eva15
27.05.05, 20:35
A to dopiero wyszlo szydlo z worka: Putin = Jelczin. A to, co sie dzieje to
"jelcynowsko-putinowskiej pułapka oligarchicznego kapitalizmu i sterowanej
demokracji".
Putin to Jelczin, ten Jelczin, ktory jest w Rosji synonimem rokradania
panstwa, niszczenia podstaw jego bytu i rozbuchanej prywaty. Putin, ktory
wlasnie probuje ukrocic oligarchow dopuszczonych do zlobu przez Jeczina, ma
byc ich cichym poplecznikiem i razem z nimi rozkrada panstwo:
" Nie wszyscy i nie od razu dostrzegli, że "brygada" Putina w swej
nienasyconej pazerności okazała się wcale nie lepsza od "rodziny" jelcynowskiej".
No faktycznie nie wszyscy, ale autor nas, Bogu dzieki, oswieca. Putin -
zlodziej godny Jeczyna i na dokladke tkwiacy pod wspolna pierzyna zdrady
panstwa z Bierieziowskim:
"przez ostatnie pięć lat Bierezowski pełni za granicą funkcję najcenniejszego
agenta Putina, niestrudzenie próbując stanąć na czele każdej opozycji wobec
reżimu i tym samym natychmiast ją dyskredytując".
Kazdy dyskredytuje sie, jak potrafi. Gazety np. robia to drukujac ostatnie smieci.
"Lecz dziś konserwatywny establishment rosyjski na naszych oczach
błyskawicznie traci zaufanie do Putina. "
O, to napewno. Ale czy przymiotnik "konserwatywny" to wlasciwe okreslenie???