Dodaj do ulubionych

Przepisy o autoryzacji są anachroniczne

03.04.12, 05:42
Wielowiejska bije w swojej podłości na głowę wszystkich cyngli z tego tabloidu. Jasne, że takim funkcjonariuszom politycznym jak ona, autoryzacja nie jest w smak, bo utrudnia skuteczne opluwanie i odsyłanie w publiczny niebyt przeciwników politycznych. Czy mało to cyngle z Czerskiej stworzyli tzw. "faktów medialnych"? A zanim sąd wyda wyrok, ofiara takiej Wielowiejskiej może nie mieć już żadnych szans na powrót do życia publicznego.
Obserwuj wątek
    • sharn1 Jednostronna ocena Wielowieyskiej 03.04.12, 07:01
      Przypominam, że na to samo prawo prasowe powołują się dziennikarze którzy pozyskali informację na drodze przestępstwa (że przypomnę tylko artykuły Czuchnowskiego o Smoleńsku gdzie sam autor twierdzi, że są ściśle tajne i dostał je od oficera BOR - czyli w drodze przestępstwa).
      Oczywiście wg nich nie ma to znaczenia bo dziennikarz ma prawo do ochrony takich padalców.
    • malina510 Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 07:30
      Dopóki wypowiedzi nie bedą upraszane do idiotyzmu, a dziennikarze nie beda pisali impresji z rozmowy, dokolorowanych swoimi przekonaniami, dopóki nie wróci zasada sprawdzania faktów itp - autoryzacji tak. Sąd! dobre! ale trzy lata chodzisz z piętnem debila. Wyborcza walczy tez przeciw polemikom, żeby zupełnie nie można się było obronić. A potem zdziwieni, że ludzie mówią - żadnych rozmów, tylko mejlem...
    • euro_pejczyk1 O czym Wielowieyska nie napisze 03.04.12, 08:11
      Mnie nie dziwi kolejna czerskistowska manipulacja. Wielowieyska wspomina o "zdaniu wielu prawników". Tzn kogo? Jakieś choćby jedno nazwisko? Ano nie ma. Co więcej - tak jednostronnie przedstawiona sprawa sugeruje WYŁĄCZNIE rację po stronie Torańskiej. A tymczasem Rzepa napisała o ekspercie UW (dr Michał Zaremba) od prawa prasowego, który jednoznacznie stwierdza, że rację ma Bielan. Jest też wyrok Trybunału Konstytucyjnego z roku 2008 (cytat z dr Zaremby), "który uznał, iż przewidziana kara grzywny lub ograniczenia wolności za publikację materiału prasowego bez autoryzacji jest zgodna z konstytucją." Zauważam też, że "argumentem" mającym poprzeć antydziennikarstwo Torańskiej jest "anachronizm prawa". Powstaje pytanie - gdzie przez lata całe byli dziennikarze bo przecież prawo prasowe to rok 1984? Newsweek będzie miał proces i go przegra. Niezależnie od Trybunału Praw Człowieka i ocen czytelników. Przypominam, że to GW seryjnie wytacza procesy za publikacje, choć dziś ustami Wielowieyskiej mówi o tym, że to czytelnicy mają oceniać. Totalna hipokryzja - co mnie wcale nie dziwi.
      • drmuras Re: O czym Wielowieyska nie napisze 03.04.12, 08:48
        Zaplątała się blondyna po prostu, a ty od razu hipokryzja ;-)
        • euro_pejczyk1 Nie zaplątała się 03.04.12, 09:05
          To osoba o pokrętnej moralności. Dość powiedzieć, że kiedyś powiedziała "Platforma oszukała wyborców ALE TYLKO TROSZECZKĘ". Można oszukać tylko troszeczkę? I dziś to samo - kręci, manipuluje, ściemnia byleby tylko usprawiedliwić najzwyklejszą manipulację koleżanki z tzw. Towarzystwa Dziennikarskiego.
          • drmuras Re: Nie zaplątała się 03.04.12, 10:01
            Oczywiście masz rację , rzeczywiście jest to osoba która nie budzi za grosz zaufania a do tego jej logika jest tak niespójna że aż zabawna. Bawi mnie jednak czytanie jej wypocin są dla mnie czymś w rodzaju porannej wizyty w moralnym szalecie. Spoglądam w otchłań kanalizy i wiem gdzie nie chciałbym się znaleźć i w czyim towarzystwie.
    • mignik Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 08:32
      Nie chciał publikacji, a jednak został opublikowany. To jest moralne, etyczne, uczciwe, prawe, szlachetne gó....
    • bumcykcykhopsiup Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 08:56
      czy dziennikarze w wybiorczej nie potrafia znalezc zadnego tematu oprocz tych zerznietych z guardiana, ew. streszczania co kaczor powiedzial?
      • gnom_opluwacz Re: Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 10:53
        Są jeszcze wtorkowe relacje z programów Lisa.
    • medrek_forumowy A co z wprowadzeniem waluty euro? 03.04.12, 08:57
      Już się pani tym nie zajmuję? Przecież była/jest pani gorącą orędowniczką jego wprowadzenia.
    • konkretniekarol Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 09:58
      Ostatecznie racje obu stron i tak ocenią czytelnicy - opinia publiczna. To wystarczy, aby obie strony barykady pilnowały dobrych obyczajów i zasad rzetelności.


      A to dobre! Po co nam prawo? Przecież wystarczy, żeby ludzie się nie mordowali, nie kradli i nie gwałcili.

      A opinia publiczna ocenia przede wszystkim właśnie w oparciu o przekaz medialny. Nawet informację o niekorzystnym dla siebie wyroku sądu można zmanipulować tak, że to skarżący jest winny.

      Zastanawiam się, czy pani Wielowiejska już tak ma i dobrze jej z tym, czy raczej z pełną świadomością i premedytacją wypisuje takie farmazony.
    • kruzen Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 10:10
      Absurdalne jest to, że polityk może specjalnie przetrzymywać tekst do autoryzacji przez czas jaki mu pasuje, rok i dłużej, czyli praktycznie uniemożliwić publikację. Politycy to takie chorągiewki na wietrze, zmieniają zdanie i poglądy bardzo często w zależności co im się opłaca. Robią to zupełnie bezkarnie, bez cienia wstydu, najwyższy czas, żeby wzięli odpowiedzialność za własne słowa. Kneblowanie dziennikarzy i grożenie sądem jest żenujące.
    • gnom_opluwacz Re: Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 10:52
      No to wyobraźmy sobie, że robię z Wielowieyską wywiad, który ma się znaleźć w "Gazetce Doktorantów Uniwersytetu w Pcimiu", Wielowieyska się zgadza, a potem znajduje swój wywiad w, dajmy na to, "Przeglądzie Młodego Szturmowca" (chłopaki zapłacili lepiej niż GDUP), tuż obok wywiadu w którym Adolf Ubermensch polemizuje z jej tezami, a Heinrich Hammler wypisuje prawdy objawione o jej pochodzeniu.
      I kiedy Dominika Wielowieyska się oburza, wzruszam ramionami i mówię - no co? Był wywiad? Był? Powiedziała pani co powiedziała? No powiedziała. Więc w czym problem.
    • hania_l_i Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 11:03
      Ja z kolei jestem przerażona dzisiejszym dziennikarstwem, oferującym czytelnikom i widzom wyłącznie pozbawioną rzeczywistych informacji sieczkę. Jeśli chcę się czegoś dowiedzieć, muszę sama szukać, ale w żadnym razie nie polegać na "newsach" pleniących się w gazetach i telewizjach (które w 90% są po prosu brukowcami na papierze albo na wizji). Jeśli do tego dołączymy wolność żurnalistów w dobieraniu do publikacji wypowiedzi różnych ludzi, okaże się, że każdy pracownik mediów będzie mógł napisać, co tylko mu się podoba, a ewentualne sprawy sądowe zostaną rozstrzygnięte, gdy człowiek zostanie zniszczony i nie będzie już miał ani siły, ani ochoty, by wracać. Zresztą takie rzeczy mają już miejsce dzisiaj. Czwarta władza jest w tej chwili zbyt wynaturzona, by powierzać jej jakiekolwiek odpowiedzialne zadania. Od dawna też zadaję sobie pytanie, kiedy to upoważniłam jakiekolwiek albo wszystkie media do "reprezentowania" mnie jako członka opinii publicznej. Zauważam, że media coraz częściej stosują zasadę "opinia publiczna to my". Być może kiedyś media pełniły rolę służebną wobec czytelników, ale teraz same ustanawiają, czym powinniśmy się interesować, a co jest nieistotne. Oczywiście bardziej istotne od głównego wątku sejmowego przemówienia premiera w sprawie emerytur było użycie słowa "pętak". W dzisiejszych mediach im więcej Madzi i jej rodziców, tym lepiej. Z drugiej strony, cóż, takie też jest społeczeństwo. Dlatego uważam, że przepisy o autoryzacji nie są anachroniczne. Im więcej rzeczywistej władzy dla mediów, tym bardziej będziemy ogłupiani rozmowami typu "Co Pan sądzi o słowach, które na temat pana X wypowiedział pan Y?".
      Pozdrawiam
      • konkretniekarol Re: Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 12:26
        Jest jeszcze jeden istotny argument za tym, że przepisy o autoryzacji są u nas niezbędne - choć gdzie indzie mogą się bez nich obyć: w normalnym kraju, jeśli dziennikarz dopuszcza się rażącego nadużycia zasad etyki zawodowej (np. manipuluje treścią wywiadu), spotyka go ostracyzm ze strony środowiska zawodowego. U nas wystarczy być po właściwej stronie tęczy, by dożywotnio cieszyć się sławą "kwiatu polskiego dziennikarstwa".
    • konto.do.komentarzy Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 13:59
      "Przepisy o autoryzacji są anachroniczne"
      Ale obowiązują. I należy ich przestrzegać.
    • jk1962 Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 14:50
      Po cholerę prawo prasowe które umożliwia szerzenie kłamstw przez Macierewicza. Problem Bielana to malutkie piwko w porównaniu do kłamstw Macierewicza.
      Bielan powiedział co powiedział a ktoś te jego przemyślenia opublikował. Jeśli Bielan uważa że został oszukany to niech to ogłosi publicznie ale prawo nie powinno być w taki spór angażowane. Niech swoją krzywdę udowodni przed opinią publiczną, nie przed sądem. Karą dla Torańskiej będzie ostracyzm. Problem Bielana zdaje się jest taki że nie ma mocnych argumentów w tym sporze. Angażowanie sądu jest wybiegiem odwracającym uwagę opinii publicznej od miałkości i bylejakości argumentów Bielana.
      Jest też niestety inny problem z dochodzeniem prawdy przed opinią publiczną. Prawdy w polskich mediach nie ceni się, dziennikarze nie poświęcają czasu i energii na poszukiwanie prawdy. Oczywiste kłamstwa głoszone przez polityków, zwłaszcza PISowskich, pozostają bez odpowiedzi. Polska debata publiczna przypomina konkurs na najlepsze kłamstwo a dziennikarze raczej przypominają sekundantów zagrzewających do walki a nie arbitrów prawdy. Taka sytuacja tłumaczy nieco Bielana.
    • sverir Przepisy o autoryzacji są anachroniczne 03.04.12, 14:55
      "Należy uznać, iż obowiązek weryfikowania przed publikacją tego, czy tekst opierających się na wypowiedziach poczynionych w kontekście wywiadu oraz cytowanych dosłownie jest dokładny, w przypadku mediów drukowanych oznacza zwykły obowiązek staranności zawodowej. Można oczekiwać, iż w interesie odpowiedzialnego reportażu dziennikarz podejmie odpowiednie wysiłki w celu zapewnienia, iż jego zapis wywiadu odpowiada rzeczywistemu brzmieniu wypowiedzi autora, a podejmowanie takich wysiłków stanowi zwykłą część pracy dziennikarskiej"

      Tak stwierdził ETPCz, a pani redaktor miesza dwie sprawy: obowiązek autoryzacji i sankcja karna za jej brak.

      ETPCz wyśmiał polskie stanowisko, na podstawie którego bezpieczniejsze dla dziennikarza jest zniekształcanie wypowiedzi niż dosłowne cytowanie (tak to w PL działa).
      ETPCz skrytykował sytuację, w której dziennikarz ponosi odpowiedzialnośc karną wyłącznie z tytułu nieuzyskania autoryzacji tekstu (pomimo dosłownego cytowania wypowiedzi).
      Ale w żaden sposób ETPCz nie uznał tego obowiązku za anachroniczny. Wręcz przeciwnie, wpisał go w zwykły obowiązek zawodowej staranności.

      A w kwestii samych przepisów:
      "Trzeba jednakże wskazać, iż w sposób zastosowany w niniejszej sprawie przepisy te nie mogą zostać uznane za zgodne z zasadami demokratycznego społeczeństwa oraz ze znaczeniem, jakie ma swoboda wypowiedzi w kontekście takiego społeczeństwa".

      ETPCz być może skrytykował przepisy, ale przede wszystkim podkreślił sposób stosowania, traktując istnienie tych przepisów jak sprawę drugorzędną.

    • skilt szanowna pani chrzani jak najęta: "umowa" między 03.04.12, 23:33
      dziennikarzem a politykiem. Musiałby by ten polityk być głupkiem, gdyby zawierzył "dziennikarzowi". Sorki, ale ta grupa zawodowa "podesr......ła" sobie całkiem niekiepsko. I to na swoje własne życzenie. A wystarczyło zachować przyzwoitość.
      • dean08 Re: szanowna pani chrzani jak najęta: "umowa" mię 04.04.12, 10:30
        Generalnie jest kłopot z autoryzacją - przed wojną sprawę można było załatwiać inaczej. Ot, był jeszcze jeden kodeks, który pomagał - obecnie "niestety" stosujemy inne metody zaś dziennikarze oczekują immunitetu na oczernianie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka