Dodaj do ulubionych

Liberalizm po polsku

10.02.06, 20:31
w Polsce po prostu umiano nazwać rzecz po imieniu i tyle. Liberalizm to
pogarda dla słabszych i to jest niezaprzeczalny fakt.. tu wygrywają jednostki
silniejsze inteligentniejsze cwańsze no i oczywiście brutalniejsze
Obserwuj wątek
    • navaira Nie zrozumiałeś, co przeczytałeś, prawda? 10.02.06, 20:35
      Albo i nie przeczytałeś, bo to męczące. Fora dyskusyjne tego typu to dramat
      • zibiwrocek Ja zrozumiałem. Nie dostałem tytułu prof. za komun 10.02.06, 22:37
        y i nie spieprzyłem z kraju gdy tu było najgorzej.
        Ale do meritum:
        GW wyciaga kolejny postkomunistyczny "autorytet" i w dodatku "zagraniczny"
        (wykłady w agranicznych uniwerkach, ale tam kochają komunę - w anglii chołubią
        wszak np. Wolińską jako żonę jakiegoś jajogłowego komunisty - czy nie Kota?)
        Celem tego "objawienia" jest mącenie w głowach ludzi dla których teksty w GW są
        objawieniem prawd absolutnych.
        1. W szczególności prubuje się uczynić z Okrągłego Stołu zbawczy przedmiot kultu.
        2. Przekonać publikę, że nawet Mazowiecki i Michnik odeszli od ustaleń O.S.. A
        gruba kreska to żle zrozuumiana alegoria.
        3. Że to my polacy winni jesteśmy stanowi stosunków z rosją.
        4. Że prawdziwy Liberalizm to taka odmiana socjalizmu tylko bez zamordyzmu.
        5. Że neokonserwatyzm anglosaski to be. Prawie darwinizm społeczny.
        6. Że postulat dekomunizacji i lustracji to postulaty wykluczenia z debaty
        publicznej i życia równoprawnych członków społeczeństwa.
        7. Trochę podlizki o "wybitnych".

        A tak wogóle to jesteśmy ksenofobiczni, zacofani intelektualnie, nie potrafimy,
        nie chcemy itd. itp.

        A tak naprawdę chodzi o obronę komuchów i agentury. Tej naprawdę otwartej i
        światowej części naszego społeczeństwa.

        Czyli stare
        • gasior1st Re: Ja zrozumiałem. Nie dostałem tytułu prof. za 10.02.06, 22:56
          przeczytaj wypowiedz twego poprzednika bo cie dotyczy
          • zibiwrocek Czytam i rozumiem. Linia GW jest stała i niezmienn 10.02.06, 23:03
        • jjr44 Re: Ja zrozumiałem. Nie dostałem tytułu prof. za 10.02.06, 23:10
          Wolińska to żona Włodzimierza Brusa - ekonomisty, wcześniej jej mężem był
          Franciszek Jóźwiak (pierwszy komendant milicji). Hołubić pisze się przez samo
          h. (to nie ma nic do rzeczy, bo nie ortografia na forum jest najistotniejsza
          ale taki duży ort wygląda boleśnie. Trzeba powiedzieć uwiarygodniło to twoją
          wypowiedź; rzeczywiście raczej nie dostałeś profesury za komuny.) Gdyby uznac
          że wszystkich prl-owskich profesorów za niegodnych tytułu to nauka w Polsce
          musiałaby wystartować od zera. to takie uwagi wcale nie złośliwe choć może i
          nie bardzo merytoryczne. Generalnie widzę że jesteś zwolennikiem prostych
          odpowiedzi. wyliczenie tych punktów 1 - 7 z konkluzją że chodzi komuchów i
          agenturę pokazuje, że naprawde twoje widzenie świata jest czarno białe. To ty
          wyobrażasz sobie że posiadasz monopol na prawdy absolutne.
          Nie przekonam cię oczywiście, ale w moim przekonaniu historia Polski jest
          bardziej skomplikowana niż myślisz. Oczywiście dla potrzeb doraźnych (4rp)
          upraszcza sie sprawę. tylko widzisz to już jest propaganda a nie historia. Tak
          samo upraszcza sie pojęcia przeciwstawiając Polskę liberalną Polsce Solidarnej.
          Wygodne to dla Pis ale dla mnie niezbyt interesujące.
          Niestety tym tekstem lokujesz się dokładnie wśród mas ksenofobicznych i
          zacofanych intelektualnie. Przykro mi że znowu niezbyt merytorycznie ale z
          wyliczenia punktów 1 - 7 twojej wypowiedzi taki wniosek wypływa.
          • liberalizm.pl -----------------------------defi nicji jest wiele 10.02.06, 23:32
            a slowo tylko jedno. chodzi o liberalizm oczywiscie.

            niewatpliwie w niektorcyh formach przybiera on postac kultu silniejszego. nie zawsze tak jednak kusi byc. to my decydujemy jak chcemy liberalizm rozumiec i stosowac.

            tymczasem wraz z odrzuceniem calego liberalizmu dlatego, ze ktos interpretuje go jako filozfie prawa dzungli, odrzucany jest o wiele wazniejszy i bardziej fundamentalny jego aspekt - wolnosc jednosti wlasnie.
            • per.se Liberalizm nie jest gra o sumie 0 11.02.06, 14:22
              Istnienie wolnosci wyboru jednostki nie powoduje, rzecz jasna, ograniczenie
              wolnosci wyboru innej jednostki. W sensie ekonomicznym fakt, ze dana osoba
              osiagnela sukces ekonomiczny nie odbiera innej osobie tej mozliwosci. Nie
              wystepuje tu bowiem reglamentacja dobr. Nie ma jej zarowno w sensie uprawnien
              obywateli jak i w sensie mozliwosci ich ekonomicznego rozwoju. Reglamentacja
              taka nastepuje w systemach negujacych liberalizm. Do takiej reglamentacji
              zmierza wlasnie obecnie panujacy "uklad".
              • mariuszdz Polski liberał : Ja moge kraść,Ty nie możesz kraść 11.02.06, 16:02
                To się nazywa wolność jednostki :)
        • sumer55 jezu, jaki głupek z tego zbiri.., nawet ortografii 10.02.06, 23:22
          nie zna a o poziomie reszty nie wspomnę: klasyka prawicowca tępego. Wzorzec
          PiS-owca.
        • alterpars Do PAna Profesora 10.02.06, 23:27
          Cyt: A tak wogóle to jesteśmy ksenofobiczni, zacofani intelektualnie, nie
          potrafimy,nie chcemy itd. itp.
          Zgadzam sie z Pana ostatnim stwierdzeniem. Mozna jeszcze wiedziec ktora Uczelnia
          przyznala Panu Tytul Profesorski i z jakiej dziedziny. Bo jak rozumiem tytulem
          belwederskim odebranytm z rak "tfu" PRezydenta Kwasniewskiego pogardzilby Pan
        • gumienny Panie Kolego Profesorze zbiwrocek, 11.02.06, 01:19

          Slyszalem, ze od czasu upadku sp. Komuny profesorow mianuje sie w Polsce z
          lapanki, ale "cholubic" i "prubowac"?

          Natomiast profesor Walicki jest bardzo fajny, ale prawdziwym liberalem nie
          jest. Takim liberalem jak on to jest kazdy normalny czlowiek powyzej pewnego
          poziomu inteligencji i wyksztalcenia. Prawdziwi prawicowi liberalowie to z
          reguly ludzie tepi, czesto na pograniczu psychopatii. Ich polityczne poglady
          tlumaczy sie najlepiej jako sublimacje zboczen seksualnych.
          • alterpars Re: Panie Kolego Profesorze zbiwrocek, 11.02.06, 01:22
            Doskonaly tekst Kolego Gumienny
        • tango9 Re: Ja zrozumiałem. Nie dostałem tytułu prof. za 11.02.06, 04:26
          Ale profesorem to jesteś u Jego Magnificencji Magistra Rydzyka? Prawda?
        • anarcho-emeryt Re: Ja zrozumiałem. Nie dostałem tytułu prof. za 11.02.06, 14:43
          "A tak wogóle to jesteśmy ksenofobiczni, zacofani intelektualnie, nie potrafimy,
          nie chcemy itd. itp." - czego niezbitym przykladem okazal sie autor "zibiwrocek" co z kolei potwierdza
          prawdziwosc 'teorii liberalnych" (((:
        • mielis Re: Ja zrozumiałem. Nie dostałem tytułu prof. za 11.02.06, 18:02
          zibiwrocek napisał
          > A tak naprawdę chodzi o obronę komuchów i agentury. Tej naprawdę otwartej i
          > światowej części naszego społeczeństwa.
          >
          To Ty jesteś odwetowcem!
        • gaugan_ga Re: Ja zrozumiałem. Nie dostałem tytułu prof. za 12.02.06, 20:22
          oczywiście zgadzam się z zibiwrockiem . Wyborcza to jednak nie polska gazeta i
          jak tu się nie zgodzić z Rydzykiem. sama redakcja kręci sobie bat na siebie.
          ostatnie artykuły dobitnie świadczą o tym że Michnik obraża sie na Polakow.Sączy
          jad bo czuje ze jego czas oddala sie bezpowrotnie. W SUMIE SZKODA MI wYBORCZEJ
          ALE CO ZROBIć IDZIE NOWE. JAK NAM żYCIE POKAZUJE MICHNIK KAżE SIę POCHOWAć W
          IZRAELU.I DOBRZE.
    • leniviec108 Liberalizm po polsku 10.02.06, 20:35
      strasznym jest to ze piewcy IV rp proboja zbic kapital polityczny na negacji
      jednego z najwazniejszych wydarzen w historii polski. ciekawe czy mogliby
      glosic swoja krytyke gdyby okraglego stolu nie było?
    • pawel1940 Re: Liberalizm po polsku 10.02.06, 20:37
      Nawet zakladajac, ze masz racje (a nie masz) to pamietaj, ze te silniejsze
      jednostki ciagna wszystkie pozostale. Tyle, ze sprowadziles to do rachunku
      ekonomicznego, a w tym wlasnie artykule mowa jest o tym, ze to zawezenie pojecia.
    • wild ksiaze ciemnosci... 10.02.06, 20:53
      podatek vat nakladany dla dzieci i starcow to kapitalizm czy socjalizm?
      • kot.behemot A, przepraszam. 10.02.06, 21:27
        Jest na pierwszej stronie portalu gazeta.pl, chociaż nie w "Opiniach".
    • mbishop Liberalizm nie ma nic wspólnego z darwinizmem! 10.02.06, 21:13
      Tylko niestety - jak słusznie zauważył prof. Walicki - świadomość tego jest u
      nas zerowa, a dyskusja sprowadzona do poziomu piaskownicy.
      Mało kto np. wie, że współczesny liberalizm postuluje wprowadzenie "pensji
      społecznej" dla tych, którzy nie chcą bądź nie potrafią wejść w grę rynkową i
      skutecznie rywalizować.
      • mbishop P.S. 10.02.06, 21:15
        mbishop napisał:

        > Tylko niestety - jak słusznie zauważył prof. Walicki - świadomość tego jest u
        > nas zerowa, a dyskusja sprowadzona do poziomu piaskownicy.
        > Mało kto np. wie, że współczesny liberalizm postuluje wprowadzenie "pensji
        > społecznej" dla tych, którzy nie chcą bądź nie potrafią wejść w grę rynkową i
        > skutecznie rywalizować.

        I jest to do słudzenia bliskie koncepcji "minimum socjalnego dla tych, którzy
        nie mają pracy nie ze swojej winy"... Koncepcji oczywiście skarykaturyzowanej
        przez Leppera

        • dccircle Re: P.S. 11.02.06, 09:41
          mbishop napisał:

          > mbishop napisał:
          >
          > > Tylko niestety - jak słusznie zauważył prof. Walicki - świadomość tego je
          > st u
          > > nas zerowa, a dyskusja sprowadzona do poziomu piaskownicy.
          > > Mało kto np. wie, że współczesny liberalizm postuluje wprowadzenie "pensj
          > i
          > > społecznej" dla tych, którzy nie chcą bądź nie potrafią wejść w grę rynko
          > wą i
          > > skutecznie rywalizować.
          >
          > I jest to do słudzenia bliskie koncepcji "minimum socjalnego dla tych, którzy
          > nie mają pracy nie ze swojej winy"...

          Jako społeczeństwo nie tylko polskie, ale ogólnoludzkie, mymy obowiązek dbać o
          słabsze jego jednostki. Powinno to być dobrze rozumiane nie gdzie indziej, jak w
          Polsce o korzeniach judeochrześcijańskich. To tylko wypaczeni neokonserwatyści
          uważają, że bezrobotni są bezrobotnymi z własnej winy (z lenistwa). Człowiek
          myślący wie, że nie należy w ten sposób generalizować. Opieka nad ludźmi życiowo
          nieporadnymi jest kosztowna, ale powinno się na nią przeznaczać część majątku
          wypracowanego przez dany kraj, a w szerszym zakresie - przez całą rodzinę
          ludzką. Nie wystarczy, żeby człowiek obrotny powiedział, skoro mnie się udało,
          to i on może, bo jest to podejście nierealne. To tak, jakby twierdzić, że skoro
          ktoś jest wybitnym matematykiem, to wszyscy też powinni zostać wybitnymi
          matematykami.
          Obecność w społeczeństwie ludzi niezaradnych też ma swoje powody - uczy nas
          empatii, wrażliwości na ludzką krzywdę. Przez to stajemy się lepsi indywidualnie
          i zbiorowo, a jako tacy też wzbogacamy się - duchowo, co sprawia, że życie jest
          wartościowsze.
          Dziękuję prof. Walickiemu za rozszerzenie pojęcia liberalizmu poza granice
          europejskiego rozumienia w sensie ekonomicznym. Sąłdzę, że właśnie praca na
          uczelniach zachodnich i życie w zachodnich (pozaeuropejskich) społeczeństwach
          pozwala zrozumieć ideę liberalizmu jako wolności jednostki, a nie tylko
          uwolnienia mechanizmów rynkowych. Czy jednostka tak wolna jest w stanie
          współtworzyć wspólnotę? Oczywiście - albowiem granicą tej wolności jest
          nienaruszanie wolności drugiego człowieka. Na tym gruncie rodzą się wspólne
          ideały - rozbudowy państwa, umacniania dobrobytu, wrażliwości na los słabszych.
          Pamiętajmy - nadejdzie czas, gdy opuszczą nas siły i będziemy zdani na cudzą
          troskę. Ten sam "żyd", "pedał" i "komunista", którego dziś wszędzie tropimy,
          może być kiedyś jedynym, który poda nam szklankę wody. Bądźmy dobrzy wzajem
          siebie, a spotka nas nagroda. Występujmy odważnie przeciw przejawom
          dyskryminacji i nienawiści, albowiem jej siewcy, jak już się rpzprawią ze swymi
          "wrogami", będą szukali następnych - i zostaniemy im tylko my.
      • wild liberalne podejscie do nieplacenia haraczy? 10.02.06, 21:21
        to karanie czy brak tej kary?
      • alterpars SzanowniPanstwo no i coz z tego 10.02.06, 21:32
        ze my sobie tutaj podyskutujemy we wlasnym gronie na temat prawd dla nas w sumie
        oczywistych. Lud sluchajacy medium "komunikowania nie manipulowania" (swoja
        droga mistrzostwo przewrotnosci) i tak ma w swoich hmmm nazwijmy to sumieniach
        utarty schemat: UB-komunisci-liberalowie-lewica-geje-po-zydzi-gazeta wyborcza. A
        to on w tej chwili rzadzi...bo tak wybralismy. Coz zawiwmy wiec rozumy na kolek
        a przynajmniej nie przyznawajmy sie do nich.
        Do Pana Ksiecia Ciemnogrodu. Prosze Pana byl juz taki ustoj ktory gwarantowal
        kazdemu wg potrzeb i w miare rowno. Prosze siegnac uhm pamiecia.
        Liberalizm wbrew pozorom nie polega na wolnej amerykance a na zachowaniu
        wolnosci w granicach wolnosci innych.
    • kot.behemot Uwaga redakcyjna 10.02.06, 21:19
      Jaka szkoda, że Redaktor odpowiedzialny za pierwszą stronę nie uznał za stosowne
      umieścić i potrzymać tam tego bardzo ciekawego wywiadu (który znalazłem trochę
      przypadkiem). Zwłaszcza, że to eksponowane miejsce bywa zajmowane na długo, na
      przykład, przez brednie wariata (tekst Niesiołowskiego).
      • gregorsamsa Re: w pelni sie z toba zgadzam 10.02.06, 23:22
        ale dobre to niz nic.
        polskarosja.blox.pl/html
    • neiden Re: Liberalizm po polsku 10.02.06, 21:23
      liberalizm wuchodzi polsce-bokim- nasz liberalizm jest jednym naszym
      problemem.3-cia rp.nie przyniosla nam zadnych suksesow.za duzo
      bylo ;czerwonych; w rzadzie.
      • r0b0l Re: Liberalizm po polsku 10.02.06, 22:02
        za duzo
        > bylo ;czerwonych; w rzadzie.
        czasem bywa tak że kompetencje nie idą w parze z odpowiednimi dla rządzących
        przekonaniami.
        Zamiast czerwonych ale kompetentnych ( w dość dużym stopniu też złodziei) mamy
        teraz nawiedzonych wyznawców nepotyzmu i rydzyka analfabetów.
        A 4 rp to zamiast liberalizmu czysty socjalizm i demagogia rodem z gomułki.
        Ciekawy jestem kiedy handlowiec znów zostanie nazwany spekulantem a drobny
        wytwórca badylarzem.
        I kiedy zostaną powszechnie potępieni jako krwiopijcy i cwaniacy żerujący na
        cudzej krzywdzie.
        A równość i solidaryzm... poczytaj dzieła niejakiego marksa, tam jest dużo
    • wild socjaliści w liberalnej skórze 10.02.06, 21:25
      www.bezuprzedzen.pl/varia/socjalisci.html
      SOCJALIŚCI W LIBERALNEJ SKÓRZE

      Po bankructwie socjalizmu i kompromitacji jego ideologii niezrażona lewica
      próbuje działać dalej pod zmienionymi nazwami. Szczególnie często
      przyjmowanym przez socjalistów pseudonimem są „liberałowie”. Szeroko
      zakrojona akcja propagandowa, prowadzona na całym świecie przedstawia
      dotychczasowych socjalistów, komunistów, socjaldemokratów, itp. jako obrońców
      wolności i praw człowieka.

      W tym celu wymyślono pojęcie wolności pozytywnej, czyli wolności do (czegoś
      tam). Poprzez obronę własnej wolności do posiadania cudzych pieniędzy
      socjalista może przeto zostać „liberałem”. Niemało przez to krwi psuje
      prawdziwym liberałom, którzy znalazłszy się w takim towarzystwie, muszą się
      tłumaczyć albo zmieniać polityczne szyldy.

      Odwieczna broń lewicy - kłamstwo, ma jednak krótkie nogi. Nietrudno odróżnić
      liberała od „liberała”, wystarczy umieć odróżniać swobody od przywilejów.
      Liberałowie bronią swobód, podczas gdy „liberałowie”domagają się przywilejów.
      To, że w prasie, radiu i telewizji nazywa się te przywileje wolnościami
      (najczęściej równymi), sprawiedliwością społeczną czy tolerancją, nie powinno
      zmylić człowieka samodzielnie myślącego.

      Kłamstwo widać gołym okiem, kiedy „liberałowie” domagają się „równych praw”
      dla rozmaitych mniejszości (najczęściej wymyślonych na użytek kampanii
      wyborczej). Okazuje się bowiem, że te „równe” prawa dotyczą
      tylko „równiejszych”, czyli przedstawicieli tych mniejszości, a większość
      obywateli nie tylko zostaje ograniczona w swoich swobodach, ale jeszcze musi
      ponosić koszta tego „wyrównywania praw”.

      Niech no tylko jakiś rozsądny człowiek spróbuje to zauważyć i głośno
      powiedzieć, od razu staje się celem histerycznej nagonki - że to rasizm,
      nietolerancja, bezduszność, ksenofobia, itp. Bo też zwykle chodzi o pieniądze
      lub o głosy w wyborach, czyli władzę dającą możliwość zarobienia pieniędzy, i
      to niemałych. A za takie pieniądze nietrudno o „oburzone głosy”. A i ci, dla
      których przewidziano przywileje, nie dadzą sobie w kaszę dmuchać.

      Nie mam nic przeciwko temu, żeby kobiety pracowały (jeżeli chcą, a nie
      muszą), przedstawiciele mniejszości narodowych zasiadali w parlamencie, a
      homoseksualiści żyli między normalnymi ludźmi. Ale jeśli „liberałowie”chcą
      zadekretować np. prawo do pracy dla kobiet, to od razu pytam: kto mianowicie
      ma tę pracę kobiecie zapewnić? Jeśli ma do niej prawo, to jak to prawo
      egzekwować? Przecież nie można żadnego pracodawcy zmusić do przyjęcia do
      pracy kogoś, kogo on sobie nie życzy.

      A może jednak można? A może to państwo ma zapewnić tę pracę za pieniądze
      podatników? Tak czy inaczej, koszty takiego absurdalnego prawa poniosą
      wszyscy, kobiety również, a korzyści odniesie kandydat „liberałów”,
      szczególnie jeśli jest przystojny (zazwyczaj bywa).

      Dzielenie ludzi na kategorie „równych” i „równiejszych”, rozdawanie
      przywilejów kosztem ogółu, pogarda dla jednostki i własności prywatnej
      pozwala nieomylnie rozpoznać przebranego socjalistę.

      A jego wroga - liberała, też nietrudno rozpoznać. Kiedy na oczach
      tłumu „łaskawcy” rozdają nie swoje pieniądze w zamian za głosy, usłyszeć
      można czasem okrzyki: „nie twoje, żebyś dawał”, „ręce precz od naszych
      kieszeni”. Bo liberał wie, że prywatna własność jest ostoją wolności, a
      prawdziwie wolnym człowiek jest na swojej ziemi.

      Wojciech Główkowski
      • alterpars Re: socjaliści w liberalnej skórze 10.02.06, 21:38
        Czy zechcialby Pan wobec tego zdefiniowac przynaleznosc idologiczna obecnego
        rzadu w swietle ostatnich poczynan. Osobiscie nie mam nic przeciw zapomogom dla
        dzieci z rodzin ubogich. Jednak jesli place wyzsze podatki to dlaczego moje
        dzico ma z tego tytulu dostac od Panstwa mniej. Zechcialby mi pan odpowiedziec
        zestawiajac cytowany przez Pana artykul z ustawa o becikowym np?
      • abaddon_696 Bzdura. 10.02.06, 22:39
        Własność jest zaprzeczeniem wolności, choćby dlatego, że wymaga sankcji
        prawnych, by jej bronić (podczas gdy wolność jest naturalna), oraz dlatego, że
        własność jednego to zawężenie swobody drugiego.
        • util Obawiam się, że się mylisz. 11.02.06, 01:21
          abaddon_696 napisał:

          > Własność jest zaprzeczeniem wolności, choćby dlatego, że wymaga sankcji
          > prawnych, by jej bronić (podczas gdy wolność jest naturalna), oraz dlatego, że
          > własność jednego to zawężenie swobody drugiego.

          Chybiony wywód. Myślę, że sam to przyznasz.

          Zaprzeczeniem wolności jest niewola,
          a własność to niezbędny aspekt wolności.
          Nie ma wolności bez własności.

          Przykro mi, logika nie pozwala się z toba zgodzić.
          • abaddon_696 Re: Obawiam się, że się mylisz. 11.02.06, 02:44
            > Zaprzeczeniem wolności jest niewola,

            Zależy z czyjego punktu widzenia - niewolnika czy pana. Wolność pana to niewola
            swojego podwładnego, wyzwolenie tego drugiego oznacza ograniczenie wolności
            tego pierwszego.

            > a własność to niezbędny aspekt wolności.

            W jakim znaczeniu?

            > Nie ma wolności bez własności.

            Własność z definicji musi być prawnie ugruntowana. Czyli de facto przed
            powstaniem cywilizacji własność nie istniała. Za to wolność jak najbardziej.

            > Przykro mi, logika nie pozwala się z toba zgodzić.

            Logiczne jest to, że nie ma własnośći bez wolności, a nie na odwrót.
            • util Re: Obawiam się, że się mylisz. 11.02.06, 10:08
              abaddon_696 napisał:

              > > Zaprzeczeniem wolności jest niewola,

              > Zależy z czyjego punktu widzenia - niewolnika czy pana.

              Z obiektywnego, logicznego, jedynego jaki bierzemy pod uwagę
              punktu widzenia. Zaprzeczeniem wolności niewolnika jest jego niewola,
              a nie wolność pana - trzymajmy się zdrowego rozsądku.

              > > a własność to niezbędny aspekt wolności.

              > W jakim znaczeniu?

              Własnosć jako nieskrępowana możliwość gromadzenia i korzystania
              z owoców własnej pracy. W znaczeniu elementarnym.

              > Własność z definicji musi być prawnie ugruntowana. Czyli de facto przed
              > powstaniem cywilizacji własność nie istniała. Za to wolność jak najbardziej.

              Spróbowałbyś zabrać neandertalczykowi jego mięso bez pytania,
              to przekonałbyś się czy istniała własność przed cywilizacją.

              Myślisz o własności na sposób czysto prawny, zformalizowany, a o wolności na sposób filozoficzny - nic dziwnego, że nie chce iść ci to w parze.

              > Logiczne jest to, że nie ma własnośći bez wolności, a nie na odwrót.

              Prawo do własności to prawo naturalne. Nawet będąc pozbawionym wolności lub z wolnością ograniczoną - zachowujesz prawo własności, w jakimś niewielkim stopniu je realizujesz. Istnieją zapewne w historii tragiczne wyjątki, jak reżim Pol Pota na przykład. Tam prawo własności praktycznie nie istniało - i co, była wolność?

              W ujęciu modelowym, hipotetycznym, człowiek pozbawiony całkowicie prawa do własności jest człowiekiem zniewolonym. Nie ma wolności bez własności.
              Natomiast własność w stanie zniewolenia występuje jak najbardziej.
              • abaddon_696 Re: Obawiam się, że się mylisz. 11.02.06, 12:41
                util napisał:

                > abaddon_696 napisał:
                >
                > > > Zaprzeczeniem wolności jest niewola,
                >
                > > Zależy z czyjego punktu widzenia - niewolnika czy pana.
                >
                > Z obiektywnego, logicznego, jedynego jaki bierzemy pod uwagę
                > punktu widzenia. Zaprzeczeniem wolności niewolnika jest jego niewola,
                > a nie wolność pana - trzymajmy się zdrowego rozsądku.

                Istnieją jednostki A i B. Obie jednostki są tak samo wolne. W pewnym momencie A
                zaczyna tracić swoją wolność na rzecz B (a tym samym wolność B się zwiększa
                wprost proporcjonalnie do zmniejszania wolności A). Jak widzisz, każdy kij ma
                dwa końce. Nie muszę poza tym wspominać, że wolność to także możliwość
                odebrania wolności komuś innemu.
                Nasze niezrozumienie wynika pewnie z faktu, że definiujesz wolność jako wolność
                negatywną, a ja piszę o wolności absolutnej (naturalnej).

                >
                > > > a własność to niezbędny aspekt wolności.
                >
                > > W jakim znaczeniu?
                >
                > Własnosć jako nieskrępowana możliwość gromadzenia i korzystania
                > z owoców własnej pracy. W znaczeniu elementarnym.

                Oczywiście wolność oznacza również możliwość pracy i korzystania z owoców tej
                pracy. Ale wolność oznacza też możliwość odebrania komuś tych owoców. W stanie
                natury "kradzież" jest czymś powszechnym - ile razy na filmach przyrodniczych
                jest pokazywane, jak silniejszy/liczniejszy napastnik odbiera zdobycz innemu.

                >
                > > Własność z definicji musi być prawnie ugruntowana. Czyli de facto przed
                > > powstaniem cywilizacji własność nie istniała. Za to wolność jak najbardzi
                > ej.
                >
                > Spróbowałbyś zabrać neandertalczykowi jego mięso bez pytania,
                > to przekonałbyś się czy istniała własność przed cywilizacją.

                Tę samą zasadę można zastosować również do zwierząt - też będą broniły swojej
                zdobyczy.
                Jest zasadnicza różnica między własnością a posiadaniem. Jeśli coś posiadamy,
                to nie znaczy jeszcze, że jesteśmy właścicielami. Np. gdy wypożyczymy książkę z
                biblioteki, bez wątpienia będzie ona w naszym posiadaniu, natomiast absolutnie
                nie będzie ona naszą własnością. Aby istniała własność, musi też istnieć prawo,
                które będzie jednoznacznie wszystkimi nakazywać kto jest prawowitym
                właścicielem danej rzeczy. Aby coś posiadać, wystarczy to po prostu mieć - ale
                do obrony tego czegoś muszą nam starczyć własne siły, nic więcej.

                >
                > Myślisz o własności na sposób czysto prawny, zformalizowany, a o wolności na
                sp
                > osób filozoficzny - nic dziwnego, że nie chce iść ci to w parze.

                Jak wyżej - wolność istnieje bez prawa (a każde prawo to pewne ograniczenie
                wolności), natomiast własność, w przeciwieństwie do posiadania, musi mieć
                sankcje prawne.

                >
                > > Logiczne jest to, że nie ma własnośći bez wolności, a nie na odwrót.
                >
                > Prawo do własności to prawo naturalne.

                Jak definiujesz prawa naturalne?

                Nawet będąc pozbawionym wolności lub z w
                > olnością ograniczoną - zachowujesz prawo własności, w jakimś niewielkim
                stopniu
                > je realizujesz.

                Niekoniecznie. Niewolnik nie miał wg prawa nawet swojego ciała jako własności.
                Co nie zmienia faktu, że jakąś wolność jednak miał - mógł próbować uciec, zabić
                pana, służyć wiernie z nadzieją na wyzwolenie, popełnić samobójstwo...

                Istnieją zapewne w historii tragiczne wyjątki, jak reżim Pol P
                > ota na przykład. Tam prawo własności praktycznie nie istniało - i co, była
                woln
                > ość?

                Może lepiej zdefiniuj, o jaką wolność Ci w tym momencie chodzi. Polityczną?
                Obyczajową? Materialną?

                >
                > W ujęciu modelowym, hipotetycznym, człowiek pozbawiony całkowicie prawa do
                włas
                > ności jest człowiekiem zniewolonym.

                Nie, nie jest. W stanie natury nie ma czegoś takiego jak niewolnictwo. To też
                wymaga prawodawstwa.

                Nie ma wolności bez własności.

                Udowodniłem że jest.

                > Natomiast własność w stanie zniewolenia występuje jak najbardziej.

                To niemożliwe. Jeśli ktoś jest całkowicie pozbawiony wolności (jest to
                praktycznie zresztą niemożliwe) to oznacza, że nie może absolutnie niczego -
                ani gromadzić własności, ani jej bronić (obojętnie czy własnoręcznie czy
                prawnie), ani przekazać jej komuś innemu... ani jej nawet mieć. Bo słowo "móc"
                oznacza właśnie wolność.
                • rbrbr Re: Obawiam się, że się mylisz. 11.02.06, 12:53
                  >> Istnieją zapewne w historii tragiczne wyjątki, jak reżim Pol Pota
                  >> na przykład. Tam prawo własności praktycznie nie istniało - i co,
                  >> była wolność?

                  > Może lepiej zdefiniuj, o jaką wolność Ci w tym momencie chodzi.
                  > Polityczną? Obyczajową? Materialną?

                  A co, która z tych trzech wolności wg Ciebie istniała w reżimie Pol-Pota???
                  Bardzo jestem ciekawy.
                  • abaddon_696 Re: Obawiam się, że się mylisz. 11.02.06, 13:01
                    > A co, która z tych trzech wolności wg Ciebie istniała w reżimie Pol-Pota???
                    > Bardzo jestem ciekawy.

                    Wg mnie - żadna.
                • kapitalizm Re: Obawiam się, że się mylisz. 19.02.06, 17:44
                  abaddon_696 napisał:


                  Istnieją jednostki A i B. Obie jednostki są tak samo wolne. W pewnym momencie A
                  zaczyna tracić swoją wolność na rzecz B (a tym samym wolność B się zwiększa
                  wprost proporcjonalnie do zmniejszania wolności A). Jak widzisz, każdy kij ma
                  dwa końce. Nie muszę poza tym wspominać, że wolność to także możliwość
                  odebrania wolności komuś innemu.
                  Nasze niezrozumienie wynika pewnie z faktu, że definiujesz wolność jako wolność
                  negatywną, a ja piszę o wolności absolutnej (naturalnej).


                  - problem z ta logika jest, ze ty mowisz o anarchii, politycznej utopii,
                  systemie w ktorym czlowiek zyc i rozwijac sie nie moze,

                  wolnosc fundamentalna i naturalna mowi o wolnosci kazdego czlowieka, a nie
                  mocnego czy slabego,

                  a wiec nielogicznym jest 'posiadanie wolnosci do odbierania wolnosci' - w
                  spoleczenstwie cywilizowanym (a tylko o takim mozna mowic) wolnosc ma kazdy
                  gwarantowana,

                  dlatego twoje wywody sa naiwne i nielogiczne,

                  kazda wieksza grupa ludzi musi zdecydowac sie jak bedzie rostrzygala ewentualne
                  spory (wciaz mowimy o cywilizowanych ludziach pragnacych zyc i rozwijac sie),

                  jedynym logicznym i moralnym sposobem na pokojowe wspolistnienie wiekszej grupy
                  ludzi na jakims terenie, jest uznanie podstawowej zasady: "Nikt Nie Moze
                  Pierwszy Uzyc Sily" (oszustwo jest rowniez uzyciem sily),

                  w celu zapewnienia funkcjonowania tej reguly, spoleczenstwo ustanawia organ
                  ktoremu prawnie deleguje prawo uzycia sily w jednym, i tylko w jednym celu:
                  ochrony tego prawa, a wiec ochrony wlasnosci indywidualnej,

                  wlasnosc jest najwyzszym i najbardziej podstawowym prawem - wszystkie inne
                  prawa sa jego pochodna - i wlasnie ochrona tej wlasnosci jest jedynym zadaniem
                  tego organu, nazywanego rzadem,

                  na marginesie, zycie jest rowniez wlasnoscia (i to o najwyzszej wartosci) -
                  wlasnoscia osoby indywidualnej,

                  rzad ten chroni to prawo przed zagrozeniem zewnetrznym (wojsko) i wewnetrznym
                  (policja, sadownictwo) zgodnie z obiektywnie sformulowanymi zasadami zapisanymi
                  w Konstytucji

                  dla zapewnienia prawidlowego funkcjonowania tego prawa rzad spelnia tylko i
                  wylacznie role niezawislego arbitra - on rowniez nie moze uzyc sily pierwszy,
                  moze jej uzyc tylko wobec tego kto ja uzyl pierwszy,

                  mysle, ze takie ustawienie zasady wspolzycia ludzi cywilizowanych rozwiazuja
                  wszystkie twoje i innych dylematy wolnosci i wlasnosci - czekam na komentarze,

                  na marginesie w calej historii ludzkosc tylko raz zblizyla sie do tego idealu
                  budujac pierwsze na swiecie panstwo kapitalistyczne - USA - z wiadomym
                  skutkiem, prosperity i ostoja wolnosci dla milionow ludzi z calego swiata
                  (dodac moge tylko ze smutkiem, ze USA coraz bardziej odchodzi od tego idealu).

                  • abaddon_696 Re: Obawiam się, że się mylisz. 20.02.06, 03:47
                    > a wiec nielogicznym jest 'posiadanie wolnosci do odbierania wolnosci' - w
                    > spoleczenstwie cywilizowanym (a tylko o takim mozna mowic) wolnosc ma kazdy
                    > gwarantowana,

                    Pod przymusem prawnym. Zgadzam się, że w społeczeństwie cywilizowanym wolność
                    jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka -
                    ale jest to wolność negatywna, nie naturalna. Bo wolność negatywna wyznacza
                    granice, bariery, których w świecie natury nie ma.

                    > jedynym logicznym i moralnym sposobem na pokojowe wspolistnienie wiekszej
                    grupy
                    >
                    > ludzi na jakims terenie, jest uznanie podstawowej zasady: "Nikt Nie Moze
                    > Pierwszy Uzyc Sily" (oszustwo jest rowniez uzyciem sily),

                    Oczywiście zgoda, przy czym ta zasada zazwyczaj zostaje uznana po fakcie
                    dokonanym (akcie agresji), czego najlepszym dowodem jest całe istnienie
                    człowieka

                    > wlasnosc jest najwyzszym i najbardziej podstawowym prawem - wszystkie inne
                    > prawa sa jego pochodna -

                    A co decyduje o tym, że własność jest najwyższym i najbardziej podstawowym
                    prawem?
                    Przede wszystkim własność, w przeciwieństwie do życia czy wolności, jest
                    prawem, a nie stanem faktycznym (naturalnym). Zanim coś takiego jak własność
                    będzie istnieć, musi najpierw powstać prawo, które będzie jednoznacznie
                    definiowało kto jest prawowitym właścicielem danej rzeczy/obiektu. W przeciwnym
                    wypadku będziemy mieć do czynienia z posiadaniem, nie własnością.
                    (Tu oczywiście na wszelki wypadek podkreślam zasadniczą różnicę między
                    własnością a posiadaniem - możemy np. wypożyczyć książkę z biblioteki i tym
                    samym mieć ją w swoim posiadaniu, natomiast absolutnie nie oznacza to, że
                    jesteśmy jej właścicielem)
                    Z kolei prawo może powstać jedynie wtedy, gdy wszyscy w danej grupie
                    jednoznacznie zgodzą się na nie. Idąc dalej tym tokiem dochodzimy do wniosku,
                    że aby taka zgoda faktycznie mogła mieć miejsce, to ludzie muszą wpierw zebrać
                    się w grupę. Co oznacza oczywiście, że zanim ludzie zbiorą się w daną grupę,
                    muszą nawiązać kontakt, najlepiej komunikację. I tu dochodzimy do punktu
                    wyjściowego: co jest potrzebne do tego, aby mogła zaistnieć komunikacja między
                    ludźmi? No więc po pierwsze, wszyscy muszą być żywi, a zewnętrzny wymiar życia
                    to właśnie ciało, które jest w posiadaniu każdego człowieka. Po drugie, muszą
                    być wolni, aby móc uczynić ten krok (komunikację) i następne kroki. I po
                    trzecie, muszą być równi - to jest najbardziej kontrowersyjne, ale łatwo można
                    dojść do wniosku, że właśnie z tego trzeciego powodu komunikacja pomiędzy
                    człowiekiem a np. niedźwiedziem nie jest możliwa (po prostu istnieje skrajna
                    nierówność jeśli chodzi o rozwój obu gatunków, niedźwiedź jest niezdolny do
                    nawiązania komunikacji z człowiekiem, bo zwyczajnie tego nie potrafi)
                    Podsumywując: własność jest prawem pozytywnym, a prawom naturalnym należy się
                    pierwszeństwo choćby z tego względu, że wynikają one ze stanu naturalnego.

                    > na marginesie, zycie jest rowniez wlasnoscia (i to o najwyzszej wartosci) -
                    > wlasnoscia osoby indywidualnej,

                    Oczywiście życie w znaczeniu potocznym jest własnością (mówimy: moje życie,
                    moje ciało itp.), natomiast nie zmienia to faktu, że życie może istnieć bez
                    własności a na odwrót już nie - przykładem są oczywiście zwierzęta, w których
                    świecie własność (jak i każde inne prawo) nie istnieje, a nie ma przecież
                    wątpliwości, że żyją; innym przykładem może być niewolnik, którego ciało nie
                    należy do niego, lecz do jego pana - a przecież niewolnik jak najbardziej żyje,
                    mimo że nie jest właścicielem swojego życia.

                    > na marginesie w calej historii ludzkosc tylko raz zblizyla sie do tego idealu
                    > budujac pierwsze na swiecie panstwo kapitalistyczne - USA - z wiadomym
                    > skutkiem, prosperity i ostoja wolnosci dla milionow ludzi z calego swiata
                    > (dodac moge tylko ze smutkiem, ze USA coraz bardziej odchodzi od tego idealu).

                    Hmmm... A czy państwa takie jak Tajwan, Korea Płd., Singapur czy Hong Kong nie
                    są również bliskie ideału?
                    • kapitalizm Re: Obawiam się, że się mylisz. 20.02.06, 22:13
                      ....mysle, ze mamy tu troche nieporozumienia wynikajacego z niezrozumienia
                      natury czlowieka,


                      otoz, czlowiek rozni sie tym od zwierzat, ze jego przetrwanie uzaleznione jest
                      od uzywania rozumu, ktory jest podstawowym narzedziem tego przetrwania,

                      zwierzeta posiadaja instynkty (automatyczna wiedze), ktorych nie moga zmienic,
                      ich zycie polega na dostosowywaniu sie do otoczenia, zgodnie ze swa budowa
                      fizyczna i odpowiednio do swych instynktow,

                      inaczej jest z czlowiekiem, my zyjemy z przeistaczania, zmieniania i
                      dostosowywania otaczajacego nas srodowiska zgodnie z naszymi potrzebami i
                      wymaganiami, caly czas korzystajac z rozumu jako jedynego narzedzia poznania
                      (nie posiadamy zadnej instynktownej, wrodzonej wiedzy),

                      kazda, nawet najprostsza czynnosc zyciowa (poza pierwszym kilkominutowym
                      oddechem) polega na produkcji i wymaga swiadomego uzycia rozumu (naszego lub
                      naszych rodzicow/opiekunow) - poczawszy od prostej uprawy rolnej, upolowaniu i
                      zabiciu zwierzecia, wyprawieniu skory na odziez, zbudowaniu schcronienia, a
                      skonczywszy na lotach kosmicznych,

                      z tego tez wzgledu mozemy powiedziec, ze natura czlowieka jest poleganie na
                      wlasnym rozumie i ciaglym podejmowaniu wyborow, na ciaglym wydawaniu sadow
                      (dobro/zlo),

                      ta unikalna specyfika natury czlowieka (wszystko co potrzebuje musi
                      wyprodukowac) wymaga stalej ochrony tych produktow - niezbednych do jego
                      przetrwania,

                      teoretycznie, gdyby czlowiek zyl calkowicie sam jeden na calej Ziemi, nie
                      potrzebowalby sie przejmowac takimi pojeciami jak wlasnosc, posiadanie czy
                      posiadolsc - poniewaz tak nie jest, najpodstawowszym i naturalnym prawem
                      czlowieka jest prawo wlasnosci (i jego ochrona) - jako jedyna forma
                      gwarantowania jego przetrwania,

                      na marginesie podajesz bledna analogie z prawem posiadania vs wlasnosci - prawo
                      wlasnosci jest zawsze prawem pierwszym, podstawowym, naturalnym, pozytywnym -
                      ksiazki nie mozesz posiadac, czy jej wypozyczyc bez wczesniejszego zaistnienia
                      wlasnosci, ktos ta ksiazke musial najpierw wyprodukowac, posiadac, abys ty
                      mogl ja wypozyczyc czy kupic,

                      rowniez przyklad z niewolnikiem jest chybiony, gdyz jego zycie rowniez zalezy
                      od posiadania wlasnosci (jedzenia, odziezy, schronienia) - kradziez czy inne
                      ograniczenie wolnosci nie zmieniaja tu waznosci tej naczelnej zasady, a wrecz
                      podkreslaja znaczenie prawidlowej ochrony tego naturalnego prawa czlowieka
                      jakim jest PRAWO WLASNOSCI.





                      • abaddon_696 Re: Obawiam się, że się mylisz. 21.02.06, 02:39
                        > ta unikalna specyfika natury czlowieka (wszystko co potrzebuje musi
                        > wyprodukowac) wymaga stalej ochrony tych produktow - niezbednych do jego
                        > przetrwania,

                        Ale do przetrwania człowiekowi jest potrzebne to samo co zwierzętom - tlen,
                        woda, pokarm, rozmnażanie itp. A mimo to człowiek wytworzył dużo więcej niż to,
                        co było potrzebne do przetrwania. Paradoksalnie, niektóre wytwory ludzkie (tak
                        jak chociażby broń jądrowa) powodują, że przetrwanie człowieka staje się coraz
                        bardziej wątpliwe, z pewnością jest bardziej zagrożone teraz niż wtedy, gdy żył
                        w stanie natury

                        > na marginesie podajesz bledna analogie z prawem posiadania vs wlasnosci -
                        prawo
                        >
                        > wlasnosci jest zawsze prawem pierwszym, podstawowym, naturalnym, pozytywnym -

                        Pozytywnym z pewnością. Pierszym z pewnością nie, bo aby mogło zaistnieć
                        potrzebne jest spełnienie innych warunków, które poprzednio wymieniłem.

                        > rowniez przyklad z niewolnikiem jest chybiony, gdyz jego zycie rowniez zalezy
                        > od posiadania wlasnosci (jedzenia, odziezy, schronienia)

                        Niewolnik jest własnocią kogoś innego. Podałem ten przykład po to, by
                        udowodnić, że życie może istnieć bez własności. Bo przecież niewolnik nie je
                        własnego jedzenia, nie ma własnego ubrania, nie mieszka we własnym schronieniu -
                        to wszystko należy do jego pana - a jednak żyje.
                        • kapitalizm Re: Obawiam się, że się mylisz. 21.02.06, 05:48
                          abaddon_696 napisał:





                          Ale do przetrwania człowiekowi jest potrzebne to samo co zwierzętom - tlen,
                          woda, pokarm, rozmnażanie itp.


                          - do przetrwania na poziomie zwierzecym - tak,

                          z ta roznica, ze czlowiek nie posiada instynktow i aby zdobyc pokarm MUSI sie
                          nauczyc planowania, odrozniania trucizny oraz doswiadczac metoda prob i bledow
                          calego procesu pozyskiwania wiedzy o zywnosci,

                          na marginesie, czlowiekowi do przetrwania nie jest potrzebne rozmnazanie - moze
                          nawet przezyc cale 80-letnie zycie bez seksu i bez potomstwa,

                          tak wiec jak widzisz bez produkcji (chocby tylko zywnosci) nie jest mozliwe
                          zycie czlowieka,







                          >A mimo to człowiek wytworzył dużo więcej niż to,
                          co było potrzebne do przetrwania. Paradoksalnie, niektóre wytwory ludzkie (tak
                          jak chociażby broń jądrowa) powodują, że przetrwanie człowieka staje się coraz
                          bardziej wątpliwe, z pewnością jest bardziej zagrożone teraz niż wtedy, gdy żył
                          w stanie natury

                          - nie wiem co nazywasz "w stanie natury"?

                          w stanie czyjej natury? zwierzat?

                          natura czlowieka jest produkcja - bez niej zyc nie moze,

                          odbierasz czlowiekowi zdolnosc rozumowania i produkcji - odbierasz mu zycie,
                          bez tego czlowiek umiera,

                          dobrym tu przykladem jest niewolnik, czyli czlowiek ktoremu ta zdolnosc
                          odebrano - pozywienie, odziez i schronienioe musi mu byc przez kogos
                          dostarczone - inaczej umiera,





                          > na marginesie podajesz bledna analogie z prawem posiadania vs wlasnosci -
                          prawo
                          >
                          > wlasnosci jest zawsze prawem pierwszym, podstawowym, naturalnym, pozytywnym -

                          Pozytywnym z pewnością. Pierszym z pewnością nie, bo aby mogło zaistnieć
                          potrzebne jest spełnienie innych warunków, które poprzednio wymieniłem.

                          - oczywiscie najpierw musi zaistniec produkcja tego czegos, ale produkcja nie
                          moze nastapic jesli czlowiek nie ma prawa posiadania owocow tej produkcji
                          (sytuacja niewolnika) - caly czas mowimy o zyciu wiecej niz jednej osoby na
                          danym terenie,

                          > rowniez przyklad z niewolnikiem jest chybiony, gdyz jego zycie rowniez zalezy
                          > od posiadania wlasnosci (jedzenia, odziezy, schronienia)

                          Niewolnik jest własnocią kogoś innego. Podałem ten przykład po to, by
                          udowodnić, że życie może istnieć bez własności. Bo przecież niewolnik nie je
                          własnego jedzenia, nie ma własnego ubrania, nie mieszka we własnym schronieniu -
                          to wszystko należy do jego pana - a jednak żyje.

                          - odpowiedz powyzej,

                          dodam tylko, ze zycie niewolnika jest niemozliwe bez produkcji i posiadaniu
                          (czyli wlasnosci) srodkow do przezycia - nawet jesli tylko jego wlasciciela,

                          jesliby rowniez wlasciciel niewolnika nie posiadal zadnej wlasnosci (rzeczy
                          wczesniej wyprodukowanych), to oni obaj umieraja.


        • kid.79 Re: Bzdura. 12.02.06, 02:49
          bzdura
      • kid.79 Re: socjaliści w liberalnej skórze 12.02.06, 02:37
        jeszcze nie dokończyłem czytać postu a juz się zagotowalem ... o ile mi widomo
        dystynkcję na wolność negatywną i wolność w sensie mozności - wolnosć pozytywną
        (wcześniej opisywaną, jako władzę w sensie niemieckiego "macht", czy właśnie
        potencję, etc ) wprowadził do humanistyki wspominany w wywiadzie przez prof.
        walickiego isiaah berlin ..
        ..może się myle ... - napewno jednak nie w kwestii tej, że dychotomia taka
        (schemat mentalny a wdalszej instancji teoria ... a raczej rozliczne z nich ..)
        istniała zanim nastąpił (w pewnych srodowiskach wrecz zaklinany ... - nie
        zamierzam tu, w żadnym razie uprawiać apoteozy systemow rozdawnictwa,
        korporacyjnych i syndykalistycznych uregulowań - w praktyce jednym i drugim do
        siebie blisko ... - nic takiego nie wyjdzie mi spodklawiatury, ni z ust
        także ..) jest starsza niż "komunistyczny" breakdown ...
        ... no ale spisek ... - to nadaje jakieś ramy mysleniu o świecie (jesli nie
        jest symptomem ogólnego przesiąkniecia narcyzmem - to, co dzieje sie to wynik
        swiadomych w pełni i zamierzonych działań ludzi, grup ludzi ... hmmm. ..prosta
        wizja ... - odp. moja : czasami bywa ...) - a za spiskiem niesie sie załosne
        beczenie koźlątka jakiegoś ....
        z niektórych monstrów można sie wysmiewać (choć takie popisy intelektualne są
        raczej de facto przerazające) - co, kiedy ma się do czynienia z kimś, kto nie
        jest pozbawiony potencjału intelektualnego ..? debatować - oczywiscie - smutne,
        że to najpewniej nic nie zmieni, winni są ... - i to nie my .. - nie wiem po co
        wogóle cytuję czyjeś credo ...
      • kid.79 Re: socjaliści w liberalnej skórze 12.02.06, 02:48
        pan wojciech nie rozumi(e) ... nawet mimo, iż - słusznie ze wszech miar! -
        zauważa, iż wolnym się jest ... - no więć własnie - niektórzy nie mają ziemi,
        na szkole i ksiązki, na dobrego adwokata, itd... a to wlaśnie tu jest przejscie
        do myslenia o wspólnocie ... wydawaloby się, że lektura wywiadu jest w stanie
        uświadomić to niektórym ... - ale cóż ... chyba już napisałem poprzednio ...
    • skin.polski Re: Liberalizm po polsku 10.02.06, 21:38
      liberalizm to taki system w którym każdy jest wrogiem każdego gdzie panuje
      bezwzgledna rywalizacja gdzie wygrywają silniesji a słabsi muszą odpaść zginąć
      podporządkowac się i w tym akurat jest on najblizszy systemowi faszystowskiemu
      • alterpars Re: Liberalizm po polsku 10.02.06, 21:42
        Podobnie jak tleniona blondynka jest zblizona do systemu faszystowskiego poprzez
        aryjski kolor wlosow. Panu juz dziekujemy.
        Dygresja: a słabsi muszą odpaść zginąć
        podporządkowac się
        Niedano pewna partia wygrala wybory i jej lider podobnych sformulowan uzywal w
        stosunku do drugiej w kolejnosci. Czyzby i ten rzad byl liberalny? Poradzi sobie
        Pan intelektualnie z tym problemem?
      • r0b0l Re: Liberalizm po polsku 10.02.06, 22:06
        a socjalzm solidarny to współne nurzanie się wszystkich w miernocie pod
        przywództwem jedynej słusznej ideologii. Zdaje się że przespałeś lekcje na
        której czytali mein kamf. Adolf na ten temat też pisał
    • trevik Jak pociagnac liberalizm w lewo... 10.02.06, 21:44
      Przeczytalem, jestem pod wrazeniem - spojne formulowanie mysli i jasny przekaz,
      jednak czegos mi braklo: tym czyms w moim odczuciu byla pewna uczciwosc.

      Fakt - zostalo wspomniane, ze istnieje wiele nurtow liberalizmu, ale moim
      zdaniem nie fair bylo przewartosciowanie w przekazie liberalizmu na ten wlasciwy
      i nowoczeny oraz drapiezny (od ktorego sie wszyscy odzegnuja, bez maksymalizacji
      spolecznego minimum). Pozostaje przypuszczac, ze Pan Walicki jest zarliwym
      zwolennikiem amerykanskich Demokratow,

      T.
    • baltazarus Liberalizm w Polsce to tylko UPR i "CAS" 10.02.06, 21:53
      Liberalizm w Polsce to tylko UPR - malutka partia i "Centrum Adama Smitha" -
      malutkie środowisko, niestety.
      • abaddon_696 Jasne... 10.02.06, 22:36
        Może jeszcze do liberałów dopisz monarchistów i zwolenników Pinocheta:)
    • gasior1st nie dotyczy ksiecia ciemnorgodu i skina polskiego 10.02.06, 22:04
      z powodow oczywistych
      dla przecietnego polaka zrodlem inpiracji i kopalnia argumentow na korzysc idei
      liberalnych powinna byc sama biblia, encyklika papieska "centisimus anus",
      ksiazka "liberal o imieniu jezus" autorstwa charles gave
      potem mozna poglebic z toqueville, bastiat, hayek + inni ze szkoly
      austriackiej, leoni etc, etc ....
    • framberg Re: Liberalizm po polsku 10.02.06, 22:13
      ksiaze.ciemnogrodu napisał:
      > w Polsce po prostu umiano nazwać rzecz po imieniu i tyle. Liberalizm to
      > pogarda dla słabszych i to jest niezaprzeczalny fakt.. tu wygrywają jednostki
      > silniejsze inteligentniejsze cwańsze no i oczywiście brutalniejsze

      Jesteś matołem.
      • pryvaciarz Re: Liberalizm po polsku 10.02.06, 22:45
        framberg napisał:

        > ksiaze.ciemnogrodu napisał:
        > > w Polsce po prostu umiano nazwać rzecz po imieniu i tyle. Liberalizm to
        > > pogarda dla słabszych i to jest niezaprzeczalny fakt.. tu wygrywają jedno
        > stki
        > > silniejsze inteligentniejsze cwańsze no i oczywiście brutalniejsze
        >
        > Jesteś matołem.

        Czy to nie on udowadniał kiedyś, że Χριστός nie był Żydem?
    • clk Re: Liberalizm po polsku 10.02.06, 23:47
      .
      • moped To pora na zmiane myslenia 10.02.06, 23:55

        Zmieniajac sposob myslenia oraz przedstawienia swoich racji mozna osiagnac
        ten sam cel....

        To pora na zmiane myslenia.

        ale, ale, a jak wyglada nasza edukacja narodowa
        w ksztalceniu przyszlych pokolen?

        Bez Zmian :)))
    • usaf Liberalizm 11.02.06, 02:12
      to duze slowo. teoretycznie mozna w Polsce wszystko osiagnac jak i w USA o
      ktorych pewno wiekszosc mysli mowiac o liberalizmie.
      zapomnijmynarodowe komplexy, te nizszosci, sa tez komplexy wyzszosci, ktore nie
      pozwalaja nam stworzyc pozytywna atmosfere i nastawienie. gdy proponuje interes
      znajomemu, oczekuje albo odrzucenia pomyslu albo wspoldzialania i tego co w USA
      okresla sie jako fair deal, a po polsku mowi sie na to fifty-fifty (;)
      • usaf Liberalizm cd 11.02.06, 02:16
        i zaplac nalezycie. w tym sek. widze brak poczucia koniecznosci nalezytego
        wynagrodzenia, czy w biznesie czy poza.
        w zrozumieniu tej koniecznosci lezy tajemnica liberalizmu
    • wiedmak Liberalizm to pogarda dla leni. 11.02.06, 02:41
      Ja rozumie twoje intencje ale prawdy nie zatrzesz.
    • kum.z.antalowki Liberalizm to praca i odpowiedzialność! Po co nam? 11.02.06, 02:59
      PiS da każdemu!
    • indiannka zgadzam sie z autorem 11.02.06, 03:44
      ze w Polsce slowo liberalizm zostalo zredukowame tylko do sfery ekonomicznej i
      dzieki temu nabralo negatywych konotacji, ale to wyniklo z narzucenia nam przez
      globalny mafijny kapital (IMF i WB) dzikiego modelu kapitalizmu, ktory jest
      wlasciwnie neoniewolnictwem. Ten kapitalizm prowadzi teraz swiat do zguby i do
      wojny swiatowej. Odpowiednikiem amerykanskiego liberalizmi jest w Polsce
      lewica, ktora u nas zostala wytepiona lub zdegenerowala sie do mafii. Nowa
      prawdziwa lewica u nas jeszcze nie wyrosla, ale jej zalazkiem sa
      alterglobalisci i Zieloni.
    • jerry.uk Polacy nie rozumieją wolności 11.02.06, 04:14
      liberalizm to wolność. Polacy tego nie rozumieją, bo za długo byli w kajdanach.
      dlatego ten kraj wygląda tak, jak wygląda.
      • util Wszyscy razem i każdy z osobna? 11.02.06, 11:13
        jerry.uk napisał:
        > liberalizm to wolność. Polacy tego nie rozumieją,
        > bo za długo byli w kajdanach.
        > dlatego ten kraj wygląda tak, jak wygląda.

        Dlaczego uogólniasz? 'Polacy nie rozumieją wolności' to
        taki sam idiotyzm jak 'Brytyjczycy są fałszywi'.

        Jesteś Polakiem, prawda? Nie rozumiesz wolności?

        I wydaje mi się, ze właśnie ten, który spędził wiele lat
        w kajdanach potrafi bardziej docenić i lepiej zrozumieć wolność.

        Zawsze musi jednak upłynąć trochę czasu, żeby nauczył się
        odpowiedzialnie i z korzyścią z niej czerpać.
    • polski_murzyn Polacy kochają być poniżani - wybrali socjalizm. 11.02.06, 06:06
      • bogalfa Re: Dwie uwagi do mądrej wypowiedzi 11.02.06, 07:38
        1. Charakter tzw. 3RP kształtowały nie tylko pozostałości poprzedniego systemu
        i kontynuacja PZPR (partii, przybudówek, elektoratu)w postaci SLD+, ale także
        Solidarnościowy-posolidarnościowy ruch polityczny, który nie potrafił wyłonić
        odpowiedniej klasy politycznej, nie potrafił utrzymać jedności ani
        organizacyjnej ani programowej i którego przywódcy, łącznie z Wałęsą, popełnili
        wiele błędów. Okrągły stół był w ówczesnych warunkach i realiach rozwiązaniem
        optymalnym, i kto tego nie rozumie, w ogóle niewiele rozumie z ówczesnej
        sytuacji. W latach 90. pole działania było mniej zacieśnione, ale podczas gdy
        SLD utrzymało jedność, obóz solidarnościowy uległ rozbiciu od wewnątrz.

        2. Stosunki z Rosją. To ogromnie ważny problem. A jest problemem nie tylko
        dlatego, że wśród wielu Polaków ciągle panuje nastawienie anty-rosyjskie,
        utożsamianie sowieckiego komunizmu z Rosją, oraz potrzeba takich obrachunków
        historycznych, w których nastąpi ze strony rosyjskiej przyznanie się do krzywd
        wyrządzonych Polsce i Polakow, ale także dlatego, że tendencja neo-
        imperialistyczna jest w obecnej rosyjskiej klasie politycznej całkiem silna, a
        to z biegiem lat może stanowić nowe zagrożenie dla Polski. Jednak, żeby móc tej
        tendencji przeciwdziałać, czynienie Rosjanom po prostu afrontów jest
        przeciwcelowe.
        • master_in_lunacy Liberałowie chodzą w liberiach służąc swym... 11.02.06, 08:34
          ...globalistycznym panom, z którymi wspólnie i w porozumieniu rozkradli (sprywatyzowali) WŁASNOŚĆ państwową (narodową).

          ps. jestem zwolennikiem nacjonalistycznych rządów autorytarnych, przykłady takich rządów po II WŚ to np. Tajwan, do niedawna Korea Południowa.
        • gregorsamsa Re: Dwie uwagi do mądrej wypowiedzi 11.02.06, 15:17
          Co do Rosji:
          tutaj mozna na te tematy podyskutowac z Rosjanami:
          polskarosja.blox.pl/html
    • no.logo Jedno ale... 11.02.06, 09:12
      Wywiad bardzo ciekawy. Czasem się zgadzam, czasem nie. Ale o mało mnie krew nie
      zalała, gdy Pan Profesor raczył powiedzieć o komunitaryzmie w wersji
      MacIntyre'a, że "ta wersja liberalizmu jest bardzo wątłą tradycją myślową".
      Szanowny Panie Profesorze, to nie jest "wersja liberalizmu", tylko jego
      całkowite odrzucenie! No i MacIntyre nie "pisał" tylko "pisze", bo chłop ma się
      całkiem nieźle...
    • jean.poquelin Re: Liberalizm po polsku 11.02.06, 12:00
      Małe nieporozumienie, Hayek nie jest przedstawicielem ekonomicznego prądu
      neoliberalnego, a "szkoły austriackiej", czyli liberalizmu ekonomicznego
      klasycznego..
      • kid.79 Re: Liberalizm po polsku 12.02.06, 02:57
        ...jednakoz jego pisma stały sie biblia dla coniektórych ... no wlaśnie -
        biblią .. dla innych taką jest biblia - choć z tych samych powodów ... -
        nazwijmy je potrzebą wygody ...
      • kid.79 Re: Liberalizm po polsku 12.02.06, 03:00
        to nie znaczy, że von hayek był ułomny jeśli chodzi o intelekt ... chodzi o to
        czym jego dorobek stał sie w pewnych kręgach ... a dlaczego - choć
        eufemistycznie - wyżej ..
      • adrem63 Re: Liberalizm po polsku 13.02.06, 18:08
        Czyżby? A może jednym i drugim?
    • silenius.monachijski Wygląd Romana G. to urąganie godności ludzkiej ! 11.02.06, 12:19
    • tompb Re: Liberalizm po polsku 11.02.06, 12:22

      Liberalizm w Polsce ?
      A oto jego "przykłady";
      - 45% podatku od wynagrodzeń (na ZUS),
      - ponad 700 PLN (na ZUS) co miesiąc dla prowadzącego firmę,
      - przymus ubezpieczenia w tej wspaniałej organizacji,
      - wizyta byle biurwy z U.S. i ZUS potrafi wykończyć dobrą, rodzinną firmę.

      pwyższe dedykuje wszystkim "lewicowo wrażliwym społecznie, prosocjalnym i prosolidarnym

      Tichy62
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka