Dodaj do ulubionych

Problem bałkański a śmierć Milosevicia

17.03.06, 08:56
Myślę, że aby wyjaśnić sedno problemu byłej Jugosławii i samego Milosevivia
należy głebiej sięgnąć w przeszłość a nie uznać że jej tragiczna część
historii zaczęła się w 1989 czy 1990 roku. Nie chciałbym gloryfikować
Slobodana Milosevicia ani Serbii czy Serbów ale tego co działo się w
Jugosławii w latach dziewięćdziesiątych nie da się wytłumaczyć bez sięgania w
przeszłość. Przede wszystkim kraj ten był zlepkiem kultur, narodów i religii,
a od chwili powstania zawsze utrzymywany w "kupie" przez jakąś silna władzę i
nie przetrwał eksperymentu z demokracja jak były Związek Radziecki nie
przetrwał "pierestrojki", która w zamyśle Gorbaczowa miała go uzdrowić, a w
rezultacie doprowadziła do jego rozpadu. Dziś Gorbaczow jest postrzegany w
Europie jako śmiały reformator i rosyjski "europejczyk" a u siebie
znienawidzony i wyśmiewany jako "nieudacznik". Slobodan Milosevic poszedł
dokładnie odwrotna droga. Dziś wiec jest poważany (szczególnie po śmierci) u
siebie a nazywany ludobójcą w Europie. Po pierwsze wydaje mi się, ze jego
śmierć nie była przypadkowa bo Haga, a za nią cala Europa znalazła się w
sytuacji patowej, Milosevic dużą cześć swoich decyzji podejmował po
konsultacjach z przywódcami europejskimi a także prezydentami USA, myślę ze
zarówno Europa jak i Ameryka ponoszą dużą cześć odpowiedzialności za to co
działo się w byłej Jugosławii, a jedynym świadkiem, który choćby dla
udowodnienia swojej niewinności mógłby wiele na ten temat powiedzieć był
Milosevic. Zaczął on być niewygodny dla nowych elit politycznych Serbii
dążących teraz w stronę Unii Europejskiej, a żyjący był tez niewygodny dla
Rosji, która ignorowała jego prośby o pomoc, a teraz "płacze" nad jego
trupem. Koniec jego życia to przykład hipokryzji przywódców europejskich, na
których oczach wyrzynało się wzajemnie kilka narodów, a oni nie byli w stanie
dysponując nowoczesnymi i potężnymi armiami, miliardami dolarów tudzież całą
rzeszą innych środków zapobiec temu na przestrzeni kilkunastu lat. Ale to
tylko jeden watek, drugi to sama Świętej Pamięci Jugosławia. Czy okrucieństwa
dziejące się tam w latach dziewięćdziesiątych zaskoczyły kogoś, jeżeli tak to
odsyłam go do filmów takich jak np "Okupacja w 26 obrazach". Jugosławia w
latach osiemdziesiątych to nade wszystko kraj dostatni, którego mieszkańcy
legalnie mogli pracować w całej Unii Europejskiej i we wszystkich tych
krajach jak Libia czy Irak do których kontrakty były marzeniem tysięcy
przysłowiowych w Polsce Kowalskich. Dolary i Marki płynęły do tego kraju
potężnym strumieniem ale mieszkańcy byli tacy sami jak ich ojcowie i
dziadowie. W niedziele widać było ludzi budujących domy przy wtórze hałasu
betoniarek, a mówiąc szczerze trudno było zauważyć kogokolwiek podążającego
lub wracającego z Cerkwi, Kościoła czy Meczetu. Pierwszą rzeczą jaką zrobili
