Dodaj do ulubionych

Białoruski reżim się boi

17.03.06, 16:21
Konia z rzędem temu, kto zrozumie ten dylemat: nie tylko w starym kraju nad
Wisłą ale i na emigracji, dzisiejsza Białoruś Anno Domini 2006 jawi się jako
kraj zacofany, zapyziały i dechami zabity, gdzie diabeł mówi ludziom dobranoc.
W dodatku z dyktaturą ex – kołchozowego dyrektora a to znaczy, że już gorzej
być nie może. Pamiętam głosy z kraju, w tym niestety także od rodziny, tuż
przed referendum akcesyjnym z Unią Europejską: A co nam zostało? Jak nie Unia
to Białoruś. Tyle tylko, i stąd ten koń z rzędem, że w Europie tylko Łotwa
jest krajem biedniejszym od Polski a na Białorusi ludzie żyją znacznie lepiej
niż u nas. Skąd więc ta pogardliwa opinia o sąsiedzie, któremu wiedzie się nie
tylko lepiej ale jest to także kraj znacznie bezpieczniejszy, bowiem
kryminalistów tam się zamyka do więzień, korupcja na bardzo niskim poziomie a
i opieka socjalna porównywalna tylko do Szwedzkiej. Zgodnie z danymi
Organizacji Narodów Zjednoczonych w 2001 roku bezrobocie w Polsce wynosiło
ponad 20% - w tym samym czasie na Białorusi tylko 2%. Per capita, Białoruś
cieszy się jednym z najniższych wskaźników zachowań kryminalnych w całej
Europie. Roczny wzrost gospodarczy rok po roku utrzymuje się w granicach 10%,
co czyni ten kraj istnym tygrysem ekonomicznym na skale większą niż tylko
europejską. W 2003 roku, znowu zgodnie z danymi ONZ o rozwoju, Białoruś
znajdowała się na 53 miejscu na świecie. Dla porównania, w tym samym czasie
Rosja ze swoimi nieprzebranymi bogactwami naturalnymi, okupowała 63 pozycję. W
zakresie eksportu wyższej technologii, ten niepozorny kraj na obrzeżach Europy
wyprzedza nie tylko Australię ale na przykład także Grecję i Norwegię. Jest
jeszcze wiele innych przykładów, że ten dzielny kraj doskonale daje sobie radę
nie tylko na arenie międzynarodowej ale nie zapomina także o własnych
obywatelach. Na przykład inflacja białoruskiego rubla jest stosunkowo niska, w
granicach 3 – 4% i w dodatku istnieje tam przepis, że jeśli przekroczy ona
próg 5% następuje automatyczna indeksacja emerytur, zasiłków dla bezrobotnych,
pensji itd. No, my tu w Australii to tylko możemy sobie pomarzyć o takich
kompensatach.
A zatem, co tu jest grane, jak mawiał mój cieć z podwórka na Marszałkowskiej,
skądinąd zasłużony pracownik Służby Bezpieczeństwa.
Wypadałoby zacząć od tego, że obecnie tzw. opinia społeczna jest kreowana w
całości przez środki masowego przekazu, czyli przekaziory. Innymi słowy
przeciętna Tereska i Sylwek Pudło już dawno temu zamienili się z telewizorem
na rozumy, zakładając oczywiście, że w ogóle było się czym wymieniać. I stąd
ten totalnie wypaczony obraz świata, w tym Białorusi. No dobrze, ale dlaczego
właściciele przekaziorów i nie tylko, bo także Ameryki, Europy i Australii,
nagle poczuli taką niechęć do tego malutkiego kraju. Ano, kiedy nie wiadomo o
co chodzi to na pewno chodzi o pieniądze.
I tak, w 2002 roku Aleksander Łukaszenko, prezydent niepodległej Białorusi
odmówił Georgowi Sorosowi sprzedaży za bezcen państwowego przedsiębiorstwa,
produkującego jedne z najlepszych na świecie samochodów ciężarowych BELAZ (21%
produkcji światowej super ciężkich wozów). No, świat wstrzymał oddech na
moment, bo jako żywo nikt do tej pory nie miał odwagi odmówić czegokolwiek
super spekulantowi. Dla przypomnienia, w Polsce scenariusz przejmowania
majątku narodowego przez międzynarodowe gangi wyglądał następująco: kwitnące
przedsiębiorstwa raptem zaczęły wpadać w długi, pracownicy żalili się, że nie
wypłaca się im pensji i już na progu bankructwa zostawały wykupywane za tzw.
psie grosze przez obcy kapitał. Nazywało się to bardzo ładnie – prywatyzacja.
Zdaje się, że obecnie już nie ma czego prywatyzować, wszystko diabli wzięli. A
tu nagle taka Białoruś, z dziesięcioma milionami obywateli, stanęła okoniem i
nie tylko nie sprzedała państwowej własności ale dodatkowo wyrzuciła z Mińska
fundację Sorosa dla tzw. „Otwartego Społeczeństwa” znanego w kraju nad Wisłą
pod nazwą „Fundacji Batorego”. Od tego też czasu międzynarodowe przekaziory
rozpoczęły zgodną kampanię ujadania pod adresem niepokornego Łukaszenki. Nie
ulega też najmniejszej wątpliwości, że wiodącą rolę w tej sforze powierzono
tzw. polskim mediom i tzw. polskim politykom.
I tak w kraju, gdzie brakuje pieniędzy na oświatę, na służbę zdrowia, na renty
i emerytury, gdzie setki tysięcy dzieci idzie spać głodne, gdzie bezrobotni
nie mają z czego żyć – nagle setki milionów euro wydawane są na antybiałoruską
rozgłośnię radiową, na druk antybiałoruskiej literatury, plakatów, ulotek, na
szkolenie zawodowych prowokatorów, mających umożliwić przejęcie władzy w
imieniu międzynarodowej mafii, jak zawsze pazernej, okrutnej i cynicznej do
wręcz niewiarygodnych granic. Mało tego, tzw. polski aparat państwowy w
postaci Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zaangażował się w te awantury,
używając do swych brudnych celów Związek Polaków na Białorusi co, jak sądzę,
jest działalnością wręcz kryminalną. Nikomu nie wolno narażać rodaków na
obczyźnie na szykany, represje czy niechęć autochtonów. Szczególnie w
interesie międzynarodowych szajek, które do tej pory zrujnowały już nie jeden
kraj. Sama zaś prowokacja polegała na tym, że pracownicy tzw. polskiej
ambasady w Mińsku (Bućko, Buczek i Alperowski) zorganizowali nielegalne
zebranie Związku Polaków na Białorusi z odpowiedni dobranymi ludźmi (skąd my
to znamy tu w Australii) i wybrano nowe władze z niejaką Andżeliką Borys w
roli głównej. Skończyło się na tym, że Łukaszenko interweniował w obronie
prawnego zarządu ZPB i blond Andżelika nie zdążyła zagrzać krzesła prezesa.
Niemniej były premier Polski, Marek Belka obiecał jej stanowisko „konsula
honorowego” na otarcie łez. A przy okazji, tych trzech prowokatorów z tzw.
polskiej ambasady w Mińsku musiało pakować walizy i wracać do kraju, co ponoć
srodze rozwścieczyło byłego, na szczęście, ministra spraw zagranicznych Adama
Rotfelda.
Tak więc chodzi o to, że Białoruś chce się rządzić sama, bez niczyjej pomocy,
to znaczy zabezpieczyć godziwy byt własnym obywatelom. No, ale kto to słyszał,
żeby dzisiaj jakiś kraj chciał się rządzić samodzielnie? Jugosławia próbowała
i wiadomo, jak to się skończyło. Z drugiej strony wszystkim tym, którym się
zdaje, że Łukaszenko jest rosyjskim pucybutem warto przypomnieć, iż zadarł on
z „rosyjskimi” oligarchami – Berezowskim, Abramowiczem i Chodorkowskim, którym
w 2003 roku odmówił sprzedaży przemysłu naftowego. Od tego też czasu tzw.
rosyjskie przekaziory nie ustają w ujadaniu, gdzie epitety „dyktator”,
„komuch”, „kołchoźnik” itd. są na porządku dziennym. Oparł się też ten dzielny
naród słowiański presji rosyjskiej, sterowanej przez Putina, by wziąć Białoruś
pod „opiekę” Moskwy. Od tego też czasu datuje się szczególna niechęć Putina
wobec Łukaszenki.
Niemniej w Rosji istnieje także prasa nacjonalistyczna (nacjonalizm, drodzy
państwo, to nic innego tylko aktywny patriotyzm) i sprawa Białorusi znajduje w
niej specjalny oddźwięk. I tak redaktor „Ruskij Wiestnik” (Rosyjskie
Wiadomości) w zeszłym roku ujął to następująco: : „Nie ulega wątpliwości, że
istnieje zmowa niemiecko – syjonistyczna, wymierzona w kraje słowiańskie.
Spisek ten ma na celu „afrykanizację” narodów słowiańskich, zepchniecie ich na
margines cywilizacyjny. Stąd planowana dezorganizacja społeczeństwa,
bezrobocie, masowa nędza, demoralizacja i coraz dotkliwszy brak opieki
medycznej. Stąd powszechny dostęp do aborcji, propagowanie bezdzietności,
narkotyki, alkoholizm i brak perspektyw, zmuszający młodych ludzi do
poszukiwania pracy poza granicami kraju. Wykonanie tego szatańskiego planu,
tajny rząd światowy powierzył tzw. piątej kolumnie, która realizuje go z
powodzeniem od 15 lat.”
Tak więc, jeśli przyjąć, że autor „Rosyjskich Wiadomości” ma rację, jasnym
teraz si
Obserwuj wątek
    • prawdamoimmieczem Re: Białoruski reżim się boi 17.03.06, 16:22
      Tak więc, jeśli przyjąć, że autor „Rosyjskich Wiadomości” ma rację, jasnym teraz
      się staje, skąd ta internacjonalistyczna nienawiść wobec małego narodu
      Białoruskiego a w szczególności wobec jego prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Nie
      od rzeczy bowiem B. Geremek primo voto Bela Lewartow albo A. Kwaśniewski
      (Stolzman) za każdym razem, kiedy się o nim wypowiadają, używają określeń:
      „dyktator”, „satrapa”, „autokrata”, „despota” itd. I już to samo powinno być
      dla wszystkich myślących ludzi wystarczającym dowodem, iż prezydent Białorusi
      musi być przyzwoitym człowiekiem. Tyle tylko, że kto to słyszał, żeby krajem
      rządził tuziemiec w dodatku dbający o interesy własnego narodu. Trocki aka Lejba
      Bronstein wraz z pokaźną liczbą kumpli w grobie się ze złości przewraca.


      Zbyszek Koreywo

      • pgoldstein Re: Białoruski reżim się boi 17.03.06, 17:00
        Głupiś, człowieku, i niegodziwy. Trochę za daleko masz z Australii do owego
        "raju" Bat'ki - milczałbyś więc lepiej. Albo wybrał się może w odwiedziny na
        mlekiem i miodem płynącą Białoruś. Tylko dlaczego tylu Białorusinów dorabia na
        czarno w Polsce, skoro tam tylko 2% bezrobocia? I po co reżim białoruski
        nakłada koszmarne cła na prywatny wwóz żywności? Czyżby ktoś chciał tam wwozić
        kiełbasę?

        Niektórym się wszystko kojarzy z Żydami - ale to się daje leczyć...
        • borrka Re: Białoruski reżim się boi 17.03.06, 17:51
          Jest w tym rzeczywiscie cos wiecej, niz tylko ignorancja.
          Niegodziwosc to dobre okreslenie.
          Ale z tym leczeniem...
          Sa wypadki beznadziejne.
    • znj2 Re: Białoruski reżim się boi 05.05.06, 20:10
      Chodzi o to żeby każdy był "trendy",kochał Busha i był światowy.To,że
      Białorusini wolą Łukaszenkę,to widocznie ciemnogród.Nie latają do Iraku na
      wojenkę i na nas Polaków patrzą jak na idiotów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka