Dodaj do ulubionych

Dziecko? Nie planuję

07.10.05, 18:46
no i dobrze
będzie trochę luźniej
w razie czego dobierze się z Filipin albo Nigru
Obserwuj wątek
    • ar.co Re: Dziecko? Nie planuję 07.10.05, 18:53
      Jest nas za mało, będzie jeszcze mniej...
      To skąd te trzy miliony bezrobotnych?
      • gobi03 aspiracje - nie planować 08.10.05, 15:53
        Właśnie czytam "Tworzywo" Wańkowicza. Polecam wszystkim szukającym pracy
        "odpowiedniej do wykształcenia".
        Nie sztuka umrzeć z głodu oszczędzając na jedzeniu. Sztuka znaleźć pracę.
        Ukończenie kulturoznawstwa nie odbiera umiejętności wbijania gwoździ itp.
        Bezrobocie bierze się z braku elastyczności systemu kstałcenia. Nauka zawodu
        wiąże się z masą socjalistycznych głupot, bo ogólne przedmioty są tańsze niż
        warsztaty.
        • barnaba75 Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna prawda 08.10.05, 16:36
          Ona - pracuje w banku, On - też pracuje, w innym banku. Średnie wynagrodzenie 6
          netto. Razem mają 12 tys. netto. Oboje lat 28. Ona w ciąży. Rodzi, wraca do
          pracy. Dlaczego? Jest dobrym pracownikiem i specjalistą. Jest potrzebna. Mija
          rok. Zachodzi drugi raz w ciążę. W tym czasie budują już dom w Warszawie. Rodzi
          się drugie dziecko. Niańka nie kosztuje aż tak dużo w porównaniu do
          wynagrodzenia. Wraca do pracy. Znowu ją chcieli... cholera... chyba jest niezła
          w tym co robi.
          Ona - prawnik
          On - pracownik banku
          Mają własne mieszkanie, dziecko. Razem 10 netto. Stać ich na to i owo....
          Ona - wysokie stanowisko w międzynarodowym koncernie.
          On - też :)))
          Razem 18-20 netto. W przyszłym roku planują dziecko.
          Wszyscy wymieni tutaj to ludzie w wieku 28-32 lata. Najpierw dużo się uczyli. W
          trakcie nauki pracowali i teraz mają po 30 lat i mają doświadczenie i wiedzę.
          Jak widać MOŻNA tylko się trzeba przyłożyć.... gdyby porozmawiać trochę z
          takimi, o których mowa w artykule to by się okazało, że to po prostu ludzie,
          którzy niewiele potrafią... ot.. poprzekładać dokumenty z miejsca na miejsce...
          wszystko.... a jak trzeba zarobić pieniądze to się okazuje, że jest problem...
          • sarna73 Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 16:44
            Tylko nie każdy chce żeby jego dzieci wychowywała niańka, i to o tym jest tu
            mowa.
            • barnaba75 A czym się różni niańka od żłobka czy od szkoły??? 08.10.05, 16:46
              Niańka jest z dzieckiem klika godzi i tyle. Robi zakupy, sprząta i jest z
              dzieckiem/dziećmi. Rodzice wracają i mogą się zająć dziećmi a nie domem. Ot i
              tyle. Trzeba to chcieć i umieć zorganizować. Jeśli bardzo się chce, można
              znaleźć zajęcie "na odległość". Być tłumaczem, informatykiem itp. Można
              pracować nie ruszając się z domu i znam takie osoby!!! Trzeba chcieć i mieć
              pomysł na życie...
              • madami Re: A czym się różni niańka od żłobka czy od szko 08.10.05, 18:20
                barnaba75 napisał:

                > Niańka jest z dzieckiem klika godzi i tyle. Robi zakupy, sprząta i jest z
                > dzieckiem/dziećmi. Rodzice wracają i mogą się zająć dziećmi a nie domem. Ot i
                > tyle. Trzeba to chcieć i umieć zorganizować. Jeśli bardzo się chce, można
                > znaleźć zajęcie "na odległość". Być tłumaczem, informatykiem itp. Można
                > pracować nie ruszając się z domu i znam takie osoby!!! Trzeba chcieć i mieć
                > pomysł na życie...

                Głupoty wypisujesz. Jeżeli zajmujesz wysokie stanowisko, i co za czym idzie,
                świetnie zarabiasz musisz się liczyc z tym, że nie wyjdziesz z pracy przed 18 a
                przychodzisz tam przed 8 rano, przynajmniej raz w tygodniu idziesz na służbową
                kolację a może się okazac, że za tydzień wylatujesz do Stanów a po powrocie
                wsiadasz w służbowy samochód i gnasz do Szwajcarii. Masz jakieś pomysły jak
                zorganizować życie zawodowe i jednocześnie być dobrą, kochającą i dyspozycyjną
                matką?
                • mlasskacz W Wyborczej pracuje kilku depresyjnych...Ja mogę i 09.10.05, 09:14
                  smutniejsze kawałki przytoczyć. Nie chce się w markecie? Masz dziewczyno cała Europę do dyspozycji! Ale Polske przede wszystkim.
              • pafka Re: A czym się różni niańka od żłobka czy od szko 08.10.05, 22:09
                Mam wrazenie ze barnaba75 to kolejna osoba ktora wie wszystko, dla kazdego ma
                dobra rade, specjalista w kazdej dziedzinie, kelsi rozmowa o dzieciach
                oczywiscie udziela setek porad ... ciekawi mnie tylko ile barbaba75 ma dzieci,
                jak sobie radzi z ich wychowaniem, organizowaniem czasu itp...( a cos mi sie
                zdaje ze nie ma nawet jednego dziecka, a wypowiada sie w kwestiach o ktorych nie
                ma najmniejszego pojecia )

                Barbabo75 co ty masz do "prostych osob" ? czy tacy nie moga miec dzieci ? czy
                dzieci moga miec tylko ci co zarabiaja powyzej 6 000 PLN netto ? polecam ci
                zainteresowanie sie roznymi badaniami z ktorych wynika, ze "prosci ludzie" chca
                miec dzieci ( a czesto nie moga ze wzgledu na prace, finanse itp...) a "dobrze
                sytuowani" coraz czesciej mimo ze moga to ze wzgledu na swoje wygodnictwo i
                niechec do burzenia spokojnego zywata w luksusie nie chca miec nawet jednego
                dziecka !!!
              • marijka Re: A czym się różni niańka od żłobka czy od szko 08.10.05, 22:27
                a ty pracujesz i masz dzieci ? płakałam jak czytałam ten artykuł, świadomie nie
                zdecydowałabym sie kurat w tym momencie na dziecko (próbowaliśmy 4 lata i nie
                wychodziło, nagle a niespodziewanie się udało - właśnie zmieniłam pracę).
                Pracowałam do ostatniego dnia ciąży, z pracy zawieźli mnie do szpitala (pewnie
                dzięki temu teraz wróciłam na kierownicze stanowisko). Nie pracuję już po 12-14
                godzin, ale i tak z dzieckiem opiekinka musi być przez 10 (pracuję od 9 do 17,
                wychodzę o 8, jak dobrz pójdzie jestem w domu o 18). Przez godzinę jestem z
                dzieckiem (o 19 idzie spać bo taki ma rytm dnia, choćby na rzęsach się
                stawało). Jeśli to jest kwestia organizacji to ja jestem chiński mandaryn.
                Kocham moje dziecko nad życie i niestety nie mogę z nim być, jest z nim
                niania.....................
            • ams2 Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 17:36
              Tu poprostu chodzi o to, ze kobiety chca zajmowac wysokie stanowiska w firmach
              i miec dzieci. niestety tego sie nie da pogodzic. Wiec albo dziecko albo praca.
              W polskiej rzeczywistosci nawet nie ma takiego wyboru.
            • wicurpix Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 18:38
              I nie każdy chce robic ze swoich dzieci małpy
            • rozowykot Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 20:15
              Ale nie wszyscy ludzie w Polsce i nie tylko w Polsce są zaradni inteligentni i
              tworczy,tym bardziej ,że im glupsi i prymitywniejsi tym więcej dzieci
              nastukali i teraz te dzieci nie potrafią sobie radzić ,bo nikt ich tego wdomu
              nie nauczyl, a jak przypadkiem udalo im się jakies studia skończyć to wtydzą
              się jakiejkolwiek fizycznej pracy. Z drugiej strony jeśli ta pani skończyla 2
              fakultety i nie umie znaleźć sie w swiecie dorosłych to jej dyplomy są niewiele
              warte. i jako pracownik będzie tak samo bez tworczej inwencji jak jest jako
              bezrobotna
          • sendivigius Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 17:40
            Wiec Polska zostanie krajem informatykow, bankowcow i tlumaczy - inni wymra
            bezpotomnie. Kiedys na studiach ludzie umieli mylsec, dzis juz niestety
            tylko "wyksztalcency" z logika jak powyzej.
            • barnaba75 Jeśli tak zrozumiałeś moją wypowiedź to oznacza 08.10.05, 17:47
              że jesteś wyjątkowo płytko myślącą osobą, poszerzającą szeregi
              lumpenploretariatu... TO BYŁY PRZYKŁADY, a nie jednie słuszne recepty na
              życie...
              • balavader1 Re: Jeśli tak zrozumiałeś moją wypowiedź to oznac 08.10.05, 18:28
                Drogi/a Barnabo
                Chodzi o to, że w Polsce ciężko jest ludziom, którzy nie są genialnymi
                bankowcami, prawnikami, tłumaczami. Ciężko ludziom zwykłym po studiach myśleć o
                rodzinie bo boją się co będzie później z ich pracą. A nie każdy pracuje w
                "koncernie międzynarodowym" i nie każdy ma zapewnione 6 tys. na ręke i nie
                każdego stać na "to i owo". A obrażając forumowiczów wydajesz świadectwo tylko i
                wyłącznie SOBIE. A cos takiego jak "PLORETARIAT" nie istnieje... Ale skąd Ty,
                rekin bankowosci, i to pewnie z Warszawy, mozesz o tym wiedzieć.

                > że jesteś wyjątkowo płytko myślącą osobą, poszerzającą szeregi
                > lumpenploretariatu... TO BYŁY PRZYKŁADY, a nie jednie słuszne recepty na
                > życie...
          • bognus Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 18:54
            Znowu to wskazywanie placem na innych z podtekstem: jesli nie masz dzieci to
            jestes sam sobie winny ,bo brak ci zdolnosci i wytrwalosci aby zdobyc dobra
            (tzn.dobrze platna) prace.
            Tymczasem te przyklady sa tylko dowodem na to, ze dzieci staly sie luksusem, na
            ktory moga sobie pozwolic ludzie o dochodzie od 10 tys zl netto na mies. w
            gore. Tymczasem w kazdym spoleczenstwie jest tak ze tzw. elity sa duzo mniej
            liczne (w Polsce wynosza moze 10 lub 20% spoleczenstwa) niz cala reszta. A wiec
            problem ujemnego przyrostu naturalnego nie zostanie rozwiazany przez to ze
            elity beda sobie robic dzieci. Wazne jest aby normalny czlowiek widzial
            mozliwosc i szanse wychowania i wyksztalcenia w Polsce swojego potomstwa. W
            obecnej chwili tej szansy dla kasjerki w banku, czy sprzedawcy w supermarkecie
            po prostu nie ma.
            Poza tym nie ma co sie czarowac, tych swietnych bajecznie dotowanych stanowisk
            wcale tak duzo nie ma do obsadzenia. Ktos musi wykonywac tez taka prace jak
            sprzatanie czy kasowanie. Tylko jak sie ma job za 1000zl/mies to jest to po
            prostu walka o przezycie i w tej walce nie ma miejsca na dzieci i inne
            sentymenty. Ale ujemny przyrost nauralny moze miec swoje dobre strony - to
            bedzie naturalne rozwiazanie problemu bezrobocia (niestety dopiero za ok. 25
            lat). Jesli bedzie nas mniej tzn. ze bedzie potrzebnych mniej domow (ceny
            nieruchomosci i czynszow, przynajmniej w niektorych regionach spadna). Byc moze
            czlowiek zyska bardziej na wartosci, bo bedzie o niego trudniej - firmy beda
            sie staraly pracownikow zatrzymac, beda sie zgadzac na urlopy macierzynskie,
            beda placic za przedszkole, wysylac pracownikow na kursy kwalifikacyjne itp i
            byc moze nagle te "socjalistyczne" przezytki nagle stana sie b. aktualne.
          • sil8 Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 19:00
            a świstak siedzi....
            99% ludzi nie ma takich mozliwości, niestety prawda jest taka jak w tym wrtykule
          • jajanek Można nie mieć pieniędzy, mieć dużą rodzinę i 08.10.05, 19:11
            być zadowolonym!!!! Pisze nie o czymś wyimaginowanym. Piszę o sobie. Wszystko
            to tylko kwestia optyki, rozłożenia akcentów. Mam ośmioro dzieci i żyję!!!
            Jestem zadowolony i moja małżonka również. Ze swojego punktu widzenia, mogę was
            zapewnić, że kolejne dziecko może sprawić o wiele większą radość, od "nowej
            blachy" w garażu. Dziecko jest CUDEM dla którego warto poświęcić karierę,
            pieniądze, etc. OPTYKA, i niewiele wiecej. Biednym kobietą wmawia się, że
            zrealizują się tylko wówczas jak zrobią karierę. TO wierutne kłamstwo. Moja
            żona jest zadowolona. Nie wiecie co tracicie, nie chcąc dziecka. Ktoś was
            oszukał.Czasami warto iść za głosem serca, nie oglądając się na masy.
            • rozowykot Re: Można nie mieć pieniędzy, mieć dużą rodzinę 08.10.05, 20:35
              jajanek napisał:

              > być zadowolonym!!!! Pisze nie o czymś wyimaginowanym. Piszę o sobie.
              Wszystko
              > to tylko kwestia optyki, rozłożenia akcentów. Mam ośmioro dzieci i żyję!!!
              > Jestem zadowolony i moja małżonka również. Ze swojego punktu widzenia, mogę
              was
              >
              > zapewnić, że kolejne dziecko może sprawić o wiele większą radość, od "nowej
              > blachy" w garażu
              Skoro nie masz forsy , to co ta twoja ósemka jada, w co chodzi ubrana i skąd
              masz kasę na podręczniki i zeszyty, o angielskim już nie wspomnę , po co
              gó..arzowi angielski. Marzylam kiedyś o szóstce ,skończylo sie na dwojgu,a i
              tak nie zdolaliśmy zapewnić wszystkiego podstawowego np 2 językow obcych tylko
              1. Znam dzieci z wielodzietnej rodziny /dziewięcioro/ każde z nich twierdzi że
              max dwoje ,bo jedno po drugim butów donaszać nie będzie. To też optyka -
              dziecka z rodziny ,gdzie nie bylo forsy tylko dużo dzieci - takiej jak twoja.
              Ty i podobno twoja żona jesteście szczęsliwi, czy rownie szczęśliwe są twoje
              dzieci

            • magda.gdansk Re: Można nie mieć pieniędzy, mieć dużą rodzinę 12.10.05, 07:25
              Swietny tekst. I nareszcie ktos powiedzial, ze to nie jest przejsciowe
              wahniecie nastrojow, tylko zmiana cywilizacyjna: kobiet nie da sie spowrotem
              zapedzic do domow, i to one podejmuja decyzje o tym, ile, kiedy i czy w ogole
              miec dzieci, i zadne zaklecia ani pokrzykiwania na prawicy tego nie zmienia.

              I to niezmiernie smutne, ze w Polsce uwaza sie wszystko to, co sluzy ulatwieniu
              sytuacji kobiet z dziecmi - zlobki, przedszkola, prace w zmniejszonym wymiarze
              godzin, opieke nad dziecmi, ruchomy czas pracy - za idiotyczne fanaberie i za
              komunistyczne przezytki. Nie mowiac juz o tym, ze polscy mezczyzni,
              statystycznie rzecz biorac, w domu i przy dzieciach nie robia nic, albo prawie
              nic.
          • hotrod404 niekoniecznie! 08.10.05, 20:13
            ona: zarabia dużo, on: też dużo, a nawet więcej! netto jakieś 20K mies. Tylko,
            że pierwsze dziecko zachorowało raz: operacja za ok. 40K bo w NFZ czeka się do
            roku (w tym czasie dziecko by ogłuchło), po roku operacja 2 ok. 40K bo w
            państwowych w ogóle nie robią metodami nieinwazyjnymi (znaczy kroją ile
            wlezie)!!! leczenie alergii itd. ok. 1-1.5K miesięcznie na lekarzy i leki bo
            nie ma czasu i sił na przychodnie państwowe! DRUGIEGO DZIECKA NIE BĘDZIE, no
            chyba, że na emigracji!!!
          • wesolemiasteczko Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 20:28
            Świętesłowa: wcale nie trzba zarabiać 20tys. miesięcznie. wystarczy chcieć. Ci
            ludzie - niby bohaterowie naszych czasów - to polska zgnilizna. Bez pomysłu na
            życie. Bez entuzjazmu. Wyssali z mlekiem matek pesymizm.
          • krikri Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 20:50
            tylko, policz skarbie ile jest tych "wysokich stanowisk w międzynarodowych
            firmach"? Nie wystarczy dla wszystkich "solidnie wykształconych i dobrych
            pracowników", chcących mieć 2 dzieci i dom w Warszawie... Firma nie może
            zapłacić każdemu pracownikowi 10 tys. zł, tylko dlatego że jest pracowity,
            rzetelny, ma doświadczenie i wykształcenie, to jest nielogiczne (i
            nieekonomiczne ;)). Wybacz, ale stwierdzenia typu "MOŻNA tylko się trzeba
            przyłożyć", "bo innym się udało", brzmią naiwnie. Są tacy, którzy wytrwale
            grają w totka "bo innym się udało", i też (swoją) rację mają. :)
            obyś dorastał łagodnie i niech Cię życie oszczędza...:) pozdrawiam,
            • cloclo80 Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 09.10.05, 03:04
              Krikri. Stary byku. Pozdrawia Helena i jej chlopaki.
          • kotek.filemon Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 22:18
            Jak mawiają górale, są trzy prawdy: prowda, tysprowda, i gó.. prowda.
            Jedynym wnioskiem z przydługiego wywodu jest to, że na luksus posiadania dziecka
            i niezamartwiania się codziennie o to, co mu do miski włożyć mogą sobie w tym
            kraju pozwolić ludzie zarabiający 10 000 miesięcznie. Jest ich tak
            nieprzyzwoicie dużo, że ich liczba spokojnie mieści się w tzw. błędzie
            statystycznym. Może dla odmiany pomówimy o tych 99.9% społeczeństwa, które mam
            mniej niż 100 000 na rok?
          • zello Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 08.10.05, 22:53
            o to u nas wszycy co moga miec dzieci musza byc wykształceni, zarobiac po 6
            tys. zł a co z tymi co nic nie
            zarabiają???????????????????????????????????????????????????????????????????????
            ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
            ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
            ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
            ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
            ????
          • pszemcio1 Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 09.10.05, 05:56
            on - pracuje w Banku, zarabia 1200 na ręke, z tego ma sie utrzymać
          • olex5 Re: Ten artykuł to tylko część prawdy, oto inna p 09.10.05, 09:52
            wiedze to oni maja ale z dzieciorobstwa.Zyciowego doswiadczenia nadal niewiele.
          • olias ale cię pogieło! na czym jedziesz? 09.10.05, 10:11
            a mówili koledzy - lsd i amfeta tylko z pewnego źródła!!!
            Nie gniewaj się, ale .... pier.isz brednie. W tym kraju można zarabiać za
            miesiąc nawet ponizej 600 zł.
            Sytuacje które opisujesz ... jakie nazwisko nosi owe cudo?????
        • altymis Re: aspiracje - nie planować 08.10.05, 17:59
          Mam pracę; wbijam gwoździe i różne podobne. Mam ponad czterdziestkę - dyplom
          mistrza stolarskiego i kilkanaście lat praktyki w zawodzie informatyka; parę
          lat temu zarabiałem brutto koło siedmiu tysięcy; przez rozmaite rodzinne
          historie zrezygnowałem z tej pracy,przez jakiś czas działałem na własną rękę,
          byłem ankieterem. Teraz zarabiam 5 zł na godzinę, pracując na pół czarno.
          Staram się dorabiać ale to niezbyt wykonalne, kiedy późnym wieczorem dowiaduję
          się w jakich godzinach i w jakim miejscu będę pracował. Nie mam mieszkania -
          wynajmuję pokój; płacę za to 400 miesięcznie; 100 kosztuje mnie bilet
          miesięczny - reszta zostaje na ekscesy. Jestem optymistą i nadal szukam
          lepszego zajęcia - ale jestem za stary, nie mam dyplomu i przez ostatnich pięć
          lat pracowałem za wiele na czarno,by wykazać się sensownymi referencjami. Mój
          szef uważa, że zlecenie mi o 23.00 biznesowego tłumaczenia z i na angielski czy
          postawienie na nogi sieci w firmie to norma. W umowie mam: pracownik
          fizyczny,płaca minimalna...
          • altymis Re: aspiracje - nie planować - dodatek 08.10.05, 18:02
            takie ps. nie jestem idiotą i wiem jaką wartość rynkową mają moje umiejętności -
            problem w tym, że nie mam rezerw żeby rzucić w cholerę to co robię teraz...
      • melisamel Re: Dziecko? Nie planuję 09.10.05, 08:31
        Pracuję w prywatnym przedszkolu.

        Na codzień widzę zadbane, ubrane (tylko) w markowe ubranka dzieci, których mamy
        często nie pracują... a i tak mają opiekunkę na wszelki wypadek.

        Mamy i tatusiowie podjeżdżają super samochodami, żeby zawieźć dzieci do super
        domów pod Warszawą (dlatego spieszą się i odbierają dzieci już o 15.00, żeby
        uniknąć korków), a przynajmniej do apartamentów na zamkniętych osiedlach.

        Temat przed świętami: Jak możesz pomóc mamie w świątecznych porządkach?
        Dzieci mają kłopot z odpowiedzią.
        Pytam: kto odkurza w domu, mama czy tata?
        dziecko odpowiada: pani Jadzie... i czasami robi zakupy...

        Dzieci pytane jakie prezenty dostały od Mikołaja wymieniają listę trzydziestu
        najnowszych zabawek (nie wspominając o wyjeździe na narty do Francji, Szwajcarii
        i innych)...

        MYŚLĘ, ŻE TO JEST CHYBA JAKIŚ INNY ŚWIAT,

        DO KTÓREGO JA PO PROSTU DOJEŻDŻAM PRZEZ 50 MINUT

        NA 8 GODZIN DZIENNIE ZATŁOCZONYM AUTOBUSEM.

        odpowiedź dziecka:
    • krzysiek_p1 Re: Dziecko? Nie planuję 07.10.05, 19:17
      Problem jest dramtyczny. Jeśli państwo się za to na poważnie nie weźmie, to będzie niedługo dramat. Ekonomiczny, bo jak się zmieni struktura demograficzna społeczęnstwa, to gospodarka może tego nie przeżyć. I to nie jest tak, że im mniej ludzi na rynku pracy tym miejsze bezrobocie. Rynek nie jest grą o sumie zerowej! Im mniejsza ilość pracujacych w stosunku do emerytów tym bezrobocie jest większe - bo trzeba pałacić choćby wyższe składki zdrowotne, które zwiększają koszty pracy, co jak wiadomo prowadzi do tego, że korporacje uciekają z miejscami pracy.
      Myślenie w kategoriach - będzie mało dzieci to przyjadą nigeryjczycy też jest złudne. Bo oni musieli by się najpierw tu zaaklimatyzować. Bo Polacy nie zrozumieją że imigranci są potrzebni i będą konflikty.
      Jedynym wyjściem jest to, aby wprowadzić prawo, które będzie penalizować dyskrymiancje kobiet z dziećmi na rynku pracy. I bezwględnie je egzekwować. Do kar wieloletniego więzienia włącznie...
      • idavdk Re: Dziecko? Nie planuję 07.10.05, 21:04
        Wszystko to prawda, tylko prawo zakazujące dyskryminacji już istnieje - problem
        jest z jego egzekwowaniem. I fakt, kara więzienia też by się przydała.
        Uważam jednak, że największy kłopot jest ze zrozumieniem tego problemu. Dziecko
        nie jest tylko dzieckiem kobiety, a zawsze przy takiej tematyce mam wrażenie że
        mamy do czynienia z kobietami z dziećmi. a gdzież są ojcowie? Opisane w tym
        reportażu zachowanie jednego z "tatusiów" po prostu nie mieści mi się w głowie
        i dziwię się, że jego partnerka to toleruje - zastanawiam się jednak, jak
        długo. Moim zdaniem to jest jedna z przyczyn rosnącej liczby rozwodów w Polsce.
        I nie da się ukryć, że winne są także same kobiety. Wychowujmy nasze dzieci z
        poszanowaniem praw i obowiązków każdej jednostki bez względu na płeć i uczmy
        naszych synów, że oni także tworzą dom i tym domem musza się zajmować w takim
        samym stopniu jak kobiety (a nie tylko pomagać). Wyjdzie to z korzyścią i dla
        Państwa, i dla mężczyzn, i dla kobiet, i również dla naszych dzieci.
        • gobi03 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 16:08
          Dziecko nie jest problemem tylok rodziny, ponieważ korzyści z powiększania
          społeczeńśtwa odnosi właśnie społeczeństwo. Teraz jest tak, że rodzice muszą
          odejmować sobie od ust, żeby zafundowac dziecku podręczniki, wycieczkę klasową,
          składkę na Komitet Rodzicielski (nagrody książkowe, Fox, Kangur), obiady
          stołówkowe a nawet dojazdy do szkoły (czasami). To znaczy, że w odtworzenie siły
          roboczej całego kraju inwestują rodzice.
          Kiedyś ludzie bezdzietni mieli smutną i biedną starość. Teraz żyją sobie jak
          paniska, zwiedzają Tunezję i sopot, a później żyją z takiej samej emerytury, jak
          rodzice kilkokrga dzieci procujących na ZUS.
      • otis_tarda Qfa mać! 08.10.05, 13:49
        krzysiek_p1 napisał:

        > Problem jest dramtyczny. Jeśli państwo się za to na poważnie nie weźmie, to będ
        > zie niedługo dramat.

        No qrwa mać! "Niech się państwo weźmie". Wzięło się. Już dawno. I skutki widać.
        A jak się wzięło? Ano, ustaliło, że dzieci i emerytura to jest problem
        "społeczny". Efekty widać: zamiast odkładać na własną emeryturę (albo
        "inwestować" w dzieci) trzeba płacić ZUS. Te "brakujące" 500, 600, 1000 złotych
        miesięcznie, które możnaby przeznaczyć na wózek, pieluchy, odżywki czy zgoła
        nianię.
        I efekty są. Pogratulować postępakom wszelkiej maści.
        • jajanek Re: Qfa mać! 08.10.05, 19:47
          otis_tarda napisał:

          > krzysiek_p1 napisał:
          >
          > > Problem jest dramtyczny. Jeśli państwo się za to na poważnie nie weźmie,
          > to będ
          > > zie niedługo dramat.
          >
          > No qrwa mać! "Niech się państwo weźmie". Wzięło się. Już dawno. I skutki
          widać.......

          Trochę się koledze namieszało pojęć!!! Nie można w tym kraju odkładac na swoją
          emeryturę, ponieważ tek kraj jest krajem postsowieckim w którym żyje obecnie
          miliony emerytów ,`których pieniądze zostały zdefraudowane. Trzeba ich albo
          utrzymać albo rozstrzelać. Jeśli będą żyć, to ja i kolega będziemy płacić na
          ich utrzymanie.
          > A jak się wzięło? Ano, ustaliło, że dzieci i emerytura to jest problem
          > "społeczny". Efekty widać: zamiast odkładać na własną emeryturę (albo
          > "inwestować" w dzieci) trzeba płacić ZUS. Te "brakujące" 500, 600, 1000
          złotych
          > miesięcznie, które możnaby przeznaczyć na wózek, pieluchy, odżywki czy zgoła
          > nianię.
          > I efekty są. Pogratulować postępakom wszelkiej maści.

          Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem.
      • hotrod404 wystarczy obniżyć podatki!!! 08.10.05, 20:17
        prawem (tu: przymusem!) to można tylko sprawę pogorszyć. jak mi każą zatrudniać
        kobietę z dziećmi, to w ogóle przestanę kobiety zatrudniać!!!
        • cloclo80 Re: wystarczy obniżyć podatki!!! 09.10.05, 02:59
          Zgadza sie. Akurat w tym przypadku tak uwielbiany wolny rynek po prostu nie
          dziala tak jak sie tego oczekuje i dyskryminacja placowa i pracownicza kobiet
          jest w to naturalnie wpisana. Kazda proba zmiany dzialania tego systemu jest
          dzialaniem pod prad i wcale mnie nie dziwi twoja deklaracja ze w razie czego to
          baby precz.
    • ciotka_zenobia Wielki Inteligent 08.10.05, 00:40
      >Wojtek po powrocie z marketu nie ma siły na przeglądanie ofert. Nienawidzi
      >tego, co robi. Skończył kulturoznawstwo na UJ. Chciał być krytykiem filmowym.
      >Ale poszedł tam, gdzie mógł się utrzymać. Jego 1,2 tys. zł miesięcznie ratuje
      >nas od mieszkania z rodzicami. Ale po zapłaceniu czynszu, wykupieniu biletu
      >miesięcznego zostaje mu 150 zł.

      Wiec ten Wielki Intelektualista konczyl elitarny kierunek pt "kulturoznastwo".
      Zdobyl tam bezcenna wiedze, jakze potrzebna w kazdej pracy. I w rezultacie ten
      jakze gruntownie wyksztalcony i przygotowany do zycia czlowiek nie jest w
      stanie dostac pracy, bo psiakosc, nikt specjalistow od kulturoznastwa nie
      potrzebuje. Zdumiewajace ze czlowiek o TAKIM wyksztalceniu potem wegetuje,
      nieprawda?

      Ciotka Zenobia
      • hermina5 Re: Wielki Inteligent 08.10.05, 11:00
        Nie, nie jest to zdumiewające...I nie wiem skąd ta ironia...Pracowałaś kiedyś w
        trakcie doktoratu w "Tesco" ? Opieprzał cię kark po zawodówce? Pracowałaś za
        750 zł w "Biedronce" na 1/3 etatu, która naprawdę oznaczało 7 dni w tygodniu po
        8-9 godzin(z rozładunkami) i na rekę 500? wiec nie pie..Jasne , zlikwidujmy
        wszystkie wydziały humanistyczne -od historii na fiolologiach kończąc, będziemy
        szczęsliwsi.
        A temu kolesiowi dziwię sie, ze nie naiwania prac magisterskich, bo robi to
        3/4 jego kolegów, żeby nie zapieprzać w hipermarkecie.
        Dziaciaki moich znajomych wychowują babcie. Widzą sie dwa razy w tygodniu - jak
        przywożą i jak odbieraja dziecko. Znakoma jeszcze pzred porodem prosiła o
        zastrzyk na zatrzymanie laktacji - z dzieckiem bedzie 2 tygodnie po porodzie ,
        potem do roboty, bo miejsce sprzątną...To sa realia, nie bxdura nie na temat...
        • ciotka_zenobia Re: Wielki Inteligent 08.10.05, 15:59
          > Nie, nie jest to zdumiewające...I nie wiem skąd ta ironia...Pracowałaś kiedyś
          w
          >
          > trakcie doktoratu w "Tesco" ? Opieprzał cię kark po zawodówce? Pracowałaś za
          > 750 zł w "Biedronce" na 1/3 etatu, która naprawdę oznaczało 7 dni w tygodniu
          po
          >
          > 8-9 godzin(z rozładunkami) i na rekę 500? wiec nie pie..Jasne , zlikwidujmy
          > wszystkie wydziały humanistyczne -od historii na fiolologiach kończąc,
          będziemy
          >
          > szczęsliwsi.

          Kochaniutka, no i co z tego? Co mnie to obchodzi ze absolwent kulturoznastwa
          meczy sie w Tesco? Niech sie meczy: SAM TEGO CHCIAL. Trzeba bylo studiowac
          rzeczy powazne a nie tracic czas na jakies fiu bzdziu.

          Z gory wiadomo, ze studia takie jak : kulturoznastwo, teatrologia, filozofia,
          dziennikarstwo, socjologia, etnografia, antropologia, filmoznastwo i podobne
          nie ucza niczego i gwarantuja absolwentowi wegetacje w supermarkecie.

          Ja rozumiem, ze u kogos ped do studiowania kulturoznastwa moze byc tak wielki,
          ze nie przejmuje sie realiami zawodowymi po studiach - ale coz, jego decyzja,
          niech potem nie narzeka. Ma co chcial i nie nalezy mu wspolczuc.

          Jezeli chcial byc krytykiem filmowym to niech zrobi papiery spawacza i zacznie
          pracowac (dla spawaczy robota jest). Jak bedzie mial zrodlo utrzymania to
          bedzie sobie mogl chodzic do kina i pisac recenzje filmowe. Gdyby byly dobre
          to by je gazety zaczely drukowac.

          A jezeli on sobie wyobrazal, ze skonczy kulturoznastwo i wtedy bedzie sobie
          ogladal filmy, pisal recenzje a wszyscy na wyscigi beda mu placic i to duzo -
          to byl glupcem i tyle.

          Ciotka Zenobia.

          • kriss-de-valnor Re: Wielki Inteligent 08.10.05, 16:33
            Boze! Jakiej czarnej wizji swiata jestes oredownikiem! Zywcem wyjete z Dicka!
            Przykre to, ze ludzie nie mysla o rozoju swojego wnetrza. To panstwo jest
            chore, w ktorym czlowiek z wyzszym wyksztalceniem (nie wazne jakim, bo dyplom
            studiow wyzszych powinien gwarantowac, ze mamy do czynienia z inteligentnym
            czlowiekem, ktory moze sobie poradzic w zyciu) nie gwarantuje czlowiekowi
            godziwego zycia. A Ci wszyscy po marketingu i zarzadzaniu, jak twierzdisz
            kierunku z glowa a nie fiu bzdziu, czy oni wszyscy maja prace? Nie.
            Jakbym slyszala towarzysza Gierka: A co ? to cytrynay u nas nie rosna? to
            uzywac soku z kiszonej kapusty.
            • 1europejczyk Tyle lat a nic sie nie zmienilo. 08.10.05, 17:09
              "To panstwo jest chore, w ktorym czlowiek z wyzszym wyksztalceniem (nie wazne
              jakim, bo dyplom studiow wyzszych powinien gwarantowac, ze mamy do czynienia z
              inteligentnym czlowiekem, ktory moze sobie poradzic w zyciu) nie gwarantuje
              czlowiekowi godziwego zycia."
              To panstwo bylo chore za czasow PRL.
              Panstwo nie jest od tego by czlowiekowi "gwarantowac" godziwe zycie niezaleznie
              od wyksztalcenia jakie zdobyl.
              Od zagwarantowania sobie godziwego zycia jest on sam, szczegolnie w przypadku
              gdy posiada wyzsze wyksztalcenie.
              I jest oczywistym ze w kraju tak biednym jak Polska na wybor wyzej wspomnianych
              kierunkow studjow moga sobie pozwolic te osoby, ktore nie musza liczyc w swoim
              zyciu na swoja prace.
              Problem jest zreszta taki sam w wiekszosci krajow europejskich.
              We Francji od lat mowi sie o olbrzymiej rzeszy studentow ktorzy co roku po
              studjach nie znajduja pracy z racji konczenia kierunkow studjow po ktorych
              pracy po prostu nie ma. Tyle ze tam maja niezly system ksztalcenia zawodowego
              dzieki ktorem osoby te moga zdobyc kwalifikacje zawodowe.
              "bo dyplom studjow wyzszych powinien gwarantowac ze mamy do czynienia z
              inteligentnym czlowiekiem"
              Gdyby mial to w Polsce gwarantowac to mielibysmy 75% mniej ludzi z wyzszym
              wyksztalceniem.
              Wystarczy poczytac i posluchac w mas mediach tych, co nie kryjac wlasnych
              tytulow naukowych nie ukrywaja rowniez wlasnego braku inteligencji.
              Przoduja w tej dzidzinie Ci z tytulami profesorskimi.
              • mariuszdz Eee tam majaczysz 08.10.05, 18:25
                Kto na twoją wypaśną emeryture będzie robił, he ? To nie oni są mało bystrzy
                ale ty .
                Zresztą w Polsce w każdym zawodzie bez znajomosći jest ciężko , ale reguła jest
                na dzień dzisiejszy taka : Nie masz znajomości - to się robi zawód techniczny
                tzw fach :) , a jeżeli masz zanajomości i jesteś ustawiony, to możesz nic nie
                robic i tak wepchniesz się do biura , a potem na kurs menadzersko-dyrektorski
                nawet po szkole zawodowej .
                Ale , już ta reguła , ulega zmianie ! Straszne !! Brakuje rąk do pracy na
                budowach , bo budowlancy spierdzielają na zachód , tak bedzie i w zawodach
                politechnicznych , i co wtedy cwaniaczku.
                • 1europejczyk Zmartwienie o moja "wypasna emeryture" pozostaw 08.10.05, 18:50
                  mnie, problem braku rak do pracy pozostaw dyrektorom firm po szkole zawodowej i
                  kursach menadzerskich, problem dynamicznego rozwoju godpodarczego, ktory
                  rozwiazuje wszystkie pozostale Twoje problemy masz szanse pozostawic w
                  odpowiednich rekach poprzez uczestnictwo w jutrzejszych wyborach a sam
                  przeczytaj jeszcze raz co napisalem.

                  • mariuszdz Re: Zmartwienie o moja "wypasna emeryture" pozost 08.10.05, 19:02
                    Co do wyborów to nie mam złudzeń . Zmiany mogą nastąpić, tylko w wyniku ostrej
                    konkurencji gospodarczej , moze to przemysł UE wymusi .
            • wicurpix Re: Wielki Inteligent 08.10.05, 18:34
              Dla mnie taka opcja przemawia żeby najpierw miec fach w reku a potem doksztalcac sie.
          • madami Re: Wielki Inteligent 08.10.05, 18:29
            > Jezeli chcial byc krytykiem filmowym to niech zrobi papiery spawacza i
            zacznie
            > pracowac (dla spawaczy robota jest). Jak bedzie mial zrodlo utrzymania to
            > bedzie sobie mogl chodzic do kina i pisac recenzje filmowe.

            OOOO tu się zgadzam, znaleźć dobrego i myślącego spawacza to nie lada sztuka.
            Wiem coś o tym.
            • szabada Re: Wielki Inteligent 08.10.05, 19:55
              > OOOO tu się zgadzam, znaleźć dobrego i myślącego spawacza to nie lada sztuka.
              > Wiem coś o tym.
              I po co pisać w taki sposób? Przecież wiadomo, że pod słowem ,,dobrego'' kryje
              się wieloletnia praktyka oraz odpowiednie uprawnienia. Nawet osoby, które by się
              przekwalifikowały nie miałyby u Ciebie szans. Czasem ludzie najpierw piszą, a
              potem myślą, nieprawdaż?
        • madami Re: Wielki Inteligent 08.10.05, 18:26
          > A temu kolesiowi dziwię sie, ze nie naiwania prac magisterskich, bo robi to
          > 3/4 jego kolegów, żeby nie zapieprzać w hipermarkecie.

          Może po prostu ma taki pomysł na życie... aby uczciwym być...
        • sojkaj2 Re: Wielki Inteligent 18.10.05, 11:38
          W tym, że absolwenci kulturoznawstwa nie mają roboty w swoim zawodzie nie ma
          naprawdę niczego zdumiewającego. Powiem więcej - to było do przewidzenia!
          Ja też jestem po nieżyciowym kierunku - po biologii (choć przyznaję, że w moim
          zawodzie perspektywy pracy są nieco większe).
          I wiecie co - nigdy nie pracowałam w swoim zawodzie, bo nikomu nie jest
          potrzebny specjalista od owadów. Ale sama jestem sobie winna że byłam taka
          głupia wybierając studia.
          Tyle że ja pracuję i nie mogę narzekać, bo mam za co żyć
          A państwo nie jest od tego, żeby zapewniać pracę wszystkim życiowo mało
          sprytnym, którzy nie myśleli wybierając kierunek studiów zgodnie z
          zainteresowaniami, zamiast zgodnie z logiką rynku (powtarzam, odnosi się to też
          do mnie)
          • klaranyc Re: Wielki Inteligent 17.02.07, 03:36
            A ja bylam na tyle naiwna, ze studiowalam prawo. Media trabily, ze po tym
            kierunku jest praca. Skonczylam studia i okazalo sie, ze jestem nadmiernie
            wyksztalcona... no coz, nie tylko kulturoznawstwo czy biologia jest problemem...
      • mgorak Re: Wielki Inteligent 08.10.05, 22:21
        Ja was proszę!
        NIeważny jest kierunek studiów. Ważny jest stan umysłu.
        Ważne, co się robiło na studiach. Czy się wybrało ten kierunek ze względu na
        zamiłowanie.
        Jeśli jest się w czymś dobrym, przy okazji zna języki, jeśli jest się aktywnym i
        ma otwarty umysł, to naprawdę można zdobyć fajną pracę, "nawet" po kulturoznastwie.
        Znam kilku leniów po informatyce i marketingu, którzy ledwie dają sobie radę.
        Znam też ludzi po "nierynkowych" kierunkach jak właśnie religioznastwo,
        kulturoznastwo czy filozofia, którzy sobie świetnie poradzili (w tym ja ;))
        Nie można zmuszać ludzi do studiowania czgoś, do czego ich nie ciągnie, bo się
        potem całe życie gwałcą. Krzywdzą samych siebie, nie żyją w zgodzie ze sobą.
        Ludzie powinni studiować to, do czego ich ciągnie.
        Właśnie szkoda, że tyle młodych osób wybiera kierunek z myślą o zdobyciu zawodu.
        Że tak naprawdę nic ich w życiu nigdy nie kręciło.
        Powinno kręcić! Jak kręci, to się nie żałuje wyborów.
        Najwyżej poświęca część czasu na dodatkowy kierunek czy studia podyplomowe.
        CO z doświadczenia polecam.
        absolwentka filozofii UJ, mama dwójki maluchów

    • mega Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 09:28
      Mam 35 lat. W każdej z bohaterek znajduję kawałek siebie. Mama od lat truje mi
      głowę "Asia już urodziła, Kamilka chrzcila, etc." Obiady niedzielne to katorga.
      Chcę mieć dziecko - myślę sobie czasami. Czasami mi go brakuje. Rozmawiam o nim
      z mężem. Oczywiście mam komfortowe życie, świetną pracę (choć może nie świetne
      zarobki), mieszkanie, kota, kupuję sobie co chcę, mam auto, jeżdże na wakacje za
      granicę. Ale gdzieś na dnie czuję pustkę, czegoś brakuje.
      Z drugiej strony wiem że dziecko odbierze mi wszystko - pracę, którą będę
      wykonywała półgębkiem, piekne mieszkanie bo je zapaskudzi czekoladą i serkiem,
      auto - bo puści w nim pawia, kota bo pewnie będzie miało alergię.
      Nie toleruję w domu znajomych z dziećmi - wszystkie są źle wychowane,
      ropzwalają, niszczą, drą się, nie dadzą pogadać, przerywają. Nie lubię ich
      dzieci - poza drobnymi wyjątkami. Denerwują mnie te bahory. To skupienie fajnych
      niegdyś koleżanek tylko na dzieciach. Nuda, straszna nuda.
      I wcale nie czuję, że w Polsce jest dyktat singli. Wprost przeciwnie. Wszyscy
      wokół dają mi do zrozumienia - nie jesteś matką - nie jesteś w pełni wartościowa.
      Zwariować można.
      • kriss-de-valnor Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 16:39
        A moze by tak "zyj i daj zyc innym"? My, Polacy mamy wprost niewyczerpana
        zdolnosc do zatruwania innym zycia i uczenia innych jak maja zyc, oczywiscie po
        mojemu. Dlaczego ludzie nie moga zrozumiec, ze ich cudownie dzieci wcale nie sa
        tak urocze, kiedy wysmaruja Ci nowy mebel tluszczem itd. Matki staja sie slepe
        na zachowanie ich dzieci. Sama planuje dzieci, ale kiedy patrze na rozhukane
        dzisiejsze pociechy, ktore wychowuje sie na pepki swiata, ktorym nie mowi
        sie 'nie wolno', 'nie' ,lapie sie za glowe.
      • latouche Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 23:11
        Ha,a mnie w singlach przeszkadza mi skupienie fajnych niegdys kolezanek tylko na
        swojej osobie, na ich drogocennych rozwijajacych zainteresowaniach (ach, ten
        hiszpanski i flamenco!) i rzeczach materialnych, ktore zadaje sie stanowia
        istote ich zycia (wypielegnowane mieszkanie, ciuchy, samochod)
        Ja mam 33 lata, meza, ktory ma dobra prace, 5 letnie dziecko i drugie w drodze,
        mieszkanie, samochod, nie bylam co prawda ostatnie dwa lata za granica, ale za
        to mam nad Toba przewage w postaci dwoch kotow ;)
        Moje dziecko nie puszcza pawia w samochodzie, koty tez nie cierpia na chorobe
        lokomocyjna (dodaje ze w 99% przypadkow koty nie koliduja w niczym z dzieckiem,
        alergie i potencjalne zagrozenia to sa mity starych bab wiejskich). Mieszkanie
        nawet najpiekniejsze trzeba czasem sprzatac, niezaleznie od tego czy z serkow
        Danone czy z czego innego.
        Aha, sama pracuje w wolnym zawodzie - choc teraz w niewielkim wymiarze w
        porownaniu z latami 'bezdzietnymi", ale to juz moj wlasny wybor. Mam tez czas
        zeby przeczytac nowa ksiazke ulubionego autora czy raz na jakis czas wybrac sie
        do kina z przyjaciolka.

    • mimi-bu Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 09:36
      Mam 33 lata i 6-letniego syna.Pracuje na wlasny rachunek jako lektor, napisalam
      ksiazke i wlasnie zaczelam 2 kierunek studiow. Wakacje spedzam za granica, mam
      wlasny samochod.
      Moi rodzice mieszkaja 160 km od Krakowa.
      Mozna.
      • maja73 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 15:25
        Cześć,
        oczywiście, że można, pytanie tylko jakim kosztem. Ja jestem rozwiedziona, mam
        32 lata, 12 letnie dziecko, prowadzę własną firmę i czasami czuję się w tym
        wszystkim jak jakiś robot :) najlepsze są uwagi znajomych, że na pewno nie mam
        odpowiedniej ilości czasu dla dziecka, skoro w miarę dobrze nam się powodzi.
        Ludzie mają zakodowane w głowach, że skoro udaje ci się utrzymać samej, a nie
        masz żadnego bogatego chłopa przy boku, to odbywa się to kosztem dziecka. A to
        się dobywa kosztem mnie samej.
        O sile i determinacji, jaką trzeba w to włożyć, nikt nie myśli. Ja jestem
        przedsiębiorcza i odważna, nigdy nie prosiłam żadnej państwowej instytucji o pomoc.
        Jednak na kolejne dzieci w moim przypadku jest już za późno, po prostu nie
        dałabym rady sama utrzymać dwójki.

        Pozdrawiam, Maja
    • the.bill1 A perezio KWAŚNIEWSKI mówi, że jest SPEŁNIONY 08.10.05, 11:13
      że odchodzi spełniony po swej prezydenturze.
      Tylko wybór Kaczyńskiego może zmienić zła systuację w Polsce....
    • mondokane Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 12:43
      Kurcze, jak sie idzie na taki kierunek na kulturoznawstwo, to nie dziwota, ze
      sie ma pozniej problemy z przyzwoita praca.
      Strasznie sie lituje reporterka na Beata i Krzysztofem, a przeciez oni sa po
      prostu zyciowo nieroztropni.
      • ps1234 kaszana 08.10.05, 14:08
        kaszana, jednym słowem...
        Polacy nie zaakceptują Czarnych, Azjatów itd.
        Nic, tylko się napić..
      • hermina5 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 14:29
        ok, więc niech nikt nie idzie ani na kulturoznawstwo, ani na filologię polska,
        ani na historię, ani na cokolwiek poza prawem i administracja.pogadamy za 20
        lat.
        • hermina5 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 14:33
          Dodam tylko, że ludzi po administracji też pracują w hipermarketach...tzn. ci,
          którzy już nie wyjechali do Stanów, albo Uk ...Jak to czytam, to widzę
          praktycznie własne życie - albo zycie dla siebie na jakim takim poziomie gorzej
          niz lepiej, ale na jedzenie starcza, albo mordęga dla innych i SPOŁECZŃSTWA z
          dwójka dzieci i buty raz na 10 lat.
      • jurge Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 18:30
        Zadroszczę wszystkim, którzy są "życiowo poukładani" w wieku 19 lat i wiedzą na
        jakie pójść studia i jaki wybrać kierunek. Dlaczego u licha tak krytykujesz
        Ludzi? W imię czego? Dobrze, że Ty wybrałeś "dobry" kieunek studiów- tak
        mniemam... i masz przy tym przyzwoitą pracę. Ten Kraj jest chory bo żyją w nim
        tacy bezduszni i zadufani w sobie ludzie! Łatwo mówić tym, którzy mieli
        rodziców i Oni podali im rękę kiedy było trzeba lub podpowiedzieli co należy
        zrobić. Dajcie więc spokój krytykanci i cieszcie się, z tego co macie, bo nie
        wiadomo do kiedy Wam będzie sie dobrze powodzić. A tak poza... Serdecznie
        współczuję wszystkim parom, które nie mają dzieci z różnych powodów. Mi sie
        udało. Mam 32 lata. Po urodzeniu córki byłam w domu przez 3 lata i nigdy nie
        oddałabym tego czasu za nic. Mąż zarabiał 900 zł. Żyliśmy, było ciężko, ale
        razem!
    • porewit Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 14:49
      A po co nam dzieci jak w 2012 ma być koniec świata?
      • bebert007 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 15:29
        jeśli dla większości wykształconych młodych
        Polaków, jedyną szansą na godne życie jest emigracją-nie ma się co dziwić
        dramatycznemu poziomowi wskaźnika demografii w Polsce- za 20 lal będzie nas
        najwyżej 20 mln, młodzi teraz- zostaną na zachodzie- a tu nieudacznicy politycy
        i oszołomy godzące się na życie w warunkach ubustwa-
        czego nie zrobiły wojny- zrobią "nasze" rządy
    • jeden_z_wielu Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 15:39
      Bardzo smutny artykuł. Sam mam dwu miesięcznego syna, nie zarabiam kokosów. Przeraża mnie to co zostało opisane. Wiem, ze nie jest lekko, ale na codzień staram się o tym nie mysleć, ten artykuł tylko mnie zdołował. Napiszcie cos optymistycznego, że się da, że będzie lepiej... Co mam zrobic, nakarmic dziecko ziemniakami? a samemu zjeść obierki? po ubrania do szmateksu? i gonić, gonić za pieniędzmi. Poniżać się w pracy. Uśmiechać sie do szefa palanta który ma odchowane dzieci, ale wie o nich tylko tyle, że są i mieszkają w jego domu. Wakacje w hiszpani, samochód i komórka są wg niego rekompensatą za brak kontaktu z dziecmi. Tak się nie da!!! Ech, nawet nie chce sie myslec ...
      • szabada Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 16:13
        > Napiszcie cos optymistycznego, że się da, że będzie lepiej... Co mam zrobic,
        > nakarmic dziecko ziemnia kami? a samemu zjeść obierki? po ubrania do szmateksu?
        Hmm, optymistycznego? Za oknem piękne słońce. Ślicznie się do wszystkich
        uśmiecha bez względu na naszą wiedzę, wygląd czy majętność. Złota, polska
        jesień. Poza tym, nie wszyscy ludzie są źli, jedynie ci zachłanni i chciwi, lecz
        przecież przyjdzie taki moment w życiu, że i oni zrozumieją ułomności swoich
        zachowań. Zatem nie martwmy się zbytnio, tylko cieszmy z drobnych rzeczy.
        Wracając do tresci artykulu, malzenstwo zawiera sie by stworzyc rodzine, a bez
        dzieci nie ma rodziny, wiec jaki jest sens takiego malzenstwa?
    • madziara57 Re: Dziecko? Polska to nie miejsce dla dzieci 08.10.05, 15:52
      to wszystko prawda ,ja sama mam dwoje dzieci ale urodziły i wychowały sie w
      bardziej " ludzkich czasach " Córka też nie ma dzieci jest po studiach i cieżko
      było jej poszukać pracy teraz znalazła { nie ten kierunek nie takie
      wykształcenie ale ma "} Syn ma 2 dzieci była to wielka radosć dla całej rodziny
      ale teraz no pewnie ze nie żałuje mówi jednak że gdyby mozna było cofnąć czas
      pewnie tez nie miał by synków bo to nie sa dobre czasy na rodzicielstwo . I fakt
      zarabia 1000 zł netto zapłaci rachunki , kupi paliwo zeby dojeżdzac do pracy . {
      żona nie parcuje bo dzieci małe a mieszkaja daleko , } wiec co miesiać cała
      rodzina daje im po troche na przeżycie .. Syn i Synowa mówią że czuje sie jak
      żebracy .. bo mają dzieci a to sa olbrzymie koszty . + utrzymanie wynajętego
      mieszkania + utrzymanie ich samych . OTO POLSKA WŁAŚNIE !!
    • veevaa Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 15:59
      A ja planuję. Za 3-4 lata, jak już mi niewiele zostanie czasu do konca studiow.
      Trzeba dobrze wybrac kierunek studiow, dobra uczelnie i umiec szukac pracy. Poza
      tym, wg mnie bardzo duzo ludzi ma teraz dzieci - wystarczy w czerwcu wyjsc na
      spacer do jakiegos parku krakowskiego, albo po Kurdwanowie połazić... No ja nie
      wiem, jak to jest, ten artykuł wskazuje, że jest jakiś problem...Ale co z tego?
      jak ktos nie chce miec dziecka, to nie bedzie go mial..
      • pestka1973 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 16:20
        Nie bardzo wiem jak to jest, że kobieta nie chce mieć dzieci bo one brudzą,
        krzyczą itd. itp. Natomiast rozumiem, że nie decyduje się ze względu na pracę.
        Sama jestem w takiej sytuacji, że prawdopodobnie już nie będę miała dziecka
        (dobrze że pierwsze "załatwiłam" sobie zaraz po szkole). Bardzo chciałabym mieć
        jeszcze jedno, ale NIE BĘDĘ MIAŁA DO CZEGO WRACAĆ PO MACIERZYŃSKIM!!!. Takie są
        nasze realia!!! TO BARDZO SMUTNE !!!! Mieć dzieci i móc je wychowywać i
        pracować w godnych warunkach i za godziwe pieniądze - to chyba marzenie
        większości kobiet w Polsce, ale czy ma sznsę się kiedykolwiek spełnić??????
      • goodnightsunshine Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 16:26
        to gratuluje optymizmu...
        dopoki Ci pracodawca nie powie, ze nie, dzieki, ktos jest na Twoje miejsce...
        dopoki w firmie nie zmieni sie tzw. polityka kadrowa, albo szef/szefowa dzialu
        personalnego...
        osoba z dziecmi to podwyzszone koszty i brak zysku z pracownika. nie pracujesz
        w nadgodzinach, nie angazujesz sie w 200%. a firma to nie jest instytucja
        charytatywna.
        obecnie naczelna zasada ekonomii w firmach to "ciac koszty".

        poza tym - ktos musi sie jeszcze opiekowac rodzicami... ten temat w ogole nie
        jest w artykule poruszany. a przeciez rozwiedzeni rodzice nie beda sie
        opiekowac sami soba... do domu starcow ich? wybierac miedzy dziecmi a
        rodzicami? nie wyzyja z emerytury - a nie powiem im, ze przepraszam, nie
        kupilam lekow, bo dzieci lubia slodycze...
        skad sie biora dzieci w parkach? z wartsw spolecznych, ktorym i tak wszystko
        jedno... z malych miasteczek, przepelnionych radiomaryjna filozofia zycia. z
        wpadek.
        moja kolezanka, prawniczka, pracowala u nas na pol etatu. probowala robic
        aplikacje, znala sie na rzeczy... co z tego. miala synka. nie przedluzono z nia
        umowy.
        koszta...

        nie chce miec dzieci, bo nie moge. nie moge sobie na to pozwolic. i
        prawdopodobnie jeszcze sie w zyciu naslucham, jaka to jestem egoistyczna, nie
        dbam o spoleczenstwo... i tak dalej.
    • wuefka Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 16:18
      Mateusz: Gdybyśmy mieli dzieci, codziennie by tak było. I mieszkanie trzeba by
      zmienić. Przecież nie spałyby w naszej sypialni.
      Kasia: Może w twoim pokoju?
      Mateusz: Tam są książki. Podrze.

      No. I to jest argument.
      Żałosne.
    • nowakowskaalbina Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 16:31
      Jak wczoraj słuchałam debaty to wychodzi na toże to wina fiskusa jak się zrobi
      podatek 15 % to będzie powszechna idylla.Najgorsze że ludzie nie słusża lub nie
      chcą słuszeć tego co mówią te oszołomy.
    • natural7 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 16:40
      Można mieć dzieci co to za problem. Problem to zapewnić im odpowiednie
      wykształcenie, jak się nie ma znajomości w tym bagnie.
    • madzialena35 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 16:44
      mam 36 lat i 2 dzieci. więc - można.Jednak w zasadzie.....zgadzam się z tym, ze
      polscy politycy zachowują się w kwestiach polityki...tak zwanej -
      prorodzinnej....jak..excusez le mot... kretyni. Idiotyczne pomysly na to, żeby
      zabronic zapobiegania ciąży + kompletny brak mechanizmow, ktore by wspieraly
      chęc posiadania dziecka. Gdyby pracodawcy dostawali doplaty za zatrudnianie
      kobiet w ciąży, z malymi dziecmi, gdyby istnial system przerzucający na panstwo
      koszty zwolnień lekarskich branych na dzieci, refundacji leczenia maluchowna
      przyklad do 4 roku zycia.......głowe daję..ze od razu innym okiem by na to
      patrzono .
      wiem, jestem dyletantką w sprawach makroekonomii. ale jako matka dwojga dzieci
      ( 7 i 11 lat) chyba mam w tej sprawie coś do powiedzenia. a swoją
      drogą...........same jesteśmy sobie winne!!! dlaczego ?
      bo poki u wladzy są sami mężczyźni...nie mamy co liczyć na zrozumienie. w
      koncu - nie od dziś wiadomo, ze męscy szowiniści spod znakow dowolnej partii
      nigdy nie docenia wkladu pracy i wysilku, ktory jest kosztem posiadania dzieci.
      pozdrawiam.
      madzialena
      • antyka Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 17:02
        Mam 27 lat, jestem managerem w nieduzej firmie, wlasnie zmienilam prace -
        zarabiam dobrze i ... nie mam dzieci. Chcialam zajsc w ciaze wlasnie teraz, ale
        kilka tygodni zmienilam prace. Wiekszosc moich znajomych (glownie ci spoza
        warszawy) mowia mi, ze dziecko jest najwazniejsze i ze bez znaczenia jest to,
        ze wlasnie zaczelam prace w nowej firmie. Argumentu, ze wlasnie zmienilam
        prace, nie rozumieja.

        Moja nowa firma podkupila mnie od konkurencji, zaoferowala od razu umowe na
        czas okreslony - dobrze sie tutaj czuje i chce pokazac, ze jestem wartosciowym
        pracownikiem. To dlatego odkladam decyzje o macierzynstwie. Dzieci miec bede -
        ale nie za wszelka cene. Nie bede rezygnowala z marzen, ambicji i innych rzeczy
        tylko dlatego, ze wokol wyczuwam presje otoczenia. Zyje z mezem po swojemu,
        dobrze nam tak jak jest, a dziecko pojawi sie w naszym zyciu, najwczesniej za
        1,5 roku...

      • monikate Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 17:07
        Poczytajcie sobie o tym, jak sprawy plityki prorodzinnej rozwiązuje choćby
        Francja. "Wyborcza" także niedawno o tym pisała. Dopłaty, ulgi podatkowe, ulgi
        transportowe, "państwowa" niania, jeśli rodzice chcą lub muszą wrócić do pracy,
        itd. Poziom urodzeń we Francji wzrósł i stale wzrasta. Jak widać, niektóre
        państwa myślą perspektywicznie.
        Nie piszcie głupstw o tym, że ktoś wybrał niewłaściwy kierunek studiów. A jaki
        jest dobry w tak "wysoce" rozwiniętej gospodarce, jak w Polsce??
        • szabada Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 17:49
          Ale my przecież mamy tworzyć kraj ludzi zaradnych ;-). Nie czytasz gazet, nie
          oglądasz telewizji? Widocznie ci na zachodzie są nieudolni, skoro wpadli na taki
          nierynkowy pomysł. Zrobili u siebie socjalizm i są na najlepszej drodze do
          komunizmu ;-))). W żadnym razie nie możemy ich naśladować, bo wszystko się u nas
          zawali i co wtedy będzie? Wzrosną ceny samochodów, biletów lotniczych,
          zagranicznych wycieczek i innych dóbr pierwszej potrzeby. Zatem sama widzisz, że
          zachodnie standardy należy odrzucić dla naszego własnego dobra. Francuskim
          przeciwnikom liberalizmu mówimy stanowcze NIE :).
        • owrank We Francji urlop macierzyński jest krótszy.... 09.10.05, 00:22
          We Francji jest wysoki współczynnik urodzeń, bo dla rodzin imigrantów te
          wszystkie dopłaty na każde dziecko to często jedyny sposób na naciągnięcie rządu
          francuskiego na pieniądze. Tyle tylko, że są to rodziny kompletnie
          niezintegrowane ze społeczeństwem "francuskim" i wcale nie jestem pewny czy
          Francuzi tak sie cieszą, że przyrost urodzeń w rodzinach imigrantó dawno pobił
          na głowę urodzenia w rodzinach nie-imigranckich. Polska może w taki sposób
          podnieść współczynniki urodzeń zapraszając so siebie Cyganów np. ze Słowacji -
          nie jest niczym zaskakującym 10cioro dzieci w ich rodzinach... Jeżeli ktoś
          myśli, ze zdobycie pracy przez młodych ludzi jest czyms bardzo łatwym we Francji
          to się GRUBO MYLI - niestety obowiązuje zasada "WSZĘDZIE LEPIEJ GDZIE NAS NIE
          MA" - co mi się bardzo z kolei we Francji podoba to niższy podatek dochodowy dla
          rodzin z dziećmi - to daje bodziec głównie DOBRZE ZARABIAJĄCYM rodzinom do
          posiadania potomstwa, a w końcu o takie dzieci właśnie chodzi, którym ktoś da
          dobre wykształcenie i zapewni przyszłość, a nie wyprodukuje kolejne roczniki
          skazane na wegetację...
    • zosia_2 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 17:35
      ten artykul jest jednak strasznie jednostronny. oczywoscoe wielu pracodawcow ma
      dosyc krotkowzroczna perspektywe, woli w kolko zwalniac i zatrudniac nowe osoby
      niz myslec o tym ile zainwestowano juz w pracownice oraz o tym ze osoby
      posiadajace dzieci maja zazwyczaj lepiej rozwinieta umiejetnosc robienia wiecej
      w krotszym czasie. na tzw zachodzie czyli w gospodarkach bardziej rozwinietych
      niz nasza, tam gdzie rynek pracy jest glebszy niz nasz, takie rzeczy sie
      docenia.
      jednak w polsce tez sa firmy, mniejsze i wieksze, w ktorych mozna miec dzieci,
      byc na macierzynskim a potem wrocic spokojnie na swoje stanowisko.
      teksty o nieprzydatnych zawodach, o nieprzydatnosci np kulturoznastwa sa dosyc
      zalosne, smutna jest wizja spoleczenstwa w ktorym nie ma humanistow - kultura
      jest waznym fundamentem spoleczenstwa i musza byc ludzie do jej "obslugi" poza
      tym ludzie po sgh tez maja problemy ze znalezieniem pracy, szczegolnie jesli sa
      swiezo upieczonymi absolwentami
      te wszystkie gadki o tym ze jakis kierunek jest zyciowy albo nie wynikaja tylko
      z bardzo powierzchownego wyobrazenia na temat potrzeb rozwinietej gospodarki
      nasz rynek pracy jest kompletnie popsuty i plytki - i to odbija sie na
      wszystkich, i na ludziach z sgh i na ludziach z niszowych kierunkow
      humanistycznych

      dziwi mnie troche ten artykul tez dlatego ze przynajmniej w warszawie, jest
      masa mlodych matek, kobiet w ciazy
      i to nie takich jak napisal protekcjonalnie ktos powyzej, z tzw nizszych warstw
      wystarczy przejsc sie do centrum handlowego a tam co czwarta kobieta jest z
      wozkiem, nowym zajebistym wozkiem firmy chicco a takie jednak sporo kosztuja
      wiec jednak sie da

      najbardziej przerazajace sa te lękowe postawy wobec dziecka jako jakiegos
      aliena ktory zje ksiazki, polamie kompakty i obrzyga owsianka kanape za 3
      tysiace zlotych - przeciez kazdy z nas byl dzieckiem i kazdy z nas ma na
      sumeiniu jakies zniszczone rzeczy :)
      mozna nie chciec miec dzieci, prosze bardzo - ale po co robic jakies projekcje,
      pogardliwie myslec o ludziach ktorzy maja dzieci i wola bawic sie z nimi w
      indian niz chodzic do kina ze znajomymi snobami z pracy
      i to nieprawda kompletna ze z dziecmi nie mozna realizowac swoich hobby
      jesli ktos nie kontynuuje swoich hobby po urodzeniu dziecka i na to narzeka to
      znaczy ze nie byla to zadna prawdziwa pasja tylko zwykly zabijacz czasu


      • jerozolimka Do Zosi! 08.10.05, 17:51
        Poproszę przykłady.
        Poproszę przykłady.
        Poproszę przykłady.
        Poproszę przykłady
        • zosia_2 Re: Do Zosi! 08.10.05, 18:26
          przyklady czego? firm?
          moja przyjaciolka pracuje w miedzynarodowej firmie produkujaej popularne zabawki
          wiekszosc kobiet tam ma dzieci, lacznie z szefem i szefowa
          ja na studiach pracowalam m.in w kancelarii miedzynarodowej, gdzie kobiety
          mialy dzieci a szefowa miala az trojke - najwieksza zyleta jaka znalam, b
          wymagajaca osoba - tym sie b czesto charakteryzuja pracujace matki - one nei
          maja czasu do wytracania i tego oczekuja od podwladnych
          kilkoro znajomych ze studiow tez pracuje w firmach gdzie ludzie maja dzieci, i
          podwladni i szefowie wiec takie przyklady sa - ogolnopolskie gazety, firmy
          badawcze, firmy konsultingowe
          we wczorajszej wyborczej byl w dziale gospodarka artykulz harvard business
          magazine o tym ze w usa eksperci sa zaniepokojeni tym ze kobiety odchodza z
          rynku pracy i staraja sie zachecic je zeby powrocily i nei mialy problemu z
          laczeniem pracy z wychowywaniem dzieci - bo wiadomo ze sa cennym dobrem na
          rynku pracy
          szkoda ze u nas nei ma takich problemow :(

          z drugiej strony zgadzam sie ze dziecko to duze wydatki jesli sie chce pracowac
          bo trzeba oplacac opiekunke - z umeiszczeniem dziecka w przedszkolu jest
          koszmar a dla matek szukajacych pracy to zamkniete kolo co najlepiej widac w
          tym artykule
          i to jest akurat wina panstwa ktore lekka reka pozamykalo przedszkola panstwowe
          to jest wlasnie ta super polityka prorodzinna - matka ma siedizec kolkiem przy
          dziecku i kropka, najlepiej zeby w ogole sie nie ruszala z domu

          oczywiscie mozna jeszcze oddac dziecko do prywatnego ale tam sa inne standardy -
          czasem mozna zostawic dziecko tylko na 4 h albo opiekunki nei maja
          odpowiednich kwalifikacji itp
          • kiribati2 Biedna warszawka, oj biedna... 08.10.05, 19:33
            zosia_2 napisała:

            > przyklady czego? firm?
            > moja przyjaciolka pracuje w miedzynarodowej firmie produkujaej popularne zabawk
            > i
            > wiekszosc kobiet tam ma dzieci, lacznie z szefem i szefowa
            > ja na studiach pracowalam m.in w kancelarii miedzynarodowej, gdzie kobiety
            > mialy dzieci a szefowa miala az trojke - najwieksza zyleta jaka znalam, b
            > wymagajaca osoba - tym sie b czesto charakteryzuja pracujace matki - one nei
            > maja czasu do wytracania i tego oczekuja od podwladnych
            > kilkoro znajomych ze studiow tez pracuje w firmach gdzie ludzie maja dzieci, i
            > podwladni i szefowie wiec takie przyklady sa - ogolnopolskie gazety, firmy
            > badawcze, firmy konsultingowe

            Czemu poruszacie tematy nadludzi z Warszawy, piszecie jakie to oni dziesiatki tysiecy zlotych zarabiaja, kim to nie sa, jakie to studia oni pokonczyli, doktoraty, kancelarie, itp itp ??
            Czemu sie uzalac nad takimi ??
            Opisujecie los 0.0001 % spoleczenstwa polskiego !
            Zamiast takie bzdury pisac, ze nie stac was na to czy tamto, zastanowcie sie nad reszta Polski. Nie cala Polska to nowe biurowce i firmy oferujace duzo kasy. A co maja powiedziec ludzie z malych miasteczek i wsi ??? Tam sie nie zarabia nawet 1000 zl miesiecznie, czesto jest to jedyny dochod na rodzine. Tacy ludzie stanowia zdecydowana wiekszosc spoleczenstwa i tylko takim mozna wspolczuc. A zadufanych Warszawiakow na stolkach i w Toyotach Corolla to osobiscie mam gleboko w d... !

            • zosia_2 Re: Biedna warszawka, oj biedna... 08.10.05, 19:47
              pisze o takiej sytuacji jaka znam - w zadufanej bogatej warszawie tez sie
              zwalnia kobiety dlatego ze zaszly w ciaze i czesci osob sie wydaje ze to
              zupelnie naturalna rzecz
              wiec pisze ze sa firmy w ktorych pracodawcy maja jakies ludzkei podejscie - i
              ze czesto to ludzkie podejscie jest nawet bardziej oplacalne
              nie znam sytuacji w malych miasteczkach co nie znaczy ze je lekcewaze, po
              prostu jak mam pisac o czyms czego nie znam
              jesli wiesz jak wyglada sytuacja w malych miasteczkach z jednym duzym
              pracodawca typu fabryka silnikow/majonezow/papieru ktory w kolko grozi
              zwolnieniem, to napisz a nie obrazaj sie na warszawke
      • 1europejczyk do zosi_2 08.10.05, 18:40
        <<teksty o nieprzydatnych zawodach, o nieprzydatnosci np kulturoznastwa sa
        dosyc zalosne, smutna jest wizja spoleczenstwa w ktorym nie ma humanistow -
        kultura jest waznym fundamentem spoleczenstwa i musza byc ludzie do
        jej "obslugi" >>

        Trudno sie z Toba zgodzic szczegolnie gdy twierdzisz ze spoleczenstwo
        zdominowane przez pracownikow, ktorzy posiadaja wiedze praktyczna bardziej
        ceniona na rynku pracy od wiedzy czy dyplomu humanisty bedzie spoleczenstwem, w
        ktorym nie ma humanistow i kultury. Takie poglady sa charakterystyczne dla
        rozpieszczonych srodowisk "humanistycznych" w "komunistycznej" Polsce, ktorym
        wladze prl-owskie pozwalaly na pogardliwy stosunek do zawodow pracowniczych,
        liczac z drugiej strony na daleko na daleko posuniete "podporzadkowanie".
        Jednoczesnie sa obrazliwe w odniesieniu do ludzi majacych praktyczne zawody.

        << kultura jest waznym elementem .....i musza byc ludzie do jej "oslugi" >>

        Nie napisze, ze nie musza, ale na pewno nie musi ich byc tylu ilu "produkuja"
        nasze "uczelnie wyzsze".
        Dobrze chociaz, ze obecnie odbywa sie to (nauczanie) tylko w czesci na koszt
        panstwa.
        • zosia_2 Re: do zosi_2 08.10.05, 18:49
          e tam
          pisze po prostu ze kulturoznawcy tez sa potrzebni
          na tych kierunkach jest naprawde malo osob - gora kilkadziesiat, w porownaniu
          do masowych wydzialow typu prawo albo zarzadzanie
          chodzi o to, jak juz ktos tu napisal, zeby byc zaradnym - kulturoznawca to
          wolny zawod - trzeba samemu sie w kolko starac o publikacje, pisac artykuly,
          startowac do roznych mediow
          i chodzi o to zeby takich kierunkow nie deprecjonowac bo wlasciwie czemu - jak
          ktos ma pasje to czemu mu zabraniac - gorzej gdy majac taki wolny zawod klepnie
          sie glowa w mur braku ofert pracy - ale zaradnosc polega tez na umiejetnosci
          przekwalifikowania sie
          mozna pracowac w biedronce, owszem, ale mozna tez pracowac w grafice
          komputerowej - tu przynajmniej bedzie wieksza satysfakcja
          nie ma zawodow ktore gwaratuja stuprocentowo zatrudnienie i tyle
          zdecydowanie nie mam pogardliwego stosunku do zawodow "praktycznych"
          • 1europejczyk do zosi_2 08.10.05, 19:03
            "jak ktos ma pasje to czemu mu zabraniac" nic dodac nic ujac pod warunkiem, ze
            nie "moim" kosztem. Ja tez mam pasje i nie jest nia moj zawod. Sam ja sobie
            oplacam.
            "na tych kierunkach jest naprawde malo osob" malo, duzo to nie sa argumenty.
            Malo w porownaiu do wydzialow typu prawo albo zarzadzania: cale szczescie
            Duzo w odniesieniu do obecnych potrzeb czy mozliwosci panstwa: to mialem na
            mysli.
            Myslalem ze czasy w ktorych mowilo sie mlodym o uczeniu tego co sprawi im
            przyjemnosc dawno juz minely. Nawet najbogatsze kraje na swiecie nie moga sobie
            obecnie pozwolic na systemy ksztalcenia oparte na ilosci kandydatow na
            okreslone kierunki. Panstwo ma obowiazek tak ksztaltowac polityke szkolnictwa
            wyzszego by byle rowniez efektywna. Studia nawet te kulturoznawstwa tez
            kosztuja.
            • zosia_2 Re: do zosi_2 08.10.05, 19:13
              wydaje mi sie ze czym innym jest polityka panstwa wobec szkolnictwa a czym
              innym indywidualne decyzje o tym co chce sie studiowac
              nie mozna odgornie mowic "studiuj to z czego bedzie kasa"
              jak rowniez oczywiscie, "studiuj zeby bylo przyjemnie"
              zgadza sie, ludzie studiujacy kierunki humanistyczne maja moze czasem
              romantyczna wizje kontynuowania sciezki kariery zygmunta kaluzynskiego
              ale tez ci przychodzacy na zajecia w garniturach chlopcy na 1 roku prawa
              maja romantyczna wizje ze zaraz szast prast beda partnerami w kancelarii
              wydaje mi sie ze tu nie chodzi o to ze nie mozna pozwolic sobie na studiowanie
              czegos co jest twoja pasja
              tu chodzi o to ze nie mozna sobie pozwolic na bycie niesamodzielnym i
              niezaradnym
              to ze ten koles z artykulu "nie ma sily na przegladanie ogloszen"
              budzi moje wspolczucie ale jednak przegladanie ogloszen jest jedyna dla niego
              szansa zmiany wlasnej sytuacji wiec sie nad nim, pasjonatem, nie lituje
              ja w przeciwienstwie do ciebie mam pasje i zawod w jednym
              wiec sie da i jest naprawde spoko
            • owrank studiowac zgodnie z pasją to jest KLUCZ 09.10.05, 00:30
              wlasnie teraz trzeba studiowac to co sie lubi, bo jezeli nie masz pasji w tym co
              robisz to wątpliwe, żebyś osiągnął (eła) w życiu tzw.sukces . Największym
              problemem rynku pracy sa własnie ludzie, któ¶zy porobili "modne" dyplomy w
              przekonaniu, że to im da pracę a tu proszę pracodawcy oczekują prawdziwej wiedzy
              i zaangażowania. Gdyby ten bohater był kulturoznawca z pasją z wiedzą i
              umiejętnościami, które sa potrzebne w kulturoznawstwie to spokojnie by sobie
              żył. Niestety wygląda na kogoś kto skończył studia, ma papier, nie ma nic do
              zaoferowania nikomu i teraz uważa, że mu się "należy", a co gorsze
              socjalistyczna część społeczeństwa go popiera... i dlatego mamy taka Polskę jaką
              mamy.
            • akuku5 O przydatności różnych kierunków 09.10.05, 23:18
              A znasz ten dowcip:
              Co mówi jeden absolwent zarządzania do drugiego?
              - frytki z keczupem poproszę

              Speców od marketingu, bankowości i prawa handlowego mamy już tylu, że można by
              nimi obdzielić trzy Manhattany. "Wyższe szkoły dobrego zawodu" okazały się
              nieporozumieniem - wypuszczają w świat ludzi, którzy znają tylko definicje i
              podręcznikowe schematy, ale brak im elastyczności, oczytania. Podręcznik
              ekonomii, czy "teorie zarządzania kryzysem" każdy potrafi przeczytać, ważne
              żeby tę wiedzę umieć zaadaptować do konkretnej sytuacji. Etnologia czy
              filozofia uczą uczenia się, poszukiwania, wychodzenia poza schematy.
              Oto przykłady:
              Kończyłem historię na UW w 1999. Pracuję w mediach, zarabiam nieźle, mam żonę i
              synka(wkrótce planujemy następne dziecko). Większość znajomych z roku, z
              którymi mam kontakt zarabia od 3K w górę, kilka osób dobrze powyżej 10K.
              Pracują głównie jako dziennikarze, tłumacze, handlowcy, ale też w agencjach
              reklamowych i jako dyrektorzy pionów w wielkich korporacjach. Za ich sukcesem
              nie stoją żadne znajomości ani układy - tylko własna praca. Oraz sympatia
              szefów, zmęczonych użeraniem się ze specami po Wyższych Szkołach Zarządzania i
              Ekonomii, którzy uważają, że egzystencjalizm to rodzaj choroby psychicznej,
              banki wymyślono w Stanach Zjednoczonych a Polska była przed wojną monarchią
              (wszystko autentyczne historie)
              I znam też ludzi po prawie, którzy ugrzężli w urzędach i jęczą, że "nie po to
              szli na takie nudne studia"
      • the_cause Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 19:06
        zgadzam sie w 100 procentach. nic dodać, nic ująć. Chociaż ... zawsze, w
        jakiejś znikomej części punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mamy
        trzytygodniowe dziecko, ale to szczęście, że żona pracuje w budżetówce i miejsce
        pracy będzie na nią czekać, a ja wykonuję wolny zawód
      • smokpz Jakich humanistów, zosiu2??? Teraz potrzebni są 08.10.05, 19:10
        już tylko przedstawiciele handlowi by ładnie układać po kioskach fajki swojej
        firmy i mieć tyłek w kształcie fotela z Forda Focusa
        • zosia_2 Re: Jakich humanistów, zosiu2??? Teraz potrzebni 08.10.05, 19:16
          tylek w ksztalcie fotela fora fokusa?
          o kurde niezle, musze wrzucic ten fotel w gugle
          bo jakos nie moge tego sobie zwizualizowac :-/
          :))))
    • asia_i_p Jestem w ciąży i już planuję co potem 08.10.05, 17:48
      W zasadzie nie mam na co narzekać. Pracuję w szkole jako anglistka, na razie
      nikt nie sugerował, że po macierzyńskim i wychowawczym nie mam dokąd wracać. A
      jeśli coś się zmieni, to zawsze pracę gdzieś znajdę. Problem z tym, że
      chciałabym zacząć dorabiać podczas urlopu wychowawczego (korepetycje), żeby nie
      wyjść z wprawy, a mam taką fanaberię, że nie chcę pracować na czarno. Niestety
      okazało się, że jeżeli założę działalność gospodarczą, państwo przestaje mi
      płacić ZUS (od najniższej krajowej, bo taki przysługuje na wychowawczym), a
      zaczynam go płacić ja (i to od 60% średniej krajowej, czyli więcej, bo to jest
      minimum na działalności gospodarczej i to niezależnie od tego, czy przynosi ona
      jakieś dochody). Prawdę mówiąc, liczyłam na to, że będę dopłacała tylko różnicę
      (skoro nie wolno mi podjąć takiej działalnośći, żeby przeszkadzała w opiece nad
      dzieckiem, to w miarę logiczne jest, że nie mogę też ponosić pełnych obciążeń)
      i mam wrażenie, że państwo samo się robi w konia. Bo jeżeli okaże się, że do
      działalności muszę dopłacać albo wychodzę na 0 po zapłaceniu ZUS-u, to
      działalność przerwę. Dochody dzielone na trójkę pewnie spadną na tyle, że
      zakwalifikuję się do dodatku wychowawczego. Tak więc państwo z dwóch sytuacji:
      a) płaci mi ZUS od najniższej, ja dopłacam różnicę, więc część zwracam, mam
      dochody i płacę podatki; b) płaci mi ZUS od najniższej + płaci mi zasiłek -
      wybiera sytuację drugą. Co sprowadza się do tego, że dopłaca kilkaset złotych
      (muszę kiedyś przysiąść i wyliczyć ile) do tego, żebym nic nie robiła. A ja
      wolałabym ułatwienie mi stopniowego podjęcia pracy, w takim zakresie, żeby
      wciąż móc opiekować się dzieckiem, zamiast takich prezentów.
      • kotek.filemon No i widzisz - już dobrze kombinujesz... 08.10.05, 21:51
        W tym kraju nie da się po prostu uczciwie pracować bo polityka fiskalna do tego
        zniechęca. Lepiej dawaj te korki jak wszyscy na czarno i miej w nosie. Swoją
        drogą kiedyś się mówiło o karcie podatkowej dla korepetytorów prywatnych ale
        sprawa zdechła - jak każdy sensowny pomysł zdycha wśród wsioków na wiejskiej...
        • latouche Re: No i widzisz - już dobrze kombinujesz... 08.10.05, 22:48
          ja pracuje sobie w polszarej strefie, robiac tlumaczenia na umowe o dzielo - co
          prawda nie jestem ubezpieczona, i jak nie pracuje to nie zarabiam, ale za to
          moge doskonale pogodzic prace i opieke nad dzieckiem. Ubezpieczenie zdrowotne
          mamy "przy mezu" obydwoje z dzieckiem.
          Gdyby skladka zusowa byla nizsza, to bym zarejestrowala dzialalnosc. Przy
          minimalnej skladce w wysokosci ponad 700 PLN teraz to sie zupelnie nie oplaca w
          przypadku rodzaju dzialalnosci, ktory ja uprawiam - i oczywiscie w takim
          wymiarze, na jaki teraz moge sobie pozwolic.
          na Twoim miejscu dawalabym korki na czarno - u nas nie oplaca sie byc
          praworzadnym...
    • magdalaena1977 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 17:49
      Tan artykuł jest taki strasznie pesymistyczny i zrzucający odpowiedzialność na
      państwo. A to ci ludzie nie chcą mieć dziecka, nie dorośli do rodzicielstwa, nie
      zależy im na tym.
      Nie wierzę też w tak złą sytuację ludzi z wyższym wykształceniem w Warszawie.
      Owszem zaraz po studiach jest ciężko, ale wśród moich znajomych przed 30 nie ma
      nikogo, kto nie miałby przyzwoitej pracy zgodnej z jego kwalifikacjami.

      Chciałabym mieć dziecko.
      Mam 28 lat, stabilne zatrudnienie, nikt mnie nie zwolni, jeśli pójdę na
      wychowawczy, moje koleżanki z małymi dziećmi jakoś sobie radzą - więc czemu nie ja.
      Ale jestem sama i kobitkom z tego artykułu mogę tylko pozazdrościć.
    • antithesis Oto dziki polski kapitalizm - smierc narodu 08.10.05, 18:17
      • minimum1 im kraj biedniejszy,tym większy przyrost naturalny 08.10.05, 18:22
        • ymelyn Re: im kraj biedniejszy,tym większy przyrost natu 08.10.05, 19:10
          Witam

          Moja kobieta jest w ciazy, ja po powrocie ze szwajcarii stracilem prace w firmie
          w Polsce i obecnie szukam, ale ciesze sie z faktu ze bedziemy mieli dziecko. Mam
          26 lat a moja kobieta 25. Nie rozumie ludzi ktorzy gonia za pieniedzmi i mowi ze
          nie chca miec dzieci. Ludzie kochajcie sie. Pozdrawiam
        • dziamdzia Re: im kraj biedniejszy,tym większy przyrost natu 08.10.05, 19:43
          nie koniecznie - USA mają całkiem spory przyrost naturalny, w UK na pewno jest
          wyższy niż średnia unijna ;)
    • smokpz "Agnieszka nie rozumie jak można się rozwijać, 08.10.05, 18:52
      oglądając na okrągło >>Smerfy<<" Hehe, żeby Smerfy! Teraz bajki są już tak
      ogłupiające, że dzieci na całym świecie oglądają to samo. A to jakiś Bob-
      budowniczy, a to jakieś pieprzone Pokemony, a to jakąś japońską bajkę po której
      potem rzygają przed telewizorem, bo coś tam tak błyskało :-). Globalizacja na
      całego. Nie ma miejsca dla Misia Uszatka. Moje dzieci, których nie mam, nie
      muszą przynajmniej oglądać tego syfu :-)))))))
      • zosia_2 Re: "Agnieszka nie rozumie jak można się rozwijać 08.10.05, 18:58
        pytanie - czym sie rozni mis uszatek od boba budowniczego?
        • smokpz tym że ma klapnięte uszko :-) 08.10.05, 19:07
          .
      • latouche Re: "Agnieszka nie rozumie jak można się rozwijać 08.10.05, 22:41
        e, nie jestes au courant. Jest bardzo fajny kanal dla dzieci Minimini, i Misia
        Uszatka tez tam daja - nie wiem czy w tej chwili, ale na pewno w tamtym roku
        dawali. NB, sama w dziecinstwie uwazalam, ze mis uszatek jest straszliwie nudna
        pila :)
    • mareck_83 Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 19:03
      Ale to glupie! Po kiego sie rozmnazac za cene pracy i godziwego zycia. W
      zachodniej Europie tez sie nie rodza. Jak juz slusznie zauwazono mozna
      zaimportowac nowych obywateli. Szczegolnie ze na wschodzie mamy cala mase
      chetnych na zostanie Polakami- Ukraincow, Bialorusinow. Ich dzieci urodzone w
      Polsce beda mentalnie i kulturowo identyczne z naszymi obywatelami.
      • smokpz Tak jak zamachowcy z Londynu czują się związani 08.10.05, 19:19
        z królową :-)))) Koleś, co ty za szajs jarasz?
    • dupa_pawiana WSZYSTKO JEST NA DOBREJ DRODZE 08.10.05, 19:09
      Od dawna wiadomo że w cywilizowanych krajach liczba urodzeń spada, po prostu
      jest to naturalny efekt rozwoju świadomości indywidualnej w prężnych i
      dominujących kulturach zachodnich społeczeństw. Zmiany te są nieuchronne ale
      jak każdy krok ewolucji są słuszne i przynoszą niezaprzeczalne korzyści. Nie ma
      sie czym martwić dzieci przestały być już potrzebne do szczęścia i
      samorelizacji, skoncentrujmy się lepiej na zwiększniu PKB i rozwoju
      gospodarczym bo jest to czynnik którego udział w indywidualnym poczuciu
      szczęścia jest niebywale istotniejszy!
      • pipokpipok Re: WSZYSTKO JEST NA DOBREJ DRODZE 08.10.05, 19:19
        ale jaja...
      • jajanek Re: WSZYSTKO JEST NA DOBREJ DRODZE 08.10.05, 19:22
        dupa_pawiana napisał:

        Zmiany te są nieuchronne ale
        > jak każdy krok ewolucji są słuszne i przynoszą niezaprzeczalne korzyści. Nie
        ma
        >
        > sie czym martwić dzieci przestały być już potrzebne do szczęścia i
        > samorelizacji, skoncentrujmy się lepiej na zwiększniu PKB i rozwoju
        > gospodarczym bo jest to czynnik którego udział w indywidualnym poczuciu
        > szczęścia jest niebywale istotniejszy!

        ISTNY BEŁKOT
        Ty czasem zastanawiasz sie nad tym co gryzmolisz??? Bez urazy, ale Twój nick
        jaki obrałeś, świadczy również o poziomie jaki reprezentujesz.
        • dupa_pawiana Re: WSZYSTKO JEST NA DOBREJ DRODZE 08.10.05, 19:36
          No cóż wiem że twoje możliwości umysłowe nie wystarczają aby w pełni zrozumieć
          słuszność mojej wypowiedzi ale to już twój problem
      • henryad Re: WSZYSTKO JEST NA DOBREJ DRODZE 09.10.05, 09:07
        Ty jesteś produktem hedonizmu materialistycznego.
        USA mają niemal największe zaawansowanie technologiczne i ponad 90% ludzi
        wierzy w Boga i nie wierzy w bzdury o ewolucji. Miłość to nie jest miłość do
        siebie samego siebie i gonienie za własnymi cielesnymi pożądaniami i
        powierzchownym efektem takiego życia. Mimo, że niby żyjesz, ty jesteś duchowo
        martwy. Już umarłeś. Nikt na świecie nie żyje dla siebie i niezależnie czy wie
        o tym czy nie.
        Chrześcijanie żyją dla Jezusa, dla Boga. Ty swoją postawą którą umałeś dla
        Niego, żyjąc dla siebie żyjesz-umierając dla diabła. Niezależnie czy wierzysz
        czy on istnieje czy nie. Jemu na twojej wierze w niego (diabłu) nie zależy.
        W USA są rodziny na wszystkich szczeblach, które mają 6 dzieci i więcej.
        W primitywnej i chorej Europie jest to prawie niemożliwe.
        • the_real_kris Mam dla ciebia zla wiadomosc... 10.10.05, 02:44
          ty tez jestes juz martwy i chocbys zmarnowal cale swoje zalosne zycie na
          szeptanki do wydumanych bogow to i tak nikt cie nigdy nie przywroci do zycia...
    • bezrobotny79 Sami urzędnicy, krytycy i inne dupki... 08.10.05, 19:10
      Taa, co z tego, że ktoś ma dwa fakultety? Można mieć dziesięć i dupa blada, bez
      pracy jest się, a można mieć jeden i pracę mieć. Chodzi tylko o rodzaj
      wyuczonego zawodu. Ludzie najchętniej chcieli by pracować w urzędzie i
      przerzucać papierki. Ja rozumiem, że potrzeba kulturoznawców, bibliotekoznawców,
      historyków, polonistów itp. badziewia, ale nie w takiej ilości w jakiej się
      kształcą masy, byleby mieć jakiś papier. Jakoś nie słychać narzekań ludzi z
      technicznym wykształceniem, a wiecie dlaczego? Bo oni zawsze łatwiej znajdą
      pracę i to wcale nie za psie grosze. Dziwnym trafem mało kto się garnie do
      techników [rząd Millera wprowadzając reformę szkolnictwa chciał je nawet
      zlikwodować!] czy politechnikę, a przecież to nie wstyd. Ludzie, dajcie sobie
      spokój z jakimś marketingiem, prawem, administracją itp. [boom już minął, rynek
      się nasycił]. Trzeba stawiać na gałęzie gospodarki związane z technologiami,
      prawda jest taka, że inżynier będzie potrafił obsłużyć petenta, ale urzędnik nie
      będzie potrafił zaprojektować domu, zbudować dróg, zaprojektować maszyn,
      naprawić komputera, zneutralizować chemikaliów itp.
      PS. Mój nick nie odzwierciedla mojego statusu społecznego :-)
      • alterpars To po co siedzicie w tym kraju???? 08.10.05, 19:26
        Dawno minely czasy kiedy Polak to bylo cos gorszego za granica. Teraz nikogo to
        nie obchodzi. Moja zona tez sie najpeirw wzbraniala przed wyjazdem z ojczysny bo
        to Panie prawie zdrada byla...hahahaha a teraz nawet nie chce slyszec o powrocie...
        Mam rade dla mlodych wychrzaniajcie poki czas. Gdziekolwiek byle dalej od Polski.
        To ladny kraj z gorami morzem i jesienia i mickiewiczem i szopenem i blablabla
        ale zyc trzeba.
        Zreszta i tak 60% wyborcow ma ten kraj w d....
      • smokpz Dokładnie tak! Tylko że w Polsce wszyscy chcą 08.10.05, 19:30
        być biznesmenami, bankierami i menedżerami. Stąd studia typu, za
        przeproszeniem, 'informatyka i zarządzanie', wciąż mają największe wzięcie. Tzn
        naiwnych ludzi robi się w konia aż miło, oferując im studia typu mydło+powidło.
        Ja skończyłem PW i źle nie mam. Tylko że do tego trzeba przysiąść fałdów i
        polubić myślenie, a nie kupować magistra na raty w jakiejś 'prywatnej wyższej'
        • alterpars Przysiasc faldow hahahaha 08.10.05, 19:43
          mialem doktorat i dwa faki (nie prywatne i nie na raty) i i tak zarabiam na
          zachodzie 10 razy wiecej niz w polsce bo w polsce mialem "zbyt wysokie
          kwalifikacje" BUAHAHAHAHAHAHAHAH....
      • jarzabek_waldemar A ja się nie dziwię, że nie tak wielu ludzi pcha 08.10.05, 19:41
        się na studia techniczne. Jak spojrzę czym muszą się zajmować moi koledzy ze
        studiów na PW, często bardzo dobrzy studenci, to myślę, że te trudne studia to
        było zmarnowane 5 lat. Lepiej już skończyć jakieś łatwiejsze studia
        humanistyczne i robić po nich praktycznie to samo. A najlepiej po studiach
        wyemigrować.
        • alterpars emigracja-polecam 08.10.05, 19:45
          Jasne ze trzeba wyp z tego kraju jak sie ma zamiar cokolwiek pozyc. Bo w polsce
          mas zwybor albo zapieprzac jak wol i nie miec czasu na rodzine albo byc
          bezrobotnym i miec czas na rodzine za to bez kaski. Tak to wyglada ta
          prorpdzinna polityka buahahahahaha
          • minimum1 facet,podniecasz się jakbyś właśnie wynalazł koło 08.10.05, 19:52
            jeśli masz ten kraj w dupie
            to czemu tak zawzięcie komentujesz jego sprawy
            • alterpars bo mam misje 08.10.05, 19:54
              przekazania tego innym mlodym
      • szabada Re: Sami urzędnicy, krytycy i inne dupki... 08.10.05, 21:10
        > kształcą masy, byleby mieć jakiś papier. Jakoś nie słychać narzekań ludzi z
        > technicznym wykształceniem, a wiecie dlaczego? Bo oni zawsze łatwiej znajdą
        > pracę i to wcale nie za psie grosze. Dziwnym trafem mało kto się garnie do
        > techników [rząd Millera wprowadzając reformę szkolnictwa chciał je nawet
        > zlikwodować!] czy politechnikę, a przecież to nie wstyd. Ludzie, dajcie sobie
        > spokój z jakimś marketingiem, prawem, administracją itp. [boom już minął, rynek
        > się nasycił]. Trzeba stawiać na gałęzie gospodarki związane z technologiami
        Dobre, naprawdę dobre, wydrukuj sobie i czytaj do poduszki. Jednak najpierw
        odwiedź stronę praca.gazeta.pl/, znajdź wątek ze słowem ,,Politechniki" i
        poczytaj ze zrozumieniem.
      • szowinita Inżynierowie mają większe problemy ze znalezieniem 08.10.05, 22:00
        pracy. Pracuję w firmie rekrutacyjnej i na codzień prowadzę rozmowy z dużą
        liczbą różnych kandydatów. Zatrudniamy ludzi na stanowiska menedżerskie i
        specjalistyczne w działach: logistyka, marketing, finanse, R&D, utrzymanie
        produkcji, a więc wielki przekrój różnych stanowisk. Największe zapotrzebowanie
        jest na osoby z wykształceniem ekonomicznym i prawniczym. Jeśli chodzi o
        inżynierów, to mamy wiele stanowisk dla informatyków i oni faktycznie pracę
        dostają wręcz od ręki. Gorzej jest natomiast z elektronikami i spec. ds.
        telekomunikacji. Jeśli jednak ktoś jest
        elektrykiem/mechanikiem/materiałoznawcą/budowlańcem to niech lepiej idzie się
        zarejestrować do powiatowego biura pracy, bo w ich przypadku o jedno miejsce
        pracy walczy 200-300 kandydatów. Szanse na zatrudnienie mają tylko tacy, którzy
        mięli doświadczenie w firmach zachodnich i znają biegle angielski i dobrze
        niemiecki lub francuski lub rosyjski. Niestety, ze znajomością języków u
        inżynierów jezt bardzo różnie i większość z nich myśli, że biegła znajomość
        angielskiego to poziom First Certificate...
      • szowinita Inżynierowie mają większe problemy ze znalezieniem 08.10.05, 22:01
        pracy. Pracuję w firmie rekrutacyjnej i na codzień prowadzę rozmowy z dużą
        liczbą różnych kandydatów. Zatrudniamy ludzi na stanowiska menedżerskie i
        specjalistyczne w działach: logistyka, marketing, finanse, R&D, utrzymanie
        produkcji, a więc wielki przekrój różnych stanowisk. Największe zapotrzebowanie
        jest na osoby z wykształceniem ekonomicznym i prawniczym. Jeśli chodzi o
        inżynierów, to mamy wiele stanowisk dla informatyków i oni faktycznie pracę
        dostają wręcz od ręki. Gorzej jest natomiast z elektronikami i spec. ds.
        telekomunikacji. Jeśli jednak ktoś jest
        elektrykiem/mechanikiem/materiałoznawcą/budowlańcem to niech lepiej idzie się
        zarejestrować do powiatowego biura pracy, bo w ich przypadku o jedno miejsce
        pracy walczy 200-300 kandydatów. Szanse na zatrudnienie mają tylko tacy, którzy
        mięli doświadczenie w firmach zachodnich i znają biegle angielski i dobrze
        niemiecki lub francuski lub rosyjski. Niestety, ze znajomością języków u
        inżynierów jezt bardzo różnie i większość z nich myśli, że biegła znajomość
        angielskiego to poziom First Certificate...
      • andorinha Re: Sami urzędnicy, krytycy i inne dupki... 08.10.05, 22:50
        i tu kolego tylko uscisnac dlon moge!
        Nie znam absolutnie nikogo kto po technicznych studiach mialby klopoty z praca.
        Bo cale studia to rozwiazywanie zadan :) i problemow. Przy okazji uczysz sie
        porzadnie jezyka i co bys nie robil musisz pracowac z komputerem.

        >Trzeba stawiać na gałęzie gospodarki związane z technologiami,
        > prawda jest taka, że inżynier będzie potrafił obsłużyć petenta, ale urzędnik ni
        > e
        > będzie potrafił zaprojektować domu, zbudować dróg, zaprojektować maszyn,
        > naprawić komputera, zneutralizować chemikaliów itp.

        O o o WLASNIE :)))
        • fforde Re: Sami urzędnicy, krytycy i inne dupki... 10.10.05, 23:18
          Widzisz, to mamy bardzo rozne doswiadczenia. Mam wielu znajomych po studiach
          technicznych, ukonczonych na prestizowej uczelni; inzynierow, ktorzy najpierw
          mieli koszmarne problemy ze znalezieniem pracy, a teraz pracuja za 1000-1200 zl.
          Fach w reku mają, ale z jezykami krucho. Jedynie znajomi informatycy i
          elektronicy dostali prace prawie od reki i zarabiaja niezle. Ja jestem po
          kierunku humanistycznym, niech bedzie, ze po wysmiewanym tu wielokrotnie
          kulturoznawstwie, dobrze znam jeden jezyk obcy, drugiego sie ucze, mam prace,
          zarabiam... Nie wszystko jest tak czarno-biale. generalizowac jest latwo, ale
          taka postawa niewiele wnosi.

          andorinha napisał/a:
          > Nie znam absolutnie nikogo kto po technicznych studiach mialby klopoty z praca.
          > Bo cale studia to rozwiazywanie zadan :) i problemow. Przy okazji uczysz sie
          > porzadnie jezyka i co bys nie robil musisz pracowac z komputerem.
      • henryad Re: Sami urzędnicy, krytycy i inne dupki... 09.10.05, 09:44
        Jest to tendencja nie tylko w Polsce, ale w USA także.
        Pracuję w wielkiej IT firmie w USA i w niej pełno urzędasów tzw Tech Direktors
        którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z technologią choć myląco w tytule mają
        taką nazwę. Ich rolą jest wysyłanie emaili z wyższego szczebla do podwładnych
        szczebli na których pracy w ogóle się nie znają. Do złudzenia atmosfera
        przypomina czasy komunizmu w Polsce.
    • naels Re: Dziecko? Nie planuję 08.10.05, 19:23
      Kochana Gazeto,

      Zaiste piekny i gleboko poruszajacy artykul. Ale niestety to tylko czesc
      prawdy. Dzieci nie biora sie z powietrza, kobiety nie sa wiatropylne - jak mamy
      wszyscy okazje sie dowiedziec juz w podstawowce, do urodzenia dziecka potrzebne
      jest DWOJE ludzi, i to w dodatku roznej plci. Natomiast poza umiesczeniem w
      artykule cichutkich glosikow dwoch samcow autor jakos zdaje sie tego faktu nie
      zauwazac.

      Zaczynam miec serdecznie dosc tego, ze za niski przyrost naturalny w Polsce
      obwinia sie wylacznie kobiety! Prosze, opublikujcie artykul, w ktorym pelnym
      glosem wypowiedza sie mezczyzni - wieczni kawalerowie, wieczni studenci,
      tatusiowie, ktorzy sie wyprowadzaja, bo im placz dziecka "przeszkadza w nauce",
      albo ci, ktorzy nie chca miec kanapy wysmarowanej czekolada. A jako przeciwwaga
      ci, ktorzy razem z partnerka zdecydowali sie na dziecko, wlozyli duzo wysilku w
      opieke nad nim, wychowanie i utrzymanie, sa z tego dumni i czuja sie zyciowo
      spelnieni. Na wzor akcji typu "Rodzic po ludzku" czy "Szkola z klasa"
      rozpocznijcie akcje "Tata na szostke", uswiadamiajaca mezczyznom, ze
      odpowiedzialnosc za przyrost naturalny spoczywa rowniez na nich! Promujcie
      swiadome ojcostwo, branie odpowiedzialnosci za rodzine, wspieranie partnerki w
      trudnej decyzji dotyczacej macierzynstwa, wspoluczestnictwo w wychowaniu
      dzieci. Jezeli dzisiaj razem z mozliwoscia podjecia swiadomego wyboru przerzuca
      sie na kobiete cala odpowiedzialnosc - przeciez to logiczne, ze w takiej
      sytuacji wiekszosc kobiet zdecyduje "Nie"!
      • the_real_kris Tere fere.... 10.10.05, 02:48
        Kto ma pszczoly ten ma miod, kto ma dzieci ten ma... no wiesz co. Nie probuj
        swojego smrodu mieszac z moim miodem, a tym bardziej zmuszac mnie bym oddawal ci
        czesc swojego miodu ktory ty przerobisz na smrod.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka