eva15
11.09.05, 17:53
"Zapomnijmy więc o zderzeniu cywilizacji Samuela Huntingtona".
To zalecenie dobre dla tych, którzy w tą uproszczoną wizję świata w której
winni są oczywiście inni, uwierzyli. Takich było pewnie sporo, szczególnie w
USA.
Oczywiście, że zagrożenia są gdzie indziej i Ash nawet je dobrze wylicza. Są
to rosnąca nędza, coraz więcej ludzi wykluczonych, migracja nędzarzy i
niemożność "ucywilizowania" tak wielkich milionów migrantów na Zachodzie,
zniszczenia środowiska i zagrożenia dla klimatu.
Wszystko cacy, ale w tym miejscu Th. Ash urywa i zaczyna płakać, co dalej
będzie... (".. gdzieś około 2000 roku świat osiągnął szczyt ucywilizowania,
który przyszłe pokolenia mogą wspominać z nostalgią i zazdrością...").
No jeżeli to już wszystko, to to niewiele. Upadek ucywilizowania nie jest
przecież nieuniknioną, danąm przez Boga czy naturę koniecznością.
Th. Ash nie ma racji, że tak dzikie zachowani, jak te z NO napewno
wydarzyłyby się w E. Zach. Zapytany o to w Niemczech w tv specjalista od
ochrony przed kataklizmami odpowiedział mniej więcej tak:
Ludzie są wszędzie podobni i podobnie reagują na podobne sytuacje. Gdyby
nasza była podobna do tej w NO - NAPEWNO zachowalibyśmy się TAK
SAMO/PODOBNIE. RZECZ DOKLADNIE w tym, że NIE JEST:
Już przed kataklizmem sytuacja przeciętnego N. Orleańczyka różniła się mocno
od sytuacji przeciętnego Europejczyka (tu: Niemca), również stan państwa i
władz odpowiedzialnych za ochronę przed kataklizmem jest inny. Jeśli TO się
uwzględni, można raczej przyjęć, że u nas nie byłoby tylu napaści, gwałtów,
mordów i grabieży.
(Ze facet ma rację, wystarczy przypomniec "potop" z r. 1997 oraz zachowanie i
ludzi i władz, tak w Niemczech jak i w PL).
Jedyną metodą UCYWILIZOWANIA człowieka, jest stworzenie mu cywilizowanych
warunków bytowania. I o tym warto porozmawiać p. Ash, bo dziś widać wyraźnie
już, że najmożniejsi tego świata w pogoni za coraz większym zyskiem,
cynicznie i świadomie dopuszczają do coraz większych obszarów Hobbsowskiego
stanu dzikiej wojny i nowoczesnego niewolnictwa. Jedni dziczeją z biedy i
bezrobocia, inni z przepracowania robięc bokami za trzech (zwolnionych z
pracy) i z wyścigu szczurów. Tym, którzy pociągają za nitki to obojętne - ich
stać jest na coraz większe kordony prywatnej ochrony. Czy stać na to
pozostałych???