zawichrowana
23.04.12, 07:21
Trochę racji w tym jest, ale tylko trochę. 2 miliony głównie młodych ludzi za granicą mówią same za siebie. W Polsce byli kiepscy, źle wykształceni lub dla odmiany za wysoko wykształceni a teraz za granicą jakoś pracują a i pracodawcy za bardzo się nie skarżą. Kiedyś, tak zresztą jest nadal w zachodnich państwa, żeby zostać np. sekretarką czy konsultantem klienta nie trzeba było mieć jakiegoś super wykształcenia, wystarczy chęć do pracy i odbycie kursu organizowanego przez firmę. Kiedyś młodzi byli przyuczani przez pracodawców, dziś pracodawcy chcą mieć wszystko podane na tacy. Tymczasem nie ma takiego zawodu do którego nie trzeba przeszkolenia praktycznego. Każde stanowisko pracy, nawet w tej samej branży jest specyficzne, są odmienne wymogi.