vardiane Artysta pyta, jak żyć 27.12.11, 13:25 Jak się nie chciało uczyć w szkole matematyki to się teraz cierpi. Odpowiedz Link Zgłoś
vardiane Trzeba było się uczyć 27.12.11, 13:27 Trzeba było się uczyć matematyki, to by teraz było z czego żyć. Nie rozumiem ludzi, którzy nie umieją robić nic, na co jest zapotrzebowanie, a potem wymagają, żebyśmy im płacili za to, czego nie chcemy. Sztuka to hobby a nie praca. Każdy dziś maluje, robi zdjęcia. Ale nikt nie jest na tyle głupi, by z tylko tego żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
joankb Artysta pyta, jak żyć 27.12.11, 13:34 Jeśli środowisko zorganizuje się samo, wesprze wzajemnie, wypracuje fundusze - proszę bardzo. Mogą sobie kas wszelkich założyć do woli. Od pieniędzy biednych, spracowanych, oglądających każde 10 groszy współobywateli - wara. Pasożytów mamy wystarczającą ilość. Odpowiedz Link Zgłoś
dynamomedia Prosze o kontakt, mam rozwiazanie 27.12.11, 13:57 Ja tez sie na to wsciekam, a wiadomo - z potrzeby biora sie rozwiazania. Od nowego roku bede sobie placic tak zwany ZUS w Wielkiej Brytanii. To grosze , a w zamian jest ubezpieczenie i wizja odpowiednio proporcjonalnej emerytury! I zamierzam ulatwic to innym Polakom! BO u nas ta proporcja jest po prostu nie do skomentowania przez myslacych ludzi . Jesli ktokolwiek bedzie zainteresowany szczegolami , zapraszam do kontaktu emailowego . typowainternautka@gmail.com --- <a href="http://www.typowainternautka.pl>Blog Typowej Internautki</a> Odpowiedz Link Zgłoś
noone13 Re: Artysta pyta, jak żyć 27.12.11, 14:22 I pamięć cię myli, i wiedza... Odpowiedz Link Zgłoś
tadestades nie tylko "Artysta pyta, jak żyć" 27.12.11, 14:25 Artyści plastycy (szeroko rozumiani) już ujawnili się jako swoista enklawa osób wykluczonych z normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Jest jeszcze kilka takich grup zawodowych. Są to "rzemieślnicy artystyczni" - realizatorzy dźwięku, realizatorzy oświetlenia, technicy estrady.... Pracują wtedy, gdy jest dla nich praca i w jakimś domu kultury rozchoruje się pani sprzątaczka, która zwyczajowo zajmuje się nagłośnieniem albo oświetleniem estradowym, pracują - jeśli nie znajdzie się ktoś "tańszy" (co nie oznacza - lepszy). Bardzo często nie decyduje tu jakość pracy lecz cena za usługę. Wykonawcy się bronią przed niską jakością współpracując na stałe ze swoimi realizatorami (zatrudnianymi na umowy o dzieło!). Taki - zatrudniany na umowę o dzieło - realizator zabiera ze sobą do pracy narzędzia pracy warte, bywa, ponad 100 000 złotych. Ile musi pracować by je kupić? Czy stać go na opłacanie składek zdrowotnych, emerytalnych? Państwo interesuje się tą grupą zawodową tylko wtedy, gdy trzeba obniżyć limit kosztów uzyskania dochodu, a od pewnego czasu straszy odebraniem 50% kosztów uzyskania dochodu. Dziękujemy państwu za solidarność, troskę o rozwój kultury, o kilka tysięcy obywateli. Szczęśliwego i bogatego Nowego Roku! Odpowiedz Link Zgłoś
olosz1971 Re: nie tylko "Artysta pyta, jak żyć" 27.12.11, 15:14 Szanowny, słowo kultura zawężasz do pracy kilku techników i realizatorów dźwięku. Wyzwania jakiem im stawia nasza krajowa scena kultury są tak wymagające i ciężkie, że na ryku bija się o dobrych speców w tych dziedzinach. Totalne bzdury, standardowo taki realizator ma ustawić głośniki, pobawić się dostrojeniem mikrofonów aby nie było sprzężenia zwrotnego i tyle. To może zrobić byle babka klozetowa. Nie pamiętam koncertu lub słuchowiska czy też imprezy gdzie realizator dźwiękowy odpowiadałby za nagranie ścieżki w standardzie 32kbit i próbkowaniu 192kHz lub utworzeniu nagrania wielokanałowego. To jest wyzwanie i artyzm oraz sztuka, nie pamiętam sytuacji aby nasz krajowy realizator brał udział w tworzeniu płyty winylowej a realizacja była wykonana na CZARNYM KRĄŻKU HQ 180. Odpowiedz Link Zgłoś
tadestades Re: nie tylko "Artysta pyta, jak żyć" 27.12.11, 16:06 Masz rację, mówiąc o 100 może 300 koncertach rocznie. W całym kraju są ich chyba dziesiątki tysięcy i tu już nie masz racji. Praca realizatora dźwięku to o wiele więcej niż ustawienie głośników (umiesz?) i zestrojenie systemu tak, by się mikrofony nie sprzęgały. Może i można tego nauczyć pisuardessę, ale czy nauczysz ją tego wszystkiego, co powinien umieć średniej klasy realizator? Pisuardessa będzie siedziała w trakcie sztuki i pilnowała, by nikt nie dotykał gałek, realizator jest przez cały czas skupiony, zajęty i decyduje - w dużym zakresie - o tym co słuchacze słyszą. A porównaj cenę pracy realizatora w Polsce i na zachodzie europy. To porównanie może Ci wyjaśnić dlaczego kontakt z najnowszą techniką jest nieco ograniczony, dlaczego polscy realizatorzy (i większość producentów) to nie światowa czołówka. Zastanów się, nim z pewną - lekko wyczuwalną pogardą - następnym razem tak potraktujesz wszystkich realizatorów dźwięku. Zastanów się, bo myslenie wprawdzie wymaga wysiłku, ale nie boli - uwierz mi na słowo! Odpowiedz Link Zgłoś
olosz1971 Re: nie tylko "Artysta pyta, jak żyć" 27.12.11, 21:53 Przykro mi w dosłownym tego słowa znaczeniu ale porównywanie realizatora dźwięku z tzw. zachodu jest kuriozalne, podwójnie, nie są lepsi a dwa jest tam zdecydowanie więcej wyzwań. Nasz kraj to zaścianek takowej kultury, u nas w tym grajdołku nie ma czasu na sztukę w opisie jaki Ty przedstawiasz bo nikt za nią nie zapłaci tyle ile jest warta. Dlaczego uznaje się realizacje dźwiękowe z Japonii za najlepsze na Świecie, taki Tsuyoshi Yamamoto tworząc udźwiękowienie do Misty stał się artystą, tworząc Girl Talk potwierdził jedynie supremacje tego kraju nad innymi w zakresie realizacji dźwiękowej. A co Ty możesz powiedzieć o montażu, znasz jak ustawić głośniki, pewnie jest to wybitne, znasz jak kilkunastoma potencjometrami powykręcać, no jest to już rewelacja, no i co dalej? Gdzie ta sztuka z poziomu Yamamoto czy Suzuki, gdzie jakość polskich wydawnictw fonograficznych przynajmniej równa tym z Niemiec. Mamy tylu artystów piszesz, mamy tylu świetnych mistrzów tylko jakoś brak ich dzieł na oczekiwanym poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
kaziuniek-is-one Re: nie tylko "Artysta pyta, jak żyć" 28.12.11, 00:58 A grupą zawodową informatyków państwo w ogóle się nie zajmuje. A kiedyś prosiliśmy o możliwość stworzenia korporacji, egzaminów i certyfikatów podnoszących kulturę naszego zawodu, możliwość limitowania ilości informatyków na rynku, żeby im zapewnić większe dochody ... a Państwo nic i wciąż byle chłystek po maturze może sobie pisać programy i sprzedawać odbierając na pracę. Też jesteśmy artystami, musimy się uczyć bez przerwy, opłacać sobie kursy, certyfikaty .... chcemy mieć 90% koszt uzyskania ! I korporację jak prawnicy i artyści. Odpowiedz Link Zgłoś
czarucho Re: nie tylko "Artysta pyta, jak żyć" 28.12.11, 11:16 Kaziuniek wpisujesz se tu chlopie dyszac nienawiscia do ludzi tworzacych sztuke, a jedyne co widac w twoich postach, to fakt ze po prostu masz te dziedzine ludzkiej aktywnosci w zadzie. Dodatkowo mozna jeszcze wyczytac jakios potworny ogrom kompleksow ktore cie trawia. Serio to nie wina artystow ze ty nie jestes w stanie czegos zrozumiec. To nie wina artystow ze ciebie nie doceniaja. Natomiast bez artystow i bez sztuki wchrzanialbys dzisiaj codzienna porcje jajek na smalcu z kawalka kory. Polowa programistow nie mialaby dzisiaj roboty, bo nikt by nie wykombinowal tych wszystkich okienek w macosie i windowsach oraz wygladu dzisiejszego internetu. Przykro ze nie miesci ci sie w glowie, ze to artysci wytyczaja obraz swiata. Jak nie wierzysz, to proponuje sie zwyczajnie doksztalcic. Zreszta wogole zachecam do zdobywania wiedzy. Z twoich wpisow wynika, ze mylisz te cala sztuke ze sztuka i owszem, ale miesa albo materialu. To nie jest tak ze czlowiek nie moze sie pewnych rzeczy nauczyc. Tak jak trzeba troche przeczytac i dowiedziec sie o swiecie, zeby np zrozumiec Bulhakowa. Tak samo trzeba troche wiedziec, poczytac i obejrzec zeby np zrozumiec Strzeminskiego. Takze...naucz sie czlowieku o czym piszesz :) A wracajac do meritum. Tak jojczysz ze programisci nie maja kosztow uzyskania przychodu...No coz jezeli pracujesz na umowe o dzielo, to masz koszty uzyskania przychodu. To jest niebywale proste. Jest dzielo, sa 50% koszty uzyskania przychodu. A dzielem moze byc zarowno kawalek kodu, jaki 50 metrowy makowiec...Kwestia zawarcia umowy. Zatem jezeli pracujac na umowe o dzielo, nie miales 50% uzyskania przychodu, tos zwyczajnie matol co nie potrafil ogarnac tematu i nie jojcz teraz na artystow ze ci cokolwiek odbieraja. Jak zazdroscisz to sprobuj wniesc cos wiecej do naszego wspolnego swiata i swiata kultury. A jak nie umiesz wniesc nic poza dwutlenkiem wegla i kupka guana, to przestan wylewac jad z zazdrosci, ze istnieja na tym swiecie tacy ktorzy potrafia cos wiecej niz smazyc jajecznice, albo wykladac baleron na polki. Odpowiedz Link Zgłoś
kaziuniek-is-one Re: nie tylko "Artysta pyta, jak żyć" 05.01.12, 10:27 Taki kulturalny i obyty jak Ty nie odróżnia sarkazmu od jadu? Natomiast bez wątpliwości pełno jadu sączy się z Twojej wypowiedzi. Co do grafiki w komputerach - chwała tym artystom, którzy zrobili coś pożytecznego i nadal robią i ... mają z tego pieniądze, ponieważ jako sztuka użyteczna cały czas się sprzedaje. A co do bohomazów tzw. sztuki współczesnej to nie przekonasz mnie, że coś wnosi do społecznego życia i nie wiem dlaczego mamy za to płacić. Nie każdy może i musi być programistą ... nie każdy może i musi być artystą. Niech artystami będą Ci, którzy robią to, czym społeczeństwo się zachwyca lub co jest użyteczne i za co społeczeństwo z wypracowanych nadwyżek dóbr, których nie musi zużywać na niezbędne potrzeby - chce zapłacić. Każdy powinien żyć z własnej pracy, nie z cudzej. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Artysta pyta, jak żyć 27.12.11, 15:54 Drodzy artyści... Śmiem wam uświadomić, że nie jesteście jedynymi, którzy mają nieregularne wpływy. W identycznej sytuacji są wszyscy freelancerzy. No tyle, że oni nie mają zajenadbudowy ego, które pozwalałoby im wystosowywać apel o spectraktowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
czarucho Re: Artysta pyta, jak żyć 28.12.11, 12:14 Tak i wszyscy freelancerzy maja umowy o dzielo z 50% kosztami uzyskania przychodu :) Ale tylko artystom sie podobno nie nalezy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Artysta pyta, jak żyć 30.12.11, 00:04 A to ja coś pisałem o 50% kosztów uzyskania? Moment... Nie. Jednak nie. Pisałem tylko o przerośniętym ego samozwańczych artystów, którzy uważają, że powinni być traktowani lepiej niż inni. Przecież współczesna definicja artysty to "osoba po ASP nie robiąca nic użytecznego dla innych za publiczne pieniądze". Dlatego też niektórzy urzędnicy spokojnie zasługują na miano artystów. Od zawsze artyści dzielili się na "nierozumianych" i "chałturników". Chałturnicy jakoś wiązali koniec z końcem (jak np. do pewnego momentu Mozart), a nierozumiani albo znajdowali sobie jakiegoś mecenasa o ekscentrycznym guście (i nie było nim państwo), albo klepali biedę. I nie domagali się publicznej kasy za sam fakt bycia artystą we własnym mniemaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
white.collar Jak żyć? Inaczej! 27.12.11, 16:01 Jeżeli artysta nie jest dobry i nie zarabia na siebie, to jest artystą dla siebie - niebieskim ptakiem. Nie ma miejsca na niebieskie ptaki. Albo zaczyna pracować albo przymiera głodem. Za dużo mamy takich "artystów". Odpowiedz Link Zgłoś
razorjack nie każdy musi być od razu artystą... 27.12.11, 16:18 zamiast narzekać że artysta nie ma jak żyć, czas pomyśleć o zmianie swojego życia Odpowiedz Link Zgłoś
rowno Artysta pyta, jak żyć 27.12.11, 21:56 Każdy podejmuje ryzyko zawodu na własną odpowiedzialność: czy to będzie kelner, aktor, rzeźbiarz czy dziennikarz - jak i czy "wyżyje" ze swojego zawodu, to jego sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
mordaprostaczka fotoreporterzy i dziennikarze gazety też pytają 27.12.11, 22:51 bo mają ten sam problem Gazeta ich wykorzystuje www.facebook.com/VogueParis?sk=app_140423956046502#!/nszz.agora Odpowiedz Link Zgłoś
bronimir Artystka Doda też pyta, jak żyć? 28.12.11, 08:34 Odpowiem wam wszyscy artyści, godnie i po chrześcijańsku. W Polsce tysiące ludzi żyje na śmietnikach, możecie i wy, komuna się skończyła. Odpowiedz Link Zgłoś
szarymen a ja odpowiadam: nie wiem czym jest ten pan 28.12.11, 10:55 ale na pewno nie artystą. Podobnie jak wspomniana Kozyra. Robią jakieś pomylone maszkary i bohomazy, które w ich odczuciu (i na ogół jakiejś grupki snobów, co im się zdaje, że są bardzo wrażliwi) są przejawami głębokiego artyzmu, czego zwykły prymitywny konsument nie pojmie. To już jest chyba narcyzm. Dlaczego tacy ludzie (bezwartościowi z punktu widzenia tego obrzydliwego społeczeństwa) mają być lepiej traktowani niż inni? Znam wielu muzyków, o których akurat można powiedzieć, że są artystami, ale państwo nie pomaga im - mają normalną pracę, a muzyka - w tej reszcie czasu wolnego. No więc jak czytam wypociny gościa, który się ciężką pracą nigdy nie skalał a jęczy jak to źle jest, to się nóż w kieszeni otwiera. Odpowiedz Link Zgłoś
czarucho Re: a ja odpowiadam: nie wiem czym jest ten pan 28.12.11, 11:35 I ty uwazasz ze twoj kompletny brak zrozumienia dla zjawiska sztuki, ma byc twoja wartoscia? :) I jeszcze to kokieteryjne nazywanie sobie podobnych prymitywnymi konsumentami :D No przynajmniej w tym miejscu prawde napipsales.... No ale coz proponuje sie douczyc. Pewnie jak kazdy przeciwnik dzisiejszej sztuki lubisz van Gogha, czy innego Moneta. Zachecam do poczytania w stosownych ksiazkach jak byli odbierani przez sobie wspolczesnych. Na szczescie nie wszystkich...i znalazlo sie rowniez kilku takich snobow silacych sie na poze "wrazliwcow" ktorzy ich wspierali i dzieki nim dzisiaj ludzie uwazaja ich za wielkich artystow. Czas pokaze ktory z dzisiejszych tworcow przetrwa jego probe i zostanie naprawde doceniony. Pozostaje miec tylko nadzieje, ze to nie tobie podobni beda to oceniac. W przeciwnym razie dzielem sztuki bedzie dobrze wysmazony hamburger i jelenie na rykowisku. No i pewnie jeszcze troche granego po knajpach generycznego rocka. Ale na szczescie zyjemy w swiecie gdzie jest troche wrazliwych snobow, ktorzy sa w stanie doecenic cos poza serialem w telewizorze i kolejnym jamesem bondem... Odpowiedz Link Zgłoś
szarymen Andrzejku 28.12.11, 14:27 ale te gówna co ten koleżka robi to żadna sztuka i tyle. Van Gogh i Monet malowali coś obiektywnie ładnego. Wyczyny tych paraartystów obiektywnie ładne nie są. Tego z hamburgerem i jeleniem nie rozumiem niestety - choć wierzę, że jesteście w stanie coś takiego uznać za sztukę. Poza tem tu nie idzie o owe wyczyny, tylko tę podstawową kwestię: dlaczego oni mają mieć lepiej niż inni? Dla przykładu moja matka jest pielęgniarką: dlaczego im nie przyznać też ulg, w końcu naprawdę coś dla kogoś robią. Ja jestem archeologiem, ale nie domagam się aby państwo z góry finansowało me wyczyny (a przecież coś wnoszą do poznania historii człowieka) tylko staram się o granty. A ci pacykarze też mają tę możliwość. Np. ten koleżka ze zdjęcia co ponoć wytapetował ten swój plakat pieniędzmi z dofinansowania: pokazał że 1. jest kretynem 2. nie zna wartości pieniądza 3. te pieniądze są też z twoich podatków. Jakby na coś w życiu uczciwie zapracował to by może zmądrzał. Odpowiedz Link Zgłoś
czarucho Re: Andrzejku 28.12.11, 14:46 No tak, bo sztuka ma byc obiektywnie (a niby coi to u licha znaczy?) ladna :D A z argumentu z van Goghiem wyczytales co chciales. Nie ma czegoc co jest obiektywnie ladne. Dla ciebie dzisiaj van Gogh i Monet jest "obiektywnie" (no nie przestanie mnie to smieszych dlugo) ladny, ale dla im wspolczesnych , bylo to odrazajace nie estetyczne gowno tworzone zeby szokowac (takich okreslen uzywali owczesni krytycy. Prawie jakbym na forum gazety czytal o Kozyrze :D). Ale to postanowiles pominac zeby cos tam napisac o darmozjadach. Serio namawiam do poglebienia wiedzy. Jej brak w przypadku archeologa dziwi szczegolnie. Artykulu widac tez nie doczytales, bo pierwsze sporo jest tam mowy o grantach, o ktorych cos tam baknales, a pod drugie przywoluje sie przyklady krajow chociazby osciennych, w ktorych wklad ludzi sztuki w tworzenie wspolczesnosci ktos jednak docenil. I nie chodzi o to (wyraznie rowniez ci to umknelo) zeby artysci mieli lepiej, tylko zeby nie mieli gorzej :) No ale w Polsce nigdy sztuki nie doceniano i uwazano ja za cos niepotrzebnego. Do diabla ze slynna polska sztuka plakatu, ilustracji, czy animacji, ktore rozslawily Polakow na caly swiat.. Sztuka musi byc obiektywnie ladna :D Cokolwiek to znaczy. Chociaz domyslam sie ze po prostu taka latwa i ladnie wygladajaca na scianie :D No ale co kto lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Andrzejku 29.12.11, 23:52 Van Gogh w ciągu życia sprzedał AFAIR dwa obrazy. Że też on nie wystąpił o dotację :> Odpowiedz Link Zgłoś
dusiausia Artysta pyta, jak żyć 28.12.11, 11:10 Dobrze, że pojawił się ten artykuł. Nareszcie ktoś napisał, jak w rzeczywistości wyglądają dochody ludzi, którzy mają odwagę, żeby w Polsce zostać twórcą. Zadziwiają mnie tylko te hektolitry żółci i jadu, jaki wylewa się z ludzi, którzy twórcami nigdy nie będą i raczej nigdy nie zrozumieją, co ta grupa ludzi ma do powiedzenia. To taka nasza polska specjalność: dokopać tym, którym i tak niełatwo, bo przecież zawsze mogą rowy kopać, a nie pasożytować na tym spracowanym, umęczonym i udręczonym polskim robotniku. W niektórych bardziej cywilizowanych krajach bywa tak, że jak ktoś powie, że chce założyć firmę np. ogrodniczą to mu sąsiedzi i znajomi podrzucają pomysły i kontakty, żeby koleś dobrze wystartował. A u nas tak bardziej swojsko i polsko: zawiść, zazdrość i "hurra", że komuś wątroba siądzie na stare lata. Przykre. Odpowiedz Link Zgłoś
szarymen Re: Artysta pyta, jak żyć 28.12.11, 11:23 no dobra, ale oni żadnej pożytecznej działalności nie prowadzą - to po pierwsze. A po drugie - mi zupełnie nie przeszkadza, że taka Kozyra łazi po męskich i żeńskich myjniach - i to mi nie przeszkadza; "są zboczenia i fetysze, są gusta i Gustaw". Nie za bardzo tylko rozumiem, czemu tacy ludzie mają żyć lepiej od tych, którzy tak wybitnymi umysłami nie są. I za ich podatki. Odpowiedz Link Zgłoś
l666 Sztuka powinna utrzymac sie sama 28.12.11, 12:11 Jak sie nie potrafi utrzymac, to juz wynocha do kopania rowow artysci. Proste i co tu duzo gadac. Odpowiedz Link Zgłoś
chinsk.i.smok Droga Pani Redaktor 28.12.11, 13:05 Prawo autorskie w art. 19 mówi, że 'twórcy i jego spadkobiercom przysługuje prawo do wynagordzenia wysokości 5% cenydokonanych zawodowo odsprzedaży oryginalnych egzmeplarzy utworu plastycznego oraz rękopisów utowroów literackich i muzycznych. Do zapłaty tego wynagordzenia zobowiązany jest srpzedawca (...)'. Nie jest zatem prawdą przytoczone przez Artystę i niezweryfikowane przez Panią twierdzenie, iż Artysta nie korzysta ze sprzedaży swych dzieł. Korzysta. Odpowiedz Link Zgłoś
ab_extra Naiwne pytanie małej dziewczynki: 28.12.11, 13:09 Dlaczego, skoro to, co robią ci artyści jest takie cenne, nikt nie chce za to dobrowolnie płacić? Odpowiedz Link Zgłoś
s-w-z Artysta pyta, jak żyć 28.12.11, 15:09 Jak żyć? - co za pytanie! Pamiętam 1989 rok i radość artystów: "nareszcie we własnym domu!" Bazrefleksyjnie różnego rodzaju i kalibru artyści cieszyli się że wreście uwolnili się od kurateli "komunistycznego" państwa. Są wolni tak jak stoczniowcy i cała tzw. wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. Odpowiedz Link Zgłoś
androsak Re: Artysta pyta, jak żyć 01.01.12, 13:08 to, że ktoś ma jakieś aspiracje artystyczne i jego jedynym celem jest by je realizować nie licząc się z realiami codziennego życia to wyłącznie jego sprawa, czyli krótko mówiąc - jak sobie pościeli tak się wyśpi. Odpowiedz Link Zgłoś
babariba-babariba każdy może kafelki układać... 01.01.12, 16:13 ...a po robocie być artystą i próbować na tym zarabiać Ja i mój Brat Świat według pissdoidów Odpowiedz Link Zgłoś
jan_baudrillard Artysta pyta, jak żyć 17.01.12, 15:15 Problem to szalenie rozbudowany, ale i na to znajdą się proste rozwiązania: likwidujemy asp a galerie sztuki współczesnej nazywamy: zielone ogrody kreatywnych (mają one charakter otarty i każdy pokazuje to co chce). Ludzie przestaną studiowac sztukę, a ci najbardziej narcystyczni , domorosli twórcy będą mogli się pokazywac jeśli napadnie ich jednak taka potrzeba ale bez nadziei na funkcjonowanie jako artysta. Dzieki temu sztuka w końcu będzie "wolna" od hermetyzmu, gwiazdorstwa i zmanierowanych artystów ale zapewne zacznie przypominac cos na kształt you tube'a. Tym lepiej, bo to bardziej kulturotwórcze. Artystów zrobi się dużo mniej bo swobodna kreatywnośc na obrzeżach rynku pracy będzie kompletnie nie opłacalna. Społeczeństwo będzie lubic tych co tworzą, bo w końcu każdy będzie mógł zostac faktycznym artystą, ale nikomu się nie będzie chciało. Zaważy więc etos pracowitości - twórczy znaczy pracowity ponad normę. Wraz ze stopniowym wymieraniem pokracznej sztuki wymrze również jej dyskurs, tak więc rzeczywistośc stanie się ogółem dużo prostsza do pomyślenia. W przeciągu dwóch pokoleń gen narcyzmu i indywidualizmu powinien zniknąc bo jego utrzymywanie ewolucyjne będzie kompletnie nieopłacalne. Wszyscy bedą chodzic do swojej nudnej, niekreatywnej pracy, i będą szczęśliwi, bo nie będą mieli egocentrycznych nawyków utrwalonych przez edukację artystyczną. Minusem jest to, że jedno pokolenie kreatywnych będzie pokoleniem samobójców, ale... każda zmiana na lepsze wymaga poświęceń. Odpowiedz Link Zgłoś
murakamiii Artysta pyta, jak żyć 19.01.12, 11:00 Tak, jak żyć ze sztuki w Polsce... Chyba mit o artyście, który żywi się własną twórczością jest wiecznie żywy. Gdzie Ci dzisiejsi Iwaszkiewiczowie dla Miłoszów? Czy Miłosz dostałby nagrodę Nobla, gdyby nie finansowa pomoc swojego idola z Podkowy Leśnej? No właśnie, współcześnie tworzenie sztuki wygląda podobnie. Jak nie znajdzie się osoby, która "uwierzy" w twórczość młodego artysty na tyle, żeby stać się dla niego źródłem finansowania, praktycznie nie ma szans na rozwinięcie talentu. Trudno myśleć o przeżyciach wewnętrznych z przymus zamkniętym na 8 h w biurze. Słyszałem o domach aukcyjnych, które wynajdują młode talenty, a następnie dają im stypendia, aby mogły tworzyć i rozwijać się. Artysta jest związany z domem aukcyjnym odpowiednią umową, a zewnętrzni inwestorzy kupują jego sztukę. Słyszeliście o takiej formie? Jest to jakieś wyjście z sytuacji. A tak to zostaje pomoc rodziny lub tak jak wspomniałem wcześniej mecenasa. Zawsze też można rysować portrety na starówce :))) Albo nie wiem zatrudnić się w grafice komputerowej ): Mówią, że dobra sztuka zawsze się obroni, ale ilu genialnych i uznanych artystów odchodziło w nędzy ): Odpowiedz Link Zgłoś
murakamiii Artysta pyta, jak żyć 01.02.12, 17:55 Prawda jest taka, że dopóki instytucje takie jak np. domy aukcyjne zajmujące się szeroko pojętym aspektem sztuki połączone z biznesem, nie będę doceniane to będziemy opóźniać proces dążenia do rozwoju, który można zaobserwować za granicą. Inwestorzy muszą kupować, po wysokich cenach! Rynek musi iść na przód. Odpowiedz Link Zgłoś
ile-xx odtworzyc socjalizm, bo bez niego nie ma zycia 01.02.12, 18:22 dla artystow. Odpowiedz Link Zgłoś