Dodaj do ulubionych

Carla Del Ponte idzie na wojnę

28.09.05, 19:23
Oby byla rownie gorliwa w sciganiu isadzeniu arabskich i islamskich
bandytow ,terrorystow.
Bo narazie to co europejskie i chrzescijanskie to BE a co arabskie i
islamskie to CACY
Obserwuj wątek
    • homophob_and_racist Re: Carla Del Ponte idzie na wojnę 28.09.05, 20:08
      dokladnie tak !
      Sciganie islamofaszystowskich bandytow jest bardzo nie polipoprawne,
      nietolerancyjne, nienowoczesne :)
      Pozatym islamofaszysci moga podlozyc bombe, a ksieza czy zakonnice raczej
      nie.. :)
    • ronlen2 Re: Carla Del Ponte idzie na wojnę 28.09.05, 21:28
      No wlasnie. Zaden z wazniejszych Albanczykow z Kosowa nie siedzi, a o
      najwazniejszych nie wspominajac. To sa Muzulmanie, a my w koncu chcemy
      spolecznosc multi-kulti. natomiast wszyscy, co osmielaja sie walczyc z Islamem
      to zbrodniarze wojenni.

      Teraz tylko islamska Turcje do UE i bedzie super.
      • kpix Smiem zauwazyc,ze poludnie Chorwacji, 28.09.05, 22:02
        o ktore sie Gotovinie rozchodzilo, nie bylo arabskie, lecz
        serbskie.

        Wlasnie 2 tygodnie temu spalem na kwaterce w Czarnogorze
        u takiej serbskiej rodziny, ktora do 1994 roku przetrwala w Dubrowniku,
        po czym musiala spieprzac, bo chorwaccy nacjonalisci zaczeli strzelac
        po ulicy. Oczywiscie glowna wina tej rodziny bylo jej pochodzenie.
        No ale przeciez Chorwaci sa usprawiedliwieni, bo sie jedynie mszcza za
        bombardowanie Dubrownika przez Serbow w 1991-2 roku, nieprawdaz?

        >wszyscy, co osmielaja sie walczyc z Islamem to zbrodniarze wojenni.


        Gotovina to dla mnie bohater i zloczynca w jednym. Niestety czasem
        takie cos sie przydarza na swiecie. I, niestety, za wlasne grzechy
        trzeba odpowiedziec.

    • piotrpsp Re: Carla Del Ponte idzie na wojnę 28.09.05, 23:29
      Dziwi mnie bardzo niechec Watykanu do wydania Gotowiny. Czyzby Kosciol
      Katolicki byl hierarchia anarchiczna i cala prawda o wladzy papieza to bajka?
      Co w koncu sie dzieje: Del Ponte odslania slabosc Kosciola i potege
      franciszkanskich kanciarzy ktorzy wiedza gdie jest Gotowina ale wynalezli trick
      dzieki ktorem klamia z "czystym" sumieniem? Czy moze Rzym chce ukryc glebsze
      zwiazki z Gtowina? A moze Kosciol wie ze Del Ponte to pylek i niedlugo bedzie
      bez pracy? Jeszcze jeden przyklad Europejskiej dwulicowosci? A jezeli Europa
      tylko udaje ze sciga zbrodniarzy to w jaki sposob ci zbrodniarze maja poparcie
      Kosciola i obojetnosc Unii? Co zbrodniarze moga zaofiarowac Unii za jej
      obojetnosc i Kosciolowi za jego milczenie?
    • buszek2 dlaczego Carla del Ponte nie oskarza Busha Jr 29.09.05, 01:26
      odpowiedzialnego za smierc i cierpienia 100 tys. Irakijczykow w wyniku agresji
      USA i kilku ich wasali na ten kraj ??? www.panstwozla.pl
    • duk123 Re: Carla Del Ponte idzie na wojnę 29.09.05, 04:28
      Materialy o tym jak Watykan aktywnie chronil i dalej chroni pedofilow forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=348&view=findpost&p=10123

      Materialy o tym jak Watykan aktywnie chronil i dalej chroni gwalcicieli zakonnic i kobiet swieckich forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=433&view=findpost&p=10661

      -
      forumhumanitas.ipbhost.com
      • duk123 Re: Carla Del Ponte idzie na wojnę 29.09.05, 05:21
        I jeszcze dodatek:

        Bez cenzury o Matce Teresie - forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=470
        • jaar1 matka teresa 29.09.05, 12:12
          do: duk123
          Przeczytałem ten artykuł, niestety z dużym rozczarowaniem. Miałem nadzieję
          znależć w nim spojrzenie człowieka, który być może ma inne spojrzenie na Matke
          Teresę, ale wie czym jest chrześcijaństwo, rozumie, a być może i wierzy.
          Ponieważ w swej istocie i naturze katolicyzm nie jest monolitem, blokiem odlanym
          z jednorodnej stali, którym trzęsie papież. Tak nie jest. Niestety artykuł ten
          rozczarował mnie dogłębnie, swoją płytkością, a wręcz naiwnością. To zupełnie
          tak, jak ja, chciałbym wypowiadać się autorytatywnie na temat analizy białek
          szokotermicznych, o czym nie mam zielonego pojęcia.
          W tym artykule dwaj dżentelmeni rozmawiają ze sobą ,we wspólnym tonie ( co
          trudno uznać za wywiad dziennikarski, a bardzie za artykuł reklamowy ) o
          rzeczach nie do końca dla nich zrozumiałych. Do spraw wiary przykładają ludzką
          miarę i są oburzeni, że to im ni jak nie pasuje. Zamiast konkretów więcej
          hipotez i spekulacji typu:

          "FI: To znaczy, że ona wydaje te pieniądze na swój własny zakon? Czy pańskim
          zdaniem, po jej śmierci zakon ten zostanie nazwany jej imieniem?

          HITCHENS: Obie te sugestie to tylko spekulacje, ale wydaje mi się, że są one trafne"
          Na końcu artykułu znajduję też i takie stwierdzenie:
          "HITCHENS: Wahałem się czy opisać to w mojej książce, lecz w końcu zdecydowałem
          się opublikować jej wypowiedź, w której mówi, że cierpienie ubogich jest czymś
          bardzo pięknym i że świat bardzo zyskuje na szlachetności cierpienia.
          FI: Okropne stwierdzenie.
          HITCHENS: Tak, w rzeczy samej złe. Jednak powiedzenie, że jest to
          niechrześcijańskie też byłoby nieprawdą, chociaż wielu ludzi nie zdaje sobie
          sprawy z tego w co wierzą chrześcijanie. Jest to moim zdaniem stwierdzenie
          niemoralne i powinno być znaczniej powszechniej znane niż jest."
          Rozumiem oburzenie, lęk, czy wręcz ucieczkę przed cierpieniem. Każdy z nas
          ucieka przed swoim krzyżem, a gdy się na nim znajdzie to chce jak najszybciej z
          niego zejść. Jest wręcz niemożliwym zaakceptować swój krzyż bez miłości Boga,
          ale zdaje się ta argumentacja nie trafia zarówno do obu dżentelmenów jaki do
          Ciebie. Sam zmagałem się z tym przez wiele lat, a i dziś b. chętnie schodzę z
          każdego krzyża który spotyka mnie w moim życiu.
          Dla tego konkluzja HITCHENS'A: "... chociaż wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z
          tego w co wierzą chrześcijanie", jest dla mnie konkluzja tego artykułu. Nie
          dość, że b.wielu ludzi wypowiada się na temat chrześcijaństwa w sposób
          autorytatywny mierząc je miarą swojego racjonalizmu, czy wręcz ateizmu, to
          również b. wielu ludzi deklarujących się jako chrześcijanie w istocie nie wiedzą
          w co wdepnęli. Daleki jestem od osądów, sam siebie bardziej stawiam w grupie
          tych co chcieli by być ale ciężko im to idzie.
          Co zaś się tyczy osoby Matki Teresy jak i innych luminarnych postaci Kościoła,
          to z pewnością nie jestem zachwycony jednostronnych ich obrazem. Jako ludzie
          mieli z pewnością swoje przywary, ułomności, słabości, mało tego grzeszyli ( bo
          świętość nie oznacza, ze żyjemy bez grzechu). Nie mniej ten artykuł głęboko
          rozczarowuje swoją płytkością, niezrozumieniem istoty rzeczy. Szkoda.
          Kończąc, nie wiem czy znasz istotę :ośrodków” prowadzonych przez Marie Teresę –
          to są wyłącznie umieralnie, nic więcej. Miejsca do których ona sama jak i jej
          siostry ściągały umierających ludzi, aby mogli godnie umrzeć, nic więcej.
          Rozumiem, że dla nas w Europie jest to szokujące, czy wręcz oburzające ale tak
          to jest w istocie. Jeżeli byś była kiedykolwiek w Indiach, czy w samej Kalkucie
          sama byś się przekonała, jak wygląda śmierć człowieka na ulicy. U nas pies
          godniej umiera. I włożyć między bajki można świetlaną wizję Hitchens’a o
          Kalkucie mieście szkół, uniwersytetów, szpitali. On był w tych częściach, w
          których zdecydowana większość mieszkańców Kalkuty nie była nigdy w swoim życiu,
          chociażby z racji swojego rodzenia- Indie to społeczeństwo wciąż głęboko
          kastowe. Ale Hitchens nie chce tego zauważyć. Szkoda.
          Pozdrawiam
          Jaar van Klyst
          • piotrpsp Re: matka teresa 29.09.05, 20:50
            jaar1, ja odebralem tekst HITCHENSa w inny sposob. Moim zdaniem on wskazuje na
            dysproporcjonalnie male uzycie srodkow jakie miala do dyspozycji na rzeczywista
            doroczynnosc. To jest prawda ze umieranie w jakiejs godnosci jest lepsze niz na
            ulicy, jednakze umieranie pod standartowa opieka lekarska moze byc opoznione o
            kilka lat zdrowia - i to jest jeden z zarzutow. Moim zdaniem druga jego teza
            zdaje sie byc ze to jest portert fundamentalizmu Chrzescijanskiego. Teresa nie
            chciala polepszenia losu ludzi w sensie terazniejszosci, ona chciala poprawe
            ich losu w sensie swiata w ktorym zyli - to znaczy zgodnie ze standartami
            sredniowiecznymi. Gdyby zrobila inaczej to nie zgromadzilaby fortuny. A tak
            miala dwie rzeczy na raz: i fortune i slawe chociaz tylko ograniczone
            zrozumienie. A ci ktorzy przezyli jej domy godnosci nie znaja standartow wedlug
            ktorych mogliby jej cos zarzucic. I te jej polsrodki pewnie nie wynikaly z
            wyrachowania - a z ideologii - ktora mowila ze cierpienie oczyszcza lub jest
            piekne. Podobie starozytnie mawiali ze blekit jest brzydkim kolorem - gdyz
            trwale barwniki tego koloru byly starozytnosci i drogie i trudne w uzyciu.
            Innmi slowy: lubimy robic piekno z naszej nedzy - wtedy desperacja nie pcha nas
            do zbrodni i ci co maja sczescie zyc dluzej korzystaja na tym. I Teresa byla
            mistrzynia: pomagala (a naprawde to tylko "pomagala") a my myslelismy ze ona
            tak pomaga jak bysmy chcieli zeby nam pomogano. A tomoglo byc nie tak.
            Fundamentalizmy uczynia nedze znosniejsza psychicznie ale nie zniosa jej.
    • szowinita Del Ponte nie udźwignęła zadania i zwariowała :( 29.09.05, 13:54
      Pamiętajmy jednak, że mimo aktualnej psychozy, ta pani to wielki człowiek, który
      dużo dokonał dla sprawiedliwości.
      • babaqba Re: Del Ponte nie udźwignęła zadania i zwariowała 30.09.05, 11:44
        Nie zwariowala, tylko powaznie traktuje swoja prace i nalezy ja za to szanowac. Fakt, ze kosciol ukrywal
        i ukrywa zbrodniarzy wojennych jest szeroko znany nie od dzisiaj. Ci z napisami na pasach "Gott mit
        Uns" wiele zawdzieczaja Watykanowi.
    • kssen Re: Carla Del Ponte idzie na wojnę 30.09.05, 12:13
      Za każdym razem jak się cokolwiek pisze o zbrodniach wojennych, dostajesz odpowiedź "a islamistów nie scigacie" To sie nazywa impriting. Polega to na tym, że w mózgu [a tym silniej, im ten mozg jest mniejszy] pewne przezycia, albo np. propaganda odciskaja pewien slad, który potem juz zawsze sie odzywa gotowym, niekiedy kompletnie nielogicznym skojarzeniem. Jest to takie ograniczenie umysłowe, bardzo przeszkadzające w odbiorze i ocenie rzeczywistosci.
      Ale ad rem. Zbrodniarzy wojennych nalezy karac i to karac surowo z powodow czysto pragmatycznych.Oni sa niebezpieczni bardziej niz mafia i nie moga czuc sie bezkarni. Nigdy. A co do islamistow - potrzasanie szabelka i proby rozwiazan silowych, jak to widac w Iraku, do niczego nie prowadza. Nalezy rozsadnie usuwac przyczyny, ograniczac poparcie wlasnego spoleczenstwa, izolowac wlasnie demagogow - to co robi w tej chwili Londyn. Natomiast polowanie na nieuchwytnego Osame jest bzdura - zrobil sie mityczny bohater, z ktorym prawdopodobnie identyfikuje sie polowa muzulmanskiej mlodziezy i ta slawa przysparza tylko dalszych bojownikow. Mysl, jak mowia panienki, to boli tylko za pierwszym razem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka