sushi2010 28.04.12, 16:15 Niestety, ale swieta prawda! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anmafan Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 16:18 Szanowny Panie Profesorze, Chciałabym wyrazić swój podziw dla trafności Pana diagnoz i umiejętności klarownego ich zaprezentowania. Głęboko zaniepokoiła mnie jednak następujące zdanie: " Coś się już dzieje. W liceach, jeśli głodujący zwolennicy utrzymania chorej sytuacji tego nie zepsują ..." Protesty głodujących dotyczą przecież stricte problemu nauczania historii w szkołach średnich, dlatego też przedstawianie ich jako próby sabotowania słusznej reformy, są w mojej opinii dużym nadużyciem. Odpowiedz Link Zgłoś
r1111111 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 16:36 anmafan napisała: > Szanowny Panie Profesorze, > > Chciałabym wyrazić swój podziw dla trafności Pana diagnoz i umiejętności klarow > nego ich zaprezentowania. > > Głęboko zaniepokoiła mnie jednak następujące zdanie: > > " Coś się już dzieje. W liceach, jeśli głodujący zwolennicy utrzymania chorej > sytuacji tego nie zepsują ..." > > Protesty głodujących dotyczą przecież stricte problemu nauczania historii w szk > ołach średnich, dlatego też przedstawianie ich jako próby sabotowania słuszn > ej reformy, są w mojej opinii dużym nadużyciem. Po cóż się aż tak rozpisywać, błędów w pisowni wtedy trudno uniknąć :) Po prostu: Pan Profesor ma rację lecz opowiedział się po niewłaściwej stronie. W minionej epoce nazywano to "niekonstruktywną krytyką" lub "wodą na młyn imperialistów". Odpowiedz Link Zgłoś
anmafan Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 17:36 Co do błędów, racja. Dziękuję Co do stron. Mała uwaga odnośnie 1 zdania w tekście, z którym się generalnie zgadzam, to jeszcze nie powód, żeby mówić o stonach (właściwych lub nie). Odpowiedz Link Zgłoś
parazyd Jak przeprogramować polski mózg? 29.04.12, 17:44 Najlepiej przy pomocy zwielokrotnionej liczby godzin religii w szkołach. Oczywiście, plus egzorcyzmy. Odpowiedz Link Zgłoś
go_navy Re: Posłuchajcie tego 29.04.12, 22:12 Pracuję w dużej międzynarodowej firmie, odpowiadam za jeden z kluczowych procesów, z budżetem szacowanym na ok 10 mln zł rocznie. Potrzebowałem dwóch ludzi do rosnącego zespołu- rzuciłem hasło w lokalnych uczelniach (100 tys studentów +/-). Zgłosiło się ok 800 chętnych i co? I nic- żaden z tych wyedukowanych absolwentów nie był w stanie rozwiązać prostego analitycznego zadania, tak łatwego, że wymyślając je bałem się, że ma za niski poziom. Czytając CV wszyscy byli cudowni- angielski perfect etc- jak w trakcie rozmowy przechodziłem na język obcy, robili oczy jak pięć złotych z rybakiem. Zmarnowałem kupę czasu, nikogo nie przyjąłem do pracy, nadal zapieprzam i szukam- szkoda. Diagnoza dotycząca polskiej nauki jest niestety słuszna, system kształcenia leży, kadry akademickie to w wielku przypadkach mix miernoty i cwaniactwa. Jak coś się nie zmieni będzie źle Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk już samo to, że szukaliście na polskich uczelniach 29.04.12, 22:25 źle o was świadczy. Chyba, że to był tylko taki dowcip a może ktoś się uparł, żeby tę, z góry skazaną na klęskę, próbę przeprowadzić. Szukajcie poza systemem bo każdy inteligentny człowiek z tego systemu tresowania ćwierćinteligentnych małp spie... gdzie pieprz rośnie. I ja też spiedalałem ;P. Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk acha, z lektur szkolnych przestałem korzystać po 29.04.12, 22:32 pierwszej reformie kiedy to zrównano z ziemią cąłą edukację. Trzeba powiedzieć, że byłem wtedy w szkole podstawowej i już potrafiłem ocenić przydatność podręcznika. Podręczniki nowo wymyślone były całkowicie bezwartościowe. Po prostu były obrzydliwie tępe. Ostatni dobry podręcznik wydano w czasach głębokiej komuny i z takich korzystałem do końca studiów. Zatem mam mieszane odczucia co do tej nowej "demokracji". Polsak jest krajem tępych niewolników, nie ma tu żadnej elity ani kultury. Kraj kaput! Odpowiedz Link Zgłoś
prawda_111 Re: acha, z lektur szkolnych przestałem korzystać 30.04.12, 06:10 Szanowni profesorzy szkol wyzszych uczeni panstwowych i prywatnych w Polsce! Zostaliscie oszukani. Jak to sie stalo? Otoz profesury i etaty na uczelniach rozdzielane sa miedzy absolwentow ktorzy do tego stopnia boja sie stawic czola konkurencji na wolnym rynku po znajomosci i plecach, ze dla zaspokojenia swojego ego wybieraja pewne, cieple panstwowe posadki, na jakich moga udawac, ze cos potrafia i na jakich nikt z mlodych ludzi na wykladach nie odwazy sie podwyzyc waszych znikomych dydaktycznych i fachowych kompetencji. Jakze denne i nonsenoswe jest zycie czlowieka, ktory w kolo i przez lata wyklada jeden a ten sam, nudny program, nauczyl sie go na pamiec i klepie bez glebszego zrozumienia wyklady. Czy naprawde sadzicie, ze wyklad nagrany na tasmie i dostepny na youtube nie moze was zastapic na sali wykladowej? Czy naprawde macie ten tupet sadzic, ze mlody czlowiek ktory wybil sie po studiach i ma prace cokolwiek zawdziecza wam, profesorom? Chyba tylko odkrycie, ze tracil swoj czas na wykladach, ktore nudzily go i podczas ktorych profesor bardziej stara sie o sterroryzowanie swoich studentow zaliczeniami i zazdrosnie stawia swoja osobe ponad prawo, moralnosc i etyke i boga. Mlodzi utalentowani ludzie traca przez was cenne leta swojego zycia, przykuwacie ich do law i pompujecie programem nauczania. Siedza jak skazancy na wykladach i traca cenne lata swojego zycie, najbardziej tworcze lata, aby w koncu otrzymac do reki jakis upragniony papierek, a wy jeszcze macie tupet twierdzic, ze tym papierem moga sobie absolwenci dupe wytrzec? Ile forsy znika w czarnych kanalach, ile podatkow uczciwioe pracujacych na zycie ludzi marnujecie i wydajecie na drogi sprzet, ktory potem stoi nieuzywany i jest rozkradany, jaki przywlaszczacie sobie do domow. Za pieniadze podatnikow zamiast tworzyc lepsza jakosc nauczania i robic cos z sensem siedzicie w waszych smierdzacych na kawsko kanciapach i piszecie w godzinach pracy ksiazki o przezutych juz setki razy tematach i serfujecie pornole w sieci, a studentom kazecie pisac naukowe prace na sympozja i zlot podobnych wam nieudacznikow i nierobow. Potem stawiacie wasze nazwisko i git. Jedyna nadzieja w mlodych ludziach, ktorzy rozbija wasze betonowe bunkry w jakich sie ukrywacie przed swiatem i wysegreguja z waszego grona sadystow, psychopatow, zlodzieji, nieudacznikow i gwalcicieli sprawiedliwosci i moralnosci. Wtedy wiekszosc z was pozna na wlasnej skorze, co to jest zycie, jak chodzi sie na zakupy i sprzata w domu. Jak trzeba jszczac, zeby nie zabrudzic sobie butow i bielizny. Szukamy ludzi, ktorzy swoja osoba daja przyklad mlodym ludziom, jak wlaczyc o swoje prawa, jak uczynic ten kraj lepszym dla wszystkich, jak nalezy ucywilizowac polityke i gospodarke, aby ten kraj byl godny zycia w nim, aby w koncu po raz pierwszy w histori powstal narod a nie slaba, luzna zlepka indywidualistow kierowanych zwierzecymi instynktami. Przeprogramujemy wam wasze mozgi, nie bedzie lekko, ale nauczymy was, jak zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
almagus Re: acha, zdrada! 30.04.12, 11:42 Tak mu zostało, przetrwać z kościołem. Lecz marne ciało, a życie wzorem! Zawzięty prezes woła wolności! Choć wspólnik zdrady, wszelkich podłości! Polskę zdradzili na rzecz kościoła. Wyspowiadany kradnie na nowo. Chrzanu do stołu, Komisja Majątkowa. Aborcja, lewica tańczy wokoło. Prawa specjalne, konkordatowe. Wolność od Boga, choć wzięli żywi. Okrągłostołowe dzielą zmowy. Na władzę, wsparcie waz z klerem chciwi. Obiecankami zawracanie głowy. Praca modlitwą, a świat się dziwi. We wszystkich partiach okrzepła zdrada. OJCIEC DEEREKTOR MA URODZINY. Każdy uległy bardziej się nada. Ludzie przeżycie, a sqrwyssyny? almagus 2012-04-30 www.youtube.com/watch?v=GLj4dz6vbRM Maanam - Zdrada Odpowiedz Link Zgłoś
big.ot pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze 30.04.12, 12:26 Tu jest pies pogrzebany. Nie w kolejnych, udawanych reformach, nie w kadrze. Po prostu NIE DA SIĘ tanio wykształcić ludzi pożądanych na rynku pracy przy takim finansowaniu szkół oraz uczelni jak teraz. Kolejne reformy sprowadzają się albo do do zwiększania materiału przy zachowania tej samej liczbie godzin, albo po prostu do cięcia godzin lekcyjnych. Do tego brak dobrze wyposażonych pracowni z chemii i fizyki co sprawia, ze nauka sprowadza się do rozwiązywania zadań na tablicy i w zeszycie. Brak zajęć fakultatywnych. Klasy liczące ponad 30 osób. Trudno w takim środowisku wychowywać ludzi potrafiących samodzielnie myśleć. I niestety ten smród biedy ciągnie się dalej na uczelniach -walka o ilość, a nie jakość studentów, licho wyposażone laboratoria, przeludnione grupy i sekcje. Jak w takim środowisku hodować talenty i eliminować kombinatorów oraz oszustów ? Do tego zupełnie debilne minima programowe w szkołach i na uczelniach, które sprawiają, że co prawda wszyscy (teoretycznie) posiadają taką sama wiedzę, ale cóż z tego skoro przedstawioną byle jak, byle szybciej, byle zrealizować minimum. Proszę mi tylko nie wciskać, że to wina tej czy tamtej reformy. Nowotwór rozwijał się jeszcze przed Reformą (zatrważające wyniki badań wskazujące na to, że spora część maturzystów nie rozumiała czytanego tekstu, znane były wcześniej i były przyczyną zmian w szkołach). Reforma sprawiła jedynie, że nowotwór ten stał się złośliwy. Zgubiła nas wiara w to, że da się rdze zamalować farbą i wszystko będzie cacy... Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze 06.05.12, 22:10 "Proszę mi tylko nie wciskać, że to wina tej czy tamtej reformy. Nowotwór rozwijał się jeszcze przed Reformą (zatrważające wyniki badań wskazujące na to, że spora część maturzystów nie rozumiała czytanego tekstu, znane były wcześniej i były przyczyną zmian w szkołach). Reforma sprawiła jedynie, że nowotwór ten stał się złośliwy. Zgubiła nas wiara w to, że da się rdze zamalować farbą i wszystko będzie cacy..." To akurat prawda. Pamiętam początek lat 70ych XX w., kiedy to z pompą i paradą zaczęła działać komisja prof. Szczepańskiego nt. kondycji oświaty, i co? I nico! Raport powstał, ale nikt go na oczy nie widział; z odprysków wiem jedynie, że ów raport przedstawił zatrważającą prawdę o liczbie analfabetów i wtórnych analfabetów. Jeśli ktoś myśli, że od tego czasu coś się zmieniło na lepsze, to się myli. Od początków Gierka mamy nieustającą reformę oświaty, co jedna to gorsza. Teraz cofnęliśmy się chyba do czasów saskich zapustów; ks. Konarski w grobie się przewraca. PS. Jeszcze w czasach Gomułki ówczesny minister oświaty, Bieńkowski, jeden z nielicznych sensownych szefów resortu, powiedział: "do reformy oświaty potrzebne są trzy rzeczy: po pierwsze pieniądze, po drugie pieniądze, po trzecie pieniądze". W chwilę później przestał być ministrem. Odpowiedz Link Zgłoś
go_navy Re: już samo to, że szukaliście na polskich uczel 29.04.12, 22:44 Nie, ja po prostu chciałem dać szansę, tym młodym, dynamicznym, wykształconym... Poza tym to naprawdę nie była rekrutacja na członka zarządu tylko na kogoś do zespołu, żadne tam eksponowane stanowisko- ale jak komuś mam powierzyć robotę, to oczekuję, że coś wniesie a nie na moje barki spadnie obowiązek edukowania go, który w końcu sfinansowałem z własnych podatków... ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
pan_tadeusz02 Re: już samo to, że szukaliście na polskich uczel 29.04.12, 23:26 ty nie badz taki cwany 1. o jakim miescie mowa 2. o jakich uczelniach pisales 3. co to za firma/oddzial? branza, jej funkicja w organizacji e.g. prfodukcja, spre3daz, marketing a tak piszesz niewiaodmo co ze po prostu taka firma ze nie ma ludzi co by dali rade w pracy haha pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
jupix Re: już samo to, że szukaliście na polskich uczel 30.04.12, 00:29 I znowu pan_tadeusz02. Tekst trafia w sedno. Doświadczenie go_navy tylko to potwierdza. I nie ma znaczenia czy to UJ czy UZ (Uniw. Zielonogórski) Rozmydlasz dyskusję broniąc stanu istniejącego. A wcale nie jest tak pięknie jak Ci się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
gary_joiner Re: Posłuchajcie tego 30.04.12, 08:48 Ja też pracuję w dużej międzynarodowej firmie, jestem typowym korporacyjnym trybikiem - pracownikiem niższego szczebla. Twoja diagnoza jest jak najbardziej trafna, co najmniej połowa ludzi ma problemy z wykonaniem prostych zadań i brakuje im podstawowych kompetencji, mimo że wszyscy chlubią się wyższym wykształceniem. Sęk w tym, że nie dotyczy to tylko ludzi, którzy zostali świeżo przemieleni przez polski system edukacji. Obcokrajowcy są tacy sami, jeżeli nie gorsi. Menadżerowie średniego szczebla też nie grzeszą talentem i umiejętnościami. Na pierwszym miejscu jest biurokracja, nepotyzm i polityka biurowa (wyścig koroposzczurów o brązowych noskach). Do czego zmierzam? System kształcenia w Polsce leży nie bez przyczyny. Pracodawcy lubią narzekać, że trudno znaleźć im kogoś kreatywnego, inteligentnego i wykształconego. Ile jest jednak stanowisk pracy w Polsce, które oferują możliwość wykorzystania kreatywności, inteligencji i wykształcenia? Większość pracodawców szuka wyrobników z dyplomem, którzy będą stosować się do procedur i wypełniać stosy papierków. Lubię swoją pracę, współpracuję z kilkoma interesującymi ludźmi, nie przemęczam się, pensja jest przyzwoita. Nie wymaga jednak ani kreatywności, ani inteligencji, ani wykształcenia. Gdybym chciał znaleźć pracę, która tego wymaga to nie byłbym w stanie, ze względu na wyśrubowane, często do granic absurdu, wymagania i zbyt wąskie plecy. Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: Posłuchajcie tego 30.04.12, 13:29 Witam, przeczytałem na forum post w którym jakoby wśród 800 kandydatów nie znalazł Pan odpowiedniego do pracy i teraz nie wiem czy z kandydatami coś nie tak czy z Panem :) Chętnie dowiem się co to za praca, co to za zadanie i jeśli naprawdę Pan szuka odpowiedniego człowieka to mam takiego doktora chemika, na koncie ma patenty, opracowany proces przemysłowy który dał monopol jednej z polskich firm, a obecnie utrzymuje się tylko i wyłącznie z gry na giełdzie tylko chciałby robić znów coś twórczego i wykorzystywać wiedzę która posiada. Jeśli będzie Pan zainteresowany proszę o kontakt. Pozdrawiam Fidziaczek Odpowiedz Link Zgłoś
klip-klap Re: Posłuchajcie tego 30.04.12, 13:33 Zachodnie firmy tez nie maja od razu tych idealych czy nawet dobrych kandydatow. Duzo zalezy od specyfiki zawodu, ale firmy oferuja kontrakty praktykanckie, gdzie przez kilka lat absolwenci pracuja i ucza sia by osiagnac profesjonalne kwalifikacje. Pracodawca ksztalci sobie praktycznie i teoretycznie pracownika jakiego potrzebuje, a pracownik ma jasna sciezke kariery i zdobywa dobre kwalifikacje. Choc rzeczywiscie, nacisk jest tu raczej na rozwiazywanie problemow niz wiedze czysto teoretyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
sturm_man Re: Posłuchajcie tego 30.04.12, 20:37 No to super, ja mam budzet rzedu 345 mln pln i w zyciu nie zatrudnie nikogo z doswiadczeniem ponizej 5ciu lat i bez famili, bo nie bedzie mial stresu zwiazanego z ich utrzymaniem, a wiec w kazdej chwili bedzie mogl rzucic kwitami, a ja szukam czlowieka do zespolu na lata, swietnie placac, dlatego minimum wieku u mnie to 30 lat i 5 lat doswiadczenia w branzy, familia, i kompetencje, kompetencje, kompetencje, a wsrod nich biegle 2 jezyki obcne, nie na CV bo ludzie pisza, ze znaja po 3-4(latwo zweryfikowac) tak samo z obowiazkami jakie pelnili, wykladaja sie na najprostszych kwestiach jak marza, narzut, dlatego biore tylko zawodowcow i srednia rotacja w moim dziale 14 osob to w ciagu ostatnich 6ciu lat 2 osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
margarita80 Re: Posłuchajcie tego 07.05.12, 00:53 Witam, Zaskoczyles mnie twoim kometarzem. Moze uda Ci sie jeszcze raz mnie zaskoczyc tym zadaniem, chicialabym sprobowac. Znam biegle angielski, hiszpanski, wloski i niemiecki na poziomie sredno zaawansowanym. Daj znac. Nie bede robic oczu jak piec zlotych z rybakiem chyba ze sie usmiechne na milion zlotych. Odpowiedz Link Zgłoś
piss.off debile z podwójnymi fakultetami 29.04.12, 23:17 debile z podwójnymi fakultetami ...bo za darmo Odpowiedz Link Zgłoś
pan_tadeusz02 Re: debile z podwójnymi fakultetami 29.04.12, 23:27 nie podwojnyh a po proswtu dwa fakutlety mooozgu Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: debile z podwójnymi fakultetami 30.04.12, 09:39 Człowieku, jeżeli już musisz psuć powietrze swoimi bredniami, to naucz się przynajmniej ortografii! Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 17:05 anmafan napisała: > Protesty głodujących dotyczą przecież stricte problemu nauczania historii w szk > ołach średnich, dlatego też przedstawianie ich jako próby sabotowania słuszn > ej reformy, są w mojej opinii dużym nadużyciem. Oczywiście, że nie są. Te groteskowe protesty są właśnie sabotowaniem niewątpliwie słusznej, lecz dramatycznie spóźnionej reformy polegającej na nadaniu nauczaniu historii rozsądnego kształtu.Obecnie TRZY RAZY zaczyna się naukę od gruntownego omówienia starożytności i średniowiecza a na XX wiek czasu nie starcza. Po reformie cała pierwsza licealna będzie przeznaczona na XX wiek (domykając w ten sposób drugi cykl nauczania w układzie chronologicznym), potem zaś historii będzie się uczyć problemowo i z kontekstem społecznym. To ogromne wyzwanie dla nauczycieli, wielu też nie w smak uczenie historii współczesnej, stąd te kabotyńskie wygłupy z głodówkami włącznie. Odpowiedz Link Zgłoś
louve86 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 17:32 To w ogóle kuriozum jest aktualny system kształcenia. Jeśli absolwent liceum nie będzie znał daty powstania w gettcie warszawskim lub nie będzie wiedział kim jest szekspir to od razu niedouczony prostak. Jeśli nie będzie wiedział jak działa elektryczność, czemu planety krążą wokół słońca lub inna przyrodnicza oczywistość to niewiele osób będzie oburzonych. Reforma jest całkowicie słuszna. Uczenie się dat bitew starożytnej grecji na profilu innym niż humanistycznym świadczy moim zdaniem o lekkiej głupocie nauczyciela Odpowiedz Link Zgłoś
pan_tadeusz02 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 23:29 haha a jak dziala "elektrycznosc" madralo ewid. bystrzakiem to ty nie jestes Odpowiedz Link Zgłoś
jupix Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 00:26 Oj pan_tadeusz02, łapiesz za słówka - nie o działanie elektryczności tu chodzi.... Odpowiedz Link Zgłoś
louve86 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 01.05.12, 00:21 ...nawet jeśli nie jestem bystrzakem to przynajmniej potrafię się zachować kulturalnie i nie obrażać swoich oponentów nawet jeśli się z nimi nie zgadzam. Zachowywać się prymitywnie w dyskusji jak mawiał pewien znany człowiek (jako humanista wiesz na pewno o kogo chodzi) to umie każdy. Odpowiedz Link Zgłoś
krak111 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 10:09 Też tak myślę, skoro wypowiadający się napisał nazwisko małą literą. Odpowiedz Link Zgłoś
anmafan Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 17:45 O ile wiem to nie nauczyciele (niekompetentni, leniwi i zachowawczy, jak rozumiem), GŁODUJĄ Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 17:48 Dziękuję za celne wskazanie, że w istocie za "protestami" stoją raczej nauczyciele akademiccy, tak się dziwnie składa, że o dość wyrazistych, na szczęście mniejszościowych, poglądach politycznych. Co do dorobku życiowego "bezpośrednio głodujących" taktownie się nie wypowiem, każdy może ocenić sam. Odpowiedz Link Zgłoś
atyp Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 03:35 To głodują leniwi uczniowie, którym zachowawczy i niekompetentni nauczyciele na to pozwalają. Takie zachowania uczniów świadczą o zupełnym pomieszaniu wartości, o kompletnej nieumiejętności dobierania środków do wymogów sytuacji. To pomieszanie zabawy, adrenaliny i bałaganu wartości (któremu winne jest to, o czym pisze Pan Profesor). Głodówka ucznia w takiej sprawie to, świadectwo prymitywu i nieuctwa. Gdyby ów hołubiony przez wszystkich uczeń choć raz odniósł się z szacunkiem do "historii", gdyby posłuchał co mają mu do powiedzenia rodzice i dziadkowie nigdy w życiu nie rozpoczął by czegoś co nazywa się głodówką a tak naprawdę nie ma nic wspólnego z sarpnięciem się na własne życie w imię jakiejś ideii. Jest to poprostu kretynizm, na który wszyscy wokoło pozwalają! Mój ojciec jest emerytowanym profesorem Akademii Gorniczo Hutniczej i pamiętam jak 10 lat temu opowiadał jak na Radzie Wydziału , pracownicy naukowi żalili się na dramatycznie spadający poziom wiedzy studentów. Dziekan wtedy powiedział: "Panowie, puszczamy ich - To są pieniądze dla uczelnii. W przyszłości życie ich zweryfikuje. Nie chcą się uczyć trudno , kiedyś nie znajdą pracy"> To burdel na kółkach a nie nauka. Dzisiaj dziewczyna tańcząca na rurce lub stojąca pod latarnią ma licencjat i magistra. ! UPADEK! Odpowiedz Link Zgłoś
6burakow Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 04:30 atyp napisał: > Dzisiaj dziewczyna tańcząca na rurce lub stoj > ąca pod latarnią ma licencjat i magistra. Oswiata wreszcie trafila pod strzechy! Odpowiedz Link Zgłoś
asasello_krakow Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 18:07 tyle że nie wszyscy idą do liceum (wręcz nie wszyscy powinni), więc część uczniów o XX w. niczego się nie dowie. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 18:11 Ergo: niech się w liceum trzeci raz uczą o mamutach... BTW: czy "liceum" i "szkoła ponadgimnazjalna" to dla Ciebie synonimy? Odpowiedz Link Zgłoś
asasello_krakow Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 20:37 Tylko potwierdzasz moje przekonanie, że gimnazjum jest "po nic". Skoro poprzestanie na nim daje wiedzę niekompletną. Właśnie nie zbyt pobieżną, ale nie tworzącą spójnej całości. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 21:46 Stworzenie ciągu z trzech lat gimnazjum i pierwszego roku liceum oznacza, ze to pierwsze jest "niekompletne"? Przedziwna jakaś logika... Tak właśnie ma być - poszczególne etapy edukacji mają być powiązane, należy za to unikać niepotrzebnych powtórzeń. Z tego punktu widzenia ocena wprowadzanej (na szczęście) reformy jest jednoznaczna. Równie jednoznaczna jest ocena tych hec urządzanych przez obrońców starego, niewydolnego porządku. Odpowiedz Link Zgłoś
mada.kinhcim Protest dotykal liczby godzin nauczania i wepchnie 29.04.12, 08:22 ciu w program WOS, ktory jest (jak w latach) 50-tych, narzedziem propagandowym sluzocym wychwalaniu nowego porzadku. Stary program byl zly, nowy jest beznadziejny. Prosze zjarzec do prgramow nauczania przedmiotow scislych, ktory on rzekomo promuje i porownac toz tym czego wymagano 25 lat temu. To jest proba zmanipulowania opinii publicznej i wprowadzenie podzialu humanisci- nauki scisle, zamiast realnej reformy i podniesienie poziomu nauczania. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Protest dotykal liczby godzin nauczania i wep 29.04.12, 09:19 Nowy program nie może być beznadziejny choćby dlatego, że NIE MA żadnego "nowego programu". Jest PODSTAWA PROGRAMOWA, na podstawie której programy będą dopiero opracowywane. Proszę więc sobie darować tę propagandę. Odpowiedz Link Zgłoś
belferxxx Nowa"podstawa"jest tak szczegółowa jak program!;-) 29.04.12, 12:00 I zawiera różne dodatkowe obowiązki - w sumie jak się zwał tak się zwał...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
teczowa-szmata czy wszyscy po 29.04.12, 22:07 spokojny.zenek napisał: > Stworzenie ciągu z trzech lat gimnazjum i pierwszego roku liceum oznacza, ze to > pierwsze jest "niekompletne"? Przedziwna jakaś logika... > Tak właśnie ma być - poszczególne etapy edukacji mają być powiązane, należy za > to unikać niepotrzebnych powtórzeń gimnazjum idą do liceum?? zostają jeszcze technika i zawodówki Odpowiedz Link Zgłoś
mada.kinhcim Zaznaczony przez Ciebie fragment jest istota tekst 29.04.12, 08:15 u. Tu wcale nie chodzi o prostes tw sprawie nasuczania, lecz o to: janstanek.home.pl/ Tekst jest tylko wehikulem dla idei antylustracyjnej. Mnie zadziwili, ze po wrzuceniu frazy Jan Stanek nie wyskoczyla lista publikacji naukowca. Dla porownania, wrzucielem mojego kolege (dr), ktory opantentowal sposob wytwarzania pewnych krysztalow, uzywa sie ich w przemysle produkcji polprzewodnikow. Tutaj lista publikacji jest calkiem spora. Na haslo Jan Stanek wyrzuca sie za to o wiele czesciej chirurg plastyczny. Dodalem do obu Panow fraze Physics, to take niespecjalnie pomoglo Panu Stankowi i dalej nic (pojawia sie jako czlonke komitetow roznych konferencji, ale artykulow naukowych dalej nie ma. To zapewne dlatego Pan Stanek narzeka, ze o awansie decyduje badania, a nie dydaktyek ( to swoja droga smieszne). Kim jest Pan Stanek, ze od czasu uruchomienia reformr Handkego, czyli czasu gdy jakosc edukacji zaczela spadac nie protestowal. Najwyrazniej dobrze mu bylo z coraz liczniejszymi grupami studentow, ktore zapewnialy dochody z "dzialalnosci dydyaktycznej". Glownym problemem Pana Stanka bylo do tej pory administrowanie szkolami fizyki w Zakopanem i wojna z lustracja. Wracajac do tego istoty tego artykulu. Gdyby PAn Stanek byl choc w minimalym stopniu uczciwy, to powiedzialby nam, ze spadek poziomu nauczania przedmiotow sciaslych trwa od polowy lat 90-tych. Spadek ogolnego poziomu nauczania realizowany przez takie ustawienie programu, że w podstawowce/gimnazujum/ liceum uczymy sie tego samego (dotyczy to wszystkich przedmiotow), wskutek czego historia konczy sie w XIX wieku, zas pojecie pochodnej, czy calki nie pojawilo sie w programie matury rozszerzonej z matematyki (w zasadzie, zeby ja zdac wystarczylo skonczyc 2 klasy matfiz w latach 80-tych). Dodam do tego, ze dzis dzieci maja wiecej godzin w szkole, a ucza sie mniej!!!!!! Nawet jesli rodzic chce postawic na dodatkowa edukacje, to dziecko ma na nia mniej czasu!!!! Czy reforma rozwiaze te sprawe? Nie zanosi sie. Mimo zmiany liczby godzin zreformowany program sie nie poszerza. Chyba, ze poszerzeniem nazywamy wepchniecie WOS w progam historii w profilu humanistycznym, ale to przypomina raczej to co sie dzialo w latach 50-tych (prosze zajrzec do podrecznikow WOS), niz poprawe jakosci nauczania. To tyle o Panu, "naukowcu" Stanku i celach jego artykulu. Odpowiedz Link Zgłoś
ned_pap Re: Zaznaczony przez Ciebie fragment jest istota 29.04.12, 18:44 Tak, tak, panie dziejku. Tego profesóra to mu żydy z UB dały, musi za flaszkie i główkie czosnku. Odpowiedz Link Zgłoś
roman_ Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 20:35 Bo pan profesor dużo napisał o swojej sytuacji zawodowej ale jednego nie napisał. Kto mu płaci ? A może to jest tak zwany agent wpływu np jakiś korporacji? Nikt chyba nie sędzi że człowiek z tytułem naukowym może uznać nauczanie historii za bezcelowe no chyba że go ktoś do tego popchnął . Odpowiedz Link Zgłoś
pikkollo Oszukaliśmy was i g... nam zrobicie 30.04.12, 08:41 Ma facet tupet. Przyznaje że on i jego koledzy brali udział w oszustwie, aby więcej zarobić, a teraz żal mu tych dyplomowanych magistrów. I jeszcze ma czelność napisać, że jedynym wyjściem z sytuacji jest podwyżka dla wykładowców. Panie profesor, relacja jest odwrotna - najpierw wyższa jakość usługi, a później wyższa płaca. I jeszcze te teksty, że uczący się sami mają zmienić system edukacji, to już kuriozum jakieś. Wszystko to po ta aby odwrócić uwagę od chronicznego bezrobocia w Polsce. Pracy nie ma bo przemysł został rozwalony i wyprzedany, brakuje inwestycji. Więc wmawia się młodym, ze to ich wina bo są słabo wykształceni i że nie wpłynęli na system edukacji. Dodatkowo inni ich oszukali i śmieją się teraz prosto w twarz. Odebrałbym tym palantom te profesury łącznie z emeryturami, to odechciałoby się im drwin z młodego pokolenia Odpowiedz Link Zgłoś
honkers Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 10:22 Szanowny Panie Profesorze. Pana diagnoza jest w 100% słuszna i potrzebna. Trzeba przerwać ten chocholi taniec zaocznych i wieczorowych magistrów od zanieczyszczanie powietrza. Ta ich nauka nie podnosi ich poziomu intelektualnego jedynie rozdyma ego - zresztą podobnie jak w przypadku młodzieży. Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 28.04.12, 17:26 Przez wiele stuleci ludzie wykształceni uważali, że można i że trzeba. "Elementy" Euklidesa, książka o podstawach geometrii, była uważana za swoistą "biblię" ludzi wykształconych - dosłownie, aż do XVIII wieku "Element" były drugą po Biblii najczęściej drukowaną książką, a wykształcenie elity - prawnika, sędziego, urzędnika - nie mogło się obyć bez znajomości tej książki. Euklides wprowadził do naszej cywilizacji pojęcie logicznego wywodu i prawdy. Abraham Lincoln, którego nikt nie posądza o specjalne zainteresowanie matematyką, przerwał studia prawnicze nie mogąc poradzić sobie z pojęciem "dowodu ponad wszelką wątpliwość". Wrócił do majątku rodziców, gdzie w bibliotece "Elementy" oczywiście były, jak we wszystkich bibliotekach wykształconych ludzi tej epoki i przeczytał 6 pierwszych części dotyczących geometrii na płaszczyźnie. Mnie uczono jeszcze w szkole dowodów geometrycznych. Nie ma lepszych przykładów prostego i zarazem logicznego aż do bólu rozumowania. Proszę zastanowić się na przykład nad dowodem faktu, że symetralne boków trójkąta przecinają się w jednym punkcie. Symetralna boku trójkąta = zbiór punktów równo odległych od dwóch wierzchołków. Co dzisiaj z tego zostało ? Moje dziecko uczy się w szkole rysowania odcinków, okręgów i trójkątów. To miał być wstęp do dowodzenia prostych twierdzeń w starszych klasach, ale dowody usunięto z programu, aby nie frustrować dzieci. Została niezbędna w 21 wieku umiejętność posługiwania się cyrklem i linijką... Pozdrawiam serdecznie, Odpowiedz Link Zgłoś
6burakow Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 28.04.12, 18:52 lech-123 napisał: > Został > a niezbędna w 21 wieku umiejętność posługiwania się cyrklem i linijką... Wyjaktowo nieuzasadniony i stronniczy wpis! Nic nie wspomniales jak wspaniale nasze dzieci ucza sie religii i martyrologii! Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 29.04.12, 01:06 Głupio sie przyznać, ale najprawdopodobniej użyłbym armaty tzn. geometrii analitycznej lub liniowej, dowód mógłby być długi/brzydki, ale by był. :P Już w gimnazjum mieliśmy program (na informatyce, tak, nie matematyce) do konstrukcji geometrycznych. Kilkoma kliknięciami bez zabawy z ołówkiem, temperowaniem, krzywym cyrklem, grubymi liniami itd. mieliśmy dowód gotowy. Podobno jakiś "humanista" zobaczywszy ten program powiedział, że tak uczony to nie znienawidziłby matematyki. Ja np. nienawidziłem konstrukcji nie z powodu trudności tylko całej zabawy, która mało ma wspólnego z sednem sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 29.04.12, 13:23 jeśli już wiemy, że na każdym trójkącie da się opisać okrąg, sprawa staje się prosta.. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 06.05.12, 13:46 "Ja np. nienawidziłem konstrukcji nie z powodu trudności tylko całej zabawy, która mało ma wspólnego z sednem sprawy." Zabawy? Wolne żarty! Właśnie klasyczna geometria, z konstrukcjami, zmusza do porządku/ładu myślenia i stanowi tym samym najlepszy z możliwych kurs logicznego myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
rraleighh czy uczy i za ile? 10.05.12, 19:18 Korzyscie ze studiowania geometrii plaskiej sa dosc trudne do udowodnienia, podobnie jak korzysci z ksztalcenia w zakresie laciny i greki :) Ktos inny chcialby widziec liczby zespolone, rozniczkowanie, algebraiczne podstawy niezbedne do wspolczesnego szyfrowania albo analize algorytmu quicksort. Wszystko to daloby sie umiescic w programie matematyki szkolnej, ale trudniej byloby wykazac, ze ma to sens :) a jeszcze trudniej byloby znalezc nauczycieli, ktorzy sprzedaliby ten material swoim uczniom. Rzecz w tym, ze chemia, biologia, matematyka, fizyka to przedmioty wymagajace eksperymentów, a to kosztuje duzo czasu, pieniedzy i trzeba miec glowe na karku, zeby takimi eksperymentami kierowac. Nawiasem mowiac, w Warszawie mozna poslac dziecko do liceum, w ktory uczy sie oddzielnie analizy i geometrii. Podobnie mozna znalezc szkole z lacina i greka. Tak wiec zainteresowany uczen lub tez ambitny rodzic ma szanse ominac rafy masowej edukacji :) Ten proces pewnie sie bedzie poglebial, to znaczy bogaci i ambitni beda posylac swoje pociechy do szkol z wysokimi wysokimi wymaganiami i malymi klasami. Wzorcow za polskimi granicami jest wiele, na przyklad pozbawiona komputerow Waldorf School z 9-osobowymi klasami: www.nytimes.com/2011/10/23/technology/at-waldorf-school-in-silicon-valley-technology-can-wait.html?pagewanted=all Oto wyjatek z programu szkoly sredniej: "Geometry students study Euclidian geometry with an emphasis on formal logic and proof, visualizing and transforming pictures, and applying geometry to life around us. The students participate in a combination of lecture, group work, and individual practice. They are assessed through class work, homework, chapter tests, a midterm and an end-of-year comprehensive exam. The concepts studied include: the shortest path, distance between points and lines, reflections, types of angles and triangles, parts of triangles, Euler’s line, angles in polygons, triangle theorems, congruency, similarity, tessellations, properties of transversals, types of quadrilaterals and their properties, area, perimeter, surface area, volume, properties of circles, Pythagorean theorem, special right triangles, Fibonacci, and the golden section. Significant attention is placed on problem solving, formal logic and proof, the artistic element of geometry, and the wonder and usefulness of geometry throughout history." Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 29.04.12, 13:40 lech-123 napisał: > Proszę zastanowić się na przykład nad dowodem faktu, że symetralne boków > trójkąta przecinają się w jednym punkcie. czyli, że punkt przecięcia dwóch symetralnych boków trójkąta leży i na trzeciej? :D Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 29.04.12, 13:48 > czyli, że punkt przecięcia dwóch symetralnych boków trójkąta leży i na trzeciej > ? > :D > Tak :). Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 29.04.12, 14:46 jeśli pierwszy odcinek jest równy długością drugiemu, a drugi trzeciemu, to pierwszy trzeciemu też. Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 29.04.12, 15:26 tymon99 napisał: > jeśli pierwszy odcinek jest równy długością drugiemu, a drugi trzeciemu, to pie > rwszy trzeciemu też. > Prawda, że proste? Co nie zmienia faktu, że jak mamy trzy proste, to na ogół nie przetną się w tym samym punkcie, chyba że mają po temu powód, ważny zawsze i dla wszystkich trójkątów :). Dowód wynikający z definicji symetralnej i z tego, co napisał powyżej tymon99 każdy może zrozumieć. Nie wiem, dlaczego szkołą nie pozwala dzieciom na tą małą satysfakcję... Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
jasio1231 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 29.04.12, 21:17 Jeszcze na studiach nasz matematyk mawial: Przez kazde trzy punkty mozna praeprowadzic prosta. Byle by ona byla dostatecznie gruba. Pozdrawiam filozofow. Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 30.04.12, 10:27 jasio1231 napisał: > Jeszcze na studiach nasz matematyk mawial: > Przez kazde trzy punkty mozna praeprowadzic prosta. Byle by ona byla dostateczn > ie gruba. > Pozdrawiam filozofow. Szanowny Panie, proszę jednak spróbować się zastanowić. Zaręczam, że zrozumienie elegancji i surowej prostoty dowodu że te trzy proste przecinają się w jednym punkcie, co wynika tylko z ich definicji i z tego, że jeśli a=b a b=c, to a=c, dostarczy Panu satysfakcji i przywoła uśmiech na twarzy. Potem można się także zastanowić nad tym że to jest przykład prawdy absolutnej i niepodważalnej, słusznej zawsze i wszędzie o ile tylko spełnione jest niezbyt wymagające założenie że trójkąty rysujemy na płaszczyźnie. W większości przypadków 3 proste nie przecinają się w jednym punkcie, nawet jak chcemy narysować je tak, żeby się przecięły. Jest więc dokładnie na odwrót, niż uczył Pana mistrz matematyki. Serdeczne pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
bucefal_macedonski Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 30.04.12, 12:16 > Potem można się także zastanowić nad > tym że to jest przykład prawdy absolutnej i niepodważalnej, słusznej zawsze i > wszędzie Czyli tautologii - a te mają to do siebie, że są poznawczo jałowe. -- Zamienię żonę na królestwo - najlepiej mieszczące się na małej tropikalnej wyspie, nieprzesadnie upstrzonej turystami. Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 30.04.12, 14:56 bucefal_macedonski napisał: > > Potem można się także zastanowić nad > > tym że to jest przykład prawdy absolutnej i niepodważalnej, słusznej zaws > ze i > > wszędzie > > Czyli tautologii - a te mają to do siebie, że są poznawczo jałowe. Szanowny Panie, mam wrażenie, że nie doczytał Pan zdania do końca. Pod warunkiem, że spełnione są założenia. Tak czy inaczej, te tautologie, jak Pan pisze, Euklidesa przez wieki fascynowały ludzi wykształconych. Zresztą, nie tylko chodzi o "poznawczą wartość" twierdzeń, zgoda że to o przecinaniu się symetralnych boków trójkąta nie jest bardzo głębokie, ale także o sztukę ich dowodzenia, czyli o myślenie, logiczne myślenie. A z tym już jest trudniej. Podrzucę Panu jeszcze jedną, według Pana nomenklatury, tautologię. Co prawda ten dowód jest trudniejszy. Twierdzenie o kanapce. Niech Pan sobie wyobrazi dowolną kanapkę, posmarowaną masłem, na której leży plasterek szynki. Czy sądzi Pan że można przeciąć nożem tą kanapkę w taki sposób, żeby tym cięciem podzielić jednocześnie na połowy i chleb i masło i szynkę? Zaznaczam, dowolną kanapkę, nie taką równo ułożoną, żeby łatwo wyszło. Chleb, masło i szynka mogą mieć różnorakie kształty, nie mogą tylko być "dziurawe". Aha, twierdzenie pozostaje prawdziwe, jeśli szynkę zamienić na ser, byleby nie był dziurawy :). Serdeczne pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
bucefal_macedonski Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 30.04.12, 20:10 Bzzzt... Doprawdy trudno sobie wyobrazic dowolna kanapke, w znaczeniu o dowlolnym, blizej niesprecyzowanym ksztalcie, czyli w zasadzie matematyczna kanapkowa idealizacje. Za duzo w tym zadaniu zastrzezen, oddalajacych nas od rzeczywistosci. Miazsz chleba jest przepruty dziurami, inaczej trudno byloby sie przez niego przegryzc. Mieso takze ma wloknista, a wiec niejednorodna, strukture. Maslo to cialo bezpostaciowe, koloidalna mieszanka wody, tluszczu, protein... Im dalej w las, tym wiecej drzew i niemozliwe jest wierne matematyczne, czy geometryczne odwzorowanie postawionego problemu. Widac to dobrze w filmowych efektach CGI. Najszczegolowiej nawet wygenerowane obrazy sa tylko obrazami i srednio rozgarniety czlowiek potrafi je odroznic od obrazow wygenerowanych w tradycjny, organiczny sposob. Owszem, matematyka jako taka to cenny zestaw cwiczen do nauki wyrazania stosunkow, wielkosci i proporcji zauwazanych w przyrodzie, ale umowmy sie, ze to jeden sposrod wielu mniej lub bardziej formalnych, jezykow opisu rzeczywistosci, i jako taki nie jest absolutnie prawdziwy i niepodwazalny. Rozpaczac mozna nad matematycznym analfabetyzmem dzisiejszej mlodziezy, ale z humanistycznym umiarem, ok? A real-life solution problemu kanapki, to chleb pulmanowski. Taki o kwadratowych kanapkach. :o) Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 30.04.12, 23:22 Szanowny Panie, bardzo proszę przeczytać mój pierwszy komentarz. "Elementy" Euklidesa, książka niby matematyczna, pełniły przez jakieś 2000 lat rolę biblii ludzi myślących i wykształconych. Ci ludzie studiowali także łacinę, prawo, medycynę, sztukę wojenną - co tam miało się im przydać w życiu. Oraz "Elementy". Patrz przykład wzięty z tekstu Abrahama Lincolna. Panu pewnie wydaje się to z dzisiejszej perspektywy niemożliwe, ale to jest potwierdzone przez historyków, tylko jakoś się o tym ostatnio nie wspomina. Podział nauk na ścisłe i humanistyczne jest formalny - nauka jest jedna i tylko na różne sposoby opisuje świat realny i abstrakcyjny. Prawdziwy podział dotyczy umiejętności rozumowania, obojętnie matematycznego, historycznego czy analizy dlaczego poezja Szymborskiej bije na głowę wypociny tylu innych "poetów". Na ten temat też można mówić mądrze, albo głupio, wydobywać sedno albo iść w maliny, zupełnie tak samo jak przy dowodzeniu twierdzeń z geometrii płaskiej. Lektura "Elementów" pomaga nauczyć się myślenia i zrozumieć, co to jest prawda. Tylko na to chciałem zwrócić uwagę. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
w.korczynski Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 01.05.12, 00:00 Lektura Elementów pomaga tylko tym, którzy przeczytają to z własnej woli jako historyczną ciekawostkę. Nb. czy Pan to czytał? Jeśli tak, to niech Pan napisze gdzie, bo przeciętny forumowicz nie wie gdzie tego szukać. Jeśli chodzi o wychowawcze walory matematyki, tj. wyrobienie nawyku uzasadniania wypowiedzi, to pewnie lepiej byłoby nauczac w szkole i na studiach "gadania matematyką", tzn. budowania matematycznych opisów (ekonomiści powiedzą "modeli") obiektów, które uczeń czy student ma szanse spotkac na codzień. Lektura Elementów czy rozwiązywanie wydumanych zadań pt. "kiedy zderzą sie pociagi" jest rzeczywiście nudne i nie ma powodów wymagać, by uczeń miał ochote to czytać. Ja nie bardzo jednak widzę tych nauczycieli, co to mieliby toto w szkole robić. Nie widzę też jednak ani polonistów, którzy i językoznawstwa nauczą i jakies uczucie do jezyka ojczystego wykształcą (bo nauczyc sie tego nie da). Nie widzę tez takich, którzy naucza fizyki czy pokaża uczniom sens reformy Grabskiego. ba najpierw należaloby "ODUCZYĆ" posługiwania sią na codzień językiem SMS-ów, i wyrobić nawyk gadania po polsku, a uczonych, którzy by to potrafili nie ma. Miło się Pańskie wypowiedzi czyta, ale czy pomyślał Pan o naturalnych, takich biologicznych, ograniczeniach społecznej edukacji? Nauka jest bardzo nienaturalna (por. tw. Tarskiego o niedefiniowalności prawdy lub fizyka kwantowa ) i zmienić sie tego raczej nie da. W dzisiejszej jej postaci moze byc przyswojona przez 5, góra 10% populacji. Po co zmuszac do tego pozostałych? Czy nie lepiej uczciwie powiedzieć im, że ani nie jest to im potrzebne, ani nie zbawi to społeczeństwa? Może zaproponować jakąs wersje "light" dla ogółu i mozliwość (ale nie obowiązek) rozszerzenia jej do jakiegoś pogladu na świat dla nielicnzej elity? Ja w mojej belferskiej karierze na kilku uczelniach spotkałem kilkunastu, może kilkudziesieciu studentów, którzy sie matematyka jakos bawili. A tylko tacy mają szansę na załapanie o co w tym chodzi. Tej reszcie lektura Elementów niewiele pomoże. Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 01.05.12, 07:45 Szanowny Panie, za moich czasów w szkole nie było już "Elementów", natomiast były twierdzenia matematyczne i ich dowodzenie, do czego wykorzystywano właśnie geometrię ponieważ jest kopalnią prostych i nietrudnych do udowodnienia twierdzeń (choć są też i takie, że opada szczęka, to jest inny aspekt piękna, jakie niesie ze sobą matematyka - niesłychanie oszczędnymi środkami można wyrazić bardzo głęboką prawdę). Nie chodzi więc o fizykę kwantową tylko o poczucie siły, jakie daje logiczne myślenie, trenowane na dość prostych przykładach. Czy to możliwe, że nasze problemy biorą się stąd, że nie ma czegoś takiego jak wiedza w wersji "light"? Można być lekarzem i nie rozumieć kwantów, ale za to trzeba umieć kojarzyć ze sobą wiele różnych faktów i fragmentarycznych danych, umieć stawiać hipotezy i je weryfikować. Mieć siłę psychiczną, by wyciągać wnioski z porażek a nie od nich uciekać. Nie mam nic przeciwko temu, żeby ci, którzy nie chcą albo nie mogą więcej zatrzymywali się na etapie nauki czytania i pisania, szanuje każdego uczciwego i pracowitego człowieka, ale dlaczego ten system negatywnej selekcji zafundowano całemu społeczeństwu? Dlaczego w 4 klasie podstawówki, do której chodzi moje dziecko, wszystkie dzieci już wiedzą, że matematyka jest za trudna? Naprawdę nie potrzebujemy ludzi myślących? Popularne elektroniczne gadgety mają często w środku napisane "Designed in California, made ich China". Kapitał intelektualny, jaki mają w sobie te zabawki wielokrotnie przewyższa wartość elementów, z których je wykonano i koszt ich złożenia w całość. Z czego w takim razie będą żyć nasze dzieci? Serdeczne pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
w.korczynski Czy logicznego myślenia można się nauczyć? Nie. 01.05.12, 08:51 @lech-123 Logicznego myślenia nauczyć się nie można. Można natomiast nauczyć się trochę logiki rozumianej jako fragment matematyki, która jest językiem do gadania o niewielkim fragmencie (fizyka, trochę chemii, językoznawstwo w stylu Chomskiego itp.) nauki. Bo sama matematyka nauką raczej nie jest; nie wiadomo np. o czy "mówią" jej twierdzenia. Pytanie czy uczyć się tego warto. Na ogół nie, ale bez matematyki, nie da się, niestety (na dziś, nie wiadomo jak będzie jutro!) zrozumieć wielu kawałków rzeczywistości. I to chyba o to poczucie siły Panu chodzi. Stawia Pan kilka dobrych pytań m.in o wiedzę w wersji "light". Ja czytuje tzw. pisma popularno naukowe (Focus, Wiek XXI, Scientific Am. itp.) i tez mam sporo watpliwości co do tego typu "wiedzy". Z drugiej jednak strony stykam sie na codzień z "kultura SMS-a" i wiem na pewno, że to nie jest dobry język do uprawiania nauki. Matematyka - rozumiana jako język - nie jest chyba szczególnie trudna, ale trzeba nią często gadać. O wszystkim, o domu, o szkole nawet o relacjach międzyludzki. A to jest troche kłopotliwe, bo orzeczeń brak (w szkole podstawowej na "algebrze" maja uczniowie d zasadzie dwa orzeczenia "równa się" i "jest większe", a na "geometrii" tez niewiele więcej). Tak samo uczy sie innych, nie tylko "obcych" języków. No i jak tu taką matematyką pogadać o sytuacji na boisku albo o tym jak "Maniek przy .. lił Heńce w pysk"? To nie jest kłopot z samym językiem, ale rozziew między tym co powiedziec chcemy i powiedzieć mozemy. A nasi potomkowie żyć beda z tego, co nieliczna grupa kumatych wyprodukuje i dostarczy im w formie hot-dogów na boiska lub przed telewizory by spokojnie siedzieli i przewagi energii nad intelektem nie realizowali np. na ulicy. I ani Pan, ani ja nic na to nie poradzimy. Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? Ni 01.05.12, 09:46 Pozwolę sobie mieć inne zdanie. Logicznego myślenia można się nauczyć, w każdym razie sporo osób jest do tego predysponowanych, tylko nie daje im się żadnej szansy się przekonać... Nasi pradziadkowie i prapradziadkowie uczyli się logiki - nie w sensie teorii tylko jako narzędzia - w gimnazjach i liceach klasycznych "rozbierając" teksty Wergiliusza w oryginale. Matematyka nie jest jedyną dziedziną w której rozwija się myślenie logiczne. Jeszcze raz przypominam że Lincoln przygotowywał się do zawodu prawnika studiując Euklidesa. Nie zachowały się zapiski mówiące o tym, że później tego żałował :). Wyszukiwanie informacji, kojarzenie faktów, wyciąganie wniosków, nawet współpraca w zespole - to wszystko wymaga myślenia. Dlatego pracodawcy wolą absolwentów fizyki od absolwentów zarządzania - cała ta dyskusja zaczęła się od listu dyrektora PZU, w którym wyraził taką opinię. Jeśli wizja przyszłości, o której Pan pisze ma być prawdziwa to dobrze byłoby o tym powiedzieć otwarcie, niech ludzie wiedzą, co ich czeka. Może ktoś by się zorientował i spróbował innej drogi :). Serdeczne pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
w.korczynski Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? Ni 01.05.12, 11:10 Podane przykłady nie dowodzą możliwości nauczenia eis logiki. Skąd Pan wie, że ci ludzie nie urodzili się z takim własnie typem myślenia, a potem tylko go szlifowali? Przecież "uczyli się" z własnej woli. Ja nie kwestionuje możliwości poznania logiki rozumianej jako zbiór reguł przekształcania wyrażeń, ale stąd do "logicznego myślenia" droga równie daleka jak od piątki z WF do olimpijskiego medalu. Mówimy po prostu o różnym poziomie owego "logicznego myślenia". Kłopot w tym, ze dla większości nawet ten (istniejący, ja tego nie kwestionuję) poziom "wyuczalny" jest za wysoki. Prawdziwym problemem okazać się jednak może pewien kryzys kartezjańskiego sposobu widzenia świata, który na nasza logikę wpływ miał przeogromny. Wygląda na to, że świat nie jest ani liniowy (by pasowała do niego większa część naszej matematyki), ani kartezjański. Może co mądrzejsi z naszych prapra..prawnuków jakoś to ugryzą, ale my to już chyba nie zdążymy. Niech sie oni martwią. My możemy się powkurzać kolejnym skokiem naszej elity (pracownicy uczelni) na kasę podatnika, ale i tu niewiele wskóramy, bo prawo skonstruowaliśmy tak, że profesorom należy się za bycie profesorem (tak działaja tzw. minima kadrowe w uczelniach). Takie artykuły niczego tu nie zmienią. sam pisałem kiedyś podobne (zob. np. forumakad.pl/archiwum/2002/07-08/ARTYKULY/11-za-taki_wydzial.htm, forumakad.pl/archiwum/2003/02/artykuly/10-za-skandalu_ciag_dalszy.htm, forumakad.pl/archiwum/2003/05/artykuly/14-za-tepienie_szkodnikow.htm, gdzie pisałem pod pseudonimem "Mikołaj Korzec", ale pisałem tez pod własnym nazwiskiem,; można wygooglować) i odzew był zerowy. My po prostu lubimy płacić za takie jak pisze prof Stanek oszukiwanie. I tego też ani Pan ani ja nie zmienimy. Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? Ni 01.05.12, 14:06 Zgadzam się z Panem. Z drugiej strony pojawia się coraz więcej sygnałów, jak choćby ten artykuł, że coraz więcej osób ma dość i zaczyna głośno mówić o swoich spostrzeżeniach. Mamy więc milczeć? Serdecznie pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
w.korczynski Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? Ni 01.05.12, 15:46 Nie, milczenie to kolejne tysiące wyłudzane z naszych kieszeni. Ale wydaje mi się, że powinniśmy zacząć od nadania rzeczom i ludziom właściwego wymiaru tj. sprowadzenia tzw. uczonych do parteru. Dobrze byłoby np. poszukać aktualnych danych dot. patentów. W latach 90-tych w USA ogromna większość lokowana była poza placówkami "naukowymi". Ciekawe jak było (i jest) w Polsce. Dobrze byłoby tez przepytać naszych uczonych co oni tez takiego odkryli. Nie ile opublikowali prac, czy ile razy ich cytowano, ale własnie o to co odkryli; jakie prawo, prawidłowość, która można stwierdzić. może nawet niekoniecznie od razu stosować, ale POTWIERDZIĆ ODKRYCIE. Ani ja ani Pan pytań takich nie postawimy, bo nas wyśmieją. Mogliby zrobic to, ale chyba tylko w zakresie tzw. punktów za publikacje studenci pytając swych wykładowców np. o ich indeks Hirscha (to jeden ze wskaźników "naukowości") dostępny zresztą publicznie w darmowym programie "Publish or Perish". O jego konstrukcji możnaby dyskutować, ale jak ktoś ma Hi równy zero, to według oficjalnych kryteriów jest właśnie zerem. Trochę możliwości więc jest, ale w naszej sytuacji najlepiej byłoby jednak "przepytać" naszych uczonych. To mogą zrobić tylko dziennikarze, ale oni się za sprawę nie wezmą, bo to kłopotliwe i można się narazić bardziej niż pisząc o jakimś gigantycznym nawet przekręcie. Wbrew pozorom (np. ten artykuł) nie wezmą się też za rozliczanie gigantycznej w końcu kwoty (szacuję na jakieś 50 - 70 mld PLN) przekręconej przez system oświatowo - uczelniany na lipne kształcenie.To są realia. My możemy je tylko sygnalizować. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? Ni 01.05.12, 16:49 Nie do końca się zgadzam. Jestem fizykiem, wokół widzę naprawdę porządnych ludzi. Mam wrażenie, że nauka w Polsce ma się lepiej niż średnia społeczeństwa. Kwestia cytowań była obecna w mojej dziedzinie od zawsze, dokładnie od czasu kiedy SLAC wprowadził Qspires, elektroniczne archiwum publikacji i preprintów. Moim zdaniem, polskim naukowcom nie brakuje zacięcia i chęci do pracy. Raczej to inni uwierzyli, że bez ciężkiej pracy, mądrości, wiedzy i odrobiny szczęścia można dojść do czegoś. Takie przypadki się oczywiście zdarzają ale to wyjątek, a nie reguła :). Serdeczne pozdrowienia L Odpowiedz Link Zgłoś
6burakow Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? Ni 02.05.12, 00:13 lech-123 napisał: > Jestem fizykiem... czy naprawde nie ma normalnych ludzi na tym forum? sami matematycy, fizycy i religianci? Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 01.05.12, 23:22 bucefal_macedonski napisał: > Miazsz chleba jest przepruty dziurami, inaczej trudno byloby sie przez nieg > o przegryzc. Mieso takze ma wloknista, a wiec niejednorodna, strukture. rozmiary kanapki są co najmniej o rząd większe niż największych dziur w chlebie. w dobrym chlebie dużych dziur nie ma, więc raczej o dwa rzędy. mięso kroimy zwykle w poprzek włókien, mniejszych od całego plasterka o trzy rzędy wielkości. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 01.05.12, 23:27 lech-123 napisał: > twierdzenie pozostaje prawdziwe, > jeśli szynkę zamienić na ser, byleby nie był dziurawy :) najciekawsza sytuacja powstaje wtedy, gdy ser jest dziurawy, ale dziurki w nim są drobne: wtedy możemy, na potrzeby praktyczne, posłużyć się twierdzeniem fałszywym jak prawdziwym. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Czy logicznego myślenia można się nauczyć? 29.04.12, 13:52 Dowolnych dwóch :-) Odpowiedz Link Zgłoś
amelie2 Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 17:37 Jestem wykładowcą na płatnych studiach podyplomowych z zarządzania. Z grupy 40 studentów może 10 osób reprezentuje jakiś poziom. Polowe należałoby odesłać do domu! Przychodzą wyłącznie po papierek, który w budżetowce jest warunkiem awansu. Nie wolno mi nikogo oblać, bo przecież oni płacą! Poza tym zamiast tutaj, następni kandydaci pójdą tam gdzie są najniższe wymagania. Czyli jeśli ja nie wpisze pozytywnej oceny do indeksu, zrobią to za mnie. Uczelnie sprowadzone do roli Spółki bzz (bez żadnej odpowiedzialności) są zainteresowane wyłącznie jak największym naborem studentów i kasą. A czy komukolwiek zależy na poziomie nauczania i eliminowaniu przygłupów z urzędów i polityki? To jest największa polska tragedia. Nadmiar dyplomów, a brak wiedzy i umiejętności. Odpowiedz Link Zgłoś
jatutylkoraznapisze Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 20:16 > A czy komukolwiek zależy na poziomie nauczania i eliminowaniu przygłupów z urzę > dów i polityki? > To jest największa polska tragedia. Nadmiar dyplomów, a brak wiedzy i umiejętno > ści. Narzekasz na studentów, ale dajesz im zaliczenie, pracując dla pieniędzy dla tej uczelni. Masz swój wkład w obniżanie znaczenia studiów w Polsce. Masz swój wkład w ich dyplomach. Nie wstyd Ci? Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 22:18 No to współczuję dylematu. Odpowiedz Link Zgłoś
ovana Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 17:39 Pytanie, czy krajowe ramy kwalifikacji stanowią dobre rozwiązanie problemu "fasadowości" dyplomów? Czy formularze KRK również nie ulegną tendencji? Czy to dobrze, że wykładowcy akademiccy/ naukowcy będą poświęcać swój cenny czas na wypełnianie tabelek? Jak to się sprawdza w szkołach? Odpowiedz Link Zgłoś
abc1231231 Co za bzdury 28.04.12, 17:44 Niski poziom wykształcenia w Polsce to jedna sprawa, bezrobocie i niskie płace to problem strukturalny, coś zupełnie innego. Gdyby rewelacje pana profesora były prawdą i przedsiębiorcy nie mogli znaleźć pracowników z powodu ich kiepskiego wykształcenia oznaczałoby to muszą sprowadzać pracowników z zagranicy. Jeśli się tak nie dzieje, albo jest to zjawisko zupełnie marginalne, to cała teoria pana profesora jest kompletną bzdurą. O jakich pracodawcach właściwie pan pisze? O wszystkich tych firmach marketingu mydła i powidła? Pan sądzi, że tam wymagane jest dobre wykształcenie i twórcze myślenie? To żart? Wymagane jest zostawanie po godzinach i żebyś nie protestował jak chcą ci płacić coś co przekłada się na bardzo skromne życie. Czyli właściwie dokładnie to do czego przyzwyczajono cię na studiach. Pan profesor stracił kontakt z rzeczywistością i tyle. Zresztą umówmy się, kto jest odpowiedzialny za poziom wykształcenia jeśli nie, przynajmniej w dużej części, uniwersytety i uczący na nich? Pan profesor krytykuje system, którego jest częścią, nie poczuwając się zupełnie do odpowiedzialności. Podobnie zresztą jak polscy politycy. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnep Re: Co za bzdury 28.04.12, 17:54 Bardzo trafny komentarz, zgadzam się w 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
ciotka_ltd A ja sie w 100% z tym komentarzem NIE zgadzam. 28.04.12, 20:52 Wiem nawet dlaczego - mam do czynienia z mlodymi i uwazajacymi sie za doskonale wyksztalconych Polakami, ktorzy usiluja sie dostac na studia doktoranckie w UK. I powiem bez ogrodek - w ostatnich latach to istna tragedia ze wzgledu na ich bezmyslnosc i jednoczesne nadecie sie. Efekt taki, ze choc Polacy sa najliczniejsza grupa spoza UK, to - mimo duzej ilosci Polakow z dyplomami magisterskimi wcale dobrych uczelni - stanowia oni znikomy procent na studiach doktoranckich. I to na studiach z pelnym stypendium, ktore zwykle odpowiada temu, co Polak w UK moze zarobic (12-15 tys. funtow rocznie + pokrycie czesnego + tanie kwatery + ok. 1000 funtow rocznie na pomoce naukowe), bo placenia kilku tys za semestr od nich nie wymagam. Przyczyna? Calkowite niemyslenie. I calkowita wtornosc 'bezpiecznych' tematow projektowanej pracy. Juz tu kiedys pisalam, ze ci ludzie nie potrafia odpowiedziec przy rozmowie na tak podstawowe pytania, jak czemu ta uczelnia, ten wydzial, dlaczego taki temat pracy, a nie inny, jak widza zastosowanie wynikow swych badan etc... I wcale nie wymagamy 'wlasciwej' odpowiedzi - z konstruowania tych odpowiedzi chcemy wylapac motywacje i sposob rozumowania. A pierwsze sprowadza sie do 'chce zrobic, doktorat'; a drugie...Coz, tego sposobu rozumowania nie widac, bo kandydata zamurowuje i robi obrazona mine, ze ktos taka wielkosc jak on/ona smie sprowadzac do pragmatycznego parteru. Czy tylko uczelnia temu winna? NIE, choc zapewne dolozyla swoj kamyczek do wspolnego ogrodka (a wlasciwie odlogu) polskiego myslenia o edukacji, wyksztalceniu. Nie o zaspokojenie ciekawosc poznawczej Polakom chodzi, nie o odkrywanie nowych swiatow, ale o 'papierek' na bezpieczna i syta zawodowa przystan. Bo przeciez oni i tak 'juz wszystko wiedza.' I tu wlasnie jeden z nielicznych punktow, w ktorym nie zgadzam sie z profesorem. O ile jest niezbedne przeprogramowanie polskich mozgow z 'data base' na 'program operacyjny', to - niestety - ten proces powinien sie rozpoczynac juz na etapie nauczania poczatkowego. Rano nawet zaczelam pisac (nie bylo tego forum, mialam otworzyc swoje pod publicystyka), ale zaczelam czytac nowy podrecznik on line mojego kolegi i tak mnie wciagnal, ze nie dokonczylam i nie wyslalam, a wracac do tego mi sie nie chce. Mowiac w skrocie chodzilo o niemoznosc pominiecia 'DOSa'.;) Mysle zreszta, ze sie nie myle (patrz wyzej): problem dotyczy rocznikow z ostatnich kilku, powiedzmy, ze 'unijnych' lat. Polscy kandydaci kilka lat wczesniej byli o niebo lepsi, choc przeciez uczyla ich ta sama kadra, mieli tych samych profesorow i promotorow prac. Nie wiem, kiedy dokladnie Polska postawila na gonienie statystyk Europy i tasmowe ksztalcenie magistrow i licencjatow, nie wiem, kiedy stworzono te gimnazja i licea (bo moze ty tkwi blad), ale najwyrazniej odbilo sie to niekorzystnie na poziomie ksztalcenia akademickiego, ilosc nie przeszla w jakosc. Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek_wolski Re: A ja sie w 100% z tym komentarzem NIE zgadzam 28.04.12, 21:35 > Nie wiem, kiedy dokladnie Polska postawila na gonienie statystyk Europy i tas > mowe ksztalcenie magistrow i licencjatow, nie wiem, kiedy stworzono te gimnazja > i licea (bo moze ty tkwi blad) Dwa w jednym (2 in 1) Auntie. Od kiedy w PRL-bis zaczęły powstawać prywatne wyższe uczelnie, od tedy wypuszczają one absolwentów po wydziałach "gier i zabaw" czy "gotowania na gazie" ... to nawet nie jest zabawne, gdyż ci ludzie płacą sporo za kompletnie nieprzydatny dyplom. Zwiększa się w ten sposób ich niczym nieuzasadnione aspiracje i robi się wielu dużą krzywdę. Część z nich szybko zaczyna jarzyć, że należy raczej przemilczeć takie wykształcenie. Licea i gimnazja to pomyłka w stylu "reformy administracyjnej" Buzka - bezsprzecznie najgorszego premiera PRL-bis wliczając nawet Kaczyńskiego! Prawdziwym dramatem jest kompletna eliminacja szkół zawodowych ... coś jak eliminacja przemysłu. Tym krajem rządzą w większości idioci - koszmar! Odpowiedz Link Zgłoś
ubiquitousghost88 Podziękujcie Reganowi, JP2 i Nobelektrykowi... 28.04.12, 21:42 ...Ten ostatni... jeszcze żyje... Nie udawajcie wariatów! Nie wiedzieliście przed 20 laty czym się "to" skończy? Odpowiedz Link Zgłoś
ubiquitousghost88 Manipulanci polskich owiec... 28.04.12, 21:55 forum.gazeta.pl/forum/w,904,135482329,135487197,Skurczybyki_Caly_dzien_blokowaliscie_komentarze_.html Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Co ty pieprzysz, głupku forumowy? 28.04.12, 23:17 Jaki to niby wpływ miał np. Ronald Reagan na polski system edukacji? Po 1989 nastąpiły plusy i minusy. Niewątpliwym plusem była likwidacja przymusu nauczania wymierającego wschodniego narzecza, w którym nic mądrego nie powiedziano i nie napisano, na korzyść angielszczyzny, języka ogólnoświatowego. Oraz wyeliminowanie marksistowskich dyrdymałów. Minusem było obcinanie programu nauczania matematyki, chemii, fizyki i geografii. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Co ty pieprzysz, głupku forumowy? 28.04.12, 23:27 zigzaur napisał: > Jaki to niby wpływ miał np. Ronald Reagan na polski system edukacji? > > Po 1989 nastąpiły plusy i minusy. Niewątpliwym plusem była likwidacja przymusu > nauczania wymierającego wschodniego narzecza, w którym nic mądrego nie powiedzi > ano i nie napisano, na korzyść angielszczyzny, języka ogólnoświatowego. Oraz wy > eliminowanie marksistowskich dyrdymałów. Minusem było obcinanie programu naucza > nia matematyki, chemii, fizyki i geografii. Wojna i pokój, Zbrodnia i Kara, Mistrz i Małgorzata, Wysocki, Okudżawa-nic mądrego, wybacz własnie takie myślenie jak Twoje jest najlepsze a w USA ogólny poziom nauczania jest niski bardzo oprócz wybranych szkół gdzie za wysoki poziom wykształcenia trzeba sporo zapłacić. Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek_wolski Re: Co ty pieprzysz, głupku forumowy? 29.04.12, 08:46 Tez to pomyślałem - tylko ludkom w narodzie prześladowanym mogłoby przyjść do czerepów takie brednie. Rosja to potęga, tak kulturalna, naukowa jak i ekonomiczna. Zresztą to "odreagowanie" dokładnie przewidział Jerzy Giedroyć ... szkoda, bo Polacy sami zamknęli sobie bardzo dla nich korzystny kierunek eksportu swoich przaśnych jakościowo produktów. W zamian posłuchali tzw. "terapii szokowej" zaserwowanej przez Jeffrey Sachsa, w efekcie której zahamowano inflację, ale również zlikwidowano polski przemysł ... żałko! Odpowiedz Link Zgłoś
qwww Re: Co ty pieprzysz, głupku forumowy? 29.04.12, 12:42 zigzaur napisał: > Jaki to niby wpływ miał np. Ronald Reagan na polski system edukacji? > > Po 1989 nastąpiły plusy i minusy. Niewątpliwym plusem była likwidacja przymusu > nauczania wymierającego wschodniego narzecza, w którym nic mądrego nie powiedzi > ano i nie napisano, o Mendelejewie głupek forumowy zigzaur słyszał ? Odpowiedz Link Zgłoś
forsch Re: Podziękujcie Reganowi, JP2 i Nobelektrykowi.. 29.04.12, 04:57 No tak, wowczas rzadzili nami ci lepiej wyksztalceni, ktorzy uwazaja, ze dzisiejsi mlodzi ludzie nic nie potrafia :-) Swoja droga pamietam bardzo dobrze opowiadania wielu osob, ktore studiowaly w Polsce w czasie komunizmu (w tym moi nauczyciele). Opowiadania w stylu Studia to najlepszy okres w zyciu, same zabawy, imprezy w akademiku do bialego rana itd itp. Poszlam na studia (nie w Polsce) i przezylam szok. Bylam przygotowana na imprezy do bialego rana i wspanialy czas, ktory bede wspominac do konca zycia (podobnie jak moi nauczyciele). Tymczasem moje imprezy na studiach ograniczaly sie tylko do dwoch w semestrze - jedna na poczatku a druga na koncu semestru! Poza tym to tylko nauka, praca, nauka, praca i masa wyrzeczen. Jak mnie dzisiaj ktos pyta o czas studencki to nie mowie o imprezach ale o nauce i ogolnie o milym czasie bo poznalam interesujacych ludzi. Mysle, ze w Polsce jest dzisiaj bardzo podobnie a na forum wypowiadaja sie ludzie, ktorzy studiowali za komuny lub zaraz po niej i mysla, ze nic sie od ich czasow nie zmienilo. To tak jak ze zlodziejem - on tez widzi w kazdym innym czlowieku zlodzieja... Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek_wolski Re: Podziękujcie Reganowi, JP2 i Nobelektrykowi.. 29.04.12, 08:51 "Mysle, ze w Polsce jest dzisiaj bardzo podobnie ..." A to dobre, hehe ... a ja myślałem, że Ty nawet w PL nie studiowałaś :) Odpowiedz Link Zgłoś
6burakow Re: Podziękujcie Reganowi, JP2 i Nobelektrykowi.. 29.04.12, 13:39 forsch napisała: > Swoja droga pamietam bardzo dobrze opow > iadania wielu osob, ktore studiowaly w Polsce w czasie komunizmu... Studia to najlepszy okres w zyciu, same zabawy, > imprezy w akademiku do bialego rana itd itp. no wiec ja uczylem sie za komuny a balang to mialem mniej niz dwie na semestr Odpowiedz Link Zgłoś
bumcykcykhopsiup Re: A ja sie w 100% z tym komentarzem NIE zgadzam 28.04.12, 22:59 "mimo duzej ilosci Polakow z dyplomami magisterskimi wcale dobrych uczelni" kolezanka raczy zartowac. w pierwszej 500 uniwerkow polska ma jeno uj i uw, petajace sie gdzies pod koniec stawki. Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek_wolski Re: A ja sie w 100% z tym komentarzem NIE zgadzam 29.04.12, 08:57 Na którym miejscu sklasyfikowano Uniwersytet Zielonogórski? Odpowiedz Link Zgłoś
bumcykcykhopsiup Re: A ja sie w 100% z tym komentarzem NIE zgadzam 29.04.12, 13:55 poza wszelka klasyfikacja :D Odpowiedz Link Zgłoś
towarzystwoochronytrolli10 Ale Pan profesor też ma za uszami 30.04.12, 19:10 Jakby był prawdziwym profesorem to by nie pracował przed emeryturą na takiej uczelni która w rankingu 500 najlepszych uczelni ledwo się łapie na miejsce numer 300. Też go chyba ktoś oszukał dając mu nominację profesorską. Polska profesura wierzy że jest na poziomie światowym a wystarczy porównać jakość publikacji naukowych, hehe. I tu się zaczyna nareszcie rozmowa co zrobić z tą atrapą edukacji która od lat dogorywa w Polsce i zdechnąć nie może. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener egzaminy na studia to było coś 29.04.12, 00:33 Ja mam wrażenie, że, przynajmniej u mnie, zjazd w dół zaczął się od zastąpienia nieprzewidywalnych egzaminów wstępnych, centralną maturą, o którą rząd sie troszczy, żeby 'wyszła dobrze'. Więc kiedyś oczekiwano, że szkoły będą uczyć niejako 'na zapas' a teraz żąda się, żeby ostatnie dwa lata poświęcić miernej maturze, którą zresztą też można oblać jak się kandydat nie obkuje w słowa klucze, które w systemie zastępują kompetencje nauczycieli - zamiast sprawdzać i żądać od nauczycieli a następnie ufać ich ocenie, dając w ten sposób szansę uczniom nietuzinkowym, zastępuje się ich schematami odpowiedzi, które zresztą superrecenzent i tak 'zaokrągla' do góry, żeby lepiej wyglądało. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: egzaminy na studia to było coś 01.05.12, 22:59 No i jednak mówisz jak człowiek. 100% zgody. Chyba jednak rozumiesz, że kierowanie pretensji pod adresem do wykładowców akademickich, że większość studentów to analfabeci nie ma sensu. Wszędzie jest tak, że jedni wykładowcy są lepsi, a inni gorsi, jedni się opie...ją, a inni wypruwają z siebie żyły. No, ale jeśli system bezwględnie "gra" przeciwko nim i nauczycielom ze szkół wszystkich szczebli, ponieważ jest obiektem nieustannych, politycznie motywowanych reform (każda kolejna ekipa "wie lepiej" od poprzedników jak ulepszyć, co daje coraz bardziej tragikomiczne efekty), to czego się spodziewać? Że ludzie będą się poświęcać? Przepraszam, a w imię czego? Idei, patriotyzmu? To dlaczego decydenci nie podejmują włąściwych decyzji w imię idei i patriotyzmu? Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: A ja sie w 100% z tym komentarzem NIE zgadzam 29.04.12, 01:18 To mogło być niejasne wyrażenie się. Pamięć hierarchiczna (np. w komputerze) ma to do siebie, że im szybsza pamięc tym droższa i mniej możemy jej mieć. Do głowy np. programisty musi trafić co to gramatyka, MT, rachunek lambda, kryptografia, algorytm Bresenhama a resztę to on może sam wymyślać lub przypominać sobie w danej sytuacji. Zresztą zapytaj dobrego studenta dobrej uczelni o jakiś drobiazg B-drzew lub RB-drzew. Nie będzie pamiętał, ale będzie w stanie wydedukować jak to musi być. Wykorzystanie mózgu ucznia/studenta do wypełnienia rzeczami, które są dostępne w 10 sekund na wikipedii jest niepoważne. To co jest potrzebne to wypełnienie go wiedzą wystarczającą do zrozumienia/wymyślenia nowego algorytmu oraz zrozumienia tekstu, który w te 10 sekund znalazł. *Konieczne* jest zaprojektowanie tak systemu punktów za kursy na uczelni, żeby karać za uczenie dzisiejszych "nowinek", które przemijają w 2 lata a nagradzać za uczenie się fundamentów. Wszystko wyżej to detale. Cała sprawa naprawi się w 1 rok po zlikwidowaniu studiów z podatków oraz jednolitego programu studiów ustalanego przez biurokratów. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener trochę się zgadzam a trochę nie 29.04.12, 07:00 Mam wrażenie, że nawet w dziedzinie nauk ścisłych trochę upraszczasz. Ja jestem z 'bloku' humanistycznego i u nas ta wiara w to, że 'w razie czego' człowiek odtworzy na poczekaniu albo, no nie wiem, w tydzień, cały materiał potrzebny do poprawnego zrozumienia problemu żeby móc go podjąć a następnie rozwiązać całkiem się nie sprawdza - po prostu, zjawiska o jakich mowa są tak zlożone i rozległe, że nawet przeczytanie koniecznej literatury zajęłoby więcej czasu. Dlatego jestem za pakowaniem pamięci studenta całą treścią jaką się da - wierzę, że w ten sposób zwiększam jego możliwości rozpoznania sytuacji z perspektywy jego dziedziny i dostrzeżenie jej uwarunkowań, po to żeby miał szansę szukać rozwiązań na poziomie, który miałby dla niego jakąkolwiek wartość. Dodatkowo, 'przeczołgując' studentów przez żywioł humanistyczny, mam wrażenie, że pomagam im (w myśl tego co Hegel chyba mówił o studiach humanistycznych) stać się światlejszymi ludźmi. W twojej dziedzinie też nie wyrzucałbym jakiejkolwiek wiedzy bo to nigdy nie wiadomo, co przyniesie ciekawe skojarzenie, takie które pozwoliłoby na znalezienie nietuzinkowego rozwiązania. Zgadzam się jednak, że gdyby prowadzący musiał stanąć wobec wyboru treści, powinien być na tyle kompetentny, żeby wybrać te, które potem pozwolą studentowi odtworzyć brakujące fragmenty - chodzi mi o to, że absolutnie nie chciałbym aby mój post rozumieć jako poparcie dla tych prowadzących, którzy, jak nie mogą wszystkiego, to zamiast obniżać poziom uszczegółowienia ale dać pojęcie całości, sytuację taką traktują jako pretekst do oparcia zajęć na prezentacji swoich, często dość egzotycznych zainteresowań. Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek_wolski Re: trochę się zgadzam a trochę nie 29.04.12, 09:03 Ciekawe jakie pomysły ten profesor fizyki ma dla absolwentów prawa czy medycyny? Wikipedia? W Księstwie Warszawskim jest niezliczona ilość profesorów, ale ani jednego noblisty? Ciekawe dlaczego :) Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: A ja sie w 100% z tym komentarzem NIE zgadzam 29.04.12, 18:57 w jaki sposób wg ciebie obniżenie poziomu edukacji w ostatnich latach ma być argumentem za tezą, że polski rynek pracy potrzebuje wysoko wykwalifikowanych kadr? twoje argumenty są skromniutkie w porównaniu z tym co zaprezentował adwersarz. wiem nawet dlaczego - mam do czynienia z elementem emigracyjnym, pracującym na portierni w brytyjskiej szkole wyższe Odpowiedz Link Zgłoś
mara571 cioteczko, sama idea studiow doktoranckich 29.04.12, 21:11 jest paranoja!!! Odpowiedz Link Zgłoś
6burakow Re: cioteczko, sama idea studiow doktoranckich 30.04.12, 00:57 dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
hmmm11 Prof krytyka na tropie edukacyjnej poprawnośći :P 29.04.12, 18:57 Teksty w Gazecie odnośnie Edukacji traktuje jako USPRAWIEDLIWIENIE słodkiego nieróbstwa RZĄDU. Cóż młodzi ludzie sami sobie winni, po co wybrali studia ? Po co szli ? Przecież wszyscy są tacy sami. Tak najłatwiej powiedzieć i pozostawić młodych ludzi samymi sobie. Dziwnym trafem Pan Prof. Nie pisał artykułów w GW gdy otwierano szkoły prywatne, jego uczelnia otwierała kierunki podobne ale inaczej brzmiące w nazwie . Nie pisał nic o środowisku inteligencji gdy wychodziły lewe zaliczenia, praca na 3 uczelniach i "kulturalne" zachowanie. Pan PROF nie porusza , także kwestii , że jego pokolenie pełne wykształcenia, oczytania , wyrobienia politycznego , nie potrafi dziś otwierać miejsc pracy, godnie wypłacać pensji , jedyna droga kariery to być FRAKIEM lub policjantem/wojakiem mieszkanie, 13-nastki , 15lat i emeryci. Za to złotym środkiem jest prywatyzowanie (bo się nie opłaca) , proszenie UE o jałmużnę, emigracja (2 mln) ,bezrobocie (jak przed wstąpieniem do UE ), kryzys demograficzny , ekonomiczny, edukacyjny, kulturalny, czytelnictwa,rodziny, energetyczny . Ci nie oczytani Niemcy, Francuzi(na matmie korzystają z kalkulatora, a narysowanie wykresu funkcji to niemożliwe) ... im się opłaca mieć kolej, stocznie , przemysł, zatrudniać ludzi, okazywać szacunek sprzątaczce(która stać na auto i wczasy). Chwalić polskich pracowników, zabiegać o nich, i patrzeć jak za parę lat wrastają w tkankę ich społeczeństwa. Bardzo łatwo rzucić kamieniem, wkładać wszystkich do jednego worka. Prawda jest taka , że to temat rzeka . Z jednej strony Pracodawcy chcieli zatrudniać młodych Wykształconych (studia , 2 języki , doświadczenie- na umowę zlecenie i kontynuujący studia ze względu na ulgi państwowe ,12 h czas pracy) . Z drugiej pewne jednostki potraktowały to jak darmowy awans, drogę na skróty (Policjanci, wojskowi ,urzędnicy po pedagogice(sic ) ? ). I statystyka się polepsza ukrywamy bezrobocie, podnosimy wykształcenie ,walczymy z bezrobociem. Problemem jest że Polacy nie dorośli jeszcze do bycia pracodawcami- więcej w nas z zadłużonych, podpitych sarmatów niż oczytanych, pełnych kultury ludzi . Dziś znajomości odgrywają znacznie większą rolę niż umiejętności o których mowa w artykule. Myślę że coraz bardziej polska zacznie przypominać NRD- kraj który został wysysany (z przemysłu, ludzi wykształconych ale i prezentujących pewne cechy "kot żeby jeść ryby musi zamoczyć łapy ")a jedyne co pozostało to ludzie na zasiłku pełni DUMY (z naszej małej republiki<katole , komuniści , nieroby,wieśniaki, nieudacznicy, prostytutki, prawiczki / dzielcie sobie jak chcecie >), żyjący z socjalu i z masą pustych mieszkań . A przez wrzucenie tych perełek do jednego worka będziemy oglądali Pan Y , który z polski wyjechał x lat temu,a dziś otrzymał nagrodę Z z chemii, fizyki, historii czy literatury. Odpowiedz Link Zgłoś
kontakt-gw to niestety jest prawda :-( 28.04.12, 20:57 I to nie chodzi o fabryki mydla tylko o np General Electrics, ktory trafil na bariery rozwoju w RP. Jedna z nich byl brak inzynierow mechanikow przygotowanych do pracy w przemysle high-tech. Wyraznie podkreslam - nie w ogole brak inzynierow mechanikow, lecz inz. mechanikow nowoczesnie wyksztalconych zgodnie ze stanem wiedzy w XXI wieku!!! Istnieje stosowny dokument z 2007 r. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: to niestety jest prawda :-( 29.04.12, 19:10 kontakt-gw napisała: > I to nie chodzi o fabryki mydla tylko o np General Electrics, ktory t > rafil na bariery rozwoju w RP. > > Jedna z nich byl brak inzynierow mechanikow przygotowanych do pracy w przemysle > high-tech. Wyraznie podkreslam - nie w ogole brak inzynierow mechanikow, lecz > inz. mechanikow nowoczesnie wyksztalconych zgodnie ze stanem wiedzy w XXI wieku > !!! > > Istnieje stosowny dokument z 2007 r. Pewnie masz rację. Absolwenci budownictwa nie wiedzą nic o budownictwie energoszczędnym. Tylko, że to nie jest kwestia wysokości wykształcenia, tylko jego profilu i dopasowania do rynku. Polskie szkoły wyższe są niesamowicie zacofane i to jest fakt niezaprzeczalny. Tylko, że jak spojrzysz na garstkę ludzi, która przełamała ten problem, np. dzięki kształceniu się za granicą to zobaczysz, że wcale nie są rozchwytywani na polskim rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek_wolski Re: to niestety jest prawda :-( 29.04.12, 19:52 > Tylko, że jak spojrzysz na garstkę ludzi, która przełamała ten problem, np. dzięki > kształceniu się za granicą to zobaczysz, że wcale nie są rozchwytywani na polskim > rynku pracy. Zadziwia jak wile trafnych opinii można przeczytać na forum, a jak nieprawdopodobnie oderwane od rzeczywistości są przemyślenia tego profesora. Dla każdego, kto przez lata żył w normalnym świecie, Polska to synonim patologii społecznych: etatyzm, korupcja, kolesiostwo oraz zestaw cech narodowych, które tak skutecznie pozbawiały Polaków normalnej egzystencji przez stulecia. Dzisiaj wyjątkowo nachalnie dalej oferuje się młodym patriotyzm i wasalstwo watykańskie. To nie może się skończyć dobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
kontakt-gw epoka czasowa 06.05.12, 09:33 > > Istnieje stosowny dokument z 2007 r. > udalo mi sie go odnalezc: dokument: Kadry inzynierskie_materialy dla DWI > Pewnie masz rację. > Absolwenci budownictwa nie wiedzą nic o budownictwie energoszczędnym. Tylko, że > to nie jest kwestia wysokości wykształcenia, tylko jego profilu i dopasowania > do rynku. Najwiekszym bledem byla by proba dopasowania profilu wyksztalcenia do aktualnych potrzeb rynku z dwoch powodow: 1. polski rynek jest zacofany i ciagle nastawiony w wiekszosci na wykorzystanie taniej sily roboczej; 2. rynek i jego zapotrzebowania szybko sie zmieniaja - 5 lat to cale wieki... programy polskich uczelni nie tyle wiec sa niedostosowane do potrzeb rynku co do potrzeb i wyzwan XXI wieku, a wiec innej epoki czasowej niz ta, w ktorej z przyzwyczajenia i zwyklego lenistwa tkwi wiekszosc srodowiska akademickiego. > Polskie szkoły wyższe są niesamowicie zacofane i to jest fakt niezaprzeczalny. > Tylko, że jak spojrzysz na garstkę ludzi, która przełamała ten problem, np. dzi > ęki kształceniu się za granicą to zobaczysz, że wcale nie są rozchwytywani na p > olskim rynku pracy. nie tylko nie rozchwytywani, ale wrecz zwalczani by nie dopuscic do zapoznania polskich studentow z innymi standardami studiowania i innym zakresem wiedzy. Potencjalnej konkurencji sie nie zatrudnia gdy nikt nie rozlicza z rzeczywistych efektow pracy, a tylko "z porzadku w papierach". A to sie nie zmieni, dopoki polskimi uczelniami beda rzadzily "demokratycznie" "samorzadne" korporacje pracownikow, walczacych o zachowanie swoich przywilejow i obecnego status quo. Ma racje prof. Stanek, ze jedyna propozycja wiekszosci profesorskiego jest zwiekszenie ilosci pieniedzy. A jak juz ktos zaproponuje reformy, to srodowisko twierdzi, ze trzeba najpierw "podjac dyskusje" lub "opracowac strategie"... Byle tylko zyskac na czasie.... Mijaja 4 lata, mamy nowe wladze rektorskie, ktore musza zaczac "dyskusje" od poczatku i tak mijaja im szybko lata do emerytury. Jak na to nalozyc partyjna walke o wladze bez wzgledu na dobro spoleczne to mamy to co mamy Odpowiedz Link Zgłoś
atyp Re: Co za bzdury 29.04.12, 03:41 No to uważaj , że jest inaczej. Ciesz się swoim "dobrym" wykształceniem, i jeśli nie zauważasz tego co dzieje sie dzisiaj, to ani Ty ani Twoje dzieci nie zauważa tego juz nigdy . Pisząc i czytając posty , oceń tez intencję . Pomyśl jakie intencje towarzyszą wypowiedzi P.Profesora. Oceń je, jeśli jestes do tego zdolny , jako "dobre" lub "niedobre" . Oceń też swoją intencję. A następnie pochyl kark (jeśli potrafisz) i popraw się :-) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Co za bzdury 29.04.12, 18:46 abc1231231 napisała: > Niski poziom wykształcenia w Polsce to jedna sprawa, bezrobocie i niskie płace > to problem strukturalny, coś zupełnie innego. > > Gdyby rewelacje pana profesora były prawdą i przedsiębiorcy nie mogli znaleźć p > racowników z powodu ich kiepskiego wykształcenia oznaczałoby to muszą sprowadza > ć pracowników z zagranicy. nie wymagaj od pana profa takiej przenikliwości :) Jeśli się tak nie dzieje, albo jest to zjawisko zupe > łnie marginalne, to cała teoria pana profesora jest kompletną bzdurą. > > O jakich pracodawcach właściwie pan pisze? O wszystkich tych firmach marketingu > mydła i powidła? Pan sądzi, że tam wymagane jest dobre wykształcenie i twórcze > myślenie? To żart? Wymagane jest zostawanie po godzinach i żebyś nie protestow > ał jak chcą ci płacić coś co przekłada się na bardzo skromne życie. Czyli właśc > iwie dokładnie to do czego przyzwyczajono cię na studiach. > > Pan profesor stracił kontakt z rzeczywistością i tyle. Zresztą umówmy się, kto > jest odpowiedzialny za poziom wykształcenia jeśli nie, przynajmniej w dużej czę > ści, uniwersytety i uczący na nich? Pan profesor krytykuje system, którego jest > częścią, nie poczuwając się zupełnie do odpowiedzialności. Podobnie zresztą ja > k polscy politycy. > Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: Co za bzdury 30.04.12, 13:36 Brawo, pierwszy mądry komentarz jaki przeczytałem :) Powinni zabrac profesorowi tytuł i przyznać Tobie, on błędnie analizuje sytuację a Ty trafnie więc Tobie się nie jemu tytuł profesora należy :) Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 18:04 Tiaaa, przychodzi do mnie taki młodzianek z II roku na konsultacje. Z ułamkami problemy ma. W trakcie konsultacyj patrzy na oszkloną szafkę z książkami - ot taką moją biblioteczkę podręczną. Pytanie zadaje: "A pan doktor to te wszystkie książki przeczytał ? " Odpowiedz Link Zgłoś
czumizm Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 19:39 wstyd odpowiedzieć, że nie, co? Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 19:49 To ja mu na to tak: "Wie Pan co? Parę z nich to ja sam napisałem" Odpowiedz Link Zgłoś
franz86 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 21:44 Nic dziwnego w tym pytaniu nie widzę. Sam mam sporo książek, które mam a ich nie przeczytałem, chociaż zamiary są duże. Mało tego część służyła mi do pozyskania wiedzy, ale tylko z pewnych rozdziałów, więc ich całych nie czytałem. A co do rzeczowości książek to większość publikacji naukowych jest w 80% laniem wody. Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 01:25 Bzdury pan gada. Publikacje z nauk poważnych: fizyka, matematyka i inne ścisłe nigdy nie są laniem wody. Proponuje prosty eksperyment: niech pan ściągnie 10 PDF z arxiv.org nt. matematyki, zrozumie je i ustali ile z tego było laniem wody. W teorii typów 10-20 stron dwukolumnowego dokumentu (A4) może zająć ładnych kilka godzin do przeczytania. Odpowiedz Link Zgłoś
ale_thru Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 19:00 Może zaczniesz czytać Habermasa ze zrozumieniem np. Fakty i obowiązywanie, ciekawe ile Ci zajmie te 20 stron, zawsze mnie bawi, że ścisłowcy uważają nauki społeczne za lanie wody, a przecież idee mają olbrzymią moc rażenia dosłownie i w przenośni. Odpowiedz Link Zgłoś
stern-75 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 07:15 > Nic dziwnego w tym pytaniu nie widzę. Pytanie: "Pan te wszystkie książki przeczytał" oznacza: "przeczytał Pan aż tyle książek?" i dla mnie - wychowanego na prlowskim systemie z wpojonym szacunkiem do książek jest kompromitujące. A tłumaczenie, że może chodziło o przeczytanie fragmentów pozycji, a nie całości, pozostawię bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
moni.iza30 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 19:10 I co Pan, jako pedagog, który przeczytał tyle książek (a kilka z nich napisał!) zrobił, by młodzian z II roku zapałał checią do zdobycia wiedzy z tychże publikacji? Zachęcił go Pan? Zaraził pasją? Czy tylko z uśmiechem wyższości nad "durnym" studenciną przeszedł do porządku dziennego? Odpowiedz Link Zgłoś
jaroslawpalyska Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 19:13 No, mnie by zaraził. Do pracy nad sobą. Do ciężkiej pracy. Tak ten artykuł zrozumiałem. Odpowiedz Link Zgłoś
fotr Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 22:49 > I co Pan, jako pedagog, który przeczytał tyle książek (a kilka z nich napisał!) > zrobił, by młodzian z II roku zapałał checią do zdobycia wiedzy z tychże publi > kacji? Zachęcił go Pan? Zaraził pasją? Czy tylko z uśmiechem wyższości nad "du > rnym" studenciną przeszedł do porządku dziennego? Takiego młodziana nie należy zachęcać do czytania tylko wywalić ze studiów. Jest wiele pięknych zawodów, które nie wymagają wysiłku intelektualnego. Niestety dzisiejszy system zachęca uczelnie do tego, aby takie miernoty studiowały. Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 10:23 Krótko mówiąc pochyliłem się z troską i kolejny raz spróbowałem mu wytłumaczyć, jak się rozkłada funkcję wymierną na ułamki proste. Odpowiedz Link Zgłoś
guch Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 23:17 I tutaj pojawia sie kolejny problem naszego systemu kształcenia. Większość wykładowców ma nas za głupków, za stracone pokolenie które niczym się nie interesuje, nic nie czyta, tylko pije alkohol, siedzi w Internecie i ogląda głupie seriale. A może by tak spróbować zarazić swoją pasją? Otworzyć się na młodych ludzi i spróbować ich posłuchać? Spróbować dowiedzieć się, w jaki sposób chcieeliby przyjąć wiedzę, jaką wiedzę chcieliby posiąść i co tak naprawdę chcą robić? Powiedzieć coś więcej, Opowiedzieć, a nie puszczać slajdy i kazać przepisywać do zeszytów, co tak naprawdę mogłyby swobodnie zastąpić pliki wysyłane przez pocztę elektroniczną... Przez całe 5 lat studiów i 3 kierunki (i wcale nie uważam się za wybitnie wykształconą), zaledwie kilku wykładowców naprawdę zainteresowało mnie swoją wiedzą i upewniło w tym, że jestem na uczelni wyższej. Odpowiedz Link Zgłoś
eleanorrigby Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 10:59 Ależ dziecinko, studiowanie polega na tym, że student sam, samodzielnie, zgłębia wiedzę z kierunku, który wybrał. Oczekujesz, że ktoś coś za Ciebie zrobi, że Cię zainteresuje, że poprowadzi za rączkę? Wykładowca ma się zastanawiać, co Ty tak naprawdę chcesz robić? On ma się interesować Twoją wiedzą? To Ty się miałaś zastanowić. To Ty masz się uczyć i pytać, i zgłębiać temat, który Ciebie zainteresował. Do tego służą studia. Bierność, mierność i wymagania, tak właśnie wygląda dziś absolwent. W pracy potem też usiądziesz i będziesz czekać, aż szef powie Ci co i jak masz robić, wypytawszy Cię uprzednio dokładnie o zainteresowania i o to, co właściwie chciałabyś robić w jego firmie? --Może na odmianę Ty zastanów się czego chcesz od życia, a potem zacznij działać. www.wariacja.com Odpowiedz Link Zgłoś
6seal6 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 11:03 Bzdura , wiem na czym polega studiowanie. Wykładowca ma stawiać konkretne wymagania i je egzekwować. To jest jego praca. Ma sprawdzić twój esej, ma z Tobą dyskutować i ma Cię egzaminować a nie przepuszczać i brać wypłatę. Odpowiedz Link Zgłoś
eleanorrigby Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 11:50 To odpowiedź na mój post? A co konkretnie jest bzdurą? Może przeczytaj dokładnie oba posty, bo zdaje się nie zrozumiałeś tekstu. To niestety teraz powszechne. Odpowiedz Link Zgłoś
6seal6 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 11:55 Chyba Pan proszę Pana nie rozumie tego co napisał. Studiowanie, nie polega na tym, że bez ładu i składu siedzisz w bibliotece i czytasz co Ci w ręce wpadnie. To nauczyciel- profesor ma ci wyznaczyć kierunek w którym masz się rozwijać i egzekwować wiedzę. Bez niego rozwój jest bardzo trudny (możliwy,ale bardzo trudny). To profesor stawia przed tobą pytania badawcze, ocenia twoją pracę i egzaminuje. Chyba sam nie bardzo rozumiesz tekst który czytasz. Odpowiedz Link Zgłoś
riince Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 12:43 Prezentujesz bardzo zaawansowany wtórny analfabetyzm i jeszcze się wykłócasz, że masz rację. Pomyliłeś posty i osoby, do których masz pretensje i nawet nie widzisz, że rozmówca powiedział to samo co ty, tylko inaczej. Jak wyżej, wtórny analfabetyzm. Idealny kandydat na studia w Polsce, zwłaszcza humanistyczne - paradoksalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
6seal6 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 13:04 Wykłócasz ? Pretensje? Co ty piszesz oszołomie. My sobie tu dyskutujemy. To coś zupełnie innego niż Ci się wydaje. Sam jesteś analfabetą z wypowiedzi wynika, że ściśniętym. Lubię takie najeżdżanie na forum, w twarz byś mi tego nie powiedział... Odpowiedz Link Zgłoś
turpin Uczeni, uczelnie i uczenie 28.04.12, 18:16 Rozpoczynając moje kontakty z brytyjskim środowiskiem akademickim (robotę mam głównie poza-uczelnianą, ale pozycja senior honorary lecturer daje mi pewien wgląd w sytuację), byłem początkowo zdumiony dość ścisłym rozgraniczeniem stanowisk naukowych i dydaktycznych. Prawdziwi naukowcy są tylko w niewielkim stopniu obciążeni dydaktyką; jeśli nie chcą, mogą prawie nie uczyć. Zajęcia ze studentami prowadzą zaś głównie ludzie, którzy z kolei nie muszą uprawiać jakiejś specjalnie intensywnej działalności naukowej. Dla kogoś wychowanego w polskim systemie wydaje się to absurdem, ale jak się chwilę zastanowić, ma to sens - to wszak dwa zupełnie inne i wbrew pozorom niespecjalnie ze sobą związane zawody. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Uczeni, uczelnie i uczenie 28.04.12, 18:23 Ale wiesz, jak się w Polsce wciąż taki rozdział kojarzy? Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Uczeni, uczelnie i uczenie 28.04.12, 18:35 turpin napisał: > Dla kogoś wychowanego w polskim systemie wydaje się to absurdem Zależy kiedy był wychowany. W krwiożerczym PRL-u dość długo istniały etaty naukowe na uczelniach wyższych, obecnie ocalałe tylko w PAN. Wydaje mi się, że hurtowa przeróbka naukowych na naukowo-dyd. nastąpiła dopiero po stanie wojennym, ale pewien nie jestem, bo dla mnie to czasy podstawówki. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Uczeni, uczelnie i uczenie 28.04.12, 18:41 Rozdział dydaktyki i badań był pomysłem radzieckim, gdzieniegdzie zrealizowanym tak dokładnie, że np. w niektórych satelitach doktoratów nie można było robić na uczelniach. Z kolei idea "humboltowska" to właśnie ścisłe powiązanie jednego z drugim. Wiem, że to wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane - pisze tylko, skąd (m.in.) taki opór i wrogość wobec samego pomysłu. Odpowiedz Link Zgłoś
belferxxx Rzuć jakimś przykładem,bo umrę ze śmiechu! 28.04.12, 19:11 >Rozdział dydaktyki i badań był pomysłem radzieckim, gdzieniegdzie zrealizowanym tak dokładnie, że np. w niektórych satelitach doktoratów nie można było robić na uczelniach. < Odpowiedz Link Zgłoś
6burakow Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 18:59 przeciez to dziecinnie proste zeby dostac dobra prace po studiach, wystarczy powtarzac: wierzcie a bedziecie zatrudnieni, wierzcie a bedziecie zatrudnieni... Odpowiedz Link Zgłoś
belferxxx Autor!Autor!Autor!...........................;-) 28.04.12, 19:05 Przecież tego ni zrobiły krasnoludki, nie anonimowi naukowcy zaprowadzili, przy intensywnej propagandzie świetlanej przyszłości zawodowej i osobistej pomyślności wynikającej z posiadania akademickiego dyplomu, ponad 50% maturzystów na studia, głównie w Wyższych Szkołach Gotowania na Gazie. Wiec jacy prominentni naukowo-medialni celebryci to promowali, jakie ważne media, jacy prominentni dziennikarze. Bo się nie wzięło i zrobiło...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Z ta jakoscia wyksztalcenia to zawsze tak bylo 28.04.12, 19:08 FSO Syrena kto skonstruowal jak nie polscy inzynierowie? Status polskich szkol wyzszych lapiacych sie do miedzynarodowych klasyfikacji (UJ, UW, PW) nie obnizyl sie przez lata. Wiec nie podniecajmy sie zanadto. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Z ta jakoscia wyksztalcenia to zawsze tak byl 28.04.12, 23:27 Inżynierowi konstruowali ale to towarzysze ustalali limity. Gospodarka PRL opierała się na limicie. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Z ta jakoscia wyksztalcenia to zawsze tak byl 29.04.12, 14:14 zigzaur napisał: > Inżynierowi konstruowali ale to towarzysze ustalali limity. Gospodarka PRL opie > rała się na limicie. inżynierowie od razu na samym początku doszli do wniosku, że najracjonalniejszym rozwiązaniem dla mającego powstać samochodu jest silnik czterocylindrowy (bokser), czterosuwowy, chłodzony powietrzem, umieszczony z tyłu i napędzający koła tylne. a wyszło to co wyszło.. Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo Re: Z ta jakoscia wyksztalcenia to zawsze tak byl 29.04.12, 14:25 Chyba coś ci się pomyliło. Gospodarka komunistyczna zawsze zaczynała od planu. Oczywiście wziętego z sufitu i dostosowanego do jakiejś komunistycznej rocznicy. Potem się ten plan wykonywało. Ale że planujący nigdy nie był wykonującym to planów nigdy nie dało się zrealizować. By to ukryć stosowano dwie metody. Albo fałszowano wyniki albo odciskało się to na jakości. A że badziewia nikt nie chciał kupować nawet w Ułan Bator to gospodarka kulała. Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: Z ta jakoscia wyksztalcenia to zawsze tak byl 29.04.12, 01:28 Nasza dr z fizyki (od kursu Fizyka/lab) narzekała na zanik kultury technicznej w Polsce. U jej koleżanki zanikali studenci. :P Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista Proszę mówić za siebie! 28.04.12, 19:15 Panie Profesorze, to miło posypywać głowę popiołem - ale niech się Pan tłumaczy za siebie. Ja nikogo nie oszukuję. To nie ja tworzyłem system, w którym każdy student jest na wagę złota i nie można go wyrzucić. To nie ja przepuszczałem na komisach nieuków i leni. To nie ja tolerowałem tumiwisizm i tony nadgodzin. Ja, będąc na dole robię nadal swoje. Pracuję uczciwie naukowo (to właśnie w tej pracy najbardziej mnie interesuje), natomiast w zakresie dydaktyki stosuję jedną, prostą zasadę. Jak komuś się chce, to jestem maksymalnie zaangażowany. Jak widzę studenta chcącego naprawdę studiować, to poświęcam mu czas, energię - często w czasie wolnym. Żadnego prawdziwego studenta, chcącego zdobywać wiedzę nie odesłałem z kwitkiem. Natomiast na śmierdczących leni i freeriderów nie ma lekarstwa - uczyć się nie chcą, studia ich nie interesują. Chcą tylko papierka, więc ich przepuszczam. Nie mam zamiaru zostać doktorem Judymem czy Siłaczką, ja mam rodzinę, życie towarzyskie i liczne zainteresowania, nie mam zaś ciągotek masochistyczno-mesjanistycznych. Proszę więc dać mi znać, kiedy ze swoimi kolegami trzymającymi władzę - zamiast żalić się w GW - zaczniecie realnie reformować szkolnictwo wyższe, stawiając na zmiany projakościowe. Chętnie pomogę. Na razie to bicie piany, uderzanie się w piersi - ale nic z tego nie wynika. Natomiast do chóru samobiczujących się naukowców nie zamierzam dołączyć. Nie ja odpowiadam za ten stan rzeczy i nie ja jestem w mocy, by go zmienić. Odpowiedz Link Zgłoś
czumizm Re: Proszę mówić za siebie! 28.04.12, 19:42 flamengista to marcinkiewicz? dobrze kojarze? Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener Przywracasz mi wiarę w człowieka-naukowca 28.04.12, 20:23 Okazuje się, że tacy jak ty to nie tylko to co na oko widać, leniwe łajzy, ale ludzie szlachetni, z licznymi zainteresowaniami, kręgiem przyjaciół i rodziną. No to w takim razie, jesteś rozgrzeszony z tego, że bierzesz pieniądze za uczenie i weryfikowanie wiadomości i umiejętności, a przepuszczasz 'manianę'. Zawsze jak patrzyłem na takich jak ty, to się zastanawiałem czy tacy kiedyś pracują - a tu masz, pracujesz, dajesz z siebie wszystko, nie odsyłasz z kwitkiem itd itp - oczywiście pod warunkiem, że student sam ze siebie taki namolny. Ciekaw jestem ile takim jak ty zdarza się takich studentów - pytam z ciekawości bo da mi to jakieś pojęcie jak traktować i co myśleć o moich kolegach, co to ostatni z przerwy, a pierwszy w pokoju asyst., co to filmiki zamiast zajęć itd. Ilu takich studentów zdarza się na dziesięciolecie? Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista niestety nic nie rozumiesz 28.04.12, 23:02 "bierzesz pieniądze za uczenie i weryfikowanie wiadomości i umiejętności, a przepuszczasz 'manianę'" Nie. Biorę pieniądze za tworzenie możliwości zdobywania wiedzy przez studenta - dorosłego człowieka. Tym się różnię od nauczyciela. Nie jestem belfrem, zmuszającym młodych ludzi do wkuwania formułek i odpytywania ich z tego. Ja mam wyzwolić w nich kreatywność, nauczyć formułowania pytań i problemów badawczych. I z tymi, którzy się do tego intelektualnie nadają to właśnie robię. Nic nie poradzę na to, że na studia przyjmowani są też tacy, którzy się na te studia nie nadają. Przy okazji: jestem pracownikiem naukowo-dydaktycznym. Nauka jest na pierwszym miejscu i z tego jestem przede wszystkim rozliczany. No więc to robię i staram się zdobytą wiedzą dzielić z moimi studentami. Ale przecież nie jestem w stanie "gwałcić przez uszy" - jak nie chcą ze mną współpracować, to nie mogę ich do tego zmusić. Problem w tym, że nie ja decyduję o tym, czy oni skończą studia. Co z tego, że dam jedną, drugą czy nawet trzecią dwóję. Są jeszcze warunki, powtarzanie roku, komisy... Niektórzy naprawdę są bardzo uparci i konsekwentni. To znaczy: konsekwentnie nie chcą nic robić, a i tak wiedzą że zostaną przepchnięci. Nie ja odpowiadam za ten system, nie ja go budowałem. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener niestety, coś niecoś rozumiem 29.04.12, 00:21 To co piszesz to żadna nowość - nie wymyśliłeś ani tej oceny obecnych studentów i ich studiowania ani technik radzenia sobie w tym nowo-naukowym świecie. A jednak jak się czyta poglądy takich jak ty to smutno się robi. Trudno zresztą cię winić - wyraźnie ukształtował cię ten sam system co ich - oni radzą sobie po swojej stronie, a ty po swojej, oni zdobywają te dyplomy za nic, a ty je za nic rozdajesz. Nie krytykowałbym cię gdybyś lamentował, że się ciebie do tego zmusza, ale ty się w tym odnalazłeś, zracjonalizowałeś. Pewnie, że masz wymówkę - inni stworzyli ten system a ty tylko starasz się przeżyć i pewno ci się to udaje i nadal się będzie udawało. Tyle, że niewłaściwe jest już chyba w twoim przypadku przyjmowanie perspektywy obserwatora - ty już niestety jesteś współtwórcą, razem z tymi decydentami oraz studentami, więc jeśli ten system będzie trwał dłużej mimo artykułu, który komentujesz, to również dzięki tobie i rzeszom takich jak ty - ofiary systemu. Więc jak konfrontuję te twoje wymówki z opowiadaniami nauczycieli, których wysłałem do gimnazjum, gdzie ich różni silnoręcy mielą na proszek a oni wciąż tam pracują, to jakoś nie mogę wykrzesać z siebie ani szacunku ani zainteresowania dla takich 'gości' w życiu jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: niestety, coś niecoś rozumiem 29.04.12, 00:33 Nie ma wyjścia... Trzeba się z roboty zwolnić. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista dalej nie rozumiesz 29.04.12, 14:23 Ja przyjąłem strategię "na przetrwanie". Wcale nie zrezygnowałem z ambicji kształcenia studentów na porządnym, międzynarodowym poziomie. W zasadzie właśnie to robię - cały czas rozwijam się również pod względem dydaktycznym: tworząc nowe kursy po angielsku, czytając najnowsze podręczniki, poprawiając sylabusy, włączając studentów w aktywność badawczą. Choć jako naukowiec wcale nie "muszę" tego robić, jestem rozliczany z publikacji. Ja czekam, aż niż wymusi pewne zmiany. Bo to smędzenie autora artykułu (BTW: bardzo "odważne" - przecież podobne tezy stawiano już 2-3 lata wcześniej, ale Pan Profesor siedział cicho) to kolejne z serii ekspiacji GTW, które tak naprawdę mają na celu zachowanie status quo. Zamiast smędzić, Pan Profesor już dawno miał okazję by coś zmienić. Tylko jakoś dziwnym trafem tego nie zrobił. Ja też jestem ofiarą tego systemu. Umowa była inna. Wybrałem tą pracę, celowo rezygnując z wyższego wynagrodzenia w sektorze prywatnym - w zamian za większą swobodę pracy, prestiż społeczny, możliwość ciągłego rozwijania się i interakcję z przyszłymi polskimi elitami. W tej ostatniej sprawie spotkało mnie straszne rozczarowanie. Oprócz pracy dydaktycznej z fantastycznymi młodymi ludźmi jestem zmuszony do kształcenia ludzi, którym na zdobywaniu wiedzy w ogóle nie zależy. Gdyby jeszcze było tak, jak sugerujesz. A więc to, że mogę mieć wpływ na selekcję i ew. nie dopuścić ich do ukończenia studiów i zdobycia dyplomu. Ale nie mogę. Nie mogę i już. W międzyczasie zainwestowałem sporo czasu w rozwinięcie własnego warsztatu naukowego i nie mam zamiaru teraz z tego rezygnować, skoro dopiero teraz przyszły pierwsze, na razie nieśmiałe owoce mojej ciężkiej pracy. Liczę, że z czasem będę miał większy wpływ na sam system, a i system nieuchronnie się zmieni. Obecne rozwiązanie jest drogą donikąd. Nie da się już zwiększyć liczby studiujących - wszyscy, którzy tylko mają chęć na studia idą. Czeka nas spadek liczby studentów, skończą się nadgodziny i zacznie się presja na jakość dydaktyki - bo tylko ona może uchronić uczelnie publiczne przed redukcją etatów i zamykaniem nierentownych wydziałów. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener upieram się, że coś niecoś rozumiem 29.04.12, 19:36 Nie wiem czy zauważyłeś, ale z postu na post pracujesz i starasz się coraz więcej - jak tak dalej pójdzie, to, za, dajmy na to dwie wymiany opinii, zrobimy z ciebie dr Judyma. Ale my nie o tym. Żle mnie zrozumiałeś - obiektem mojej krytyki był twój własny opis podejścia do studentów o niedostatecznie uświadomionych ambicjach naukowych. Napisałeś coś w tym rodzaju, że promujesz ich bez problemu czy zasługują czy nie, bo to nie twój grzech tylko systemu. Jako alternatywę, którą chyba podejrzewasz ja miałbym sugerować, miałoby być zwolnienie się z pracy. Otóż tak nie jest. Też nie zawracam Wisły kijem i w pojedynkę nie delegalizuję naukowego NSDAP (wiadomo jak się to skończylo dla Michaela Yorka w 'Kabarecie') ale jestem ciężki dla studentów, którzy nie wywiązują się z obowiązków na poziomie ustalonym przez minimum kompetencji jaka będzie wymagana od absolwenta w pracy. Też nie zawsze zostawiam ale często wymuszam poziom o niebo wyższy niż normalnie taki student by zaproponował. Miewam za to regularnie tarcia z dyrekcją, u kolegów mam opinię przesadysty i często widzę jak ściszają głos żebym nie słyszał o czym mówią, ale wciąż pracę zachowuję, i jak za okupanta, oczekiwania systemu jeśli tylko mogę to sabotuję, czyli, wymagam, staram się zarażać ambicjami, zainteresowaniami itd itp - ty też o tym pewno marzyłeś ale się zniechęciłeś i osnułeś się kokonem tej teorii, że jakby co, jak się zdarzy ktoś co chce to ty natychmiast jesteś gotów i entuzjastycznie przygotowany, ale jak nie to bez wysiłku powiększasz rzesze wykonawców, bez których żaden głupi system nie jest w stanie trwać. No więc chciałbym cię zachęcić, abyś swoją afirmację systemu dusznie potępił i przystąpił do podziemnej armii korników podgryzającej od środka zdrową tkankę polskiego systemu sprzedaży dyplomów na raty. Nie da ci to popularności ale zdobędziesz może parę nowych wrzodów żołądka, no i uwolni cię to od uciążliwego towarzystwa kilku łajz i wysłuchiwania ich utyskiwań na studentów idiotów, przez których oni nie mogą czerpać przyjemności z działalności dydakt. - jak widzisz cnota nie zawsze musi być swoją własną nagrodą. As to your repeated suggestion that I might be insufficiently bright to grasp your meaning, I have a feeling that you'll have to demonstrate it in a more convincing manner to make me acquiesce. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista nie ma tu żadnej sprzeczności 29.04.12, 21:17 staram się - w stosunku do tych, co do których warto się starać. W przypadku pozostałych - faktycznie odpuszczam. Może to i błąd, ale może też problem skali. Nie wiem, na jakim kierunku uczysz i z jaką grupą studentów masz do czynienia. Ja musiałbym oblewać i zmuszać do dodatkowego wysiłku co najmniej kilkudziesięciu, jeśli nie kilkuset studentów. Szczerze mówiąc, podjąłem podczas jednej sesji taką próbę. Straciłem 4 tygodnie wyłącznie na egzaminy, poprawianie prac, egzaminy, poprawianie kolejnych prac - a na końcu największych nieuków i tak przepuszczono na komisie. Tyle w temacie starania się. Dostałem solidnego kopa w siedzenie i trochę się zniechęciłem. Odpowiedz Link Zgłoś
news101 Re: nie ma tu żadnej sprzeczności 29.04.12, 22:07 To zle robisz, ze odpuszczasz. Ze swoich studenckich czasow wiem, ze wykladowcy, ktorzy uczciwie rozliczali z przekazywanej przez nich wiedzy mieli szacunek. Ci ktorzy mieli niskie wymagania go nie mieli. Wiadomo, ze sie narzekalo na tych wymagajacych, ale to tak naprawde dzieki nim mozna sie bylo czegos nauczyc. Jesli wykladowca nie wymagal cala energie skupialo sie na tych przedmiotach gdzie byly wieksze wymogi. Nigdy nie rozumialem wykladowcow, ktorzy przepuszczali "ze nic". Nawet jesli to bylo dla mnie jako studenta wygodne. To psucie marki uczelni, psucie wiedzy i psucie studentow... > staram się - w stosunku do tych, co do których warto się starać. W przypadku po > zostałych - faktycznie odpuszczam. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista zasadniczo się zgadzam 30.04.12, 09:21 z tym zdaniem: "To psucie marki uczelni, psucie wiedzy i psucie studentow..." Problem w tym, że góra wymusza takie przepuszczanie, bo każdy student jest teraz na wagę złota. O szacunek studentów niestety nie musisz się martwić: od momentu, gdy spuściłem z tonu i zacząłem przepuszczać, moje oceny w ankietach wzrosły o 10%. Najlepiej w ankietach oceniani są zaś ci wykładowcy, którzy stawiają najniższe możliwe wymagania, a do tego są mili i sympatyczni. Słowem zapewniają bezstresowe studiowanie, pardon - zaliczanie. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener Konradzie W. - kiedy twój czyn? 30.04.12, 09:42 Czyli, innymi słowy, jak pokazują ankiety (10% wzrost uznania dla twojej piękności), masz możliwość zmierzyć wielkość swojego osobistego wkładu w dzieło deprawowania studentów. Wspominałeś coś o tym, że 'na razie' nie masz wpływu na kształt polskiego przemysłu dyplomizacji społeczeństwa, co, jak mniemam, ma sugerować, że jak będziesz miał to nam pokażesz - oby, życzę ci tego z całego serca. Ale jak pokazuje życie i literatura, trudno zejść z raz obranej drogi, zmienić opinię o sobie. Częściej okazuje się jak w przypadku niezapomnianego Sylwestra - once bad old puttycat, ALWAYS bad old puttycat. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 00:27 Jaki czyn proponujesz? Zwolnienie się z pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 08:56 Taki jak już opisywałem - maksymalne możliwe wywiązywanie się z przyjętych obowiązków i odpowiedzialności. Czyż nie to właśnie, jak się domyślam, zapowiada mój współdyskutant, że zrobi, w tym mitycznym momencia, gdy już zdobędzie wpływ na środowisko w którym pracuje? Chyba że to kolejna wymówka pozwalająca na odsunięcie chwili kiedy zacznie pracować zgodnie z tym co rozum i sumienie podpowiada ad kalendas Graekas (czyli, once bad old puttycat, always bad old puttycat). Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 13:02 Szkoda, że nie zauważasz sprzeczności. "Maksymalne wywiązywanie się z obowiązków" jest źle widziane przez przełożonych, to raz. Dwa, "maksymalne wywiązywanie się z obowiązków" nie ma żadnego wpływu na pozycję zawodową (jeśli już to taki, że ją osłabia) i to w dwóch płaszczyznach - obciążenia dydaktyczne są zbyt wielkie (pokaż mi, w jakim innym kraju sięgają 240 godzin zajęć rocznie plus nadgodziny; nie mówiąc już, że masz prowadzić zajęcia od sasa do lasa, często niemające nic wspólnego z tym na czym się znasz), gdzie czas na badania, kiedy masz na przykład 20 seminarzystów, którzy nie umieją pisać, a i z czytaniem są poważne problemy (czy zdajesz sobie sprawę z tego ile czasu wymaga sprawienie, by chociaż niektórzy z nich wyszli na ludzi czy tylko teoretyzujesz o powinnościach innych?). Na razie tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 18:06 Jedyną sprzeczność jaką widzę to w przebijającym z twojego postu pragnieniu, żeby pożeniić wygodne robienie kariery z czystym sumieniem. Muszę cię zmartwić, wygląda na to, że pozostając w Polsce będziesz musial wybrać. Albo 'olejesz' studentów i wlasne poczucie słuszności albo spowolnisz swoją karierę. Nie wiem o jakich konkretnie realiach mówisz, bo te które ja znam pozwalają na pewne lawirowanie, tzn. nie wyrzucają z pracy jak się jest 'źle widzianym', ale oczywiście po głowie nie głaszczą. Jeśli chodzi o prowadzenie seminarium to coś niecoś się znam, na tyle przynajmniej na ile pozwala doświadczenie uzbierane przez ponad 10 lat. Wiem dobrze ile wysiłku trzeba, żeby coś w studencie 'zaskoczylo', żeby jego praca była dobrze skonstruowana i napisana poprawnym językiem (obcym, na dodatek). Potem widzę, jak surowo te prace oceniają moi koledzy, którzy sami jako promotorzy, zaliczają wszystko jak popadnie, ograniczając się (jak sądzę, w oparciu o rozmowy i efekty widoczne) do apelowania do swoich seminarzystów, żeby usunęli błędy. Czasami, gdy czytam pracę jako recenzent nie mogę uwierzyć, że promotor to czytał i dopuścił, a jednak, potem okazuje się, że był świadom ale, i tu następuje epicko-martyrologiczna opowieść o ciężkiej doli, trudnościach, zniechęceniu itd itp - typowe wymówki osoby, dla której normatywem moralnym jest wygoda. Potem ten cały bałagan spada na mnie, recenzenta, bo ja nie chcę podpisać a tu student grozi, że wytoczy sprawę o stratę czasu (że to niby on/ona nie wiedzieli, że rzeczony promotor jest sławny z tego że puszcza wszystko i że gdyby wiedzieli to oni by nigdy do niego ale do takiego gdzie mogliby harować do utraty tchu itp itd i brekekeks, jak mawiał Wańkowicz), a przełożeni do tego, że interes placówki zagrożony i że panie kolego ... - w skrócie, 'daj pan tróję, co panu szkodzi, no daj póki prosim po dobroci'. Co do zajęć co to 'od sasa do lasa', obciążeń nadgodzinami, itd to po pierwsze, dostajesz za to pieniądze, więc zawierasz umowę, że się wywiążesz, więc z automatu stajesz wobec dylematu moralnego, a po drugie, nie sugeruję, że masz dokonywać cudów tylko starać się najlepiej jak potrafisz. Tymczasem 'flamefisto' wyraźnie chciałby, żeby go od zarzutu wykroczenia przeciwko moralności zwolnić, powołując się na niemożność pogodzenia wywiązywania się z obowiązków zgodnie z jego własnym pojęciem słuszności a wygodą - kariera, rodziną, przyjaciółmi itd. Mój spór z nim, jak możesz sobie poczytać w poprzednich postach toczył się o to czy ma prawo zagłuszać wyrzuty sumienia i czuć się rozgrzeszony, bo to nie on ten system budował, nie on go kontroluje itd. A więc wracając do początku twojego postu, nie zgadzam się, że nie dostrzegam sprzeczności, choć przyznaję, że dostrzegam nie tam gdzie ty. Jeśli ci nadal szkoda, to muszę cię pocieszyć, mi jest szkoda też. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 19:59 No więc skoro wiesz jak jest, to po co ta raczej mało konstruktywna krytyka? Skoro pani pracująca w kasie w Biedronce chce żyć i mieć trochę czasu na to żeby żyć, to czemu masz pretensje do ludzi pracujących na uczelniach? Każdy chce żyć. Gratuluję heroicznej postawy.. Ja, na szczęście nie jestem produktem polskiej nauki. Próbowałem wrócić, naiwnie sądząc, że tam gdzie ja, tam Berkeley. Po czterech latach skapitulowałem. Ani zarobki, ani prestiż, ani nic innego. Od października zaczynam pracę gdzieś tam w świecie i to od razu na kierowniczym stanowisku. Daleki jednak jestem od potępiania moich kolegów - przygnieconych prozą życia (głodowymi pensjami, kredytami - bo przecież, to fanaberie, żeby taki adiunkt miał swoje mieszkanie, totalnym skostnieniem systemu i głupotą studentów - brak jakiejkolwiek kindersztuby, wiedzy i obycia plus nieustanne kombinowanie, żeby zaliczyć, żeby zaliczyć, żeby tylko zaliczyć; sam właśnie wczoraj i dzisiaj dwóch cwaniaków z seminariów za plagiat wyrzuciłem). No i to chyba tyle. Aha, jak chcesz reformować, to trzeba zacząc od przedszkola, a zapewniam Cię, ze wiem co mówię, bo własne dziecko trzymam z dala od Polski i od razu postawiłem wraz z żoną na bardzo wcześnie profilowaną ścieżkę edukacji. Ostatnie zdanie: obecne pokolenie studentów to w większości (do 90%) pokolenie stracone. Ci nieliczni, którzy są sensownymi ludźmi to wyjątki. Paru z nich pomogę robić doktorat za granicą, żeby już nigdy nie musieli się taplać w tym polskim gnoju. A moich kolegów, często fantastycznych, ale zgnębionych ludzi, bardzo mi żal... Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener What's your point? 01.05.12, 21:21 Sformułuj opinię bo trochę mam wrażenie, że krążysz - jak rozumiem to 'heroicznie' to ironia tylko nie bardzo wiem dlaczego miałbyś być ironiczny. Czy chodzi o to, że należy się czuć zwolnionym z umowy dlatego, że studenci nie tacy jak myślałeś? Czy dlatego, że nie ma szans na dobre zarobki czy pozycję czy co tam jeszcze, mam traktować studentów pogardliwie, zajęcia robić 'po łebkach', zaliczać byle co? Nie podobają ci się warunki pracy w Polsce i wyjeżdżasz na lepszy kontrakt, nie dawałeś, jak rozumiem ocen za nic, więc co cię u mnie denerwuje? Czy to, że nie wyrażam sympatii w stosunku do teorii, niektórych kolegów, że mają prawo pracować w sposób, który sami rozumieją jako zasługujący na potępienie bo system nie zaspokaja ich potrzeb duchowych czy materialnych? Każdy może wymyślić wymówkę, ale czy za to kiedykolwiek ceniono ludzi? Uważam, że taka postawa jest niehonorowa, i taką ścieżkę edukacyjną wybrałem również dla swoich dzieci. Nie wiem, czy na twoim miejscu nie wyjechałbym, ale wiem, że jak długo tu będę pracował, będę to robił zgodnie z własnym kodeksem zachowania, a nie moich studentów, kolegów, polityków, czy złodziei, którzy okradli mi samochód. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: What's your point? 01.05.12, 21:46 Twoje przypuszczenia są tylko twoimi przypuszczeniami. Nikt nikogo nie zwalnia z umowy, która brzmi mniej więcej tak: ty prowadzisz przyzwoicie zajęcia i prowadzisz badania. Studenci mają się przygotowywać do zajęć, a uczelnia pilnować, żeby osoby, które są przyjmowane na studia nadawały się do tego. Masz prawo do wolnego czasu i satysfakcji z pracy, tak jak każdy inny pracownik najemny. Nic w umowie nie ma o dowalaniu pracy ponad miarę, którą masz wykonywać kosztem siebie, rodziny i jakości wykonywania pozostałych obowiązków. O zarobkach wspominać nie będę ponownie, ponieważ, ostatecznie, to część umowy. Twój kodeks, to twoja sprawa, możesz do niego wpisać co tylko chcesz (na przykład to, że ludzi, których masz nauczyć na czym polega pisanie pracy według standardów przyjętych w świecie nauki, będziesz uczył ortografii albo "Ala ma kota"; ja sobie czegoś takiego do mojego kodeksu nie wpiszę; wystarczy, że tępie plagiaciarzy, a tym, którym się chce pomagam) chcesz. Ja bym moje postualty ograniczył do tego, żeby pozostałe strony umowy również, tak jak ja, się z niej wywiązywały. Wtedy nasza dyskusja byłaby zbędna, bo sysytem byłby wydolny. W Polsce sysytem wydolny nie jest, a co gorsza nie ma szans na jego uzdrowienie. Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 02.05.12, 11:01 A kto jest odpowiedzialny za ten "polski gnój"? Kto jak nie Polacy? Ty i Twoi znajomi jesteście odpowiedzialni Przyjmij to do wiadomości, a nie się zachowujesz jakby tu był "gnój" bo tu ustalają zasady marsjanie Nie, to Ty i Twoi znajomi jesteście twórcami tego "gnoju", również ja i moi znajomi. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 02.05.12, 16:26 Przyjmij, ignorancie, do wiadomości, że nie mam nic wspólnego z ustalaniem jakichkolwiek zasod. Każda próba ustalenia zasad, zgłoszenia protestu itp. kończy się odgórnym uwaleniem takiej próby. Powiem więcej, po prawie 20 latach pobytu i pracy zagranicą, podjąłęm jakiś czas temu ostateczną decyzje zerwania z "polskim gnojem". Szkoda moich nerwów i marnotrawionego wysiłku, nie ma mowy o jakimkolwiek pro publico bono, bo w Polsce coś takiego jak publico bono nie istnieje i jeszcze długo istnieć nie będzie. No a jak z Twoją odpowiedzialnością, fidziaczku, za "polski gnój"? Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 04.05.12, 22:51 >Szkoda moich nerwów i marnotrawionego wysiłku, Dalej będziesz twierdził że nie masz nic wspólnego z ustalaniem zasad? Brak inicjatyw, to niby co jest Każdy z nas jest winien jeden wiecej drugi mniej Jak ktoś na chodniku napierdziela drugiego gościa to Ty odwracasz głowę, bo "Ty nie masz nic wspólnego z polskim gnojem"? I taki koleś pisze "ignorancie" Wielu z emigrantów uwielbia pisac "polski gnój" bo się czują przez to lepsi, ale wchodzą na polskie fora i wracają do Polski (jak tylko straca na zachodzie robotę), ciekawe po co skoro to taki gnój Emigrant zapomina o tym że tu został wykarmiony i tu zdobył wykształcenie a nie na "zachodzie" zachód mu tego nie dał ale z chęcią będzie pisał "Polski gnój" Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 05.05.12, 12:39 Jesteś nie tylko ignorantem, ale i idiotą (powalonym nacjonalistą). Po pierwsze, guzik wiesz o moich inicjatywach. Po drugie, wykarmili mnie, przygłupie, moi rodzice, a nie wierzby płaczące. Po trzecie, możesz zamykać oczy na fakty, ale fakty nie zamkną oczy na ciebie. Wciąż czekam na odpowiedź na pytanie o to czym ty się wyróżniłeś w walce z polskim gnojem. Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 05.05.12, 13:22 > Jesteś nie tylko ignorantem, ale i idiotą (powalonym nacjonalistą). Po pierwsze > , guzik wiesz o moich inicjatywach. Taki sposób dyskusji do czegoś prowadzi? Obrażalska dziewczynka, "wiem ale nie powiem" >Po drugie, wykarmili mnie, przygłupie, moi > rodzice, a nie wierzby płaczące. Wszystkie dzieci karmią wszyscy którzy pracują i płacą podatki w danym kraju czy budują infrastrukturę, bo dzieci z tego korzystają nie dają nic w zamian. Później dzieci jak dorosną spłacają dług kolejnemu pokoleniu dzieci płaca podatki i budując infrastrukturę. Jeśli wyrośnięte już dziecko wyjedzie na zachód to płaci podatki dla "zachodnich" dzieci" a kto ma płacić podatki służyć tym co w Polsce zostały? To pewnie ta Twoja inicjatywa, wykarmić dupę w Polsce zdobyć wykształcenie a później tę Polskę nazwać "gnojem" brawo I ktoś kto nie rozumie podstawowych zasad solidarności pokoleniowej, chełpi się wyjazdem mówi na mnie "przygłup" :) >Wciąż czekam na odpowiedź na pytanie o to czym > ty się wyróżniłeś w walce z polskim gnojem. Niech będzie że niczym, a nie, jednak się wyróżniłem, płacę podatki które idą na utrzymanie szkół i szpitali w których polskie dzieci się uczy i leczy, więc robię sporo więcej niż Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 05.05.12, 14:19 Tak się składa, matołku, że też płacę podatki w Polsce. Wiem, wiem, to ci się w tej twojej makówce nie mieści (mieszkać zagranicą, a podatki w Polsce płacić). O dziewczynkach to sobie sam opowiadaj. No, a skoro niczym się nie wyróżniłeś oprócz płacenia podatków (to znaczy tego, co ci skarbówka sama sciągnie), to zamknij się z łaski swojej i nie zabieraj głosu w dyskusji tym bardziej, że nawet nie wiesz czego dotyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
fidziaczek Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 05.05.12, 16:51 Zaraz się dowiem, że płacisz podatki w Polsce, rozdajesz pieniądze ubogim i jeszcze prowadzisz fundacje charytatywne. Ja Ci tłumacze co jest co, podpowiadam czym się możesz wyróżnić, a Ty natychmiast mówisz "tak tak, to właśnie ja!!" Można sądzić po sposobie w jaki prowadzisz dyskusję, że jesteś prawie dzieckiem jeszcze, a na emigracji od 20 lat to może Twój tato ewentualnie jest. Co do mnie to opracowałem proces dzięki któremu jedna z polskich firm jest monopolistą w Europie w pewnej dziedzinie, ale Ci nie powiem jaki bo byś sobie wygoglował z kim gadasz. Bywaj zdrów. p.s. Nie wiem po co na polskie fora zaglądasz, że tez Ci się chce w w "polskim gnoju" taplać, przecież jesteś ponad to, jesteś lepszy od nas, pozostałych Polaków, Ty byś tu porządek zaprowadził tylko Ci się nie chce z plebsem zadawać. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 06.05.12, 00:20 Prawie dzieckiem to pewnie ty jesteś, bo widać, że oprócz swojego Pierdziszewa znasz co najwyżej jeszce realia Pierdziszewa Dolnego. Takie bezmózgie dresy jak ty to mogą, co najwyżej, o monopolowym, a nie o monopolu pogadać. Jeszcze byś chciał, biedaku, żebym się tobie tłumaczył. Chyba ci całkiem odbiło. Tacy jak ty sprawili, że Polska wygląda jak wygląda i lepiej nie będzie, nasz ty specjalisto w pewnej dziedzinie. Co za żałosny bałwan. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 20:40 I jeszcze jeden szczegół, który wcześniej umknął mojej uwadze: pieniądze za nadgodziny, za którymi niby wszyscy tak latają (akurat ja się zawsze wzbraniałem, a jakoś zawsze mi wtrynili przynajmniej ze trzydzieści, co oczywiście nie jest jakąś super wielką liczbą, chociaż...). Otóż wyobraź sobie, że np. na moim uniwersytecie (państwowym, a jakże) płaci się tylko za 10% godzin powyżej pensum (czyli za od 21 do 24 godzin w zależności od stanowiska). Resztę ciągniesz za darmo. Oczywiście, teoretycznie, możesz odmówić zgody na nadgodziny, ale przecież znasz ponoć realia, więc wiesz , co by się stało, gdyby ktoś odmówił... No wiesz, czy trzeba Ci tłumaczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 21:24 Innymi słowy, system jest niemoralny. A ty? Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 21:52 System jest do cna niemoralny, chociaż to ty się bawisz w takie oceny. Ja ograniczyłem się do podania faktów. A tak na marginesie, nasz Święty Uniwersytecki, nie wyjeżdżaj mi tu z takimi pytaniami. Możesz je kierować co najwyżej pod swoim własnym adresem, to wszystko. A jak już taki Święty Uniwersytecki jesteś i zadajesz pytania rodem z pisma świętego, to z pewnością opiszesz, w jaki sposób przyczyniłeś się do zmian na lepsze. Przyzwoite prowadzenie zajęć to trochę mało. Wiekszość wykładowców, chociaż nie wszyscy z nich, prowadzi zajęcia na całkiem przyzwoitym poziomie. I co z tego skoro studenci są totalnie zdemoralizowani, a dla kierownictwa liczy się tylko liczba łbów? Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 22:24 Sądząc po temperaturze terminologii zbliżamy się do trzeciego szeregu. Nie będę powtarzał tego co już pisałem w poprzednich postach, bo mam wrażenie, że jesteś moimi argumentami zmęczony. Na koniec dam ci przykład pewnej sytuacji, jaka jest skutkiem 'dawania za nic' studentom. Otóż wewnątrz pewnego instytutu, jedna ze specjalizacji tak obniżyła kryteria przepuszczania, że przejmują wszystkich studentów na seminariach (o studentów się, jak sądzę nie spieramy, jak woda popłyną gdzie najłatwiej). Chyba nie zapytasz jak pracownikom tej specjalizacji udaje się podołać tak zwiększonym obowiązkom - znasz odpowiedź, podołaliby i większej ilości studentów, bo przecież zwykle nie czytają tych prac a recenzja i egzamin załatwiane są w kręgu tych samych znajomych. Ciekawe, czy oni też uważają się za ofiary systemu, a dodatkowo, ciekawe co myślą o tym, że w konsekwencji ich spontanicznej akcji, niektórzy ich koledzy może będą musieli pożegnać się z pracą. Masz więc dodatkową stronę medalu o którym mówimy. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 01.05.12, 22:51 Dlaczego Ty ciągle zakładasz, że wszyscy oprócz Ciebie odpuszczają studentom? Czy przypadkiem nie za dobre masz mniemanie o sobie? Oczywiście, że studentom nie wolno odpuszczać, ale to nie ma znaczenia z punktu widzenia jakości systemu. System należy budować od fundamentów, a nie od dachu. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 02.05.12, 00:24 Jak pisałem, zmuszasz mnie do powtarzania się - nie zakładam, że tylko ja 'nie odpuszczam' wiadomo komu, tak twierdził mój interlokutor, przeczytaj sam czy to dla niego oczywiste. Zmiana całego systemu jest poza moimi możliwościami, i nie o tym tytaj dyskutowaliśmy tylko o tym, czy jego niska jakość albo nastawienie studentów, może być wymówką do odpuszczania sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Konradzie W. - kiedy twój czyn? 02.05.12, 00:37 No, to dobrze, że ustaliliśmy jakąś wspólną "bazę", chociaż Twój poprzedni rozmówca nie pisał, że sobie odpuszcza, tylko że go system kantuje i jego to demoralizuje. To wiemy i, jak słusznie napisałeś, wiemy też, że na jego zmianę nie mamy szans. Dlatego się wypisałem. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener Są bazy i bazy 02.05.12, 07:32 Jak napisał flamengisto: "Żadnego prawdziwego studenta, chcącego zdobywać wiedzę nie odesłałem z kwitkiem. Natomiast na śmierdczących leni i freeriderów nie ma lekarstwa - uczyć się nie chcą, studia ich nie interesują. Chcą tylko papierka, więc ich przepuszczam. Nie mam zamiaru zostać doktorem Judymem czy Siłaczką, ja mam rodzinę, życie towarzyskie i liczne zainteresowania, nie mam zaś ciągotek masochistyczno-mesjanistycznych." Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Są bazy i bazy 02.05.12, 09:41 Jeśli tak wolisz... Ok, ja flamengisto rozumiem, chociaż nie uważam, że to jest super. Jeśli nie wykłada na akademii medycznej albo politechnice... W imię czego facet ma się użerać z półgłówkami? W imię nauczenia ich przyzwoitości? Nie rozmieszaj mnie. Studenci (to znaczy ich zdecydowana większość) na uczelnie przychodzą już w stanie kompletnej demoralizacji, a ja mam teraz im wpajać zasady? Jasne trzeba stawiać granice, ale tzrba też stawiać granice związane z zachowaniem zdrowia psychicznego. Własnego. Czekaj, jak wczoraj żeśmy dyskutowali (zobacz, ostro, ale w pewnych granicach), to taki liścik dostałem od studencika (ostatnio takich kilka dostałem; koniec roku się zbliża). Pisownia oryginalna: "Jestem studentem pierwszego roku drugiego stopnia .... Piszę do Pana ponieważ chciałbym zaliczyć ...-przepraszam,ze dopiero teraz piszę,ale w czasie ... miałem zajęcia na drugim kierunku i nie mogłem się na nich pojawiać.Chciałbym też dodać,ze mam na drugim kierunku angielski oraz uczęszczałem rok temu(bez oceny) na ... do dr Piotra ....Dziękuję za czas jaki spędzi Pan na przeczytanie tej wiadomości i życzę miłego majowego długiego weekendu". Tak młodemu człowiekowi odpowiedziałem wkurzony zwykłą, a tak powszechną bezczelnością: "Szanowny Panie, studia na drugim kierunku, a także pogodzenie ze sobą obowiązków, na które sam Pan przystał są wyłącznie Pańskim problemem. Zapraszam na zjęcia w przyszłym roku." Oczywiście nie zamierzam informować szanownych studentów, że tych zajęć, przynajmniej ze mną już nie będzie. Inna sprawa, że jak masz takich osłów stada i ciągle ci przyłażą i molestują dosłownie, to możesz w któryśm momencie odpuścić, bo masz dość. Zwyczajnie. I to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
scrivener Re: Są bazy i bazy 02.05.12, 17:55 W takim razie, dziękuję za rozmowę, pozdrawiam, i zaczynam trzymać kciuki za nowe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista może doprecyzujmy, o jaki problem chodzi 03.05.12, 16:59 Nie wiem, w jakich warunkach pracuje przedmówca, ja mogę mówić tylko za siebie. A więc: solidna uczelnia publiczna w dużym mieście, jeden z najpopularniejszych kierunków studiów w dziedzinie nauk społecznych. Na studia dzienne mamy 3-4 kandydatów na 1 miejsce. Warunki i tak dość luksusowe w porównaniu z tym, co mają koledzy pracujący w kiepskich szkołach prywatnych na jedynym etacie (owszem, są i tacy). Nie wiem, jak tam sobie radzą z dydaktyką. Na seminarium miałem i 40 osób rocznie (licencjat i magisterskie), teraz na szczęście nieco mniej z czego: - 20% to świetni studenci, którzy potrzebują tylko odpowiedniego pokierowania i pomocy przy temacie pracy; - 50% to typowi średniacy, którzy potrzebują dyscypliny i zmuszenia ich do ciężkiej pracy. Niestety, ich poziom jest słaby - szczególnie chodzi o znajomość języka polskiego. W rezultacie mnóstwo czasu poświęcam na zwykłe poprawki stylistyczne, które w ogóle nie powinny mnie zajmować; - 30% - to totalny koszmar: potencjalni oszuści (podsuwający plagiaty), zwykłe lenie i niestety osoby niepiśmienne lub pół-analfabeci. W przypadku tych osób trzeba stosować skomplikowaną taktykę, będącą mieszanką kapo obozowego i psychiatry, leczącego chorych na depresję. A więc z jednej strony totalny opieprz, z drugiej - próba afirmacji i udowodnienia, że jednak się da. Część tych ludzi też się broni, ale mam podejrzenia że to nie oni napisali ostatecznie swoje prace (choć nie mam na to dowodów). Przy czym muszę dodać, że na moje seminarium i naszą specjalność trafia "cream of the cream" - a więc najlepsi z najlepszych. Już na wcześniejszych kursach na niższych latach staram się robić sensowny odsiew, zniechęcając do nas najsłabszych i najleniwszych, zachęcając równocześnie tych wartościowych. Tak więc na kierunku odsetek tych najsłabszych jest znacznie wyższy, niż owe 30%. Co to znaczy "najsłabsi"? Doprecyzujmy, żeby nie było że rozpieszczony inteligent "strzela focha" i nie chce mu się uczyć młodych, zdolnych ludzi. Chodzi o studentów, którzy: - w ogóle nie chodzą na żadne zajęcia - nie tylko wykłady, ale również ćwiczenia; - warunkami zaliczenia zaczynają się interesować pod koniec sesji poprawkowej; - oczekują "zaliczenia przedmiotu" z semestru letniego (najczęściej: zdawania egzaminu) na konsultacjach w grudniu, na ogół myląc nazwę przedmiotu i wykładowcy (np. wielokrotnie musiałem tłumaczyć, że w ogóle nie prowadzę danego przedmiotu - na ogół pada pytanie: "to do kogo mam pójść?"); - mają poważne problemy z przedstawieniem swojego problemu (np. konieczności zdawania poprawkowego egzaminu) - nie tylko pisemnie (maile!), ale również podczas rozmowy; - postawieni przed koniecznością napisania egzaminu w formie opisowej kompletnie głupieją i wpadają w panikę; - mają średnią z dotychczasowych studiów poniżej 3,0. Tu nie chodzi o zlekceważonych przez rozleniwionych wykładowców, potencjalnych Janków Muzykantów, czekających tylko na odkrycie i poświęcenie im uwagi. Tu chodzi o osoby, które przyszły po papier, mają studiowanie w głębokim poważaniu, a dodatkowo nie są w stanie intelektualnie sprostać wyzwaniu przeczytania artykułu czy rozdziału z podręcznika. Ktoś tym ludziom dał maturę i dopuścił na studia. I to do ich nauczycieli i szkół gimnazjalnych i liceów powinny być w pierwszym rzędzie pretensje. Ja robię, co mogę - ale nie zamierzam i nie mam też szans nadrobić kilkuletnich zapóźnień edukacyjnych. Nie jestem polonistą, by uczyć ich zasad ortografii i interpunkcji. Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: niestety nic nie rozumiesz 29.04.12, 01:32 Jest jeszcze wyjście wg naszego prof. T. Mówić, że nie będzie się przeszkoda do mgr, a na egzaminie uwalić 75% na bardzo prostym formalnym błędzie, który dowodzi, że nikt z nich nie myślał. Odpowiedz Link Zgłoś
apas13 Re: Przywracasz mi wiarę w człowieka-naukowca 29.04.12, 12:47 A ja go rozumiem. Obiektywnie - można się przyczepić. Ale każdą sytuację trzeba rozpatrywać w kontekście okoliczności! I ja miałem jakiś czas temu epizod nauczania akademickiego w Polsce. Już po kilku tygodniach byłem załamany poziomem przygotowania i zainteresowania przedmiotem ze strony studentów I roku, których uczyłem: zero pytań, zero wątpliwości, zero wizyt na konsultacjach, zero przygotowania do dyskusji, w najlepszym przypadku kilkoro przeczytało, co zadałem i ani zdania więcej. I zero postępów w nauce... Zgłosiłem swoje uwagi koledze dr hab., który miał z owego przedmiotu egzaminować (ja tylko prowadziłem ćwiczenia). Zauważyłem, że to może mój brak umiejętności dydaktycznych jest przyczyną? Zapewnił mnie, że nie. Że z podobnymi problemami borykają się niemal wszyscy "ćwiczeniowcy", że on sam jest "załamany" poziomem wiedzy osób, które egzaminuje... Ale sytuacja jest taka, że w zasadzie, panie kolego, wszystich ich należało by odesłać do liceum na jeszcze kilka lat, poza może 10 procentami. Ale polityka uczelni jest taka, że młodzież ma kończyć studia. Na studiach zaocznych JEDYNYM kryterium zaliczenia było de facto zapłacenie czesnego! Tu jednak kończy się podobieństwo mojej historii do opisywanej powyżej. Ja uznałem, że nie mogę moim nazwiskiem firmować fikcji i zrezygnowałem z tej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
ciotka_ltd Jestes wrecz obrzydliwy:) 28.04.12, 21:09 Pocieszajace jest tu tylko to, ze pewnie moim kolega nigdy nie zostaniesz.;) Jestes obrzydliwy, bo moglbys olewac nauczanie, gdyby ci za nie nie placono. Ale sie placi. A jesli interesowala cie jedynie praca badawcza, to trzeba bylo szukac zatrudnienia w PAN czy w jakims instytucie badawczym. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista że co proszę? 28.04.12, 23:09 olewanie nauczania? Wypraszam sobie - sumiennie wykonuje wszystkie obowiązki dydaktyczne, moje wykłady są solidnie przygotowanie i nieźle oceniane w ankietach przez samych studentów. Natomiast nie wiem dlaczego oczekujesz, że zrobię z wszystkich maturzystów Einsteinów. Tego się nie da zrobić, materiał ludzki za słaby. Ja się pytam: kto im dał maturę? Matura to przecież państwowy dyplom - poświadczający, że kandydat nadaje się na studia. Ktoś już wcześniej zaświadczył nieprawdę: spora część maturzystów na studia się nie nadaje. Dlaczego my mamy teraz weryfikować państwowy egzamin? Przecież nie mamy do tego prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: że co proszę? 28.04.12, 23:22 Prawda jest tez taka ,ze polska gospodarka nie jest przygotowana na wchłonięcie biotechonologów czy innych podobnych profesji. Jesteśmy krajem tanich montowni nie nastawionym na rozwój własny technologiczny tylko na wykorzystywanie słabo opłacanej kadry robotniczej czym przyciągamy do kraju tzw. inwestorów tworząc min. wolne strefy ekonomiczne. A co robimy w tej mało innowacyjnej gospodarce pchamy na studia ludzi by jak najwięcej osób miało wyższe wykształcenie tylko gdzie oni mają pracować sporo pracuje w rozbudowanej administracji państwowej gdzie prace sie załatwia po znajomości w większości i takie to kółko błędne w polandii powstało.Dodatkowo pchanie wszystkich do liceów wcześniej i dawanie matury , której poziom się bardzo obniżył. Gdyby polska gospodarka miał zapotrzebowanie duże na wykształconych ludzi to by ich wchłonęła bez problemu w większośći. Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: że co proszę? 29.04.12, 01:33 Większość z nich na te wyspecjalizowane miejsca pracy się nie nadaje i/lub nie chce się nadawać. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: że co proszę? 29.04.12, 01:52 prawda jest taka ,ze większosć jak juz te prace dostanie to sobie radzi , wiec nie przesadzaj w Polsce nie ma pracy po prostu i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: Proszę mówić za siebie! 29.04.12, 01:29 Wtedy gdy podaż (i parcie na podaż) studentów/absolwentów dramatycznie zmaleje. Odpowiedz Link Zgłoś
wizjinerka Re: Proszę mówić za siebie! 30.04.12, 07:40 "niewinni się nie tłumaczą" :))) Wiadomo, że nie dotyczy to wszystkich nauczycieli, profesorów... niektórzy robią swoje jak należy. Widząc jednak kierunek edukacji w naszym kraju, o niektórych sprawach należy mówić głośno zanim nie będzie za późno. Ofiarami tego systemu są niestety dzieci od najmłodszych lat. Nieuzasadnione nagradzania, wmawianie im że są geniuszami.... może w przyszłości doprowadzić do niedorozwoju umysłowego, albo do choroby psychicznej. Jednostki zachowujące równowagę zawsze sobie poradzą. Tacy też się zdarzają - na szczęście. Moim zdaniem Pan Profesor bardzo celnie to ujął. I nie ma się co obrażać, tylko spojrzeć prawdzie w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
malcriada A może wziąć się do pracy? 28.04.12, 19:18 Przeprogramować mózgi? A może wystarczy wziąć się solidnie do roboty? To zazwyczaj działa w każdych okolicznościach. Odpowiedz Link Zgłoś
ciotka_ltd Jednak przeprogramowac.:) 28.04.12, 20:59 W tej chwili Polak ma w glowie jedynie 'data base', a chodzi o to, by mial w glowie 'program operacyjny'. Dane moze miec na krazku czy na patyku - zaden problem. Komputer nie mysli - czlowiek mysli. A przynajmniej powinien. Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: Jednak przeprogramowac.:) 29.04.12, 19:24 ciotka_ltd napisała: > W tej chwili Polak ma w glowie jedynie 'data base', a chodzi o to, by mial w g > lowie 'program operacyjny'. Dane moze miec na krazku czy na patyku - zaden pro > blem. > Komputer nie mysli - czlowiek mysli. A przynajmniej powinien. zapomniałaś dodać, że brytyjski system edukacyjny selekcjonuje już na poziomie podstawowym. zgadza się, że zdolni (którzy ponadto wygrali walkę o dobrą podstawówkę) mają warunki o jakich polscy uczniowie mogą tylko marzyć, ale cała reszta... czego można się nauczyć w szkole, w której połowa uczniów nawet nie mówi po angielsku. Odpowiedz Link Zgłoś
jasio1231 Re: Jednak przeprogramowac.:) 29.04.12, 21:19 winniepooh napisała: . czego można się nauczyć w szkole, w której połowa uczniów nawet nie mówi > po angielsku. - hinduskiego Odpowiedz Link Zgłoś
cud_na_kiju Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 19:33 Nie czuję i nie będę się czuć oszukana, ponieważ od początku wiedziałam, na co się decyduję. Od gimnazjum wiedziałam, że chcę studiować polonistykę. Dostałam się na uniwersytet, miałam dużo dobrych chęci - chciałam stać się literaturoznawcą, a przynajmniej zbudować sobie zaplecze, by nim kiedyś się stać. Niestety, naukę z pierwszego miejsca zepchnęły problemy osobiste i zdrowotne, osobno i razem. Niczego to nie usprawiedliwia, dobrze wiem, że nawet w sytuacji w jakiej się znalazłam można dopiąć swego i uzyskać dyplom. Ja ciągle walczę o to minimum, o licencjat, choć powinnam już finiszować z magisterką. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jeśli uda mi się wreszcie skończyć te studia, nie będę ani literaturoznawcą ani człowiekiem wykształconym. Będę miała jedynie dyplom uczelni. I to niczyja wina, nikt mnie nie oszukał, nikt mi nic nie zabrał. Zwyczajnie mój umysł nie podołał. Wygrałam równowagę w życiu osobistym i zdrowotnym, ale oddałam za to cztery lata na uczelni. W porządku. Mogę pracować gdziekolwiek. Dyplom schowam do szuflady i będę pracowała tam, gdzie moje umiejętności - jakieś jednak mam - będą potrzebne. Nigdy nie miałam ambicji, żeby robić karierę, nigdy nie uważałam, że jakaś praca może urągać mojej inteligencji. Nie zamierzam chwalić się dyplomem, gdybym już go zdobyła. Zamiast wiedzy akademickiej zdobyłam inną i dzięki niej niej niczego od nikogo nie oczekuję. Nawet szacunku do swojego podejścia. Odpowiedz Link Zgłoś
jasio1231 Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 21:30 cud_na_kiju napisała: Mogę pracować gdziekolwiek > . Dyplom schowam do szuflady i będę pracowała tam, gdzie moje umiejętności - ja > kieś jednak mam - będą potrzebne. Nigdy nie miałam ambicji, żeby robić karierę, > nigdy nie uważałam, że jakaś praca może urągać mojej inteligencji. Dziecko. Na razie za twoje utrzymanie placa rodzice. Ale juz nadszedl czas, zebys sama sie utrzymywala. Zaplacila za swoje mieszkanie, obiad i internet. A twoje zarobki moga nie wystarczyc nawet na wynajecie pojedynczego pokoju i zapewnieniu tobieinnych podstawowych potrzeb. Twoje zarobki powinny zalezec od twojej wiedzy i umiejetnosci zawodowych. Do tego powinnas odlozuc jakies pieniadze na starosc, bo od rzadu nie oczekuj godziwej emerytury. Dlatego wiekszosc ludzi sie ksztalci. Zycie jest zyciem. Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 19:41 Odpowiedziałem inaczej: "Wie pan,co ? Kilka z nich to ja sam napisałem". Odpowiedz Link Zgłoś
czumizm Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 19:44 i trzymasz je w podręcznej biblioteczce, niczym krew pana na ołtarzyku? proszę cię, nie reprezentuj sobą samym całej skondensowanej "myśli" polskiej Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 20:00 A ty chcesz, żebym umiał na pamięć to wszystko, co mi się zdarzyło napisać ? Toż bym musiał o kulach chodzić, bo bym głowy nie udźwignął ! Odpowiedz Link Zgłoś
czumizm Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 20:44 i miałeś tysiąc dziewczyn z żurnala Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 20:17 Chyba cię p.o.j.e.b.a.ł.o, biedaczyno. Czy aby Twoi Rodzice nie byli rodzeństwem ? Odpowiedz Link Zgłoś
ateofi Święte słowa!! 28.04.12, 20:21 "Ale czy przypadkiem nie jest tak, że zostaliście oszukani, bo chcieliście być oszukani? Czy przyszliście na studia po to, aby zdobyć wiedzę i umiejętności, czy aby uzyskać dyplom? Czy wspieraliście wymagających nauczycieli, czy zwalczaliście plagiaty, czy chodziliście na wykłady, czy nie odpisywaliście (lub dawali odpisywać) na egzaminach? Teraz jesteście oburzeni, bo uważacie, że należy się Wam praca. Pracy jest wiele, ale nie ma ludzi potrafiących ją wykonać." ------- Skończylam SGH i pamiętam co tam się działo podczas egzaminów. Wiele z nich było parodią egzaminu, ludzie potrafili książki na kolanach trzymać i spisywać odpowiedzi. Kwitł też proceder pisania prac magisterskich lub licencjackich za pieniądze!! wiadomo, że tacy "studenci" wyjdą z pustymi głowami ale za to będą mieli wymagania, że ho ho!! A tymczasem nie da się wszystkiego załatwić nieuczciwym kombinowaniem!! Innym aspektem jest to, że nie nabyłam prawie żadnych praktycznych umiejętności podczas studiów, dobrze że chodziłam a praktyki, co prawda bezpłatne, ale bardziej pomocne niz 5 lat studiow po których umiałam czytać bilans i znałam teoretyczną analizę strategiczną przedsiębiorstwa. Praktycznych oraz analitycznych umiejętności nauczyłam się dopiero w pracy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
czumizm Re: Święte słowa!! 28.04.12, 20:45 kto cię przyjął na te praktyki, jakiś debil, który nie wie, że studenci nic nie umieją!? Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Święte słowa!! 30.04.12, 21:16 Schowaj się, śmierdzielu, w swój napletek. I nie wyłaź stamtąd. A kysz ! Odpowiedz Link Zgłoś
vinogradoff Pan Professor sie myli w swej ocenie. 28.04.12, 20:30 Skoro w Polsce do niczego nie sa przydatni az tak doskonale wyedukowani absolwenci studiow wyzszych po po jakiego groma marnotrawic energie na ksztalcenie na takim poziomie jakiego nikt praktycznie z tych absolwentow nie bedzie mial okazji wykorzystac w POlsce? Juz z rocznika pana Krzysztofa Jana Bieleckiego i pana Prezydenta Alexandra Kwasniewskiego 90% absolwentow handlu zagranicznego konczylo swa zawodowa kariere na wypelnianiu 4 kwitow i to kazdy kwit w innym kolorze? Jesli na 100 inzynierow mechanikow statystycznie tylko 7 ma talent do projektowania i dawania wynalzkow to jaki sens ma az takie maltretowanie studenta? Poza tym w inych krajach juz poszli po rozum i ksztalca na poziomie licencjatu przez 3 lata swych pracownikow co ambitniejsze Markety i w 3 zawodach , logistyka, menedzer i informatyka i tak ksztalci REWE, ALDII, LIDL i sa to w istocie studia zakladowe gdyz absolwent logistyki po licencjacie z REWE moze miec nieco inny profil i umiejetnosci i absolwent logistykli z ALDII. W programie tamtych studiow polowa to praktyka w Markecie a restzta to studia i egzaminy i po 3 latach wychodzi fachowiec, ktory pierwszego dnia moze byc zaprzegniety w puszorki na swoim stanowisku i wszystko umi a po jakiego groma mu wiedza z menedzeryzmu w BMW czy NASA? Tka zdolnosc i wydolnosc muzgowa coby porzadnie wystudiowac jakas dyscypline wiedzy maja nieliczni a jak idzie sie na masowke to studia trzeba ostro profilowac. Odpowiedz Link Zgłoś
kaszub102 Gorzka prawda dla butnego Lemingradu 28.04.12, 20:42 Dyplomy wielu szkol wyzszych niestety do niczego nie kwalifikuja, poza zludnym poczuciem przynaleznosci do elity.. Tymczasem: Lepszy dobry zawod niz slaby dyplom Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Gorzka prawda dla butnego Lemingradu 28.04.12, 23:22 Od studenta zależy, czy uczy się dla wiedzy czy dla dyplomu. Odpowiedz Link Zgłoś
michal01010101 Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 20:50 Tak, tak, pan profesor ma rację, ale tylko w ogólnym zarysie. Uczyliście się wielu niepotrzebnych przedmiotów i byliście tak zajęci, że nie zauważyliście, że w międzyczasie inni importerzy i kupcy robili szmal zgodnie z regułą „taniej kupić, drożej sprzedać”. Teraz, gdy rynek się prawie nasycił, ci nowobogaccy chcą od was, bezrobotnych i głodnych, zastosowania was do prawie bezinteresownego przedłużania tego nonsensu. Ale wykształcenie szczególne tak się ma do ogólnego, jak lekarz specjalista do lekarza ogólnego. Pierwszy wie prawie wszystko o niczym, a drugi wie prawie nic o wszystkim. Wykształcenia szczególnego nie gwarantuje i gwarantować nie będzie żadna szkoła. Jedyna droga do niego to kręta, pełna błędów i doświadczeń, własna droga do sukcesu poprzez swoją drogę rozwojową i dążenie do osiągniecia czegoś, czego jeszcze inni nie wynaleźli. Oczywiście, większość z was nic nie wynajdzie, bo coraz trudniej o coś nowego, ale „po drodze” nauczycie się czegoś, co kiedyś może się przydać do zupełnie innej pracy niż zakładaliście. Ale najpierw musicie pokonać tych z „odwrotnej piramidy”, czyli tych głupszych i bardziej bezczelnych, którzy teraz przecież już mają szmal i mogą przebierać w was jak w ulęgałkach. A może pan profesor chciałby zwiększyć wasze godziny nauki do 168 na tydzień? Musicie przecież np. poznać wszelkie doktryny kapitalizmu włącznie z tą, że bezrobocie to konieczność (gdyby tylko było inaczej, to przecież J.W.P.Kapitalista musiałby płacić lepiej za lepszą pracę). Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 01:38 Socjalistyczne bzdury sobie daruj a twoje przekonanie o tym, że wszystko już wynaleziono i zabraknie takich rzeczy dla "nowych" jest pięknym dowodem jak mało wiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 30.04.12, 12:26 "Jedyna droga do niego to kręta, pełna błędów i doświadczeń, własna droga do sukcesu poprzez swoją drogę rozwojową i dążenie do osiągniecia czegoś, czego jeszcze inni nie wynaleźli. Oczywiście, większość z was nic nie wynajdzie, bo coraz trudniej o coś nowego, ale „po drodze” nauczycie się czegoś, co kiedyś może się przydać do zupełnie innej pracy niż zakładaliście. Ale najpierw musicie pokonać tych z „odwrotnej piramidy”, czyli tych głupszych i bardziej bezczelnych, którzy teraz przecież już mają szmal i mogą przebierać w was jak w ulęgałkach. " W tym masz rację. Każdy musi sam sobie wydeptać właściwą ścieżkę i nikt nikogo za rączkę nie poprowadzi, ani mamusia, ani państwo. Ale wydeptywanie ścieżki polega przeważnie na tym, że własnymi zębami i pazurami trzeba wyrąbywać dżunglę. Absolwenci są dopiero na początku drogi, o studentach i kandydatach na studentów nawet nie ma co mówić. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan_drobner Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 20:59 Program szkoły podstawowej jest fragmentem systemu edukacji, a ten jest fragmentem całego programu społeczno-politycznego. W Polsce nie ma takiego programu, ani też nikt go nie proponuje. Jeśli partia startująca w wyborach ma za jedyny cel niedopuszczenie do władzy innej partii, to trochę mało, choć - jak się okazało - wystarczająco do wygrania wyborów. W swoich dociekaniach projektanckich doszedłem kiedyś do śmiesznej konkluzji: rozstaw miseczek stanika jest problemem społeczno-politycznym! Pojawia się bowiem pytanie: czy chcemy, żeby nasze córki, córki naszych córek, upatrywały swojej wartości w kształcie i wielkości piersi, czy raczej w tym, co mają w głowach i sercach? Zgoda na lansowanie staników typu push-up, mocno szkodliwych zresztą, i brak alternatywnaj propozycji, oznacza ni mniej ni więcej, że popieramy opcję pierwszą. Marudzenie o poziomie kształcenia, spotkania ministerialne na szczeblu uniwersytecko-biznesowym, nie mogą przynieść żadnych efektów. Nie istnieje żadna - powszechnie akceptowana - wizja społeczeństwa w perspektywie 10-20-50 lat. Ranking szkół według klucza procentowego absolwentów, którzy w pierwszym roku po dyplomie znaleźli pracę, oznacza tylko odpowiedź na pytanie: jak grubą warstwą wazeliny zostali pokryci, żeby się wepchnąć w każdą dziurę. Żałosne wydaje mi się wymachiwanie milionem przez Panią Minister. Bo czy chodzi o znalezienie pracy dla absolwentów, czy o postęp i rozwój? Prymitywne dostosowanie systemu edukacji do rynku pracy może się jedynie skończyć katastrofą, i zakonserwowaniem Einsteina w urzędzie patentowym, na dotychczasowym stanowisku. Wydawało mi się kiedyś, że istnieje pewne minimum kulturowe, niezbędne dla otrzymania matury. Przestało mi się wydawać, gdy spytałem studentów, co trzymał w ręku człowiek mówiący "Być albo nie być". Oni nie mieli skojarzeń, kto to powiedział! (Jeden nieśmiało spytał: - "Makbet?"). - Tu podpowiedź: NIE TRZYMAŁ CZASZKI! Ostatnie ćwierć XX wieku i czas nam teraz współczesny nazwane zapewne zostaną okresem dominacji narzędzia nad rozumem. Wielu jest przekonanych, że wystarczy ściągnąć z sieci program graficzny, by zostać projektantem. Niektóre szkoły ich popierają w tym myśleniu, popiera również władza, organizując kursy programów graficznych dla bezrobotnych. Popiera minister deregulacji wszystkiego. Brakuje Polsce lewicy, ale tej prawdziwej. Hamburgeryzacja życia, w tym akademickiego, ustanowienie pieniądza miarą wszechrzeczy, liberalistyczny demontaż państwa - czego przyszło nam teraz doświadczać - prowadzić może jedynie do kolejnych rozbiorów, na własne życzenie zresztą. Sami budujemy pomnik Kanclerza Bismarcka. Odpowiedz Link Zgłoś
malwo Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 04:47 Ranking > szkół według klucza procentowego absolwentów, którzy w pierwszym roku po dyplom > ie znaleźli pracę, oznacza tylko odpowiedź na pytanie: jak grubą warstwą wazeli > ny zostali pokryci, żeby się wepchnąć w każdą dziurę. > > Żałosne wydaje mi się wymachiwanie milionem przez Panią Minister. Bo czy chodzi > o znalezienie pracy dla absolwentów, czy o postęp i rozwój? Prymitywne dostoso > wanie systemu edukacji do rynku pracy może się jedynie skończyć katastrofą, Pani Minister jest nalepszym przykładem tego, że została oszukana przez swoich nauczycieli. Niestey dla nas wierzy w swoja mądrość. Jest jednak pokryta wystarczającą ilością wazeliny, żeby być u Tuska zderzakiem. Myślę, ze lepiej byłoby dla środowiska naukowego, gdyby profesorowie zdołali to uświadomić Pani Minister a nie bezrobotnym. Odpowiedz Link Zgłoś
ubiquitousghost88 Skurczybyki! Cały dzień blokowaliście komentarze! 28.04.12, 21:35 forum.gazeta.pl/forum/w,904,135477418,135477418,Pogoda_na_weekend_Gdzie_bedzie_padac_.html Odpowiedz Link Zgłoś
pit.790 Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 22:28 Jestem adiunktem na jednym z polskich uniwersytetów - obecnie na stypendium w USA. Powszechny mit głosi że Polacy są super wykształceni a Amerykanie z małymi wyjątkami to głupki. Prawda jest jednak inna - na uczelni na której pracuję teraz (i nie jest to wcale jakiś topowy uniwersytet w Stanach) studenci zajmują się głównie.... nauką. Niby oczywiste ale w Polsce obecnie wiele ludzi idzie na studia tylko po to żeby się bawić i żeby zyskać papierek oraz poprawić sobie oraz swoim rodzicom samopoczucie. A kiedy już zaczną studiowanie - na 1 miejscu są imprezy a nauka to jedynie przykry obowiązek, któremu trzeba poświęcić trochę (i to w sumie) nie za dużo czasu przed sesją. Tymczasem ich amerykańscy koledzy pić za bardzo nie piją (na większości kampusów jest zakaz picia a poza tym w barach można się alkoholizować dopiero od 21 roku życia co jest bardzo przestrzegane) i większość czasu spędzają na zajęciach. No cóż - jak się płaci 20k USD (albo więcej) za rok nauki to student się zastanowi czy obijanie i zawalenie roku jest w jego interesie. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 23:20 Bzdury o "głupich Amerykanach" rozpowszechnia blokowa cvvelnia, która umie tylko machać łopatą a obsługę ręcznego wózka paletowego w biedronce uważa za szczyt awansu. No, może jeszcze kariera ochroniarza w wiejskiej dyskotece. Zwykłe psie ujadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
6burakow Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 28.04.12, 23:39 popatrz powyzej na wpis coelki. jest tam cos o niskim poziomie w ameryce. Odpowiedz Link Zgłoś
ubiquitousghost88 Tiaaa..., odezwał się "mądry polaczek forumowy"... 29.04.12, 11:40 ...po MIT, Stanford i Harvardzie, razem wziętych. Aż dziw, że wie co to biedronka... zigzaur napisał: > Bzdury o "głupich Amerykanach" rozpowszechnia blokowa cvvelnia, która umie tylk > o machać łopatą a obsługę ręcznego wózka paletowego w biedronce uważa za szczyt > awansu. No, może jeszcze kariera ochroniarza w wiejskiej dyskotece. > Zwykłe psie ujadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 01:42 Te 20k rocznie o niczym nie świadczy. Dotacje do studiów w USA leją się zewsząd powodując wzrost ceny. Oczywiście są uczelnie dobre i/lub bardzo dobre w USA, ale przeciętna (np. w okolicach mediany) uczelnia w USA nie jest powodem do chwalenia się. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 22:58 W tym roku uczestniczy w nim sześć wspaniale wykształconych młodych Polek. One nie muszą się obawiać o swoją przyszłość. Moja koleżanka skończyła na dobrej polskiej uczelni biotechnologie z dobrymi ocenami a prcy dostać nie mogła w zawodzie , znała oczywiście język obcy wyjechała za granicę i tam pracę dostała w zawodzie oczywiście. Pan profesor zieje zbyt dużym optymizmem co do przyszłych losów zawodowych jego obecnych seminarzystek. Więcej... wyborcza.pl/1,86116,11633916,Profesor_do_mlodych__wyksztalconych_bezrobotnych_.html#ixzz1tN2pMXll Odpowiedz Link Zgłoś
malwo Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 04:57 coelka napisała: > [b]W tym roku uczestniczy w nim sześć wspaniale wykształconych młodych Polek. O > ne nie muszą się obawiać o swoją przyszłość. Pan profesor zieje zby > t dużym optymizmem co do przyszłych losów zawodowych jego obecnych seminarzyste > k. > Pan profesor wie co mówi. Pewnie jest dobrze podwieszony pod Panią Minister, więc pisze dyrdymały. Dla swoich absolwentek pracę da się załatwić. Odpowiedz Link Zgłoś
mignik Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 28.04.12, 23:37 Ćwierćinteligent z tytułem profesora p... Odpowiedz Link Zgłoś
vi-veri Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnyc... 29.04.12, 00:23 Problem tkwi w jeszcze jednym. Młodzi Polacy nie są w stanie wybrać zawodu dostosowanego do własnych umięjętności, talentów i chyba przede wszystkim skłonności do pracy. Nie oszukujmy się, osoba która na studiach głównie imprezuje, a do sesji uczy się "po łebkach", w ostatniej chwili i zgodnie z zasadą 4 Z (Zakuć, Zdać, Zapomnieć, Zapić) nie będzie dobrym pracownikiem w żadnej branży, bo brak jej dyscypliny, samokontroli i systemu wartości. Zapytajcie studentów z tzw. kierunków "trudnych", takich jak prawo, medycyna. Co robią z czasem wolnym, którego i tak nie mają za wiele? Większość z nich dokształca się, czyta książki/czasopisma/gazety związane z branżą, jest członkiem kół naukowych, uczestniczy w dyżurach na klinice, oczywiście fakultatywnych (medycyna). Wiecie dlaczego? Dlatego, że w większości wiedzą czego chcą i wiedzą jak to osiągnąć. "Chcę być chirurgiem, bo jestem odporny psychicznie i fizycznie, mam sprawne ręce, mam zmysł przestrzenny i uważam, że leczenie inwazyjne w pewnych chorobach i z zachowaniem zdrowego rozsądku jest lepsze od nieinwazyjnego". I tak to powinno być, a nie "wybrałem biotechnologię, bo w liceum miałem 5 z biologii". Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 01:23 Chyba ,ze ktos jest zdolny wybitnie jak np. św. pamięci Lech Falandysz, ludzie co z nim studiowali mowili,ż enajmniej sie uczył, najwięcej imprezował i zdawał najlepiej egzaminy, sytuacja mu sie tak przysłużyła, ze został alkoholikiem i umarł przedwcześnie, ale termin falandyzacja prawa wszedł na stałe do polskiego słownika Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.courvoisier Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 02:36 No coz, prawo ma to do siebie ze tyle tam wiedzy co kot naplakal. Na lewo od prawa jest lewo, a tam lezy odlogiem kasa. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.courvoisier Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 02:41 Niestety nie moge sie zgodzic z panem profesorem, bo ten blednie zaklada ze wspolczesny polski biznes potrzebuje ludzi wyksztalconych. Otoz nie potrzebuje takowych, a najlepszym przykladem sa ci, ktorzy tym biznesem rzadza. Jakiez to wyksztalcenie ma Solorz-Zak (a naprawde Krok), Czarnecki, czy Karkosik? Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek_wolski Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 18:22 Analiza polskiego rynku pracy czy byznesu poprzez porównywanie do takowych w krajach cywilizowanych i demokratycznych jest z góry skazana na niepowodzenie. Jeśli ktoś zakłada, że Polska jest normalnym krajem z normalnym rynkiem pracy, to popełnia dość poważny błąd. Jak na profesora UJ to szokujące, żeby nie rozumieć jakimi regułami rządzi się rynek pracy w tej największej zbiorowej patologii w Europie! Czemu w PRL-bis nie ma noblistów w jakiejkolwiek dziedzinie nauki? Odpowiedz Link Zgłoś
flexibleautomation Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 18:40 Nie szokuje mnie wcale ocena sytuacji przez komuniste. Czlowiek tem od lat pracuje w instytucji dotowanej z pieniedzy publicznych a jego wychowankowie uwazaja, ze nalezy im sie wszystko za darmo i nie rozumieja zwyczaju oddawania dlugow za swoja edukacje. Nawet kilku inteligentnych, ktorzy rzeczywiscie jak prawdziwi wychowankowie szkoly wyzszej zyja z patentow, nie maja nawet zamiaru przekazac kilkudziesieciu milionow dolarow dotacji dla swojej uczelni. (Normalna praktyka w Ivy League) Tak ich wychowal jak potrafil. Jest komunista na podstawie tego co mowi i reprezentuje swoja praktyka. Deklarowana przynaleznosc lub nie do jakiejs partii nie ma znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek_wolski Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 20:00 flexibleautomation napisał: > Nie szokuje mnie wcale ocena sytuacji przez komuniste. > Czlowiek tem od lat pracuje w instytucji dotowanej z pieniedzy publicznych a je > go wychowankowie uwazaja, ze nalezy im sie wszystko za darmo i nie rozumieja zw > yczaju oddawania dlugow za swoja edukacje. To nazywa się homosovieticus syndrom - każdemu się coś "należy" czyli roszczeniowość. Nie tak dawno temu rozmawiałem z kolegą ze studiów, który całe życie mieszkał w Polsce. Nijak nie mógł zrozumieć, że wyróżniający się studenci na renomowanych (oraz bardzo drogich) uczelniach amerykańskich nie płacą za swoje studia nic. Darowizny w Polsce są zastrzeżone dla pasożytów w czarnych kieckach - koszmar! Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 03:03 to naucz sie tego wszystkiego na pamięć na egzamin to zmienisz zdanie i dodatkowow opanuj jeszcze specyficzny jeyk prawnicy, który jest niezroumiały dla przecietnego cżłowieka, prawo to spora gałaź wiedzy na tyle obszerna ,ze ludzie sie specjalizuję tylko w danej gałezi prawa, ale oczywiście tacy jak ty wiedza lepiej , gdyby nie podstawowa dzisaj zasada ,ze każdy jest niewinny dopóki nie udowodni mu sie winy to mogliby smignąc dzieciaka za zwiniecie snikersa ze sklepu i łapke uciac co było jeszcze powszechce 250 lat temu Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.courvoisier Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 03:11 mamy dzis na tyle mocne i powszechne komputery zeby zastapic nimi tych ciezko oplacanych darmozjadow prawnikow Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 03:32 AKURAT ZADEN KOMPUTER PRAWNIKA NIE ZASTAPI za to moze z powodzeniem zastąpić przecietnych matematyków czy fizyków dokonując obliczen czy symulacji natomiast wykładni danego przepisu juz nie dokona, ale żeby to zrozumieć trzeba myśleć, tyle w kwestii mojej rozmowy z tobą, uwazam ze dalsza dyskusja z mojej strony nie ma sensu,lae jak chcesz to mozesz dyskutowac sam ze soba,zycżę powodzenia w powyższym, bo ja twojej odpowiedzi juz nie przeczytam więc napiszesz ja do siebie, tyle odemnie i koniec, aha nie pisz ze twojej sie pisze z duzej umyślenie napisałam z małej litery Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.courvoisier Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 03:43 Komputer nie zastapi prawnika tylko dlatego ze komputer jest nieprzekupny i potrafi odwalic kawal dobrej roboty za darmo, a przeciez nie o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
malwo Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 05:05 mrs.courvoisier napisał: > Komputer nie zastapi prawnika tylko dlatego ze komputer jest nieprzekupny i pot > rafi odwalic kawal dobrej roboty za darmo, a przeciez nie o to chodzi. Jwsli Pani Minister i jej biuro napiszą dobrą ustawę, to nie będzie o czym gadać, czego nowelizować, więc zablokuje się etaty a przcież co roku PO zasilają nowe kadry niedouczonych magistrów. Dlatego uchodzi za partie inteligencką. Odpowiedz Link Zgłoś
dolpanza Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 19:34 "za to moze z powodzeniem zastąpić przecietnych matematyków czy fizyków dokonując obliczen czy symulacji" Dobre, nie wiedziałem, że matematycy dokonują symulacji na papierze. Ciekawe gdzie, bo na moim wydziale jednak używaliśmy komputerów. Wbrew niektórym opiniom, studia matematyczne nie polegają na zrobieniu z człowieka kalkulatora. Pomyśl trochę, te komputery wykonujące symulacje ktoś musi oprogramować i zinterpretować wyniki. Odpowiedz Link Zgłoś
gw_to_zal Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 01:44 BTW dobre liceum ma fakultet z biologii, fizyki itd. w 5-10 osób dla tych co wybierają się na medycynę, więc z tą piątką to tak łatwo nie jest. :P Odpowiedz Link Zgłoś
vi-veri Re: Profesor do młodych, wykształconych bezrobotn 29.04.12, 08:54 Z grzeczności wytłumaczę, że był to tylko przykład. A prawda jest taka, że jeśli ktoś chce i ma ku temu chociaż trochę zdolności to i tak swój cel osiągnie, znajdzie pracę, która będzie jednocześnie jego pasją, a nieroby po kupionych magisterkach z pracami napisanymi przez własnych wykładowców, na tematy nieprzydatne (w końcu to praca naukowa- ma coś wnieść, a nie po prostu być) nie mają szans. Jedyne co mogą to narzekać. Odpowiedz Link Zgłoś