Dodaj do ulubionych

Dzieci w Polsce to luksus

07.02.06, 21:16
We wszystkich krajach rozwiniętych dzieci to luksus. Powszechny system
emerytalny sprawia, że dzieci nie są bezwględnie potrzebne do życia na
starość. Żadne akcje "prorodzinne" nie zmienią tego faktu, mogą najwyżej tę
"luskusowość" dzieci osłabić. Posiadanie dzieci jest bardzo kosztowne i
jakiekolwiek materialne zachęty będą albo nieznaczące, albo niesłychanie
dotkliwe dla podatników (wychowanie dziecka do pełnoletniości to koszt wielu
dziesiątek tysięcy złotych). Natomiast pozamaterialne przeszkody w posiadaniu
dzieci jak najbardziej należy likwidować.
Obserwuj wątek
    • aferal.z.partii.demokratycznej Dzieci w Polsce to luksus 07.02.06, 21:17
      tradycyjna rodzina to wylęgarnia ksenofobii homofobii antysemityzmu
      obskuranctwa i obyczajowego zacofania..czas najwyższy promowac alternatywne
      formy społeczne bo inaczej na zawsze zostaniemy europejskim Iranem
      • pantera01 Re: Dzieci w Polsce to luksus 07.02.06, 22:55
        Kolega juz jest w Iranie (przepraszam za kolege)!
        Ksenofobia, homofobia, antysemityzm-zdrowe zachowanie normalnych ludzi.
        • koloratura1 Re: Dzieci w Polsce to luksus 08.02.06, 18:16
          pantera01 napisał:

          >
          > Ksenofobia, homofobia, antysemityzm-zdrowe zachowanie normalnych ludzi.

          Masz na myśli tych "normalnych inaczej", których szpitale psychiatryczne są pełne?
          Ale ja się nie zamierzam sprzeciwiać, z takimi nie wolno dyskutować. (Pierwsza
          zasada: nie sprzeciwiać się, bo to im tylko szkodzi...)
          • pantera01 Re: Dzieci w Polsce to luksus 08.02.06, 18:31
            Nic na to nie poradze ze kolega ma mozg zasmiecony propaganda lewacka. Moze
            poczytac cos wiecej niz Wybiorcza, a pozniej pomyslec?
      • kolanek1 A kolega gdzie sie ULUNG? 08.02.06, 09:23
    • efka_2 bo dziecko to luksus! 07.02.06, 21:57
      Co z tego, że niektrzy mają po dziesięcioro dzieci, a nie umieją ich utrzymać..?
      Jedynie wychowują kolejnych klientów państwa, zaleznych od zasiłków, stałej i
      doraźnej pomocy, bez szans na uniezależnienie się, bez nadziei na zyciowy sukces!
      Posiadanie dużej liczby dzieci to skrajna nieodpowiedzialność! Zdrowie nie jest
      wieczne, starczy śliski chodnik, a rodzic staje się kaleką - i..??
      Na dzieci powinni się decydować tylko ci, których stać na ich wychowanie _bez_
      wyciągania ręki do innych - w szczególności do państwa.
      • dziecioroob Re: bo dziecko to luksus! 08.02.06, 12:44
        >Posiadanie dużej liczby dzieci to skrajna nieodpowiedzialność!
        Nieodpowiedzialność, czy wielkoduszność?
        Nikt nie wychowuje dzieci dla siebie. Moje dzieci będą służyły starszej
        generacji, również Tobie.
        Smutny jest los samotnej staruszki!
        • koloratura1 Re: bo dziecko to luksus! 08.02.06, 18:18
          I jak już Efka będzie smutna staruszką, to Twoje dzieci polecą ją rozweselić?
        • ar.co Re: bo dziecko to luksus! 09.02.06, 16:39
          A może to ja będę musiał utrzymywać te dzieci, bo rodzice zajmą się
          wyłącznie "dziecioróbstwem", a nie wychowaniem i wykształceniem?
    • pantera01 Re: Dzieci w Polsce to luksus 07.02.06, 22:53
      Wreszcie ktos z rozumem we wlasciwym miejscu ( a nie jak p.Szlendak z rozumem w
      odb@#ie). Moze ktos zaczalby od podatkow?
      • koloratura1 Re: Dzieci w Polsce to luksus 08.02.06, 18:25
        pantera01 napisał:

        > Moze ktos zaczalby od podatkow?

        Też uważam, że liczba dzieci powinna być uwzględniona w podatkach, bo jest to
        coś elementarnie sprawiedliwego. Tyle tylko, że ten fakt wpłynie na prokreację
        mniej więcej w takim samym stopniu, co i becikowe.
        Pamiętać także należy, że dużo rodzin wielodzietnych podatków nie płaci wogóle,
        bo są bezrobotnymi. Żyją z opeki społecznej i z zasików, a czasami - z emerytury
        babci czy dziadka. Więc może by to uwzględnić w podatku od tych emerytur?
    • joeshmoe Re: Dzieci w Polsce to luksus 07.02.06, 23:33
      Czytalem swego czasu artykul - bodajze w USA Today (na 100% nie
      pamietam), w ktorym wyliczono ile kosztuje wychowanie dziecka
      do momentu ukonczenia przez niego college'u.
      Wychodzilo to cos okolo 500 tys. USD, jesli dziecko
      mialoby ukonczyc prywatny uniwersytet.
      Dlatego mamy tylko jedno dziecko - nie chcialbym nigdy
      znalezc sie w sytuacji kiedy musze synowi powiedziec
      ze nie moze pojsc na Harvard bo nie mam pieniedzy.
      • pantera01 Re: Dzieci w Polsce to luksus 07.02.06, 23:52
        Krecisz, joeshmoe!
        Na Harvard mozesz pojsc nawet bez pieniedzy. Jesli jestes zdolny i biedny to
        dostaniesz stypendium nawet tak duze ze praktycznie za darmo skonczysz te
        studia. Poza tym Twoja pociecha (jesli jest zdolna!) moze wziac pozyczke z banku
        na studia. Jesli Harvard zaakceptuje pocieche na studia to nie znam banku ktory
        odmowilby pozyczki. Poza tym pociecha moze pracowac na kampusie ( i nie tylko).
        No chyba ze kolega mysli ze pociecha musi dostac wszystko od rodzicow i nie
        skalac sie zadna praca.
        Dlatego uwazam ze znajdujesz usprawiedliwienia dla braku checi do wychowania
        wiecej dzieci.
        • wizytka1 Re: Dzieci w Polsce to luksus 08.02.06, 07:31
          Melduję stan posiadania - dwoje. Jak dotychczas po ponad 20 latach pracy
          emerytura znacznie niższa od mojego kolegi zza biurka. Za dodatkową mammografię
          czy cytologię - płacę. Synowie podrośnięci, ba, jeden nawet pełnoletni, ale od
          ponad 15 lat pod opieka lekarzy specjalistów - astma. Spróbujcie go jednak
          wysłać samego do lekarza na kontrolne badania. Następnym razem uslyszycie kilka
          gorzkich słów, bo u syna zawsze wszystko "w porządku" a lekarz chce z mamą
          (tatą)także porozmawiać. Mamie(tacie) jednak już nie przysługuje 2 dni
          dodatkowego urlopu (opieki).Zresztą to śmieszne. Czy mam dwoje dzieci,
          jedno,czy pięcioro - 2 dni opieki. Młodszy syn natomiast jest dysfunkcyjny.
          Łączy się to z comiesięcznymi wizytami chociażby w Poradniach Pedagogiczno
          Psychologicznych, do południa oczywiście. Nie wspomnę już o jego problemach w
          szkole,wizytach w tejże,rozmowach z nauczycielami i o systemie szkolnictwa już
          ani słowa nie powiem. Tak się jakoś przez całe lata porobiło, że mimo pracy
          obojga rodziców nie stać naszych dzieci na wakacyjne wyjazdy poza tygodniowymi
          pobytami na obozach harcerskich np lub kiludniowymi wypadami "młodych" pod
          namioty. O wyjeżdzie na ferie zimowe już nic nie wspomnę.
        • joeshmoe Re: Dzieci w Polsce to luksus 08.02.06, 18:54
          Witam. Odpowiedzi ponizej.

          > Krecisz, joeshmoe!
          > Na Harvard mozesz pojsc nawet bez pieniedzy. Jesli jestes zdolny i biedny to
          > dostaniesz stypendium nawet tak duze ze praktycznie za darmo skonczysz te
          > studia.

          Problem polega na tym ze ja nie jestem >>biedny<< (nawet w amerykanskim
          tego slowa rozumieniu), ani nie jestem kolorowy,
          wiec na zadne preferencje tego typu moj syn nie moglby liczyc.
          Harvard jest bardzo bogata instytucja - jest prawdopodobnie
          najbogatszym uniwersytetem na swiecie - wiec stac byloby go
          na zafundowanie pelnego stypendium wszystkim studentom.
          Nie robia tego, bo chca zachowac elitarny status tej instytucji -
          tzn. ogolnie bogaci biali, plus troche kolorowych i studentow zagranicznych
          aby byc politycznie poprawnym ;-)


          >Poza tym Twoja pociecha (jesli jest zdolna!) moze wziac pozyczke z bank
          > u
          > na studia. Jesli Harvard zaakceptuje pocieche na studia to nie znam banku
          ktory
          > odmowilby pozyczki.

          Oczywiscie jest to rozwiazanie i jak na razie dla mnie przynajmniej
          czesciowo jest to rozwiazanie najbardziej prawdopodobne.
          Problem polega na tym, ze znam osobiscie dwoch ludzi po MIT,
          ktory dopiero niedawno w wieku prawie 40 lat posplacali swoje pozyczki.
          Posiadanie zbyt duzego dlugu w momencie gdy wchodzisz w kariere
          jest wielka przeszkoda nie tylko w codziennym zyciu (znacznie trudniej dostac
          pozyczke na dom), ale i w samej karierze - bo jak musiz splacac duzo pieniedzy
          co miesiac, to dwa i trzy razy zastanowisz sie czy wziac te prace w
          nowopowstajacej firmie,
          ktora placi mniej i jest duzo mniej stabilna, ale daje Ci szanse wybicia
          sie w przyszlosci. Jesli moj syn ma miec 50 tys dlugu na starcie
          w dorosle zycie zamiast 150 tys, to jest on duzo ponad 100 tys. do przodu.

          > No chyba ze kolega mysli ze pociecha musi dostac wszystko od rodzicow i nie
          > skalac sie zadna praca.

          Nie musi i nie dostanie. Wyksztalcenie dziecka jest jednak podstawowym
          obowiazkiem rodzicow. Jesli nie jestes w stanie tego zapewnic, to nie miej
          dzieci.

          > Dlatego uwazam ze znajdujesz usprawiedliwienia dla braku checi do wychowania
          > wiecej dzieci

          To jest tylko jeden z powodow. Sa inne rownie istotne.
          • pantera01 Re: Dzieci w Polsce to luksus 08.02.06, 19:04
            Pozdrowionka, bardzo dobra odpowiedz!
            Co do bialych to polecam przyjrzec sie uwazniej statytykom:ponad 33% to starsi
            bracia i Azjaci, biali to cos miedzy 40-50%. Jak zwykle znowu biali w Stanach sa
            rolowani przez starszych braci.
    • toja3003 Przestańcie bełkotać o dzieciach jako luksusie i j 08.02.06, 09:23
      Przestańcie bełkotać o dzieciach jako luksusie i jakiejś polityce pro- czy
      antyrodzinnej. Jak ktoś nie chce mieć dzieci, bo nie lubi w nocy wstawać do
      pieluch to zawsze znajdzie powód. Moja prababcia miała 9 dzieci a jaka mogła
      być wtedy polityka prorodzinna 100 lat temu?

      A mąż pracował przed wojną przy rąbaniu drzewa i za dzień harówy dostawał
      złotówkę (jedną) i wychowali te dzieci w jedenj izbie i żyli długo i
      szczęśliwie a to nie bajka o czym mówię.

      A dzisiaj jak ktoś nie ma 50 metrów mieszkania (na łeb!) i 3 razy urlopu na
      Majorce plus 2 razy narty w Alpach to go „nie stać” na jednego dzieciaczka. Bez
      przesady. Kraje kilka razy bogatsze od Polski mają ten sam problem więc nie
      tylko w pieniądzach rzecz.
      • joeshmoe Re: Przestańcie bełkotać o dzieciach jako luksusi 08.02.06, 22:06
        > A dzisiaj jak ktoś nie ma 50 metrów mieszkania (na łeb!) i 3 razy urlopu na
        > Majorce plus 2 razy narty w Alpach to go „nie stać” na jednego dzie
        > ciaczka. Bez
        > przesady. Kraje kilka razy bogatsze od Polski mają ten sam problem więc nie
        > tylko w pieniądzach rzecz.

        Co jest zlego w cieszeniu sie zyciem?
    • qznia Re: Dzieci w Polsce to luksus 08.02.06, 09:58
      Dzieci to fantastyczna sprawy.Moja rodzina to model 2+3 a w maju będzie nas o
      jedno więcej.
      Nie ma większej satysfakcji dla rodzica niż piątka w szkole, wierszyk na dzień
      Matki,
      podstawowym problemem jest czas bo dzieci bardziej niż pieniędzy potrzebują
      czasu
      rzadko chodzę do kina o piątkowym clubingu mogę zapomnieć pozostaje czasami
      teatr częściej wystawa - dzieci muszą mieć kontakt ze sztuką i dziedzictwem
      kulturowy ( zresztą ja bez kina wyobrażam sobie życie natomiast bez sztuki
      zwłaszcza malarstwo nie)
      tak naprawdę czas dla siebie mam po 23
      wtedy czytam książki,sprzątam mieszkanie,
      nie trzeba dzieciom czytać książek wystarczy z dziećmi rozmawiać dużó rozmawiać
      pobudzć ich wyobraźnię i traktować poważnie ich problemy.
      Ja wiem że rano mje dzieciaczki mają ciężko bo co to za przyjemmność wyjeżzać
      przed 7 do szkoły i przedszkola, jeść szybko śniadanie, ubierać się na tempo,
      ale popołudnia to wolny czas ( nie mówiąć już o sobocie czy niedzieli) nigdzie
      się nie spieszymy, malujemy obrazki, gramy w gry planszowe, memory, budujemy
      domki z klocków
      dzieci potrzebują czasu.
      • rembka Re: Dzieci w (Polsce) NA SWIECIE to luksus 08.02.06, 11:15
        Dajcie spokoj z ta polityka pro-rodzinna. Nie ma takiej mozliwosci, zeby zmusic
        pracodawcow do dawania wolnych dni na choroby dzieci, urlopy wychowawcze, etc.
        w takim wymiarze, jaki w Polsce ludzie chcieliby widziec. W kazdym rozwinietym
        kraju planuje sie rodzine tak, by starczylo na godne zycie i nikt mi nie powie,
        ze to panstwo ma ponosic konsekwencje indywidualnej polityki prokreacyjnej
        kazdego czlowieka. Minely juz czasy, ze dzieci sie rodzilo jedno po drugim i
        jakos sie wychowalo, bo wszyscy byli biedni i taka byla norma. Teraz, kiedy
        umieralnosc dzieci spadla, nie robi sie na ilosc, ale na jakosc zycia. Ja mam
        dwojke, a chetnie mialabym i 4-ro, ale nie stac mnie na to by nie pracowac.
        Mieszkam w GB i tutaj nikt mi zadnych ulg podatkowych na dzieci nigdy nie
        dawal. To tylko jest wtedy, gdy dochod na glowe jest b. niski i te pieniadze
        najogledniej mowiac, na lizaka i ciacho starczaja, wcale nie poprawiaja jakosci
        bytu rodziny. Nie ma lekko...
        • mkopek Re: Dzieci w (Polsce) NA SWIECIE to luksus 08.02.06, 13:45
          Tylko moze wytlumacz, dlaczego GB musi sie otwierac na emigrantow z bliskiego
          wschodu i dlaczego niezamykanie rynku pracy przed Polakami bylo dla nich bardzo
          pozadane. Ano dlatego, ze spoleczenstwa tego typu, gdzie dziecko to luksus,
          starzeja sie. Brakuje podatnikow i rak do pracy. Rodziny ktore sie decyduja na
          luksus dziecka, nie chca wychowywac robotnikow, czy pracownikow fizyczncyh.
          Ludzie ktorych stac na luksus posiadania "luksysowych" dzieci wychowuja
          prawnikow, lekarzy, finansistow, czasem inzynierow (do tego to juz jednak sa
          potrzebne zdolnosci u dziecka :-) ). Wmawia sie rodzicom, ze jesli wychowaja
          robotnika, kerowce, sprzedawce w sklepie, czy mechanika to sa nieudolnymi
          rodzicami, nieodpowiedzialnymi, ktorzy nie zapewnili swoim dzieciom
          odpowiedniej przyszlosci. Czy ktos kogo nie stac poslac dziecko na studia nie
          pownien miec dzieci? Czy kazdy musi isc na studia? Kiedys wyznacznikiem tego,
          czy ktos jest dobrym rodzicem, bylo to czy oddal swiatu dobrego uczciwego i
          wrazliwego czlowieka. Dzis wazne jest czy jego syn lub corka potrafi bogacic
          sie na innnych, czy potrafi nieplacic podatkow i jak duzymi pieniedzmi obraca -
          chocby byly nie jego. Oczywiscie odrobine przesadzam, ale problem w tym, ze
          kogos kto zarbia krocie na oszustwach na gieldzie stawia sie za wzor udanego
          potomstwa, a uczciwy i nie bardzo bogaty kierowca autobusu to nieudany
          egzeplarz, odrzut na marginesie spoleczenstwa, ktory najlepiej gdyby sie dalej
          nie mnozyl. Dokad zmierza takie spoleczenstwo? Skad napiecia miedzy imigrantami
          z bliskiego wschodu i bogatymi spolecznosciami? Biedni imigranci, czest
          niewyksztalceni i z niewyksztalconym potomstwem czesto traktowani jak
          wspolczesni niewolnicy, jak ludzie gorszej kategorii. Trudno sie dziwic, ze sie
          przeciw temu buntuja. Nie mowie, ze nalezy im wszystko dac, zeby zyli w takim
          samym luksusie jak prawnicy, czy lekarze, nic nie robiac. Trzeba tylko szanowac
          ludzi niewyksztalconych czy biedniejszych, a takze dzieci z biedniejszych
          rodzin tak samo jak inne dzieci i innych ludzi. A mowienie dziecku, ze jak sie
          nie bedzie uczyc to bedzie musialo pracowac w sklepie jak Arab z sasiedniej
          ulicy takiego szacunku nie uczy. Takze wmawianie rodzicom, ze na dzieci nalezy
          sie decydowac tylko wtedy, jesli beda w stanie ich wyksztalcic na prawniko i
          lekarzy. Nalezy cenic i szanowac ludzi, ktorzy wychowuja swoje dzieci na
          uczciwych obywateli, nawet jesli na slabo wyksztalconych i nie rozpieszczanych
          w dziecinstwie, wszystkim o czym sobie tylko zamarza.
          • antypolityk1 Re: Dzieci w (Polsce) NA SWIECIE to luksus 08.02.06, 13:58
            Tu nie chodzi o wykształcenie dziecka na prawnika, lekarza bądź inny
            tzw. „szlachetny” zawód. Tu chodzi o wykształcenie dobrego, normalnego
            człowieka, ceniącego siebie i innych ludzi i wrażliwego na sprawy środowiska,
            itp. itd. Niestety dla mnie wielodzietne rodziny wcale nie muszą być wrażliwe,
            uczciwe itd. itp, gdyż nie mają po prostu czasu na take bzdety, ponieważ
            kierują się zaspokajaniem swych podstawowych potrzeb życiowych i walką o byt.
            W Polsce, niestety, rodziny wielodzietne to najczęsciej rodziny patologiczne
            społecznie lub zdewociałe. Jeżeli poza tym każdy z nas będzie miał tyle dzieci
            co muzułmanie lub mieszkańcy Afryki to dopiero będzie kołchoz. I tego właśnie
            się boję, gdy trąbią politycy, demografowie o spadającym przyrościei każą nam
            płodzić dzieci ile wlezie. I nie ma to nic wspólnego z egoizmem współczesnych
            rozwiniętych społeczeństw, moralnością lecz ze zdrowym rozsądkiem i prawem
            natury.
            • mkopek Re: Dzieci w (Polsce) NA SWIECIE to luksus 08.02.06, 15:11
              Pewnie, ze nie musza, ale wielodzietnosc wcale ich nie dyskryminuje pod tym
              wzgledem. dawniej ludzie byli biedniejsi, mieli mniej dobr, wiecej dzieci i
              mniej gonili za pieniadzem, chociaz czasem brakowalo na chleb. Poswiecali czas
              swoim dzieciom. A teraz sa tacy co im wmawiaja, ze jak nie maja na wszystkie
              mozliwe potrzeby dziecka, to nie sa dobrymi rodzicami. Na kogo wyrosnie dziecko
              ktore ma wszystkie potrzeby zaspokojone przez rodzicow. Na wrazliwa osobe? Nie
              sadze. I nie chodzi tu o promowanie wielodzietnych patologicznych rodzin, tylko
              tradycyjnych rodzin, takze wielodzietnych. Takich z opiekunczym ojcem i
              kochajaca matka. I to o tym wlasnie mowi artykol. Obecni politycy staraja sie
              wspierac w dzietnosci wlasnie rodziny patologiczne, robite i biedne. A powinno
              sie wszystkie dzieci traktowac tak samo. Pomagac sie powinno kazdemu rodzicowi
              wychwoujacemu dzieci po rowno. Takze tym, ktorych bardziej stac na dzieci niz
              rodzicow pijakow. Bo wlasnie bez tego, dzieci bedzie plodzic albo tzw margines
              spoleczny, albo bardzo bogaci, ktorzy nie beda wychowywac nizszej i sredniej
              klasy. Chodzi o to wlasnie by wspierac rodziny normalne, by zamiast na jedno
              dziecko bylo ich stac na dwoje, a tych co stac na dwoje by bylo satc na trojke.
              A najwiecej szkodza madrale mowiacy, ze jak nie stac cie na Harvard dla dziecka
              to nie pwoinienes go miec. Czlowiek moze byc tak samo szczesliwy pracujac w
              fabryce jak i w kancelarii adwokackiej. Nalezy tylko go szanowac i doceniac
              jego wysilki w wychowywaniu nowych obywateli. Chodzi o to by Ci, co zdecyduja
              sie wychowac czastke przyszlego pokolenia, nie byli na przegranej pozycji w
              porownaniu do tych goniacych za kariera. Bo to wlasnie te rodziny wielodzietne
              wyreczaja tych bezdzietnych w dawaniu nam wszystkim przyszlosci.
              • antypolityk1 Re: Dzieci w (Polsce) NA SWIECIE to luksus 08.02.06, 15:30
                Wg mnie, masz w tym przypadku rację. Ja wspomniałem o patologi w wielodzietnych
                rodzinach (tudzież dewocji, a więc patologii mentalnej). Ty natomiast
                wspomniałeś o patologi jakże obecnej w naszym życiu, patologi hedonizmu i
                egoizmu. Wiedz, że brzydzę się postawami lansowanymi przez media, a także tym
                paskudnym wyścigiem szczurów kreowanym mawet przez niektórych rodziców. Trudno
                uciec od huku reklam, głupawych programów i głupawych gadek snobistyczno-
                materialnych. Nie ma normalności. Obie skrajne postawy są mi obce i nie
                potrafię dopasować się do nich.
                W tym wszystkim jako ojciec dwójki chłopaków i jako ekolog kieruję się li
                wyłącznie troską, choć to głupio brzmi, o przyszłość świata i swoich dzieci
                właśnie, gdyż ani gigantyczny przyrost, ani rozbuchana do czerwoności
                gospodarka, generująca właśnie te postawy hedonistyczne do niczego dobrego nie
                doprowadzi tylko, prędzej czy później, do kryzysu i wojny, ponieważ apetyt
                rośnie w miarę jedzenia.
                Najlepszym modelem rodziny jest, wg mnie, model 2+2 lub 2+1. I to że spada
                liczba ludzi w warunkach pokojowych, co jest precedensem w historii Ziemii może
                tylko cieszyć, gdyż nasza matka Ziemia może będzie mogła zregenerować swe siły
                po tej okropnej rabunkowej eksploatacji przez człowieka.
                Dalej uważam iż nie najważniejsza jest ilość, ale jakość życia naszych dzieci.
                Najważniejsze jest ich wychowanie na porządnych ludzi, a nie myślenie wyłącznie
                w kategoriach religijnych lub gospodarczych
          • ar.co Re: Dzieci w (Polsce) NA SWIECIE to luksus 09.02.06, 16:44
            Nie wiem, jak można mówić o "braku rąk do pracy" w odniesieniu do Polski, w
            której jest prawie 3 mln bezrobotnych. Skończmy może z tą fikcją "kto utrzyma
            emerytów", bo obecnie to emeryci z emerytur utrzymują swoje bezrobotne wnuki.
            • kot_behemot8 Re: Dzieci w (Polsce) NA SWIECIE to luksus 10.02.06, 15:09
              Tylko zapomiałeś dodać, ze czyjeś inne wnuki im te emerytury płacą. Wydaje ci
              się, ze te pieniądze to skąd się biorą? No i skąd będą się brały jak emerytów
              będzie jeszcze więcej a pracujących jeszcze mniej? A tak własnie bedzie jeśli
              nadal będzie spadała dzietność.
              • antypolityk1 Re: Dzieci w (Polsce) NA SWIECIE to luksus 13.02.06, 16:30
                Bzdura. Reforma ubezpieczeń społecznych miała spowodować to, że wnuki będą
                zarabiały wyłącznie na siebie. Ale Państwo to ludzie, czyli nie potrafią w
                ryzach i jasno utrzymać finasów publicznych. Nie system winien, ale człowiek
                jak zwykle. Ot co. Lepiej płodzić dzieci i biadolić, że przyrost spada. I co ?
                do którego momentu ma wzrastać dzietność ? Do następnej wojny ? Tradycyjnego
                regulatora populacji ? Ja tam się cieszę, że populacja spada. I tak przy
                obecnym zachłannym ekonomicznie i rabunkowym dla środowiska trybie życia,
                powinno nas być w Polsce 10 mln. Wtedy możemy gadać o dzietności
    • antypolityk1 Fobia ogarnęła ludzi 08.02.06, 12:59
      Zastanawiam się skąd u polityków, demografów, ekonomistów itd, itp.
      paranoidalna fobia i strach przed spadającym przyrostem naturalnym. Tak jakby
      ludzkość miała wyginąć jakoby przez jakąś śmiertelną zarazę albo uderzenie
      komety.
      Przecież jedyne co dziś grozi światu to właśnie przeludnienie, a co za tym
      idzie zmniejszanie się powierzchnii nadającej się do zamieszkania, eksploatacja
      bogactw naturalnych, degradacja środowiska naturalnego, itp. itd., co pociągnie
      za sobą spadek jakości życie niemiłosiernie. Jest to tylko kwestią czasu. I
      niech oponenci nie argumentują, że postęp nas wyżywi, bo z tym jest różnie, jak
      dzisiaj widać.
      Co zaś się tyczy dzietności w Polsce, to sytuacja wygląda podobnie. Rozumiem
      argumenty socjalne (emerytury) tudzież argumenty narodowościowe (będzie nas
      coraz mniej i zaleją nas muzułmanie, jak w Kosowie czy w Izraelu), ale się z
      nimi zupełnie nie zgadzam.
      I tak: Jeśli chodzi o emerytury, to po to wprowadzono w 1999 roku reformę
      ubezpieczeń społecznych, aby każdy młody człowiek wchodzący na rynek pracy od
      1999 roku zarabiał wyłącznie na siebie i żeby nie obciążał kieszeni przyszłych
      pokoleń. Jest to sprawa trudna dla władz, gdyż ZUS to łakomy kąsek finansowy,
      ale jest to rzecz logiczna i uczciwa. Nie rozumie oczywiście tego duża część
      społeczeństwa. Skoro ludzie boją się o swoje emerytury, to niech pomyślą o tym
      że wyż demograficzny z roku 1983 spowodował ogromny wzrost bezrobocia, gdyż
      wejście na rynek nagle 2 mln więcej rąk do pracy nie wytrzyma żadna gospodarka,
      nawet najlepiej funkcjonująca. Widać więc, że każdy kij ma dwa końce.
      Jeśli zaś chodzi o napływ imigrantów do Europy z krajów muzułmańskich to wzrost
      płodności u Europejek niczego nie zmieni, gdyż benzyną nie gasi się pożaru i
      kiedyś odbije się to potrójnie. Potrzebna jest mądra polityka międzynarodowa w
      tym zakresie.
      Na koniec chcę dodać, iż najważniejsza jest jakość życia naszych dzieci, a nie
      ilość, o czym wszyscy trąbią dookoła. Do tego zaś potrzeba zdrowej rodziny, ale
      niekoniecznie wielodzietnej.
      • mkopek Re: Fobia ogarnęła ludzi 08.02.06, 14:32
        Milo zyc w blogiej nieswiadomosci, ale by myslec o przyszlosci czasem warto
        zobaczyc cos szerzej. Po pierwsze z naszuch skladek do ZUS dosc niewielka czesc
        stanowia skladki emerytalne. Do tego tylko neiwielka czesc tych skladek jest
        przekazywana do OFE. Nie wiem czyc sie orinetujesz w niuansach reformy
        emerytalnej, ale obecni pracownicy beda dostawac emeryture z dwoch zrodel. Z
        ZUSu na dotychczasowcyh zasadach, czyli ze skladek wplacanych przez
        pozniejszych emerytow. Drugim zrodlem beda pieniadze z OFE. Nikt ich tam jednak
        nie przetrzymuje ani w postaci banknotow ani w postaci sztabek zlota. Pieniadze
        te sa odkladane w postaci inwestycji w nasza gospodarke. Aby mozna bylo w
        przyszlosci wyplacac emerytury inwestycje te beda musialy sie rozwijac i
        przynosic zyski. Do tego potrzbna jest krecaca sie gospodarka, z konsumentami i
        wytworcami dobr.Czyli nadal beda potrzebne rece do pracy wytwarzajace w
        przyszlosci zysk, by te pieniedze wrocily do emerytow. Druga jeszcze
        trudniejsza forma inwestowania przez OFE sa obligacje skarbowe, za ktore
        rowniez beda musialy zaplacic przyszle pokolenia z ich podatkow, na ktore
        bedzie musial ktos zarobic. Nowy system emerytalny jest dopiero w powijakach.
        Co beda warte nasze emerytury, jesli na piecdziesieciu schorowanych staruszkow
        bedzie przypadala w przyszlosci jedna pielegniarka. Kogo bedzie na nia stac,
        mimo zdawaloby sie dosc wysokiej emerytury. W kazdym spoleczenstwie starzejacym
        sie brakuje rak do pracy, szczegolnie w gorzej platnych zawodach. Widoac to na
        przykladzie panstw zachodnich, ktore juz wczesniej musialy sprowadzac sobie
        imigrantow spoza Europy. Takze nie bez powodu UK otowrzylo swoj rynek pracy dla
        Polakow od razu po wejsciu przez nas do UE.
        • antypolityk1 Re: Fobia ogarnęła ludzi 08.02.06, 15:01
          Uproszczenie sprawy, mądre bardzo i jasne, ale uproszczenie. Imigracja rąk do
          pracy jest zjawiskiem dobrym pod warunkiem, że tych rąk potrzeba. W Polsce mamy
          póki co 20%-bezrobocie i wybacz,nie wierzę, że głównym powodem takiego
          bezrobocia są li wyłącznie koszty osobowe pracy, jak myślą prawie wszyscy,
          szczególnie pracodawcy, ale właśnie wyż demograficzny ze szczytem 1983 roku z
          dodatkowymi 2 mln młodych ludzi w latach 2001-2003. To tak jakby dzisiaj
          złożyło podanie o pracę dodatkowo 2 mln ludzi ponad normę. Więc musiałoby to
          się odbić na gospodarce, na każdej gospodarce, nawet w GB. Poza tym narzekanie
          na społeczne koszty pracy to hipokryzja, bo teoretycznie koszty te, to nic
          innego jak właśnie nasze emerytury w przyszłości, renty, kuroniówki itd.,
          przynajmniej w teorii, w uczciwym państwie. A więc im wyższe koszty społeczne
          pracy tym wyższe emerytury itd. Moim zdaniem, niestety, ani politycy, ani kręgi
          gospodarcze nie są zainteresowane uczciwym i jasnym postawieniem sprawy, gdyż
          państwo po prostu tak manipuluje funduszami, aby łatać dziurę cudzymi
          pieniędzmi, a dla biznesmena 1% podatku czy składki na ZUS to zawsze będzie o
          1% za dużo. I tak koszty osobowe w Polsce nie są tragiczne.
          Druga sprawa: Skoro uważasz, że do inwestycji OFE w akcje czy obligacje
          potrzebny jest stały wzrost gospodarczy, a więc więcej inwestycji i więcej
          potrzebnych pracowników, a więc więcej dzieci, gdzie wedy leży granica.
          Wiadomo, że nie ma czegoś takiego jak stały geometryczny wzrost gospodarczy,
          tak jak niemżliwe jest stały geometryczny przyrost ludności, gdyż ani Polska,
          ani Europa, ani świat nie są również nieskończone. Bogactwa się wyczerpią,
          ziemia zostanie przeludniona i co wtedy? Dalszy wzrost gospodarczy? Wtedy te
          nasze OFE możemy również wyrzucić na śmietnik.
    • verey Dzieci - luksus - Harvard 08.02.06, 15:09
      Jako drobny glos w dyskusji o kosztach wychowania dzieci :
      Harvard podobnie jak wiele starych uniwersytetow z Ivy League nie oferuje
      stypendiow nikomu.System jest inny.Po zlozeniu dokumentow wytypowana zostaje
      liczba osob przyjetych i dopiero wtedy komisja pyta o stan finansowy studenta.
      Ci ktorzy pieniedzy nie maja otrzymuja edukacje za darmo.
      W ten sposob promowany jest dostep do pierwszorzednego wyksztalcenia praktycznie
      gwarantujacego kariere zawodowa dla tych co sie dobrze ucza.
      Podobny system oferuje wiele prep schools - instytucji laczacych liceum i
      dodatkowy rok przygotowania przed collegem w warunkch zycia w kampusie szkoly.
      Nie wiem czy to jest popieranie rodziny ale na pewno otwieranie szans i ich
      zrownywanie.
      • antypolityk1 Re: Dzieci - luksus - Harvard 08.02.06, 15:36
        Internauci myślą chyba o wyścigu szczurów i postawach hedonistycznych lub wręcz
        agresywnie egoistycznych lansowanych przez media i przejętcyh przez część
        naszego społeczeństwa i generalnej tendencji yuppizmu panującej w Polsce, a nie
        o studiach wyższych, w tym o Harvardzie.
    • u.n.owen Re: Dzieci w Polsce to luksus 09.02.06, 17:48
      Doczytalem ten artykul tylko do akapitu, w którym autorka przytacza "podstawową
      psychologiczną prawdę". Zrezygnowalem. Jeśli ktoś w dyskusji powoluje się na
      jakieś "prawdy podstawowe", to wzbudza to moją rezerwę. Jeśli w dodatku ktoś
      pisze o "psychologicznych prawdach podstawowych", to najwyraźniej ma niewielkie
      pojęcie o psychologii. Samo w sobie nie jest to grzechem, ale przedstawianie
      się jako psycholog do czegoś chyba zobowiązuje.

      A tak na marginesie: może mi ktoś wytlumaczy, dlaczego zwolennicy tzw.
      tradycyjnego modelu rodziny zazwyczaj są również zwolennikami klapsów? Czy
      dobroczynność klapsów też należy do podstawowych prawd psychologicznych?
    • adrem63 Dzieci to skarb państwa 09.02.06, 21:21
      Liczba obywateli i ich zamożność określa zwykle siłę danego państwa, wielkość
      dochodów, wielkość wydatków, głębokość rynku, siłę militarną, uznanie w
      świecie.
      Każdy obywatel w dzisiejszym systemie społeczno ekonomicznym płaci podatki i
      składa się tym samym na dochód państwa.
      Poza tym istnieje umowa społeczna, w myśl której pokolenia pracujące kolejno po
      sobie utrzymują pokolenia niepracujące.
      O tym że lepiej mieć silne państwo niż słabe nie trzeba chyba specjalnie
      przekonywać.
      Dlatego w interesie chyba każdego państwa jest podtrzymywanie swego stanu
      osobowego, a poważnym problemem jest spadek liczby obywateli jaki się zaznacza
      w wielu krajach.
      Ten spadek ma wiele przyczyn i wart jest specjalnych badań i opracowań.
      Polityka prorodzinna szeroko rozumiana jest jak najbardziej na czasie,
      problemem jest tylko możliwość jej finansowania.
      Pomoc finansowa dla rodzin lub osób wychowujących dzieci, a nawet dla samych
      dzieci, które tego potrzebują jest niezgodna z doktryną neoliberalnej ekonomii
      panującej w Polsce i w większości krajów europejskich. Dlatego nie może być
      istotnego zwiększenia pomocy rodzinie i z tegoż powodu utrzymuje się dalej b.
      wysokie bezrobocie, które jest głownym problemem społecznym.

      Import obywateli z krajów biedniejszych nie jest wynikiem jakiejś przemyślanej
      polityki państw, które tak czynią, ale raczej wynikiem nacisków lobby
      pracodawców dla przełamania trendu wzrostu płac pracowników najemnych w tycz
      krajach.
      • antypolityk1 Re: Dzieci to skarb państwa 13.02.06, 16:55
        adrem63 napisał:

        > Liczba obywateli i ich zamożność określa zwykle siłę danego państwa, wielkość
        > dochodów, wielkość wydatków, głębokość rynku, siłę militarną, uznanie w
        > świecie.
        > Każdy obywatel w dzisiejszym systemie społeczno ekonomicznym płaci podatki i
        > składa się tym samym na dochód państwa.
        > Poza tym istnieje umowa społeczna, w myśl której pokolenia pracujące kolejno
        po
        > sobie utrzymują pokolenia niepracujące.
        > O tym że lepiej mieć silne państwo niż słabe nie trzeba chyba specjalnie
        > przekonywać.
        > Dlatego w interesie chyba każdego państwa jest podtrzymywanie swego stanu
        > osobowego, a poważnym problemem jest spadek liczby obywateli jaki się
        zaznacza
        > w wielu krajach.

        Dokładnie. Dlatego w Szwecji, Finlandi, Islandii, Norwegii, Kanadzie i innych
        krajach słabo zaludnionych występuje od wileu lat bieda na niespotykaną skalę.
        Zaś w krajach takich jak Burkina Faso, Somalia, Sudan, Niger i wiele innych
        krajów afrykańskich oraz cała masa krajów muzułmańskich przeżywają od wielu lat
        boom gospodarczy spowodowany geometrycznym przyrostem ludności, gwarantującym
        składki na emerytury rosnące również w szybkim tempie. Dlatego nie mogę
        doczekać się aż zaleją nas wielodzietne rodziny z krajów Afryki i z krajów
        muzułmańskich. Będziemy wtedy bogaci
        • adrem63 Re: Dzieci to skarb państwa 15.02.06, 12:30
          antypolityk – Miałem ci odpowiedzieć inaczej, ale przeczytałem poprzednie twoje
          posty i zauważyłem w nich poglądy, które i ja podzielam, dlatego odpowiem ci
          grzecznie. Różnimy się w zasadzie tylko podejściem do tematu progenitury,
          przyrostu naturalnego, gęstości zaludnienia i ich wpływu na zamożność państwa.
          Ponadto zauważyłem u ciebie jakieś emocjonalne traktowanie tematu przyrostu
          naturalnego.
          Emocjonalność tłumi racjonalność, o tym powinieneś wiedzieć.
          Proste porównanie zaludnienia wybranych krajów z innymi wybranymi krajami
          są nic warte, że wspomnę o Hongkongu z zaludnieniem prawie 7 tys na km
          kwadratowy. Po co szukać tak daleko kiedy możesz sobie wyjrzeć z polskiego okna
          i zobacz, z jednej strony RFN o wysokim zaludnieniu, państwo silne i bogate, a
          zdrugiej strony Ukraina i Białoruś państwa o niskim zaludnieniu, słabe biedne i
          zapyziałe.
          Jako uzupełnienie podam, że zarówno Niemcy jak i Szwecja, Finlandia i Norwegia
          poprzez swoją politykę socjalną starają się wpłynąć na poprawienie wskażnika
          przyrostu naturalnego i poprawę sytuacji rodziny.
          Wiedzą bowiem, że ciągłość i stabilność zaludnienia ułatwia stabilność systemów
          socjalnych.
          Problemy demograficzne należy rozpatrywać dla konkretnych warunków w danym
          państwie, gdyż każde ma inne warunki społeczno-polityczno-gospodarcze. Zdaje
          się że nie wiesz, że od kilku lat w Polsce wskaźnik przyrostu naturalnego jest
          UJEMNY, a spadek liczby ludności przyspiesza gospodarcza emigracja. O skutkach
          pisali już inni ( mkopek i kot.behamot8 ), ale ty nie chcesz tego pojąć i
          powtarzasz swoje o geometrycznym przyroście naturalnym.
          Może masz jakieś alarmujące dane o przyroście liczby ludności na świecie –
          podaj link chętnie poczytam.
          I jeszcze jedno, nie chodzi o to żebyśmy byli bogaci jak piszesz, tylko żebyśmy
          za bardzo nie zbiednieli.

          • antypolityk1 Re: Dzieci to skarb państwa 15.02.06, 13:54
            Masz rację jeśli chodzi o gęstość zaludnienia i być może źle się wyraziłem. Nie
            to właściwie miałem na myśli, ale generalny trend w historii ekonomicznej
            świata, iż zbyt duży przyrost generuje biedę i odwrotnie, takie zamknięte koło,
            jakie od lat cechuje kraje Trzeciego Świata. Właściwie to nie wiadomo co tworzy
            co. Na pewno wysoki przyrost w krajach Trzeciego Świata, głównie w Afryce i
            krajch muzułmańskich nie przyczynia się do poprawy stanu życia mieszkańców, a
            wręcz jego pogorszenia.

            Jeśli chodzi o moje emocje to niestety masz rację, gdyż kieruję się troską o
            środowisko naturalne, jego przyszłość, a więc o jakość życia również moich
            dzieci. Póki co, człowiek ma stosunek do środowiska wciąż rabunkowy traktując
            ziemię jako studnię bez dna i to pomimo wszelkich mód na ekologię, haseł, aktów
            prawnych, itd. itp. Postawy te cechują zarówno biednych jak i bogatych. Jedyna
            nadzieja właśnie w zmniejszeniu liczby ludności w sposób pokojowy i tu
            paradoksalnie postawy proliberalne, hedonistyczne, materialistyczne i
            egocentryczne przychodzą w sukurs ekologii, gdyż ludzie wygodni i egoistycznie
            nastawieni do życia nie chcą mieć dzieci. Postaw tych nie pochwalam, ale
            jedynie tu widzę nadzieję na przyszłość w świata, gdyż w zmianę mentalności
            człowieka nie wierzę. To taki paradoks.

            Masz rację nt. Hongokongu. Spójrz np. na bogate Monako (de facto najbardziej
            zaludnione państwo świata), ale weź pod uwagę, że wspomniane przez Ciebie
            Niemcy czy jeszcze bardziej zagęszczona Holandia, Japonia i inne temu podobne
            państwa nie będą już nigdy krajami samowystarczalnymi na obecnym gospodarczym
            etapie rozwoju, bądź co bądź jeszcze rabunkowego i cholernie surowco- i
            energoożernego i w przypadku jakiegoś kryzysu globalnego to Kanada albo
            Islandia przetrzyma, a nie Niemcy, Japonia czy właśnie Hongkong. Po prostu
            przestrzeń de facto jest najważniejsza.

            Kwestia społeczna to długa sprawa do omówienia. Ja tylko powtórzę: Od tego są
            reformy ubezpieczeń społecznych, aby ludzie mogli zarabiać na swoje emerytury,
            a to że żadne Państwo niedopilnowało wcześniej (również Niemcy i Norwegia)
            pieniążków wytwarzanych przez dzisiejszych emerytów to inna kwestia. Cedowanie
            problemów emerytalnych na przyszłe pokolenia jest po prostu nieodpowiedzialne.
            Dopóki ludzie nie będą uczciwie na siebie zarabiać a ich oszczędności uczciwie
            rozdysponowywane, dopóty politycy i demografowie, a wraz z nimi duża część
            społeczeństwa będą biadolić, że nie będzie nikt pracował na nasze emerytury.
            Skarb Państwa to przecież nic innego jak zwykły portfel. Ja jeżeli mam kasę to
            sobie coś kupuję, oszczędzam lub inwestuję, nie potrafię żyć na kredyt, jak
            czyni to wielu ludzi, czy wręcz całe gospodarki, gdyż wydaje mi się to chore,
            pomimo, że generuje to wzrost gospodarczy. I tak właśnie funkcjonują dzisiaj
            systemy społeczne, gospodarki, inwestycje, czy nawet ekologia. O wszystkim
            zadecyduje przyszłość. Jakoś to będzie. To nie mój problem - myśli wielu z nas.
            A to błąd, gdyż natura nie znosi próżni i moje dzieci za to zapłacą.

            To, że w Polsce jest ujemny przyrost wiem doskonale i z tego się bardzo cieszę.
            Niestety zmnieni się to wkrótce, gdyż rząd przy poparciu społecznym zaczyna
            prowadzić odpowiednią politykę zmierzającą do zwiększenia dzietności.

            Na świecie, głównie w krajach biednych rodzi się bardzo dużo dzieci. O
            przyroście, który następuje, możemy poczytać, biorąc do ręki chociażby Rocznik
            Statystyczny, czy encyklopedię, a nawet encyklopedyczne opracowania
            internetowe. których jest przecież cała masa.

            Na koniec powiem tylko, że sam jestem ciekaw, co myślą ludzie, którzy uważają
            że przyrost ludzi musi być, gospodarka zawsze musi się rozwijać, inwestycji
            przybywać itd. itp. Czy Ci ludzie widzą granicę wzrostu, czy uważają, że takich
            granic nie ma?

            • antypolityk1 Chciałbym jeszcze dodać 15.02.06, 14:04
              Jeszcze jedno. Kwestia modelu rodziny wg nie ma wiele wspólnego ze sprawą
              demografii. Model rodziny może być katolicki, liberlany czy jakiś tam, co
              zresztą też nam niewiele mówi. Można być superodzinką 2+1 i wychować jedynaka
              na porządnego, uczciwego i ludzkiego człowieka. Można być rodziną katolicką też
              z jedynakiem, tolerancyjną i otwartą na ludzi. Można być rodziną katolicką
              pijacką. Można być rodzinką patologiczną wielodzietną, konserwatywną. Nie ma tu
              reguł. Regułą jedynie jest szacunek dla każdego człowieka: dziecka, żony, męża,
              brata, przyjaciela i innych osób, a łącznie modelu rodziny z wychowaniem jest
              to zwykłe bicie piany.
            • adrem63 Re: Dzieci to skarb państwa 15.02.06, 21:35
              Po przeczytaniu twojego postu stwierdzam, że jesteśmy właściwie „w tej samej
              łódce”. Twoich obaw co do zagrożenia dla świata z powodu przeludnienia jednak
              nie podzielam. Wprawdzie ludzie żyją dłużej, nauczyli zwalczać choroby, nie ma
              wielkich wojen i wielkich zbrodniarzy ( z pewnymi wyjątkami ) to jednak jestem
              prawie pewny, że nastąpi ogólne obniżenie rozrodczości na świecie ( ono już w
              pewnym stopniu nastąpiło ) z powodu
              a) niechęci do posiadania większej ilości dzieci
              b) istnienia coraz lepszych środków zapobiegania ciąży
              Jeśli chodzi o „ekonomię socjalną” to zdaje się że także się różnimy.
              Myślę, że przy obecnym rozwoju sytuacji w zakresie dynamiki i struktury
              dochodów pracowników najemnych, większość ludzi w Polsce nie ma i nie będzie
              miało żadnych możliwości oszczędzania na swoje emerytury, nie mówiąc o
              ubezpieczeniach zdrowotnych i w wypadku bezrobocia.
              W sytuacji gdy ekonomiści, politycy i rządy nie mają żadnych rozwiązań na
              podwyższenie realnych dochodów większości ( podwyższają tylko skutecznie swoje
              dochody ), grozi nam „darwinizm socjalny”. Już obecnie coraz więcej ludzi
              umiera przedwcześnie z powodów braku odpowiedniej pomocy medycznej.
              Mam nadziekę, że nie jesteś zwolennikiem tego modelu rozwoju świata, który
              popiera powstawanie bieguna bogactwa i ogromnego obszaru nędzy, dla którego
              pozostawia ostateczne rozwiązanie biologiczne. W wyniku tego ma pozostać tylko
              biegun bogactwa i wtedy wszyscy poyostali będą szczęśliwi :-).
              Jednak nadzieja, że gdy nas zostanie mniej to reszta będzie miała pracę jest
              ułudą.

              Mniejsza liczba ludności oznacza mniejsze potrzeby, mniejsze wydatki, mniejszą
              produkcję i usługi, płytszy rynek, mniejsze podatki, mniejszy budżet
              ( cieńszy portfel ), mniejsze inwestycje, gorszą infrastrukturę. Innymi słowy
              kozi róg.
              My zaś chcemy się rozwijać, mieć lepsze mieszkania, lepsze drogi, obiekty
              sportowe i rekreacyjne, lepsze bezkolizyjne skrzyżowania, mosty,
              zabezpieczenia przeciwpowodziowe, bezpieczną ekologiczną energię, lepszą
              medycynę, i wiele innych rzeczy. W tym celu musimy mieć odpowiednią liczbę
              pracujących, zamożnych ludzi.
              Reasumując uważam, że konieczność utrzymania ciągłości w zaludnieniu jest
              wymogiem związanym ze stosowanym dzisiejszym systemem ekonomicznym.
              • antypolityk1 Re: Dzieci to skarb państwa 16.02.06, 11:46
                Ja z kolei chciałbym ustosunkować się do pewnych punktów

                1) Mniejsza rozrodczość? W Europie, w Polsce, nawet w Chinach tak, ale w
                krajach muzułmańskich?
                2) Oszczędzanie na emerytury. Biedy w Polsce jest dużo, ale dlatego, że nie ma
                pracy (nie mówię o biednych z własnej winy). A pracy nie ma nie dlatego, że
                koszty pracy są wysokie (jak trąbią o tym zawsze liberałowie i biznesmeni, gdyż
                dla nich 1% podatku to będzie o 1% za dużo), ale dlatego, że w roku 2001 – 2002
                na rynek pracy w Polsce weszło nagle 2 mln młodych ludzi z wyżu 1983, a
                gospodarka nie potrzebowała tylu rąk do pracy. Żadna gospodarka tego by nie
                wciągnęła. Poza tym liberałowie pragnący zmniejszania podatków i świadczeń
                socjalnych z jednej strony i wzywający do płodzenia dzieci sami sobie przeczą.
                Przecież na te dzieci trzeba będzie płacić skłądki ZUS, a tego liberałowie nie
                lubią.
                3) Darwinizm Społeczny niestety nam grozi, ale to nie z winy systemu, ale z
                winy charakteru człowieka, który zawsze dąży do zaspokajania potrzeb swoich i
                swojej rodziny, a nie myśli przyszłościowo i globalnie. Zresztą jak sama
                nazwa „Darwinizm” wskazuje, jest to postawa zgodna z prawem natury, gdzie
                odbywa się walka o byt i gdzie silniejszy wygrywa. Socjalizm pojawił się w
                historii trochę za wcześnie, ale mam nadzieję, że kiedyś ta idea się ziści, a
                nie będzie tylko ideologiczną fikcją i narzędziem do mamienia i oszukiwania
                ludzi (podobnie również jak chrześcijaństwo zresztą).
                4) Mniejsza liczba ludzi oznacza mniejszą konsumpcję, mniejszą produkcję,
                mniejszy rynek, etc. Zgadza się, ale tylko w ujęciu bezwzględnym. Właśnie kraje
                Skandynawskie są tego przykładem. I naprawdę wolę mieszkać w odludnej Szwecji,
                Finlandii czy Norwegii (pomimo panującej tam quasi-prohibicji), czy w Słowacji,
                aniżeli w Hongkongu w luksusowym apartamencie na 30-ym piętrze, tyrać po 20
                godz. i przyczyniać się do dwucyfrowego wzrostu potęgi Chin.
                5) Zamożność społeczeństw nie kształtuje się wyłącznie instrumentami polityczno-
                ekonomicznymi, ale przede wszystkim, moralnymi. My Polacy nie jesteśmy zbyt
                uczciwi i dlatego przychodzi nam to trudno. Gadającym głowom z telewizji wydaje
                się zaś, że trzeba wprowadzić takie i siakie instrumenty i będzie dobrze, bo
                tak jest w USA, albo w Japonii, albo w Szwecji. Żadne instrumenty nie
                przyczynią się do bogactwa, jeżeli podstawą działania nie będzie uczciwość i
                szacunek dla każdego człowieka oraz instytucji różnych oraz prawa. Nie
                wystarczy zaszyć kieszeni policjantom – tak na marginesie.
                6) Ciągłość biologiczna to nie to samo co przyrost, aczkolwiek chciałbym aby w
                Polsce były takie przestrzenia jak właśnie w Skandynawii, lecz bliżej nam chyba
                jednak do Szanghaju i Hongkongu.

                To tyle

                Pozdrawiam
    • przecinaki nikt nie jest przezroczysty 10.02.06, 06:02
      szanowna autorka tekstu, jest przede wszystkim katolicka dzialaczka, bo jako
      psychologa to jakos w sieci ja znalezc trudno...
      www.nsj.srem.pl/organizacje.php?nr=1
      a co do meritum:
      - opodatkowanie wraz z dziecmi wlasnie rzad zapowiedzial i to jest ok
      - skad te 80% kryminalistow z rodzin niepelnych? ja pytam z ciekawosci, bez
      podtekstow. juz w tej chwili ok 20% dzieci rodzi sie poza tradycyjnymi zwiazkami
      malzenskimi wiec moze by zapobiec patologia nalezy zakazac rozwodow? choc w
      takiej Szwecji ponad 50% dzieci rodzi sie poza tradycyjnymi malzenstwami i jakos
      nie slyszalem by poziom patologii w Szwecji byl wyzszy niz w Polsce.. :) a wrecz
      przeciwnie...
      - pelna zgoda z tymi komentarzami, ktore mowia ze pieniadze to nie wszystko,
      tylko ze bez pieniedzy to zyc sie za bardzo nie da :)

      reasumujac: troche histeryczny tekst, pisany z katolicko-narodowych pozycji, ale
      wcale nie gorszy od tego co Szledak powypisywal.
      ja bym chcial uczciwej dyskusji, z jasno wyartykulowanymi zalozeniami
      podstawowymi - jaki model rodziny, jaki model spoleczenstwa, jaka demokracja,
      jaki rozwoj, co to w ogole znaczy rozwoj etc.
      ale wlasnie by tak dyskutowac, pantero ;) , to trzeba czytac cos wiecej niz Nasz
      Dziennik na przemian z Gazeta Wyborcza :)
    • srebrnarybka Re: Dzieci w Polsce to luksus 14.02.06, 18:42
      Dlaczego tylko "pracę" matek wychowujących dzieci należy doceniać finansowo, a
      nie ojców? To niby ojcowie nie wychowują dzieci, nie poświęcają im czasu?
      Jeżeli ich trud jest tak mało ważny, to w takim razie wystarczy, że spłodzą
      dziecko i będą płacić alimenty. Autorka sama sobie przeczy. Albo dziecko
      potrzebuje do wychowania ojca i matki (z czym się zresztą zgadzam), a w takim
      razie ich trud w wychowaniu dziecka jest zbliżony i płacić należy obojgu, albo
      wychowuje dziecko jedynie matka i tylko jej należy płacić, ale wtedy nie ma
      znaczenia, czy dziecko jest z rozbitej rodziny czy pełnej, bo obecność ojca
      jest nieistotna. A co do modelu rodziny: Autorka przeciwstawia rodzinę
      tradycyjną i pełną zdolną wychować prawidłowo dzieci "nowoczesnym" modelom
      rodziny, szkodliwym dla dzieci. Nie mówi tego wprost, ale jest wyraźne, że
      odpowiedzialnością za wybór owych negatywnie postrzeganych modeli
      obarcza "nowozesnych" rodziców. To oczywiste, że rozwód rodziców czy też brak
      jednego z nich jest przeżyciem traumatycznym, które często odbija się
      negatywnie na psychice dziecka. Nie można jednak zapominać, że w "dawnych,
      dobrych czasach", kiedy "nowoczesne" zachowania były mniej rozpowszechnione,
      także rodziny "żyjące po Bożemu" były często niepełne lub pachowrkowe, a to ze
      względu na wysoką śmiertelność kobiet przy porodach i w wyniku gruźlicy oraz
      stosunkowo późne ożenki mężczyzn, którzy jakże często zostawiali potem wdowy z
      nieletnimi dziećmi. Liczba dzieci pozbawionych jednego, a często i dwojga
      rodziców, a także posiadających macochy i ojczymów mogła więc być niewiele
      mniejsza niż dzisiaj, wskutek "nowoczesnego" stylu życia. A mimo to większość
      starszego pokolenia nie składa się z dewiantów, chociaż, zgodnie z
      rozumowianiem Autorki, tak właśnie powinno być. Skądinad zgadzam się z Autorką,
      iż rodzina złożona z ojca i matki jest dla dziecka najlepsza, ale nie można
      zamykać oczu na rzeczywistośc, iż zarówno kiedyś, jak i obecnie, spora liczba
      dzieci nie miała szczęścia wychowywać się w takiej rodzinie. A odrębnym tematem
      są jeszcze rodziny złożone z ojca i matki, które z różnych powodów nie
      wypełniają swojej roli ... Nie wystarczy matce zapłacić, żeby siedziała z
      dzieckiem w domu, żeby wszystko było jak trzeba. Niestety rzeczywistość jest
      bardziej skomplikowana.
    • jlidia Re: Dzieci w Polsce to luksus 15.02.06, 09:49
      Piszesz:" Kolejnym instrumentem skierowanym przeciw rodzinie tradycyjnej, a
      faworyzującej reklamowane przez Szlendaka "alternatywne modele", jest wciąż
      obowiązująca ustawa o świadczeniach rodzinnych z maja 2004 r. określająca
      zasady funkcjonowania funduszu alimentacyjnego, który kieruje pomoc finansową
      do osób samotnie wychowujących dzieci." ......... Ta ustawa kieruje pomoc dla
      osób samotnie wychowujących dzieci ALE .... tylko dla tych KTÓRYCH OJCOWIE MAJĄ
      SWOJE DZIECI GDZIEŚ I NIE CHCĄ ZA ŻADNE SKARBY PŁACIC NA NIE ALIMENTÓW. Ja
      wcale nie chcę korzystac z jakiejś g******ej pomocy państwa (mam 2 dzieci i na
      każde po 250 zl alimentów-ojciec przez 8 lat nie zapłacil mi na nie ani
      grosiczka - NIC,ZERO i dlatego państwo właśnie postanowiło pomóc matkom w
      takiej sytuacji jak moja. KREDYTUJE exa i wypłaca mi za niego CZĘŚĆ (zamiast
      250 zł - dostaję 170 zł)ALIMENTÓW. Powtarzam jeszcze raz ALIMENTÓW przysznanych
      sądownie których tzw. pełna rodzina nie ma prawa dostawać - bo jest po prostu
      pełna, bo dzieci maja dwoje rodziców którzy na nie pracują a nie jedno jak w
      moim przypadku - i to na dodatek matkę, która jak to kobieta ma niższe zarobki.
      Mój ex nie dał dzieciom ani grosika - bo podobno nie ma z czego, nie
      pracuje ....ale jakoś z głodu jeszcze nie zdechł a z usług MOPSU tez nie
      korzysta. Ciekawe prawda-powietrzem żyje czy co ????
      • men1972 Re: Dzieci w Polsce to luksus 23.02.06, 21:49
        Pomyśl nieemocjonalnie. Bo biologii nieda sie oszukać!!!

        Twój chłop zrobił ci 2-jkę dzieci, a więc przekazał swoje DNA......

        Z punktu widzenia biologii korzystniejszym rozwiazaniem dla niego bedzie
        dorobienie nastepnej 2-jki innej kobiecie niż inwestowanie kapitału w tą 2-jkę
        którą juz ma........

        Bo on dobrze wie,że jego geny są bardzo dobrze zabezpieczone. Bo ty
        pokrzyczysz, po skomlisz a i tak jak kazda matka bedziesz dbała o te dzieci.

        To tyle, i moze zabolało ale biologii nieda sie oszukać!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka