prawdamoimmieczem
08.08.05, 20:06
Czy Polska może stać się celem zamachu islamskich terrorystów? To pozornie
proste pytanie nie ma bynajmniej prostej odpowiedzi. Cóż może oznaczać zamach
w Polsce i jaki może być fizyczny cel zamachu?
Nie ma prostych i klarownych odpowiedzi na te pytania. Polska jest jeszcze, na
szczęście, krajem, gdzie nie rodzima, napływowa ludność kolorowa nie stanowi
tak wielkiej przewagi jak np. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji czy
Austrii toteż zauważenie i wyłapanie podejrzanie zachowującego się kolorowego
przynajmniej teoretycznie nie powinno być większym problemem. Podejrzewam
także, że ewentualni zamachowcy i ich mocodawcy zdają sobie sprawę z tego, że
przeciętny Polak nie ma wielkiej sympatii do kolorowych. Paradoksalnie
rozdmuchany na Zachodzie stereotyp Polaka - antysemity czy Polaka - ksenofoba
w pewien pokrętny sposób chroni nas przed ewentualnym zamachem. Terroryści
wiedzą, że tu nie będzie tak łatwo jak w kosmopolitycznym Nowym Yorku,
Madrycie czy Londynie. Terroryści prawdopodobnie nie mają też większego
pojęcia o tym jak tak naprawdę żyje się w Polsce, mogą natomiast pamiętać, że
Polska budowała kiedyś fabryki w Iraku i szkoliła Libijczyków a także wykonywała
agrolotnicze opryski w Afryce. Mogą też znać polskie poparcie dla Wolnej
Czeczenii, notabene praktycznie nie zaangażowanej w atak na świat Zachodu ale
jak najbardziej islamskiej.
Załóżmy, że w pewnym momencie Polska znajdzie się na terrorystycznym
celowniku. Cóż zatem mogą zrobić terroryści żeby rozpoznać sytuację w Polsce
poza przetrzepaniem stron internetowych ewentualnie polskiej prasy codziennej?
W takim przypadku najlepiej jest wysłać szpiega lub szpiegów, żeby zbadali
sytuację. Szpiedzy tacy z założenia idą na straty ale czegóż się nie robi w
imię tak zwanej słusznej sprawy. Szpieg taki na pewno będzie się starał wtopić
w otoczenie - mimo to zawsze będzie bardziej śniady od zwykłego Polaka i
zawsze, co wskazuje prosta logika, będzie jednak w jakiś sposób widoczny. Nie
twierdzę, że musi stać się to teraz, zamachy w ostatnich latach jednak
zdarzają się i szansa, że stanie się to również w Polsce moim zdaniem zwiększa
się.
Żeby nie być gołosłownym: w lecie 2004 na Politechnice Warszawskiej a ściśle w
Gmachu Głównym spotkałem, przez zupełny przypadek grupę arabskich kobiet
filmujących dokładnie gmach od sufitu aż do podłogi. Na mój widok kobiety te
zmieszały się i schowały kamery poczym opuściły pośpiesznie gmach. Niedługo
potem podobną sytuację zaobserwowałem na skrzyżowaniu Al. Jana Pawła II i
Grzybowskiej: para śniadych filmowała wieżowce znajdujące się na skrzyżowaniu.
W lecie 2005 (niedziela, około 11:00 rano) podejrzany, śniady mężczyzna,
ubrany na czarno i w czapeczce `baseballówce` założonej daszkiem do tyłu (w
każdym razie nie wyglądał na `biednego studenta z uciskanego kraju`) jechał
całą trasę metra od Kabat aż do Pl. Wilsona obserwując dokładnie co się w
metrze dzieje. Gdy zacząłem mu się dokładniej przyglądać wyczuł to i odwrócił
wzrok. Potem co jakiś czas dyskretnie patrzył, czy nadal go obserwuję. W
pewnym momencie dosiadła się do niego kobieta o latynoskiej urodzie a on wyraźnie
poczuł
się pewniej. Podejrzewam, że wielu z nas spotkało się z bardzo podobnymi
sytuacjami. Nie wstydźmy się o tym mówić - nasze bezpieczeństwo jest przede
wszystkim w naszych rękach.
Wszystkie wymienione przypadki miały miejsce przy całkowitym braku reakcji
służb ochrony - na politechnice cieć nawet się nie obudził, na skrzyżowaniu
policyjny radiowóz przejechał tuż obok tych ludzi nie zwracając na nich uwagi
a w metrze nie reagował nikt - od zwykłych ludzi po służbę ochrony metra i
policję!!! Polska ma, wbrew pozorom, doskonałe warunki zabezpieczenia się
przed zamachem - nie myślę tu oczywiście o ledwo dyszących szpitalach czy
cierpiącej na braki finansowe straży pożarnej ale o niedużej jeszcze ilości
ludności arabskiej na ulicach. Jasną jest rzeczą, że nie każdy śniady jest
bandytą ale musimy, jako naród, wykazać konsekwencję - skoro śniadzi mogą być
potencjalnymi zamachowcami to my mamy moralne prawo bronić się przed nimi. Nie
nasza wina, że zamachów dokonują głównie śniadzi i kolorowi. Student czy
etniczny turysta niestety będzie musiał zrozumieć, że jego etniczni
współbracia, z którymi mogą się oczywiście nie zgadzać, mogą stanowić dla nas
zagrożenie
i my
się przed tym chcemy bronić. Ostatecznie to my jesteśmy u siebie a nie oni i
absolutnie nie chcemy zginąć w ramach `political correct` wobec kolorowych.
Skoro śniadzi mogą zaatakować, my mamy pełne prawo do obrony!!! Jednocześnie
nie mamy obowiązku odróżniania Turka od Pakistańczyka czy Cygana - to w ich
interesie leży pokazać nam, że nie są naszymi wrogami. Powtarzam - to my,
Polacy, Słowianie, jesteśmy u siebie!
Wracając jeszcze do opisanych wcześniej faktów. Czy to może jednak
przewrażliwienie? Chciałbym, żeby tak było ale raczej nie wierzę w przypadki.
Moim zdaniem trzeba reagować na takie zdarzenia, trzeba informować policję lub
inne służby o zaistniałych sytuacjach. Policja czy ochrona jest od tego, żeby
reagować! Zwróćmy uwagę, jak wyglądali zamachowcy w Londynie: byli ubrani w
dresiki i adidaski a nie w turbany czy inne etniczne stroje. Podobnie było w
Madrycie. Boli mnie, że Polacy, mając dużo lepsze społeczne możliwości
ochronienia się przed ewentualnym atakiem nie korzystają zupełnie z tego. Czy
wszelakie `parady równości` już tak bardzo zgasiły w nas ducha jedności
narodowej? W czasie II wojny daliśmy radę, za tak zwanej komuny daliśmy radę,
dajmy i teraz! Najwyżej znów w Europie okrzykną nas ksenofobami ale
przynajmniej unikniemy zamachów i niewinnych ofiar.
Nie może być tak, jak to ma niekiedy miejsce w krajach zachodnich, że gdy
kolorowy kradnie radio z samochodu to jest niska szkodliwość społeczna a jak
dostaje za tą kradzież pałą od policji to jest rasizm. Dopóki kolorowi będą w
Europie gośćmi (oby zawsze) dopóty muszą dostosować się do naszych reguł.
Skoro niektórzy z nas wyjeżdżając na wakacje do krajów kolorowych jesteśmy tam
narażeni na mordobicie z okazji przekroczenia tamtejszych zwyczajów (ja to
rozumiem) to niech i tak będzie u nas. Apeluję zatem o zwrócenie większej
uwagi wokół siebie - w metrze, pociągu, autobusie, sklepie, świątyni, szkole,
kinie, teatrze, sali koncertowej, ulicy. Porządek musi być!