stereotyp lekarz = łapówkarz

10.02.10, 15:52
W innym watku padlo stwierdzenie 'stereotyp lekarz = łapówkarz'. Czy to jest
wg was stereotyp czy rzeczywistosc? A jesli stereotyp, to skad sie wzial?
Jesli wpisze sie w google 'lapowki w sluzbie zdrowie' pojawia sie ogromna
liczb artykulow, z ktorych wynika, ze lapowki w sluzbie zdrowia sa powszechne.
A Polacy wydaja na lapowki w służbie zdrowia podobno 7-12 mld zł rocznie. Kto
ma z tym zrobic porzadek? I jak? Przykladowe linki:
www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Polacy-wydaja-na-lapowki-w-sluzbie-zdrowia-712-mld-zl-rocznie,1334,2.html
dziennik.pl/wydarzenia/article158599/Lapowkarski_cennik_sluzby_zdrowia.html
    • pct3 Re: stereotyp lekarz = łapówkarz 10.02.10, 16:01
      W innym watku padlo stwierdzenie 'stereotyp lekarz = łapówkarz'. Czy to jest wg was stereotyp czy rzeczywistosc?

      Oczywiście że stereotyp. Np. ja jestem lekarzem i nie biorę łapówek. Więc równość "lekarz=łapówkarz" jest obalona w sposób dobitny i oczywisty.
      • imponeross Re: stereotyp lekarz = łapówkarz 10.02.10, 16:20
        pct3 napisał:

        > W innym watku padlo stwierdzenie 'stereotyp lekarz = łapówkarz'. Czy to jest
        > wg was stereotyp czy rzeczywistosc?

        >
        > Oczywiście że stereotyp. Np. ja jestem lekarzem i nie biorę łapówek. Więc równo
        > ść "lekarz=łapówkarz" jest obalona w sposób dobitny i oczywisty.

        A jesli bylaby prawdziwa ktoras z sytuacji (nie mowie, ze jest):
        1. 30% lekarzy nie bierze lapowek a 70% bierze
        2. odwrotnie
        to stereotyp ten jest obalony czy nie?

        Ja ubolewam tylko nad tym, ze rozwiazania systemowe sprzyjaja lapowkarstwu -
        tzn. jesli lekarz pracujacy na oddziale chce brac lapowki to ma taka mozliwosc i
        male jest prawdopodobienstwo, ze poniesie konsekwencje.
      • imponeross Re: stereotyp lekarz = łapówkarz 10.02.10, 16:26
        pct3 napisał:

        > W innym watku padlo stwierdzenie 'stereotyp lekarz = łapówkarz'. Czy to jest
        > wg was stereotyp czy rzeczywistosc?

        >
        > Oczywiście że stereotyp. Np. ja jestem lekarzem i nie biorę łapówek. Więc równo
        > ść "lekarz=łapówkarz" jest obalona w sposób dobitny i oczywisty.

        Szanuje cie za to, bo przeciez jesli bys chcial to moglbys brac, prawda? Ryzyko
        konsewencji nie jest jakies specjalnie duze?
        Pragne jednoczesnie poinformowac, ze celem zalozonego przeze mnie watku nie jest
        deklarowanie ze strony pojedynczych lekarzy piszacych tu na forum, ze biora czy
        nie biora lapowek.
      • slav_ Re: stereotyp lekarz = łapówkarz 10.02.10, 16:47
        > Oczywiście że stereotyp. Np. ja jestem lekarzem i nie biorę łapówek. Więc równo
        > ść "lekarz=łapówkarz" jest obalona w sposób dobitny i oczywisty.

        Twoje deklaracje nie mają żadnego znaczenia.

        Nawet jeśli nie jesteś łapówkarzem czynnym to zdecydowanie (jako lekarz - nieodwołalnie) jesteś łapówkarzem potencjalnym (ze zacytuję - "jeśli byś chciał to mógłbyś brać, prawda?").

        Tak więc nawet deklarując fakt nie brania łapówek faktycznie łapówkarzem jesteś - c.b.d.u. Nie tylko nie obala to stereotypu lekarz-łapówkarz ale dowodzi że nie branie(obecnie) łapówek NIE powoduje niemożność nazwania Cie łapówkarzem.

        pct - JESTEŚ łapówkarzem.
        Wyjdź z szafy :-)
    • king_bruce_lee Re: stereotyp lekarz = łapówkarz 10.02.10, 16:43
      Zapytam przewrotnie; pacjent = łapówkarz? wszak korupcja znikąd się
      nie bierze, do tanga trzeba dwojga. Uważam, że każdy kto brał udział
      w tym procederze powinien to zgłosić odpowiednim organom, inaczej
      jest współwinien patologii. Poza tym robiono kiedyś ankietę wśród
      Polaków. Zadano 2 pytania.
      1. Czy lekarze są skorumpowani?
      2. Czy Pani/Pan korumpowali kiedyś lekarza?
      Jak łatwo się domyślić większość odpowiedzi na 1-e pytanie
      twierdząca, za to na drugie, wręcz przeciwnie. Czego to dowodzi?
      Głupoty oczywiście, ale nietylko. To jest też mechanizm kreowania
      opinii. Jak spytasz panią Zosię o coś, to ona oczywiście zna
      odpowiedź, przecież niedawno pani Teresa przekazała jej, co spotkało
      panią Krystynę.
      Problem można też osobom o mniejszej wyobraźni zilustrować na
      prostym przykładzie. 1 na 100 lekarzy bierze łapówki. Kiedy ktoś
      chotuje, to na krótkiej przestrzeni czasu spotyka wielu lekarzy
      kilku, raczej kilkudziesięciu. Prawdopodobieństwo, że trafi w tym
      czasie na łapówkarza nie wynosi zatem 1% tylko kilkadziesiąt.
    • st.lucas Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 16:57
      co najwyzej otrzymuja nie zalegalizowane jeszcze honoraria.
      Dobrze jest znac znaczenie slow, ktorymi sie szermuje.
      • slav_ Re: Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 17:17
        To nie do końca jest prawda.

        Jeśli lekarz za opłatą pomaga pacjentowi otrzymać dobro jemu NIENALEŻNE np. poświadczając nieprawdę (np. zaświadczając istnienie choroby na którą pacjent faktycznie nie choruje w celu wyłudzenia renty) to można go nazwać łapówkarzem. Oczywiście faktycznym beneficjentem tego procederu jest pacjent(!) który korumpuje lekarza a nie lekarz.
        • st.lucas Re: Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 17:25
          slav_ napisał:

          > To nie do końca jest prawda.
          >
          > Jeśli lekarz za opłatą pomaga pacjentowi otrzymać dobro jemu
          NIENALEŻNE np. poś
          > wiadczając nieprawdę (np. zaświadczając istnienie choroby na którą
          pacjent fakt
          > ycznie nie choruje w celu wyłudzenia renty) to można go nazwać
          łapówkarzem. Ocz
          > ywiście faktycznym beneficjentem tego procederu jest pacjent(!)
          który korumpuj
          > e lekarza a nie lekarz.

          Beneficjentem jest i lekarz, i pacjent -
          ale to i tak NIE jest lapowka!!!
          A to dlatego, ze lekarz nie sprzeniewierza sie swojemu powolaniu -
          dalej dziala na korzysc pacjenta.

          To jest tak jak z adwokatem, a nawet bardziej.
          Adwokat kreci, oszukuje, kombinuje - i nikt go za to nie sadzi,
          bo adwokat ma w powolaniu bronic swojego klienta i juz!

          Nie wiem, kiedy ta oczywista prawda dotrze wreszcie do wszystkich.
          • slav_ Re: Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 17:31
            > ale to i tak NIE jest lapowka!!!
            > A to dlatego, ze lekarz nie sprzeniewierza sie swojemu powolaniu -
            > dalej dziala na korzysc pacjenta.

            Działanie "na korzyść pacjenta" nie usprawiedliwia każdego działania. Np. nie
            usprawiedliwia oszustwa czy innego czynu będącego przestępstwem.
            • st.lucas Re: Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 17:48
              slav_ napisal:

              > Działanie "na korzyść pacjenta" nie usprawiedliwia każdego
              działania. Np. nie
              > usprawiedliwia oszustwa czy innego czynu będącego przestępstwem.

              No tak, oczywiscie. Ale to jest wlasnie oszustwo,
              albo np. wymuszenie, ale NIE lapowka!!!
              • poprostugeniusz Re: Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 18:36
                no dobra je nawet logiczne, bo nie jest lapowkarstwem jak ktosik
                zaczepia i mowi kup pan cegle, to wymuszenie rozbujnicze
                a bywaja i nierobujnicze
                no ale jednak doktor bieze w lape, nie?
              • slav_ Re: Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 18:46
                > No tak, oczywiscie. Ale to jest wlasnie oszustwo,
                > albo np. wymuszenie, ale NIE lapowka!!!

                Poświadczenie nieprawdy jest oszustwem a zapłata za to oszustwo zaoferowana
                przez korzystającego z takiego fałszywego poświadczenia jest łapówką.
                • st.lucas Re: Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 19:10
                  slav_ napisał:

                  > Poświadczenie nieprawdy jest oszustwem a zapłata za to oszustwo
                  zaoferowana
                  > przez korzystającego z takiego fałszywego poświadczenia jest
                  łapówką.

                  Skoro tak, to kazdy np. falszywie zeznajacy (a robi to dla jakiejs
                  korzysci, bywa ze zupelnie materialnej) jest skorumpowany...

                  Widze, ze nie unikniemy ponownej na tym forum dyskusji o definicji
                  lapowki. No dobrze! Ide za rozumowaniem Pana Kolegi:
                  kazde falszywe swiadectwo zwiazane z korzyscia,
                  jest wzieciem lapowki, czy nie?

                  Moze byc i tak - szeroko rozumiana lapowka - tak jak to juz raz
                  nieco przewrotnie zasugerowalem w watku o moralnej korupcji
                  pacjentow,ktorzy nie wynagradzaja wyzyskiwanych lekarzy...
                  Ale skoro tak, to badzmy konsekwentni: Lekarz korumpuje sie dajac
                  falszywe zaswiadczenie, bo wskutek wyzysku generowanego
                  skorumpowaniem pacjentow, nie ma godnego wynagrodzenia.
                  Skoro zas jest wyzyskiwany - moralnie nie ulega korupcji!!!
                  Odbiera po prostu swoje. A wlasciwie tylko czastke swego.

                  Tak wiec konsekwentne przyjecie Panskich zalozen wiedzie do
                  uniwinnienia lekarza.

                  Tyle, ze zalozenia Pana Kolegi sa, moim zdaniem, bledne.
                  A uniewinnienie lekarza nastepuje z zupelnie innej przyczyny.
                  Przyczyna ta jest inny charakter pracy lekarza niz urzednika.
                  Pojecie korupcji dotyczy sytuacji, gdy osoba jej ulegajaca
                  sprzeniewierza sie swojemu powolaniu.
                  Na przyklad: sedzia wydaje (przekupiony) niesprawiedliwy wyrok,
                  urzednik - nie daje naleznej koncesji, policjant nie wlepia
                  naleznego mandatu itd.

                  Korupcja bowiem jest wtedy, gdy powolanie skorumpowanego i osoba
                  korumpujacego petenta nie sa tozsame.

                  Nie powiemy jednak o korupcji w sytuacji adwokata posuwajacego sie
                  do klamliwych sztuczek przed sadem. Dlaczego?
                  Bo adwokat - podobnie jak lekarz - ma byc bezwzglednie wierny
                  swojemu podopiecznemu.
                  I stad pojecie tajemnic: adwokackiej i lekarskiej.
                  Adwokata nikt nie traktuje jak przekupionego urzednika.
                  Dlaczego ma sie wiec tak traktowac lekarza?

                  Wlasnie mylenie funkcji lekarza i urzednika, owo "przeniesienie"
                  prawne nieadekwatnego przepisu, jest przyczyna zamieszania.

                  Relacje lekarz - pacjent jest swieta. Jest ponad wszystko.
                  Lekarz skorumpowany, to lekarz niewierny tej relacji.
                  To lekarz chciwy, dazacy do zysku kosztem zdrowia pacjenta.
                  Ale nie lekarz klamiacy na korzysc pacjenta!
                  • st.lucas Re: Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 19:37
                    Dodam znamienna ciekawostke.
                    Aktualnie w Polsce dziennikarze tocza zwycieski boj o prawo
                    do tzw. tajemnicy dziennikarskiej, a nawet o prawo
                    do tzw. prowokacji dziennikarskiej.

                    I rownoczesnie w tejze Polsce dziennikarze wydaja sie nie rozumiec
                    pojecia tajemnicy lekarskiej, pietnujac ochrone przez lekarza
                    nielegalnych poczynan pacjenta.
                    Tymczasem lekarz, musi byc darzony zaufaniem pacjenta.
                    Nawet nieuczciwego wobec prawa pacjenta.
                    Zaufanie publiczne wobec lekarza jest analogiczne do zaufania
                    wobec adwokata.
                    • st.lucas Albo jeszcze inaczej: 10.02.10, 19:45
                      Istnieje przepis prawny o prawie do niezeznawania przeciwko
                      czlonkowi rodziny. Prawdziwy lekarz rodzinny jest jakby takim
                      czlonkiem wielu rodzin...

                      Wymaganie od dobrego lekarza zdrady pacjenta,
                      przypomina wymaganie od ojca zdrady dzieci.

                      Taka jest niesamowita sila i glebia naszego powolania.
                      Nie jestesmy urzednikami.
                      • slav_ Re: Albo jeszcze inaczej: 10.02.10, 20:15
                        > Wymaganie od dobrego lekarza zdrady pacjenta,
                        > przypomina wymaganie od ojca zdrady dzieci.

                        Dobry lekarz po prostu nie powinien brać udziału w nielegalnych poczynaniach
                        pacjenta. Dla dobra własnego i pacjenta.

                        Dodam - dobry lekarz powinien jeśli to możliwe odwieść swojego pacjenta od
                        poczynań nielegalnych gdyż to też mieści się w szeroko pojętym działaniu na
                        dobro pacjenta.
                        • st.lucas Re: Albo jeszcze inaczej: 11.02.10, 08:34
                          slav_ napisał:

                          > Dobry lekarz po prostu nie powinien brać udziału w nielegalnych
                          poczynaniach
                          > pacjenta. Dla dobra własnego i pacjenta.
                          >
                          > Dodam - dobry lekarz powinien jeśli to możliwe odwieść swojego
                          pacjenta od
                          > poczynań nielegalnych gdyż to też mieści się w szeroko pojętym
                          działaniu na
                          > dobro pacjenta.

                          Jak najbardziej sie z tym zgadzam.
                          Pozostaja jednak conajmniej 2 kwestie:

                          1. Czy to co formalnie nielegalne jest zawsze niemoralne? -
                          Na przyklad zaswiadczenie dla ciezarnej,
                          a wlasciwie juz poloznicy, o tym ze byla na wizycie lekarskiej
                          przed 10-ym tyg. ciazy - celem uzyskania przez nia zasilku.
                          (Pacjentka sie spoznila i byla w 11-ym tygodniu na pierwszej
                          wizycie.) Albo chociazby przyklad z naszego forum, gdzie namawialem
                          awanturke do "zalatwienia" zasilku dla jej ojca via lekarz.
                          Jednym slowem bywa, ze fostepowanie ludzkie, lekarskie jest na bakier
                          z postepowaniem formalnie legalnym.

                          2. Sprawa konfliktu sumiemia. Jezeli jakis urzad np. typu ZUS wymaga
                          od lekarza potwierdzenia prawdy niekorzystnej dla jego podopiecznego.
                          Takie generowanie knfliktu sumienia jest, uwazam, niedopuszczalne,
                          bo przypomina swiadczenie w sadzie jednego czlonka rodziny przeciw
                          drugiemu.
                          Konkretnie np. "lewe" ZLA. Ciezarna ma ochote odpoczac.
                          Jej lekarz idzie jej na reke. ZUS lekarzowi nie placi
                          jak wiadomo za jego prace w charakterze de facto orzecznika ZUS...
                          Ale ZUS legalnie - w swietle pokopanego prawa - domaga sie od
                          lekarza uczciwosci w jego orzecznictwie...

                          Niechze ZUS i cale panstwo najpierw zacznie wobec nas byc uczciwe!
                          (Precedensowa sprawa o zaplate za ZLA ruszyla wreszcie w Polsce.)

                          Uwazam, ze oszustwo lezace w interesie pacjenta, a niezbyt korzystne
                          dla socjalistycznego panstwa, jest ze strony lekarza wypelnianiem
                          jego obowiazkow, a nie zadna korupcja!
                  • slav_ Re: Lekarze nie biora lapowek, 10.02.10, 20:06
                    > Nie powiemy jednak o korupcji w sytuacji adwokata posuwajacego sie
                    > do klamliwych sztuczek przed sadem. Dlaczego?

                    Oczywiście że można wykazać sytuacje w przypadku których adwokat (działający wszak w imieniu klienta) może być osoba przez tego klienta skorumpowaną i wykraczającą przestępczo poza relację adwokat - klient. Np. przedstawiając sądowi świadomie sfałszowany dokument by wprowadzić sąd w błąd za co otrzymał (nieadekwatne) wynagrodzenie poza oficjalnie ustaloną stawką.

                    > Ale skoro tak, to badzmy konsekwentni: Lekarz korumpuje sie dajac
                    > falszywe zaswiadczenie, bo wskutek wyzysku generowanego
                    > skorumpowaniem pacjentow, nie ma godnego wynagrodzenia.
                    > Skoro zas jest wyzyskiwany - moralnie nie ulega korupcji!!!

                    To relatywizowanie.
                    Oczywiście większość relacji traktowanych obecnie jako "łapówkarstwo" takowym w ogóle nie jest.
                    Jedak lekarz wydający fałszywe świadectwo popełnia przestępstwo fałszerstwa. Nie mają znaczenia motywy i "kontekst".
                    Fałszerstwo to fałszerstwo. A zapłata skłaniająca do oszustwa to - w szerszym niż kontekst "urzędniczy" znaczeniu - łapówka, proceder to przekupstwo.
                    I po prostu nie powinno się tego robić. A ten kto to robi powinien być ukarany.
                    • st.lucas Re: Lekarze nie biora lapowek, 11.02.10, 08:44
                      slav_ napisał:

                      > > Nie powiemy jednak o korupcji w sytuacji adwokata posuwajacego
                      sie
                      > > do klamliwych sztuczek przed sadem. Dlaczego?
                      >
                      > Oczywiście że można wykazać sytuacje w przypadku których adwokat
                      (działający ws
                      > zak w imieniu klienta) może być osoba przez tego klienta
                      skorumpowaną i wykracz
                      > ającą przestępczo poza relację adwokat - klient. Np.
                      przedstawiając sądowi świa
                      > domie sfałszowany dokument by wprowadzić sąd w błąd za co otrzymał
                      (nieadekwatn
                      > e) wynagrodzenie poza oficjalnie ustaloną stawką.

                      Nie chodzi mi o jawnie nielegalne falszowanie dokumentow i to w
                      dodatku przed sadem.
                      Chodzi mi np. o powszechne namawianie przez adwokatow do skladania
                      falszywych zeznan przez podsadnego.
                      "Ma pan zeznawac, ze pan nie pamieta!..."
                      Przeciez to jest formalnie biorac oczywiste przestepstwo:
                      namawianie do skladania falszywych zeznan.
                      Ale nikt nie ingeruje - zupelnie slusznie! - w swieta relacje
                      adwokat-klient.
                      Jezeliby w ogole sie zastanowic, to sam fakt wydawania wyroku przez
                      sad innego niz chce prokurator lub obronca wskazuje na lamanie prawa
                      przez jedna, albo druga strone... Ale nikt ich nie oskarza!

                      > > Ale skoro tak, to badzmy konsekwentni: Lekarz korumpuje sie dajac
                      > > falszywe zaswiadczenie, bo wskutek wyzysku generowanego
                      > > skorumpowaniem pacjentow, nie ma godnego wynagrodzenia.
                      > > Skoro zas jest wyzyskiwany - moralnie nie ulega korupcji!!!
                      >
                      > To relatywizowanie.

                      Wiem. To jest moje swiadome relatywizowanie.
                      Jest ono logiczna konsekwencja przyjecia Panskiego definiowania
                      lapowki konsekwentnie - ad absurdum.
                      Wlasnie skutek takiej definicji - rozciagniety na pacjentow
                      (ich "moralna korupcja") - wyzwala lekarza z moralnej
                      odpowiedzialnosci.
                      Dlatego powinnismy sie trzymac "waskiej", prawdziwej definicji.
                      • slav_ Re: Lekarze nie biora lapowek, 11.02.10, 09:40
                        > Chodzi mi np. o powszechne namawianie przez adwokatow do skladania
                        > falszywych zeznan przez podsadnego.
                        > "Ma pan zeznawac, ze pan nie pamieta!..."
                        > Przeciez to jest formalnie biorac oczywiste przestepstwo:
                        > namawianie do skladania falszywych zeznan.

                        Adwokat wcale nie namawia w takim przypadku swego klienta do przestępstwa - oskarżony nie ma bowiem obowiązku mówienia prawdy na swoją szkodę. Adwokat nie popełnia przestępstwa namawiając klienta do czynu nie będącego bezprawnym - namawia go tylko do skorzystania z przysługującego prawa.

                        > Wiem. To jest moje swiadome relatywizowanie.

                        Jeśli relatywizujemy to dyskusja jest jałowa. Żaden argument mnie nie przekona - odrzucę aksjomaty "niewygodne" pozostanę przy tych sprzyjającej mojej linii argumentacji.

                        Jakakolwiek Twoje posty uważam za cenne - mogą niektórych drażnić jednak pokazują problemy z zupełnie innej perspektywy.


                        • st.lucas Re: Lekarze nie biora lapowek, 11.02.10, 10:19
                          slav_ napisał:

                          > Adwokat wcale nie namawia w takim przypadku swego klienta do
                          przestępstwa - osk
                          > arżony nie ma bowiem obowiązku mówienia prawdy na swoją szkodę.
                          Adwokat nie pop
                          > ełnia przestępstwa namawiając klienta do czynu nie będącego
                          bezprawnym - namawi
                          > a go tylko do skorzystania z przysługującego prawa.

                          Kiedy namawia do milczenia, zgoda.
                          Ale wszyscy wiemy, ze mataczenie jest normalna praktyka.

                          > > Wiem. To jest moje swiadome relatywizowanie.
                          >
                          > Jeśli relatywizujemy to dyskusja jest jałowa...
                          > ...Jakakolwiek Twoje posty uważam za cenne - mogą niektórych
                          drażnić jednak pokazu
                          > ją problemy z zupełnie innej perspektywy.

                          Dziekuje. Wzajemnie szanuje Twoje opinie.

                          A wracajac do relatywizowania: Metoda badania prawdziwosci zdan
                          poprzez rozwijanie plynacych z nich wnioskow ad absurdum, ma sens.
                          Ukazanie bowiem wewnetrznej sprzecznosci zdania, ukazuje jego
                          nieprawdziwosc. (Jednym z kryteriow nieprawdziwosci jest wewnetrzna
                          sprzecznosc twierdzenia. Np.: "Wszystko jest wzgledne."
                          Skoro wszystko jest wzgledne, to prawdziwosc zdania "Wszystko jest
                          wzgledne" tez jest wzgledna... A zatem zdanie nie moze byc
                          prawdziwe, bo stanowi wyjatek powszechnej niewzglednosci.)

                          W tym jednak przypadku nie chodzi o nieprawdziwosc, ale
                          o "szerokosc" definicji korupcji.
                          Okazuje sie bowiem, ze jakkolwiek szeroka, byle konsekwentnie
                          definiowana, nijak nie pasuje do naszego zawodu.
                          Wynika to z jego "adwokackiej" istoty.
                          A moze to wlasciwie adwokaci maja cos z zadania lekarzy?
                          Wszystko jedno. Wazne jest to, ze lekarz jest (o ile jest)
                          zwiazany umowa z pacjentem, ktora - podobnie jak adwokata -
                          wyzwala go w znacznym stopniu z urzedniczego kesonu.

                          Prawda ta nie znajduje dostatecznego odzwierciedlenia w prawie
                          polskim. Zwlaszcza komunistyczny jeszcze przepis polskiego KK,
                          zupelnie nieswiatowo definiujacy korupcje jako kazda korzysc
                          materialna zwiazana z wykonywaniem fukcji za publiczne pieniadze,
                          stanowi niewyobrazalne kuriozum.
Pełna wersja