Dodaj do ulubionych

Żadnej litości

09.04.12, 11:10
Z wypowiedzi tego chłopca wynika, że teraz dzieciaki są jakimiś masochistami i wręcz życzą sobie być gnojone. Nauczyciel, który tego nie robi, nie zasługuje na szacunek. Za "moich czasów" było dokładnie na odwrót: najbardziej pogardzanymi nauczycielami były takie mendy, które potrafiły tylko drzeć mordę, zastraszać i stawiać hurtowo jedynki. Z takimi prowadziło się wojny podjazdowe i próby sił. Narzekano na traumy szkolne, nerwice z powodu wrednych nauczycieli itp. Dziwne.
Obserwuj wątek
    • dyrdum_fiksum Żadnej litości 09.04.12, 14:18
      ten ,,wywiad" to masakra pańcia chyba sama ze sobą nawijała
      w połowie drugiej strony nie da się czytać
    • irakirakirak Żadnej litości 09.04.12, 21:46
      O jaka ładna twórczość własna. Ten gimnazjalista ma wyjątkowy zmysł obserwacji, umiejętność spojrzenia na problem z punktu widzenia przeciętnego czytelnika GW i ładnie się wysławia. Oni wszyscy tacy w tej zbydlęconej klasie? Jesli tak, to nie mamy czym się martwić, nawet jeśli sobie czasem poskaczą po ławkach.
    • kubissimo Żadnej litości 10.04.12, 09:56
      mam wrazenie, ze ten "wywiad" to jakies projekcje autorki, a nie zapis z prawdziwym gimnazjalista. jak na przedstawiciela szkolnego bydla chlopiec ma wyjatkowy zmysl obserwacji i autorefleksji, jakze powszechny wsrod 14-latkow ;)))
      do tego piekna polszczyzna. taaaak, wlasnie tak to wyglada w dzisiejszych szkolach :)
    • zmichalg1 Znam proste rozwiązanie 10.04.12, 14:10
      Owszem ,jestem po elitarnym liceum, gdzie nie do pomyślenia byłoby 10% tego, czym się ten gó...arz przechwala, ale pamiętam doskonale, co mawiał nasz nauczyciel od analizy matematycznej (zwany Papą Smyrfem albo raczej Papą K....em - od nazwiska).
      A mówił krótko: ja listy nie sprawdzam, nie chcecie przychodzić na lekcje, to nie przychodźcie, obecności nie wymagam. Nudzi cię lekcja i wolisz pogadać, to wyjdź z klasy i nie przeszkadzaj tym, których temat lekcji interesuje.

      Problem polega na tym, że uczeń traktuje lekcję jako 45 minut pozbawienia wolności, które trzeba jak najszybciej odfajkować i robi co może, aby owe 45 minut przetrwać w sposób najmniej dla niego (w jego mniemaniu) bolesny.
      Uczeń wtedy szuka konfrontacji z nauczycielem jako z tym, który go tej wolności pozbawia, który jest niejako klawiszem w więzieniu. Odpowiedzią nauczyciela powinno być uniknięcie tej konfrontacji. Cios wtedy trafia w próżnię.

      Pozostaje tylko z pedantyczną dokładnością kontrola zrealizowanego materiału nauczania i zero pobłażliwości dla negatywnych ocen.
      Czyli co miesiąc sprawdzian i warunkiem zaliczenia przedmiotu jest zaliczenie wszystkich sprawdzianów.
      • misself Re: Znam proste rozwiązanie 11.04.12, 13:32
        zmichalg1 napisał:

        > Pozostaje tylko z pedantyczną dokładnością kontrola zrealizowanego materiału na
        > uczania i zero pobłażliwości dla negatywnych ocen.
        > Czyli co miesiąc sprawdzian i warunkiem zaliczenia przedmiotu jest zaliczenie w
        > szystkich sprawdzianów.

        W każdej szkole jest statut i reguły określające, jak to nazywasz, "zaliczenie przedmiotu". Każdą ocenę niedostateczną na semestr trzeba uzasadnić, a jak nauczyciel stawia takich za dużo, to dyrektor się go czepia. Bo to oznacza, że jest kiepskim nauczycielem, a to z kolei wiąże się z ryzykiem zwolnienia. Albo ograniczenia liczby godzin w przypadku nauczycieli na wyższych stopniach rozwoju zawodowego.

        A co do tych, którzy twierdzą, że wywiad jest sfingowany - niekoniecznie. Przecież nie spisuje się w słowo w słowo tego, co mówi rozmówca. Pracą redaktora jest to poskładać do kupy i ująć w słowa, które się będzie dobrze czytało.
        • r1111111 Re: Znam proste rozwiązanie 21.04.12, 12:24
          misself napisała:
          > A co do tych, którzy twierdzą, że wywiad jest sfingowany - niekoniecznie. Przec
          > ież nie spisuje się w słowo w słowo tego, co mówi rozmówca. Pracą redaktora jes
          > t to poskładać do kupy i ująć w słowa, które się będzie dobrze czytało.

          Niektórzy nie rozumieją, że rozmówca-gimnazjalista musiał mieć takiego "swojego Drzycimskiego"
          Drzycimski - tłumaczył zawsze Dziennikarzom, co ówczesny Pan Prezydent Wałęsa miał na myśli mówiąc, czyli przekładał na zrozumiały język zdania ówczesnego Pana Prezydenta Wałęsy
    • three-gun-max Wirtualny gimnazjalista 10.04.12, 14:31
      Każdy kto zna dzieciaki w tym wieku od razu pozna, że te wypowiedzi powstały w głowie pani "redaktor".
    • rzymianin.w.ogrodzie Żadnej litości 10.04.12, 17:53
      My nie pomyślimy: "O, ten czytelnik jest inteligentny, to będziemy rzetelni". Nikt nie szanuje inteligentnych czytelników - mówi dziennikarka z ogólnopolskiej gazety.

      W którym dziale u was jest najgorzej?

      - Na reportażach.

      Opowiedz, jak to wygląda.

      - Wchodzimy, siadamy, rednacz zapisuje temat na tablicy. Ktoś wyjmuje maka i zaczyna blogować, wszyscy rozmawiają. Robi się tak głośno, że muszę krzyczeć do kolegi z ławki, żeby mnie usłyszał. Dwóch kumpli w tym czasie wysysa z palucha bohatera reportażu, wymyślają co może mówić i wrzucają prosto w kolumnę. Wszyscy mamy bekę. Można też wziąć udział w grze.

      Jakiej?

      - Trzeba chwycić Macieja i w kółko nim, jak w breakdance, dopóki czytelnik nie zauważy. Za każdy obrót są punkty. Albo gra w durnia. Wchodzi się na konkurencją, potem w politykę, to też jest punktowane. Ale to się nam już znudziło, skoro czytelnik nawet jak to widzi, nie reaguje.

      Nigdy?

      - Mówi: "ale dno", i znów nas czyta.
      • kochanic.a.francuza Re: Żadnej litości 11.04.12, 17:24
        Ha, ha, ha!

      • watersnakes2 Re: Żadnej litości 11.04.12, 18:29
        Piękne:)

        Teraz wystaw GW rachunek za wierszówkę;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka