Dodaj do ulubionych

Coraz więcej otyłych dzieci

19.02.06, 09:49
Zawozimy swoje dziecko samochodem prawie pod próg szkoły, chipsy na
przegryzkę i obowiazkowo dzicko zwolnione z WF, żeby sie tylko nie
przemęczyło. Po szkole szybko autem zawozimy do domu (posiadłość lub
zamkniete osiedle) i zamykamy szczelnie przed bandytami. Na pociechę zostaje
komputer lub telewizja.
Wakacje owszem, ale najczęściej w zamkniętych kompleksach hotelowych
Obserwuj wątek
    • m.sroczynska-lojek otyłość 19.02.06, 09:51
      Niestety to jest prawda!! Prauję w szkole i mam ucznia 162 cm ważącego 117
      kg!! Tat, tak tyle waży.
      • ola9950 Re: otyłość 19.02.06, 15:07
        Droa pani nauczycielko.Moje dzieci chodza obenie do LO. Jedno ma 35godz.
        tygodniowo zajęć czyli 7 godz. dziennie lekcji,drugi maturzyta również 35
        godz.tygodniowo + 4 godz. fakultetów z dwóch przedmiotów zdawanych na maturze
        (razem 39godz. zajec w szkole). Do tego dochodzi codzienna nauka w domu na
        nastepny dzień. Jakieś 2do 3 godzin. Wychodzi 39+15=54 godz. tygodniowo.Kiedy
        mogliby pójść na świeże powietrze lub na rower jest już póżna noc.Dopóki
        nauczyciel nie bedzie siedział tyle godzin w szkole co uczeń będzie nam
        przybywac nie tylko grubasów,kalek ze skrzywieniami kregosłupa ale i przemocy w
        szkole.
        • krzysio28 Re: otyłość 19.02.06, 15:21
          drogi rodzicu!!! proponuje 30 minut biegu... ranu lub wieczorem... albo jeszcze
          o innej porze... napewno sie znajdzie.... pozatym w Polsce ludzie zawsze sie
          tyle uczyli i jakos dalej znajdywali czas na wiele rzeczy... wiec prosze nie
          puszczac dziwnacznych pomyslow... bo mozesz rodzicu miec tak jak w ameryce nie
          tylko grube ale jeszcze bardzo glupiutkie dziecko...
          • justyna1515 Re: otyłość 19.02.06, 16:46
            chciałam tobie odpowiedziec na temat nauki w szkole - kiedys z lekcji dobry
            uczen wynosił 80 % wiadomosci przecietny ponad połowe, a gorszy na poziomie 40%
            teraz wszystko sie poprzesuwało dobry wynosi 50% i to jest sukces , sredni 30%
            to tez duzo dlaczego tak jest otoż nauczyciel przez pietnascie minut uspokaja
            klase po 20 minut znowu uspakaja klse i przed dzwonkiem tez uspakaj . tak jest
            w gimnazjach gdzie liczba uczniów jest w okolicach 30 i ponad. uczen który jest
            ambitnych i chce dostac sie do lepszego liceum w miescie musi sie uczyc w domu
            tyle samo co w szkole . wobec tego spedza nad ksiazkami nie 40 godzin jak za
            moich czasów , ale przeszło 70 godzin do tego trzebo doliczyć 4 godziny jezyków
            obcych za które płaca rodzice , gdzie czas na inne zajecia prosze powiedziec
            po drugie nawet w dzien szczególnie zimowy jest trudno puscic dziecko na dwór ,
            gdyz w mojej miejscowosci ograniczenie do 40 km mkna samochody ponad 80 na
            waskich ulicach , gdzie autobus z osobówka ledwo sie wymijaja . ruch duzy nie
            jak za moich czasów 20 lat dwa samochody do południa i cztery popłudniu
            przejechały o wypadek nietrudno . do tego rowerekiem nie ma gdzie pojezdzic .
            koło naszego bloku jest budowa dwóch nastepnych , a plac zabaw został zabrany
            na nowe bloki czyli po prostu brak . Nie tylko to coraz wiecej róznych masci
            odwiedza te tereny , co raz wiecej napadów i tak dalej . kto w takich warunkach
            bez opieki wypusci dziecko ?? wiele przyczyn na to wchodzi jest coraz
            niebezpieczniej ,i niestey wiecej nauki , gdyz szkoła nie do końca wywiązuje
            sie ze szkolnych obowiazków , . za to wszystko odpowiadaja dzieci po drugie
            rodzice gdy oboje pracuja od 8 do 18 do tego w niedzele wola obiad zjesc fast
            foodowy niz cos u pichcic w domu ., bo niekiedy niedziela słuzy do wszystkiego
            na zakupy , rozrywka i załatwianie spraw oraz odwiedzanie znajomych czy rodziny
            z paluszkami lub ciastkami w głownej roli , Wszystko szybko szybko i brak
            czasu , a Tak wyglada zycie moich znajomych
            • rezoon Re: otyłość 19.02.06, 22:44
              w zasadzie się zgadzam. tylko z tym ograniczeniem .... chyba nie puszczasz
              swojego dziecka na ulicę - jeżeli tak to bardzo źle, bo samochód jadący 40km/h
              zabija przechodniów równie skutecznie co ten jadący 80 (różnica jest w przypadku
              zderzenia dwóch samochodów). Poza tym połowa ograniczeń na naszych drogach jest
              bez sensu. Wczoraj jechałem za policją, która właśnie przy ograniczeniu 40 km/h
              jechała prawie 80. Najgłupsze z tych wszystkich ograniczeń jest 50 w obszarze
              zabudowanym - wymyśliła je chyba jakaś wredna, ruda, brzydka i niewyżyta baba,
              bez prawa jazdy, którą wszyscy ignorują ... tak jak ten głupi przepis - 98%
              kierowców nie może się mylić.
          • lucky81 Re: otyłość 19.02.06, 19:16
            > w ameryce nie tylko grube ale jeszcze bardzo glupiutkie dziecko...

            Skąd te dane??
        • koalanw Prawda, brak kompleksowego wychowania... 19.02.06, 16:29
          fizycznego, odbija się później na efektywności wychowania psychicznego i naukowego.
        • ylemai i po co wam te matury? 19.02.06, 16:39
          Po co im ta matura, skoro będzie tłustą, nieruchawą masakrą? Mniej się
          przejmować szkołą. Na trójach też się da żyć. I tak wiedza z liceum nie ma
          żadnej wartości na studiach.

          W tych czasach lepiej dzieciaka posłać do zawodówki, i niech się ćwiczy w walce
          wręcz. Hydraulik z kluczem francuskim wyszkolony w brazylijskim ju-jitsu >>>>>
          nieruchawy magister prawa z okularami -7D.






        • rosebar Re: otyłość 19.02.06, 19:55
          Droga Olu...nie przesadzaj! A soboty i niedziele?? A czas, jaki Twoje dzieci
          spedzaja przed tv, komputerem lub w zadymionch pubach do nocy?? A jaki sama
          dajesz przyklad? Zeby nie byc goloslowna: sama wychowuje dziecko, pracuje
          codziennie do 16.00, potem dziecko z przedszkola i na silownie,co drugi
          dzien.On rowniez cwiczy. W przedszkolu ma rytmike, zajecia taneczne i gimnasyke
          korekcyjna. A poniewaz uwazam,ze ruchu nigdy za wiele- w piatki zaprowadzam go
          na judo. Dzieciak jest szczesliwy, ja tez...Przyklad moja droga,plynie z gory:)
          Aha, poza tym, jestem po studiach,chodzilam do liceum sportowego, codziennie m
          ialam 9-10 godzin,w soboty treningi , niedziele zawody. Mature zdalam na
          piatki.Nie ma co szukac winy obok nas, chociaz to takie polskie...prawda, droga
          Olu?:)
          • koalanw Do wysportowanej rosebar. 19.02.06, 22:17
            "pracuję codziennie do 16.00", a zaczynam o 14.00 próbując zrobić obiad.
            Ostatecznie mi nie wychodzi i zamawiam coś z restauracji, tak się męczę w pracy,
            że później idę na siłownie.

            Droga rosebar problem w tym, że wiele dzieci nie miało i nadal nie ma takich
            warunków do rozwoju jak Ty miałaś.
            Potwierdziłaś jednak swoją wypowiedzią coś niezwykle istotnego, bardzo dużo
            sportu nie przeszkodziło Ci, w dobrych wynikach w nauce.
            Może byś coś na temat o odżywianiu dorzuciła.


      • howgh1 a w U$A to dzieci-potwory 19.02.06, 15:09
        Tu gdzie mieszkam (poludniowe Stany) to wiele dzieci wyglada jak potwory.
        Chodzo wypasione jak knury, ponad 100 kg wagi. Ale nic dziwnego bo jedzo byle
        co, jakies czipsy, slodycze i ten syf z Macdonalda.

        Az strach pomyslec co bedzie z nastepna generacja.
    • jakubowska100 A CO NAJLEPIEJ CWICZYĆ? 19.02.06, 09:52
      bo ja to biegam ale to podobno rozwala stawy...
      • rafvonthorn Czemu dzieci panikują przed WF? 19.02.06, 10:02
        System do dupy jest, dzieciaki na WF mają jakiś program z sufitu, pewnie
        jeszcze z lat 50tych ("w razie wojny atomowej nakryć się obrusem"), nauczyciele
        nie są w stanie nic zrobić, bo mają na głowie 30 rozwrzeszczanych szczyli, co
        ich obchodzi, że komuś się nie chce ćwiczyć. Nic dziwnego, że sport im się
        kojarzy z opresją...
        • indygobebe Re: Czemu dzieci panikują przed WF? 19.02.06, 10:14
          JA tez kiedys nienawidziłam sportu, zawsze więc miałam te lewe lekarskie
          zwolnienia i nie byłam wyjątkiem w mojej klasie. Nie ćwiczyłam na WF ani w
          podstawówce ani w liceum ani na studiach. I wcale nie jestem gruba! Jeżdzę na
          rowerze, chodze na aerobik i uważam, że WF jest potrzebny tylko jeżeli nie
          realizuje skostniałego programu z czasów PRL. Dzisiaj w mojej byłej szkole jest
          nowoczesna hala sportowa, siłownia, obok basen, więc dzieciaki mają wiele do
          wyboru i nie są zmuszane czołgać się, po brudnym korytarzu w ramach gimnastyki,
          jak było za moich lat. A co do grubych dzieci... Brak umiaru i MC Donald's,
          słodycze, które jak wiadomo je się w minimalnych ilościach.
          • bonadeux Brawa ! 19.02.06, 10:39
            Czytasz w moich myślach
          • acorns Dobrze powiedziane 19.02.06, 10:57
            Dzieci muszą mieć wybór a nie tylko uganiać się za piłką w upale na asfaltowym
            boisku albo po brudnej sali gimnastycznej. Powinna istnieć możliwość zaliczanie
            WF na basenie, na siłowni, w ośrodku jeździeckim, klubie kajakowym, tenisowym a
            nie tylko piłka i piłka. Czy tak ciężko zrozumieć, że nie każdy to lubi?
            • orzechowyraj Re: Dobrze powiedziane 19.02.06, 11:12
              tylko że to trochę kosztuje, a nikt pieniędzy dać nie chce
              ja na w-fie w liceu miałem trochę psychologii, ćwiczenia rozluźniające,
              dowiedziałem się jak ćwiczyć poszczególne partie mięśni i do czego to potrzebne,
              grałem w kosza, siatkę, noge, badmintona (fajna gra dla dzieci - tylko jak grasz
              z mistrzami kraju, czujesz się jak po tenisie), lekkoatletyka, w zimie narty,
              łyżwy. a jak wuefista się wkurzył to robiłem 5 km w koło zalewu

              Powodzenia w dążeniu do rozruszania społeczeństwa


              acorns napisał:
              ...
              >Powinna istnieć możliwość zaliczanie
              >
              > WF na basenie, na siłowni, w ośrodku jeździeckim, klubie kajakowym, tenisowym a
              >
              > nie tylko piłka i piłka.
              ...
            • lehoo Re: Dobrze powiedziane 19.02.06, 11:25
              Mój wuefista z podstawówki był to leń śmierdzący. Wydawał piłkę i zamykał się w
              kantorku, a lekcja odrabiałą się sama. Dopiero faceci z WF w liceum pokazali, że
              za coś innego biorą pensję.
              • tomi33 Re: Dobrze powiedziane 19.02.06, 13:36
                za moich czasow bylo podobnie , z tym zamykaniem sie w kantorku
                z tym ze my to uwielbialismy, pograc se w pilke
                wiekszosc czekala na wf, z nadzieja, ze nauczycielowi nie bedzie chcialo sie
                wykazywac w swym zawodzie i robic jakies przysiady czy inne wygibasy
                w klasie mielismy tylko dwoch chlopakow z nadwaga
                ale bylo to ze 20 lat temu, o slodycze, komputery i inne bajery bylo bardzo
                trudno, najwieksza rozrywka byl pilka nozna, ping pong itd
            • colombina Re: Dobrze powiedziane 19.02.06, 14:15
              Za moich czasow w szkole (podstawowej i sredniej) nie bylo nawet cieplej wody w
              prysznicach (o ile wogle prysznice dzilaly), zeby sie wykapac po WFie. Mozna
              sobie wyobrazic, ze wiekszosc moich kolezanek robilo wszystko zeby sie tylko na
              cwiczeniach nie spocic i nie musiec "pachniec" do konca dnia szkolnego.
              • uszatek14 Re: Dobrze powiedziane 19.02.06, 21:00
                Oj nie tylko dziewczynki obijaja jak sie da. Przede wszystkim komfort
                psychiczny i fizyczny.

                Ahhh Nie mam nadwagi, i ćwicze w domu regularnie, ponieważ w domu mam coś
                takiego jak prysznic który zajmuje ni mniej ni wiecej 15minut. OT cała
                filozofia.
            • wikal Re: Dobrze powiedziane 19.02.06, 14:23
              Bardzo to ładnie powiedziane, ale prawda bywa okrutna. Po pierwsze nie ma
              pieniędzy, a jeśli są to władze ładują je w zwiekszanie ilości godzin wf. Nic
              to nie daje, bo poziom lekcji sie nie podnosi, do tego nauczyciele wf są
              notorycznie nieobecni na swoich lekcjach, a uczniowie zwalniani, gdyż i tak
              najważniejsze są zawody, by wyłowić najzdolniejszych, a szkoła miała sukcesy.
              No to jeżdżą z tymi najlepszymi po zawodach, które oczywiście odbywają się
              zawsze do południa. Więc dodatkowo dzieciaki biorące udział w zawodach tracą
              inne lekcje. Bywa, że nie mam i 10 uczniów z jednej klasy na swojej lekcji, bo
              właśnie są na zawodach. Po drugie to rodzice chronią swoje pociechy przed wf-em
              jak przed torturami. Wystarczy, że dziecko przyjdzie parę razy z rykiem do
              domu, bo źle rzuciło piłką i inne dzieci się śmiały - zaraz mamy lawinę
              zwolnień z wf pod byle kłamliwymi pretekstami. Dzieci są dzisiaj pępkiem
              świata, za taki się uważają i zupełnie nie potrafia przegrywać. A w sporcie
              muszą. Moja szkoła finansuje również basen dla klas IV i V, pewnie
              finansowalibyśmy i dla VI, tylko po co? We wrześniu i październiku jest
              euforia. W listopadzie zaczyna się lawina zwolnień od rodziców. Wystarczy, że
              dziecko prychnie, zakaszle - wiadomo winien basen. No to zwolnionko i to często
              do wiosny - wiadomo zdrowiej dziecku będzie przed komputerem, w przegrzanym i
              suchym pomieszczeniu z dwojgiem palących dorosłych na karku na dodatek. Myślę,
              że problem nie leży tylko w programie wf i pieniądzach, choć nie bagatelizuję
              tych racji. Zgadzam sie również z koniecznością urozmaicenia zajęć wf oraz
              umożliwienia rozwijania się najzdolniejszym , ale nie kosztem tych słabszych
              oraz innych lekcji, co opisałam i co nagminnie ma miejsce (do tego pieniadze
              bezwzględnie są potrzebne). Ale po trzecie i naważniejsze musi się zmienić
              stosunek do roli aktywności fizycznej Polaków w ogóle. Rodzice muszą zrozumieć,
              że dzieci nie chorują z tego powodu, że dzieci ćwiczą i chodzą na basen, ale
              właśnie dlatego, że nie ćwiczą i nie pływają. Do tego oczywiście tyją. Ale jak
              ma to zrozumieć ojciec, który wypala 2 paczki papierosów dziennie, zasypia w
              fotelu przed telewizorem, a cały jego wysiłek fizyczny ogranicza sie do
              kręcenia kierownicą w samochodzie? Naprawdę, ten akurat kij ma wiele końców.
          • iwonesik Re: Czemu dzieci panikują przed WF? 19.02.06, 12:14
            Moje dziecko chodzi do IV klasy SP ma 4 razy w tygodniu WF, to chyba nie jest
            mało? Ruch owszem, ale trzeba spojrzeć na to co jedzą nasze dzieci i o jakiej
            porze jest ostatni posiłek.
            • cveps Re: Czemu dzieci panikują przed WF? 19.02.06, 18:17
              iwonesik napisała:
              > Moje dziecko chodzi do IV klasy SP ma 4 razy w tygodniu WF, to chyba nie jest
              > mało?
              To jest mało,biorąc 30 dni po 2 godziny w miesiącu wychodzi 60 godzin.WF jest
              bardziej uciążliwy niż nastawiony na spalanie.Jeżeli są problemy z nadwagą,to
              konieczne jest ograniczenie ilości kalorii na przykład do 1000 codziennie,a
              ponieważ to nienaturalne efekt nie jest łatwy i to koszmar wyrzeczeń.Spalanie
              nadmiaru kalorii rzadko jest realne,a większa ilość czasu poza domem to ryzyko
              wypadków,ulegania złym wpływom i napadom.Bieganie w starszym wieku grozi np.
              zasłabnięciem.
              • rosebar Re: Czemu dzieci panikują przed WF? 19.02.06, 20:03
                a tak w ogole...zycie to smiertelna choroba, przenoszona droga plciowa...Radze
                uwazac...:D:D:D
          • blond_inka Re: Czemu dzieci panikują przed WF? 19.02.06, 13:36
            W-f w podstawowce to byl dla mnie koszmar. Bylam dzieckiem ze spora nadwaga,
            moja klase prowadzila pani, ktora co codzien zajmowala sie prowadzeniem druzyny
            akrobatycznej, do dzis pamietam jak kazala mi skakac wzwyz przez cholernie
            wysko zawieszona poprzeczke, a cala sala gimnastyczna patrzyla i sie ze mnie
            smiala. W LO wymoglam na rodzicach lewe zwolnienie z wf, mimo ze nadwage
            stracilam, wfu dalej sie balam. Na studiach mam wf nieobowiazkowy, wiec nie
            chodze, ale codziennie jestem 2 godziny w fitness klubie, mam super kondycje i
            zgrabne cialo i czuje sie fantastycznie.
            Tak wiec problem rzeczywiscie polega na tym, zeby zmienic metody 'nauczania'
            wf. Po co dzieciom skakanie przez kozla, skakanie wzwyz, bieg przez plotki i
            wszytskie inne? Gdyby w szkolach byl aerobik, sporty walki, spinning, taniec to
            na pewno procent otylych dzieci by zmalal...
            • leo317 Re: Czemu dzieci panikują przed WF? 19.02.06, 15:02
              Spinning, aerobik, taniec, sporty walki? Dziewczyna ... Skad Ty sie urwalas ...
              Podajesz przyklady typu silownia w ktoryms z poprzednich postow. Dzieci w wieku
              mlodszym szkolnym sa raczej stworzone do biegania a nie do uprawiania sportow w
              ktorych kladzie sie nacisk na koordynacje ruchowa ... Rzeczy typu aerobik mozna
              wprowadzac co najwyzej w liceum, silownie nie wczesniej niz w wieku 17/18 lat
              chociaz tak na prawde im pozniej tym lepiej dla Twoich stawow. Nie ma takiej
              mozliwosci zeby przez 4 godziny po 45 minut w tygodniu (z czego 15 min trzeba
              odliczyc na organizacje zajec) odpedzic od dzieci widmo otylosci). Na w-fie
              nauczyciel co najwyzej moze zachecic dziecko do ruchu poza szkola, zeby
              pobiegalo za pilka z kolegami po lekcjach, przeszedl sie do domu a nie czekal na
              rodzicow.Wygodniejsze, bezpieczniejsze .... owszem ale tylko dla nas. Otylosc to
              kalectwo i jest spowodowane sposobem i podejsciem do zycia a nie programem zajec
              lekcji w-fu...... I o co chodzi z tym spinningiem? Bo za bardzo nie wiem o co
              chodzi ...
            • rosebar Re: Czemu dzieci panikują przed WF? 19.02.06, 20:06
              Kochana moja, nie wierz w cuda! W mojej szkole sredniej, bardzo duzej, sa
              zajecia z aerobicu dla zainteresowanych uczennic i uczniow. Chodze na nie ja i
              moje kolezanki- nauczycielki...No comment
          • ainka_in_love Re: Czemu dzieci panikują przed WF? 19.02.06, 22:10
            No coz WF jaki opferuja w szkole jest czesto nudny po prostu. W podstawowce
            bylo ok, ale np w liceum gralismy non stop w siatkowke ktorej bardzo bardzo nie
            lubie. Na uniwerku natomiast na WF chodzilam z przyjemnosci mimo barbarzynskiej
            pory (7:30 poniedzialek), bo moglam wybrac to, co mnie interesuje - yoge :)
            Teraz znow mam do wyboru ksoza w ktorego grac nie moge i siatke ktorej nie
            cierpie...
        • jola_z_dywit A W POLSCE DZIĘKI BALCEROWICZOWI 2,2 MIL GŁODUJE 19.02.06, 12:24
          Dieciaków oczywiście.
          • pantanal Jak Ku..kowa zostanie szefem NBP 19.02.06, 12:58
            to z dnia na dzien sie poprawi
          • patman Faktycznie, bardzo słaby wynik... 19.02.06, 13:36
            Kiedy twój Lepper dojdzie do władzy, od razu się poprawi, na dzień dobry 4-5 mln głodnych, później dojdziemy do poziomu Korei Północnej. Poza tym - nie myl głodowania z niedożywieniem.
          • piekielnica1 Re: A W POLSCE DZIĘKI BALCEROWICZOWI 2,2 MIL GŁOD 19.02.06, 15:21
            ale przynajmniej połowa z tej liczby tatusiów ma za co się napić, i jak
            proponujesz rozwiązać problem nieodpowiedzialnych, czy nieprzystosowanych
            rodziców?
      • kawiarniany.filozof Re: A CO NAJLEPIEJ CWICZYĆ? 19.02.06, 10:31
        Aikido. Szczerze polecam. Dla małych i dużych.
        • patman Do tego trzeba mieć bardzo dużą motywację 19.02.06, 13:45
          Aikido to nie jest sport łatwy, więc startując z takiego poziomu ludzie o słabym samozaparciu, niestety, ale szybko poddadzą się. Ja proponuję jednak bieganie - nie każdy jak ja, musi od razu robić po 5 km dziennie, ale tutaj naprawdę jest prościej wciągnąć się. Po pierwsze - nie ma problemów z miejscem. Można biegać po parkach, chodnikach (nie polecam wzdłuż ruchliwych tras ;) lub wokół boiska. Do tego niewielka inwestycja w ubranie i buty. Na początku wystarczy lekki trucht, później można próbować czegoś bardziej intensywnego. Po takim wysiłku człowiek naprawdę czuje się lepiej i fizycznie, i psychcznie. Polecam każdemu.
      • kamyk39 Re: A CO NAJLEPIEJ CWICZYĆ? 19.02.06, 14:41
        jakubowska100 napisała:

        > bo ja to biegam ale to podobno rozwala stawy...

        Najlepszym sportem jest chodzenie: intensywne, dobrze po gorach.

        Jesli biegac, to nie po asfalcie czy chodniku. Lepiej po sciezce polnej, trawie.
        Jazda rowerem.

        Unikac jak ognia MacDonalda i podobnych. Tez dobry sport: unik.
      • koalanw Pływanko, a rowerek mniej stawy bije. 19.02.06, 16:30
      • beatrice77 Re: A CO NAJLEPIEJ CWICZYĆ? 20.02.06, 00:44
        basen, basen, basen!
        Nie obciąża stawów, nie jest nudny, może być dla całej rodziny, angażuje
        WSZYSTKIE mięśnie, rewelacyjnie działa na kręgosłup (!!!), lekkość ruchów itd. itp.
        Minus to cena, ew. dojazdy i czas. Ale jest wart KAŻDEJ ceny. Wiem co mówię!!!
        Polecam też fitness (każdy rodzaj aerobiku) ale z instruktorem, który dużą uwagę
        skupia na rozciąganiu - to jest najważniejszy element w sporcie (np. zmniejsza
        ryzyko kontuzji, mniej boli po ćwiczeniu itd.)
        Pozdrawiam!
    • betsy12 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 10:20
      dzieciom to trzeba gotowac, a nie polegac na Mac Donaldsie czy i nnym spageti.
      Samemu tez lepiej zjesc np. zalewajke!
      • jowita21 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 10:50
        Przede wszystkim trzeba wyrzucić ze szkolnych sklepików takie "rarytasy" jak:
        suche buły polane ketchupem i w ich miejsce wprowadzić pełnowartościowe,
        kolorowe kanapki !
      • orzechowyraj Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 11:17
        akurat spagetti (chyba o to chodzi) to nie jest fast-food, znasz wiele dzieci
        które mając do wyboru fack-macka i spagetti, wybierze to drugie??

        PS. w stanach znalazł się śmiałek który chciał przeżyć na fack-macku 3 miesiące.
        nie dotrwał do tego czasu, ledwo go odratowali - stan zdrowia beznadziejny, stan
        psychiczny - załamanie nerwowe wielokrotne

        betsy12 napisała:

        > dzieciom to trzeba gotowac, a nie polegac na Mac Donaldsie czy i nnym spageti.
        > Samemu tez lepiej zjesc np. zalewajke!
      • faq Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 12:00
        <czy i nnym spageti
        chyba kolezanka jeszcze sie zalewajka nie nasycila, a spagetti mi tu sobie buzi
        nie wycierac!! i to jeszcze w zestawieniu z fast-foodowym syfem! (sic!!)
        doksztalcic sie trzeba a potem dopiero frustracje zaleczyc, albo sie same
        zalecza...
        • betsy12 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 13:19
          Fakt, bardzo lubie zalewajke, chociaz poznalam ja jako dorosla osoba- pisalam
          ogolnie o dobrej kuchni polskiej.Spageti tez dobre, ale nie codziennie iz
          dobrymi dodatkami ktora wymagaja troche czasu.Spageti podawane zbyt czesto tez
          wyjalawiaja organizm.Istotnie lubie kartofle i je preferuje.Dzisiaj zapiekanka
          kartoflano- miesno-grzybowa.
          Po wielu latach pasjonowania sie kuchnia hinduska, wracam do kuchni polskiej i
          dlatego osmielam sie ja polecac.
          • aremo Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 21:09
            betsy12 napisała:

            Spageti tez dobre, ale nie codziennie iz
            > dobrymi dodatkami ktora wymagaja troche czasu.Spageti podawane zbyt czesto
            tez
            > wyjalawiaja organizm.

            Głupoty nie z tej ziemi. Spaghetti wyjaławia organizm?? Wyjaśnij o co chodzi,
            bo takich głupot juz dawno nie czytałam. Włosi jedza makaron dzień w dzień, a
            dodatki w postaci klasycznego sosu pomidorowego toż to samo zdrowie: likopen w
            pomidorach, dobry tłuszcz w oliwie z oliwek i czosnek.
    • ufo54 puchlina głodowa i tyle 19.02.06, 10:20
      Co wy tu za głupoty wypisujecie. Dzieci w Polsce z głodu umierają. Lepper
      mówił, nie słuchaliście go? To może być jedynie „puchlina głodowa”
    • zenek68 sprowadzający supermarkety-nie jedzą,,rzywności,,? 19.02.06, 10:36
      ,,Rzywność,, w-g norm unijnych..buhahaha . trzeba było przypatrzeć się co jedzą
      niemcy w latach osiemdziesiątych i w co się ubierają francuzi i jak wyglądają
      amerykańskie dzieci i ich babcie a potem nie wpuszczać tej geszeftowej hołoty
      wraz z supermarketami...
    • stankot Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 10:38
      serwisy.gazeta.pl/zdrowie/0,0.html proszę przeczytać tą stonę i gdzie tu
      logika i prawda
      • jmp2 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 13:54
        Prawda jest taka, ze tłuszcze nie są szkodliwe jesli nie łączy sie ich z
        węglowodanami. Produkty typu light nie przyczyniaja się do spadku wagi.
        Przykładem jest USA - kraj monstrualnej otyłości, gdzie lighty spożywa się w
        gigantycznych ilościach. Problem masowej otyłości wiąże się coraz częściej z
        faktem wprowadzenia na rynek produktów light. Lighty otrzymuje się przez
        obniżenie zawartości tłuszczu w recepturze lub użycie niskotłuszczowych
        surowców oraz zastąpienie cukru sztucznymi środkami słodzącymi. No właśnie, czy
        wiecie, że aspartam jest składnikiem pasz przeznaczonych do tuczu świń?
        Wywołuje wlaśnie taki efekt - napad niepochamowanego jedzenia (jest to związane
        ze wzrostem poziomu cukru we krwi). Czy wiecie, ze jeśli 1,5 l. Pepsi ma w
        sobie 20-25 kostek cukru - to light ma ok. 15? To zwykłe chwyty reklamowe.
        Light nie ma nic wspólnego ze zdrowym odzywianiem.
        Wszystkim zainteresowanym zdrowym odżywianiem polecam serię książek Michela
        Montignac`a - www.montignac.pl/literatura.htm Nie trzeba czytać
        wszystkich, wystarczy jedna lub dwie. Pozdrawiam :-)

    • friedmar otyli żyją krócej ale jedzą dłużej 19.02.06, 10:50
      tak Lec ponoć pisał.
      Myślę, że jest to zjawisko normalne. Po prostu rodzice odbijają na dzieciach
      swoje dzieciństwo w trudnych czasach, gdzie otyłość nie kojarzyła się ze stanem
      chorobowym.
    • waldiwaldi Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 10:54
      Macdonaldyzacja społeczeństwa
      • dirgone Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 11:31
        Jak widzę taką młodą mamusię, która prowadzi wózek (sama czasami chuda jak
        wiór), a w wózku mały wieloryb zażerający się chipsami, to mnie krew zalewa.
        Albo tatuś, którego ulubioną rozrywką jest picie piwa.. I całe jedzenie z
        proszku (zupy w proszku, gotowe żarcie w proszku i pizza kilka razy w
        tygodniu). No to jak tu nie tyć? Poza tym z moich obserwacji : dzieci karmione
        słodyczami są o wiele bardziej agresywne i aż za bardzo naergetyzowane, niż te,
        które słodyczy nie dostają (a przynajmniej nie w nadmiarze). Chodzi mi o to, że
        nie potrafią się skupić na niczym, mają problemy z zaśnięciem i sprawiają
        większe problemy w szkole - gdzieś ta energia pochodząca z cukru musi wychodzić.

        A W-F? Sama miałam wiecznie zwolnienie od lekarza, bo nienawidziłam koszykówki
        i siatkówki, a tylko to oferowała mi szkoła. Kiedy wybudowano w pobliżu basen,
        nie opuściłam ani jednego W-Fu. Po prostu oferta sportowa jest czasami na tak
        żenującym poziomie,że połowa osób woli sobie przez ten czas pogapić się w sufit.
    • grafpit MY ZNALEżLIśMY NA TO SPOSóB 19.02.06, 11:54
      Oczywiście ruch jest nardzo ważny, ale również suplementacja. Czyli
      uzupełanianie organizmu we wszystkie potrzebne skłądniki odrzywcze, dzięki czemu
      organizm jest zdrowszy i wydala nadmierną ilość toksyn z organizmu. To naprawdę
      działa. Ja dowiedziałem się o tym ze strony www.alveo.bydgoszcz.pl Dowożą w
      każde miejsce w kraju.
      • sajuz33 Re: MY ZNALEżLIśMY NA TO SPOSóB 19.02.06, 11:57
        a te alveo "odrzywia" może szare komórki?
        • grafpit Re: MY ZNALEżLIśMY NA TO SPOSóB 19.02.06, 12:35
          Podobno tak, cociaż ja po sobie niezauważyłem. :))
          • nogownik Re: MY ZNALEżLIśMY NA TO SPOSóB 19.02.06, 13:00
            Ja się zastanawiam, co znaczy słowo "odrzywia". Ktos może wytłumaczy?
            • absurdello To proste: 19.02.06, 16:03
              oznacza odpadanie rzyci ...

    • wj_2000 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 12:52
      Cywilizacyjnie różnimy się niesłychanie od naszych przodków sprzed 100 000 lat,
      czy nawet sprzed 200lat. A biologicznie prawie wcale.
      Nasza przemiana materii, instykty jedzenia, smaki, apetyty ukształtowały sie w
      warunkach niedoboru zywności - to raz, ale i w sytuacji, gdy dostępne jedzenie
      nie było kalorycznie skondensowane.
      Gdy już sie trafiło na miód, czy dojrzałe owoce, albo upolowało tłuściutkie
      coś - należało zjeść jak najwięcej NA ZAPAS, gdyż okazje takie były rzadkie.
      Gdy naucyzliśmy się wytwarzać mnóstwo żywności - DO TEGO SKONCENTROWANEJ
      kalorycznie i taniej powstała sytuacja kryzysowa.
      Bez świadomej kontroli własnych (teraz nagle szkodliwych, zamiast
      błogosławionych) apetytów czeka nas marny koniec.
      Ponieważ trudno jest polegać na stałej silnej woli pojedynczych ludzi, na
      działaniach przynoszących same przykrości (piszę to w 70-tym dniu diety
      1000kcal. Zszedłem z BMI=30 do BMI=26, ale ssie mnie w żołądku jak cholera i
      nie siegam po nic innego jak gorzką herbatę, nim przyjdzie pora na sałatę z
      cielęciną), potrzebne jest włączenie się Państwa.
      Sądzę że gigantyczna akcyza na produkty takie jak batony, Coca Cola, chipsy
      itp., a jak nie pomoże to całkowity zakaz produkcji - tak jak dzisiaj
      obowiązuje zakaz produkcji i sprzedaży narkotyków.
      • a18275 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 13:27
        Dieta 1000 kcal... Oj krzywdę sobie robisz. Proponuję poczytać o Montignacu.
        (nie uważam, aby Montignac był jedynym słusznym podejściem, ale jest sensownym,
        a dieta 1000 kcal to jest na pewno robienie sobie krzywdy (autopsja))
    • anabel20 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 12:59
      hmm, wiecie co sama byłam dzieckiem "przy kości", choć spędzałam na podwórku
      sporo czasu, rower, basen... być może była w tym wina rodziców którzy swoje
      siermięzne dzieciństow rekompensowali mi tym że zawsze ich córcia miała
      wszystkio co tylko zapragnie (wiadomo smakołyki itp.)
      JEdnak nikt nie wspomina tu jak niemiłe są doświadczenia takich ludzi...ile
      dokuczania ze strony tych szczupłych i zdrowych, poprostu jesteś gorsza/szy bo
      gruba/y.
      W liceum "wziełam się za siebie" i bardzo schudłam... tak tak stałam się
      gwiazdą, wszedzie otaczał mnie podziw i zazdrość innych dziewczyn. Nie bede
      opisywać ile mnie to kosztowało, ani o problemach zdrowotnych jakie miałam po
      zbyt intensywnym odchudzaniu. Oczywiście ta złota metoda na odchudzanie to
      dieta+ wysiłek fizyczny, taki który sprawiał mi przyjemność i radość... i
      bardzo wiele zdeterminowania i woli...
      Ale to wszystko zawdzieczam sobie, bo kiedy stałam sie człowiekem w miarę
      dojrzałym zadecydowałam o sobie i swoim życiu... a szkoła hmm mój komentarz
      miał właściwie jej dotyczyć i tych sławetnych lekcji wf.
      Miałam w szkole taką wuefistkę która sprawiła że moje zycie było koszmarem,
      musiałam niegać te parę kilometrów i nie dość że upolarzajace było to że
      przybiegałam zawsze na końcu w sporym odstepie po innych (choc dawałam z siebie
      wszystko) to pani ta nie zaliczała mi biegu bo np. nie zmieściłam się w
      tabelce. Biegi to tylko jeden z niewielu przykładów, innych jak wielkich
      siniaków na brzuchu po gimnastyce gdzie nie byłam w tanie utrzymac bioder nad
      drązkiem juz nie wspomne... i o tych chichotach innych...
      Kiedy poprosiłam lekarke o zwolnienie (tylkoz biegów, bo mimio wszystko
      chcialam ćwiczyć)ta odpowiedziala mi z szyderczym uśmiechem że musze sie
      przyzwyczaic że w życiu nie wszystko uklada sie tak jakbyśmy chcieli a
      zwolnienia mi nie da bo sie musze ruszać...
      tak, tak tyle upokorzeń przeżylam... wiem że inni puszyści- głownie dzieci też
      tak mają albo i jeszcze gorzej... te żarciki, obgadywania moga zamienić czyjeś
      życie w koszmar, a niestety wielu ludzi nie patyczkuje sie z takimi osobami...
      jesteś grubasem- to można Ci dołożyć, mimo że teraz grubasem już nie jestem
      (choć nadal muszę dbać i walczyć o przyzwoita linię) to zawsze wewnątrz nim
      będe, to już zawsze we mnie zostanie...
    • chochlik17 A może trzeba zmienić dietę? 19.02.06, 13:01

      Polecam Państwu ciekawe stronki, niewątpliwie zwiazane z tematem:

      www.godsdirectcontact.org.tw/eng/veg/alternativeliving/10/polish.htm
      www.alternatywnezycie.pl

      Pozdrawiam
    • ami_lii A co zrobić z za chudymi? 19.02.06, 13:04
      Nie mam żadnej diety, obżeram się słodyczami,nie chodzę na WF a moja waga przy
      158 cm wynosi 42kg! Mam potworne problemy by przytyć na tyle by wyglądać
      normalnie (czyt. by nie słyszeć od nauczycieli "Dziecko, czy ty przypadkiem nie
      masz anoreksji?"), a ciuchy musze sobie kupować wg. wymiarów normalnego 12
      latka, jak ja mam 18! Po prostu nawet jeśli po jakiejś imprezie przytyję
      kilogram, to następnego dnia już nie będzie śladu...

      • janu5 Ty się ciesz ,że masz takie geny 19.02.06, 13:37
        I zacznij coś ćwiczyć co ci sprawi frajdę. Wagi ci nie przybędzie ale zbitych
        mięśśni owszem i będzie super. Ja ma córkę tej postury też się znalazła idiotka
        w szkole ( to była pielęgniarka) która jej głupot naopowiadąła ,że jest za chuda
        a dziewczynki w jej wieku (16lat) są wrazliwe i przez trzy dni moja córa
        chodziła jak struta dopiero lekarz rodzinny ją uspokoił ( na szczęści lekarz
        jeszcze chudszy od niej) Aha z córką mam układ dopóki jest na moim utrzymani ma
        trenować dowolnie wybrany sport ( ruchowy nie brydź czy szachy) na razie jest to
        judo ja się bardzo cieszę i nie popuszczę - takie mam prawo ojca.
    • haganna Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 13:08
      Otyłość w brew pozorom jest synonimem biedy. Zdrowa żywność kosztuje, aktywny
      tryb życia (w mieście) - również. Większość mniej zamożnych ludzi je tanie
      żarcie z Biedronki (dosładzane, tłuste i z konserwantami) i niedzielny obiad w
      McDonaldsie (a nie np. we francuskiej restauracji).
      Wypad na basen, fitness, tenisa kosztuje. Kogo na to stać?
      Wiem, wiem - przecież można założyć zwykłe trampki i pójść pobiegać do lasu.
      Pytanie brzmi ilu ludzi tak naprawdę to robi.
      Zwykle wolą pooglądać telewizyjną sieczkę (w ramach abonamentu TV).
      • janu5 Otyłość symptomem biedy ? i tak i nie. 19.02.06, 13:28
        Przewrotnie powiem ,że najwięcej otyłych jest w najbogatszym państwie świata
        czyli USA. Do niedawna w Chinach nie wiedziano co to nadwaga teraz , gdy Chiny
        się wzbogaciły zaczyna pojawiać się problem z otyłośćią. Dlatego prawdą jest ,że
        otyłośc to problem krajów bogatych natomiast również prawdą jest ,że w tych
        bogatych krajach więcej otyłych znajdzie się wśród biedoty niż w wyższych
        kręgach ale nie jest to jednoznaczne . Gruby nie oznacza biedny a chudy bogaty i
        tyle.
        • sabriel Re: Otyłość symptomem biedy ? i tak i nie. 19.02.06, 13:36
          A bedzie jeszcze gorzej.Jeszcze trochę, a upodobnimy się do Usa gdzie grubasów
          jest multum.Powodem tego jest niezdrowy tryb życia,zwłaszcza odżywiania się.
          Kiedyś jadało sie w domach,teraz na mieście wpieprza sie
          pizze,hamburgery,hotdogi.Łatwiej jest zaprowadzić dzieciaka do macdonalda niż
          mu coś ugotować.Na to nakłada się kompletny brak aktywności fizycznej-jest
          komputer,gry.I oto widzimy skutki.
      • afryka_dzika Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 14:00
        Haganna takiej głupoty jak teraz palnęłaś już dawno nie słyszałam. Coś tam
        słyszałaś, przeczytałaś i uogólniasz na całego. Nie przyjmuj rzeczy
        bezkrytycznie i trochę myśl dziewczyno! Rozejrzyj się po okolicy - jeszcze nie
        jesteśmy kolejnym fajowym USAstanem a ty tu wyskakujesz z tymi hamerykańskimi
        badaniami przeszczepionymi bezsensu za polski grunt!

        Co do otyłości:
        1. WF powinien być na zaliczenia a nie na oceny.
        2. Ministerstwo Edukacji i Nauki powinno rozpocząć akcję dot. żywienia dzieci -
        chyba trzeba przypomnieć rodzicom, że cola i napoje gazowane nie są dla dzieci,
        że kupowane w kartonach soki owocowe, jogurty, serki nie mogą być jedzone bez
        ograniczeń. A dzieciom do szkoły trzeba robić kanapki (wiem, że są dzieci z
        rodzin, których nawet na to nie stać - ale większość stać a tego nie robią).
        Nie wypuszczać dziecka z domu zanim nie zje śniadania.
        3. Zamknąć sklepiki w szkołach - zamiast nich w stołówce szkolnej można byłoby
        sprzedawać z niewielką marżą kanapki robione na miejscu. Dzieci powinny mieć
        stały dostęp do herbaty, kompotu, wody.
        4. W domu nie powinno być stałego dostępu do słodyczy, chipsów.
        5. Jedzenie powinno być gotowane w domu - jestem w 100% za zalewajką.
        6. Nie koniecznie zaraz trzeba chodzić na tenis czy aikido - wystarczy spacer,
        rower, piłka na podwórku.
        7. Kontrolować ile dziecko spędza czasu przed tv/komputerem. Zachęcać go do
        spędzania czasu na świeżym powietrzu.

        Wszystko to niestety wymaga wysiłku zarówno ze strony szkoły jak i rodzica.
        • haganna Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 15:53
          Dzika Afryko, licz się ze słowami! Twój komentarz n/t jest po prostu chamstwem
          do kwadratu. Rozumiem, że w życiu codziennym (poza forum) jesteś
          równie "kulturalnym" partnerem do dyskusji.

          Problem polega na tym, że taka śmieciowa żywność jest tania i ludzie mniej
          zamożni właśnie taką, tańszą żywność kupują. To po pierwsze.
          Po drugie - ktoś podał przykład Chin. Problem z otyłością rozpoczął się z
          chwilą liberalizacji gospodarki, a co za tym idzie - otwarcia rynku na produkty
          wielkich koncernów, które produkują tanio żywność o długiej przydatności do
          spożycia i mają ogromny budżet na reklamę.
          Głupotą nazwałabym raczej mit "obowiązujący" w Polsce jakoby w USA mieszkali
          sami milionerzy i wszystkim żyło się jak w bajce, a bieda to może być co
          najwyżej w Polsce.

          Co do propozycji Afryki:
          1. To czy WF będzie na zaliczenie, czy na ocenę nie zmieni niczego, jeżeli nie
          zrobi się nic w kierunku zmiany programu zajęć WFu, liczby godzin i (to
          najtrudniejsze) mentalności wuefistów.
          Punkt drugi to pobożne życzenia.
          3. Kompocik z kilogramem cukru "inside" na pewno jest zdrowy ;). A dzieci na
          pewno będą jadły kanapki ze szkolnego sklepiku (hihihi - wiem jak wyglądają
          ociekające majonezem kanapki "firmowe"; samo zdrowie...)
          Punkty 4,5 to znowu pobożne życzenia...
          6. A gdzie te ścieżki rowerowe, boiska do gry w piłkę? Jechałaś kiedyś rowerem
          po dziurawym chodniku?

          Po pierwsze należy zakazać reklam skierowanych do dzieci!
          Po drugie - należy kontrolować (i ograniczać) sponsorowanie szkół (i sklepików
          szkolnych) przez producentów żywności typu "junk-food".
          Po trzecie - zmienić program nauczania WFu i wymienić większość kadry
          nauczycielskiej.
          Po czwarte - promocja zdrowego żywienia powinna objąć całe społeczeństwo, a nie
          tylko dzieci w szkole.
          Po piąte - powinno się wspierać rozbudowę infrastuktury typu ścieżki rowerowe,
          boiska, lodowiska, tory saneczkowe, ścieżki leśne, itp. (jest to również
          element dbania o środowisko).
          No ale powyższe wymaga pieniędzy właśnie. Poza tym, komu tak naprawdę zależy na
          tym, żebyśmy byli zdrowi?
          • mprzybys Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 18:31
            to może ja dodam coś od siebie
            1. Wf na zaliczenie to nie taki zły pomysł, najważniejsze jest to aby sprawić
            by dzieciaki chciały ćwiczyć.
            2. Zajęcia powinny być przekrojowe, żeby można było spróbować wszystkiego. Może
            akurat jakaś dyscyplina się spodoba. (ja osobiście jestem zadowolony, że mogłem
            pograć w szkole: w kosza, piłkę nożną, ręczną, siatkówkę ... poskakać przez
            kozła, pobiegać itd. no ale ja może jestem inny)
            3. Zmienić program, ale do tego potrzebne są pieniążki
            4. kompocik z kilogramem cukru i kanapki (bez majonezu) na pewno lepsze niż
            cola i chipsy
            5. do ćwiczeń najbardziej zniechęcają koledzy - dzieciaki pod tym względem są
            okropne, tu nie wiele da się zrobić. U nas w szkole np. "fajtłapy" musiały
            chodzić na dodatkowe zajęcia i to pomagało im podnieść swoją sprawność
            6. najważniejsza chyba jest świadomość rodziców, a ta jest niziutka
            • haganna Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 22:29
              A Ty uważasz, że jak WF będzie "nieobowiązkowy" (zaliczenie nie liczy się do
              średniej), to dzieci będą chętniej ćwiczyć? Jak czegoś nie trzeba, to po co się
              wysilać?
              WF często polega na tym, że nauczyciel daje piłkę i zajmuje się sobą. Albo
              pokazuje "na sucho" jak dane ćwiczenie wykonać, po czym uczniowie je wykonują i
              są za to oceniani. Nie ma miejsca na promocję zdrowia, na kulturę fizyczną, na
              zaszczepienie w dzieciach zamiłowania do ruchu. Jest za to ocenianie bez
              możliwości przygotowania się, bez treningu. I jeszcze te pokrzykiwania i
              upokarzające komentarze - bynajmniej nie ze strony uczniów!
              Kompocik czy cola - what's the difference?
              • mprzybys Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 23:14
                uważam że ocenianie jest zbędne, natoniast kompletny brak zaangażowania
                powinien być egzekwowany niezaliczeniem WF-u. Wyniki sportowe jako takie same w
                sobie mogą być nagrodą. Oceniane będą napewno się bardziej przykładać do
                poprawnego wykonania ćwiczenia, ale jednorazowo - na sprawdzianie. Rozchodzi
                się o to jak zachęcić dzieci, żeby same np. w domu chciały się bawić, grać w
                piłkę itd.
                Jeśli się tyczy nauczycieli nie tylko wuefistów, to olewanie uczniów jest
                karygodne.
                > I jeszcze te pokrzykiwania i upokarzające komentarze - bynajmniej nie ze
                > strony uczniów!
                z tym się nie spotkałem, ale nie pochwalam (takie zachowanie jest krzywdzące i
                bardzo zniechęca do zajęć). U nas nauczyciele na szczęście się przykładali.
                Kompocik czy cola - nie chce mi się o to spierać ale "prawie" robi wielką
                różnicę.
      • japiwko Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 15:09
        Ja również będac dzieckiem byłam "przy kośći". Nie jest łatwo być taką osobą,
        jednak nie pamietam żebym kiedykolwiek omijała lekcje wf-u wręcz
        przeciwnie.Brałam udział w każdych zawodach sportowych i mieliśmy dobre wyniki.
        Nie zapomnę nauczycielki wf-u, która przyszła w siódmej kl, była to trenerka
        siatkówki kobiet.Po jej zajęciach nie byliśmy w stanie sie ruszyć ale to było
        najlepsze. Jednak byłam gruba.W domu zawsze było jedzenie gotowane przez mamę,
        śniadanie było obowiązkowe i kanapka do szkoły też.Tak też minęło mi liceum.Nie
        moge powiedzieć, że prowadziłam tryb siedzący (piłka z kolegami, taniec...).Na
        studiach postanowiłam to zmienić i mi się udało ale kosztowało mnie to
        zdrowie.Wzięłam się ostro za bieganie, dziennie ok 45min.Jadłam tylko śniadanie
        i obiady, zero alkoholu a później jeszcze doszła dieta 1000 kalorii.W ciagu
        dwóch lat studiów schudłam 23kg, jednak to już był poczatek anoreksji...
        Wracając do głównego wątku, teraz jak patrzę na te otyłe dzieciaki to mi sie
        słabo robi bo ich jest wszędzie pełno.Ja za dziecka byłam jedną z nielicznych a
        teraz? Winę za to ponoszą rodzice, "kochanie zjedz jogurcika, napij sie soczku
        a potem dostaniesz batonika i chipsy... a potem prawie nic niejadłes zjedz
        jeszcze coś. A w sumie to kalorii już zjadłeś tyle, że na cały dzień ci przy
        dużym wysiłku fizycznym wystarczy.Popatrzcie na zawartości kaloryczne tych
        zdrowych produktów!! Mały jogurcik 150g ma tyle kalorii co trzy kubki
        pełnotłustego mleka a soczki wszystkie dosładzane!Reszty nie skomentuję.
    • pawel_25 30% kobiet i 20% mężczyzn... 19.02.06, 13:39
      a kobiety ciągle narzekają, że to mężczyźni tak tyją... ciekawe :>
    • allegrija Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 14:31
      ojej... czyżby się skończył problem anorektyczek i znowu zaczął grubasów? nie
      wiem w jakiej szkole był autor tego arykułu ale w mojej jest co najwyżej jedno
      grubsze dziecko w klasie, są takie w których nie ma żadnego, a w każdej
      przynajmniej po 3 anorektyczki
      • alex0007 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 14:53
        Oba problemy narastają równocześnie. Czyli tania, ale składająca się głównie z
        chemii i bardzo tucząca żywność oraz wkraczające na talerz wszelkie ideologie
        (także reklamowe bzdury), przez które ludzie za bardzo koncentrują się na
        jedzeniu i za wszystko obwiniają jedzenie, co coraz częściej kończy się
        zaburzeniami psychicznymi. Ale takie są teraz czasy.
    • monster1972 żryjcie w mcgó..e to bedzie jak w usa 19.02.06, 14:44
      bylem tam pare razy i takiej bandy grubasów nie widzialem w zadnym kraju swiata

      a troche pojezdzilem po tym swiecie...

      jak mozna 3-4 letnim dzieciom robic urodziny w mc gownie?

      co?

      przeciez takim mc gó..m wlasnie o to chodzi, zeby dzieci nauczyc,
      przyzwyczaich, wrecz uzaleznic....

      ruszcie łbami buce... czy to tak trudno zrobic domowy obiad? to tylko 30-30
      minut. wyjscie do mc gowna to nawet wiecej - dojazd, czekanie... powrot

      :-)


    • koalanw Dlaczego nie napisać 19.02.06, 14:56
    • koalanw Dlaczego z 19.02.06, 14:57
    • tesia68 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 15:54
      nie tylko mam trzy corki jedna własnie otyła dwie wazace odpowiednio dla wieku
      ale wszystkie jedza podobnie , podobnie spedzaja czas wolny a nawet powiem, ze
      najstarsza najpulchniejsz je najmniej , czyli otyłosc to nie tylko chipsy i
      fast foody bo unas w domu sie tego nie jada . zanim pojda do szkołyn wszystkie
      trzy musza pokonac kilometr , z wuefu nie sa zwalniane wiecej , itd
      czyli nie zawsze taka teoria trzyma sie praktyki lecz jeszcze jak sa spalane
      kalorie , niektorzy potrzebuja mniej bo gorzej spalaja
    • koalanw Po co aż dwa artykuły? Otyłe nastoletnie matki:) 19.02.06, 16:22
      Statystyka to podobno największe kłamsto,
      dodam: jedno wielkie wytłumaczenie dlaczego jest źle.
      Dlatego tak wartościowe są spowiedzi osób, które przez coś przeszły, które "są
      częścią tej statystyki", to dopiero pozwala odnieść się do abstrakcyjnych liczb
      i próbować coś tam poprawić.
      W sprawie jedzenia to w sposób oczywisty zjadanie potraw tłustych i sycących
      wpływa rozleniwiająco na organizm, czego efektem jest brak chęci do ruchu i w
      dalszej kolejności otyłość.
      Od wielu lat bardzo mało osób w Polsce publicznie zajmuje się propagandą wpływu
      jedzenia na rozwój człowieka, nie było ku temu możliwości, a osoby które
      próbowały podejmować takie tematy były z oczywistych powodów wyśmiewane. Kultura
      odżywiania, jeśli nie została zastrzepiona przez rodziców często kształtowała
      się na zasadzie przyzwyczajenia. Co mi dają to jem.
      Prośba do rodziców, aby nie wciskali swoim dzieciom tylko tego co sami uważają,
      że bedzie dla nich dobre. Raczej powinni:
      1) uczyć wyboru z wielu możliwych artykułów spożywczych w granicach rozsądu,
      wskazując co potencjalnie niesie za sobą zagrożenia dla organizmu. Chcę
      powiedzić, że o ile zjadanie pewnych rzeczy w ogromnych ilościach jak cukier
      tłuszcz, w określonych warukach jest zbędne, to w innych będzie wskazane.
      Codzienność wielu dzieci to w miarę ciepły dom i często niestety brak ruchu,
      potrzeba energii z cukru czy tłuszczu - znikoma. Ich zapotrzebowanie znacznie
      wzrośnie w czasie poprzedzającym ruch fizyczny. Z moich obserwacji wynika, że
      poważnie ruszać nie powinno się zaczynać przed upływem 3 godzin po spożyciu
      posiłku, raczej obfitego niż pączka, ale ja bym to uogólnił do zasady generalnej
      (dotyczy zwłaszcza dzieci, nie potrafiących optymalizowć ruchu w stosunku do
      pracy jelit).
      Warto nauczyć dzieciaka kiedy może sobie pozwolić na zjadanie prawie wszystkigo
      bo wie, że cały kolejny dzień poświęci na różnego rodzaju intensywne ćwiczenia
      fizyczne.
      2) Pomimo wielu trudności, w życiu niejednego rodzica zawsze warto rozmawiać z
      dziećmi choćby nawet wygadywały same głupoty. Nie musimy sie z bachorami
      zgadzać. Powinniśmy starać się wytłumaczyć, co uważamy za słuszne. Z drugiej
      strony w sprawie jedzenia warto obserwować co dziecko lubi zjadać i jaką to ma
      potencjalną wartość odżywczą. Jeśli to nie powinno zaszkodzić (proszę
      skonsultować się z jakimś lekarzem, jego odpowiedź powinna uzasadniać dlaczego)
      to nie zabraniajmy tego jeść.
      3) Powszechnie słyszaną opinią, odnośnie jedzenia jest to żeby jeść jak
      najwięcej różnorodnych warzyw i owoców (przede wszystkim surowych ale nie
      tylko). Podług mojej oceny jest to ze wszechmiar słuszne. Przy czym aby osiągnąć
      ten sam efekt energetyczny, należy skonsumować o wiele więcej materii roślinnej
      w stosunku do mięsnej. Co należy odnieść do poświęcenia większej ilości czasu
      na przygotowanie posiłku i na wybór różnorodnych owoców i warzyw, wierzę
      jednakowo, że ten "trud" (należy wypracować standardy, które nie bedą
      przeszkadzać w pracy, a raczej staną się rodzajem zabawy z jedzeniem) bedzie
      procentować radością dzieci.

      Moim ulubionym daniem jest zupa owocowa z makaronem. Wykonuję ją z truskawek,
      wiśni, śliwek, morelowtych ze słojów (mam ich wiele, a przygotowanie ich zabiera
      mi sporo czasu latem) oraz jabłek dostępnych przez cały rok.
      ---
      Teraz biegnę na pływalnię. Trochę jestem spóźniony, ale co się odwlecze to nie
      uciecze.
    • polski_murzyn Dawajcie więcej flaczków,tatara,golonki ,a efekty 19.02.06, 16:24
      szybko zobaczycie .
    • wieslaw_st OBNIŻENIE KALORII - ORAZ DOŻYWIENIE I OCZYSZCZENIE 19.02.06, 16:25
      Apraszam na strone:
      www.wieslaw.mojawaga.pl/
    • dwa.kaczory Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 16:32
      Moja bratowa to tuczyła swoje dzieci jak świnie, bo dawniej uważało się że dzieci grube to dzieci zdrowe i ona też była o tym przekonana, nawet teraz się zabardzo nie poprawiło. To wszystko doprowadziło do tego, że jej dziecko okazało sie że w wieku 3 lat ma cukrzycę typu 1. Jak patrzę na zdjęcia jak młody miał rok to wygląda jak napompowany balon, aż ta skóra jego się świeciła. Nawet gdy okazało sie że ma cukrzycę, to jej matka po kryjomu chciała dokarmiac małego, bo jak to dziecko nie może jeść tego co chce?. Ale nawet teraz gdy młody ma dietę, przyjmuję insulinę to ona np. jako wymienniki, bo tak nazwane sa produkty, daje chipsy, cole, itp. rzeczy, chociaż lekarz zabronił. Zwrócić uwagi nie wolno, bo powie, że to jej dzieci i nie wtrącać się.
      • olala84 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 17:32
        Moje wspomnienia z WF-u w podstawówce to jeden wielki koszmar - jedna sala
        gimnastyczna na całą szkołę, alternatywnie brudny korytarz, brak pryszniców czy
        nawet miejsca żeby się w spokoju przebrać. Do tego dorzucić nalezy same
        wariatki w charakterze nauczycielek - jakieś niespełnione akrobatki, katujące
        nas idiotycznymi ćwiczeniami, do których nas kompletnie nie przygotowywały -
        np. raz pokazała jak zrobić przewrót na odwróconej ławeczce a potem stawiała za
        to oceny, bardzo się dziwiąć, że najwyższym dokonaniem było to, jakl ktorejś
        udało się z tego nie spier*dolić.

        Trochę lepiej było w ogólniaku - przynajmniej było zaplecze w postaci prysznica
        ale skorzystanie z niego podczas 10 minutowej przerwy do następnych zajęć to
        lekkie wyzwanie. Ale przynajmniej oceny były stawiane za zangażowanie w zajęcia
        i decydujące znaczenie miały obecności na lekcjach a nie stopnie za jakieś
        kretyńskie przeroty na równoważni i inne bzdury.

        Ponadto chcę dodać jeszcze jeden aspekt: dużo dzieciaków uprawia rózne sporty
        POZA szkołą (bo szkoła często nie oferuje tego, co dzieciaki chciałyby robić).
        Dlaczego nie jest mozliwe więc zaliczenie takich zajęć jako WF? Rozumiem, że
        nie wszystkich rodziców stać na takie rozwiązanie ale dlaczego nie wprowadzić
        takiej możliwości? Od dziecka jeżdżę konno, w podstawówce jeździłam codziennie
        (kto kiedykolwiek tego próbował, wie, ile to ruchu - nie tylko jazda ale też
        np. przerzucanie końskiego g**na) i konieczność pójścia na idiotyczny WF na
        którym się po prostu nudziłam była dla mnie mordęgą...
        • kristoff26 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 18:52
          Ciekawy temat. Moje dwa grosze.
          Jestem obecnie na etapie zrzucania kilku zbędnych kilogramów choć nie mam
          nadwagi (powiedzmy lekki dyskomfort związany z siedzącą pracą). Uprawiam duzo
          sportu (co się tylko da: bieganie, narty, rolki, rower, siatkówka, pływanie) i
          jem prawie normalnie, a mimo to gubię kilogramy pomału. Można więc jedząc
          normalnie (ale normalnie a nie w McD..) nie tyć, a wręcz gubić. Ale ja nie o tym.
          W podstawówce i szkole średniej nie miałem problemów z wagą, lubiłem sport, a
          mimo tego nienawidziłem WFu. Przyczyna była prosta. Nie każdy potrafi, np.
          szybko biegać. A u nas było tak że WFista miał wszystko w d... ale trzeba było z
          czegoś wystawić ocenę. Więc przeważnie było to bieganie. Zawsze miałem same
          bardzo dobre oceny na świadectwie i przeważnie dostateczny z WF. Dla młodego
          człowieka był to straszny cios. Zniechęcało mnie to strasznie do WFu. WF to
          jedyny chyba przedmiot gdzie nie uczy się tylko wymaga. Np. w szkole średniej
          była siłownia. Wogóle z niej nie korzystaliśmy (może raz w semestrze) a na
          koniec trzeba było zaliczyć na ocenę jakiś element z siłowni. Tylko jak zrobić
          to dobrze skoro sie tego nie ćwiczyło. To tak jakby na matematyce zrobić
          sprawdzian z czegoś czego nie było. Skok wzwyż uprawiałem tylko jak trzeba było
          zaliczyć go na ocenę. Nikt nam nie wyjaśnił o co chodzi, nie było żadnych
          treningów i znów naciągane dostateczny. WF powinien być na zaliczenie i powinien
          być tak prowadzony żeby nie zniechęcać do ruchu tylko zachęcić właśnie. Inny
          przykład. Skok do góry (chodziło bodajże o zasięg ramion w górę). Nasz
          fantastyczny WFista nie oceniał wysokości względnej (tzn w odniesieniu do
          wzrostu ucznia) tylko bezpośrednią. I wszyscy niźsi uczniowie mieli pały. A taki
          dwumetrowiec tylko przystawił wyciągniętą do góry rękę i miał piątkę. Jak tu sie
          nie zniechęcać?

          Na inne tematy nie ma się co wypowiadac bo wszystko zostało powiedziane a i tak
          będzie tak jak jest. Głownym bólem jest mentalność rodziców Dzieci są za bardzo
          trzymane pod kloszem. Z jednej strony marudzą że dziecko jest grube a z drugiej
          strony dają zwolnienia żeby sobie czasem guza nie nabiło, albo nie wybrudziło
          rączek na brudnej sali. Hodujemy pokolenie nieruchawych grubasów, trzymanych pod
          kloszem, dla których wyjście na dwór kończy sie chorobą. Lepiej żeby siedziało
          przed komputerem w domku i wpieprzało chipsy z colą. Przynajmniej jest spokój.
          Z drugiej strony problemem jest anoreksja. Mam kuzynkę w liceum. Jest wysoka i
          chuda jak patyk (aż niezdrowo wygląda). Ale jest strasznie przeczulona.
          Wystarczyło że jakaś koleżanka powiedziała jej półżartem że jest gruba i jej
          rodzice mieli masakrę bo przestała wogóle jeść. Odbiło się to straszliwie na jej
          zdrowiu (zwłaszcza kobiecych sprawach). Do tej pory trwa walka żeby ją
          doprowadzić do zdrowia. Więc przesada w żadna stronę nie jest wskazana.
          Normalne jedzonko (zdrowa, robiona dieta roślinno - zwierzęca), nie jedzenie
          kilka godzin przed snem, ruch i wszystko musi być ok.
          Pozdrawiam
      • reja36 Re: Coraz więcej otyłych dzieci 19.02.06, 21:20
        Coz, pulchniutkie dzieci wygladaja jak aniolki. Czy ktos widzial chudego
        aniolka?
        Sama pamietam jak mi wciskano zarcie i cieszono sie (mama, ciotki, babcia) ze
        tak ladnie (grubiutko) wygladam. Dzis jest to dla mnie trauma, ale przeszlosci
        nie zmienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka