 24.12.11, 21:59
        Polacy gardzą swoim artystami, intelektualistami począwszy od inteligencji.
        W tym kraju panuje kult chłoporobotnika. Rozbiory i lata niewoli wypaczyły ten naród.
        Muszą upłynąć pokolenia żyjące w niepodległej Polsce, aby wyjść z kompleksów,
        które obecnie dziedziczy się z mlekiem matki.
        • sphinxpinastri Re: Soczyste granty z Arts Council w UK 24.12.11, 23:27
          Artyści polscy gardzą Polakami, mają ich za zjadaczy chleba, a siebie za bogów, którym się należy rząd dusz. Upłyną wieki, ale nie pozbędą się bufonady dziedziczonej z fantazji.
          • 0721x Re: Soczyste granty z Arts Council w UK 25.12.11, 11:46
            spin żałosny zakompleksiony buraku nie racz nas swym myślowym? chłamem
        • edwood1 Re: Soczyste granty z Arts Council w UK 24.12.11, 23:27

          nieusuwalni dyrektorzy instytucji artystycznych mają się świetnie. w mniejszych miastach to królewicze - zwykle bez pojęcia o materii którą się zajmują.

          podobnie różne biskupskie, mitoraje i inni szrotowi spawacze.

          doskonale mają się również utytułowani pracownicy uczelni artystycznych - często skretyniali tandeciaże najgorszego sortu.

          nie narzekają też urzędnicy zajmujący się kulturą - stada dyrektorów i kierowników z partyjnego nadania.

          również pracownicy muzeów - jak pokazał przykład MNW, jak chcą to nawet dyrektora wykurzą, kiedy zabroni im robić fuchy w pracy.

          tak więc tej kasy jest całkiem sporo - niestety nie starcza dla samych artystów - im wszyscy wyzęj wymienieni pokazują na rynek, jakby sami mieli o nim pojęcie.
        • indywidualismus Re: Soczyste granty z Arts Council w UK 25.12.11, 10:59
          Problem w tym, że jakieś 90 % "artystów" w Polsce to zwykli KICZmeni (KICZwoman). Walną parę bazgrołów, pokażą gołą dupę, zrobią, tfu, performance i uważają to za sztukę. A to zwykłe gó... jest. Naciągacze albo chora osobowość.
          • babaqba Re: Soczyste granty z Arts Council w UK 28.12.11, 09:36
            Tego nie wiesz, nie masz kontaktu ze sztuką. Masz kontakt tylko z wytworami swojego umysłu "jak mały kazio widzi sztukę". Zresztą sposób w jaki prasa brukowa informuje o sztuce, może w głowach ludzi nienawykłych do myślenia taki obraz wytworzyć.
            • l666 Re: Soczyste granty z Arts Council w UK 28.12.11, 12:15
              Sztuki nie sa sie zmierzyc. Dlatego moje zdanie laika jak i twoje pseudo-eksperta licza sie samo. Pogodz sie z tym raz na zawsze. Chcesz rzeczy mierzalnych? Zajmij sie nauka. Tam nie ma lewackiego pierdzielenia "nalezy mi sie, bo nie potrafie nic innego". Tylko ludzie uzywaja do pracy swoj ZDROWY mozg.
        • kuciapka1938 40 mylisz się w tym kraju panuje kult pieniądza 27.12.11, 07:57
          Twierdzisz że muszą upłynąć pokolenia aby chłoporobotnik znów zaakceptował cały dopust Boży fundowany za pośrednictwem artystów intelektualistów i tym podobnych
          Ty głupa rżniesz czy taki głupi jesteś Żaden inteligent a rzadko artysta miał pełną kiesę i pełny brzuch Tylko nieliczni Panowie i wielcy Przemysłowcy oraz tacy co lichwę uprawiali byli syci oni i ich potomkowie i mieszkali w pałacach Nawet w tak wolnym z najwolniejszych krajów i tak zasobnym z najbardziej zasobnych czyli w USA są ludzie tak bogaci że tego nigdy nie ogarniesz i tak biedni że też tego nie ogarniesz Tak piszę że ma to miejsce obecnie Skąd to wiem bo mam tam najbliższych krewnych więc informacje mam z pierwszej ręki
      • kuciapka1938 idonea puściłeś bąka i jeszcze cię podziwiać 27.12.11, 07:42
        Poczytaj definicję "barbarzyństwo" a potem wklej go ale w tekst który będzie współgrać z tym określeniem Jeśli mnie nie stać na bilet do kina to sobie ściągam legalnie za parę groszy film z netu i oglądam Jeśli mnie nie stać na bilet do operetki to załączam obrady komisji Macierewicza Jeśli taki Pietrzak nie potrafi zebrać cyklicznie tyle ludzi aby mógł z pociskania pierdół tym zebranym pociskać to niech idzie do pracy w oczyszczaniu miasta albo jako robotnik na budowie Zapotrzebowanie jest Jeśli mnie nie stać na tzw kulturę wyższą bo nie mam na to pieniędzy to mnie nie stać bo muszę coś jeść a nawet pić a za wodę obecnie też trzeba zapłacić Umówmy sie że tzw kultura wyższa nie była nigdy dla plebsu tylko komuna twierdziła że się wszystko wszystkim należy to mądrale mówili tak my wam taki ustrój zafundujemy że cho cho ale nie dopowiedzieli że nie dla wszystkich będzie choć byli desperaci którzy już wtedy mówili nie dla psa kiełbasa ale głupi plebs ch ciał aby niektórym było lepiej bo a nuż się do tej eyty załapie
      • zdanka1 Re: Soczyste granty z Arts Council w UK 19.01.12, 12:19
        .>Harry Potter został napisany przez samotną matkę, która wystąpiła o grant na napisanie >powieści.

        Harry Potter został napisany w UK, nie w Polsce. W Polsce Rowling nie udaloby sie uzyskać 1/3 tego, co uzyskała w UK. Kto z bogoojczyźnianej, przaśnej kinematografii chciałby coś takiego ekranizować w Polsce ( a to niebagatelny zysk dla Rowling)?

        To s dwa światy nie do porównania, co przeżyłam na własnej skórze.
    • tomaszkalota Tylko stypendia, granty, zamówienia 24.12.11, 23:46
      Gdyby to naprawdę byli artyści, przyzwoity obraz można byłoby u nich kupić za pół średniej pensji. A co można? Tylko "instalacje", konceptualne dziwactwa, jakieś bzdety... Jest warstwa cwaniaków od załapywania się na państwowe, potem jedna wielka czarna dziura, a na końcu żenujący pacykarze sprzedający żenujące obrazki turystom na ulicach.
      • cuki_cuki Re: Tylko stypendia, granty, zamówienia 25.12.11, 23:14
        Super, ale załóżmy, że malarz (bo skoro artystami nazywasz tylko malujących obrazy, to chyba malarze) zarabia pół średniej pensji za obraz. Jeśli jest w miarę produktywny i wzięty, to wystawia co pół roku i sprzedaje np. 12 obrazów na jednej wystawie.
        12 obrazów x pół średniej pensji (na III kwartał 2011 to ok 3400 zł brutto podzielić na pół) = 12 x 1700 zł butto = 20400 zł brutto. Nie wiem jaka jest stawka VAT na takie "produkty", ale załóżmy, że niskie 8% oraz że z galerii malarz dostaje 50% (to jest stały procent dla galerii w Polsce) bez odliczania VATu. To jest 10 200 brutto na pół roku. Licząc najtańszą opcję dobrowolnego zgłoszenia do ZUS to ok 350 zł miesięcznie. 6 x 350 zł= 2 100 na pół roku. 10 200 - 2 100= 8 100.
        Z tego podatek dochodowy na 50% kosztów uzyskania przychodów to niecałe 800 zł. 8 100 - 800 zł = 7 200 zł netto. 7200 zł netto/6 miesięcy = 1 200 zł. Jest to kwota nieco powyżej kwoty minimalnej netto w roku 2011, ale nie liczyliśmy jeszcze kosztów farb, blejtramów, pracowni. Nie jestem artystą, ale moim zdaniem jest to min. 300 zł miesięcznie. Wychodzi na rękę max. 900 zł miesięcznie przy dość optymistycznych założeniach. Jeśli ktoś ma swoje mieszkanie i nie ma dzieci, to może jest jakoś w stanie z tego wyżyć. W innym przypadku - nie za bardzo.
        • kaziuniek-is-one Re: Tylko stypendia, granty, zamówienia 26.12.11, 18:38
          może dorobić malująć mieszkania ... przynajmniej zrobi coś pozytecznego :-)
        • mirafas Re: Tylko stypendia, granty, zamówienia 28.12.11, 09:45
          Brawo, całkiem poprawne wyliczenia :) Ludziom się wydaje że namalować obrazek to pół godziny góra, sama przyjemność, czyste hobby, fanaberia, ale to także źródło utrzymania. Uważam, ze artysta więcej przynosi społeczeństwu "pożytku" niż jakiś marketingowiec, bankowiec czy inny makler, którzy nie tworzą wartości dodanej i tylko stymulują inflację. Artyści, podobnie jak inne wolne zawody, raczej nie zarabiają kokosów, nie biorą kredytów i nie mają dzieci bo ich zwyczajnie na to nie stać. Jeżeli rząd chce wykluczyć tę grupę z normalnego życia i zostawić ich samym sobie i "niech se radzą" to niech się potem nie dziwi że niski przyrost, mała konsumpcja i niskie podatki.
    • agent.orange Można tworzyć i pracować 25.12.11, 00:09
      Sztuka jest trudno opisywalna i tam samo jest trudno wycenialna.
      Można tworzyć i pracować - pan Libera może połączyć przyjemne (tworzenie) z pożytecznym (praca jako fryzjer czy kierowca autobusu).
      Znam wielu ludzi zajmujących się tworzeniem w domowym zaciszu, którzy zapracowują na farby czy filmy do aparatu.
      • zdanka1 Re: Można tworzyć i pracować 19.01.12, 12:23
        Znam wielu ludzi zajmujących się tworzeniem w domowym zaciszu, którzy zapracowu
        > ją na farby czy filmy do aparatu.

        To ciekawe, że nie proponujesz tego samego, np. sportowcom. Powiedzmy, żałosnej polskiej drużynie narodowej. Przecież spokojnie mogliby się utrzymywać jako kierowcy autobusów,a trenować po pracy i sami zarabić na swoje korki, koszulki STADIONY itp
    • stefaniak78 Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 00:19
      mysle, ze prawdziwa sztuka jest domena ludzi, kotrzy nie przekladaja jej uprawiania na zasobnosc portfela.

      zauwazylem, ze na ASP ida dwa typy ludzi:

      - jeden to zblazowane dzieci z zamoznych domow bez ambicji intelektualnych, dla ktorych uprawianie sztuki jest atrakcyjna wizerunkowo forma udawania, ze robia cokolwiek w swoim zyciu. oni nie musza sie martwic o utrzymanie

      - drugi to dzieci z rodzin, w ktorych sie nie przelewa, za to dla ktorych uprawianie sztuki jest misją. mogą nie dojadać, mieszkać po piwnicach, a i tak wydadzą ostatnie pieniadze na farby i sztalugi. paradokslanie oni tez nie musza sie martwic o utrzymanie, bo na uprawianie sztuki zawsze znajda srodki.

      trzeba wiedziec na co sie decyduje zostajac artysta, zamiast pozniej miec pretensje do swiata.
      nie kazdemu jest pisane miec talent i nie kazdego stac na zycie bez regularnych zarobkow.
    • stefaniak78 Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 00:36
      jesli ktos na swoj zawod wybiera zajecie, ktore normalni ludzie traktuja jak hobby, to moze miec pretensje tylko do siebie samego jesli nie jest w stanie sie utrzymac ze swojej dzialalnosci.
      nikt nikogo nie zmusza do bycia zawodowym artysta. mozna wybrac cos bardziej przydatnego spolecznie na zarabianie pieniedzy a sztuka zajmowac sie po godzinach pracy. tak jest chyba uczciwiej i bardziej racjonalnie - pieniadze sa z konkretnych produktow i uslug, kotre sa ludziom obiektywnie i wymiernie potrzebne. a sztuka powinna byc robiona z potrzeby serca.

      cenie Libere, ale nie dziwi mnie jego narzekanie na kase - robi interesujace rzeczy, ale kto i po co mialby mu za to placic? czy np Banksyemu ktos placi za jego zaangazowanie?

      sztuka jako taka jest oczywiscie waznym skladnikiem zycia spolecznego, ale systemowe dofinansowanie takiej dzialalnosci prowadzi do tworzenia przechowalni lesnych dziadkow w rodzaju ZPAPu. to chyba tez niedobrze.


      • krolikotapir Re: Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 12:33
        stefaniak78 napisał:

        > jesli ktos na swoj zawod wybiera zajecie, ktore normalni ludzie traktuja jak ho
        > bby, to moze miec pretensje tylko do siebie samego jesli nie jest w stanie sie
        > utrzymac ze swojej dzialalnosci.
        > nikt nikogo nie zmusza do bycia zawodowym artysta. mozna wybrac cos bardziej pr
        > zydatnego spolecznie na zarabianie pieniedzy a sztuka zajmowac sie po godzinach
        > pracy. tak jest chyba uczciwiej i bardziej racjonalnie - pieniadze sa z konkre
        > tnych produktow i uslug, kotre sa ludziom obiektywnie i wymiernie potrzebne. a
        > sztuka powinna byc robiona z potrzeby serca.
        >
        > cenie Libere, ale nie dziwi mnie jego narzekanie na kase - robi interesujace rz
        > eczy, ale kto i po co mialby mu za to placic? czy np Banksyemu ktos placi za je
        > go zaangazowanie?
        >

        Owszem, Banksy sprzedaje prace za ciężkie miliony (przeliczając na złotówki, bo w funtach setki tysięcy).

        Co do reszty się zgadzam.
    • olosz1971 Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 07:30
      Artyści już dawno umarli, ci co się dzisiaj mienią tą nazwą są jedynie marnymi rzemieślnikami.
      Jak patrzę na współczesny światek malarski, rzeźbiarski, czy reżyserski to zastanawiam się kto i kiedy powypuszczał (te indywidua) ze szpitala!
      Im bardziej niezrozumiała ta sztuka tym bardzie jest nazywana sztuką, jeżeli przyjąć takie założenie to największym sztukmistrzem jest retor w mandaryńskim.Kompletnie niezrozumiały, pytanie vczy w tej sztuce o to chodzi?
      • hugu Artysta-Plastik pierniczy mi widok 25.12.11, 09:33
        ...bierze za to kasę od gminy, jest aroganckim bucem i - bardzo się cieszę, że nie muszę zapewniać mu emerytury z moich podatków! Ucieszył mnie ten artykuł, bo jest dowodem istnienia jakiejś wyższej sprawiedliwości, karzącej krzywdzicieli.
        Wyobraźcie sobie Państwo, plastycy zwłaszcza, następującą sytuację:
        Warszawska Praga, blok, w którym część mieszkań zwrócona jest na północ, gdzie panuje wieczny cień, bo też stoją wysokie budynki. I jedno okienko w tych mieszkaniach, zwrócone na północny zachód. I stojąca w odległości jakichś 4-5 metrów ściana przedwojennej kamienicy. Ściana też trochę zacieniająca, ale piękna odcieniami czerwieni skruszałych, przedwojennych palonych cegieł. Ściana, która popołudniami odbija światło słońca i daje w północnych mieszkaniach ciepłą i jasną poświatę. Ściana - szlachetna i żywa prawdziwością swoich blisko 100 lat istnienia, dumna weteranka praskich wojen i pokojów...

        Trzy tygodnie temu przychodzi w to miejsce Artysta-Plastik i masakruje tę piękną, starą kobietę, próbując ją przerobić na plastikową laskę. W tym celu ustawia dźwig, odziewa się w strój lakiernika, sprowadza potężny garnitur toksycznych i śmierdzących farb w sprayu - i tworzy! Wypełnia naturalne zmarszczki ściany najpierw pomarańczową "konturówką", a potem czarnym wypełniaczem. Ściana staje się plastikowo-czarna z pomarańczową obwódką. Śmierdzi rozpuszczalnikiem i plastikiem. Nie odbija już słońca - czerń chłonie i zatrzymuje wszelkie światło, które mogłoby dotrzeć do północnych mieszkań...

        To, co zrobił ten artysta, jest bezwartościową masakrą za wielkie pieniądze zainkasowane od gminy i aktem protekcjonalnej arogancji wobec prażan, uszczęśliwianych na siłę ohydnymi wizualnie muralami, nijakimi koncepcyjnie i sprawiającymi wrażenie wykoncypowanego na poczekaniu czegokolwiek, co dałoby się sprzedać głupkom jako rodzaj wyższej jakości niepojętej dla plebsu.

        Zacieram łapki, że ten dupek od murali będzie musiał sam płacić za leczenie swojej wątroby zniszczonej obcowaniem z toksycznymi, plastikowymi sprayami. Hurra! :)
      • konkatenator Re: Artysta pyta, jak żyć 27.12.11, 15:24
        sa jeszcze jakieś wyjątki co całkiem normalną sztukę tworzą: malarstwo sztalugowe
    • pangea_ultima Problemem artystow sa dypolmy, a nie sztuka 25.12.11, 10:25
      Jak w tytule. Otoz w Polsce status artysty dostaje sie niejako w pakiecie wraz z otrzymaniem dyplomu uczelni. Uczelnie produkuja zazwyczaj miernoty, ktore rzadko osiagaja cos poza dyplomem. We Francji, Niemczech, czy Anglii masz dyplom plus osiagniecia, masz osiagniecia bez dyplomu, mozesz starac sie o granty! Warunek - musisz miec czym sie okazac i nikt nie oczekuje od ciebie dyplomu.
      Jestem fotografem, w Polsce nazywanym fotografikiem, czyli w domysle artysta, ale bez dyplomu, takim domoroslym samoukiem z osiagnieciami. Realizuje od lat wiele projektow, glownie za wlasne pieniadze, ktore zarabiam ciezka praca. W tym roku moja przyjaciolka mowi, ze projekty to doskonaly pomysl i dlaczego nie staram sie o pieniadze na ich realizacje? Nigdy nie mialem natury sepa, wiec nie staralem sie. Przyjaciolka wziela sprawy w swoje rece i...okazalo sie, ze jestem za stary, bo skonczylem czterdziestke. Przyjaciolka mowi: jedziemy za Odre, tam jest mniejsze nagromadzenie idiotow na metr kwadratowy. Wie cos na ten temat, poniewaz pracuje tam od kilku lat. Umowila mnie na wizyte w jednym z urzedow dajacych kase potrzebujacym niekoniecznie artystom. Pierwszy urzedas mowi, ze on na sztuce sie nie zna, wiec nie ocenia efektow, ale uwaza pomysl za doskonaly - zglupialem! Kolejny urzednik, to kobieta, ktora juz znala sie na sztuce. Wyobrazacie sobie takiego urzednika w Polsce? Pomine droge papierokowa, bo ta nie byla lekka, ale jej przejsciu towarzyszyli pomocni urzednicy. Efket byl rewelacyjny! Otoz Niemcy powiedzieli, ze daja kase na moj projekt, ale pod warunkiem, ze bede go realizowal rowniez u nich. Mowie kein problem. Na dzien dzisiejszy mam zapewnione finansowanie jednego projektu, dla mnie najwazniejszego, w Polsce i zamowienie na jego realizacje w Niemczech. Wiecie co mnie martwi? To, czy bede potrafil pracowac bez presji czasu i braku pieniedzy? Moze u nas czas zaczac dbac o ludzi, ktorzy maja cos - poza dyplomami, do zaoferowania? Co oznacza to, ze mamy w Polsce 40tys artystow? Moze niech kazdy z nich pokaze co zrobil, co robi, co ma do zaoferowania? Berlin jest pelen polskich tzw artystow. Ilu z nich osiagnie sukces? Szukajmy swojej szansy, a nie narzekajmy tylko, ze artysci sa tacy biedni. Kiedys byli naprawde biedni! Dzis maja wiele szans i okazji, a Polska nigdy nie kochala sztuki, bo kompeltnie na niej sie nie zna!
      • indywidualismus Re: Problemem artystow sa dypolmy, a nie sztuka 25.12.11, 11:19
        O i bardzo Cię popieram. Wiadomo, że są Artyści i inni, którym tylko wydaje się, że są artystami. Poza tym nic nie zwalnia od myślenia, realnego myślenia o życiu. Masz żołądek? W dodatku taki sam, jak "nieartysta"? To myśl, jak go napełnić, wszyscy ludzie tak robią. (to nie do Ciebie, tylko do anonimowego artysty). Ale wielu chciałoby tylko żyć w bohemie (czyli włóczyć się po knajpach) i kasę za darmo łykać (bo jestem artystą).
    • dystansownik Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 11:31
      - Przecież jednego roku zarabiam 100 tys. zł, a w następnym prawie nic.

      Chciałbym być "artystą" narzekającym na zarobki (średnio wg powyższego opisu) 50k zł rocznie. Jako inżynier ledwo dochodzę do połowy tej sumy. :P

      Pierwsza sprawa, znam paru "artystów" typu opisywanego w artykule, owszem, może kokosów nie zbijają, ale zarabiają wystarczająco dużo i prowadzą "artystyczny" tryb życia, czyli bez imprez, lansowania się, markowych ubrań itd. nie potrafiliby się obejść. Mało który myśli przyszłościowo, czyli odkłada kasę i planuje co będzie np. za 5 lat.
      Kolejna rzecz, to granty na których niewielką ilość narzekają artyści. W chwili obecnej obcina się nawet granty dla naukowców prowadzących badania, których wartość dla społeczeństwa jest o wiele wyższa.
      Patrząc z historycznego punktu widzenia, na inwestowanie w sztukę jako drogę rozwoju społecznego, mogły sobie pozwolić wyłącznie państwa których gospodarka była w stanie uciągnąć takie obciążenia. Przykro mi to mówić, ale nasza jeszcze nie da rady.
      • camparis Re: Artysta pyta, jak żyć 27.12.11, 16:27
        "Przecież jednego roku zarabiam 100 tys. zł, a w następnym prawie nic."

        100 tysięcy!? To są fajne pieniądze! Jeśli ma się nadwyżkę to odkłada się na chude lata! Mam wrażenie, że tym artystom przydałyby się porządne kursy z przedsiębiorczości, bo kompletnie nie wiedzą jak dysponować swoją gotówką!

        "Mechanizm niezarabiania Libera tłumaczy mi na przykładzie swego plakatu do nowej sztuki Warlikowskiego: - Zamówił go u mnie Teatr Nowy w Warszawie. Honorarium wynosiło 4 tys. zł i było i tak dwa razy większe niż normalnie. Wynająłem sprzęt fotograficzny, zapłaciłem modelom i asystentowi, który jest w jeszcze gorszej sytuacji niż ja, a do tego ma dzieci. Zarobiłem na czysto 100 zł."

        Niech pan Libera mi wybaczy, ale jakim trzeba być ignorantem, żeby nie wiedzieć, że jak się ma ograniczony budżet, to się działa na mniejszą skalę! Skoro nie posiada sprzętu fotograficznego - to po cholerę brał się za robienie plakatu zdjęciowego! Skoro modelka tak drogo kosztowała, trzeba było znaleźć tańszą albo barterem wynająć początkującą dziewczynę, która składa sobie portfolio! Cholera mnie bierze jak czytam powyższy cytat.
    • waldemark112 Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 12:15
      Ułamek procenta to artyści.W xix wieku umierali z głodu igrużlicy. W xx w było lepiej.Pozostali to rzemieślnicy którym potrzebne prawne przepisy emerytur tak jak zdunom i kowalom.
      • zdanka1 Re: Artysta pyta, jak żyć 19.01.12, 12:37
        Przeciętna długość życia artysty w XIX wieku ( o paradoksie, wtedy też nazywanego przez jemu współczesnych pseudoartstą ) wynosiła ok. 37 lat....Van Gogh -37, Wyspiański - 38, Wojtkiewicz - 30, Gierymski -28, Aubrey Beardsley - 28 ...Nic dziwnego, że nie potrzebowali emerytury...Zdaje sie, że wracamy do podobnego systemu...
    • jamci44 jeszcze o sławetnych "kosztach uzysku" 25.12.11, 12:21
      Teraz wszyscy pracownicy najemni - łącznie z rządem - w tym kraju domagaja się zniesienia odliczenia podatkowego dla twórców dzieł różnych w postaci tzw. "kosztów uzysku". Nie mieszczą się one w głowie ludziom zatrudnionym "na etacie", zwłaszcza że ta ostatnia forma zatrudnienia jest najczęściej spełnieniem ich marzeń. A więc zabrać tym twórcom, przedstawicielom "wolnych zawodów" itp. te koszty uzysku. Jednak mały przykład. Z wieloma z tych twórców czy uczonych jest mały problem: polega on na tym, że np. książkę na ogół pisze się przez kilka lat i wtedy dostaje się honorarium. Czasami (może rzadko, ale bywa) jest ono tak wysokie, że podpada pod wyższy próg podatkowy. Tymczasem jeśli rozbić je na te kilka lat pracy, to podatek nie przekroczyłby pierwszego progu. Policzmy: ktoś dostał za książkę, nad którą pracował trzy lata, 240 tys. zł, więc jednorazowy podatek wyniesie 64440, natomiast w rozbiciu na 3 lata wyniósłby 43200 zł (tak z grubsza, bez odliczenia kwoty wolnej od podatku).
      O tym też wspomina Libera: że jednego roku zarobi 100 tys. zł, a innego nic. Pomijając inne względy, te "koszty uzysku" m.in. niwelują trochę tę jawną dyskryminację podatkową.
      • emilly_davisson Re: jeszcze o sławetnych "kosztach uzysku" 26.12.11, 11:27
        To trzeba tak skonstruować umowę, żeby honorarium było wypłacane ratami, przez te kilka lat. Ale często przydaje się ta zaliczka do większych zakupów: domu, działki, samochodu. I wtedy podatek trzeba płacić. Żeby wszystko było jasne: ja też nie chcę płacić podatku i ZUS ! Szczególnie ZUS wykańcza wszystkich małych przedsiębiorców, którzy jednak, jak chcą, to mogą płacić niewielki ryczałt albo zwykły podatek, z odliczaniem wszystkich kosztów, co niekiedy oznacza, że podatek płacą symboliczny.

        Nie ma żadnych przeciwwskazań, aby twórcy, a szczególnie "twórcy" zostali przedsiębiorcami, skoro przedsiębiorcami mogą być nawet ludzie wykładający towar w supermarkecie.
      • kaziuniek-is-one Re: jeszcze o sławetnych "kosztach uzysku" 26.12.11, 18:50
        to trzeba napisać dobrą, coś wartą książkę, a nie badziewie, do którego państwo miałoby dopłacać ZUS-em.
        Dobra książka na siebie zarobi, za złą - nie warto płacić. Niech taki artysta zajmie się pisaniem faktur.
        • theorema koszty uzyskania to czasem nawet 90% 27.12.11, 15:43
          kiedyś siadłam i policzyłam - nabicie włosia do smyczka 130 zł, co 4-6 miesięcy, komplet strun na mój instrument, klasy solistycznej - 1000 zł, wskazana wymiana co 3-4 miesiące, najdalej po roku. Suknie estradowe, biżuteria, eleganckie buty, dbanie o włosy, makijaż - setki, ba, tysiące złotych rocznie. Nuty - egzemplarz jednej sonaty to np.80 zł. Dojazdy na próby, coś do picia, jedzenia...nie policzę nawet. Futerał na instrument ponad 5 tysięcy. Sam instrument - 18, ale i 40 tysięcy może kosztować. Jak fortepian to jeszcze weselej - od 40 do 500 tysięcy, ale zakładamy, że koncertowego nikt sobie w mieszkaniu nie postawi. Strojenie fortepianu, dziura bez dna, 300 zł za wizytę stroiciela. Konserwacja innych instrumentów też za darmo nie jest.
          Edukacja - to nie tylko szkoły, potem studia. Najwięcej dają kursy mistrzowskie - np. 1500 za jeden tydzień. Ale 1200 Euro też może być. Konkursy są bardzo ważne, tylko one pomagają w rozwoju kariery - ostatnio wydałam 4000zł na taki w Austrii.
          A teraz, drodzy państwo, honorarium za koncert! Kto da mniej? 1500 tysiąca? po co tak dużo? No to 900 zł. Ee tam, to przecież dom kultury tylko - damy 250. Brutto! Nagranie do filmu, ze sprzedażą praw autorskich? Dlaczego pani chce aż 500 zł, przecież to tylko dwa dni zdjęciowe...?
          Aha, zapomniałam dodać, koncertów pracując w wolnym zawodzie nie ma się codziennie. Bywa, że dwa w miesiącu, trzy... bywa, że przez pół roku nic, bo w ostatniej chwili odwołują, bo organizatorom fundusze obcięli, albo...po prostu znaleźli tańszego muzyka, może gorszego, ale najważniejsze, że tańszego. A tu już sobie człowiek coś zaplanował, może pożyczył pieniądze, bo na pewno zwróci...a tu nie ma z czego...
          Tak, to właśnie tak wygląda. Nieważne, że się uczymy swojego zawodu najdłużej ze wszystkich, bo startujemy w 7. roku życia i nigdy nie przestajemy się uczyć, musimy codziennie ćwiczyć. Nieważne, że inwestycje nie mają końca. Od muzyka wymaga się, że wyjdzie na scenę zdrowy, najedzony, z wyćwiczonym programem, pięknie ubrany i zadbany. A przecież to kosztuje, nie można wszystkiego, co się zarobi wkładać tylko w instrument i konserwację, trzeba kupować leki, żywność, ubrania. A jeśli muzyk ma dzieci, to część zarobków powinien przeznaczyć na ich potrzeby. Co gorsza, o ironio, większość dzieci muzyków też zostaje muzykami, więc od najmłodszych lat inwestuje się także w ich kursy, konkursy, instrumenty.
          Mam nadzieję, że trochę przybliżyłam wszystkim realia naszego zawodu, choćby w tym małym wycinku. Niestety, nie nauczymy się grać na darmowych kursach przez internet, instrumentów nie rozdają za darmo itd. Oczywiście można powiedzieć, jak niektórzy - a po cholerę być artystą, chcesz żreć i mieć co na grzbiet włożyć, to idź pracować do banku. Niestety, nie wszyscy mogą być bankowcami. Od czasu do czasu nawet urzędnik ma potrzebę pokazania się w filharmonii, albo ktoś musi położyć dźwięk do filmu, albo zagrać na pogrzebie - i wtedy artyści są potrzebni. Nawet, jeśli nikomu już nie zależy na takich kwestiach, jak prestiż na arenie międzynarodowej, jak jakikolwiek poziom umysłowy i mentalny społeczeństwa, to może chociaż taki argument - czysto użytkowy - przemawia za istnieniem artystów...

          P.S - ja sama zajmuję się milionem rzeczy, bo z grania bym nie wyżyła - piszę, organizuję koncerty, siedzę w sklepie z instrumentami - odbiera mi to energię i czas, które powinnam przeznaczyć na uganianie się za kolejnymi możliwościami zagrania koncertu, na ćwiczenie, próby. O własnym domu, rodzinie - nawet nie marzę. Nie mam już na to siły, czasu, a i pieniądze, które zarabiam nie starczą na samodzielne mieszkanie, nie mam ubezpieczenia, nie mam samochodu, na wakacje jeżdżę co kilka lat. To cena, którą płacę za to, że mam wolny zawód, nie gram w żadnej orkiestrze na stałe - bo to już byłby inny zawód, bardziej rzemiosło, niż sztuka. A gdyby ktoś pytał o kwalifikacje, moje cv zajmuje dwie strony i jest tam parę znaczących "fajerwerków", jakieś tam stypendium od ministra, występy solo w filharmoniach, udział w najbardziej prestiżowym projekcie koncertowo-nagraniowym XX wieku, współpraca z zagranicznymi orkiestrami...I co z tego?
          • nikodem_73 Re: koszty uzyskania to czasem nawet 90% 27.12.11, 16:09
            Ale wiesz o tym, że podobne wyliczenia mogę Ci zrobić dla... programisty-freelancera?
            • konkatenator Re: koszty uzyskania to czasem nawet 90% 27.12.11, 18:33
              > Ale wiesz o tym, że podobne wyliczenia mogę Ci zrobić dla... programisty-freela
              > ncera?

              dokładnie to samo miałem napisać :-)
          • kaziuniek-is-one Re: koszty uzyskania to czasem nawet 90% 28.12.11, 00:48
            Moje CV liczy 3,5 strony, całe życie nauki ... ale ponieważ nie jestem artystą - to muszę sprzedać, żeby mieć. Długość CV nie ma znaczenia jeżeli towar jest tak kiepski, że nikt nie chce go kupić. Daj sobie spokój z graniem - po co się męczysz?
          • kaziuniek-is-one Re: koszty uzyskania to czasem nawet 90% 28.12.11, 00:50
            taki 6 dniowy kurs BPMN (opisu procesów) kosztuje 6500,- ... Artyści to mają tańsze kursy od informatyków.
            • theorema Re: koszty uzyskania to czasem nawet 90% 28.12.11, 12:36
              wcale nie mówię, że tylko nasza edukacja jest droga i tylko my mamy inwestycje, chętnie się dowiem, jak inne grupy zawodowe mają. I nikomu nie żałuję, że miałby też mieć koszt uzyskania 50% - to po prostu powinno być uczciwie skalkulowane. Ci, co mają własne firmy wrzucają wszystko w koszta - i faktyczne wydatki na inwestycje w sprzęt, działalność i fikcyjne typu obiad wcale nie z klientem, tylko z koleżanką
              Ale... znajomy informatyk programista zarabia 6000 zł miesięcznie, inny 4500...a podstawowa pensja w najlepszej ponoć w kraju orkiestrze wynosi 1200 zł. Oczywiście może wpaść coś więcej od koncertów extra - ale nie musi. Więc relatywnie do zarobków wydatek na taki np. kurs boli chyba trochę mniej, nie? Za cenę super laptopa, czy komputera to sobie nawet smyczka nie kupię. Czyli przy niskich stawkach w artystycznych zawodach dłużej będzie ten sprzęt na siebie zarabiał.
              Ktoś mnie tu zapytał, czemu nie dam sobie spokoju z graniem - to nie takie proste. Jeśli ktoś naprawdę to kocha, to nigdy nie zapomni, że jest muzykiem. To nie tak, że można się po prostu przekwalifikować, powiedzieć sobie - od dziś nie gram. Ludzie, którzy np. z powodów zdrowotnych, kontuzji, muszą przestać grać, są nieszczęśliwi i niespełnieni do końca życia. A co dopiero, jak ja mogę, umiem, słyszę słowa uznania, podziwu, zachwytu nawet, ludzie dziękują za to, co dzięki mojemu graniu przeżyli, wspominają nawet po latach...Trudno się uwolnić od tego, przedłożyć korzyści finansowe ponad realne poczucie, że się komuś sprawia radość, przyjemność, kogoś wzrusza. A z drugiej strony,muzyk też człowiek, taki sam, jak lekarz, prawnik, czy kierowca - musi jeść, spać, mieć się gdzie umyć. Może tylko nie potrzebujemy plazmy 72 cale na ścianie i super samochodu, emocji w życiu dostarcza nam sztuka.
              • kaziuniek-is-one Re: koszty uzyskania to czasem nawet 90% 05.01.12, 10:33
                jeden programista zarabia 4500, drugi 6000 ... więcej niż podstawowa pensja. Z ekonomii możemy się dowiedzieć, że cena rośnie, jeżeli coś jest dobrem rzadkim. Gdyby było więcej programistów na rynku pracy - zarabialiby mniej.

                To samo dotyczy muzyki. Jeżeli pracujesz ciężko, a nie jesteś gwiazdą muzyki - nie jesteś dobrem rzadkim i pomyśl o przekwalifikowaniu a nie dotacjach. Jeżeli będziesz gwiazdą muzyki - będziesz zarabiać więcej niż podstawowa pensja, więcej niż kilku programistów na raz.
        • zdanka1 Re: jeszcze o sławetnych "kosztach uzysku" 19.01.12, 12:44
          >Dobra książka na siebie zarobi, za złą - nie warto płacić.


          Ciekawe, jakim cudem DOBRA książka ma na siebie zarobic, skoro wg danych z 2010 r. 56% Polaków nie zajrzało przez rok do żadnej książki, nawet kucharskiej, co dopiero mówić o kupieniu książki!

          Kto na tym forum wymyśla te teorie!
    • krolikotapir Re: Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 12:28
      Odpowiadam artyście: co do zasady żyć z pracy. Okazjonalnie ze stypendiów, których dostępność faktycznie należy poszerzyć. Sztukę tworzyć w wolnych chwilach - po pracy i w weekendy. Welcome to the real life, ku...!
    • chaha Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 17:44
      www.facebook.com/photo.php?fbid=2078385995187&set=a.1417436711868.2056475.1111123539&type=1&theater
    • chaha Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 19:25
      kiedyś robiłem Sztukę przez większe 'SZ', potem się przeprofilowałem, teraz jestem mechanikiem rowerowym i jako taki też jetem artystą.
      www.youtube.com/watch?v=6pnpvKEEuCM
      www.facebook.com/photo.php?fbid=2433634516178&set=a.1273313708883.2037822.1111123539&type=1&theater
      pod tekstem podpisuję się oburącz!!!!
    • wlodekbar Re: Artysta pyta, jak żyć 25.12.11, 19:57
      FRANCJA, NIEMCY...

      A MY I W TYM ELEMENCIE CIAGNIEMY SIE NA KONCU EUROPY.

      ARTYSCI NA OGOL PRZECHODZA NA TRWALE GO HISTORII KULTR NARODOWYCH I KULTURY LUDZKIEJ.

      MOZE ZASTANOWILIBY SIE NAD TYM NASI SLUDZY-URZEDNICY I POLITYCY!
      • kaziuniek-is-one Re: Artysta pyta, jak żyć 26.12.11, 19:27
        To ja też chcę być artystą, dostawać dotacje, stypendia, utrzymanie ... za co? - nie zadawajcie takich pytań, tworzenie to jest skomplikowany proces twórczy i nie jesteście w stanie go zrozumieć, tak samo jak moich dzieł !
      • klara551 Re: Artysta pyta, jak żyć 28.12.11, 10:15
        A co który artysta przechodzi do historii? Myślisz,że w czasach Mickiewicza,Słowackiego ,Norwida,czy Matejki Axentowicza nie było tysięcy które nie zostały uhonorowane pamięcią? Dusza artysty,chęć bycia artystą,tworzenie dla siebie nie oznacza że reszta ma ich sponsorować. Jest podaż i popyt . Jeżeli artysta tworzy coś na podobieństwo kupy kartofli,czy paru rur,to niech tworzy. Mnie i 99 procent ludzi to zwisa i powiewa. Nie chcę z tym obcować,nie chcę tego mieć w domu. Więcej pracy i pomysłu jest w dużym szydełkowym obrusie niż w paru patykach czy dziwnym zbiorze dźwięków. Wystarczy czasami pooglądać galerie tzw artystów ludowych co i pracują i tworzą. Oni nie płaczą,że ich artystyczne dusze nie mają wiktu i opierunku za to tylko ,że są artystyczne.
    • jas_80 Artysta pyta, jak żyć 26.12.11, 09:46
      Jak żyć - na własny a nie cudzy rachunek. Artykuł to marzanie o powrocie do komuny. Tam byli etatowi artyści. Nie ma przymusu bycia "artystą" tak jak nie ma przymusu pracy w jakimkolwiek innym zawodzie. To świadomy wybór co i jak w życiu robimy. Państwo dotuje INSTYTUCJE kulturalne - i to jest słuszne a nie konkretnych wykonawców. Któż zresztą i na jakiej podstawie miałby dokonywać kwalifikacji czy ta osoba jest już artystą i tworzy sztukę czy jeszcze nie.
      Nie dajmy się zwariować grupie nieudaczników którzy chcieli by żerować na dotacjach państwowych w imię wyższych wartości które sami oczywiście kreują :)
      • dusiausia Re: Artysta pyta, jak żyć 28.12.11, 10:43
        Nie ma też przymusu, żeby być pielęgniarką czy lekarzem i protestować z powodu niskich zarobków. Najlepiej niech wszyscy, którzy mają taką fanaberię, żeby uprawiać zawód nisko opłacany w Polsce wyjadą sobie na Zachód - wtedy będzie zero obciążeń dla państwa. A państwo niech opłaca INSTYTUCJE oraz URZĘDNIKÓW.
    • neskim Noblistce, D. Lessing... 26.12.11, 11:01
      ...Jak obliczyła, pisanie w Anglii przynosiło ok. 20 funtów tygodniowo > zarobek pracownika fizycznego - (Coetzee: "Najdziwniejsze brzegi").
    • kaziuniek-is-one Artysta pyta, jak żyć 26.12.11, 18:15
      ... proste. Wystarczy zrobić coś wartościowego - to wtedy znajdzie się kupiec. Trzeba się zabrać do roboty, za którą ktoś płaci a nie wieszać się na garnuszku społeczeństwa ciężko płacącego podatki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja