cyniczne_oko 02.01.12, 08:01 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
emilly_davisson Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 08:23 Tak, i nie podają, czemu to dziecko zostało oddane do rodziny zastępczej dopiero, kiedy skończyło 1,5 roku. I kto je wychowywał do tej pory (125 "cioć" w sierocińcu?) .Nie podają też, dlaczego adopcja była niemożliwa. Brak mi rozmów np. z wychowawczyniami w przedszkolu czy choćby sąsiadami. Brak rozmowy z psychologiem czy innym specjalistą. Co zostaje ? Ano, to fakt - "Fakt" czy inny brukowiec. Wstyd ! A chętnie byśmy się dowiedzieli, czy problem tkwi w chorobie psychicznej dziewczynki czy w samych rodzicach, którzy jednak nie byli w stanie pokochać i traktować dziewczynkę tak samo jak swoje dzieci rodzone. Odpowiedz Link Zgłoś
antekguma1 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 09:12 Artykuł pisany pod góry założoną tezę. Pełen niedopowiedzeń i nieścisłości. Z jednej strony trudno oprzeć się wrażeniu, że ludzie którzy zaopiekowali się dzieckiem, albo mieli mylne wyobrażenie o wychowaniu nieswojego dziecka, albo zrobili to z wyrachowania dla kasy. Czy jakiś normalny rodzic, nawet w gniewie postraszy swoje własne dziecko tym, że odda je do domu dziecka? Każde dziecko stwarza jakieś problemy wychowawcze, nie ma dzieci idealnych. Zapomniał wół ja cielęciem był. Ale inną miarę przykłada się do swojego własnego, a inną do cudzego. Takich ludzi co stosowali by tą sama miarę bardzo trudno znaleźć. Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:02 Podpisuję się po waszymi wątpliwościami. Ktoś, kto pisał ten tekst albo go spisywał i to pobieżnie albo nie chciał się wgryźć w sprawę albo założył z góry, ze tak ma być, bo bedą emocje i komentarze negujące postawę rodziców. Wiem po swoich doświadczeniach jak szalenie trudno zdecydować się na adopcję dziecka gdy ma się już swoje i jak trudną sztuką jest pogodzenie różnych światów... Temat bardzo ciekawy, ale nie można szarżować wyrokami bez wgłębienia się w niego. Jeśli matka nie miała ochoty na spowiedź przed mediami (co rozumiem), trzeba było poprosić o wypowiedź nauczycielkę, psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 11:08 To dziecko nie pamięta innej rodziny. A że sprawia problemy? Jak większość dzieci w tym wieku! No i w ramach kary (bo ono to tak postrzega) wylądowało w domu dziecka. Wyobraź sobie, że twoi rodzice ci to robią. A potem pisz takie bzdety. Skoro ktoś się decyduje na funkcjonowanie jako rodzina zastępcza, powinien założyć nie tylko te dobre strony, ale także ewentualne problemy. Ale to było zapewne tak: mała, słodka, śliczna blondyneczka z niebieskimi oczkami chwyciła za sercę adopcyjną mamusię, ale ta laleczka zaczęła w pewnym momencie dorastać i już nie pasuje do cukierkowatego obrazka rodziny, która grzecznie co niedziela drepcze do kościółka. W artykule zaś wyraźnie napisano, że rodzice olali terapię, konsultacje psychologiczne itp. Bo im się nie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
brat_anzelm Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 11:26 Oj tam oj tam, rodzin zastępczych brakuje Odpowiedz Link Zgłoś
anaisanais96 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 12:50 Co ty pierniczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
alcabin Panie z ośrodka adopcyjnego i dziennikarze 02.01.12, 13:03 Jak widzicie sytuacja jest trudna, ruszcie się zatem i załóżcie rodzinę zastępczą. Odpowiedz Link Zgłoś
lukilukk Re: Panie z ośrodka adopcyjnego i dziennikarze 03.01.12, 04:18 > Jak widzicie sytuacja jest trudna, ruszcie się zatem i załóżcie rodzinę zastępczą. Nikt nikogo nie zmusza do tworzenia rodziny zastępczej. Dziecko to nie zabawka a w tej rodzinie powstał problem taki sam jaki można zobaczyć w wielu innych rodzinach tylko tu rodzice NIE MIELI OCHOTY go rozwiązać i pozbyli się problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
brods Re: Panie z ośrodka adopcyjnego i dziennikarze 03.01.12, 05:47 masz rację , takie jest również moje zdanie. Typowe dla katoli... . Moi znajomi mają dzieciaki , dwulatek obkłada roczniaka , zapewne z zazdrośći , czy jego też powinni odać do domu dziecka????? . A tamta rodzinka to co? ideału szukała??? , popie...ńi jak większość tych co z klerem trzyma.... Odpowiedz Link Zgłoś
tschort Głupi, płytki artykuł. Ci ludzie po 8 latach też 03.01.12, 08:39 się przecież zżyli z dzieckiem. Musiał być tam niezły dym skoro zdecydowali się na taki krok. Ale tu jest tylko "podobno", "problemy", "musiała też tak słyszeć" i żadnej rzetelnej informacji. Jeśli dzieciak wymaga psychiatry to jest źle i ma konkretne zaburzenia. Nie usprawiedliwiam rodziców ale artykuł jest cienką manipulacją żeby pochlipać nad krzywdą dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
manhu Re: Głupi, płytki artykuł. Ci ludzie po 8 latach 03.01.12, 13:04 A kto ją tak wychował? Choćby była bestią to 100% winy jest po ich stronie. Zapewne wzięli sobie zabawkę lub/i dla kasy (którą dostają rodziny zastępcze - to duuuuużo taniej dla budżetu państwa niż dom dziecka). Zabawka się znudziła lub kasa za mała (jak na kłopoty), więc ją oddali. Po prostu powinny im zostać odebrane prawa rodzicielskie do wszystkich dzieci! I to natychmiast! Odpowiedz Link Zgłoś
pata.m Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 11:31 Moja córka wbiła w zerówce koledze kredkę w policzek, to powód, żeby ją oddać do domu dziecka? Wyrosła z takiej agresji, bo miała wsparcie rodziny. Po ośmiu latach to normalny człowiek, który ma uczucia, nie oddałaby nawet psa ani kota. A poza tym, półtoraroczne dziecko nie jest ukształtowane, więc winę za to, na co wyrosło, ponoszą zastępczy rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
ferning Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 11:38 pata.m napisała: > A poza tym, półtoraroczne dziecko nie jest ukształtowane, więc winę za to, na c > o wyrosło, ponoszą zastępczy rodzice. AMEN. Głosy rozsądku, głosami rozsądku, ale mam wrażenie, że w wypowiedzi powyżej zawarło znajduje się samo sedno sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
arkopol Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 12:51 ferning napisał: > pata.m napisała: > > A poza tym, półtoraroczne dziecko nie jest ukształtowane, więc winę za to > , na c > > o wyrosło, ponoszą zastępczy rodzice. > > AMEN. > Głosy rozsądku, głosami rozsądku, ale mam wrażenie, że w wypowiedzi powyżej zaw > arło znajduje się samo sedno sprawy. Nie zgodzę się! Poczytajcie o zespole FAS. To są dzieci, które niestety często rodzą się z uszkodzeniami mózgu, układu nerwowego i innych narządów. Możesz wylać wiadra potu pracując z takim dzieckiem, a i tak nie ukształtujesz tak jakbyś chciał. Nie tłumaczę tej rodziny, ale musieli być na granicy wytrzymałości, że podjęli taką decyzję. Problem leży w tym, że nikt wcześniej nie zdiagnozował dziecka i nie skierował na terapię i rehabilitację- jak miało 2-3 lata. Byłoby na pewno całkiem inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
lia.13 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 19:54 stuknij się w czółko. Sądząc po tym co piszesz to TY powinieneś poczytać coś na temat FAS, bo ewidentnie wygląda na to, że nie masz o nim pojęcia. Sądzisz, że 8 lat to za stare dziecko na terapię? W takim razie na terapeutę się raczej nie nadajesz ;) Odpowiedz Link Zgłoś
arkopol Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 03.01.12, 12:47 lia.13 napisała: > stuknij się w czółko. Sądząc po tym co piszesz to TY powinieneś poczytać coś na > temat FAS, bo ewidentnie wygląda na to, że nie masz o nim pojęcia. Sądzisz, że > 8 lat to za stare dziecko na terapię? W takim razie na terapeutę się raczej ni > e nadajesz ;) Nie atakuj i nie obrażaj ludzi, których nie znasz! Ja Ciebie nie obrażam. Akurat na temat FAS wiem bardzo dużo. I nie napisałam, że dziecko ośmioletnie jest za stare na terapię. Czytaj ze zrozumieniem. Napisałam, że gdyby dziecko wcześniej trafiło na rehabilitację, to teraz problemy byłyby dużo mniejsze. Ale właściwie całkiem nigdy nie wyleczy się takiego dziecka. Mózgu nie da się odbudować. Ale jak się pracuje, to jakieś szanse na lepszą przyszłość na pewno są. Szkoda, że tu wcześniej nikt nie dostrzegł problemu, tylko dopiero w momencie jak już jest bardzo źle. Rodzice zastępczy mogli też szukać wcześniej pomocy. Teraz to można gdybać i zrzucać winę na wszystkich po kolei. Odpowiedz Link Zgłoś
suicide_season Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 03.01.12, 15:02 arkopol napisał: > ferning napisał: > > > pata.m napisała: > > > A poza tym, półtoraroczne dziecko nie jest ukształtowane, więc winę > za to > > , na c > > > o wyrosło, ponoszą zastępczy rodzice. > > > > AMEN. > > Głosy rozsądku, głosami rozsądku, ale mam wrażenie, że w wypowiedzi powyż > ej zaw > > arło znajduje się samo sedno sprawy. > > > Nie zgodzę się! Poczytajcie o zespole FAS. To są dzieci, które niestety często > rodzą się z uszkodzeniami mózgu, układu nerwowego i innych narządów. Możesz wyl > ać wiadra potu pracując z takim dzieckiem, a i tak nie ukształtujesz tak jakbyś > chciał. Nie tłumaczę tej rodziny, ale musieli być na granicy wytrzymałości, że > podjęli taką decyzję. Problem leży w tym, że nikt wcześniej nie zdiagnozował d > ziecka i nie skierował na terapię i rehabilitację- jak miało 2-3 lata. Byłoby n > a pewno całkiem inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 11:38 Jak to mawiała dyrektorka z przedszkola mojej córki, nota bene bardzo mądra i wspaniała kobieta, która potrafiła kochać te wszystkie dzieci mądrze i siłą przekonywania wyprowadziła wiele z tych trudnych na prostą, a teraz z dumą opowiada o ich osiągnięciach w szkole - rodzice hodują dzieci zamiast wychowywać. Rodzi się taka słodka istotka, mamusia z tatusiem szaleją, stroją w cukierkowe ciuszki, kupują zabawki, obwożą dziecko po rodzinie i znajomych w wybajerowanym wózku, a gdzieś umyka im proces wychowania. Zaczynają reagować, kiedy agresja staje się niebezpieczna, przeważnie za późno. No, a w przypadku Ani, nie jest to córka biologiczna, nawet nie adopcyjna, więc najłatwiej oddać, jak wadliwy przedmiot, reklamacja. A gdzie w tym wszystkim miejsce dla człowieka? Oni nawet nie próbują terapii! Odpowiedz Link Zgłoś
unodos Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 22:37 Niezła teoryjka. Szkopuł w tym, że nie masz żadnego przekonującego argumentu za tym, że twoja (i twojej mądrej przedszkolanki) teoryjka sprawdza się akurat w tym przypadku. Więc po co pie.przyć bez sensu? Odpowiedz Link Zgłoś
bogusa51 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 03.01.12, 08:16 No ale Twoje pie*nie jest bardziej bez sensu. Wychowales wiele dzieci? Kpisz z "jakiejs" przedszkolanki? Moja bratowa, madra kobieta przez 40 lat pracy wypuscila tysiace dzieci w swiat z swojego przedszkola tez potwierdza ta "teoryjke" Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 11:47 > A poza tym, półtoraroczne dziecko nie jest ukształtowane, więc winę za to, na c > o wyrosło, ponoszą zastępczy rodzice. Nie zawsze tak jest. Są pewne zaburzenia, na które nawet ktoś z predyspozycjami superniani nie poradzi. Ale tutaj teksty typu: bo zostaniesz oddana to raczej nie pojawiły się z genów. Odpowiedz Link Zgłoś
krystin9 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 17:27 tbernard napisał: > > A poza tym, półtoraroczne dziecko nie jest ukształtowane, więc winę za to > , na c > > o wyrosło, ponoszą zastępczy rodzice. > > Nie zawsze tak jest. Są pewne zaburzenia, na które nawet ktoś z predyspozycjami > superniani nie poradzi. Ale tutaj teksty typu: bo zostaniesz oddana to > raczej nie pojawiły się z genów. RACZEJ MUSIAŁA SŁYSZEĆ TE SŁOWA OD "RODZICÓW" LUB "RODZEŃSTWA" OŚMIOLETNIE DZIECKO SAMO TEGO NIE WYMYŚLI Odpowiedz Link Zgłoś
pijanymarynarz Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 11:48 Pomijasz to, że psychiatrzy coś stwierdzili... więc twoje brednie rzucaj sobie na jakiejś kafeterii, zwalając winę na zastępczych rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
onecarry Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 12:35 To nie wiem czy wiesz, ale zdecydowana większość przypadków psychiatrycznych dotyczy NABYTYCH schorzeń!!!! Więc największe znaczenie tu miało otoczenia w jakim wychowywało się dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 23:45 Nie wiadomo co stwierdzili owi psychiatrzy, ale cokolwiek by to bylo to rodzice dziewieciolatka powinni byc podpora w leczeniu, jesli takie bylo by wymagane. A, ze nie bylo wymagane, to mozna sie domyslac, ze rodzice zastepczy wysylali Anie na badania w celu wyludzenia dodatkowych pieniedzy od opieki spolecznej na zekomo uposledzone psychiatrycznie dziecko. A, ze im sie to nie udalo, to zdecydowali sie porzucic. Jak rozwijaja sie teraz ich rodzone dzieci ze swiadomoscia, ze siostre wyrzucono z domu? Odpowiedz Link Zgłoś
grizz8 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 12:34 Zgadzam się. Dokładnie tak samo pomyślałem. To Ci rodzice ukształtowali psychikę tego dziecka. Trzeba zbadać ich relacje z pozostałymi dziećmi. Skandalem jest oddanie dziecka. Nie wyobrażam sobie takiego postępowania Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 16:05 pata.m napisała: > A poza tym, półtoraroczne dziecko nie jest ukształtowane, więc winę za to, na c > o wyrosło, ponoszą zastępczy rodzice. Kolejna domorosła znawczyni się znalazła. Wychowałaś jedno dziecko to wszystkie rozumy pozjadałaś? Wpisz w google słowa: FAS, RAD, poczytaj sobie. Wejdź na jakieś forum poświęcone adopcji, poczytaj blogi ludzi, którzy mają dziecko z DD. I dopiero wtedy śmiej oceniać i porównywać dziecko z zaburzeniami do swojego zdrowego dziecka. Zgadzam się z osobami krytykującymi artykuł. Jest tu zbyt wiele niedopowiedzeń by potępić tych rodziców. U dziewczynki wykryto jakieś bliżej nie sprecyzowane zaburzenia psychiczne, rodzice bali się o życie swoich biologicznych dzieci, więc zdecydowali się na skrajny krok żeby je chronić. Jest duża szansa, że ośrodek adopcyjny podrzucił im kukułcze jajo: zataił "drobnostkę" w stylu, że dziewczynka pochodzi z gwałtu, związku kazirodczego, rodzice byli chorzy psychicznie, matka nadużywała alkohol lub narkotyki w ciąży itd. Rodzice adopcyjni nieświadomie chowali tykającą bombę, a gdy wybuchła okazało się, że normalni ludzie, bez szkolenia psychologiczno-pedagogicznego nie dają sobie rady z wychowaniem takiego dziecka. A oczywiście pomocy znikąd, ośrodek adopcyjny zadowolony, że dziecko nie jest już ich problemem. Nie każdy, w szczególności wielodzietna rodzina, jest na tyle bogaty, że stać go na tabun prywatnych psychologów, którzy zajęliby się trudnym dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nowy99 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 16:16 Byc i moze. Ale w dalszym ciagu nie jest to powodem do oddania dziecka do domu dziecka. Mnostwo ludzi ma w swoich dzieciach bomby, dynamit, granaty, adhd, i inne podobne, ktore powoduja, ze rodzicielstwo staje sie megatrudnym zadaniem. Ale czy ci wszyscy rodzice oddaja te swoje trudne dzieci do domow dziecka??? No nie. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
pandzik Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 20:04 Jeżeli to: "Namawiano rodziców na szkolenie ''Przywiązanie - teoria, diagnoza i techniki terapeutyczne''. Nie przyszli. Dostali zaproszenie na terapię rodzinną - przyszli raz tylko z Anią, bez pozostałej dwójki dzieci." jest dla ciebie niedopowiedzeniem, to ja nie wiem, jak trzeba mówić do takich ludzi jak ty. Capslockiem? Ośrodek zataił, ośrodek nie pomógł... Trzeba czytać więcej niż jeden akapit, a nie tworzyć potem idiotyczne teorie spiskowe. Tykająca bomba, koń by się uśmiał. Tykająca bomba, którą latami straszono, że jak nie będzie grzeczna, to ją oddadzą. A jak ich lalunia księżniczka za kilka lat nie spełni mamusinych oczekiwań, bo się puści i zajdzie, to wyrzucą ją z domu, bo nie będzie gdzie i komu oddać. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 03.01.12, 17:14 pandzik napisał: > Jeżeli to: > "Namawiano rodziców na szkolenie ''Przywiązanie - teoria, diagnoza i techniki t > erapeutyczne''. Nie przyszli. Dostali zaproszenie na terapię rodzinną - przyszl > i raz tylko z Anią, bez pozostałej dwójki dzieci." > jest dla ciebie niedopowiedzeniem, to ja nie wiem, jak trzeba mówić do takich l > udzi jak ty. Capslockiem? Sam naucz się czytać ze zrozumieniem: "Prawdopodobnie w 2010 r. rodzice zastępczy przyszli do Katolickiego Ośrodka Opiekuńczego. - Skarżyli się na problemy wychowawcze z Anią. Spotkali się z psychologiem, który doradził diagnozowanie dziecka " "Rodzice zastępczy powiedzieli też pracownikom opieki, że dziecko jest pod opieką lekarzy różnych specjalności. Przynieśli skierowanie na obserwację do szpitala psychiatrycznego, na którą zgodził się sąd i którą dziewczynka przeszła." To całe szkolenie, które zaproponowano im gdy już ZAPADŁA DECYZJA o rozwiązaniu rodziny zastępczej to przysłowiowa musztarda po obiedzie. Wcześniej ci ludzie od ponad roku zgłaszali problemy z dzieckiem, szukali pomocy, jeździli po psychiatrach i innych specjalistach, pewnie wszystko opłacali z własnej kieszeni. Psycholog z OA potrafił im jedynie doradzić diagnozowanie problemu. A ten problem z dnia na dzień narastał i w pewnym momencie pewnie stanowił realne zagrożenie dla życia ich najmłodszego dziecka. Gdyby to byli tacy źli rodzice, jak niektórzy twierdzą, to czemu nie oddali Ani kiedy wystąpiły pierwsze problemy wychowawcze, czyli w 2010 roku? Czemu poświęcili tyle czasu i energii na jej diagnozowanie i leczenie przez WIELU specjalistów? Oddanie Ani to był krok desperacji. Współczuję dziewczynce, ale priorytetem dla tych ludzi powinna być ochrona najsłabszego członka rodziny czyli najmłodszej córki. Jeśli uznali, że Ania stanowi zagrożenie dla jej zdrowia lub życia to pewnie tak było, a my nie mamy żadnych przesłanek, by ten osąd kwestionować. PS. Podobna historia została opisana na wstrząsającym blogu: prawiejakmama.bloog.pl/kat,0,page,51,index.html?ticaid=6dac9 Tu do rozwiązania adopcji doszło w momencie, gdy adopcyjny syn molestował seksualnie młodszego brata, wcześniej współżył z rodzoną siostrą. Polecam lekturę, szczególnie tym, którym cały czas się wydaje, że żyją w czarno-białym świecie, gdzie tylko źli ludzie mogą oddać adoptowane dziecko do OA. Tak łatwo ocenia się życie innych ludzi sącząc kawkę przed monitorem. Odpowiedz Link Zgłoś
krystin9 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 17:24 pata.m napisała: > Moja córka wbiła w zerówce koledze kredkę w policzek, to powód, żeby ją oddać d > o domu dziecka? Wyrosła z takiej agresji, bo miała wsparcie rodziny. Po ośmiu l > atach to normalny człowiek, który ma uczucia, nie oddałaby nawet psa ani kota. > A poza tym, półtoraroczne dziecko nie jest ukształtowane, więc winę za to, na c > o wyrosło, ponoszą zastępczy rodzice. Też tak sądzę. Strach przed odrzuceniem często przejawia się w formie agresji lub autoagresji. Mój syn miał kolegę (dziecko adoptowane), który wszystkie niepowodzenia rodzinne (surowość rodziców i brak uczuć) rozładowywał tnąc się żyletkami po rękach. Odpowiedz Link Zgłoś
wenge1 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 03.01.12, 01:28 "A poza tym, półtoraroczne dziecko nie jest ukształtowane, więc winę za to, na co wyrosło, ponoszą zastępczy rodzice." Poprostu rewelacja, powinnaś/nieneś wykładać tą wiedzę na uczelniach, bo nawet profesorowie psychiatrii i psychologii nie odważyliby się na taką wypowiedź. Nie ma to jak ktoś wiedzę na temat dzieci i ich zachowań, czerpie z przykładu własnego dziecka, a póżniej wypowiada się jako największy i niepodważalny autorytet. Artykuł absolutnie jest nierzetelny, ukierunkowany na sensację , posiadający z góry założoną tezę. Dziennikarz nawet nie próbuje wykazać się rzetelnością, z góry jak narrator powieści realizuje zaplanowany schemat : źli rodzice zastępczy (potwory) - dziecko (ofiara) - opieka społeczna (bezradni świadkowie). Życie nie jest takie jednoznaczne, a autor artykułu powinien raczej wziąść się za bajki, biorąc braci Grimm za wzorzec, niż pisać do gazety. A Tobie nie życzyłbym sytuacji, w której musiałbyś/abyś oddać psa lub kota np. ze względu na chorobę córki (o agresji zwierzęcia nie wspominając). Jeśli zaś chodzi o wychowanie dzieci, to poprzestań na swoim, bo musiałbyś/abyś radykalnie zmienić światopogląd na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
tmk123 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 11:39 Bardzo współczuję tej dziewczynce. Ale... Niestety bardzo często dzieci z domu dziecka pochodzą z patologicznych rodzin- później okazuje się że to FAS bo matka piła w ciąży- agresja, niedostosowanie społeczne brak rozwoju uczuć wyższych i jeszcze opóźnienie w rozwoju umysłowym, również często wady wrodzone serca itp. A to tylko jedno z możliwych obciążeń. Większość normalnych dzieci sprawia kłopoty-ale wiekszość nie ląduje na obserwacji psychiatrycznej- ((to wtedy kiedy zagraża sobie i innym) bo tak to zwykłe lecznie dochodzące. Odpowiedz Link Zgłoś
lia.13 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 20:00 ale tutaj nie zastosowano żadnego leczenia, nawet dochodzącego. Była obserwacja, która się skończyła. Jak? Tego nie wiadomo, natomiast leczenia żadnego nie zastosowano, czyli chyba jednak nie było z dziewczynką tak źle. Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 23:26 Kto decyduje sie na stworzenie rodziny zastepczej, ten juz na wstepie wie, ze dzieci przyjete przez niego do domu moga stwarzac rozmaite problemy. Kto wie, czy zastepczy rodzice nie wysylali dziewczynki na rozne badania i konsultacje, by w ten sposob dowiesc, ze wymaga wiekszej niz zwyczajnie opieki i w zwiazku z tym, nalezy im sie wieksza zaplata za opieke nad nia? A jak nie udal im sie udowodnic, ze taka zwiekszona opieka jest potrzebna i nie otrzymali dodatkowych oplat, na ktore liczyli, to porzucili dziecko? Pytanie czy tacy ludzie w ogole powinni zajmowac sie jakimikolwiek dziecmi? Moim zdaniem ich dzieci biologiczne tez doznaly trwalych szkod psychicznych w zwiazku z sytuacja ktora stworzyli rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
witkosia100 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 03.01.12, 01:51 jesli idzie o kase-648-tyle jesli jest decyzja o rodzinie(byłam spokrewniona-60%ja,40% ew,panstwo),przez 1-sze 2 lata powierzono mi piecze?!i nie dostałam zadnej pomocy finansowej,czasem dobrze jest wiedziec o czym sie mówi Odpowiedz Link Zgłoś
pijanymarynarz Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 11:47 Tez bzdety piszesz, że aż przykro. Nie wiesz co to za problemy, nie wiesz co to za choroba... a wg ciebie za karę poszło do domu dziecka. No puknij się w ten bagienny łeb i sam zaadoptuj jakieś dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 12:09 Jak twoje biologiczne dziecko zachoruje, też oddasz do bidula? Durniu, wytrzeźwiej, bo nick wskazuje, że nie funkcjonujesz w pełni świadomie. Odpowiedz Link Zgłoś
onecarry Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 12:37 Widać, ty natomiast wiesz wszystko. :) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_myszkina Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 12:21 Święte słowa, troll! Ludzie adoptują z różnych pobudek, takze z niskich, niestety. I kiedy pojawiają sie wyzwania, nie potrafią im sprostać. Fakt, że olali terapię rodzinną i szkolenia świadczy o nich jak najgorzej, podobnie jak sposób, w jaki poinformowali dziewczynkę o jej biologicznej matce. To jest trauma na całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
lia.13 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 20:06 > Ludzie adoptują z różnych pobudek, Problem w tym, że Ci ludzie nie zaadoptowali, a zostali jedynie rodziną zastępczą. Dlaczego zastępczą a nie adopcyjną? Ano dlatego, że rodzina adopcyjna nie dostaje zasiłku z PCPR-u, a zastępcza dostaje. Nie wierzę żadnemu rodzicowi zastępczemu biorącemu małe dziecko, że czyni to z miłości. Jest to praca jak każda inna, za którą bierze się wynagrodzenie. O żadnej miłości nie ma tutaj mowy. Gdyby była miłość to by dziecko adoptowali. Rozumiem branie do rodziny zastępczej nastolatka, który sprawia problemy i źle funkcjonuje w domu rodzinnym czy w domu dziecka, ale 1,5-roczniak? To sk.syństwo pierwszej wody. Bo zamyka się temu dziecku szansę na normalną rodzinę. Rodzina zastępcza nie jest normalną rodziną. Tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
unodos Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 22:33 Ciekawy punkt widzenia i warto, by inni go zauważyli. Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 23:15 Z artykulu wynika, ze matka biologiczna dziewczynki bedac cudzoziemka wyjechala z Polski nie uregulowawszy sytuacji prawnej Ani, co uniemozliwia jej adopcje. Masz racje, ze fakt iz rodziny zastepcze pobieraja oplaty za opieke nad powierzonymi im dziecmi moze miec wplyw na relacje z tymi dziecmi. I dlatego tak wazny jest system opieki spolecznej nadzorujacy rodziny zastepcze. Rodziny zastepcze sa dla dzieci lepsze niz zinstytucjonalizowane domy dziecka, ale nadal wymagaja stalego i fachowego nadzoru, poniewaz prawdopodobienstwo maltretowania jest wieksze niz u zwyklych rodzin. Nie rozumiem jakim prawem mogli sie wymigac od konsultacji psychologa rodzinnego i innych specjalistow wyznaczonych przez opieke spoleczna. Cos jest nie tak w polskim systemie prawnym dotyczacym funkcjonowania rodzin zastepczych, skoro takie porzucenie, nie poprzedzone konsultacjami z wyznaczonym przez opieke spoleczna terapeuta jest mozliwe. Nie zgadzam sie natomiast z opinia, ze jest to praca, jak kazda inna. Moze praca, ale taka jak pracownika wywiadu/ kontrwywiadu - jak chce sie zrezygnowac, to nie da sie latwo i bez zobowiazan trwajacych przez reszte naszego zycia. Jesli rozwiazania prawne stosowane przy oddawaniu dzieci rodzinom zastepczym nie powoduja odpowiedzialnosci za porzucenie, to jest to zly system, ktory jak naszybciej trzeba dla dobra dzieci zmienic. Odpowiedz Link Zgłoś
witkosia100 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 23:20 byłam rodzina zastepcza,aty? Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 23:30 Bylas rodzina zastepcza? Czyli co? Teraz juz z bylymi podopiecznymi zadnych kontaktow nie masz i nie sa nadal Twoja rodzina? Odpowiedz Link Zgłoś
ducks_arse Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 12:54 troll_bagienny napisał: > To dziecko nie pamięta innej rodziny. A że sprawia problemy? Jak większość dzie > ci w tym wieku! No i w ramach kary (bo ono to tak postrzega) wylądowało w domu > dziecka. Wyobraź sobie, że twoi rodzice ci to robią. A potem pisz takie bzdety. > Skoro ktoś się decyduje na funkcjonowanie jako rodzina zastępcza, powinien zał > ożyć nie tylko te dobre strony, ale także ewentualne problemy. Ale to było zape > wne tak: mała, słodka, śliczna blondyneczka z niebieskimi oczkami chwyciła za s > ercę adopcyjną mamusię, ale ta laleczka zaczęła w pewnym momencie dorastać i ju > ż nie pasuje do cukierkowatego obrazka rodziny, która grzecznie co niedziela dr > epcze do kościółka. W artykule zaś wyraźnie napisano, że rodzice olali terapię, > konsultacje psychologiczne itp. Bo im się nie chce. Dziwisz się??? To kieleckie, matecznik Gosiewskiego i K(l)empy, typowo katotalibańskie zachowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 02.01.12, 22:46 To dziecko nie pamięta innej rodziny. A że sprawia problemy? Jak większość dzieci w tym wieku! No i w ramach kary (bo ono to tak postrzega) wylądowało w domu dziecka.(...) Skoro ktoś się decyduje na funkcjonowanie jako rodzina zastępcza, powinien założyć nie tylko te dobre strony, ale także ewentualne problemy. Masz zupelna racje, co zasluguje na wytluszczenie! Czy, jesli nasze wlasne dziecko mialoby problemy zdrowotne, lub psychiczne, to bylo by to uzasadnienie dla tego by je porzucic? Nawet, gdyby musialoby byc hospitalizowane na oddziale psychiatrycznym, to w normalnej, kochajacej rodzinie byloby oczywiste, ze po leczeniu powroci do domu! Z artykulu przeswituje smutna prawda, ze rodzice zastepczy nigdy nie traktowali tej dziewczynki na rowni z wlasnymi, rodzonymi dziecmi i to jest zapewne pierwsza i zasadnicza przyczyna problemow wychowawczych z jakimi sie spotkali. Dziewieciolatek nie jest w stanie wymyslic sam grozby wobec rodzenstwa, ze jak bedzie niegrzeczne, to zostanie oddane do domu dziecka! Rodzice zastepczy musieli tej grozby uzywac wobec niej, byc moze w obecnosci pozostalej dwojki dzieci znajdujacej sie pod ich opieka. Nie popieram bezdusznych i biurokratycznych ingerencji w zycie rodzinne, ale zostajac rodzina zastepcza wyraza sie zgode nie tylko na przyjecie dziecka/dzieci i na pobieranie oplat na ich utrzymanie od panstwa, ale rowniez na taka zwiekszona ingerencje opieki spolecznej w nasze zycie rodzinne. Bycie rodzina zastepcza, to nie zatrudnienie, ktore mozna po prostu porzucic, gdy nam przestanie odpowiadac. Z przytoczonych informacji wynika z duzym prawdopodobienstwem, ze rodzice zastepczy dopuscili sie aktow maltretowania psychicnego nie tylko wobec Ani, ale i wobec pozosalej dwojki rodzonych dzieci. One rowniez w zwiazku ze zniknieciem Ani z ich rodziny beda przezywac traume straty osoby bliskiej (jak po smierci lub porzuceniu), beda obawiac sie, ze same moga zostac porzucone przez rodzicow - zakres szkod psychicznych i wychowawczych wyrzadzonych im przez rodzicow poprzez odrzucenie dziewczynki, ktora przez cale ich swiadome zycie byla ich siostra jest trudny do przecenienia. W tej sytuacjii, opieka spoleczna powinna starac sie dojsc do sedna sprawy i za pomoca wywiadu przeprowadzonego u Ani przez psychologow ustalic fakty. Byc moze najbardziej wlasciwym rozwiazaniem bedzie pozbawienie rodzicow w rozwiazanej rodzinie zastepczej praw rodzicielskich do wszystkich dzieci znajdujacych sie pod ich opieka, rowniez "rodzonych". Ale to było zapewne tak: mała, słodka, śliczna blondyneczka z niebieskimi oczkami chwyciła za sercę adopcyjną mamusię, ale ta laleczka zaczęła w pewnym momencie dorastać i już nie pasuje do cukierkowatego obrazka rodziny Z artykulu wynika, ze matka Ani byla cudzoziemka, o czym Ania, jak rowniez o fakcie, ze zostala przez biologiczna matke porzucona, zostala w brutalny sposob (byc moze kwalifikujacy sie jako psychiczne maltretowanie) poinformowana przez rodzicow zastepczych. Kto wie, moze nie byla urocza blekitnooka blondyneczka, a fakt ten, w powiazaniu z uprzedzeniami jakie rodzice zastepczy mogli posiadac wobec jej pochodzenia walnie przyczynil sie do alienacji i gorszego traktowania wewnatrz rodziny zastepczej, czego rezultatem byly klopoty wychowawcze. Nawet subtelne sugestie gorszosci i niewielkie roznice w sposobie traktowania mogly spowodowac trwale szkody w psychice dziewczynki oraz jej rodzenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
morlis2 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 03.01.12, 01:04 Nie osądzajmy rodziny zastępczej jak nie znamy całej prawdy. Przecież rodzice zastępczy nie krzywdzili jej, nie znęcali się tylko opiekowali nią. Chodzili do lekarzy, robili badania. Ale może ta dziewczynka ma rzeczywiście jakąś chorobę psychiczną /np. schizofrenię dziecięcą, ADHD lub co innego/. Może rodzice boją się o swoje dzieci rodzone, żeby ta dziewczynka nie skrzywdziła je. Zdarza się, że małe dziecko /w wieku 9, 10 lat/ krzywdzi mniejsze dziecko. W przedszkolu mojego wnuka jest 5 letni chłopak bardzo agresywny, nie panujący nad swoimi emocjami. Bije dzieci, trzeba dosłownei trzymać go za ręce żeby nie skrzywdził jakiegoś dziecka. A rodzice płaczą, że nie radzą sobie z nim. Żadna terapia mu nie pomaga. Podobno ma jakąś chorobę genetyczną związaną z psychiką. Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Re: Postaw się na miejscu tego dziecka 03.01.12, 01:33 Czy rodzice zastepczy prawidlowo opiekowali sie Ania nie wiemy, bo nie bylo kompleksowego nadzoru i regularnych wizyt ze strony opieki spolecznej, ktora nie potrafila nawet wyegzekwowac terapii rodzinnej u psychologa zatrudnionego przez opieke socjalna. Schizofrenia dziecieca jest niezwykle zadka i mozna ja leczyc szpitalnie, a po zaleczeniu wyslac dziecko z powrotem do domu. ADHD leczy sie skutecznie lekarstwami i psychoterapia. Osobiscie znam bardzo wielu takich, ktorzy w wieku przedszkolnym, a czasem i pozniej, bili, kopali i gryzli inne dzieci i opiekunow, a skonfrontowani jeszcze klamali, ze "to nie ja, to Hania". I wyrosli na normalnych, porzadnych ludzi. Jakby ich ktos wtedy oddal do domu dziecka, to rezultat bylby pewnie inny. Odpowiedz Link Zgłoś
deeptrieste Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną jest 02.01.12, 10:05 jak się można domyślać rzeczywiście agresja dziewczynki. Porzucone dzieci są często uszkodzone neurologicznie już na etapie płodowym ze względu na tryb życia matek. Poza tym dziedziczą cechy swoich rodziców, a te też nie są zazwyczaj przypadkowe...Chciałem obsobaczyć tę rodzinę na dzień dobry ale nie jestem w ich butach. Odpowiedz Link Zgłoś
dirtydog Re: Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną 02.01.12, 10:26 Porzucone dzieci są uszkodzone neurologicznie już w łonie matki .... ... LUDZIE ALE DEBILE :) .... Odpowiedz Link Zgłoś
pomidorowysos Re: Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną 02.01.12, 10:39 JA ANIE ROZUMIEM, A gazety to syf. Ania niedlugo znajdzie nowy dom. Duzo rodzin nie moze miec dzieci;p MAM DOBRE WIEŚCI, ANIA TO ANIA, aku...toszmaty ;p Odpowiedz Link Zgłoś
olias Re: Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną 02.01.12, 10:48 pod warunkiem że potencjalni nowi rodzice nie będą czytać domorosłych wysoce yntelygentnych "specjalistów" na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
von_seydlitz O dziecko się walczy 02.01.12, 11:04 Nie będę kombinował, ale jakby własne dziecko się tak zachowywało, to gdzie by je oddali? Dzieci w wieku i 8 lat mogą być trudne, "agresja" to najprostsze słowo. Tymczasem dziecko wchodzi w taki wiek, że usztywniają mu się pewne zasady. Z jakiegoś powodu te "zasady" są denerwujące, czy może nawet dziwne, ale niektóre dzieci tak mają. Robienie różnicy "moje, nie moje" to coś strasznego i moralnie godnego potępienia. .... Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Różnicę najłatwiej poznać na własnej skórze 02.01.12, 11:20 Ja jestem z tzw. rozbitej rodziny (brrr, obrzydliwe słowo, ale wszelkie instytucje typu psycholog, pedagog, TPD itd. to słowo uwielbiają). Oznacza to, że moja matka rozwiodła się z ojcem, a ten założył nową rodzinę z inną babą. I żeby było ciekawiej, mnie rodzice sprzedali kopa do babci. Sytuacja, jakich wiele. Oboje rodzice wykształceni, żeby nie było, że jakaś żulernia. I co się dzieje dalej? Ano, dzieciństwo polegające na tym, że rodzice łaskawie zabierali mnie na ferie albo święta, czasem tydzień wakacji. Przyrodnie rodzeństwo ze strony ojca było od święta. Oni mieli pełną rodzinę, mnie dostawały się ochłapy w postaci wspólnej Wigilii albo Niedzieli Wielkanocnej, tydzień w sierpniu albo parę dni ferii zimowych. Raz zdarzyło mi się rozchorować podczas takiego pobytu. Ojciec zadzwonił do babci, żeby natychmiast przyjechała i zabrała mnie do domu. Bo chorowanie już w pakiet okresowych uczuć rodziców nie wchodził. Podobnie było u matki, z tą różnicą, że przeważnie nie było, bo jej faceci nie akceptowali jej dziecka. Pytanie, co by było, gdyby babci zabrakło? Nie zdziwiłoby mnie, gdyby to był bidul. Pamiętam, jak babcia kiedyś rękę złamała i mój strach, bo babcia wylądowała w szpitalu, żeby tylko z niego wróciła. Biedna Ania, niejeden, który we własnej rodzinie biologicznej był obcy, zrozumie to biedne dziecko, które nie ma nawet poparcia w czystej biologii. Odpowiedz Link Zgłoś
lia.13 Re: Różnicę najłatwiej poznać na własnej skórze 02.01.12, 20:11 ty lepiej nie opowiadaj na Forum takich strasznych rzeczy, bo Ci zaraz jeden z drugim powiedzą, że FAS miałaś niezdiagnozowany, i to dlatego rodzice Cię nie chcieli i do babci oddali. Pozdrawiam noworocznie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
taischa Re: Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną 02.01.12, 11:03 Tak często dzieci matek, które nadużywają alkoholu podczas bycia w ciąży maja różnorodne uszkodzenia neurologiczne, a często jest również i tak ,że prowadząc nieregularny tryb życia same są chore lub maja rożne niezdiagnozowane schorzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
onecarry Re: Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną 02.01.12, 12:42 Większość problemów, można skorygować, lub zadbać o otoczenie by problemy się nie kumulowały - i to jest rola wychowujących - ale trzeba chcieć. Odpowiedz Link Zgłoś
uii Re: Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną 02.01.12, 13:17 Co mozna skorygowac? Alkoholowy zespół płodowy? Zaburzenia psychiczne? Podaj prosze co konkretnie. Jezeli dziecko zostalo wyslane na konsultacje psychiatryczne to moze to oznaczac ze rzeczywiscie cos jeset nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
mayyaa Re: Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną 02.01.12, 14:34 Co skorygować? FAS?? czlowieku , nie badz ignorantem, poczytaj sobie co to jest FAS, owszem na pewne zachowania z niego wynikajace mozna wplywac odpowiednia terpai, ale zaczeta wczesnie i systematyczna, ale to nadal uszkodzenia neurologiczne, nie da sie tego odwrocic!! Po 2 stopien w jakim dziecko pijacej matki moze byc dotkniete FAS-em tez moze byc rozne, od lagodnego po bardzo silny, to sa zaburzenia ktora bede towarzyszyly takiej osobie do konca zycia, a mowimy tu o agresji, niedostosowaniu spolecznym, roznycm stopniu uposledzenia itp. To tak gwoli wyjasnienia. Artulul jest denny, my tu sobie gdybamy, moze dziewczynka ma fas i nikto go wczesniej nie zdiagnozowal a rodzice umyli ręce( poszli na latwizne, bo raczej przypuszczam ze swojego dziecka z takimi problememi by nie oddali...debile) moze chodzi o cos zuplenie innego, z tego tendencyjnego artykułu nie mozna nic wywnioskować. ALe nawet jak dziecko ma powazne problemy to ja uwazam ze wina jest rodzicow, bo powinni sie liczyc z tym ze moze byc ciezko, bo biologicznego dziecka na pewno by nie oddali chocby bilo ,cpalo i sprawiało mega problemy. To moge obstawic w ciemno, pewnie bym sie nie pomylila. Bo co to za argumnet, ze sa problemy i ze jest niebezpieczne? Multum biologicznych dzieci nawet z tzw. "dobrych rodzin" tez sie tak zachowuje. Dno, nie mam szacunku do takich ludzi. Nie moge sobie wyobrazic co ci ludzie maja w glowach ze ich sumienie nie zagryzie....w koncu to dziecko wychowywali od malego, byli dla niego rodzicami, brak slow. Odpowiedz Link Zgłoś
onecarry Re: Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną 02.01.12, 15:14 Gwoli ścisłości o to mi chodziło. Cytuję ciebie: "owszem na pewne zachowania z niego wynikajace mozna wplywac odpowiednia terpai, ale zaczeta wczesnie i systematyczna". Ale teraz proszę bardzo, idzie błąd za błędem. Ciekaw jestem jak bardzo się starali pomuc tej dziewczynce. Oczywiście, prawa jest taka, że wprowadzony system rodzin zastępczych jest w Polsce wadliwy. I czywiście, że ważne jest też aby mówić o problemie ciąż alkoholiczek. Ale co teraz!? Odpowiedz Link Zgłoś
arkopol Re: Tak,z artykułu niewiele wynika ale przyczyną 02.01.12, 12:45 Nie nazywaj kogoś Debilem, jeśli nie znasz się na tych sprawach. Akurat to jest prawda, że te biedne dzieciaki najczęściej rodzą się już z wieloma dysfunkcjami. Najczęściej to jest FAS- płodowy zespół alkoholowy. Poczytaj o tym! Moi rodzice w rodzinie zastępczej mają dwójkę dzieci z tym zespołem. W artykule nie zostało to szczegółowo opisane, ale przypuszczam, że problem musiał być poważny. Wcale się nie dziwię tym ludziom. Takie dzieci potrafią być BARDZO trudne i nie każdy z tym sobie radzi. A jeśli opieka nad takim dzieckiem ma odbywać się kosztem zdrowia fizycznego i psychicznego całej rodziny, to chyba wszystko jasne. I nie chodzi tu o jakiś własny egoizm, ale trudna sytuacja raczej prędko się nie skończy- dziecko w rodzinie zastępczej przebywa do 18 roku życia, albo dłużej. A problemy niestety z wiekiem się nasilają. Odpowiedz Link Zgłoś
indywidualismus Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 23:51 antekguma1 napisał: Ale inną miarę przykłada się do swojego własnego, a inną do cudzego. T > akich ludzi co stosowali by tą sama miarę bardzo trudno znaleźć. Nie mam do ciebie pretensji, bo skąd miałbyś wiedzieć, ze właśnie takie, równe traktowanie jest najgorszym możliwym błędem i krzywdą nie tylko dla własnych dzieci, ale również dla tych przyjętych. Ale forum GW to zbyt gó...ane medium, żeby to tłumaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