wszyscy bez wyjątku zaraz gdy zaczęła pękać silna władza komunistycznego
reżimu było wykopanie "toporów wojennych" pod hasłami religii. Jeżeli
wysłuchać Chorwatów to wszystko co mówią o zbrodniach Serbów w Krainie,
Serbów i Muzułmanów w Bośni i Hercegowinie to jest to prawda, jeżeli
natomiast wysłuchać Muzułmanów, to wszystko co mówią z kolei oni o zbrodniach
Serbów i Chorwatów w Bośni i Hercegowinie to także prawda ale też prawdą jest
ze i Serbowie byli mordowani przez Chorwatów i Muzułmanów. Jeżeli przyjrzeć
się tłu historycznemu to podobne sceny miały miejsce od wielu lat, a nawet
stuleci. Muzułmanie to dla Serbów pobitych na Kosowym Polu przez Turków w XV
wieku i od tego czasu okupowanych nikt inny jak kolaboranci, powiedzmy
odpowiednik naszych volksdeutchow, Chorwaci będący pod wpływem Austro-Wegier
w I Wojnie Światowej w szeregach armii tego państwa walczyli z Serbami a w II
Wojnie Światowej zasłynęli okrucieństwami, które dla nas Polaków mogą
kojarzyć się z okrucieństwem Ukraińców. Okres po II Wojnie Światowej był
tylko okresem przymusowego uśpienia. Narody Jugosławii trzymał w ryzach
komunistyczny reżim Tito. Tito był mini kopią Stalina, z urodzenia Chorwat
rządził w imieniu Serbów, wyznaczając granice republik federacyjnych, nie
kierował się przesłankami etnicznymi a wprost przeciwnie. Dlatego np liczna
mniejszość etniczna Serbów na terenie Chorwacji - co i tak w owym czasie nie
miało żadnego znaczenia, bo różnice miedzy republikami były tylko na
papierze. Chyba oprócz Słoweńców i Albańczyków cała reszta byłej Jugosławii
mówi tym samym językiem (pisze innym). Dopóki żył Tito mimo iż był
dyktatorem, represjonującym jakiekolwiek próby walki o demokracje, był on
łącznikiem, kimś w rodzaju spoiwa łączącego odwiecznie walczące ze sobą
narody. Kiedy zmarł, przez następne lata ludzie z jego najbliższych kręgów
próbowali ciągnąc cały ten kram dalej ale w praktyce okazało się to
niemożliwe. Slobodan Milosevic tak jak Borys Jelcyn w byłym ZSRR a potem
Rosji, chciał uratować to co w jego pojęciu było serbskie z rozpadającej się
Jugosławii. Republiki federacyjne byłej Jugosławii nagle zaczęły bardzo serio
traktować potitowską mapę administracyjna bez chęci jakiejkolwiek dyskusji.
Narody żyjące w pokoju przez dziesięciolecia zaczęły traktować jedne drugich
jak co najmniej konkurentów do schedy po byłej Jugosławii. Niewiadomo skąd w
każdej z republik pojawił się nagle garnitur prowincjonalnych kacykow, za
głupich czy pozbawionych znajomości żeby dostać się do Belgradu, a teraz
kreujących się na przywódców narodów. Czy ktoś teraz powie marne słowo
przeciwko np Franio Tudmanowi, jego kariera była przecież podobna do
Milosevicia i myślę ze jego decyzje polityczne przyniosły także wiele ofiar.
Tak to przez lata dziewięćdziesiąte Serbii została tylko Serbia no i Kosowo.
O ile Europa opłakiwała ofiary mordów popełnionych przez Serbów, o tyle nie
wspominała mordów popełnionych na Serbach, nikt tez nie upominał się o Serbów
wypędzonych ze swoich domów. Co do Kosowa to tez historia jest bardziej
skomplikowana niż nam się ja przedstawia. Była to cześć Serbii jak np
Wielkopolska w Polsce. Z chwila pojawienia się Turków i przejścia Albańczyków
na religie Muzułmańską, stosunki narodowościowe w tej części Serbii zaczęły
się radykalnie zmieniać. Albańczycy jako Muzułmanie, a ponadto żołnierze
będący najwaleczniejszymi z żołnierzy tureckich (Lwy albańskie) byli
promowani przez tureckich okupantów do początków dwudziestego wieku, choć
ludność albańska nigdy nie była liczniejsza od serbskiej. Dopiero wojny
bałkańskie w przededniu I Wojny Światowej oddały z powrotem Kosowo Serbii i
odwróciły nieco tendencje zmian narodowościowych w Kosowie, które po I Wojnie
Światowej stało się częścią nowopowstałej Jugosławii (Królestwa Serbów,
Chorwatów i Słoweńców). Podobny proces miał miejsce na ziemiach polskich po
odzyskaniu niepodległości w 1918r. II Wojna Światowa spowodowała wysiedlenie
znacznej ilości Serbów z Kosowa przez Włochów okupujących Albanie w ramach
tworzenia Wielkiej Albanii. Po zakończeniu wojny z sobie wiadomych powodów
Tito nie pozwolił na pełen powrót tych ludzi do Kosowa. Następnie przyszedł
rok 1948 i konflikt Tito-Stalin. Z prostalinowskiej Albanii wyemigrowało choć
właściwszym słowem było uciekło wielu protitowsko nastawionych działaczy
politycznych czy oficerów, a także zwykłych ludzi, dla których reżim Tito był
bardziej znośny od reżimu Hoddzy (i słusznie), znakomita większość z nich
osiedliła się w Kosowie zresztą za przyzwoleniem Tito, może chciał mieć ich
blisko granicy na wypadek "wyzwolenia" Albanii, niewiadomo. Potomkiem takiego
uciekiniera był Ibrahim Rugowa. Przez lata wielu Albańczyków szukało wolności
w Jugosławii i większość znajdowała. Przez cały czas jugosłowiańskiej
prosperity, Albańczycy z jugosłowiańskimi paszportami jeździli po dolary w te
wszystkie miejsca gdzie mogli jeździć inni obywatele tego kraju. Zarobiony
przez nich strumień dolarów służył jednemu, skupowaniu ziemi w Kos
Obserwuj wątek
    • marekwojtas Re: Problem bałkański a śmierć Milosevicia 17.03.06, 10:08
      CD.
      Zarobiony przez nich strumień dolarów służył jednemu, skupowaniu ziemi w
      Kosowie. Ceny ziemi w Kosowie przez cały okres istnienia Jugosławii były
      wielokrotnie wyższe niż w innych częściach tego kraju. Nagle ilość Serbów w
      Kosowie zaczęła topnieć. Rozumiem ich frustracje, nagle ludzie którym pomogli
      okazali się piąta kolumną. Albańczycy korzystając ze wszystkiego co oferowali
      im jako kraj Jugosławia nie chcieli się asymilować czy choćby uczyć Serbo-
      Chorwackiego, było nie było urzędowego języka. Nie pochwalam tego co zrobili
      Serbowie, ale reakcja NATO była niewspółmierna i nie brała pod uwagę
      uwarunkowań historycznych. Myślę, że mimo wszystko Serbia i Serbowie wyszli z
      rozpadu Jugosławii najbardziej pokrzywdzeni. Myślę tez ze interwencja NATO,
      Unii Europejskiej i Ameryki nie rozwiązała tego konfliktu czy też łańcucha
      konfliktów a jedynie przygotowała grunt pod nowy konflikt. Myślę ze każda ze
      stron, każdy kraj powstały na gruzach Jugosławii powinien dokonać ekspiacji, a
      nikt na to nie ma ochoty (wydarzenia w Chorwacji), najłatwiej zrzucać winę na
      innych, a tymi innymi są dziś Serbowie. Ale cechą syndromu bałkańskiego jest że
      każdy naród zamieszkujący ten region na przestrzeni dziejów był i katem i
      ofiara. I te kraje które teraz zaszufladkowały Serbów jako katów, a pozostałe
      narody jako ofiary jeszcze nie raz będą musiały zmienić zdanie. Ale bądźmy
      optymistami, może jednak nie. Jak dotąd decydenci tego Świata kierują się
      dziwnym poczuciem sprawiedliwości, choćby z naszego podwórka, polskie kresy
      wschodnie spłynęły krwią narodu polskiego mordowanego w wymyślny sposób przez
      Ukraińców a dziś nasi kaci są gospodarzami tych ziem, może warto być zatem
      katem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka