Dodaj do ulubionych

Miłość według Benedykta XVI

03.02.06, 20:58
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • moherowydziadek ks.Bartoś - tłumik? 03.02.06, 21:29
      Ks.Bartoś zawsze i wszędzie o erosie, o seksie, o nienawiści do ciała i o...
      tłumieniu.
      Podobno z obfitości serca mówią usta...
      Stary Dziadek Freud miałby wiele do powiedzenia o duszy tego księdza.
      • toni25 Re: ks.Bartoś - tłumik? 04.02.06, 21:14
        Nie to,co Ty,moherowydziadku.Rozumiem,że w dziadkowym wieku chętniej dyskutuje
        się o wiagrze w kwestii seksu niż o tłumieniu.
        • robertw18 CZY B XVI PRZYTOCZYŁ "MIŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ"? 05.02.06, 20:07
          Albo inne wypowiedzi JP II / K. Wojtyły ?
          Wydaje się, że raczej nie. A przecież w Polsce głoszono, że te wypowiedzi
          (również o "Erosie") miały olbrzymie znaczenie.
          Pozdr.
          • campbell Re: CZY B XVI PRZYTOCZYŁ "MIŁOŚĆ I ODPOWIEDZIALN 05.02.06, 20:19
            Encyklika to nie publikacja naukowa z tzw. aparatem, tj przypisami. A idea
            milosci i odpowiedzialnosci w życiu chrzescijanina nie jest wynalazkiem JP2. To
            bardzo stara zasada. Wartość tej encykliki polega na tym, że zrywa z
            dotychczasową postawa koscioła wobec seksu, który - uszlachetniony przez uczucie
            dawane kochanej osobie - staje sie równie ważny i potrzebny, jak miłość
            bliźniego. Eros - agape - caritas. Pieknie Benedykt łączy tradycję ze sprawami
            tak istotnymi dla naszej współczesnosci. Jeśli jestes kolejna osobą sugerującą,
            że pierwszym autorem tego tekstu był Jan Paweł, to twierdzę, że mimo doniosłosci
            jego tekstów, nigdy nie potrafił pisac tak pieknie i madrze jak Joseph Ratzinger
    • laclos Re: Miłość według Benedykta XVI 03.02.06, 21:53
      Piekne są wyznania Św. Augustyna, m. in. w partiach, gdzie dla doskonałosci
      duchowej rezygnuje z rodziny i rozstaje się z synem i kochaną kobietą, do której
      jego serce "przylgnęło". Piekne są rozważania papieża Benedykta, gdy
      uszlachetnia miłość erotyczną człowieka nakazując mu wyrzeczenie się nie
      kochanej osoby, ale siebie - własnie dla tej osoby. I pieknie pisze ojciec
      Bartoś, może to początek nowego myślenia o ludzkiej milosci w kosciele katolickim?
    • willi333 BEZWSTYD 03.02.06, 22:41
      Żyjemy w świecie,w którym niemała część ludzkości codziennie nie dojada.
      Iluś ludzi codziennie...umiera z głodu!
      A T. Bartoś,w niedawnym wywiadzie, skarży się,że musiał czas jakiś spędzić w
      Bratysławie i Pradze. Pobyt,w tych pięknych,europejskich miastach,był dla
      niego "przeżyciem traumatycznym".
      Teraz za to sybaryta Bartoś rozprawia o "erosie". A może by tak o głodzie ?!
      Może o wojnach w Afryce? Nie...to Bartosia nie obchodzi!
      Ten człowiek nie ma wstydu.
      • yar Re: BEZWSTYD 03.02.06, 22:53
        Jaki bezwstyd? O.Bartoś pisze o papieskiej encyklice, poruszając ciekawe i
        ważkie tematy, to jeden z niewielu polemistów na poziomie. Nie bój się willi i
        do Afryki się dojdzie. A o.Bartoś pisze po prostu o tym na czym się zna.
        Przyznam, że tak tak bezmyślnej krytyki jaką willi333 zastosowałeś powinieneś
        się wstydzić. Pozdrawiam
      • campbell Re: BEZWSTYD 03.02.06, 22:54
        To pan(pani) nie ma wstydu, żeby pisac podobne głupstwa. I proszę skończyć już
        pisanine o tym głodzie. Proszę nakarmic te dzieci i pozwolić innym ludziom
        rozmawiać o tym, co dla nich najwazniejsze
      • toni25 Re: WSTYD 04.02.06, 21:24
        Wstydliwy komentarz.Czemu Ty korzystasz z luksusu internetu zamiast wyrzec się
        tego zbytku,sprzedać komputer i wspomóc biednych?
    • toni25 Człowiek jest jeden i miłość jest jedna 03.02.06, 23:09
      Człowiek jest jeden i miłość jedna,chociaż nosi wiele imion.Dobrze,że myślenie
      o miłości w nowej encyklice papieskiej bardziej niż przed laty oddaje ową
      ludzką intergralność,że odchodzi od podziałów na dobre i złe "części składowe"
      człowieka,na ciało i duszę,na miłość zmysłową i duchową.Spojrzenie,które nie
      ukazuje konfliktu cielesne-duchowe jako istoty natury ludzkiej,prowadzi do
      mniej drastycznych konsekwencji w praktycznym podejściu człowieka do miłości
      własnej i bliźniego."Papież nie mówi już bowiem o odrzuceniu ja, lecz o
      oczyszczeniu." Oczyszenie brzmi bardziej czyśćcowo niż piekielne
      odrzucenie.Jest to wprawdzie niewielka,ale odczuwalna pociecha.
      Odrzucenie "człowieka zmysłowego",pogarda dla "grzesznego ciała" odsłania w tym
      świelte swój prawdziwy sens - to specyficzny rodzaj agresji,religijnie
      usprawiedliwionej, skierowanej przeciwko sobie lub komuś innemu.

    • eptesicus WZYWAM CIE DO ODPOWIEDZI 04.02.06, 18:51
      janul1 napisał:

      > Pan Towarzysz Bartoś o miłości, a to dobre, zapewne jedynie słusznej wg GW-
      na -
      > homoseksualnej?

      gdzie znalazles w GW poglady o tym, ze "milosc homoseksualna jest jedynie
      sluszna"? Prosze o przyklady, cytaty?
      • obalmykaczyzm Re: WZYWAM CIE DO ODPOWIEDZI 04.02.06, 22:31
        Cos ty, eptesicus! Janulek nie musi niczego udowadniac, on rzuca tylko hasla,
        poniewaz jest chory na zespol Touretta, wiec od czasu do czasu wylewaja soie z
        niego przeklenstwa. Zostaw go w spokoju, To biedny czlowiek. Chodzil do
        specjalnej szkoly dla umyslowych.
    • kain_brat_abla Kto to jest Benedykt XVI ?? 05.02.06, 08:45
      Bo ja nie znam gościa.
      • mr.hell jak pracowałem jako celnik to samo mi mówili ]:O)) 05.02.06, 09:07
        i ktoś Ty?
      • tlv Re: Kto to jest Benedykt XVI ?? 05.02.06, 09:41
        B16
    • wild Dyskusja 05.02.06, 09:11
      Dyskusja
      Święty Tomasz orzekł -
      • rogerja Dobrze ze nie cytowal, bo by trza bylo VAT zaplaci 05.02.06, 09:20
        c.
        Jezuniu, jakie to madre, nic nie zrozumialem!!!
        • mr_osjano Re: Dobrze ze nie cytowal, bo by trza bylo VAT za 05.02.06, 19:02
          I ja widzę, że tu mało kto zrozumiał o co chodzi, a szkoda, wielka szkoda, bo
          chociaż jestem żonaty już ponad 40 lat i w tym wieku, że u mnie eros poszedł
          już "spać", to chociaż nie identyfikuję sie z żadną organizacją wyznaniową,
          lecz to co Benedykt XVI nam "dał" uważam za najbardziej postępowe z czym w
          sprawach ideologii Kościoła sie spotkałem.
          Inna sprawa to to, co powie na to "reszta" kleru i.............jak to zrozumie.
          Również pozdrawiam wszystkich, i .....nie bede odwzajemniał ewentualnych
          epitetów w moim kierunku, chociaż ich lawiny sie (niestety) teraz spodziewam.
          • kociubinska Re: Dobrze ze nie cytowal, bo by trza bylo VAT za 05.02.06, 19:45
            Dziwne. Wprawdzie encyklika papieska bardzo mi sie podobała, ale nie powiem,
            żeby w swym zasadniczym przesłaniu powiedziała mi cos nowego. Juz z domu
            wyniosłam przekonanie, że czysty seks i instrumentalne traktowanie drugiego
            człowieka jest niewłasciwe. Pamietam, jak mój niezyjący juz ojciec toczyl boje z
            bratem i żądał od niego odpowiedzialności wobec dziewczyny, z która brat spedził
            wakacje. Myslę, że tradycyjne środowisko katolickie, do jakiego należę, nie jest
            zaskoczone, co najwyżej Joseph Ratzinger jako ortodoksyjny augustynista sprawil
            miłą niespodziankę.
          • campbell Re: Dobrze ze nie cytowal, bo by trza bylo VAT za 05.02.06, 20:08
            Ależ Panie Osjan, dlaczego miałyby padac pod panskim adresem jakieś epitety? Nie
            rozumiem też, dlaczego jest pan niezadowolony z głosów w dyskusji. Chyba rzadko
            Pan gosci na tym forum, gdzie wrecz czarno od prymitywnych wypowiedzi. A
            dzisiejszy "panel", nie licząc kilku głosów niemadrych małolatów, wydaje mi sie
            calkiem do rzeczy. Ale rzeczywiscie do rzeczy... encyklika papieska jest
            naprawdę extra, ma Pan racje.
      • laclos Re: Dyskusja 05.02.06, 10:50
        Nie znałam tego wiersza. Ale jest bardzo madry, chociaz gorzki. A ja i tak
        jestem z Benedyktem.
      • antefiks Re: Dyskusja 05.02.06, 12:00
        a właśnie nie gorzkie:) bardzo optymistyczne! co do zaś artykułu, to ja się
        absoulutnie zgadzam! niesamowite jest, że Benedykt XVI przerywa wreszcie
        augustyńską tradycję mówienia o miłości. to chyba oczekiwany przez wielu NOWY i
        celny i dobry i piękny kierunek dla Kościoła. Aż trudno się będzie przyzwyczaić!
        • laclos Re: Dyskusja 05.02.06, 12:58
          No właśnie. Uwazasz, podobnie jak ks. Twardowski, że Prawda boska jest nie do
          okreslenia przez ludzi, a przychylasz się do tomicjanskiej koncepcji milosci.
          Prawda o "milosci" jest też nie do uszczypniecia. Kazdy, kto usiłuje o niej
          mówić, mówi tylko od siebie. Ale Benedykt mówi "od siebie" bardzo pieknie
          • emeryt21 Re: Dyskusja 05.02.06, 13:44
            Ja z calej tej dyskusji wysnuwam jeden wniosek.ludzie,ktorzy nie znaja zwyklego
            zycia,mlodosci,zauroczenia dziewczyna,zycia rodzinnego,troski o dzieci,troski o
            wnuki,walki o lepszy byt dla swojej rodziny itd nie powinni zabierac glosu w
            sprawach milosci.Oni do tego nie dorosli.Zachowuja sie jak chlopcy,ktorzy cos
            tam uslyszeli,czegos sie przestraszyli,uciekli przed zyciem w czarne
            stroje,teraz zastanawiaja sie jakby to bylo gdyby oni sami przezywali
            milosc.Darujcie mnie staremu,ale papiez tez nie powinien na ten temat mowic,bo
            zna zycie z opowiesci w konfesjonale,a tam prawde mowia dewotki,albo malolaty.
            • campbell Re: Dyskusja 05.02.06, 14:26
              Czy samotni ludzie powinni wypowiadac się w sprawach milosci, seksu, życia
              rodzinnego itp? Przyznam, że gdy papież gromi używanie środków
              antykoncepcyjnych, myślę, że chyba nie wie do konca, co mówi. Ale akurat o
              integralnosci miłości fizycznej i duchowej mówi i pieknie i słusznie. I może cos
              niecos o tym wie?
              • xx23 Re: Dyskusja 05.02.06, 18:35
                A co powiesz o pastorach ewangelickich i popach?
            • mis22 Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 05.02.06, 15:17
              emeryt21 napisał:
              > Ja z calej tej dyskusji wysnuwam jeden wniosek.ludzie,ktorzy nie znaja
              > zwyklego zycia,mlodosci,zauroczenia dziewczyna,zycia rodzinnego,troski o
              > dzieci,troski o wnuki,walki o lepszy byt dla swojej rodziny itd nie powinni
              > zabierac glosu w sprawach milosci.

              To prawda, ze kompetencja ksiezy katolickich zyjacych w celibacie do
              wypowiadania sie o zyciu seksualnym i rodzinnym jest nikla. Spotkalem sie z
              porownaniem kompetencji encykliki Benedykta XVI do slepego czlowieka
              wypowiadajacego sie o malarstwie. Ale w cywilizowanym swiecie powinnismy
              szanowac wolnosc slowa i prawo kazdego do wypowiadania. Slepy moze byc
              zainteresowany malarstwem i opowiadac o swoim wyobrazeniu kolorow.

              • campbell Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 05.02.06, 15:28
                I o to chodzi! A ktos inny może być zafascynowany jego wizją
              • laclos Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 05.02.06, 16:23
                Papież stwierdza w encyklice jedną ważną rzecz: aby dać miłość, trzeba być
                wpierw miłością obdarowanym. Wydaje się, że zaznał w życiu wiele miłości: miał
                kochającą rodzinę, był i jest pupilkiem Pana Boga. A że był z niego kiedyś
                przystojny facet, to i studentki pewnie wzdychały. Tak więc myślę, że na miłości
                się trochę zna.
                • ejkuraczek Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 05.02.06, 17:30
                  laclos napisała:

                  > Papież stwierdza w encyklice jedną ważną rzecz: aby dać miłość, trzeba być
                  > wpierw miłością obdarowanym. Wydaje się, że zaznał w życiu wiele miłości: miał
                  > kochającą rodzinę, był i jest pupilkiem Pana Boga. A że był z niego kiedyś
                  > przystojny facet, to i studentki pewnie wzdychały. Tak więc myślę, że na
                  miłośc
                  > i
                  > się trochę zna.

                  A ja mysle i wiem,że źródłem miłosci jest Bóg jak sama nazwa encykliki wskazuje.
                  Kto blisko Boga ten wie czym jest miłosc. A własciwie KIm.
                  Zdaje sie,że o. Tadziu juz dawno o tym zapomniał...
                  • toni25 Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 05.02.06, 23:22
                    A ja mysle i wiem,że źródłem miłosci jest Bóg jak sama nazwa encykliki wskazuje
                    > .
                    > Kto blisko Boga ten wie czym jest miłosc. A własciwie KIm.
                    > Zdaje sie,że o. Tadziu juz dawno o tym zapomniał...
                    Posuwasz się za daleko mierząc odległość konkretnego człowieka od Boga własną
                    miarką.Przykładasz ją do kogoś,kogo Bóg obdarował wieloma talentami i dlatego
                    miarka okazuje się za krótka.Bartoś przypomina o Bogu,takie już jego powołanie.


                    • ejkuraczek Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 06.02.06, 12:38
                      toni25 napisał:

                      > A ja mysle i wiem,że źródłem miłosci jest Bóg jak sama nazwa encykliki
                      wskazuje
                      > > .
                      > > Kto blisko Boga ten wie czym jest miłosc. A własciwie KIm.
                      > > Zdaje sie,że o. Tadziu juz dawno o tym zapomniał...
                      > Posuwasz się za daleko mierząc odległość konkretnego człowieka od Boga własną
                      > miarką.Przykładasz ją do kogoś,kogo Bóg obdarował wieloma talentami i dlatego
                      > miarka okazuje się za krótka.Bartoś przypomina o Bogu,takie już jego
                      powołanie.

                      Zdaje się,że on juz zapomniał jakie jest jego powolanie, bo w innym artykule
                      (wywiadzie) przeczy własnemu powolaniu. Poza tym "po owocach poznacie", a te
                      owoce były juz przez chrzescijanstwo nie raz przerabiane...
                      • toni25 Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 06.02.06, 18:40
                        > Zdaje się,że on juz zapomniał jakie jest jego powolanie, bo w innym artykule
                        > (wywiadzie) przeczy własnemu powolaniu. Poza tym "po owocach poznacie", a te
                        > owoce były juz przez chrzescijanstwo nie raz przerabiane...

                        Albo nie rozumiesz,co czytasz, albo celowo zakłamujesz wypowiedzi
                        Bartosia.Jedno i drugie jest nie fair.Anonimowość na forum nie znosi
                        odpowiedzialności za słowo.Bredzenia lub oszukiwania lepiej nie upubliczniać.
                        Co powołania,to ostatnie zdanie wywiadu,o którym piszesz, brzmi:
                        "A miłość?
                        -Cóż, w tamtych czasach zakochiwałem się i odkochiwałem. Ludzka miłość pojawia
                        się i znika, a Boża trwa zawsze. Nastawiłem się w całości na miłość Bożą. "

                        To nazywasz zaprzeczaniem powołaniu.Sama widzisz,że
                        Twoje "owoce"(słowa),świadczą tylko przeciwko Tobie.

                        • ejkuraczek Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 06.02.06, 18:52
                          toni25 napisał:

                          > > Zdaje się,że on juz zapomniał jakie jest jego powolanie, bo w innym artyk
                          > ule
                          > > (wywiadzie) przeczy własnemu powolaniu. Poza tym "po owocach poznacie", a
                          > te
                          > > owoce były juz przez chrzescijanstwo nie raz przerabiane...
                          >
                          > Albo nie rozumiesz,co czytasz, albo celowo zakłamujesz wypowiedzi
                          > Bartosia.Jedno i drugie jest nie fair.Anonimowość na forum nie znosi
                          > odpowiedzialności za słowo.Bredzenia lub oszukiwania lepiej nie upubliczniać.
                          > Co powołania,to ostatnie zdanie wywiadu,o którym piszesz, brzmi:
                          > "A miłość?
                          > -Cóż, w tamtych czasach zakochiwałem się i odkochiwałem. Ludzka miłość
                          pojawia
                          >
                          > się i znika, a Boża trwa zawsze. Nastawiłem się w całości na miłość Bożą. "
                          >
                          > To nazywasz zaprzeczaniem powołaniu.Sama widzisz,że
                          > Twoje "owoce"(słowa),świadczą tylko przeciwko Tobie.

                          Jesli powołanie zakonne zamkniesz w ramy "zakochiwania sie i odkochiwania" to
                          chyba jakies nieporozumienie...
                          Ja pisze o zaprzeczaniu slubom czystosci, posluszenstwa i poczuciu (chyba) winy
                          jesli chodzi o ubóstwo zakonne. Najpierw Bartoś pisze ,że sluby te nie sa celem
                          samym w sobie(kazdy się zgodzi),a potem im zaprzecza, a nawet zaprzecza samemu
                          powolaniu zakonnemu uważając je za skrojone na sredniowiecznego czlowieka.
                          Piekne słówka pod koniec (z ktorymi sie zreszta nie zgadzam, bo kazda miłośc ma
                          źródlo w Bogu :"Co masz czego bys nie otrzymał?") nie zagłaszcze całości
                          rozdarcia autora. Mysle,ze facet po prostu ma problemy ze soba i dorabia do
                          swych problemow ideologię. Dośc przejrzystą w odczytaniu.
                          Pozdrawiam.
                          >
                          • toni25 Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 06.02.06, 22:05
                            Autor nie jest rozdarty,tylko wprawnie posługuje się krytycznym myśleniem,które
                            Ciebie wprawia w rozdarcie.Rozumiem,że brakuje Ci u niego prostych schematów
                            dt.życia zakonnego i stąd Twoja frustracja.
                            Autor nie zaprzecza powołaniu tylko analizuje zależności miedzy XII-wieczną
                            regułą a sytuacją współczesnego zakonnika.Zamiast ślepo trzymać się
                            reguły,należy ją dostosować tak,aby służyła rozwojowi duchowemu
                            ludzi w XXI wieku.Reguła dla człowieka,nie człowiek dla reguły.
                            "Nastawiłem się w całości na miłość Bożą."To nie są "piękne słówka" tylko
                            świadectwo powołania do stanu duchownego.
                            O posłuszeństwie autor pisze,że ma być rozumne,nie ślepe.I ma w tym całkowitą
                            rację.Ślepota odczłowiecza.
                            Jeśli dostrzeganie i nazywanie problemów współczesnego Kościoła
                            jest "problemem",to życzyłbym wszystkim jak najwięcej takich "problemowych"
                            duchownych.Na razie dominuje zasada zamiatania śmieci pod dywan.Problemów nie
                            widać,są dobrze schowane,i wszystko gra.
                            • ejkuraczek Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 07.02.06, 10:11
                              toni25 napisał:

                              > Autor nie jest rozdarty,tylko wprawnie posługuje się krytycznym
                              myśleniem,które
                              >
                              > Ciebie wprawia w rozdarcie.Rozumiem,że brakuje Ci u niego prostych schematów
                              > dt.życia zakonnego i stąd Twoja frustracja.

                              Alez to nie ja jestem sfustrowana, ja nie zaprzeczam wlasnemu powołaniu:)

                              > Autor nie zaprzecza powołaniu tylko analizuje zależności miedzy XII-wieczną
                              > regułą a sytuacją współczesnego zakonnika.Zamiast ślepo trzymać się
                              > reguły,należy ją dostosować tak,aby służyła rozwojowi duchowemu
                              > ludzi w XXI wieku.Reguła dla człowieka,nie człowiek dla reguły.

                              Gorzej ,jak w zmian reguły proponuje sie samorealizacje i gloryfikację własnych
                              ambicji...

                              > "Nastawiłem się w całości na miłość Bożą."To nie są "piękne słówka" tylko
                              > świadectwo powołania do stanu duchownego.


                              To powołanie kazdego czlowieka:samotnego, malzonka, dziecka-ja nie o tym...

                              > O posłuszeństwie autor pisze,że ma być rozumne,nie ślepe.I ma w tym całkowitą
                              > rację.Ślepota odczłowiecza.

                              Z tym się juz zgodziłam.

                              > Jeśli dostrzeganie i nazywanie problemów współczesnego Kościoła
                              > jest "problemem",to życzyłbym wszystkim jak najwięcej takich "problemowych"
                              > duchownych.Na razie dominuje zasada zamiatania śmieci pod dywan.Problemów nie
                              > widać,są dobrze schowane,i wszystko gra.

                              Tak moze mówic tylko osoba zupełnie nie związana z Kosciołem albo kompletnie
                              odizolowana.
                              • toni25 Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 08.02.06, 00:17
                                >Alez to nie ja jestem sfustrowana, ja nie zaprzeczam wlasnemu powołaniu
                                Napisałem,że frustruje Cię brak utartych szablonów myślowych u Autora,a nie
                                brak powołania.

                                >Gorzej ,jak w zmian reguły proponuje sie samorealizacje i gloryfikację własnych
                                > ambicji...
                                Czyli chrześcijanie wg Ciebie to ludzie niezrealizawoni i pozbawieni ambicji
                                życiowych?To jakiś horror albo wizja antychrześcijaństwa!!!

                                > Tak moze mówic tylko osoba zupełnie nie związana z Kosciołem albo kompletnie
                                > odizolowana.
                                Nie,właśnie niedawno z niego wróciłem.Ale na pewno jestem odizolowany od Twoich
                                pomysłów na Kościół.Są koszmarne.



                                • ejkuraczek Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie? 09.02.06, 12:38
                                  toni25 napisał:

                                  > >Alez to nie ja jestem sfustrowana, ja nie zaprzeczam wlasnemu powołaniu
                                  > Napisałem,że frustruje Cię brak utartych szablonów myślowych u Autora,a nie
                                  > brak powołania.

                                  Nie wiem jakie powołanie ma autor. Ale ja nie musze. On powinien wiedziec- a
                                  chyba nie wie...
                                  Mysle,ze autor mysli się mysleniu o sobie jako o wielkim myslicielu;) Takie
                                  mysli,poglądy juz slyszałam od osób ,ktore odchodziły z Kościoła ,a teraz zyja
                                  juz tylko materializmem. Od bardzo wielu osób-to nic nowego naprawde.
                                  A nawet gdyby...brak szablonow myslowych nie moze byc celem samym w sobie. U
                                  aiutora zdaje się o to chodzi-przede wszystkim.
                                  >
                                  > >Gorzej ,jak w zmian reguły proponuje sie samorealizacje i gloryfikację wła
                                  > snych
                                  > > ambicji...
                                  > Czyli chrześcijanie wg Ciebie to ludzie niezrealizawoni i pozbawieni ambicji
                                  > życiowych?To jakiś horror albo wizja antychrześcijaństwa!!!

                                  Oczywiscie, tyle,że swoich ambicji nie mozna stawiac wyzej niz woli Bozej i
                                  pragnienia Jego dla nas. Nie wiem co chcieli apostołowie-chyba chcieli się
                                  dorobic na rybach:))Wierzacy realizuje sie spelniajac wole Bożą, chyba jestesmy
                                  za głupi aby udawac bogów.
                                  >
                                  > > Tak moze mówic tylko osoba zupełnie nie związana z Kosciołem albo komplet
                                  > nie
                                  > > odizolowana.
                                  > Nie,właśnie niedawno z niego wróciłem.Ale na pewno jestem odizolowany od
                                  Twoich
                                  >
                                  > pomysłów na Kościół.Są koszmarne.

                                  Ja nic nie napisałam o swoich pomysłach wiec o jakim koszmarze piszesz? ja
                                  wciaz pisze o pomysłach o. Bartosia, a nawet nie o pomysłach, ale o drogach ich
                                  realizacji... Chyba juz mnie ubrałes w szablonki?;)
                                  >
                                  >
                                  >
                                • ejkuraczek Re: Czy slepy moze dyskutowac o malarstwie?ps 09.02.06, 12:51
                                  toni25 napisał:

                                  > >
                                  > > Tak moze mówic tylko osoba zupełnie nie związana z Kosciołem albo komplet
                                  > nie
                                  > > odizolowana.
                                  > Nie,właśnie niedawno z niego wróciłem.

                                  Włóczysz się w dzien powszedni o północy po Kościele??????????????????? Tylko
                                  tam nie zdemoluj czegos;)
                                  >
                                  >
    • schorowany Re: Miłość według Benedykta XVI 05.02.06, 15:20
      I o co się czepiać? Dyskurs przyzwoity, choć czuć nutkę niechęci do omawianego
      tekstu - aleć przecież wolno. Choć ta nuta drażni, to tekst ciekawy, a miłość
      jedna - a to toć to tylko dysputa intelektualna.
    • kipasku Re: Miłość według Benedykta XVI 05.02.06, 17:19
      kochać
      jak to łatwo powiedzieć
    • ejkuraczek Re: Miłość według Benedykta XVI 05.02.06, 17:28
      Czy o.Bartos został dziennikarzem GW? Ciekawe czemu nie wypowiada sie w
      gazetach katolickich? Czy ma pozwolenie przełozonego swojego klasztoru?
      Przeciez wczoraj były wybory prowincjala. Kota nie ma myszy grasuja?
      Głupota ma krótkie nogi i zawsze źle sie konczy.
      • toni25 Re: Miłość według Benedykta XVI 05.02.06, 23:02
        ejkuraczek napisała:

        > Czy o.Bartos został dziennikarzem GW? Ciekawe czemu nie wypowiada sie w
        > gazetach katolickich? Czy ma pozwolenie przełozonego swojego klasztoru?
        > Przeciez wczoraj były wybory prowincjala. Kota nie ma myszy grasuja?
        > Głupota ma krótkie nogi i zawsze źle sie konczy.

        Właśnie dlatego o.Bartoś pisze,czyli przeciw głupocie.Dlaczego w GW?Przecież
        Jezus posłał swoich uczniów do wszystkich,a nie do katolików.Dominikanie są z
        tej tradycji,uczniów Jezusa,prawda?Czy mają mówić tylko do i dla katolików?
        Powołaniem dominikanów jest głoszenie słowa,to zakon kaznodziejski,Ordo
        Praedicatorum.Bartoś zwraca się więc słowem do ludzi żyjących w
        tzw.świecie,często bardzo oddalonych od Kościoła.To jest bardzo dominikańskie
        podejście.



        • ejkuraczek Re: Miłość według Benedykta XVI 06.02.06, 12:43
          toni25 napisał:

          > ejkuraczek napisała:
          >
          > > Czy o.Bartos został dziennikarzem GW? Ciekawe czemu nie wypowiada sie w
          > > gazetach katolickich? Czy ma pozwolenie przełozonego swojego klasztoru?
          > > Przeciez wczoraj były wybory prowincjala. Kota nie ma myszy grasuja?
          > > Głupota ma krótkie nogi i zawsze źle sie konczy.
          >
          > Właśnie dlatego o.Bartoś pisze,czyli przeciw głupocie.Dlaczego w GW?Przecież
          > Jezus posłał swoich uczniów do wszystkich,a nie do katolików.Dominikanie są z
          > tej tradycji,uczniów Jezusa,prawda?Czy mają mówić tylko do i dla katolików?
          > Powołaniem dominikanów jest głoszenie słowa,to zakon kaznodziejski,Ordo
          > Praedicatorum.Bartoś zwraca się więc słowem do ludzi żyjących w
          > tzw.świecie,często bardzo oddalonych od Kościoła.To jest bardzo dominikańskie
          > podejście.

          Własna rodzinę reformuje sie w rodzinie a nie wsród sasiadów,zwlaszcza
          takich ,ktorzy tej rodzinie zycza jak najgorzej. Czemu o.Bartos nie głosi tych
          rewelacji w Kościele tylko wsród antyklerykałow ,ktorzy mu przyklasują bo
          odrzucaja wszelkie wymogi związane z religią?
          Do pogan idzie się ze Słowem Bozym, a katolik z nauka katolicka a nie z jej
          zaprzeczaniem i własnymi filozofiami ( to nawet niezgodne z regułą zakonu).
          Szkoda goscia w sumie ,mysli ,że jest intelektualistą a gada takie głupoty...
          Ale nie ma takiej ciemnej drogi z ktorej nie widac światła Bożego:o)))
          >
          >
          >
          • toni25 Re: Miłość według Benedykta XVI 06.02.06, 21:23
            >Czemu o.Bartos nie głosi tych
            > rewelacji w Kościele
            O jakich rewelacjach mówisz?Bartoś specjalizuje się w filozofii Tomasz z
            Akwinu,o niej pisze.Teraz przybliżył encyklikę Benedykta XVI.Przeczytałeś ją w
            oryginale,to podejmij z Bartosiem polemikę.
            Chyba,że rewelacją jest to,że omawiając poważne teksty nie przynudza.To
            prawda.Czyli "rewelacje" wyssane z palca.
            Podobnie:
            >Do pogan idzie się ze Słowem Bozym, a katolik z nauka katolicka a nie z jej
            > zaprzeczaniem i własnymi filozofiami.
            Gdzie to zaprzeczenie???Tak samo wyssany z palca slogan.Bartoś nigdzie nie
            zaprzecza nauce Kościoła.Używa tylko własnego myślenia popartego nabytą solidną
            wiedzą filozoficzną przy jej wyjaśnianiu laikom.Ma tę przypadłość,że myśli i
            oczywiście,w tym sensie jest intelektualistą.
            Rozumiem,że odejście od szablonów na rzecz refleksji i odrzucenie "złotej"
            myśli:"Własna rodzinę reformuje się w rodzinie" na rzecz klarowności i
            otwartości budzi twój protest.W przeciwieństwie do wyrażonka:"Brudy swoje
            trzeba prać w domu, aby nikt o nich nie wiedział".Ukłony od pani Dulskiej!
            • ejkuraczek Re: Miłość według Benedykta XVI 07.02.06, 10:18
              toni25 napisał:

              > >Czemu o.Bartos nie głosi tych
              > > rewelacji w Kościele
              > O jakich rewelacjach mówisz?Bartoś specjalizuje się w filozofii Tomasz z
              > Akwinu,o niej pisze.Teraz przybliżył encyklikę Benedykta XVI.Przeczytałeś ją
              w
              > oryginale,to podejmij z Bartosiem polemikę.

              Nie pisze dokałdnie o encuyklice ale ogólnie o filozofiach Bartoscia, ktore
              trakyuja rzeczywistosc z punktu widzenia swoich ambicji i samorealizacji a nie
              Ewangelii.To nie temat na kilka zdan...
              > Chyba,że rewelacją jest to,że omawiając poważne teksty nie przynudza.To
              > prawda.Czyli "rewelacje" wyssane z palca.

              Mnie okrutnie nudzi!To juz było i owoce widac w swiecie...
              > Podobnie:
              > >Do pogan idzie się ze Słowem Bozym, a katolik z nauka katolicka a nie z je
              > j
              > > zaprzeczaniem i własnymi filozofiami.
              > Gdzie to zaprzeczenie???Tak samo wyssany z palca slogan.Bartoś nigdzie nie
              > zaprzecza nauce Kościoła.Używa tylko własnego myślenia popartego nabytą
              solidną
              >
              > wiedzą filozoficzną przy jej wyjaśnianiu laikom.

              On najzwyczajniej manipuluje nauka katolicką. Co on chce wyjasniac laikom-
              wlasne pogubienie? Juz wyjaśnił.

              Ma tę przypadłość,że myśli i
              > oczywiście,w tym sensie jest intelektualistą.
              > Rozumiem,że odejście od szablonów na rzecz refleksji i odrzucenie "złotej"
              > myśli:"Własna rodzinę reformuje się w rodzinie" na rzecz klarowności i
              > otwartości budzi twój protest.W przeciwieństwie do wyrażonka:"Brudy swoje
              > trzeba prać w domu, aby nikt o nich nie wiedział".Ukłony od pani Dulskiej!

              Klarownosc, otwartosc- myslę,ze inaczej rozumiemy te kwestie.
              A nieporozumienia ze swoim chłopakiem wyjasniam z nim,a nie z nienawidzącym go
              sąsiadem.Nie widzę tu dulszczyzny tylko miłosc i szacunek dla tego kogo kocham.
              Pozdrawiam.


              • toni25 Re: Miłość według Benedykta XVI 08.02.06, 00:51
                > Nie pisze dokałdnie o encuyklice ale ogólnie o filozofiach Bartoscia, ktore
                > trakyuja rzeczywistosc z punktu widzenia swoich ambicji i samorealizacji
                Pisze dokładnie o encyklice.Bartoś nie ma "swoich filozofii",tylko ma wiedzę o
                filozofii,dlatego może myśl Benedykta XVI umieścić na szerszym tle myślowym.

                >Mnie okrutnie nudzi!To juz było i owoce widac w swiecie.
                Współczuję,mnie to inspiruje do osobistych przemyśleń.
                A owoce najlepiej są widoczne w sklepie owocowym.

                >On najzwyczajniej manipuluje nauka katolicką. Co on chce wyjasniac laikom-
                > wlasne pogubienie? Juz wyjaśnił.
                Bartoś jest hermeneutą,czyli zajmuje się sztuką rozumienia i interpretacji
                wytworów kulturowych,zwłaszcza tekstów.Robi więc tutaj to,co powinien -
                wprowadza laików w rozumienie tekstu.Nie mógł się zatem pogubić.

                >A nieporozumienia ze swoim chłopakiem wyjasniam z nim,a nie z nienawidzącym go
                > sąsiadem.Nie widzę tu dulszczyzny tylko miłosc i szacunek dla tego kogo
                kocham.
                >"Brudy swoje trzeba prać w domu, aby nikt o nich nie wiedział".
                Dokładnie jak pani Dulska.Ona też,kiedy "reformowała rodzinę w rodzinie"
                niczego złego w tym nie widziała.

                • ejkuraczek Re: Miłość według Benedykta XVI 09.02.06, 12:44
                  toni25 napisał:

                  > > Nie pisze dokałdnie o encuyklice ale ogólnie o filozofiach Bartoscia, kto
                  > re
                  > > trakyuja rzeczywistosc z punktu widzenia swoich ambicji i samorealizacji
                  > Pisze dokładnie o encyklice.Bartoś nie ma "swoich filozofii",tylko ma wiedzę
                  o
                  > filozofii,dlatego może myśl Benedykta XVI umieścić na szerszym tle myślowym.

                  Wiedza a wnioski to nie to samo. Ja pisze o wnioskach.
                  >
                  > >Mnie okrutnie nudzi!To juz było i owoce widac w swiecie.
                  > Współczuję,mnie to inspiruje do osobistych przemyśleń.
                  > A owoce najlepiej są widoczne w sklepie owocowym.

                  ja juz mam to "przerobione",ale Tobie zycze powodzenia;)
                  >
                  > >On najzwyczajniej manipuluje nauka katolicką. Co on chce wyjasniac laikom-
                  >
                  > > wlasne pogubienie? Juz wyjaśnił.
                  > Bartoś jest hermeneutą,czyli zajmuje się sztuką rozumienia i interpretacji
                  > wytworów kulturowych,zwłaszcza tekstów.Robi więc tutaj to,co powinien -
                  > wprowadza laików w rozumienie tekstu.Nie mógł się zatem pogubić.

                  Żeby kogos "prowadzac" trzeba najpierw samemu logicznie myslec. Tego mi u
                  Bartosia brakuje.
                  >
                  > >A nieporozumienia ze swoim chłopakiem wyjasniam z nim,a nie z nienawidzący
                  > m go
                  > > sąsiadem.Nie widzę tu dulszczyzny tylko miłosc i szacunek dla tego kogo
                  > kocham.
                  > >"Brudy swoje trzeba prać w domu, aby nikt o nich nie wiedział".
                  > Dokładnie jak pani Dulska.Ona też,kiedy "reformowała rodzinę w rodzinie"
                  > niczego złego w tym nie widziała.

                  Dulska chciala uchodzic na zewnatrz za "porządną"-ja nie mam takiego zamiaru w
                  stosunku do KOścioła. Zreszta w dzisiejszych czasach ukrywanie jakiejkolwiek
                  prawdy, a nawet plotek o takiej organizacji jak Kościól graniczy z cudem. Ja
                  pisze o adresatach ,czyli tych najbardziej zainteresowanych reformami. A tymi
                  zainteresowanymi jest Kościól, w przypadku reformy duchowienstwa-samo ono,a nie
                  antyklerykałowie i ateisci. Bartos szuka sławy wsród ludzi ,ktorzy i Kościołowi
                  i jemu samemu dobrze nie zyczą. To niezbyt madre i uczciwe. I bezowocne.
                  >
    • princealbert nienawiść według Rydzyka I-go 05.02.06, 17:48
      w ogóle - co katoliccy duchowni wiedzą o miłości? Czysta teoria, czasami poparta
      'praktyką' na młodych ministrantach.
    • plus_k Miłość a Benedykt XVI 05.02.06, 17:52
      Benedykt XVI pyta jedynie o miłość, ponieważ jak sam przyznaje nie rozumie jej.
      A skąd niby ma rozumieć, skoro nigdy nie dane było mu zaznać prawdziwego
      uczucia. Zamiast Go ganić, powinniśmy współczuć.
      Papież pyta także, jak można kochać kogoś, kogo się nie widzi. Na to też jest
      rada - popatrzeć oczyma wyobraźni + zainstalować kamerkę internetową : ))i być
      może ktoś Mu się tam pokaże.
      Żałosny temat dla siebie wybrał. To tak jak ślepy pisałby o kolorach.
      • ejkuraczek Re: Miłość a Benedykt XVI 05.02.06, 18:23
        plus_k napisała:

        > Benedykt XVI pyta jedynie o miłość, ponieważ jak sam przyznaje nie rozumie
        jej.
        >
        > A skąd niby ma rozumieć, skoro nigdy nie dane było mu zaznać prawdziwego
        > uczucia. Zamiast Go ganić, powinniśmy współczuć.
        > Papież pyta także, jak można kochać kogoś, kogo się nie widzi. Na to też jest
        > rada - popatrzeć oczyma wyobraźni + zainstalować kamerkę internetową : ))i
        być
        > może ktoś Mu się tam pokaże.
        > Żałosny temat dla siebie wybrał. To tak jak ślepy pisałby o kolorach.

        Przepraszam ,ale kto tu jest slepy? Ty ograniczając miłośc to sfery
        jedynie "uczucia" czy Benedykt,którego encykliki pewnie nie przeczytałes?
        I popatrz - o miłosci ciagle mówił Jezus, samotny Jezus...moze mówił o Bogu?
        • princealbert Re: Miłość a Benedykt XVI 05.02.06, 18:29
          samotny Jezus?

          Nie czytałaś Kodu da Vinci?

          Przecież wiadomo, że miał babeczkę
          • ejkuraczek Re: Miłość a Benedykt XVI 06.02.06, 12:48
            princealbert napisała:

            > samotny Jezus?
            >
            > Nie czytałaś Kodu da Vinci?
            >
            > Przecież wiadomo, że miał babeczkę

            A Ty nie słyszałes nigdy ,że Kod to marna fikcja? sam autor o tym nawet mowił.
            Poszukaj w księgarni ksiązek -recenzji tego "arcydzieła" dla naiwnych.
    • piwi77 Kosciol o milosci mowic nie umie 05.02.06, 17:57
      Znacznie bardziej przekonywujaco wypada, gdy mowi o diable grzecu i smierci. A
      juz przeciwstawianie milosci duchowej tej cielesnej to jakies kuriozum. Niby na
      jakiej podstawie?
      • ejkuraczek Re: Kosciol o milosci mowic nie umie 06.02.06, 13:01
        piwi77 napisał:

        > Znacznie bardziej przekonywujaco wypada, gdy mowi o diable grzecu i smierci.
        A
        > juz przeciwstawianie milosci duchowej tej cielesnej to jakies kuriozum. Niby
        na
        >
        > jakiej podstawie?

        A niby na jakiej podstawie napisałes to co powyzej o Kościele? To jakies mity...
    • jjo Re: Miłość według Benedykta XVI 05.02.06, 18:42
      Dziękuje za ciekawy opis i dobre słowo. Zachęca do przeczytania całej encykliki. :)
    • abhaod Re: Miłość według Benedykta XVI 05.02.06, 19:28
      na glupie pytanie, glupia odpowiedz; jezeli Jezus CH. byl Bogiem( a wedlug nauki
      kk byl), to byl miloscia
    • slayer_fan Matematyczny wzór na nowoczesne chrześcijaństwo 05.02.06, 20:17
      NOWOCZESNE_CHRZEŚCIJAŃSTWO= CHRZEŚCIJAŃSTWO - NIEWYGODNE_ZASADY + IDEAŁY_POSTĘPU

      NIEWYGODNE_ZASADY={nie cudzołóż, nie kradnij, moralność, .....do wyboru}

      IDEAŁY_POSTĘPU={pobłażanie dla ludzkich słabości, wegetarianizm, aborcja, eutanazja, homoseksualizm,.....do wyboru}
      • bogalfa Re: Agape-amor-eros 05.02.06, 21:48
        Okazuje się, że są różne ciemnogrody. Jest ciemnogród bezmyślnych wsteczników i
        jest ciemnogród bezmyślnych postępowców, i jest także ciemnogród tych wiecznie
        na luzie, których trzymają się głupie dowcipasy. I trzeba ich kochać:
        wszystkich, na tym polega AGAPE. Kochać tłumiąc wstręt, irytację, nawet gniew.

        Amor to jest miłość drugiej osoby ludzkiej jako właśnie osoby; może być
        erotyczna, może być zabarwiona erotyzmem, a może być bez-erotyczna.

        Eros to jest miłość przede wszystkim zmysłowa i też może mieć różne odmiany.

        Wśród ludzi wierzących jest także miłość Boga.

        Encyklika Benedykta to ważny moment w ewolucji myśli chrześcijańskiej, do
        której przyczynił się także Jan Paweł II.

        I jeszcze jedno: Miłość homoseksualna tak jak miłość heteroseksualna o ile jest
        miłością, jest miłością. Mądry był ksiądz Twardowski, a przed nim wielu innych,
        którzy nie tylko rozumieli tajemniczość tego, że się kocha, ale i twórczy
        charakter człowieka, który tę tajemniczą sprawę indywidualizuje, przekształca,
        wzbogaca i doskonali.
      • toni25 Re: Matematyczny wzór na nowoczesne chrześcijańst 05.02.06, 23:40
        Pomyliłeś ściągi ze wzorami.Te to z egzaminu u ks.Rydzyka.U Bartosia
        oblejesz.On tępi szablony myślowe i wymaga samodzielnego myślenia.Leć po wzór
        na samodzielne myślenie.Niestety,jest on nieco dłuższy i wymaga przeczytania co
        najmniej prywatnej biblioteki Autora.
        • slayer_fan Nie mam czego oblać bo już jestem po studiach... 05.02.06, 23:59
          ...technicznych.

          Ten wzór nasuwa się sam po lekturze "postępowych teologów".
        • slayer_fan Samodzielne myślenie teologiczne 06.02.06, 00:14
          nie może sprzeciwiać się naukom Chrystusa
    • magdap7 Re: Miłość według Benedykta XVI 06.02.06, 00:29
      {[Miłość Boga, jeśli przychodzi do człowieka, to przez miłość człowieka:
      ukochanej osoby, wspólnoty rodzinnej, wspólnoty religijnej, narodowej. Czy nie
      dlatego właśnie posłał Bóg na świat swego Syna? ]}

      A JEŚLI KTOS NIE MA RODZINY, MATKI, OJCIEC GO PRZECHLAŁ, NIE MA PRZYJACIÓŁ,
      JEST W JAKIMŚ SENSIE UPOŚLEDZONY I ODSTRASZA INNYCH?

      TO BÓG GO OPUŚCIŁ?!!!!!!!!!!!!
      • ejkuraczek Re: Miłość według Benedykta XVI 06.02.06, 12:46
        magdap7 napisała:

        > {[Miłość Boga, jeśli przychodzi do człowieka, to przez miłość człowieka:
        > ukochanej osoby, wspólnoty rodzinnej, wspólnoty religijnej, narodowej. Czy
        nie
        > dlatego właśnie posłał Bóg na świat swego Syna? ]}
        >
        > A JEŚLI KTOS NIE MA RODZINY, MATKI, OJCIEC GO PRZECHLAŁ, NIE MA PRZYJACIÓŁ,
        > JEST W JAKIMŚ SENSIE UPOŚLEDZONY I ODSTRASZA INNYCH?
        >
        > TO BÓG GO OPUŚCIŁ?!!!!!!!!!!!!

        Bóg kocha tez ludzi bezposrednio, przeciez jest Osoba ,a nie jakś energia,ktora
        musi koniecznie przejsc przez drugiego człowieka.
        O.Bartos chyba od dawna juz jej nie doswiadcza,dlatego mu się troche w głowie
        pochrzaniło. A taki fajny byl z niego chłop:(
        • toni25 Re: Miłość według Benedykta XVI 06.02.06, 22:21
          >Bóg kocha tez ludzi bezposrednio, przeciez jest Osoba,a nie jakś energia,ktora
          >musi koniecznie przejsc przez drugiego człowieka.
          Z którą Osobą Bożą ostatnio bezpośrednio się kochałeś?
          • ejkuraczek Re: Miłość według Benedykta XVI 07.02.06, 10:07
            toni25 napisał:

            > >Bóg kocha tez ludzi bezposrednio, przeciez jest Osoba,a nie jakś energia,k
            > tora
            > >musi koniecznie przejsc przez drugiego człowieka.
            > Z którą Osobą Bożą ostatnio bezpośrednio się kochałeś?

            Jesli dla Ciebie miłośc = seks to chyba w ogole nie mamy o czym mówic. Kolega
            podstawówke juz skonczył?;)
            • toni25 Re: Miłość według Benedykta XVI 07.02.06, 23:52

              >Bóg kocha tez ludzi bezposrednio, przeciez jest Osoba,a nie jakś energia,
              ktora
              > musi koniecznie przejsc przez drugiego człowieka.

              Ponawiam to samo pytanie.Z którą Osobą Bożą bezpośrednio się kochałaś?O seksie
              to Twój dodatek.
              A Ty podstawówki jeszcze nie skończyłaś?
              • ejkuraczek Re: Miłość według Benedykta XVI 09.02.06, 12:48
                toni25 napisał:

                >
                > >Bóg kocha tez ludzi bezposrednio, przeciez jest Osoba,a nie jakś energia,
                > ktora
                > > musi koniecznie przejsc przez drugiego człowieka.
                >
                > Ponawiam to samo pytanie.Z którą Osobą Bożą bezpośrednio się kochałaś?O
                seksie
                > to Twój dodatek.
                > A Ty podstawówki jeszcze nie skończyłaś?

                Prosze abys wyrazał się tak aby nie uprawiac poląsów na granicy bluźnierstwa,
                bo skonczymy rozmowe.Nie dziw się,że potem mysle o Tobie jako o
                małolacie ,ktory przyszedl poprowokowac aby się zabawic( a propos ile masz lat?)
                To Bóg obdarza miłością, to on jest jej źródłem,a nie ja. "Co masz czego bys
                nie otrzymał"?
                A Bóg jest jeden-chyba zapomniałes;)?
    • an.wojtowicz Miłość w pierwszej osobie 06.02.06, 13:36
      Zamiana trzeciej osoby: "Będziesz miłował" na pierwszą osobą: "Kochaj mnie"
      jest fenomenalna, jak zwykle zresztą u Bartosia.
      W tym papieskim przekonywaniu cieszy wzajemne zdązanie erosa do agape,
      natomiast zabrakło mi osobiście jakiejś szerszej biblijnej analizy Boga który
      jest miłością (Wielki poprzednik raczej takiej analizy używał), nie mniej
      rzeczywiście ciekawy musi być pontyfikat który na wstępie wypowiada to co
      najważniesze, Bóg cię kocha i zaprasza: odpowiedz na tę miłość.
    • rmk28 Taa :/ 15.02.06, 20:50
      - Materialy o tym jak Watykan aktywnie chronil i dalej chroni pedofilow forumhumanitas.ipbhost.com/index.ph...indpost&p=10123
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2987592.html
      forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?s=&showtopic=348&view=findpost&p=11853
      - Materialy o tym jak Watykan aktywnie chronil i dalej chroni gwalcicieli zakonnic i kobiet swieckich forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?s=&showtopic=433&view=findpost&p=10661
      forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?s=&showtopic=433&view=findpost&p=12566
      - Bez cenzury o Matce Teresie forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=470


      - O tym jak Watykan ukrywa zbrodniarzy wojennych serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2941156.html;JSESSIONID_GW=D7QLQNyM5CThbVJ1n6MzcfJ7zQrCJ14HGYD9fXFKTWVWwMFcpSg9!338720406

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka