kataryna.kataryna
17.04.05, 20:07
"Oto poseł do Parlamentu Europejskiego Bogusław Sonik porozsyłał do różnych
krajowych redakcji list pt. "Egzotyczny katolicyzm", w którym donosi, że ks.
Stanisław Obirek SJ w wywiadzie dla belgijskiego dziennika "Le Soir"
był "radykalnie krytyczny" wobec Jana Pawła II. Tak jakby zakonnik nie miał
prawa do oceny Papieża, a Sonik ewentualnej polemiki nie mógł zamieścić w "Le
Soir". Donos przyniósł na razie taki efekt, że Obirek został ukarany przez
władze zakonu. Formułę donosu ma też..."
W tym Tygodniku Powszechnym macie dziwne rozumienie donosu. Kilka lat temu
Krzysztof Kozłowski nazwał donosem list otwarty do mediów w sprawie Maleszki,
teraz Burnetko nazywa donosem list do gazet w sprawie wywiadu jaki ukazał się
w innej gazecie. Żałosne. Ciekawe skąd Burnetko wie, że tej polemiki Sonik
nie wysłał do Le Soir. I co jest złego w wysyłaniu listów do gazet.
Trzymając się definicji z Tygodnika, Burnetko właśnie napisał donos na
Sonika. A już na pewno donosem był w takim razie list czterech dziennikarzy
Tygodnika do Kieresa w sprawie Fijaka po którym pozbyto się Fijaka. Więc może
nie warto rozszerzać znaczenia słów gdy jest ryzyko, że się samemu pod nową
definicję podpada.