Dodaj do ulubionych

Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut

18.09.05, 19:36
ile mozna walkowac ten temat?!
oczywiste, ze chlopak zrobil sobie niezla reklame, ale dajcie sobie juz spokoj.
jezeli mu nie pasuje to niech zmieni szkole, na normalna gdzie takie
rozwiazania sa na porzadku dziennym - idac do XXI LO wiedzial jakie zwyczaje
panuja w Prusie, wiec po co teraz te afery
a tak na powaznie - dajcie doslownie wszystkim uczniom powyzej 18 lat prawo do
samousprawiedliwiania sie w szkole, to w szkolach gdzie nikomu z uczniow nie
chce sie uczyc lawki opustoszeja od zaraz
Obserwuj wątek
    • yuleeda Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 18.09.05, 19:45
      > a tak na powaznie - dajcie doslownie wszystkim uczniom powyzej 18 lat prawo do
      > samousprawiedliwiania sie w szkole, to w szkolach gdzie nikomu z uczniow nie
      > chce sie uczyc lawki opustoszeja od zaraz

      wtedy lawki beda sie wolniej niszczyc. ich (uczniow) watpliwa strata.
      • mg2005 Błyskawiczna reakcja RPO... 18.09.05, 20:04
        Czy RPO nie ma większych problemów?
        • alladyn-solar-batt Re: Błyskawiczna reakcja RPO... 19.09.05, 00:14
          NIe- nie ma. Łamanie praw obywateli, to istota jego badań i ew. wystapień.
          Jeżeli sie tego nie rozumie- wypada współczuć....
          • kawior.astrachanski Trzymam kciuki za Bartka ! 19.09.05, 01:47
            Moim zdaniem Bartek poruszył bardzo istotną kwestię.
            Kto poznał trochę głębiej sferę oświaty, ten wie, że szkoły tworzą statuty
            niezgodne nie tylko z konstytucją lecz również z prawem oświatowym.
            To beztroskie prawodawstwo nie jest kontrolowane przez uprawnione do tego
            kuratoria, a w samych szkołach zapisy statutów są traktowane z przymrużeniem oka.
            Chłopak podszedł do zagadnienia znacznie poważniej niż wielu dyrektorów szkół
            czy wizytatorów kuratoriów. Swoją determinacją zmusił ich do działania, więc się
            burzą, bo to bardzo zasiedziałe towarzystwo.
            Wierzę, że dzięki takim ludziom jak Bartek przepisy regulujące nasze życie będą
            traktowane poważniej a powiedzenie, że prawo jest jak ogrodzenie, przez które
            lew przeskoczy, wąż się prześliźnie a bydło będzie stało i czekało na swój los
            straci sens.
            Drugi problem, który przy okazji się ujawnia to sposób traktowania młodzieży
            przez pedagogów. Jeżeli w osiemnastolatku widzą nadal niedojrzałego dzieciaka,
            to gdzie się podziała dotychczasowa praca wychowawcza szkoły? Jak wywiązali się
            ze swojej roli rodzice i pedagodzy skoro po 11 latach edukacji dziecko nadal nie
            dojrzało do tego aby odpowiadać za swoje czyny?
            Trzymam kciuki za Bartka!
          • mg2005 Re: Błyskawiczna reakcja RPO... 19.09.05, 12:13
            Czy dla RPO nie ma większego problemu łamania praw człowieka niż ten?
            Zwykle odpowiedź RPO na skargę trwa znacznie dłużej.
      • e.v.q.a Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 18.09.05, 20:13
        w gruncie rzeczy masz racje ;)
      • l4mi Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 19.09.05, 07:22
        Ja ukonczylem szkole srednia 6 czy 7 lat temu.Jestem ze Szczecina.Pamietam ze u
        u nas bylo to poruszane.Zrobilismy debate miedzy rodzicami, uczniami i dyrekcja
        szkoly i ku naszemu (uczniow)zdziwieniu przeglosowalismy pod jej koniec
        wiekszoscia (przeszlo 80 %) ze usprawiedliwiac nas moga jedynie rodzice, ale to
        z nieobecnosci calodziennych. jezeli spoznilismy sie 1 godzine moglismy zrobic
        to sami.dodatkowo po namowach moich i kolegow z klas sasiednich usprawiedliwic
        mogla sie dziewczyna wychodzaca w srodku dnia z polowy lekcji.powod-"sparwy
        kobiece", wizyta u ginekologa.Z perspektywy czasu widze ze to byl dobry
        pomysl.Dodakowa mobilizacja do nauki przed matura.Teraz w tej szkole jest moja
        siostra.i tradycja zebran i glosowania na dtym tematem pozostala.zawsze
        przechodzi w pierwotnym ksztalcie.takim jak za moich czasow...
    • jakarta Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 18.09.05, 21:44
      Dyrektorze, jesteś durny i niereformowalny! Lepiej sobie przeczytaj to cz
      tamto. W mojej szkole pełnoletni uczniowie od dawna usprawiedliwiają sami
      siebie! Cóż z ciebie za uparty, nieprzemakalny osioł?
    • asienka32 Statut nie moze być niezgodny z konstytucją 18.09.05, 21:51
      dla mnie też zawsze było paranoją, kiedy musiałam usprawiedliwienia przynosić
      od rodziców bedąc juz osobą pełnoletnia.

      Gdyby Dyrektor był mąry honorowałby usprawiedliwienia od uczniów np. do dwóch
      dni w semestrze tak jak honoruje usprawiedliwienia od rodziców a w statucie
      szkoły wpisał punkt przypominający o odpowiedzialności karnej za napisanie
      usprawiedliwienia niezgodnego z prawda.
      Skoro uczeń jest dorosły, niech ma prawa i ponosi odpowiedzialność z tym
      związaną.
    • bellicose Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 18.09.05, 22:08
      > ile mozna walkowac ten temat?!

      Właśnie. Jaki problem zrobić tak samo jak jest na studiach? Czy jakis student
      przynosi usprawiedliwienia od rodziców? Nie, ma najczęściej prawo do 1-2
      nieobecności, reszte może usprawiedliwić L-4 itd. Z igły kuźwa widły jak zwykle
      a rozwiązanie obok.
    • co.ty.powiesz JESTEM ZA!!! 18.09.05, 22:11
      "Konstytucja to prawo wyższego rzędu niż szkolny statut - powiedziała nam
      Halina Górska z zespołu prawa konstytucyjnego w Biurze Rzecznika Praw
      Obywatelskich".

      Jestem jak najbardziej za. Pod warunkiem, że pani Górska stwierdzi także, że
      konstytucja jest ważniejsza niż jakieś durnowate ustawy, w myśl których nie
      mogę usprawiedliwić nieobecności w pracy bez podkładki w postaci zaświadczenia
      od lekarza lub innych dokumentów, mimo że mam ponad 18 lat. Mam nadzieję także,
      że uzna iż przy składaniu zeznania podatkowego także wystarczy moje
      oświadczenie, że zarobiłem tyle a tyle, a na remont mieszkania wydałem tyle,
      bez potrzeby przedstawiania różnych zaświadczeń, PITów czy rachunków.
      Oby tak dalej!
      • mi.im Re: JESTEM ZA!!! 18.09.05, 22:35
        Mysle,ze troche mylisz pojecia - co innego to dokonywac czynnosci czyli
        usprawiedliwiac nieobecnosc (sprawa ucznia), a co innego dostarczac dokumenty
        na potwierdzenie dokonanej przez siebie czynnosci (dostarczanie dokumetow by
        potwierdzic rozliczenia przy wypelnieniu zeznania podatkowego- to,o czym
        piszesz), to dwie rozne sprawy.
        To tak,jak pokazac paragon,ze sie cos kupilo i kupic cos.
      • maruda.r Re: JESTEM ZA!!! 18.09.05, 22:58
        co.ty.powiesz napisała:

        > "Konstytucja to prawo wyższego rzędu niż szkolny statut - powiedziała nam
        > Halina Górska z zespołu prawa konstytucyjnego w Biurze Rzecznika Praw
        > Obywatelskich".
        >
        > Jestem jak najbardziej za. Pod warunkiem, że pani Górska stwierdzi także, że
        > konstytucja jest ważniejsza niż jakieś durnowate ustawy, w myśl których nie
        > mogę usprawiedliwić nieobecności w pracy bez podkładki w postaci zaświadczenia
        > od lekarza lub innych dokumentów, mimo że mam ponad 18 lat.

        *******************************

        Mylisz pojęcia. Możliwość samodzielnego usprawiedliwienia nie zwalnia ucznia od
        dostarczenia stosownych dokumentów.

    • gurkh1 Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 18.09.05, 22:30
      Myślę że dyrektorowi brak odrobiny dobrej woli. W moim liceum-II LO w Rybniku
      bodajże w 3 klasie rodzice pisali oświadczenie do dziennika że zgadzają się żeby
      ich dzieci pisali sobie usprawiedliwienia sami. Możecie wierzyć lub nie ale ci
      którzy takie prawo dostali wcale niekorzystali z tego nagminnie(brr co za zdanie:/)
    • trouble_maker Nie ma zgody - wbrew pozorom to ważna... 18.09.05, 22:59
      ...precedensowa sprawa ; pokazuje nasz stosunek do (jakby to górnolotnie nie
      zabrzmiało) zasad państwa prawa, czyli - fundamentów. Podejrzewam, że w tym
      kraju jest znacznie więcej matołów przekonanych, że ich jakieś ich "wewnętrzne"
      (szkolne, firmowe, ministerialne itp.) przepisiki są ważniejsze od konstytucji...

      Chłopak ma 100 % racji, choć nie wątpię, że panowie dyrektorzy i kuratorzy
      chcieliby mieć spokojniejsze życie ;-) To świetna okazja do nauki
      odpowiedzialności za swoje czyny; powinny pomóc w niej także wysokie sankcje w
      przypadku zdemaskowania kłamliwych "samousprawiedliwiaczy". Sytuacja
      pełnoletniego ucznia powinna być jak najbardziej zbliżona do sytuacji studenta ;
      idiotyzmem jest wymaganie zaświadczenia od mamusi od kogoś, kto wybiera
      prezydenta RP ;-)
    • trouble_maker Naszym Dziennikiem to mogę się ostatecznie... 18.09.05, 23:07
      ...podetrzeć - ale co zrobię z płytą ?... ;-)


      P.S. Gratuluję nicka - pasuje jak ulał! ;-)
    • maruda.r Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 18.09.05, 23:09
      e.v.q.a napisała:

      > ile mozna walkowac ten temat?!

      ************************************

      Można i należy go wałkować dotąd, aż różni wsiowi dyrektorzy i kierownicy
      zrozumieją istotę prawa, które starają się naginać do własnych potrzeb.

      Osiemnastolatek może głosować, uzyskać pracę i prawo jazdy oraz odpowiadać przed
      sądem. Posiada wszystkie prawa obywatelskie i nie jest obligatoryjnie
      ubezwłasnowolniony (co stara się zasugerować kuratorium).

      A więc może się usprawiedliwiać, co nie znaczy, że może to robić w postaci
      świstka papieru z nagryzmolonym zdaniem "wczoraj bolał mnie brzuch".

      Właśnie postawa Bartka zasługuje na zrozumienie i pochwałe, gdyż porusza kolejny
      temat przykryty kurzem PRL-owskiego bolszewizmu.

      A kuratorium i szkoła zamiast stękać powinny natychmiast brać się do roboty, by
      opracować takie normy, które usatysfakcjonują obie strony.

    • gauche po co wprowadzaliscie do Konstytucji "obowiazek 18.09.05, 23:11
      nauki" do lat 18??, hę?
      Nie byłoby, to gó..arza won ze szkoły i spokój.
      Ponadto 18 latek ma przeciez prawo zadac, aby mowiono do niego per "pan",
      "pani", moze palic papierosy, itd.prawda?
      • maruda.r Re: po co wprowadzaliscie do Konstytucji "obowia 18.09.05, 23:13
        gauche napisał:

        > nauki" do lat 18??, hę?
        > Nie byłoby, to gó..arza won ze szkoły i spokój.

        ************************************

        Rozważamy sytuację, gdy uczeń skończy 18 lat.



        • jorn Re: po co wprowadzaliscie do Konstytucji "obowia 18.09.05, 23:58
          maruda.r napisał:

          > gauche napisał:
          >
          > > nauki" do lat 18??, hę?
          > > Nie byłoby, to gó..arza won ze szkoły i spokój.
          >
          > ************************************
          >
          > Rozważamy sytuację, gdy uczeń skończy 18 lat.

          Tow. Gauche oczywiście nie zrozumiał tekstu, jak na lewaka przystało zresztą...
          • maaax Głupolu, gdybyś 19.09.05, 00:03
            czytywal posty gauchego, widzialbys, iz jego nick jest tylko prowokacja.
    • drwal88 Nie to jest najwazniejsze! 18.09.05, 23:27
      Skupiamy sie na wyimaginowanym problemie podczas gdy przemyka nam obok klu
      programu - bezgraniczne zaufanie nauczycieli w nawet najbardziej absurdalne
      usprawiedliwienia wystawiane przez rodzicow. Nalezaloby zrownac
      usprawiedliwianie godzin przez 18-letnia mlodziez oraz przez ich rodzicow w dol,
      tj. przyjmujac uspr. rodzicow zachowywac wstrzemiezliwosc i nieufnosc jak wobec
      18-letniego mlodzianina.
      A konstytucja jest oczywiscie najwazniejsza. Radziwil nie dosc ze jest stara,
      brzydka i malo zadbana, to na dodatek nie zna sie na prawie.
      • mosquito.killer Re: Nie to jest najwazniejsze! 19.09.05, 00:09
        to ja proponuje tak:
        uczen konczy 18 lat. chce byc dorosly? prosze bardzo: 4 dni w roku urlopu na
        żądanie, poza tym tylko L-4. przekroczyl 4 dni? pisemna nagana... drugi raz
        przekroczyl? druga pisemna nagana... trzeci raz przekroczyl? won ze szkoly... on
        juz nie ma obowiazku uczenia sie poza tym liceum to nie rejonowa podstawowka...
    • avvg Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 18.09.05, 23:54
      łożę na utrzymanie i naukę mojego dziecka i to ja będę decydować, czy jego
      obecność będzie usprawiedliwiona czy też nie. jeśli będzie się chciało
      usprawiedliwiać samo - bardzo proszę, ale niech nie liczy na moją kasę na
      książki i piwo.
      • figazmakiem3 Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 19.09.05, 01:53
        do awg
        a czy gdy będziesz łożyć na utrzymanie i naukę swojego dziecka w czasie studiów też będzie musiało przychodzić do ciebie po usprawiedliwienie nieobecności na zajęciach?
        najbardziej wkurza mnie postawa "ja płacę - ja mam absolutną władzę"
        zaznaczam, że za mnie już od dość dawna nikt nie musi pisać usprawiedliwień
    • pl17 praca w chinach 19.09.05, 00:35
      nie mozna sie wpisac pod artykulem o pracy dla bialych w Chinach to pisze tutaj, wasacze dajcie spokoj Anglikom na Chiny sie kierujcie
      • exmilicjant Pełnoletni obywatele nie muszą cfodzić do szkoły. 19.09.05, 00:47
        Pełnoletni obywatele nie muszą chodzić do pracy. Pełnoletni obywatele mogą pic
        wódke i palic papierosy. Tak uczono mnie w szkole milicyjnej w czasach kiedy
        jeszce konstytucja nie była używana.
    • julja84 Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 19.09.05, 01:11
      Obecnie jestem na III roku studiow w Poznaniu....po przeczytaniu
      artyklu...przypomnialo mi sie moje liceum.Gdzie po ukonczeniu 18 lat moglismy
      sami sie usprawiedliwiac.Jedynym warukiem bylo to iz rodzice uprzednio musieli
      wyrazic na to zgode,na pismi, i przekazac ja wychowawcy.Wiec troche nie
      rozumiem o co tyle zamieszania, skora ta praktyka jest w przypadku mojego
      liceum jest juz stosowana od dawna...
      • poczciwiec Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 19.09.05, 01:41
        ja tez nie rozumiem o co

        jak sie jest chorym to sie idzie do lekarza i sie ma usprawiedliwienie
        nie rozumiem jakie to usprawiedliwienia pisza rodzice (z wyjatkiem gdy sa lekarzami)

        nie wiem w ogole o co chodzi, na czym ma niby polegac usprawiedliwienie przez tego chlopaka osobiscie? zamiest rodzicow to on przyniesie usprawiedliwienie od lekarza czy co?
        • ubekkubek Ludzie pełnoletni nie muszą chodzić do szkoły. 19.09.05, 01:57
          Jeśli wybrali sobie taką szkołę, to poewinni przestrzegać obowiązujacych w niej
          zasad.
      • rs_gazeta_forum Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 19.09.05, 02:51
        julja84 napisała:
        > ... Gdzie po ukonczeniu 18 lat moglismy
        > sami sie usprawiedliwiac.Jedynym warukiem bylo to iz rodzice uprzednio
        > musieli wyrazic na to zgode,na pismi, i przekazac ja wychowawcy.

        Wchodząc w słowo: a z jakiej racji rodzice mieli się na to zgadzać, skoro rzecz
        dotyczyła osób pełnoletnich? W tym wypadku zgadzam się z niektórymi dyskutantami
        - to było bez sensu.
        Takie problemy wynikają z niezrozumienia całości - patrz mój post niżej.
    • rs_gazeta_forum Konstytucja, dorośli i dzieci 19.09.05, 02:39
      Cała ta historia podług mnie oparta jest na niezrozumieniu. Niezrozumienie to
      widoczne jest zarówno z wypowiedziach władz szkolnych, ministerstwa, rzecznika
      praw obywatelskich czy wywołujących temat samych uczniów, jak i co niektórych
      szanownych forumowiczów.

      Zanim zaczniemy roztrząsać, czy osoba mająca ukończone lat 18 może sobie sama
      wystawiać usprawiedliwienia w szkole, należy zadać pytanie, skąd się wziął
      obyczaj (choć teraz wpisywany w statuty) usprawiedliwień szkolnych.
      Obecność w szkole była i jest obowiązkowa do pewnego wieku. Traktując ten
      obowiązek z całą surowością, szkoła powinna honorować tylko zwolnienia lekarskie
      lub urzędowe. Tym niemniej jednym z oczywistych zadań stojących przed szkołą i
      rodzicami ucznia jest wzajemna współpraca, szczególnie w sensie wychowawczym, i
      co do zmuszania dziecka do uczęszczania na lekcje zarówno rodzice jak i szkoła
      jawią się (zazwyczaj) wobec niego po tej samej stronie. Stąd szkoła dopuszcza
      pewne odejścia od formalizmu i rygorów we współpracy z rodzicami - traktuje ich
      jako naturalnych sojuszników - i dopuszcza często (ale przecież wcale nie
      obowiązkowo) usprawiedliwienie przez nich nieobecności dziecka.
      Oprócz tego jest to wygodne dla rodziców i samego dziecka - sam rzadko, bo
      rzadko, ale byłem nieobecny w szkole z powodu jakiegoś jednodniowego zatrucia
      itp., a zamiast biegać po L4 wystarczyła domowa kuracja.
      Podkreślę - taka relacja jest możliwa tylko przy odpowiedniej dozie zaufania do
      rodziców.

      Wracając do dorosłego w sensie formalnym ucznia - po pierwsze nie ma żadnych
      przeszkód, by mimo przekroczenia 18 lat dalej uczestniczył w tym mechaniźmie w
      roli dotychczasowej. Ale jeśli rezygnuje z takich relacji, to oczywiście ma do
      tego (rezygnacji) prawo, ale właśnie TO prawo - do rezygnacji z takiej formy
      usprawiedliwiania nieobecności, a nie do wchodzenia w rolę swoich własnych
      rodziców.
      Szkoła nie ma obowiązku przenieść zaufania z rodziców na samego ucznia, tylko
      dlatego że nabył prawa do samostanowienia, bo to zaufanie nie było związane z
      wiekiem jego rodziców, ale z ich wspólnym interesem ze szkołą wobec dziecka.

      Stąd usiłowanie wymuszenia na szkole przyjmowania własnoręcznie podpisanych
      zwolnień jest zwykłą dziecinadą ze strony niby dorosłego ucznia - bo niby chce
      on być traktowany jak dorosły, ale z drugiej strony chce być traktowany jak
      dziecko. Możliwe jest tylko to drugie.
      Jeśli chce być traktowany formalnie, to musi się także zgodzić na formalizm ze
      strony szkoły - pozostają mu zwolnienia lekarskie i urzędowe potwierdzenia
      przyczyn nieobecności.

      Natomiast oczywiście możliwe są takie relacje między szkołą, a uczniem, w
      których szkoła wyraża swoje zaufanie wobec niego i uznaje także jego
      oświadczenia. Ale znów nie ma tu nic do rzeczy wiek ucznia - zresztą w licznych
      postach (także przy pierwszym artykule) forumowicze wspominają szkoły, gdzie
      wprowadzane były takie obyczaje już przed osiągnięciem przez nich lat 18.

      Kończąc - życzę wszystkim zdrowego rozsądku, a uczniom rozumu - bo bycie
      dorosłym to rezygnacja z wielu przywilejów, a nie tylko nabywanie nowych.

      P.S.
      Dziwię się trochę władzom oświatowym, że nie potrafią się jasno w tej sprawie
      wypowiedzieć i przekonać młodego dorosłego, tylko straszą wyrzuceniem
      (wyrzucenie oczywiście wchodzi w grę, jak będzie uparcie trwać w błędzie, ale
      stanowisko szkoły, póki co, jest intuicyjne raczej niż uzasadnione argumentami).
      Ale może bierze się to stąd, że ten obyczaj tak każdemu wrósł w umysł, że
      przyjmujemy go bez analiz, i dopiero jak ktoś chce go podważyć, zaczynamy
      kombinować. A ja miałem więcej czasu może niż ten dyrektor...
      • rozowykot Re: Konstytucja, dorośli i dzieci 19.09.05, 04:30
        rs_gazeta_forum

        gratuluję nareszcie ktoś rozumny! A swoją drogą prasa potrafi młodym nabełtać w
        głowach równo. Kiedyś jakaś dziennikarzyna dopytywała dlaczego na studniówce w
        budynku szkoły nie będzie alkoholu, przecież oni są pełnoletni!I za nic w
        świecie nie mógł tępak pojąć, że na terenie szkoły nie pije się alkoholu i to
        że uczniowie to wiedzą świadczy o ich dojrzałości i dorosłości. Dorosłość
        narzuca pewne obowiązki np wykonywanie zobowiązań , a każdy z nich podpisał ,że
        zastosuje się do regulaminu szkoły i nie będzie pił, palił i używał na terenie
        szkły.
        • rs_gazeta_forum Re: Konstytucja, dorośli i dzieci 19.09.05, 11:49
          rozowykot napisała: ...

          Udając, że uśmiech jest skromny, dziękuję ;-).
          A przykład z dziennikarzem i alkoholem oczywiście wpisuje się w ten sam klimat.
          Pozdrawiam
      • maruda.r Re: Konstytucja, dorośli i dzieci 19.09.05, 10:28
        rs_gazeta_forum napisał:

        > Szkoła nie ma obowiązku przenieść zaufania z rodziców na samego ucznia, tylko
        > dlatego że nabył prawa do samostanowienia, bo to zaufanie nie było związane z
        > wiekiem jego rodziców, ale z ich wspólnym interesem ze szkołą wobec dziecka.

        **************************************

        Tu się nie zgodzę. Mogą zaistniec wyjątki. Choćby uczeń, którego rodzice nie
        żyją i rola jego prawnych opiekunów kończy się wraz z osiągnięciem pełnoletności
        przy założeniu, że ów uczeń ma prawo w tym momencie rozporządzac np. spadkiem, a
        więc jest samodzielny również pod względem finansowym.

        Pewnie ktoś uzna, że teoretyzuję; że są to wyjątki. Być może, ale konsekwencje
        takich wyjątków są wymierne. Ów samodzielny uczeń jest pełnoprawnym obywatelem,
        a pełnoletniemu koledze z ławki szkoła nakazuje trzymac się matczynej spódnicy.

        Idźmy dalej. Formalny układ trójstronny rodzice-uczeń-szkoła przestaje być
        formalnym i może (ale nie musi) byc utrzymywany na podstawie zwyczaju: ty się
        uczysz, my płacimy; przestajesz się uczyć, szukasz pracy. Zmiana jednak tego
        układu leży w porozumieniu rodzic-dziecko, a nie szkoła-rodzice.

        Ba, ciekawe, że identyczny układ zależności przestaje byc aktualny w momencie,
        gdy uczeń staje się studentem. W zasadzie nic się nie zmienia: rodzice łożą na
        studia dzienne, student studiuje, a uczelnia kształci. Czemuż jednak uczelnia
        nie wymaga od rodziców przychodzenia na wywiadówki, a od studenta
        usprawiedliwień od rodziców? Cóż takiego się zmieniło?

        Osiemnastoletni obywatel może byc pociągnięty do odpowiedzialności karnej, może
        głosować, może nawet kupic szkołę, ale nie może wypisać sobie usprawiedliwienia?
        To jest przykład jajeczka częściowo nieświeżego.



        Piszesz, że nie widzisz przeciwskazań do tego, aby układ sprzed pełnoletności
        był kontynuowany (ja też nie widzę). Jednak przechodzisz do porządku nad kwestią
        wyrażenia woli kontynuowania takowego układu przez pełnoletniego obywatela. A to
        jest ten istotny punkt, który stawia nasze dywagacje w punkcie wyjścia. Nie ma
        żadnych przesłanek do tego, by założyc, że 100% uczniów złoży takie
        oświadczenie. Nie ma również w polskim prawie instytucji samoubezwłasnowolnienia
        w kwestiach wolności obywatelskich, więc uczeń w każdej chwili z deklaracji może
        się wycofać i prawo jest po jego stronie. Ewentualna deklaracja nie wiąże
        skutecznie ucznia.

        Nie można jednak stwierdzić, że problem nie istnieje. Istnieje. Szkoła, a przede
        wszystkim kuratorium, powinna dojrzeć i zmienić statuty. Może przecież zażądać
        od pełnoletniego ucznia dostarczania typowych zwolnień urzędowych na podstawie
        prolongaty umowy społecznej zobowiązującej państwo do nauczania do 18 roku
        życia, poza ten okres.

        Zdumiewa mnie niechęć części szkół do poważnego potraktowania problemu. Jaki
        sens ma nauczanie w duchu wolnosci obywatelskich, skoro nie chce się ich
        przestrzegać?


        Dla mnie naprawdę śmieszne jest to, ze szkoły potrafiły poradzić sobie z tym
        problemem za czasów PRL-u. Chodziłem do liceum, w którym sprawę postawiono
        jasno: do skończenia 18 lat każde usprawiedliwienie (nawet urzędowe) musi być
        potwierdzone przez rodziców, a po skończeniu 18 lat nie.


        Można się powołac na układ pracownik-pracodawca. W takim układzie
        samousprawiedliwienie nie istnieje. Owszem, ale strona jest tu ZUS, który w
        efekcie wypłaca odszkodowanie za czas choroby. Formalny wymóg posiadania
        urzedowych podkładek staje się oczywisty. W wielu firmach istnieje możliwość
        samousprawiedliwienia, ale dzieje się to kosztem urlopu wypoczynkowego,
        nadgodzin lub okazji wynikających z kodeksu pracy.

        Konkludując: szkoła ma obowiązek przenieść zaufanie z rodziców na ucznia, gdyż
        rodzice przestają byc jego prawnymi opiekunami.


        • rs_gazeta_forum Re: Konstytucja, dorośli i dzieci 19.09.05, 11:43
          do maruda.r:
          Zdaje się, że dalej nie rozumiesz istoty tego sztucznego "problemu" lub w nią
          nie próbowałeś wniknąć.
          Tylko mogę zasugerować, że źródłem Twoich problemów jest przenoszenie konfliktu
          odpowiedzialności między rodzicami a dzieckiem na układ ze szkołą.

          Piszesz o jakichś wyjątkach, które sam tworzysz. Uczeń, który nie ma
          rodziców/opiekunów, po prostu nie uczestniczy w mechaniźmie stworzonym dla nich.
          A każdy inny pełnoletni, jak pisałem, może z tego mechanizmu zrezygnować.


          > pełnoletniemu koledze z ławki szkoła nakazuje trzymac się matczynej spódnicy

          - własnie tu tworzysz mit - nie każe, daje możliwość.


          > Osiemnastoletni obywatel może byc pociągnięty do odpowiedzialności karnej,
          > może głosować, może nawet kupic szkołę, ale nie może wypisać sobie
          > usprawiedliwienia?"

          Tak, nie może, to tak trudno pojąć???????
          (Gdybym chciał czepiać się słówek, powiedziałbym, że może SOBIE wypisać. Tylko
          że robi z siebie dziecko, gdy usiłuje pokazać taki świstek w szkole, gdy ta
          wcześniej nie zgodzi się na taką formę usprawiedliwień.
          Jaki i czy w ogóle sens miałoby przyjmowanie takich usprawiedliwień przez
          szkołę, to temat osobny).


          I ostatnie:
          > Konkludując: szkoła ma obowiązek przenieść zaufanie z rodziców na ucznia,
          > gdyż rodzice przestają byc jego prawnymi opiekunami."

          Wybacz, ale to już kuriozum. Zaufanie jest w ogóle podstawą do takich
          mechanizmów, a Ty traktujesz je instrumentalnie.
    • babaqba Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 19.09.05, 02:43
      e.v.q.a napisała:

      > ile mozna walkowac ten temat?!
      > oczywiste, ze chlopak zrobil sobie niezla reklame, ale dajcie sobie juz spokoj.
      > jezeli mu nie pasuje to niech zmieni szkole, na normalna gdzie takie
      > rozwiazania sa na porzadku dziennym - idac do XXI LO wiedzial jakie zwyczaje
      > panuja w Prusie, wiec po co teraz te afery

      Polska bezmyślnym acz posłusznym bydłem stoi. Trawniki w miastach obesrane? Jak wam nie pasuje, to
      tam nie chodźcie! W telewizji same biesiady i giertychy? Nie musicie oglądać! Pracodawca nie płaci
      pensji? Jak ci nie pasuje nie musisz pracować! Spóźniłeś się z rachunkiem za ...czynsz/prąd? Jesteś
      złodziejem!!! Oto nowa mentalność III RP.

      A powinno być tak: sprawa chłopaka jest bardzo ważna! Pokazuje ona bowiem powszechne
      lekceważenie najważniejszego aktu prawnego w kraju. Konstytucja konstytucją a każdy prezesik byle
      spółdzielni mieszkaniowej ma swoje własne paragrafki na polaka-szaraka. Podwaliny prawne naszego
      państwa są łamane codziennie, po cichu, bez ostentacji i tak... do końca. Tylko konkordat jest
      przestrzeganym i nawet nadinterpretowywanym prawem w tym kraju. Reszta praw - nic nie znaczy.
      Polak ma tylko obowiązki wobec państwa! Czas to zmienić, choć nie przy pomocy tego disneylandu
      rwącego się do władzy :(((
      • malarz2 Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 19.09.05, 05:11
        I racja.
        Ja prawo takie wywalczyłem sobie w moim L.O. bezproblemowo. Powiedziałem, że
        jestem pełnoletni. Na to wychowawczyni że ma przyjść matka. Ja powiedziałem że
        sam mogę przyjść na zebranie. Ona na to ze jestem zawieszony. To rundka do
        pedagoga szkonego i dyrektora. I od tego czasu mogłem pisać usprawiedliwienia
        sam. (czego nie robiłem, nie chciało mi się). I na wywiadówki sobię sam
        chodzlem. 25 matek po 40/50 lat i ja z kumplem.
    • synziemi Re: Konstytucja ważniejsza niż szkolny statut 19.09.05, 06:29
      Faktycznie to troche dziwne, ze doroslego faceta mieliby usprawiedliwiac rodzice. To chyba jakas szkola dla maminsynkow. :)))
    • nfa05 ale prawo 1982 nadal jest wyższe od Konstytucji RP 19.09.05, 08:01
      Ale prawo stanu wojennego nadal jest wyższe od Konstytucji - dla przykladu :
      o wyższości 'prawa' stanu wojennego nad Konstytucją III RP
      www.nfa.pl/articles.php?id=37
    • avenager Do Bartka - po raz drugi 19.09.05, 10:24
      No i wiedzialem, ze tak bedzie!

      Gratuluje Ci Bartku sukcesu, ale pamietaj, ze teraz coniektorzy nauczyciele
      beda chcieli Ci pokazac gdzie jest Twoje miejsce.

      Dlatego nie daj sie sprowokowac. Udowodniles, ze masz prawo do pisania sobie
      samem usprawiedliwien i... nie naduzywaj tego.

      Zamkniesz w ten sposob tej xbchfnfk (zwanej gronem pedagogicznym) usta.

      Gratuluje Ci raz jeszcze i pozdrawiam
      AVE
      • 12x1 Re: Do Bartka - po raz drugi 19.09.05, 10:35
        racja....potem pracodawca sie zgodzi zebys sam sobie napisal usprawiedliwienie
        za bumelke w pracy...... oby tak dalej ministerstwo oswiaty......czemu nie
        zaczniecie wreszcie mowic o OBOWIAZKACH nie prawach ucznia
        przeciez potem wejda a normalne zycie doroslych
        gdzie to pracodawca reguluje obowiazki....nie przestrzeganie ...nie ma pracy
        i nie dziwmy sie ze mlodziesz jest zagubiona....
        przeciez to nie debile....widza jak to jest....
        ministerstwo nie ma widocznie innych spraw...
        a to ze uczen po 18-nasce moze podpisac usprawiedliwienie bylo juz dawno.....
        • avenager Re: Do Bartka - po raz drugi 19.09.05, 11:19
          A co ma piernik do wiatraka?

          Prawa i obowiazki wynikajace ze stosunku pracy, to zupelnie inny temat. Temat
          ktorego nie nalezy mieszac z tym o ktorym jest mowa w artykule.

          Prawa i obowiazki wynikajace ze stosunku pracy wynikaja z Kodeksu Pracy, a
          prawa osoby cywilnej, jaka jest uczen z Kodeksu Cywilnego.
          W przypadku uczniow do 18 lat ich status reguluje Kodeks Rodzinny i Opiekunczy
          (Kodeks Cywilny w mniejszym stopniu).
          W przypadku uczniow, ktorzy osiagneli wiek 18 lat - ich status jest regulowany
          na podstawie Kodeksu Cywilnego. Kodeks Rodzinny i Opiekunczy nie ma tu juz
          zastosowania.

          Z prawnego punktu widzenia Bartek ma racje. Moim zdaniem - z moralnego - takze,
          ale to czas pokaze czy sie nie myle.

          W kazdym kraju obowiazuje cos takiego jak porzadek prawny. Porzadek prawny to
          jest hierarchia waznosci poszczegolnych aktow prawnych.
          Konstytucja jest najwyzszym aktem prawnym, natomiast rozporzadzenie,
          zarzadzenie czy regulaminy jakichkolwiek instytucji - najnizszym.
          Akty prawne nizszego rzadu NIE MOGA stac w sprzecznosci z aktami prawnymi
          wyzszego rzedu. Ustawa nie moze byc sprzeczna z Konstytucja, dokladnie tak samo
          jak regulamin szkoly w ktorej sie uczy Bartek nie moze byc sprzeczny z Kodeksem
          Cywilnym ani tym bardziej z Konstytucją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka