sredni4
01.07.05, 14:01
Kpt. Stefan Michnik - sędzia (nie)sprawiedliwy... Stefan Michnik skończy w
tym roku 70 lat. Mieszka od 1969 roku w Szwecji, gdzie trafił na fali
emigracji żydowskiej z Polski po wydarzeniach marcowych. Jest zapewne miłym,
czerstwym staruszkiem, otoczonym powszechnym szacunkiem w kraju słynącym z
tolerancji, przyjmującym przez lata ochoczo wszelkich uciekinierów i ofiary
prześladowań. Czy ktoś w Szwecji wie, że był sprawcą wielu tragedii i
nieszczęść, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Pozostały bowiem po nich
wdowy, dzieci i inni krewni, którzy nie tylko, że nigdy już nie zobaczą
swoich bliskich, to jeszcze nie mają szansy zapalić świeczki na ich grobach.
Stalinowscy zbrodniarze pozbawiali swe ofiary życia, a ich bliskich ciała
ofiary - chowano ich potajemnie w cementowych workach w nieoznaczonych
miejscach, w nocnych, ponurych pogrzebach, czasami w ustronnych miejscach na
komunalnych cmentarzach. Po latach - jak na przykład na warszawskim Bródnie -
w miejscach pochówku polskich bohaterów stawiano publiczne toalety. Tego nie
robili nawet najbardziej zwyrodniali naziści