Dodaj do ulubionych

Dialog w fabrykach bezrobotnych

01.05.12, 01:06
Ciekawy tekst....

Ciekawe mam spostrzeżenia z UEP Poznań, jak by nie patrzyl 3-4 uczelni ekonomicznej w kraju

w Holu głównym, jest stojak i za darmo Gazeta Parkiet
i co ciekawe, studenci malo zainteresowani
dodam, ze to dość droga gazeta, 4,50 zł i jej tresc nie jest dostepna w internecie,
w sieci sa jedynie zajawki artykulów

To jezeli studenci nie sa zainteresowani takim i tresciami, to po co studiują ?????
Komu sa potrzebni absolwenci, ktorzy nie czytaja fachowej prasy ekonomicznej ??
Swiat finasów i ekonimi zmienia sie co tydzień !
Obserwuj wątek
    • lech-123 Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura 01.05.12, 21:53
      Kolejny artykuł o tym że studenci wiedzę znajdą w internecie. Nie, w internecie są przede wszystkim informacje. Wiedzy jak je połączyć, skojarzyć, na tej podstawie stworzyć rozwiązanie problemu w internecie nie ma.

      Uczelnia powinna uczyć myślenia, powinna przygotowywać do samodzielnego wyszukiwania rozwiązań, zapewne szukania inspiracji w internecie ale i własnej, samodzielnej, twórczej pracy.

      Koncepcja, żeby firmy decydowała o czym mają się uczyć studenci jest przesadą, jeśli firma chce, niech założy szkołę przyzakładową za własne pieniądze. Kształcenie na uczelni państwowej, opłacanej z pieniędzy podatników, powinno owocować specjalistami, którzy w krótkim czasie potrafią nauczyć się specyfiki każdej firmy, w każdej firmie się odnaleźć i do każdej coś wnieść. Jeśli się nie mylę to właśnie jest, zachowując zdroworozsądkową perspektywę, definicja wykształcenia.

      Tylko że polskie firmy, zależne całkowicie od importowanej technologii, wykształconych absolwentów nie potrzebują, raczej gońców. Więc uczelnie pełnią co najwyżej rolę przechowalni dla bezrobotnych.

      Pozdrawiam serdecznie,

    • cmoscmos Dialog w fabrykach bezrobotnych 02.05.12, 13:34
      "W gruncie rzeczy mamy do czynienia z działaniem przewrotnie racjonalnym: skoro nauka do niczego mi się nie przyda, nie ma sensu inwestować w nią czasu i energii."

      Ale na jakiej podstawie autor sądzi, że studenci umieją poprawnie określić co im się w późniejszej praktyce przyda? Ja studiowałem w latach 80-tych kierunek techniczny (i do tego w NRD, ale to niezbyt istotne dla sprawy) i pamiętam że najbardziej nielubianymi wśród studentów przedmiotami, i tymi w których było najwięcej ściągania, były akurat te które były najbliższe praktycznej działalności inżyniera w przemyśle. Na przykład:

      - Elementy konstrukcji - gdzie kazano projektować prostą elektromechanikę korzystając ze standardowych elementów i tabel, jak to się właśnie robi w praktyce (inna sprawa że dla elektroników i informatyków nie było to dokładnie w profilu, ale metody podobne).
      - Ekonomia zakładowa - gdzie wyjaśniano jak się liczy koszty i rentowność produkcji. Rzecz przecież zasadnicza, zwłaszcza teraz, w kapitalizmie.
      - Organizacja produkcji - gdzie mówiono o allokacji zasobów i szeregowaniu zadań, absolutne podstawy w przemyśle.

      I tak dalej, i tak dalej. Studenci najczęściej nie mają zielonego pojęcia, jak naprawde będzie wyglądała ich praca, nawet gdy będą pracować dokładnie w kierunku ich studiów. Autor mówi "Postawmy na warsztaty i praktyki w firmach" - no ale najpierw trzeba się czegoś nauczyć - inaczej będzie się na praktyce robić kawę i sprzątać - a do tego czasu student oleje parę przedmiotów, "bo to się mi nigdy nie przyda". Według mnie nie powinno być żadnej tolerancji dla ściągania i kopiowania.
      A wiara że wszystko można znaleźć w Internecie po prostu głupia jest. Internet jest dobry żeby sobie przypomnieć jakieś szczegóły, ale najpierw trzeba mieć chociaż ogólne pojęcie czego trzeba szukać. Jak ktoś nie ma pojęcia bez internetu, nie będzie go miał również mając łącze gigabitowe. A jeżeli trzeba zrobić cos nowego, to nie będzie tego w Internecie z definicji.

      "W praktyce student może nie rozpoznać na zdjęciu pierwszego premiera demokratycznej Polski, ale nie przeszkodzi mu to w napisaniu porządnego referatu na jego temat."

      Tak, tak, "porządnego". Będzie on z grubsza tak samo porządny jak porządna jest prezentacja produktu przez akwizytora który tylko przeczytał reklamę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka