ksiaze-ciemnogrodu 25.03.06, 00:27 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bajusz Wyrazy poparcia dla Tygodnika Podhalańskiego 25.03.06, 08:36 Trzeba przewietrzyć stęchłą atmosferę Podhala, gdzie święte krowy (nie tylko w kościelnej postaci) nie podlegają żadnej krytyce. Dość mam kumoterstwa, świętojebliwości, genetycznie wrodzonej sympatii dla tzw. katolickiej prawicy. Do życia należy różnorodność. Więc z zadowoleniem witam każdy inny głos, który nie mieści się w sztampie swojski, temperamentny, katolicki góral z różańcem w jednym ręku, kieliszkiem w drugim itp. itd. Odpowiedz Link Zgłoś
glaca7 Re: Wyrazy poparcia dla Tygodnika Podhalańskiego 27.03.06, 16:39 Wolność.. oddać nie umiem Wolności!! przecz z cenzura Głos poparcia Odpowiedz Link Zgłoś
ohmygoodnes nie wszyscy gorale sa ciemni 27.03.06, 16:51 my tu w warszawie myslimy ze wszyscy mieszkancy zakopanego pasa owieczki, nosza dziwne ubrania, graja w ludowych zespolach itp itd... a tymczasem sa tam "normalni" ludzie, i moze wlasnie ta akcja Tygodnika sprawi ze beda go czytac "normalni"...? 27 marca 1956: Amerykański szpieg skazany na dożywocie Odpowiedz Link Zgłoś
hardee nie wszyscy gorale sa ciemni 27.03.06, 17:58 Górale ciemni? Skąd ty to wziąłeś?? W Zakopanem nie ma wielu prawdziwych górali. Są przeważnie Ci, którzy swoją góralskość wykorzystują do zarabiania kasy, i nie mają nic wspónego z kulturą góralską. Od połowy lepiej mówię gwarą (będąc ceprem). A co do samorządu: tylko krytyka. Nie słyszałem, żeby coś pozytywnego zrobili, a jedyna zmiana odkąd ich wybrali, to zniknięcie przystanków autobusowych, i zastąpienie ich słupkami z rozkładem jazdy... Warto zwrócić uwagę na to, że Wałęsa długo czekał na to, żeby dostać status pokrzywdzonego w IPN, a Drozdek dostał go po kilku dniach. I nikt mi nie powie, że Tygodnik kłamie! Odpowiedz Link Zgłoś
katecheta A co za idioci wybrali tam takich cymbałów?! 27.03.06, 22:35 chyba nie ślązacy ani warszawiacy czy scyzory z kielc tylko ... GÓRALE :)) Odpowiedz Link Zgłoś
homo.homini.lupus.est O co chodzi Wyborczej ? 25.03.06, 09:21 Przez wiele lat zwalczała nie tylko dziką lustrację,ale jakąkolwiek lustrację. A dzisiaj publikuje reportaż,którego pozytywnym bohaterem jest lustrator, uznający dokumenty SB za w pełni wiarygodne. Przecież właśnie z takich ludzi wyśmiewał się Adam Michnik. W dodatku to,co robi Jurecki zasługuje chyba na miano dzikiej lustracji. Ja sam uważam,że do dokumentów,które zostały po SB,nie można mieć pełnego zaufania. To,że jakiś funkcjonariusz SB napisał 20 albo 30 lat temu,że było tak i tak,wcale nie musi znaczyć,że faktycznie tak było. Ludzie,mający bezkrytyczny stosunek do informacji z SB - ckich papierów,chcąc nie chcąc,wydają SB - kom świadectwo wyjątkowej uczciwości i profesjonalizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
wann Re: O co chodzi Wyborczej ? 26.03.06, 21:31 Nie wydaje mi się, by Gazeta w tym artykule jednoznacznie wypowiadała się za czy przeciw lustracji. Jedyne, co w tym artykule wyczuwam, to obrona dziennika przed próbą jej zniszczenia przez lokalną władzę. Odpowiedz Link Zgłoś
netizen Wyborcza wybiera krytykę 27.03.06, 15:43 Wyborcza może i jednoznacznie się nie wypowiedziała w tym artykule za lub przeciew lustracji, ale jednoznacznie wypowiadała się nieraz wcześniej i dziwi to, że teraz nie ma choćby małego akapitu krytyki dzikiej lustracji. Wygląda to tak, jakby przeciwnik idei lustracyjnej stawał się sprzymierzeńcem jeżeli tylko przeciw niemu jest ktokolwiek związany z PiSem. Moim zdaniem GW powinna bronić dziennika, ale dziennikarza skrytykować. I tego niestety mi zabrakło w artykule. Odpowiedz Link Zgłoś
mr.phelps władze zakopanego 25.03.06, 10:14 oni przesladują niezależnych dziennikarzy i przyłączą się do każdego, kto ma spór z tygodnikiem i jureckim. Nie wiedzą że zapewniają ogólnopolską promocję jureckiemu i wzmacniają jego pozycję. To bardzo dobrze, bo to jedyny pozytywny skutek z ujadania tej sfory wiejskich piesków. A tygodnik i tek przetrwa i bedzie obnażał ich szwindle!!!! #majcie sie i nie dajcie sie tym burakom!!! Odpowiedz Link Zgłoś
goralka_podhale mieszkam w zakopanem 27.03.06, 15:59 podobnie jak wiekszośc mieszkańców dostałam "pisemko od władz" roznoszone przez listonoszy i .............. podobnie jak wiekszośc mieszkańców z premedytacja poszłam kupić Tygodnik 9 marca nie dlatego, ze czytam ten lokalny "Fakt" (treści w nim zawartem maja taki wlasnie charakter), ale dlatego żeby zaprotestować, zaprotestować wobec ograniczania wolności slowa u nas ukazuje sie rownież Dziennik Polski i Gazeta Krakowaka, o tym pierwszym tutule mowi sie - jedyny obiektywny i sprawiedliwy, a o Tygodniku - jedyny sensacyjny Odpowiedz Link Zgłoś
peweks1 To K.Owczarek wykopał dołek dla ks.Drozdka 27.03.06, 20:06 Prawdy wciąż za mało a kłamstw przybywa z dnia na dzień bo to nie Tygodnik Podhalański ale red. A.Szopińska w Dzienniku Polskim 6 stycznia i 14 lutego z inicjatywy viceburmistrza K.Owczarka wykopała na Podhalu dołek dzikiej lustracji publikując Podhalańską listę tajnych współpracowników, do którego 16 lutego wpadł Ks. M.Drozdek. Dopiero dzięki red.Jureckiemu poznajemy prawdę bo ujawnił funkcjonariuszy SB a na przykładzie ks.Drozdka mechanizm fabrykowania przez nich tajnych współpracowników. Dziennikarstwo jest sztuką przedstawiania faktów. Hipokryzja K.Owczarka który z red. A.Szopińską na łamach Dziennika Polskiego, publikował lustracyjne listy niema nic wspólnego z chęcią dotarcia do prawdy o przeszłości. Była to wielka porażka dziennikarstwa. Piszę ten list po lawinie rezolucji, oświadczeń, stanowisk zakopiańskich przedstawicieli samorządowej władzy, która w poszukiwaniu kozła ofiarnego zapomniała, że pierwszym który wykopał dołek dzikiej lustracji na Podhalu jest viceburmistrz Zakopanego - K.Owczarek. To on 6 stycznia na łamach Dziennika Polskiego za pośrednictwem red. Szopińskiej zabrał się za lustrowanie nie oprawców, nie funkcjonariuszy SB, tylko ich ofiar. Był taki system z bezpieką, o którym wciąż za mało prawdy. Byli bohaterowie i zdrajcy. Oprawcy i ofiary. Rozkazodawcy i wykonawcy rozkazów. Była też cała reszta, statystycznie przeważająca. Dzisiaj bicie pomówieniami i insynuacjami na oślep to zacieranie różnic między nimi, to zamach na narodową pamięć i tożsamość. Dlaczego burmistrz K.Owczarek prowokując publikowanie zestawienia osobowych źródeł bezpieki, tak uwierzył w to co SB fabrykowała? Czapki z głów przed bohaterami. Ale można się zastanawiać, czy aby dowieść czyjeś bohaterskości i szlachetności i uznać je, trzeba najpierw pokazać zdradę i upadek innych? Do tak wykopanego dołka wpadł ks.M.Drozdek, podobnie jak kilku świeckich z opublikowanej „Podhalańskiej listy tajnych współpracowników” red. Anny Szopińskiej, w wydaniu piątkowym Dziennika Polskiego z 6 stycznia br. (powielona 14.I.06 na stronie internetowej urzędu Miasta Nowego Targu www.nowytarg.pl/news.php?cod=765, powtórzona i poszerzona w Dz.P 11 lutego br. w artykule: „ Rachunek sumienia po ćwierć wieku ...jako i my odpuszczamy”). Ta prowokacyjna publikacja zawierająca zestawienia 26 nazwisk (5 z nich już nie żyje) potem uzupełniona do 42, nie może być odpowiedzialnie traktowana z kilku powodów. Lista red.A.Szopińskiej z dnia 6 stycznia br. bazuje na certyfikatach IPN przekazanych jej przez pokrzywdzonych w okresie 1982-89 i zatrudnionych w NZPS”Podhale”, wymienionych w publikacji. Dlaczego dziennikarka podała, że jest to lista podhalańska czyli nie tylko NZPS-u ? Skąd bierze się to uogólnienie? Dlaczego w tekstcie dziennikarka nie ujawniła źródeł i przyczyn tego zestawienia? Na te pytania red. A.Szopińska nie daje odpowiedzi, przez co uniemożliwia zweryfikowanie oraz ustalenie kto z tej listy na kogo z pokrzywdzonych rzeczywiście donosił (brak analogii do listy B.Niemiec, J.M.Rokity). Może powodem tego jest to, że jednego z pokrzywdzonych ostrzegano w IPN, aby w gazetach listy nie zestawiać bo brakuje kompletności badań teczek. Dziennikarka nie wyjaśniła, ilu na liście było urojonymi a ilu rzeczywistymi donosicielami? Na pierwszy rzut oka wątpliwości nasuwają się przy kilku osobach spoza NZPS”Podhale”. Czy i jak w tamtym okresie mogły one rzeczywiście donosić na pokrzywdzonych, skoro były poza ich kręgiem zawodowym i towarzyskim (jak pisze dziennikarka) oraz miejscem pracy (jak wynika to z jej listy)? Dlaczego redagując listę dziennikarka nie rozmawiała z kimkolwiek na niej zamieszczonym? Oskarżenia formułowane na podstawie samych zapisków SB stanowią nieodpowiedzialną ekspresję polowania na kolaborantów bezpieki. Niestety, w swoich obu tekstach dziennikarka nie opisuje i nie analizuje sprawy, a zamiast faktów podaje oceny i komentarze. Nie jestem sumieniem agentów i nie mam zamiaru nim być. Ale red. Szopińska nie podała imiennie kto został pokrzywdzony przez kogo z zestawionych na jej liście. Faktyczni współpracownicy bezpieki wiedzą dlaczego nimi zostali: zrobili to dobrowolnie, albo pod wpływem szantażu, ze strachu albo z opurtunizmu. Dowiedziałam się, że 3 osoby z tej listy niemają pojęcia dlaczego się na niej znalazły bo na nikogo nie donosiły, ani niepodejmowały żadnych działań, a red. A.Szopińska o tym nie napisała. Do czego mają się one przyznawać? Kogo i za co przepraszać? Te 3 osoby, nie wiedzące dlaczego znalazły się na liście współpracowników bezpieki zostały przez red. A.Szopińską zlinczowane, przez takie absurdalne wrzucenie do jednego worka z rzeczywistymi donosicielami. Oczernione, zmuszone są teraz do odpowiadania na pytanie adresowane nie do nich: „Dlaczego znalazły się na jej liście?”. A kto i kiedy jednoznaczne ich oczyszczci i zwróci dobre imię? Dziennik Polski nie chce nawet opublikować ich sprostowań. W imię prawdy to jedno opublikowała 18 lutego Gazeta Krakowska, w którym osoba poszkodowana domagała się podania do publicznej wiadomości dowodów potwierdzających zarzut kolaboracji. Z orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego wiadomo, że o uznaniu kogoś za współpracownika tajnych służb nie mogą decydować same tylko zapisy ewidencyjne sporządzone przez te służby. Potrzebne są do tego jakieś rzeczywiście podjęte działania, które można stwierdzić i ocenić w postępowaniu procesowym. Opisane są przypadki wpisywania przez funkcjonariuszy SB do swoich wykazów konfidentów pozorowanych, by wykazać się liczbą pozyskanych tajnych współpracowników. Jak może dziennikarz wierzyć (tak jak red. Szopińska) zapisom bezpieki, fabrykowanym w minionym okresie? Są to materiały operacyjne a nie dowody procesowe, obiektywnie stwierdzające fakty. Potrzebne są narzędzia badawcze i metodologia aby z nich skorzystać w sposób służący prawdzie. Nie wiadomo czy dziennikarka nimi dysponowała i czy ktoś takie profesjonalne badania w IPN dla niej wykonywał? Bywa, że dziennikarz nie dociera do bezwzględnej prawdy, bo nie zawsze jest to możliwe. Usprawiedliwić go jednak może tylko obostrzona staranność w zbieraniu materiałów. Po lekturze w/w tekstów widać, że tej staranności red. A. Szopińskiej zabrakło i o żadnej próbie skonfrontowania zebranych informacji z rzeczywistością nawet nie raczyła wspomnieć. Lustracja powinna być, żeby doprowadzić do tego, aby pokrzywdzeni poznali tych co ich prześladowali, ci dla których jest to ważne, mogli poznawać także odpowiedzi na pytanie:”Kto na mnie donosił?”, a ludzie którzy donosili mogli się do tego publicznie przyznawać. Ale lustracja nie może być dzika bo wtedy wszystkie osoby które nie były namierzone przez tajne służby mogą dostać etykietkę podejrzanego z braku zaświadczenia z IPN. Podobno bezpieka odnotowała ponad 1 milion osób. Dotychczas IPN zbadał materiały dotyczące 20 000 osób, którym wydano status pokrzywdzonego. Certyfikaty IPN są odzwierciedleniem ewidencji bezpieki, ale czy świadectwem dotarcia do prawdy? Tego nie wiemy. A dzika lustracja wierzy, że bezpieka nie insynuowała, nie prowokowała, nie rozpuszczała plotek, nie szkalowała, nie intrygowała, nikogo nie wrabiała i nie manipulowała informacjami, a jej notatki to wiarygodne dokumenty. Niepotrzebne jest więc ich konfrontowanie ze źródłami historycznymi i nie potrzebują żadnej weryfikacji z rzeczywistością. Dzika lustracja jest bezkrytyczna wobec tego co kiedyś sfabrykował aparat bezpieki. Gdyby stosować takie samo podejście (dzikie/ chore) dzisiaj np. do ewidencji Policji, to absurdalnie za przestępców możnaby uważać wszystkich w niej odnotowanych? Dzika lustracja chce aby to osoby poszkodowane wykazały swą niewi Odpowiedz Link Zgłoś
marl57 poczekamy, zobaczymy. 27.03.06, 19:11 pamiętam, nie tak dawno, gdy zaczynały się pierwsze nieśmiałe publiczne debaty o księżach podofilach, jaki to larum podnoszone było że wręcz nasz ksiądz to nasza wiara, cześć i honor -wręcz. Minęło te ok półtora roku i okazuje się że nie tylko księżulo ale i ZHP instruktor i nauczyciel(ka) w-fu i inni przyłasić się do młodych chłopców lub dziewczynek lubili. Nie wyskakiwał bym przed orkiestrę z deklaracjami że na pewno cokolwiek takie lub inne, ale -jak się okazuje, rozwój wydazreń dużo pokazuje i na to chetnie pozcekam, a jestem pzrekonany że dzisiejsi ciasnogłowi niejednej eksplozji wodogłowia jeszcze doznają, tak im się w ich (bez)rozumach zagotuje. Moralność w tym narodzie taka średnia w sumie, sprzedawczyków na kopki by zbierać, a biorąc pod uwagę lokalne narodowe fobie, to jak to ktoś określił, nawet i Niemców, czy Żydów tak znowu do tego nie potrzeba, bp własnej polskiej chołoty jest pod dostatkiem na tyle że i dość. To i nie zdiiwi mnie nic a nic, jeśli spoltam się z kolejną woltą wkrótce w rodzaju np "samooczyszczenia" jakiegoś kościoła pod zupełnie już dowolnym pozorem np spontanicznej woli bycia prawym lub próby zachowania takiogo obrazu siebie. (sorki - wizerunku.) Bardzo dlatego bardo wiele osób cokolwiek kumatych na tyle że i języki i dokumentowane fachowe wykształcenie i kwalifikacje w ręku posiadają, to i zmykaja stąd jak najszybciej by nie patrzeć na debilowate debaty i zrozwazania w stylu: to co dalej z przyszłością kraju, a realizują własną osobową perspektywę we własnych warunkach. Np ... dowolnie wybrany zdrowy umysłwo kraj, -byle nie tu. Odpowiedz Link Zgłoś
peweks1 To K.Owczarek wykopał dołek do którego Ks.Drozdek 27.03.06, 20:29 To z incjatywy K.Owczarka red.A.Szopińska w Dzienniku Polskim 6 stycznia i 14 lutego opublikowała Podhalańską liste tajnych współpracowników zawierająca 42 nazwiska. A red.Jurecki zgodnie ze sztuką dziennikarską pokazał prawdę o przeszłości: kto był funkcjonariuszem SB i jak fabrykowano tajnych współpracowników. A K.Owczarek w Dzienniku Polskim chce aby to osoby poszkodowane wykazały swą niewinność. Ale jak? W hipnozie czy na wariografie, a może na mękach? Przy zablokowanym dla takich osób dostępie do teczek w IPN, jak wióry przy rąbaniu drewna, jego dzika lustracja rozrzuca nazwiska ( np. A.Przewoźnika), które odnotowała kiedyś bezpieka. Dzika lustracja nie rozróżnia urojonych od rzeczywistych agentów. Pod pręgierzem stawia także wszystkich wzywanych na komendy MO, inwigilowanych, niedonoszących na nikogo i niemających zielonego pojęcia o tym, kiedy i jaką SB przyprawiło im gębe (kryptonim). Nic też nie może usprawiedliwić praktyki, w której poszczególne osoby usiłują występować w roli prywatnego trybunału sprawiedliwości, publikując własne wersje listy tajnych współpracowników. Podsycają nimi ogień pod kotłem ze smołą do którego jedni zwolennicy pierwszej "S" - o statusie pokrzywdzonego - wrzucają drugich, tych bez zaświadczeń IPN. Ks. Robert Nęcek, rzecznik archidiecezji krakowskiej uważa, że :”...Ta sytuacja ma już tak duży stopień zacietrzewienia, że lękam się, czy tu chodzi o prawdę. Groźne jest to, że mówienie o tak trudnych sprawach odbywa się za pomocą mediów. Brakuje w tym wszystkim przebaczenia. Przypominam, że Sługa Boży Jan Paweł II przebaczył Ali Agcy.” Każdy autor listy, mówił dalej ks. Nęcek :”... bierze na siebie odpowiedzialność za krzywdę, jaką można wyrządzić przy tej okazji. Zapominamy o całej otoczce werbowania agentów. Przecież ci ludzie byli też ofiarami systemu. Lustracyjne zabawy są tragiczne, bo to zabawy konkretnymi ludźmi i ich życiem. A gdzie dowody, gdzie podpisane kwity? Złożoność sytuacji nie pozwala na szybki i prosty osąd.(...)” – koniec cytatu. Przed dziką lustracją ostrzega także praktyka Rzecznika Interesu Publicznego. Jego oskarżenia o kłamstwo lustracyjne, które nie są przecież pochopnie robione lecz na podstawie żmudnej kwerendy materiałów tajnych służb, już niejeden raz były przez sąd lustracyjny uznawane za mijające się z prawdą. Jak to się stało, że senat UJ nie jest, a red. A.Szopińska jest uprawomocniona do tego, aby zastępować sąd, potajemnie wyrokować, bez świadków i bez obrony? Komu i czemu służy jej publikacja z listą zawierającą szczegółowe dane personalne, nie licująca z rzetelnością dziennikarską i naruszająca art. 31 pkt 2.1 Konstytucji RP ("Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych".)? - Chyba tylko pośmiewisku byłej ”siły przewodniej narodu”, której gęby bezpieka kiedyś nie dorabiała. Od kiedy cel -lustracja - uświęca środki, takie dzikie, do tego celu prowadzące? Odpowiedź można znaleźć w felietonie „Donosy, donosiki...” Wł.A. Serczyka ( DzP z dnia 27 stycznia br.): „(...) Tak naprawdę gorsi będą tylko ci, którzy takie sprawy wyciągnęli. Posiadanie „kwitów na kogoś” nie nobilituje ich posiadacza, natomiast ich ujawnienie - dyskwalifikuje, chyba że rzeczywiście mamy do czynienia z profesjonalistą kierującym się chęcią dotarcia do prawdy o przeszłości, nie zaś z zamiarem pochwalenia się własną bezwględnością (przy czym prawdziwy jest tylko ten pierwszy powód). (...)” – koniec cytatu. Ta lustracyjna zabawa, jaką prowadzi red. A.Szopińska na łamach Dziennika Polskiego, niema nic wspólnego z chęcią dotarcia do prawdy o przeszłości. Jest wielką porażką dziennikarstwa, będącego przecież sztuką przedstawiania faktów. Nieprawdaż! Odpowiedz Link Zgłoś
cyntia4 Trzymaj się Jurek 27.03.06, 21:46 Jest tajemnicą Poliszynela, że na Podhalu cywilizacja kończy się na Szaflarach. Dalej to już system feudalny; rządzi pleban z wójtem, a górale to nie Janosiki ale fanatyczne klęczniki. Ziemski raj dla władzy .. Toteż władza robi wszystko, żeby zniszczyć Tygodnik, który im ten raj chce zburzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
ksiaze-ciemnogrodu ja też kibicuję Jurkowi ale ... Markowi Jurkowi 27.03.06, 23:10 Odpowiedz Link Zgłoś
kiks8 No chyba ze te "hieny dziennikarskie" 28.03.06, 08:59 bedą atakować naszych przeciwników,no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
japin Lustracja po góralsku 28.03.06, 10:35 Panie redaktorze Jurecki, może by trochę przybliżyć czytelnikom temat "Goralenvolk". Odpowiedz Link Zgłoś