olaala0 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 15:47 być może rodzice (matka) nie zrzekła się praw i stąd adopcja niemożliwa , podejrzewam ze rozmowy z sąsiadami , wychowawcami nie były możliwe z trzech powodów- brak chęci wypowiadania się osób z otoczenia aby nie narazić się na zarzut pomówienia ze strony matki, nikt nie był na tyle blisko aby wiedzieć co się dzieje skoro matka nie szukała pomocy,ograniczenia dotyczące długości tekstu.Mam nadzieję , że redaktor będzie miał możliwość kontynuowania tematu , dzięki czemu sprawa zostanie nagłośniona i być może uda się znaleźć dom dla dziewczynki Odpowiedz Link Zgłoś
lia.13 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 19:41 Nie podają dlaczego adopcja była niemożliwa, ano dlatego, że nikt nie chciał jej adoptować, a poza tym, procedury adopcyjne w Polsce strasznie długo się ślimaczą. Moja teoria jest taka: młode małżeństwo wpadło i miało problemy finansowe. W końcu wiemy jak wygląda sytuacja młodych matek na rynku pracy. Zatem wymyślili sobie, że zostaną rodziną zastępczą. Dlaczego zastępczą a nie adopcyjną? Ano dlatego, ze rodzinie adopcyjnej nikt nie pomaga, a zastępcza dostaje 800 zł zasiłku za opiekę nad dzieckiem. Niby kropla w morzu kosztów opieki nad dzieckiem, ale dla wielu wystarczająco aby się po tę kwotę schylić. Po latach pojawiło się kolejne dziecko, sytuacja finansowa rodziny się poprawiła i... okazało się, że Ania (oraz 800 zł z PCPR-u) nie są już rodzinie potrzebne. Groźby rzucane pod adresem młodszej siostry Ania musiała gdzieś usłyszeć, najprawdopodobniej mówiono tak do niej. Dziwicie się, że stała się agresywna? Zresztą, przejdźcie się po przedszkolach, placach zabaw to dopiero zobaczycie "agresywne" dzieci. Z dziećmi się pracuje, a nie przykleja łatkę agresywnego i pozbywa się problemu. Gdyby dziecko zostało adoptowane zamiast trafić do rodziny zastępczej to nie byłoby teraz tego problemu. Dlatego osobiście mówię STOP! przekazywaniu takich małych dzieci do rodziny zastępczej na okres dłuższy niż 6 m-cy, z ewentualnym przedłużeniem do roku. Przez ten czas sytuacja dziecka powinna się wyjaśnić, i trafić ono powinno albo z powrotem do rodziny biologicznej, albo do rodziny adopcyjnej. Utrzymywanie rodzin zastępczych od maleńkości aż do pełnoletności to patologia pierwszej wody. Ci tzw. "Rodzice" traktują dziecko jak źródło dochodu, a po skończeniu 18 r.ż. dziecko ląduje na lodzie. Nie mając żadnych praw spadkowych. Odpowiedz Link Zgłoś
chomsterek Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 22:25 Z całym szacunkiem, ale między tym co "powinno się", a tym jak działa polski system prawny jest kolosalna różnica. Osobiście znam ludzi, którzy utworzyli rodzinę zastępczą dla dwójki małych dzieci i nie zrobili tego dla pieniędzy. Takie podejście byłoby zresztą sporą naiwnością - 1600 zł na utrzymanie dwójki dzieci z różnego rodzaju problemami zdrowotnymi i jeszcze sfinansowanie "etatu" dla zastępczej mamy to śmiesznie mało! Tak czy inaczej, osoby o których mowa w końcu dokonały adopcji rodzeństwa które przyjęły pod swój dach. Musiało jednak minąć ok. 2,5 roku nim wyklarowała się sytuacja prawna dzieci i wreszcie udało się dopełnić wszelkich formalności (w czym wydatnie "pomagał" ośrodek adopcyjny, kierując do zajmowania się sprawą osobę, która więcej przebywała na zwolnieniu niż w pracy i kazała się dowozić na rozprawy, a także informując rodzinę np. o konieczności stawienia się na obserwacji zwykłym listem, dostarczonym pod niewłaściwy adres...). Odpowiedz Link Zgłoś
edmapa1 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:58 wystarczy dobrze przeczytać adopcja jest nie możliwa bo biologiczna matka nie zrzekła się praw do dziecka o ile można to tak nazwać tylko ją porzuciła i wyjechała za granicę.i wiem że ciężko mają takie dzieci bo w latach 90 dzieci z domu dziecka uczęszczały z nami do szkoły i nie były wyzywane bite i takie tam uczyliśmy się razem bawiliśmy a nawet na wycieczki.i nie będę broniła ani dziecka ani rodziców bo wina pewnie jest po środku. Odpowiedz Link Zgłoś
pyzata_pyza Ania znów bez rodziny 02.01.12, 09:03 "Było miło, ale pojawiły się problemy, więc Cię zwracamy"- ciekawe, czy jeśli z własnymi dziećmi będą mieli problemy wychowawcze, to też zdecydują się je oddać? Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Najprostszy przykład: Ola Gietner "Tereska" 02.01.12, 11:33 Jest taki artykuł, w którym babcia bohaterki głośnego filmu "Cześć, Tereska" opowiada o swoją walkę o wnuczkę, która została odrzucona przez własną matkę, bo sprawiała kłopoty, no i nie podobała się konkubentowi rodzicielki (i vice versa). Są tacy rodzice, co niechciane potomstwo podrzucają dziadkom, jak gdyby nigdy nic. Odpowiedz Link Zgłoś
comitam1950 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 09:09 Mam pytanie. Czy gdyby to było ich biologiczne dziecko to też oddaliby ? Biorąc malucha wiedzieli na co się decydyją.Teraz przy problemach potraktowali to dziecko jak zbędną RZECZ. Ochyda. Odpowiedz Link Zgłoś
mleczar Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:15 Inaczej byś śpieał jakby napisali że to dziecko jest po prostu niebezpieczne dla dwójki ich dzieci... Opada ci kopara? Odpowiedz Link Zgłoś
kokeshi_0 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:20 dziecko to nie rzecz, jakby Ciebie ktos oddał to co byś czuł? ale zakładam ze w ośrodku moze jej byc lepiej niz u tych popaprańców co ja oddali i tego jej życze Odpowiedz Link Zgłoś
miyoki Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:45 Ja mam tylko pytanie do tych z wątpliwościami. Gdyby wasze własne dziecko miało problemy psychiczne, było agresywne i problemy zdrowotne itp. Czy też byście je oddali.... Wiadomo jaka odpowiedź, własne nawet najbardziej chore się po prostu kocha. Ania nie była kochana. A rodzice, nie wiem... ale skoro nie przychodzili na proponowane terapie to raczej nie wykorzystali wszystkich możliwości pomocy. Myślę, że tacy ludzie powinni po prostu ponieść karę. Normalny proces karny i zapłacić dziecku odszkodowanie za ogromne straty moralne. Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Racja! 03.01.12, 00:37 Przepisy prawne dotyczace tworzenia rodzin zastepczych powinny przewidywac kary za podobne porzucenie, nakladac obowiazek konsultacji z wybranym przez opieke spoleczna terapeuta i psychologiem oraz zapewniac staly nadzor nad sytuacja w takiej rodzinie, bo prawdopodobienstwo wystapienia patologii rodzinnych i potrzeba pomocy i terapii rodzinnej jest wieksze niz w innych rodzinach. To wszystkpo nie musi umniejszac szacunku jakim powinno sie obdarzac sprawnych i darzacych dzieci uczuciami rodzicow zastepczych, ale fakty sa takie, ze rowniez w bogatych krajach prawdopodobienstwo psychicznego lub fizycznego maltretowania, zabojstwa przez opiekunow, karygodnych zaniedban, jest wieksze w rodzinach zastepczych niz w innych. (prawdopodobienstwo takich szkod w zinstytucjonalizowanych domach dziecka jest jeszcze wyzsze). Dlatego rodziny takie powinny znajdowac sie pod stalym nadzorem i opieka osrodka socjalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
najnowsze Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:33 Jaka kopara.... a gdyby któreś biologiczne dziecko było agresywne wobec reszty, to co wtedy, w imię dobra pozostałych, oddali by biologiczne? Z powodu kłopotów? Pewnie nie. Czyli od początku różnicowali dzieci. Wzięli jak psa ze schroniska, a potem oddali, bo agresywne i o czym tu gadać? Odpowiedz Link Zgłoś
heimdallr Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 12:52 Jedynie pierwsze wpisy na tym wątku są rozsądne, bo nie wyrokują w sprawie o której nikt z nas, w szczegółach, nie ma pojęcia. Twój wpis jest symptomatyczny, że zaczyna się jazda na ślepo, młócenie cepem i nie ma co dalszych wpisów czytać. Co do wpisów odnoszących się do terapii u psychologa czy psychiatry również powiem, że za dużo oczekujecie. Mam problem z moim 14 letnim synem i za jego zgodą podjęliśmy kolejną terapię u kolejnego psychiatry. Ale efekt jest taki, że ani syn a ni my z żoną nie mamy już ochoty łudzić się, że coś z tego pozytywnego wyniknie. Może gdybym miał własnego, prywatnego psychiatrę sytuacja byłaby inna. W poradniach mamy do czynienia z żenującą sytuacją. Psychiatra nigdy nie wie z kim ma do czynienia. W dniu wizyty (która przecież umawiana jest z wyprzedzeniem) wertuje dopiero w naszej obecności co to za gość i jakie ma problemy. Coś tam popyta, a ponieważ to już kolejny psychiatra to synowi nawet już się nie chce wciąż na to samo odpowiadać, czas go goni, więc gadka jest w trybie przyspieszonym. Trudno się nie zniechęcić i trudno oczekiwać, że to komuś może pomóc. No chyba, że pigułki-aaaaaaaaa to od razu może wypisać. Nafaszerować dzieciaka chemią i niech siedzi w kącie przysypiając. Bo będzie spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
arkopol Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 13:00 Ale rodzina zastępcza to nie jest adopcja!!! Nie mylcie tych pojęć. W rodzinie dziecko przebywa jakby "tymczasowo", choć często do pełnoletności. Ale ma swoje nazwisko, swoich biologicznych rodziców, którzy często nie mają nawet odebranych praw rodzicielskich (tylko ograniczone) itp. Więc Ci ludzie w jakiś sposób od początku różnicowali dzieci, ale nie znaczy to, że nie kochali albo kochali mniej!. Odpowiedz Link Zgłoś
cul-de-sac Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 21:36 Sadze, ze wlasnie w roznicowaniu dzieci tkwi problem. Wielu doroslych nie radzi sobie z roznicowaniem np. w miejscu pracy i zaczynaja miec nerwicowe problemy. W dziecku moze rosnac poczucie krzywdy, odrzucenia i zagrozenia. Jedno bedzie plakac i stawac z boku, wiekszosc reagowac agresja. Agresja to tez sposob zwracanie na siebie uwagi. Trudno wiele powiedziec o tym przypadku, ale niechec "rodzicow" do poprawy sytuacji jest wielemowiaca. Nie potrafie ich zaliczyc do osob odpowiedzialnych. Troske wylacznie o swoja rodzine, kosztem osmiolatki, uwazam za przejaw egoizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
lemurska Ania znów bez rodziny 02.01.12, 09:29 cytat "Takie przypadki się zdarzają - mówi smutno Krzysztof Jankowski, dyrektor Bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych. - Tylko od początku tego roku dziesięcioro wychowanków trafiło do nowych domów, a pięcioro - z powrotem do nas." Odpowiedz Link Zgłoś
misself Ania znów bez rodziny 02.01.12, 09:39 Rodzice wzięli półtoraroczne dziecko, mając drugie własne w tym samym wieku. I nagle w wieku 10 lat jedno z nich sprawia "problemy wychowawcze". Strach pomyśleć, co będzie, kiedy pozostałe dzieci wejdą w wiek dojrzewania (czyli bardzo niedługo), bo wtedy "problemy wychowawcze" sprawia praktycznie każde dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
lemurska juz cie nie chcemy synku-ktos to jeszcze pamieta? 02.01.12, 09:41 adoptuj.blox.pl/2007/08/Juz-cie-nie-chcemy-synku-czesc-1.html Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Ania znów bez rodziny 02.01.12, 09:57 Oj, to katolickie wychowanie. Straszenie piekłem lub oddaniem do domu dziecka - żadna różnica. Gdy wiara zastępuje myślenie, zaczynają się problemy, a kto na tym cierpi? Oni chcieli "dobrze". Widać, że jedno z dzieci było faworyzowane, drugie było źródłem przychodu. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.wandzia Tendencyjny artykuł 02.01.12, 10:00 Pismak konsekwentnie realizował wcześniej przyjętą tezą: źli, nieczuli opiekuni i biedne dziecko... Może lepiej podać więcej informacji o powodach takiej decyzji, przytoczyć parę opinii a nie w koło Macieju "jak mogli, jak śmieli". Otóż są pewne sytuacje, w których nie na się inaczej i opiekun wówczas ma prawo, "może i śmie"! Odpowiedz Link Zgłoś
tsuranni Re: Tendencyjny artykuł 02.01.12, 10:03 oczywiście, zawsze przecież można się wyspowiadać, dać datek na kościół i mozna grzeszyć dalej. Otóż, szanowna idiotko, wbij sobie do łba, że nie. Świadomy, odpowiedzialny opiekun, samodzielnie decydujący się na wzięcie odpowiedzialności za dziecko NIE MA żadnego pie...nego prawa, żeby to dziecko potem oddać, jak psa, do schroniska. Odpowiedz Link Zgłoś
mela_1 Re: Tendencyjny artykuł 02.01.12, 10:21 wredna.wandzia napisała: > Pismak konsekwentnie realizował wcześniej przyjętą tezą: źli, nieczuli opiekuni > i biedne dziecko... A moż nie ma racji ten dziennikarz? Kro adoptuje dziecko z myślą, że będzie "towarzystwem" dla ich biologicznego dziecka? > Może lepiej podać więcej informacji o powodach takiej decyzji, przytoczyć parę > opinii a nie w koło Macieju "jak mogli, jak śmieli".Brzydzi nas postawa ludzi, którzy biorą psa z schroniska i potem je wypędzają. Czy to tak trudno zrozumieć oburzenie, kiedy identyczna sytuacja dotyczy człowieka??? Otóż są pewne sytuacje, w > których nie na się inaczej i opiekun wówczas ma prawo, "może i śmie"! Odpowiedzialność polega na tym, że zajmujemy się kimś na dobre i na złe. Ale, widocznie, tzw. katolicki system wartości jest taki, jak w opisanym przypadku. A że jest powszechny - to pani jest tego najlepszym dowodem. Co do nicku - pełna zgoda. Trzeba być wyjątkowo "wredną" wandzią. I podłą. Tak, po katolicku. Odpowiedz Link Zgłoś
miyoki Re: Tendencyjny artykuł 02.01.12, 10:50 Dziecko ot nie piesek, że opiekun ma prawo...a swoje też odda jak mu będzie ciężko... Odpowiedz Link Zgłoś
hella_79 Re: Tendencyjny artykuł 02.01.12, 12:06 a pieska to można oddać? ręcę opadają. społeczne przyzwolenie na oddanie niewygodnego zwierzęcia jest, to sie nie dziwcie, ze inni w ten sposób podchodzą do nieswoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
nutel.la Re: Tendencyjny artykuł 02.01.12, 12:41 Może to i jest tendencyjny artykuł. Rzeczywiście brakuje pełnych informacji. Ale można się doczytać, że po 8 latach dziecko nadal było obce, gorsze, zbędne. Po to się adoptuje dziecko, żeby mu stworzyć nowy dom, pokochać, pomóc. Tutaj dziewczynka najwyraźniej nie raz słyszała że matka jej nie chciała i odaała do domu dziecka - to samo powtórzyła młodszej "siostrze". Dziecko na pewno pokochało swoją nową rodzinę, założę się, że starej nie pamięta. Tylko że zostało brutalnie uświadomone, skąd przyszło. Może i ma wady genetyczne, ale to jeszcze nie powód, żeby była traktowana gorzej niż zwierzę - jak przedmiot, który stracił swoją funkcjonalność, jak zepsuta lalka. 8 lat to naprawdę bardzo długo. Wystarczająco długo, żeby pokochać nie swoje dziecko. Skoro rodzice zastępczy ot tak oddali dziewczynkę, to o czym to świadczy? Szukali pretekstu na pozbycie się dziecka to i znaleźli - komplet badań i cześć. Takich powinno się stawiać przed sądem, nie matkę, która dała dziecku klapsa. Odpowiedz Link Zgłoś
hub_lan Re: Tendencyjny artykuł 03.01.12, 01:14 ani Ty ani ja nie znamy faktów ale w przeciwieństwie do Ciebie ja wyobrażam sobie sytuację w której mógłbym się zdecydować na oddanie któregoś z dzieci do domu dziecka nie twierdzę że to łatwa decyzja (oraz że w tym przypadku tak było) ale istnieją takie okoliczności w których jest całkowicie wytłumaczalna jednym z nich jest realne zagrożenie dla zdrowia lub/i życia pozostałych dzieci (i ja w tym przypadku nie rozróżniam na cudzych czy swoich) Odpowiedz Link Zgłoś
wenge1 Re: Tendencyjny artykuł 03.01.12, 02:05 Właśnie dlatego, że artykuł jest tendencyjny, nie powinno wydawać się jednoznacznych osądów. Czytasz między wierszami, to doczytaj się : rodzice byli zastępczy - taka funkcja rodzinnego domu dziecka, czyli dziecko bez uregulowanego stanu prawnego (ponad osiem lat), skąd wiesz czy "troskliwa" rodzona matka lub tatuś nie mieli "nieograniczonego dostępu" do dziecka i nie przychodzili np. w nocy w stanie wskazującym aby odwiedzić "ukochaną córeczkę", skąd wiesz, czy rodzice zastępczy nie walczyli z problemami psychologicznymi dziecka wcześniej( walczyli bo inaczej dziecko niebyłoby zdiagnozowane) - a na pomoc nie mogli liczyć, dopiero w sytuacji chęci rezygnacji z tej funkcji ośrodek adopcyjny im to zaoferował - a oni nie mieli już siły dalej walczyć, skąd wiesz jak zdiagnozowane jest dziecko i czy faktycznie nie stanowi zagrożenia dla siebie i innych. Osądy łatwo wydawać. Odpowiedz Link Zgłoś
gregsmile Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:00 decyzja o adopcji jest bardzo trudna i powinna być wiążąca. wychowanie dziecka czy dzieci to ciężka praca. nie wolno się rodzicom czy opiekunom wycofać. ta biedna dziewczynka już nigdy nikomu w życiu nie zaufa. znam parę z 2 dzieci adoptowanych i jednym własnym (in vitro po 8 latach biegania po lekarzach). to jest dopiero rodzina! u nich zawsze się czuję jak w Rodzinka.PL :) Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:10 To znaczy jak? Dla mnie akurat rodzinka.pl nie jest żadnym przykładem wychowawczym. Kilka dni temu moje kuzynki zmusiły mnie do oglądania odcinków serialu. Moje dzieci śmiały się ze śmiesznych powiedzonek ale stwierdziły, że to dziwna rodzina (bo jak można dawać kieszonkowe za wyrzucenie śmieci, jak można spędzać wieczory ciągle przed komputerem itd itd itd). No i ta propaganda feminizmu+homoseksualizmu - taka oświecona rodzinka! Ale to na marginesie sprawy.... Odpowiedz Link Zgłoś
spondeo do gregsmile 02.01.12, 11:15 gregsmile napisał: > decyzja o adopcji jest bardzo trudna i powinna być wiążąca Czy nie przeczytales, ze sa rodzina zastepcza, bo adopcji nie mozna przeprowadzic w ogole ? Poza tym owszem jest wiazaca, ale jesli ktos wie na pewno, ze dluzej nie jest w stanie pelnic funkcji, ktorej sie podjal, czuje ze stracil serce, to dobrze robi, ze nie ciagnie tego dalej na odwal sie, po lebkach bez nalezytej uwagi i troski, oddajac pole. Ktos tu wspomnial o zarabianiu na tej sytuacji - ale czy autor wie o czym pisze? Panstwo czesciej niz sie wydaje spoznia sie z pieniedzmi i rodzina zastepcza, jak i RDD musza sobie radzic sami. Nigdy nie wiedzieliscie ogloszen o leki, zabawki, odziez czy zbiorki na opal dla takich instytucji ? Wracajac do tematu, w artykule nie ma mowy o tym na co choruje dziecko, czym objawia sie ogresja. Jezeli dojdzie do tego, ze "Ania" zabije rodzone dziecko tych ludzi, kogo kolejny artykul zrobi winnym ? Nie jest wiadome jak naprawde dziecko poinformowano, o tym ze matka je porzucila,czy zrobil to psycholog, czy zastepczy rodzice, jaka byla reakcja "Anki", nie jest tez wiadome dlaczego Ania cierpi na choroby, czy winne sa zaniedbania, czy geny. Jezeli Anke zaniedbano, to w tej rodzinie, jezeli chora jest ze swej natury rodzice zastepczy przyjmujac ja malutka nie wiedzieli co ich czeka w przyszlosci i dzisiaj sytuacja moze ich przerastac. Niektore choroby psychiczne maja tak ostry przebieg, ze takze rodzeni rodzice musza oddac dziecko do leczenia zamknietego. Poza tym, jak to sie stalo ze pracownicy spoleczni poinformowali o tak delikatnej sprawie tego dziecka i rodziny media ? Nikomu nie pomoze nielogiczny artykul, ani kamieniowanie rodzicow. To juz kolejny raz, kiedy za "Anie" decyduja inni. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Jakie to "proste" 02.01.12, 12:14 Za odchyły od normy - banicja do bidula! Czego już nawet tobie nie mogę życzyć, chociaż wielka szkoda, bo wygląda na to, że cię ojciec na próbę robił i zapomniał utopić. Odpowiedz Link Zgłoś
spondeo Re: Jakie to "proste" 02.01.12, 13:26 troll_bagienny napisal: > Za odchyły od normy - banicja do bidula! Wrecz przeciwnie, jestem przeciwko DD, ale jezeli zastepcza rodzina nie ma zamiaru wiecej sie dzieckiem zajmowac z niemoznosci, niecheci lub innych powodow, bo dosc enigmatycznie artykul wnosi o chorobach, dobrze ze zamiast ciagnac fikcje rozwiazuja rodzine. Przynajmniej mnie nie byloby milo siedziec w rodzinie, ktora mnie nie chce. Nie wyobrazam sobie spac w domu, w ktorym nie ma dla mnie miejsca. Wielu ojcow porzuca swoje dzieci, nie placi na nie, kobiety sie znecaja za to nad dziecmi. Na forach kipi, jak matka daje klapsa, krzyczy, szantazuje, stosuje przemoc psychiczna i wg fachowcow ma prawo frustracje przelac, a ze na dziecko, no trudno ...jest w miare ok. Nikt nie widzi z tym nic zlego. Zazwyczaj facet, ktory rodzine porzucil moze miec kolejna rodzine i kolejna. Nie ma zadnej odpowiedzialnosci, za to ze zeslal swojemu dziecku traume porzucajac je. Zreszta latwo powiedziec, ze mieli kochac i juz. Wez sie zmus do pokochania dziecka, ktore miniesz na chodniku, tak czysto teoretycznie. Przeszkoda sa nie tyle bariery, ktore nas ograniczaja ale i te, ktore nabedziemy zyjac z problemem. W ktoryms momencie czlowiek moze sie stac bezradny i jesli ma poczucie przyzwoitosci, odpowiedzialnosci powinien sie do tego przyznac, tak jak zrobili to ci zastepczy rodzice. że cię ojciec na próbę robił i zapomn > iał utopić. nie zapomnial niestety, tylko mu nie wyszlo, dlatego caly czas pisze, ze lepiej dla dziecka nie zyc w domu, w ktorym nikt go nie chce Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Re: Jakie to "proste" 03.01.12, 00:54 Mylisz sie w ocenie sytuacji. Ta para doroslych ludzi wykazala sie calkowitym brakiem odpowiedzialnosci i nie nadaje sie do opieki nad zadnym dzieckiem, rowniez rodzonym. Pozostala dwojka dzieci zostala przez tych doroslych rowniez straumatyzowana porzuceniem siostry! Odpowiedz Link Zgłoś
koyaanis.qatsi Re: do gregsmile 02.01.12, 12:15 Najbardziej wyważony i mądry komentarz! Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie na forum. Decyzja, aby po tylu latach oddać dziecko - nawet "nie swoje" - z pewnością jest traumą także dla rodziców zastępczych. Bez wątpienia długie miesiące, a pewnie lata, próbowali o to dziecko walczyć i starali się uporać z trudną sytuacją. Oferowanie im teraz jakichś teoretycznych kursów jest nieporozumieniem. Najłatwiej wypowiadać się ludziom, którzy nie tylko nigdy nie byli ani nie będą w takiej sytacji, ale nawet nie znają nikogo, kto był. Moja znajoma zaadoptowała chłopczyka, mając własnego syna. Po latach okazało się, że chłopiec ma FAS. Spustoszenia w tej rodzinie są nieodwracalne... Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: do gregsmile 02.01.12, 12:28 Po latach się okazało? No to zajebiście spostrzegawczy ci rodzice na spółkę z lekarzami, bo akurat FAS daje oznaki fizyczne - takie dzieci mają specyficzny wygląd. Poza tym FAS dostają w prezencie od mamuś ceniących wyskokowe trunki (ta choroba dotyczy nie tylko rodziców patologicznych, udowodniono, że nawet kieliszek wina może nieodwracalnie uszkodzić płód, problem w tym, że nawet niektórzy ginekolodzy zalecają pacjentkom winko do kolacji dla rozluźnienia, dyletanci, choć FAS jest chorobą znaną od lat). Spustoszenia w rodzinie? Tak, ale to nie wina dziecka, a FAS, jak każdą inną chorobę się leczy na tyle, żeby dziecko funkcjonowało w miarę samodzielnie. Jest cały zestaw chorób, które utrudniają życie w rodzinie - chociażby ADHD (takie prawdziwe, a nie naciągane, bo modne). Usprawiedliwiając tych rodziców, którzy oddają dzieci z powrotem do sierocińców, zadajmy sobie podstawowe pytanie: czy to samo zrobilibyśmy dzieciom biologicznym i jak czulibyśmy się w ich sytuacji? Odpowiedz Link Zgłoś
spondeo Re: do gregsmile 02.01.12, 13:42 Trollu, znasz dziecko z FAS? Jak juz wyparuje z niego alkohol trudno przez lata ocenic sposob w jaki bedzie sie rozwijalo. Jezeli znasz takie dziecko/ dzieci, wiesz ze sa przelomy w tej chorobie. Po nich trudniej sie epozbierac i choremu i rodzinie, ale wiadomo w ktora strone zmierza. Prywatnie dodam, ze samo otoczenie, szkola, a co najwazniejsze szkolne grono pedagogiczne NIE sa przygotowane na te dzieci. Wierz mi. Potrafia linczowac dziecko, ktore bardziej starac sie nie moze, az je stlamsza i poniza. Nawet gdyby Ania miala Fas, psycholog nie powinien wychodzic z ich domu, byc zawsze ku pomocy, a gdzie byl, ze nie dojrzal faktu zagrozenia dla niej, dla innych dzieci, dla rodziny jako takiej ? Ale moze byl, tylko artykul o tym nie mowi, wiec nasze rozwazania wciaz sa wylacznie studencka dyskusja, no chyba zeby odpierac ataki ad personam, jak twoje. Prywatnie zal mi najbardziej dziewczynki, ale swiadomosc rodzicow, ze nie dali rady tez im utrudni zycie. Maja prawo chronic inne dzieci, a ze ich rodzone - tak wyszlo, no chyba ze zaczniemy teraz dywagowac i domysly o tym, ze na pewno olewali Anie, a dbali tylko rodzone. Sami na ich miejsce nie wskoczymy ot tak po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: do gregsmile 02.01.12, 14:05 Znam dziecko z FAS. Te dzieci są trochę podobne do dzieciaków z ADHD pod tym względem, że zanim pomyślą, zrobią. Niestety intelektem nie zbliżą się nawet do ADHD-ków. Są to dzieci, którym rozrywkowe mamusie pijące w ciąży (niekoniecznie nałogowo) zafundowały obniżony potencjał intelektualny i chorobę wypisaną na twarzy. Takie dzieci raczej nie wyjdą poza mury szkoły specjalnej, a środowisko tzw. normalnych rówieśników nigdy ich nie zaakceptuje. Te dzieci skazane są na samotność. W chłopcu, którego udało mi się poznać zasmuciło mnie to, że, moim zdaniem, on doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest, jaki jest, że cierpiał, bo wiedział, że chciałby być taki, jak inni, ale niestety intelektualnie i psychicznie nie da rady. To bardzo smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Re: do gregsmile 03.01.12, 01:02 Maja prawo chronic inne dzieci, a ze ich rodzone - tak wyszlo, no chyba ze zaczniemy teraz dywagowac i domysly o tym, ze na pewno olewali Anie, a dbali tylko rodzone. Tu juz bardzo znacznie przeholowales. Nic nie wskazuje na to by chronili pozostale dzieci. Wrecz przeciwnie, oddanie jednego z rodzenstwa do domu dziecka to nieodwracalna trauma dla pozostalych. Powazne choroby psychiczne mozna leczyc, nawet w zakladzie zamknietym, gdy chory jest zagrozeniem dla otoczenia i siebie, ale po wyleczeniu powinien wrocic do rodziny. Nie ma usprawiedliwienia choroba odrzucenia dziewieciolatki. Odpowiedz Link Zgłoś
koyaanis.qatsi Re: do gregsmile 02.01.12, 22:39 Tak, wyobraź sobie, że po latach! Chłopak ma teraz kolo trzydziestki. Pewnie trudno Ci w to uwierzyć, ale kiedyś medycyna nie była aż tak zaawansowana jak teraz, pojęcie FAS (podobnie jak określenie "zajebiście") nie istniało, a wygląd chłopca nie wskazywał jednoznacznie na problemy, które miały się z czasem pojawić. Choć już od dawna jest pełnoletni, za jego rodziną adopcyjną do dziś ciągnie się koszmar. Oby Ania i jej rodzina zastępcza mimo wszystko byli w stanie jakoś dalej żyć... Odpowiedz Link Zgłoś
eryn_7 Re: do gregsmile 03.01.12, 01:09 W zyciu nigdy nie ma gwarancji, ze nam sie nie trafi koszmar... Postepek tych ludzi jest tym gorszy, ze oni swiadomie podjeli sie odpowiedzialnosci wychowania dziecka, o ktorym wiadomo bylo, ze moze stwarzac problemy. A jak komus "przypadkiem" urodzi sie uposledzone dziecko, to tez nie powod zeby porzucac. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: do gregsmile 02.01.12, 15:19 a pewni > e lata, próbowali o to dziecko walczyć i starali się uporać z trudną sytuacją. > Oferowanie im teraz jakichś teoretycznych kursów jest nieporozumieniem. Jakoś wątpię. Nie znam się, ale chyba są jakieś możliwości inne niż oddanie. Dom dziecka to też w końcu nie jest odpowiednie miejsce dla dziecka z TAKIMI dysfunkcjami, jesli one rzeczywiście TAKIE są, że aż trzeba było podjąć taką dramatyczną decyzję. Tam też (w domu dziecka) są jakieś dzieci, którym chyba ta dziewczynka zagraża, może nawet bardziej, niż w dotychczasowym domu (zakładając, że zagraża). Ale może nie mam racji. Moja znajoma zaadoptowa > ła chłopczyka, mając własnego syna. Po latach okazało się, że chłopiec ma FAS. > Spustoszenia w tej rodzinie są nieodwracalne... Ale tu się nie zgodzę. Nie rozumiesz po prostu. Są nieodwracalne, oczywiście, tak jak w każdej rodzinie, w której pojawia się jakaś niepoełnosprawność. Ale tam, gdzie dziecko jest traktowane jako członek rodziny, nie analizuje się tego w kontekście, że oto niepełnosprawne dziecko zagraża drugiemu pełnosprawnemu i dlatego trzeba to niepełnosprawne oddać (a może oddać to pełnosprawne, jeśli to niepełnosprawne jest akurat bardziej kochane?). Może i niszczy, ale to dziecko JEST. JEST NASZE. Taki jest tok myślenia normalnych rodziców, i TYM BARDZIEJ taki powinien być tok myślenia rodziców z rodziny zastępczej, bo to dziecko wzięli świadomie, wiedząc, że może mieć dysfunkcje, że miało pokiereszowane dzieciństwo i marginesu na eksperymenty tu już nie ma. Chyba że dziecko nie było traktowane jak pełnoprawny członek rodziny. Jeśli opiekunka (bo "mama" jakoś nie chce mi przejśc przez klawiaturę) straszyła je, że jeśli będzie niegrzeczne, to odda do domu dziecka, to... brak słów. Odpowiedz Link Zgłoś
koyaanis.qatsi Re: do gregsmile 02.01.12, 23:03 > Jakoś wątpię. Nie znam się, ale chyba są jakieś możliwości inne niż oddanie. Do > m dziecka to też w końcu nie jest odpowiednie miejsce dla dziecka z TAKIMI dysf > unkcjami, Podobnie jak Tobie, nie mnie to oceniać. Jednak oddanie po tylu latach dziecka, którym się opiekowali i które niejednokrotnie pielęgnowali w chorobie (musiało tak być, bo przecież aż do teraz nie słyszeliśmy o jakichś potworach, którzy latami maltretowali powierzone im dziecko), musi być dla tych ludzi bardzo dotkliwe. I ja w to wierzę. Ich bezradność musiała być ogromna. > Ale ta > m, gdzie dziecko jest traktowane jako członek rodziny, nie analizuje się tego w > kontekście, że oto niepełnosprawne dziecko zagraża drugiemu pełnosprawnemu i d > latego trzeba to niepełnosprawne oddać Owszem - mam dzieci i zapewniam Cię, że analizuje się to, czy dziecko nie zagraża pozostałym. A jeśli w grę wchodzi agresja i problemy psychiczne, może niestety zaistnieć konieczność leczenia zamkniętego i - tak - izolacji od rodziny. > Chyba że dziecko nie było traktowane jak pełnoprawny członek rodziny. Jeśli opi > ekunka (bo "mama" jakoś nie chce mi przejśc przez klawiaturę) straszyła je, że > jeśli będzie niegrzeczne, to odda do domu dziecka, to... brak słów. Nie mam pojęcia, czy i jak straszyła Anię jej opiekunka. Dzieci słyszą różne pogróżki nawet od rówieśników. Zapewne (jeśli masz rodzinę) jesteś idealną matką i nigdy nie ogarnia Cię bezradność. Mnie tak. Może zdarzyło mi się w takiej chwili użyć słów, których potem ogromnie żałowałam, a które były dla kogoś raniące. Chciałabym, żeby taka sytuacja się nie wydarzyła. Podobnie, jak chciałabym, żeby ma świecie nie było wojen, chorób, itp. Ale zdarzyła się, a my mamy za mało wiedzy, żeby tych ludzi potępiać. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: do gregsmile 03.01.12, 08:52 może nieste > ty zaistnieć konieczność leczenia zamkniętego i - tak - izolacji od rodziny. A czy nie widzisz różnicy między leczeniem zamkniętym a oddaniem do pogotowia opiekuńczego? Podpowiadam: leczenie kiedyś się jednak może skończy i dziecko wróci do rodziny. Co musiałoby zrobić twoje biologiczne dziecko, żebyś podjęła dectyzję o izolacji od reszty rodziny? Moje musiałoby ganiać za nami z nożem czy siekierą w furii. Inaczej nie ma możliwości, żeby zostało odizolowane. a oddane w ogóle - nigdy. jesteś idealną matką > i nigdy nie ogarnia Cię bezradność. Mnie tak. Może zdarzyło mi się w takiej chw > ili użyć słów, których potem ogromnie żałowałam, a które były dla kogoś raniące Mam rodzinę, dwoje dzieci, w tym nadreaktywnego trzylatka z zaburzeniami integracji sensorycznej i perwnie początkami ADHD. Bywa baaardzo trudno. I nie jestem idealną matką, różne rzeczy mi się wymykają. Szrpanie też się zdarza. Płaczę z bezsilności i wyczerpania prawie codziennie. Ale dziecko świetnie wyczuwa jednorazową szarpaninę z bezsilności od totalnego i długotrwałego odrzucenia. I swietnie wyczuwa, kiedy rodzicom zależy, a kiedy nie. Ja też chciałabym, żeby takich sytuacji nie było. I żeby nie było wojen. Wiem, że to pobożne życzneia. Ale wojnę oceniam jednoznacznie jako złą. Tych ludzi nie zamierzam oceniać pochopnie, niemniej zasadniczo moim zdaniem nie są w porządku. Odpowiedz Link Zgłoś
olaala0 Re: do gregsmile 05.01.12, 16:47 Ania nie ma FAS to po pierwsze, po drugie skoro ich zdaniem od dawna Ania stwarzała problemy dlaczego nie szukali wcześniej pomocy?nie broń rodziców Ani uwierz , że na to nie załugują , nie szukali pomocy psychologa, terapeuty itd, na parę tygodni przed oddaniem dziecka zgłosili się prywatnie:) do lekarza i dostali skierowanie na oddział szpitalny z którego dziecko musiał odebrać dom dziecka bo kochani rodzice więcej się nie pojawili ba nawet nie zainetresowali losem dziewczynki. Odpowiedz Link Zgłoś
uii Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 12:57 Ja tez znalem rodzicow ktorzy adoptowali chlopczyka z domu dziecka. w wieku kilkunastu lat razem z kolegami zamordowal swoich przybranych rodzicow w brutalny sposob. Niektore dzieci z domu dziecka czesto maja juz w nieodwracalny sposob zmieniona psychike, skad wiesz ze nie bylo tak tym razem? Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:01 Niezaleznie na co sie leczy i jak jest agresywna, to jest DZIECKO. Adoptujac (biorac pod opieke) dziecko osoba dorosla powinna zdawac sobie sprawy, ze to nie zabawka i moze (i z duzym prawdopodobienstwem bedzie) stwarzac problemy, moze zachorowac. Nawet jesli ma shizofrenie lub ADHD to nie tlumaczy postepowania rodzicow zastepczych. Swoje tez by oddali jakby dokuczalo tej dziewczynce? Niewykluczone, ze problemy psychiczne dziewczynki wynikaja wlasnie z braku akceptacji w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
kokeshi_0 Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:06 Rodzice pewnie nigdy jej nie pokochali.Skrzywdzili to dziecko i kiedyś za to zapłacą, agresja nie bierze się znikąd. Moja koleżanka adoptowała dziecko w wieku 2 lat, przez cały okres jej wychowywania jedynym sposobem rozmowy był nakaz i bicie w pupsko za wszysko co sie dalo. Argument "matki": "bo tak". Widziałam i nieraz protestowałam. Ale wywiady i opinie w ośrodku adopcyjnym miała świetne, natomiast dziecko nidgy nie bylo tam kochane jedynie tresowane (każdego klapsa potrafiła wytlumaczyć dobrem dziecka). W wypadku Ani pewnie było tak samo, rodzice nie zrobili wysiłku by do niej dotrzeć, błędy wychowawcze i brak milości to moja diagnoza. Odpowiedz Link Zgłoś
nutel.la Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 12:54 Znam rodzinę, któa adoptowała 3 siostry mniej więcej rok po roku, 1, 2 i 3 latka. Na początku to były dzieciątka, słodkie i kochane, teraz są bachory, jedna w drugą coraz gorsze. O byle co idą "do kąta" - bo się rozpłakała bez powodu, bo zabrała zabawkę... Kiedy tylko się da, zostają pod opieką babć. A minął dopiero rok... Mają różnych ojców, co według nowych rodziców tłumaczy ich agresję względem siebie. Dostają wszystko, czego fizycznie potrzebują ale są traktowane bardziej jak zabawki. Boję się żeby się kiedyś nie znudziły. Adopcja to bardzo trudna sprawa. Nie każdy ma tego świadomość. Zwłaszcza, jak są dzieci adoptowane i biologiczne. Tylko, że rodzic powinien też mieć świadomość, że daje dziecku nowe życie i może je bezpowrotnie złamać. Cała procedura jest potwornie długa, są spotkania, szkolenia, pogadanki, testy... a i tak niewiele to daje :( Odpowiedz Link Zgłoś
evusia123 Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:07 Problem bardzo zlozony.I za malo danych,by sie wypowiadac. Jedno jest pewne-Dziecko zostalo skrzywdzone po raz drugi. Zastanawiajace jest,ze w zasadzie dotychczasowe zycie spedzila w rodzinie zastepczej, wiec tylko stad musi znac te slowa"bo cie oddamy ....." i to mowi samo za siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwy_ewelina22 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:17 Tiaa, najłatwiej popijając poranną kawę krytykować. Pytanie, kto z krytyków chociaż zadał sobie tyle trudu, aby odwiedzać jakieś dziecko w DD - to też jest pewnego rodzaju zobowiązanie. Rzeczywiście jest to dramat dla wszystkich, na pewno dziecko najmniej jest w tym winne. Natomiast wyobrażam sobie co przeżywa ta rodzina także. Pewnie pół Kielc wie o kogo chodzi. I najbardziej denerwuje mnie koło paniuś w białych rajstopkach i rękawiczkach stojących wokół kupy gnoju ze skrzwioną buzią, że tu jeszcze ździebełko nie posprząane, a tam to w ogóle się rozwaliło. Ludzie, zaproście dziecko z DD na JEDNĄ NIEDZIELĘ do siebie i zamknijcie jadaczki, obłudna hołoto. Odpowiedz Link Zgłoś
krk01 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:25 jakbys przyszedl po dziecko wziac je na jedna niedziele to pokazalbym ci drzwi. pomysl to nie boli. nie ma takiej mozliwosci... i to jest jak najbardziej logiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
miyoki Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:57 Może nikt z krytykantów nie zadał sobie takiego trudu ... bo jest na tyle odpowiedzialny iż wie, że nie dał by rady. Jak się odwiedza dzieci e DD to trzeba robić to ciągle i regularnie, żeby nie zburzyć jego zaufania. Jeśli ktoś nie decyduje się na adopcję, rodzinę zastępczą itp. to dobrze bo widać wie, że nie pokocha cudzego dziecka a krytykować ma prawo Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 11:07 Czyli na wszelki wypadek lepiej nie brać? wtedy żadnej krzywdy dziecku się nie zrobi? Odpowiedz Link Zgłoś
miyoki Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 11:23 Jeżeli nie jesteś pewna czy dasz radę. Nie masz w sobie dużo empatii itp. lepiej nie brać. Większą krzywdę zrobi się dziecku biorąc i oddając niż nie biorąc wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 11:59 A można mieć taką pewność że się nie przegra? Że w obliczu konfliktu między dziećmi adoptowanymi a własnymi nie siądzie nam psychika? I wtedy co? Przezornie zostawiamy wszystkie dzieci w domu dziecka? Bo wyroki ferować prosto, jakimś banialukiem strzelić też nie kłopot. W sąsiedztwie mam adopcję gdzie nie wiem co nawaliło ale jest gorzej niż źle. Dzieciak już pełnoletni od kilku lat, ojczym który sobie z nim jakoś radził zmarł ok 10 lat temu a macocha bezpieczna wtedy jak podopieczny odsiaduje coś za rozboje czy kradzieże. Chłopak jest postrachem okolicy. Więc nie takie to proste, wychowanie to jedno a geny czasem to drugie. Ja tam niestety widzę dwie ofiary - adoptowanego i tą która adoptowała. Odpowiedz Link Zgłoś
anasz Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 12:36 piszesz....ojczym, piszesz...macocha.... ech ludzie, ludzie! Odpowiedz Link Zgłoś
camparis Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 11:44 Adoptowałam dwójkę starszaków z domu dziecka - to wystarczy dla Ciebie? Czy nadal jestem mało wiarygodna? Dziecko to nie rzecz! Starsza córa sprawiała duże kłopoty wychowawcze, jednak mądra psycholog potrafiła nam pomóc. I NIGDY - PRZENIGDY nie usłyszała, że ją oddamy z powrotem! Wręcz przeciwnie - utwierdzaliśmy ją w przekonaniu, że nawet jej złe zachowania nie spowodują, że przestaniemy ją kochać! Co nie zmieniało faktu, że za złe zachowania była karana (nie bita, tylko karana np. brakiem bajki). Po dwóch latach szarpaniny jest naprawdę nieźle. Ale najłatwiej powiedzieć "nie da się" i po prostu oddać dziecko ... Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 12:29 Nie upraszczasz nieco z tym "najłatwiej powiedzieć..."? Jak sama piszesz to nie zawsze takie proste, jest chyba oczywiste że i rodzice zastępczy przeszli swoje dramaty przy takiej decyzji, dostanie się im za taką a nie inną decyzję, przegrali/nie podołali i w jakimś sensie też są ofiarami tutaj, dlaczego tak ostro ich za to napiętnować i tak jednoznacznie? Staram się wyobrazić siebie w sytuacji kiedy zaczynam mieć obawy że adoptowany starszak jest zagrożeniem dla moich rodzonych i prawdę powiedziawszy nie chciałbym być w takiej sytuacji. Zakładam że łagodna perswazja (prośby i tłumaczenia) szwankuje i pytanie co dalej robić by to adoptowane nie czuło się gorsze, zagrożone bo pewnie zareaguje jeszcze większą agresją. Swoich potrafię "pogodzić" w kilka minut, adoptowanego o ile nie wiedziałby o tym myślę że też potrafiłbym, gdy adoptowanemu dać "atut" do ręki w postaci wiedzy że nie jest rodzonym to nie musi to być takie proste i łatwe. Jak wygląda praca/przebywanie/wychowywanie z takimi okaleczonymi psychicznie dziećmi wiem odrobinę bo sam finansowo staram się wspierać taki ośrodek i czasem porozmawiam z tymi którzy tam pracują jako wolontariusze. Ja mam świra na punkcie dzieci, czasem jakieś pokusy jeśli idzie o adopcję ale mnie osobiście paraliżuje strach przed możliwością przegrania, nie potrafię też tak jak Ty jednoznacznie i ostro pojechać po tych rodzicach. Odpowiedz Link Zgłoś
camparis Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 13:19 krzysiozboj napisał: > Nie upraszczasz nieco z tym "najłatwiej powiedzieć..."? Nie jest to proste i nie jest to łatwe - tak ja wychowywanie dzieci nie jest łatwe. Wiem co potrafi takie "poranione" dziecko i nawet jeśli czasami trzeba je odseparować od innych dzieci, to nie wyobrażam sobie że mogłabym je oddać. Tylko dlatego, że nad sobą nie panuje. Swoich potrafię "pogodzić" w > kilka minut, adoptowanego o ile nie wiedziałby o tym myślę że też potrafiłbym, I tutaj leży problem - sam ciągle rozgraniczasz "swoje" i "adoptowane". Zamiast po prostu pisać o wszystki "moje dzieci". Po jakimś czasie sposób przybycia dziecka do rodziny się zaciera. Pod warunkiem, że rodzic ciągle głośno nie dzieli dzieci na "swoje" i "nieswoje". ale mnie osobiście parali > żuje strach przed możliwością przegrania, nie potrafię też tak jak Ty jednoznac > znie i ostro pojechać po tych rodzicach. Dlatego nigdy nie powinieneś adoptować dziecka. Zresztą to co już wcześniej pisałeś było dyskwalifikujące. Natomiast dzieci placówkowe a dzieci wychowywane od maleńkości w rodzinach zachowują się zupełnie inaczej. Dzieci placówkowe sprawiają wiele problemów, bo nie mają tego jednego własnego dorosłego, któremu mogą wierzyć i ufać, że nigdy ich nie zawiedzie. I wcale po przyjściu do rodziny się tak łatwo nie zmieniają. Testują i sprawdzają. Ale to temat na głębszą analizę. I tak - uważam, że ci rodzice z artykułu poddali się i nawalili. Zanim znalazłam świetną psycholog, która nam pomogła - przez półtora roku chodziłam na wizyty do różnych poradni i prywatnych psychologów. Zrobiłam nawet badania neurologiczne mózgu, aby tutaj wykluczyć nieprawidłowości. Tak się traktuje swoje dziecko. Swoje - niezależnie od jego sposobu przyjścia do rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny W d...e byłaś, g...o widziałaś 02.01.12, 12:39 Gdyby kontakt z dziećmi z domów dziecka, a tym bardziej ich adopcja były takie proste, nie byłoby tylu domów dziecka, naiwna cimcirymciu z wiedzą wyssaną z kolorowych pisemek. Właśnie mordy takich ludzi powinno się pokazywać 24 h na specjalnym kanale, żeby społeczeństwo widziało, kogo ma za ścianą. Na codzień niby taki ideał, spacerki, wypady za miasto, obiadki, a w środku zgnilizna. Bo zgnilcem można nazwać osobę, która rodzi albo bierze na wychowanie dziecko, a potem je porzuca jak znoszone kapcie. Ci ludzie powinni się wstydzić, że nie poradzili sobie z dzieckiem, które wychowywali niemal od urodzenia. Są rodziny zastępcze, które przysposobiły sieroty nastoletnie, głęboko zdemoralizowane i wychowały ich na ludzi, przykładem jest jedna z naszych posłanek (Henryka Krzywonos). Liczy się zaangażowanie i czas poświęcony drugiej osobie, którego chyba baba pierdząca w kanapę i na dodatek pobierająca za taką opiekę pieniądze miała dosyć. Ja bym takim ludziom, którzy w taki sposób krzywdzą dziecko raz już skrzywdzone, nie podał ręki. Dla mnie takie osoby są skończone moralnie i powinny zostać poddane jakiejś formie ostracyzmu społecznego, a na szacunek i współczucie tym bardziej nie zasługują. Myślę, że ich jedynym problemem jest teraz jak najszybsze wymiksowanie się z całej sieci powiązań wynikającej z do niedawna pełnionej roli, a dziecko mają w dupie. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiozboj Re: W d...e byłaś, g...o widziałaś 02.01.12, 15:49 Masz walniętą psychikę o wiele mocniej niż Ci rodzice których chcesz napiętnować. Masz tego świadomość? Odpowiedz Link Zgłoś
lia.13 Re: W d...e byłaś, g...o widziałaś 02.01.12, 20:40 zrozum coś wreszcie: Ci ludzie w obliczu problemu zamiast do terapeuty to zaprowadzili dziecko do psychiatry. Do psychiatry nie prowadzi się po to, aby dziecko naprawić, by poszukać źródła problemu. Do psychiatry prowadzi się po to, aby przytępić je lekami, ew. znaleźć podkładkę na piśmie dlaczego chcemy się go pozbyć. Teraz spróbuj odbić ten argument. Odpowiedz Link Zgłoś
olaala0 Re: W d...e byłaś, g...o widziałaś 02.01.12, 21:14 dokładnie, do psychiatry poszli w 2010 roku a więc na chwilę przed oddaniem małej,pewnie jeszcze prywatnie a prywatnie lekarz wypiszę taką opinię jaką tylko chcesz. Niech matka przedstawi historie choroby Ani , ośrodki lekarzy itd u których szukała pomocy - nie przestawi bo pomocy nie szukała , Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 14:09 Jakim intelektualnym i emocjonalnym plastikiem z domieszką różu trzeba być, żeby nie zrozumieć jednej podstawowej sprawy: dziecko, człowiek - to nie rzecz. Jakie by nie były okoliczności, zachowanie tych rodziców jest naganne i niemoralne. Wersja dla wierzących: powinni się za to, co zrobili, smażyć w piekle na wolno obracającym rożnie. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Rodzina zastępcza = rodzina patologiczna 02.01.12, 10:09 Instytucja rodziny zastępczej to czystej wody patologia. Tak naprawdę to nie jest żadna rodzina. To państwowe przedsiębiorstwo z funkcjonariuszami a nie rodzicami. A przedsiębiorstwo jak to przedsiębiorstwo - w każdej chwili może się zlikwidować. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Podobnie mają się instytucje "macocha" i "ojczym" 02.01.12, 10:42 Trudno mi zrozumieć postawę ludzi, którzy mając dzieci biologiczne i przysposobione, nie potrafią się przełamać i kochać równo wszystkich, wiem, wiem, ktoś powie, że to wynika z instynktu, biologi i tak dalej, ale jest jeszcze coś takiego, jak rozum. Często ludzie prości, nie mający wykształcenia, a nawet doświadczenia, potrafią być lepszymi rodzicami niż tzw. inteligencja. Przykładem takiej postawy jest moja ciotka, która będąc osobą prostą (czasem aż za bardzo) tak bardzo pokochała swoją adoptowaną córkę, że życie by za nią oddała, a teraz jest najlepszą babcią dla jej dzieci. Troszczy się też od zawsze o dzieci swoich sióstr, kuzynek, sąsiadek... Nie wiem, dlaczego, ale ja zawsze większą troskę przejawiam o obce dzieci, a gdyby w mojej rodzinie pojawiło się jakieś osierocone, byłoby najbardziej ukochanym dzieckiem, bo miało pod górkę w życiu, tak, jak ja (moja macocha nie akceptuje mnie do tej pory i nawet zdarzyło jej się do domu mnie nie wpuścić pod pozorem, że jest chora i rzekomo zaraża, choć nie jestem patologią, a wręcz przeciwnie - pracuję, mam wyższe wykształcenie i zero nałogów). Odpowiedz Link Zgłoś
pomidorowysos [...] 02.01.12, 10:45 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
alatoja Re: Podobnie mają się instytucje "macocha" i "ojc 02.01.12, 12:41 Wydaje mi sie, ze to nie jest takie proste - poczytaj sobie blog droga przez pieklo...kobieta pisze, ze rozwiazala adpocje po ok. 10 latach....oddala 2 dzieci (chlopca i dziewczynke), bo bedac juz praktycznie pelnoletni zagrazali jej naturalnemu maloletniemu dziecku (molestowanie), wspolzyli miedzy soba, kradli, patologicznie klamali itd...pewnie po drodze popelnila jakies bledy, ale popelnia sie je rowniez z biologicznymi dziecmi...tymczasem w jej przypadku zatajono podczas procesu adpocyjnego, ze ojcem tych dzieci byl ich dziadek, ze byc moze same byly ofiarami przemocy i wiele wiele innych....czyta sie to z przerazeniem - niektorym dzieciom nie da sie pomoc... Odpowiedz Link Zgłoś
nomina Re: Podobnie mają się instytucje "macocha" i "ojc 03.01.12, 00:12 alatoja napisała: > Wydaje mi sie, ze to nie jest takie proste - poczytaj sobie blog droga przez pi > eklo...kobieta pisze, ze rozwiazala adpocje po ok. 10 latach....oddala 2 dzieci > (chlopca i dziewczynke), bo bedac juz praktycznie pelnoletni zagrazali jej nat > uralnemu maloletniemu dziecku (molestowanie), wspolzyli miedzy soba, kradli, pa > tologicznie klamali itd...pewnie po drodze popelnila jakies bledy, ale popelnia > sie je rowniez z biologicznymi dziecmi...tymczasem w jej przypadku zatajono po > dczas procesu adpocyjnego, ze ojcem tych dzieci byl ich dziadek, ze byc moze sa > me byly ofiarami przemocy i wiele wiele innych....czyta sie to z przerazeniem - > niektorym dzieciom nie da sie pomoc... Wybacz, ale takiej bzdury dawno już nie czytałam. Dzieci powstały z kazirodczego związku - ich matka była długotrwale poddawana przemocy fizyczno-seksualnej, dwukrotnie zaskutkowała ona ciążą. To trauma dla matki. Matka, zapewne też bez pomocy, nie radzi sobie z własnymi demonami - i z dziećmi (być może następuje tu jakaś forma przeniesienia - kojarzy dzieci z przeżytą tragedią), dzieci trafiają do domu dziecka. Zostają adoptowane. Zakładam, że nie w domu autorki bloga "wdrukowano" im zachowania, o których piszesz, a więc były też poddane przemocy w rodzinnym ("biologicznym") domu. Rodzina dysfunkcyjna przez ileś pokoleń, trauma napędza traumę. Charakterystyczną cechą dziecka maltretowanego jest uciekanie w zachowania dysocjacyjne i/lub (auto)agresywne, i to jest psychologicznie i psychiatrycznie dawno umotywowane - dziecko w ten sposób realizuje to, co wtłoczyli mu krzywdziciele (że jest złe), autoagresja jest rodzajem kary (skoro jest się złym, to trzeba się ukarać), poza tym skoro ciągle słyszy, że jest złe, jest odtrącone, to jak zacznie realizować to bycie złym - może spełni "oczekiwania" czy "opinię" krzywdziciela i zasłuży na jego uwagę itd. (Okropnie upraszczam, ale nie da się w jednym poście streścić iluś opracowań psychiatrycznych na temat reakcji dziecka na przemoc). I to straumatyzowane dziecko, realizujące zachowania wygenerowane przez krzywdzicieli i w pewien sposób tym samym uciekający od nich w postaci takich a nie innych zachowań - zostaje ukarane po raz kolejny zabraniem rodziny. A gdzie terapia zaburzeń posttraumatycznych? A Ty, jak zostaniesz zgwałcona i będziesz bała się potem uprawiać seks z mężem - dostaniesz pomoc psychoterapeutoczno-psychiatryczną czy oczekujesz, że mąż Cię porzuci? No bo nie każdej kobiecie stroniącej od seksu da się pomóc, prawda? Nie pitol więc, proszę, że skrajnie straumatyzowanemu dziecku (wieloletnia przemoc seksualno-fizyczna, fakt, że jest się owocem kazirodztwa, co też poczucia wartości nie podnosi, a i w szkole jakoś ciężko rysować drzewo genealogiczne, itd.) nie można pomóc! No, ale to trzeba się postarać, a nie nafaszerować dzieciaka prochami, zganić wszystko na geny albo oddać. Czy Ty zdajesz sobie sprawę, jak bardzo te dzieci, z taką tragedią w biografii, zostały skrzywdzone tym oddaniem? To jest dopiero draństwo! Przychylam się też do głosów poprzedników - dzieci nie dzielą się na adoptowane i urodzone. Odpowiedz Link Zgłoś
topika_1 Re: Rodzina zastępcza = rodzina patologiczna 02.01.12, 11:16 To załóż idealną rodzine zastępczą pomóz Ani ,a pózniej się wypowiadaj, bo nie masz pojecia o czym piszesz Odpowiedz Link Zgłoś
asistentka [...] 02.01.12, 11:31 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
saqigar Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:09 No gdyby tak bylo, to zapewne trafilaby do zamknietego osrodka dla psychicznie chorych. Odpowiedz Link Zgłoś
nadpis Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:11 @ cyniczne_oko bzdury pieprzysz .... odpowiedz na pytanie, co zrobisz ze swoim dzieckiem jeśli okaże się że jest chore psychicznie .... lepiej się wysterylizuj podczłowieku Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Mamusia zapewne głęboko wierząca katoliczka 02.01.12, 10:12 Może za mało kaski dostała? W końcu rodzina zastępcza to nie adopcja, tutaj często liczy się interes. A jak pojawia się problem i trzeba ruszyć tyłek i bardziej zwrócić uwagę na dziecko, to od razu następuje chłodna kalkulacja: czy to się opłaca? Ciekawe, co ta pani by zrobiła, gdyby to jej biologiczne dziecko sprawiało takie trudności? Oddałaby do babci, domu dziecka, utopiła? W Polsce wiele jest nienagłośnionych, ale przekazywanych drogą pantoflową przypadków, kiedy nawet dzieci adoptowane w niemowlęctwie dostają kopa w tyłek, jak wkraczają w okres dojrzewania i nie są już tymi słodkimi maleństwami, które wymarzyli sobie rodzice. Są przypadki oddania dziecka z powrotem do bidula, bo rzekomo bezpłodna matka zaszła w ciążę. Jest nawet taki polski film z czasów PRL "Niedzielne dzieci". Z klasyki zaś polecam nowelkę "Dobra pani" Elizy Orzeszkowej. Odpowiedz Link Zgłoś
kamalaska Re: Mamusia zapewne głęboko wierząca katoliczka 02.01.12, 10:17 dobra pani:( właśnie Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: Mamusia zapewne głęboko wierząca katoliczka 02.01.12, 10:34 A oprócz literatury może jakieś fakty? Czy choć raz byłeś (-aś) w domu dziecka albo znasz rodzinę zastępczą ? Albo w jakikolwiek sposób pomogłeś (-aś) takim dzieciom? Masz swoje? Niektóre wyroki tu rzucane są zbyt pochopnie, bez zastanowienia. No i ten sarkazm w tytule postu; obrzydliwe. Kilka lat temu w ośrodku, z którym mam kontakt, doszło do patowej sytuacji: rodzina wychowywała trójkę dzieci, w tym jedno nie swoje biologiczne. Psycholog poradził mamie, by nie ukrywała prawdy i powiedziała swej przybranej córce skąd wzięła się w tej rodzinie. Dalej było ok do momentu gdy matka urodziła trzecie dziecko. Adaptowana dziewczynka wtedy zaczęła być agresywna, potwornie zazdrosna, zagrażała temu maleństwu. Gdy przytargała je na balkon i chciała je wyrzucić z niego, ostatkiem sił uratował życie maluchowi brat. Były podtopienia, szarpanie itd. Matka nie mogła spuścić na minutę małej w obawie o jej życie. Psycholog nie mógł pomóc, postanowiono odseparować te dzieci w trosce o bezpieczeństwo najmłodszego. W tym przypadku Ani nie musiało tak być, ale mogło... Od razu przypomniałam sobie ten przypadek. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Nie bredź! 02.01.12, 10:52 Za zachowanie dzieci odpowiadają rodzice. Ja wierzę w naukę o determinacji. Jeśli dziecko jest kochane, nigdy nie przejawi agresji w stosunku do rodzeństwa. Przytaczasz tu jakieś legendy podwórkowo-miejsko-wiejskie, jakieś skrajne sytuacje. Z drugiej strony - jestem wrogiem wyjawiania dzieciom prawdy o ich pochodzeniu, bowiem nic to nie zmienia w ich sytuacji, jeśli rodzina jest w porządku i okazuje dzieciom miłość i zrozumienie. Przypadki psychopatii u najmłodszych to promil w całej masie dzieci pokaleczonych przez życie odrzuceniem. Dorośli nie zdają sobie sprawy, jak jeden z pozoru nic nie znaczący fakt może zranić dziecko na całe życie. Ja jestem takim przykładem. Do dziś nie mogę znieść widoku matki swojej macochy, która pewnej Wigilli mnie jednemu nie wręczyła prezentów. Stałem w kącie, kiedy inne dzieciaki rozpakowywały podarki, a ten wstrętny babsztyl oznajmił, że się mnie nie spodziewał, więc nic dla mnie nie ma. Chwilę potem baba pomyślała, poszperała w szafce kuchennej i dała mi zajączka wielkanocnego z plastiku (w środku mał tzw. cukierki groszki) kończąc słowami "masz, został po poprzednich świętach". Miałem wtedy 10 lat. Dziś nawet w urodziny jednej z córek ta druga dostaje też prezent, żeby jej nie było przykro. Odpowiedz Link Zgłoś
arichi Re: Nie bredź! 02.01.12, 11:18 Tyle wiesz ile zjesz. Każdy przypadek jest inny. Nawet biologiczne dzieci "zalane" miłością rodziców potrafią być wyrodne, złośliwe i agresywne. A u przybranych dochodzi jeszcze zazdrość. Przykre, ale prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Nie bredź! 02.01.12, 11:24 No i co? Pakujemy manatki i won do sierotek? Czy staramy się zrobić wszystko, żeby ratować drugiego człowieka? Byle tylko nam było wygodnie? Jakiś czas temu był artykuł w Wysokich Obcasach o matce, co chwali się wręcz tym, że upośledzoną córkę oddała do domu opieki, bo przeszkadzała jej w samorealizacji. A drugie dziecko jest normalne i dzięki temu rodzina jest taaaka szczęśliwa. To takie pro-zachodnie, takie trendy, żeby żyć wygodnie, bezstresowo, higienicznie i w ładnym otoczeniu, które burzy dziecko chore, upośledzone, agresywne... Odpowiedz Link Zgłoś
asistentka Re: Nie bredź! 02.01.12, 11:24 Tylko że własnych się jakoś nie oddaje. Tylko sku.. odda dziecko, za które brał kasę wiele lat, a jak wydatki się zwiększyły, zrezygnował z dodatkowego dochodu. Powinni zabrać im również biologiczne a ich wysłać na Kołymę. A najlepiej upublicznić mordy i nazwiska. Odpowiedz Link Zgłoś
onecarry Re: Nie bredź! 02.01.12, 12:49 Nie chodzi o zalewnie miłością, chociaż to jest najważniejszy element, ale o odpowiednie wychowywanie dzieci. Sprawa jest patologiczna bo rodziną zastępcza w Polsce zbyt łatwo zostać. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:13 Dokładnie. Artykuł pod tezę, może z intencją wzruszenia publiki i wywołania serii telefonów "to my ją weźmiemy, my się nie wystraszymy". Jeśli tak, t jeszcze gorzej, bo to najlepsza droga do zafundowania dziecku powtórki z oddawania za jakiś czas. Może i rodzice zastępczy są potworami a może nie są, może np. od wielu lat dobijają się o pomoc "służb" w bardzo trudnym przypadku (którego "dziennikarz" opisać nie raczył nawet w skrócie) i gie uzyskali, za to teraz się ich odsądza od czci i wiary. Obojętnie jak by było- artykuł napisany beznadziejnie, że aż boli. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Artykuł bardzo dobry 02.01.12, 12:21 Mało jest takich artykułów, za mało. Ludzie mają pewną wizję życia. Taką serialowo-tabloidowo-reklamówkową. Czysty ładny, modnie urządzony dom, śliczne, urocze i grzeczne dzieciaczki, zawsze uśmiechnięte i chętne do pomocy rodzicom w kuchni i ogrodzie. I taka rzeczywistość sprawdza się do pewnego momentu. A potem się okazuje, że te urocze maleństwa wyrastają i dają popalić mamie i tacie, którzy znają rodzicielstwo z cukierkowych poradników w "Pani Domu" albo gazetek typu "Moje Dziecko". A tu trzeba z dzieckiem porozmawiać, pomóc w lekcjach, świecić oczami na wywiadówkach, a córka czy synek sąsiada tacy idealni, podczas gdy nasze dziecko ma dysleksję, brzydko pisze albo nie wchodzi mu do głowy matematyka. No tak, to nie nasza wina, bo to obce geny. Kolejna pałka z klasówki, kolejna uwaga, pedagog utyskuje, psycholog zaleca terapię, nieeee, tyle kłopotów i te wydatki. Pakujemy delikwenta i jesteśmy usprawiedliwieni - z pomocą rodziny, przyjaciół, otoczenia. Najważniejsze to święty spokój i opinia księdza proboszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
olaala0 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 15:54 gdzie masz napisane , że dobijają się do " służb"?? z artykułu jasno wynika , że pomocy żadnej nie szukali wręcz przeciwnie , matka mogła się wypowiedzieć - odmówiła komentarza , cóż nie ma nic na swoje usprawiedliwienie . Wg ciebie artykuł napisany z intencja wzruszenia publiki - i bardzo dobrze , masz inny pomysł na pomoc dziecku ? w bidulu choćby z najlepsza opieką miłości nie zazna a dziecku właśnie miłości brak i mniemam , że to jest przyczyną problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:59 arty > kuł napisany z intencja wzruszenia publiki - i bardzo dobrze , masz inny pomysł > na pomoc dziecku ? Rozumiem że ją bierzesz do domku? Odpowiedz Link Zgłoś
man_sapiens Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:13 Dziecko się zepsuło. Jak telewizor - trzeba pójść do sklepu i je wymienić na nowe, najlepiej mało używane. Jeżeli ktoś bierze pod swoją wyłączną opiekę 1,5 roczne dziecko, to w 100% odpowiada za nie, gdy ma ono 8 lat. Ci "rodzice" zastępczy powinni zwrócić pieniądze, które dostali na wychowanie dziewczynki. Ciekawe, co zrobiliby, gdyby to ich biologiczne dziecko zaczęło w wieku 8 lat sprawiać kłopoty. Oddaliby je do pogotowia opiekuńczego? Wychowanie dziecka to nie sama przyjemność, chwalenie się przed znajomymi i rodziną. To przede wszystkim ciężki do wypełnienia obowiązek. Odpowiedz Link Zgłoś
kamalaska Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:16 sytuacja przerosła małych, miernych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
persephonix Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:17 to pewnie byla milujaca katolicka rodzina, dwa problemy dziecka sie nie biora same z siebie, widocznie wyidealizowali sobie sporo i ciagle wiedzili ze moga oddac dziecko, to nie mobilizuje do madrego podejscia... kutafony Odpowiedz Link Zgłoś
chrisraf Zygac sie chce!!! 02.01.12, 10:17 Jak piesek sie nie podoba, zostawic go na parkingu. Jak dziadek i babcia nie spelniaja wymogow, do domu starcow albo na przechowania wigilijne do szpitala. Jak dziecko nie jest "grzeczne", to z powrotem do Domu Dziecka! Ci wyrodnialcy dokonali jednej z najgorszych zbrodni na tej malej duszy, jakich sie "rodzice" moga dopuscic!!! "Polska to kraj wielce katolicki, ale malo chrzescujanski". Zygac sie chce!!! Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Po pierwsze "rzygać" zamiast "żygać". 02.01.12, 10:58 Po drugie - masz rację i zdziwi cię to pewnie, ale wielu ludzi nie uważa za nic zdrożnego oddania uciążliwego psa do schroniska, utopienia kociaków, umieszczenia babci lub dziadka w domu starców na drugim końcu Polski i nie odwiedzania go nawet w święta itp. Wielu uważa, że sieroty nie należy adoptować, bo to na pewno przyszły morderca albo złodziej, są takie osoby na tym forum, które uważają, że oddanie kilkuletniej dziewczynki do bidula, bo się nie dostosowała do perfekcyjnej wizji rodziny, jest w pełni uzasadnione i tak dalej i tak dalej. Tylko czy ktoś pomyślał o uczuciach takiego dziecka? Mnie w dzieciństwie babcia postraszyła i to skutecznie, że przyjedzie po mnie pani z domu dziecka i mnie zabierze w ramach kary za nieposłuszeństwo - oczekiwanie na przybycie tej osoby (którą zmyśliła babcia) były to nagorsze chwile mojego życia. Tego typu straszenie, nie mówiąc o realnym spełnieniu to najgorsza forma znęcania się nad bezbronną istotą. Takie rzeczy pamięta się do końca życia. Odpowiedz Link Zgłoś
alcabin Re: Zygac sie chce!!! 02.01.12, 13:05 Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś ty tę krzywdę naprawił. Biegnij zaraz założyć rodzinę zastępczą. Odpowiedz Link Zgłoś
winiary2 Re: Zygac sie chce!!! 02.01.12, 13:08 chrisraf napisał: > Jak piesek sie nie podoba, zostawic go na parkingu. > Jak dziadek i babcia nie spelniaja wymogow, do domu starcow albo na przechowani > a wigilijne do szpitala. > Jak dziecko nie jest "grzeczne", to z powrotem do Domu Dziecka! > > Ci wyrodnialcy dokonali jednej z najgorszych zbrodni na tej malej duszy, jakich > sie "rodzice" moga dopuscic!!! > > "Polska to kraj wielce katolicki, ale malo chrzescujanski". > > Zygac sie chce!!! Jesteś głupcem!! Spróbuj sam. Pyskolić łatwo. To nie są łatwe decyzje. I nie ma jednej odpowiedzi. Jak spróbujesz to daj znać wypowiedzią na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
krk01 to nie o to chodzi... 02.01.12, 10:17 Czy nikt tego nie widzi? Kazde cywilizowane państwo dba o obywateli dotknietych nieszczesciem, dba tez o wydatki w sensie globalnym - u nas jest inaczej. Do wladzy doszly tepe buraki dbajace tylko o wlasne dochody i do tego krotkowzroczne. Haslo "po nas chocby potop" to ich motto. Ze wzgledu na oszczednosci oddano domy dziecka pod opieke samorzadow pozbywajac sie wydatkow, samorzady nie maja interesu w tym zeby utzrymywac z wlasnych pieniedzy owe przybytki bo co ich obchodzi ze najczesciej zdemoralizowani trafia do osrodkow resocjalizacyjnych tak tak finansowanych z budzetu panstwa przeciez. to ze taniej byloby prowadzic dobre placowki opiekuncze niz potem walczyc z patologia nikogo nie obchodzi przeciez. (przyklad tuska ktory odpuszcza pewne sprawy unii bo wie ze dostanie stolek w parlamencie europejskim jak go pogonia z polski) i tak to wlasnie sie toczy.. jakis debil napisal ustawe o sprawowaniu pieki zastepczej , ktora jeswt totalnym gniotem i jest zadowolony. Do tego brukowce typu gazeta wyborcza z klakierami oplacanymi rozdmuchaly sprawe jak to zle w placowce opiekunczej a jak dobrze w rodzinie zastepczej (ktorych nawiasem mowiac nie ma) i mamy to co mamy... teraz ktos wymyslil ze beda zamykac placowki adopcyjne te ktore nie przeprowadza 20 adopcji rocznie buahahaha chodowcy rzodkiewek dostali sie do koryta i piszaa gnioty. Likwidowac wszystko co nie rentowne czyt. co nie przynosi siedzacy przy korycie zysku. W takim kraju zyjemy...ale wg mnie niedlugo ludzie sie ockna i zrobia rewolucje. Odpowiedz Link Zgłoś
aniko16 Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:17 Jakby nie patrzeć zachowali się potwornie. To straszenie własnego dziecka domem dziecka jest niedopusczalne ale tego adoptowanego, to już tak. A nawet wprowadzenie tej groźby w czyn. Odpowiedz Link Zgłoś
nioma Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:22 aniko> mieli sie zmuszac zeby dalej ta dziewczynke wychowywac? latwo jest oceniac jak sie siedzi przed monitorem, nie wiecie co sie dzialo w tej rodzinie, jak wygladal kazdy dzien, jak zachowywaly sie dzieci. artykul jest szczatkowy. powiedzice 0- z reka na sercu- kto z was bylby na tyle zdeterminowany i silny zeby wychowywac dziecko agresywne, sprawiajace klopoty i wplywajace destrukcyjnie na reszte rodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
gzesiolek Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 11:16 > powiedzice 0- z reka na sercu- kto z was bylby na tyle zdeterminowany i silny z > eby wychowywac dziecko agresywne, sprawiajace klopoty i wplywajace destrukcyjni > e na reszte rodziny? ??? Kazdy rodzic spokojnie z reka na sercu powie... Na tym polega wychowywanie, zeby wlasnie sobie radzic z takimi kryzysami i problemami... Czyli uwazasz, ze kazdy jak sobie cokolwiek przestaje radzic to oddawal dziecko? No chyba, ze z gory zakldamy ze to "dochodzace" dziecko, gorsze, takie ktore inaczej potraktujemy gdy sie zaczna problemy? Tutaj niestety czesto tkwi problem... Odpowiedz Link Zgłoś
mayyaa Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 14:45 Zartujesz cobie czy robisz z siebie idiote? Gdyby biologiczne dziecko zaczelo byc agresywne, bic rodzenstwo, rodzicow i zagrazac innym to tez bys sobie zadal takie pytanie?? CZy zmuszac sie do wychowania takiego dziecka?? SLucham. A dzieci biologiczne sprawiajace takie problemy to nic nowego. Chyba ze chodzi ci o to aby kazde niebezpieczne, agresywne dziecko, niewazne czy wlasne czy adoptowane, oddawac do domu dziecka to co innego....bo jak nie o to ci chodzi to jestes tylko niekonsekwentnym ignorantem. nioma napisała: > aniko> mieli sie zmuszac zeby dalej ta dziewczynke wychowywac? > latwo jest oceniac jak sie siedzi przed monitorem, nie wiecie co sie dzialo w t > ej rodzinie, jak wygladal kazdy dzien, jak zachowywaly sie dzieci. artykul jest > szczatkowy. > powiedzice 0- z reka na sercu- kto z was bylby na tyle zdeterminowany i silny z > eby wychowywac dziecko agresywne, sprawiajace klopoty i wplywajace destrukcyjni > e na reszte rodziny? Z Odpowiedz Link Zgłoś
gzesiolek Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 10:19 Co ma bycie "holota" do wiary? To ze wiekszosc najnizszych grup w Polsce mieni sie katolikami nie znaczy ze to jest zwiazek przyczynowo-skutkowy... niestety wsrod antyklerykalow, czy ateistow rowniez spotyka sie ludzi pozbawionych zupelnie cech godnych slowa czlowiek. Nawet wasze komentarze o tym swiadcza, gdyz nie przyjmujecie do siebie takiej prostej rzeczy, ze wartosci czlowieka nie mierzy sie wiara lub jej brakiem... nie roznicie sie przy tym niczym od ludzi ktorzy w imie pseudo-narodowo-katolickich wartosci pluja na innych... ot ten sam poziom, tylko inna strona frontu... A co do tematu... Nie oceniam bo nie znam... Niestety z obrazu przedstawionego wynika, ze od poczatku byla to rodzinna "zastepcza", a nie prawdziwa. Ile w tym prawdy wiedza tylko zainteresowani... Jedno nalezy przyznac i to nie ferujac wyrokow... Szkoda tych dzieci, ktore od poczatku wchodza w zycie niekochane... Odpowiedz Link Zgłoś
oblomoff Re: Ania znów bez rodziny 02.01.12, 11:06 Post, na który odpisałeś i w ogóle cały sub-wątek znikł bez śladu. Została tylko twoja odpowiedź, pozbawiona w ten sposób odniesienia. Ciekawe swoją drogą, że w tym portalu tak liczni są czytelnicy, których antykatolicka zapiekłość przywodzi na myśl propagandę czasów stalinowskich. Każda literalnie okazja jest dobra, by katolikom przysolić. Odpowiedz Link Zgłoś