Dodaj do ulubionych

Graff: Dziecko. Babski problem?

21.06.13, 02:00
Prawdziwy mężczyzna nie boi się feministek. On kocha kobiety.
Oczywiście do momentu gdy stwierdzi że jego kobietę zaczyna w łóżku boleć głowa gdy przyniesie mniej kasy...
Bo wtedy zaczyna myśleć, zamiast tylko kochać.
Dla pań to oznacza "czerwony alarm"....czyli koniec wygłupów.
Obserwuj wątek
    • tow_rydzyk Moja dedykacja dla feministek... i nie tylko 21.06.13, 02:26
      "Ciało każdej kobiety - z czasem - poddaje się siłom grawitacji" - Carlos Xuma ("ciało mężczyzny też" - uzupełnienie autora)

      ***
      Moze cos o stosunkach (stosunki sa lepsze od relacji) damsko-meskich z perspektywy Nowojorczyka.
      Pozwolcie, ze przytocze treść dość niekonwencjonalnej i "odważnej" (nawet jak na obyczajowo liberalne Wschodnie Wybrzeże) oferty matrymonialnej opublikowanej niedawno w jednej z nowojorskich gazet (w moim wolnym tłumaczeniu) :

      "Powiem szczerze i otwarcie. Jestem wyjątkowo atrakcyjną ("spectacularly attractive") 25-latką. Posiadam bardzo dobre wykształcenie i jestem dziewczyną z klasą. Jestem spoza Nowego Jorku. Szukam mężczyzny w celach matrymonialnych z rocznymi dochodami nie mniejszymi od $ 500000. Zdaję sobie sprawę, jak niektórzy z was zareagują na moje ogłoszenie ale wymieniona suma wcale nie jest wygórowana nawet na warunki nowojorskiej klasy średniej. (...) Mówiąc krótko - szukam zamożnego męża. Powstrzymajcie się od pochopnego wyciągania wniosków i obrzucania mnie obelgami. Panowie, większość pięknych kobiet jest bardzo powierzchowna i zakłamana. Doceńcie moją szczerość."

      List ten spotkał się z bardzo żywą reakcją mediów i podzielił opinię publiczną.
      Ale było to nic w porównaniu z burzą, jaką wywołała nadesłana wkrótce do redakcji odpowiedź w formie listu otwartego, adresowanego do wyżej wymienionej młodej kobiety:

      "Oferta matrymonialna proponowana przez ciebie - aczkolwiek szczera - z komercyjnego/biznesowego punktu widzenia jest dla mnie mało atrakcyjna. To co oferujesz to zwykły handel wymienny. Ty wnosisz do transakcji swoje wdzięki a ja moje pieniądze. W porządku... niby proste i uczciwe... Ale widzę w tym bardzo istotny problem.
      Bez wątpienia twoja uroda z biegiem czasu ulegnie dewaluacji gdy tymczasem moje dochody - raczej z dużą dozą prawdopodobieństwa - będą się zwiększać. Mówiąc krótko moje konto bankowe będzie wyglądać coraz lepiej a więc będzie odwrotnie proporcjonalnie do twojej urody....W kategoriach ekonomicznych moja siła nabywcza będzie rosnąć a twoja będzie ulegać deprecjacji i to w przyśpieszonym tempie.
      Pozwól, że ci to wyjaśnię bardziej obrazowo. Masz 25 lat i wg. mnie zachowasz swoją "wyjątkową" urodę przez najbliższe 5... góra 10 lat. W wieku 35 lat twoja wartość rynkowa - wybacz, że użyję terminu giełdowego - będzie ekwiwalentem kapitałowym "akcji" nadających się do wyprzedaży (puszczenia w giełdowy obieg) a nie tzw. "buy&hold".
      Wg. mnie twoja wizja małżeństwa, oparta na zakupie twojej urody łamie podstawowe zasady dobrego biznesu. Dlatego zamiast kupowania ciebie proponuję ci związek na zasadzie wynajmu ("lease").
      Zanim oskarżysz mnie o okrutny cynizm chciałbym podsumować swój list otwarty jednym prostym zdaniem: Cena powinna zawsze odpowiadać aktualnej jakości reklamowanego towaru. Dlatego z perspektywy opłacalności biznesu związki tymczasowe ("dating") są dla mnie bardziej przekonywujące od bezterminowego związku małżeńskiego.

      P.S.
      Proszę, spróbuj sama zarobić wymienioną przez ciebie w ogłoszeniu sumę a wtedy nie mielibyśmy powodów do prowadzenia tej żenującej rozmowy"

      Wiecej: www.eioba.pl/a/3vqb/randki-czy-malzenstwo-czyli-american-dating-industry#ixzz2Wo18BoMa


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka